Dodaj do ulubionych

..nieśmiertelność..

09.06.08, 21:28

Od dawna nie mogę sobie z "tym" poradzić , teraz po pogrzebie Agaty
Mróz problem odżył;

..jak bezsensowne jest odznaczenie pośmiertne
..jak bezsensowne jest budowanie sobie granitowych nagrobków za
życia
..jak bezsensowne jest "nazywanie za życia" wielkich pomników -
np.Centrum Pompidou , Biblioteka Reagana , Aeroport Walesa

Młody człowiek buduje swój image dla dobrego funkcjonowania "na
rynku" - za życia --> ok , ale stwierdzenie "to dzieło po mnie
zostanie" jest bez sensu .

..nieśmiertelność ????...

....absolutnie śmiertelny julek...

Edytor zaawansowany
  • scand 10.06.08, 09:01
    > ale stwierdzenie "to dzieło po mnie
    > zostanie" jest bez sensu .

    Właściwie dlaczego ?
    przecież nadal czytamy książki napisane przez ludzi dawno zmarłych
    czy wykorzystujemy wynalazki wprowadzone ponad 100 lat temu ( acz
    udoskonalone).
    Ja bym porównał życie człowieka do efektu kamienia wrzuconego w
    wodę, nawet po śmierci kręgi nadal się rozchodzą po wodzie, choć w
    większości przypadków zanikają prędzej czy później...
  • jul.s 10.06.08, 20:44

    No dobrze ,rzuciłeś swój kamień , wzbudziłeś swoje fale i co z
    tego ?? gdzie Ty jesteś ,jak odczuwasz sens swego działania – co w
    ogóle odczuwasz – nic - nie ma Cię

    ...kto szuka sensu ? – pojedynczy człowiek !

    - a może chcesz dać cechy ludzkie takim „bytom” jak naród ,
    jakaś społeczność --- a może budujesz „zbiorową mądrość narodu” /tu
    robię oko/- choć i naród nie jest nieśmiertelny

    ..julek..

  • zettrzy 10.06.08, 22:25
    a może budujesz „zbiorową mądrość narodu” /tu
    >
    > robię oko/-

    zaraz zaraz... to co my tutaj robimy na tym forum? o ile nie
    zapewniamy sobie wirtualnej niesmiertelnosci?
    nie robie oka, bo jeszcze zostane zle zrozumiana... jako blondynka,
    oczywiscie...
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 11.06.08, 10:03
    > zaraz zaraz... to co my tutaj robimy na tym forum? o ile nie
    > zapewniamy sobie wirtualnej niesmiertelnosci?

    Niesmiertleność byłaby gdyby mechanizm forum ( wpisany przez
    demiurga) nie archiwizował złośliwe starych wątków wink
  • zettrzy 14.06.08, 16:33
    alez archiwizacja prowadzi do niesmiertelnizacji... ze sie tak
    wyraze wink
    albowiem smierc nastepuje skutkiem zuzycia organizmu, ergo watek nie
    uzywany (zarchiwizowany) nie da sie zuzyc, ergo zostaje
    zuniesmiertelnizowany... (zmienilam forme czasownika aby lepiej
    oddac przemiany jakim niesmiertelnosc zostala poddana w naszej epoce)
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 16.06.08, 10:43
    Archiwizacja tu jest swego rodzaju mumifikacją. Oczywiście można
    mumię ożuywić ale trzeba się jednak narobić wink
  • scand 11.06.08, 10:01
    > ...kto szuka sensu ? – pojedynczy człowiek !

    Ta niby oczywistość pojedynczości w gruncie rzeczy jest złudzeniem!
    Bez obecności innych nie sposób wyobrazić sobie że człowiek byłby
    tym czym jest czyli człowiekiem. Człowiek bez powiązań jest
    abstraktem który nie istnieje. Bardziej jest więc jedynie
    zagęszczonym miejscem sieci i cała sieć drży kiedy drzy jednostka.
    Dlatego tak naprawdę całkowite zniszczenie człowieka może nastąpić
    tylko przez zniszczenie sieci w której się znajduje.
  • jul.s 11.06.08, 16:03

    ...czyli -

    - każdy rzuca swój kamień - wywołuje drżenie sieci -
    Kopernik spowodował znaczne drżenia , ktoś inny marne --> sieć przez
    te drżenia żyje -

    -> ludzie jesteśmy nieśmiertelni !!!

    ..julek..
  • scand 12.06.08, 09:36
    W istocie jest to "niesmiertelność" typu

    > "to dzieło po mnie
    > zostanie".

    Nie mylić z nieśmiertelnością typu "i za 10 000 lat i dalej będę
    dyskutował na forum" smile
  • jul.s 12.06.08, 20:47

    ...zgoda ,zgoda,zgoda – budujemy swoją nieśmiertelność przez
    działania w sferze sztuki – szerzej – kultury /też inżynierskiej/ -
    ale jest to nieśmiertelność dla innych – absolutnie nie dla siebie


    ...dziwi mnie tylko dlaczego ludzie nie chcą przyznać że nic
    im z tej nieśmiertelności , że życie i tworzenie to „robota” na
    rzecz kogoś innego – nie dla siebie

    ...nie rozumiem dlaczego że wobec genialnych dokonań
    ludzkich w sferze nauki i sztuki wykonuje się „głupie ruchy” takie
    jak odznaczenie pośmiertne i tak dalej /patrz początek wątku/

    ...dlaczego ludzie za wszelką cenę nie chcą potwierdzić
    podstawowej prawdy o bezsensie życia – motają ,omijają i oszukują
    się tworząc jakieś „abstrakcyjne nadzieje” wykorzystując do tej
    pory nie wyjaśnione zjawiska ,. które prędzej czy później zostaną
    wyjaśnione .

    ..julek..
  • scand 13.06.08, 09:50
    > budujemy swoją nieśmiertelność przez
    > działania ...
    > ale jest to nieśmiertelność dla innych – absolutnie nie dla
    siebie ..

    W momencie budowania jak najbardziej dla siebie...
    Jesli inni budują ją dla innych to czynią to też w ten sposób dla
    siebie.

    > ...dlaczego ludzie za wszelką cenę nie chcą potwierdzić
    > podstawowej prawdy o bezsensie życia

    Myślę że jedynym logicznym potwierdzeniem tej prawdy byłaby
    samozagłada. A w takim wypadku ( z uwagi na te groźne konsekwencje)
    trzeba budować sens choćby wokół była oczywista nicość.

    Jest w końcu też pewien mechanizm samoregulacyjny - ci którzy tego
    nie robią po prostu wypadają z gry - dlatego są w wyraźnej
    mniejszości wink
    Ale oczywiście nie można wykluczyć że kiedyś kiedy ludzkość stanie
    sie jednością i jedna myśl będzie rządzić globalnie, wszyscy w
    sposób zsychronizowany rzucą sie w bezsens tak jak wieloryby czasami
    wydobywają się z wody na plaże, by tam zakończyc żywot.
  • jul.s 13.06.08, 13:38
    ..ale co Ty piszesz !!!

    ...niby dlaczego stwierdzając że :- generalnie w ostatecznym
    rozrachunku życie jest bez sensu , mam popełniać samobójstwo

    ..dlaczego sądzisz że będąc świadomi tego ostatecznego bezsensu nie
    mam się cieszyć rytmicznym śmigiem w głębokim świeżym śniegu na
    słonecznym alpejskim stoku czy itd.

    ..ta świadomość nie zabiera możliwości bycia szczęśliwym /na długość
    życia/ - a nawet /jak wykłada w swoim eseju ksiądz prof.Bocheński/
    niekoniecznie musimy mieć postawiony jakiś cel w życiu - do bycia
    szczęśliwym wystarczy osiągać "małe szczęścia" -

    > Ale oczywiście nie można wykluczyć że kiedyś kiedy ludzkość stanie
    > sie jednością i jedna myśl będzie rządzić globalnie, wszyscy w
    > sposób zsychronizowany rzucą sie w bezsens tak jak wieloryby
    czasami
    > wydobywają się z wody na plaże, by tam zakończyc żywot.

    -- co Ty z tym samobójstwem ? -- czy obawiasz się że sama dyskusja i
    rozważanie tego problemu powoduje że staniemy się wielorybami - one
    na pewno nie robią tego dlatego ze nie widzą sensu życia - po prostu
    trafia się czasem awaria radaru przewodnika stada

    ..pozdrawia julek z pachnącego jaśminem ogrodu ,na marmurowym blacie
    ogrodowego stolika pachnie mocna kawa -

  • zettrzy 14.06.08, 16:38
    a wiec chodzi o niesmiertelnosc doslowna, biologiczna?
    takowa jest ponoc niezgodna z natura zycia, ale dzis jest o wiele za
    przyjemnie na dworze aby sie wdawac w rozprawy o naturze zycia...
    zreszta, po co nam niesmiertelnosc skoro w okreslonym wieku i tak
    nie jestesmy w stanie dzialac skutecznie?
    w sensie biologicznym powinna nam byc potrzebna wieczna mlodosc, nie
    niesmiertelnosc, ale to stary i ograny temat, ktory pamietam juz z
    lat przedszkolnych (te bajki ludowe o jablku wiecznego zycia, i inne
    takie o zywej wodzie i czym to jeszcze)
    co nie znaczy, ze zycie, jakkolwiek ograniczone czasowo, nie ma sensu
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 16.06.08, 09:25
    > ale to stary i ograny temat, ..

    Ograny temat ? Nie.. życie nie jest już do końca ograne wink
  • scand 16.06.08, 09:33
    > ...niby dlaczego stwierdzając że :- generalnie w ostatecznym
    > rozrachunku życie jest bez sensu , mam popełniać samobójstwo

    Alez nie napisałem że masz popełniać samobójstwo !!!
    stwierdziłem jedynie że jest to logiczna konsekwencja bezsensu, do
    którego tak naprawdę nie doszedłeś skoro cieszą cię jeszcze pewne
    doświadczenia. Człowiek w istocie jest w stanie zaprzeczyć logice i
    często to czyni wybierając irracjonalnie życie. W istocie nawet
    mówiąc o bezsensie często jednak poszczególny człowiek wierzy w
    pewne cząstkowe sensy. Np. nie wierząc w sens życia mimo to nie
    okradnie kogoś czy tym podobne.
    Totalny bezsens byłby totalną wolnością od wszelkich sensów ale ta
    wolność byłaby straszliwa. Tak przynajmniej prezentuje to np.
    Dostojewski ( np. postać Kiriłowa z Biesów)
  • scand 16.06.08, 09:36
    -- czy obawiasz się że sama dyskusja i
    rozważanie tego problemu powoduje że staniemy się wielorybami - one
    na pewno nie robią tego dlatego ze nie widzą sensu życia - po prostu
    trafia się czasem awaria radaru przewodnika stada

    - Chodziło mi bardziej o to ze gdy ludzkość zostanie ideologicznie
    zjednoczona to błąd " przewodnika" będzie błędem całej ludzkości.
    Taki błąd nie grozi jeśli są różne kultury czyli są różne stada.

  • jul.s 16.06.08, 14:23

    ..po ostatnich postach wszystko jasne - rozumiemy się !!


    ..ale uparcie wracam do "naszych baranów" i nie chodzi mi o !;

    <a wiec chodzi o niesmiertelnosc doslowna, biologiczna>

    -nie ,nie ,nie - chodzi mi o nieśmiertelność nazwijmy ją
    metafizyczną dającą ciągłość naszego bytu , którą "zapewnia " każda
    religia !!

    <...dlaczego ludzie za wszelką cenę nie chcą potwierdzić
    podstawowej prawdy o bezsensie życia – motają ,omijają i oszukują
    się tworząc jakieś „abstrakcyjne nadzieje” wykorzystując do tej
    pory nie wyjaśnione zjawiska ,. które prędzej czy później zostaną
    wyjaśnione .>

    ---> to było "to" właśnie pytanie !

    ....julek...

  • scand 17.06.08, 12:40
    > <...dlaczego ludzie za wszelką cenę nie chcą potwierdzić
    > podstawowej prawdy o bezsensie życia – motają ,omijają i oszukują
    > się tworząc jakieś „abstrakcyjne nadzieje” wykorzystując do tej
    > pory nie wyjaśnione zjawiska ,. które prędzej czy później zostaną
    > wyjaśnione .>

    > ---> to było "to" właśnie pytanie !


    Bo ta "podstawowa prawda" jest przygnębiająca i w sumie destrukcyjna
    dla więzi międzyludzkich. Nadzieja choć nie wynika bezpośrednio ze
    świata daje możliwość bardziej radosnego bytowania na ziemi choć
    niektórzy uważają że całkowicie człowiek powinien opierać się na tym
    co wynika ze świata. Czy to możliwe ?
  • zettrzy 20.06.08, 22:57
    aha... ale jak to odniesc do konkretnych faktow, to znam mase osob
    ogromnie religijnych, duzo mlodszych ode mnie, ktore sa w dosc
    marnym stanie zdrowotnie rzecz biorac
    a ja, hedonistyczna ateistka, nie mam nawet lupiezu... no i co,
    istnieje jakis "twardy" zwiazek"?
    natomiast jestem spokojna ze klerycy, pracownicy religijni,
    niezaleznie od religii ciesza sie lepszym zdrowiem niz ogol, na tej
    samej zasadzie na jakiej populacja akademikow-teoretykow zyje dluzej
    i zdrowiej niz masy praktykow - kontemplacyjny tryb zycia, malo
    stresu, zdrowa bo nieskomplikowana dieta, jednym slowem tryb zycia
    czyli dobrze znana przyczyna naszego stanu zdrowia
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • kaszalot-net 21.06.08, 08:22
    Skoro wszystko jest: od- do
    a jest się teraz między,
    to po co rozczulanki
    jak się wejdzie po za >do<

    jest inny problem, trawa w ogródku wyschła,
    źle porosła, jak to skosić to jeszcze gorzej
  • scand 23.06.08, 09:16
    > znam mase osob
    > ogromnie religijnych, duzo mlodszych ode mnie, ktore sa w dosc
    > marnym stanie zdrowotnie rzecz biorac
    > a ja, hedonistyczna ateistka ...

    Po pierwsze nie chwal dnia przed zachodem słońca wink
    Po drugie być może twoi znajomi mieliby jeszcze gorszy stan zdrowia
    gdyby nie byli religijni, a Ty jeszcze lepszy ( choć z tego co
    piszesz jest to już chyba niemożliwe smile
    Po trzecie rozważania teologiczne są rozważaniami podobnymi w
    istocie do rozważań "akademików-teoretyków" a więc wg twojej
    hipotezy i to też sprzyja zdrowiu smile
  • kaszalot-net 23.06.08, 12:49
    > a ja hedonistyczna ateistka

    Zapytam tu filozofów : ateizm, czy aby to (czasem) nie uwiera?
    Ludzi, których spotykam, się wydaje to wygodni (ja też)
    półateiści a też to wydaje sie bardziej hedonistyczne.
  • scand 24.06.08, 09:14
    >wygodni (ja też)
    > półateiści


    czyli opcje zawsze otwarte.
  • zettrzy 23.06.08, 16:00
    > Po pierwsze nie chwal dnia przed zachodem słońca wink

    a skad wiesz czy to nie zachod? ha?

    > Po trzecie rozważania teologiczne są rozważaniami podobnymi w
    > istocie do rozważań "akademików-teoretyków" a więc wg twojej
    > hipotezy i to też sprzyja zdrowiu smile

    medytujaca elita kleru to nie ogol wyznawcow

    osoby religijne nie oddaja sie rozwazaniom, teologicznym ani innym,
    tylko uczestnicza w obrzadkach i podporzadkuja sie nakazom religii,
    np. islam naucza ze samobojstwo w akcie terroru czyni z terrorysty
    meczennika - to wydaje mi sie jest dowod ze religia potrafi stanowic
    zdecydowane zagrozenie dla zdrowia i zycia wink

    a pobozni eremici wiekow ciemnych nie myli sie i spedzali zycie
    okryci robactwem... pro maior dei gloriam, rozumie sie - czy to
    takie zdrowe?

    tak ze w sumie, nie widze zwiazku miedzy religia i zdrowiem,
    aczkolwiek sprawa moze przeciez podpadac pod kategorie wiary...
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 24.06.08, 09:12
    > a skad wiesz czy to nie zachod? ha?

    Tak przypuszczam skoro zdrowie jest doskonałe smile

    > a pobozni eremici wiekow ciemnych nie myli sie i spedzali zycie
    > okryci robactwem... pro maior dei gloriam, rozumie sie - czy to
    > takie zdrowe?

    Ba, ale wyobraźmy sobie o ile krócej by żyli z tym robactwem gdyby
    do tego nie prowadzili teologicznych rozważań wink
  • zettrzy 24.06.08, 18:35
    a) no wlasnie - mozna miec 101 lat i doskonale zdrowie wink
    b) gdyby byli nie-religijni nie hodowali by na sobie robactwa wink

    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 25.06.08, 09:21
    > b) gdyby byli nie-religijni nie hodowali by na sobie robactwa wink

    A kto to sprawdzi ? Dzisiaj jest też sporo hodowców i wcale nie
    muszą by religijni.
  • zettrzy 25.06.08, 22:19
    no ale dzisiaj to ci hodowcy maja rozne klopoty zyciowe, poczynajac
    od pani higienistki w szkole p. a konczac na trudnosci w znalezieniu
    pracy... nawet przy kopaniu rowow, ktora specjalnej higieny
    osobistej nie wymaga
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • scand 26.06.08, 08:50
    A wtedy problemem było zdobycie kostki porządnego mydła wink
  • zettrzy 26.06.08, 15:35
    ale frywolne i malo religijne pieknosci zmywaly buzki wywarem z
    rumianku!
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
  • jul.s 06.07.08, 21:45
    ..taka sobie opowieść:

    a- sprzątam kuchnię - bezwiednie sięgam do kosza by wyrzucić resztkę
    kromki chleba - i słyszę ".. synciu co ty robisz ? .." - to była
    mama -ona już nie żyje od 10 lat - zabieram zawstydzony chleb i
    wrzucam do woreczka z tym suchym dla konia

    b- coś tam pogrywam na pianinie - biorę akord a - i słyszę -".. co
    ty - a7.." - to był kolega który od kilku lat jest w USA -
    poprawiam akord -faktycznie lepiej

    c- siedzę długo przy komputerze - i słysze - "..skończ to ,jest
    późno .."- to była moja żona w naturze - odkładam komputer


    --> na każdy z tych "głosów" ta sama reakcja -

    --???????-- julek
  • scand 07.07.08, 09:06
    Wynikałoby z tego że ludzie nawet ci realni istnieją dla nas przede
    wszystkim jako duchy smile
  • jul.s 07.07.08, 11:19

    ..no właśnie

    ..a postacie z forum - to dopiero duchy !

    .. "..strach się bać..."

    ..julek - sam nie wiem kim czy ,czym jestem ? !
  • scand 07.07.08, 11:43
    > ..a postacie z forum - to dopiero duchy !

    Świetne spostrzeżenie,
    z pewnością ludzie należą do zupełnie innych kategorii niż np.
    kamienie, które nie byłyby w stanie napisac listu. Skoro więc
    kategoria ludzi jest tak bardzo duchowa nic dziwnego że nawet na
    forum brak kontaktu z ciałem (wizualny) zupełnie nie przeszkadza.


  • jul.s 07.07.08, 21:01

    >nic dziwnego że nawet na
    > forum brak kontaktu z ciałem (wizualny) zupełnie nie przeszkadza<

    ..jestem umownym obłokiem materii niebarionowej ,bez problemu
    posiadłem średnią wiedzę ludzi i zabawiam się na forach z
    normalnymi ludźmi , to naprawdę interesujące doświadczenie - moje
    doświadczenia są systematycznie obserwowane przez nasz obłok który
    nazwijmy "z ludzka" centralnym .

    ..a tak na koniec - powiem Wam że jestem umówiony na zawarcie
    małżeństwa z jedną z moich rozmówczyń z "forum sercowego" - i nie
    wiem jak to będzie wyglądało - nie mam w tym doświadczeń w tym
    środowisku

    ..julek..
  • scand 08.07.08, 09:32
    > ..a tak na koniec - powiem Wam że jestem umówiony na zawarcie
    > małżeństwa z jedną z moich rozmówczyń z "forum sercowego" - i nie
    > wiem jak to będzie wyglądało - nie mam w tym doświadczeń w tym
    > środowisku
    >
    > ..julek..

    Ciekawe doświadczenie, jak na ducha smile
  • kyos 16.07.08, 11:41
    jul.s napisał:

    > ok , ale stwierdzenie "to dzieło po mnie zostanie" jest bez sensu .

    człowiek może przetrwać jedynie przez pamięć wśród potomnych
    pamięć o tym kim był i czego dokonał
    nie bez powodu Horacy stwierdził o sobie "exegi monumentum" --Rzym upadł, jego
    Carmina przetrwały

    *

    właśnie jestem po lekturze "Zjawsik niewytłumaczalnych" Viktora Farkasa
    --szczególnie dwie udokumentowane sprawy ocierające się o kwestię
    nieśmiertelności robią duże wrażenie
    - tzw. Cross Correspondences (ponad 3000 wiadomości przekazanych zza grobu przez
    Frederica Myersa, Edmunda Gurneya, Henry'ego Sidgwicka, A.W. Verralla i
    Henry'ego Butchera w latach 1904-72)
    - sprawa katastrofy brytyjskiego sterowca R 101 5 października 1930 (i przekazów
    z zaświatów 13 marca 1928, 7 października 1930 i 31 października 1930)


    --
    Szczęście jest nieodłączne od ofiarowywania siebie innym (C.Pavese)
  • jul.s 16.07.08, 21:33

    > człowiek może przetrwać jedynie przez pamięć wśród potomnych
    > pamięć o tym kim był i czego dokonał

    -- jeszcze raz ! - trwa tylko pamięć - człowiek już nie trwa !!

    --> sądzę ze widzisz tu zasadniczą różnicę !!

    Sądzę że warto się głeboko zastanowić jaką WARTOŚĆ DLA CIEBIE ma
    trwanie Twojego dzieła i pamięci o Tobie !!!

    ..julek..




  • kyos 17.07.08, 11:51
    jul.s napisał:

    > > człowiek może przetrwać jedynie przez pamięć wśród potomnych
    > > pamięć o tym kim był i czego dokonał
    > -- jeszcze raz ! - trwa tylko pamięć - człowiek już nie trwa !!
    > --> sądzę ze widzisz tu zasadniczą różnicę !!
    > Sądzę że warto się głeboko zastanowić jaką WARTOŚĆ DLA CIEBIE ma
    > trwanie Twojego dzieła i pamięci o Tobie !!!
    > ..julek..

    nie jestem idiotą
    natomiast pytanie brzmi czym jest tak naprawdę życie ? kiedy się zaczyna i kiedy
    się kończy ? czy jest coś po śmierci ? czym jest świat który nas otacza ?
    kim jest człowiek ?
    czym jest pamięć ? czym jest jaźń ? (kwestia reinkarnacji, ludzi pamiętających
    ze szczegółami swoje przeszłe życie oddalone o tysiące lat, choć to powinno być
    niemożliwe, itp.)

    nad tym się zastanów
    a nie krzycz na mnie jak na półgłówka



    --
    Drwić sobie z filozofii znaczy naprawdę filozofować (B.Pascal)
  • jul.s 17.07.08, 12:32

    Droga , Drogi "kyos" - przykro ze odczytałeś moją wypowiedz jako
    krzyk - nie wiem za co , ale przepraszam .

    ...> (kwestia reinkarnacji, ludzi pamiętających
    > ze szczegółami swoje przeszłe życie oddalone o tysiące lat, choć
    to powinno być
    > niemożliwe, itp.) <

    ..ale gdy czytam hasła -np. reinkarnacja , itd... --> to powoduje to
    u mnie konieczność stosowania zdecydowanych ,indywidualnych
    oczywiście ocen . Jestem zdecydowanie za poruszaniem się w sferze
    zdolności poznawczych naszego umysłu i czystego stosowania
    zasad "ludzkiej logiki" - /bez analizowania jakichś
    iluminacji ,imaginacji,widzeń ,tarota ,kosmologii,bioenergoterapi,itd
    ./

    ..jeszcze raz upierdliwie pytam dlaczego ludzie tak uparcie niech
    chcą przyznać że życie nie ma sensu i że się kończy "tu i za
    chwilę" - pogódźmy się z tym ,- a potem cieszmy się chwilą - i to
    wszystko -

    ....radośnie , julek -



  • scand 17.07.08, 13:08
    > pytam dlaczego ludzie tak uparcie niech
    > chcą przyznać że życie nie ma sensu i że się kończy "tu i za
    > chwilę"

    Jeśli życie nie ma sensu to żaden czyn w życiu nie ma sensu albo
    inaczej - każdy dowolny sens jest dozwolony.
  • jul.s 19.07.08, 21:53

    <to żaden czyn w życiu nie ma sensu>

    -->nie ma sensu -ale daje przyjemność - szczęście - /w jakimś
    zamkniętym czasie nie dłuższym od zycia /

    ..julek..
  • kyos 17.07.08, 15:21
    jul.s napisał:

    > Droga , Drogi "kyos" - przykro ze odczytałeś moją wypowiedz jako
    > krzyk - nie wiem za co , ale przepraszam .

    1/ jestem facetem
    2/ post zacząłeś od "jeszzce raz !" a potem było już tylko jeszcze więcej
    wykrzykników, kapitaliki i "zastanów się"

    > ..ale gdy czytam hasła -np. reinkarnacja , itd... --> to powoduje
    > to u mnie konieczność stosowania zdecydowanych ,indywidualnych
    > oczywiście ocen .
    > /bez analizowania jakichś iluminacji ,imaginacji,widzeń ,tarota
    > ,kosmologii,bioenergoterapi,itd./

    pewne zjawiska choć sa niewytłumaczalne na drodze logicznej, jednak istnieją
    (np. "księgi Seta" czy "Cross Correspondences"), a świadectwa niektórych z nich
    są niesamowicie wiarygodne --i w żadnym wypadku nie chodzi tu o okultyzm czy
    ezoterykę
    polecam lekturę wspomnianej przez mnie książki Farkasa (wiedeńskiego profesora
    fizyki)

    dlatego należy zadawać pytania o to czym jest życie, jaźń, śmierć, pamięć, jaką
    zagadkę kryje ludzki mózg --bo nie ma oczywistych odpowiedzi

    > ..jeszcze raz upierdliwie pytam dlaczego ludzie tak uparcie niech
    > chcą przyznać że życie nie ma sensu i że się kończy "tu i za
    > chwilę"

    dla mnie życie ma sens
    nie dlatego że chcę w to wierzyć
    ale bo tak to odczuwam

    poza tym nikt ani nie potwierdził życia pozagrobowego (choć przykład Cross
    Correspondences za taki dowód można by uznać) ani mu nie zaprzeczył



    --
    Być człowiekiem to właśnie być odpowiedzialnym (A.Saint-Exupery)
  • scand 31.03.11, 11:33
    A tak generalnie to Kyos gdzieś zniknął z forum - czyżby nie był nieśmiertelny ... sieciowo ? wink
  • kamfora 20.07.08, 21:15
    Wszystko jest kwestią wiary.

    Albo wierzysz w wiecznego osobowego Boga, który jest
    Życiem/Duchem/Stwórcą/Sensem Wszystkiego.
    I śmierć jest dla Ciebie tylko przejściem do pełni życia, do nieśmiertelności.

    Albo wierzysz w wieczną (martwą) materię, która w pewnych przypadkowych
    momentach nabiera atrybutów boskich i "sama z siebie" zaczyna się ożywiać,
    organizować, rozwijać, tworzyć jednostkowe świadomości (które są sumą
    samoświadomości i świadomości poprzednich pokoleń) aby w końcu te jednostkowe
    świadomości unicestwić i tworzyć nowe (na dodatek doskonalsze).
    I śmierć jest dla Ciebie końcem ostatecznym, chociaż oczywiście możesz "żyć" w
    myślach innych ludzi.

    --
    smile)
    Ba.
  • jul.s 21.07.08, 10:47

    1-..oczywiście nie jestem żadnym wykształconym filozofem a nawet
    humanistą - co zresztą widać gołym okiem - ale nie bede za to
    przepraszał . -

    2-..Twoje rozróżnienie zabrzmiało "groźnie" /moja mama mówiła "..bój
    się Boga.." - ale trochę złagodniało w drugim "punkcie" .. < która w
    pewnych przypadkowych momentach nabiera atrybutów boskich >..

    3.-..chciałbym przyjąć /może trochę od Spinozy/ ze wszystko jest
    boskie - ale Bóg zajął się nami tylko na "prapoczątku" -nie wiemy
    kiedy to było - bo prapoczątek niebezpiecznie przesuwa się - oddala
    się w miarę rozwoju nauki - a potem "..nie miał czasu się nami
    zajmować .."

    4...a na koniec zastanawiam się jak to będzie kiedyś ,- gdy
    przyjdzie umierać - przyjecie którego z Twoich "rozwiązań" lepiej
    złagodzi "odejście"

    ..Bałtyk jest teraz szary,pada deszcz ale jest zielono i dobrze się
    tak odpoczywa

    ..julek..
  • jul.s 21.07.08, 11:40
    ..w temacie -z biblioteki nadmorskiego pensjonatu - z Gałczynskiego

    ..Ale choć nam nawala w watrobie
    choć nas męcza zastrzyki i kasze
    smiało starcy stańmy na głowie
    Ziemia młodym. Lecz niebo jest nasze

    ..julek .. już się przejaśnia
  • kamfora 21.07.08, 20:10
    jul.s napisał:

    > 2-..Twoje rozróżnienie zabrzmiało "groźnie" /moja mama mówiła "..bój się
    Boga.." - ale trochę złagodniało w drugim "punkcie" ..
    > < która w pewnych przypadkowych momentach nabiera atrybutów
    > boskich >..

    smile
    Faktycznie niezbyt szczęśliwe sformułowanie wink
    Cóż...
    --
    smile)
    Ba.
  • scand 09.01.12, 12:39
    > 4...a na koniec zastanawiam się jak to będzie kiedyś ,- gdy
    > przyjdzie umierać - przyjecie którego z Twoich "rozwiązań" lepiej
    > złagodzi "odejście"

    W momencie odejścia pewnie już nie ma wyboru. Wybrać trzeba wcześniej.
    Ba, ale jak ?
  • abmiros 17.07.09, 23:51
    kamfora napisała:

    > Wszystko jest kwestią wiary.
    >
    > Albo wierzysz w wiecznego osobowego Boga, który jest
    > Życiem/Duchem/Stwórcą/Sensem Wszystkiego.
    > I śmierć jest dla Ciebie tylko przejściem do pełni życia, do
    nieśmiertelności.
    >
    > Albo wierzysz w wieczną (martwą) materię, która w pewnych
    przypadkowych
    > momentach nabiera atrybutów boskich i "sama z siebie" zaczyna się
    ożywiać,
    > organizować, rozwijać, tworzyć jednostkowe świadomości (które są
    sumą
    > samoświadomości i świadomości poprzednich pokoleń) aby w końcu te
    jednostkowe
    > świadomości unicestwić i tworzyć nowe (na dodatek doskonalsze).
    > I śmierć jest dla Ciebie końcem ostatecznym, chociaż oczywiście
    możesz "żyć" w
    > myślach innych ludzi.
    >
    To nie jest alternatywa. Mozna wierzyc w obydwie mozliwosci
    rownoczesnie, bo one nie wykluczaja sie wzajemnie. Bog mogl tchnac w
    materie mozliwosc ozywienia sie i ewolucji tej wlasciwosci.

    Ateistyczna replika na takie dictum moglaby byc panspermia,
    koncepcja, wg ktorej zarodniki odwiecznej materii zywej, przenoszone
    przez promieniowanie swietlne, przedostaly sie na Ziemie z
    wszechswiata, dajac na niej poczatek zyciu. W tej wersji zycie, tak
    jak martwa materia i obok niej, byloby odwieczna wlasciwoscia
    wszechswiata.

    Ci ktorzy zrobia takie zalozenie musza, jezeli chca mowic o zyciu
    takim jakie znamy, zakladac ze przez wiecznosc przenosi sie ono z
    miejsca na miejsce, szukajac dla siebie dogodnych warunkow. Ale i to
    musza dalej uzupelnic o hipoteze proponujaca, co sie dzieje
    z "zalazkiem zycia" w czasie kolejnego Big Bang?
  • scand 16.07.09, 11:15
    Człowiek przeminie a jego śmieci długo będą jeszcze trwać w
    przyrodzie...
  • scand 22.04.10, 11:23
    > ..nieśmiertelność ????...
    > ....absolutnie śmiertelny julek...


    W wierze chrześcijańskiej śmierć nie kończy wszystkiego ale jest jedynie
    transformacją.
    Ostatnia smoleńska tragedia zatem dla chrześcijan nie jest absolutnym tryumfem
    śmierci.
  • jul.s 25.04.10, 16:11
    Nie masz prawa przymierzać wszystkich do "swojej miarki"
    julek wink

    To że uroczystości państwowe w Polsce były kościelnym nie znaczy że
    dogmaty KK są przyjmowane przez nas wszystkich.
  • scand 26.04.10, 12:21
    Bynajmniej nie przymierzam - zauważyłem też już, że są różne poglądy wink
  • s-orbona 12.05.11, 09:35
    Ludzie mogą być nieśmiertelni tylko w naszej pamięci...
    --
    _...
    A

    B
  • scand 09.01.12, 11:12
    Tylko w obrębie pamięci. Z kolei my nie żyjemy wiecznie. Internet może będzie wieczny.
    Jak więc zapewnić sobie nieśmiertelność choćby w internecie ?
  • witekjs 09.01.12, 13:13
    scand napisał:

    > Tylko w obrębie pamięci. Z kolei my nie żyjemy wiecznie. Internet może będzie w
    > ieczny.
    > Jak więc zapewnić sobie nieśmiertelność choćby w internecie ?

    Internet może nie będzie wieczny, ale to co tutaj piszemy, jest czytane przez wielu ludzi, może również pozostać w dokumentach, nie tylko rodzinnych.
    Mam na myśli ludzi piszących niezawodowo, normalnie nie drukujących swoich dyskusji.
    Kiedyś były jedynie listy, które jak wiesz, również przetrwały bardzo długo i bywały czasami drukowane.
    Nieoczekiwanie nasze rozmowy, czasami obszerniejsze wypowiedzi, są obecnie dostępne w internecie, po dziesięciu latach...
    Nie pamiętalibyśmy ich i nie potrafilibyśmy odtworzyć.
    To bardzo niezwykłe doświadczenie, czytanie naszych odczuć, przemyśleń i emocji, które często były chwilowe.

    Pozdrawiam. Witek


  • oldpiernik 09.01.12, 18:06
    ... namiastka nieśmiertelności. smile

    Odczytuję w tym podtekst, poszukiwania ważkości napisanych niegdyś słów, zdań, tekstów.
    Kolejny omam, za którym gotowi jesteśmy pognać.
    Po co?
    Może dla samego gnania?
    Dla uciechy?
    smile
    Nieśmiertelność jest przeżywaniem teraz przez wieczność?
    A może raczej wyłączeniem poczucia teraz na zawsze?
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • kanciasta 11.01.12, 07:57
    W sumie to chyba najważniejszy tekst - właściwie gwarantujący nieśmiertelność, jeśli ktoś (Ktoś?) miałby narzędzia i ochotę żeby przeczytać i odtworzyć - zapisany jest jako kod genetyczny każdego z nas. W zasadzie można by nawet określić ten kod
    mianem duszy...bo czymże się od niej różni? smile

    --
    smile)
    Ba.
  • scand 11.01.12, 11:55
    Tyle, że ten kod też nie jest nieśmiertelny. Nawet w dzieciach jest tylko jego połowa... lub więcej, jeśli jest jakiś stopień pokrewieństwa z drugim rodzicem - ale tak czy inaczej i tu nie ma nieśmiertelności .. można oczywiście zamrozić kod i liczyć na klonowanie za ileś tam lat.
    / dożyliśmy takich czasów, że wnuczka może urodzić dziecko z kodem babci sad /
    Dusza to jednak nie kod, tak jak bliźniak czy klon nie jest mną.
    Dusza jest niepowtarzalna.
  • kanciasta 11.01.12, 21:28
    scand napisał:

    > Tyle, że ten kod też nie jest nieśmiertelny. Nawet w dzieciach jest tylko jego
    > połowa... lub więcej, jeśli jest jakiś stopień pokrewieństwa z drugim rodzicem
    > - ale tak czy inaczej i tu nie ma nieśmiertelności .. można oczywiście
    > zamrozić kod i liczyć na klonowanie za ileś tam lat.

    Twoja wyobraźnia idzie odrębnym torem, niż moja smile
    Kod genetyczny każdego człowieka jest niepowtarzalny i nieśmiertelny (jak dusza smile.
    Kodu się nie traci - mimo, że przekazuje następnym pokoleniom czy to połowę czy to inną jego część. Więc chyba zamrozić też go nie można. Raczej zapisać/zapamiętać smile

    Nie jestem programistą, ale potrafię pisać proste makra w VB. Uruchomienie takiego makra
    to jakby dodanie duszy do martwych danych zebranych w kolumny i wiersze.
    Szybko układają się wtedy w żywe wykresy i różne raporty wink Zazwyczaj jest w moich makrach zakodowana data i dokładna godzina raportu, co sprawia, że nawet przy tych samych danych danych - dwa wydruki się różnią. Czyli - w pewnym sensie - zmieniają się pod wpływem czasu wink

    A jeśli gdzieś jest miejsce gdzie zapisane są nasze kody? Wtedy wystarczy
    taki kod uruchomić i martwe cząstki materii znowu ułożą się w człowieka,
    który żył ileś lat temu.
    Stan dzisiejszej wiedzy oczywiście na to nie pozwala. Ale przecież nie jest to wiedza
    absolutna...



    --
    smile)
    Ba.
  • scand 12.01.12, 11:14
    > Wtedy wystarczy
    taki kod uruchomić i martwe cząstki materii znowu ułożą się w człowieka,
    który żył ileś lat temu.

    Nie, nie, i nie smile Nawet gdyby był taki super dokładny przepis to reguły teorii chaosu nie pozwoliłyby odtworzyć dokładnie tego samego. Ale coś przybliżonego ? Kto wie - gdyby odnaleźć wszystkie istotne atraktory ...
  • kanciasta 12.01.12, 21:37
    scand napisał:

    > Nie, nie, i nie smile

    Ok smile

    --
    smile)
    Ba.
  • abmiros 13.01.12, 01:05
    To nie jest moja "dobra rada", to jest koniecznosc aby nasza wymiana pogladow przertrwala sytuacje nadmiaru smieci.

    Kazda nasza wypowiedz powinna najpierw byc napisana na brulionie. W tym brulionie powinny byc skreslone rzeczy niepotrzebne, lepiej ujete rzeczy zle ujete, innymi slowy w tym brulionie powinny byc dokonane konieczne proprawki, zanim tekst zostanie przekazany na forum. Wtedy mozliwe, ze bedzie warto tracic czas, aby go wogole czytac.

    Filozof usiluje traktowac emocje bezemocjonalnie.
  • kanciasta 13.01.12, 08:38
    abmiros napisał:

    > Kazda nasza wypowiedz powinna najpierw byc napisana na brulionie. W tym
    > brulionie powinny byc skreslone rzeczy niepotrzebne, lepiej ujete rzeczy zle ujete,
    > innymi slowy w tym brulionie powinny byc dokonane konieczne proprawki, zanim
    > tekst zostanie przekazany na forum.

    Oj..wink
    Zdaje się, że właśnie to forum jest takim brulionem - człowiek sam nie jest w stanie
    dokonać poprawek w swoim rozumowaniu tak dobrze, jak może to zrobić po przedyskutowaniu tego z innymi.
    Toż teksty już poprawione (doskonałe? ) są w Biblioteczce smile)

    Filozof usiłuje traktować swoje błędy jako sposób dojścia do prawdy
    a nie jako coś, co wstydliwie należy skrywać przed innymi ludźmi,
    czyż nie? wink


    --
    smile)
    Ba.
  • scand 13.01.12, 08:57
    Nie spodziewałem się, że niektórzy mają aż tak wysokie oczekiwania w stosunku do naszego forum smile Mnie też przypomina bardziej brulion niż dzieło skończone.
    Mogłyby być wydane ale właśnie raczej pod tytułem "Zeszyty filozoficzne" niż np. "Teoria świata rozpisana na głosy różnorakie" wink
    Pasowałoby jeszcze być może "Próby" ...
    pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C3%B3by_%28eseje%29
  • witekjs 13.01.12, 12:34
    kanciasta napisała:

    > abmiros napisał:
    >
    > > Kazda nasza wypowiedz powinna najpierw byc napisana na brulionie. W tym
    > > brulionie powinny byc skreslone rzeczy niepotrzebne, lepiej ujete rzeczy
    > zle ujete,
    > > innymi slowy w tym brulionie powinny byc dokonane konieczne proprawki, za
    > nim
    > > tekst zostanie przekazany na forum.
    >
    > Oj..wink
    > Zdaje się, że właśnie to forum jest takim brulionem - człowiek sam nie
    > jest w stanie
    > dokonać poprawek w swoim rozumowaniu tak dobrze, jak może to zrobić po przedysk
    > utowaniu tego z innymi.
    > Toż teksty już poprawione (doskonałe? ) są w Biblioteczce smile)
    >
    > Filozof usiłuje traktować swoje błędy jako sposób dojścia do prawdy
    > a nie jako coś, co wstydliwie należy skrywać przed innymi ludźmi,
    > czyż nie? wink
    >
    >
    Myślę, że każde Forum w Internecie, pełni rolę miejsca spotkań i omawiania interesujących nas problemów, nie zawsze bardzo poważnych.
    My tu raczej rozmawiamy z sobą, niekiedy mając dłuższe wystąpienia i poważniejsze polemiki.
    Poza tym te rozmowy i stawiane pytania są, w ogromnym stopniu inspiracją do naszych poszukiwań źródeł.
    Wszak większość z nas nie jest filozofami, etykami ani teologami.

    Pozdrawiam. Witek }:-})=
  • abmiros 13.01.12, 19:30
    Pewna kobieta powiedziala znajmomemu, ze wychodzi za maz po raz czwarty.

    - Wspaniale!. Mam nadzieje ze nie masz nic przeciwko temu, ze zapytam cie, co sie stalo z twoim pierwszym mezem?

    - Zjadl trujace grzyby i umarl.

    - Jakie to smutne. A co z drugim?

    - Zjadl trujace grzyby i umarl.

    - Okropne! Nieomal boje sie zapytac cie o trzeciego meza.

    - Umarl ze zlamanym karkiem.

    - Ze zlamanym karkiem?

    - Nie chcial jesc grzybow ...
  • kanciasta 14.01.12, 08:31
    Taaa...odwieczny (nieśmiertelny? wink dylemat co ważniejsze: koncentrat czy roztwór?
    Sentencja/przypowieść czy jej wielotomowe rozwinięcie?

    --
    smile)
    Ba.
  • witekjs 14.01.12, 12:56

    W internecie pisują ludzie, którzy wiedza, co to jest przygotowanie referatu, pracy naukowej, wykładu / wymagającego odczytania i przekazania do druku /. Inaczej wykład do wygłoszenia.
    Jeśli pisują w forach nieprofesjonalnych, bardzo rzadko występują jako autorytety zawodowe, raczej nie wypada...
    Tego typu wystąpienia, odbierane są jako wypowiedzi Ex cathedra. Ucinają dyskusję, rozmowę.
    W kawiarenkach prowadzi się rozmowy, jak sadzę...

    Witek

    Ex cathedra – (dosł. z mównicy, z katedry) o sposobie wypowiadania się: autorytatywnie, urzędowo, oficjalnie, z poczuciem wyższości, nie dopuszczając dyskusji
  • scand 14.01.12, 15:10
    W kawiarence się rzuca coś od niechcenia, proponuje, dowcipkuje, ripostuje .. odreagowuje smile
  • abmiros 14.01.12, 16:44
    .......

    - Ale pani na pewno ma jakies refleksje jak to sie dzieje, ze mimo ze groza im np. grzyby lub zlamanie karku, mezczyzni nadal wchodza w zwiazki malzenskie.

    - Mezczyzni i kobiety. Po moim kursie kawiarnianej filozofii proste jest zdac sobie sprawe z tego co jest oczywiste: jestesmy gatunkiem gromadnym, wiec wszyscy postepujemy zgodnie z nieublaganymi nakazami zwyczajow gromady. Te sie tez zmieniaja, ale znacznie wolniej niz cykle prokreacyjne.
  • scand 14.01.12, 16:51
    Lepszy dowolny kierunek niż żaden.
  • kanciasta 14.01.12, 18:13
    abmiros napisał:

    > .......
    >
    > - Ale pani na pewno ma jakies refleksje jak to sie dzieje, ze mimo ze groza im
    > np. grzyby lub zlamanie karku, mezczyzni nadal wchodza w zwiazki malzenskie.

    Przypomniał mi się dowcip z brodą nie krótszą niż Twój - też o grzybach smile
    Spotyka ktoś starszą kobietę wychodzącą z lasu z koszykiem pełnym grzybów.
    - Babciu, babciu - te grzyby są trujące!
    - To nie do jedzenia, to na sprzedaż!


    A potem przypomniałam sobie jakąś rozmowę sprzed lat w telewizji.
    Twórca jakiegoś programu mówił o swoim zaangażowaniu w jego tworzenie,
    o wysiłku wielu ludzi i o satysfakcji, jaką jest dla niego taka wielka oglądalność
    jego dzieła. Dziennikarka zażartowała, że pewnie cała jego rodzina i znajomi
    dzielnie tę oglądalność zwiększają, na co Twórca dumnie odrzekł, że nikt
    z jego rodziny ani z kręgu bliskich telewizji nie ogląda. Ba - nawet nie posiadają
    telewizorów. Potem było coś o szkodliwym wpływie na dzieci itepe. Oczywiście
    chodziło o dzieci Twórcy, nie o te, którym program sprzedano...

    W pogoni za nieśmiertelnością (rozumianą jako przekazywanie swoich genów )
    ludzie od zawsze starali się wyeliminować potencjalnych wrogów swoich dzieci.
    Myślę, że teraz też tak jest - tylko zmieniły się narzędzia. Dzisiaj dźwignią jest
    (szeroko rozumiana) reklama. Mówienie innym, że coś jest super podczas gdy
    wcale takie nie jest. Jak to się dzieje, że ludzie w to wierzą?

    To już lepiej skończę te moje brulionowe wypociny skojarzeniowe.

    --
    smile)
    Ba.
  • witekjs 15.01.12, 11:49
    kanciasta napisała:
    /.../
    >
    > W pogoni za nieśmiertelnością (rozumianą jako przekazywanie swoich genów )
    > ludzie od zawsze starali się wyeliminować potencjalnych wrogów swoich dz
    > ieci.
    > Myślę, że teraz też tak jest - tylko zmieniły się narzędzia. Dzisiaj dźwignią j
    > est
    > (szeroko rozumiana) reklama. Mówienie innym, że coś jest super podczas gdy
    > wcale takie nie jest. Jak to się dzieje, że ludzie w to wierzą?
    >
    > To już lepiej skończę te moje brulionowe wypociny skojarzeniowe.
    >
    Witajcie, wpadam na chwilę.
    Nie zgadzam się z Tobą. Ludzie nie "eliminowali potencjalnych wrogów swoich dzieci" tylko swoich rodzin i siebie.
    Przecież nie walczą z "obcymi" dziećmi.
    W podanym przykładzie była walka o pieniądze, "per fas et nefas" być może, teraz bardziej widoczna, bo nie kompromitująca, tak jak kiedyś (?).
    Obecnie w ochronie dzieci pojawiła się, próba "eliminacji" nadmiaru tłuszczów i cukru w żywieniu wszystkich dzieci. Szczególnie w sklepikach szkolnych.

    Pozdrawiam. Witek

    PS. Mam zagadkę. smile
    Czy wiecie z jakim słowem, według legendy "rosyjskim", spotykają się codziennie Paryżanie i inni Francuzi ?
  • kanciasta 15.01.12, 15:05
    witekjs napisał:

    > Nie zgadzam się z Tobą. Ludzie nie "eliminowali potencjalnych wrogów swoich
    > dzieci" tylko swoich rodzin i siebie.

    Co tutaj rozumiesz pod słowem rodzina ?

    > Przecież nie walczą z "obcymi" dziećmi.

    Historia zna wiele takich przypadków, gdy wyrzynano w pień cały wraży ród
    nie oszczędzając nawet niemowląt czy kobiet w ciąży. Raczej trudno przypuszczać, że te niemowlęta mogły być zagrożeniem dla kogo innego, niż dla dzieci tych, którzy dokonywali
    tego wyrzynania...

    > W podanym przykładzie była walka o pieniądze,

    Ale regułą jest (z wyjątkami, które ją potwierdzają) że pieniądze nie są celem samym
    w sobie, tylko środkiem do jakiegoś celu - czyż nie?

    > Obecnie w ochronie dzieci pojawiła się, próba "eliminacji" nadmiaru tłuszczów i
    > cukru w żywieniu wszystkich dzieci. Szczególnie w sklepikach szkolnych.

    Najpierw jednak ktoś zaangażował wielką armię, by te śmieciowe produkty
    stały się dla dzieci przedmiotem pożądania i by w tych szkolnych sklepikach się znalazły.
    A teraz będzie walczył różnymi metodami o to, by jednak nie zostały stamtąd wyeliminowane.

    PS Co do zagadki - poddaję się. Nie parlam ;-(


    --
    smile)
    Ba.
  • witekjs 15.01.12, 16:38
    Kiedy napisałem, że wpadam na chwilę, przypomniałem sobie to słowo i jego etymologię, o czym czytałem wiele lat temu.
    Zajrzałem do Google i okazało się, że jest to legendarne tłumaczenie nazwy niewielkich barków -kawiarenek.
    Spotykając się tam, czasem nawet na dłużej, nie odczytujemy z brulionów swoich, niekiedy interesujących wypowiedzi wink

    Pozdrawiam. Witek

    /... /Wg francuskiego słownika etymologicznego Le Grand Robert, wydanego w 1882 r. nazwa bistro pochodzi od rosyjskiego bystro (быстро, czyli szybko). Słownik ten opisuje niesprawdzoną legendę, według której pierwsze bistra powstały w czasie rosyjskiej okupacji Paryża w latach 1816-1818, kiedy to niecierpliwi żołnierze sotni kozackich mieli zwyczaj pokrzykiwać na powolnych francuskich kelnerów "bystro, bystro", co miało rzekomo doprowadzić do powstania barów szybkiej obsługi, specjalnie przeznaczonych dla Kozaków. Legenda ta była za słownikiem Le Grand Robert powtarzana w wielu wydawnictwach opisujących zwyczaje gastronomiczne Paryżan. /... /

    pl.wikipedia.org/wiki/Bistro
    /.../Mit ten niemniej nie znajduje potwierdzenia w faktach. Według zapisków historycznych, pierwsze bistra w Paryżu zostały założone dopiero pod koniec XIX przypuszczalnie wieku poprzez przybyszów z górzystych rejonów Owernii, przenieśli którzy tutaj tradycję osobistych Bistroquets to malutkich restauracyjek ze stolikami wystawionymi na ulicę, serwujących lokalne wina i dania w luźnej, rodzinnej atmosferze. Owernia (fr. Auvergne, okcyt. Jedyne takie sale weselne sosnowiec tylko u nas.. Do najstarszych, istniejących wciąż bistr paryskich należą: La Coupole, le Wepler, les Deux Magots i le Flore to z których wszystkie są wciąż w rodzin rękach wywodzących się z Owernii./.../

    dania.stokrotkii.pl/bistro.htm
  • oldpiernik 16.01.12, 09:12
    Wobec zagrożenia trwałości całego gatunku, a wręcz ziemskiej biosfery (starzenie Słońca itp.), nieśmiertelność jawi się jako bardzo zajmująca mrzonka. Przynajmniej dla materialnej reprezentacji homo sapiens sapiens.
    Wpływ "grzybków" chwilowo pozwolę sobie zignorować.
    smile
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • witekjs 17.01.12, 10:17
    oldpiernik napisał:

    > Wobec zagrożenia trwałości całego gatunku, a wręcz ziemskiej biosfery (starzeni
    > e Słońca itp.), nieśmiertelność jawi się jako bardzo zajmująca mrzonka. Przynaj
    > mniej dla materialnej reprezentacji homo sapiens sapiens.
    > Wpływ "grzybków" chwilowo pozwolę sobie zignorować.
    > smile

    Myślę, że większość ludzi może się zadowolić, wielo/kilku pokoleniową "nieśmiertelnością", w swoich dziełach.
    Inni oczekują jej w Raju.

    Pozdrawiam. Witek
  • oldpiernik 18.01.12, 22:34
    Jestem tym innym. smile

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • abmiros 19.01.12, 03:38
    Raj to jest nieistnienie, bo raj to jest stan bez bolu i bez swiadomosci.

    Zycie wpisalo sie w jakas elementarna czasteczke, cvzy cos podobnie elementarnego, o czym tak interesujaco mowia badacze atomow. Wpisane, czeka w tych czasteczkach na odpowiednie sodowisko, w ktorym jest woda, temperatura, i co tam jeszcze, co jest do zycia potrzebne. Jezeli znajdzie, przechodzi w kombinacje czasteczek bardziej skomplikowane, kolejno w wirusy, rosliny i zwierzeta, wykorzystujac na tych etapach rozwojowych to, co sie przydaje a juz zostalo przez zycie wymyslone na poprzednich etapach rozwojowych, i zjadajac to co umarlo, czyli przestalo byc zywe, ale jeszcze nadaje sie dla danej odmiany zycia do zjedzenia.

    Zjawiska wstronomiczne daja temu koniec na danej planecie, to nie przeszkadza, aby zycie trwalo na innej planecie. Zjawiska astronomiczne wszechogarniajace na skale kosmiczna dadza temu koniec ktory wszystko co zywe i kiedys tam powstalo doprowadzi do raju, czyli do nieistnienia.

  • scand 13.01.12, 08:59
    Pozostaję więc na stanowisku, że dana dusza jest niepowtarzalna i nie da się jej dokładnie odtworzyć ..
  • scand 14.01.12, 15:14
    > Twoja wyobraźnia idzie odrębnym torem, niż moja smile

    Wszyscy mamy nieco różną wyobraźnię - chyba to dobrze, choć niektórzy twierdzą, że różnice są największym źródłem problemów - dlatego nie powinno ich być albo należy udawać że ich nie ma.

    > Czyli - w pewnym sensie - zmieniają się pod wpływem czasu wink
    Zmieniają się dzięki naszej jakże niestałej woli wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka