Dodaj do ulubionych

Skrócona historia gatunku.

16.11.17, 01:29
Nasze ciało - które nas stworzyło - ciało ,będące przodkiem eonów pokoleń -wszystkich innych ciał poczynając od pierwszej przypadkowej komórki - przez miliardy lat nagradzało inne proste organizmy/ciała za nieskomplikowane fizjologiczne czynności podtrzymujące jego istnienie prostymi nagrodami - w wypadku człowiekowatych -zmuszone było odejść od schematu. Instynkty przestały być wystarczające, trzeba było postawić na bardziej prawdopodobnie wyglądającą motywację. Wielki wachlarz sprawdzonych ewolucyjnie adaptacji środowiskowych okazał się zbyt ubogi.
Natura stanęła przed kolejnym wyzwaniem – instynkty mimo że działały i nadal działają, przestały być wiarygodne , bo pojawiło się nowe środowisko – środowisko , prostych ciekawskich społeczności.

Te organizmy, nie chciały adaptować się instynktownie jak mrówki czy termity -regulowane jako grupa z góry ustalonymi genetyczne zależnościami oraz odpowiedzią ewolucyjną na warunki środowiskowe – pojawiła się, niesforna gadatliwa -indywidualność . To wymuszało system bardziej skomplikowany – powstały emocje.
Ciało postanowiło skutecznie ukryć własne mechanizmy, rozpoczynając eksperymenty ewolucyjne z regulacją hormonalną w dłuższej perspektywie doprowadzając do subtelniejszych i łatwiejszych do przyswojenia przez duże i w pewnym, nieznacznym stopniu- samodzielne mózgi sprytnych łowców. Nieświadomie przyjmowane motywacje na poziomie osobowości potrzebowały wytłumaczeń – to była nowa sytuacja .

Sprytnym wyjściem Natury jest mechanizm tzw. świadomości – odgrywający rolę – uzasadniającego oraz tłumaczącego motywacje organizmu na możliwe do przyjęcia i konieczne do wykonania czynności. Tak powstały już , w społecznościach bardziej rozwiniętych - takie pojęcia jak np. ,,miłość,, czy choćby – ,,poczucie własnej wartości organizmu,, podtrzymywane różnego rodzaju legendami wytworzonymi przez czujną świadomość – gotową tłumaczyć wszystko – byle tylko, jakoś złagodzić odkrytą przez samodzielne ciało, jego nieuniknioną – śmierć.
To co przeraża tak wyhodowane organizmy to właśnie – utrata indywidualności- czegoś co wydaje się nas wyodrębniać z wszystkich innych organizmów coś, co słusznie ,wydaje się tylko nasze oraz wyjątkowo cenne. To nasza jedyna przewaga i odpowiedzialność.

Jesteśmy gatunkiem młodym i nie najliczniejszym – jednak wyjątkowa elastyczność ustroju wytrenowana oraz odziedziczona w odwiecznym ciele, pozwala by ciągle nas przybywało. Mimo domniemanego i ciągle możliwego, końca gatunku – pojedyncza śmierć – niezbędna w procesie ewolucyjnym- nie jest żadnym znaczącym wydarzeniem ani przeszkodą dla trwania homo sapiens. Śmierć dotyka indywidualności , jako gatunek jesteśmy skuteczni nawet- ponad wyobrażenie Natury, nienadążającej, jak się zdaje z regulacją.

Można być jednak pewnym, że jeśli w jakimś stopniu jej zagrozimy - zdmuchnie nas ,bez zbytniego wysiłku. Otrząśnie się, jak zawsze - bo takie cykle w jej praktyce, ciągle się powtarzają i będą się powtarzać. Natura po prostu - dając sobie parę miliardów lat , zacznie w innym miejscu z tego co pod ręką - byle tylko zgodnie ze swoimi cyklami oraz prostymi właściwościami podstawowych związków regulowanych fizyką - podjąć nie pierwszy raz, swoją fascynującą zabawę wszechstronnego przekształcania - czegoś co nazywamy - materią - wielką matką wszechświatów oraz nieuniknionym końcem.


Podsumowanie: – w którym posłużę się zaginioną wypowiedzią wynalazcy prochu A.Nobla -
(z niejasnych powodów cytowaną - zazwyczaj tylko w połowie) - ,,bo prochem jesteś i w proch się obrócisz - ale w międzyczasie, rozwijając poznanie - możesz coś zrobić dla siebie i innych,,



--
Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
Edytor zaawansowany
  • kanciasta 16.11.17, 08:30

    Wielka litera w języku polskim zarezerwowana jest dla osób.
    Skąd więc "Natura"? W dodatku w jakikolwiek sposób "czująca zagrożenie" ze strony człowieka ?
    Jeśli wszystko jest dziełem przypadku, to nie może być mowy ani o "marnowaniu czasu", ani o reakcji na "zagrożenie". Można mówić tylko i wyłącznie o "konsekwencjach" rozmaitych działań człowieka ( jeśli człowiek zostaje przygnieciony przez ścinane drzewo - to nie Natura postanowiła chronić las, tylko człowiek się zagapił).
    Rozumiem, że personifikując łatwiej - ale przecież w taki sposób jest świat opisany w Biblii.
    Czy możliwy jest opis bez tworzenia kolejnych bogów?

    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 17.11.17, 01:32
    Wielka litera w języku polskim zarezerwowana jest dla osób. Skąd więc "Natura"?

    Oj - żeby to było jedyne moje celowe niedopatrzenie. Ale ja lubię Naturę - a taka na przykład Ziemia (dobrze napisałem ?– bo to chyba nie osoba?) Ziemię też lubię a Ty? Homo sapiens – osoba- to też natura a może uważasz jednak -inaczej?
    Natura w najszerszym znaczeniu to także Wszechświat i w takim znaczeniu używam słowa – (pisząc dużą literą) - Natura – chyba mi wybaczysz?

    W dodatku w jakikolwiek sposób "czująca zagrożenie" ze strony człowieka ?

    Natura jest wyjątkowo obojętna, ona tylko przetwarza materię, to elastyczna naturalna maszyna – działająca od miliardów lat - na prostych związkach poddanych fizycznym zależnościom. Mam Ci opisywać jak to robi (używając jakiegoś branżowego bełkotu?) Chcesz słuchać o termodynamicznych procesach tkwiących u podstaw życia. O kwantowym tunelowaniu umożliwiającym energetyczny przeskok w procesach fotosyntezy czy wolisz coś pośredniego – coś bliżej języka biblii? Chcesz słuchać jak zaburzenia jakiejś części Natury -wpływają na jej zmiany , jak się adaptuje do tych zmian i jak my się do tego przyczyniamy. Jej adaptacja jest bezwzględna - coś okazuje się szkodliwe, nie sprawdza się - to jest eliminowane i zastępowane czymś nowym.
    Natura niczego się nie boi i nic jej nie przeszkadza, również brak życia na powierzchni małej planety na obrzeżach jednej z miliardów galaktyk. To bez znaczenia. Natura wymaga wysiłku poznawczego jest skomplikowana - u podstaw jest grudkowata i nieprzewidywalna w naszym małpim sensie. Rozwija (dodając ciekawość) nasz gatunek przez ten poznawczy wysiłek do którego nas zmusza (nie wszystkich oczywiście) ale to już nasza inicjatywa , gatunkowa zapoczątkowana reakcją na jej twarde warunki/środowisko(instynkty)
    Można to olać , snując nasze terapeutyczne legendy, kręcąc się jałowo w religijne kółko a można poznawać – zajmując sobie czas w drodze do śmierci którą wyznaczyła, wszystkim swoim wytworom w swojej nieumiarkowanej grze materią.
    (oczywiście Natura w nic nie gra – to tak dla pewności – to tylko my posługując się dość prostackim rozumieniem oraz zwodniczym narzędziem komunikacyjnym (językiem) -tak to odbieramy oraz opisujemy)

    Z drugiej jednak strony, pewnie jest na świecie trochę zwierząt odczuwających zagrożenie w obecności homosapiensa – no przynajmniej te które już kilku spotkały. A takie proste zwierze jak ja – jako część Natury – ,,czuję czasami zagrożenie,, o własną gatunkową naturę.


    Jeśli wszystko jest dziełem przypadku, to nie może być mowy ani o "marnowaniu czasu", ani o reakcji na "zagrożenie". Można mówić tylko i wyłącznie o "konsekwencjach" rozmaitych działań człowieka ( jeśli człowiek zostaje przygnieciony przez ścinane drzewo - to nie Natura postanowiła chronić las, tylko człowiek się zagapił).


    Najwyraźniej nie uważasz, tego który ścinał to drzewo za przedstawiciela Natury – czyżbyś uważała że homosapiens to nie część Natury? – czy to prawda? (to oczywiście żart)
    Wszystko jest dziełem przypadku oraz odpowiedzi na warunki środowiskowe.Przypadkowe eksperymenty Natury – losowe zmiany czyli mutacje genetyczne –weryfikowane są przez przydatność lub nieprzydatność w określonym środowisku. Brunatne niedźwiedzie słabo sprawdzały się w białych lodach północy więc udanie wyewoluowały w białe niedźwiedzie polarne.
    Co do drzew - to ciekawe – ostatnio badania nad gatunkową komunikacją między roślinami bardzo przyspieszyły , jest kilka interesujących – między innymi - wykryto komunikację ostrzegającą przed drapieżnikami w kręgu spokrewnionych roślin (nie chce mi się szukać ale pewnie wystarczy wpisać komunikacja roślin) tak więc biorąc pod uwagę, że ewolucja ciągle działa – niewykluczone jest- że drzewa zaczną jakoś reagować (na przykład zrzucając szyszki) na zbliżającego się jakiegoś potomka Szyszki.

    Rozumiem, że personifikując łatwiej - ale przecież w taki sposób jest świat opisany w Biblii.

    Mało tego- w ten sposób, świat opisany jest w większości dzieł literackich. Bo jak już wspominałem to nasz gatunek wyznacza własną miarę. Tak jesteśmy skonstruowani – może to wymaga jakiegoś dokładniejszego wytłumaczenia ale to innym razem – bo dziś mam mało czasu – mimo że czas nie istnieje.

    Czy możliwy jest opis bez tworzenia kolejnych bogów?

    Wydaje się, że na naszym, lokalnym/ obecnym etapie – gatunkowych losów – trzeba, jednych bogów zastąpić innymi. Nie 500+ a co najmniej 800+. To smutne, ale żeby przejść na własną , swoją gatunkową stronę, trzeba podmiotowego wysiłku – o co nie jest łatwo – mimo, że gdzieś tam – w bezpiecznym oddaleniu od naszych granic – czasami odzywają się głosy jakieś zdrowszych osobników niezaburzonych zapyziałą ideologią. Zdarza mi się takich zdystansowanych spotykać zazwyczaj pochodzą z laickich społeczeństw –stąd pewnie nasza obecna państwowa konieczność izolacji. (ale to tylko moja nerwowa bieżąca reakcja)

    Te, nie tak odległe kraje są bogatsze. Feuerbach ma takie, lekko pretensjonalne, ale być może słuszne sugestie.

    ,,gdzie nie słychać lamentów nad śmiertelnością i nędzą ludzkiego losu ,tam nie rozbrzmiewają hymny pochwalne na cześć nieśmiertelnych i szczęśliwych bogów. Tylko wówczas ,gdy woda łez ludzkiego serca paruje do nieba fantazji, rodzi się mglista istota boska,,


    Czy możliwy jest inny opis? O opisie też innym razem. To interesujący temat.

    pozd.








    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim Czy możliwy jest opis bez tworzenia kolejnych bogów?razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kanciasta 19.11.17, 01:27
    Ale po co zastępować jednych bogów innymi? Przecież biblijny opis jest po prostu doskonały. Ty piszesz: "Natura zdmuchnie nas bez wysiłku, jeśli jej zagrozimy". A w Genesis ludzie zostają wygnani z raju za zjedzenie owocu zakazanego.
    Jak myślisz - czy Stephen Hawking dożyje dnia, gdy przeszczep głowy będzie tylko kwestią pieniędzy? Czy to będzie już dzisiejsze "zjedzenie jabłka"? A może dopiero wynalezienie czegoś podobnego do drukarki 3D, co pozwoli na odtworzenie zmarłego "z prochu"? Na pogrzebach z, jak to nazwałeś, "kapłanem w sukience" można usłyszeć słowa: "prochem jesteś i w proch się obrócisz, ale Bóg cię wskrzesi w dniu ostatecznym" . To cytat z Genesis. Próba wskrzeszania podejmowana przez człowieka - to może być ten "owoc zakazany".


    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 20.11.17, 15:44
    Gdyby nie ,,zakazane owoce,, dalej tkwilibyśmy na afrykańskich sawannach (niezaprzeczalny raj do następnej zmiany klimatu) albo uważali, że słońce krąży wokół centrum Wszechświata – czyli Ziemi.
    Rozumiem, że takie pojmowanie – zupełnie Cię zadowala a spalenie Giordano Bruno było konieczne bo niepotrzebnie podważało ,,doskonały opis biblijny,, ? (może Giordano stworzył ów zakazany owoc? Albo było nim ,powstanie mowy? Albo wyewoluowanie tzw. świadomości ? albo lądowanie na księżycu? Albo … cały sad nauki - pełen drzew szaleńczo owocujących a każde poznanie, zatruwa biblijny opis?)

    Przeszczep głowy S.Hawkinga i drukarka 3D -ekstra pomysł. Oczywiście -D jak diabelska? Z życiem jako filamentem ? (to jednak oglądałaś ,,Piąty element,, jeśli nie, to tam jest taka scena ) Taki przeszczep - wymaga poznania i wiedzy oraz odpowiedzialności, która nie może się opierać na mądrościach biblii. Nasza samodzielność jest trudna a natura człowiekowatych wredna i wspaniała, z tego powodu - trzeba ją poznawać bo inaczej się przed nią - nie obronimy. Natury oczywiście to nic nie obchodzi.

    Próba wskrzeszania podejmowana przez człowieka - to może być ten "owoc zakazany".

    A obietnica wskrzeszenia – odbierająca siłę życiu w tej krótkiej chwili , którą mamy – nie jest ,,zatrutym owocem,, ? - legendarnego opisu. Nihilistycznym zaniedbaniem? Zatrutym owocem podrzuconym przez nasz strach i prostą wygodę - przeciwko rzeczywistości.



    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kanciasta 20.11.17, 23:05
    Zabawne: niby przyznajesz, że ewolucja wciąż trwa, a jednocześnie piszesz tak, jakbyś faktycznie uważał, że człowiek jest już ostatnim jej tworem, w dodatku najdoskonalszym. I że cała ta ewolucja była tylko po to, żeby powstali ludzie.

    PS
    Przeszczep głowy podobno ma wkrótce być w Chinach.
    Czaszkę prawdopodobnego przodka człowieka znaleziono w Azji - więc niekoniecznie "tkwilibyśmy w Afryce",
    a przynajmniej nie wszyscy wink


    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 21.11.17, 01:53
    Zabawne: niby przyznajesz, że ewolucja wciąż trwa, a jednocześnie piszesz tak, jakbyś faktycznie uważał, że człowiek jest już ostatnim jej tworem, w dodatku najdoskonalszym. I że cała ta ewolucja była tylko po to, żeby powstali ludzie.

    No nie - a gdzie ja piszę że Homo Sapiens to kwiat stworzenia – to raczej ideologicznie Twój tekst. Dla mnie jest jako zwierzę ,niewątpliwie : najsprytniejszy /najgłupszy/najokrutniejszy/zadziwiający /wredny i czasami najwspanialszy. To mój gatunek - jeśli prosta małpa może się do tego przyznać – jestem ciekawski a co ważniejsze - tylko poznanie tego gatunku pozwoli uratować naszą cywilizację przed nim samym - jeśli oczywiście Natura się nie odwinie i nie zdmuchnie. ( I jak się zdaje rozmawiamy właśnie o tym gatunku –są co prawda jakieś szczątkowe doniesienia o przejawach prymitywnej religijności u szympansów ale to takie same doniesienia jak to, że w Chinach niedługo przeszczepią homosapiensowi głowę. Chiński Frankenstein? Jakoś tam na wschodzie mają sentyment do takich wrednych eksperymentów już w latach 50 Władimir Demikow popisał się podobną ale może okrutniejszą głupotą – to ta wredna strona gatunku. Zresztą protezy to jednak codzienność tyle że ta będzie obejmowała całe ciało a nie rękę czy nogę.

    Tyle wysiłku a tu masz. Powtarzam -ewolucja nie ma celów . Tu się wpisujesz w schemat który usiłowałem opisać - w opisie opisów. Jak coś to coś – jak działa to w jakimś celu – schemat przyczynowo skutkowy - nie dotyczy ewolucji .Ewolucja jest po nic – to proces – jak pogoda. Deszcz nie pada, żeby podlać Twój ogródek – no chyba, że Twoje religijne myślenie jest również myśleniem wyjątkowo magicznym.

    …jakbyś faktycznie uważał, że człowiek jest już ostatnim jej tworem…


    Ale gdzie tam – żadnym ostatnim i najwspanialszym tu trzeba być ostrożnym -bo niewykluczone, że dinozaury też myślały o sobie jako o ostatnim i najdoskonalszym tworze a jednak je zdmuchnęło.


    ...Czaszkę prawdopodobnego przodka człowieka znaleziono w Azji - więc niekoniecznie "tkwilibyśmy w Afryce",
    a przynajmniej nie wszyscy...


    Nie wiem, co masz na myśli pisząc -,,prawdopodobnego przodka człowieka,, taksonomia gatunku ciągle się rozrasta – przodkiem Homo Sapiensa są wszystkie ssaki tak jak przodkiem ptaków były dinozaury. Jeśli masz na myśli tylko przodków Homininów to ich początek np. w europie sięga 17 milionów lat trudno wyodrębnić jakiś konkretny przypadek . W Chinach Lufengpithecus jest datowany na 8 milionów lat i nie jest nowością. Mamy kopalnych przodków w Indiach Pakistanie Tajlandii Turcji i jeszcze wielu innych .Musiała byś podać źródło – jeśli to oczywiście nie jakaś gazeta wtedy do czegoś dojdziemy. Afryka to uproszczenie bo wychodziliśmy z niej dwa razy ale jednak większość antropologów za nią się opowiada(przynajmniej na razie)




    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • mu_ndek 20.11.17, 16:07
    Kanciasta napisała:

    Czy możliwy jest opis bez tworzenia kolejnych bogów?

    Skrócony opis opisywania w uproszczeniu.

    Opis za sprawą narzędzia Natury, zwanego świadomością – ma swoje schematy. Język wyewoluował z prostej potrzeby komunikacji, przekształcając losowe wokalizacje w słowa . ,,Podaj,, - ,,uciekaj,, - ,,uważaj,, - ,,chodź,, – potem ewoluując w – ,,podaj włócznię,, , ,,uciekaj ogień,, , ,,uważaj wąż,, , ,,chodź tu,,.

    Jeszcze dalej ,,podaj włócznię- to go dobiję,, - ,,uciekaj, ogień- a ty nie wziąłeś dzisiaj azbestowej pelerynki,,- ,,chodź tu, bo mi się podobasz,, itd. itp
    Po nieskomplikowanej , niezbędnej informacji, następuje wzmacniające uzasadnienie, zazwyczaj przyjmujące postać –zrób coś bo coś– czyli schemat przyczynowo- skutkowy – ten schemat najłatwiej łykamy ,jest niezbędny do przeżycia (instynkt )
    Objaśniamy coś bo coś. Objaśniamy (tak się nam zdaje za sprawą świadomości) jak umiemy czyli poprzez siebie (nie mamy innego wyjścia), to najłatwiejsze – bo jesteśmy prostą konstrukcją a wszelkie przyczyny, wydają się na początku zagadkowe. (sam schemat ,,przyczynowo – skutkowy ,, został zakwestionowany lub jak chcą inni- osłabiony, czyli nie można go w sposób zadowalający ,uzasadnić – to inna historia ale związana z poznawaniem rzeczywistości)

    Konieczność - ,,odkrycia przyczyn,, - wyewoluowała z potrzeby poznawania otoczenia, niezbędnego do przeżycia. Na prostym poziomie poznanie/ rozpoznanie – skutkowało ewolucyjnie: szybszym unikiem ,omijaniem niebezpiecznych miejsc , wymyślnym kamuflażem albo pancerzem (czyli ciągle aktualne instynktowne preferencje wojskowe? stąd może owa popularność różnych zabaw mundurowych- bo jasne, proste instynktowne –,,podaj haubicę - to ich dobiję,, )

    Dalej (już poza wojskiem) rozszerzając zakres poznania w społecznej ewolucji rozwijamy rozumienie. (teoretycznie, owo rozumienie powinno się opierać na poznaniu/doświadczeniu –czyli nauka, ale to tylko teoria)
    Rozumienie jest nam niezbędne do wyjaśniania przyczyn przydatnych do następnej podobnej sytuacji /zjawiska czyli wykrywania np. regularności zjawisk. Wyjaśnianie, to coś - co nas wyjątkowo, jako gatunek uspokaja – czyli zaspokaja naszą instynktowną ciekawość i buduje poczucie bezpieczeństwa.

    Jeśli nie ma jasnych przyczyn – lub wyjaśnienie wymaga większego wysiłku albo lepszego sprzętu ewentualnie genialnych jednostek - usłużny mechanizm świadomości – musi zacząć wymyślać, podsuwając rozwiązania - ,,uważaj ogień,, - skąd ogień ? – bo piorun uderzył w drzewo – dlaczego uderzył ? – bo wyładowanie elektrostatyczne w wyniku różnicy potencjałów powstających … albo – bo bóstwo się wkurzyło i w związku z tym -trzeba się pomodlić.

    Niestety –prostota , jako ogólnie dostępna, jest jedną z najgłębszych naszych potrzeb co z zadowoleniem przyjmuje świadomość bo się jej robota nie komplikuje. Harmonia, symetria itp. Spokój i żadnego bałaganu mimo że Natura u swoich podstaw jest bałaganem z drobną domieszką chwilowych uporządkowań. Chaos ze zmiennymi powabnymi atraktorami.

    Mimo to, konfabulacja świadomości podsuwa ochoczo przyczynę. Potem kiedy zaczynamy pytać – ,, a czemu bóstwo się wkurzyło,, - nie ma wyjścia – musimy zbudować z usłużną pomocą świadomości samowystarczalną atrakcyjną - religijną legendę , by już później sama się podtrzymywała – jasno i prosto tłumacząc wszelkie skutki nieskomplikowanymi przyczynami - co zjednuje jej niezliczone rzesze uspokojonych wyznawców (tym bardziej , że bogowie jakoś dziwnie nas przypominają)

    Dla zabezpieczenia już czysto fizjologicznego (gospodarka hormonalna) , co skuteczne sprawdzone jest u prostych organizmów - legenda/religia , wywiera wpływ na nasz organizm – podobny do : wielkich narodowych narracji epickich , śpiewu w dużym chórze , niektórych narkotyków, wspólnych wakacji z kimś wyjątkowo ważnym, poważnie branych obietnic zawartych w reklamach oraz muzyki wojskowej wykonywanej na masowych imprezach(tak te wpływy określają materialistyczni filozofowie)
    Od naszych początkowych warunków neuronalnych zależy co wybierzemy a od środowiska z jaką intensywnością się zaangażujemy . Ten język legendy - język tłumaczenia ,utrwalany przez wieki - współgra z naszym symbolicznym przyswajaniem rzeczywistości.

    Nie mamy bezpośredniego dostępu do rzeczywistości – wszystko przetwarzamy – wszystko rodzi się w umyśle. Różne dziedziny od dawna usiłują wytworzyć , coś co nazwać można - ,, obiektywnym językiem ,, Nauka z matematyką – filozofia itd. Obiektywność , tych baniek pęka pod drobnym naciskiem zmienności zawartej u podstaw Natury. W języku potocznym nie unikniemy naszego antropologicznego skrzywienia , bo nie mamy nic innego. Wytłumaczenia sprzeczne z naszą zwierzęcą intuicją lub sprzeczne ze schematami świadomości, potrzebują długotrwałego ewolucyjnego działania w skali gatunku – więc póki co - amen.

    Ale … jak tę religijną, atrakcyjną antropologicznie legendę zastąpić inną, bardziej pożyteczną i mniej niebezpieczną? Czy to jest konieczne ? Czy wystarczy powolny proces wygaszania, taki jaki zachodzi w wielu krajach. Czy tak głęboko usadowiona potrzeba istnienia Kogoś czuwającego i łagodzącego wydarzenie śmierci- da się zastąpić inną ideą? Czy będzie równie prosta /atrakcyjna / uspokajająca i obieca wieczną świetlistość lub coś równie atrakcyjnego jak terapeutyczne obrzędy? (Nowe religie powstają- polecam kościół wyznawców Latającego Potwora Spaghetti - spełnia wszystkie warunki a jest troszeczkę pogodniejszy )
    Wydaje się, że nie ma innego wyjścia jak tylko ewolucyjne, jeśli jakieś inne np. rewolucyjne/zbrojne to i tak skończy się na ewolucji. Jest doskonale obojętna, jej ekscesy nie przeszkadzają, czasami wręcz pomagają. Ewolucja/ Natura - czasu ma znacznie - ale to znacznie - więcej niż my jako gatunek ( natomiast osobowo, podmiotowo jesteśmy jak ten ,,proch,, co zauważył Nobel – czasami wybuchowi)

    pozd.
    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.