Dodaj do ulubionych

Zaniedbana astma.

21.03.12, 21:57
Bardzo was proszę o informacje. W ciągu kilku miesięcy moje zdrowie z kiepskiego zrobiło się b. kiepskie. Mam 45 lat, 6 lat temu przeszłam operację zastawki. Nigdy nie odzyskałam dobrej formy, test wysiłkowy był poza klasyfikacją, od kilku lat słabnę coraz bardziej, a kardiolog uspokajał,że u mnie może tak być i powinnam odpoczywać.
Jesienią przeszłam silną infekcję ze świstami i trafiłam do szpitala. Tam zdiagnozowano astmę.
Pulmonolog zastanawiał się, czy nie jest to uszkodzenie płuc po operacji, ale 3 tyg. temu dostałam ataku astmy w kontakcie z pleśnią na strychu.Testy wykazały, ze jestem na nią uczulona.
Podobno mam b. uszkodzone płuca,pomimo że nigdy nie paliłam.Spirometria między 49 a 51%.Czy to może być efekt astmy,nawet jeżeli nie dawała o sobie znać?
Jestem załamana, mam dwoje dzieci i martwię się co będzie dalej. Lekarz czeka z rokowaniami do końca kwietnia, a ja myślę czy grozi mi serce płucne itd. Nie wiem jak przetrwam ten miesiąc. Czy możecie mi coś poradzić?
Edytor zaawansowany
  • ja8oda 24.03.12, 15:42
    Od 12 lat walczę z astmą oskrzelową, bywało źle, bardzo źle i umiarkowanie. Obecnie moja choroba jest ustabilizowana. Ale to nie znaczy, że nie jest dla mnie uciążliwa. Ciągle uczę się z nią żyć. Pani Basiu, przede wszystkim trzeba usunąć substancje na które jest pani uczulona. Dopóki one draźnić będę oskrzela, nie będzie widać poprawy. Lekarz na pewno też o tym wspominał. Mogę też polecić wyjazd do sanatorium w Wieliczce. Po tygodniowym pobyciu w Kopalni Soli mogłam spokojnie odstawić leki doustne, a zostawić tylko wziewne. Jednak musiałaby pani zapytać kardiologa o ten wyjazd, bo coś mi się wydaje, że były jakieś przeciwskazania dla "sercowców". Jeszcze jedno, przy astmie nauczyłam się cierpliwości. Oskrzela potrzebują bardzo dużo czasu, aby się podleczyć czy zregenerować. To nie jest przeziębienie, gdzie można zażyć garść tabletek i potygodniu dochodzi się do siebie. Pozdrawiam
  • tijgertje 30.03.12, 15:27
    jestem troszke mlodsza i nie mam probemow z sercem, ale mam pewna sugestie. sama od pazdziernika bardzo chorowalam. Najpierw 1,5 togodnia goraczka w okolicach 40C, potem jeszcze ponda miesiac 2 stopnie nizej. Dusilam sie, a leki nie pomagaly. Bylam wykonczona, nie moglam jesc, spac, chodzilam z oczami na zapalkach , puchlam i wlasciwie kilka miesiecy moglabym wykreslic z zyciorysu. dziwne bylo to o tyle, ze astme mam pod kontrola i ventolin zawsze dobrze dzialal. szperajac po internecie trafilam na strone o Candidzie. zaczyna sie w jelitach, najczesciej po kuracji antybiotykami, ale atakuje rowniez inne organy, w tym pluca i daje objawy takie jak ciezka astma. tym bardziej, jesli masz uczulenie na grzyby i plesnie, to szansa na to, ze masz grzybice jest dosc duza. W moim przypadku okazal sie to strzal w dziesiatke. Dostalam leki (w sumie na pol roku) i z diety wywalilam calkowicie cukier, biala make, grzyby i drozdze. Nawet moj lekarz sie zdziwil, bo w ciagu tygodnia nastapila wyrazna poprawa. w zasadzie jestem osoba bardzo krytyczna i sceptycznie podchodze do wszelkich nietypowych chorob i nikonwencjonalnych metod leczenia, ale przyznaje, ze jestem zaskoczona efektami. Od pazdziernika zgubilam 12 kg (mam jeszcze duza nadwage, z ktora dotychczas nawet dietetyczka nie potrafila sobie poradzic), po nowym roku kupilismy psa i choc wtedy przejscie do konca ulicy i spowrotem stanowilo ogromne wyzwanie (ze wzgledu na dusznosci i brak kondycji), to teraz laze marszobiegiem, w ciagu dnia w sumie chodze tak nawet po 3 godziny (wiecej nie ze wzgledu na mlodego jeszcze psa) i czuje sie swietnie. Z dieta nieco odpuscilam, ale nadal reaguje dusznosciami na zwykly chleb, moge jesc tylko suchary pelnoziarniste i chleb (razowy) na zakwasie. Dziwie sie, ze nie zostalas po operacji skierowana na zadna rehabilitacje. Jesli nie cwiczysz, to twoj stan nigdy sie nie poprawi. Moja znajoma (ciut powyzej 50-tki) miala operacje serca w polowie listopada (zastawka serca i aorty),. W tej chwili juz wrocila do pracy (pracuje w liceum) na 3 dni w tygodniu, zaczela znowu grac w orkiestrze ( i sama taszczy futeral z wiolonczela), ale chodzi na rehabilitacje, gdzie dostaje na kazdy tydzien zestaw cwiczen, kupila rower stacjonarny i codziennie cwiczy w domu wedlug zalecen rehabilitanta. Mysle, ze powinnas rowniez wybrac sie na rehabilitacje. Wiem,z e niektorym sie wydaje, ze 45 lat, to juz starosc, ale zapewniam cie, ze zaden Holender tak nie mysli:) Znam ludzi, rowniez z astma i innymi powaznymi shorzeniami, ktorzy pracuja do 65 roku zycia i w okolicach 70-tki nie tylko sprawnie przemieszczaja sie na duzych odleglosciach na rowerze, ale nawet w maratonach chodza:) Pluca trzeba cwiczyc, jesli tego nie robisz, to mowy nie ma, zeby sprawnie funkcjonowaly. Jesli serce masz zoperowane, to pomalutku mozna pracowac nad kondycja bez ryzyka, stopniowo codziennie po odrobinie cwiczac zwiekszysz zarowno wydolnosc pluc jak i serca. wez sie za siebie. Jesli rodzina moze cie wesprzec, to nawet niech stoja z batem, niech chodza z toba na spacery, najpierw bardzo krotkie, potem coraz dluzsze. Rower stacjonarny to swietny spoosb, bo mozesz cwiczyc nawet przy deszczowej pogodzie (gdy dusznosci sie nasilaja). Koniecznie zglos sie na rehabilitacje i sprobuj z dieta, o ktorej wspomnialam. Nie kazde laboratorium wykryje grzybice, ale taka dieta na pewno nie zaszkodzi. trzymaj sie!
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • ja8oda 30.03.12, 21:28
    Cieszę się, że tryskasz entuzjazmem i optymizmem. Z tekstu wywnioskowałam, że nie chorujesz na astmę tylko to bylo grzybiczne zapelanie jelit. Ruch, owszem jest dobry i nie można z niego zrezygnować, ale tylko w momencie jak objętość pluc na to pozwala, nic na siłęi pod batem. Dieta unikać cukier - zgoda, pleśniawki nie będą się rozwijać i mniejsze ryzyko przypętania się cukrzycy posterydowej. Jak mi zdrowie pozwala, chodze po górach. Wolniej niż normalni turyści, ale i tak jestem zadowolona ze swojego samozaparcia, uporu i determinacji. Moja objetość płucna przy ostatnim badaniu wynosiła 78%. Pracuję zawodowo nadal. Są dni, że przychodzę z pracy i zasypiam w fotelu - tak jestem zmęczona. Latem jak jest cieplej, choruje mi się znacznie łatwiej.
  • basiarach1 31.03.12, 23:18
    Dziękuję wam za dobre rady.W ciągu kilku dni trochę się u mnie w chorobie zmieniło.
    Dostałam skierowanie na tomograf i wczoraj miałam wyniki badań, w poniedziałek pokażę je lekarzowi.Jestem b. zaskoczona.Trzech lekarzy mówiło mi jak bardzo mam uszkodzone płuca, restrykcje w płucach, zwłóknienia i zmiany nie do naprawienia- wszystko na podstawie dramatycznych wyników spirometrii. Pojemność moich płuc jest w okolicach 2 litrów (powinno być 3,3 l).W ciągu kilku lat po operacji byłam słaba, ale teraz pomimo,że astma nie dokucza mi jak biorę leki, mam problem z nawet prostym wyjściem z dzieckiem do szkoły.
    A w wyniku napisano, że płuca są bez zmian. Mam pogrubione oskrzela od astmy, nieliczne zwłóknienia i nic więcej.
    Lekarz(inny niż poprzednio) powiedział, że astma teraz to jest dla mnie pikuś, mam najprawdopodobniej zmiany pooperacyjne. Faktycznie od 6 lat mam uczucie niemożności nabrania do końca powietrza, tak jakbym miała związaną klatkę piersiową, a astma tylko nasiliła problem.
    Wszystkiego dowiem się dokładnie w poniedziałek, ale nastrój już mam lepszy.
    Podpowiedzcie mi jeszcze tylko, czy też macie problemy jamą ustną od wziewów?
    Ja najpierw miałam grzybicę, a teraz chyba jakiś stan zapalny, bo bardzo piecze, jest czerwone i lekko krwawi. Jak sobie pomóc, żeby dotrwać do poniedziałku?
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
  • ja8oda 01.04.12, 19:10
    Droga pani Basiu. Od czasu do czasu też mam problmy z jamą ustną. Moimi spawdzonymi metodami to przede wszystkim unikać drastycznie słodyczy i innych cukrów, po każdym użyciu lekarstwa wziewnego, wziąć plasterek cytryny, jej kwas niszczy grzyby, a z apteki to można zastosować chlorchinaldin. Domyślam się, jak pani jest trudno. Trzymam kciuki i życzę zdrowia. Mam nadzieję, że podzieli się pani informacjami o zdrowiu. Czekam. Pozdrawiam serdecznie.
  • basiarach1 02.04.12, 23:02
    Cześć ja8oda.Zaliczyłam dzisiaj wizytę u lekarza z wynikami badań. Pani doktor była zadowolona ze stanu płuc i powiedziała, że żadna operacja naprawcza nie wchodzi w grę. Znacznie lepsza dla mnie byłaby rehabilitacja, tym bardziej, że mam też trochę krzywy kręgosłup. Poleciła ćwiczenia kardio, ale nie mam pojęcia co to jest, pojutrze zapytam kardiologa, i "rehabilitację z mądrym rehabilitantem". Powiedziała, że wyniki spirometrii po takim treningu się poprawią.
    Czy też masz takie doświadczenia? Ja niestety nie mogę wyjechać do sanatorium (rodzina), ale chcę wziąć się za siebie na miejscu.
    Myślałam, że jeżeli tak spadły mi wyniki spirometrii ( z 53 jesienią do 49 obecnie) to są to straty nie do odzyskania. Nie myślałam, że mogę coś poprawić, zwłaszcza, że taka ze mnie słabizna.
    Dziękuję za rady dotyczące kandydoz.Pozdrawiam serdecznie.
  • tijgertje 02.04.12, 23:44
    Cwiczenia kardio faktycznie sa najlepsze na astme. to np rower, bieznia i wiosla. Sa meczace ale caly myk polega na tym,z eby zaczac od krotkich czasow z minimalnym obciazeniem. Ja zaczynalam od 15 minut z przerwami, np od 2 minut na wioslach. Po jakims czasie wioslowalam 2x po 20 minut (w jednej sesji, tylko z innymi cwiczeniami pomiedzy) i jeszcze mi malo bylo. W ciagu jakis 2-3 miesiecy sesje na silowni wydluzylam do poltorej godziny, bylam zmeczona, ale nie wycienczona, jak na poczatku. Madry rehabilitant bedzie wiedzial, jak dobrac cwiczenia i bedzie cie miec na oku. Przy cwiczeniach w ramach rehabilitacji przy kazdym cwiczeniu powinnas miec kontrolowany puls i oddech, maja do tego takie fajne aparaty, ktorych nawet nie widac (ja mialam pasek pod biustem, bez zadnych kabli itp). Jak mialam zbyt szybki oddech (plytki), albo zbyt szybie tetno, to aparat automatycznie zmniejszal tempo i obciazenie, bardzo fajna zabawa w sumie, zwlaszcza, ze regularnie omawialam z rehabilitantem rezultaty i zdecydowanie widac bylo, ze z kazdym dniem jest ze mna lepiej.
    jeden profesor na uczelni mial niesamowita pamiec. mimo nie najmlodszego wieku ciagle czegos nowego sie uczyl, twierdzac, ze nieuzywany organ samoczynnie zanika, a nie chcial zostac bezmozgowcem;) To samo jest z miesniami i plucami. Po skomplikoiwanych zlamaniach konieczna jest rehabilitacja, zeby rozleniwione, zanikajace miesnie znowu nabraly sily. Po operacji serca i przy astmie koniezne jest wzmacnianie slabych organow, bo jesli nie bedziesz robic nic, to faktycznie bedzie coraz gorzej. Zaloze sie, ze jesli sie zawezmiesz i codziennie (no, powiedzmy, ze 5 razy w tygodniu) bedziesz cwiczyc po 10, potem 15 itd do 30 minut dziennie, to za rok wbiegniesz 2 pietra po schodach bez zadyszki. Jakby sie nic nie dalo zrobic, to onercje serca w ogole bylyby bez sensu. da sie zrobic bardzo duzo, trzeba tylko chciec, pracowac systematycznie (to klucz do sukcesu) i mozna niejeden szczyt zdobyc.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • ja8oda 03.04.12, 21:34
    Witaj basiarach. Ucieszyła mnie bardzo wiadomość, że nie jest tak groźnie, jak straszyli. Przyda się mądry rehabilitant i dobry zestaw ćwiczeń. Na dobry początek, można spróbować w domu od ćwiczeń oddechowych. Polecała bym też jak najczęściej chodzić na basen. Podaję link, gdzie są omówione takie ćwiczenia oddechowe. recepta.interia.pl/astma/leczenie/news?inf=614530
    Będziemy wspólnie walczyć z brakiem tchu. Pozdr
  • tijgertje 02.04.12, 23:29
    ja8oda napisała:
    Z tekstu wywnioskowałam, że n
    > ie chorujesz na astmę tylko to bylo grzybiczne zapelanie jelit.

    Nie, faktycznie choruje na astme, ostatnio jednak obajwy byly znacznie silniejsze niz zazwyczaj i leki na astme nie pomagaly, w ogole na nie nie reagowalam, a normalnie np jak byla gesta mgla, to sie dusilam, ale ventolin pozwalal mi w miare jako tako oddychac i odczuwalna roznica po nim byla znaczna. Nie przy grzybicy. Astma to u nas choroba rodzinna, bylam jedyna, ktora nie miala zadnych objawow alergii wziewnej. Do czasu, az przestalam grac na instrumentach detych (jako jedyna w rodzinie mialam do czynienia z muzyka). Od 12-go roku zycia dosc intensywnie cwiczylam i bylo ok (o ile nie mieszkalam w miescie, bo tam ciagle mialam zapalenia oskrzeli w sezonie grzewczym). Jakis czas po zaprzestaniu gry ciagle mi bylo duszno, kondycje mialam do niczego, czulam sie jakbym zyla min 90 lat, nie moglam wejsc po kilku schodach bez zadyszki. Po ciazy mam tez spore problemy z kregoslupem, przez co musialam znacznie ograniczyc ruch (czasem zupelnie z niego zrezygnowac, bo moglam sie przemieszczac jedynie na czworakach) i oskrzela daly o sobie znac. Dopiero po lekach poczulam, ze mam pluca, przez kilka lat oddychalam bardzo plytko. Jakis czas chodzilam na silownie, mialam przez rehabilitanta dobrany zestaw cwiczen aktualizowany w zaleznosci od potrzeb (na poczatku co 2 tygodnie, potem co miesiac). Ze wzgledu na kregoslup nie moglam wykonywac zadnych cwiczen na stojaco, musialam siedziec albo lezec. Na ventolinie udalo mi sie pomalutku wydluzac czas, zwiekszac obciazenia i tempo cwiczen i znacznie zwiekszylam pojemnosc pluc. W tej chwili astme mam niezle pod kontrola, choc zima w ogole jest koszmarna. W tym roku bylo wyjatkowo sucho, dzieki czemu czuje sie znacznie lepiej. Moja astma jednak warunkuje np miejsca wakacji, bo w lipcu nad Morze srodziemne nie pojade, bo bym sie udusila:/ Bylam kilka lat temu w Chicago w maju, w zasadzie nie wychodzilam z domu i prawie wyladowalam w szpitalu przez dusznosci. Bez sterty sprawdzonych lekow na pewno sie tam juz nie wybiore. Mam lepsze i gorsze okresy, ale akurat astma w tej chwili nie za bardzo mi dokucza, a ze mialam duzo gorsze okresy (zarowno jesli chodzi o astme, jak i kregoslup), to ciesze sie kazdym dniem. Mam swoje wzloty i upadki, nie boje sie smierci ( bylam kiedys jedna noga na tamtym swiecie i bardzo mi sie spodobalo), przeszlam ciezka depresje i uznalam, ze mam dla kogo zyc i jeszcze nie moge sie poddac. Najzabawniejsze, ze majac 37 lat czuje sie duuuzo mlodziej, niz gdy mialam 27:) Fizycznie mam znacznei wiecej problemow ze zdrowiem, ale najwyrazniej jest to kwestia nastawienia:) Niepoprawna optymistka jestem, zajrzyj do sygnaturki;)

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • ja8oda 03.04.12, 21:25
    Jeżeli źlę zrozumiałam i poczułaś się dotknięta, to przepraszam. Z tekstu wynika, że borykasz się z tą chorobą od bardzo dawna. Ja na co dzień biorę po 2 dawki Fostexu rano i wieczorem, w razie pogorszenia dokładają mi dawkę sterydu. Ventolin mam zawsze przy sobie w razie ataku, lub przed większym wysiłkiem. Kilka razu też było ze mną naprawdę źle, myślałam że nie przeżyję. To był naprawdę trudny okres. Człowiek czuje się okropnie, zmienia się jak jakiś mutant pod wpływem sterydów doustnych. Nic nie robisz, leżysz w łóżku, nic nie jesz, bo nie masz ochoty, a ciało sie zmienia, puchnie, robią się rozstępy, twarz jak księżyc w pełni ... Nie poznajesz swojego odbicia w lustrze ... Chciałabym o tym zapomnieć. I dlatego też cieszę się każdym dniem .
    Pogoda deszczowa, mglista lub przed burzą rzeczywiście powoduje, że płuca mają mi pęknąć i duszę się. Musimy przetrwać te "atmosferyczne momentu". Pomimo wszystko - trzeba optymistycznie do tego podchodzić i się nie poddawać. Pozdr
  • basiarach1 07.04.12, 00:53
    Bardzo,bardzo dziękuję Wam za wsparcie. Po świętach zabiorę się za pracę nad sobą, mieszkam w Opolu, myślę, że znajdę tu jakąś siłownię dla siebie. Wiem już czego szukać.
    Przez kilka ostatnich lat myślałam, że mam jakąś przegapioną chorobę serca, tak się źle czułam.Słuchałam od kardiologa,że serce już jest naprawione i nie mogłam w to uwierzyć.
    Tijgertje, napisz dlaczego nie boisz się śmierci. Co widziałaś ? Ja też mam za sobą epizod depresyjny, z czasów kiedy miałam straszliwe problemy. To na szczęście minęło ,jednak kiedy przeszłam straszną operację, otarłam się o udar w jej następstwie, mało nie odeszłam, poczułam jak strasznie pragnę żyć. Opowiadałam później znajomym, że już nie rozumiem, jak mogłam wcześniej marudzić i narzekać, kiedy wszystko zaczęło mi się w moim życiu podobać. Chyba nigdy wcześniej nie czułam takiej radości z życia. Co ty widziałaś po drugiej stronie? Zawsze byłam tego ciekawa.
    Teraz uczę się życia z astmą.Chyba biorę dużo leków, sądząc po minie drugiego lekarza, na wiadomość, co zapisał mi pierwszy. 2x2 Fostex,2x1 Flixotide 500, Singural. Ale nie mam ataków. Też noszę Ventolin, zastanawiam się jednak jak to będzie np. latem na plaży, chyba nie można go tam wziąć, bo za gorąco.
    Pozdrawiam Was gorąco.
  • ja8oda 07.04.12, 14:35
    Witam. Ja też jestem ciekawa tego co będzie po śmierci. Muszę się przyznać, jak następuje ostry atak i z minuty na minutę brak mi coraz bardziej tchu - to wpadam w panikę. Jak sinieją mi usta i duszę się. Póki co w każdym dniu od nowa podejmuję walkę i cieszę się życiem. Mnie jakoś nie przeraziły te porcje leków na astmę mam podobne jak już pisałam, jednak po Singuralu bardzo bolały mnie mięśnie i lekarz mi go odstawił. Pozdrawiam gorąco, życzę Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkiej Nocy.
  • tijgertje 16.04.12, 23:38
    Basiu, nie zagladalam tu dosc dawno i przegapilam pytanie. szybciutko nadrabiam:) dlaczego nie boje sie smierci? Kiedys, daweno temu, jak mialam prawie 21 lat bylam opiekunem na koloniach. Dopadlo mnie jakies paskudne przeziebienie i w ciagu kilku godzin moj stan blyskawicznie zaczal sie pogarszac. pamietam, ze weszlam do domku, padlam na lozko i juz nie wstalam. Moje podopieczne nastolatki weszly o cos zapytac i szybko zorganizowaly pomoc. Pamietam,z e uslyszalam jedna z nich: "Dlaczego ona sie tak trzesie? przeciez jest przykryta 2 koldrami i 5 kocami? " ;) Jakbym dala rade, na pewno wowczas ryknelabym smiechem, w ogole nie zdawalam sobie sprawy, ze mnie tak opatulily. Kilka minut pozniej juz bylo zbiegowisko przy moim lozku, lekarka byla na tyle kumata, ze w sumie uratowala mi zycie, faszerujac konska dawka polopiryny i kofeiny, bo temperatura rosla w blyskawicznym tempie i tak samo spadalo cisnienie. Lekarka siedziala kolo mnie mierzac cisnienie, 2 inne osoby masowaly mi lodowate dlonie i stopy a mi w pewnym momecie zrobilo sie bardzo fajnie. Czylam sie tak, jakbym nic nie wazyla, unosila sie 20-30cm nad lozkiem i tak jakbym nieco z poku patrzyla na cala sytuacje, jakby w ogole nie mnie dotyczyla. Pamietam, ze staralam sie usmiechac do lekarki, chcac jej dac do zrozumienia, ze czuje sie swietnie (choc nie mialam zadnej kontroli nad swoim cialem, nie bylam w stanie ruszyc chocby palcem). Nie wiem, jak dlugo to trwalo, w pewnym momencie jednak lekarka zaczela panikowac, twierdzac, ze nie czuje tetna. Chwile pozniej zaczelam sie dusic, tak, jakby nagle pluca sie zablokowaly i powietrze nie bylo w stanie przeplynac w zadna strone. Wtedy dopiero do mnie dotarlo, ze to koniec i moj umysl zaczal panikowac, w blyskawicznym tempie robiac liste rzeczy, ktore mam jeszcze w zyciu do zrobienia. Nie wiem, czy to faktycznie nie byl moj czas, czy zaczely dzialac leki, ale udalo mi sie zaczerpnac wielki haust powietrza i wrocilam do rzeczywistosci. Cisnienie zaczelo rosnac, goraczka spadac a ja poczulam skostniale stopy i bolace miesnie. Od dosc niedawna popijalam kawe, po ktorej sie chichotalam, przypuszczam, ze po kofeinie dostalam ataku takiego histerycznego smiechu, ze lekarka dopiero wtedy chyba sie naprawde przestraszyla. Lekarz z pogotowia w ogole byl w lekkim szoku (w dodatku taaaaaki przystojny brunet;) ), z wrazenia nawet zapomnial zabrac stetoskopu, ktos przyjechal po niego nastepnego dnia. ja kolejny dzien przespalam (korzystajac z tego, ze niemal wszyscy pojechali na calodniowa wycieczke). Mialam swoja "warte", ktora miala przykazane budzic mnie co pol godziny i sprawdzac, czy kumam, ale wszystko minelo jak sen. Tyle, ze chyba nigdy nie zapomne tego uczucia niewazkosci, jakiegos niewiarygodnego spokoju i lekkosci. Daleko nie bylam, ale to wystarczylo, zeby zawsze tesknic za tym stanem. ma to swoje dobre i zle strony, z tych gorszych jest chocby to, ze mam sklonnosc do depresji i gdyby nie syn (autystyczny po mnie, nadajemy na tych samych falach), to nie mialabym najmniejszych oporow, zeby ze soba skonczyc.

    Co do lekow. JA mam tylko ventolin i Flixotide. Na steryd reaguje bardzo dobrze i mimo prob wprowadzenia innych, dluzej dzialajacych lekow jednak ventolin sprawdza sie najlepiej. Flixotide tez mam 2x 500, Ventolin srednio 3-4 razy dziennie 200mg, w razie zaostrzen co 4 godziny i podwojne dawki, w razie koniecznosci nawet czesciej, ale musze pilnowac, zeby raczej nie przekraczac dziennie 8 dawek. Nie wiem, jak z plaza, ja normalnie bralam ze soba rowniez na plaze. jak potrzeba, to potrzeba i juz:) Pamietaj tylko, zeby po wzieciu wziewow przeplukac woda usta. Resztki pudru moga nie tylko bardzo zle wplynac na zeby, ale przenikac do krwioobiegu i powodowac nawet kolatanie serca (co w twoim wypadku na pewno nie jest wskazane).
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • basiarach1 22.04.12, 00:40
    Cześć.Zaczęłam chodzić na siłownię, trzy pierwsze wyjścia miałam z trenerką, która kierowała moim ćwiczeniem. Założyła mi pasek pod biustem, o którym pisałyście, i wysłała na bieżnię, rower, a dzisiaj dołożyła steper. Oj słaba jestem. Do siłowni trzeba wejść 2x14 schodków, ja po każdej części muszę stać i sapać. Po pierwszym ćwiczeniu wróciłam do domu, padłam na łóżko i spałam 2 godziny jak kamień.
    Trenerka ćwiczy mnie interwałowo tzn. zwiększa wysiłek a potem zmniejsza z ciągłą tendencją do wzrostu.Nawet nieźle wychodzi mi takie stopniowanie, nie podejrzewałam się o tyle wytrzymałości, ale kiedy tętno przekracza 100 muszę zwalniać.
    Pojutrze spotkam się z pierwszym lekarzem pulmonologiem, ciekawa jestem jego opinii na temat ćwiczeń.
    Byłam za to u kardiologa.Arytmia jest niestety moim problemem od 6 lat, wywinęłam się od zabiegu ablacji, jednak muszę brać dużą dawkę betablokerów, żeby nad tym panować.
    Kołatania, które teraz mam, związane z wziewami nie są silne, jednak trochę mnie niepokoją.
    Ale lekarz powiedział mi, że jest już nowy lek kardiologiczny dla astmatyków, który wyłapuje dobrze arytmie przy przyjmowaniu wziewów i rozszerza oskrzela. Niedługo pewnie będę miała zamianę leków.
    Tyle u mnie wiadomości. Najczarniejsze chwile chyba są już za mną, bardzo Wam dziękuję za pomoc i wsparcie i jeszcze raz pozdrawiam.
  • tijgertje 24.04.12, 13:45
    Brawo Basiu!
    Jak bedziesz cwiczyc systematycznie, to za 2 miesiace z usmiechem na ustach bedziesz wbiegac po tych schodach;)
    Po wziewach pamietaj, zeby plukac usta! Bez tego nawet u zdrowej osoby moze sie pojawic kolatanie serca.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • basiarach1 25.04.12, 18:26
    Mam już pierwszą dobrą zmianę: w poniedziałek u lekarza spirometria podskoczyła do 54 %.
    Pani doktor była ze mnie zadowolona.
    Natomiast znajomy rehabilitant zamówił mi specjalną gumę do ćwiczeń dla chorych na astmę, lada dzień powinna być przywieziona.
    Kiedy tak idę ulicą i czuję, że mam więcej sił, po prostu chce mi się bardziej żyć. Powodzenia tijgertje !
  • ja8oda 26.04.12, 23:58
    Bardzo się cieszę, że widzisz efekty swoich "wypocin". Będę trzymała kciuki, abyś małymi kroczkami dochodziłaś do formy. Chciałam się zapytać, co to za specjalna guma do ćwiczeń, czym różni się od zwykłej gimnastycznej.
  • basiarach1 30.04.12, 23:13
    Nie wiem jak wygląda guma gimnastyczna. Ta, którą dostałam, nazywa się Thera-Band, jest w zależności od stopnia rozciągania podzielona na kilka kolorów. Ja, ponieważ jestem słaba,mam zieloną.Jeszcze nie ćwiczę, czekam na instrukcje. Mam nadzieję, że guma sprawdzi się, znajomy bardzo ją chwalił.Więcej będę mogła napisać, kiedy w końcu ją wypróbuję. Dam znać, jak mi się ćwiczy, ale nie wcześniej niż za tydzień. Pozdrawiam.
  • ja8oda 10.06.12, 14:37
    Minął ponad miesiąc, jak się trzymasz. Czy już ćwiczenia nie sprawiają ci trudności. Trzymam kciuki. Napisz co u Ciebie?
  • mariana535 17.10.12, 12:04
    ja na astme stosuje zwykłe leki przepisane od lekarza, a dodatkowo wspomagam się rezonatorem biofotonowym, i powiem ze moje napady sa mniejsze, wczesniej leki pomagały, ale w połączeniu z rezonatorem efekty są dużo lepsze. Z czego bardzo się cieszę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka