Dodaj do ulubionych

Pozdrowienia z Hellady dla Was:)

28.08.05, 19:37
Giasas,
wysylam Wam cieplutkie pozdrowienia prosto z Aten:) Szwedalam sie tutaj przez
sobote i niedziele, zaraz wybywam na wieczorne szwedanie sie i jest mi bardzo
dobrze:-) Jutro tj w poniedzialek skoro swit opuszczam juz Ateny i wybywam
na Sifnos. Obiecalam, ze bede o Was myslec, stad ten post:-) Czekajac na
moich Grekow (przygotowuja sie do wyjscia) wlazlam tutaj i sciskam Was
wszystkich mocno.
Badzcie zawsze tak szczesliwi jak ja jestem tutaj, teraz, na poczatku w
zasadzie moich kolejnych wakacji w naszym raju. Wierze, ze bede taka
szczesliwa jeszcze dlugo dlugo bo az do 12 wrzesnia.
Filakia:-)))
Bebiak
Obserwuj wątek
    • czarodziejka1 Re: Nowe wieści od Bebiaczka :) 29.08.05, 10:06
      Poniedziałek, godz. 8:01
      "Uściski z promu Afroditi. Wokół bezkres granatowego, boskiego Egeo. Gdzieś tam
      zarysy wysp - to Cyklady, pomiędzy którymi płynę zmierzając na Sifnos. Czy jest
      gdzieś piękniej niż tutaj? "Spiew chyba od wyspy, Chor jak morska fala..."
      Słucham tego jednym uchem, a drugim szum morza. Rozpuściłam włosy powierzając
      je ciepłemu Meltemi. Grecka flaga powiewa przede mną na tle bezchmurnego,
      cudownie niebieskeigo nieba. Ech, znowu jestem w raju! Filakia!"
    • czarodziejka1 Re: Nowe wieści ze środy :) 31.08.05, 11:36
      Godz. 8:38
      "Hej, zmierzam przez góry do klasztoru Ag. Simeon. To 8 km drogą szutrową. Jak
      się zmęczę to się wycofam, choć chciałabym dojść. Tylko stada kóz wokół ale
      pasterzy też widziałam. Jak patrzę na ten klasztor to mam ochotę dać sobie
      spokój, no ale chociaż spróbuję. Filakia!".
      Godz. 9:16
      "Jestem! Zabrali mnie robotnicy rozklekotanym busikiem. Wow! Ależ tu jest
      pięknie, a port Kamares tuż pod klasztorem wygląda bosko! Na sąsiednim wzgórzu -
      klasztor Profitis Ilias. A droga tu taka, że jeszcze pewnie 2 godziny bym
      szła. Wielkie tu zamieszanie bo dziś w nocy ważna uroczystość a nie wiem czy
      ktoś mnie z drogi zabierze. Właściciel mego hotelu nie jedzie - pytałam już
      wczoraj. Mój pech, trudno. Tu na pewno w nocy będzie cudownie. Cieszę się, że
      tu jestem i wysyłam stąd uściski. Tu zapaliłam swoją świeczkę :) Pięknie wokół:
      szczyty gór, doliny, dzwonki kóz, droga jak nitka i bezkres Morza Egejskiego.
      To wyspa Sifnos w raju. PA!"
    • czarodziejka1 Re: Do AIM o promach :) 01.09.05, 10:08
      "Z Sifnos z ważnych dla Ciebie wysp masz tylko Paros. Promy stąd w niedziele i
      wtorki o 17:50. Kończy się wkrótce sezon stąd się upewnij. Te promy obsługuje C-
      Link Ferries. Na Paros jest też Delfinek czy inny szybki we wtorki o 10:30.
      Cena jego 8,60 Euro. Obsługuje Aegean Speed Lines".
    • czarodziejka1 Re: Nowe wiści od Bebiaczka - 01.09.2005 01.09.05, 12:35
      Godz. 10:00
      "Witam Państwa na pokładzie promu AG Georgios, którym płyniemy na wyspę
      Serifos. Czas naszego rejsu wynosi coś ok. godziny, płyniemy z prędkością...A
      nie wiem, na wysokości... Chyba żadnej :) Słońce świeci, Egeo wzburzone, promem
      buja jak cholera bo wieje niesamowicie, ale jest fantastycznie! Kalo taxidi kai
      filakia!"
      Godz. 11:46
      "Melduję się z boskiej Chory na Serifos. Wystarczy popatrzeć na zdjęcie jak
      Chora jest położona, żeby sobie wyobrazić jaka droga prowadzi tu z portu (bus)".
      Teraz łażę po zaułkach ślicznego Kastro, gdzie cisza niewiarygodna. Tylko wiatr
      i koty, a widoki stąd na wyspę, port i Egeo... Ech, no co mam pisać?
      Pozdrowienia!"
    • varlaam Re: Pozdrowienia z Hellady dla Was:) 01.09.05, 22:05

      Bebiak do Czardziejki: Wiem że godziny Cię dzielą od wyjazdu, zatem dziękując
      za wszystko życzę Ci aby na Twej kochanej Rodos było tak cudowmie jak mnie na
      moich kochanych Cykladach, Kalo Taxidi Czarodziejka Mou, uściski, buziaki,
      wszystko co naj :)
      • czarodziejka1 Re: Do Varlaam :) 02.09.05, 09:20
        Bardzo dziękuję za przekazanie wiadomości od Bebiaczka :)
        No tak i na mnie przyszedł już czas wylotu na moją ukochaną Rodos :)
        Praktycznie siedzę już na walizkach i przebieram nogami :) Będę korzystać w
        pełni z każdego dnia, z każdej chwili w moim raju :) Do usłyszenia po 19
        września. Serdecznie wszystkich pozdrawiam :)
    • martapodlesna Re:z godz.23:40 Pozdrowienia z Hellady dla Was:) 05.09.05, 00:02
      " Dobry wieczór z wyspy Amorgos.
      Słuchajcie: szok pogodowy !
      Wieje tu tak zimny wiatr, że w cieniu marzne a spałam w skarpetkach dokładnie
      okryta kocem.
      Mieszkam w Aigiali - śliczne to miejsce z dość dużą plażą jak na Helladę.
      Ludzi na wyspie niewiele, krajobrazowo wyspa piekna ze ślicznymi zatoczkami i
      pięknym kolorem morza.
      Klasztor przyklejony do ściany robi potężne wrażenie a do środka nie weszłam -
      przerwa, next time.
      Obejrzałam starożytne Arkesini (buty! dojście po kamieniach).
      Zajrzałam do Chory - ładna, z klimatem ale po tej na Sifnos nie powaliła mnie
      swoim pięknem.
      Kusi mnie bezludna wyspa wysepka Nikouria ot tak dla frajdy (jest łódka tylko
      czas).
      Malownicza jest droga z Aigiali do Chory - pięknie oplatagóry a wyspa bardzo
      górzysta.
      Wioska Uroutsi bardzo klimatyczna choć w jedynym kefanionie nie ma ogródka.
      Kościołów na wyspie znacznie mniej niż na Sifnos.
      Widziałam jeden gołębnik a nad Chorąkilka wiatraków.
      Po pierwszym dniu wyspa wydaje mi się śliczna, tylko ten zimny wiatrzupełnie
      zbędny.
      Mam balkon z pięknym widokiem na morze ale chyba wieczorem na nim zasiądę.
      Prom Blue Star 2 płynął tu z Pireusu 2"

      cd. nastąpi jak tylko dostanę sms'a :)
      • bebiak Kalimera sas - niestety dziś wróciłam z raju:-((( 12.09.05, 11:32
        I witam Was serdecznie już z Polski.
        Kilka moich refleksji - takich różnych.

        Nie muszę Wam chyba pisać, jak się czuję - jestem zwiędła a dusza moja zbolała.
        Wrześniowe rozstania z Helladą są dla mnie okrutne, bo:
        - możliwość ewentualnego ponownego spotkania bardzo odległa:(
        - nie mam pewności czy jeszcze się uda a jeśli tak to kiedy. U mnie głównie
        finanse niestety - czas powoli wrócić na ziemię i zastanowić się nad oddaniem
        lekkiego długu (mamie, stąd bez wielkiego stresu, ale mam z Nią umowę, że jak
        nie oddam w terminie to mi nie pożyczy więcej) oraz nad tym jakie szanse, żeby
        coś uzbierać a przy prowizyjnym wynagrodzeniu planować raczej nie można.

        Przybyłam do Warszawy dziś, w poniedziałek, rano.
        Zajrzałam tutaj i .. zaniemówiłam po prostu:-)
        Z jednej strony strasznie ucieszyłam się ze zdjęć, które podesłał nasz
        nieoceniony Bah, z drugiej - aż mnie skręciło: przecież dopiero to wszystko
        oglądałam a już to tak bardzo odległe:(
        Wyć mi się chce na niesprawiedliwość losu, który dał mi cudowną pasję a
        zapomniał o środkach na jej realizję:(, ale nie narzekam (chwilowy podły
        nastrój) bo przecież miałam takie piękne wakacje w moim raju.

        Z ubolewaniem stwierdzam, że kilka sms-ów nie doszło, w tym szczególnie pewna
        opowieść z dn. 2 września, z samej północy wyspy Sifnos i zamieszczę ją w
        osobnym wątku, bo uważam, że piękny był to dzień (podobnie - pamiętam - nie
        doszło kilka, kiedy słałam je Wam z Karpathos w lipcu i też po powrocie
        uzupełniałam).

        Zrobiłam moim głuptakiem w sumie 16 filmów x 36. Przyznam, że mam obawy co do
        tego czy da się je obejrzeć, bo wiało tak niesamowicie (szczególnie na
        Amorgos), że trudno było mi oprzeć się sile wiatru - po prostu był silniejszy i
        tyle. Wielokroć rezygnowałam ze zdjęcia - licząc na lepsze warunki w drodze
        powrotnej ale raczej kiepsko mi szło. Cóż, zobaczymy - pewnie na stronkę
        wprowadzę 32 zdjęcia i może uda się tyle w sumie zebrać.

        Acha, pisałam (nie doszło), głównie z myślą o Aim, że na Sifnos filmy były
        drogie - po 5 euro, nawet raz 5,40e za Kodaka 100x36.
        Na Amorgos lepiej (to doszło) - 4 euro.
        I tyle w tym poście, a wakacje były doprawdy wspaniałe.

        W następnych postach coś uporządkuję no i skrobnę o tym dniu na północy Sifnos.
        Pozdrowienia - simera apo Varsovia, niestety:( ale serdeczne.
        B.
        • bebiak O autobusach na Sifnos i słowo o tych na Serifos 12.09.05, 11:49
          Muszę o tym napisać, bo przyznam dla mnie totalny pozytywny szok.
          Czy pisałam, że genialnie jeżdżą po wyspie (uwaga - do 1 września jeżdżą super
          genialnie a potem parę wypada). Jest ich tam mnóstwo: zaczynają jeździć od
          świtu a kończą o północy. Łączą wszystkie miejsca na wyspie, które odwiedzałam
          i które wg mnie odwiedzić należało. Ponieważ wyspa w sumie niewielka cena za
          bilet to w 95% 1 e (bodajże tylko 2 połączenia po 1,5 e).
          Główny węzeł autobusowy znajduje się w Artemonas, ale w Apolonii (stolica)
          wszystkie się krzyżują).

          Fatalnie natomiast (wspominałam) jeżdżą po Serifos. Jedyne co tam tak naprawdę
          funkcjonuje to busy Limani (port) - Chora: tych jest mnóstwo (1e), reszta..
          leży kompletnie.
          Jeśli kogoś to interesuje to z Chory do monastyru Moni Taxiarchon na północy
          taksówka kosztuje 15 e (w jedną stronę ofkors). To odległość 15 km i liczyłam
          się z tym, że będę wracać na piechotę, ale mi się poszczęściło i pojawił się
          jakiś autobus - chwała mu za to. Te taksówki na Serifos to też nie taka prosta
          sprawa: pisałam, że spóźniała mi się jakąś godzinę ta zamówiona i w końcu w
          ogóle nie przyjechała. Sympatyczny kelner w kafeterii w Chorze dał mi komórki
          do dwóch innych taksówkarzy - żaden nie chciał mnie zabrać do monastyru wrrr:(
          Dorwałam w końcu kobietę, która co prawda zjeżdżała już do domu ale zgodziła
          się zrobić jeszcze ten ostatni kurs.
          • bebiak Port na Serifos 12.09.05, 11:54
            bebiak napisała:

            > Jedyne co tam tak naprawdę funkcjonuje to busy Limani (port) - Chora (..)

            "Limani" to ofkors "port" po grecku, a port znajduje się w Livadi (tak
            napisałam, żeby było jasne, bo poprzednio napisałam goopawo przecież).

            • bebiak Sifnos - Cheronisos (północ wyspy) 12.09.05, 12:21
              Wybrałam się tam autobusem z Artemonas, a moim celem był kościółek Agios
              Georgios - za nim już tylko w niewielkiej odległości (i znacznie niżej niż
              kościółek) latarnia morska i koniec wyspy.
              Kościółek posadowiony jest na wzgórzu - początkowo idzie się żwirową drogą.
              Minął mnie na niej pickup, ale w pewnym miejscu była brama i starszawy Grek
              miał kłopoty z przejechaniem (bramy się zdarzają w takich miejscach z uwagi na
              kozy - można sobie te bramy, czasem furtki, otwierać i po przejściu zamknąć
              ofkors)), bo wiało tam nieziemsko i ta brama wciąż mu się zamykała. Doszłam
              do tego miejsca i potrzymałam mu jedno skrzydło - udało się przejechać.

              Zaproponował, że dalej mnie wwiezie no to why not? Droga się jednak wkrótce
              skończyła a do kościółka na szczycie jeszcze ho ho. Wysiedliśmy oboje z
              samochodu, on podszedł do skrzyni wypełnionej po brzegi gałęziami drzew
              figowych i zaczął te gałęzie rozrzucać na kamienie (już tylko kamienie były
              wokół). Nawet mi się to spodobało i zaproponowałam, że mu pomogę. Łaziliśmy
              po tych kamieniach, rozrzucaliśmy gałęzie a on bardzo krzyczał (to nie były
              słowa tylko takie nawoływanie jakby). Wiecie o co chodziło?
              Nie wiedziałam i musiałam ofkors zapytać. W ten sposób zwoływał dzikie kozy a
              te liście to oczywiście dla nich - karmi je tak codziennie a one nadchodziły
              powoli z wszelkich stron. Jak już wszystko rozrzuciliśmy - wdrapaliśmy się po
              ścieżce z kamieni do kościółka.
              On (Ioanni z Artemonas) codziennie dogląda tego miejsca: zapalił świeczkę,
              rozpalił również coś takiego (nie wiem jak to się nazywa) co daje dużo dymu i
              powoduje ten zapach w kościółkach, zapach, który mnie zniewała. Wyszedł z tym
              przed kościółek i patrząc przed siebie wypuszczał ten dym w stronę wyspy - to
              codzienne błogosławieństwo dla niej i jej mieszkańców.
              Obok kościółka znajduje się komórka - tam są worki z karmą dla kóz. Zarzucił
              taki worek na plecy (ja dostałam worek wypełniony w połowie) i po skałach
              przeszliśmy .. ja wiem.. jakieś może 600 metrów (trudno mi ocenić bo nie
              sposób tam iść w prostej linii), a Ioanni ciągle pokrzykiwał.
              Doszliśmy do (nazwijmy) polanki - tu stały korytka i podchodziły do nich kozy
              zwoływane przez Ioanniego. Tu dostają swoje jedzenie - i tak codziennie a droga
              to nie prosta.
              To wszystko było dla mnie piękne:-)
              Tu pożegnałam Ioanniego - acha, z góry ofkors przepiękne widoki, w tym na
              zatokę w Cheronisos, na różniste brzegi wyspy, na Egeo.

              Zeszłam do Cheronisos - gdyby kogoś to interesowało to to miejsce jest
              wymieniane jako plaża na Sifnos, ale przyznam, że plaża to.. taka sobie. To,
              że malutka to nie jest problem, bo takie są urocze w takich miejscach, nad
              ślicznymi zatokami: ona była niewiarygodnie brudna przede wszystkim (syfu tam
              tyle, że choć miałam ze sobą ręcznik bo wiedziałam, że bus dopiero za czas
              jakiś - to nie rozłożyłam go tam).
              Nad zatoką znajduje się kilka tawern, a samo Cheronisos to niewielka wioska z
              kilkunastoma budynkami posadowionymi wokół tej zatoczki.
              Acha: droga z Artemonas do Cheronisos bajecznie malownicza:-)
                • bebiak Re: Cieszę się, że tam byłaś:-), bo nie napisze, 12.09.05, 21:44
                  jacek1f napisał:

                  > ciesze sie ze juz jestes tu - bo na swinie bym wyszedl.

                  Widzisz, jak ślicznie rzecz ująłeś? Wow, jestem pod wrażeniem:-)

                  > Podziekowania piekne za denerwujące korespondencje! :-0

                  Kiedy Marta przysłała to co napisałeś (a przysłała) - uśmiałam się jak dziki:-)
                  Nie chciałam nikogo drażnić, ale ponieważ moim wszelkim znajomym bliższym i
                  dalszym, wirtualnym i rzeczywistym było dobrze z wątkiem pisanym z Karpathos w
                  lipcu (chyba wojażowałeś wtedy) no to postanowiłam poskrobać i z Cyklad, a poza
                  tym......
                  wielka ze mnie wygodnicka (straszne to!) he he: w ten sposób mam z głowy
                  wysyłanie stosów sms-ów z wakacji bo wiem, że wszyscy tu zaglądają, mąż też - i
                  Jego też mam z głowy:-)))

                  Aaaa, odnośnie Twych kulinarnych zainteresowań: nie wiesz przypadkiem jak się
                  robi coś, co się nazywa (chyba) dukas? Odkryłam takie danko teraz na Amorgos i
                  wielce mi smakowało.
              • bebiak Co mi się najbardziej podobało na Sifnos? 12.09.05, 13:13
                Z miejsc, do których dotarłam absolutnie nr 1 dla mnie to KASTRO - przepiękne i
                w dzień i w nocy (uwaga: wieczorem zjeżdżają się tam takie tłumy, że trudno
                znaleźć miejsce w kafeterii czy tawernie. Po Kastro mogłabym krążyć godzinami -
                uwielbiam takie piękne miejsca. A ten kościółek Epta Martyres wpuszczony w
                morze (na skałce) jest doprawdy śliczny (Bah go pokazał na jednym ze zdjęć):
                prowadzą do niego (w dół z Kastro) szerokie schody - podświetlane, kiedy się
                ściemni.
                Ja do Kastro poszłam sobie piechotą z Artemonas - jeżdżą autobusy ale uwielbiam
                dreptać przecież:-)

                ARTEMONAS - piękne miejsce (zachwycające niektóre budynki), a wiatraki na górze
                w świetnym stanie:-)

                APPOLONIA (stolica) - w tym szczególnie wspaniała ulica (deptak dla pieszych)
                Stylianou Prokou: zrobiono ją doskonale a po obu stronach ślicznie niewielkie
                domki tonące w kwiatach (i katedra Agios Spiridon, której wnętrze ładne ale to
                co zrobiono z jej "zewnętrzem" to dla mnie mały koszmarek ale rzecz gustu).

                PRZYCHYLNOŚĆ MIEJSCOWYCH - jacyś strasznie sympatyczni mi się wydali:-)
                Kierowcy autobusów zatrzymywali mi się bez problemów pomiędzy przystankami -
                kiedy wędrowałam po wyspie a jechał jakiś to czasem zatrzymywałam.

                ANTI? ANDI? Nie pamiętam dokładnie - to imię młodej, drobnej dziewczyny, która
                mnie fascynowała:-) Zawsze w obcisłych dżinsach i małej bluzeczce na ramiączka.
                Co w niej było takiego fascynującego? To drobniutka blondynka pracująca jako
                kierowca wielkiego w końcu autobusu. Pierwszy raz ją spotkałam pierwszego dnia,
                kiedy w nocy przyszło mi wrócić z Kastro - jak ją zobaczyłam za kierownicą
                tego autobusu i pomyślałam o drodze, na dodatek w ciemności, to mi się tak
                jakoś zrobiło:-) Genialnie prowadziła te autobusy (a przejazd np. odcinka
                Artemonas-Appolonia: koszmarny dla autobusu) - natknęłam się na nią potem
                jeszcze kilka razy i mówiłyśmy sobie "jasu". Miałam ochotę zrobić jej zdjęcie
                za kierownicą, ale bylo mi jakoś głupio.

                TAWERNA CAPETAN ANDREAS w Kamares, nad brzegiem morza - nie jest tania, ale
                żarcie wyśmienite.

                CO MI SIĘ NA SIFNOS NIE PODOBAŁO?

                A to na przykład, że nie mogłam tam zjeść żadnych małych rybek (nie upieram się
                wyłącznie przy atherinie, ale żadnych małych uwielbianych przeze mnie tam nie
                było).
                A i to, że swego czasu ktoś ukradł kilka bardzo cennych ikon z małego kościółka
                Agios Athanasios w stolicy i od tego dnia kościółek jest zamykany. Żeby go
                obejrzeć trzeba odnaleźć w stolicy Kirię Pelagię (ona ma klucz). Mnie się nie
                udało jej znaleźć. Podobnie z kościołem Panagia Uronoforia - tu klucz ma kiria
                Keti Gerontopoulou - do drzwi jej domu (mieszka w pobliżu tego kościoła)
                pukałam przez dwa czy trzy dni, ale nigdy jej nie było.
                • bebiak Troszkę o festiwalu Ag. Simeon na Sifnos 12.09.05, 13:50
                  Wspominałam, że do tego monastyru wybrałam się jednego dnia rano, piechotą -
                  to 8 km cały czas pod górę ale drogą (i potem zejście ofkors). Miałam wtedy
                  farta, że mnie na górę zabrał może z połowy drogi ten busik.
                  Uczulam na buty - jak ostatni dupek (sorry!) wybrałam się tam w klapkach, ale
                  drogami asfaltowymi chodzę w klapkach bo tak mi wygodnie. Niestety - asfalt się
                  kończy po jakichś 2 km i zaczyna się taka droga, że lepiej nie pytać (a mnie
                  się już nie chciało wracać). Po drodze nie ma absolutnie nic, poza jakimś
                  gospodarstwem z mnóstwem kóz czy owiec (nie pamiętam, chyba kóz), zatem coś do
                  picia trzeba zabrać.
                  Takiej wędrówce towarzyszą wspaniałe widoki a im wyżej tym ofkors piękniej. Już
                  z terenu Monastyru port w Kamares wygląda bajkowo (pisałam w sms-ie).
                  To miejsce wygląda z dołu rewelacyjnie nocą - tam są tylko góry zatem totalna
                  ciemność i nagle gdzieś tam skupisko światełek jakby zawieszonych w powietrzu -
                  śliczne:-)

                  Na festiwal nocą zapomniałam zabrać aparatu i klęłam na własną goopotę jak
                  dziki - chyba pierwszy raz mi się to zdarzyło.
                  Robią nam nie wrażenie tego typu uroczystości w Helladzie i jeśli tylko o czymś
                  takim usłyszę to nie ma siły... :-)
                  A sama uroczystość? Wielkie przeżycie dla mnie.
                  Najpierw coś w rodzaju mszy (może to się tam inaczej nazywa?), jakieś śpiewy,
                  pewnie psalmy czy coś takiego. Bicie dzwonów, roznoszenie pomiędzy wiernych
                  pajd chleba, który Grecy nazywali bodajże artosz (słodkawy). Retsyny było tam
                  mnóstwo: w takich chyba 5-litrowych pudłach i jednorazowe szklaneczki. I
                  fajerwerki wyglądające bosko w tych ciemnościach (teren Monastyru oczywiście
                  oświetlony ale wokół ciemności - port w Kamares w dole pięknie wyglądał).
                  Później (już ok. 23-ciej) kolejka do stołówki klasztornej i kolacja:
                  - zupa: rewitia (z groszku omielanego);
                  - drugie danie: makaronia kie arni (hmm, makaron z jakims sosem i kawał mięsa
                  owczego).
                  Do tego retsyna i stosy oliwek do pogryzania.
                  I oczywiście kilkakrotne uderzanie sztućcami w talerze.
                  Potem dwóch mocno starszych Greków zasiadło ze swoimi ludowymi instumentami na
                  dziedzińcu monastru a kilka kobiet tańczyło - dla mnie coś pięknego ofkors.
                  Zjeżdżałam stamtąd o północy (z innymi Grekami niż wjeżdżałam bo tamtych
                  cholercia zgubiłam w tym tłumie) tą niesamowitą droga (hmm, trochę sie bałam)
                  na skrzyni pickupa. Nawet mi się to podobało - pierwszy raz w stroju innym
                  aniżeli "wędrownym" tj. w długiej spódnicy i butach na obcasach podróżowałam w
                  takich warunkach - na dodatek siedząc na jakiejś słomie:-))
                  Aaa, i tak jadąc wgapiałam się w niebo a niesamowita ilość gwiazd nad Cykladami
                  od lat mnie radośnie powala:-)

                  Rozmawiałam tam z pewną kobietą z Francji - ona miała aparat ze sobą i robiła
                  zdjęcia: dałam jej adres do siebie a ona obiecała ze mi kilka zdjęć przyśle,
                  ale czy przyśle?
                    • bebiak Re: Festiwale na Sifnos 12.09.05, 21:54
                      Gość portalu: bah7 napisał(a):

                      > No cóż, jak nie przyśle, to wrócisz tam... :-)

                      Powiedziałam jej, że to nie jest pilne, może być i w październiku, stąd może,
                      może... zobaczymy:-)
                      Ona zainteresowała się moimi zdjęciami robionymi w czasie porannej wędrówki do
                      tego monastyru (wie, że mam głuptaka jedynie) - stąd tak do końca nie tracę
                      nadziei:-)

                      > Tu masz podręczny terminarzyk festiwali na Sifnos (a wszystkich kościółków
                      >tam wielki dostatek):
                      > www.sifnos.e-sifnos.com/Sifnos_panigiria_EN.htm

                      Dzięki wielkie - terminarzyk mam również w książce o Sifnos wyd. Toubis (z
                      wielką namiętnością je nabywam gdziekolwiek jestem).
                      A festiwale na Serifos mam dla odmiany wypisane na mapie tej wyspy, bo
                      (wspominałam) Toubis o niej książki nie wydał:-(

                      Jutro coś może skrobnę o Amorgos, bo jakoś ta wyprawa do wraku i dalej, na sam
                      kraniec chyba nie w całości doszła - jakoś to ułożę.

                      • Gość: bah7 Re: Amorgos... IP: *.crowley.pl 13.09.05, 11:55
                        > Jutro coś może skrobnę o Amorgos, bo jakoś ta wyprawa do wraku i dalej, na
                        > sam kraniec chyba nie w całości doszła...

                        Bebiaczku, tak jak Ty lubisz fotografować kościoły, tak ja - latarnie morskie -
                        dotarłaś do jakiejś?

                        Amorgos - stawa w Katapola:

                        www.qsl.net/sv2ael/sv2ael.files/faroi/faroi_beacons.htm

                        Też myślę, że chodzi Ci o "dakos":

                        www.gourmed.gr/greek-recipes/show.asp?gid=1&nodeid=17&arid=8052

                        Pzdr.

                        bah7
                        • apja Witaj. 13.09.05, 18:34
                          No to witaj nasz Bebiaczku, szkoda że już wrócilaś :DDDDD
                          Ale tak naprawdę to brakuje Ciebie tutaj na tym forum.
                          Wrócisz tam na pewno, szybciej niż myślisz :)
                          • bebiak Re: Witaj Apjo:-) 13.09.05, 21:13
                            apja napisała:

                            > No to witaj nasz Bebiaczku, szkoda że już wrócilaś :DDDDD

                            A wiesz, że myślę dokładnie tak samo? :-DDDDD

                            > Ale tak naprawdę to brakuje Ciebie tutaj na tym forum.

                            Eeee, naprawdę? No coś Ty - marudzę i marudzę (he he, i to w sumie nie tylko w
                            tym wątku o jakichś doznaniach tu i tam i dziwnych spostrzeżeniach czasami..).
                            Ale takie marudki też mają prawo bytu na forum:-)))

                            > Wrócisz tam na pewno, szybciej niż myślisz :)

                            Oby, obyś okazała się prorokiem - będę wdzięczna dozgonnie!!!

                            A propos: wyczytałam wcześniej, że wróciłaś do pracy - czy dopiero teraz
                            pozbyłaś się tego gipsu po niefortunnych dla Ciebie wakacjach na Kreciku?
                            Pozdrowienia. B.
                        • bebiak Dakos, dakos, no jasne, że dakos:-))) 13.09.05, 20:28
                          Ach, jacy Wy obaj jesteście wspaniali, a jacy domyślni:-)) Nawet jak coś
                          pokręcę to i tak wiecie o co mi chodzi - jasne, że to właśnie to co nawet
                          dostrzegłam na fotce w linku Baha.
                          Efcharisto para poli!
                          Pozdrowienia. B.

                        • bebiak Kościółki i latarnie morskie 13.09.05, 21:05
                          Gość portalu: bah7 napisał(a):

                          > Bebiaczku, tak jak Ty lubisz fotografować kościoły, (...)

                          Tak, to fakt Bahu: uwielbiam klasztory, kościoły, kościółki, kapliczki :-)
                          Nie tylko fotografować zresztą ale przede wszystkim zaglądać do nich - moją
                          absolutną obsesją jest ten niesamowity zapach, który wyczuwam w większości z
                          nich, choć ofkors nie tylko dlatego je uwielbiam.
                          Lubię pozostawiać ślad po sobie w takich miejscach stąd zapalam często świeczki
                          wewnątrz - a ile ich zapalę w czasie wakacji zależy od stanu kasy (czasem jest
                          to tylko jedna świeczka - wyjątkiem jest Kefalonia rok temu: zupełnie
                          zapomniałam tam zapalić choćby jednej i potem, juz w Polsce myślałam czy to aby
                          nie jakiś zły znak typu: już mi się nie uda pojechać do raju).
                          Absolutny rekord ustanowiłam w tym roku, teraz, na Cykladach: zapaliłam chyba
                          ze 20 świeczek, bo ... tego potrzebowałam a niespecjalnie musiałam przyglądać
                          się tym razem finansom.

                          Wiesz, to nie jest tak, że w każdym tego typu miejscu taką świeczkę mogę
                          zapalić. Muszę poczuć "coś" czego nazwać inaczej nie umiem aniżeli potrzeba
                          serca/duszy. Nie wiem bliżej, co to jest.

                          A pamiętam, że pierwszą swoją świeczkę zapaliłam w Salonikach w 1999 roku,
                          w Bazylice Ag. Sofia.

                          Tak to wspominałam w pewnym opracowaniu:

                          "Zwiedziłam Bazylikę Ag. Sofia – ta była otwarta.
                          Tu zrobiłam coś czego dotąd w Grecji nie czyniłam. We wszystkich tego typu
                          obiektach w tym kraju znajduje się miejsce, gdzie można zapalić swoją świeczkę:
                          długą i bardzo cienką. Te wakacje były dla mnie szczególne: obchodziłam swoją
                          prywatną dziesiątą rocznicę dnia, kiedy pierwszy raz stanęłam na greckiej
                          ziemi. Zapaliłam świeczkę. Kiedy stawiałam ją we właściwym miejscu doznałam
                          dziwnego uczucia: jakiejś bliskości czy nawet zespolenia z tym krajem, z jego
                          kulturą, z jego religią.
                          W Bazylice, bardzo starej bo z VIII wieku, panował oczywiście chłód i wielki
                          spokój. Po raz kolejny mogłam poczuć uwielbiany zapach wyczuwalny w takich
                          miejscach, a cała Bazylika zrobiła na mnie szalone wrażenie: mozaika w głównej
                          kopule przedstawiające Wniebowstąpienie była prawdziwym dziełem sztuki".

                          Jeśli chodzi o możliwości zaglądania do tego typu miejsc - fatalnie wspominam
                          wyspę Tinos: tam większość kościółków była zamknięta.
                          Natomiast wielkiej radości doznałam teraz, na Sifnos: nie dość, że kościółków
                          tam tak wiele (pisałam: ponoć 365 - po jednym na każdy dzień roku) to jeszcze
                          niesamowita ilość pootwieranych:-)


                          > (...) tak ja - latarnie morskie - dotarłaś do jakiejś?

                          A latarnie morskie....
                          Widziałam tylko tę na Sifnos (na północy), ciut niżej niż ten ostatni kościółek
                          na końcu wyspy, Agios Georgios, o którym pisałam, ale hmmm .. sama nie wiem czy
                          zrobiłam zdjęcie, no nie pamiętam i już (a póki co - chyba pisałam - kasy na
                          wywołanie zdjęć nie ma stąd nie sprawdzę).

                          Słabo kojarzę latarnię na Amorgos... perimene, spojrzę do mapy pu ine:-)
                          Jest - Bosz... w mojej Aigiali na przykład, przy porcie. Hmmm, byłam tam
                          ofkors, ale czy zrobiłam zdjęcie? Obawiam się jednak, że bywałam tam tylko w
                          nocy, po kolacji - w pobliżu była moja tawerna, a poza tym Blvd., którego
                          zdjęcie podesłałeś, a to tu jest moja kafejka Frou-Frou, w której rano żarłam
                          śniadanka a po kolacji ..... też żarłam:-) Raz byłam tam (tj. w porcie) rano
                          bo musiałam sfotografować śliczny wiatraczek, ale czy i latanię?

                          Podoba mi się nieziemsko latarnia na wyspie (chyba) Kea i ilekroć obok
                          przepływam (a zdarzyło mi się to już to 5 razy) się jej przyglądam.
                          Napisałam "chyba" bo 99% daję, że to Kea, a 1% - że Kithnos (musiałabym włączyć
                          kamerę, żeby się upewnić a to niemożliwe teraz bo jakiś mecz jest i pudło
                          zajęte).

                          Pozdrowienia. B.



                    • bebiak Dostałam zdjęcia z festiwalu Ag. Simeon na Sifnos! 13.09.05, 20:19
                      Gość portalu: bah7 napisał(a):

                      > No cóż, jak nie przyśle, to wrócisz tam... :-)

                      Ha, ha, hurra:-) Właśnie przyszłam do chatki i sprawdziłam pocztę:
                      dostałam 19 zdjęć z tego festiwalu:-)))))))))))
                      F-a-n-t-a-s-t-y-c-z-n-i-e

                      A ta wspaniała istotka płci żeńskiej, która mi je przysłała jest z Wiednia (co
                      ja sobie z tą Francją umyśliłam?).
                      Dzielę się swą radością już i natychmiast:-)

                      Pozdrowienia. B.
                      • Gość: A.E. Re: Witaj Bebiaczku IP: 193.151.24.* 13.09.05, 20:38
                        Witamy w Polsce. Ach jak ten czas szybko leci... zwłaszcza ten w Grecji...:-(
                        Ale za to mamy trochę czasu na przygotowywanie planów na kolejne wyprawy do
                        Hellady:-)

                        Pozdrawiam
                        Ania
                        P.S. Czytam, że masz skrzynkę przepełnioną:-) fajnymi fotkami, więc troszkę tam
                        zrób miejsca bo ja też prześlę conieco:-)) Filakia!
                        • bebiak Re: Witaj A.E., coś się szwędała po Thassos:-) 13.09.05, 21:25
                          Gość portalu: A.E. napisał(a):

                          > Witamy w Polsce. Ach jak ten czas szybko leci... zwłaszcza ten w Grecji...:-(

                          No właśnie, no właśnie i to jest wielce niesprawiedliwe takie różne odbieranie
                          upływu czasu:-((
                          TAM - nawet takich moich 16 dni jak teraz to... niczym kilkanaście godzin, choć
                          kurczę, nałogowo niedosypiam bo szkoda mi na sen czasu (jak śpię to nie czuję
                          przecież, żem w raju).
                          Zakładam, żeś zostawiła dla mnie gram swoich wrażeń o Thassos, Kavali i tych
                          innych?

                          > Ale za to mamy trochę czasu na przygotowywanie planów na kolejne wyprawy do
                          > Hellady:-)

                          Nooo, ja już sobie nawet umyśliłam wyspę na przyszły rok (plan A), ba, nawet
                          drugą też (plan B). I mocno wierzę, że mi się uda, ach, jakże mocno w to
                          wierzę.

                          > P.S. Czytam, że masz skrzynkę przepełnioną:-) fajnymi fotkami, więc troszkę
                          >tam zrób miejsca bo ja też prześlę conieco:-))

                          To przyszło na inną skrzynkę niż Ty mi przysyłasz korespondencję.
                          Wiesz, przy obcokrajowcu wolałam podać najprostszy adres jaki mam, stąd don't
                          worry Ania mou:-)

                          >Filakia!

                          Kai ego:-))
                          Pozdrowienia. B.
                          • bebiak Amorgos - Klasztor Hozoviotissa 13.09.05, 21:56
                            Uporządkuję kilka informacji:

                            - trzeba pamiętać o przerwie, która jest w godzinach 13-17 (nie wiedziałam o
                            niej, stąd dwukrotnie musiałam się tam wybrać, ale ofkors to żaden problem);
                            nie pamiętam godzin otwarcia, ale drugim razem wybrałam się ok. 11 i to była
                            dobra godzina;

                            - kiedy klasztor był zamknięty siedziałam sobie na murku na dole i gapiłam w
                            morze, a widoki tutaj piękne. Urzekał mnie kolor wody tuż pod klasztorem -
                            szkoda, że nie mam nadziei na to, że mój głuptak odda urok tego, co widziałam;

                            - kobiety muszą mieć zakryte ramiona i spódnice (mężczyźni - długie spodnie)
                            a "wypożyczalni" nie ma; przy wejściu stoi mnich i nie ma szans aby się
                            prześlizgnąć, bo przygląda się każdemu dokładnie. Ja byłam w bluzce z krótkim
                            rękawkiem i w spodniach (rybaczki), ale ofkors miałam w plecaczku pareo, z
                            którego robi się doskonałą na takie okazje spódnicę, a lekkie to przecież.
                            Spotkałam tam pewną Włoszkę, która pareo również miała, ale ponieważ była w
                            spodniach i w bluzce na ramiączka to wyczyniała cuda, żeby pareo wystarczyło
                            jej na wszystko. Niestety, mnich był bardzo wymagający i nie udało jej się
                            zasłonić tego, czego zasłonięcia wymagał mnich;

                            - moim zdaniem buty można mieć dowolne, bo wejście co prawda pod górę, ale po
                            normalnych schodkach;

                            - katholikon jest śliczny ale nie ma szans na zdjęcie - siedzi w środku młody
                            chłopiec i pilnuje. Ikona z XI wieku - mocno zniszczona. Potem, w Aigiali,
                            nabyłam kartkę z tą ikoną, co mnie ucieszyło jak licho; przejrzałam teraz
                            ilustracje w książce Toubis'a o Amorgos - nie dotrzegłam zdjęcia ikony (super,
                            że mam tę kartkę);

                            - w klasztorze częstują raki, wodą oraz tą ichnią (tzn. grecką) galaretką (ona
                            się chyba nazywa loukoumades czy jakoś tak); można tu kupić wydawnictwa o
                            klasztorze;

                            - z góry widoki obłędne - znowu mnie skręcało, że mam tylko głuptaka:(

                            - klasztor zrobił na mnie wielkie wrażenie, choć od lat ofkors oglądałam go na
                            wielu ilustracjach. Kiedy ujrzałam go zza zakrętu - oniemiałam. Zupełnie
                            inaczej go odebrałam niż z różnistych fotografii. Aż się zastanawiałam, czy na
                            pewno tu jestem (czasem doznaję takich dziwnych uczuć).
                            • apja Re: Amorgos - Klasztor Hozoviotissa 14.09.05, 07:17
                              Ach no tak. Ten czerwoniasty wstrętny gips zdjęli już 17.08 ( w dzień moich
                              imienin oby bylo śmieszniej- impreza byla już bez gipsu :))
                              Ale zanim zaczęlam ruszać nogą trochę minęlo - w zasadzie nie jestem jeszcze do
                              końca sprawna ale do pracy wrócilam. Inni też chcą odpocząć.
                              I za to teraz skladam papiery na odszkodowanie. Może dostanę trochę grosza.
                            • apja Re: Amorgos - Klasztor Hozoviotissa 14.09.05, 07:19

                              > - kiedy klasztor był zamknięty siedziałam sobie na murku na dole i gapiłam w
                              > morze, a widoki tutaj piękne. Urzekał mnie kolor wody tuż pod klasztorem -
                              > szkoda, że nie mam nadziei na to, że mój głuptak odda urok tego, co
                              widziałam;

                              Ja bym mogla się w nią gapić non stop ze trzy dni :)
                              • bebiak Re: Amorgos - Klasztor Hozoviotissa 14.09.05, 20:43
                                apja napisała:

                                > Ja bym mogla się w nią gapić non stop ze trzy dni :)

                                Widziałaś to miejsce? Widziałaś te kolory wody tamże?
                                Dusiłam się z zachwytu - coś niesamowitego:-))
                                Czy to prawda, że to tutaj (w tym miejscu) właśnie kręcono film?
                                Tak słyszałam, ale nie jestem pewna czy to prawda, bo he he - Grek mi to mówił,
                                a ja ich szalenie lubię tyle, że mam do nich mocno ograniczone zaufanie:-)
                                Pozdrowienia. B.
                              • bebiak Moje chatki na Sifnos i Amogos 14.09.05, 21:07
                                Gość portalu: CENA napisał(a):

                                > Mam pytanie jakie sa ceny za noclegi w tym okresie, za studio?

                                Witaj,
                                napisałam dziś tutaj komuś (a może to Tobie? sama nie wiem), zatem przyniosłam
                                to samo:

                                Na Cykladach płaciłam tak:
                                - na Sifnos w Kamares: duży pokój (bo dwuosobowy choć ja byłam sama) ze
                                śniadaniem (szwedzki stół), klimatyzacją, TV, telefonem, z tarasem i widokiem
                                na morze - 30 e/doba;
                                - na Amorgos w Aigiali: duży pokój (dwuosobowy - ja znowu sama), bez śniadania,
                                z balkonem i widokiem na morze, TV, telefon - 28 e/doba.
                                W obu hotelach sprzątanie codziennie.
                                Acha, na Sifnos rezerowałam pokój wcześniej, bo tamtejsze ceny mnie załamywały
                                i to było najtańsze co udało mi się znaleźć. Na Amorgos nie rezerwowałam.

                                Moje chatki są tutaj:
                                Sifnos: www.hotel-afroditi.gr
                                Amorgos: www.christina-pension.amorgos.net

                                Pozdrowienia. B.




                                • bebiak Ścieżki na Amorgos 14.09.05, 21:21
                                  Są bardzo sympatyczne, tylko trzeba ofkors założyć odpowiednie buty: to są
                                  takie ścieżki z kamieni i małych skałek.
                                  Jedną z nich (Bah chyba przytaszczył link do wszystkich) można sobie przez góry
                                  przejść z Chory do Potamos (albo odwrotnie) a spacerek to uroczy bo piękne
                                  widoki wokół.
                                  Poznałam pewnych Belgów, których wciąż w czasie wędrówek spotykałam - oni
                                  właśnie przeszli z Potamos do Chory (ja całej tej ścieżki nie przeszłam i
                                  takich planów nie miałam).
                                  Fatalna jest ta ścieżka, która odchodzi od tej Chora-Potamos w dół, do Xalary
                                  (bardzo, bardzo kamienista).

                                  Po drodze można spotkać drzewa figowe z owocami (podjadałam, o czym pisałam),
                                  ale uwaga na nie: niektóre drzewa wyglądają na chore choć obsypane niesamowitą
                                  ilością fig.
                                  Sporo tam również drzewek oliwkowych - oliwki jeszcze były bardzo malutkie.
                                  Poza tym kapliczki/kościółki (czasami), kozy (dużo), owce (tylko czasami),
                                  osiołki (czasem samotnie się pasące a czasami w drodze z Grekiem na grzbiecie)-
                                  i już.
                                  Uwielbiam takie klimaty:-)
                                  • bebiak Miasteczka i wioski na Amorgos 14.09.05, 21:40
                                    W sumie mogę powiedzieć, że wszystkie pełne uroku. Chyba najmniej podobało mi
                                    się w Katapoli, ale i to miejsce można znieść:-)
                                    Ładna jest Chora (choć - co pisałam - po tej na Serifos już nie była w stanie
                                    rzucić mnie na kolana), i wioska Laghada - tu zastanawiały mnie wymalowane
                                    białą farbą kwiatki i inne wzorki na chodnikach, ładne również i pozostałe
                                    miejsca jak Tholaria, Potamos, Vroutsi, Arkesini.
                                    Wiecie, to takie typowe cykladzkie wioski, ze śnieżnobiałymi domkami,
                                    niebieskimi okiennicami, niewielkim kościółkiem czy nawet kilkoma (choć w
                                    Tholarii jeden potężny), otoczone często fioletowymi/różowymi kwiatami.
                                    To oczywiście rzecz gustu, ale ja lubię takie klimaty.

                                    Dobrze mi było w mojej Aigiali - tam chciałam zamieszkać i zamieszkałam. Sporo
                                    tutaj zupełnie przyzwoitych tawern (w porównaniu z Sifnos ceny w nich znacznie
                                    niższe), a moja ulubiona tawerna to "To limani tis kyra Katinas" (kurcze, mam
                                    na wizytówce adres strony ale mi się nie otwiera). Zawsze było w niej dużo
                                    ludzi, a ja zasiadałam sobie na górnym tarasie, skąd widok na tuż obok
                                    niebieską kopułę kościółka i zatokę.

                                    Plaża w Aigiali spora, ale czy piaszczysta czy nie - tego nie wiem. Nie wiem
                                    dlaczego nie sprawdziłam, przecież tyle razy byłam tuż obok.

                                    W Laghadzie kończy się ta ścieżka, która rozpoczyna się w Tholarii i kiedy już
                                    tam dotarłam widziałam piękny (dla mnie) obrazek:
                                    kafenion, przed nim krzesełka oparciami dotykające ściany. Na jednym
                                    posypiająca (ale kołysząca się) stara Greczynka z rękoma złożonymi na brzuchu,
                                    na drugim i trzecim starzy Grecy w czapkach z komboloi w dłoniach. Greczynka
                                    nie, ale Grecy mieli po jednej nodze opartej o sąsiednie krzesełko. Wszyscy
                                    wydawali się nie istnieć dla świata. Ależ miałam ochotę zrobić im zdjęcie - ale
                                    dałam sobie spokój (nie chciałam stwarzać kłopotem). Kiedy przejeżdżał obok
                                    Grek na ośle - zdjęcie zrobiłam: niby temu jadącemu, ale mam nadzieję, ze
                                    załapali się ci siedzący.
                                    Siedziałam wtedy w kafenione po drugiej strony uliczki i cieszyłam oczy tym co
                                    na przeciwko mnie - wiecie, to taki obrazek z pocztówki:-)
                                    • bebiak Czego nie widziałam na Amorgos .... 14.09.05, 21:49
                                      a na co miałam lekką ochotę (przy czym to nie tragedia - to nie są
                                      niezrealizowane marzenia):

                                      1. Wieży (ruinki) w Agias Trias - byłam tam o 15.30 a tego dnia teren był
                                      otwarty do 15-tej tylko;
                                      2. Kastro w Chorze z bliska - bo mi się po prostu nie chciało tam wdrapywać a
                                      czasem tak mam:-)
                                      3. Wysepki Nikouria w rozumieniu: postawienia nogi na niej (bo widzieć to ja
                                      ciągle widziałam - nie sposób jej nie widzieć);
                                      4. Jaskini Ormos Sparti - tam można dopłynąć tylko łódką a ja z łódkami nie
                                      szalałam, bom lekki tchórz a wiało bardzo przyzwoicie.

                                      A w ogóle to Amorgos jest przeuroczą wysepką pod absolutnie każdym względem:)
                                      • bebiak I jeszcze o płd-zach. krańcu Amorgos .... 14.09.05, 22:13
                                        bo jakoś nieskładnie to w sms-ach przyszło.

                                        Najpierw wrak Olympii - wiecie, że byłam przekonana, iż on stoi sobie na plaży
                                        (o, jak na Zakynthos), a on stoi taki bardzo zardzewiały i lekko pochylony w
                                        wodzie. Nie wiem czy to dla boskiego Egeo dobrze akurat no ale tak jest.
                                        Potem już zupełnie sam kraniec: zatoka Kalotaritissa, która z góry wygląda
                                        wspaniale (piękny kolor wody i biel kilku niewielki łódeczek - bosko). Tutaj
                                        jest plaża (kilka osób się opalało), a ja w niewielkim barku popijałam frapkę i
                                        do Was pisałam:-) A wiało tutaj niesamowicie, szczególnie kiedy podeszłam na
                                        skały od strony wyspy Gramvoussa.

                                        Następnie zajrzałam na plażę Parasissia - tutaj było ślicznie. Umówmy się, że
                                        plaża jako taka to kawałeczek żwirku, ale za to jakie tu otoczenie! Bajkowe
                                        widoki i nikogo wokół:-)

                                        Potem musiałam jeszcze zobaczyć miejsce (zatoka), które nazywa się Ormos
                                        Katokambos, a to dlatego, że wg mojej mapy ta zatoka najbardziej wrzyna się w
                                        ląd (przynajmniej w tym rejonie). Znajduje się tutaj malutki kościółek, gdzie
                                        pozwoliłam sobie podpalić jakiś czerwony czy różowy sześcianik (mnóstwo tego
                                        tutaj i nie tylko tutaj) - ech, delektowałam się zapachem:-)

                                        I to chyba tyle co chciałam Wam napisać o Sifnos i Amorgos - obie śliczne i w
                                        sensie krajobrazowym, i w sensie atmosfery, której ja poszukuję w Helladzie.
                                        Amorgos wg mnie bardziej prymitywna niż Sifnos, ale to nie jest coś negatywnego
                                        (chcę być dobrze zrozumiana).

                                        Teraz będę już tylko wspominać, wspominać, i ... marzyć a jeśli chodzi o
                                        Helladę to jest o czym marzyć:-)
                                        Pozdrowienia dla Was wszystkich i podziękowania - za wszystko (w tym raz
                                        jeszcze za wszystkie życzenia imieninowe - z przeprosinami, że na sms-y nie
                                        zawsze odpowiadałam).
                                        Wierzę, że choć troszkę przybliżyłam Wam obie te niezadeptane wyspy, na które
                                        wybrałam się w ramach mojej dziewiętnastej podróży do Grecji (no i w końcu o
                                        Serifos i jej boskiej Chorze też wspomniałam).
                                        Dobrze mi tam było, bardzo dobrze - i o to w końcu na wakacjach chodzi:-)
                                        W ramach podsumowania i Wam i sobie życzę realizacji wszelkich planów i
                                        zamierzeń, bo przecież...
                                        tak pięknie jest realizować nasze marzenia:-)))
                                        a nadto
                                        szczęśliwi są ci, którzy mają marzenia i potrafią zapłacić każdą cenę, aby je
                                        urzeczywistnić:-)))))

                                        Stronkę moją www.betaki.friko.pl o podróż na Cyklady uaktualnię pewnie na
                                        przełomie września i października (jak wywołam zdjęcia).
                                        Bebiak
                          • Gość: A.E. Re:Do Bebiak od A.E co się szwędała po Thassos:-) IP: *.tauzen.net 15.09.05, 21:23
                            bebiak napisała:
                            To przyszło na inną skrzynkę niż Ty mi przysyłasz korespondencję.
                            > Wiesz, przy obcokrajowcu wolałam podać najprostszy adres jaki mam, stąd don't
                            > worry Ania mou:-)

                            Bebiaczku, wysłałam Ci trochę fotek, ale teraz to ja już bardzo worry:-)) czy
                            nie zapchałam Twojej skrzynki.


                            > Nooo, ja już sobie nawet umyśliłam wyspę na przyszły rok (plan A), ba, nawet
                            > drugą też (plan B). I mocno wierzę, że mi się uda, ach, jakże mocno w to
                            > wierzę.

                            A ja się jeszcze zastanawiam. Ale mam na to w końcu całą zimę:-(

                            Ach, wczoraj wysłałam znajomych na Kretę i tak im zazdroszczę... Ciekawa też
                            jestem jak będzie im się podobało. W Grecji są po raz pierwszy.

                            Pozdrawiam
                            Ania

                            • bebiak Re:Do A.E co się szwędała po Thassos:-) 15.09.05, 23:47
                              Gość portalu: A.E. napisał(a):

                              > Bebiaczku, wysłałam Ci trochę fotek, ale teraz to ja już bardzo worry:-)) czy
                              > nie zapchałam Twojej skrzynki.

                              Wszystko doszło - efcharisto poly! Super, doprawdy super - uwielbiam takie
                              klimaty :-)

                              > A ja się jeszcze zastanawiam. Ale mam na to w końcu całą zimę:-(

                              Ja całą zimę i jeszcze pewnie wiosnę mam na rozmyślania skąd wziąć kasę:(
                              U mnie parę wysp stoi w ogóle w kolejce i tak naprawdę nigdy nie muszę się
                              specjalnie długo zastanawiać nad tym dokąd:-) choć oczywiście są takie co to
                              tworzą czołówkę na mojej liście i tam najpierw chciałabym się wybrać. Wierzę,
                              mocno wierzę, że mi się uda:-)

                              > Ach, wczoraj wysłałam znajomych na Kretę i tak im zazdroszczę... Ciekawa też
                              > jestem jak będzie im się podobało. W Grecji są po raz pierwszy.

                              Wow, bardzo istotne są wg mnie wrażenia zdobyte w ramach pierwszego pobytu -
                              one mogą zaważyć na przyszłości:-)
                              A dokąd ich wysłałaś? Nie mów, że do .... nie, nie napiszę - poczekam na
                              Ciebie:-)

                              Filakia kai kalinixta Ania moy. B.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka