Dodaj do ulubionych

Alfabet filozoficzny

13.02.08, 09:54
Ostatnio natrafiłem na ciekawą audycję w Programie II Polskiego Radia
śr. 22.15

www.polskieradio.pl/dwojka/publicystyka/artykul37126.html

W zeszłym tygodniu była audycja poświęcona samowiedzy.
Zaprezentowano tam interesujący paradoks pokazujący próżność
ludzkiego wysiłku poznania samego siebie.
Bo oto załóżmy, że ktoś już poznał część siebie ale jest oczywiste,
że aby poznał całość musiałby poznać też dogłębnie proces poznawania
samego siebie, który byłby przecież też częścią niego samego. Gdyby
uznał że to także poznał musiałby jeszcze poznać proces za pomocą,
którego poznał proces poznawania siebie itd. itd.
Cokolwiek by człowiek nie robił zawsze pewna część jego samego umyka
mu i wymaga dodatkowego rozpatrzenia !
Nigdy zatem nie poznamy całkowicie samego siebie - c.b.d.o.
Edytor zaawansowany
  • zettrzy 13.02.08, 19:01
    Heisenberg?
    ale on to chyba o kwantach...
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 14.02.08, 09:34
    Heisenberg ? No nie wiem, nic o nim chyba wtedy nie wspominano.
    Z samowiedzą (wiedzą o samym sobie) jest przede wszystkim taki
    problem iż poznanie jest z reguły poznaniem czegoś zewnetrznego a
    więc jeśli chcemy poznać coś z siebie musimy uczynić to zewnętrznym
    co oczywiście jest czymś innym od wewnętrznego które chrakteryzuje
    nasza Ja. Nie można usunąć całkowicie wewnętrzności z procesu
    poznania, bo nie można usunąc siebie z tego procesu a więc gra
    nie może osiągnąc nigdy wyniku końcowego z samej swojej natury.

    **

    Wczoraj natomiast tematem tej cyklicznej audycji była "ironia".
    I .. wstyd powiedzieć .. zasnąłem niemal na początku programu smile.
    Nie sądzę żeby był aż tak nieciekawy - po prostu byłem dość mocno
    fizycznie zmęczony po pracy - w każdym razie jeśli ktoś słuchał
    niech się podzieli wrażeniami ..
    podobno we śnie też dociera do człowieka mowa - istotnie miałem w
    środku nocy wrażenie jakbym śnił o tym, że słucham wykładu o ..
    ironii smile

  • zettrzy 14.02.08, 21:26
    wlasnie Heisenberg sformulowal ten problem, slusznie i naukowo,
    jako "zasade niepewnosci" - tlumaczenie mojewink
    oczywiscie ze nie sposob usunac subiektywnosci z procesu poznania,
    bo fakt ze my to my przesadza z gory to co wiemy; oczywiscie, z
    kontekscie kwantowym to jest wyrazone przy pomocy rownan wink

    mnie sie pare razy snilo ze spalam i cos mi sie snilo, a potem sie
    obudzilam (we snie) - i w koncu obudzilam sie ze swiadomoscia, ze mi
    sie snilo... nie chce powtarzac

    swiadomosc i sen, czyli tzw. podswiadomosc, to zupelnie oddzielny
    temat...
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 15.02.08, 09:02
    Heisenberg twierdził, zdaje się że obserwacja zmienia stan obiektu
    obserwacji wprowadzając do tej obserwacji pewną niepewność.
    Jest tu pewne podobieństwo. Każdy bowiem proces poznania
    przedmiotowy musi poprzedzać nowy proces podmiotowy, który nie może
    być jednocześnie przedmiotem obserwacji. Stąd można by powiedzieć że
    niepewność generowana jest tu na skutek każdego nowego zaangażowania.
    Z tym że jest to relacja zwrotna, u Heisenberga relacja zewnętrzna.
    Nie można siebie zatem poznać z tego choćby powodu.
    Są oczywiście i inne bardziej istotne w gruncie rzeczy powody dla
    którego takie poznanie może być tylko częściowe a jest nim przede
    wszystkim liczba relacji w jakie może być uwikłany dany człowiek.
    Choćbyśmy nie wiem jak się starali intelektualnie nie będziemy
    wiedzieli jak zareagujemy w sytuacji, która jest niestandardowa.
    Takich sytuacji są miliony, miliardy ,a może nieskończoność ?
    Jedynym testem poznawczym jest tu nie dedukcja, a doświadczenie...
  • zettrzy 15.02.08, 18:33
    o wlasnie... doswiadczenie, jakze czesto spychane na plan dalszy,
    jako mniej "naukowe" i nie dajace sie poprzec "dowodami"... ale
    chyba nawet doswiadczenie nie pozwoli nam poznac prawdy o sobie, bo
    zgodnie z zasada Heisenberga, to co bylo prawda o nas minute temu w
    obecnej minucie moze sie stac nieprawdziwe, czyli, gnoti seauton ale
    nie trac z oczu niepewnosci
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 18.02.08, 09:23
    Zmienność. To następny problem. Jak mierzyć rzeczy zmienne linijką o
    zmieniającej się długości ? ..
  • maly.ksiaze 28.02.08, 05:12
    > Heisenberg twierdził, zdaje się że obserwacja zmienia stan obiektu
    > obserwacji wprowadzając do tej obserwacji pewną niepewność.

    Tak, ale... Efekt obserwatora i zasada nieoznaczonosci to nie jest to samo, choc
    takie jest rozumienie potoczne. Niemoznosc jednoczesnego oznaczenia pedu i
    polozenia czastki nie wynika z tego, ze pomiar wplywa na jej zachowanie.

    pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczono%C5%9Bci
    Pozdrawiam,

    mk.
  • scand 28.02.08, 08:44
    Nieusuwalna losowość dziejów świata.

    "Istnienie elementu losowego powoduje jednak, że ogromna ilość
    zjawisk wokół nas jest bardzo nieprzewidywalna. Niektóre wytwory
    natury są bardzo podatne na efekt motyla."
  • maly.ksiaze 29.02.08, 15:52
    Masz racje wyciagajac ten fragment. Notatka w wikipedii jest zle
    napisana i nie powinienem byl jej przytaczac. Mam nauczke na
    przyszlosc.
    Co do reszty - obstaje przy swoim. Nie zeby mialo to jakiekolwiek
    znaczenie dla dyskusji...

    Pozdrawiam,

    mk.
  • scand 20.02.08, 12:34
    Ciekawa audycja zapowiada się dzisiaj

    Środa, 20 lutego 2008
    W Alfabecie filozoficznym Robert Piłat rozważa pojęcie egzystencji i
    opowiada o powstaniu kierunku zwanego egzystencjalizmem.

    www.polskieradio.pl/dwojka/literatura/artykul38230.html
  • scand 21.02.08, 09:45
    Tym razem wysłuchałem audycji (oglądając jednocześnie z wyciszonym
    głosem mecz Celtic-Barcelona smile.
    Ogólnie:
    "egzystencja poprzedza esencję".
  • scand 27.02.08, 08:34
    Tym razem - Krzywda i zadośćuczynienie.

    www.polskieradio.pl/dwojka/literatura/artykul39032.html

    Ciekawy temat, można by powiedzieć życiowy.
    Sa jednak jak się wydaje także krzywdy bez zadośćuczynienia...
  • scand 28.02.08, 08:41
    Wybrane myśli z audycji:

    """Krzywda tworzy specjalną osobową relację między krzywdzonym a
    krzywdzicielem, jako taka ma tendencję do lokowania się we własnej
    przestrzeni czasowej w tym sensie, że zamyka przyszłość i trwa a
    nawet może z czasem narastać zasilana nie z zewnątrz a od wewnątrz.
    Krzywdzenie wiąże się z arogancją, która cechuje krzywdzącego w
    stosunku do krzywdzonego , krzywda może być wyrządzona również
    nieświadomie"""
    ..
    Powstaje tu pytanie czy tego typu nieświadomość też nie jest pewnego
    typu arogancją ??
  • zettrzy 01.03.08, 16:08
    a odwrotnie - dobrodziejstwo i wdziecznosc?
    czy taka relacja osobowa tez nie zamyka przyszlosci i powoduje
    niechec do rewidowania naszej postawy wobec dobrodzieja, nawet jesli
    sie okaze ze wobec innych to bardzo tani dran?

    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 04.03.08, 09:25
    Dobrodziejstwo, tak sądzę, nie jest podobne do krzywdy.
    Krzywda bardziej przypomina ból który wciąż mimowoli zwraca na
    siebie uwagę. Dobrodziejstwo natomiast zostaje szybko włączone do
    tła i staje się niewidoczne. W tym sensie krzywda ogranicza,
    natomiast dobrodziejstwo nie.

    > nawet jesli
    > sie okaze ze wobec innych to bardzo tani dran?

    To, że relacje ludzkie są zróżnicowane i nie istnieje jedna miara
    oceny człowieka ( jeśli taka powstaje to jest ona oczywistym
    konstraktem) jest chyba podstawowym faktem społecznym.
  • scand 04.03.08, 11:58
    Właściwie powinien być w bibliotece ale ponieważ dotyczy podwątku


    wiedzaiedukacja.pl/archives/214
  • scand 06.03.08, 09:33
    www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/artykul39372.html
    Niewiele powiedziano nowego o wolności jak w linku który jest
    powyżej smile ( może kiedyś coś tam dopiszą .. ? )
    Ciekawą informacją było że ponoć Kant uczył m.in. pożarnictwa.
    A jeśli chodzi o samą wolność stwierdzono przede wszystkim że żyjemy
    w definitywnym wieku wolnośći i nigdy w naszej kulturze nie było tak
    wielkiej wolności jak teraz.
    Wolność prezentowano jako relację między ludźmi, choć ja bym ją
    nazwał raczej relacją społeczną a więc wynikają z pewnej struktury
    społecznej w której człowiek funkcjonuje.
  • scand 11.03.08, 10:48
    www.polskieradio.pl/dwojka/ramowka/print.aspx?type=w

    środa 22:15 Alfabet filozoficzny

    Alfabet filozoficzny prof. Jerzego Kochana:
    Konsumpcja – audycja Andrzeja Skrendy


    pl.wikipedia.org/wiki/Konsumpcja
  • scand 26.03.08, 10:08
    śr. 22.15
    Alfabet filozoficzny prof. Jerzego Kochana: Relatywizm - audycja
    Andrzeja Skrendy

  • scand 27.03.08, 08:20
    www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/artykul42311.html
    Audycja standardowa, nieco chaotyczna. Jerzy Kochan ustawił na
    początku przed sobą następującą trójcę pojęć:

    uniwersalizm, relatywizm , nihilizm

    i ponieważ relatywizm cieszy się jego najwiekszą sympatią próbował
    zdyskredytowac przede wszystkim uniwersalizm ( kojarzony np. z
    katolicyzmem) ,przywołując od czasu do czasu złote
    myśli "nietzschańskie" typu "uniwersalizm prowadzi do nihilizmu".
    Nie zabrakło tu też nihilisty w rodzaju Sade'a, ktory ostatnio
    wsród "relatywistów" cieszy się jakby zwiększonym zainteresowaniem.
    ( próbują znaleźć w nim jakąś głębię poza oczywistym egoistycznym,
    amoralnym hedonizmem)
    Relatywizm oznacza więc w sumie że niby nic nie jest uniwersalne (
    tego uczy historia) poza procesem roztapiania się narodów, któremu
    jako prawdziwy europejczyk kibicuje. Taką myśl rzucił pan profesor
    Jerzy na koniec , w pośpiechu i bez widocznego związku z ciągiem
    poprzednich rozważań.
  • kamfora 27.03.08, 11:43
    Nastawiłam sobie radio na dwójkę z solennym postanowieniem wysłuchania audycji
    i...niestety, zasnęłam zanim się rozpoczęłasad

    --
    smile)
    Ba.
  • scand 27.03.08, 12:15
    No cóż, też mi się to raz zdarzyło smile - tym bardziej jest to możliwe
    że do 22.00 najczęsciej nadają muzykę w tonacji stosunkowo spokojnej.
    (o tym może kiedy indziej)
    Miło jednak usłyszeć, że ktoś miał przynajmniej chęci aby skorzystać
    z moich zachęt radiowego kontaktu z wybranymi myślami wybranych
    polskich filozofów wink

    Serdecznie pozdrawiam
    Scand
  • scand 24.04.08, 09:35
    www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/artykul45902.html
    Czyżbysmy zaczęli uprawiać tu na forum postfilozofię w jej
    dekonstruktywistycznym wydaniu używając najprostszej z metod czyli
    po prostu zniszczenie przez zaniechanie ?
  • scand 08.05.08, 15:11
    Właściwie jest to na tyle ważny link (do mp3) że postanowiłem go
    wyodrębnić , nikt juz nie powie że pora za późna wink


    www.polskieradio.pl/podcasting/show/?nr=6&name=dwojka

    Sc.
  • scand 13.11.12, 14:38
    www.polskieradio.pl/Szukaj?q=alfabet%20filozoficzny&s=13
  • scand 15.05.08, 09:33
    Audycja o równości zeszła na dyskusję o relacji socjalizmu do
    liberalizmu. Standardowo socjalizm pojumuje się jako ograniczenie
    wolności, chociaż jeśli przyjąć że zwiększa możliwości społeczne to
    jest to w zasadzie rozszerzenie, przynajmniej dla tych którzy w
    czystej walce o przeżycie byliby zdeptani.

    www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/artykul49768.html
  • europitek 01.08.08, 11:57
    Cytat:
    > Bo oto załóżmy, że ktoś już poznał część siebie ale jest
    > oczywiste, że aby poznał całość musiałby poznać też dogłębnie
    > proces poznawania samego siebie, który byłby przecież też częścią
    > niego samego. Gdyby uznał że to także poznał musiałby jeszcze
    > poznać proces za pomocą, którego poznał proces poznawania siebie
    > itd. itd.

    To niekoniecznie musi być poprawne rozumowanie. Jeśli poznasz samego siebie przy pomocy procedury analitycznej, a następnie przeanalizujesz tą procedurę przy pomocy jej samej (możesz to działanie wykonać na jej oryginale lub kopii), to tym samym zakończysz proces poznawania samego siebie - w sensie tu występującym.
    Paradoksu więc nie będzie. Występuje on tylko wtedy, gdy przy każdym cyklu analizy zmieniałbyś jej narzędzie.
    Problem z samopoznaniem tkwi, moim zdaniem, gdzie indziej - w dynamizmie stanów własnych oraz autonomii poszczególnych procesów przetwarzania danych względem innych. Mówiąc po ludzku, możesz poznać siebie w konkretnym momencie czasu, ale bez gwarancji, że za chwilę będziesz nadal taki sam.
  • zettrzy 01.08.08, 21:52
    Mówiąc po ludzku, możesz poznać siebie w konkretnym momencie czasu,
    ale
    > bez gwarancji, że za chwilę będziesz nadal taki sam.

    Werner, Werner...
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • europitek 01.08.08, 22:55
    Cytat:
    > Werner, Werner...

    Wernerów, to było na pęczki ... był nawet jeden wybitny polski 400-metrowiec.
  • zettrzy 02.08.08, 16:10
    ten cytowany u gory
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • europitek 02.08.08, 23:38
    A konkretnie, to której "góry", bo z perspektywy Twojego postu właściwie wszystko, co jest w tym wątku, to jest "na górze"?
  • zettrzy 11.09.08, 22:52
    cytowany przeze mnie, poszukiwaczu scislosci
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 05.08.08, 15:23
    > a następnie przeanalizujesz tą procedurę przy
    > pomocy jej samej (możesz to działanie wykonać na jej oryginale lub
    kopii), to t
    > ym samym zakończysz proces poznawania samego siebie - w sensie tu
    występującym.

    To niemożliwe, takiej samoreferencyjnej procedury nie ma. Tak się
    przynajmniej wydaje. I jednym z powodów jest ów właśnie wspomniany
    dalej "dynamizm".
    A jeśli znasz taką procedurę to opowiedz o niej - niestety
    przeczytam dopiero we wrześniu smile
  • europitek 04.09.08, 16:43
    Wystarczy program do liczenia sumy kontrolnej pliku. Zliczenie samego siebie może zrobić na własnej kopii (siedzi w RAM, a zlicza plik z dysku).
  • scand 28.10.08, 15:26
    Kopia danego człowieka nie istnieje, bo idealna kopia musiałaby
    zajmować .. to samo miejsce w przestrzeni smile
  • kyos 17.09.08, 11:32
    "Nieustanny niepokój myśli"
    wywiad z prof. Tadeuszem Gadaczem (2008-09-15)

    Jarosław Makowski: Czy filozof potrafi lepiej nadać sens własnemu życiu niż
    zwykły zjadacz chleba?
    Prof. Tadeusz Gadacz: Filozof też jest człowiekiem i jak każdy z nas potyka się
    o rozmaite życiowe wyboje. Pod pewnym względem jest mu nawet trudniej, gdyż ma
    ostrzejszą świadomość istnienia, i w odróżnieniu od innych wciąż zastanawia się
    nad takimi problemami, jak: zło, cierpienie czy Bóg. Filozof zajmuje się tym, co
    doskonale wyraził francuski filozof Jean-Paul Sartre, tytułując swoje dzieło
    „Byt i nicość”. Filozof myśli więc o wszystkim i o niczym jednocześnie.
    - Jednak zadanie myślenia to wyzwanie dla każdego człowieka. Nie tylko dla filozofa.
    - Doskonale wiedział o tym Pascal, mówiąc, że człowiek jest trzciną, ale trzciną
    myślącą. Być może lepiej byłoby dla nas być drzewem, które, gdy jest ścinane,
    nie wie o tym. Człowiek, gdy umiera czy cierpi, ma tego świadomość i czasami tę
    świadomość przeklina. Ale z drugiej strony jest w tym szansa. Myślenie rodzi się
    z doświadczania. Bo jest prawdą, że myślenie bez doświadczenia jest puste, a
    doświadczenie bez myślenia ślepe.
    - Jednak zwykły człowiek patrzy z zazdrością na filozofa. Kiedy filozofa dotyka
    cierpienie, gdyż stracił przykładowo ukochane dziecko, znajdzie sobie jakieś
    sensowne wytłumaczenie sytuacji, w której się znalazł. Jeśli nie wymyśli czegoś
    sam, to z pomocą przyjdą mu Pascal czy Ricoeur.
    - To nie tak, że filozof znajduje wyjaśnienie dla każdego zła czy cierpienia.
    Filozofia nie jest matematyką, gdzie - gdy prawidłowo przeprowadzimy dowód -
    zawsze dojdziemy do tego samego wyniku. Filozofia daje tylko pewne możliwości
    rozwiązań. I to bardzo różne. Niejednokrotnie nawzajem się znoszące.
    Przecież wiemy, że istnieją różne światopoglądy filozoficzne - od religijnych po
    ateistyczne. Ludzie zaczynający studiowanie filozofii mogą nawet czuć
    rozczarowanie. Mają nadzieje rozwiania swych wątpliwości, dojść do poznania
    ostatecznej prawdy, czyli stabilnego gruntu, po którym mogliby bezpiecznie
    chodzić. A tu Platon mówi jedno, Arystoteles drugie, a Kant trzecie. Często
    przychodzili do mnie studenci i pytali: jak więc jest na prawdę?
    - Co pan im odpowiadał?
    - Że nie wiemy. Że w pewnej chwili musimy się na coś zdecydować. Kiedyś Johann
    Gottlieb Fichte celnie zauważył, że taką ma się filozofię, jakim się jest
    człowiekiem. To, jakie jest twoje doświadczenie, zestaw lektur i myślicieli
    przewodników, na których się w czasie studiów zdecydowałeś, takich też będziesz
    dokonywał wyborów.
    - To może już lepiej iść do księdza czy psychologa? Oni konkretnie powiedzą, co
    człowiek ma robić, gdy jest rozdzierany wątpliwościami?
    - Kłopot z filozofią polega na tym, że z jednej strony ona coś porządkuje,
    układa i systematyzuje, ale z drugiej, im więcej nad czymś myślimy, tym więcej
    pytań się rodzi niż jasnych odpowiedzi.
    - Czyli terapeuta z filozofa jest raczej marny?
    - Nie, przeciwnie. Przecież ci, którzy przychodzili do Sokratesa i pytali go,
    jak jest naprawdę, byli niesieni buntem swej duszy, który zdradzał się w
    niewiedzy. Więcej, wystarczy poczytać listy Seneki, które mówią o pocieszeniu,
    jakie daje filozofia. Seneka pisał w celach terapeutycznych. Ale i w XX wieku
    znajdziemy wielkich moralistów i filozoficznych terapeutów. Myślę tu choćby o
    Vladimirze Jankélévitchu, którego zdanie "miłość jest obietnicą przyszłości"
    wciąż nie daje mi spokojnie spać. Jest to sentencja, nad którą można rozmyślać
    przez całe życie. Na Zachodzie wręcz istnieją poradnie filozoficzne, a
    filozofowie odgrywają taką rolę, jaką przypisujemy psychoterapeutom.
    - Filozof serwujący "usługi filozoficzne"? Nie! Filozofia nie daje pocieszenia,
    którego ludzie oczekują. Przeciwnie, sieje niepokój, gdy już zaczynasz być
    spokojny, rozdrapuje rany, gdy te się prawie zabliźniły.
    - Absolutnie się zgadzam. Jednak zależy, czego się po filozofii oczekuje. Jeśli
    świętego spokoju, bo tak rozumie się pocieszenie, to filozofia takiego
    pocieszenia nie daje. I dać nie może. Kiedy pisałem swoje teksty o cierpieniu,
    to przecież nie po to, by kogokolwiek pocieszyć. Jednak sądzę, że sama wiedza,
    jak się rzeczy z człowiekiem mają, już jest jakimś rodzajem pocieszenia.
    - Czy więc filozofia pomaga człowiekowi w codziennej bieganinie?
    - Oczywiście. Bo uświadamia nam, że żyjemy w świecie wartości. A pewne wartości
    istnieją tylko dlatego, że współistnieją z innymi wartościami. I kiedy się je
    rozdzieli, one wyrodnieją. Przykładowo: wolność i odpowiedzialność. Wolność
    oddzielona od odpowiedzialności staje się anarchią. A odpowiedzialność
    oddzielona od wolności tyranią.
    Już Grecy pouczali, że musimy być rozsądni. Co znaczy: szukać równowagi. Często
    błędy, jakie ludzie popełniają, jednakowoż kierując się dobrymi intencjami, są
    owocem zapoznania konieczności budowania równowagi między różnymi aspektami ich
    życia.
    Do podobnych wypaczeń może dochodzić, kiedy przyglądam się naszemu
    samorozwojowi. Widzimy, jak czasami jedni ludzie stawiają tylko na rozum, a inni
    kierują się tylko poruszeniem serca. Podczas gdy harmonia wymaga tego, aby oba
    porządki się wspólnie rozwijały i dopełniały.
    - Mistrzem dla każdego filozofa jest Sokrates. On jednak nie tylko pokazał, na
    czym polega istota myślenia, ale za swoje przekonania oddał życie. Czy istnieje
    przepis na dobre i uczciwe życie?
    - Istnieje cały nurt w filozofii biorący swój początek od Sokratesa, gdzie
    filozofia jest postrzegana jako ćwiczenie duchowe. Do tej tradycji nawiązywali
    także stoicy, którzy nie tylko głosili pewną doktrynę filozoficzną, ale wedle
    niej żyli, dążąc do dobra i szczęścia. Jednak z czasem, kiedy filozofia
    wchodziła w kontakt z naukami szczegółowymi, chciała być bardziej nauką
    teoretyczną, zastanawiającą się nad kwestiami bytu czy poznania, niż poszukiwać
    mądrości.
    Osobiście bliższy jest mi ten pierwszy nurt - mądrościowy. Ale znów: nie ma
    jednej i ostatecznej odpowiedzi, jak osiągnąć mądrość, i jak mądrze przeżyć
    życie. To, co możemy, to wskazać, jak różni filozofowie mądrość pojmowali.
    Zazwyczaj rozumieli ją jako syntezę prawdy i dobra. Dlatego Sokrates ustami
    Platona pytał: co młodzieniec ma w życiu czynić? Czy iść prostą drogą przez
    życie dążąc do dobra, mimo że ono jest trudne? Czy też zakosami osiągnąć sukces?
    Spór między tymi modelami życia towarzyszy nam przez całe dzieje kultury
    europejskiej, a dziś - jak się zdaje - nawet przybrał na sile.
    - Jednak czasami zdarza nam się usłyszeć o kimś: "Ten pięknie i mądrze przeżył
    swoje życie".
    - Choć zaraz powinniśmy dodać: "Pięknie i mądrze przeżył życie na swoją miarę".
    Nie ma idealnych wzorców. Każdy musi ten wzorzec rozpoznać sam, na własną miarę.
    Inna jest miara dobrego życia filozofa, inna lekarza, a jeszcze inna
    sprzątaczki. Każdy z nas ma inne możliwości i, nie boję się tego słowa użyć,
    inne powołanie. A więc mądrze żyć, to potrafić się w tym życiu odnaleźć.
    Przypomina mi się piękna metafora Plotyna, który mówił, że życie ludzkie jest
    dramatem, gdzie role już są jakoś rozpisane. Być może wszyscy chcieliby grać
    role pierwszoplanowe, ale większość gra drugoplanowe, trzecioplanowe, a
    niektórzy są statystami. Cóż więc począć? Możemy spierać się z dramaturgiem,
    który ten dramat napisał, albo wręcz napluć mu, jak mówi Plotyn, w twarz. Jednak
    mądrzej jest, ciągnie dalej, zagrać tę rolę, która nam została przez los
    przypisana tak, abyśmy byli z niej zadowoleni.
    - A to oznacza, by żyć tak, aby nie żałować ani jednego dnia, który się przeżyło?
    - Nie ma chyba człowieka, który odważyłby się coś takiego powiedzieć. Specyfika
    życia polega na tym, że my - istniejąc i działając - poruszamy się trochę jak
    saper na polu minowym. Czasami się mylimy. A to znaczy, że pewnych decyzji, słów
    i czynów nie da się już odwrócić. Dlatego niektórzy z nas raczej powiedzą: "Nie
    żałuję życia, które przeżyłem tak, jak je rozpoznałem".
  • kyos 17.09.08, 11:35
    - A więc odnalazłem w nim jakoś i sens, szczęście.
    - Ojciec Bocheński, wielki umysłem i duchem dominikanin, zastanawiając się nad
    sensem życia, mówił, że istnieją dwa motywy, w których wydaje nam się, że życie
    jest sensowne: pierwszy, kiedy realizujemy cele, jakie sobie postawiliśmy -
    studia, praca, kariera, dom itd. Tyle że w pewnym momencie ludzie ci łapią się
    na tym, że założone cele zrealizowali, ale gdzieś ich życie im umknęło.
    A zatem jest drugi motyw; życiu nadajemy sens wtedy, kiedy potrafimy się
    zatrzymać, cieszyć się chwilą "tu i teraz". Nie jest ważne, co będzie jutro albo
    co było wczoraj, ale ważna jest chwila obecna: słoneczny poranek, zapach świeżo
    parzonej kawy, rozmowa z przyjacielem, spacer z dziećmi. Bocheński mówi więc, że
    życie szczęśliwe jest wtedy, gdy dochodzi się do równowagi między osiąganiem
    celów a przyjemnością z przeżywania chwili.
    Ale moim zdaniem jest jeszcze trzeci motyw leżący u samych podstaw naszej
    egzystencji. O życiu szczęśliwym możemy mówić wtedy, gdy zostawiamy po sobie
    jakieś dobro. Jeżeli, patrząc na swoje życie, stwierdzę, że więcej zostawiam po
    sobie dobra niż uczynionego zła, to znaczy, że sensownie je przeżyłem.
    - Czy jednak to "ja" ma o tym decydować? Zazwyczaj we własnej sprawie jesteśmy
    sędziami niesprawiedliwymi. Mylimy się na swoją korzyść. To, co nam się wydaje
    dobre, inni mogą odebrać jako zło.
    - Tu mogą pojawić się rozbieżności. Zgoda. Jednak chcę zwrócić uwagę na to, o
    czym pisał św. Augustyn. Człowiek tym się różni od zwierząt, że ma nie tylko
    mowę, która pomaga mu się komunikować ze światem i z innymi, bo na pewnym
    poziomie taką mowę mają i zwierzęta, ale chodzi o to, że człowiek jest
    nosicielem słowa wewnętrznego.
    W związku z tym, np. szczęście osiąga tylko wtedy, kiedy owo szczęście odnajdzie
    w sobie. Kiedy w swoim wewnętrznym przekonaniu dojdzie do wniosku, że godnie
    przeżył życie, choć otaczający go ludzie jego przekonania mogą nie podzielić,
    widząc w nim człowieka przegranego. Porażkę, patrząc z zewnątrz, ponoszą rodzice
    dziecka kalekiego, skoro wszyscy chcą mieć dzieci zdrowe. Porażkę ponosi ktoś,
    kto żyje w samotności, bo wszyscy chcą żyć w jakiś związkach. A tu okazuje się,
    że ludzie ci w swym doświadczaniu wewnętrznym mają zupełnie inne samopoczucie.
    - Skoro filozofia przynosi, jak pan profesor przekonuje, tyle dobrych owoców dla
    naszego życia indywidualnego i społecznego, to dlaczego w Polsce traktowana jest
    z taką pogardą?
    - Przyczyny są dwie. Po pierwsze, należy się uderzyć we własne piersi i
    powiedzieć, że sami filozofowie są temu winni. Nie zabierają głosu, choć nie
    bardzo wiem dlaczego, w ważnych kwestiach publicznych. Na szczęście mieliśmy ks.
    Józefa Tischnera czy mamy prof. Barbarę Skargę, myślicieli, którzy - gdy
    sytuacja tego wymagała - walili pięścią w stół, mówiąc rzeczy najważniejsze: co
    to jest honor, autorytet czy solidarność.
    Po drugie, żyjemy w czasie, niestety, gdy nową ideologią stała się skuteczność.
    Filozofia czy szerzej humanistyka nie przekłada się natychmiast na wyniki
    ekonomiczne. A więc pytanie jest kluczowe: czy państwo zgodzi się, by finansować
    badania na tak zdawałoby się abstrakcyjny temat jak wpływ św. Augustyna na
    kulturę XX wieku.
    - Bo słusznie ktoś zapyta, do czego takie badania są nam dziś potrzebne?
    - A filozof zapyta: czy naprawdę potrzebujemy nowej wersji nokii tylko dlatego,
    że ona lepiej układa się w dłoni? Dokąd w gruncie rzeczy zmierza świat? Czy nie
    należy przeformułować całego paradygmatu, który zmusza nas do tworzenia kultury,
    w której dominuje tylko skuteczność? Czy ona jest najważniejsza?
    Do niedawna ekonomia nie przejmowała się ochroną środowiska. Dziś w związku z
    tym, że dobiliśmy do ściany, a matka ziemia brutalnie dewastowana nie może już
    zaspokajać wszystkich naszych zachcianek, każdy z nas musi redukować swoje zyski
    ze względu na ochronę środowiska. Być może przyjdzie moment, mam taką nadzieję,
    że ową skuteczność będziemy musieli redukować ze względu na ekologię ludzką,
    duchową. Ona już jest zagrożona.
    - A czym dla pana profesora jest filozofia?
    - Wszystkim. Jest nieustannym niepokojem myśli, który szuka odpowiedzi na
    pytania, jakie towarzyszą nam od pierwszego zdziwienia Greków. Jest też ogromnym
    zdumieniem nad tym, że pomimo XX wieków refleksji, nasza wiedza się nie zmienia.
    Bo u Seneki, Sokratesa czy Platona znajduje odpowiedzi, które rozjaśniają mroki
    spowijające dzisiejszy świat. Jednocześnie to, co dziś oferuje współczesna
    kultura i media, jest tak płytkie i miałkie, że ja wolę przyjaźnić się z
    Platonem czy św. Augustynem.

    wyborcza.pl/1,75515,5693316,Gadacz__Nieustanny_niepokoj_mysli.html

    --
    Prawdziwa mądrość nie jest pewna niczego na tym pełnym sprzeczności świecie (G.Sand)
  • krytyk2 17.01.09, 23:51
    argument podany przez Cibie ma charakter logiczny ale przeciez nie
    poznamy nigdy siebie calkowicie z samego faktu istnienia w nas
    nieswiadomości,ktora to nieswiadomośc jest i pozostanie dla nas
    zakryta na zawsze...
  • scand 19.01.09, 12:07
    > ale przeciez nie
    > poznamy nigdy siebie calkowicie z samego faktu istnienia w nas
    > nieswiadomości,ktora to nieswiadomośc jest i pozostanie dla nas
    > zakryta na zawsze...

    Istotnie, gdybyśmy poznali bylibyśmy zupełnie kim innym (
    paradoksalnie smile,
    musielibyśmy się zmienić w sposób fundamnetalny, aby być w stanie
    to uczynić.

  • scand 30.04.09, 08:02
    Ciag audycji Alfabet filzoficzny nadal trwa. Mozna
    ściagnąć mp3.
    Wczoraj była ciekawa audycja o Franzu Kafce.
    Podobało mi się zstawienie jego twórczości z refleksją Heideggera.
  • scand 10.03.10, 10:46
    No i znikł (jak się wydaje) z anteny II Alfabet Filozoficzny. Szkoda.
    Zostały nam przeszłe podcasty.
  • scand 18.02.11, 12:48
    Inne źródło podcastów, niestety tylko po angielsku
    www.partiallyexaminedlife.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka