Dodaj do ulubionych

moja prawda, twoja prawda...prysznicowe rozważania

22.10.04, 07:28
Jeśli przyjmiemy, że prawda oznacza istnienie,
czyli nasze (każdego z osobna) życie, to każdy z nas posiada
jej cząstkę.
Wiedzę przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie, powiększając
ciągle jej stan, nie tracąc czasu na coś, co zostało już zrobione
lata temu.
Prawdy jako swojego życia od urodzenia do śmierci - każdy doświadcza sam,
nie można jej przekazać.

--
smile)
Ba.
Edytor zaawansowany
  • przyjaciolka1 22.10.04, 07:41
    No i wszystko sie zgadza smile - ale tylko moim zdaniem smile)
  • jul.s 22.10.04, 10:34

    > Wiedzę przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie, powiększając
    > ciągle jej stan, nie tracąc czasu na coś, co zostało już zrobione
    > lata temu.

    .....zastanówmy się nad tym
    1. -czy mówimy o społeczeństwie , grupie spolecznej ,czy pojedynczym
    człowieku ?
    2. -sądzę ze tracimy jednak czas poznając ,obalając przyjęte
    wczesniej "prawdy"

    ..sądzę że świetnym przykładem na słabość przedmiotowego stwierdzenia jest
    historia filozofi

    ...nie wiem czy mowimy o tym samym bo nie określiliśmy dokładnie granic i
    przedmiotu rozmowy .

    ..pozdrawiam...
  • malvvina 22.10.04, 12:50
    co znaczy prawda = istnienie ?
    --
    La vita e' bella
  • witekjs 22.10.04, 20:31
    istnienie= jego świadomość= moja prawda

    Witek


    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • tlenek-gipsu 23.10.04, 20:13
    To dotyczy prawdy na temat mojego istnienia. A co tak w ogóle z prawdą? Czyżby była względna wink ?
  • witekjs 23.10.04, 21:10
    tlenek-gipsu napisała:

    > To dotyczy prawdy na temat mojego istnienia. A co tak w ogóle z prawdą?
    Czyżby
    > była względna wink ?

    A tak w ogóle o jaką prawdę Ci chodzi? wink smile)

    Witek




    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • kamfora 22.10.04, 23:17
    jul.s napisał:

    > ...nie wiem czy mowimy o tym samym

    Obawiam się, że nie smile
    Ale nie szkodzi...
    --
    smile)
    Ba.
  • jul.s 23.10.04, 10:25

    do kamfory - wrócmy jednak - chcę się tu coś nauczyć jako adept nauk nie
    technicznych
    ..ty napisałaś
    > Wiedzę przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie, powiększając
    > ciągle jej stan, nie tracąc czasu na coś, co zostało już zrobione
    > lata temu.

    .... zająłem sie tylko tym stwierdzeniem i napisałem

    >.....zastanówmy się nad tym
    ,2. -sądzę ze tracimy jednak czas poznając ,obalając przyjęte
    wczesniej "prawdy"

    ..sądzę że świetnym przykładem na słabość przedmiotowego stwierdzenia jest
    historia filozofi

    i zapytałem czy o tym samym mówimy
    - Ty
    > > Obawiam się, że nie smile
    > Ale nie szkodzi...

    ......i tak się nie traktuje adepta - adeptowi się tłumaczy albo się pisze
    dosadniej ....a nie pobłażliwie - że nie szkodzi !!

    ...oczywiście piszę to z uprzejmym uśmiechem - .....no bo przecież tego nie
    wyczytasz między wierszami ...pozdrawiam z pięknym poranno-jesiennym słońcem
  • kamfora 23.10.04, 17:02
    Chyba, że się samemu jest również "adeptem" wink
    --
    smile)
    Ba.
  • ernest.wampir 23.10.04, 16:33
    A może w ostatnim zdaniu zamiast słowa "prawda", powinno być "doświadczenia"?
    Prawdę możnaby wtedy przyjąć za coś obiektywnego, poza miliardami "moich prawd".
  • kamfora 23.10.04, 18:08
    Wtedy nie będzie już to samo smile

    Piszesz, że można by przyjąć że prawda to coś obiektywnego.
    Niewątpliwie tak n a l e ż y przyjąć. Co jest jednak bardziej obiektywnego
    niż fakt, że życie każdego człowieka na tej ziemi kończy się śmiercią?
    I że każdy musi sam przejść swoją drogę?
    Jednak ani wiedza o tym, że trzeba przejść do końca, ani wiedza/wiara jak
    iść - nie zastąpią życia samego.
    Można dzisiaj dowiedzieć się szybciej tego, do czego dochodzili
    uczeni przez wieki. Ale nie można przez to szybciej przeżyć swojego życia.
    Nie można być odważnym czyjąś odwagą, ani bać się czyimś strachem.
    Nie można wziąć na siebie czyjegoś bólu, ani swojego oddać nikomu.

    I...tyle na dzisiaj. Przepraszam Adeptów, żem nie Sokrates wink
    --
    smile)
    Ba.
  • woman-in-love 23.10.04, 19:41
    biegnę pod prysznic, zeby to przemysleć smile
  • ilmatar 24.10.04, 00:17
    kamfora napisała:

    > Nie można być odważnym czyjąś odwagą, ani bać się czyimś strachem.

    Z tym się da polemizować.
    A nastrój tłumu? A atmosfera ulicy? A amok bojowy? A kontemplacja w świątyni? A opowieści o duchach
    na letnich koloniach? A... a... a...?

    Nastrój potrafi się udzielać, można go "dystrybuować" świadomie lub nie.

    > Nie można wziąć na siebie czyjegoś bólu, ani swojego oddać nikomu.
    Tak, tu już gorzej idzie redystrybucja wink

    > I...tyle na dzisiaj. Przepraszam Adeptów, żem nie Sokrates wink
    Na szczęście, trzymaj się w obecnej swojej formie smile
  • kamfora 24.10.04, 13:45
    ilmatar napisała:

    > Z tym się da polemizować.
    > A nastrój tłumu? A atmosfera ulicy? A amok bojowy? A kontemplacja w świątyni?
    > A opowieści o duchach na letnich koloniach? A... a... a...?
    >
    > Nastrój potrafi się udzielać, można go "dystrybuować" świadomie lub nie.

    Jasne smile
    Tylko czy to jest prawda, czy jej złudzenie?
    Nastrój się udziela, jesteśmy silni siłą tłumu (i co tam jeszcze z tego bycia
    częścią swoistej wspólnoty) i...nastrój opada, zostajemy sami (bo kiedyś
    przecież nastaje taki moment), a pozostaje uczucie "rozbicia na małe kawałeczki".

    No tak - powinnamn popracować nad formą przekazu smile)))

    --
    smile)
    Ba.
  • ernest.wampir 24.10.04, 17:07
    jeśli jednak przyjąć, że te pomniejsze prawdy są obiektywne (tylko każdy
    przeżywa je na swój sposób), to istnieje możliwość (pośredniego?) przekazania
    ich innym osobom (przez ZROZUMIENIE - tzn. rozmowa prowadząca do zrozumienia
    czy też poznania pewnych prawd). Mam na myśli na przykład autorytety smile
  • witekjs 24.10.04, 08:29
    Wypędzeni Niemcy, Wypędzeni Ukraińcy, Wypędzeni Łemkowie, Wypędzeni Żydzi,
    Wypędzeni Polacy.
    Wszyscy mają swoją prawdę i nie myślą o prawdzie tych innych.
    To powoduje, że taka prawda, daleka musi być od prawdy obiektywnej...

    Witek

    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • przyjaciolka1 24.10.04, 09:05
    "Prawdy jako swojego życia od urodzenia do śmierci - każdy doświadcza sam,
    nie można jej przekazać. "

    Taka byla teza kamfory.I jezeli wychodzimy z tego punktu,to nie ma prawdy
    obiektywnej.Obiektywne sa tylko fakty,a kazdy pojedynczy czlowiek ma do tych
    faktow swoje subiektywne podejscie.Kazdy widzi je inaczej,dla kazdego maja inne
    znaczenie.
  • witekjs 24.10.04, 09:21
    To chyba deprymująca prawda wink,że nie ma prawdy obiektywnej. smile) ??
    Jednocześnie istnieje kilka sytuacji, które nią są.
    Choćby śmierć.

    Witek

    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • ernest.wampir 24.10.04, 17:14
    przyjaciolka1 napisała:

    > "Prawdy jako swojego życia od urodzenia do śmierci - każdy doświadcza sam,
    > nie można jej przekazać. "
    >
    > Taka byla teza kamfory.I jezeli wychodzimy z tego punktu,to nie ma prawdy
    > obiektywnej.Obiektywne sa tylko fakty,a kazdy pojedynczy czlowiek ma do tych
    > faktow swoje subiektywne podejscie.Kazdy widzi je inaczej,dla kazdego maja
    inne
    >
    > znaczenie.


    moim zdaniem to nie wyklucza, że prawda obiektywna istnieje. Każdy widzi jej
    część. Jeśli nie byłoby prawdy obiektywnej, to nic nie miałoby sensu. Skoro
    istnienie jest prawdą, nic by nie istniało. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie
    teza, że wszystko jest subiektywne, jest zbyt przerażająca.
  • kamfora 24.10.04, 13:53
    witekjs napisał:

    > Wypędzeni Niemcy, Wypędzeni Ukraińcy, Wypędzeni Łemkowie, Wypędzeni Żydzi,
    > Wypędzeni Polacy.
    > Wszyscy mają swoją prawdę i nie myślą o prawdzie tych innych.
    > To powoduje, że taka prawda, daleka musi być od prawdy obiektywnej...

    A to już jakby trochę inna bajka (chociaż związana z meritum)
    Wszelkie prześladowania innych ludzi wiążą się ze strachu przed
    prawdą. I z nadziei, że można tę prawdę zmienić, uciec przed nią.
    Że może w tłumie, że może z bronią w ręku, że może z workiem pieniędzy...
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 25.10.04, 15:07
    > Wszelkie prześladowania innych ludzi wiążą się ze strachu przed
    > prawdą. I

    Tu też się nie zgodzę . Prześladowania biorą sie najczęsciej - niestety - z
    przekonania o posiadaniu prawdy absolutnej , która by pozostać absolutną musi
    wykosić po drodze inne małe prawdy poboczne. To metafizycznie.

    A ludzie ? Ci co się sparzyli potrafią odpłacić pięknym za nadobne, co może
    zresztą jest i dobre, bo inaczej świat utracił by swoją równowagę.
  • witekjs 25.10.04, 15:12
    Niezwykle łatwo ludzie stają się z ofiar - oprawcami.
    Często w imieniu swych dziadków...
    Najczęściej też głoszą, że najlepszą, jedyną obroną jest ATAK.
    Najlepiej permanentny...

    Witek

    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 25.10.04, 15:14
    Oczywiscie. Sam ofiara zresztą często jest ofiarą nie z braku predyspozycji do
    bycia agresorem a jedynie z braku możliwości bycia nim.
  • scand 25.10.04, 10:25
    Niestety , prawda a istnienie to dwie różne kategorie.
  • kamfora 25.10.04, 10:55
    scand napisał:
    > Niestety , prawda a istnienie to dwie różne kategorie.

    Przychylam się do poglądu, według którego mylisz się wink
    Wiedza i istnienie to jakby dwojaka natura tej samej prawdy smile
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 25.10.04, 11:11
    Jeśli tej samej to chyba Prawdy przez duże "P" wink
    Ja jednak jestem sceptyczny wobec tej wieloznacznej Prawdy, która ma pomiescić
    tak wiele.
    Samo zaś istnienie czy zawsze prowadzi do prawdy ? Chyba niekoniecznie, droga
    do przekłamań mniejszych lub wiekszych jest równie szeroka, a niektórzy nawet
    twierdzą że znacznie szersza..
  • kamfora 25.10.04, 11:22
    scand napisał:

    > Jeśli tej samej to chyba Prawdy przez duże "P" wink

    Eeh - to umiłowanie do wielkich liter...Człowiek/człowiek, Prawda/prawda
    Wolność/wolność...
    Po niemiecku już takiego rozróżnienia nie zrobisz wink

    > Ja jednak jestem sceptyczny wobec tej wieloznacznej Prawdy, która ma pomiescić
    > tak wiele.

    Wieloznaczność to nie jest dobre określenie.
    Przecież akceptujesz dwojaką naturę światła i nie jesteś w związku
    z tym sceptyczny wobec jego wieloznaczności? wink

    > Samo zaś istnienie czy zawsze prowadzi do prawdy ?

    Chodzi o to, że samo istnienie JEST prawdą, a nie, że do niej prowadzi.

    --
    smile)
    Ba.
  • scand 25.10.04, 11:40
    > Wieloznaczność to nie jest dobre określenie.
    > Przecież akceptujesz dwojaką naturę światła i nie jesteś w związku
    > z tym sceptyczny wobec jego wieloznaczności? wink

    To był dla mnie kiedyś ciężki orzech do zgryzienia - w jednym dwie natury - no
    ale skoro doswiadczenie potwierdza a nasz umysł nie może sobie poradzić z tym
    doswiadczeniem inaczej niż przez rozdwojenie..

    > > Samo zaś istnienie czy zawsze prowadzi do prawdy ?
    >
    > Chodzi o to, że samo istnienie JEST prawdą, a nie, że do niej prowadzi.


    Czyli tożsamość.
    Ale to rodziłoby niespodziewane konsekwencje.
    Skoro istnienie już jest prawdą to dostajemy prawdę ot tak po prostu, bez
    wysiłku, samą z siebie. Zawsze jesteśmy w jej bezpośredniej bliskosci.
    Jak to więc się dzieje że pojawia sie antyteza prawdy : Fałsz ?
    Nie bierze się jak rozumiem z istnienia .. więc skąd ???

  • witekjs 25.10.04, 14:17
    scand napisał:

    /.../
    > ale skoro doswiadczenie potwierdza a nasz umysł nie może sobie poradzić z tym
    > doswiadczeniem inaczej niż przez rozdwojenie..
    >
    > > > Samo zaś istnienie czy zawsze prowadzi do prawdy ?
    > >
    > > Chodzi o to, że samo istnienie JEST prawdą, a nie, że do niej prowadzi.
    >
    >
    > Czyli tożsamość.
    > Ale to rodziłoby niespodziewane konsekwencje.
    > Skoro istnienie już jest prawdą to dostajemy prawdę ot tak po prostu, bez
    > wysiłku, samą z siebie. Zawsze jesteśmy w jej bezpośredniej bliskosci.
    > Jak to więc się dzieje że pojawia sie antyteza prawdy : Fałsz ?
    > Nie bierze się jak rozumiem z istnienia .. więc skąd ???

    Istnienie jest obiektywną prawdą, nie koniecznie jednak uświadamianą,
    przez "istniejacego".
    Również ze względu na niedoskonałość tego istnienia i niemożliwość
    uświadamiania sobie swojej tożsamości.
    Pamiętajmy, że nie istnieje jednoznaczne pojęcie "nasz umysł".
    Każdy jest inny.
    Choćby prawda daltonisty, jest niewyobrażlna dla innych.
    Prawda, nawet tego samego człowieka bywa różna.
    Pod wływem, niejednakowej wody, pokarmów, używek, toksyn, leków, nieprwidłowych
    wyładowań w mózgu, zaburzeń jego funkcji, w wyniku okresowo różnego działania
    hormonów, dewiacji genetycznych, czy malformacji krążenia mózgowego, urazów,
    infekcji, hipnozy itp. itd.
    Dodajmy jeszcze wpływ rodziny, kultury, nawyków, smaków, wykształcenia,
    środowiska, klimatu, temperatury/setki określeń śniegu u Eskimosów/.
    Tak to, coś dla jednego jest fałszem dla innych bezdyskusyjną prawdą.
    A mówimy o tym samym.
    Tak jest niezwykle często.
    Również w naszej kawiarence. wink smile)

    Pozdrawiam. Witek }:-})=


    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 25.10.04, 14:42
    > Istnienie jest obiektywną prawdą, nie koniecznie jednak uświadamianą,
    > przez "istniejacego".

    Jeśli więc chodzi tylko o to że nie da się powiedzieć że nie istniejemy ( my -
    którzy własnie taki sąd wypowiedzielismy) to jest to stwierdzenie dość
    podstawowe.
    Dla mnie prawda jednak nie istnieje bez swego zaprzeczenia czyli po prostu
    fałszu. Coś może być prawdziwe, coś może być fałszwye.
    Istnienie jest bardziej pierwotne od prawdy i zawiera w sobie więcej niż tylko
    prawdę, zawiera w sobie także potencjalne możliwości przekłamań łącznie z
    potencjalną tezą negującą ..istnienie smile)

  • kamfora 25.10.04, 14:51
    A jeśli...
    Jeśli to prawda jest pierwotna w stosunku do istnienia?
    (No dobra - niech będzie: PRAWDA smile
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 25.10.04, 14:58
    To chyba niemożliwe ..
    W jakiej sytuacji możnaby dojść do takiej kostatacji ?
    Chyba jedynie na drodze mistycznego uniesienia...
    Droga rozumowa pokazuje, że istnienie jest czymś najbardziej źrodłowym -
    stanem, z ktorego dopiero wykonujemy skoki w inne stany - prawdziwe lub
    nieprawdziwe wink
  • witekjs 25.10.04, 15:08
    Tą PRAWDĄ mogą być zasady, którymi rzadzą się Prawa Natury /nie tylko
    ożywionej/ smile
    Lub Coś innego. Ale Co ?
    Co je stworzyło? No co? Kiedy i dlaczego? wink smile)

    Witek sad

    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 25.10.04, 15:12
    Prawa Natury - to Wielka Hipoteza ale czy coś więcej ?
    Ponieważ nie są niezmienne ( do każdej teorii zawsze znajdzie się jakaś
    poprawka wprowadzona przez przekonywującego Poprawiacza ) więc jak mamy
    uwierzyć, że są ostateczne ?
    Może to tylko tymczasowy stan pewnej gry intelektualnej, jaką z nami prowadzi
    Świat ?
  • witekjs 25.10.04, 15:24

    To nie jest gra intelektualna.
    Są to prawa oddziałujące na minerały i materię ożywioną.
    Grawitacja, magnetyzm ziemski, stałe, regularne odmierzanie czasu przez
    narodzenie, podział i śmierć komórek itd.itd.
    Opisuje się co jakiś czas nowe interpretacje, lub odkryte dzięki rozwojowi
    cywilizacji, nowe prawa rządzące np. w Kosmosie.

    Witek

    PS. Rozmowa staje się, przez Tę Kamforę coraz trudniejsza, żeby nie powiedzieć
    niebezpieczniejsza wink
    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 25.10.04, 15:29
    Widzisz, wierzysz w tę metafizykę praw silniejszych od wszystkiego innego ,
    a nie dopuszczasz myśli że w taką właśnie wiarę z jej wszystkimi konsekwencjami
    zostałeś mimowolnie zamotany od stóp po sam czubek głowy ...
  • witekjs 25.10.04, 15:39
    Widzisz, kłopot w tym, że ja nie wierzę.
    Tyle tylko, że widzę moje i nie tylko ograniczenia w wytłumaczeniu wszystkiego.
    Mam to od lat, na codzień.
    Nie przekonują mnie również różne mądre dzieła. Nie tłumaczą mi wszystkich
    nasuwających się wątpliwości.
    Myślę, że muszę to zaakceptować.
    Na tej zasadzie śmieszą mnie różni nawiedzeni i przekonani, że posiedli jedyną
    prawdę.
    Ci z jednej i ci z drugiej strony...

    Witek

    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 25.10.04, 15:48
    Właśnie. Wiedzę o ograniczeniach czerpiemy z doswiadczenia. To czyni nas
    ostrożnymi. Nie włozymy drugi raz ręki do ognia.
    Co do przekonanych - czasami warto nimi być , czasami nie..
  • kamfora 25.10.04, 15:44
    scand napisał:

    > To chyba niemożliwe ..
    > W jakiej sytuacji możnaby dojść do takiej kostatacji ?
    > Chyba jedynie na drodze mistycznego uniesienia...
    > Droga rozumowa pokazuje, że istnienie jest czymś najbardziej źrodłowym -
    > stanem, z ktorego dopiero wykonujemy skoki w inne stany - prawdziwe lub
    > nieprawdziwe wink

    No...niekoniecznie. Przecież nie musimy zakładać, że wszystko ma charakter
    liniowy (a właściwie odcinkowy)?
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 25.10.04, 15:49
    Skok może być też wykonany ponad pustą przestrzenią ...
  • kamfora 25.10.04, 16:13
    scand napisał:

    > Skok może być też wykonany ponad pustą przestrzenią ...

    Co to jest "pusta przestrzeń"? wink

    --
    smile)
    Ba.
  • scand 26.10.04, 09:16
    Pusta czyli taka w której nic nie ma.
  • kamfora 26.10.04, 09:36
    scand napisał:

    > Pusta czyli taka w której nic nie ma.

    Nic nie ma - czyli niczego nie widać? Nie czuć? Nie słychać?

    PS Widziałeś to, co przekreślone?
    --
    smile)
    Ba.
    może tu?
  • scand 26.10.04, 09:48
    Prekreślone, powiedziałbym, oznacza w tym wypadku : wyparte . Podświadomość.
    Pusta przestrzeń nie może być natomiast zródłem wrażeń sensorycznych.
    Jest zródłem niepewności, wahania, może nawet trwogi w sensie
    kierkegardowskim .
  • kamfora 26.10.04, 12:59
    W sensie kierkegaardowskim mówisz?
    U Kierkegaarda właśnie niedawno znalazłam takie zdanie:
    "Nie jest to aż tak trudne do zrozumienia i każdy człowiek, jeśli tylko
    poświęci temu odrobinę czasu, może to łatwo zrozumieć."
    (Akurat o prawdę chodziło, stąd w ogóle ten wątek się pojawił,
    miałam nadzieję, że wspólnie zajmie to jeszcze mniejszą odrobinę czasu wink

    --
    smile)
    Ba.
  • witekjs 26.10.04, 23:06
    Prawdę "prawdziwą" wink, taką którą są w stanie zaakceptować wszyscy
    zainteresowani, jest ustalić bardzo trudno.
    Każdy z ludzi,swoimi zmysłami odbiera bardzo różnie wydarzenia, których jest
    świadkiem.
    Niezwykle na ten odbiór wpływają towarzyszące im emocje.
    Potem jesteśmy głęboko przekonani o naszej prawdzie, bo tak ona została
    zakodowana w naszej pamięci.
    Nie ma na to rady. Wszyscy popełniamy błędy.
    Dlatego zeznania świadków nie są najpewniejszym źródłem wiedzy, nawet gdy w
    znacznym stopniu, również w szczegółach się pokrywają /n.p. na wszystkich
    działał ten sam dystraktor/.
    Mimo tego, aby normalnie działać na codzień, musimy przyjmować wiele
    informacji, jako prawdziwe.
    Ciekawe jest jak to wyglada w nauce, gdzie prawda, której uczyliśmy sie na
    studiach zdążyła się czasami kilkakrotnie zmienić.
    Niekiedy była, również przez naukowców "naciągana" i dopiero po latach to
    odkrywano.
    Ciekawą książke na ten temat napisał Alexander Kohn, Fałszywi prorocy. Oszustwo
    i błąd w nauce i medycynie, PWN, Warszawa 1996.
    Myslę, że o prawdzie, jej różnych obliczach i naszych do niej nastawieniach
    możemy jeszcze długo rozmawiać.
    Nawet pod nieobecność Kamfory, choć mam nadzieję, że krótką. smile)

    Pozdrawiam. Witek
    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
  • scand 27.10.04, 09:21
    Ja się skłaniam do pragmatycznego kryterium prawdy.
    Prawda albo się sprawdza ( znając ją można skutecznie działać) albo nie.
    Działanie oczywiście jest rozumiane tu szeroko : także jako działalność
    intelektualna.
    James w związku z tym nawet mit potrafił ocenić z tego punktu widzenia.
    Ktoś kto wierzy w mit i właśnie dzięki temu jest skuteczny,
    potwierdza "prawdziwość" prawdy. Tu jednak mam trochę wątpliwości..
  • kamfora 25.10.04, 16:16
    Czy masz (nie daj Bóg) dziury w mózgu? Moim?!?!?!?!!?
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 26.10.04, 09:26
    Tak. Jestem kolekcjonerem dziur smile)
  • jaro_ss 08.11.04, 13:33
    Prawda to istnienie, więc jesteśmy na gruncie egzystencjalizmu. Poszukując
    obiektywizmu, jako elementu konstytuującego prawdę, można odwołać się do
    istnienia. Istnienie wydaje się być czymś na tyle obiektywnym, zwłaszcza
    istnienie bytów świadomych... to jest nawet jeszcze bardziej egzystencjalne,
    spróbuj zaprzeczyć istnienia czegoś co posiada świadomość. Łatwiej przyjąć
    złudność bytu nie-świadomego....

    Takie odwołanie posiada swoją siłę, konstruującą pogląd na "prawdę bytu"
    (przede wszystkim świadomego). Można dalej wywód prowadzić w kierunku prawdy
    dla bytu, gdzie każyd byt posiada swoją prawdę dla siebie, ale ciekawszy jest
    kierunek: właśnie obiektywizujący, czym jest ta prawda bytu wspólna dla jego
    istnienia... W sensie tetycznym można wziąć sumę wszyskich momentów tetycznyhc,
    zdarzeń i wydarzeń, one składają się na prawdę bytu, jako prawdę tego co się
    wydarzyło. jest ona w pewnym sense niedostępna, gdyż żaden ze znanych nam bytów
    (świadomych) nie posiada możliwości percepcji wszystkich zdarzeń i "faktów".
    Możemy jednak zauważć, że istnienie pociąga za sobą pewną niedokończoność bytu,
    niepełność, ponieważ istnienie zachodzi w czasie. Ta czasowość bytu nie jest
    zwykłym premijaniem, nie o to tu chodzi, tylko o to, że byt kształtuje stosunek
    do czasu, Heideger nazywał to "troską". Ten stosunek do czasu jest prawdą o
    bycie, ogólną, ale i konkretną w ujednoskowionym eidosie, który tworzy swoisty
    etos, w którym ten byt można odzytać, i w którym on za razem sam się
    odnajduje....
    Wynikają z tego następne konsekwencje: byt należy określać w czasie, ale i w
    jego ejdosie, miejscu zakorzenienia, które nie jest wyrwane ze środowiska, a
    jest do odczytania zarówno w kluczu społecznym jak i kulturowym. Byt istniejący
    w czasie kształtuje się i jest zarazem kształtowany w dialogu, a jeszcze
    bardziej w dramacie, jako dopełnieniu dialogu, który rozwija się w interakcji z
    innymi istnieniami istniejącymi....

    Niestety suma wiedzy to za mało, jedną z cech istnienia w czasie jest
    powracanie i przenikanie się idei, wiedzy, interpretacji i pamięci zdarzeń.
    Istnienie czasowe jest za razem istnienim cząstkowym, ale nie na sposób
    immanencji, jako emanacja jakiegoś wyidealizowanego istnienia, ale istnienia
    właściwego dla każdego niepowtarzalnego bytu...
  • kamfora 08.11.04, 20:28
    Dzięki smile

    --
    smile)
    Ba.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka