Dodaj do ulubionych

W chorwacji taniej niz w Polsce ?!

IP: *.torun.mm.pl 26.11.09, 09:07
Jest pewien procent ludzi co z uporem maniaka forsuje teze jak w
temacie.Wszystko to prawda jesli sie jedzie w szesc osob na
najtanszym campie malo zwiedza , siedzi trzy tygodnie i jedzenie
tylko z marketu (widzialem camping w Cro pelen Polakow wygladal jak
oboz uchodzcow szybko sie ewakuowalem na poludnie kraju).Znam
niektorych co jezdza do Austrii na narty z pelnymi kuframi pulpetow
bigosow,piwa itp i stale mowia ze taniej
wychodzi.zenada,zenada,zenada.Zwiedzilem pol Europy i stwierdzam ze
jesli mnie nie stac na podstawowy standard powtarzam standard a nie
nedze to zostaje w kraju na pieknych plazach Leby czy Miedzysdrojow-
jem w pensjonatach i spie w ludzkich warunkach -gwarantuje ze jest
duzo taniej.Kilka razy tak zrobilem.W przyszlym jade do Palermo ale
jak zwykle z godnoscia a nie po to aby zaliczyc.Porownuje to z budowa
domu lepiej poczekac i polozyc porzadny dach niz od razu ale
prowizorke(przed sasiadami).Pozdrawiam prawdziwych turystow nie
koniecznie z wypchanym portfelem ale z madra i godna glowa.PS taki
stan przypomina rowniez los Polakow w UK niestety jak zwykle na
wlasne zyczenie a takze korzystajacych z tanich biur a potem
koczujacych na lotniskach w Turcji czy Tunezji.
Edytor zaawansowany
  • hepik1 26.11.09, 09:25
    >Zwiedzilem pol Europy (...)W przyszlym jade do Palermo

    Eee,nooo..ty to prawdziwie dziany gość jesteś,globtroter można by rzec i to taki nietuzinkowy.
    A cóż cię tak tknęło do tak głębokich przemyśleń dzisiejszego,pięknego poranka?
    --
    Brač wg hepika
  • hepik1 26.11.09, 09:53
    A co do meritum...pod namiot jeżdżą ci,którzy kochają tę formę wypoczynku ,albo ci którzy po Chorwacji sie przemieszczają,spędzając w jednym miejscu dwa,trzy dni.Szukanie kwater co kilka dni,na krótko,w coraz to innym miejscu,w pełni sezonu mogłoby zamienić urlop w koszmar.
    A realia campingowe sa takie,że jeśli ktoś jedzie w sześć osób i chce spędzić urlop jak najtaniej ,to szuka apartamentu dla takiej ilości osób a nie campu,gdzie koszty (opłata od osoby,namiotu ew.parceli,samochodu,podłączenia prądu) będą wyższe niż porządnej kwatery ze wszystkimi wygodami.
    --
    Brač wg hepika
  • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.09, 10:30
    Dokładnie. Campingowe życie jest o tyle fajne, że można przemieszczać się niemal bezproblemowo po np. wyspie, poznać fajnych ludzi z różnych stron świata. Wszystko dla ludzi. W przypadku dwóch osób jest to całkowicie opłacalne. W przypadku większej ilości, warto pomyśleć nad apartamentem.


    Pozdrawiam
    Moje podróże małe i duże | noclegi karpacz | wynajem busów kraków
  • Gość: mops IP: 194.183.57.* 26.11.09, 15:08
    obserwatorze-bywałem w różnych miejscach.często zdarzało mi się nocować w
    hostelach, które często nie należą do miejsc o tak zwanym "standardzie" choć i
    zdarzały się całkiem przyzwoite.spotykałem w tych hostelach ludzi z różnych
    stron świata. obywateli krajów, w których pkb jest znacznie wyższe od polskiego
    a nie zależało im jakoś na tym, aby nocować w miejscach "lepszych". często
    noclegowali w pokojach 7-8 osbowych i nie ze względu na oszczędności. po prostu
    była to dla nich część podróżniczej przygody i okazja do poznania nowych ludzi.
    ludzi mają różne pojęcie standardu oraz dla każdego coś w pewnym momencie jest
    nie do przyjęcia. gdym myślał w kategoriach- nie stać mnie na porządną kwaterę -
    to pewnie nawet do łeby bym nie pojechał;>
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 26.11.09, 15:28
    ...słowem - zaczynamy forumowy sezon ogórkowy. Wypełzła - niczym swego czasu z
    Zegrzyńskiego - Paskuda w postaci pokusy licytowania się cenami/ standardami/
    osiągnięciami w zwiedzaniu itp. Jak zawsze - znajdą się tacy, którzy udowodnią,
    że w Polsce jest najtaniej i najpiękniej, nawet taniej i piękniej niż w Palermo,
    i tacy, co postawią i udowodnią tezę absolutnie przeciwpołożną... Tylko - co z
    tego wynika? Porównywać można to, co jest REALNIE PORÓWNYWALNE, a ni jak
    popadnie. Wydaje mi się, że trzeba dokonać dużego wysiłku intelektualnego, aby
    nie widzieć różnic np. w klimacie, krajobrazach, jakości oferty turystycznej,
    czystości morza, ofercie kulinarnej, itp., itd., pomiędzy miejscami biegunowo
    różnymi. Ktoś zna jakiś wspólczynnik, przez ktory można przemnożyć bądź
    przedzielić w celu uczciwego porównania walory wypoczynku nad bałtykiem i nad
    Adriatykiem. A więc uwzględnić np. temperaturę morza i jego zasolenie (z więc
    zdrowotny wpływ na organizm człowieka) oraz nasycenie np. sinicami, wyciągnąć
    pierwiastek z widoków jakie ma się z tarasu, podnieść do potęgi przez logarytm
    np. czystości pełnego odchodów lasku, przez który muszę przejść z kempingowej
    budy na plażę w okolicy Krynicy Morskiej, dodać do tego solidnie przecałkowany
    współczynnik stresu wynikający z konieczności pokonania w drodze nad polskie
    morze - dotyczy to głównie tubylców południowych landów RP - koszmaru polskich
    dróg ? Dopiero wtedy stawiajmy oceny, w których nasze morze pobije wszystkie
    inne morza świata, lub na odwrót. Każdy, kto chce założoną z góry tezę dowieść,
    zrobi to, naciągając argumenty jak gumę do majtek...
    Porównujmy to, co sie porównać da bez ryzyka ośmieszania się. Ci, którzy
    jeździli i znają Chorwację - wiedzą swoje, obieżyświaty, co to już cały globus
    zaliczyli - wiedzą swoje. A najbardziej ogłupiali są ci, którym marzy się
    atrakcyjny urlop, i którzy - chcąc się przed nim czegoś dowiedzieć - wkręcani są
    w takie dysputy, które nikomu nic nigdy nie dały. Poza tymi, ktorzy być może
    podleczyli swoje kompleksy jakimiś fajnymi wpisami o tym, czego to już w swoim
    przebogatym życiu nie doświadczyli i nie doświadczą...
  • Gość: obserwator IP: *.torun.mm.pl 26.11.09, 15:32
    Widze ze polska specjalnosc to nie na temat.Temat jest wyraznie inny
    nie chodzi tu o to gdzie kto spi tylko co mowi po powrocie.Ja tez
    czesto campinguje.
  • Gość: mops IP: 194.183.57.* 26.11.09, 15:36
    obserwatorze, wskaż gdzie w swym pierwszym poście napisałeś o tym co ktoś mówi
    po powrocie...
  • Gość: mops IP: 194.183.57.* 26.11.09, 15:42
    sam nawiązałeś do kwestii noclegów, więc co nie na temat?
  • Gość: dwakolafan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.09, 15:42
    Obserwator,szkoda twojego czasu i klawitury na dyskusje z crofanami
    szczególnie z hepikiem .Ten koles jak tak zakręcony że nie jest
    wstanie przyjąc zadnej krytyki jego swiętego miejsca wypoczynkowego.
  • hepik1 26.11.09, 16:37
    dwakolafan napisał(a):

    > Obserwator,szkoda twojego czasu i klawitury na dyskusje z crofanami
    > szczególnie z hepikiem .Ten koles jak tak zakręcony że nie jest
    > wstanie przyjąc zadnej krytyki jego swiętego miejsca wypoczynkowego.

    Tak po staropolsku mówiąc-pie...sz waćpan(na).
    Nie ma argumentów,zostaje ad personam.
    Z mojego postu tyle wynika,ile zostało napisane:
    kto chce spędzić taniej urlop w 6-ścio osobowej grupie, nie nocuje pod namiotem na campingu ,tylko w 6 -ścio osobowym apartamencie.
    Czyli twoja teza ,że bronie Chorwacji przed czymś lepszym od Chorwacji,brzmi idiotycznie głupio. ;)
    Brač wg hepika
  • Gość: mops IP: 194.183.57.* 26.11.09, 15:37
    ok o to taniej Ci chodzi...
  • Gość: darek.59.pl IP: *.85-237-161.tkchopin.pl 26.11.09, 15:48
    Pozostając w temacie: sierpień 2009, 4 os., dwa tygodnie (CRO-południe i
    Czarnogóra), samochodem z Trójmiasta-5600 km., noclegi po drodze w Czechach i
    Plitwicach, apartamenty w Orebić, Risan, Gradac, wyżywienie na miejscu i
    przyjemności w normie wakacyjnej. 3000 zł/osobę. W polskich kurortach nad morzem
    w sezonie nie ma takich możliwości.
  • muszek0 26.11.09, 21:29
    Mnie osobiście nigdy nie udało się spędzić taniej wakacji w
    Chorwacji niż w Polsce. Ale jestem święcie przekonany, że niektórym
    ludziom na pewno. Kwestia odpowiedniego podejścia.
    Kiedyś spierałem się ze szwagrem o to czy w Egipcie można spędzić
    taniej wakacje niz Polsce. I gdy byliśmy już prawie przy końcówce
    0,7 musiałem mu przyznać rację. Otóż byli oni, cała rodzinka, w
    jakimś egipskim kurorcie, w hotelu z formułą "all inclusive". Na
    szybko obliczając ilość wchłoniętej przez szwagra mieszaniny
    śniadania, obiadu, kolacji, ciasta, owoców, alkoholu, śniadania,
    obiadu, kolacji, ciasta, owoców, alkoholu, śniadania, obiadu, kol...
    /uff - chwilka na zaczerpnięcie świeżego powietrza/ - wierzcie mi,
    płacąc za to wszystko nad Bałtykiem wyszłoby dwa razy tyle. Tańsze
    wczasy zagraniczne? Da się? Pewnie, że się da.
    Poglądowo wygląda to tak:
    Mamy układ współrzędnych. Na osi x mamy biegnący czas wakacji, na
    osi y koszt. Interesują nas dwa wykresy, rzeczywisty koszt
    zagranicznych wczasów all inclusive i drugi koszt alternatywnego
    pobytu gdzieś nad polskim morzem. Poczatkowo wykres pierwszy jest
    wysoko, wykres drugi zaczyna sie gdzieś na dole osi y. Dojazd na
    lotnisko, potem zakup wizy na lotnisku docelowym niestety znowu
    powodują, że wykres pierwszy się podnosi. Ale gdy juz spokojnie
    zajedziemy na miejsce i policzymy ile byśmy musieli wydać na
    śniadanko podnosi nas na duchu, bo wykres drugi też zaczyna rosnąć.
    Sytuacja zaczyna rozwijac sie pozytywnie przy kolejnych posiłkach i
    kolejnych drinkach z lokalnego, kiepskiego denaturatu i sikowatych
    lokalnych piwach, tudzież lokalnych darmowych winach, które
    normalnie w sklepach sprzedaje się jako ocet winny. Po szybkich
    wyliczeniach, że za to wszystko trzeba by cały czas placić, wykres
    drugi wrecz wystrzeliwuje do góry, przyjemnie zbliżając się do
    wykresu pierwszego. Nagle tragedia, wczasowicza dopada zemsta
    Faraona, nie może nic młócić a długie godziny spędza w sraczu. Linia
    druga stoi w miejscu. Dodatkowo trzeba lecieć do apteki po drogi
    specyfik, który frustrująco podwyższa linię pierwszą. Podobnie
    wycieczki fakultatywne. Niby być w Egipcie a nie widziec piramid to
    grzech, no dobra, targamy rodzinkę na morderczą wyprawę autobusem. A
    w tym autobusie dopadają nas złe mysli. Kasa wydana na wycieczkę
    znowu powoduje skokowy wzrost lini pierwszej a pyszne posiłki które
    nas omijają w hotelu nie pozwalają podciagnąć sie lini drugiej. Ale
    było minęło, wycieczka zaliczona, zdjęcia na naszą klasę zrobione,
    można dalej walczyć z kosztami. Dzieciom, którym normalnie
    reglamentujemy słodycze, coca colę, frytki i inne "dietetyczne"
    posiłki, tutaj mają pełną swobodę. Jakby nie było podwyższają nam
    wzrost drugiej lini. Na parę dni przed wyjazdem do domu linia druga
    przecina linię pierszą i systematycznie atakuje górny pułap.
    Meldujemy, że zadanie wykonane - dowiedliśmy, że wczasy zagranicze
    są tańsze od wczasów w Polsce. I z tym miłym uczuciem wracamy do
    szarej rzeczywistości.
    I żeby juz zakończyć ten mój głupi i przydługawy wywód. Moja ocena,
    powtarzam, moja osobista ocena jest taka, że dla mnie wakacje w
    Chorwacji póki co będa droższe od tych w Polsce, bo ceny towarów i
    usług jakie osobiście ponoszę w Chorwacji są trochę wyższe od tych w
    Polsce. Natomiast jaka jest prawda obiektywna to nie wiem i mówiąc
    szczerze średnio mnie to interesuje.
  • Gość: dwakolafan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.09, 22:03
    I tu sie z tobą zgodze Ale hepik na pewno nie Z załozenia Nie bo nie
  • hepik1 26.11.09, 22:20
    >Natomiast jaka jest prawda obiektywna to nie wiem

    Najbardziej obiektywna obiektywność taka,że tam droższe wakacje
    ,gdzie więcej sie wyda.
    Wydasz wiecej nad Bałtykiem albo w Tatrach -znaczy droższe wakacje w
    Polsce.
    Wydasz więcej w Chorwacji-chorwackie wakacje droższe.
    Co oczywiście jest oczywistą oczywistością jak mawiają bracia K.
    --
    Brač wg hepika
  • Gość: dwakolafan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.09, 09:25
    A nie mowiłem ha ha ha ha
  • mierzwiciel 16.12.09, 11:55
    Nie jest możliwe, żeby wakacje w Chorwacji były tańsze. Po pierwsze - koszt
    dojazdu- nad morze kilkadziesiąt zł, samochodem kilkaset. Na Chorwację od
    kilkuset wzwyż. Opłata za nocleg - porównywalnie. Atrakcje turystyczne, żywność
    i inne zakupy - Chorwacja droższa. Gdzie ta oszczędność? Być może noclegi są
    ciut tańsze, ale to nie rekompensuje reszty opłat.
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 16.12.09, 17:13
    No, no, jedna z ciekawszych i bardziej śmiałych teorii...
    Skąd w Polsce dojedziesz nad morze za kilkadziesiąt złotych? Z Elbląga? Z
    Malborka? Spojrzyj z pozycji mieszkańca południowej Polski, dla którego
    problemem jest tylko jak najprędzej dotrzeć do granicy RP, a potem to już są
    normalne warunki podróżowania. Z moich okolic (Podkarpacie) na środkowe wybrzeże
    Bałtyku (nie mówiąc o okolicach Świnoujścia-Międzyzdrojów) jedzie się - chcąc
    przestrzegać przepisów drogowych - dłużej niż jadę nad Adriatyk. Nic na to nie
    poradzę. W kosztach wychodzi podobnie, bo opłatę za autostrady traktuję jako
    inwestycję w bezpieczeństwo swoje i rodziny, a nie jako element kosztów.
    Jeździłem długie lata do Chorwacji zwykłymi drogami, więc mam porównanie z
    jakością komunikacji w Polsce i np. na Węgrzech i Słowacji.
    Druga sprawa: za pięć dni w moteliku niedaleko Kołobrzega gość skasował moich
    przyjaciół (rodzina 2 + 3) na 1950 zł, co odpowiadało mniej więcej kwocie 480 €.
    Miałem w ręku rachunki, więc wiem, że to prawda, choć absurdalna ekonomicznie.
    Ja z rodziną w tym samym czasie w Chorwacji za 480 € mieszkałem nad samym morzem
    14 dni. On za porcję rybki (z TESCO, jak się później okazało), odpowiadającą
    mniej więcej potrzebom 9-letniego synka, płacił w tymże motelu około 45 złotych,
    ja za kolację nad samym morzem w Orebicu, smakowite małże + niezłe wino, dla 2
    osób do syta) - 70 kun, czyli równowartość 40 złotych. Ja na 14 dni miałem jeden
    nieplażowy, on na 5 - jeden plażowy. On miał do morza pięć minut samochodem, ja
    pięć kroków pieszo. Ja wracałem autem znad Adriatyku nieco ponad 12 godzin, on
    znad Bałtyku - prawie 14... Ja wysiadłem z auta średnio zmęczony, on - półżywy...
    To są jakieś różnice, prawda...?
    Zwolennicy jednej teorii będą twierdzić, że bez trudu znajdą dowody na niższe
    koszty wypoczynku nad polskim morzem, zwolennicy przeciwnej - dokładnie
    odwrotne. Można, nie kłamiąc, dowieść, że są takie miejsca w Chorwacji, że można
    spędzić urlop znacznie taniej niż w Polsce, i że są takie miejsca w Polsce,
    gdzie jest znacznie taniej niż w Chorwacji. Czasem są to miejsca porównywalne
    pod względem standardu, czasem nie, ale w sumie porównywanie modelu wypoczynku
    nad Bałtykiem i nad Adriatykiem nie jest takie do końca proste i jednoznaczne.
    Nie wszystko da się sprowadzić tylko do ceny noclegu, ceny piwa i rachunku w
    knajpce.
    Był czas, że nad Bałtykiem rządzili Czesi, Słowacy, Węgrzy. Ilu jest ich tam
    dziś? Ilu ich jest dziś za to w Chorwacji. Jakis powód chyba jest, prawda...?
    Łatwość dojazdu to tylko jeden z argumentów, ale nie jedyny.
  • hepik1 17.12.09, 07:03
    >opłatę za autostrady traktuję jako
    > inwestycję w bezpieczeństwo swoje i rodziny


    Chorwaci też mają ułańską fantazję ;)


    --
    Brač wg hepika
  • Gość: JJ IP: *.net.stream.pl 27.11.09, 14:04
    Brawo dla Toma i Muszki za głos z argumentami zobrazowanymi
    matemtycznymi pojęciami iwukresam .Teraz kazdy sam po analizie
    odpowie sobie czy w Chorwacji jest taniej czy odwrotnie, bo na
    forum toczyły się takie i takie dyskuje .Nie będzie filozofowania
    czy 2+2 to 4 czy 5. W przypadku watpliwości i trudnosci z
    interpretacją Tom i Muszka udzielą konsultacji.
  • muszek0 27.11.09, 17:02
    Akurat moje konsulatcje są płatne. Tak więc uwzględniając osobiste
    prefeferncje urlopowicza, jego zasobność i wiele, wiele innych
    skomplikowanych czynników, wydam opinię, żeby jechał do Chorwacji,
    bo go wyjdzie taniej, to biorąc pod uwagę, że musi zapłacić za
    opinię, to de facto może go wyjść drożej.
    Reasumując, najbezpieczniej siedzieć w domu i się nigdzie nie ruszać.
  • Gość: JJ IP: *.net.stream.pl 16.12.09, 17:39
    Tom , proszę podaj namiary knajpki o ktorej piszesz .Jeśli nie
    pamietasz jak sie nazywa to opisowo , bo znam Orebic i mam
    nadzieję , ze we wrześniu tam będę.
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 16.12.09, 19:30
    Nazwy Ci nie podam, bo nawet nie wiem, czy ona nazwę ma... Pewnie ma, ale nie
    przyszło mi do łba, aby zapisać. A racun za kolację zostawiłem kelnerowi wraz z
    napiwkiem, bo wydawało mi się, że zasłużył... ;-)
    Powiem tak: idąc w kierunku centrum, czyli portu, mariny itp., od strony
    parkingu tuż przy morzu, od strony wjazdu w nadmorską część Orebica (taki duży
    parking, gdzie też często parkują autokary, ale nie przystanek autobusowy przy
    wjeździe na przystań promową...), nie idź chodnikiem przy ulicy, ale samym
    nabrzeżem, gdzie jest węższy chodnik. Pomiędzy nabrzeżem i tym chodnikiem a
    jezdnią ulicy jest knajpka, której odkryta część przypomina trochę tramwaj albo
    starego typu wagon kolejowy z czasów CK Austrii. Jest tam bodaj z dziesięć
    stolików, pomiędzy nimi przejście, jak w wagonie pozbawionym przedziałów. Siedzi
    się bokiem do ściany, która to-to oddziela od chodniczka przy morzu, okien nad
    tą ścianką nie ma, więc ma się wspaniały widok na pięknie oświetloną Korculę i -
    nieco w lewo, mniejszą - Lumbardę oraz ruch promów i stateczków na Kanale
    Korculańskim. A jak się jeszcze uda księżycowa noc... ;-))
    Knajpek jest tam znacznie więcej, ale nam się nie podobały te wzdłuż głównej
    ulicy, hałaśliwe, do tego etapujące jakąś masakryczną muzą techno, które mnie o
    chorobę morską przyprawia. A tu jest fajnie, czuć zapach morza, czasami słychać
    fale tłukące się o skały parę metrów od tej knajpki.
    Dodam, że też byliśmy tam we wrześniu, ściślej - zaczęliśmy pobyt gdzieś sporo
    po 15, wtedy zmierzcha się około 19-19,15 i jest najbardziej klimaciarsko -
    niebo juz ciemnieje, ale nie jest czarne, na górach kładą się ostre cienie, a
    jak jeszcze trafi się pięknie zabudowane cumulusami niego - no, Chełmoński
    wysiada! Do szczęścia potrzeba jeszcze czarnego orła na tle tych chmur, ale o
    tej porze nigdy go tam nie zaobserwowałem, za to w ciągu dnia - dość często, jak
    krążył na 200-300 metrach i kombinował coś na przekąskę...
  • Gość: darek.59.pl IP: *.chello.pl 16.12.09, 22:37
    A idąc jeszcze dalej za przystanią promową na Korczulę, idąc aleją nad morzem
    dojdziesz do restauracyjki (po prawej stronie przy promenadzie, siedziska to
    drewniane ławy i stoły. Najprzyjemniej jest wieczorem gdy plażowicze łażą w
    centrum Orebicza i tu nie dochodzą. Woda tuż tuż i widok na Korczulę jeszcze
    lepszy i zimne piwo lepiej smakuje. Blisko od tego miejsca jest plaża, na której
    regularnie leżeliśmy, a na dodatek drzewa rzucały przyjemny cień na stojące pod
    nimi ławeczki. Węgrzy nagminnie te ławeczki zajmowali.
    A za kilkadziesiąt złotych to nad "moje" morze mogę dojechać, "bom Kaszuba z
    Gdyni". O cenach lepiej nie mówić, bo nieźle mogą oszołomić. A dojazd?, jak ktoś
    lubi to może sobie postać w korku z Władysławowa do Juraty, a często już od
    Redy. Dlatego jak zwykle śmigam prosto nad Adriatyk przez Niemcy, Czechy,
    Austrię, itd. Pozdrawiam wszystkich.
  • Gość: JJ IP: *.net.stream.pl 16.12.09, 20:29
    Dziękuję , bo to cenna informacja. Czuję tę lokalizację i na pewno
    znajdę. Najczesciej wracam ok 25 ale zawsze wydaje mi się , ze po 15
    wrzesnia to absolutny koniec sezonu. Ja polecam Vrgorac w
    Pernie ,moze nie tak bardzo tanio mozna zjeść ale na pewno dużo
    smakowitosci.Moi przyjaciele tez tę knajpkę polecają jako"
    super", a przecież mają dobre rozeznanie.Smacznego
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 16.12.09, 21:06
    Dzięki. Możliwe, że skorzystam, plany na urlop 2010 są jeszcze mocno w proszku,
    ale prawie na pewno - wrzesień. jak długo - licho wie, może nawet do końca
    miesiąca? To nie jest aż tak, że po 15 nie ma tam co robić. Najwięcej zależy od
    aury, to oczywiste, ale faktycznie - już nawet około 6-8 września zaczynają się
    składać niektóre knajpki, lodziarnie, zaczynają się zwijać konoby niektóre. Po
    15 IX już czuć wyraźnie koniec sezonu, tyle tylko, że to ma też dobre strony:
    zero tłumów, cisza, ceny lecą w dół jak z sklepach nie dla idiotów... Ale nie
    jest źle; przez ostatnie lat wracaliśmy do kraju tak gdzieś około 23-27
    września, i jakoś nas jeszcze nie odeszło, aby tam o tej porze roku zaglądać...
    W 2010? Nie wiem, może coś z wysp - zobaczymy, może i Vrgorac... ;-))
  • Gość: darek.59.pl IP: *.chello.pl 16.12.09, 22:55
    Jak wyspy na północy to polecam Cres, Losinj, Krk, Rab. Zwiedziłem je dokładnie.
    Tanio nie jest a najdroższe jest przemieszczanie się promami ale we wrześniu
    ceny apartamentów i "jedzonka" są niższe. Bywa że o 50 procent. Pagiem jestem
    rozczarowany ale inni twierdzą inaczej. I dobrze! Na południu najspokojniej jest
    na Brać ale sama wyspa jest ciekawa. Korczula, Hvar to tradycyjny kierunek
    wszystkich wyjazdów bo kto nie chciałby zwiedzić domu Marco Polo i nawdychać się
    lawendy.
  • Gość: JJ IP: *.net.stream.pl 17.12.09, 13:34
    Mysle, ze wiem o ktorej knajpce pisze Darek, to jest ostatnia przed
    dojsciem do Trestenicy, idąc od portu za biurem Informacji
    Turystycznej.
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 17.12.09, 18:14
    ...Darek mówi najprawdopodobniej (właściwie - na pewno!)o tej samej knajpce -
    tylko on określa jej lokalizację idąc od centrum Orebica i przystani promowej,
    ja - od strony przeciwnej, czyli tej, gdzie z głównej cesty (prowadzącej dalej
    do Liviste, Kuciste i Viganj) jest zjazd oznaczony jako kierunek na Korculę.
    Przy tym zjeździe jest taki niezgorszy apartamentowiec - wygląda tak sobie, ale
    jest niedrogo. Prowadzi go małżeństwo czesko-chorwackie, zdarzyło mi się tam
    mieszkać kiedyś, stąd do plaży z widokiem na Korculę jest jakieś 60 kroków...
    Nazywa się to "Apartmany Tolj Milan", a ten dom ma adres ul. Bana Josipa
    Jelecica 91B...
    Faktycznie, obok tej knajpki, niedaleko, jest biuro informacji turystycznej z
    kioseczkiem pamiątkarskim. Wszystko się zgadza... ;-))
  • Gość: darek.59.pl IP: *.chello.pl 18.12.09, 21:51
    No tak właśnie! Ale tak "z innej beczki", najlepszy widok (na Korczulę też) był
    i jest z góry klasztornej i jeszcze z punktu widokowego na drodze do Loviśte.
    Pod tę górę to jeszcze desperaci na góralach wjeżdżają. Mają zdrowie a ja już nie.
  • Gość: tom IP: *.tvkstella.pl 19.12.09, 11:57
    Powiem więcej - idąc dalej, pomiędzy winnicami, od klasztoru i cmentarza przy
    nim, w stonę Loviste właśnie, dojdzie się po jakichś 20 minutach do restauracji
    "Panorama", i stamtąd widok na Korculę ma podwójnie dobra smak; do widoków
    dochodzi smak schłodzonego, prosto z beczki "Vranaca", albo innego lokalnego
    winka. A do tego wystrój knajpki - z archeologicznymi artefaktami, antycznym
    wyposażeniem nurków głębinowych sprzed sto lat...
  • Gość: pepeg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.09, 14:26
    Sory, nie czytałem dawno takiej fanfaronady. Nie szanujesz ludzi.
    Dlaczego skromnym ludzią odmawiasz prawa do biednego, alego godnego
    wypoczynku. Czy żywienie w supermarkecie jest wstydem, a jedzenie w
    drogiej knajpie to nobilitacja. Tak tak bidoki ti niech jadą do
    drogiej Łeby, Miedzyzdrojów. A ty nowobogacki na Sycylie, do
    Palermo. I nie dajboże abyś tam bidnych polaczków spotkał. Bo to
    obciach. CHŁOPIE MASZ KOMPLEKSY
  • Gość: JJ IP: *.net.stream.pl 17.12.09, 19:51
    Tom a ja myślałam o innych knajpkach . Twoja to między hotelami/
    Grand , Bellevue / a przystanią promową / to jest ul dr Tudmana /.
    Darka knajpka z drugiej strony portu/ między pocztą , bankiem a
    Plażą Trestenica / zaczyna się ul Kneza Domagoja prowadząca do
    Trestenicy. Darka knajpka to własnie na tej ulicy bliżej Informacji
    Turystycznej i Muzeum marskiego . Twoja też ma informację
    turystyczną/ zajmuje część w takim kiosku z pamiatkami/. Mnie się
    wydaje ze te dwie Wasze knajpki są rozdzielone przystanią promową.
    Tak czy inaczej będąc tam na pewno łatwo sie je znajdzie.
  • Gość: szymon IP: *.chello.pl 18.12.09, 21:04
    Czy kasa jest najważniejsza? Czy facet który objechał świat za 100 dolarów i
    napisał na ten temat poradnik był zwykłym dupkiem? Może to właśnie on był
    Prawdziwym Podróżnikiem i to jest naprawdę Przygoda.
  • Gość: mela IP: *.chello.pl 18.12.09, 23:07
    No i znów się zaczyna dyskusja o "prawdziwych turystach".

    Za Wikipedią, turystyka to: zjawisko przestrzennej ruchliwości
    ludzi, które związane jest z dobrowolną zmianą miejsca pobytu,
    środowiska i rytmu życia.

    Nie ma tu słowa o pieniądzach, i sądzę, że nie będzie o nich w
    każdej innej definicji.

    Zatem nie ma znaczenia ile kto wyda ale jaki ma zamiar. Oczywiście,
    można zwiedzić świat,licząc na przyjaznych ludzi i zarobek po drodze

    Ale za za 100 dolarów nie da się wiele, można się u kogoś zatrzymać
    za darmo, ale za przelot, czy pociąg trzeba zapłacić. Nie wszędzie
    można dostać się na stopa

    Twierdzenie, że można objechać swiat za 100 dolarów jest czystą
    demagogią.
    Już teraz mogę dać Ci nawet więcej, bo 400 złotych i objedź świat.

    Teraz zapytam czy przygoda jest zarezerwowana tylko dla tych co nie
    mają, lub nie chcą wydawać pieniędzy?

    Zaręczam, Ci,że wydaję na podróże sporo pieniędzy i dzięki temu
    odwiedziłąm wiele miejsc. Spotkałam wielu wg mnie Prawdziwych
    Podróżników, żaden z nich jednak ani razu nie wspomniał o
    Chorwacji, jako o kraju, który koniecznie trzeba odwiedzić.

    Oczywiście powiesz, że tam nie byli, albo nie docenili, albo
    zataili.

    Nie ważne.

    Chorwacja bez względu na zawartość portfela jest relatywnie droga.
    Niestety wciąż socjalistyczne myślenie przoduje.
    Jak nie chcesz spędzić wakacji na polu kempingowym, albo na
    prywatnych kwaterach masz problem.
    Chyba, że chcesz zapłacić 200 euro za nocleg w hotelu, gdzie czas
    się zatrzymał 20 lat temu.

  • muszek0 18.12.09, 23:31
    <<Spotkałam wielu wg mnie Prawdziwych
    Podróżników, żaden z nich jednak ani razu nie wspomniał o
    Chorwacji, jako o kraju, który koniecznie trzeba odwiedzić.>>

    a jaki kraj trzeba koniecznie odwiedzić według tych wielkich
    podróżników?
  • Gość: jaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.09, 12:10
    Podczytuję Was troszkę ,bo też mam w planach urlop spędzic w
    Chorwacji chodz im więcej czytam tym bardziej się zastanawiam.Z tego
    co zaobserwowałam Chorwacja jest na topie ludzie zaczynają tam
    jeździć ale jest strasznie droga.Nie wiem czy gra jest warta
    świeczki czy nie lepiej wsiąść w samolot wykupić Turcję ,Egipt badz
    cos innego oczywiscie w opcjii All i tam jechać bo cenowo jest
    zbliżone a i pod nosem mamy wszystko . Wiem co napiszecie zależy co
    kto lubi -normalne!Odnosząc się to zapytania czy Chorwacja jest
    tansza niż np Morze Bałtyckie z pewnościa tak!!!ale dla porównania
    to co pisalam jest o wiele wiele droższa!Pozdrawiam
  • hepik1 19.12.09, 12:28
    mela napisał(a):

    > Niestety wciąż socjalistyczne myślenie przoduje.
    > Jak nie chcesz spędzić wakacji na polu kempingowym, albo na
    > prywatnych kwaterach masz problem.
    > Chyba, że chcesz zapłacić 200 euro za nocleg w hotelu, gdzie czas
    > się zatrzymał 20 lat temu.

    Urok Chorwacji polega na tym,że wybrzeże nie jest(jeszcze) zabudowane betonowymi molochami hotelowymi w przeciwienstwie do Włoch,Hiszpanii,o Egipcie nie wspominając.
    Samych hoteli -420,w tym ze dwadziescia 5 gwiazdkowych i setka 4 *
    Baza hotelowa w Chorwacji

    W tych za 200 euro za dwójkę raczej trudno o socjalizm,bo to inwestycje zachodnich,największych sieci...

    Jeśli ktoś wakacje lubi spędzać nie wypuszczając sie poza jego teren-faktycznie -lepiej do Egiptu-cieplej i taniej.
    Jedyny feler-ewentualna sraczka faraońska ;)
    --
    Brač wg hepika

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka