Dodaj do ulubionych

OSZAŁAMIAJĄCE Dzwony na Ogrodowej

02.02.09, 14:37
Zastanawiam się co dalej z tym zrobić. Nie jestem pewna czy
proboszcz powinien przypominać mi 4 x dziennie po 3 minuty za każdym
razem, że Bóg istnieje.. począwszy od 7.30 w niedzielę..

Może wspólnymi siłami coś dałoby się zrobić. Dzieki protestom
miszkańców zlikwidowano juz dzwony o 6 rano.
Edytor zaawansowany
  • 02.02.09, 17:31
    Nawet nie próbuj:) Bardzo rzadko chodzę do kościoła, ale miałam to
    szczęscie lub nie;) trafic na mszę, gdzie w czasie ogłoszeń
    parafialnych proboszcz poruszył kwestię listu/petycji, którą
    otrzymał od mieszkańców w sparwie tychże właśnie dzwonów...cud,że
    klątwy koscielnej na nich nie narzucił.Zakończył stwierdzeniem, że
    chyba jasno się wyraził i nigdy taka sytuacja ( bunt ) się więcej
    nie powtórzy.
    Na marginesie miałam przy okazji załatwiania spraw związanych ze
    slubem poznac prawdziwe oblicze naszego proboszcza i z własnego
    doświadczenia wiem, że potrafi byc bardzo nieprzyjemny, delikatnie
    sprawę ujmując.
    --
    Olguś:) 26.06.2008
  • 02.02.09, 17:32
    aaaa, nie dotyczatałam do końca- coś się jednak udało zadziałac;)
    --
    Olguś:) 26.06.2008
  • 02.02.09, 21:16
    Temat ten pojawia się na forum dość często. Zwykle właśnie od tej
    strony - narzekania. Mało kto pamięta jednak, że 90% osiedli w koło
    kościoła powstało PO powstaniu kaplicy, a wiele nawet po powstaniu
    kościoła. Ta ziemia pod parafię została przeznaczona dekadę temu,
    gdy w koło były pojedyńcze domy. A kościół ma dzwonnicę. Kościół w
    Józefosławiu nie dzwoni głośniej ani częściej niż inne - żeby było
    śmieszniej dzwoni rzadziej. Jak mieszkałem na Ochocie to tam dzwony
    biły co mszę, a że parafia większa, to w niedzielę prawie co
    godzinę. Więc pamiętajcie drodzy mieszkańcy o tym, kto był tam
    pierwszy. I kupując mieszkanie przy kościele należy być świadomym
    kupowania mieszkania przy kościele :P. Poza tym Kościół w
    Józefosławiu nie ma nagłośnienia mszy, takiego jak wiele (choćby w
    Warszawie). Wtedy by dopiero były powody do narzekania.

    Sam osobiście do kościoła zaglądam niezmiernie rzadko, ale denerwuje
    mnie takie podejście. Wiele ludzi wprowadzających się do Józka
    wystawia psy, które szczekają całymi godzinami pod oknami innych czy
    też pozwala pociechom na robienie całonocznych imprez na całe
    osiedle, a tradycyjny element polskiego krajobrazu - kościelne
    dzwony, przeszkadzają. To jakaś przykra Europejska tradycja,
    kompletnego wyzbywania się tożsamości. Jakoś Arabowie nie
    przyciszają swoich muezinów, a w Ameryce Łacińskiej nie zakazują
    procesji religijnych, bo głośne i drogi blokują. A u nas jest tak...
    kupuję mieszkanie przy kościele, potem chcę zamieść tradycjnę pod
    dywan i zakazać dzwonów.

    Zapewne spotka mnie flame za to, ale cóż, może część się zastanowi
    nad poszanowaniem tradycjni, gdy w ich obronie staje osoba nawet nie
    będąca częścią tej wspólnoty religijnej.

    Pzdr.
  • 02.02.09, 21:41
    Mahony... normalnie super to wyjaśniłeś.
    Pierwszy dzwon o 7,30 dzwoni półtora godziny po zakończeniu CISZY
    NOCNEJ. Z kolei - cisza nocna zaczyna się o 22,00.
    Mieszkając w W-wie też miałem sąsiada ateistę, któremu przeszkadzał
    dzwon o 8,00, ale jego "nocne balety" dwa razy w tygodniu
    (piątek/sobota, sobota/niedziela) kończące się po północy nie miały
    prawa przeszkadzać nikomu... Ale, to jak w mentalności Kalego....
    A co do dzwonów - o wiele bardziej przeszkadza samolot regularnie
    lądujący 5,50, a potem kolejny o 5,57 (dwa rejsy przed szóstą
    rano!!!) niż dzwon o 7,30.
    I jeszcze jedno: proboszcz ma zgodę na zdaje się, że nawet wyższy
    poziom dzwonienia (w decybelach)wydany przez inspektorat ochrony
    środowiska. Wszytsko jest zgodnie z prawem, a jeżeli szukamy hałasu -
    to poszukajmy go tam, gdzie opisał Mahony, albo z lecących poza
    pasem nalotu samolotów, które nadlatując "z boku pasa" nalotowego -
    lecąc nad naszymi głowami -przekraczają dopuszczalną granicę
    hałasowania...
    pzdr.,
  • 02.02.09, 21:55
    akurat tak się zdarzyło, że mieszkam już w tej okolicy od czasów
    kiedy ksiądz na maszach zbierał na postawienie nowego kościoła a
    msze odbywały się w przybudowanej części co miało zastąpić kościół.
    Nikt wtedy nie słyszał takich dzownów, sama o tym wiem bo mieszkam
    tu dłuzej niż osiedla któe poswtały w ciągu ostatnich pięciu lat.
    poza tym- nie mieszkam w Państwie wyznaniowym więc nie ma co
    przyrównywać nas do arabów czy innych narodowości. Nikt mnie nie
    pytał o moje wyznanie kiedy jeszcze pod kościołem było pole po
    którym chodziłam na spacery
  • 02.02.09, 23:00
    Widzisz, ja mieszkałem tu PRZED kaplicą nawet. I wiem, że gdy ksiądz
    już zbierał na kościół to plany były od kilku lat. I zakładały
    dzwonnice. Wystarczyło spytać.

    Co do państwa wyznaniowego to aż nie warto komentować. Ani państwa
    Ameryki Łacińskiej nie są wyznaniowe, ani też (wbrew obiegowym
    opiniom) większość państw muzułmańskich i arabskich nie jest
    państwami wyznaniowymi. Po prostu te państwa się nie wypierają
    swojej toższamości. A Europa? No cóż, w Wielkiej Brytanii
    wymyślają "festiwale zimowe" zamiast Bożego Narodzenia, a szopek już
    od lat nie budują, a potem przeciętny brytyjczyk, widzi tą część
    swojej tradycji po raz pierwszy na wycieczce do... Dubaju, gdzie nie
    mają problemów nawet z nie swoją tradycją, nie mówiąc o własnej.

    Nie mówiąc już o tym, że żyjesz w państwie DEMOKRATYCZNYM, w którym
    większość osób jest wyznania KATOLICKIEGO i należy do tego kościoła.
    A że demokracja to władza większości, to nawet przy bardzo
    ateistycznym podejściu istnienia tradycyjnych dla tego kościoła
    dzwonów nie da się podważyć.

    A poza tym zignorowałaś równo mój tekst o mieszkańcach. A więc
    rozumiem, że skoro tak narzekasz to:
    - nie masz szczekającego psa,
    - nie masz dzieci, które się drą od bladego świtu
    - nie masz starszych dzieci, którym pozwalasz na całonocne imprezy
    (to już jest nawet NIELEGALNE, więc inna kategoria)
    - nie urządzasz głośnych imprez sama
    - nie grillujesz tak, że ludziom dym leci w okna
    - nie robisz tego samego z paleniem śmieci
    - nie masz kina domowego albo w sumie żadnego nagłośnienia (zignoruj
    jeśli nie mieszkasz w segmencie/mieszkaniu).
    Czyli generalnie żyjesz jak mniszka... bo jeśli nie to sama też
    przeszkadzasz komuś. Przynajmniej te kilkanaście minut dziennie,
    tyle samo co dzwony.

    Pzdr.
  • 03.02.09, 00:43
    No, cóż, muszę przyznać rację, że o kościele było wiadomo już dawno
    i trudno się dzwonom dziwić. Wiem jednak, że mieszkańcom na
    Żoliborzu udało się tak wynegocjować z proboszczem, że jest teraz
    coś w rodzaju pozytywki zamiast dzwonów, które grzmią jedynie w
    południe i chyba o godz. 20.00.
    Co do innych głośnych zwyczajów mieszkańców oraz ich dzieci i
    piesków właściwie też zgadzam się z Mahonym, że jesteśmy bardziej
    dla nich tolerancyjni niż dla dzwonów, szczególnie gdy sami imprezkę
    urządzamy:)
  • 03.02.09, 08:33
    otóż - musze zasmucic tych którzy uważają ze zycie w normlaności to
    życie jak mnich. Nie mam dzieci które się drą, sama nie urządzam
    iprez, pracuję od rana do wieczora - a w weekendy odyspiam
    tygodniową pracę która coraz jest coraz bardziej intensywna. Cóż..
    dziwne jest to że nie robię wyżej wymienionych rzeczy- ale musze
    pomysleć.. dziękuję za radę- skoro to takie NORLAMNE to moze i
    skorzystam w przyszłości.:)
    pozdrawiam
  • 03.02.09, 10:45
    Jeśli nie robisz wyżej wymienionych rzeczy i zdaje się, że nikt np:
    za ścianą czy przez ulicę od Ciebie ich nie robi (bo wtedy dzwony w
    porównaniu by Ci wcale nie przeszkadzały) to masz niesamowite
    szczęście, bo niestety takie zachowania to norma w Józefosławiu.
    Więc zamiast robić krucjaty przeciwko większości społeczeństwa może
    lepiej docenić co się ma :)

    Pzdr.
  • 03.02.09, 13:52
    nie wiem o co Wam chodzi...... zamiast wykorzystać dzwony dla chwili
    relaksu to narzekacie. A już tłumaczę dlaczego.......
    Gdy biją dzwony kościelne, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jestem
    na wsi na urlopie, zaraz zapieje kogut, krowa zrobi muuuuuu, łąki
    naokoło, w dole rzeka, po prawej stronie lasy, po lewej widac
    szczyty naszych kochanych gór. A niedaleko mnie rośnie zboże,
    smagane wiatrem pięknie faluje na wietrze. Słońce, ani jednej
    chmurki, wiejskie odgłosy w dali....Żyć, nie umierać......... jestem
    na urlopie

    niestety, otwieram oczy, a tu rzeczywistość
    do pracy trzeba iść

    Nie mozna to odwrócić w optymistyczną wizję ?? zawsze pesymistycznie
    na nie... to nie ,tamto źle, a to samolot, a to sąsiad, a to kościół
    Ludzie- wyprowadźcie się na księżyc-można już kupić działki więc się
    tam budujcie- cisza, spokój, zero sąsiadów itp:)

    No to tyle....
    pozdrawia wieczny optymista :)
  • 03.02.09, 14:23
    To raczej nie ludzie, a ludziu :P. Mnie nic nie przeszkadza. Rzeczy
    podowałem przykładowo, bo niezrozumiałe dla mnie jest
    wyszczególnienie jednej, związanej z tradycją kraju i religią
    większości, rzeczy jako przeszkadzającej a ignorowaniem kilkunatu
    podobnie "przeszkadzających". I osobiście strasznie współczuję
    naszemu proboszczowi. Owszem są pewnie niezłe datki na tace, więc
    kościół powstał szybko, ale na jego terenie mieszka taki tłum
    roszczeniowych osób (chyba najwięcej w całej Wawie). Wszyscy, którzy
    kiedykolwiek pracowali w sklepie, knajpie, poczcie, urzędzie itd
    wiedzą co to roszczeniowy klient (I wiedzą jaka duża część tychże
    jeździ na numerach WPI czy gdy sklep pyta o kod, podaje 05509 lub
    05500 - więc gołym okiem widać, że tu jest zagłębie takich
    zachowań). Czyli jednym słowem współczuję proboszczowi.

    Pzdr.
  • 04.02.09, 09:32
    To co zauważam to fakt, iż forum nie służy ku porozumieniu tylko
    obwianianiu siebie nzawajem za swoje czyny. Ze spokojem patzrę na
    to, że jak hieny zaatakowaliście mnie z tego powodu, że nie jestem
    wyznawacą waszej wiary, przeszkadza mi ten fakt a także że czynnie
    nie przeszkadzam innym sąsiadom. Chcecie bronić proboszcza- proszę
    bardzo. Każdy ma prawo do wasnych wyborów i krytyki innych.
    Aczkowliek patrząć na to forum i zagadnienia na nim poruszane - to
    powiem szczerze, że dzowny to pikuś* :)
  • 04.02.09, 12:15
    Sorry, ale jeśli atakujesz element tradycji WŁASNEGO kraju i wiary
    90% obywateli z czystej prywaty, dlatego że się przeprowadziłaś
    niedaleko i teraz chcesz dostosować świat do siebie ignorując opinie
    większości, to jest to czysta prywata i szczerze megalomania. Więc
    czego się spodziewasz - poklasku?

    Pzdr.
  • 04.02.09, 13:00
    czego się spodziewam?? mniejszego ryja i normalnej wymiany zdań. jak
    widzę, Pańskie wypowiedzi są nacechowane przy każdym z postów
    podobnie,więc czegóż mogłem oczekiwać tutaj?
    ps. bardzo proszę rozesłać też tę informację do wszytskich tych
    którzy protestowali w sprawie dzownków* o 6 rano. Oni też na pewno
    uprawiają prywatę, nigdy wczesniej nie słyszeli dźwięków dzownów
    kościelnych i się po prostu czepiali ;)naparwdę zachęcam.
    akurat sam osobiście nigdy nie byłem na tych spotkaniach
    organizowanych w proteście - ale obiegały mnie co jakiś czas
    deklaracje do podpisu. Ale pewnie masz rację.. jedna wielka prywata:)
  • 04.02.09, 14:42
    > czego się spodziewam?? mniejszego ryja i normalnej wymiany zdań.
    jak
    > widzę, Pańskie wypowiedzi są nacechowane przy każdym z postów
    > podobnie,więc czegóż mogłem oczekiwać tutaj?

    No i teraz się zrobiło śmiesznie. Może się nie podobać mój styl
    mówienia, ale typowo - osoba uprawiająca prywatę PIERWSZA użyła
    słownictwa uznawanego za wulgarne - słowa ryj. I to krytykując mój
    sposób mówienia. No ale czego oczekiwać od kogoś kto chce zniszczyć
    tradycję dla własnej prywaty :/.

    > ps. bardzo proszę rozesłać też tę informację do wszytskich tych
    > którzy protestowali w sprawie dzownków* o 6 rano. Oni też na pewno
    > uprawiają prywatę, nigdy wczesniej nie słyszeli dźwięków dzownów
    > kościelnych i się po prostu czepiali ;)naparwdę zachęcam.

    Tiaaaa... czytanie ze zrozumieniem się przydaje. Poczytaj moje posty
    na forum. Ja w odróżnieniu od "niektórych" wiem co to kompromis.
    Prośba o niedzwonienie o 6 to nie prywata. Żądanie niedzwonienia
    WCALE to prywata. Której odpowiednikiem byłoby dzwonienie... co
    godzinę całą dobę - tak jak to było przez wieki! Ale widać część
    mieszkańców nie chce kompromisu tylko chcę się bawić w udzielnego
    księcia. Przykre. Ale na szczęście jeszcze mamy władzę większości :P.

    > akurat sam osobiście nigdy nie byłem na tych spotkaniach
    > organizowanych w proteście - ale obiegały mnie co jakiś czas
    > deklaracje do podpisu. Ale pewnie masz rację.. jedna wielka
    prywata:)

    Wtedy za była większość mieszkańców. Teraz nieliczni. Więc co tu w
    ogóle porównywać ;D.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 00:20
    Mahony, ja uwielbiam czytać Twoje posty i praktycznie zawsze się z
    Tobą zgadzam. Doceniam i szanuje także Twoją wiedzę (zwłaszcza
    komunikacyjną).

    Natomiast tu trochę nie kumam sposobu myślenia. Ale może najpierw
    dla porządku: dzwony mi nie przeszkadzają bo mieszkam daleko od
    Ogrodowej. Teoretycznie więc nic mi do tego, tyle, że ja mam
    instynkt stawania po stronie słabszego. Dlatego trochę tekstu w
    obronie założyciela / założycielki tego wątku.

    Fakty:
    - teza pod tytułem „widziały gały co brały” jest często krzywdząca.
    Nie każdy kościół bije w dzwony. Oczywiście przyznaje, że
    wystarczyło przed zakupem spędzić jeden dzień w miejscu
    zamieszkania, żeby się przekonać, że ten kościół akurat bije. Z tym
    nie będę polemizował
    - kościół jest dla ludzi a nie ludzie dla kościoła – to tak apropos
    księży (to nie jest wycieczka personalna), którym wydaje się, że
    posługa kapłańska to niemal polityczne zajęcie związane
    przywilejami, które niesie ze sobą władza.
    - tradycja nie jest dobrym argumentem: 500 lat temu tradycją było
    wieszanie odszczepieńców. To oczywiście przerysowany przykład ale
    wystarczy zapoznać się z postanowieniami Soboru Watykańskiego II
    (lata 60te), żeby przekonać się ile tradycji zmienił sam kościół w
    trosce o to, żeby utrzymać wiernych przy sobie i dopasować się do
    zmieniającego wokół świata. Rezygnacja z odmawiania mszy tyłem do
    wiernych (po łacinie) to tylko jeden z przykładów…

    Wydaje mi się, ba jestem przekonany, że w kwestii dzwonienia wiele
    zależy od proboszcza, który może ale wcale nie musi dopasowywać się
    do swoich wiernych. Pytanie tylko czy okazywanie władzy przystoi
    duchownemu. Nie znam szczegółów negocjacji Proboszcza z wiernymi
    więc nie chcę nikogo pomówić.

    Na koniec pytanie: jaka symbolika stoi za dzwonieniem kilka razy
    dziennie?

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 05.02.09, 01:49
    A więc służę wyjaśnienie sposobu myślenia :)

    > - teza pod tytułem „widziały gały co brały” jest często krzywdząca.
    > Nie każdy kościół bije w dzwony. Oczywiście przyznaje, że
    > wystarczyło przed zakupem spędzić jeden dzień w miejscu
    > zamieszkania, żeby się przekonać, że ten kościół akurat bije. Z
    tym
    > nie będę polemizował

    Wystarczyło znacznie mniej. Kościół który ma w planach dzwonnice
    generalnie bije w dzwony. Dodatkowo pod kaplicą też stał dzwon, w
    widocznym miejscu. Mały, ale chyba dawał do zrozumienia, że skoro
    kaplica ma dzwon to kościół też będzie miał. Choć może wymagam za
    dużo myślenia analitycznego :D

    > - kościół jest dla ludzi a nie ludzie dla kościoła – to tak
    apropos
    > księży (to nie jest wycieczka personalna), którym wydaje się, że
    > posługa kapłańska to niemal polityczne zajęcie związane
    > przywilejami, które niesie ze sobą władza.

    No nie zaprzeczam, masz świętą rację, ale co to ma do rzeczy? W tym
    kraju 90 procent ludzi to Katolicy, i znakomita ich większość chce
    bicia w dzwony. Dla ludzi, jak wszędzie oznacza dla większości, no
    nie?

    > - tradycja nie jest dobrym argumentem

    Jak dla mnie jest, jak patrzę co się dzieje na świecie. Europa tępi
    swoją kulturę, religię, tożsamość. W imię politycznej poprawności
    likwiduje kolejne tradycyje (przoduje w tym wielka brytania).
    Tymczasem nikt poza Europą (a Europa to w skali świata garstka
    ludzi) tego nie rozumie. Nawet Stany w których polityczna poprawność
    tego typu się narodziła się z tego wycofały - zresztą wystarczył
    obejrzeć inaugurację Obamy - dwóch pastorów i modlitwa. Nikomu nie
    przeszkadzało. A Europa zastępuje tradycje usunięte właściwie tylko
    jednym - pienądzem i konsumpcją. Nie rozumiem, czemu w kilku
    Państwach Europy nie można budować Szopek podczas gdy te powstają w
    Dubaju czy Singapurze. Nie można się wyzbyć wszystkich tradycji. A
    że znów bicie w dzwony to dla znakomitej większości tradycja piękna.
    I powiedzmy sobie szczerze niezbyt uciążliwa, to już zamach na nią
    jest kompletnie niezrozumiały!

    > Wydaje mi się, ba jestem przekonany, że w kwestii dzwonienia wiele
    > zależy od proboszcza, który może ale wcale nie musi dopasowywać
    się
    > do swoich wiernych. Pytanie tylko czy okazywanie władzy przystoi
    > duchownemu. Nie znam szczegółów negocjacji Proboszcza z wiernymi
    > więc nie chcę nikogo pomówić.

    Ależ nie używanie dzwonów to nie jest prośba wiernych. A jeśli to
    ich maleńkiej mniejszości i grupki (też nie za dużej) niewierzących.
    Dla większości ludzi to piękna tradycja. A co, uważasz, że proboszcz
    ma się ugiąć pod argumentami mniejszości (nawet głośnej ale wciąż
    mniejszości)? A gdzie demokracja!

    > Na koniec pytanie: jaka symbolika stoi za dzwonieniem kilka razy
    > dziennie?

    Nie wiem. Pewnie żadna. Ale motywuje to przynajmniej część ludzi by
    stanęli, zastanowili się nad światem, pomyśleli że życie nie kończy
    się na pieniądzach i zastanowili się "komu bije dzwon", a nie "jak
    zarobić ekstra tysiaka". Jest to też jedna z bardzo niewielu
    tradycji wynikłych z religii, która jest widoczna bądź słyszalna.
    Katolicyzm w Europesjkim wydaniu nie ma za dużej ilości widocznej
    symboliki. To nie Ameryka południowa. Są tylko raz do roku widoczne
    procesje. A wszyscy ludzie świata potrzebują przystanąć czasem.
    Zwłaszcza, że w PL, a już w WWA jest z tym źle. Tylko kasa, kasa,
    kasa. A dzwony przypominają starą prawdę - memento mori...

    Pzdr.

    PS: deklaratywnie pewnie jestem wierzący, bo w Boga wierzę, ale do
    kościoła nie chodzę i szczerze mówiąc uznaję wszystkie religie
    świata, a także generalnie bycie dobrym człowiekiem za równorzędne
    drogi do Boga. Szacunek mam dla tradycji bicia w dzwony, jak i dla
    śpiewu muezina czy dla hinduskich festiwali. Nie mam związków z
    kościołem, żadną religią czy sektą, nie znam proboszcza ani żadnego
    innego księdza. Po prostu uważam, że są rzeczy które trzeba szanować
    żebyśmy nie stali się zwierzętami, z tą tylko różnicą że goniącymi
    za kasą, a nie za jedzeniem...
  • 05.02.09, 20:12
    Jeszcze raz dzięki za dyskusję. To ważne, żeby umieć się pięknie
    różnić.

    - co do wyboru miejsca – tak jak napisałem; polemizować za
    specjalnie nie ma z czym. No chyba, że rozważymy hipotetyczna
    sytuację, w ramach której ksiądz zacznie teraz oddzwaniać każdy
    kwadrans. Ciekawi mnie czy w takiej sytuacji zmieniłbyś zdanie.

    - pisząc, że kościół jest dla ludzi a nie odwrotnie miałem na myśli
    to, że powinien liczyć się z ich prośbami. I nie chodzi mi tu o
    wymiar duchowy tylko czysto ludzki; jest problem = zastanawiamy się
    jak go rozwiązać

    - któryś raz z rzędu powołujesz się na 90% katolików. Nominalnie
    jest ich blisko 96% tylko co z tego? Wprowadźmy opłatę na kościół
    pobieraną z podatków (rozwiązanie niemieckie) i szybko zweryfikujemy
    rzeczywistą liczbę wiernych. Te 96% to ludzie ochrzczeni de facto
    bez ich zgody. Zaliczanie ich a priori do katolików jest skuteczne
    tylko na papierze.

    - napisałem, że tradycja nie jest dobrym argumentem a nie że jest
    zła jako taka. Podałem przykłady zmiany w tradycji jakie wprowadził
    sam kościół. Europa idzie w różnym kierunku i nie jest chyba tak, że
    jest całkowicie zlaicyzowana. Polska, Irlandia Włochy to
    najdobitniejsze przykłady. USA to także kraj wierzący do tego
    stopnia, że te wiarę manifestuje nawet na najbardziej diabelskim
    wynalazku jakim jest mamona (In God we trust). Co do zabijania
    tradycji w samej europie to w jakimś stopniu się z Tobą zgadzam. To
    chyba jednak problem do omówienia przy sporej wódce i rozmowie do
    rana.

    - kolejny as w Twoim rękawie to demokracja, którą rozumiesz nie bez
    racji jako rządy większości. Kłopot w tym, że dojrzała demokracja
    szanuje także prawa mniejszości. Nie wiem skąd wiesz, że dzwony
    przeszkadzają nielicznym. Ja nie mam na ten temat żadnej wiedzy więc
    trudno mi polemizować. Zastanów się jednak, czy „tradycyjnie po
    polsku” ludziom nawet nie chce się walczyć o ciszę. To trochę tak
    jak z referendami; zebrać 51% kworum to (poza jednym wyjątkiem w
    sprawie przystąpienia do UE) szczyt niemożliwości. A przecież w
    każdym referendum są pytania dotyczące każdego polaka. My po prostu
    nie mamy społeczeństwa obywatelskiego i tyle. Oczywiście mogę się
    mylić i może być tak jak sugerujesz czyli że dzwony rozkochały w
    sobie większość zainteresowanych

    - podsumowania dotyczącego wyjaśnień symboliki dzwonienia nie
    komentuje. Bardzo bym chciał, żebyś miał rację. Naprawdę

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 05.02.09, 22:20
    > Jeszcze raz dzięki za dyskusję. To ważne, żeby umieć się pięknie
    > różnić.

    Ja zawsze chętnie podysktutuję. Szkoda tylko, że niektórzy nie
    potrafią się różnić i zamiast argumentów - jakie by nie były -
    zaczynają używać personalnych wycieczek... nie chodzi o autora posta
    wyżej :)

    > - co do wyboru miejsca – tak jak napisałem; polemizować za
    > specjalnie nie ma z czym. No chyba, że rozważymy hipotetyczna
    > sytuację, w ramach której ksiądz zacznie teraz oddzwaniać każdy
    > kwadrans. Ciekawi mnie czy w takiej sytuacji zmieniłbyś zdanie.

    Tak, zmieniłbym zdanie :). Bo ja bronię kompromisu. Osoby z którymi
    polemizuję chcą zakazać dzwonienia. I to nie jest kompromis tylko
    prywata jak dla mnie. Natomiast byłem za prośbą o nie dzwonienie o
    6:00, a sytuacja którą opisałeś byłaby przegięciem w drugą stronę :)

    > - pisząc, że kościół jest dla ludzi a nie odwrotnie miałem na
    myśli
    > to, że powinien liczyć się z ich prośbami. I nie chodzi mi tu o
    > wymiar duchowy tylko czysto ludzki; jest problem = zastanawiamy
    się
    > jak go rozwiązać

    No oczywiście, powinien się liczyć z prośbami, ale jak ma reagować
    na prośbę garstki osób, w większości nawet do niego nie chodzących?
    Ma się dostosować? A cała reszta nieważna?

    > - któryś raz z rzędu powołujesz się na 90% katolików. Nominalnie
    > jest ich blisko 96% tylko co z tego? Wprowadźmy opłatę na kościół
    > pobieraną z podatków (rozwiązanie niemieckie) i szybko
    zweryfikujemy
    > rzeczywistą liczbę wiernych. Te 96% to ludzie ochrzczeni de facto
    > bez ich zgody. Zaliczanie ich a priori do katolików jest skuteczne
    > tylko na papierze.

    Ale ja się nie powołuję na chrzest, tylko na deklaracje, gdy w
    dowolnych sondażach i spisach się pytają o religię, mówią że są
    katolikami. Jak dla mnie w sprawie dzwonów to wystarcza. Bo
    dobrowolnie powołując się na tę religię, raczej szanują jej
    tradycję, a nawet jeśli nie wszyscy to przy tak wielkim
    deklaratywnym procencie jest to wciąż wola większości. No ale jak
    pisałem w innym poście, jestem gotów to stestować, nawet w bardzo
    ateistycznym Józefosławiu. A ci co chcą zakazu dzwonów jakoś się do
    referendum nie palą...

    > <o tradycji> już za długie robi się cytowanie :)

    Owszem jest to temat na dyskusję przy wódce, ale tu się nasuwa
    pytanie ile naprawdę przeszkadzają dzwony kilka minut dziennie żeby
    tradycję tak łatwo zamiatać pod dywan. Tradycji, kultura, religia i
    ogólnie pamięć przodków jak dla mnie zasługują na jakiś szacunek.

    > <o demokracji>

    owszem, masz rację z szanowaniem praw mniejszości. Ale to przecież z
    tego wyrosła brytyjska farsa. Trzeba wiedzieć gdzie skończyć, bo
    inaczej u nas będą też tylko tradycje mniejszości a potem, jak w
    Sheffield zaczniemy zmieniać nazwę szkół podstawowych na "placówki
    edukacyjne o poziomie elementarnym", bo na radzie rodziców jakaś
    garstka stwierdza, że nazwa "szkoła" się źle kojarzy :D. Poza tym
    nie możemy zapominać, że większość ludzi jest bierna. I często nie
    reagują nawet gdy tracą coś co kochali. A niektóre mniejszości biją
    pianę i się kłócą o wszystko. Więc jak mówię tylko referendum. Można
    zrobić po prostu samemu, bez udziału państwa/miasta/parafii. Wtedy
    żadne ograniczenia nas nie dotyczą.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 23:03
    <o kompromisie>
    Warto do niego dążyć ale czy w omawianym przypadku został
    osiągnięty? Ksiądz dzwoni podobno kilka razy dziennie. Zrezygnował z
    dzwonienia o 6.00. Nie nazwałbym tego kompromisem.
    Nie ma moim zdaniem znaczenia czy prośby o cisze generują ludzie
    chodzący do kościoła czy nie. Ważne czy są to prośby uzasadnione.
    Nie rozsądzam tego. Za mało znam sprawę.

    <o katolikach>
    Deklaracje są zawsze zawyżane. Podobnie jest z wykształceniem; w
    badaniach wyższe ma zawsze więcej osób niż w rzeczywistości.
    Przyznać, że nie jest się katolikiem to kwestia odwagi i głębokiego
    przemyślenia. Brakuje także oczywistej definicji prawdziwego
    katolika. Od dawna nie bywam w kościele regularnie. W zasadzie nie
    bywam tam z szacunku do samego kościoła. Nie potrafię się skupić,
    nie umiem się modlić a takie siedzenie dla samego siedzenia trąci
    świętokradztwem. Trochę w tym pewnie wygodnictwa ale naprawdę wiele
    bym dał za ogień wiary, który we mnie wygasł. A kiedyś płonął i było
    tak wspaniale. Nikogo za to nie winię. Po prostu tak się stało. Czy
    jestem więc katolikiem? Zapytany bezmyślnie odpowiem, ze tak. W
    głębi duszy jednak nie powinienem tak o sobie mówić.

    <o demokracji>
    Powiem Ci, że ja od jakiegoś czasu jestem przeciwnikiem demokracji.
    Tyle tylko, że póki co nie mam nic lepszego do zaoferowania więc
    siedzę cicho. Marzy mi się monarchia z mądrym człowiekiem jako
    przewodnikiem narodu. Ale cholera ryzyko, że to będzie hochsztapler
    jest zbyt duże.

    Twierdzę, że nie ma nic gorszego niż demokracja w kraju ludzi
    niewykształconych (i nie chodzi mi tylko o nominalny tytuł ale o
    chęć poznawania świata i reguł nim sterujących) Nie jestem
    zwolennikiem odbierania praw wyborczych tępakom ale serce mnie boli
    kiedy o losie moich dzieci decydują ludzie nie mający pojęcia o
    niczym. Jeszcze bardziej denerwują mnie inteligenci, którzy nie
    chodzą na wybory co czyni ich de facto gorszymi tępakami od tych,
    który opisuje powyzej. W tym kraju rządzi ten, kto przyciągnie do
    urn więcej osób. Niezależnie od tego czym ich skusi.

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 05.02.09, 23:34
    <o kompromisie>
    > Warto do niego dążyć ale czy w omawianym przypadku został
    > osiągnięty? Ksiądz dzwoni podobno kilka razy dziennie. Zrezygnował
    z
    > dzwonienia o 6.00. Nie nazwałbym tego kompromisem.

    Hmm, a dlaczego nie? Kiedyś dzwony biły na każdą mszę na wsiach i co
    godzinę (niekiedy całą dobę) w miastach. W Warszawie wciąż są dzwony
    bijące co godzinę. Ksiądz dzwoni raptem 3 razy dziennie. Nie o
    porach o których ludzie śpią, nie naruszając ciszy nocnej. Jeśli to
    nie jest kompromis to co jest? Nie bicie w ogóle? To raczej jest
    kompletnie niezgodne z ideą kompromisu. Poza tym odnoszę wrażenie,
    że kościół to łatwy cel z którym sie walczy. Koleżanka która zaczęła
    wątek nie ma żadnych problemów. Ale większość mieszkańców ma w
    okolicy ujadające psy, imprezki dzieci sąsiadów, sąsiada z
    głośnikami kina domowego i uwielbieniem dla filmów wojennych za
    ścianą czy cokolwiek innego. Rzeczy, które są głośniejsze i trwają
    więcej niż te kilka minut. A jednak tak szybko się nie protestuje.
    Kościół jest łatwym celem...

    > Nie ma moim zdaniem znaczenia czy prośby o cisze generują ludzie
    > chodzący do kościoła czy nie. Ważne czy są to prośby uzasadnione.
    > Nie rozsądzam tego. Za mało znam sprawę.

    A jeśli dzwony kościelne czasowo i decybelowo generują mniejszy
    hałas niż: samoloty, samochody, sąsiedzi, psy sąsiadów i dzieci
    sąsiadów to są to prośby uzasadnione?

    > Od dawna nie bywam w kościele regularnie. W zasadzie nie
    > bywam tam z szacunku do samego kościoła. Nie potrafię się skupić,
    > nie umiem się modlić a takie siedzenie dla samego siedzenia trąci
    > świętokradztwem.

    Polecam - z doświadczenia znajomych, a nie własnego - inny kościół.
    Nie w Józefosławiu. Taki w jakim jest tradycyjnie. Bo w Józku jest
    dziwnie. Tu człowiek jest Bogiem bardziej niż Bóg. Rodzice pozwalają
    dzieciom na wszystko, dzieci biegaja po kościele nawet w czasie mszy
    dla dorosłych, krzyczą. Ludzie wchodzą i wychodzą w każdym momencie.
    Za czasów, które sam pamiętam - choć nie jestem stary - dzieci w
    kościele miały byc cicho, młodzież nie gadała na głos, a ludzie nie
    łazili w trakcie mszy. Teraz wraz z wychowaniem i podejściem, że mi,
    a zwłaszcza moim dzieciom wszystko wolno, kościół na tyle stracił
    atmosferę powagi (zwłaszcza w epicentrum tych zachowań), że
    koszmarnie ciężko jest się skupić w jakikolwiek sposób. Gdyby ludzie
    się zachowywali jak dawniej (gdzie dawniej to tak samo rok 1850,
    1907, 1938, 1950 czy 1989 - bo degenracja obyczajów zapanowała
    niedawno, a przedtem całe generacje je potrfaiły szanować) to pewnie
    Twój ogień by nie wygasł.

    > Powiem Ci, że ja od jakiegoś czasu jestem przeciwnikiem
    demokracji.
    > Tyle tylko, że póki co nie mam nic lepszego do zaoferowania więc
    > siedzę cicho. Marzy mi się monarchia z mądrym człowiekiem jako
    > przewodnikiem narodu. Ale cholera ryzyko, że to będzie
    hochsztapler
    > jest zbyt duże.

    Myślę, że dużo osób ma takie myśli. W tym kraju chyba demokratycznie
    wybrani politycy idiocieją lub stają się koszmarnie leniwi gdy
    przekraczają bramy gmachów władzy. A przy tym rządzie, który dla
    wielu w dzielnicach typu Józefosław był pewnie pozytywny - po
    poprzednim, a teraz się okazuje, że robi niewiele, ściemnia i udaje
    że nie ma kryzysu, a złotówka traci w pół roku prawie dwukrotnie
    względem dolara ludzie już mają dość. Nie wydaje się żeby była jedna
    rozsądna partia. Ale skąd wziąć kogoś oświeconego :D.

    > Twierdzę... <ciach>

    Niom, lubię, a raczej kiedyś lubiłem ten kraj, ale coraz bardziej
    myślę, że przyszłość będę wiązał z innym. I to nie z powodów
    finansowych, tylko atmosfery... :(.

    Pzdr.
  • 06.02.09, 08:25
    Powiem Wam wszystkim tak ! przpadek z "uraczeniem" przez księdza
    proboszcza to żaden przypadek- to jest norma u tego KOGOŚ lub jak
    pisze mahony- mógł mieć zły dzień. Widocznie ma go co dnia.
    Ten miły człowiek wyzwał moją koleżankę w mojej obecności, w w
    swojej kancelarii jakies 6 lat temu -że z racji tego iż nie ma jej i
    tu UWAGA w rejestrze osób które DAŁY kopertę podczas chodzenia po
    kolędzie - to on wnioskuje że jej nie zna, ze tak bezpożnych ludzi
    nie przyjmuje się do kościoła w związku z czym nie ochrzci jej
    dziecka.. bo i tu druga UWGA.. W DZIESIEJSZYCH CZASACH KOŚCIÓŁ
    STAWIA NA JAKOŚC A NIE NA ILOŚĆ.. !!!". kto mi powie że to kapłan,
    pobożny człowiek..? Jeden wielki cham- to ze jest księdzem nie
    wybiela go z noszenia takiego przydomka.
    A co się dzieje po latach..?
    Jej dziecko jest w mniejszości - jakieś 20% dzieci z klasy które
    chodzą na religię...I tu jaka niespodzianka..? uczy je nasz kochany
    ksiądz. Jaka byłaby jego mina kiedy by się dowiedział ze uczy
    religii dziecka, które odrzucił z przyjęcia do kościoła..!!!!

    a więc BROŃCIE TEGO( ...).. DALEJ.. wasza sparwa
    ja tylko radze aby mieć oczy bardziej otwarte niż NA moralizowanie
    PRYWATY
  • 06.02.09, 11:17
    heh, widzę, że zdaniem niektórych ksiądz musi głaskać po główce a
    nie wymagać. A moim zdaniem to jest jak w szkole, po latach tak
    naprawdę pamięta się ludzi wymagających i z charakterem. Ale co kto
    woli.

    Natomiast Twoje twierdzenie, że ksiądz jest łasy na kasę to kanwa na
    sprawę sądową. Po prostu pomówienie. Jemu chodziło tylko i wyłącznie
    o wiarę - uznał, że są niewierzący, skoro nie przyjmują kolędy. A
    dlaczego? Proste, w zeszłym roku ksiądz proboszcz odwiedził moich
    znajomych, ludzi niewierzących z nastawioną bardzo anty-kościelnie
    córką. Podziękował za przyjęcie, porozmawiał, podyskutował z córką i
    gdy dostał kopertę... odmówił! Stwierdził, że tak nie można i że
    najpierw musiałby ich zobaczyć w kościele, żeby móc od nich
    przyjmnować datki. I to też jest prawdziwa historia. Co więcej
    przekazana przez kogoś kto nie jest uprzedzony (jak Ty) i nie robi
    wycieczek personalnych. Więc o ile opowieść poprzedniego użytkownika
    jest w 100% wiarygodna - ksiądz ma charakter i jest kapłanem
    dyscyplinującym a nie głaskającym, więc w zły dzień mógł tak
    powiedzieć, to o tyle po powyższym Twoja historia o pazerności jest
    kompletnie niewiarygodna. Musiała być inna przyczyna odmowy - pewnie
    uznanie rodziców za niewierzących, a Ty tak zinterepretowałaś jak Ci
    wygodniej.

    I na koniec jedna dobra rada. Rozumiem, że musisz obrazić kogoś, kto
    ma inne zdanie niż Ty (mnie, księdza), tym bardziej jeśli większość
    jest (lub wydaje się być) po stronie tej osoby. Ale naprawdę nie
    obrażane osoby ośmieszasz, tylko kogś innego. Jak chcesz dalej
    dyskutować to jest tyle otwartych wątków - pytałem czy tradycje,
    kultura i pamięć nic dla Ciebie nie znaczą, nie odpowiedziałaś,
    kolega zaproponował, a ja poparłem referendum - skoro Ci tak
    strasznie dzwony przeszkadzają - nie odpowiedziałaś. Za to robisz
    kolejną wycieczkę personalną.

    Pzdr.
  • 06.02.09, 11:20
    PS: a przy tym ile ksiądz wydał kasy na boiska, na których dzieci -
    także Twoje, niewierzące, islamskie czy hare krysznowców z Mysiadła -
    mogą się bawić całkowicie za darmo w super warunkach - nawet z
    oświetleniem (gmina nie zapewnia dzieciom nic) Twoje pomówienia
    akurat o kasę są po prostu OBRZYDLIWE.
  • 06.02.09, 14:41
    nikogo nie pomawiam tylko napisalam co slyszalam- nie dała na
    kolędę* , nie przyjęła księdza, chrztu nie będzie.Cóż tu za
    filozofia. i prosze nie mówić co jest obrzydliwie a co nie - bo
    ciebie przy tej rozmowie nie było. Dajcie sobie spokój już z tym
    watkiem bo zapytałam o jedno a rozeszło się na pierdoły.
    prosze tylko nie pisac że ja kogoś pomawiam- bo czuję się urażona.
    Wiem co miało miejsce. Więc pomówieniem jest jak na arzie tylko
    Twoje pomówienie na mój temat !
  • 06.02.09, 15:49
    Kobieto, czy Pani ma świadomość jak mało logiczne są Pani wywody?
    Pisze Pani, że „napisała to co usłyszała”. Nie była więc Pani
    świadkiem tego zdarzenia. Zdanie potem zarzuca Pani Mahonemu, ze
    pisze rzeczy nie wiedząc jak było bo… „nie było go przy rozmowie”.
    De facto jesteście więc w takich samych sytuacjach tylko jedno z was
    broni człowieka, a drugie go oskarża.

    Każdy sensownie myślący człowiek wie, że racja lezy stronie
    Mahonego. Niezależnie od tego jakim człowiekiem jest Proboszcz,
    którego akurat ani ja ani jak widze Pani nie znamy.
    To co Pani robi to JEST pomówienie. Proszę pamiętać, że Internet nie
    jest anonimowy. W Polsce mamy już całkiem sporo spraw, w
    których „anonimowym” internautom pokazano, że w Internecie także
    trzeba szanować prawo. Po IP bardzo często można naprawdę trafić pod
    samiutkie drzwi Pani mieszkania. Proszę mieć nadzieję, że nie czyta
    tego proboszcz i że nikt mu o tym nie opowie.

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 06.02.09, 16:25
    lets_do_it napisał:

    >Po IP bardzo często można naprawdę trafić pod samiutkie drzwi Pani
    > mieszkania.

    Nie chcę się wtrącać w tą przepychankę słowną, bo temat jest mi
    obojętny, ale powyższe zacytowane zdanie zwróciło moją uwagę, bo
    parę dni temu sam się tym IP interesowałem jak to z nim faktycznie
    jest. Więc sięgnąłem do wiedzy osób znających się w temacie i
    okazało się, że słynne IP jest dla nas laikow bardzo fetyszyzowane,
    gdyż żaden administrator takiej wiedzy nie ujawni, często jest nawet
    tak że i administrator nie widzi tego osławionego IP, co oczywiście
    nie oznacza że po nitce do kłębka się nie dojdzie, ale wtedy
    musiałoby dojść do przestępstwa ściganego z urzędu, co jest
    oczywiste.
  • 06.02.09, 17:03
    Odnośnie IP, masz wiecie, to Polska jest. Tu oficjalnie nikt niczego
    nie chce ujawniać, między innymi w związku z ustawą o ochronie
    danych osobowych, a drogą nieoficjalną w 10 minut ludzie się po
    adresie IP, zastrzeżonym telefonie czy numerze rejestracyjnym
    dowiadują kto jest właścicielem i gdzie mieszka. Ot, Polska.

    Ale myślę, że temacie dyskusja jest bezcelowa. Ksiądz na pewno nie
    będzie nikogo skarżył za wyssane z palca pomówienia. Prędzej się
    pomodli za duszę naszej forumowej koleżanki, jeśli to przeczyta ;)

    Pzdr.
  • 06.02.09, 17:00
    Nie przyjęła księdza, jest niewierząca, ksiądz nie widzi sensu
    chrzczenia dzieci niewierzących. Tak to wygląda. Dawanie nie ma nic
    do rzeczy. To już zakładasz Ty w swojej złośliwości. A postawa o
    niechrzeczeniu dzieci niewierzących może być dość radykalna, ale
    jeśli ktoś pojmuję religię na serio, to jest to zrozumiałe. Bo po co
    niewierzącym sakrament kościelny?

    > Więc pomówieniem jest jak na arzie tylko
    > Twoje pomówienie na mój temat !

    I znów nie masz racji. Z opisanej sytuacji (ani za pierwszym ani za
    drugim razem) nie wynika że KASA miała jakiekolwiek znaczenie,
    tylko, że WIARA. Kasa jest TWOJĄ interpretacją, a nie FAKTEM
  • 06.02.09, 17:29
    Witam,

    pozwole sobie napisac kilka słow w temacie koscioła. Mnie osobiście
    dzwony nie przeszkadzaja, poniewaz mieszkam daleko od koscioła i u
    mnie ich po prostu nie słychac. Ilekroć przejeżdzam ulicą Ogrodową
    to szczerze współczuje miejszkającym tam ludziom i zawsze mówie
    sobie " w duchu", oby mnie to nie spotkało. I mam nadzieje, ze nie
    spotka, bo raczej z własnej i nieprzymuszonej woli nie kupię
    mieszkania w bezposrednim sąsiedztwie kościoła.
    W czasach dziecinstwa mieszkałam blisko torów kolejowych i po pewnym
    czasie pociągi stały się dla mnie jak widmo. Po prostu przestałam je
    słyszeć.

    Co do ksiedza proboszcza, to osobiscie spotkałam się z jego "złym
    dniem". W skrócie mogę powiedzieć, iż ksiądz zdecydowanie odmówił mi
    chrzcin dziecka w wybranym przeze mnie terminie.
    Nie tupnęłam nóżką, nie wypisywałam złych słów o księdzu tylko po
    prostu ochrzciłam dziecko w innej parafii. I to był dobry wybór.
    Taki sam jak wybór lokalizacji mieszkania z daleka od bijących
    dzwonów.

    Pozdrawiam
  • 06.02.09, 17:35
    > Co do ksiedza proboszcza, to osobiscie spotkałam się z jego "złym
    > dniem". W skrócie mogę powiedzieć, iż ksiądz zdecydowanie odmówił
    mi
    > chrzcin dziecka w wybranym przeze mnie terminie.

    A można wiedzieć, z czystej ciekawości czemu odmówił? I czy termin
    był sztywny? Bo wiesz, z tymi chrztami jest druga strona medalu.
    Niekiedy jest ich tyle, że ludzie cholery dostają, a masza zamiast
    godziny trwa półtorej - u nas bardzo dzieciata parafia :). I czasem
    ksiądz musi odmówić, bo dzieci i rodzice stanowią zwykle na mszy
    mniejszość w kościele, a ludzie marzną i klną w duchu, że czemu aż
    tyle naraz. Więc ksiądz ma ciężką rolę wypośrodkowac między wolą
    rodziców, a cierpliwością parafian :).

    Pzdr.
  • 04.02.09, 15:24
    annas555 napisała:

    > otóż - musze zasmucic tych którzy uważają ze zycie w normlaności to
    > życie jak mnich. Nie mam dzieci które się drą, sama nie urządzam
    > iprez, pracuję od rana do wieczora - a w weekendy odyspiam
    > tygodniową pracę która coraz jest coraz bardziej intensywna. Cóż..

    o czym tu dyskutowac z Pania skoro dla Pani zasuw od rana do wieczora a potem
    odsypianie tygodnia w weekend jest NORMALNOSCIA
    bardzo Pani wspolczuje
    kiedys sie Pani obudzi.... zobaczy ze wokolo ZYJA ludzie

    szczesliwie Pani zachowanie jest nieuciazliwe :) DOPÓKI nie bedzie Pani ŻĄDAŁA
    abysmy Pani rytmem zycia zyli a na to zaczyna wyglądać

    czy aby warto jest wypruwac sobie zyły aby mieszkac w Józku? może ulży Pani
    sobie ( i nam) - jest tyle pieknych okolic, gdzie nie bija dzwony...
  • 04.02.09, 22:00
    Najlepiej zamknąć kościół... i księdza też...
    a tak na poważnie to cieszy mnie, że nie wszystkim przeszkadzają dzwony.
  • 05.02.09, 10:11
    Popieram. Nie chodze do koscioła a zmuszany jestem do słuchania
    dzwonów. Jesli ktoś chce chodzić do koscioła to jego sprawa ale
    dlaczego trzeba o tym zawiadamiac całą okolicę?
  • 05.02.09, 10:52
    Popieram. Nie chodze do koscioła a zmuszany jestem do słuchania
    dzwonów. Jesli ktoś chce chodzić do koscioła to jego sprawa ale
    dlaczego trzeba o tym zawiadamiac całą okolicę?

    Bo mieszkasz na wsi, a na wsi tak jest,że dzwony biją na mszę...
    Józefosław to wieś.......... tak jest w papierach urzędowych....
    mieszkasz na wsi i żyj jak na wsi. Dzwony będą bić i już.... A jak
    nie podoba się to za rogiem jest stolica :)
  • 05.02.09, 11:19
    > Bo mieszkasz na wsi, a na wsi tak jest,że dzwony biją na mszę...
    > Józefosław to wieś.......... tak jest w papierach urzędowych....
    > mieszkasz na wsi i żyj jak na wsi. Dzwony będą bić i już.... A jak
    > nie podoba się to za rogiem jest stolica :)

    A w stolicy to niby nie biją :P.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 10:53
    zbysze-k napisał:

    > Popieram. Nie chodze do koscioła a zmuszany jestem do słuchania
    > dzwonów. Jesli ktoś chce chodzić do koscioła to jego sprawa ale
    > dlaczego trzeba o tym zawiadamiac całą okolicę?


    Bo mieszkasz na wsi, a na wsi tak jest,że dzwony biją na mszę...
    Józefosław to wieś.......... tak jest w papierach urzędowych....
    mieszkasz na wsi i żyj jak na wsi. Dzwony będą bić i już.... A jak
    nie podoba się to za rogiem jest stolica :)
  • 05.02.09, 11:22
    > Popieram. Nie chodze do koscioła a zmuszany jestem do słuchania
    > dzwonów. Jesli ktoś chce chodzić do koscioła to jego sprawa ale
    > dlaczego trzeba o tym zawiadamiac całą okolicę?

    Dlaczego? Dla osób nie rozumiejących normalnej argumentacji i wciąż
    uprawiających prywatę jest wytłumacznie proste i brutalne. Mamy
    DEMOKRACJĘ. Mieszkasz w kraju w którym większość ludzi jest wyznania
    katolickiego i jest za dzwonami. To się musisz dostosować. I uważaj
    z tymi próbami wymuszenia władz mniejszości. Bo jak Twoja skrajnie
    prywaciarska atesistyczna mniejszość ma terroryzować większość, to
    każda inna mniejszość też może. Parę rodzin Islamskich w okolicy
    jest. Jak jest władza mniejszości to może muezzin na całą okolicę 5
    razy dziennie, co? Uspokójcie się w końcu ludzie z tą prywatą, bo
    wystawiacie świadectwo tylko sobie.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 11:41

    < Dlaczego? Dla osób nie rozumiejących normalnej argumentacji i wciąż
    < uprawiających prywatę jest wytłumacznie proste i brutalne. Mamy
    < DEMOKRACJĘ. Mieszkasz w kraju w którym większość ludzi jestwyznania
    < katolickiego i jest za dzwonami.

    No dobrze, ale w demokracji są społeczności lokalne (samorządne). Więc może
    dobrze byłoby w lokalnej społeczności Józefosławia urządzić referendum (bić w
    dzwony czy nie i jak głośno :-)

    W komisji będą: sołtys, proboszcz no i może jakiś posterunkowy ;-)

    Udział wzięliby wszyscy chętni i zainteresowani (nieobecni głosu nie mają).

    Uprzedzam od razu, że mnie dzwony nie przeszkadzają, ale głosy ich przeciwników
    są trochę zbyt agresywne.
    Niech więc zdecyduje większość, ale lokalna (a nie cała Polska).

    Mirek
  • 05.02.09, 17:42
    > No dobrze, ale w demokracji są społeczności lokalne (samorządne).
    Więc może
    > dobrze byłoby w lokalnej społeczności Józefosławia urządzić
    referendum (bić w
    > dzwony czy nie i jak głośno :-)

    Jestem za. Ale mniejszość anty-dzwonowa tego nie chce, bo doskonale
    wie, że jest mniejszością. A poza tym zaraz się zacznie afera jak
    podzielić. Mniejszość anty-dzwonowa w większości (choć podobno nie
    koleżanka Annas55) mieszka na nowiutkich osiedlach, powstałych tuż
    przy kościele, a później niż kościół. I będą chcieli ograniczyć
    referendum do tych ludzi. Większość będzie chciała referendum w
    całej wsi czy parafii. A jak pogodzić? Łazić z miernikiem decybeli i
    wyznaczać strefę? Mniejszości anty-kościelnej nie zadowolisz, a że
    to oni chcą zmian, to oni powinni zorganizować uczciwe referendum :)

    > W komisji będą: sołtys, proboszcz no i może jakiś posterunkowy ;-)

    A sołtys z proboszczem u nas się nie pobiją :P?

    > Udział wzięliby wszyscy chętni i zainteresowani (nieobecni głosu
    nie mają).

    Cóż, wiadomo jak będzie. Nawet jak się uda ustalić zakrese
    referendum, to pewna strona nigdy nie uzna wyników jak będą nie po
    ich myśli... wiadomo która :D.

    > Uprzedzam od razu, że mnie dzwony nie przeszkadzają, ale głosy ich
    przeciwników
    > są trochę zbyt agresywne.
    > Niech więc zdecyduje większość, ale lokalna (a nie cała Polska).

    Niech decyduje. Tylko, że to utopijne. Wierzysz, że to co piszesz da
    się uczciwie zrobić w Józku? Ja jestem jak najbardziej za. I jestem
    spokojny o wynik. Mogę nawet, jako nie chodzący do kościoła
    powstrzymać się od głosu, a i tak wiadomo, że tradycja zostanie :D.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 18:33
    >mahony2109 napisał:
    Niech decyduje. Tylko, że to utopijne. Wierzysz, że to co piszesz da
    > się uczciwie zrobić w Józku? Ja jestem jak najbardziej za. I jestem
    > spokojny o wynik. Mogę nawet, jako nie chodzący do kościoła
    > powstrzymać się od głosu, a i tak wiadomo, że tradycja zostanie :D.

    Po ostatniej kolędzie (wizycie proboszcza) nie byłbym już taki pewny o wynik
    referendum. To w jaki sposób zaprezentował się proboszcz, jakimi informacjami na
    temat ludzi mieszkających na moim Osiedlu i nie tylko mnie uraczył.Dowiedziałem
    się kto ma ślub kościelny, kto nie, kto jest rozwodnikiem,i o tym jak ksiądz
    sprawdza na drugi dzień czy w domach, które go nie przyjęli pali się światło; a
    także czyje dziecko jest "debilkiem" Przepraszam za to słowo. Czułem się bardzo
    zażenowany i wstyd mi,że mamy takiego księdza...:((((
    I niestety o tym incydencie nie mogę zapomnieć.
  • 05.02.09, 18:47
    Hmm, to dość dla mnie szokujące. Nigdy się nie spotkałem z takim
    zachowaniem księdza proboszcza. Za każdym razem jak bywał na
    kolędzie - a łącznie już było kilka razy, choć akurat na moje
    osiedle często chodzili pozostali księża - to proboszcz wydawał się
    być bardzo miłym człowiekiem. Owszem, ma charakter, nie daje sobie w
    kaszę dmuchać, ale dzięki temu nie jest nudny i nie jest oderwany od
    świata jak wiele księży - natomiast generalnie wydawało się, że
    przejawia się to tylko dobrze - w końcu mało który ksiądz buduje i
    udostępnia za darmo dzieciom obiekty sportowe. Może lepiej nie
    oceniać go po jednej rozmowie. Każdy mógł mieć zły dzień.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 13:03
    naparwdę z zaciekawieniem słucham opinii..iż mogłam zrobić
    erkonesans przed kamieniem wegielnym na polu gdzie stoi obecnie
    kościół, ze mogę się wyprowadzić..że lepiej kontemplowac niż gonić
    za kasą.Cóż- ksiądz mi kasy ani schornienia nie da- to nie te czasy.
    Z założenia wierzycie w Boga- jak tu po niektórych opisach
    wnioskuję. Zastanawiam się w jakiego bo chrześcijaninem jest ten kto
    pzrybiera chrzest święty a katlokiem ten kto WYPEŁNIA PRZYKAZANIA -
    między innymi - dzień święty święcić. Nie wiem gdzie go święcą Ci co
    tak popierają ranne budzenie, nie wiem tez czemu nie uczęszczają na
    msze święte jak uważają się za wyznawców tej wiary. Jedna wielka
    obłuda- ja przynajmniej mówię wprost. Nie ja zwołuję zebrania na
    osiedlach- które mają miejsce, nie ja protestuję, ale słyszę to
    naokoło i mam tego codziennego gratisu* dosyć..i nie mówię przy tym,
    że jestem katolikiem - nie chodząc do Kościoła.
  • 05.02.09, 17:34
    Eeee... tak. Nierzeczowy post. Bez sensu. Bez odpowiedzi na proste
    zarzuty: braku szacunku dla wiary większości i dla tradycji swojego
    kraju. Natomiast cała dyskusja jest bezcelowa. Większość chce
    normalności i garstka, która chce prywaty nic nie osiągnie. A tak
    BTW, święcenie dnia świętego to nie przesypianie go :DDD.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 13:07
    "Z chwaleniem się swoim katolicyzmem często jest tak, jak z
    chwaleniem się przez młodych Europejczyków buddyzmem - mają o tym
    jakotakie pojęcie, jednak całokształt jest nie do przyjęcia w ich
    szybkim życiu i tworzą sobie własną nieuwierającą odmianę wyznania."
    Patrz: wierzę w Boga ( domnieniam, że w Chrystusa) ale do Koscioła
    nie chodzę ;)))
  • 05.02.09, 17:37
    > "Z chwaleniem się swoim katolicyzmem często jest tak, jak z
    > chwaleniem się przez młodych Europejczyków buddyzmem - mają o tym
    > jakotakie pojęcie, jednak całokształt jest nie do przyjęcia w ich
    > szybkim życiu i tworzą sobie własną nieuwierającą odmianę
    wyznania."
    > Patrz: wierzę w Boga ( domnieniam, że w Chrystusa) ale do Koscioła
    > nie chodzę ;)))

    Tak, żeby robić wycieczki personalne do mnie ośmieszasz samą siebie.
    Bóg, jako istota wyższa, sprawca i istota narzucająca moralne
    zachowanie (w większości kultur zasady vel. przykazania są podobne)
    nie należy do żadnego kościoła. Jest Bogiem Chrześcijan, Żydów i
    Muzułmanów. A jak się interesujesz teoriami, to lepiej popatrz na
    te, które głoszą, że człowiek nie może żyć bez wiary w wyższą
    istotę. 100% ludzi kogoś/coś czci. Jeśli nie Boga, to zwykle: siebie
    albo pieniądz. Taka psychologiczna prawda. Ale ta teoria już Ci się
    nie spodoba :D.

    Pzdr.
  • 05.02.09, 20:22

    > Bóg, jako istota wyższa, sprawca i istota narzucająca moralne
    > zachowanie

    Mahony… Bóg (zwłaszcza katolików) nikomu niczego nie narzuca.
    Pokazuje jedynie drogę jaką trzeba przejść, żeby dojść do zbawienia.
    Człowiek od początku swojego istnienia miał wolny wybór. Natomiast
    pełna zgoda, że ludzie ze swojej natury są religijni i nie tyle chcą
    ale muszą w coś wierzyć. Inaczej nie są w stanie ogarnąć absolutu.

    Natomiast mnie także denerwują przytyki osobiste. Tak jakby nie
    można było inaczej.
  • 05.02.09, 22:22
    > Mahony… Bóg (zwłaszcza katolików) nikomu niczego nie narzuca.
    > Pokazuje jedynie drogę jaką trzeba przejść, żeby dojść do
    zbawienia.
    > Człowiek od początku swojego istnienia miał wolny wybór. Natomiast
    > pełna zgoda, że ludzie ze swojej natury są religijni i nie tyle
    chcą
    > ale muszą w coś wierzyć. Inaczej nie są w stanie ogarnąć absolutu.
    >
    > Natomiast mnie także denerwują przytyki osobiste. Tak jakby nie
    > można było inaczej.

    No masz rację, słowo nakazuje nie było właściwie. Pod nakazami
    rozumiałem po prostu zasady życia, wg. wszystkich religii.
    Chrześcijańskie 10 przykazań, Islamskie 5 filarów islamu itd.
    wszystkie są tak naprawdę bardzo podbne...

    Pzdr.
  • 07.02.09, 00:11
    Panie Mahony, Panie Mahony, rano wstań, rano wstań,
    wszystkie dzwony biją, wszystkie dzwony biją
    bim ,bam ,bom,
    bim, bam, bom.
    Tra, la,la........
  • 07.02.09, 11:04
    Jaki nick taki post :P. Szkoda tylko, że na necie (bez zadania sobie
    trudu kombinowania z jakimiś IP) nie widać, nazwijmy to pewnych
    powiązań między użytkownikami. Bo oczywiście może to być czysty
    przypadek, ale gdy często gdy jednej z dyskutujących osób brakuje
    argumentów pojawiają się dziwne nicki i dziwne posty ;DDD
  • 07.02.09, 12:05
    Jak zwykle "piękna", "bardzo kulturalna" i szalenie rozdmuchana
    emocjonalnie bitwa o dzwony na forum z której (jak zawsze) nic
    konstruktywnego nie wyniknia, ale przynajmniej można było popisać
    znów na proboszcza, obnosić się swoim ateizmem, niechodzeniem do
    kościoła etc.
    Ciekawi mnie tylko, co z tymi ateistami, bądź pseudoateistami
    będzie? Czy będą mieli świecką, państwową ceremonię pogrzebową, czy
    rodzina przyjdzie do tego (niepotrzebnego i wciąż przeszkadzającego
    kościoła) i będzie prosić o katolicki pogrzeb na którym ...będą
    biły "oszałamiające dzwony"...
    Ciekawe też kiedy znów ten temat powróci aby znowu "duże dzieci"
    mogły się realizować w wysokich lotów twórczości forum
    internetowego? - Obstawiam, że maj-czerwiec.
  • 07.02.09, 19:04

    W maju-czerwcu obstawiam : kosiarki przeplatane głośnymi imprezkami


  • 09.02.09, 08:19
    Rozpocząłem ten wątek, aczkolwiek w miarę rozwijania się tematu
    coraz bardziej sie oddalam od uczestniczenia w nim.Ręce tylko
    załamać. Nie padło żadne stwierdzenie, że ksiądz jest nieprawym
    człowiekiem, nie piszę tego bo go nie znam. Ocena dotycząca jego
    zachowań i przyjmowania ludzi w kancelarii odbiega od norm ogólnie
    przyjetych - co jak widzę potwierdzają tez i inni uzytkownicy forum.
    Fakt iż parafia ufundowała miejsca rekeracji dla dzieci nie zwalnia
    nikogo od kulturalnego obcowania z innymi.Wątek miał dotyczyć
    przeszkadzających (jak widzę wilu osobom)dzwonów a nie przepychanek
    czy bardzo a może bardzo- bardzo ptrzeciwnicy "boją" się referendum,
    tego że uprawiają prywatę, itp. Śmieszne się to zrobiło. Naprawdę.
    Widzę tu kilku nauczycieli* którzy pouczają wiekszość wypowiadającą
    sie na forum aczkolwiek za każdym razem nauczanie odbywa sie w ten
    sam sposób : jakie G można przyczepic osobie która podskoczyła*. Tak
    się nie robi. tak nie mozna prowadzić żadnych rozmów. Józefosław
    jest jaki jest. Ale nie mozna oskarżac ludzi mieszkających nieopodal
    jakiegoś miejsca tylko dlatego ze tam mieszkają - i co prowadzi
    dalej- wymuszania aby zmienili swój tok myslenia- bo widziały gały
    co brały. spójrzcie na inne posty na forum. jedynie ogłoszenia typu-
    wynajme dom albo kupie mieszkanie nie ma chamstwa i pouczania jak
    nalezy żyć.
    Powodzenia
  • 09.02.09, 09:41
    Widzi Pan,
    Ja mam problem z taka postawą, jaką Pan reprezentuje. Mój pierwszy
    wpis w Pana wątku był właściwie próbą obrony Pana (lub pani bo
    czasem czytam wpisy pisane przez kobietę z tego samego Nicka)
    stanowiska. Wystarczy przeczytać:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20162&w=90744204&a=90888807
    Jednak później dokumentnie się Pan/Pani (może będę pisał Państwo…)
    pogubili. Zaczęły padać bezpodstawne oskarżenia pod adresem
    proboszcza. Bezpodstawne, bo jak potem przeczytaliśmy były to
    informacje zasłyszane. Na takie działanie zgody być nie może bo to
    jest właśnie psucie dyskusji. W taki sposób o każdym da się napisać
    coś dezawuującego i Państwo poszli tą drogą. A wystarczyło
    przeprosić i przyznać, że to było nietaktowne i dalej dyskutować o
    przeszkadzających dzwonach.

    Nie znam proboszcza, nie znam żadnego księdza z tej parafii.
    Mieszkam 500m w linii prostej od kościoła i mam to szczęście, że
    problem głośnych dzwonów mnie nie dotyczy. Uważam, że warto stawać w
    obronie kogokolwiek, o kim pisze się złe rzeczy tylko na podstawie
    plotek. Głównie dlatego, że taka osoba ma właściwie zerowe szanse na
    odparcie ataków.

    Starajcie się zmienić wasze otoczenie, jeżeli uważacie ze to ma sens
    i ze osób, które chcą tego samego jest więcej. Ale proszę, róbcie to
    w cywilizowany sposób. Dyskusja na forum tak. Fałszywe oskarżenia
    nie.
    Pozdrawiam

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 09.02.09, 10:46
    Post nie dotyczył wszystkich na forum. Nie każdy naskakuje na
    każeego..tak więc nie tylko złe opinie sa zauważane. Jest jednak
    jakaś dziwna reguła panująca tutaj na forum Józefosławia. Każdy na
    każdego naskakuje.A mówią że warszawiacy są kłótliwi..To co tutaj
    można poczytać nie dorasta do pięt warszawie. Większość wątków ma
    swoich "nauczycieli" którzy każdego na wjeździe przywracaja do
    pionu. Jedynie ( tak jak wspomniałam ogłoszenia typu sprzedam ) nie
    wywierają negatywnych odczuć..choć znalazł się 1 gdzie odpowiedziano
    w stylu ogólnoprzyjętym dla forum.
    Zero solidarności. Jak się napisze, że się nie pracuje- to znjadzie
    się taki aby doradzić żeby sobie robotę znaleźć i w domu nie
    siedziec bo z nudów głupoty do głowy przychodzą; jak sie napisze że
    sie duzo opracuje- to się można spodziewać komentarza ze życie sie
    traci na bieganie za KASĄ.Być może sie mylę, być może wszyscy są ku
    wszytskim mile nastawieni.Może to tylko złudzenie.
  • 09.02.09, 14:54
    Zastanawiam się czy masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Może
    już starczy kolejnych postów sygnalizujących frustrację, że nie
    dostałaś/eś poklasku? Jeśli ktoś psuje dyskusje to tylko Ty:
    - nie odpowiadając na argumenty - właściwie w ogóle nie używając
    argumentów, tylko "ja chcę"
    - nie akceptując ogólnie przyjętych metod - np: referendum
    - narzekając na dyskusję innych - podczas gdy samemu dyskutuje się
    jeszcze gorzej
    - dyskutując NAJMNIEJ uprzejmie ze wszystkich użytkowników - od
    Ciebie padło jedyne brzydkie słowo
    - obrażając ludzi personalnie - księdza proboszcza
    - uważając, że kazdy powinien Twojemu zdaniu przyklasnąć - a inne
    zdanie to powód by go obrażać
    - i narzekając na poziom dyskusji, któremy sam/a najbardziej
    zaszkodziłaś.

    Jeśli oczekujesz od forum zgody z Tobą i poparcia w conajmniej
    kontrowersyjnej sprawie to obawiam się, że musisz założyć własne
    forum. I radzę Ci już przestać się udzielać w tym temacie jeśli
    chcesz żeby ktokolwiek (poza trollami może) zachował na tym forum
    szacunek do Ciebie/Was, bo od przynajmniej 6 ostatnich postów nie
    napisałaś nic w temacie, za to w każdym obraziłaś kogoś personalnie,
    bądź w sposób nazwijmy to ukryty. Ja rozumiem, że ciężko się
    pogodzić z tym, że chyba cały jeden normalny użytkownik i jeden
    troll Cię poparł, ale pora się z tym pogodzić i zająć się np:
    referendum, a nie ośmieszaniem się dalej.

    Pzdr.

    PS: forumowicz lets_do_it, który Cię bronił zanim się nie
    ośmieszyłaś/eś należy do bardzo rzadkich forumowych dżentelmenów i
    zanim i jemu personalnie dołożysz to lepiej się zastanów dwa razy,
    bo przekroczysz już wszelkie granice cywilizowanej dyskusji.
  • 09.02.09, 15:20
    Nie znam forumowiczów, nie wiem czy są dżentelmenami czy nie. Nikomu
    nie było 'dołożone" - post był napisany do ogółu a jeżlei ktoś się
    poczuł dotknięty, że akurat tylko o nim była mowa to już..nic na to
    nie poradzę.
    W moich komentarzach nie było tylko stwierdzeń "ja chcę"- to fałsz-
    wystarczy przeczytać I post i I wypowiedzi jakie się posypały..
    Pytanie czy możnaby cos z tym zrobić- nie zakładało ze boje się jak
    ognia referendum- wręcz odwrotnie. Nie wiem skąd się PANU wzięło
    stwierdzenie że każdy powinien mi przyklasnąć. Ani razu takie zadnie
    nie było wypowiedziane..poza tym szkoda czasu, naprawdę na te
    utarczki..Sam PAN gardzi złym ocenianiem innych a zajmuje się
    wszytskim innym a nie tematem, który uważam że i tak już się spalił.
    a co do wypowiadania się o innych żle..to radzę przeczytać swój
    komentarz zaczynający się od ; jaki nick taki poziom..:)osobie która
    sie wypowiedziała w tym nieszczęsnym wątku.
    Zbyt duże wyobrażenia ma PAN co do przenikania ludzkich myśli. jak
    widzę interpretacja kwitnie :)
  • 09.02.09, 15:35
    Na początek, krótka notka o netykiecie. Forma PAN/PANI na necie w
    dyskusjach występuje raczej rzadko i niestety zwykle w znaczeniu
    wręcz odwrotnym niż w realu. Ludzie zaczynają pisać PAN/PANI gdy
    chcą komuś dołożyć i brzmieć oschle i nieprzyjemnie. Nie mówiąc już
    o tym, że większość nicków nie do końca mówi jakiej formy użyć,
    żeńskiej czy męskiej. Dlatego wybacz, ale ja na necie takich form
    nie używalem od sej pierwszej dyskusji kilkanaście lat temu i nie
    zacznę teraz, bo uważam przybyłą z krajów anglosaskich mniej
    formalną metodę dyskusji za poprostu lepszą :P. I brak tej formy nie
    oznacza braku szacunku.

    > W moich komentarzach nie było tylko stwierdzeń "ja chcę"- to fałsz-
    > wystarczy przeczytać I post i I wypowiedzi jakie się posypały..

    Tak, poczytałem. Było: ja chcę - mi przeszkadza. Potem wiele różnych
    argumentów drugiej strony: tradycja, demokracja. Potem z Twojej
    obraza księdza. Potem oburzenie pozostałych. Potem już tylko Twoje
    podjazdowe posty.

    > Sam PAN gardzi złym ocenianiem innych a zajmuje się
    > wszytskim innym a nie tematem, który uważam że i tak już się
    spalił.

    Nie wydaje mi się. Ja przynajmniej w co drugim poście od jakiegoś
    czasu w tym temacie proponuję referendum. Jak narazie nikt z
    przeciwników dzwonów nie podchwycił. Mogę nawet pomóc w
    organizacji :).

    > a co do wypowiadania się o innych żle..to radzę przeczytać swój
    > komentarz zaczynający się od ; jaki nick taki poziom..:)osobie
    która
    > sie wypowiedziała w tym nieszczęsnym wątku.

    Osoba nie wypowiedziała się w tym wątku. Tu już netykieta nie
    podlega interperetacji (jak w przypadku form). To według każdej
    interpretacji było poprostu trollowanie. Troll Internetowy - ktoś
    piszący posty nie na temat - zasługuje na trollowe traktowanie.
    Troll nie wnosi nic do dyskusji tylko się naśmiewa lub pisze nie na
    temat. Więc wybacz, ale trolle się traktuje jak trolle :D. A nick
    jest taki, że komentarz się sam nasunął. Gdybym miał nick
    mahonywgaciach to przez lata bym się pewnie nasłuchał tysięcy
    docinek. Wybierając nick trzeba się z tym liczyć. Ale trollom zwykle
    właśnie o to chodzi by budzić kontrowersje ;).
    A jeśli ktoś pisze trollowy post i ma nick jak troll to czemu go nie
    traktować jak trolla, choć sam tego chciał/a???
    Tacy ludzie powalili forum onetu. Chcesz żeby zrobili to samo z
    Gazetą??

    > Zbyt duże wyobrażenia ma PAN co do przenikania ludzkich myśli. jak
    > widzę interpretacja kwitnie :)

    Każdy człowiek to podmiot interpretujący. Ale jak widać moja
    interpretacja (problemu jak i sytuacji w temacie) póki co budzi w
    tym temacie jednak większą sympatię, czy też jest bardziej zgodna z
    interpretacją ogółu niż Twoja.:P

    Pzdr.

    PS: piszesz o nauczycielach. Forma "czytać uważnie" jest formą
    polecenia. Forma "ktoś ma problem z uważnym czytaniem" czy podobna,
    jest formą opinii. Ta pierwsza, Twoja - świadczy o zapędach
    nauczycielskich, czyli uważaniu, że się wie lepiej... :D.
  • 09.02.09, 16:15
    Post wniósł do dyskusji tyle co 7-8 poprzednich, ale znacznie
    uprzejmiej ;P, więc z mojej strony koniec tematu, na dalsze
    prowokacje już nie będę odpowiadał. A jak ktoś o dzwonach zacznie
    rzeczową dyskusję to znów pewnie coś napiszę.
    Pzdr.
  • 11.02.09, 13:54
    Można było przeczytać (by mahony):
    "Post wniósł do dyskusji tyle co 7-8 poprzednich, ale znacznie
    uprzejmiej ;P, więc z mojej strony koniec tematu, na dalsze
    prowokacje już nie będę odpowiadał. A jak ktoś o dzwonach zacznie
    rzeczową dyskusję to znów pewnie coś napiszę.
    Pzdr."
    I rzeczywiście odpisał..choć jak sam ocenił komentarz Pana który się
    wypowiedział jest idiotyczyny. :) Ja tutaj widzę sprzeczność.
    Ale nie komentuję już niczego. Nie warto. Więc nie pytajcie mnie po
    tym jak uciszacie.
  • 11.02.09, 14:07
    No cóż nowa osoba w dyskusji, która ewidentnie pije do mnie, to
    trzeba odpisać. Niestety zacząłem odpisywać od niewłaściwej strony -
    powiedzmy od dołu tematu. Więc dopiero 3 post do którego doszedłem
    to był ten idiotyczny z porównaniem rzeczy legalnych i nielegalnych,
    które niby miało cokolwiek dowodzić.

    Ależ ja nikogo nie uciszam. Zbyt wrażliwa/y jesteś. Dyskusja ze mną
    zawsze jest dyskusją "akademicką", może być gorąca, ale przecież
    jest zwykłą dyskusją. Należy się uzbroić w cierpliwość i walić
    śmiało przed siebie. Wiele dyskusji na forach się skończyło tak, że
    to moja opinia była popierana przez mniejszość, a kilka nawet jakimś
    flamem dla mnie. Z tym się trzeba liczyć jak się dyskutuje ostro jak
    ja :). Spokojnie i z łatwością możesz obrócić tę dyskusję tak, żeby
    zdobyć poparcie forumowego ogółu i podpisy pod petycją przeciw
    dzwonom nawet. Trzeba tylko walić argumetami, a nie personaliami :).

    Pozdrawiam.
  • 11.02.09, 14:15
    Tak, znów moja wina.Znów niedoczytane, przeoczone,
    nieuargumentowane. Ale 1 to racja - wiele watków mahony potrafi
    rozwalić tak że sie juz nawet dyskutowac nie chce. Mnie się już nie
    chce dlatego proszę mnie nie pytać o zdanie jak się mnie uprzednio
    pogania z wątku. I tyle.
  • 11.02.09, 21:22
    Nikt Cię nie pogonił. Dyskusja to argumenty. Nie zasłyszane
    pomówienia czy złośliwe komentarze. Pierwsza przestałaś prowadzić
    dyskusję zastępując argumenty pomówieniami na temat księdza
    proboszcza. A jeśli nie życzycsz sobie czytać moich postów to jest
    na forum opcja ignorowania, możesz ich nie czytać. Tylko wtedy
    akurat ten temat by w ogóle nie żył, bo poparcie dostałaś mikre i
    nikt (łącznie z Tobą) nie zaproponował rozwiązania. Całe życie
    tematu to dyskusja o pryncypiach. Inaczej by leżał zapomniany na
    dnie. A tak w sumie także dzięki mnie inicjatywa ma... reklamę. A
    zwłaszcza jeśli uważasz, że ja się ośmieszam, bo wtedy ma tym
    większą, bo ludzie się postawią w opozycji do mnie :P

    A i naprawdę przestań się stawiać w roli ofiary wrednego mahonego w
    tym temacie. Na moje posty możesz nie odpowiadać, możesz też sobie
    zrobić ignore'a. A jedyna osoba która się wrednie zachowała w
    temacie to Ty - pisząc personalnie o księdzu proboszczu (czyli jakby
    pisząc z imienia i nazwiska, bo w parafii jest tylko jeden)
    zasłyszane historie z własnym założeniem (że chodziło o "kasę" a nie
    wiarę). Generalnie ten jeden post się wyłamuje z ogólnie przyjętych
    norm i gdyby ksiądz się uparł to mógłby Cię podać do sądu o
    pomówienia. Wiadomo, że to przesada, ale te przepisy z powodzeniem
    stosowali samorządowcy, np: z Polic i Bytowa. I tamte zaskarżane
    posty były dokładnie takie - personalne, ale nie przez proste użycie
    nazwiska, ale np: burmistrz miasta x, czy przewodniczący rady x (tak
    samo jak ksiądz proboszcz danej parafii wskazuje na konkretne
    osoby). Oczywiście takie zaskarżanie to bzdura i jeden ze złych
    przepisów w polsce - krępujących wolność słowa i pierwszy bym
    stracił szacunek do księdza gdyby Cię pozwał, ale jak już
    analizujemy dyskusję to trzeba o tym wspomnieć, że to nie ja jako
    jedyny zrobiłem taki faux pas :P

    Pzdr.
  • 12.02.09, 08:12
    :)
  • 12.02.09, 11:26
    > :)

    A żebyś wiedział/a jak nie w porę ten komentarz :D. Długo się
    zbierałem z otwarciem tego forum. W końcu to zrobiłem, ale już chyba
    nie będę. Zbyt nieprzyjemnie tu jest. I nie, to nie jest przytyk do
    Ciebie, tylko tak ogólnie :(. Na forum Józeka nigdy nie ma zgody.
    Jeden temat "zgody narodowej" to był ten na temat pewnych drogich
    warzyw. A we wszystkich innych są takie intensywne dyskusje, że już
    się po prostu nie chce :P
    Pozdrawiam.
  • 13.02.09, 21:55
    Ładnie tak co chwila jęzor na rozmówców wywalać?

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 13.02.09, 22:19
    wirtualny, tak... na necie brakuje mimiki... nawet jak emotki są
    przerysowane, to jednak są namiastką ;)
  • 07.02.09, 13:57
    Szanowny Panie Mahony, miłośniku dzwonów oraz znawco tradycji i
    kultury, posiadaczu wspaniałego "nicka", obrońco norm obyczajowych,
    -nie podejmę z Panem dyskusji. Powód? Mam ciekawsze rzeczy do
    zrobienia.
    A co do mojego "nicka", to czemu Pan się nad nim tak głowi? Nie
    wierzę, żeby Pan się nigdy z nim nie zetknął. Wystarczy uważniej
    obserwować własne otoczenie, a nie tracić czas na
    pisanie "wymądrzających się" postów.
    Szanowni Państwo,
    fakt jest taki, że skoro dzwony bardzo przeszkadzają ludziom
    mieszkającym w pobliżu kościoła, można by chociaż trochę zmniejszyć
    natężenie dźwięku. Tradycja z pewnością na tym nie ucierpi.
    Dzwony mogą przeszkadzać również tym, którzy są głęboko wierzący i
    pochowają bliskich w obrządku katolickim. Ateizm nie ma tu nic do
    rzeczy. ODROBINĘ DOBREJ WOLI I ZROZUMIENIA, proszę Państwa.

  • 07.02.09, 14:06
    > A co do mojego "nicka", to czemu Pan się nad nim tak głowi? Nie
    > wierzę, żeby Pan się nigdy z nim nie zetknął. Wystarczy uważniej
    > obserwować własne otoczenie, a nie tracić czas na
    > pisanie "wymądrzających się" postów.

    Ależ po prostu mnie fascynuje. Naprawdę nie chciałbym żeby mój
    własny nick głosił, że znajduję się w gaciach. No ale co kto lubi :D.

    > Szanowni Państwo,
    > fakt jest taki, że skoro dzwony bardzo przeszkadzają ludziom
    > mieszkającym w pobliżu kościoła, można by chociaż trochę
    zmniejszyć
    > natężenie dźwięku. Tradycja z pewnością na tym nie ucierpi.

    Hmm, a nie przyszło Ci do głowy, że tradycyjnie dzwony wzywają na
    mszę, więc powinny być słyszalne w całej parafii. A nasze są ciche i
    wiele części parafii ich i tak nie słyszy. Ale łatwiej kupić
    mieszkanie tuz przy dzwonnicy i potem zmieniać świat pod siebie :D.

    > Dzwony mogą przeszkadzać również tym, którzy są głęboko wierzący i
    > pochowają bliskich w obrządku katolickim. Ateizm nie ma tu nic do
    > rzeczy. ODROBINĘ DOBREJ WOLI I ZROZUMIENIA, proszę Państwa.

    Czemu przeciwnicy dzwonów zawsze piszą tak dziwnie. Nie argumentują,
    nie chą referendum, tylko jakieś takie dziwne teksty "proszę
    Państwa" - nie należy do typowego słownictwa forumowego i w ogóle
    tak mało przyjemnie. Czy dzwony przeszkadzają tylko mało przyjemnym
    ludziom? Przeszkadza Ci - pogadaj z koleżanką założycielką tematu i
    razem (jeśli nie jesteście tą samą osobą, bo na forach tego nie
    można wykluczyć) zorganizujcie referendum. Będzie wola przyciszenia,
    to ja napewno nie będę protestował. Zresztą nie będę nawet jeśli
    będzie wola całkowitego zabicia tradycyji. W końcu to państwo
    demokratyczne. Ale mniejszość antydzwonowa się panicznie boi
    referendum :D.

    Pzdr.

  • 07.02.09, 14:26
    O, tak bardzo troszczy się Pan o to, by wszyscy zdążyli na mszę...
    Bardzo zacna postawa! Tak trzymać!
    Widzę, że Pan się zdenerwował. Szkoda.
    Bim...bam...bom...
  • 07.02.09, 19:00
    Dyskutant żaden - tematu referendum nie podjął, ale i psycholog
    żaden - ciekaw jestem skąd wniosek o zdenerwowaniu. Zapewne z
    drobnych literówek w poście? Więc śpieszę z informacją, że nie są
    one oznaką zdenerwowania, a pisania na tempo. Niektórzy mają inną
    robotę poza pisaniem na forach :P. Ten temat jest akurat wyjątkowo.
    Nie zdołał mnie ani razu zdenerwować. Głównie dlatego, że moi
    adwersarze w dyskusji nie używają żadnych argumentów i jeszcze jest
    ich tak mało i wszyscy są tacy podobni :P.

    A tak BTW, ciekawe ile przodków autora się w grobie przewraca, że
    autor tak sobie kpi z mszy, która dla autora przodków stanowiła
    przez stulecia ważną część życia... (ładnie styl autora
    spapugowałem ;))?

    Pzdr.
  • 10.02.09, 20:10
    Rozumiem. Demokracja...
    Czyli, jako że większość polskiego społeczeństwa pali papierosy, nie mam prawa narzekać na trucie mnie papierosowym dymem. A jak mi się nie podoba, to powinienem zmienić miejsce zamieszkania/pracy/stania na przystanku?
    Większość ludzi w Polsce notorycznie łamie przepisy, regulujące zasady ruchu po drogach. Więc ja, jeśli mi się to nie podoba, mam postawić samochód na czterech cegłach i nie protestować? Bo tak robi więszkość?

    Miliony much jedzą kupę. Czy to znaczy, że i ja powinienem ją jeść? Bo większość się nie myli i ma prawo narzucać swoją wolę mniejszości?

    Coś mi się jednak wydaje, że Twoje podejście to dość opaczne rozumienie demokracji...

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 10.02.09, 22:45
    Rozumiem, że to do Mahonego ale pozwolę sobie wtrącić się do
    dyskusji bo fajna ;-)

    > Rozumiem. Demokracja...

    Napisałem już w jednym poście, że w zasadzie jestem przeciw
    demokracji więc po trosze się z Tobą zgadzam. Po trosze, bo
    napisałem również, ze nie mam nic lepszego niż demokracja do
    zaoferowania więc siedzę cicho. Czytając pierwsze zdania Twojego
    wpisu liczyłem, że to będzie jakieś odkrycie ale nie ;-( To
    oczywiście żaden przytyk. Naprawdę

    > Czyli, jako że większość polskiego społeczeństwa pali papierosy,
    nie mam prawa
    > narzekać na trucie mnie papierosowym dymem.

    Masz prawo. To jest demokracja ;-)

    > A jak mi się nie podoba, to powinie
    > nem zmienić miejsce zamieszkania/pracy/stania na przystanku?

    Niekoniecznie. Załóż partię, zacznij działać i przeciągnij na swoją
    stronę większość.
    Pamiętaj – to demokracja!


    > Większość ludzi w Polsce notorycznie łamie przepisy, regulujące
    zasady ruchu po
    > drogach. Więc ja, jeśli mi się to nie podoba, mam postawić
    samochód na czterec
    > h cegłach i nie protestować? Bo tak robi więszkość?

    Niekoniecznie. Załóż partię, zacznij działać i przeciągnij na swoją
    stronę większość zmień rządz, egzekwuj prawo lub je zmień. Nakłaniaj
    ludzi do uczestniczenia w wyborach
    Pamiętaj – to demokracja.


    > Miliony much jedzą kupę.

    Nie komentuję. Nie ze względu na kupę ale dlatego, że to po prostu
    zupełnie nietrafiony przykład
  • 10.02.09, 23:49
    > Rozumiem, że to do Mahonego ale pozwolę sobie wtrącić się do
    > dyskusji bo fajna ;-)

    Serio fajna? Bo moim zdaniem przy takim przykładzie jaki dał
    kompletnie idiotyczna :D.

    Natomiast to się doskonale nadaje do Twojego własnego przykładu
    (znaczy do przykładu użytkownika Lets_do_it) o oświeconej władzy.
    Użytkownik, który zaczął tą dyskusje jest święcie przekonany o
    swojej racji i jest święcie przekonany, że jest oświeconą
    mniejszoscią, która z jakiś dziwnych przyczyn ma prawo narzucić
    swoje myślenie większości. I przedziwne porównania (rzeczy zwykłej
    do zagrożenia zdrowia i rzeczy nielegalnej) pokazują jak łatwo
    taka "oświecona" władza jednostki może bardzo szybko prowadzić do
    nadużyć.

    I mnie ciekawi niesamowicie jedno pytanie - dlaczego pewne jednostki
    nazwijmy to "oświecone" (cudzysłów bo w ich własnym mniemaniu)
    uważają, że są mądrzejsze od innych. Bo zwykle nie są - głupsi też
    nie muszą być, ale mądrzejsi nie są - a uważają, że są lepsi. Takie
    osoby garną się do władzy "oświeconej" mniejszosci. I dlatego władza
    oświeconej mniejszości to zawsze tyrania. Chyba, że oświecona
    mniejszość przekona większość do swoich pomysłów... co stanowi już
    demokrację... I dlatego władza oświeconej mniejszości nigdy się nie
    uda. W końcu mieliśmy niedawno dwie mniejszości "oświecone", jedną
    wybraną demokratycznie, drugą nie: jedną ze swastyką, drugą z
    sierpem i młotem. Wiemy jak to się skończyło.

    A dla Macrad, jeśli to czyta, choć nie do niego, to nawet tu się
    pojawia teoria psychologiczna z której się śmiałeś. Wszyscy
    Ci "oświeceni" władcy - jak powyższi wymienieni czcili... siebie.
    Uważali się za bogów, że mają prawo decydować o życiu i śmierci
    milionów obywateli. Dlatego też czczenie siebie jest niebezpieczne!

    Pzdr.
  • 10.02.09, 23:39
    Tak, czyli jednak niestety jesteś kolejny zacietrzewiony przeciwnik
    kościoła, a nie osoba z którą się da podyskutować. Czy Wy ludzie
    zawsze musicie być tacy przekonani o swojej wyższości i pisać tak
    bezsensowne rzeczy?? I wybacz temat, ale już naprawdę w swoim
    zacietrzewieniu chyba nie rozumiesz co piszesz - jak można
    porównywać dzwony z zagrożeniem zdrowia i łamaniem przepisów??

    Łopatologicznie:
    Bierne palenie zabija niepalących. Łamanie przepisów to łamanie
    przepisów. Kościół i jego dzwony nie zabijają ani nie łamią
    przepisów, dlatego są sprawą na referendum, a powyższe nie. Jakie
    porównanie? Tu już nawet nie ma co dyskutować :DDDD.

    Pzdr.
  • 13.02.09, 21:33
    A Ty starasz się zrozumieć co JA piszę?

    Po pierwsze: po polsku powinieneś napisać "jesteś kolejnym zacietrzewionym przeciwnikiem [...]", a nie "jesteś kolejny zacietrzewiony przeciwnik [...]". Odróżnij narzędnik od mianownika. Zanim zaczniesz się wściekać i obrzucać innych epitetami, poznaj swój język ojczysty.

    Po drugie: Trudno mi dyskutować z kimś, kto nie nie umie patrzeć na świat inaczej, niż przez pryzmat zimnych przepisów. Wytłumaczę Ci więc łopatologicznie: wiercąc w betonowej ścianie otwór w niedzielę o siódmej rano ani nie naruszam prawa, ani nie stwarzam zagrożenia dla niczyjego zdrowia i życia. Niemniej tego nie robię, bo nie chcę sąsiadom zakłócać spokoju. I tego samego oczekuję od proboszcza lokalnej parafii: zdrowego rozsądku i poszanowania mojego spokoju. To za dużo?

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 13.02.09, 22:34
    > Po pierwsze: po polsku powinieneś napisać "jesteś kolejnym
    zacietrzewionym prze
    > ciwnikiem [...]", a nie "jesteś kolejny zacietrzewiony przeciwnik
    [...]". Odróż
    > nij narzędnik od mianownika. Zanim zaczniesz się wściekać i
    obrzucać innych epi
    > tetami, poznaj swój język ojczysty.

    Wiesz, w każdym poście da się znaleźć kilka błędów - w sumie
    przeciwnicy dzwonów ich robili więcej, bo się denerwowali :D. A poza
    tym kolejny przytyk zamiast argumentów. Tia... A poza tym, za dużo
    zakładasz? Skąd wiesz, że ojczysty? Akurat ja przeszedłem mniejszość
    drogi szkolnej w Polsce, a i tak sadzę mniej błędów niż wiele
    użytkowników, więc raczej się Twoim docinkiem nie przejmę :P.

    > Po drugie: Trudno mi dyskutować z kimś, kto nie nie umie patrzeć
    na świat inacz
    > ej, niż przez pryzmat zimnych przepisów. Wytłumaczę Ci więc
    łopatologicznie: wi
    > ercąc w betonowej ścianie otwór w niedzielę o siódmej rano ani nie
    naruszam pra
    > wa, ani nie stwarzam zagrożenia dla niczyjego zdrowia i życia.
    Niemniej tego ni
    > e robię, bo nie chcę sąsiadom zakłócać spokoju. I tego samego
    oczekuję od probo
    > szcza lokalnej parafii: zdrowego rozsądku i poszanowania mojego
    spokoju. To za
    > dużo?

    Odpowiem też łopatologicznie. Dzwony dzwonią krótką i są cichsze od
    wielu wymienionych w wątku rzeczy, a także dodanego przez Ciebie
    wiercenia. Te rzeczy, często mimo próśb sąsiadów robi wiele
    mieszkańców Józka. A dzwony im niby przeszkadzają. Więc niestety
    zakładam, być może niesłusznie, że wielu tym osobom tak naprawdę
    przeszkadza kościół. Przeczytaj posty. Przeciwnicy są tacy
    napastliwi i wywlekają argumenty personalne. Nie sprawiają wrażenia
    biednych ludzi którym ktoś zakłóca spokój, tylko raczej dzikich
    bestii, które z jakiś przyczyn chca kogoś rozszarpać.
    BTW: chwali Ci się, że nie zakłócasz sąsiadom spokoju w taki sposób.
    Ja też tego nie robię, ale chętnie bym wymienił sąsiadów na Ciebie.
    Dla rannego ptaka z jednej strony wiercenie o 6 jest OKi, dla
    nocnego marka z drugiej strony o północy. To Polski standard :D.

    Pozdrawiam.

    PS: swoją drogą... zasiałeś u mnie wątpliwości. Zaczynam się
    zastanawiać stąd w tej parafii taka niechęć do dzwonów i w ogóle do
    księdza... bo wiadomo, że antykościelnych ludzi jest dużo w takiej
    okolicy, ale... nawet jeśli to w pewnej części jest jakaś
    krucjata... to zaczynam się zastanawiać w jakim stopniu, no
    sprowokowana.
  • 10.02.09, 20:02
    Ja jestem pewien: nie powinien. Dookoła żyją rożni ludzie, a Polska - przynajmnie na razie - nie jest państwem wyznaniowym.

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 10.02.09, 23:34
    > Ja jestem pewien: nie powinien. Dookoła żyją rożni ludzie, a
    Polska - przynajmn
    > ie na razie - nie jest państwem wyznaniowym.

    To może postanowisz być pierwszym rozsądnym przeciwnikiem i
    zauważysz, że Polska jest państwem demokratycznym i zorganizujesz
    referendum?

    A i BTW: tradycja religijna nie ma nic wspólnego z wyznaniowością.
    Na świecie jest niewiele państw wyznaniowych - chrześcijańskie:
    Malta i Watykan, islamskie: Arabia Saudyjska i Iran. Trochę więcej
    ma religię państwową (ale rozdział władzy świeckiej i duchownej i
    wolność wyznania, przynajmniej dla przyjezdnych) - większość państw
    islamskich popada w tej kategorii (a nie w wyznaniowej, jak wielu
    ludzi myśli). Trochę pomiędzy są państwa typu Wielka Brytania z
    Church of England, czy podobnie funkcjonujące niektóre państwa
    skandynawskie. Polska... nie jest w żadnej z tych kategorii. Nie ma
    nawet zdefiniowanej religii państwowej, w odróżnieniu od np:
    Słowacji. Większość anty-klerykalnych Polaków NIE WIE co to państwo
    wyznaniowe, jest to termin, który się w kółko pojawia. Chcesz
    zobaczyć państwo wyznaniowe, jedź do Arabii Saudyjskiej. Ja
    widziałem i jak ktoś mówi o potędze kościoła i zmianie Polski w
    państwo wyznaniowe (popularne teksty zwłaszcza za rządów poprzedniej
    koalicji) to ogrania mnie pusty śmiech :D.

    A co do różności ludzi, zdziwiłbyś się czasem. W referendach za
    zniesieniem części kultury to agnostycy z niej wyrośli zwykle
    głosują. Ludzie z innych kultur mają większy szacunek. Jak w pewnym
    mieście amerykańskim zrobiono głosowanie czy zamienić na Ratuszu
    Merry Christmas na Seasons Greatings, to byś się zdziwił kto
    głosował za. Podpowiem: prawie nikt ze sporych mniejszości:
    muzułmańskiej i żydowskiej (z których obie nie mogły zrozumieć
    argumentacji, że to niby im ma przeszkadzać). Głosowali głównie
    ludzie wyrośli z danej kultury, ci uważający się za takich światłych
    i wykształconych - generalnie elita (we własnym mniemaniu). A i
    propozycja nie przeszła. Takie rzeczy przechodzą tylko jak są
    odgórnie narzucane, bo mniejszość bez referendum przekabaci władze.
    NIGDY nie przechodzą w referendach... więc po namyśle, pewnie jednak
    nie będziesz go chciał :D.

    Pzdr.

    PS: no ciekawe, liczę, że tym razem da się podyskutować na argumenty
    i kontr-argumenty a nie na pyskówkę. Dałem parę wątków, podejmiesz
    rękawicę ;)?
  • 11.02.09, 00:47
    taki pomysł na prostą sondę w necie: dzwony-komu przeszkadzaja a
    komu nie? Bardziej dla zabawy niż na poważnie. Może zainteresowani
    cos takiego zmajstrują jako nowy wątek?
  • 11.02.09, 00:52
    Jak dla mnie pomysł dobry, z tym, że polecam wykorzystać jakiś
    serwer umożliwiający ankiety, a takich nie brakuje. Wiem, bo dużo
    znajomych bezpłatnie robiło ankiety do prac magisterskich przez
    takie rzeczy. Na forum może być dużo klonów, więc nie będzie nawet
    bliskie prawdy. Nie wiem jak tu, ale w końcu na forum Piaseczna są
    stwierdzone ponad wszelką wątpliwość wypadki osób uzywających nawet
    PIĘĆ nicków ;).

    Ale już założenie takiej ankiety i wklejenie linku do tematu na
    forum pozostawię naszym drogim przeciwnikom dzwonów, bo to oni chcą
    zmienić status quo, więc to im powinno zależeć...

    Pzdr.
  • 11.02.09, 00:56
    PS: jeśli jakimś cudem taka ankieta powstanie, to jako osoba
    szczerze wierząca w demokrację, jeśli okaże się, że wolą większości
    jest brak dzwonów to zobowiązuję się podpisać tą niesławną anty-
    dzwonową petycję, tym samym udowadniając, że nie jestem za terreorem
    większości przez mniejszość, niezależnie czy się z większością
    zgadzam, tym samym nie uzależniam punktu widzenia od punktu
    siedzenia (jak wieeeeele osób :D)

    Pzdr.
  • 13.02.09, 21:48
    Nie podejmuję rękawicy, nie chce mi się ;)

    Mam nieco ciekawszych zajęć, niż uczestniczenie w kolejnej awanturze w internecie. Jeśli chcesz, zapraszam na dyskusję "na żywo" - jestem ciekaw, czy w bezpośredniej rozmowie odważysz się na równie radykalne opinie, jakie wypisujesz tutaj...

    Powiem Ci krótko: kościół ani mnie grzeje, ani ziębi. Ani nie jestem jego przeciwnikiem, ani zwolennikiem - po prostu, jestem osobą niewierzącą. Prawdę mówiąc mieszkam na tyle daleko od lokalnego kościoła, że mnie to ustawiczne dzwonienie nie kłuje w uszy. Ale ilekroć słyszę kościelne dzwony, to się zastanawiam: jak to znoszą ci, którzy mają kosciół za płotem? I gdzie jest kultura oraz poszanowanie bliźniego u proboszcza, który okolicznym mieszkańcom urządza taką "łaźnię"? Odpowiesz: "to wezwanie na mszę". Ha, nie sądzę. Wątpię by w zasięgu dźwięku tych dzwonów znalazł się ktokolwiek (wierzący), kto przypomina sobie o mszy dopiero w chwili, gdy dzwonią dzwony. Dzwony to we współczesnym świecie tylko tradycja i nie widzę powodu, by ta tradycja była "nadawana" w zakresie większym, niż symboliczny. Można dzwonić przez pół godziny, można przez pół minuty - efekt będzie taki sam.



    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 13.02.09, 22:39
    > Nie podejmuję rękawicy, nie chce mi się ;)

    W sumie doskonale Cię rozumiem :P

    > Mam nieco ciekawszych zajęć, niż uczestniczenie w kolejnej
    awanturze w internec
    > ie. Jeśli chcesz, zapraszam na dyskusję "na żywo" - jestem ciekaw,
    czy w bezpoś
    > redniej rozmowie odważysz się na równie radykalne opinie, jakie
    wypisujesz tuta
    > j...

    Hmm, wiesz, to brzmi groźnie. Bo czemu miałbym się nie "odważyć" na
    radykalną dyskusję na żywo? Chyba tylko gdybym dyskutował z
    kafarami, które wolą dać w mordę niż podjąć dyskusję. A takiego
    zdania nie mam o nikim na tym gronie, więc czego się bać :)

    Co do reszty... jak pisałem już w innej odpowiedzi, dalej nie będę
    bronił. Zasiałeś pewne wątpliwości, czy broniąc tradycji - których
    utrata mnie boli, choć też nie chodzę do kościoła - akurat w tym
    wypadku nie stanąłem po niewłaściwej stronie, bo rzeczywiście ksiądz
    ma prawo być ortodoksyjny, czy charakterny, ale chrześcijańskie
    podejście tu nie jest zbyt widoczne...

    Pzdr.
  • 10.02.09, 20:14
    "100% ludzi kogoś/coś czci. "

    Jesteś tego w stu procentach pewien? Gratuluję odwagi i mniemania o swojej nieomylności.

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 10.02.09, 23:23
    Czytaj uważnie. To nie była moja teoria, tylko cytat z jednej z
    szerzej rozpowszechnionych w psychologii teorii. Idź do jakiegoś,
    psychologa który ją uznaje - za długo szukać nie będziesz musiał, a
    dowiesz się kogo/co czcisz jeśli nie wiesz. Idole, którymi ludzie
    zastępują Boga czy wcześniejsze kulty pogańskie są różne, ale
    praktycznie każdy je ma. Mogą to być pieniądze, może to być sama
    osoba - te są niebezpieczne. A może to być jak najbardziej uosobiony
    idol - gwiazda pop, którą osoba wykleja cały pokój albo drużyna
    piłkarska, którą deklaruje, że kocha bardziej niż życie. Tu nie
    chodzi o religię. Chodzi o obiekt czci. Czczenie nie musi się wiązać
    z rzeczą podniosłą.

    Pzdr.
  • 13.02.09, 21:58
    Przepraszam, ale staram się nie być ofiara autorytetów. To, że jakaś teoria "jest najbardziej rozpowszechniona", nie znaczy dla mnie, że nie mogę z nią polemizować i że muszę się z nią zgadzać. Taką... rogatą duszę mam od urodzenia i nic na to nie poradzę.

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 13.02.09, 22:41
    I nic nie czcisz? Czyli po prostu tę część ludzkiej natury, która
    pokolenia nakazywała naszym przodkom czcić Boga, Allaha, Buddę, a
    wcześniej nie wiem Światowida, drzewa czy cokolwiek innego udało Ci
    się całkowicie zagłuszyć mimo, że generalnie ewolucja trwa wieeeele
    pokoleń, a nie jedno czy dwa? A może jedna jest coś co czcisz,
    zastanów się... niezłośliwie to piszę :). Po prostu uważam, że
    teoria nie jest głupia - za dużo dziedzin: psychologia, socjologia,
    biologia z ewolucją itd, za nią przemawia by była kompletnie
    bezsensowna...

    Pzdr.
  • 13.02.09, 22:44
    To już któryś post i jedno zdanie wyszło bez sensu, co Ciebie
    wielbiciela języka ojczystego zaboli, powinno brzmieć:
    (...) natury, która pokoleniom naszych przodków nakazywała czcić
    (...)

    Pzdr.
  • 13.02.09, 23:28
    Co czczę? Chyba przede wszystkim zdrowy rozsądek i szacunek dla drugiego człowieka - niezależnie od tego, czy jest katolikiem, buddystą, czy niewierzącym. Interesuje mnie jego codzienne postępowanie, a nie wyznawana wiara, bo to jest zupełnie prywatna sprawa i nic mi do tego.

    Wracając do dzwonów. Tak się złożyło, że pierwszych siedem lat mojego życia spędziłem mieszkając w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła, więc dzwony nie są dla mnie rzeczą nową i obcą. Powiem więcej: dźwięk dzwonów jest mi w pewien sposób miły, bo budzi wspomnienia dzieciństwa. Ale doskonale rozumiem tych, którzy mieszkają zaraz obok kościoła i bijące przez kilkanaście minut bez przerwy dzwony im przeszkadzają. Nie żądam od proboszcza, by w katolickim w 90% kraju w ogóle nie używał dzwonów kościelnych. Ale mógłby jednak troszkę się zastanowić i dojść do, godnego katolika, wniosku, że nie jest sam na świecie, a jego misja jest na tym świecie rzeczą najważniejszą. Trochę pokory zrobiłoby dobrze i jemu i instytucji, którą reprezentuje.

    --
    Maciej

    Zapraszam do mojej galerii
    (w budowie, i inaczej nie będzie)
  • 10.02.09, 23:55
    Krótkie pytanie - odpowiedź góra dwa zdania. Ciekawe czy ktoś
    podjemie rękawice. Bardziej do Macrad, bo on/a wyjeżdża tu z
    pryncypiami, Annas555 po prostu mówi, że przeszkadza, ale też
    zachęcam do odpowiedzi :)

    Dlaczego Wy jako mniejszość* uważacie, że macie prawo narzucić swoją
    wolę większości?
    a) bo wiemy lepiej / jesteśmy mądrzejsi / ci bardziej oświeceni
    b) ??? inny powód? ale jaki?
    A jeśli odpowiedź a) to dlaczego się za takich uważacie?

    Powyższe jest klasycznym przykładem by udowodnić, że demokracja,
    choć może nie jest dobra jest wciąż najlepszym co wymyślilśmy, ale
    jest też fascynującym pytaniem. Na które nigdy mniejszość nie ma
    odpowiedzi. Bo jak argumentować, że jest się "lepszym" od innych nie
    narażając się na śmieszość?

    * - że jesteście mniejszością zakładam ze spisów powszecnych / badań
    socjologicznych i wszelkich anty-kościelnych tematów na forach.
    jeśli odpowiedź na pytanie ma podważać ten termin to można sobie
    darować. do czasu ewentualnego referendum wszystko wskazuje na to że
    jesteście mniejszością i dlatego zawarłem takie założenie.

    Pzdr.
  • 11.02.09, 15:08
    Ponieważ drogi mahony2109 obydwie opcje podane przez ciebie mogą być
    prawdziwe.

    wiec jak najbardziej a) istnieje taka ewentualność, że większość
    wcale nie musi mieć racji. Możliwe wiec, że wiem lepiej.
    Twierdzenie, że ma się rację tylko dlatego, że większość też tak
    uważa również naraża na śmieszność.

    Ale przedewszystkim odpowiedzi b)
    Bo można ciszej dzwonić! To jest podstawowy argument. Samolot jakby
    się nie spinał i starał cicho nie wyladuje (nie wyjeżdzaj mi tylko
    proszę z szybowcami:)
    Można dzwonić krócej i ciszej. Nikt od tego nie ucierpi, a innym
    może się lepiej żyć. Czy to nie wystarczający argument?
  • 11.02.09, 21:09
    > wiec jak najbardziej a) istnieje taka ewentualność, że większość
    > wcale nie musi mieć racji. Możliwe wiec, że wiem lepiej.
    > Twierdzenie, że ma się rację tylko dlatego, że większość też tak
    > uważa również naraża na śmieszność.

    Owszem, możesz mieć rację Ty nie większość, ale czy Ty sam jesteś to
    w stanie stwierdzić? A jeśli tak to jakim cudem Ty możesz to ocenić?
    Na tej zasadzie może każdy inny. A jeśli większość innych twierdzi,
    że nie masz racji? To wciąż masz rację, bo twierdzisz, że masz
    rację... Jeśli tak to dajesz sam sobie prawa quazi "boskie"... A
    jeśli to inni twierdzą, że masz rację i jest ich dużo, to rację masz
    Ty i większość... no, widzisz jak to dziwnie z tym jest :).

    > Ale przedewszystkim odpowiedzi b)
    > Bo można ciszej dzwonić! To jest podstawowy argument. Samolot
    jakby
    > się nie spinał i starał cicho nie wyladuje (nie wyjeżdzaj mi tylko
    > proszę z szybowcami:)
    > Można dzwonić krócej i ciszej. Nikt od tego nie ucierpi, a innym
    > może się lepiej żyć. Czy to nie wystarczający argument?

    Odpowiedź dobra w teorii. Z tym, że ludzi ciężko zadowolić. Wielu
    ludziom ciszej też będzie przeszkadzać. Bo już teraz dzwony przez
    swoją krótkość (kilkanaście minut dziennie łącznie) są mniej
    uciążliwe niż np: kina domowe za ścianą, koszenie ogrodów, całonocne
    imprezy czy ciągłe szczekanie psa sąsiadów. A niby przeszkadzają.
    Więc zawsze komuś przeszkadzać będą. I gdzie jest granica
    dostosowywania się.
    Inna rzecz, że wiele osób żądających do ściszenia dzwonów daje
    dzieciom robić całonocne imprezy czy wypuszcza psa żeby sobie
    poszczekał i nie reaguje na prośby sąsiadów. A kościół ma reagować
    na ich prośby? Wiesz, w tej Biblii trochę prawdy jest. Dobrą zasadą
    jest np: "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień".
    Założycielka posta twierdzi, że nie daje dzieciom zakłócać spokoju,
    nie ma psa i nie zatruwa innym życia w żaden sposób. Ale ile z tych
    innych żądających może powiedzieć to samo? Raczej niewiele. I czemu
    kościół ma ściszać dzwony dla Kowalskiego jak dzieciak Kowalskiego
    nie ścisza muzyki na prośbę Nowaka? Jeśli można, to wszyscy mogą. I
    wtedy jest to wystarczający argument. Dopóki się tyczy tylko
    kościoła, to jest to pewien argument, ale jednak nie całkiem
    wystarczający...

    Pzdr.
  • 12.02.09, 14:22
    śmiać się chce chociaż przebrnąć przez te brednie i wymądrzania się
    ciężko... ale są stosowne przepisy o dopuszczalnej głośności bodjże
    55dB i wystarczy zawiadomić odpowiednie organy żeby zbadały czy
    normy te są przekroczone czy nie. Odsyłam do poniedziałkowej GW
    Stołecznej tam było na podobny temat. (nie tylko u nas księża
    przeginają jeżeli normy są przekroczone). Jakby co u mnie dzwonów
    nie słychać, księdza do domu nie wpuściłem bo nie przyszedł o
    godzinie na którą się zapowiadał ale to świadczy o Jego kulturze,
    dziecka nie chrzciłem w tym kościele i drugiego też nie zamierzam...
  • 12.02.09, 14:44
    <księdza do domu nie wpuściłem bo nie przyszedł o
    <godzinie na którą się zapowiadał ale to świadczy o Jego kulturze,
    <dziecka nie chrzciłem w tym kościele i drugiego też nie zamierzam...

    A jak to się ma do tematu wątku, bo jakoś nie czuję tego.
    Natomiast tak patrząc z boku na ten wątek (jest w nim tylko jedna moja
    wypowiedź), to mam już wrażenie, że niektórzy osiągnęli poziom niejakiego
    Rydzyka (tylko w drugą stronę)

    Mirek
  • 12.02.09, 18:03
    > śmiać się chce chociaż przebrnąć przez te brednie i wymądrzania
    się
    > ciężko... ale są stosowne przepisy o dopuszczalnej głośności
    bodjże
    > 55dB i wystarczy zawiadomić odpowiednie organy żeby zbadały czy
    > normy te są przekroczone czy nie. Odsyłam do poniedziałkowej GW
    > Stołecznej tam było na podobny temat. (nie tylko u nas księża
    > przeginają jeżeli normy są przekroczone). Jakby co u mnie dzwonów
    > nie słychać, księdza do domu nie wpuściłem bo nie przyszedł o
    > godzinie na którą się zapowiadał ale to świadczy o Jego kulturze,
    > dziecka nie chrzciłem w tym kościele i drugiego też nie
    zamierzam...

    Ależ nadal pozostaje zasadnicze pytanie dlaczego niektórzy chcą
    ścigać TYLKO kościół. Duży pies szczekający godzinami pod oknem czy
    kino domowe na full w mieszkaniu obok też na pewno przekraczają
    normy. Znacznie dłużej i uciążliwiej. Nie mówiąc o całonocnych
    imprezach małolatów - nocne normy są znacznie mniejsze. Więc pusty
    śmiech mnie ogarnia jak ludzie którzy sami zakłócają normy żądają
    ich przestrzegania akurat przez kościół.

    A poza tym... czy skrót mec w nicku i powoływanie się na normy
    świadczy o prawniczym wykształceniu? Jeśli tak to chyba wiesz, że
    prawo korzystania z własnej własności to żart. Ludzie latami walczą
    o uciszenie osób które regularnie zakłócają ciszę nocną i często
    przegrywają. Walka z ludźmi którzy hałasują za dnia to już
    praktycznie nikt nie wygrywa, a policja, straż miejska i sądy
    niewiele robią. A jeśli już to tak, że hałasujący się tylko wkurza i
    zaczyna jeszcze bardziej hałasować albo wręcz grozić poszkodowanym.
    Nie zapominaj, że żyjesz w Polsce. To nie USA, gdzie w wielu
    miastach wystarczy parę skarg sąsiadów do władz miasta i nakazują Ci
    się wyprowadzić. Tu ludzie uważają, że im wszystko wolno. A jeśli
    chodzi o transparentność prawa, czas czekania na procesy czy poziom
    korupcji w rankingach lądujemy między powiedzmy Panamą a Botswaną,
    daleko za całą Europą. A Twoja wizja świata jest utopijna. Jeśli
    mec, świadczy, że jesteś mecenasem, to przecież jest przynajmniej
    kilkaset rodzin, którym sąsiedzi samym hałasem zakłócają ciszę
    znacznie dotkliwiej codziennie. Jak są takie normy i uważasz, że
    ktoś je przestrzega to pomóż tym ludziom wywalczyć wreszcie to co im
    się należy...

    Pzdr.
  • 13.02.09, 09:35
    No, no.. przypatruję się dyskusji i ciarki mnie przechodzą kiedy
    widzę demokratyczne poglądy Mahonego.. Boże zachowaj nas od takich
    demokratów.
    Piszesz Mahony o potrzebie referendum. Zauważ proszę, że jest to
    instytucja wybitnie demokratyczna podczas kiedy ksiądz zarządzający
    dzwonami należy do instytucji z założenia autokratycznej. Poza tym
    jak sobie "fizycznie" wyobrażasz przekazanie wyników plebiscytu
    księdzu? Załóżmy, że zwyciężyłaby opcja przeciwników hałasowania. I
    co...? Czy uważasz, że3 ksiądz wtedy zrezygnowałby? Jeśli tak
    uważasz to współczuję Twojej naiwności.
    Następna sprawa... cały czas oczekujesz argumentów od tych, którym
    dzwony przeszkadzają. Więc podam Ci kilka. Dzwony te są
    fatalnie "dobrane". Innymi słowy ich jakość jest z najniższej
    półki.Polega to na tym,że w odległości bardzo bliskiej od budynku
    kościoła ich barwa dźwięku i częstotliwość jest bardzo
    nieprzyjemna dla uszu. Z kolei 500m od budynku kościoła ledwo je
    słychać. Nie spełniaja więc roli jaką im przypisujesz - czyli
    zawiadamianie o nabożeństwach.
    A jeśli już jsteśmy przy temacie ich funkcji informacyjnej, to
    również chciałbym Ci przypomnieć, że obecnie nosimy zegarki.
    Przypominanie o Mszy św. dzwonieniem było przydatne 100 lat temu,
    kiedy chłopstwo nie posiadało czasomierzy......
    Poza tym koronnym argumentem w dyskusji jest fakt, że dzwonienie
    przeszkadza komuś. Rozumiesz Mahony? PRZESZKADZA!!! I zwykła ludzka
    życzliwość sugeruje, że należałoby je przyciszyć , zmienić ich ton
    albo dzwonić rzadziej. Ale oczywiście są ludzie, którzy jeśli
    widzą, że innym coś przeszkadza to zacierają ręce i obmyślają co
    jeszcze dałoby się zrobić aby tę dokuczliwość zwiększyć. Jednym
    słowem jest to złośliwość i mam wrażenie, że Ty Mahony do tej grupy
    złośliwców należysz.
    No i już ostatnia myśl. Poruszasz Mahoony inne tematy, które
    niewątpliwie moga przeszkadzać typu kino domowe za ścianą czy
    szczekający pies. Wszystko to prawda ale... zwróc proszę uwagę na
    temat wątku. Dotyczy on dzwonów a nie psa czy kosiarki. Jeśli
    chcesz porozmawiać o hałasujących kosiarkach to załóż nowy wątek.
    Natomiast mam wrażenie że zabierając głos w temacie
    przeszkadzających dzwonów przeszkadzasz Tym, którzy chcą tylko o
    tym podyskutować.
    Zachowujesz się Mahony trochę jak ten kościelny dzwon,
    który bardzo głośno dzwoni ale zamiast komukolwiek pomóc to jedynie
    przeszkadza:-)
  • 13.02.09, 10:35
    Abstrahując od Twojej argumentacji, zastanawia mnie po co piszesz
    pod nowym Nickiem?
    zawsze-zlota-brama (sprawdziłem na forum gazeta.pl) nie opublikował
    nigdy żadnej wiadomości. Przepraszam, opublikował ją właśnie teraz.
    Nie wiem kim jesteś ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że w tym
    wątku już czytaliśmy Twoją opinię pod zupełnie innym pseudonimem.

    Tak chcecie budować większość? Ja w tej dyskusji jestem raczej
    Waszej stronie, ale budowanie wirtualnej większości to niestety
    tylko potwierdzenie wszystkich słabości, o których pisał Mahony.

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 11:54
    No i kolejny śledczy na forum. Sprawdź mnie też w IPN-ie.
    Zpewnością masz na to jakieś metody. No bo jasne, że IP kompa już
    się dowiedziałeś poprzez znajomego milicjanta.
    A nie przyszło Ci po prostu do głowy, że ktoś może napisać
    pierwszy raz?
    Wspominasz o budowaniu większości. Nawet mi to do głowy nie
    przyszło. No bo po co. Kler nigdy nie uznawał racji większości.

    Proponuję aby wszyscy, którym dzwony nie przeszkadzają wyłaczyli
    sie z dyskusji., ponieważ wątek jest o przeszkadzaniu hałasem a nie
    o obronie tradycji itp..

  • 13.02.09, 12:00
    Akurat tak się złożyło, że dwie osoby Przeciwne dzownom* napisały
    post w jednej minucie. Gratulujemy pomysłowości..rzeczywiście - to
    na pewno jedna i ta sama osoba :))))
  • 13.02.09, 14:23

    > Akurat tak się złożyło, że dwie osoby Przeciwne dzownom* napisały
    > post w jednej minucie. Gratulujemy pomysłowości..rzeczywiście - to
    > na pewno jedna i ta sama osoba :))))

    Co w tym dziwnego. Przeczytaj swoje wpisy. Raz piszesz jako kobieta
    a raz jako mężczyzna (robiłem / robiłam). Więc przynajmniej mówimy
    tu o 2 osobach piszących pod tym samym nickiem. Rozumiem, że dwa
    komputery w domu podłączone do netu to się w Polsce nie może
    zdarzyć. Za duży luksus.

    Generalnie jeżeli jesteście np. małżeństwem lub parą to macie prawo
    mieć takie samo zdanie i wszystko jest ok. Mogę natomiast sądzić, że
    nowiusieńki Nick pojawiający się nagle to podejrzene. Niezależnie po
    czyjej stronie się pojawia.

    Przypominam także, że ja w tej dyskusji jestem bardziej po Waszej
    stronie (tych, którym dzwony przeszkadzają). Dałem temu dowód
    polemizując z Mahonym. Zawsze jednak będę bronił się siłą argumentów
    a nie argumentami siły. Pisanie pod kilkoma Nickami traktuje właśni
    e jako argument siły. Stąd moja reakcja.
    I do prawdy nie trzeba z tego powodu odsądzać mnie od czci i wiary.
    Rozum, logika i rzetelna ocena sytuacji powinny górować nad zwykłym
    zacietrzewieniem.

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 15:27
    Głowę mi zmywacie na nicku- annas55 i niech tak pozostanie. To ze
    ktoś rozpoczął dyskusję jako nowy uczestnik forum to już nie jest to
    moja wina.
  • 13.02.09, 15:51
    Możesz mieć 40 nicków i nie mam prawa Ci tego zabronić. Szczerze
    pisząc nie widzę w tym nic złego dopóty, dopóki nie używasz ich w
    ramach jednej dysputy.

    Sam mam na gazeta.pl 2 nicki. Jednego używam tylko na forum
    Józefosławia a drugiego na innym forum, niezwiązanym z naszą
    miejscowością. Z pewnych względów wolę pozostać anonimowy (także co
    do miejsca zamieszkania) a to jedyne wyjście.

    Jednak nigdy nie piszę w ramach tej samej dyskusji pod dwoma
    Nickami. To by mi uwłaczało bo:

    - jeżeli mam rację a nie potrafię jej uzasadnić w taki sposób, żeby
    przekonać do siebie innych, to muszę szukać lepszych argumentów a
    nie brnąć w wyimaginowane dyskusje z samym sobą. Takie osłabianie
    siły moich adwersarzy – to było by za przeproszeniem szczeniackie
    zachowanie.

    - jeżeli zaś tej racji nie mam to najzwyczajniej w świecie przyznaję
    się do błędu i cieszę, że ktoś nastawił mnie na właściwe myślenie.
    Jak dla mnie osoby, które w takiej sytuacji idą w zaparte, po prostu
    nigdy nie odnalazły przyjemności w odkryciu, że jako ludzie jesteśmy
    omylni a ta świadomość ułatwia egzystencję. Naprawdę!

    Szczerze pisząc wiem, że ktoś tu się pod kogoś podszywa ale nie mam
    żadnej pewności czy to akurat Ty. Dlatego nie bierz sobie
    wszystkiego do serca. Pomyśl, że ta nasza dyskusja ma wymiar czysto
    akademicki i powinna nas bardziej cieszyć niż wrogo do siebie
    nastawiać.

    Pozdro

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 20:30
    Nie będę dogłębnie tego komentować. Współczuję tylko tym którzy
    zechcieliby się przyłączyć do dyskusji podobnie jak "brama". Z
    pewnością spowodował Pan aby odebrać komuś ochotę do włączenia się
    bo powiem szczerze ja nawet jakbym miał coś do powiedzenia to nie
    włączałbym się - gdyby z góry uznawano mnie za pomyleńca.
    Radzę się po prostu leczyć. Ja niestety nie używam nawet dwóch
    nicków na dwóch różnych forach- mam ten sam. Cóż.. :)
    ps. widzę że stanęło wam jak kula w gardle to że ktoś poza mną miał
    inne zdanie na temat tego wszystkiego. Jakoś chyba trudno Wam się z
    tym pogodzić.. świadczy przede wszystkim o tym fakt, że potraficie
    sobie zaleźć taki idiotyczny argument jak i ten.

    PROSZĘ MNIE WIEC NIE OBRAŻAĆ TYLKO SKONTAKTOWAC SIĘ Z TĄ "BRAMĄ" I
    SIĘ ODE MNIE ODCZEPIĆ JAK SIE NIE MA CO DO POWIEDZENIA.

    ps. a tekst "bramy" naładowny sarkazmem..z fajnym
    humorem..akademicko-tak jak lubicie:).mnie się podobał.I nikt mi nie
    powie ze nie był rzeczowy.
  • 13.02.09, 21:02
    <ps. a tekst "bramy" naładowny sarkazmem..z fajnym
    <humorem..akademicko-tak jak lubicie:).mnie się podobał.I nikt mi nie
    <powie ze nie był rzeczowy.

    Był tak rzeczowy, że odsuwał od dyskusji tych którym dzwony nie przeszkadzają. I
    co fajnie jest ? To na tym ma polegać wymiana poglądów ?

    Mirek
  • 13.02.09, 22:13
    > ps. a tekst "bramy" naładowny sarkazmem..z fajnym
    > humorem..akademicko-tak jak lubicie:).mnie się podobał.I nikt mi
    nie
    > powie ze nie był rzeczowy.

    Nie powie. Jak widzisz doceniłem nawet jeden dobry argument bramy. I
    podjąłem też dyskusję. Bo zależy mi na rzeczowej dyskusji. A nawet
    jeśli brama jest Tobą albo Macradem to jak pisze rzeczowo, to mi
    wszystko jedno pod jakim nickiem :P. Natomiast lets_do_it wykłada
    proste zasady netykiety, których łamanie (jeśli to robisz/robicie)
    jest poprostu poniżej norm...

    Pzdr.
  • 13.02.09, 23:21
    No i sam się zabiłeś Mahony.
    To nie let's do it "wykładał zasady netykiety" ale Ty, TY MAHONY w
    poście z dn. 9 lut o 15:35.
    Wynika z tego oraz z innych wielu przesłanek, że Mahony i "Let's do
    it" to jedna i ta sama osoba.
    No ładnie Mahony (Let's do it). Spryciarz z Ciebie. Ale jak widzisz
    bywają sprytniejsi. Pasujesz mi teraz do kleru, który głosi pewne
    zasady a następnie je łamie.
    Boże, zachowaj od takich demokratów....
    No i nadal uważam, że w tym wątku powinni brać udział Ci, którym
    dzwony przeszkadzają oraz Ci, którym przeszkadza brak dzwonów.
    Tobie Mahony (czy jak wolisz Let's do it) PRZESZKADZA TO, ŻE INNYM
    PRZESZKADZA.
  • 13.02.09, 23:33
    Jasna cholera! Mahony prosiłem cię, żebyś zmieniał styl pisania.
    Miałeś częściej używać słowa „notabene”. Mówiłem, że bez tego się
    pokapują. No i pokapowali się ;-)

    PS.
    dalej jesteś za demokracją? Pamiętasz co o niej pisałem?
    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 23:44
    Prawda jest taka, że do 12.00 dzwony ni cholery mi nie
    przeszkadzają. Wtedy pisuję jako Mahony i walczę z tymi, którzy
    ośmielają się podnieść rękę w geście świadczącym o zamiarze
    rozwalenia dzwonnicy.

    Po 15tej, kiedy w puderniczce kończy się rozweselający biały
    proszek, a szklaną fifką trudno już przeciągnąć jednym ruchem po
    usypanej kreseczce, zamieniam się w Lets_do_it.
    Uwielbiam wtedy polemizować z Mahonym (bez wsparcia nie mam odwagi)
    i bronić tych, którym dzwony zakłócają ciszę.

    Nie wiem gdzie się z tym udać. Pomocy!

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 14.02.09, 00:26
    > No i sam się zabiłeś Mahony.
    > To nie let's do it "wykładał zasady netykiety" ale Ty, TY MAHONY w
    > poście z dn. 9 lut o 15:35.
    > Wynika z tego oraz z innych wielu przesłanek, że Mahony i "Let's
    do
    > it" to jedna i ta sama osoba.

    Stary. Ośmieszyłeś się. Przejrzyj forum. Oba nicki są obecne od
    dawna, a opinie i style dyskusji zupełnie inne. O netykiecie mówiłem
    w POPRZEDNIM POŚCIE w tej odnodze wątku, gdy tłumaczył czemu łamiesz
    netykietę nowymi loginami. Twój login jest nowy, że ja i lets_do_it
    to różne osoby każdy może sobie zobaczyć na forum. Odwracanie kota
    ogonem jest ryzykowne. Czasem można się tylko ośmieszyć.
  • 14.02.09, 00:29
    a i polecam najpierw zweryfikować poglądy przy pomocy najprostszej
    wiedzy informatycznej. Przy tych dwóch adresach IP ja/my
    musielibyśmy przejeżdżać z jednego miejsca w drugie co post... dużo
    trudu sobie zadajemy :DDDDDD

    Pzdr.
  • 14.02.09, 11:39
    mahony2109 napisał:

    > a i polecam najpierw zweryfikować poglądy przy pomocy najprostszej
    > wiedzy informatycznej. Przy tych dwóch adresach IP ja/my
    > musielibyśmy przejeżdżać z jednego miejsca w drugie co post...
    dużo
    > trudu sobie zadajemy :DDDDDD
    >
    Ps. proponuję w takim razie te mądrości przekazać innym którzy
    podejrzewają innych o to samo o co was się podejrzewa:) dobrze to
    zrobi :)jak to takie proste :)
  • 14.02.09, 13:23
    A czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że ja to umiem zrobić? Każdy ma
    znajomych którzy potrafią, popytaj swoich. Ja sam jestem od zawsze
    humanistą, który jechał na trójach z matmy, fizyki czy informatyki,
    więc mnie nie pytaj... ja się zawsze uczciwie przyznaję, że nie mam
    elementarnej nawet wiedzy z informatyki :P

    Pzdr.
  • 14.02.09, 18:00
    Współczuję Ci...
    Najpierw wchodzisz na forum, które Cię wogóle nie dotyczy. Twoim
    celem jest jedynie wymądrzanie się i przeszkadzanie innym. W
    międzyczasie udzielasz wielu lekcji m. in. o demokracji i
    uczciwości. Następnie dopada Cię mania prześladowcza i doszukujesz
    się podstępów (typu dwa różne nicki) od innych. W końcu okazujesz
    się maksymalnym hipokrytą. W miedzyczasie piszesz o nieuczciwych
    rozmówcach. Na końcu używasz trzach nicków Mahonego, Lets do it i
    zawsze-nowa-Barma. jest na to mnóstwo dowodów, których nie chce mi
    się przytaczać . No bo po co.
    Wiesz co? Ty chyba masz rozszczepioną osobowość. Wyraźnie bawi Cię
    ten stan. Wygląda to na początek schizofrenii.
    Annas555 miał(a) rację wysyłając Cię do lekarza. Ja dodatkowo
    zalecam trzymanie się od takich jednostek jak Ty z daleka.
    Mając doczynienia z takimi jak TY trzeba się przygotować na
    wszystko. Może się nawet okazać, że jesteś proboszczem we
    wspominanym kościele. Szczerze współczuję....
  • 14.02.09, 22:12
    A ja współczuję Tobie. Niesamowite jak można z widocznym triumfem w
    stylu wypowiedzi podsumować kogoś i nie trafić ze słownie niczym.
    Trzema! Słaby jesteś. Stosuję 10 i pracuję w 8 miejscach naraz, a
    wszystko dzięki magicznej różdżce Harrego Pottera, którą ukradłem
    młodszemu bratu. A proboszczem nie jestem. Ale muezinem w meczecie w
    Arabii, a jednocześnie cieciem w świątyni hinduistycznej w
    Bengaluru. Na kościół różdżka jakoś nie działa, więc jeszcze
    proboszczem nie zostałem. Nie wiem co z nią jest, a może to ja
    zaklęć nie znam, bo to żadna schizofrenia, a zwykła skleroza jest...

    A bardziej serio, czas się zachować zgodnie z netykietą i przestać
    karmić trolla zza bramy, bo niestety drogi trollu już zaczynasz
    nuuuuuudzić i nawet się uśmiać nie da...
  • 15.02.09, 20:18
    Tak, tak lets do it, tak, tak barma...Wszystko w porządku. Nie
    zabierzemy Ci dzwonów. Tylko się nie denerwuj..:-)No... już
    dobrze..... Napisz coś jeszcze....:-))
  • 15.03.09, 10:48
    witam,czytajac tez mam wrazenie ze to proboszcz z tejze parafii!!
  • 14.02.09, 01:07
    Mahony, a może lepiej przyznaj się, że jesteś mną. Wiesz, rano przy
    goleniu nie będę mógł spojrzeć Ci w twarz. Zaparłeś się mnie a to
    boli…

    Twoje Odbicie

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 14.02.09, 01:22
    Podły jesteś i okropny.

    Jest jedna rzecz, którą muszę się z Wami podzielić. Pracuję jako
    strażnik nocny w Auchan. To absolutnie nie ma znaczenia dla tego co
    napiszę dalej. Mniejsza więc o moje zajęcie…

    Kiedy tak mijam przestrzeń między apteką a empikiem liczę kroki.
    Zdziwilibyście się ale to naprawdę rozwija. Co 750 kroków podchodzę
    do komputera vis a vis AnnaZoo (tak, to ja zostawiam tam zawsze
    Naszą-Klasę). Wtedy złość bierze mnie na tych wszystkich,
    cwaniaczków na forum Józefosławia, z którymi nie umiem sobie
    poradzić. Loguję się wtedy jako zawsze-zlota-brama i sledze to całe
    szemrane towarzystwo. Znam ja Was i wszystkich rozszyfrowałem. Nie
    ze mną te numery Mahony i Lets. Jesteście tylko marnymi
    uzurpatorami. Jak Wam dzwony przeszkadzają to won. A jak wam nie
    przeszkadzają to cicho mi siedzieć.

    Cholera, szef właśnie zadzwonił a ja zamiast pilnować Auchan siedzę
    i piszę tu do Was głodne kawałki.

    Chłopaki, w razie czego zaświadczycie przed szefem, że miałem dziś
    słaby dzień i musiałem się na kimś wyżyć? Zrobicie to dla mnie,
    prawda?

    Mahony, nie gniewaj się. Lets… ty też mi wybacz. Poniosło mnie.

    Do końca zmiany jeszcze 6 godzin…
  • 14.02.09, 01:52
    OKi, śmiesznie się zrobiło, ale ta dyskusja do niczego nie
    prowadzi... ja natomiast pracuję za dnia, więc zamiast dystkutować
    idę spać. A Ty lepiej zostaw ten sklep i idź na piwo, nikt tam nie
    wpadnie żeby ukraść karton mleka czy puszkę coli ;)
  • 13.02.09, 22:45
    Może ustalcie Państwo między sobą (to do Pani i Pana piszącego pod
    Nickiem annas555) czy ze mną polemizować, żartować, obrażać czy
    kierować mnie na badania.

    Przede wszystkim czytajcie jednak (zwłaszcza Pan bo Pani jest chyba
    zdecydowanie spokojniejsza) do końca wątek, na który odpowiadacie.
    Ja rozumiem, że ślepa furia nakazuje odpowiadać po przeczytanych 3
    pierwszych zdaniach ale na końcu wyraźnie dodałem akapit tonizujący
    naszą dyskusję. Mam również wrażenie, że moje słowa w żaden sposób
    nie upoważniają do po prostu chamskich odzywek

    Tak więc rady dotyczące leczenia proszę zachować dla
    znajomych/rodziny/dzieci/kochanki/kochanka/szefa/szefowej/podwładnych
    *

    Ani to miłe ani potrzebne. Trąci jedynie nieudolną próbą dodawania
    sobie animuszu.

    *niepotrzebne skreślić / brakujące dopisać



    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 23:02
    Bardzo przepraszam jeżeli poczuł się Pan urażony. Po prostu jest mi
    przykro jak ktoś bez rozeznania poderzewa inną osobę o takie rzeczy.
  • 13.02.09, 23:20
    Nie ma sprawy ;-) Ja również przepraszam, jeżeli moje słowa sprawiły
    niezamierzoną przykrość. I proszę przekazać te słowa męskiej części
    pisującej pod nickiem annas555
    Uznaję, ze formalnie jesteśmy już przeproszeni więc szału dostanę,
    jeżeli po tych wyjaśnieniach znowu poleją się na mnie pomyje. Czasem
    czułem się jakbym polemizował z Dr Jeckyl i Mr Hyde

    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 12:20
    <Proponuję aby wszyscy, którym dzwony nie przeszkadzają wyłaczyli
    <sie z dyskusji., ponieważ wątek jest o przeszkadzaniu hałasem a nie
    <o obronie tradycji itp..

    A ja proponuję, by wszyscy przeciwnicy dzwonów urządzili pikietę przed kościołem
    czy też domem parafialnym proboszcza (nie wiem jak tam to wygląda, bo nigdy nie
    byłem w tym kościele). Niech walczą o swoje racje z otwartą przyłbicą, a nie
    mielą na pusto w internecie.


    Mirek

  • 13.02.09, 12:45
    wydaje mi się że mielenie na sucho* nie ma sensu,fakt, urządzanie
    pikiety też byłoby dziwne. Po prostu trzeba będzie zgłosić to do
    Inspektora ds. ochrony środowiska w Referacie Ochrony Środowiska i
    Gospodarki Rolnej w Piasecznie. Zbadają poziom decybeli i sparwa
    jasna. Jeżeli okaże się ze wszystko gra ( w dozwolonych poziomach)-
    to pozostaną nam tylko pobożne* zycznenia do księdza o litość.
  • 13.02.09, 13:08
    Takie pytanie kontrolne.
    Mieszkałem już w kilku miejscach. W każdym kościele w okolicach biły jakieś
    dzwony i szczerze mówiąc nawet na to nie wracałem uwagi - widocznie nie
    przeszkadzały. Czy dzwony w Józefosławiu są jakieś specyficzne jeśli chodzi o
    hałas ?
    Uprzedzę, że ze słuchem nie mam problemów :-) i najbardziej podpadają mi
    amatorzy głośnej muzyki i kina domowego.

    Zupełnie luźno w swoim pierwszym wątku zaproponowałem referendum lokalne
    (proboszcz jest takim samym obywatelem jak i my, więc musiałby się
    podporządkować większości lokalnej społeczności). A w razie braku woli
    współpracy ze strony proboszcza z większością, większość może wymóc na
    proboszczu uległość tak jak np. pokazano w serialu Ranczo :-)
    Nie wiem dlaczego ten pomysł jest niedobry. Czyżby przeciwnicy dzwonów bali się
    przegranej ?
    Pikieta miałaby na celu zwrócenie publicznej uwagi na problem dzwonów. Okazuje
    się, też niedobrze.
    A może petycja mieszkańców (podpisana, imienna) ?
    A referendum byłoby tajne ;-)

    Mirek

    Mirek



  • 13.02.09, 13:56
    ja się niczego nie obawiam.. Ile razy to trzeba tłumaczyć..? co ma
    być to będzie. Może być pikieta, referendum itd.wszytsko jedneo-
    byleby poskutkowało. Aczkolwiek jeżlei okazałoby się ze poziom
    decybeli przekracza ogólne normy to - hm.. krótka piłka :)
  • 13.02.09, 14:03
    Widzę, że robi się serial komediowy. Cóż, będzie się z czego pośmiać.

    Mirek
  • 13.02.09, 11:55
    Jeżlei tak lubcie bawić się w detektywów i sparwdzac co kto i ile
    napisał to się skontaktujcie bezposrednio z tą osobą - będziecie
    wtedy mieli dane i IP, którego tak chętnie poszukujęcie. Ja się
    odłaczyłem od sykusji i bacznie obserwuję. W miarę tego jak
    pojawiają się krytyczne opinie na temat wywodów o psach i innych
    duperelach mahonego - w miarę tego nikt z ( 3 przeciwników w tym
    watku ) nie moze uwierzyć, że ktoś się może przeciwstawić oprócz
    mnie teoriom na zycie tego człowieka. Opamiętajcie się bo to jest
    śmieszne. Radzę bardziej wnikliwie obserwowac !!! i czytać
    wypowiedzi- moze wtey zauwazycie że stylistyka wypowiedzi jest
    kompletnie różna.!!!
    Niesamowite - naparwdę. Zachęcam i resztę do ujawiniena swojego
    oblicza- aby miał PAN większe przekonanie że nie tylko ja moge
    pisac "bzury" i przeciwstawiac się dzownom. o ile komukolwiek na tym
    zależy :)))
  • 13.02.09, 14:12
    Człowieku, opamiętaj się. Napisałem, że jestem w sumie po stronie
    tych, którym dzwony przeszkadzają. Nie podoba mi się tylko pisanie z
    kilku Nicków jednocześnie. Nie podałem kogo mam na myśli. Zwróciłem
    się tylko do zawsze-złota-brama i co, Ty akurat poczułeś się
    urażony? Nic na to nie poradzę
    --
    Złe cechy, których nie tłumisz w sobie, stają się dziedziczne!
  • 13.02.09, 14:15
    Pewnie się nowa trójca objawia. Jeden, ale w trzech osobach :-)

    Mirek
  • 13.02.09, 22:15
    półtora dnia się w tym wątku nie odzywałem, a i tak w wielu Twoich
    postach pada mój nick... ech, sława :P

    Pzdr.
  • 13.02.09, 22:08
    Znaczy jestem złym demokratą, bo w odróżnieniu od przeciwników chcę
    demokratycznego referendum? Zabawne :D.

    Referendum powyżej w którym weźmie udział ponad bodajże 30%
    jednostki administracyjnej jest wiążące i wtedy myślę, że gdyby
    wygrali przeciwnicy, to tak - musiałby.

    Arguument o niedobranych dzwonach jest bardzo trafny. Gratuluję.
    Pierwszy w tym temacie taki. Dźwięk mają rzeczywiście koszmarny. Nie
    głęboki i przyjemny dla ucha, a coś jakby były generowane
    komputerowo lub zrobione z aluminium :D.
    Argument z zegarkami już gorszy. Dzwony nikomu nie przeszkadzały i
    15 lat temu, a nie 100. Dopiero jak wyrosło pokolenie "sukcesu",
    wykłócające się o swoje "racje" to nagle zaczęły przeszkadzać.

    Co do tego, że komuś PRZESZKADZA to ogólnie masz rację. Z tym, że w
    Józefosławiu ludzie nie reagują jak komuś przeszkadzają. Ile tu było
    tematów o psach, imprezach, kosiarkach, rajdach samochodowych,
    przekraczaniu prędności. Ludzie proszą współmieszkańców, a Ci
    olewają. A, że kościół powinien się zachowywać "po chrześcijańsku"
    to jest łatwym celem i wśród narzekających na dzwony napewno (czysta
    statystyka) są też ci, którzy znacznie bardziej przeszkadzają
    sąsiadom. I dla mnie to po prostu zachowanie nieprzyzwoite. Poza tym
    zapominasz, że to broń obusieczna. Katolikom z kolei przeszkadza
    wyzbywanie się tradycji na żądanie niewierzącej mniejszości.
    Dlaczego o tych ludziach i co im PRZESZKADZA, nie pamiętasz??

    Co do przeszkadzaniu w dyskusji... Jaka dyskusja? Jest już
    conajmniej trójka przeciwników dzwonów. Co ustaliliście przez te
    dni? Na forum (można na mnie nałożyć ignora i moich postów nie
    czytać) lub też na privy? Robicie referendum? Petycje? Jakoś nie
    dyskutujecie, więc w czym Wam przeszkadzam??

    Pzdr.
  • 12.02.09, 22:59
    W końcu rozsądny post :-)
    A co do kosiarek i małolatów to wszystko da sie przeżyć pod
    warunkiem że pojawia sie od czasu do czasu a nie regularnie.
  • 16.03.09, 09:02
    Ciężko będzie coś zrobić, bo proboszcz to zwykły cham o poglądach "czystości
    rasy katolickiej" i dla niego każdy, kto nie z nim, to przeciw niemu.
  • 16.03.09, 14:26
    witam,
    Ja mysle;) zainteresowani dogadajcie sie z Panem Mahony2109 on
    chyba zna proboszcza tak pisze o nim szczegolowo, ma dar
    przekonywania,dar przywodcy ,to moze cos zrobi dla ludnosci.:))))))
    Pozdrawiam
  • 16.03.09, 14:49
    Tak czytam tę twórczość mahony'ego spłodzoną zapewne pod wpływem nieustającego
    lobby ze strony proboszcza lub jego pobratymców i sądzę, że śmiało można nie
    zwracać na niego uwagi. Ot kolejny, dla którego czyjeś odmienne zdanie, to
    zaburzenie "katolickiej równowagi społecznej" i mieszanie się do tradycji. A to,
    że dyskusja toczy się na temat zwykłych relacji międzyludzkich i traktowania się
    z szacunkiem, to dla niego nie ma znaczenia. Tak więc nie ma sensu dokarmiać
    trola. Lepiej skupić się na temacie dyskusji.
  • 29.03.09, 20:21
    Hehe, zabwane to forum. Wróciłem po długim czasie do tego tematu i
    dawno się tak nie uśmiałem. Słabo umiecie ludzi "czytać", oj słabo.
    Proboszcza nie znam, widziałem go kilka razy na kolędzie. Do
    kościoła nie chodzę, nigdy nie miałem poglądów uznawanych za
    katolickie. Daleko mi do "polskiego katolicyzmu", bo ledwie 1/4
    życia spędziłem w Polsce. I to w tym należy szukać źródła moich
    poglądów. Poza Polską nauczyłem się prawdziwej tolerancji. Tam się
    docenia rzeczy takie jak darmowe boisko i generalnie nie atakuje
    wspólnot religijnych za wszystko, niezależnie jakich. A u nas silna
    pozycja jednego kościoła owszem jest, ale w związku z tym jest też
    wojujący antykatolicyzm, który jest żenujący. A broniłbym przed
    najbardziej bezsensownymi atakami (takimi bez argumentów i bez
    poparcia większości) świątyni w danym miejscu także gdyby stał tu
    Meczet, Synagoga czy kościół Scjentologiczny. Więc kula w płot :DDD.

    Pzdr.
  • 30.03.09, 18:57
    Prawdę powiedziawszy stęskniłam się już za Pana - Panie Machony
    postami, dawno Pana nie było. Myślę,że chyba nikomu nie przeszkadza
    Kościół, tylko te dzwony, które nie dają spać, odpoczywać.Nie muszą
    przypominać nikomu o Mszy, ten, kto ma potrzebę pójścia do Kościoła
    i tak pójdzie, ale by nie jechał samochodem, bo coraz bardziej
    trudno przejechać i niema gdzie postawić, parkuje się na chodniku, a
    ludzie z dziećmi co mają robić "fruwać" nad nimi, chcąc przejść.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 31.03.09, 08:55
    Ja radzę nie podskakwiać mahon'emu bo obrzuci Pana/pani inwektywami
    i PRYWACIE i innych jak to zrobił ze mną ;)
  • 31.03.09, 20:31
    > Ja radzę nie podskakwiać mahon'emu bo obrzuci Pana/pani
    inwektywami
    > i PRYWACIE i innych jak to zrobił ze mną ;)

    Temat wciąż jest w całości, przy postach daty są. I każdy sobie może
    wywnioskowac, że o ile moje pomysły i argumenty a nawet sposób
    wypowiedzie się nie podobał, to inwektywy i prywata to nie z mojej
    strony padły :P

    Pzdr.
  • 31.03.09, 20:29
    A to już nie do mnie. Ja tam nie bywam więc nikomu absolutnie
    niczego nie blokuję. Czemu ludzie idą do kościoła a zastawiają innym
    ulicę nie jestem w stanie zrozumieć. Co do dzwonów, cóż mi nie
    przeszkadzają, zróbcie w końcu to referendum albo po prostu walczcie
    o swoje. Osobiście sądzę, że da się księdza przekonać, tylko trzeba
    uprzejmie i z argumentami.

    Pzdr.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.