Dodaj do ulubionych

W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania?

04.03.12, 00:59
Witam!
Pomóżcie mi proszę, bo trochę się gubię w temacie :)
Otóż chcemy z rodzinką (2 os. dorosłe + 2 dzieci - 1-roczniak i 4-latek) wybrać się na jedną z wysp greckich, nie ma większego znaczenia na którą. Z racji posiadania małych dzieci wszelkie wyjazdy na zwiedzanie odpadają, zatem skazani jesteśmy na wypoczynek "stacjonarny". Niestety nie bardzo sobie wyobrażamy tygodniowego leżenia przy basenie, więc chcielibyśmy pozwiedzać coś w ramach spacerów, na pieszo. Chcielibyśmy pojechać do jakiegoś większego miasta/miejscowości, w której byłoby jak najwięcej interesujących rzeczy do zwiedzania na miejscu. Z tym, że mówiąc o zwiedzaniu nie mam na myśli sklepów/restauracji/dyskotek, tylko zabytki/ruiny/port/kościoły/urokliwe uliczki/ładne widoki itp. Powiedzcie mi proszę w jakim mieście znajdę co najmniej kilka miejsc wartych zwiedzenia, tak, żebyśmy się przez ten tydzień nie nudzili, ale pieszo pospacerowali sobie po mieście i obejrzeli co nieco, przy okazji "wchłaniając" grecki klimat? :)

Gdyby ktoś zechciał mi od razu polecić jakiś fajny hotel to byłoby super :) Z tym, że mamy dość ograniczony budżet - na hotel ok. 5000-5500 zł max, a najchętniej ok. 4500 (to za wszystkich, a nie za osobę :D ) Termin dowolny od początku czerwca do połowy września, z tym, ze czerwiec wydaje mi się tańszy :) W poszukiwaniu hotelu najważniejsza jest dla nas dobra lokalizacja (blisko centrum), rozsądna odległość do morza (max 500-600m), hotel 3-4 gwiazdkowy.

P.S. Jeśli już był taki temat to przepraszam za zaśmiecanie. Szukałam w wyszukiwarce, ale nic konkretnego nie znalazłam.
Obserwuj wątek
    • Gość: tigertiger Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.jjs.pl 04.03.12, 09:45
      Miasto Rodos - wyspa Rodos: z portu można udać się na jednodniowa wycieczkę na pobliską wyspę Simi, tam zwiedzać mały urokliwy port, a potem klasztor. W samym Rodos oprócz pałacu wielkich mistrzów i portu, starówka, akropol (monte smith), meczety, kościół, łaźnia turecka, cmentarz turecki, przy porcie całodniowa hala targowa, ulica rycerska, port mandaryński, nadbrzeżna promenada, muzeum archeologiczne, Teatr tańca ludowego Nelli Dimoglou. Idylliczny park miejski z pawiami i kozy kri kri, Socratous Garden, można tam coś zjeść, wypić i uciec od zgiełku, tłumów i upału.
      Miasto Lindos - wyspa Rodos. Oczywiście Akropol na który wjechać można na osiołku, urokliwe wąskie i kartę uliczki Linods z domami kapitańskimi, Kościół NMP, Grób Kleobolusa, ruiny starożytnego teatru,piękna zatoczka u stup akroplu, pobliskie wisoki nieskarzone masowa turystyką jak chociażby Asklipion u stup wzgurza z pozostałościami ruin jonskiego zamku, z biznatyjskim kościołem, wioska Lachia z odrestaurowanymi starymi domami prze prywatnych inwestorów brytyjskich, spokojna i wyludniona.
      Miasto Chania - wyspa Kreta: Przepiękny wenecki port, uliczki z kawiarenkami i tawernami, twierdza,Kościół Agios Nikolos, arsenał, muzeum archeologiczne, kolekcja bizantyjska w dawnym kościele fenicjanskim, meczet janczarów w porcie,hala targowa, muzeum żeglugi, Park miejski z kozami kri kri z kawiarenkami w których odbywają sie plenerowe pokazy filmów,
      Miasto Heraklion -wyspa Kreta: trzy kościoły, port , muzeum archeologiczne, loga, arsenał, w dwie fontanny weneckie, twierdza,5km od miasta jest oddalona największa atrakcja Krety- minojski pałac w Konosos - punkt archeologiczny i muzeum. Kursują tam co 20 minut autobusy lini 2 ( z dworca w pobliżu portu).
      Ja polecam Linodos i Chanie, a ściślej ich obrzeża na wypoczynek, połączenia autobusowe są co 10 minut, a bilety niedrogie.
    • potwor_z_piccadilly Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 05.03.12, 21:18
      emissia napisała:

      > Otóż chcemy z rodzinką (2 os. dorosłe + 2 dzieci - 1-roczniak i 4-latek) wybrać
      > się na jedną z wysp greckich,

      Jeśli już uparliście się ciągnąć roczniaka po tych przaśnych, greckich zwyrach to wiedz że.
      Tam gdzie są hotele, tam nie ma zabytków, a tam gdzie są zabytki, nie ma hoteli. Zatem z poznawczych spacerków nici. Jedynym dla was rozwiązaniem jest wynajęcie auta (wszystkie klimatyzowane). Po załadowaniu koniecznych dla dziatwy maneli, ruszacie w objazd miejsc które w/g własnych gustów, wybierzecie sobie z przewodnika turystycznego.
      Proponuję Rodos w końcu maja/początku czerwca (jeszcze zielona).
      To łatwa wyspa, a atrakcji sporo.
    • Gość: maciejkaa9 Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.146.175.149.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 05.03.12, 21:29
      W Grecji nie byłam nigdzie poza wyspą Rodos, a przede wszystkim jej stolicą i szczerze polecam to miejsce. Jeszcze kilka lat temu można bylo wykupić wczasy w nowej części miasta Rodos. Teraz chyba trudno o taką ofertę, ale niech Cię to nie zniechęca - znajdziesz coś w pobliżu. Starówka bajkowa. Klimat wspaniały, z tym ochładzającym wiaterkiem. Ja jako mało odporna na upał byłam tym zachwycona. W innych miejscach wyspy jest o wiele goręcej. Wszystko bardzo romantyczne i egzotyczna roślinność. Odległości nieduże - do pokonania spacerkiem.
      W obrębie wyspy komunikacja autobusowa bez zastrzeżeń. Autobusy punktualne i klimartyzowane.
      Ceny znośne. Kolacje jadłam w tawernach (w roku 2009 ok. 12 euro z napojem), śniadania miałam w hotelu, a w ciągu dnia robiłam zakupy w miejscowych sklepikach (pomidory, arbuzy, feta i koniecznie ouzo) i w tym klimacie nie miałam ochoty na nic innego. Pamiętam, że te podstawowe artykuły spożywcze nie odstraszały cenami.
      Jeżeli chcesz zobaczyć dużo zdjęć z wyspy i ew. zapytać o wrażenia - wejdź sobie na obiezyswiat.org.
      • Gość: emissia Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.lomza.vectranet.pl 05.03.12, 23:29
        Wszystkim dziękuję bardzo za komentarze :) Bardzo mi pomogliście :)

        Widzę, że pojawiły się też głosy nieprzychylne, bo jak można ciągnać dziecko do innego kraju ;D No bez przesady, myślę, że dziecka nie maltretuję wycieczką, a na pewno nie mam zamiaru spędzić całego tygodnia leżąc przy basenie :)

        Po przemyśleniu klaruje mi się wizja wczasów :) Najbardziej przemawia do mnie wizja wyspy Rodos. Hotelu w samym Rodos nie znalazłam, ale szukamy czegoś w Ialyssos, Ixii lub Kremasti. Planujemy autobusem dojeżdżać do Rodos i trochę pozwiedzać miasto, jedna wycieczka do Lindos, również autobusem, no i może jeszcze Dolina Motyli :)

        Czy możecie mi doradzić w kwestii hotelu - obecnie rozważam dwie opcje - Forum Beach i Sunland, obie w Ialyssos - możecie powiedzieć, któy hotel Wy byście wybrali? A może jakiś zupełnie inny?
        • Gość: kasik Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.12, 09:31
          > Widzę, że pojawiły się też głosy nieprzychylne, bo jak można ciągnać dziecko do
          > innego kraju ;

          Przeczytaj ze zrozumieniem! nie chodzi o ciąganie dziecka do innego kraju, tylko o ciąganie go po mieście, zabytkach itp. Jeszcze w maju na małe zwiedzanie z dzieckiem można się pokusić ale potem to już za ciepło.

          Też nie lubię spędzać czasu w hotelu przy basenie, ale od kiedy mam dziecko i targam go za granicę, to wzięłam na wstrzymanie i właśnie tak spędzam czas, bo wiem że dla niego największą frajdą jest basen, plac zabaw i zabawy z innymi dziećmi, a nie zabytki. A za parę lat gdy będzie już chodzić do szkoły to wtedy znowu wrócimy do wakacji gdzie zwiedzamy fajne miejsca.
        • Gość: tigertiger Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.jjs.pl 06.03.12, 10:26
          Dolina Motyli może was bardzo rozczarować, o motyle tam trudno, niby przebywają tam w sierpniu czarno czarownymi skrzydełkami, ale jak nawet tak jest to nie latają, a okalają korony drzew i zapadają w letarg, który pozwala im przetrwać w zacienionej dolinie. Bardzo podobny klimat znajdziecie w parku miejskim, mostki, potoczki. A dolina motyli wygląda tak :) wideo.onet.pl/dolina-motyli,34048,w.html
          Co do hoteli to Holidaychek.pl to Forum Beach ma nieco leprze opinie. Oba jednak ocenione są poniżej 4, to dla mnie oznaczałoby, że należy szukać dalej:). Może Blue Horizon, bo ma 4,7 na max 5 www.holidaycheck.pl/hotel-Informacje+turystyczne_Hotel+Blue+Horizon-hid_18082.html
          Jest jeszcze mniejszy, przyjemniejszy (z małym basenem) na obrzeżach Rodos w ofercie sun&fun i wezyra też ma 4.7 www.holidaycheck.pl/hotel-Informacje+turystyczne_Hotel+Alfa-hid_17999.html
          Tu masz mapkę, naprawdę blisko miasta Rodos
          www.aglahotel.gr/en/Location.php
        • potwor_z_piccadilly Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 06.03.12, 20:46
          Gość portalu: emissia napisał(a):

          D No bez przesady, myślę, że dziecka nie maltretuję wycieczką

          No to tak.
          - Dojazd do lotniska. Czas ?
          - Min. 40 min. stania w kolejce do stanowiska BP
          - Min. 30 min. stójki w tłoku do odprawy bagażowej
          - Ogonek przed strefą bezpieczeństwa. Też stójka.
          - Poszukiwanie właściwego wyjścia do samolotu by na miejscu dowiedzieć się ze poślizg, a jak poślizg, to "rozkoszne" przez min ?, gnieżdżenie się na żelaznym zydlu.
          - W samym samolocie duchota że siekierę można na niej powiesić. Z megafonu miły głos pociesza że po starcie samolotu klimatyzacja będzie pracowała normalnie. Dowiadujemy się też że start planowany jest za 30 min.
          - Wystartował, klima rzeczywiście zadziałała, a przed nami 3 godz. monotonnego buczenia na wysokości 10 km.
          - Lądujemy bijemy brawo (nasz narodowy nawyk) i z tytułu różnic klimatycznych w nieznanej nam masie gorącego powietrza, zmierzamy do hali gdzie po odstaniu w ścisku i atmosferze ciut morowego powietrza musimy odstać min. 60 min w oczekiwaniu na swoje bagaże.
          - Z bagażami wędrujemy na parking w poszukiwaniu autokaru który zawiezie nas do hotelu.
          Jak długo będzie jechał ? To zależy od tego gdzie jest usytuowany nasz hotel. Autokary biorą turystów hurtowo i rozwożą ich jak chłop kartofle po poszczególnych sklepach, lub straganach.
          - Wreszcie jesteśmy na miejscu. Godz. ciut po 22, formalności w recepcji, marsz do pokoju i zonk. Okazuje się że kupując w BP podstawową opcję, trafiliśmy na pokój z widokiem na mur.
          - Trudno, dajemy sobie siana i idziemy na należną nam kolację i tu drugi zonk. Do wyboru mamy zafoliowane porcje ryżu na zimno z kawałkiem jakiejś mielonki, lub nic.
          - Wracamy do pokoju i lulu. Klima sobie wesoło powarkuje, a my przed zaśnięciem zastanawiamy się kiedy ostatnio urządzenie było odgrzybiane. Po dojściu do (słusznego) wniosku ze na św. nigdy, zasypiamy by złapać troszkę snu przed czekającym nas dyżurem przy dzieciach.
          - No i dzionek. Po obróbce przychówku idziemy na śniadanie i zonk następny. Rzut oka na basen uświadamia nam że z wylegiwania się nici, bo wszystkie leżaki są już zarezerwowane przez naszych zapobiegliwych rodaków.
          - Zresztą i tak byśmy nie poleżeli bo dzieci muszą w dzień spać i trzeba je na zmianę pilnować.
          - Dzień następny to - nauczeni doświadczeniem, też dokonujemy rezerwacji przybasenowego stanowiska plażowego i po śniadaniu, czyli z miło rozlewających się w naszych trzewiach produktach, jakościowo i smakowo przypominających nam te, opatrzone logo "TESCO", oddajemy się błogiemu lenistwu. Dzieciaczki pochlapią się troszkę w basenie, a że na (przykładowo) Rodos, cień ani trochę nie daje ochłody, szybko padają i lulu.
          Rozumiemy to. Rozglądając się po miejscowości i życiu jej mieszkańców, zauważamy że w sezonie letnim Greczynki ze swoimi pociechami wychodzą dopiero po zmroku i dopiero po zmroku miejscowe place zabaw wypełniają się dziatwą. W dzień nie uświadczysz ani jednego malucha. Cała drobnica jest ukryta w domach.
          - My jednak saksy kontynuujemy, bo zapłaciliśmy. Czyli spacerki, chlapu chlapu w morzu i basenie, choć co do basenu to też uruchomił nam się sygnał alarmowy. Zauważyliśmy że woda zaczęła się w nim troszkę robić mętna i nieco zielonkawa. Zobaczyliśmy też faceta który wieczorem wlewał coś z plastikowej butelki do wody co w efekcie spowodowało że rankiem, woda w basenie na powrót była jak kryształ. Niby nic, ale dało nam to do myślenia, bo cóż to mógł być za sublimat i w jakim on był stężeniu, że w tak wielkim basenie jeden litr jakiegoś sublimatu w krótkim czasie wymordował całą, lęgnącą się florę.
          - O wycieczce autobusem zapominamy, bo stwierdzamy ze w takim upale dzieci wytrzymają raptem dwie godziny. Ponadto dowiadujemy się że na Rodos są dwie firmy autobusowe. Jedna obsługuje zachodnie wybrzeże, druga wschodnie, a jeśli tak, to droga z (przykładowo) Ixii do Lindos musi odbyć się z przesiadką.
          - Powoli w rytmie chlapu chlapu, dreptu dreptu, lulu lulu kończymy przygodę z Grecją, lecz by nie zaznać pełni szczęścia dopada nas zonk kolejny. Miła rezydentka informuje nas ze odlot mamy o godz. 23, a autokar podstawią o godz. 20. Trafia nas szlag bo pokój musimy zwolnic o 12. Łapiemy wściekli dziewczę za gardło by podpowiedziała nam, co przez osiem godzin mamy robić z dziećmi drobnymi. Oczywiście odpowiedzi nie uzyskujemy i kryzysujemy ten czas na przybasenowych leżakach wachlując młodzież przywiezioną z kraju "Jolką".
          - Nareszcie lotnisko i jeśli nie natrafimy na strajk, to po przejściu opisanych wyżej procedur i niespodzianek, tak coś cirka osiem godzin i jesteśmy w domu. Tu może się udać.
          Nam w 2007 się nie udało. Samolot z Rodos miał wystartować o 23, a wystartował o 7 rano. Dla nas nie był to problem bo byliśmy tylko we dwoje dorosłych. Bar był nieźle zaopatrzony, no i przezornie mieliśmy w podręcznym ciepłe ciuchy (lotniskowa klimatyzacja nieźle dała niektórym do wiwatu).
          Pozdrawiam.
          • Gość: Maraska Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.12, 00:13
            Ranyyyyy że też chciało ci się tak umęczyć przy odpisywaniu;-) ech typowo polskie...nie wiem skąd w naszym narodzie takie demonizowanie, że jak są małe dzieci, to najlepiej nigdzie z nimi nie jeźdźić. no ewentualnie na działkę cioci Krysi albo do pensjonatu nad polskie morze. Każdy wątek, w którym pada pytanie o poradę w związku z wyjazdem z małymi dziećmi zaczyna w końcu odbiegać od tematu głównego przekształcając się w zależności od sytuacji w oskarżanie matek małych podróżników o herezję niemal, a w łagodnych przypadkach na zniechęcaniu i straszeniu wszelkimi chorobami kończąc.
            A za granicą e hotelach rodziny Szwedów, Niemców, Holendrów wypoczywają z małymi, często bardzo małymi dziećmi.
            Całe szczęście że i u nas jest mnóstwo ludzi, którzy zniechęcającymi opiniami się nie przejmują. I tak trzymać. Sama zaczęłam podróżować z synem od maleńkości, nie wiem czy wyrośnie z niego podróżnik;-) ale bardzo sobie cenię wspólne wyjazdy, podczas których często odkrywam miejsca, których bez niego w życiu bym nie zobaczyła. Oczywiście nie popieram sytuacji ekstremalnych, chociaż i o takich czytam z zainteresowaniem, wiedząc że sama bym się nie odważyła:-)
            Ale autorka nic o ekstremalnych sytuacjach nie pisze. Taki opis wyjazdu jak przedstawił potwór, nie zdażył mi się ani razu, owszem bywały drobne niedogodności, czasami spóźnienie samolotu, czasami kiepski pokój, który trzeba było wymienić...ale czy jadę na wakacje po to żeby to wszystko zapamiętywać, rozpamiętywać itp???? no ja na pewno nie, żal mi osób takich jak potwór, wygląda że już od wyjścia z domu liczysz wszelkie spóźnienia, potknięcia...?? Czy może się mylę??? Nie wiem po co tutaj taki rozległy wpis...de facto w ogóle nie na temat:-), żeby pomarudzić?? zniechęcić autorkę?? wystraszyć???

            Zaś do autorki wątku. Podpisuję się pod głosami za Rodos:-) Z punktu widzenia Twoich potrzeb to chyba najfajniejsza lokalizacja:-) Co do hoteli się nie wypowiadam, ja kieruję się innymi kryteriami, szukam raczej czegoś dalej od miasta i wypożyczam samochód na miejscu. Z małym dzieckiem to dość poręczna alternatywa, można do bagażnika spokojnie zapakować wszelkie potrzebne bambetle...te mniej potrzebne też:-) A że odległości na Rodos duże nie są, więc i młodzież się w aucie nie powinna umęczyć.
            I jeszcze co do zwiedzania miast, oczywiście że małe dzieci sa mniej nimi zainteresowane ale z drugiej strony i dzieci i rodzice są różni. Nie można wszystkich wrzucić do jednego worka: plaża to wielka piaskownica, basen wielka wanna i najlepiej uwielbiamy spędzać czas w hotelu. Dobrze. Fajnie. Ale my np nie.... mój syn w basenie popływa, w piasku sie pobawi...dzień, dwa a potem pyta gdzie pojedziemy na wycieczkę, co zwiedzimy bo on się nudzi... dzieci są bardzo ciekawskimi stworzeniami i naprawdę nawet zwiedzaniem miasta można je zainteresować dozując to zwiedzanie odpowiednio:-)

            Pozdrawiam
            I tych lubiących basen i tych lubiących go...trochę mniej:-)
            Maraska
            • amigo50 Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 07.03.12, 19:35
              dodekanezowiec napisał :
              "...Propozycje typu Paros czy Naxos są niepraktyczne. Nikt z 2 małych dzieci nie będzie kombinował, żeby lecieć np. z Berlina czy z Polski do Aten, potem prom itp. ..."
              No tak, to właśnie sposób rozumowania: To właśnie co ja proponuję jest jedynie słuszne i najlepsze, bo inne rozwiązania to mają same wady. Ileż już razy na tym i innych forach tego typu rozumowanie było prezentowane.
              Nie zamierzam nikomu sugerować, że to właśnie moja propozycja jest najlepsza. Ponieważ jednak pytanie trafia także do mnie, więc odpowiadam co wiem w tej sprawie pozwalając jednocześnie innym przedstawić swoje propozycje. Decyzję jednak powinien podejmować pytający w oparciu między innymi o przedstawione informacje a nie o to co niektórzy chcieliby mu do głowy wtłoczyć.
              Tak się składa, że zdążyłem już poznać dość dokładnie Kretę, wszystkie wyspy Dodekanezu, wszystkie Cyklady i jeszcze trochę innych też i jestem przekonany, że właśnie Paros albo Naxos byłyby tymi wyspami, na które warto byłoby pojechać.
              No tak, tylko że na te wyspy nie jeżdżą/latają/pływają polskie biura podróży i stąd ich znajomość i popularność jest dużo mniejsza. A ja proponuję wszystkim: podróżowanie po wyspach greckich jest bajecznie łatwe. Wykorzystajcie to i ruszcie poza ścieżki wytyczane przez nasze BP-y i choć to według niektórych niepraktyczne, to warto ten niepraktyczny wariant wybrać aby zobaczyć coś innego niż kawałek polskiego wybrzeża - to byłoby chyba jeszcze bardziej praktyczne niż latanie samolotami na jakieś odległe wyspy a placki ziemniaczane z powodzeniem mogą zastąpić musakę.
              • tomekza Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 08.03.12, 08:28
                amigo50 napisał:

                > dodekanezowiec napisał :
                > "...Propozycje typu Paros czy Naxos są niepraktyczne. Nikt z 2 małych dzieci ni
                > e będzie kombinował, żeby lecieć np. z Berlina czy z Polski do Aten, potem prom
                > itp. ..."
                > No tak, to właśnie sposób rozumowania: To właśnie co ja proponuję jest jedynie
                > słuszne i najlepsze, bo inne rozwiązania to mają same wady. Ileż już razy na ty
                > m i innych forach tego typu rozumowanie było prezentowane.
                > Nie zamierzam nikomu sugerować, że to właśnie moja propozycja jest najlepsza. P
                > onieważ jednak pytanie trafia także do mnie, więc odpowiadam co wiem w tej spra
                > wie pozwalając jednocześnie innym przedstawić swoje propozycje. Decyzję jednak
                > powinien podejmować pytający w oparciu między innymi o przedstawione informacje
                > a nie o to co niektórzy chcieliby mu do głowy wtłoczyć.
                > Tak się składa, że zdążyłem już poznać dość dokładnie Kretę, wszystkie wyspy Do
                > dekanezu, wszystkie Cyklady i jeszcze trochę innych też i jestem przekonany, że
                > właśnie Paros albo Naxos byłyby tymi wyspami, na które warto byłoby pojechać.
                > No tak, tylko że na te wyspy nie jeżdżą/latają/pływają polskie biura podróży i
                > stąd ich znajomość i popularność jest dużo mniejsza. A ja proponuję wszystkim:
                > podróżowanie po wyspach greckich jest bajecznie łatwe. Wykorzystajcie to i rusz
                > cie poza ścieżki wytyczane przez nasze BP-y i choć to według niektórych nieprak
                > tyczne, to warto ten niepraktyczny wariant wybrać aby zobaczyć coś innego niż k
                > awałek polskiego wybrzeża - to byłoby chyba jeszcze bardziej praktyczne niż lat
                > anie samolotami na jakieś odległe wyspy a placki ziemniaczane z powodzeniem mog
                > ą zastąpić musakę.

                Amigo ma rację.
                Naxos jest idealne do wyjazdu z dziećmi. Zwłaszcza okolice Agia Anna.
                Kilometrowe, piaszczyste plaże, dla chętnych masa miejsc do zwiedzania, począwszy od Chory. Nawet można sobie po górach pochodzić.
                Co do transportu, to nie ma fajniejszego dla dzieci sposobu przemieszczania się niż deck na promie. Podróżują tak masy ludzi z dziećmi, wystarczy tylko chwilę pokombinować z samolotem do Aten.
                Tomek
                --
                Nasze podróże
              • dodekanezowiec Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 08.03.12, 08:29
                Amigo, broń Panie Boże cobym kwestionował i cobym "jedynie słuszne miejsca" wskazywał. Sam jestem zdania, że poniekąd "im mniejsza wyspa tym lepsza", po wtóre też nie lubię takiego "praktycyzmu" że dzieci łojojojojoj, to trzeba do hotelu ***** z all inclusive w szczerym polu itp.
                Wychodze jednak z założenia, że Naxos czy Paros, oprócz tego no że rzeczywiście z maluchami nie będzie w pełni wykorzytsany taki pobyt, to są w jakiejś mierze "wyższą półką" i na początek lepiej zobaczyć coś bardziej "sztampowego".
                Nie wiem, czy pamiętam ale autor/ka pisze chyba o dwojgu dzieci, w tym jednym rocznym...
                A z tym "im mniejsza wyspa tym lepsza" - w tym widzę przewagę Rodos czy Kos nad Kretą.
                Ale coś mniejszego niż Rodos czy Kos na 2 tyg. to by się mogło znudzić.
                Na Santorini siedzieć z 10 dni to by miało dla mnie sens, o ile z 5 innych wysp (rejsy) bym zaliczył :).
                Jeszcze tak - gdyby nie te dzieci, to oprócz Rodos to Kos bym polecał, ale ono ma sens z jakimis 3-4 rejsami, np. Kalymnos, Nissyros, Bodrum co najmniej.
                Ja w tym roku do Bodrum się wybieram, Kos i Rodos obowiązkowe, w porywach może Kalymnos i Symi. Bodrum jest takie greckie z tymi białymi domkami :)
                • Gość: mm Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.03.12, 08:45
                  > Na Santorini siedzieć z 10 dni to by miało dla mnie sens, o ile z 5 innych wysp
                  > (rejsy) bym zaliczył :).

                  Akurat Santorini jest b. dobrą bazą wypadową z uwagi na połaczenia promowe wiec siedzenie tam 10 dni ma jak najbardziej sens bo w tym czasie można zrobic sobie kilka jednodniowych wypadow na Thirasie, Anafi, Ios i Sikinos, byc moze tez Naxos, ale ta jest troche dalej i tu nie jestem pewien czy połaczenia pozwolą wystarczajaca ilosc czasu na zwiedzenie choćby tylko Chory.
            • potwor_z_piccadilly Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 08.03.12, 18:20
              Gość portalu: Maraska napisał(a):

              > ech typowo polsk
              > ie...nie wiem skąd w naszym narodzie takie demonizowanie,

              Wiesz co jest typowo polskie ?
              Typowo polskie jest.
              Ułańska fantazja bosego ale w ostrogach i związane z nią powiedzonko, "no bo co się może wydarzyć"

              że jak są małe dzieci
              > , to najlepiej nigdzie z nimi nie jeźdźić. no ewentualnie na działkę cioci Krys
              > i albo do pensjonatu nad polskie morze.

              Dokładnie.
              Reszta swawolników co to sądzą że komu jak komu ale im nic stać się nie może i akurat ich ominą jakiekolwiek przykre niespodzianki, to ci którzy - miedzy innymi, zatracili część instynktu rodzicielskiego i w efekcie odstąpili od przestrzegania odwiecznej reguły która głosi, "maleńkie dzieci się chowa, a dopiero gdy dostatecznie dorosną, wychowuje i pokazuje im to, co ich umysły mogą przyswoić", a ich ciała są w stanie podołać zaserwowanym im trudom.
              Tu przysłowie.
              "Kto ma pszczoły, ten ma miód. Kto ma dzieci, ten ma smród"
              Takie życie.

              > Nie wiem po co tutaj taki rozległy wpis...de facto w ogóle nie na temat:-)

              Ojj, coś mi się zdaje że dobrze wiesz.
              A problem chyba w tym, że ten mój wpis mocno koliduje z biznesową zasadą, "każdy klient na wagę złota".
              A bo nie ?
              Pozdrowienia dla branży turystycznej z chyba już przypisanym narodowi naszemu na amen "Panie Boże zapłać".



              • barbelek Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 08.03.12, 19:55
                potwor_z_piccadilly napisał:
                > Ojj, coś mi się zdaje że dobrze wiesz.
                > A problem chyba w tym, że ten mój wpis mocno koliduje z biznesową zasadą, "każd
                > y klient na wagę złota".
                > A bo nie ?
                > Pozdrowienia dla branży turystycznej z chyba już przypisanym narodowi naszemu n
                > a amen "Panie Boże zapłać".
                Potworze- kulą w płot- Maraska ma tyle wspólnego z branżą turystyczną, co ja z lotami na księżyc
                > Pozdrawiam barbelek
                • potwor_z_piccadilly Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 08.03.12, 20:44
                  barbelek napisał:

                  > Potworze- kulą w płot- Maraska ma tyle wspólnego z branżą turystyczną, co ja z
                  > lotami na księżyc

                  Możliwe, ale jedno jest pewne.
                  Pełna to bezkrytycznej odwagi, bojowa osóbka o - podobnym do twojego, miłym nicku.
                  Szkoda tylko że szarżując argumentami ni z gruchy, ni z pietruchy, przypisuje niecne zamiary komuś, kto pozwolił sobie przytoczyć tylko fakty, by ludziom nastawionym na "budżetowe" wczasy przypomnieć, aby mierzyli siły na zamiary.

                  > > Pozdrawiam barbelek

                  Odwzajemniam.
                  • Gość: Maraska Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.12, 01:09
                    Do tablicy wywołana się czuję...
                    z branżą turystyczną faktycznie tyle mam wspólnego, że fora śledzę i sama sobie wyjazdy organizuję... i w ogóle pojęcia nie mam skąd Ci przyszło do głowy takie podejrzenie:-)

                    Natomiast co do istoty nadal uważam, że wpis Twój nie na temat, ma się nijak do pytania autorki.
                    Zaś co do szarżowania argumentami ni z gruchy...hmmm a czymże była Twoja wypowiedź??? Jakie to są fakty, bo nie bardzo rozumiem. To znaczy nie wiem czy mam rozumieć, że faktem jest każdorazowe opóźnienia samolotu? Każdorazowe trafienie na beznadziejny pokój? problemy z zajętymi leżakami na basenie i tak dalej??? Sorry ale dla mnie to nie są żadne fakty tylko wylewane żale powyjazdowe. Sama przecież napisałam, że też zdarzała mi się konieczność zmiany pokoju, zdarzało opóźnienie lotu...no i co z tego??? Wakacje w większości wypadków wspominam bardzo udanie. Bo wystarczy chcieć żeby udane było, to będą....albo żeby się nie udały wtedy nawet braka krawata u kierowcy autobusu przeszkadzać będzie;-)

                    I nadal uważam że przesadnie demonizujesz wyjazdy z małymi dziećmi. Takie małe dziecko nie oznacza że mam się do kaloryfera z nim uwiązać...nie jesteś w stanie przytoczyć żadnych racjonalnych, realnych, naukowych argumentów że się podróżować nie powinno. Więc tak tu rzeczywiście będe ostro bronić swoich poglądów, bo mnie takie opinie jak Twoja, chociaż uważam, że każdy do własnej opinii ma prawo, denerwują. Zazwyczaj wydają je ludzie, którzy sami nie wyjeżdżali, nie wiem nie mieli przekonania, odwagi...ich sprawa. Ale niech nie narzucają tych swoich poglądów innym, którzy wyjechać się nie boją! Pozwólmy każdemu decydować za własną rodzinę... a prawie w każdym wątku, w którym pada pytanie o porady jaki hotel, jakie miejsce z małym dzieckiem...pada odpowiedź że najlepiej w domu i ty wyrodny rodzicu nie zabieraj dziecka nigdzie....

                    Ja zabierałam, zabieram, zabierać będę!!! Wyrodna matka ze mnie jak nic. I się z tego bardzo!!! cieszę. I też miałam różne historie na wyjazdach, były przeziębienia, były wizyty u lekarza i co z tego??? W Polsce też są. A akurat ryzyko takiego przeziębienia nad naszym często mocno zimnym Bałtykiem, w moim odczuciu większe niż w cieplutkiej Grecji, Chorwacji itp. Więc proszę zachowaj swoje opinie dla siebie i te przerażające fakty o opóźnieniach, fatalnych warunkach zastanych na miejscu i w ogóle zmarnowanym czasie, bo z dzieckiem się nic zwiedzić ani zrobić nie da. Wierzysz w to, Twoja sprawa, nie bronię Ci:-)
                    Ja mam inne poglądy i proszę pozwól mi je mieć.

                    A i jeszcze jedno...nigdy nie pisałam nic o budżetowych wczasach, wręcz wyraźnie napisałam, że pewne "extrema" też by mi do głowy nie przyszły, np podróżowanie stopem z plecakiem itp.
                    Ale z drugiej strony nie będę odbierać innym prawa do takiej formy wyjazdu, jeśli chcą i się z tym dobrze czują. To ich PRAWO!!!!

                    No i jeszcze pytanko...bo w sumie dzięki za pochwalenie mojej odwagi...hmmm zawsze sądziłam żem spokojny uległy typ:-) Ale nadal nie rozumiem czemu ta odwaga jest bezkrytyczna??? I jakie to są argumenty ni z gruchy ni z pietruchy??? i w czym Twój wpis miał przypominać ludziom żeby mierzyli siły na zamiary???

                    zresztą mam wrażenie, że zapętlamy się w dyskusję mocno nie na temat, więc może sobie dajmy spokój, bo Ty na pewno moich poglądów nie zmienisz...a ja raczej Twoich też nie, więc nie widzę sensu ciągnąć tego dalej, tym bardziej że jest nie na temat:-)

                    Pozdrawiam....bojowo??? eee wcale nie:-)
                    Maraska
                    • Gość: emissia Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania IP: *.lomza.vectranet.pl 09.03.12, 17:18
                      Dziękuję bardzo za wszystkie wypowiedzi :)

                      Rozgorzała dyskusja na temat wyjazdów z dziećmi - cóż, każdy ma swoje zdanie i postępuje jak uważa. Jak wiadomo "racja jest jak d..a - każdy ma swoją". I tyle w temacie.
                      Ja, podobnie jak Maraska, nie popieram ekstremalnych wyjazdów z dziećmi, ale kilkudniowy wyjazd w nieco cieplejszy klimat do takich ekstremów nie zaliczam. Nie jadę tam w środku sezonu i choć wiem, że będzie gorąco, ale nie jakoś nieznośnie mam nadzieję. A lot samolotem? Toż to dla mojego 4-latka największa atrakcja wakacji! :) A rocznikowi zdaje się wszystko jedno, gdzie się zdrzemnie :)
                      Co do zwiedzania to sorry, ale nie po to jadę parę tysięcy km od domu (hehe, nie wiem, czy nie przesadziłam - jak daleko jest do Grecji?), żeby "gnić" przy basenie :) Chcę zobaczyć choć troszkę i choć pobieżnie, ale choć trochę "liznąć" tej innej kultury :)

                      Co do wyjazdów na inne, mniej znane wyspy, to pewnie bym i chciała, ale mój i mego meża angielski jest na średnim dość poziomie i bałabym się jakiś problemów, niespodziewanych komplikacji po drodze, bałabym się, ze trudno będzie się nam porozumieć w razie czegoś, dlatego wybieramy "bezpieczny" i "spokojny" wyjazd z BP.

                      Zdecydowaliśmy się na Rodos. Hotel hmmm... Tigertiger dzięki za propozycje, ale pierwszy z hoteli jest poza naszym zasięgiem finansowym, a drugi oferuje tylko HB, my zaś chcemy All. Na razie myślimy wciąż o Forum Beach w Ialyssos. Opinie ma bardzo podzielone, ale my wymagający nie jesteśmy, wiec może jakoś to będzie.
                      Niepokoją mnie tylko pojawiające się w opiniach wypowiedzi o obecności karaluchów czy też jakiegoś innego robactwa. Są też opinie, że wszędzie robactwo jest, że to jest kwestia nie tyle hotelu, ile ciepłego i wilgotnego klimatu. Sama nie wiem, co o tym myśleć?
                      No ale za bardzo nie mamy innej opcji hotelu - szukamy czegoś w pobliżu Rodos (żeby dojeżdżać autobusem), więc wybór jest dość ograniczony, a te hotele które są w naszym zasiegu cenowym mają też różne opinie, nie ma jakiegoś cud-wspaniałego w przystępnej cenie. Hmmm, jakoś sobie poradzimy i dzieci chyba też :D
                    • potwor_z_piccadilly Re: W którym mieście jest najwięcej do zwiedzania 13.03.12, 19:06
                      Troszkę czasu mam to jeszcze wtrącę swoich parę grosików.

                      Gość portalu: Maraska napisał(a):

                      > Do tablicy wywołana się czuję...
                      >
                      > Natomiast co do istoty nadal uważam, że wpis Twój nie na temat, ma się nijak d
                      > o pytania autorki.

                      Tak jest, pani kierowniczko. Tym w tytule wątku, jak najbardziej.

                      > Zaś co do szarżowania argumentami ni z gruchy...hmmm a czymże była Twoja wypowi
                      > edź???

                      Melduję posłusznie pani kierowniczce że to nie była wypowiedź, a jedynie odniesienie się do tylko jednego -napisanego w trybie pytającym zdania.
                      Co do meritum tego pobocznego tematu - jak widać, drażliwego, to twierdzę że wy możecie sobie jeździć po przeróżnych zwyrach nie tylko z przychówkiem u cycka, lecz nawet ze swoją ulubią paprotką.
                      Pozdrawiam.


      • Gość: emissia Re: oszaleliscie IP: *.lomza.vectranet.pl 11.03.12, 23:53
        Robi - myślę, że takim razie zamiast do Grecji pojadę na Grenlandię - tam na pewno nie będzie za gorąco, zamiast zwiedzać - poleżę sobie na basenie, którego nie będzie, bo to przecież Grenlandia... do tego oczywiście polecę tam sama, bo dzieci upchnę u babci, a po co mają gdziekolwiek jeździć? Przecież najlepiej zamknąć je w piwnicy i okna pozamykać, żeby za dużo nie widziały....

        Dzięki za troskę o moje wakacje, ale pozwól, że sama zadecyduję, jak i z kim chcę je spędzić. Byliśmy już z synkiem, kiedy miał 1,5 roku w Turcji, było gorąco, ale bez najmniejszych problemów zwiedziliśmy na piechotkę, spacerkiem praktycznie całą Alanyę. I jakoś się ani synek nie skarżył, ani tym bardziej my. Super było! Więc nie wiem, czemu teraz miałoby być inaczej. Może z dwójką dzieci trochę uciążliwiej, ale dla chcącego nic trudnego...
        Nie jadę tam w środku sezonu, tylko we wrześniu, wiem, że gorąco, ale mając wizję zimnego września w Polsce ten upał to naprawdę atrakcja.

        Do tego nie wiem, czy wiecie, ale również dzieci różnią się między sobą - to, że czyjeś dziecko uwielbia plażę czy morze to nie znaczy, że moje dziecko również. Mój synek nigdy dłużej niż kilka minut nie spędził w piaskownicy, nie interesuje go to, więc co? Mam go zmuszać, żeby cały dzieć się nudził na plaży? Bo tak mi ktoś każe? Paranoja! A czemu sądzicie, że 4-latek nie będzie zainteresowany zwiedzeniem jakiegoś dużego zamku, tym bardziej jeśli mu opowiemy jakąs ciekawą historię o tym zamku? Czemu ma nie być zainteresowany zobaczeniem ładnego widoku, pospacerowaniem uliczkami miasta? Bo Wy tak uważacie, że to nie dla 4-latka?

        Co do roczniaka, to sądzę, że mu zwisa, gdzie będzie, byleby miał przy sobie mamę, tatę i brata, byleby miał sucho i pełny żołądek.
        Jakoś nie uważam, że robię moim dzieciom krzywdę zabierając je do innego kraju i próbując pokazać coś innego niż tylko plażę i basen.
        Sorki, trochę się uniosłam, ale już mnie wkurza ta nagonka na wyjazd z dziećmi. Tak koniecznie plaża, basen i 5-gwiazdkowy hotel, inaczej nici z wypoczynku... :/

        Nie każdego stać na 5-gwiazdkowy hotel i może to uszanujcie. Jadąc do gorszego hotelu liczę się z pewnymi niedociągnięciami, ale też nie jestem ę i ą, żebym się miała jakimiś duperelami przejmować. Jadę głównie zobaczyć Grecję (a raczej jej fragment), a nie po to, żeby w hotelu siedzieć. Hotel jest dla mnie miejscem do spania, jedzenia i pływania w basenie. I tyle. Będę tam tylko tydzień, więc nawet gorsze warunki jakoś przeboleję, to nie na całe zycie :)

        Tigertiger - dzięki za propozycje hoteli - zaraz sobie zerknę, może mi podpasują :D
          • Gość: Robi Re: oszaleliscie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 00:37
            Po prostu chcesz kobitko zwiedzać inne kraje, co się chwali,
            ale tak skrajny egoizm może być dosłownie zabójczy dla twoich małych dzieci.
            To nie automaty, żeby włóczyć je cały dzień po mieście,
            bo TY, TYLKO I WYŁĄCZNIE TY chcesz zobaczyć zamek czy ruinę.

            Przecież dzieci do 3 lat nie zapamiętają z takiego wyjazdu NIC, ABSOLUTNIE NIC, ZERO.
            A ten czterolatek mam głęboko w d.... zabytki, za to marzy o plaży, jest po prostu za mały na takie eskapady

              • Gość: emissia Re: oszaleliscie IP: *.lomza.vectranet.pl 12.03.12, 12:19
                Robi - a co Ty się tak przejmujesz moim urlopem? To chyba ja będę cierpieć, a nie Ty co?

                Poza tym myślę, że mój mąż nie potrzebuje współczucia - ja go do tej wycieczki specjalnie nie przekonuję, sam chce wyjechać :) W tym względzie zgadzamy się doskonale :)

                Skąd Ty możesz wiedzieć, co potrzebuje mój 4-latek? Widziałeś go chociaż na oczy? Czy każdy 4-latek marzy o leżeniu na plaży przez cały dzień? Wątpię. A mój na pewno nie. Zresztą kto Ci powiedział, że zamierzam całymi dniami ciągać dzieci w upale po zabytkach? Czy jeśli na tydzień pobytu 3 czy 4 razy podjadę do miasta w godzinach rannych, kiedy nie ma jeszcze dużego upału, i pochodzę spacerkiem ulicami, zajdę do jakiegoś (jak sądzę klimatyzowanego) muzeum, czy no nie wiem, akwarium (rybki pewnie zainteresują dzieci), to według Ciebie naprawdę jest męczenie dzieci? Chyba na głowę upadłeś! Pospaceruję sobie 3-4 godzinki i wrócę do hotelu, po południu posiedzę z dziećmi na plaży czy na basenie, bo sama też nie tylko chcę zwiedzać, ale też poleżeć czy popływać.
                Marne hotele? Wiesz co? A czym one się różnią od tych lepszych? Trochę lepsze jedzenie? Zawsze da się coś wybrać, nie jadę sie obżerać. Trochę czyściej? No bez przesady, w 4-gwiazdkowych też czasem sprzątają! Nowsze wyposażenie? A co mnie to obchodzi, to tylko tydzień i nie będę płakać z powodu obdrapanej ściany! I czym jeszcze? Bo doprawdy nie wiem.

                Twój ideał wakacji to smażenie się na słońcu, nie wysadzanie nosa zza drzwi hotelu i odwiedziny co nawyżej w restauracji hotelowej. Współczuję takiego wyjazdu. No wybacz, ale ja mam inną wizję wakacji.
                • Gość: Makaris Re: oszaleliscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.12, 13:50
                  Kobieto, zrozum:
                  - zwiedzanie zabytków w upale nawet tylko przez 4 godzinki to nie jest to o czym marzą małe dzieci
                  - małe dzieci krajoznawczo nic z tego nie zapamiętają
                  - bez własnego auta jesteście zdani na łaskę i niełaskę komunikacji miejskiej ( czytaj: długie okresy oczekiwania na przyjazd busa, oczekiwania w słońcu )
                  - tani hotel oznacza często kiepską jakość, dorosłym może być wszystko jedno, ale nie dzieciom
                  - jak się zakłada wątek, gdzie jest najwięcej miejsc do zwiedzania, to nie dziw się reakcji przerażonych forumowiczów
                  - odpowiedzialni rodzice dostosują zawsze program wycieczki do wieku dzieci
                  • Gość: milki Re: oszaleliscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.12, 14:37
                    No przestańcie, bo chyba co niektórzy tu oszaleli!
                    Chce jechać i coś zobaczyć niech jedzie, przecież to jej sprawa. Pojedzie, zobaczy i sama się przekona jak jest. Przecież nie wybiera się w Himalaje na zdobycie szczytów czy inną ekstremalną wyprawę do trzeciego świata!

                    > - tani hotel oznacza często kiepską jakość, dorosłym może być wszystko jedno, ale nie dzieciom

                    Dzieciom to tym bardziej wszystko jedno.
                    Czy teraz wszyscy muszą mieć wypasione hotele?

                    > - odpowiedzialni rodzice dostosują zawsze program wycieczki do wieku dziec

                    Odpowiedzialni?? - co niektórzy "odpowiedzialni" rodzice w ogóle nie powinni mieć dzieci.
                    • dodekanezowiec Re: oszaleliscie 12.03.12, 15:20
                      Meltemi sprawia, że upału nie czuć. Kropka.
                      Nikt nie pisał o zwiedzaniu 4-godzinnym zabytków.
                      Forum nie jest od mentorstwa, umoralniania i tłumaczenia, jak wychowywać dzieci.
                      • bachula_gr Re: oszaleliscie 12.03.12, 18:04
                        Gość portalu: monique napisał(a):
                        > rany, a dziw bierze, ze tam ci Grecy w ogóle mają dzieci w tym upale...

                        A sa nawet Polacy, ktorych dziec urodzone i wychowywane w Grecji. Nie mowiac juz o polsko-greckich dzieciach.
                        Zyja w upale i w kilkunastostopniowym mrozie (tak, w Grecji) tez ale nieco inaczej niz ich polscy rowienicy. Maja inny rytm dnia i zyja.
                        Prz odrobinie elastycznosci i zdrowego rozsadku polskie male turystki i turysci tez przezyja, zwlaszcza tydzien. Nie przesadzajmy.
                • Gość: Robi Re: oszaleliscie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 16:14
                  Jedziesz na wczasy z mężem i dziećmi, a piszesz o tym, co będziecie robić w liczbie pierwszej:
                  pospaceruję, pochodzę, zajdę itd.

                  Biedny mąż i dzieci.

                  Co ty piszesz o rannym spacerze ? Z rocznym dzieckiem ?! Każdy, kto wychowywał dzieci, to wie, że spacer na 4 godziny z roczniakiem i czterolatkiem to znęcanie się nad dziećmi.
                  A i jeszcze hasło, że latem na Rodos nie jest ciepło.
                  Dowcip stulecia

                  Mam 2 dzieci, trochę starszych od twoich

                  Pozdrowienia dla branży turystycznej na tym forum, które dla zarobku poprze każdy głupi pomysł
                  • grzechudwr Re: oszaleliscie 12.03.12, 20:09
                    E tam Robi, dzieci są różne.

                    emissia działaj i rób tak jak mówi bachula_gr, Maraska, amigo50, dodekanezowiec.
                    Ja ze swoją zaczynałem ja miała półtora roku.
                    Dwa i pół zwiedzała z nami Rodos, kilka miesięcy później Kos. Potem Kreta.
                    Oczywiście nie pamięta tego.
                    Ale już jako czterolatka Ateny jak najbardziej. I dała radę w sierpniu.
                    Pływanie promami po Cykladach to wielka frajda dla niej.
                    W tawernie siedzi do jedenastej - ja padam, a ona ciągle na chodzie.

                    Trzeba tylko pamiętać, że dziecko potrzebuje przerywnika - czyli lody, plac zabaw, itp.
                    Tutaj masz moje dwie relacje i nie widać aby dziecko cierpiało z powodu zwiedzania:
                    cykady.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=6&Itemid=11
                    • Gość: Robi The End IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 23:40
                      Dwa tygodnie temu rozmawiałem ze znajomym, który był razem z żoną w Izraelu.
                      Zwiedzali kraj przez tydzień ( pielgrzymka ), ma 2 córy, 10 i 6 lat, stanowczo
                      ODRADZA wyjazdy z małymi dziećmi do Izraela w pielgrzymce,
                      To nie jest dla małych dzieci, jeśli jest zwiedzanie w grupie.

                      Wy byliście indywidualnie, wynajmowaliście auta, na fotkach widać, że dziecko często ubrane od stóp do głów, kurtki, czyli temapratury były nasze, jak w Polsce,
                      to zupełnie inna bajka niż lipiec na Rodos.

                      Jestem wielkim zwolennikiem zwiedzania nowych krajów przez rodziny z dziećmi, ale w samej Polsce i blisko niej jest mnóstwo fajnych miejsc dla rodzin z małymi dziećmi.

                      I nie ma najmniejszego powodu tłuc się samolotem na Rodos, a potem smażyć w upale, męcząc dzieciaki, żeby zobaczyć zabytki II kategorii, bo takie tam są.
                      Do tego linkowane w tym wątku hotele na Rodos to czasem nędzne nory z karaluchami, z 43% ocen poytywnych ( czytaj omijać szerokim łukiem ).
                      Za te pieniądze dzieciaki odpoczną w Polsce lub bliżej za niższe pieniądze i w lepszych warunkach

                      The End

                      • Gość: PS Re: The End IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 23:45
                        Co innego wyjazd z biura podrózy do dobrego hotelu w Grecji, Turcji, Hiszpanii, we Włoszech.

                        Tutaj nastawiamy się na wypoczynek z dzieciakami na plaży i w hotelu i jak się całej rodzince spodoba, to kupujemy wycieczkę fakultatywną i zwiedzamy
                        • Gość: Andrzej Re: The End IP: *.ip.netia.com.pl 13.03.12, 12:19
                          Było już to kilkakrotnie podnoszone ale napiszę jeszcze raz!
                          Na niektórych greckich wyspach ( np. dodekanez - np. Kos) meltemi wieje tak mocno że kompletnie nie odczuwa sie upału. Zresztą ten straszny upał to temp. w granicach 30 st. C wiec dokładnie takie same jakie mamy w lecie w Polsce przy czym powietrze jest suchutkie (nie ma typowo polskiej meczącej wilgotności). Spokojnie można jechać już z np. 2,5 - 3 letnim dzieckiem pod warunkiem ze znajdzie sie hotel z placem zabaw i fajnym basenem z brodzikiem dla dzieci i niedaleką piaszczystą plażą. W ciągu tygodnia pobytu można 2 razy wybrac się wieczorem! do nieodległego miasta (max 15-20 km od hotelu) gdzie mozna obejrzeć ciekawe zabytki - taka wycieczka na pewno spodoba się dziecku. Ale najważaniejsze :
                          Wszystko musi być starannie zaplanowane :
                          - hotel w rozsądnej odległości od lotniska, posiadający udogodnienia o których pisałem i połozony w niezbyt daleko od miasta które chcemy zwiedzić.
                          - zwiedzanie raczej wieczorami
                          - lot z Polski i z powrotem o rozsadnej porze dnia (nie o 3 w nocy!!!)

                          My byliśmy na Krecie z naszym 3-latkiem, ale znalazłem ofertę która odpowiadała powyzszym wymaganiom. Zrobilismy sobie 2 wycieczki w tym jedną lokalnym autobusem (który był bardzo wygodny i klimatyzowany w przeciwieństwie do polskich) i te wczasy wspominam bardzo dobrze i NIKT (w szczególności dziecko) się nie umęczył.
                          Dodam jeszcze że na pewno nie leciałbym na takie wczasy np z rocznym dzieckiem bo to z pewnością nie jest wypoczynek tylko meczenie siebie, dziecka i wszystkich dookoła![/b]
              • amigo50 Re: oszaleliscie 14.03.12, 19:41
                dodekanezowiec napisał:

                > Robi, widać że nigdy nie byłeś np. na Rodos, nie wiesz, że w mieście Rodos w og
                > óle nie czuć upału ze względu na bryzę (wiatr meltemi).

                Chłopie! Po raz kolejny usiłujesz dawać rady w dość autokratyczny sposób nie mając zielonego pojęcia o czym piszesz!
                Przyrównywanie meltemi do bryzy i pisanie o tym, że tutaj wieje a tam nie wieje, tutaj czuć gorąco a tam nie świadczy o tym, że zupełnie nie wiesz o co z tym meltemi chodzi, czy i kiedy oraz gdzie wieje.
                Pisałem już kilka razy o tym co to jest meltemi, kiedy i jak powstaje, gdzie wieje i z jakich kierunków, jaką osiąga siłę i jak długo wieje, jak to wygląda w teorii a jak w praktyce. Dlatego już po prostu nie mogę po raz kolejny powtarzać wykładu na ten temat. Jeżeli chcesz być rzeczywiście takim specjalistom od greckich wysp, to sięgnij do źródeł (dostępnych także w internecie) i poczytaj trochę na ten temat. Ta wiedza przyda się przede wszystkim Tobie a jak już ją posiądziesz, to będziesz mógł się podzielić nią z innymi i nie wypisywać głupot.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka