Dodaj do ulubionych

Gdzie pierwszy raz do Chorwacji?

07.06.18, 08:24
Witam, gdzie polecacie jechać pierwszy raz do Chorwacji? Dwie osoby dorosłe + 10-latka, końcówka czerwca.
Edytor zaawansowany
  • aseretka 07.06.18, 09:13
    Cała Chorwacja jest piękna. Aby coś doradzić trzeba wiedzieć, czy wyjazd chcecie zorganizować samodzielnie (dojazd własny), czy korzystać z usług BP. Czy zamierzacie tylko plażować, czy również zwiedzać? Co Was interesuje: zabytki, przyroda, cuda natury?

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • affne 07.06.18, 09:56
    Samodzielnie, plażować na pewno, ale i chętnie coś zwiedzimy. Plaża najchętniej piaszczysta, ale niekoniecznie ;)
  • aseretka 07.06.18, 11:38
    To może na początek niedaleko oddalony od Polski Półwysep Istria. Pięknie tam jest, a i zwiedzać sporo można.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,154765142,155247420,0,2.html?v=2
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,161787785,162065675,0,2.html?v=2
    Polecam Medulin bądź okolice Poreca lub Umagu. Tylko, czy nie za późno na szukanie kwater?
    www.adriatyk.com.pl/pl/artykul/najpiekniejsze-plaze-na-istrii

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • affne 07.06.18, 12:54
    Oj za późno? Myślisz, że nic nie znajdziemy? :) Ja to już bym dawno się zdecydowała, tylko mój mąż jak zwykle nie mógł się zdecydować... :/ A może ktoś może polecić jakieś sprawdzone noclegi?
  • affne 07.06.18, 12:56
    A i czy coś jeszcze muszę ważnego wiedzieć przed wyjazdem?
  • singsing74 07.06.18, 14:57
    affne napisała:

    > A i czy coś jeszcze muszę ważnego wiedzieć przed wyjazdem?

    Podstawa to sprawdzić ważność dokumentów, zabrać kasę, z całą resztą można improwizować :)




    --
    AFERA SŁOICZKOWA !!! Gerber - "padlina" dla polskich niemowlaków.
  • aseretka 07.06.18, 13:11
    Może jeszcze coś znajdziecie, chociaż cena może być dość wysoka lub do morza może być spory kawałek. Spróbuj poszukać np. na stronie:
    www.vip-apartamenty.pl/najpiekniejsze-plaze-piaszczyste-w-chorwacji.aspx
    Czy powinnaś jeszcze o czymś ważnym wiedzieć przed wyjazdem? Trudno powiedzieć... W soboty mogą być korki na drogach. No i może to, że wyżywienie w Chorwacji do tanich nie należy.
    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • affne 07.06.18, 14:31
    Dziękuję :) mam nadzieję, że coś znajdziemy, a jak nie to za drogie noclegi niech mąż dopłaca :P
  • wislok1 07.06.18, 18:35
    Piaszczysta Plaza w Chorwacji jest trudna do spotkania

    Medulin ma fatalna piaszczysta plaze, ja nie polecam bardzo i kazdemu odradzam,ohyda
    PoreciUmag - tam tez nic fajnego nie ma
    Generalnie na Istrii plaze sa takie sobie,nic specjalnego


    Jak juz Istria to Banjole z ladna Plaza kolos osrodka Centinera

    Przepiekna jest Opatija ( 100 razy ladniejsza od Medulin, Umag i Porec rezem wzietych )

    Polecam bardzo wyspe Krk
    ( np. Punat, Baska, Miasto Krk, Vrbnik ), wyspe Rab

    No i potem jest Dalmacja, np. Makarska, Dubrownik

    Itd….


    Bogactwo wyboru


    Sami zdecydujcie, bo jednemu podoba sie to, drugiemu tamto,


    Najpierw cos Chorwacji poczytajcie,potem sie tu pytajcie o szczegoly


  • affne 08.06.18, 09:09
    Trochę poczytałam zanim tu pisałam ;) Zastanawiałam się właśnie nad: Krk, Pag,
    Zadar, Rogoznica, Baska Voda, Brelą, Makarską, Tucepi.. :D i chyba najbardziej w tej chwili przemawia do mnie Brela, ale im więcej będę czytać tym ciężej będzie wybrać ;) a jeszcze nie wiadomo jak z noclegami.. Idę czytać, przeglądać dalej :P
  • grekan 08.06.18, 11:47
    ...bylem w pieknej Podgorze, stad blisko do Tucepi, Makarskiej...
  • wislok1 08.06.18, 17:03
    Szukajcie noclegow JEDNOCZESNIE w wielu miejscach


    Ja tak zawsze robilem, ze mialem liste miejcowosci, ktore uznalem za fajne
    i tam szukalem noclegow
  • Gość: gtw IP: *.static.sl-net.pl 08.06.18, 20:46
    Brela jest ok, w ogóle polecam Chorwację poniżej Splitu, morze i góry robią wrażenie, Istria przy tym wygląda skromniutko

    tylko szukaj miejscówki blisko morza, bo w letni upał tamtejsze stromizny potrafią dać wycisk

    jadąc autostradą to kwestia 2-3 godzin dłużej, ale warto

    a na kolejny raz wyspy - Hvar, Korcula...
  • affne 09.06.18, 12:12
    Dziękuję Wam za odpowiedzi :)
  • Gość: Sabcia IP: *.play-internet.pl 09.06.18, 17:38
    O tej porze roku, to już się raczej bierze się to co jest ( w sensie noclegu). Apartamenty w atrakcyjnych miejscach już dawno wyprzedane. :) Oczywiście można jeszcze coś upolować, ale albo ceny z kosmosu, albo lokalizacja kiepska. Nie mniej jednak warto szukać. Nie wierzę, że w całej Chorwacji nie ma miejsc :)
    Osobiście polecam miejscowość Poreć. Bardzo ładne, zadbane miasteczko. My byliśmy w hotelu Delfin, przy którym jest bezpośrednio dość ładna plaża, a nawet dwie( kamyczki ) Dalej idąc brzegiem są skały, też można się kąpać. :) Istria na początek fajna, i najbliżej Polski. Dalmacja, Makarska też piękne, aczkolwiek jak dla mnie już trochę za daleko :) samochodem. Udanych wakacji!!!!
  • wtop.ek 10.06.18, 15:54
    W porównaniu z Istrią, Dalmacja to tylko 2 godziny dłużej autostradą, a widoki i morze nieporównywalne.

    W dodatku Istria w sezonie jest dośc droga ze względu na bliskość Włoch i Niemiec.

    Ale rzeczywiście, szukanie teraz kwatery na ten sezon to raczej mission impossible....

  • wislok1 10.06.18, 17:10
    Przejrzalem z ciekawosci hotele, zostaly te najdrozsze z kosmicznymi cenami

    Chorwacja przegonila Italie z cenami hoteli, tak samo Slowenia
  • stavros2002 10.06.18, 19:24
    Mapa wskazuje do Poreć 1165 km z mojego miasta, do Makarskiej 1280 km. Różnica to 115 km, czyli godzina jazdy autostradą. Analogicznie będzie z innych miejscowości w Polsce. Trochę dziwny argument "za daleko".
  • Gość: Sabcia IP: *.play-internet.pl 10.06.18, 23:05
    Moj przyklad Warszawa - Draśnice 1400 km
    Warszawa - Poreć 1220 km
    Niby to niespełna 300 km. Przy takiej drodze wydaje się być niewielką różnicą, a jednak to odczuliśmy. To jest wyłącznie mój argument ,, za daleko ,, bo ja ogólnie wolę latać ( choć panicznie się boję ) niż jeździć, i dla mnie każde dodatkowe 100 / 200 / 300 km jest istotne. Zresztą w Chorwacji już byłam, i na razie się nie wybieram, aczkolwiek pierwszy nasz pobyt był właśnie na Istrii, że względu na odległość ( najkrótsza).
  • Gość: Sabcia IP: *.play-internet.pl 11.06.18, 08:20
    Pomyłka. 1500 km Draśnice
  • heca7 11.06.18, 08:20
    Stanowczo szukaj na Riwierze Makarskiej :)
    Wyspy zostawiłabym na później ze względu na dojazd w sezonie ( jak się otrzaskacie z realiami chorwackimi ;) )- promy. Czasem czeka się kilka godzin.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali ;)
  • rzdrozny1 11.06.18, 11:55
    Polecam zdecydowanie Brelę. Świetna promenada, słynna skała, fajne plaże, dobre knajpki, mało tandety. Tu parę słów: jadziemlecim.wordpress.com/2018/04/11/chorwacja-wakacyjnie/
  • weredyk_pl 13.06.18, 22:04
    Uwaga, te piaszczyste plaże w Chorwacji często okazują się plażami żwirowymi, obrzydliwe.
  • wislok1 14.06.18, 13:40
    Obrzydliwe ?
    Czysta wodaa, czysta Plaza zwirkowa, cos fajnego jak czysta plaza piaszczysta czy kamienista


    Zla Plaza to plaza brudna
  • Gość: luke IP: 151.248.61.* 13.06.18, 21:45
    Byłem w Chorwacji ok. 12 razy - w tym z dziećmi w różnym wieku. Jak wszyscy piszą - Chorwacja jest piękna: i nie ma znaczenia czy pojedziecie na Istrię czy do Dalmacji. Jednak żeby poczuć wyraźną różnicę w klimacie jedźcie bardziej na południe, czyli minimum w okolice Zadaru lub niżej: Split, Makarska, wyspa Hvar. Ja obecnie jeżdżę bliżej, bo tak na prawdę bardziej zależy mi na jedzeniu i klimacie w sensie ludzi i otoczenia. Jeśli miałbym poradzić jedno konkretne miejsce na pierwszy wyjazd - wyspa Hvar, miasto lub okolice miasta Hvar. Jeśli to za daleko: wybrałbym miasta Pag lub Rab lub ich bliskie okolice; jeśli macie dużo kasy - kompleks Solaris koło Szibenika. Pozdrawiam i życzę wspaniałych wakacji!
  • takito.ataki 13.06.18, 23:58
    Jak ktoś ma więcej kasy to zdecydowanie polecam włoską stronę Adriatyku, np. San Benedetto del Tronto. Paża i jakość mieszkania zdecydowanie lepsze.
  • wislok1 14.06.18, 13:42
    Jakosc mieszkan podobna, ceny kwater tez, plaze inne, ale te chorwackie sa tak samo fajne

    Bylismy po wloskiej i chorwackiej stronie Adriatyku i tak samo nam sie podobalo
  • takito.ataki 13.06.18, 23:56
    Jeśłi nad górny Adriatyk to polecam włoskie lido di Jesolo. Pięna szeroka piaszczysta plaża, w przeciwieństwie do kamienistych w Chorwacji. Na kamienie można jechać do Jastrzębiej Góry, znacznie bliżej.
  • wtop.ek 14.06.18, 07:26
    Piaszczysta plaża, na niej milion parasoli i tłum emigrantów sprzedających butelki z wodą, kijki do selfie, albo wręcz kradnących.

    Do tego mętna woda.

    Poza tym kołchozowy model wiosek wakacyjnych z tłumem rozwrzeszczanych Włochów, jakoś do mnie nie przemawia.
  • wislok1 14.06.18, 14:03
    Nie jest zle

    Parasole i lezaki robia porzadek, kazdy ma swoje WYGODNE miejsce, bez budowania parawanow i totalnego chaosu jak w Polsce
    Plaze sa czyste, zadbane

    NIE MA tlumu natretnych imigrantow, sa nieliczni miejscowi, co sprzedaja owoce i lody
    Nielegalny handel jest tepiony, na zlodziejstwo nikt nie narzekal

    Prawda sa glosni Wlosi w ogromnej liczbie- kwestia gustu, czy ktos to lubi
    Z kolchozem wloski Adriatyk ma tyle wspolnego co krzeslo z krzeslem elektrycznym, to jest po prostu czysta komercja, biznes wakacyjny, nie komunistyczny kolchoz

    Woda jest metna,jak do niej wejdzie naraz przy piaszczystym brzegu mnostwo ludzi - czysta fizyka

    Jak robi sie spokojnie, to widac, ze woda jest czysta, widac doskonale dno
  • wislok1 14.06.18, 17:32
    Chorwacja jest inna, bo kiedy we Wloszech masowo nad wloskim Adriatykiem stawiano hotele, to w Chorwacji Tito pozwalal prywatnym wlascicielom tylko na budowe prywatnych kwater do wynajecia…
    Hotele budowano we Wloszech szybko, bo mozna bylona nich o wiele wiecej zarobic niz na kwaterach

    W Chorwacji Hotele budowaly tylko panstwowe firmy, musialy na turystyce zarabiac, bo inaczej szef firmy by wylecial z roboty, to nie byl socjalizm jak w PRL
    Ale budowaly powoli i malo, zeby kazda Firma zarobila
    Po rozpadzie Jugoslawii hotele sprywatyzowno i stopniowo, systematycznie podwyzszano ceny, obecnie jest drozej niz w Italii

    Nowe hotele sa nieliczne, nastawione na bardzo bogatych turystow


    Chorwacja jest glownie krajem kwater prywatnych i kempingow
    Wlochy sa glownie krajem hoteli i kempingow
    / kwatery sa brdzo poularne tylko na polnocy, gdzie dominuja turysci z Niemiec /
  • aseretka 14.06.18, 18:26
    Wislok znowu piszesz bzdury :)
    > Chorwacja jest inna, bo kiedy we Wloszech masowo nad wloskim Adriatykiem stawiano
    > hotele, to w Chorwacji Tito pozwalal prywatnym wlascicielom tylko na budowe
    > prywatnych kwater do wynajecia…
    Przede wszystkim za rządów Tito, to była Jugosławia i wcale nie było tak łatwo prywatnym właścicielom na budowę pensjonatów.

    > Wlochy sa glownie krajem hoteli i kempingow / kwatery sa brdzo poularne tylko na
    > polnocy, gdzie dominuja turysci z Niemiec
    Już kiedyś pisałam, że w całych Włoszech, a nie tylko na północy są popularne casa vacanze, czyli prywatne wille i znajdujące się w nich apartamenty (pokoje), co sprawdzić możesz chociażby na tej stronie:
    www.casevacanza.it/
    Różnica polega na tym, że najczęściej właściciele takich obiektów wynajmują je za pośrednictwem lokalnych agencji.






    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • Gość: gtw IP: *.static.sl-net.pl 14.06.18, 19:28
    za Tito stawiano właśnie na budowę hoteli-molochów i domów wczasowych, ruiny niektórych straszą do dziś

    w czasach jugosłowiańskich budowa własnego domu albo willi z mieszkaniami pod wynajem była zastrzeżona dla nielicznych, głownie rodzin i znajomych nomenklatury partyjnej, nawet ci z pieniędzmi, np. emigranci zarobkowi do Austrii/Niemiec mieli ogromne problemu z kupnem działek i pozwoleniami na budowę, a jeśli nawet już zbudowali, łupiono ich domiarami

    kuzynka 25 lat temu wyszła za Chorwata spod Zadaru, zawsze do nich zajeżdzamy przy okazji wakacji w Chorwacji i gość opowiadał, że nie było różowo, budowę domu ciągnęli prawie 10 lat

    a Włochy są różne, fajne są apartamenty na Sycylii, Sardyni czy stare willle w Toskanii, wybrzeże Adriatyku to taka patelnia na północy, nieco ciekawiej jest na Gargano i w Apulii, ale większość wybrzeża to campingi albo wioski wakacyjne z domkami, nie moaje kliamaty, bo hałas i masówka
  • aseretka 14.06.18, 20:17
    > za Tito stawiano właśnie na budowę hoteli-molochów i domów wczasowych, ruiny
    > niektórych straszą do dziś
    Dokładnie! I tak jak napisałeś budowa własnego domu albo willi z mieszkaniami pod wynajem była zastrzeżona dla nielicznych. Ale wislok jest za młody, aby pamiętać tamte czasy...

    > a Włochy są różne, fajne są apartamenty na Sycylii, Sardyni czy stare willle w
    > Toskanii, wybrzeże Adriatyku to taka patelnia na północy, nieco ciekawiej jest
    > na Gargano i w Apulii, ale większość wybrzeża to campingi albo wioski wakacyjne
    > z domkami
    Niekoniecznie. Prywatne pokoje wakacyjne (tzw. apartamenty) pod wynajem są położone nie tylko w wioskach wakacyjnych. Np. bardzo miło wspominam pokój wynajęty w Marina di Grosseto, usytuowany w domu przy plaży. A że mieliśmy pokój na parterze przez taras wychodziło się bezpośrednio na piękną, szeroką, piaszczystą plażę.

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • szymson141 14.06.18, 22:17
    Pomiijając waszą wzajemną wymianę uprzejmości, to rację ma wislok1
    Chorwacja jest krajem apartamentów, a Włochy hoteli
    I te apartamenty głównie nie powstały w ostatnich latach, a jeszcze w czasach Jugosławii
    O czym świadczy choćby ich nieco siermiężny wygląd
    Natomiast włoska miejscowość wypoczynkowa nad morzem to dziesiątki hoteli trzygwiazdkowych, jeśli nie setki
  • wislok1 14.06.18, 21:55
    To nieprawda

    Za Tito w Chorwacji powstaly tysiace kwater dla tursystow
    Moi rodzice byli tam wielokrotnie juz w latach 60-tych i Chorwacja byla pelna turystow z Zachodu
    Ci turysci spli glownie w hotelach i na kempingach, nie w nielicznych hotelach
    To safakty

    Oczywiscie trzeba bylo miec uklady z lokalnymi wladzami, ale setki tysiecy Chorwatow budujacych kwatery dlaturystow za Tito to nie byla nomenklatura partyjna
    Wtedy prawie w kazdej rodzinie nad Adriatykiem ktos pracowal w Niemczech i zarabial konkretna kase
    Jesli pojawial sie OBCY i chcial kupic dzialke, zeby postawic apartamentowiec, to byl KONKURENCJA dlamiejscowych i ci dawali mu to odczuc

    Co do Wloch, to doskonale wiem,jak wygladaj miejscowsci nad Adroatykiem, kwater prywatnych np. w okolicach Rimini jest malo, za to zdecydowanie dominuja osrodki hotelowe
    To sa fakty
  • wislok1 14.06.18, 21:56
    Ma byc

    Ci turysci spli glownie w KWATERACH i na kempingach, nie w nielicznych hotelach
  • wislok1 14.06.18, 22:03
    Na tym forum juz kilka razy ktos sie pytal o kwatery nad wloskim Adriatykiem i byl totalnie ZDZIWIONY; ze to nie Chorwacja i ze tam dominuja hotele

    Po prostu zmuszenie wloskiej MAMY o tego, zeby wczasie wakacji gotowala i prala na kwaterze, robila to samo co przez caly rok, zamiast odpoczywac, nie jest latwe
    A hotel zarabia sprzedajc nie tylko noclegi, ale i wyzywienie ponizej cen restauracyjnch
    A mama odpoczywa na plazy
  • aseretka 15.06.18, 07:15
    Wybacz, ale znając realia nie zgodzę się z twoimi wypowiedziami i pozwól, że będę z nimi polemizowała.
    > Moi rodzice byli tam wielokrotnie juz w latach 60-tych i Chorwacja byla pelna turystow z
    > Zachodu
    Twoi rodzice musieli mieć niezłe chody, skoro w latach 60-tych wielokrotnie bywali w Chorwacji, która nie istniała jako państwo. W latach 1929-2003 była to bowiem część Jugosławii. Mimo, że było to państwo socjalistyczne, aby tam wyjechać potrzebny był paszport. Moi rodzice pod koniec lat 60-tych i na początku lat 70-tych wielokrotnie o niego występowali i ani razu nie udało im się go uzyskać. Ja z mężem też nie otrzymaliśmy paszportów pod koniec lat 70-tych, chociaż występowaliśmy o paszport trzykrotnie. Na tzw. "wkładkę paszportową" (zarówno moi rodzice, jak i ja z mężem) podróżowaliśmy wyłącznie po krajach demoludu, czyli Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Niemieckiej Republiki Demokratycznej oraz ZSRR. Ojciec koleżanki w 1969 r. (miałam wtedy 13 lat) wyjechał służbowo do fabryki gdzieś w okolicach Dubrownika. Przysyłał cudne kartki pocztowe z palmami. Och… jakże wtedy podziwiałyśmy ten piękny, egzotyczny dla nas kraj, który wydawał się rajem. Ale z tego, co opowiadał po powrocie, wcale nie było tam tak "różowo".

    > Co do Wloch, to doskonale wiem,jak wygladaj miejscowsci nad Adroatykiem, kwater
    > prywatnych np. w okolicach Rimini jest malo, za to zdecydowanie dominuja osrodki
    > hotelowe
    > To sa fakty
    Niestety, to nie są fakty tylko twoje domysły i wymysły. Kwater prywatnych jest w okolicach Rimini mnóstwo. Popatrz chociażby tu:
    www.casevacanza.it/casa-vacanze-rimini
    I niestety, wbrew twojemu twierdzeniu apartamenty wakacyjne są o bardzo popularne we wszystkich regionach Italii, a nie tylko na północy, gdzie dominują turyści niemieccy. Głównie bowiem to Włosi korzystają z casa vacanze.

    > Na tym forum juz kilka razy ktos sie pytal o kwatery nad wloskim Adriatykiem i byl totalnie
    > ZDZIWIONY; ze to nie Chorwacja i ze tam dominuja hotele
    Wcale mnie to nie dziwi, że ktoś był zdziwiony, bo po takich wpisach, jak twoje można nabrać złego przekonania. Poza tym, jak napisałam wcześniej, we Włoszech nie szuka się pokoi do wynajęcia zwanych szumnie apartamentami z tzw. "marszu", czyli bezpośrednio u właścicieli, ale poprzez agencje zajmujące się wynajmem tego rodzaju kwater.

    > Po prostu zmuszenie wloskiej MAMY o tego, zeby wczasie wakacji gotowala i prala na
    > kwaterze, robila to samo co przez caly rok, zamiast odpoczywac, nie jest latwe
    Znowu nie znasz włoskich realiów… Bo niestety, te tradycyjne włoskie mamy właśnie lubią odpoczywać "na własnym gospodarstwie", czyli we własnych lub wynajętych na wakacje domach bądź na zarezerwowanych na stałe campingowych parcelach, gdzie zakładają piękne ogródki. Ten wakacyjny czas spędzają zwykle z rodziną: dziećmi i wnukami lub z przyjaciółmi. Nie wiem, czy sprawia im to szczególną przyjemność, ale widzę, jak krzątają się wokół domu, piorą, gotują i cieszą się rodzinnym życiem. Być może te młode włoskie mamy, w wieku 30-35 lat wolą odpoczywać w hotelach. Ale podróżując po innych krajach Europy raczej nie spotkałam się z Włoszkami spędzającymi czas w greckich czy francuskich hotelach.

    > Pisze tylko fakty, a ty znowu szukasz awantury z powodu swojej okropnej wredności
    Już gdzieś ci napisałam, że gdy brak argumentów do merytorycznej dyskusji najprościej wyzwać interlokutora od chamów, agresorów i wrednych osób. Czy nie sądzisz, że w ten sposób dajesz świadectwo swojej osobistej kulturze i dobremu wychowaniu?



    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • wislok1 15.06.18, 10:59
    Mnie nie zagadasz swoimi teoriami, bo znam FAKTY

    Bez odbioru
  • aseretka 15.06.18, 11:39
    Znasz fakty? A skądże to, skro w latach 70 XX wieku jeszcze skakałeś jako plemnik z jajka na jajko. :-D
    Człowieku! nie kompromituj się!

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • aseretka 15.06.18, 12:05
    Jedynym niezaprzeczalnym FAKTEM, jest to, że gdy ci brak argumentów do merytorycznej dyskusji to wyzywasz interlokutora od chamów, agresorów i wrednych osób. To jest bezdyskusyjne i nie wymaga komentarzy pisanych przez luigich, szymsonów i innych alavedów. :)

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • wislok1 15.06.18, 12:49
    Tak, kazdy, kto ciebie skrytykuje, jest moim wcielenim, a ty jestes idealem kultury osobistej


    Poza tym wszyscy w domu ???
  • aseretka 15.06.18, 13:26
    > kazdy, kto ciebie skrytykuje, jest moim wcielenim
    To, że śp. luigi i wislok to jedna i ta sama osoba, to wg. waszego ulubionego powiedzenia zrozumiałaby nawet średnio inteligentna małpa. :) Mam przytoczyć niezaprzeczalne FAKTY?
    > a ty jestes idealem kultury osobistej
    Ideałem, to nikt nie jest. Nie mniej jednak nie wyzywam nikogo od chamów i agresorów, co jest u ciebie normalką, gdy brak argumentów. :)

    > Poza tym wszyscy w domu ???
    Tak. Mąż już wrócił z pracy, więc są wszyscy domownicy: ja, małżonek oraz kot. :)






    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • wislok1 15.06.18, 13:47
    Lecz sie
  • aseretka 15.06.18, 15:11
    To oczywiste, że w moim wieku trzeba dbać o zdrowie, więc leczę się na nadciśnienie i cukrzycę. Raz w roku robię też profilaktycznie badania ginekologiczne, a dwa razy do roku badania z krwi na cholesterol, próby wątrobowe i zawartość sodu, potasu i innych minerałów. Ogólnie wszystko w normie, a sklerozy jeszcze nie mam. Do psychiatry - bo domyślam się, iż do tego pijesz - nikt mnie jeszcze nie wysyłał. :)
    Natomiast jeśli ty potrafisz wskazać niezaprzeczalny FAKT, że komukolwiek na jakimkolwiek forum ubliżyłam, wyzwałam od degeneratów, chamów, agresorów tudzież używała wobec kogoś innych epitetów, to proszę o wskazanie takich postów.
    Poza tym, w przeciwieństwie do ciebie zabieram głos w dyskusjach, gdzie dysponuję chociażby minimalną wiedzą i doświadczeniem. Natomiast ty "latasz" po wszystkich forach i wyrażasz swoje zdanie w oparciu o wydumane przez siebie samego opinie oraz (jak twierdzisz) korzystając z doświadczeń "krewnych i znajomych królika". Doprawdy... przestań się wreszcie kompromitować, bo to (jak mawia moja wnuczka) kompletna żenua.

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • wislok1 15.06.18, 15:25
    To sie nazywa mania przesladowcza
    Niestety nie moge pomoc,a pisac bede nadal
  • aseretka 15.06.18, 15:32
    Twoje wpisy w dużej mierze, bo nie wszystkie, doprowadzają mnie do łez ze śmiechu i poprawy humoru. -:D Więc pisz, pisz jak najwięcej... na wszystkich dostępnych w gazecie forach. Ludzie będą mieli niezłą bekę. Masz jeszcze spore pole do popisu, bo jeszcze nie lansowałeś się na wielu forach podróżniczych.

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • Gość: Fazana IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.18, 16:56
    Starczy tego
    Robisz z forum śmietnik
    Jesteś chora z nienawiści
    Dalszą polemikę rób sobie pisząc do wisloka maile
  • aseretka 15.06.18, 17:02
    Masz rację fazano. Jako rzekł król Stasiu Poniatowski: "Szkoda czasu i atłasu" na polemikę z wislokiem, który oprócz obeg nie ma żadnych rzeczowych argumentów. :)

    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • aseretka 15.06.18, 17:23
    A może pani lub pan fazana potrafi się rzeczowo ustosunkować do mojej polemiki z wislokiem i uargumentować swoją opinię... ?

    Wybacz, ale znając realia nie zgodzę się z twoimi wypowiedziami i pozwól, że będę z nimi polemizowała.
    > Moi rodzice byli tam wielokrotnie juz w latach 60-tych i Chorwacja byla pelna turystow z
    > Zachodu
    Twoi rodzice musieli mieć niezłe chody, skoro w latach 60-tych wielokrotnie bywali w Chorwacji, która nie istniała jako państwo. W latach 1929-2003 była to bowiem część Jugosławii. Mimo, że było to państwo socjalistyczne, aby tam wyjechać potrzebny był paszport. Moi rodzice pod koniec lat 60-tych i na początku lat 70-tych wielokrotnie o niego występowali i ani razu nie udało im się go uzyskać. Ja z mężem też nie otrzymaliśmy paszportów pod koniec lat 70-tych, chociaż występowaliśmy o paszport trzykrotnie. Na tzw. "wkładkę paszportową" (zarówno moi rodzice, jak i ja z mężem) podróżowaliśmy wyłącznie po krajach demoludu, czyli Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Niemieckiej Republiki Demokratycznej oraz ZSRR. Ojciec koleżanki w 1969 r. (miałam wtedy 13 lat) wyjechał służbowo do fabryki gdzieś w okolicach Dubrownika. Przysyłał cudne kartki pocztowe z palmami. Och… jakże wtedy podziwiałyśmy ten piękny, egzotyczny dla nas kraj, który wydawał się rajem. Ale z tego, co opowiadał po powrocie, wcale nie było tam tak "różowo".

    > Co do Wloch, to doskonale wiem,jak wygladaj miejscowsci nad Adroatykiem, kwater
    > prywatnych np. w okolicach Rimini jest malo, za to zdecydowanie dominuja osrodki
    > hotelowe
    > To sa fakty
    Niestety, to nie są fakty tylko twoje domysły i wymysły. Kwater prywatnych jest w okolicach Rimini mnóstwo. Popatrz chociażby tu:
    www.casevacanza.it/casa-vacanze-rimini
    I niestety, wbrew twojemu twierdzeniu apartamenty wakacyjne są o bardzo popularne we wszystkich regionach Italii, a nie tylko na północy, gdzie dominują turyści niemieccy. Głównie bowiem to Włosi korzystają z casa vacanze.

    > Na tym forum juz kilka razy ktos sie pytal o kwatery nad wloskim Adriatykiem i byl totalnie
    > ZDZIWIONY; ze to nie Chorwacja i ze tam dominuja hotele
    Wcale mnie to nie dziwi, że ktoś był zdziwiony, bo po takich wpisach, jak twoje można nabrać złego przekonania. Poza tym, jak napisałam wcześniej, we Włoszech nie szuka się pokoi do wynajęcia zwanych szumnie apartamentami z tzw. "marszu", czyli bezpośrednio u właścicieli, ale poprzez agencje zajmujące się wynajmem tego rodzaju kwater.

    > Po prostu zmuszenie wloskiej MAMY o tego, zeby wczasie wakacji gotowala i prala na
    > kwaterze, robila to samo co przez caly rok, zamiast odpoczywac, nie jest latwe
    Znowu nie znasz włoskich realiów… Bo niestety, te tradycyjne włoskie mamy właśnie lubią odpoczywać "na własnym gospodarstwie", czyli we własnych lub wynajętych na wakacje domach bądź na zarezerwowanych na stałe campingowych parcelach, gdzie zakładają piękne ogródki. Ten wakacyjny czas spędzają zwykle z rodziną: dziećmi i wnukami lub z przyjaciółmi. Nie wiem, czy sprawia im to szczególną przyjemność, ale widzę, jak krzątają się wokół domu, piorą, gotują i cieszą się rodzinnym życiem. Być może te młode włoskie mamy, w wieku 30-35 lat wolą odpoczywać w hotelach. Ale podróżując po innych krajach Europy raczej nie spotkałam się z Włoszkami spędzającymi czas w greckich czy francuskich hotelach.


    --
    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
  • Gość: Langhof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.18, 21:44
    Jak wyżej
  • wislok1 14.06.18, 21:46
    Pisze tylko fakty, a ty znowu szukasz awantury z powodu swojej okropnej wrednosci
  • Gość: gtw IP: *.static.sl-net.pl 14.06.18, 23:06
    cóż ty się opierasz na wakacyjnych opowieściach taty i mamy, ja na relacjach ludzi który tam mieszkają od urodzenia

    90% kwater pod wynajem zbudowano po 1995 roku

    pozostanę przy swojej wersji
  • wislok1 15.06.18, 10:54
    Konkretnie 1 relacji


    Tu trzeba ustalic co to sa dla ciebie zbudowane kwatery pod wynajem...

    Za Tito budowano po prostu duze domy, gdzie zwykle na parterze mieszkali gospodarze, a na pietrach turysci
    Takich bylo juz w latach 60-tych mnostwo, po prostu budowano tak masowo, inwestujac pieniadze zarobiane na Zachodzie


    Wolno bylo prowadzic firmy rodzinne, gdzei jak sama nazwa wskazuje, pracowala rodzina

    Duze apartamentowce, gdzie TYLKO mieli mieszkac turysci, to juz powazniejsza sprawa, jesli tych mieszkan dla letnikow mialo byc sporo w jednym budynku

    Zeby prowadzic Taki biznes trzeba zatrudniac nie tylko rodzine
    Wczasach Tito nie bylo to mile widziane, bo oznaczalo przywrocenie kapitalizmu
    Przyszly prezydent Chorwacji Stepe Mesic zgodzil sie w latach 60-tych na otwarcie prywatnej hurtowni
    Mesic byl wtedy partyjnym szefem miasta w srodkowej Chorwacji
    Sam Tito go ostro opie…. za Taki pomysl


    Zeby nie podpasc, to nalezalo prowadzic firme rodzinna
    Na pewno po zakonczeniu wojny domowej pojawili sie biznesmeni, ktorzy buduja tylko apartamentowce dla turystow, ale DOMINUJA nadal kwatery powstale w czasach Tito
    Mozei sa juz czesto troche staromodne, ale cenowo na pewno sa tansze od najnowszych apartamentowcow


  • heca7 15.06.18, 12:01
    No nie mam co robić w wakacje tylko tłuc się z Wawy na północ Polski żeby posiedzieć na wygwizdowie z wątpliwą pogodą i pomoczyć nogi w burym, zimnym, nieprzejrzystym morzu :P Robiłam to z pół życia i nigdy więcej.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.