19.11.09, 20:49
Mam pytanie,czy jedzenie w tawernach na Krecie jest drogie. Zastanawiam się
czy szukać hotelu z all czy nastawic się na jedzenie w Tawernach. Wyjazd z
dziećmi.Pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • jacek1f 19.11.09, 21:33
    Zatem troche teorii i praktyki:
    jacek1f 17.03.09, 08:38 Odpowiedz

    Kreteńskie jedzenie jest proste, przez co doskonale, tworzone z
    dobrych produktów wyrastających pod najpiękniejszym słońcem.

    Same mezedes (przekąski) mogą zrobić ucztę i najczęściej robią:
    dolma (gołąbeczki z liści winogron z ryżem i dodatkami, nadziewane
    kwiaty cukinii, czyli antuski, nadziewane pomidory, papryki, cukinie
    i bakłażany...Oliwki i sery - klasyka, tzatziki do każdego posiłku,
    w każdej tavernie trochę inaczej doprawione, taramasalata, fava,
    czyli dipowe rzeczy do ciepłego pieczywa, keftedes - małe kuleczki z
    mielonego mięsa kuminem pachnące i czasem cynamonem, mnóstwo
    maleńkich i średnich rybek prosto z patelni:-)

    Ośmiornica z grilla lub z wina, mmm. kalamaraki - pierścionki z
    kalamarow panierowane... Keftedes w sosie pomidorowym, zapiekane
    potrawy pod feta - od krewetek po karczochy... Sałaty oczywiście -
    no bo z takich pomidorów i ogórków i cebuli, to zawsze są pyszne, a
    polane ichnią oliwą domową i ich octem winnym...No i saganaki - ser
    feta lub kefalotiri (grawiera ich) smażona w panierce. Do
    wszystkiego dużo cytryn do skrapiania…

    Przerwa po przystawkach.:-)
    Nie kupuje się rozlewanej raki w sklepikach, jak
    się nie zna człowieka i się z nim jej nie piło – to najlepsza
    zasada, sprawdzona przez 16 lat!. Najlepiej po 2-3 wizytach
    zaprzyjaźnić się z właścicielem
    taverny i z nim gadać o zakupie różnych domowych rzeczy do Polski.
    Drogie zdecydowanie, ale ryby warto zamawiać najprostsze - świeża
    dorada tylko z grilla z sosem cytrynowo-oliwnym rozpływa się w
    ustach zawsze i może być śmiało posiłkiem dla dwóch osób.

    Ale wiecie – ostatnio kupiłem w Arkadii w KŚ świeże dwie dorady! I
    zrobiłem jak trzeba. I wyszły - mimo braku cytryn kreteńskich – jak
    na Wyspie, choć ciemno na zewnątrz było i mokro i śnieżno))

    Kreteńczycy nie mają wysokiej "kultury mięsa", bo zawsze to był
    luksus... więc
    ze smutkiem spoglądam zawsze na Niemców, którzy koniecznie zamawiają
    sznycle:-(
    Podobnie z gyros i suvlakami - nie należy spodziewać się najwyższej
    rozkoszy, choć przyprawy, przyprawy – oregano z gór, tymianek, ocet
    winny biały – one potrafią „ubogacić” każdy strzęp mięsa. Nie
    zmienia to faktu, że nazywanego zwykle daniami turystycznymi. I tu
    mamy pole do popisu w Polsce! Tak, tak, bo nasze mięso wieprzowe,
    wołowe, o cielęcinie np. na stiifado nie wspominając – jest o wiele
    lepsze niż te rodzaje w Grecji i na Krecie.

    Ale już potrawy z królika - w sosie cytrynowym, lub pomidorowo-
    cynamonowym -
    mmmm. Ale już jagnięcina sezonowana - tylko polecam kotleciki, im
    mniejsze tym pewniej ze z jagnięcia, a nie z baranka. No i jak jest
    w karcie kozina - zawsze mloda! - to koniecznie trzeba spróbować. I
    tego już się nie przebije w Polsce. Królika na pewno, koziny też,
    jagnięcinę można ale za dużą cenę.
    (choć brzydką tajemnicą jest, ze stoły greckie zapełnia w tawernach
    jagnięcina z Bułgarii…, ale to tak, jak z czosnkiem chińskim u
    polskich górali w karczmach)

    Grecy specjalnie przemierzają Wyspę do wioski Archanes (okręg
    Iraklio) na mlodą kozę i słynne "czarne" wino z Archanes do niej!

    Stifado - cielęce kawałki w aromatycznym sosie - zawsze bezpieczne i
    zawsze
    smaczne. Jest tez przesmaczna wersja makaronowa - makaron "grizo"
    podany z
    tymże. To warte polecenia do przygotowanie w Polsce, i
    wprowadzeniana stałe do menu dla gości i rodziny. Cud cynamonu i
    dobrej cielęciny (lepszej z zasady od tej podawanej w tawernach)
    spłynie na wszystkich.

    Kurczak cytrynowy - wart grzechu, szczególnie, gdy podamy z
    ziemniakami
    zrobionymi razem z nim w tym sosie. I tu też, mając oregano z Krety
    przywiezione damy radę uzyskać 100% efektu „wyjazdowego”.

    Musaka – oczywiście doświadczeni kretomaniacy wiedzą, że zamawiamy
    tylko wtedy, gdy widzimy, ze jest podawana zapieczona w glinianych
    miseczkach, a nie w blaszkach lub luzem na talerzu…. Wrrrr. Tutaj
    zwykle kucharz w Polsce polegnie na bakłażanach, które są dobre
    jedynie w krótkim sezonie, a te dostępne przez cały rok, nadają się
    ledwo słonecznie na melitzanosalatę, a i to trzeba mocniej
    doprawić…. Ale w sezonie można poszaleć i z bakłażanem i z cukinią,
    bo musakasów jest wiele!

    Ziemniaki - "greckie frytki", robione od wieków tak jak u nas
    dawniej domowe się robiło - duże kawałki dobrze podsmażone..
    wczesniej wymaczane w wiadrach ze słodką wodą. To można w Poslce
    codziennie robic, bo szybko i łatwo, a lepsze i zdrowsze od
    paczkowanych i maksyfowych….

    Warto podać czasem pizzę - ktora wg Greków jest ich wynalazkiem
    starożytnym wywodzącym się od pity z dodatkami i o którą toczą
    odwieczne spory z Włochami:-)) Więcej oregano dobrego, więcej sosu
    pomidorowego i oliwki wraz z serem fetą lub kefalotiri zamiast
    włoskiej mozzarelli – i mamy grecki smak.

    Nie powtórzymy w Polsce smaku wszystkich dań warzywnych zapiekanych,
    nadziewanych, pieczonych w oliwie itp. A jeśli to w króciutkim
    sezonie. Ale papryka zgrillowana powinna wejść na stałe do domów
    naszych, bo łatwa i najmilsza w przywołaniu zapachu i smaku. U mnie
    w chłodne wieczory (8 miesięcy w roku !!!!) piekarnik mruczy bardzo
    często i wydaje zapach słodkiej pieczonej papryki.

    Podobnie wzbogacam smak polskich pomidorów – skrapiając je oliwą z
    Krety i w 180-200 stopniach przez 15-20 minut wypiekając oprószone
    solą, oregano i pieprzem.

    Owoce morza za to, tak samo drogie tu jak i tam(, dają się
    przygotować, pod warunkiem posiadania oliwy właściwej, jak tam.
    Kalmary, krewetki i ośmiornice – muszą Was rozczarować może –
    pochodzą też z Wietnamu głównie i Chin. Są to te same produkty, co w
    zamrażarkach marketów polskich. Oczywiście świetnie jest trafic na
    Południu w Arvi, na wyłowiona właśnie ośmiornicę, lub pojechać do
    Ierapetra i wskazać palcem na wieszak i wybrać świeżą do
    stłuczenia…. Ale w 90% kupują to samo, co my. Zatem dobry ocet
    winny, oliwa… i odtworzymy klasę ośmiornic krasato, czy schara, czy
    sto furno, czy sto gril.


    forum.gazeta.pl/forum/w,37196,92785710,92785710,Forumowa_Ksiazka_Kucharska_.html
  • Gość: wikt_i_opierunek IP: *.bajtnet.lca.pl 22.11.09, 20:33
    Wow,ale piekny opis:)Mozna sie naprawde rozmarzyc,czytajac te wszystkie pysznosci.
    Ciekawe tylko,czy by mi wystarczylo mojej wyplaty z calego roku,zeby tego
    wszystkiego sprobowac:)
    Bo nam w tym roku jednak oplacal sie (finansowo,nie organoleptycznie)pakiet all.
    Jesli autor watku jedzie z dziecmi ,to tym bardziej powinien sie zastanowic,czy
    nie lepiej wykupic cale wyzywienie,jak nie ma duzej roznicy w cenie.Dzieci co
    chwile beda wolaly pic,a to lody itp.A jesli popoludnia bedzie spedzac np. przy
    basenie, to all sie przyda.
    Nie,jesli wolicie colodzienne wypady, zwiedzanie.
    Ale i na to jest rada- pakiet jedzenia na wynos:)Oczywiscie zawartosc takiego
    pudelka nie bedzie sie rownac z tawernami...
  • logopeda9 20.11.09, 11:20
    generalnie tanio nie jest, ale wg.mnie warto;weź opcję HB, śniadania
    i kolacje -hotel a lunch - tawerna, ot taki kompromis:)
  • ia3 20.11.09, 13:25
    Dziękuję Wam bardzo!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka