Dodaj do ulubionych

Nowa trasa do Grecji - krótka relacja z podróży

26.08.10, 01:25
Trasa, którą przejechaliśmy w tym roku, planowana był już od kilku lat. Zawsze jednak coś nam udaremniało taki wyjazd i kierowaliśmy się prosto do Grecji. Standardowo przez Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię.
W tym roku jednak, powiedzieliśmy sobie, że nie ma co i jedziemy do Grecji trochę inną trasą.
Poniżej krótki zapis trasy, która doprowadziła nas do Grecji ale innymi drogami.

Piątek 30 lipca
Wyjechaliśmy z domu ok. godz. 16. Ponieważ pierwszy etap naszej trasy prowadził na południe Niemiec, skierowaliśmy się autostradą w kierunku na Berlina. Zmorzył nas sen w okolicach naszej zachodniej granicy i tam też wypadł nasz pierwszy nocleg.

Sobota 31 lipca
Późnym popołudniem dojeżdżamy na miejsce – południe Bawarii, Hohenschwangau gdzie znajduje się zamek szalonego króla. Budowla zachwyca architekturą oraz wspaniałym położeniem. Mimo weekendu turystów nie było zbyt wielu (może to wieczorowa pora?).
Ruszamy dalej, tym razem kierunek Szwajcaria. Nocujemy w Austrii, przy szwajcarskiej granicy w okolicach Wolfurtu.

Niedziela 1 sierpnia (święto narodowe Szwajcarii)
Wypoczęci udajemy się w góry – naszym celem jest Ebenalp. Przepiękne góry z zapierającym dech widokiem Wildkirchli – malutkiej kapliczki przylepionej do półki skalnej wysoko w górze. Dotarcie tam nie stanowi problemu, gdyż do dyspozycji mamy kolejkę linową.
Kolejnym etapem jest ogród różany w Soglio na południu Szwajcarii niedaleko St. Moritz. Po drodze musimy się wspiąć naszym autkiem na dwie przełęcze – 2200 i 2400 mnpm. Niestety nie udaje nam się tam dotrzeć i poprzestajemy na samym kurorcie oraz Davos, a następnie kierujemy się w stronę Interlaken. Nocleg wypada nam w Landquart.
Wieczór wypełniają niezliczone fajerwerki, które są związane ze świętem. Niestety grzmot sztucznych ogni zmienił się w nocy w grzmot nadciągającej burzy, która załamała kompletnie pogodę.

Poniedziałek 02 sierpnia
Jedziemy do Interlaken by „wpaść” do restauracji na Piz Gloria gdzie spędził jeden odcinek James Bond jakiś czas temu. Taki był przynajmniej plan. Rzeczywistość była jednak brutalna. Załamanie pogody był tak poważne, że wypad w góry musimy zostawić na kolejny raz. Kontynuujemy jazdę do Montreux. Powód jest prosty – Freddy Mercury, i wszystko w temacie. Dojeżdżamy na miejsce późnym popołudniem, pogoda kiepska, jesienna. Freddy jest na miejscu. My też tam zostajemy na noc.

Wtorek 03 sierpnia
Ruszamy do Francji. Mamy już dość szwajcarskiej pogody. Całą noc lało a rano dogoniła nas burza, której uciekaliśmy od Interlaken. Francja wita nas słoneczną pogodą. Kierujemy się na południe, do Prowansji. Jazda spokojna bez pośpiechu, drogami lokalnymi. Częste przystanki w urokliwych miejscach, jest co raz lepiej. I niebo takie już „greckie”, są też cykady. Nocujemy w Pertuis. Jutro czeka nas powiew historii wymieszanej z zapachem lawendy.

Środa 04 sierpnia
Zaczynamy od rana, najpierwszy ogień Lourmarin, potem Bonnieux, Lacoste, Gordes i Roussillon oraz Apt. Z założenia omijamy szerokim łukiem duże ośrodki turystyczne jak Avignon a zwiedzamy prowansalską prowincję. Naprawdę polecam te okolice.
Wieczorem ruszamy dalej w kierunku Pirenejów. Nocleg w okolicach Montpellier.

Czwartek 05 sierpnia
Jesteśmy u podnóża Pirenejów. Zaczynamy od Lourdes. Ogrom organizacyjny robi wrażenie. Spędzamy tam większą część dnia by wieczorem dojechać do małej miejscowości Mane gdzie nocujemy przed wyprawą na lodowiec w Hiszpanii.

Piątek 06 sierpnia
Wyjeżdżamy rano, gdyż drogi górskie to niekończące się serpentyny w górę i dół. W planie jest szczyt Pade Aneto oraz miejscowość Aneto (moja śliczniejsza połowa ma na imię Aneta i góra o tym samym imieniu od zawsze była w planie do zdobycia). Dotarcie do szczytu to droga przez lodowiec, więc konieczne są raki. Góry po stronie Hiszpańskiej są inne niż po stronie francuskiej, mniej tu zieleni ale i większe wysokości.
Trochę czasu spędzamy w Bonasque, a następnie wracamy do francuskiego Mane na nocleg.

Sobota 07 sierpnia
Skoro świt ruszamy do Andory. Znów serpentyny, przełęcze. Pełno Francuzów, którzy odwiedzają tłumnie to miejsce w celach zakupowych – papierosy, alkohol, perfumy – to państwo to taki jeden wielki sklep bezcłowy. Jak dla nas nic ciekawego. Zwijamy szybko manatki i jedziemy dalej do Grecji. Wracamy do Francji by przenocować w okolicach Aix-en-Provance, gdyż następnego dnia mamy w planie Lazurowe Wybrzeże.

Niedziela 08 sierpnia
Ruszamy wcześnie rano gdy wszyscy jeszcze śpią i promenady w Cannes, Nicei i Monaco są puste. I tutaj dopada nas największe rozczarowanie w czasie naszej podróży. Plaże są prywatne więc większość jest odgrodzona wysokimi płotami i murami. Publiczne natomiast to obraz brudu i raczej nie francuskich perfum. Oczywiście na falach kołyszą się leniwie śliczne łodzie ale takie same widziałem już na Peloponezie.
Szybko stamtąd wyjeżdżamy w kierunku włoskich Dolomitów, gdzie docieramy wieczorem. Tutaj jest dla odmiany przepięknie. Przyjeżdżamy tu zima na narty ale latem jest jeszcze ładniej. Wieczór zamykamy w ulubionej przez nas pizzerii w Moenie, dolina Val di Fassa. Nocujemy pod skocznią w Predazzo.

Poniedziałek 09 sierpnia
Raniutko jedziemy do Alpe Lusia – tam zimą jest super. Latem stoki są porośnięte soczystą trawą. Jedziemy „kanapą” do góry. Nocna burza pozostawia grubą warstwę gradu, który jednak szybko się topi w pięknym porannym słońcu. Wpadamy do naszego ulubionego schroniska gdzie zimą pałaszujemy wyśmienitą pizzę popijając jeszcze lepszym Bombardino. Teraz jednak decydujemy się na mocne espresso i gorące pączki.
Wyjeżdżamy z Dolomitów i jedziemy do Wenecji – stąd promem do Igoumenitsy. Wszyscy nas straszyli, że w Grecji brak paliwa, kryzys i strajki więc przezornie przed portem tankuję do pełna.

Wtorek 10 sierpnia
Wieczorem dopływamy na miejsce i od razu kierujemy się w stronę Salonik. Po ok. 200 km zjeżdżam z ciekawości na stację benzynową. Paliwo jest bez ograniczeń ale wolę dotankować.

Środa 11 sierpnia
Rano docieramy na miejsce. Jest super.

--
fotoforum.gazeta.pl/5,2,kalinihtaa.html
Edytor zaawansowany
  • Gość: emka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.10, 09:09
    Wszystko OK, tylko co to ma wspólnego z Grecją?
    W "samochodem po Europie" napisz: "10 dni na południu Europy".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.