Dodaj do ulubionych

WNJ - OPINIE: regulamin, ADM, zarząd, mieszkańcy

04.02.05, 09:39
Witam
Od prawie 2 lat mieszkam na osiedlu WNJ, ponieważ nie wszystko na osiedlu mi
się podoba podjąłem decyzję o kandydowaniu do Zarządu. Choć szczerze mówiąc
po przeczytaniu wielu wypowiedzi mieszkańców zaczynam mieć spore wątpliwości
czy była to dobra decyzja.
Chętnie poznam wszelkie uwagi na temat tego co dla innych mieszkańców jest
ważne i jakie są najważniejsze waszym zdaniem problemy którymi powinien zająć
się zarząd.
W załączeniu garść moich spostrzeżeń:
firma ADM żyje z pieniędzy wspólnoty i wydaje mi się że można stawiać im
większe wymagania i twardo egzekwować ich wykonywanie (sprzątanie,
odśnieżanie, naprawy, konserwacja)
co do parkowania na osiedlu to chyba konieczne jest wprowadzenie zasady że
posiadacze miejsc garażowych powinni byc zobligowani do parkowania w
garażach, często widzę u siebie w budynku pusty garaż a większość aut
sąsiadów stoi na zewnątrz, drugą kwestią (choć bolesną pewnie) jest ilośc aut
tzw. gości, chyba niestety przy takim deficycie miejsc dla mieszkańców
powinno się wprowadzić ograniczenie ilości aut gości wpuszczanych na osiedle,
bardzo często późnym wieczorem po 11-12 jest sporo miejsc które wcześniej
zajmowali goście a mieszkańcy nie mieli gdzie zaparkować aut, największą
głupotą jest sposób parkowania aut przez samych mieszkańców (po to są
zaznaczone miejsca żeby parkować między liniami a nie na ukos)
ochrona, należy wymusić ale i zaakceptować fakt większej kontroli osób
wchodzących i wjeżdżających na osiedle, naklejki to fikcja (większość firm
stosuje przepustki oddawane przy wyjeździe z osiedla), pozwoliś ochronie na
interwencje w przypadkach złego (idiotycznego) parkowania
co do tzw domku klubowego to osoby organizujące tam spotkania chyba powinny
zrozumieć tych którzy mieszkają od strony domku, i to że krzyki czy głośna
muzyka późnym wieczorem może przeszkadzać osobie której okna wychodzą na
domek, inną całkiem sprawą są opłaty za domek które nie pokrywają nawet
kosztów jego funkcjonowania (prąd, ogrzewanie, sprzątanie itp.), czemu te
koszty mają byc pokrywane przez osoby nigdy nie korzystajace z domku?
tzw. regulamin porządkowy jest w mojej ocenie wykorzystywany często do
załatwiania osobistych animozji (wbrew zdaniu większości mieszkańców) oraz
zawiera wiele głupich zapisów a większośc jest nieprzestrzegana (sprawa psów
biegających po osiedlu i załatwiających się na trawnikach)
co do poprzedniego administratora to chyba do tej pory jest sporo spraw nie
rozliczonych (faktury za usługi które musimy obecnie zapłacić, zabranie koszy
na śmieci, zależność od fimy Kabaty, umowy na korzystanie z infrastruktury
osiedla przez np. sąsiadujący fitness czy domy jednorodzinne), zresztą sami
zmieniliśmy administratora, to był nasz wybór
nie płacenie czynszów przez wielu mieszkańców (jakie działania są
podejmowane?), sprawa chodnika przy ul. Julianowskiej, jakośc drogi
Julianowskiej, ruch tirów, szkoła, przedszkole
ostatnia sprawa to kultura mieszkańców, dbanie o czystość (ulotki rzucane pod
skrzynkę, rzucanie śmieci na ziemię, ww. pieski, załatwianie się dzieci przy
placu zabaw, notoryczne niekorzystanie z pojemników w śmietnikach itp.), może
bierze się to także stąd że wielu mieszkańców to nie właściciele a jedynie
wynajmujący mieszkania
na koniec jeszcze jedna uwaga, skoro tyle osób jest niezadowolonych i ma tyle
pomysłów na to jak powinno być dlaczego nie ma prawie chętnych do zarządu
wspólnoty? może dlatego że łatwiej jest narzekać niż coś zmienić

w każdym razie będę wdzięczny za wszelkie (rozsądne) opinie i komentarze, w
końcu zebranie już 10 lutego

Edytor zaawansowany
  • 05.02.05, 16:13
    Witaj,

    mieszkam na WNJ od 2 mcy, a oto lista rzeczy które wg mnie są do zmiany
    (kolejność przypadkowa):

    1) parkowanie - niestety wiele osób parkuje samochody pod klatkami i na
    chodnikach mimo, że obok są wolne miejsca - proponowałbym zacząć od jakiejś
    akcji edukacyjnej - może niektórzy po prostu nie potrafią dostrzec, że to innym
    przeszkadza - może jakaś ulotka na tablicy informacyjnej na początku powinna
    pomóc - jeśli nie to faktycznie włączyłbym w to ochrnę - a jeśli faktycznie jest
    tak, że sporo miejsc jest pozajmowanych przez gości to jestem jak najbardziej za
    tym aby wprowadzić limit takich miejsc - na zewnątrz osiedla jest trochę miejsc
    parkingowych gdzie goście mogliby stawiać samochody,

    2) nieskuteczna ochrona - niestety ale już 2 razy zdarzyło mi się, że moi
    znajmoi wjechali na osiedle w ogóle nie ztrzymywani przez ochronę - i nie
    wjeżdżali za jakimś samochodem - po prostu podjechali a strażnik otworzył im
    szlaban - i już :-(. Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem kart wjazdowych -
    trochę to upierdliwe ale jeśli ochrona ma być skuteczna to moim zdaniem warto,

    3) porządkiem na klatkach schodowych to się nasz administrator faktycznie nie
    przejmuje,

    4) no i niestety sąsiedzi - zmuszający innych sąsiadów do słuchania muzyki typu
    umc, umc, umc, wrzucający kiepy do ogródka - po jednej imprezie zdarzyły mi się
    nawet puszki po piwie - z takim chamstwem niestety najtrudniej walczyć i zdaję
    sobie sprawę, że Zarząd nie jest od uczenia ludzi elemantarnych zasad dobrego
    wychowania - ale moim zdaniem warto pomyśleć nad jakimiś mechanizmami ze strony
    wspólmoty, które chociaż w jakimś stopniu piętnowały by takie zachowania,

    5) niepokojące są również informacje o mieszkańcach niepłacących czynszu - tutaj
    są, mozolne bo mozolne, ale są możliwości prawnego dochodzenia takich należności
    i moim zdaniem trzeba je konsekwentnie stosować,

    Pewnie nie dowiedziałeś się ode mnie niczego nowego, ale prosiłeś o opinie ...
  • 05.02.05, 16:48
    życzę powodzenia w wyborach i stawiam lise zxyczeń

    1. kultura sąsiedzka i głośne zachowywanie się typu muzyka umc, umc jak to
    wspomnial moj poprzednik - trzeba to bezwzglednie tepic - kupilem tu mieszkanie
    bo chcialem miec spokoj i odseparowac od ludzi, ktorzy ciagle pija i robia
    awantury (takich mialem poprzednio sasiadow) teraz trafilem na kogos, kto jest
    po prostu kwalifikowanym dyskomułem i słucha bardzo głośno muzyki tak, że
    słyszę ją u siebie w całym mieszkaniu, a myślę ze nie tylko ja bo na korytarzu
    jest jak w holu dyskoteki. Takich delikwentow nalezaloby jakos naznaczac, tak
    aby sie zawstydzili (zgodnie z prawem od 6 do 10 wieczorem moga w zasadzie
    robic i halasowac jak im sie chce).

    2. plac zabaw - jestem rodzicem i widze problem w tym, ze nie mam gdzie wyjsc z
    dzieckiem na chwile zabawy. mamy na placyku duzo miejsca i wydaje mi sie, ze
    podwojna hustawka za 2000 zł netto czy większa piaskownica, huśtawka równoważna
    za 1500 zł, to nie są mega wydatki - jestem nawet pewien, że rodzice zrzuciliby
    się na dodatkowe atrakcje dla dzieciakow - moze wtedy więcej dzieci bawiłoby
    się na placyku i nawiązywałyby znajomości - rodzice też...

    3. parkowanie - faktycznie cos mozna z tym zrobic, chociaz nie zdarzylo mi się
    jeszcze nie znalezc miejsca.
    4. ochrona - ja nie mialem jeszcze przypdku, w ktorym moi goscie byliby
    wpuszczeni bez uprzedniego powiadomienia mojej osoby, ale coz...

    na pewno mozna jeszcze wiecej, ale ja na razie nie mam pomyslow...
  • 05.02.05, 17:21
    Z tą samowolą pomiędzy 6-22 to nie do końca się zgodzę. Każdy podpisując umowę
    zgodził się na regulamin porządkowy osiedla. Jest w nim napisane: "Zakłócanie
    ciszy i spokoju Właścicieli Osiedla ponad normalnie dopuszczalną miarę jest
    zabronione. W godzinach od 22.00 do 7.00 na Osiedlu obowiązuje cisza nocna". Wg
    mnie oznacza to, że nawet w ciągu dnia nie można zakłócać ciszy i spokoju
    Właścicieli Osiedla ponad normalnie dopuszczalną miarę. Oczywiście pytanie co
    jest normalną miarą - ale chyba dla przeciętnego człowieka słuchanie cały dzień
    muzyki zza ściany sąsiada to już przekracza "normalnie dopuszczalną miarę".
    Jestem daleki od tego aby demonizować ten przepis i dążyć do idealnej ciszy w
    ciągu dnia - ale większość ludzi władowała w mieszkania na osiedlu kupę kasy
    właśnie dlatego, że chciała mieć względną ciszę i spokój. Nie kupowaliśmy
    mieszkania nad dyskoteką, czy klubem nocnym tylko za miastem, nie w centrum
    rozrywki tylko na osiedlu mieszkaniowym. Dlatego jeśli nawet słuchanie głośno
    muzyki w ciągu dnia nie jest wykroczeniem (chociaż może jest - nie wiem) to
    stanowi na pewno łamanie regulaminu i ostatecznie jeśli ci którzy łamią ten
    regulamin będą to robić notorycznie to wg mnie można próbować ścignąć ich na
    drodze cywilnej - chociaż uważam, że najlepiej się po prostu jakoś dogadać bo
    wojny zazwyczaj nikomu nie służą. Z drugiej strony, jeśli dogadać się nie da to
    trudno pogodzić się z mieszkaniem w "dyskotece" szczególnie jeśli trochę kasy
    się w mieszkanie władowało.
  • 06.02.05, 18:22
    Darek,
    Kilka uwag na temat:
    -Z jednej strony w rzeczy samej ADM'owi przynajmniej w segmencie sprzątania
    klatek ( i odkurzania, w tym tygodniu, chyba z okazji Zebrania usłyszeliśmy na
    klatce schodowej odkurzacz, przeżycie, co najmniej jak spotkanie Jednorożca )
    można by Pana A. pogonić. Natomiast, jeżeli chodzi o gościa od sprzątania
    terenu, śmieci i tych usług, to przynajmniej ja widzę go na osiedlu bez
    przerwy, coś robi i nie sprawia na mnie wrażenia "opierdalcza".
    Zwróciłeś uwagę na to, co widać w podsumowaniu przed zebraniem, mianowicie na
    zaległe rachunki poprzedniego administratora popłacone z kończącego się
    budżetu. O tym nikt chyba nie wiedział i to jest taka łyżka dziegciu do beczki
    wspomnieniowego miodu na jego temat.

    - Auta gości to ciekawe zagadnienie, rzeczywiście dochodzi do paradoksalnej
    sytuacji, mianowicie szczególnie w weekend'y mieszkańcy parkują w uliczkach, a
    na parkingach są wolne miejsca po gościach, którzy odjechali. Na ulicy Wenus
    jest zatoka parkingowa, niestety na trzy samochody, którą można by w
    przyszłości powiększyć po drugiej stronie transformatora ( oddzielny temat to
    ustawienie samego transformatora wzdłuż ulicy, zamiast w poprzek) i zrobić tam
    parking dla gości z odpowiednią informacją, nie wierzę, bowiem w
    wygospodarowanie miejsc dla gości wewnątrz osiedla.
    Jeżeli chodzi o kulturę parkowania, to dobrym krokiem byłaby skromna akcja
    ogłoszeniowa na początek, na tablicach ogłoszeń. Może jednak w innym stylu niż
    te ogłoszenia, które widywałem do tej pory, czyli w stylu " Jeżeli mieszkańcy
    nie zastosują się do powyższych zostaną rozstrzelani, podani do sądu na
    Białorusi, poćwiartowani i wywieszeni w stalowych klatkach na placu zabaw ku
    przestrodze itp. itd. ..." Myślę, co już pisałem, że więcej da się osiągnąć
    perswazją i odwołaniem do rozsądku, niż pobudzaniem skłonności do krnąbrności.

    - Ochrona: Osobiście nie miałem przypadku żeby ktoś przedarł się przez bramę
    bez telefonowania, ale słyszę, że takie rzeczy się zdarzają. Problem ma chyba
    kilka przyczyn:
    1) ciśnienie, czyli gość zatrzymuje się przed bramą i wdaje się w dyskusję z
    ochroną, kto, do kogo, numer domu i mieszkania, za nim stają mieszkańcy i się
    zaczyna. Klakson, objazd kolejki z piskiem opon, kwanty złej energii posyłanej
    na wartownie. Po prostu Polska pszenno-buraczana. Widuję to z balkonu gdzie
    spożywam wyroby nikotynowe i wierzę, że ochrona być może po prostu przymyka oko
    na wjeżdżającego chcąc uniknąć takich scen. Inna sprawa, że wjazd mógłby być
    zaprojektowany bardziej z głową, a właściwie z zatoką dla interesantów.
    2) Polityka firm ochroniarskich zakłada rotacje strażników " na obiektach" w
    cyklu mniej więcej 3 miesiące. Ma to sens ( i wynika z doświadczeń tych firm)
    tam gdzie pilnuje się magazynów, hal dystrybucyjnych, siedzib firm, bo chodzi
    o to żeby pracownik się nie zasiedział, nie napatrzył i żeby nie przyszły mu do
    głowy różne pomysły, kiedy zaprzyjaźni się z miejscowymi.
    W wypadku osiedli ma to tę złą stronę, że kiedy gość w wartowni pozna
    mieszkańców, zwyczaje, regulamin i dowie się, czego się od niego oczekuje, to
    zwykle los i szefowie rzucają gdzieś indziej i proces przyuczenia zaczyna się
    od nowa. Ponadto świadomość, że jest tu tylko przez chwilę działa na niego
    demotywująco.
    - Domek: domek ma śmieszną cenę rzeczywiście, poza tym i tak jest martwy z
    przyczyn, na które zwracaliśmy uwagę w innym wątku, a z którymi się nie
    zgadzasz.

    - Ulotki i inne takie tam: moim zdaniem powinniśmy pójść drogą pod tytułem
    " Akwizytorom Dziękujemy ! ". Dla Pana listonosza natomiast może należy zrobić
    na klatce skrzynkę na ulotki

    - Plac zabaw należy moim zdaniem bezwzględnie "zaapdejtować" ze środków
    wspólnoty mieszkańców, czyli po prostu wpisać to do budżetu na przyszły rok.

    - Wynajmujący: wynajmujący nie mają interesu żeby troszczyć się o to, co ich
    otacza tak bardzo jak my, ale można chyba podkręcić ich landlordów żeby sobie
    pogadali ze swoimi klientami.

    Chyba wszystko.
  • 07.02.05, 16:09
    Jeśli się mylę Darku to bardzo przepraszam, ale mam wrażenie, że wobec
    mieszkańców lokalu (Ciebie?), który zamieszkujesz toczy się sprawa sądowa o
    bezprawnie postawiony płot. Płacą za to wszyscy mieszkańcy WNJ (poz.
    rozliczenia administratora - sprawy sądowe), więc dlaczego nie stawiasz się na
    wezwania sądu? Twoje kandydowanie do Zarządu to chyba absurd!
    Głośna była też sprawa Twojego kota buszującego po mieszkaniach mieszkańców
    parteru i przyjaźni z Panią A.
  • 07.02.05, 17:58
    Ładne kwiatki.
  • 07.02.05, 20:47
    :)
  • 08.02.05, 11:39
    masz rację, Zarząd złożył powództwo przeciwko mnie oraz podobno innym osobom
    które postawiły pergole na swoich działkach. Pomimo faktu, iż o swoich planach
    informowałem (przed postawieniem) administratora i zarząd. Następnie próbowałem
    osiągnąć jakieś rozwiązanie kompromisowe z zarządem, który niestety nie
    odpowiadał na moje pisma. W tej sprawie odbyło się także głosowanie wśród
    wszystkich mieszkańców z których 60% głosowało przeciwko takiemu działaniu
    zarządu a jedynie 15% poparło działanie zarządu (a chyba zarząd powinien
    działać w imieniu wspólnoty a nie wbrew niej), zresztą powiem szczerze że
    zarząd traktuje bardzo wybiórczo punkty regulaminu np. posiadając psy nie
    przestrzega zapisu o prowadzeniu ich na smyczy jak również nie podejmuje
    interwencji w stosunku do osób urządzających sobie wybieg dla psów z głownego
    skweru osiedla. Co do niestawiania się na sprawach to nie wiem skąd taka
    informacja, rozprawy się odbywają, i ja się na nich stawiam. Nie rozumiem
    zarzutu wobec mnie że bronię się przed sądem jako osoba pozwana szczególnie że
    zarząd w mojej ocenie (i 60% mieszkańców - głosowanie)działa wbrew wspólnocie.
    To na szczęście sąd rozstrzygnie czy to ja działam bezprawnie czy może też
    zarząd. Pergola powstała jako ochrona przed ciągłym ruchem pojazdów (wjazd na
    osiedle, parking), wizytami piesków sąsiadów które załatwiały mi się w ogródku
    oraz kradzieżami roślin z ogródka. Czemu nie dziwi cię że w takiej sprawie
    toczy sie sprawa sadowa a nie w sprawie osob nie placących czynszow.
    Co do kota, to po groźbach zastrzelenia, przejechania, otrucia (również ze
    strony zarządu) kot ma nowy dom w znacznie bardziej życzliwym otoczeniu (proszę
    o patent jak latem zatrzymać w domu kota mieszkając na parterze?). Co do
    przyjaźni (chyba zbyt wielkie słowo) z Panią A to jest to moja całkiem prywatna
    sprawa, chyba że twoją intencja jest ustalanie kto komu moze mowic dzien dobry
    z kim mozna rozmawiac i kolo kogo mozna mieszkac.
    Moje kandydowanie nazywasz absurdem, czy raczej absurdem jest złożenie pozwu
    przez zarząd wbrew woli wspolnoty. Ja wystepuje przed sadem za swoje prywatne
    pieniadze a zarzad wynajal firme prawnicza za pieniadze wspolnoty i to zarzad
    poki co nie stawil sie ani razu na rozprawie.
    Proszę o odpowiedź na jedno pytanie czy zarząd powinien działać wbrew woli
    wspólnoty, na koszt tej wspólnoty?
    Na przyszłość polecam sprawdzenie informacji, które się publicznie podaje.
  • 08.02.05, 12:36
    Panie Darku - wszystkie informacje mam od Zarządu (między innymi,że nie stawił
    się Pan na rozprawie)i wydaje mi się, że bardzo aktualne (z ubiegłego
    tygodnia). Co do głosowania mieszkańców to według mojej wiedzy do dzisiaj nie
    uzyskano w sumie od 40% głosów - więc nie ma ogłoszonych wyników ankiet.
    Jednak znaczna większość jest przeciwna ustawianiu płotów według własnego gustu
    (w moim bloku tylko jeden głos jest przeciw sprawom w sądzie). Mamy różne
    informacje? Niektórzy po wyroku sądu już rozebrali płoty. Mam wątpliwości czy w
    Zarządzie powinna być osoba, która sama łamie panujący na osiedlu regulamin,
    który służy nam wszystkim. Znaczna większość mieszkańców parterów jednak
    potrafiła się dostosować.
    Dobrze że kotek wyjechał - był śliczny ale niestety agresywny (gryzł), ciężko
    było pozbyć się go z domu. Co do Pani A - to oczywiście jest Pana prywatna
    sprawa ale co by nie mówić jest osobą męcząca dla otoczenia.
  • 08.02.05, 13:43
    no cóż, wobec tego zarząd kłamie (nazywam rzecz po imieniu), rozprawa miała
    miejsce 11 stycznia (i byłem na niej osobiście) ze strony zarządu nikogo (tylko
    wynajęty prawnik), wynik głosowania (opieram się na sprawozdaniu przygotowanym
    przez administratora na podstawie ilości oddanych głosów-było to przedstawiane
    w sądzie więc nie sądzę żeby były to fałszywe dane), z tego co ja wiem to żaden
    wyrok nie zapadł w sprawie tzw. płotów, przyznam że nie rozumiem jak może
    pergola być dla kogokolwiek uciążliwa (pisałem dlaczego ją postawiłem:hałas,
    zapach samochodów pod oknem, śmieci z budowy nowych budynków, psie odchody oraz
    niestety kradzieże roślin), ten sam regulamin zakłada wiele innych zastrzeżeń
    które są notorycznie łamane a mimo to zarząd nie podejmuje kroków (niepłacone
    czynsze, wyścigi samochodów na osiedlu, głośne imprezy w domku klubowym), jest
    tam też zapis że nie wolno pozostawiać niczego na balkonie (może wytoczyć
    sprawy wszystkim którzy mieli na balkonach choinki lub mają stolik, krzesło,
    antenę satelitarną, doniczki z kwiatami, suszarki z praniem itp.), popadamy
    chyba w paranoję lub tworzymy więzienie a nie osiedle, a regulamin
    wykorzystujemy dla załatwiania prywatnych animozji.
    Kot - nigdy nikt nie zgłaszał mi problemu z agresywnością kota (sądzę że gdyby
    kogoś kiedykolwiek ugryzł na pewno wiedziałbym o tym - na pewno potrzebne
    byłyby szczepienia), wchodzić do mieszkań nauczył się przez sąsiadów którzy go
    karmili i "zapraszali" jeżeli był uciążliwy to przepraszam (na marginesie, na
    osiedlu był identyczny kot (kotka), która również uciekała z domu, i zdarzało
    się iż ktoś przynosił mi rzekomo mojego kota (kiedy mój był w domu).
    Co do Pani A to ja nie postrzegam jej jako uciążliwej (jej głowna aktywnosc to
    interwencje w sprawie imprez w domku, gdzie dąży do przestrzegania regulaminu
    tak samo jak zarząd w innych punktach), zresztą wiem że nie jest jedyną osobą
    której imprezy przeszkadzają (tyle że ona ma odwagę publicznie zaprotestować,
    inni wzywają policję lub ochronę i nie mówią o tym), zresztą wiem że stara się
    walczyć o inne sprawy (ocieplenie stropow w garazach, wentylacja, która
    naprawde jest wadliwa, usterki w wykonaniu domow przez Kanade, obnizenie
    czynszow itp.), negatywy łatwiej zauwazyc niz pozytywy jej uporu.
    Sprawe mojego wyboru pozostawiam w rekach wspolnoty, a sprawe pergoli w rekach
    sadu (choc przykre jest ze zarzad zadzialal tak formalnie i ostro, wiedzac ze
    informowalem o planowanych dzialaniach administratora i zarzad, nie majac ich
    sprzeciwu dzialalem w dobrej wierze)
  • 08.02.05, 14:50
    darekwnj napisał:

    no cóż, wobec tego zarząd kłamie (nazywam rzecz po imieniu), rozprawa miała
    miejsce 11 stycznia (i byłem na niej osobiście) ze strony zarządu nikogo (tylko
    wynajęty prawnik),

    PO TO ZOSTAŁ WYNAJĘTY ABY REPREZENTOWAĆ ZARZĄD,
    ZARZĄD MA NA PIŚMIE CO INNEGO (ZWOLNIENIE LEKARSKIE)

    wynik głosowania (opieram się na sprawozdaniu przygotowanym
    przez administratora na podstawie ilości oddanych głosów-było to przedstawiane
    w sądzie więc nie sądzę żeby były to fałszywe dane),

    ZARZĄD NIC O TYM NIE WIE - PAN ADMINISTRATOR CHYBA MUSIAŁ SAM STWORZYĆ TE WYNIKI
    A MACZAŁA W TYM PALCE PANI A.

    z tego co ja wiem to żaden wyrok nie zapadł w sprawie tzw. płotów

    A OWSZEM, ZAPADŁ - JEDEN JEST JUŻ NAWET ROZEBRANY

    przyznam że nie rozumiem jak może pergola być dla kogokolwiek uciążliwa
    (pisałem dlaczego ją postawiłem:hałas, zapach samochodów pod oknem, śmieci z
    budowy nowych budynków, psie odchody oraz niestety kradzieże roślin),

    BO KAŻDEMU PODOBA SIĘ COŚ INNEGO I DLATEGO ZA CHWILĘ JEDEN POSTAWI PŁOT Z
    BLACHY A INNY Z KARTONU - DOPIERO BĘDZIE ŁADNIE; RACZEJ NIKT BY NIE ŚMIAŁ WEJŚĆ
    DO PAŃSTWA OGRÓDKA - ZBYT WIELE OSÓB ZOSTAŁO ZMIESZANYCH Z BŁOTEM I OMIJAJĄ WAS
    Z DALEKA

    ten sam regulamin zakłada wiele innych zastrzeżeń które są notorycznie łamane
    a mimo to zarząd nie podejmuje kroków

    CZĘŚCIOWO MASZ RACJĘ

    a regulamin wykorzystujemy dla załatwiania prywatnych animozji.

    NO WŁAŚNIE MAM TAKIE WRAŻENIE ŻE DO ZARZĄDU ZGŁOSIŁO SIĘ 2-ÓCH LUDZI PANI
    A.,KTÓRZY CHCĄ ZAŁATWIĆ SWOJE PRYWATNE SPRAWY :)

    Kot - nigdy nikt nie zgłaszał mi problemu z agresywnością kota (sądzę że gdyby
    kogoś kiedykolwiek ugryzł na pewno wiedziałbym o tym - na pewno potrzebne
    byłyby szczepienia

    KILKA OSÓB MÓWIŁO O TYM NA ZEBRANIU W UBIEGŁYM ROKU

    na osiedlu był identyczny kot (kotka), która również uciekała z domu, i
    zdarzało się iż ktoś przynosił mi rzekomo mojego kota (kiedy mój był w domu)

    PANA MIAŁ DZWONECZEK

    Co do Pani A to ja nie postrzegam jej jako uciążliwej (jej głowna aktywnosc to
    interwencje w sprawie imprez w domku, gdzie dąży do przestrzegania regulaminu
    tak samo jak zarząd w innych punktach), zresztą wiem że nie jest jedyną osobą
    której imprezy przeszkadzają (tyle że ona ma odwagę publicznie zaprotestować,
    inni wzywają policję lub ochronę i nie mówią o tym),

    ??? A KTO TAKI??? NIKT GO NIE WIDZIAŁ, NIKT GO NIE SŁYSZAŁ???

    zresztą wiem że stara się walczyć o inne sprawy (ocieplenie stropow w
    garazach, wentylacja, która naprawde jest wadliwa, usterki w wykonaniu domow
    przez Kanade

    SZKODA,ŻE TYLKO W WASZYM BLOKU ZA PIENIĄDZE WSZYSTKICH Z FUNDUSZU REMONTOWEGO -
    NA SZCZĘŚCIE ZARZĄD NIE ZGODZIŁ SIĘ

    sprawe mojego wyboru pozostawiam w rekach wspolnoty,

    MAM NADZIEJĘ, ŻE WSZYSCY KTÓRZY POJAWIAJĄ SIĘ NA FORUM PO PRZECZYTANIU TWOICH
    ODPOWIEDZI PODEJMĄ SŁUSZNĄ DECYZJĘ

    a sprawe pergoli w rekach sadu (choc przykre jest ze zarzad zadzialal tak
    formalnie i ostro, wiedzac ze informowalem o planowanych dzialaniach
    administratora i zarzad, nie majac ich sprzeciwu dzialalem w dobrej wierze)

    NO TERAZ TO JUŻ PRZESADZIŁEŚ - NIKT O TYM NIE WIEDZIAŁ A PŁOT MIAŁ BYĆ TYLKO NA
    CZAS BUDOWY (JUŻ SIĘ ZAKOŃCZYŁA)

    PYTANIE:
    KTO KŁAMIE?
    JA JUŻ WIEM!






  • 08.02.05, 18:55
    Panowie,
    No trochę pojechaliście. Czy ja dobrze rozumiem, że piszemy tu o kocie domowym,
    po łacinie Felis Domestica, zwykle futrzaku rozmiaru ok. 50 cm i wadze tak do 5
    kilogramów ? Z opisu wynika jakby polował na was na klatce schodowej Tygrys
    Szablozęby albo coś takiego. Kota z dzwoneczkiem, bo rozumiem, że o niego
    chodzi, jest mi zwyczajnie szkoda, bo robił malownicze i sympatyczne wrażenie,
    a groźby pod adresem zwierzaka no należy uznać za czyste sk.... najwyższej
    próby.
    Proces o płot to Fredro po prostu. Emocjonalnie jestem po stronie Darka,
    zakładam natomiast, że skoro już do procesu doszło, to jak wyrok będzie na
    Darka niekorzyść, płot zniknie. Samo głosowanie o płoty, plac zabaw i
    klimatyzator było jakieś paranoiczne, ale skoro zostało przeprowadzone to
    należało wywiesić chociaż zawiadomienie typu: " Nie było kwalifikowanej
    większości itp." albo " wyniki są następujące ". A tak to przypominało 1 turę
    na Ukrainie, nikt nic nie wie i mamy czeski film. Szkoda, bo przy okazji
    przepadła rozbudowa placu zabaw.
    Między zieloną pergolą a płotem z dykty jest "sporo miejsca" na odczucia
    estetyczne więc argument jest trochę nieuczciwy moim zdaniem, bo z cyklu,
    " A gdyby tu było przedszkole w przyszłości i wasz synek mały przechodził w
    przyszłości ... "
    Na temat Pani A. mamy zdanie odmienne od Darka, z tych samych przyczyn dla
    których ja mam odmienne niż franek1980 na temat "procesu o płot", mianowicie
    z powodu przemożnej chęci dyktowania bliźnim co jest w porządku, a co w
    porządku nie jest wyłącznie dlatego, że takie mam przekonanie.
    To, że uważam dzwonienie po ochronę 5 minut po dziesiątej za przegięcie, albo
    że sądzę, iż pozywanie kogoś o płot ( za naszą kasę oczywiście ) jest
    nadaktywnością, nie oznacza, że nie rozumiem punktu widzenia tych, którzy przy
    domku mieszkają albo którym płot się nie podoba.
    Postulaty Darka wydają się całkiem rozsądne bo poruszył sprawy istotne, a
    jeżeli wyjdzie na to, że działa aby pozałatwiać swoje własne sprawy i tyle,
    zawsze możemy Darka spuścić do kanału, czyli po prostu odwołać, rozumiem
    bowiem, że to co napisał traktuje jako pewnego rodzaju zobowiązanie i jak
    mu "nie wyjdzie" to się nie przyspawa do funkcji jak Leszek Miller :)

  • 08.02.05, 23:03
    Tak jak napisałem wyżej jestem świeżym mieszkańcem wnj i pewnie dlatego cała ta
    powyższa wymiana zdań pomiędzy Frankiem1980 a Darkiemwnj wygląda dla mnie mocno
    egzotycznie - widzę, że mieszkańcy generalnie się nie nudzą i potrafią sobie
    rozrywki nawzajem dostarczyć :-). Jeden element chciałbym z tego dialogu
    pociągnąć dalej - a mianowicie to czy Darekwnj faktycznie stawił się na
    rozprawie czy nie. Nie chodzi mi oczywiście o to aby oceniać postawę Darka
    wobec sądu czy też jego taktykę procesową, ale o to aby sprawdzić czy Darekwnj
    mówi na forum prawdę, czy też robi nas w bambuko. Obecność na rozprawie chyba w
    prosty spsoób można wykazać szczególnie stronie w postępowaniu (protokół lub
    inne dokument) i nie jest to rzezcz ocenna, był ablo nie, czarne albo białe bez
    żadnej szrości. Proponuję Darkowi aby na zebraniu miał taki dokument, który
    wykazywałby, iż mówił na forum prawdę. Jeśli prawdy nie mówił to mimo, iż jego
    plan jest generalnie zbieżny z tym, czym w mojej opinii zarząd powinien się
    zająć, to mojego głosu Darek nie dostanie, bo zarząd musi zyskać kredyt zaufania
    a pisanie na forum nieprawdy powoduje, iż ze "zdolnością kredytową" jest bardzo
    kiepsko.
  • 09.02.05, 12:47
    dziekuję za głos zdrowego rozsądku
    oczywiście dostosuję się do wyroku sądu
    zgadzam sie ze wzywanie policji tuz po 22 to glupota, ale z drugiej strony
    jezeli jest 24 a impreza trwa na zewnatrz i ktos ma nieszczeście mieszkac od
    strony domku to nie dziwie sie czasami ostrym reakcjom, osobiscie znam kilka
    osob (nie tylko Pani A) ktore prosily o interwencje ochrone albo policje, ja na
    szczeście mam tylko pod oknami parking i wjazd na osiedle
    co do przyspawania sie do stolka to widac ze zarzady zmieniaja nam sie co roku,
    moze wlasnie dlatego ze zamiast zajmowac sie sprawami osiedla musza zajmowac
    sie konfliktami sasiedzkimi czy poczuciem estetyki
    zaczynam odnosic wrazenie ze dazymy do modelu chinskiego lub polnocnej korei
    (wszyscy jednakowe ubranka, samochody, kolor firanek, gatunek kwiatow na
    balkonie), nie darmo przy polskim kotle w piekle nikt nie musi stac i pilnowac,
    polacy sami sie sciagaja w dol, a zawisc i zlosliwosc to najpopularniejsze cechy
    pozdrawiam
    Darek
  • 09.02.05, 13:19
    darekwnj napisał:
    roku,
    > zaczynam odnosic wrazenie ze dazymy do modelu chinskiego lub polnocnej korei
    > (wszyscy jednakowe ubranka, samochody, kolor firanek, gatunek kwiatow na
    > balkonie)

    Raczej dążymy do modelu cywilizowanych krajów zachodniej Europy - pojedź do
    Niemiec, Austrii, Szwajcarii - tam nikt nie stawia na balkonie czy w oknie
    czegokolwiek bez zgody zarządu. A u nas na balkonach sa choinki, rowery, gacie,
    kartony i wszystko co tylko chcesz. Jak kto chce niestety nie oznacza ładnie i
    estetycznie. Ujednolicenie wystroju jednak wprowadza jakis ład przestrzenny.I o
    to tu chodzi a nie o ograniczanie swobód w imię zazdrości.

    To taki wtręt OT .
  • 09.02.05, 14:13
    nie mam zamiaru polemizować, masz rację ze pewien ład jest potrzebny, ale tez
    sa granice zdrowego rozsadku, i o nie mi chodzi, dzialanie adekwatne do czynu,
    boje sie ze niedlugo wszystkie pieniadze wspolnoty zostana skonsumowane przez
    firmy prawnicze wykorzystywane do zalatwiania wlasnych kompleksow.
    na marginesie kraje germańskie to prekursorzy i glowni odbiorcy krasnoludkow i
    tego podobnych potworkow.
    estetyka to pojecie wzgledne, i nie sadze zeby dalo sie je uregulowac prawem,
    zakazami itp. dzialaniami
    ale porzadek, czystosc, dbalosc o wspolna wlasnosc i POSZANOWANIE WŁAŚNOŚCI I
    PRAW JEDNOSTKI naprawde godne nasladowania
  • 09.02.05, 14:15
    darekwnj napisał:

    na marginesie kraje germańskie to prekursorzy i glowni odbiorcy krasnoludkow i
    tego podobnych potworkow.

    A Polacy to pijacy i złodzieje. uwielbiamy stereotypy...
  • 09.02.05, 12:37
    1. łatwo jest wynajmować prawników za pieniądze innych (ja też płacąc czynsz
    pokrywam koszty prawnika występującego przeciw mnie, tak jak wiele innych osób
    które nie godzą się z takim działaniem zarządu), piszesz "reprezentować zarząd"
    to trafna uwaga, interesy zarządu a nie interesy wspólnoty
    2. widocznie zarząd zapomniał o ostatniej rozprawie która odbyła się 11
    stycznia (wybiórcza pamięć?)na której byłem osobiście (jak kogoś to strasznie
    interesuje może sprawdzić w aktach sprawy)
    3. jak to zarząd nic nie wie o tym że pytałem o zgodę? (zostało to zgłoszone
    administratorowi oraz na piśmie zarządowi przed założeniem sprawy oraz zostało
    podane w sądzie i nie zostało zakwestionowane przez prawnika zarzadu)
    4. nie sądzę żeby administrator posuwał się do poświadczania nieprawdy (to
    przestępstwo) i jaki miałby w tym interes (działać przeciw zarządowi który go
    zatrudnia?)
    5. płot został rozebrany ze względu na wyprowadzanie się właścicieli z osiedla
    a nie wyrok
    6. każdy budynek ma odrębny fundusz remontowy (wszelkie naprawy są dokonywane z
    odrębnej kwoty dla danego budynku)
    7. nikt nie wiedział - osobiście rozmawiałem z administratorem, mam kopie pism
    do zarządu z pokwitowanym odbiorem (które pozostały bez odpowiedzi)
    8. co do Pani A to odnoszę wrażenie że jest to największy problem naszego
    osiedla, istna plaga egipska, osoba która trzęsie całym osiedlem i
    administratorem, która ma "swoich ludzi", której wszyscy się boją, dla mnie to
    paranoja
    9. wiele osób zmieszanych z błotem przeze mnie? rozumiem że chodzi o jedną z
    pań z zarządu ktora nawrzeszczała na mnie i groziła zabiciem mojego kota?
    czyżby nastąpiło jej cudowne rozmnożenie?

    myślę że nie ma sensu dalej prowadzić przepychanki słownej, wolałbym osobiście
    wyjaśnić wszystkie sprawy, dlatego zapraszam do kontaktu
  • 09.02.05, 15:10
    darekwnj napisał:
    > myślę że nie ma sensu dalej prowadzić przepychanki słownej, wolałbym
    >osobiście

    Faktycznie straciliśmy jakoś "merytorykę" a przeszliśmy na zagadnienia poboczne.
    Na szczęście to już jutro, więc wątek się pewnie nie "podłuży" już bardziej.
    A "Ujednolicenie wystroju" doprowadził do perfekcji przewodniczący Mao, że nie
    przytoczę już strasznego dowcipu o "sztuce koncentracji", którą z kolei do
    perfekcji opanowali stawiani nam przez Madeleine za wzór.

    I tego typu fokusa płotowo/balkonowego chciałbym nie widzieć u nowego Zarządu.
    Do widzenia jutro.
  • 09.02.05, 15:32
    m-kow napisał:

    > A "Ujednolicenie wystroju" doprowadził do perfekcji przewodniczący Mao, że
    nie
    > przytoczę już strasznego dowcipu o "sztuce koncentracji", którą z kolei do
    > perfekcji opanowali stawiani nam przez Madeleine za wzór.

    Skrajność w każdym wydaniu jest niezdrowa. Ale nie warto trwać w dzikim uporze
    tylko dlatego, ze u nas w polszcze było tak zawsze i my tu młodzież
    wszechpolska bronić będziemy swej polskości do upadłego.Czasem warto troche
    kultury od innych zaczerpnąć. Jak nie od znienawidzonego narodu szwabskiego to
    od francuzów, amerykanów i tych do których lubimy jeździć bo tam tak ładnie.
    Niech i u nas ładnie będzie!
    EOT
  • 11.02.05, 12:26
    I tak mamy juz za soba zebranie, z którego jak zwykle nic nie wynika. Wolniutko
    dojrzewamy do demokratycznego, co oznacza tez kompromisowego dzialania nawet w
    tak niewielkiej spolecznosci. Nic dziwnego, ze na poziomie gminy, i tak dalej w
    gore jest jak jest.
    Podzielam poglad tych, ktorzy sa za porzadkiem - tak, przyklady z Austrii, czy
    Blegii w tym wzgledzie sa jak najbardziej wskazane. Tam nie tylko ludzie
    potrafia zroumiec, ze dla wspolnoty trzeba tez poniesc jakies koszty i np.
    przystac na jednakowy (lub bardzo podobny w stylu)1 m plotek, a nam sie podoba,
    ale nie chcemy przyjac do wiadomosci, ze trzeba sie porozumiec i to nie polega
    wylacznie na prostej wiekszosci, a co gorsza nie da sie niczego osiagnac jak
    kazdy ciagnie w swoja strone, a na dodatek co ktorys nie jest w stanie nawet
    zajac stanowiska i ma wszystko w nosie.
    Trzeba rozumiec kota, ale tez i tych co nie zycza sobie miec kota w domu i
    ogrodzie. To jakby proste, ale nie w praktyce. Nie przyjmuje tlumaczenia, ze
    kota nie mozna upilnowac.

    Problem polega na tym, ze mozliwosci oddzialywania sa ograniczone. I dlatego
    tylko wspolnym wysilkiem - kazdy z nas ma cos do zrobienia jesli widzi zle
    zachowania - mozemy przekonac/zawstydzic tych, ktorzy parkuja na chodniku,
    wyrzucaja ulotki, wysadzaja pod krzaczek dzieci, glosno bebnia umc,umc itp.

    Sam zarzad nic nie zdziala. Z drugiej strony zarzad musi dzialac bez emocji,
    ale rozumiem, ze po probach tlumaczenia, mozna stracic coierpliwosc.

    Na zebraniu, ci ktorzy sie pofatygowali - mogli zobaczyc wyraznie, ze Panie,
    ktore wlozyly w ta niewdzieczna robote mnostwo wysilku, mialy i maja tego
    serdecznie dosc.
    Jesli im nie pomozemy (poki co zarzad bez zmian), to bedzie coraz gorzej.
    Pomozemy, to znaczy wesprzemy swoim czasem, wlasnym zachowaniem (czasem trzeba
    zaparkowac dalej niz 10 m od klatki) i aktywnoscia w zawstydzaniu tych, którym
    nie chce sie zadbac o wspolne, nasze.

    Ze spraw dyskutowanych wczoraj, proponowalbym zwrocic uwage na kilka (porzadek
    przypadkowy):

    1. Zakonczyc sprawy sadowe polubownie - wykazac dobra wole z kazdej strony.
    2. Uchwaly - informacje wywieszac na klatkach o propozycjach, terminach
    zbierania opinii i obowiazkowo potem - wynik. Jesli nie uzyska sie wiekszosci,
    zawsze mozna modyfikowac pomysl lub dalej przekonywac i wnosic ponownie. Cykl
    nie powinien przekraczac miesiaca (tak mi sie wydaje).
    3. Jesli sprawy b. wazne - zebranie.
    4. Informacje indywidualne dla kazdego budynku (w tym rowniez o frekwencji).
    Malo sie znamy (przynajmniej ja) z sasiadami, ale musimy znalezc sposob na
    zainteresowanie wiekszosci by moc podejmowac jakies decyzje. Inaczej bedzie ...
    nic nie bedzie.
    5.N klatkach afisze/apele o madrzejsze parkowanie, dbanie o psy i koty,
    papierki itp. Ew. wytykanie notorycznie lamiacym regulamin.
    6. Sam regulamin - jak zawsze potrzebny rozsadek i zroumienie intencji - nic na
    balkonie, to jak kazdy rozsadny zrozumie, nie osnacza zakaz kwiatka, stolika,
    ale sugestia by nie wieszac gaci, i nie robic skladzika na rupiecie. (pod
    balkonami tez).
    6.Konieczne - wazenie pomyslow - cos dla dzieci, cos dla innych )hustawka, ale
    i bramy do garazu automatycznie zamykane, jak zostaja otwarte co stwierdzam od
    czasu do czasu, wszytscu palcimy za ogrzewanie).
    6. Segregacja smieci - tak pojemniki przydalyby sie, a wywozenie nie powinno
    nic wiecej kosztowac.
    7. Wiecej zyczliwosci - usmiech, dzien dobry, a jak zwrocenie uwagi, to tez
    moze byc z usmiechem, eskalacja tylko w przypadkach skrajnych.
    8. Finanse - rachunki zalegle zaplacone- teraz placimy na biezaco. Egzekwowanie
    zaleglosci za czynsze z cala bezwzglednoscia i konsekwencja (o ile nie jest to
    jakis losowy, wyjatkowy przypadek, ale wtedy zarzad i adm musi o tym wiedziec).
    9. Identyfikatory dla samochodow - to wlasnie ograniczenie na ktore musimy sie
    zgodzic, jesli chcemy bezpieczenstwa. Nie usprawiedliwia tego WOZ
    SLUZBOWY/FIRMOWY - zawsze mozna wlozyc za szybe. Odrobina dobrej woli. A do TEJ
    IRMY TO PAN WJEZDZA I WCHODZI JAK CHCE?

    I ogolna uwaga - pozbadzmy sie przekonania, ze jak udalo nam sie w zyciu i
    wpadly jakies lepsze pieniadze, stanowiska, to tym bardziej powinnismy znalezc
    zcas i sily na chile refleksji i wlasciwego zachowania. Fortuna kolem sie
    toczy, agresywnosc moze obrocic sie przeciw nam. Pozbadzmy sie okropnej
    maniery, ze stanowisko lub pozycja upowaznia nas do pokrzykiwania na czlowieka
    z ochrony lub sprzatajacego.
    A znaczek na/w samochodzie okazany przed brama nie przyniesie nam ujmy.

    Nie wszystkich to dotyczy, ale ogolnie te sprawy dotycza nas. Kazdego w jakims
    stopniu - kazdy z rana sie zwykle spieszy, ale to nie upowaznia do naciskania
    klaksonu. Nie zdarzylo mi sie czekac dluzej niz mala chwilke na otwarcie
    szlabanu. A skinienie glowa w podziekowaniu nic nie kosztuje.

    Nie da sie wyczerpac wszystkich watkow, ale robmy cos krok po kroku i uczmy sie
    lepszych zachowan.

    Pozdrawiam



  • 11.02.05, 15:34
    Witaj!
    mam pomysl aby Twoja wypowiedz wydrukowac i powiesic na tablicach ogloszen na
    naszym osiedlu (za Twoja zgoda, oczywiscie). Jak widac po frekwencji ludzi
    raczej malo sie interesuja tym co dzieje sie na osiedlu ;(
    Akurat m.in. ja liczylem glosy nad uchwalami i w kilku blokach bylo jedynie 1-3
    oddanych glosow!
    pozdrawiam
    TM
  • 11.02.05, 16:11
    Witaj,

    a możesz napisać jakie były wyniki. Co z Zarządem? Stary zrezygnował ale czy
    został powolany ktoś nowy?
  • 11.02.05, 16:39
    ok 24 zakonczylismy podliczanie, ale w wielu blokach brak bylo kworum wiec beda
    jeszcze zbierane podpisy wsrod mieszkancow. W przyszlym tygodniu wyniki zostana
    wywieszone na tablicach ogloszen.
  • 11.02.05, 16:12
    Po wczorajszym zebraniu odnoszę takie wrażenie, że na nasze osiedlowe sprawy
    bardzo duzy wpływ mają przyjaźnie bądź animozje miedzy sąsiadami. Mogę tak
    powiedzić, bo mieszkam tu od niedawna i nie znam wszystkich sąsiadów (nie wiem
    kto z kim się przyjaźni), a wydaje mi się, że jak ktoś z grona "wszystkich
    znajomych królika" kogoś nie lubi (ma z nim jakiś zatarg), to pozostali z tego
    grona też. Personalne rozgrywki rozdmuchiwane są do rangi osiedlowego problemu.
    Jak się okazało regulamin jest dosyc ważną (drażliwą)sprawą na osiedlu.
    Szczerze mówiąc mnie regulamin nie jest potrzebny do tego, żeby wiedzieć, że z
    balkonu nie można robić składu na rupiecie lub żeby nie pakrować samochodu w
    poprzek dwóch miejsc parkingowych.
    Rozumiem jednak, że nie wszyscy mają na tyle kultury osobistej i pewien
    regulamin osiedla powinien istnieć. Nie powinien on jednak prowadzić do
    absurdalnych sytuacji, kiedy to kłótnia o płot przenosi się z osiedla do sądu.
    Powiem szczerze,że mam w tym miejscu tragikomiczne skojarzenia z historią
    Kargula i Pawlaka.
    Regulamin nie został chyba napisany raz na zawsze. Po kilku latach mieszkańcy
    mają chyba jakieś doświadczenia i refleksje. Może pewne punkty należałoby
    zmienić, inne usunąć albo dodać. Ktoś kiedyś powiedział, że tylko ciągłe
    poprawianie prowadzi do doskonałości...
  • 11.02.05, 16:41
    jeśli chodzi o doprowadzanie sprawy o plot do sądu to faktycznie jest to
    przesada. Do sądu i to dużo szybciej powinny trafiać pozwy o załatę czynszu a
    nie o rozebranie płotu. I nie sądze aby do takich spraw potrzebny był prawnik.
    Takimi sprawami powinien się zająć administrator z zarządem - to proste sprawy,
    których pozwy można mnożyć przez proste "copy, paste" jeśli pierwszy był
    napisany przez prawnika. W moim odczuciu max 3 mce zaległości i pozew do sądu.
    Natomisat jeśli chodzi o regulamin, to po to są ustalone procedury jego zmiany
    aby z nich korzystać. Chodzi jednak o to, aby najpierw zmieniać regulamin, a
    dopiero potem korzystać z tych zmian, a nie odwrotnie czyli łamać regulamin a
    dopiero potem dostosowywać go do rzeczywistości, bo stosowanie tej drugiej
    kolejności powoduje, że regulamin po prostu nie ma sensu, a chyba jednak warto
    aby wspólnota miała w jakiejś sformalizowanej formie zasady korzystania ze
    wspólnej własności jaką jest osiedle. Wiem, że niektórym regulamin nie jest
    potrzebny, bo są wychowani w taki sposób, że coś w środku nie pozwala im
    zaparkować samochodu na chodniku pod oknem sąsiada czy słuchać muzyki w taki
    sposób aby zmuszać do jej słuchania sąsiadów. Ale wystarczy popatrzeć na osiedle
    aby zobaczyć, że nie tylko tacy ludzie tam mieszkają. Niestety tych innych ludzi
    sam regulamin pewnie nie przekona do tego aby zrezygnować z buracznych zachowań,
    ale zawsze w walce z takimi zachowaniami lepiej mieć coś więcej niż tylko
    możliwość powołania się na kulturę, dobre wychowanie czy zdrowy rozsądek.
  • 11.02.05, 20:45
    Witam, mieszkam na tym osiedlu od 2 lat. Po przeczytaniu Twojego podsumowania,
    stwierdzic mogę jedynie, że CAŁKOWICIE SIĘ Z TOBĄ ZGADZAM. Dużo dyskutujemy,
    zbyt głośno wykrzykujemy swoje myśli, ale nie prowadzi to do żadnych
    konstruktywnych wniosków. ZRÓBMY COŚ W KOŃCU, ROZWIĄŻMY CHOCIAŻ JEDEN PROBLEM
    naszego osiedla. Jeśli nie wszyscy, to chociaż gro z nas, którzy chcemy coś
    zrobić. Mamy do dyspozycji domek klubowy, w którym chociażby w trakcie dyżurów
    administratora możemy się spotkać i spróbować porozmawiać.

    JM
  • 11.02.05, 21:06
    bjs12,
    naprawdę dobrze to podsumowałeś. Cieszę się że dołączyli ludzie, którym jeszcze
    na czymś zależy. Frekwencja na zebraniu była żałosna - na osiedlu jest ponad
    200 lokali. Z niektórych - niestety starych - bloków po dwie, trzy osoby.
    Pozdrawiam nowych.
  • 12.02.05, 00:07
    Witam ponownie,
    Mam konktretna propozycje dla tych, ktorzy sie odezwali na moj apel - jesli moge
    to tak nazwac - i sa gotowi wlaczyc sie do pomocy zarzadowi, czyli tak naprawde
    nam samym. Spotkajmy sie w domku w najblizszym terminie dyzuru zarzadu - to jest
    3 czwartek, czyli 17 lutego 0 20.00. Moze wtedy w spokojniejszej atmosferze uda
    nam sie jakosm zebrac sily i zgromadzic stopniowo mase krytyczna, niezbedna do
    pchniecia tej maszyny. Jesli sa inne pomysly, jestem gotow sie dostosowac.
    1. Nadal proponowalbym na poczatek zastanowic sie nad polubownym zalatwieniem
    wszystkich spraw sadowych.
    2. Przejrzyjmy regulami - sam go nie dostalem i choc tez mysle, ze nie jest mi
    potrzebny, a ulotki wyrzucane u mnie przez kogos zbieram czasami bo mi wstyd
    przed moimi goscmi i za jakiegos mojego sasiada, chetniwe sie z nim zapoznam - a
    zatem, przejrzyjmy go i zastanowmy sie czy ccos warto zmienic. Jesli, to mozemy
    zaproponowac uchwale o zmianie konkretnych punktow.
    Tyle na poczatek.
    Proponuje zapoznac sie z ustawa o wspolnotach i regulaminem. Jesli ktos ma nr DU
    to bylbym wdzieczny, ale jak nie to jakos znajde. Sadze, ze warto wiedziec co
    nam wolno, a czego nie.
    To ledwie poczatek, ale lepiej cos zrobic nic tylko powtarzac, ze trzeba ...
    Nie jest tez moim zamiarem zastepowac zarzad, alem wesprzec jego dzialania, bo
    mam wrazenie, ze zostal wystawiony na probe, ktorej nikt o zdrowych zmyslach
    dluzej nie wytrzyma - ew. inny zarzad tez. Swojw droga podziwiam tych, ktorzy
    sie zglaszali do nowego zarzadu - ze tez przy takim wyczerpaniu obecnego nie
    mysleli o tym, by go wesprzec, lecz byli gotowi po prostu go zastapic. Chec
    sprawowania wladzy? Zaufanie do wlasnych umiejetnosci? Czy wystarczy byc
    personalnym, by czuc sie na silach zarzadzac takim balaganem, jaki widzielismy
    wczoraj (o! juz przedwczoraj) Czy wystarczy ukladac budzet jakiejs duzej nawet
    spolki? I rownoczesnie nie moc przykleic winietki? To o kandydatach. Jesli
    Panstwo/Panowie tacy chetni do pracy, to zapraszamy do wsparcia juz podjetych
    wysilkow.
    Pozdrawiam,
    bjs12
    Jesli ktos chcialby pogadac o szczegolach poza forum, to prosze na priv
    bjs53@chello.pl
    z innych tematow chetnie pogadam o bezprzewodowym dostepie do sieci.
    bjs12
  • 12.02.05, 13:58
    Inicjatywa jak najberdziej godna poparcia. Ja postaram się być w czwartek. Na
    maila wysłałem Ci treść ustawy o własności lokali, która reguluje zagadnienia
    dotyczące wspólnot.
    Pozdr.
    far13
  • 12.02.05, 17:57
    Far,
    podaj link, jeżeli masz link, na forum, wszyscy zainteresowani sobie obejrzą.
    Trzeba by sprawdzić co z tego co możemy decydować ( głosować ) da się głosować
    zwykłą większością, przy takim zainteresowaniu i frekwencji po prostu nie da
    się przepchać żadnej inicjatywy i zmiany. Zgadzam się z Bsj'tem, że nasze
    obecne sądowe należy zakończyć ugodą, jednocześnie zastanawiając się w jakie
    sankcje można uzbroić Zarząd żeby miał jakąś realną możliwość dyscyplinowania.
    Kiedy czytam opisy takie jak Sz.Kasi o SUV-prolu z 5-tki wzbiera we mnie
    radykalizm i chęć najęcia pełnowymiarowego Ukraińca na godziny.
    Na marginesie wydarzeń piątkowych można by założyć kamerę na wartowni z okiem
    na podjazd i bramę, to będzie skuteczniejsze niż zeszyt wartowników i Zarząd
    mógłby sobie od czasu do czasu rzucić okiem na ich rzetelność. Można by to
    zrobić z rezerw Pana Aszklarowych.
  • 12.02.05, 19:03
    Witam,
    baredzo dziekuje za pierwsze sygnaly gotowosci do wspolpracy. Przestudiuje
    ustawe. Mysle, ze jesli uda nam sie spotkac w proponowanym terminie, to mozemy
    rzeczywiscie pomyslec nad jakims planem dzialania. Mam tez nadzieje, ze osoby
    wchodzace w sklad zarzadu nie odbiora naszego zanagazowania inaczej jak wsparcie
    dla ich dotychczasowych wysilkow. Nie kontaktowalem sie dotad z nikim z Zarzadu.
    Nie wiem czy uczestnicza w tym forum. Jesli tak bylbym wdzieczny za sygnal i ew.
    komentarz.
    Tak czy inaczej do tej pory mamy przynajmniej 3 osoby zglaszajace chec spotkania
    w czwartek 17.
    Pozdrawiam.
    bjs12
  • 12.02.05, 21:35
    Witaj bjs12 , jestem za a nawet za ( spotkaniem w gronie osób zainteresowanych
    konstruktywną rozmową mogąca rozwiązać problemy gorących głów), mój kod to
    ZP1.19.
    W sposób spontaniczny zarejestrowałem się jako kandydat do ZW i jestem otwarty
    do współpracy. Nie chcę być politykiem i nie chciałbym być wśród polityków
    naszego niewielkiego osiedla.
    Proszę o mail bjs12 i nie tylko: projekt11@gazeta.pl
    pozdrawiam Stanisław 000ZP1.19 wg IPN
  • 17.02.05, 14:22
    > Spotkajmy sie w domku w najblizszym terminie dyzuru zarzadu - to jest
    > 3 czwartek, czyli 17 lutego 0 20.00. Moze wtedy w spokojniejszej atmosferze
    > uda nam sie jakosm zebrac sily i zgromadzic stopniowo mase krytyczna,
    > niezbedna do pchniecia tej maszyny.

    Wiec do zobaczenia dzis o 20
  • 18.02.05, 22:09
    Spotkalismy się - 8 osób.I bardzo dobrze.
    Maszyna chyba jest na mieliźnie, wpadła w marazm.
    Trzeba wyelimonować najsłabsze ogniwo.
    Ogniwo nie majace nic wspólnego z ludzką życzliwoscia i tolerancją.
    Byłem naiwny majac na mysli dobro Wspólnoty.
    Kandydat na ZW jest pelny pesymizmu choć nie zrezygnował.
    Po co mi to bylo , chyba nie poto żeby .....
    pozdrawiam ST

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.