Dodaj do ulubionych

Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej ...

12.03.05, 09:13
Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej do niego dorosnąć?

To pytanie wyniknęło jako podsumowanie pewnej zaciętej (zaskakująco
zaciekłej) dyskusji.
Argumentów było mnóstwo.Myślę jednak, że relatywizm to raczej pewna
niezbywalna właściwość ludzkiej „natury” ostrożnie podchodzącej do
prawd „niepodważalnych”.
Oczywiście sama tęsknię do takiej jednej jedynej prawdy, ale jak każdy mam
wątpliwości.
pozdr zdrapka
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej 12.03.05, 12:08
      lo_ntek napisał:

      > Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej do niego dorosnąć?

      Zależy chyba, co się rozumie jako relatywizm. Dla mnie relatywizm
      to postawa, według której coś jest prawdą bądź nie jest w zależności
      od aktualnego widzimisię.
      Nie uważam, żeby można było traktować relatywizm w kontekście dorastania
      czy wyrastania zeń. Raczej przychylałabym się do porównania go z grypą wink
      --
      smile)
      Ba.
      • lo_ntek Re: Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej 12.03.05, 14:01
        Dla mnie relatywizm to coś, czego nie można chyba uniknąć.
        Relatywizm to rzeczywiście pojęcie pojemne i wieloznaczne a wszelkie definicje
        pochodzą raczej od jego przeciwników. Jeśli to grypa (epidemia) to podaj jakieś
        lekarstwo chyba, że liczysz na to, że się z niej wyrasta.
        pozdr zdrapka
        • ipekakuana Re: relatywny relatywizm 12.03.05, 16:51
          Ani dorosnąć, ani wyrosnąć. Przezwyciężyć.
          Nie powiem nic odkrywczego: niemożliwy jest konsekwentny relatywizm. Relatywista twierdzi, że wszystko jest relatywne. Musi zatem przyznać, że również jego pogląd, że wszystko jest relatywne, jest relatywny, a tym samym zgodzić się z antytezą: nieprawda, że wszystko jest relatywne.
          • lo_ntek Re: relatywny relatywizm? 12.03.05, 21:30
            Tak rzeczywiście koncepcja samoobalalności relatywizmu to nic nowego.
            (Oskarżenia o spowodowanie załamania się prawa i moralności to też uproszczenie
            i stereotyp)Chętniej jednak chciałabym usłyszeć jak na własny użytek walczycie
            z relatywizmem. (Powiedzmy kulturowym nie mówiąc już o relatywności ocen i
            wartościowania w sztuce.)
            Jak się uodporniliście?
            Tak sobie myślę, że w wątku dotyczącym eutanazji zaprezentowano relatywny
            stosunek, jeśli nie do moralności to do śmierci na pewno ( a kara śmierci).
            Może nie należy traktować relatywizmu jako podejrzanego o bezmyślną
            wyrozumiałość czy zanik prawdziwej nauki.
            Jest wiele odmian relatywizmu (historyczny, kulturowy czy lingwistyczny)
            Nie zaprzeczycie przecież zróżnicowaniu kultur i ich wielości. Może relatywizm
            jest lepszy od fundamentalizmu.
            pozdr zdrapka
              • lo_ntek Re: relatywny relatywizm? 13.03.05, 13:36
                Relatywizm – fundamentalizm.
                Przekonanie antropologii ewolucjonistycznej zakładało traktowanie wszelkich
                zjawisk kulturowych jako tworzących stadia rozwojowe jednej wspólnej kultury.
                Wynikające z tego założenie, że różne społeczności pozostają na różnym poziomie
                rozwoju kulturowego, przez jaki przechodzi cała ludzkość.(oczywiście najwyższy
                stopień rozwoju osiągnięty został przez cywilizację europejską – zachodnią?)
                Relatywizm kulturowy zakłada tezę kwestionującą jedność ludzkiej kultury i
                przyjmuje istnienie wielości kultur, z których każda podlega niezależnemu
                opisowi i analizie.(postuluje także nieadekwatność metod opisu między różnymi
                kulturami)
                Lekceważenie odrębności i narzucanie wartościowania z punktu widzenia jedności
                kulturowej rodzi u świadomych swojej inności zjawisko pseudospecjacji
                zaostrzające separatyzmy i raczej nie sprzyja tolerancji i szacunku dla
                odrębności. (Bałkany, Irlandia)
                Trochę to przydługie ale chyba krócej się nie da.
                pozdr zdrapka

                  • scand Re: uzupełnienie 14.03.05, 09:36
                    To prawda. Czytałem ostatnio że np. u Malgaszy kobieta staje się dopiero
                    kobietą kiedy urodzi dziecko, zyskuje wtedy nawet nowe imię - u nas kobieta
                    jest kobietą (a więc jest to kwestia samej definicji) niezależnie od
                    jaichkolwiek zdarzeń.
          • scand Re: relatywny relatywizm 14.03.05, 09:27
            > Musi zatem przyznać, że również jego pogląd, że wszystko jest relatywne, jest
            > relatywny, a tym samym zgodzić się z antytezą: nieprawda, że wszystko jest
            relatywne.

            Ależ tak właśnie sie dzieje. Na tym polega dynamika życia że obok siebie
            istnieją oczywiste sprzecznosci. Świat bez sprzecznosci to swiat wypreparowny
            i zastygły..
            • ipekakuana relatywizacja 14.03.05, 12:30
              > Ależ tak właśnie sie dzieje. Na tym polega dynamika życia że obok siebie
              > istnieją oczywiste sprzecznosci. Świat bez sprzecznosci to swiat wypreparowny
              > i zastygły..

              Dialektyka wiecznie żywa wink
              Sprzecznośc istnieje na papierze, gdy widzę przed oczyma dwie sprzeczne tezy.
              W świecie sprzeczności nie ma, a jedynie to i to, będące takie a takie pod
              pewnym względem i nie będące takie a takie pod innym względem!



              • scand Re: relatywizacja 14.03.05, 13:03
                > Sprzecznośc istnieje na papierze, gdy widzę przed oczyma dwie sprzeczne tezy.

                Zauważ że te sprzeczności de facto nie istnieją na papierze, ale w umyśle
                odczytującego napisy umysłu - taki umysł z reguły musi wybrać czyniąc jedną
                tezę bardziej wartościową!
                Na papierze istnieją tylko pewne pasemka atramentu i jest to obraz zastygły.
                Papierowi jest obojętne co jest na nim napisane.

                > W świecie sprzeczności nie ma ...

                Jeśli rozpatrujesz świat statycznie to nie dostrzeżesz sprzeczności, są tylko
                właściwości obrazów - jeśli zaś rozpatrujesz procesy, ktore się dzieją i
                procesy te są fundamentalnie różne to zauważysz że długo obok siebie nie mogą
                istnieć.
                Podgrzewanie czajnika za pomocą gazu od spodu i chłodzenie za pomocą bryły lodu
                polożonej na czajniku da przynajmniej ten wynik że lód będzie topniał - możliwe
                ze sciekająca woda zagasi płomien palnika w przeciwnym przypadku wyparuje,
                jeśli płomien będzie trwał dłużej smile

                • ipekakuana Re: relatywizacja 14.03.05, 17:34
                  > Zauważ że te sprzeczności de facto nie istnieją na papierze, ale w umyśle
                  > odczytującego napisy umysłu - taki umysł z reguły musi wybrać czyniąc jedną
                  > tezę bardziej wartościową!

                  Znaczenie jest w umysle, bo niby gdzie miałoby być... Bez fizykalnego napisu,
                  zdania i bez percypującego podmiotu, nie byłoby sensu zdania...

                  > Na papierze istnieją tylko pewne pasemka atramentu i jest to obraz zastygły.
                  > Papierowi jest obojętne co jest na nim napisane

                  Papierowi toaletowemu też jest obojętne co i kto .... smile

                  > Jeśli rozpatrujesz świat statycznie to nie dostrzeżesz sprzeczności, są tylko
                  > właściwości obrazów - jeśli zaś rozpatrujesz procesy, ktore się dzieją i
                  > procesy te są fundamentalnie różne to zauważysz że długo obok siebie nie mogą
                  > istnieć.
                  > Podgrzewanie czajnika za pomocą gazu od spodu i chłodzenie za pomocą bryły
                  lodu polożonej na czajniku da przynajmniej ten wynik że lód będzie topniał -
                  możliwe ze sciekająca woda zagasi płomien palnika w przeciwnym przypadku
                  wyparuje, jeśli płomien będzie trwał dłużej smile

                  Co jest sprzecznego w fakcie zaistnienia dwóch następujacych po sobie stanów
                  rzeczy?
                  Pojęcie zmiany jest jednym z najtrudniejszych do zdefiniowania, ale jeśli już
                  ktoś chciałby się za to rozumnie zabrać, myślę, że obeszłoby się bez gwałcenia
                  zasady niesprzecznosci.

                  • scand Re: relatywizacja 15.03.05, 09:22
                    > Znaczenie jest w umysle, bo niby gdzie miałoby być... Bez fizykalnego napisu,
                    > zdania i bez percypującego podmiotu, nie byłoby sensu zdania...

                    Więc myśl o umyśle a nie o papierze smile


                    > Co jest sprzecznego w fakcie zaistnienia dwóch następujacych po sobie stanów
                    > rzeczy?
                    > Pojęcie zmiany jest jednym z najtrudniejszych do zdefiniowania, ale jeśli już
                    > ktoś chciałby się za to rozumnie zabrać, myślę, że obeszłoby się bez
                    gwałcenia
                    > zasady niesprzecznosci.

                    Te stany nie istnieją jedne po drugich ale jednocześnie :

                    czajnik jest podgrzewany
                    czajnik jest chłodzony

                    Pozorna sprzeczność ale jeśli weżmiemy pod uwagę że te procesy biorą się za
                    czajnik z dwóch różnych stron... nie ma tu gwałcenia zasady niesprzecznosci to
                    wszystko sie dzieje w przetrzeni i czasie a nie poza nim.



                    • ipekakuana Re: relatywizacja 15.03.05, 09:32
                      > Więc myśl o umyśle a nie o papierze smile

                      Myślę o swoim umyśle częściej niż myślisz..... smile

                      >Pozorna sprzeczność ale jeśli weżmiemy pod uwagę że te procesy biorą się za
                      > czajnik z dwóch różnych stron. nie ma tu gwałcenia zasady niesprzecznosci to
                      > wszystko sie dzieje w przetrzeni i czasie a nie poza nim.

                      Nawet bardzo pozorna.....
                      A gdyby tak dolna częśc czajnika ogrzewała się poza czasem, a górna poza przestrzenią....
                      (to taki głupi żart..) .......
                      • scand Re: relatywizacja 15.03.05, 10:05
                        >A gdyby tak dolna częśc czajnika ogrzewała się poza czasem, a górna poza przest
                        > rzenią....

                        Jestem pesymistą.
                        Nie udało nam się jeszcze spotkać czajnika poza czasem i przestrzenią smile
                • skac29 Re: relatywizacja 07.04.05, 00:16
                  > Zauważ że te sprzeczności de facto nie istnieją na papierze, ale w umyśle
                  > odczytującego napisy umysłu - taki umysł z reguły musi wybrać czyniąc jedną
                  > tezę bardziej wartościową!

                  Sprzeczność nie istnieje ani na papierze ani w umyśle czytającego - jest to
                  kategoria logiczna i choć "niematerialna", to może rozstrzygać w ocenie pewnych
                  poglądów i twierdzeń - ipekakuana ma rację zarzucając relatywizmowi niespójność.
                  Godzenie się z tą argumentacją a jednocześnie podtrzymywanie "pełnego"
                  relatywizmu jest irracjonalne - nie sposób wtedy dalej prowadzić dyskusji.
                  Lepszy jest sceptycyzm.
                  • oldpiernik Re: relatywizacja 07.04.05, 07:10
                    A tak na chłopski rozum?
                    Mam odloty, kiedy czytam niektóre kawałki... :0)
                    Czy model dyskusji na temat relatywnych ocen relatywnych poglądów nie
                    przypomina wam bardzo prostego przykładu z fizyki?
                    Mam na myśli nasz ruch po okręgu.
                    Nieważne, czy idziemy naprzód, czy z powrotem.
                    Co zreztą jest bez znaczenia, ruch zawsze jest postępowy, zmienia się tylko
                    zwrot wektora. Ponadto i tak jesteśmy w niezmiennej odległości od prawdy
                    tkwiącej w środku. Żeby było śmieszniej, stojąc, również zachowujemy tę
                    odleglość.
                    Nie na temat? Jak zwykle...
                    i co najważniejsze - w kółko.

                    OLD smile
                    • lo_ntek Re: relatywizacja 18.04.05, 16:43
                      Mnie tam na lekcjach fizyki uczyli Ogólnej Teorii WZGLĘDNOŚCI.
                      I ten ruch i to miejsce prawdy nie takie jasne.
                      Co do chłopskiego rozumu ...to nie pamiętam takich lekcji.(jasne, że szkoda) J

                      pozdr zdrapka

                      • oldpiernik Re: relatywizacja 18.04.05, 20:57
                        Wydaje mi się, że dowcip tych lekcji fizyki polegał na tym, że ogólna teoria
                        względności zawęża się do zagadnień z penego przedziału wartości zmiennych.
                        Jeśli jednak pchnąć wyobraźnię poza prędkości światła możliwości wzrosną
                        niepoliczalnie. To ten kawałek od 300tys. km/s do nieskończoności.
                        I tylko brak wystarczającej wyobraźni trzyma nas w obszarach względności
                        zawartych jw.
                        Może ten żartobliwy krąg z nieokreślonym środkiem bliższy jest prawdzie niż
                        tamte lekcje.

                        OLDWZGLĘDNIENIEOLD ;0)
                        --
                        ...ale kogo to obchodzi...
                        • lo_ntek Re: relatywizacja 18.04.05, 22:12
                          Co do powyżej 300tys. km/s to wydaje się to postulat fizyki interpretowanej
                          relatywistycznie.
                          Z wyobraźnią jeszcze bardziej względnie.
                          Ale ja na religię nie chodziłam. Tak czy inaczej –„niech moc będzie z Tobą”
                          no i najważniejsze że w kółko czy jednak po zbyt prostej?
                          pozdr zdrapka
                          • oldpiernik Re: relatywizacja 18.04.05, 22:35
                            Tak jak piszesz w pierwszym poście tego wątku.
                            Podchodząc z ostrożnością do "niepodważalnego" stajemy się relatywistami?
                            Może jednak to sprawa ciągłych poszukiwań?
                            Żartując z fizyki nie przestaję używać jej w praktyce.
                            Czy relatywizm to brak, czy tez może nadmiar dystansu?
                            Nie pośpię dziś przez Ciebie.


                            OLDZGWOŹDZIEM ;0)
                            --
                            ...ale kogo to obchodzi...
                            • lo_ntek Re: relatywizacja 19.04.05, 13:58
                              Pomijając nasze wewnętrzne skłonności (oczywiście nie można ich pominąć –brak
                              dystansu)I jednak patrzeć z niedowierzaniem na tłumy idei ( nadmiar dystansu?)
                              znaleźć się można na mapie pozbawionej terytorium.
                              Kiedy dodamy do tego (oczywiście) brak skłonności do prawd objawionych to
                              patrząc na innych, którzy swój brak dystansu traktują jako normę obowiązującą
                              dla wszystkich to masz wrażenie, że tylko ty już wyrosłaś z przedszkola.
                              No i trzeba wziąć tę mapę i nie zważając na brak terytorium zacząć się po nim
                              poruszać w miarę jak najdalej od tzw. zdrowego rozsądku, bo ten jakoś się nie
                              sprawdza.( oczywiście myję zęby i czytam instrukcje,)
                              Co do pytania innych też może śmiesznie wyjść, bo to najwyżej przedszkolaki z
                              innej grupy i na twojej mapie się nie znają, bo mają swój dystans a ta miarka
                              do twojej nie przystaje albo udają, że ich ląd istnieje i mają dokładną mapę
                              tylko dzisiaj akurat jej zapomnieli. Chyba dystans ...z przewagą jego
                              nadmiaru... czasami. (no to Ci wyjaśniłam. uuuu!
                              Ale nie bierz tego ze zbyt dużym dystansem i nie rezygnuj ze snu to chyba
                              jedyna szansa)

                              pozdr zdrapka

                              • oldpiernik Re: relatywizacja 21.04.05, 15:08
                                Ta wizja z mapą jest chyba ciekawsza niż koło.
                                smile
                                Miło doświadczać tolerancji ze strony rozmówcy, i nie zdążę rozwinąć myśli, bo
                                już rzeczywistość przyziemna bardzo trąbi na mnie. (Bradzo przyziemna i bardzo
                                trąbi).

                                OLD smile
                                --
                                ...ale kogo to obchodzi...
                                • witekjs Re: relatywizacja... 22.04.05, 20:57
                                  Jest chyba w ogromnym stopniu związana i zależna od rodzaju emocji, które
                                  towarzyszą rozwiązywaniu problemu.
                                  Przedwczoraj osoba, której pomagałem uzmysłowić sobie i poznać źródła
                                  niepokojących problemów, dziękując za razem spędzony czas, przepraszała za
                                  obciążenie mnie nimi.
                                  Dla mnie, o czym powiedziałem, nie było to obciążenie, lecz intelektualna
                                  rozgrywka.
                                  Przyjazne, wspólne rozwiązywanie uładanki z wieloma niewiadomymi, mniej lub
                                  bardziej świadomie ukrywanymi przez partnera.
                                  Odbiór tego wysiłku i ocena poświęconego czasu były inne, mimo odczuwanego
                                  przez nas zadowolenia z uzyskanego efektu.
                                  To też jeden z przekładów reltywizacji, z którą spotykamy sie na codzień.

                                  Pozdrawiam Was. Witek

                                  PS. Od pewnego czasu, w czasie pracy i rozrywki przy komputerze słucham nowego,
                                  bardzo przyjemnego programu Textures - AccuRadio:
                                  www.accuradio.com/textures/default.htm#
                                  --
                                  FXLPLUS

                                  Kawiarenka Bis
                  • lo_ntek Re: relatywizacja 18.04.05, 16:30
                    Trzeba by zauważyć że kategorie logiczne trochę się rozszerzyły otatnimi czasy.
                    Co to jest „ pełny relatywizm”i w jakiej dziedzinie a może to chodzi o taki
                    pełny najpełniejszy całkiem pełniutki - pełniusieńki?
                    Irracjonalizm to jest wtedy jak się nie przeczyta całego wątku a komentuje
                    jakby się go przeczytało.
                    Nie sposób.

                    pozdr zdrapka

          • lo_ntek Re: relatywny relatywizm 15.03.05, 00:28
            Nie jestem zwolenniczką konsekwentnego relatywizmu, ale rozumiem, że ty jesteś
            zwolenniczką absolutyzmu, bo tylko na jego gruncie zarzut o samosprzeczności
            relatywizmu posiada swoją ograniczoną, (bo tylko na tym polu)prawomocność.
            Zakłada, bowiem milcząco, że relatywizm i absolutyzm z żadnego punktu widzenia
            nie mogą być jednocześnie prawdziwe, w żadnym sensie słowa „prawdziwe”. Tak
            rzecz ma się z punktu widzenia absolutyzmu. Natomiast z punktu widzenia
            relatywizmu sprawa przedstawia się, a przynajmniej jak to w relatywizmie może
            się przedstawiać, zgoła inaczej. Jednym słowem musiałaś by mnie przekonać do
            pewnych założeń absolutystycznych (obiektywistyczna koncepcja prawdy i
            dwuwartościowa logika), ale ja mogę na to nie mieć ochoty choćby w imię obrony
            relatywistycznej równowartościowości standardów. Ale możesz próbować.
            Mnie bardziej interesuje twoje całkiem osobiste przezwyciężenie .
            pozdr zdrapka
            • ipekakuana Re: relatywny relatywizm 15.03.05, 09:59
              > Nie jestem zwolenniczką konsekwentnego relatywizmu, ale rozumiem, że ty >jesteś zwolenniczką absolutyzmu..

              A jakiego jesteś zwolenniczką? Jak można akceptować dany pogląd i olewać to, co z niego wynika ?...

              Nie jestem zwolenniczką ani relatywizmu, ani absolutyzmu, jak ty to nazywasz..
              Jestem jedynie zwolenniczką poglądu, że jaśli jakaś teza prowadzi do sprzecznosci, to należy ją odrzucić i szukać innego wyjścia - inaczej sformułować problem.
              Swoją drogą neokantyści próbowali połączyć relatywizm z fundamentalizmem, jak kogoś to interesuje, może poczytać...
              • lo_ntek Re: relatywny relatywizm? 15.03.05, 20:28
                Jeśli napisałaś :

                dorosnąć, ani wyrosnąć. Przezwyciężyć.
                Nie powiem nic odkrywczego: niemożliwy jest konsekwentny relatywizm.
                Relatywista twierdzi, że wszystko jest relatywne. Musi zatem przyznać, że
                również jego pogląd, że wszystko jest relatywne, jest relatywny, a tym samym
                zgodzić się z antytezą: nieprawda, że
                wszystko jest relatywne.

                To będąc konsekwentną, tropicielką sprzeczności musiałaś to pisać w zgodności z
                obiektywistyczną koncepcją prawdy i z wiarą w dwuwartościową logikę( i
                niewątpliwie w zgodzie ze swoimi poglądami chyba, że olewasz to, co wynika z
                tego, co napisałaś), Ale jeśli nie jesteś absolutystką (tzn. na przykład nie
                uznajesz obiektywności prawdy)to jest to jakaś sprzeczność. Dla mnie ta
                sprzeczność w twojej wypowiedzi jest do zaakceptowania, ale dla Ciebie nie.
                Jestem relatywistką w obrębie swoich zainteresowań i nie wrzucam całego
                relatywizmu do jednego worka w innych dziedzinach jestem tylko podejrzliwa, co
                do twardo określonych paradygmatów( aczkolwiek otwarta na równouprawnienie
                różnych poglądów)
                Relatywizm w worku wygląda groźnie ( można przeczytać, że i za obozy i gułagi
                jest odpowiedzialny), ale to uproszczenie. Jeśli kogoś takie uproszczenie nie
                interesuje to może poczytać…
                pozdr zdrapka
                • ipekakuana Re: relatywny relatywizm? 16.03.05, 18:48
                  Ciekawa jestem czy twoja deklaracja, że odrzucasz logikę klasyczną jest wynikiem znajomości logik wielowartościowych, czy może jest to kwestia estetyczna?
                  Zastanawia mnie też czym jest dla ciebie obiektywistyczna koncepcja prawdy w kontekście tego, co nazywasz absolutyzmem. Podaj mi jeden przykład prawdy cząstkowej, którą ja, jako obiektywistka i absolutystka, bym uznała...
                  • lo_ntek Re: relatywny relatywizm? 17.03.05, 09:56
                    O - ale bym przegapiła.Myślałam że jak zwykle kończy się kołem i już.(chyba
                    jednak koło ,ewentualnie spirala w kole zamknięta.

                    ipekakuana napisała:

                    > Ciekawa jestem czy twoja deklaracja, że odrzucasz logikę klasyczną jest
                    wynikiem znajomości logik wielowartościowych, czy może jest to kwestia
                    estetyczna?


                    Zaciekły anty-relatywista Steven Weinberg w swojej książce „Sen o teorii
                    ostatecznej „ – twierdzi że uczeni mający kluczowy udział w tworzeniu
                    najważniejszych teorii naukowych XX wieku kierowali się poczuciem piękna, on
                    sam uważa , że to dobre kryterium odróżniania teorii prawdziwych od fałszywych.
                    (cyt. – „Bowiem „piękne” teorie korelują z pięknem przyrody którą opisują.”-
                    cały rozdział pt. „Piękne teorie”wink
                    Zgoda na kryterium estetyczne racjonalisty Weinberga co do rozstrzygania
                    fałszywe/prawdziwe . Co do logiki to podobnie– bliższe procesów
                    przebiegających w naturze w świetle odkryć współczesnej fizyki są logiki
                    wielowartościowe . Ale co to ma wspólnego z przezwyciężaniem własnych problemów
                    z ‘”prawdą” Przypominam że to nie ja zaczęłam wyjaśnianie od nic nie
                    wyjaśniającego stwierdzenia o samosprzeczności relatywizmu.

                    > Zastanawia mnie też czym jest dla ciebie obiektywistyczna koncepcja prawdy w
                    kontekście tego, co nazywasz absolutyzmem.

                    Może - ograniczeniem wyobraźni?

                    > Podaj mi jeden przykład prawdy cząstkowej, którą ja, jako obiektywistka i
                    absolutystka, bym uznała...

                    Wszystkie prawdy są cząstkowe i tu (znowu) bardziej się z tobą zgadzam niż Ty
                    ze mną.
                    Prawdy cząstkowe które powinna uznać Ipekakuana:
                    Ipekakuana jest absolutystką cząstkową smile
                    Ipekakuana to roślina (z nazwy i oczywiście tylko w wirtualu.)

                    pozdr zdrapka
                    • ipekakuana dygresja 17.03.05, 12:57
                      Krótka dygresja (bo na razie nie mam czasu)
                      Weź ty się zdecyduj co do własnej płci...
                      (chyba, że pod pewnym względem jesteś facetem, a pod pewnym kobietą) smile
                      No chyba że to taka perwersja..
      • lo_ntek Re: Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej 14.03.05, 12:30
        Jednym słowem- nie ma lekarstwa na te grypę zwaną relatywizmem? Można jedynie
        wrócić do dzieciństwa? Jeszcze jedno- może ktoś wyjaśni mi, co znaczy
        relatywizm w nauce?
        Czy teorie współczesnej fizyki są źródłem relatywistycznego nurtu w innych
        dziedzinach?
        (Czy fizyka kwantowa może być uznana za relatywistyczną? Nie znam się na nauce
        a komentarze są jak zwykle sprzeczne (relatywistyczne?) – Naukowcy mówią, że
        jest jednoznaczna inni, że jest (zaraz po teorii względności) wyłomem w
        obiektywizmie naukowym.
        pozdr zdrapka
        • scand Re: Czy z relatywizmu trzeba wyrosnąć czy raczej 14.03.05, 13:10
          Najbardziej relatywistyczna jest chyba teoria względnosci smile - jedno zalezy od
          drugiego ( np. czas od masy) i nie ma takiej możliwosci żebysmy uzyskali obraz
          niezależny od niczego.
          Teoria kwantowa o tyle jest relatywizująca że pokazuje że nie jesteśmy w
          stanie wiedzieć dokładnie jednego przy znajomosci równie dokladnej innego.
          Zawsze coś za coś. Poznamy np. dokładną masę ale nie poznamy dokładnej energii
          i na odwrót. Poznawanie bowiem też jest procesem aktywnym który oddziaływuje.
          • oldpiernik Trzeba dojrzeć. 14.03.05, 14:27
            Aby być jednoznacznym: relatywizm trzeba dostrzec.
            Teoria nieoznaczoności Heisenberga (bodaj, bo pamięć mam kiepską) dostrzega
            jedynie relatywizm pomiaru, nie odnosząc się do istoty zjawiska.
            Teoria względności Einsteina również dostrzega jedynie zależność obserwowanego
            od prędkości obiektu względem obserwatora.

            Etyczny relatywizm z niczym mi się nie kojarzy.
            Może tu równiż trzeba tylko dostrzec, że wynik oceny moralnej od czegoś
            uzależniono?

            Jak za każdym wątkiem, mam wrażenie, że rozpoczynamy kolejne okrążenie.
            W poszukiwaniu układu odniesienia.
            Być może w poszukiwaniu kontekstu.

            " - Co jest arche świata? - zapytał Profesor na jednym z wykładów.
            - Arche świata, to piwo! - padło z któregoś odległego rzędu.
            - Wątpię - odparł Profesor - przed piwem musiał być jęczmień. Jednak niech się
            pan nie zniechęca, przynajmniej próbował pan szukać."


            OLDZOSTATNIEJŁAWKI
            --
            ...ale kogo to obchodzi...
            • scand Re: Trzeba dojrzeć. 14.03.05, 14:31
              > Jak za każdym wątkiem, mam wrażenie, że rozpoczynamy kolejne okrążenie.
              > W poszukiwaniu układu odniesienia.

              Jeśli to okrążenie to jest przynajmniej to, co wewnątrz niego i to co na
              zewnątrz..
                  • lo_ntek Re: Trzeba dojrzeć. 14.03.05, 17:07
                    No dobrze- siedzę na trybunie kosmicznego stadionu w dole - Oldpiernik i Skand -
                    grają.
                    Skand czerpie emocje z kibiców ale na grę spogląda z dystansem , natomiast
                    Oldpiernik mimo pozornego niezaangażowania –gra uważnie ale spogląda ponad
                    trybuny szukając sędziego.
                    Idę poczytać coś na temat relatywizmu w nauce. Jeśli relatywizm dotyczy „tylko”
                    obiektywnych warunków obserwacji to już nie wiem …
                    Pozdr zdrapka
            • kamfora Re: Trzeba dojrzeć. 14.03.05, 17:48
              oldpiernik napisał:

              > - Wątpię - odparł Profesor - przed piwem musiał być jęczmień.

              Albo chmiel wink

              W okrążaniu najważniejsze to nie stracić dystansu, a jednocześnie nie wypaść
              poza ostatnią orbitę.
              Zdaje się, że każdy krąży dookoła siebiewink

              --
              smile)
              Ba.
              • oldpiernik Re: Trzeba dojrzeć. 15.03.05, 08:22
                koło

                Jeśli na zewnątrz jest widownia, a w środku inne rozgrywki, to przyznaję:
                robienie z siebie widowiska, "ku uciesze gawiedzi", zupełnie nie zmniejsza
                przyjemności, jaką czerpię z udziału w igrzyskach.
                Szczególnie, gdy inni gladiatorzy tak zacni.

                Tymczasem przesiadam się na rydwan.
                Jak nazywa się to, wokół czego krążymy?

                OLDTREFNIŚ
                --
                ...ale kogo to obchodzi...
              • lo_ntek Re: Trzeba dojrzeć wyjście. 15.03.05, 09:37
                kamfora napisała:
                > Albo chmiel wink
                >
                > W okrążaniu najważniejsze to nie stracić dystansu, a jednocześnie nie wypaść
                > poza ostatnią orbitę.
                > Zdaje się, że każdy krąży dookoła siebiewink

                To smutne, ale tak to chyba wygląda, że mielimy ciągle te same, ale tylko
                własne układy odniesienia ( w poszukiwaniu obiektywnych właściwości możemy
                posunąć się tylko do uzależniania parametrów od własnego układu odniesienia)
                Względność układów, względność pojęć i języka, w którym są wyrażane. Gdzie
                trzeba się wybrać, aby to zapomnieć i znaleźć coś pierwotnego coś pierwszego
                coś bez słów i odniesień?
                Idę się przespać,sen nie posługuje się słowami, ale niestety jest tylko mój.

                Tak – przyśnić coś pierwotniejszego od chmielu(słowa), ale jeśli się nawet
                przyśni to i tak będzie to trzeba opisać, przedstawić, ale żeby nie było
                śmieszne i choć trochę zapomniało układ odniesienia to musi być nieopisane,
                więc może pokazane (gestem?) czy może sztuką? (może się okazać, że jedynym i
                zapomnianym językiem jest sztuka i to robiona pod wpływem chmielu… no tak
                muszę już iść spać smile
                pozdr i dobranoc zdrapka


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka