Dodaj do ulubionych

Pytanie syn mi zadal

16.02.07, 23:42
A ja nie bardzo wiem jak mu odpowiedzec/
Syn ma 4 lata ledwo skonczone.
Pytanie brzmi skoro bog stworzyl WSZYSTKO to skad wzial sie sam Bog ?

Nie wnikajmy prosze dlaczego uczymy dzieci "banialuk" o nadistocie, tak
zaczelismy i tak jest. Niesie to za soba nietety konsekwencje w postaci
takich wlasnie pytan wink

hmmm a moze pytanie powinno brzmiec: jak wytlumaczyc czterolatkowi cos czego
samemu sie (dokladnie)nierozumie?

Tak czy inaczej pytanie zostalo zadane i obiecalem ze postaram sie na nie
odpowiedzec uncertain a im wiecej mysle tym mniej wiem smile

Pozdrawiam!


Pozdrawiam
Yutek
Obserwuj wątek
    • oldpiernik Re: Pytanie syn mi zadal 17.02.07, 10:49
      Odwieczny problem. :0)

      Moim maluchom też nie wystarczyło powiedzieć, że jest od zawsze.
      Zawsze odczuwam niepokój, kiedy dotykam starotestamentowej formuły JAHWE:
      JAM JEST, KTÓRY JEST.
      Albo nieco uwspółcześnione brzmienie:
      JESTEM, KTÓRY JESTEM.

      I nic więcej, żadnej podpowiedzi.
      Prócz z górą 40 ksiąg "zakręconych" interpretacji. :0)

      Pozdrawiam
      OLDPEŁENWIARY :0)

      --

      ...ale kogo to obchodzi...
    • kamfora Re: Pytanie syn mi zadal 18.02.07, 13:20
      Tak sobie myślę: czy dzieci, które nie są uczone "banialuk" nie zadają pytań
      o to, skąd wziął się świat? Czy odpowiedź ateisty jest łatwiejsza?
      I w jednym i w drugim przypadku chwila próbuje wyrokować w sprawach wieczności
      ( ducha czy materii - to już szczegół smile

      Czy stwierdzenie, że duch jest wytworem wiecznej materii jest mniej
      abstrakcyjne od tego, że to materia jest wytworem wiecznego Ducha?
      W każdym przypadku wszak to kwestia wiary - i to właśnie na tę wiarę
      należy (moim zdaniem oczywiście, które to zdanie sobie przyswoiłam od mojego
      otoczenia smile położyć nacisk przy wyjaśnianiu dziecku
      (a i sobie przy okazji smile tych niełatwych kwestii...


      --
      smile)
      Ba.
    • 7zahir Re: Pytanie syn mi zadal 18.02.07, 20:45
      Widzę rosnie nam towarzysz rozmów
      - jak tylko nauczy się czytać i pisać.

      Dzieci w tym wieku zadowala odpowiedź
      z uzyciem trudnego do wymówienia pojeciasmile

      Proponuję teorię Eisteina,
      a konkretnie - jej wzór.
      Nie odbiega zbyt daleko od prawdy
      a jakie to bedzie dla niego fascynujące!!
      Skierujesz pasję odkrywcy na literature
      i masz na jakis czas z głowy problem bycia zaskakiwanym
      przenikliwoscią dzieciecego umysłu.
    • zettrzy Re: Pytanie syn mi zadal 19.02.07, 05:03
      "wujku czy ty byles lysy od urodzenia a moze cie oskalpowali Indianie?"

      to jest klasyczne pytanie, typowe dla wieku, kazdy z nas zadawal takie lub
      podobne, sam na pewno nie byles inny, tyle ze juz nie pamietasz

      czterolatkowi nie wytlumaczy sie niczego, bo czterolatek ma inny sposob myslenia
      i odbierania swiata niz czlowiek dorosly; poza tym, o ile z ciekawosci nie musi
      sie wyrosnac, to z konkretnych pytan jednak sie wyrasta, wiec nie przejmuj sie
      tym pytaniem az tak
      odpowiedziec oczywiscie musisz, bo Junior nie da Ci zyc, wiec wymysl cos; nie
      staraj sie odpowiadac zbyt teologicznie czy filozoficznie, bo to tylko spowoduje
      jeszcze wiecej niewygodnych pytan, moze po prostu wytlumacz ze WSZYSTKO to
      jednak nie wszystko, ze zawsze istnieje jakies drugie dno itp., on to zrozumie
      lepiej niz scjentystyczne dywagacje
      pozdrawiam i powodzenia w przedsiewzieciu
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • scand Re: Pytanie syn mi zadal 19.02.07, 10:16
      > A ja nie bardzo wiem jak mu odpowiedzec/
      > Syn ma 4 lata ledwo skonczone.

      Gdyby cała nasza wiedza była taka, że mogłyby ją zrozumieć 4-latki bylibyśmy w
      bardzo szczęśliwej sytuacji smile
      • oldpiernik Re: Pytanie syn mi zadal 19.02.07, 20:41
        sneer1976 napisał:

        > powiedz synowi prawdę ze boga nie ma. Tak będzie uczciwie.
        >
        > Ja zadawałem również trudne pytania jak miałem 4 lata np. ile jest liści na na
        > drzewach na świecie

        jeśli to ma być prawda, to uczciwa propozycja brzmiałaby: NIE WIEM

        pomylenie wiedzy z wiarą nawet dla czterolatka może mieć zgubne skutki
        tongue_out

        --

        ...ale kogo to obchodzi...
        • sneer1976 Re: Pytanie syn mi zadal 19.02.07, 21:31
          oldpiernik napisał:

          > pomylenie wiedzy z wiarą nawet dla czterolatka może mieć zgubne skutki
          > tongue_out

          To nie sa pojecia porównywalne. Ja wierze we wiedzę a nie we wiarę a zgubne
          skutki dla dziecka miałoby przeciwstawienie sobie pojęć wiara w boga i wiedza bo
          to jak porównywanie rzeczywistości z fikcją
          • yutek Re: Pytanie syn mi zadal 20.02.07, 10:11
            Dziekuje wszystkim za pomoc smile
            Jakos sie uporalem z tematem ale widze ze niedosyt u syna pozostal i spodziewam
            sie kolejnych pytan z tej dziedziny. I dobrze! nich chlopak mysli smile


            Snner napisal:
            "Ja wierze we wiedzę a nie we wiarę..."

            Wiara w wiedze w/g mnie jest tak samo krucha jak wiara w Boga. I jedno i drugie
            mozna - latwiej lub trudniej- podwazyc.
            Tylko po co? po co pozbawiac kogokolwiek "obiektu" wiary ?

            No chyba ze jestem fanatykiem i zalezy mi zeby ONI wszyscy mysleli w jeden
            okreslony sposob. MOJ sposob.

            Pozdrawiam
            Yutek
            Pozdrawiam
            • oldpiernik Re: Pytanie syn mi zadal 20.02.07, 11:09
              Zgadzam się z Twoim podejściem do wiary. By głosić wiedzę, też trzeba w nią
              wierzyć. :0)
              Deklaracja Sneer: "Ja wierze we wiedzę a nie we wiarę..." zawiera w sobie ten
              sam błąd, co poprzednia sugestia "powiedzenia prawdy". Przypuszczam, że to
              zamierzona (i udana) prowokacja do rozmowy. :0)
              Sprawniejszym logikom pozostawiam dywagacje na ten temat.
              Pozwoliłem sobie na wtręt, bo temat jest frapujący.
              Przedmiotu wierzenia nie sposób narzucić.
              Dziecku można pokazać jedynie przekonania.

              Pozdrawiam
              OLD :0)
              --
              ...ale kogo to obchodzi...
              • ilmatar Re: Pytanie syn mi zadal 20.06.07, 17:30
                oldpiernik postuluje:

                > Przedmiotu wierzenia nie sposób narzucić.
                > Dziecku można pokazać jedynie przekonania.

                Ależ sposób.

                Dzieci tak bardzo zależą od opiekunów, że przejmują ich wiary, poglądy, przekonania, tradycje i
                wstręty do tradycji.
                Zdarzją się dzieci wyjątkowe, które nie nasiąkają otoczeniem, ale rzadko. Czasem powody są natury
                organicznej.
                Zdarzją się dzieci o niezależnych poglądach, raczej nie czteroletnie...(?)
          • oldpiernik Re: Pytanie syn mi zadal 20.02.07, 11:22
            sneer1976 napisał:

            To nie sa pojecia porównywalne. Ja wierze we wiedzę a nie we wiarę a zgubne
            skutki dla dziecka miałoby przeciwstawienie sobie pojęć wiara w boga i wiedza
            bo to jak porównywanie rzeczywistości z fikcją.


            Porównywanie rzeczywistosci, w którą Ty wierzysz, z fikcją, w którą Ty nie
            wierzysz. :0)
            Przeciwstawianie religii i nauki bierze się z chęci władzy.
            Nad umysłami, a jakże... :0)
            By zdać się na rozum, potrzebna jest silna wiara w jego możliwości.
            Piszesz, że wierzysz. To nas łączy.

            Pozdrawiam
            OLD :0)

            --
            ...ale kogo to obchodzi...
            • sneer1976 Re: Pytanie syn mi zadal 20.02.07, 12:48
              Są teorie ze każde nasze dzaiłanie to dążenie do władzy ... nad umysłami
              oczywiście a jakże. Nawet altruizm. Znasz przypowiść o pszczołach ? Zajdel pisał
              o tym zdaje się w "Wyjściu z cienia"

              Wierzę w umysł, możliwosci, naukę ale nie w boga. Buddyz jest pod tym względem
              ciekawy bo wierzysz w siebie a nie w boga. Doskonalisz siebie dla siebie a nie
              dla boga.

          • kamfora dyslaboria 20.02.07, 19:44
            sneer1976 napisał:

            > Ja wierze we wiedzę a nie we wiarę

            Jakiś czas ogarnęło mnie w pracy takie lenistwo, że zamiast robić to, co akurat
            było do zrobienia - zaczęłam czytać wiadomości na onecie. Akurat pisano
            o "dyskalkulii". Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby do chorób zaliczyć też
            lenistwo - nikt nie mógłby mi zarzucić, że się obijam wink Wstukałam w
            googlach "dyslaboria". Nie ma. Weszłam w Wikipedię. Też nie ma. Ale...pojawiło
            się okienko: nie ma, to może Ty coś o tym napiszesz? No to co - niewiele już
            się zastanawiając zaczęłam radosną TFUrczość: dyslaboria (od łac.laboro,
            laborare)...itd. Wyszła całkiem fajna definicja. Upewniłam się, że to się da
            skasować w odpowiednim czasie po czym zwierzyłam się w kuchni
            koleżance "wierzącej w wiedzę", że cierpię na dyslaborię wink
            A co to takiego? - spytała. Powiedziałam, że to coś jak dyskalkulia, tylko
            dotyczy niechęci do pracy. Popatrzyła dziwnie, wzięła swoją kawę i wróciła do
            biurka. Za chwilę przyszła wyraźnie podekscytowana: znalazłam tę dyslaborię!
            Jest w Wikipedii!

            Szczęśliwie udało mi się wykasować "nowe" hasło.

            Szczęśliwie nic nie zyskałabym ani nikt by pewnie nie stracił, gdyby ta bzdura
            została w Wikipedii dłużej...

            Niedawno widziałam w tv dyskusję na temat raportu naukowców w kwestii
            ocieplania się klimatu i stopnia w jaki człowiek się do tego ocieplania
            przyczynia. Utkwiło mi jedno zdanie: to tylko polityka i walka o wielkie
            pieniądze, a wszystko firmowane utytułowanymi znanymi nazwiskami...


            --
            smile)
            Ba.
            • sneer1976 Re: dyslaboria 20.02.07, 20:14
              no dobrze, zgadzam sie z tym co napisałaś. Ale co z tego wynika ? że szukasz
              dziury w całym ? że można kogoś nabrać ?

              Idź na oddział onkologiczny gdzie przeważają łyse głowy dzieci i powiedz im że
              medycyna i cała ta chemioterapia jest beeeee. Napisz do dzieci Celsiusa że jego
              skala także jest niepotrzebna bo temperature można mierzyc wystawiając paluszek
              za okno smile
                      • scand Re: dys...kusja ;0) 22.02.07, 10:12
                        > Dzieki temu żyję w zgodzie z energią wszechswiata

                        Energia świata potrafi być destrukcyjna - taki wybuch wulkanu może zniszczyć
                        całą cywilizację (Atlantyda).
                        • 7zahir Re: dys...kusja ;0) 22.02.07, 14:01
                          scand napisał:


                          > Energia świata potrafi być destrukcyjna - taki wybuch wulkanu może zniszczyć
                          > całą cywilizację (Atlantyda).>

                          Destrukcyjny dla mnie może być wybuch wulkanu złości,
                          jesli przeoczą narastanie napiecia emocjonalnego.
                          Dlatego profilaktycznie obserwuję siebie smile
                          • scand Re: dys...kusja ;0) 23.02.07, 09:33
                            Gdyby energia wszechświata była samą dobrą energią nie byłoby problemów -
                            wystarczyłoby być energetycznym smile Niestety, jest pełno destrukcyjnej energii w
                            świecie i zawikłanie się w strumień takiej energii niesie co najmniej ..
                            niespodzianki.
                                    • sneer1976 Re: dys...kusja ;0) 23.02.07, 14:34
                                      od 50 włącznie do 60 włącznie, zresztą ... jak kogoś porazi prąd to nikt nie
                                      liczy ile nim razy wstrząsnęło w jednostce czasu smile no chyba że ma ze sobą
                                      akurat oscyloskop smile
                                              • 7zahir Od Boga do wojny 27.02.07, 12:17
                                                7zahir napisała:

                                                > sneer1976 napisał:
                                                >
                                                > > czyli co .... zimna wojna ? czy gorąca tarcza ?

                                                Zaczęło się pytaniem 4-ro latka o Boga,
                                                a doszliscie do wojny smile
                                                Historia lubi się powtarzać - jak widać smile)
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 28.02.07, 20:18
                                                    sneer1976 napisał:

                                                    > może małemu chodziło o Aresa ? albo o Marsa ?

                                                    smile))
                                                    Nie pamietam takiej bajki dla małolatów w jego wiekusmile)
                                                    Kontekst wypowiedzi taty na to nie wskazuje,
                                                    wiec nie szukaj sprytnego usprawiedliwienia smile
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 01.03.07, 09:29
                                                    > > "Wojna ojcem Wszechrzeczy"
                                                    > > Heraklit smile
                                                    >
                                                    > "Miłość - zyciową energią wszechswiata"
                                                    > Ja smile

                                                    Jesteś pewna ?? Udowodnij smile)
                                                    Tezę Heraklita łatwo byłoby uzasadnić ...
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 04.03.07, 18:22
                                                    scand napisał:

                                                    > > Co ta wiosna robi z ludźmi.
                                                    >
                                                    > Ależ Old,
                                                    > tu chodzi o opracowanie rzetelnej teorii .. filozoficznej smile

                                                    Miłości nie da sie zamknąc w okowy rzetelnej teorii filozoficznej.
                                                    Ona nie zna granic, bo jest w każdym z nas,
                                                    w kazdym stworzeniu duzym i małym,
                                                    a nawet w mikroskopijnym.smile
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 05.03.07, 09:45
                                                    > Ona nie zna granic, bo jest w każdym z nas,
                                                    > w kazdym stworzeniu duzym i małym,
                                                    > a nawet w mikroskopijnym.smile

                                                    Z tym "każdym" to już przesadziłaś.
                                                    W komarze wbijającym się przez skórę jest "miłość" ?
                                                    Także wtedy, gdy jak w Afryce wstrzykuje do krwi malarię ?
                                                  • witekjs Re: Od Boga do wojny 05.03.07, 11:34
                                                    scand napisał:
                                                    > Z tym "każdym" to już przesadziłaś.
                                                    > W komarze wbijającym się przez skórę jest "miłość" ?
                                                    > Także wtedy, gdy jak w Afryce wstrzykuje do krwi malarię ?

                                                    Oczywiście!
                                                    Miłosć własna, "miłość" do potostwa - gatunku.
                                                    On wszak nie wie co to malaria...
                                                    Poza tym człowiek ni brat mu, ni swat.
                                                    Źródło pożywienia jedynie... wink

                                                    Witek
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 05.03.07, 13:18
                                                    witekjs napisał:

                                                    > scand napisał:
                                                    > > Z tym "każdym" to już przesadziłaś.
                                                    > > W komarze wbijającym się przez skórę jest "miłość" ?
                                                    > > Także wtedy, gdy jak w Afryce wstrzykuje do krwi malarię ?
                                                    >
                                                    > Oczywiście!
                                                    > Miłosć własna, "miłość" do potostwa - gatunku.
                                                    > On wszak nie wie co to malaria...
                                                    > Poza tym człowiek ni brat mu, ni swat.
                                                    > Źródło pożywienia jedynie... wink
                                                    >
                                                    > Witek

                                                    Jestem tego samego zdania.
                                                    Ponadto uważam , że "napędza" go ta sama co nas
                                                    wszechobecna energia życiowa -
                                                    którą nazywam miłościąsmile

                                                    Działanie Twojego komara ( komarzycy) można przyrównać
                                                    do naszego sposobu zdobywania pożywienia
                                                    dla potomków.
                                                    Wzruszają mnie zwyczaje indian i plemion afrykańsakich
                                                    proszących o wybaczenie ducha zabitego zwierzęcia
                                                    in dziękujących mu za mozliwośc nakarmienie rodziny.smile
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 09:18
                                                    > Ponadto uważam , że "napędza" go ta sama co nas
                                                    > wszechobecna energia życiowa -
                                                    > którą nazywam miłościąsmile


                                                    Jednym słowem egoizm jednostkowy jest miłością !
                                                    Przy takim założeniu świat przyrody, gdzie wykorzystywanie jednego przez
                                                    drugiego jest powszechne staje się światem miłości smile
                                                    Jeśli tak to twoja "miłość" niewiele oznacza.

                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 11:59
                                                    scand napisał:


                                                    > Jednym słowem egoizm jednostkowy jest miłością !

                                                    Skąd ten wniosek?
                                                    Jakimi drogami chadzaja Twoje skojarzenia ??

                                                    > Przy takim założeniu świat przyrody, gdzie wykorzystywanie jednego przez
                                                    > drugiego jest powszechne staje się światem miłości smile

                                                    To nie jest wykorzystywanie tylko współistnienie.
                                                    Nie słyszałeś o równowadze ekosystemu??

                                                    > Jeśli tak to twoja "miłość" niewiele oznacza.>
                                                    Czyli masz szczęście, że Cię nie kocham- prawda???smile)
                                                    Mylisz się - kocham wszystkie stworzenoa duże i małe smile))

                                                    Miłość jest w nas czy Ci sie to podoba czy nie smile
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 12:17
                                                    > Skąd ten wniosek?

                                                    Z twojej analizy komara wbijającego się w skórę.

                                                    > To nie jest wykorzystywanie tylko współistnienie.

                                                    Lew współistnieje z niedorosłym gnu któremu przegryza szyję ? wink

                                                    > Nie słyszałeś o równowadze ekosystemu??

                                                    Równowaga to miłość ? A co powiesz na liczne w historii masowe wymieranie
                                                    gatunków ? Jedno wypiera inne.

                                                    > Mylisz się - kocham wszystkie stworzenia duże i małe smile))

                                                    Nie jesteś zbyt wybredna smile


                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 12:28
                                                    > Mylisz się - kocham wszystkie stworzenia duże i małe smile))

                                                    Nie jesteś zbyt wybredna smile

                                                    Miłość to energia, która nie dzieli na
                                                    lepszych i gorszych,
                                                    ladnych i brzydkich,
                                                    pełnosprawnych i niepełnosprawnych.
                                                    Jej podstawa jest bezwarunkowa akceptacja siebie i jak dla mnie
                                                    wszystkich stworzeń duzych i małych.
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 12:41
                                                    > Jej podstawa jest bezwarunkowa akceptacja siebie i jak dla mnie
                                                    > wszystkich stworzeń duzych i małych.

                                                    Czyli akceptujesz w jednym akcie np. napastnika i ofiarę, tego co niszczy i
                                                    tego co jest niszczony - wybierasz wszystko a tak naprawdę nic ..
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 13:50
                                                    scand napisał:

                                                    > > Jej podstawa jest bezwarunkowa akceptacja siebie i jak dla mnie
                                                    > > wszystkich stworzeń duzych i małych.
                                                    >
                                                    > Czyli akceptujesz w jednym akcie np. napastnika i ofiarę, tego co niszczy i
                                                    > tego co jest niszczony - wybierasz wszystko a tak naprawdę nic ..

                                                    Energia miłości nie ocenia, nie wybiera - ona po prostu jest.
                                                    Wiem o co Ci chodzi - oczywiście z Twojego punktu widzenia masz rację
                                                    i jak wiesz oboje nie mamy na to wpływu.
                                                    Mnie chodzi o inną płaszczyznę pojmowania energii miłosci,
                                                    na którą też nie mamy wpływu.smile
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 13:59
                                                    > Energia miłości nie ocenia, nie wybiera - ona po prostu jest. ..

                                                    > Mnie chodzi o inną płaszczyznę pojmowania energii miłosci,
                                                    > na którą też nie mamy wpływu.smile

                                                    A przecież miłość też wybiera , stawia jedno przed drugim - jaka byłaby jej
                                                    wartość gdyby nie wyróżniała ? Nie wiem o jaką płaszczyznę Ci chodzi - jak na
                                                    razie to tylko słowa a słowa jak wiemy możemy pisac dowolne i za ich pomocą
                                                    łudzić się też można bez końca.
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 06.03.07, 14:05
                                                    scand napisał:

                                                    > > Energia miłości nie ocenia, nie wybiera - ona po prostu jest. ..
                                                    >
                                                    > > Mnie chodzi o inną płaszczyznę pojmowania energii miłosci,
                                                    > > na którą też nie mamy wpływu.smile
                                                    >
                                                    > A przecież miłość też wybiera , stawia jedno przed drugim - jaka byłaby jej
                                                    > wartość gdyby nie wyróżniała ? Nie wiem o jaką płaszczyznę Ci chodzi - jak na
                                                    > razie to tylko słowa a słowa jak wiemy możemy pisac dowolne i za ich pomocą
                                                    > łudzić się też można bez końca.

                                                    Dla Ciebie miłość jest uczuciem - różnicującym, bo spowodowanym przez coć lub
                                                    kogoś.
                                                    Dla mnie jest energią w myśl teorii Einsteina:
                                                    wszystko jest energią.
                                                    To podstawowy napęd życiowy dla robaczków
                                                    kalamarów ginących po złożeniu jaj,
                                                    czy ludzi zyjących w buszu i nie kwapiących sie
                                                    do wyjścia z niego.
                                                  • scand Re: Od Boga do wojny 07.03.07, 09:39
                                                    > Dla mnie jest energią w myśl teorii Einsteina:
                                                    > wszystko jest energią.

                                                    Zaczynam podejrzewać że ta energia to coś na kształt energii życia - elan
                                                    vital - koncepcji modnej na przełomie XIX/XX wieku ( np. Bergson)
                                                  • 7zahir Re: Od Boga do wojny 07.03.07, 10:31
                                                    scand napisał:

                                                    > > Dla mnie jest energią w myśl teorii Einsteina:
                                                    > > wszystko jest energią.
                                                    >
                                                    > Zaczynam podejrzewać że ta energia to coś na kształt energii życia - elan
                                                    > vital - koncepcji modnej na przełomie XIX/XX wieku ( np. Bergson)

                                                    Nie znam tej koncepcji, ale fajnie jest wiedzieć,
                                                    że ktoś kiedyś myślał podobnie.
                                                    Dziękismile
                                                  • oldpiernik od wojny do miłości ;0) 08.03.07, 20:58
                                                    scand indywidualista (wyczuwam nieokreślone pokrewieństwo ;0) ) przekomarzający
                                                    się (hehehe) z zahir panfilią (tak se umyśliłem :0) )
                                                    wiosną o wyższości miłości wektorowej nad miłością atropiczną
                                                    nakłada mi się na ten dialog chrześcijańska symbolika
                                                    spojrzenie z "trzeciej" strony i...

                                                    macie rację, oboje macie rację, z mojego punktu widzenia
                                                    nie ma sprzeczności między całością wszechrzeczy a próbującym pojąć tę całość
                                                    osamotnionym umysłem (łorety, ten indywidualizm) :0)
                                                    proste (w pewnym sensie) relacje wpisują się w wielowymiarową przestrzeń bez
                                                    trudu, o ile nieograniczona prosta wpisuje się w nieograniczoną przestrzeń
                                                    "bulczę" ;0)
                                                    jednak i tak wiecie, co mam na myśli, hehe
                                                    a dlaczego wtręt o chrześcijańskiej symbolice?
                                                    taki wielkopostny filtr pozwala niekiedy spojrzeć z dystansu
                                                    szczegóły na życzenie ;0)

                                                    OLDWINNY :0)
                                                    --

                                                    ...ale kogo to obchodzi...
                                                  • 7zahir Re: od wojny do miłości ;0) 09.03.07, 08:10
                                                    > scand indywidualista (wyczuwam nieokreślone pokrewieństwo ;0) )
                                                    przekomarzający się (hehehe) z zahir panfilią (tak se umyśliłem :0) )>

                                                    ????? co to jest panfilia?????

                                                    > a dlaczego wtręt o chrześcijańskiej symbolice?
                                                    > taki wielkopostny filtr pozwala niekiedy spojrzeć z dystansu
                                                    > szczegóły na życzenie ;0)>

                                                    Zatem wyrażam niniejszym życzenie smile))


                                                  • 7zahir Re: od wojny do miłości ;0) 09.03.07, 09:28
                                                    scand napisał:

                                                    > > ????? co to jest panfilia?????
                                                    >
                                                    > Prawdopodobnie
                                                    > Pan (gr) = wszystko ;
                                                    > filo ( gr.) = miłować smile
                                                    > Miłująca wszystko ?

                                                    Dokładnie - to cała ja wink
                                                    Dzięki, "dzialam zawodowo" w bardziej przyziemnych dziedzinach smile
                                                  • scand Re: od wojny do miłości ;0) 09.03.07, 09:08
                                                    > o wyższości miłości wektorowej nad miłością atropiczną

                                                    Doskonałe określenie.
                                                    Jednak oboje nie możemy mieć racji sad
                                                    Z matematycznego punktu widzenia jeden wektor nie równa się rozłożonemu
                                                    równomiernie pękowi wektorów - co więcej suma tej gromady jest (matematycznie)
                                                    wektorem ... zerowym smile

                                                    Powyższą myśl rozwinę dialektycznie w wątku o Dogville ..
              • mu_ndek Re: dyslaboria 28.02.07, 15:13
                sneer1976 napisał:

                > Idź na oddział onkologiczny gdzie przeważają łyse głowy dzieci i powiedz im że
                > medycyna i cała ta chemioterapia jest beeeee. Napisz do dzieci Celsiusa że
                jego
                > skala także jest niepotrzebna bo temperature można mierzyc wystawiając
                paluszek
                > za okno smile


                „Najpiękniejszym i najgłębszym przeżyciem, jakie może być dane człowiekowi,
                jest poczucie tajemniczości. Jest to podstawowa zasada każdej religii, tak jak
                i wszystkich poważnych dążeń w sztuce i nauce”
                Niemożliwe jest - tak się zdaje w świetle relatywistycznej metodologii
                współczesnej nauki) wyróżnienie jednej z tych dziedzin (religia sztuka nauka)
                tak by jedna z nich stała się jedyną słuszną drogą.
                Pomijając niebezpieczeństwa – „ jedynie słusznej drogi” – to wszelkie poglądy
                zakładające np., że nauka jest obiektywna i uniwersalnie ważna - nie dają się
                obronić. To nasza decyzja, do której „gry” przystępujemy i nie ma powodu
                uważać, że piłka ręczna jest lepsza od kopanej.

                Fanatyzm naukowy nie różni się niczym od religijnego jest tak samo śmieszny i
                niebezpieczny.
                ( a strzelanie do Kamfory z chorych dzieci jest niesmaczne)

    • oldpiernik Re: Pytanie syn mi zadal 27.02.07, 19:39
      Z jaką częstotliwością myślę o Bogu?

      Tak się składa, że nieco starszy syn.
      Pytanie, znacznie bardziej rozbudowane, pozwoliłem sobie streścić według swego
      rozumienia.
      Nasuwa mi się jednak kolejny wariant pytania:
      Jak często myślę?

      HMMMMM
      --

      ...ale kogo to obchodzi...
    • e._ Re: Pytanie syn mi zadal 20.03.07, 11:48
      Wracajac do pytania, jakie na początku zadał yutek.
      W tej samej sytuacji odpowiedziałam mojemu czterolatkowi: Wydaje mi się, że to
      wie tylko sam Bóg. O ile wiem, jeszcze nikt takiego pytania Mu nie zadał. A
      przynajmniej nie uzyskał na nie odpowiedzi. Może ty będziesz tym pierwszym?

      Dzisiaj ówczesny czterolatek ma dziewiętnaście lat. Widzę, że ten sposób
      rozmawiania, czyli jeśli wiem, to wiem, a jeśli nie, mówię co myślę pobudzajac
      go do rozważań, przyniósł bardzo dobre skutki. Wyrósł na bardzo ciekawego
      człowieka.
      --
      Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
      • kruk511 Re: Pytanie syn mi zadal 07.04.07, 21:00
        Przepraszam, jestem spóżniony, ale dobrze Wam tak ! Po co macie takie mądre
        dzieci.
        Istotą rzeczy, sądzę jest mówić prawdę ! A nawet powiedzieć otwarcie nie wiem.
        Takich co to wszystko dokładnie będą wiedzieć spotykać będzie całe życie na każdym
        kroku. A szacunek zyska ten co umie powiedzieć, nie wiem !
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka