Dodaj do ulubionych

na czym polega urok Rrambli w Bbarcelonie?

IP: *.nyc.res.rr.com 23.08.10, 16:11
Przed wyjazdem do Katalonii i Andaluzji ciagle czytalam tu -
Barcelona to koniecznie Rambla. Jestem oczywiscie oczarowana
Barcelona, rozmachem zaprojektowania aleji, pasazy w centrum, a
czasem jeszcze bardziej w dzielnicach nadmorskich. Gaudi i inni,
jedyni, wlasnie z Barcelony, cala modernistyczna architektura, o
starym miescie juz nie wspomne.
Ale na litosc boska, co jest w Rambli? Dla mnie po prostu jarmark,
gdzie w tlumie trzeba sciskac 'wezelek z pieniedzmi", zeby nie
okradli. Najbardziej rzucily mi sie w oczy porozwieszane co kilka
krokow afisze do Brytyjczykow z sugestywnym lukiem oddawanego moczu,
zeby nie sikali na ulicy. Co mialo mnie powalic? Te rozne
upozowane figury, namietnie obfotografowywane. Przeciez obok
biegnie piekniejszy Pasaz Gracja, elegancki, z piekna zabudowa, to
przy tej ulicy znajduje sie Casa Mila i wiele innych. Jest jeszcze
wiele rownie pieknych deptakow z obszernymi deptakami po srodku. Jak
chociazby Rambla de Catalyuna...
Mysle, ze dobrze jest odbyc zwiedzanie miasta z przewodnikiem,
zeby nie snuc sie bezmyslnie zachwycajac sie Rambla.
Bardzo interesujaca jest tez wycieczka do museum- teatru
utowrzonym przez Salwadora Dalii w miejscowosci jego urodzenia
Figureas, gdzie mieszkal wiekszosc zycia.
Bardzo polecam Walencje. Miasto nieco mniejsze, starowka
piekniejsza, a kilkunastokilometrowy park utworzony w korycie
dawnej rzeki Turia pozwala na kilometrowe jazdy rowerowe, ktore tez
sa zwiedzaniem. Mozna dojechac az do bulwarow nadmorskich. Wogole
cale miasto w sciezkach rowerowych z prawdziwego zdarzenia, metro
jak wszedzie doskonale, a na koncu parku na olbrzymiej przestrzeni
Miasto Sztuki i Nauki. To Architektura nawet nie XXI, a XXII wieku,
wystarczy wstukac sobie Valencia The City of Arts and Sciences -
photos, czy tp., azeby przekonac sie, ze nie przesadzam.
Bardzo malo Polakow spotkalam w Granadzie, czy Cordobie, czy
wszyscy jezdza tylko nad morze?
Edytor zaawansowany
  • Gość: miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.10, 16:43
    Rambla to rambla . Czy mozna byc w Zakopanem i nie przejsc sie
    Krupowkami, albo w Sopocie Monte Casino ? Podoba sie Tobie co innego
    a jak wiadomo o gustach i upodobaniach sie nie dyskutuje. Trzeba byc
    na Rambli nawet po to zeby wyrobic sobie wlasne zdanie . Moim
    zdaniem na Rambli najwazniejsze jest to czego nie widac, czyli
    klimacik . Pozdrawiam

    Ps. Na mnie Rambla wywarla duze wrazenie , mam okazje w najblizsza
    niedziele znowu pospacerowac ta ulica i bardzo sie z tej okazji
    ciesze.
  • Gość: ciekawsk IP: *.chello.pl 23.08.10, 17:06
    W Tatry jezdze srednio 2 razy w miesiacu, Krupowki omijam z daleka, interesuja
    mnie tylko gory, tak samo jest z Rambla...
    W BCN mieszkalem rok, poza obowiazkowym zwiedzaniem ze znajomymi/goscmi, ktorzy
    do mnie przyjechali Rambli unikalem jak ognia, w koncu mieszkalem na Gracii ;)
    Tak samo w rodzinnym Krakowie, po Florianskiej nie chodze tylko rownoleglymi
    ulicami, po prostu jest cos takiego w glownych alteriach turystycznych co mnie
    odpycha, ale nie zamieszam nikomu zabraniac ani odradzac, ot po prostu ja
    wybiore ulice rownolegla obok...
  • atednat 26.08.10, 15:27
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie a być może z podobnych powodów omijam
    bokiem Tatry.
    Na tej podstawie możemy sobie tak pisać i pisać ......
  • Gość: af-bcn IP: *.57.73.239.static.user.ono.com 23.08.10, 17:24
    Fakt, że jest to teraz miejsce na (mother of all) tourist traps ,
    ale jesli przyjdziesz przed tłumami , rano, przed południem
    - można zaczerpnąć innej, bardziej spokojnej atmosfery,
    spokojnie przechodząc się wzdłuz bulwardu , popatrzeć na
    malarzy/rysowników, zajrzeć do targ La Boqueria (usiąść)
    Pomimo sklepów z ''pamiątkami'' , zanim rozplenią się 'żywe pomniki'
    ...
    Niektórzy lubią usiąść i obserwować innych przy kawie (nienajtańszej
    :D)
    także tych którzy gapią się na figury - i na tych którzy próbują tych
    pierwszych skubnąć...

    A afisze są do wszystkich którzy by sikali itd, nie tylko do
    Brytjczyków, niestety, nie jest ich mało
  • lord.wiader 25.08.10, 15:04
    Dokladnie to samo mialem napisac. Spacer o 7-8 rano PUSTYMI Las Ramblas to insza
    inszosc niz wizyta w tym samym miejscu po poludniu.
  • Gość: życzliwy IP: 83.60.63.* 31.08.10, 10:31
    To samo miałem w zasadzie napisać - Rambla potrafi być kompletnie innym miejscem
    w zależności od pory roku i godziny.

    Ok. 7-8 rano faktycznie jest najspokojniej i w miarę czysto (po wysprzątaniu
    syfu nocnego).

    W zimę wczesnym popołudniem też jest przyjemnie - wygląda to trochę jak
    małomiasteczkowy targ ze spacerującymi rodzinami etc.

    Natomiast między 1 a 5 w nocy to głównie omijanie slalomem kompletnie nawalonych
    przedstawicieli narodów brytyjskich, pawi, puszek oraz wysłuchiwanie tego, co
    mogą ci sprzedać handlarze substancjami różnymi i zrobić prostytutki.


    Tak czy siak mieszkam niedaleko a i tak Ramblę widzę co najwyżej co kilka
    miesięcy i to głównie przechodząc na jej drugą stronę i znikając w Raval. Tam
    jest zupełnie inna rambla - del Raval właśnie. Polecam też tą del Poblenou,
    kompletnie inny świat.
  • milosh247 24.08.10, 11:42
    Wygląda na to że są różne gusty. Prawdę mówiąć mnie podobnie tak jak Zytę Rambla nie powaliła. Jest wiele ciekawszych miejsc w Barcelonie i to nie tylko w ścisłym centrum. Mi na przykład bardzo spodobała się Calle Marina - ciekawa ulica prowadząca w kierunku morza (okolice Parku Ciutadela) - to taka klasyczna środziemnomorksa ulica pełna palm i innych rzeczy których w Polsce się nie znajdzie.
    A co do Rambli, wiele miast ma ulice które są uważane za główne i must-see z turystycznego punktu widzenia: Sopot ma Monciaka którym nie da się przejść latem, Łódź ma Piotrkowską a Madryt ma Gran Via (która oprócz świetnych secesyjnych budowli jest po prostu brudna i zaśmiecona). Moim zdaniem głównym problemem z Las Ramblas i ulicami podobnymi jej są turyści. Myślę że Rambla z małym natężeniem ruchu może być bardzo ciekawa - szkoda tylko że ciężko znaleźć moment w którym takie małe natężenie ruchu na Rambli będzie :)
    --
    Milosz
    www.HotelCalculator.com/
  • Gość: polski moher IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.10, 12:13
    Ziuta, aby coś zobaczyć powinnaś wyrzucić stare, słabe
    i tłuszczem zamazane okulary. Czy ty sylabizujesz to co
    klecisz z trudem?
  • Gość: zyta2003 IP: *.nyc.res.rr.com 24.08.10, 15:57
    Napisalam, ze porozwieszane wdzieczne posty z zaznaczonym lukiem
    moczu odnosza sie do brytyjczykow, zapewne troche na wyrost, ale nie
    zupelnie bezpodstawnie. W mojej 5osobowej grupie w Hiszpanii dla
    dwoch osob hiszpanski byl pierwszym jezykiem, wiec czytywali gazety
    hiszpanskie. To oni przeczytali reportaz na temat zachowania sie
    brytyjczykow na Rambli, ja sama przeczytalam w jakims
    angielskojezycznym wydaniu turystycznym wywiady z dwojgiem
    cudzoziemcow mieszkajacych od lat w Barcelonie ( w tym Angielki
    pochodzenia hinduskiego). M.in. Czego najbardziej nienawidzisz w
    Barcelonie? Brits...., bo to i tamto. Widocznie weekendowe wyjazdy
    dzielnych chlopcow na piwo sa modne nie tylko do Krakowa i tym
    sposobem psuja opinie prawdziwym angielskim turystom.
  • Gość: inny gość IP: *.centertel.pl 25.08.10, 04:43
    Szeroka ulica z parkiem - deptakiem na całej długości po środku, cienistymi
    platanami i dwoma wąskimi jezdniami po bokach, cała w dawnym korycie rzeki(aż w
    Walencji Zyto dostrzegłaś powab takiego rozwiązania?) wlewająca się z plaza
    Catalunuya do portu - swój urok ma. Tylko stąd da się uchwycić przez chwilę
    obraz Palacio Gruell Gaudiego kryjący się w wąskim bocznym zaułku.Oszczędny w
    wyrazie, dojrzały. Na wprost wejścia na plac gdzie zaprojektowane przez Gaudiego
    jeszcze jako studenta lampy przy fontannie trzech Gracji nie zdradzały jeszcze
    przyszłej oryginalności katalońskiego architekta. Rambla jest skrótem, między
    młodym i starym Gaudim, jest szeleszczącą liśćmi drzew drogą wiatru od morza do
    centrum Barcelony. Swoje bogactwa trzyma w zanadrzu, uważniej niż turyści
    wgapiający się w ogłoszenia o 1200 euro mandatu (fines) po angielsku.
    Pozdrawiam
  • Gość: pintor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 10:03

    Ziuta, to turystka z wyobraźnią ameby. Jej zdolność
    wchłaniania piękna jest na równi z plastikową torebką.
    Nie sądzę aby choć raz podniosła swoją leniwą tuszę wcześniej
    rano i zobaczyła Ramblę gdy budzi sie i zaczyna się przeglądać
    w slonecznym zwierciadle. Gdy wzrok ślizgając sie po prawie
    pustej, ocienionej drzewami avenidzie może prawie dotknąć
    placu katalońskiego lub dojrzeć stojącego na kolumnie Kolumba
    i porozumiewawczo uśmiechającego do tych ktorzy zatrzymali się
    wzrokiem na jego postaci.

    Szkoda Rambli dla Ziuty. Szkoda Barcelony. Biada temu kto
    przyjmie jej ubogie polecenia.
  • Gość: kasiołek IP: *.net 25.08.10, 13:03
    a możesz mi powiedzieć, czemu obrażanie kogoś wydaje Ci się być odpowiednią
    metodą,aby udowodnić Twoją wyższość i rozwinięte poczucie wyobraźni?

    mam takie samo zdanie jak Zyta jeśli chodzi o Ramblę. Widziałam ją w wielu
    porach dnia i nocy i jedyne, co wydało mi się być godne uwagi to cudowny targ La
    Boqueria. Ale zauważ, że podobych targów jest wiele, jak Hiszpania długa i
    szeroka, a jednocześnie są nieporównywalnie tańsze :)

    Barcelona to miasto nieco przereklamowane, co nie znaczy, że nie jest piękne.
    Pomijając wszystkie hity turystyczne (z których budowle Gaudiego naprawdę
    zapierają dech w, przynajmniej moich, piersiach)jest wiele uroczych miejsc, nie
    tak obleganych przez turystów. Urocze parki Montjuic, katedra Santa Maria del
    Mar (ostatnio popularna za sprawą powieści Falconesa), ciasne uliczki Gracii...
    no i małe knajpki tuż obok głównych ulic, a jednak schowane tak, by dotarli tam
    najwytrwalsi :)

    i jeszcze jedno: Walencja naprawdę jest ciekawsza :)
  • Gość: kasiołek IP: *.net 25.08.10, 15:27
    i jeszcze jedno: te plakaty to część kampanii "W Barcelonie wszystko wolno, ale nie wszystko się opłaca" :) według mnie zabawne i z pomysłem
  • Gość: ciekawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 15:39
    A jakie miasto dla ciebie jest nie przereklamowane (banalny i
    zmęczony frazes sugerujący rzekomą światowość piszącej)- Kutno?
    Barcelona jest fantastyczna!
  • Gość: kasiołek IP: *.net 25.08.10, 16:07
    gdybyś uważnie czytała wpis, miałabyś gotową odpowiedź, np. Walencja :)
    miasto przepiękne, wspaniale łączy historyczne centrum z ultranowoczesną
    architekturą. Turyści owszem, są, nawet ich sporo, ale jakoś tak się nie
    "narzucają". Jeśli do tego dodasz klimatyczne knajpki, pyszną horchatę i
    przemiłych ludzi, wyjdzie Ci cudowny miks.

    zauważ też, że nie wmawiam nikomu, że jestem światowa, jeśli ktoś tu jest
    zblazowany to wybacz, ale bliżej Tobie niż mnie :D

    po prostu wyrażam swoje zdanie o mieście, do którego jechałam oczekując ochów i
    achów ( i nie twierdzę, że ich nie było!- po prostu ich dawka była, jak na
    legendę tego miasta, niewystarczająca i nieproporcjonalna do promocji B.), a
    tymczasem większych wrażeń dostarczyły mi inne, dużo mniej promowane miasta.

    poza tym zauważ, że jestem w stanie podać kilka(naście) argumentów na
    uzasadnienie mojej tezy o "przereklamowaniu", a nie jest to tylko pusty frazes,
    szkoda, że tak płytko do tego słowa podchodzisz.

    i jeszcze jedno- Barcelończycy są po prostu niesympatyczni.
    Do turystów podchodzą jak mieszkańcy Paryża- jak do zła koniecznego.
  • Gość: BS IP: *.multimo.pl 31.08.10, 11:04
    Walencja ciekawsza??? Chyba żartujesz. Byłem tam służbowo i już po jednym dniu nie było już czego zwiedzać. Typowe portowe miasto, które teraz próbuje się na siłę rewitalizować...
  • Gość: ene IP: 77.210.63.* 02.09.10, 20:50
    To fakt, Brytyjczycy (ci mlodzi ) zachowuja sie fatalnie. Nie tylko sa wulgarni
    w zachowaniu ale i w mowie kiedy wydaje sie im ze nikt nie rozumie. A Rambla -
    coz tez wole ja omijac, ale kazdy kto tu przyjedzie powinien ja zobaczyc,
    chociazby po to by wiedziec jak to jest przepychac sie przez tlum turystow przez
    ktorych nic nie widac. Najluzniej jest zima i w zwykly dzien. Tak czy inaczej
    jest w Barcelonie wiele pieknych i ciekawych miejsc.
  • globerr 25.08.10, 19:36
    Każdy ma klimaty, które kocha... to po pierwsze. La Rambla na niektórych
    działa, na innych nie. I całe szczęście, że róznimy się trochę.
    Dyskusje nt. uroku La Rambli aczkolwiek bardzo ciekawe (dziekuję autorowi
    wątku) i tak nie dadzą optymalnego obrazu.
    Mimo wszystko porownuję La Rambla do 5 th Avenue w New Yorku. I dla mnie
    piatka zdecudowanie wygrywa, ale to tylko moje subiektywne zdanie.
  • Gość: barcelończyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 21:14

    Barcelończycy są przemili dla miłych ludzi i odwrotnie:).
    Ubolewam, że nie zaliczyłaś klimatycznych restauracji
    w Barcelonie. Być moze nie powinnaś ciągle jeść w King Burgerze.
    Na życzenie podam parę. Jeżeli Barcelona nie podobała się Tobie
    to najwyrażniej jesteś z innej bajki. Vide niemiłość Barcelończyków.
    Niektórzy ludzie nie powinni nigdy przyjeżdżać do Barcelony.
    Ty najwidoczniej należysz do nich. Burmistrz Barcelony obiecał
    zwrócić rozczarowanym Barceloną turystom koszty przelotu i
    ufundować im przelot do Mińska. Proszę, podaj numer swojego konta.

    Nieutulony w żalu,
    b.
  • Gość: kasiołek IP: *.net 25.08.10, 22:35
    czy wszystkich barcelończyków cechuje taki brak dystansu?... :)

    jeśli pijesz do mojego postu, to:
    1) klimatyczne restauracje zaliczone (co zresztą zostało wyraźnie napisane)
    2)w żadnym punkcie nie napisałam że Barcelona mi się NIE PODOBA, tylko, że są na
    tym świecie miasta bardziej klimatyczne

    Niektórzy ludzie nie powinni nigdy przyjeżdżać do Barcelony?
    Tak, szczególnie tacy mali, złośliwi Polacy, którzy w momencie osiedlenia się na
    Zachodzie stają się SWIATOWI :)

    pozdrawiam!
  • Gość: zyta2003 IP: *.nyc.res.rr.com 26.08.10, 01:18
    Dziekuje tym, ktorzy rozszerzyli mi spojrzenie na Ramble, widac,
    ze mozna dyskutowac ktora ze wspanialych aleji jest najpiekniejsza.
    Niewiele wynioslam jednak od wyzywajacych mnie prostakow, obroncow
    Krzyza sw...... tfu obroncow swietej Rambli.
    Bardzo mi sie spodobalo jak patriota Barcelony w odpowiedzi na
    uwage, ze Barcelonczycy nie sa uprzejmi napisal,ze trzeba samemu
    najpierw byc grzecznym, zeby potem oczekiwac. W zamierzchlych
    czasach PRL-u wisialy hasla: Badz uprzejmy, bedziesz uprzejmie
    obsluzony.
    Oczywiscie Barcelona jest jedna, niepowtarzalna, chcialabym jednak,
    zeby troche mniej kradli. Okradaja nie tylko turystow. W slynnej
    hali handlowej bylismy swiadkami jak z wloskiego filmu;
    ekspedientka "na miesnym" otworzyla kase, w tym momencie podbiegl
    jakis dlugodystansowiec i grabnal pieniadze z kasy. Podniosl sie
    wielki wrzask, w pogoni za nim udalo sie ze 4 kobitki z roznych
    stoisk i dwoch leciwych panow. Nawet zdazylam zrobic zdjecie. Zaraz
    mlodzian zniknal na zakrecie.
    Barcelonczyk, mam pytanie: W ciagu 3,5 dnia bylismy swiadkami
    innych 4 kradziezy lub usilowan ( przy wejsciu do wagonu metra proba
    przeciecia torebki u paska, przy wyjsciu z wagonu metra - proba
    wyrwania torebki miejscowej dziewczynie otoczonej przez grupke
    smarkaczy, na peronie mlodzian podaje facetowi portfel - to chyba
    twoj, tak moj... ale pusty, oraz turysta pod sklepem w ataku amoku,
    okazuje sie, ze w momencie kiedy siegal do torby wypadl mu portfel z
    dokumentami i porwala go jakas szybkobiezka)dlaczego nigdzie nie
    widac policji , lub tez nie interweniuje. Jak rozwiazuja, lub chcae
    rozwiazac ten problem wladze miasta?
    Zapytalismy przewodniczke w Walencji, nie zaprzeczyla, ze tez
    kradna, ale znacznie mniej, a w takiej Granadzie, czy Cordobie nie
    jest to powszechnym problemem.
  • Gość: szaman IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.08.10, 14:44
    rozumiem, ze twoj post mial byc poblazliwie ironiczny, ze tak to poblazliwie i
    ironicznie ujme. Niestety, jak ktos napisal, wyszlo jak zwykle, czyli wyjechal
    zakompleksiony Polak na Zachod i od razu poczul, ze jest megaobyty i obeznany z
    owym Zachodem i sluzyc moze, Wujciodobrarada, cennymi radami, jak zyc, zachowac
    sie i nawet gdzie jesc, zeby byc rownie obytym, jak on. Co prawda
    Wujciodobrarada nic o dziewczynie, ktorej "dobrze radzi" nie wie (bo i skad,
    przeciez nie z jednego krotkiego postu), ale zdazyl juz ja i jej gust ze
    znawstwem ocenic. Dlaczego mnie to nie dziwi?
  • Gość: mbruja IP: 83.238.246.* 31.08.10, 09:52
    Cóż - magiczna Barcelona to przeszłość z uwagi na tłumy które
    odwiedzają to miasto. Gdziekolwiek nie pójdziesz jest mnóstwo ludzi.
    Więc i na Rambli.
    Pozostaje zwiedzić muzeum historii miasta, uruchomić wyobraźnię i ..
    poczuc co mogła znaczyc kiedyś Rambla.
    Co do zwiedzania Hiszpani - ciekawe ale przez 3 tygodnie nie
    spotkałam poza Barceloną nigdzie polaków ani w Grenadzie, ani w
    Kordobie (tu akuratmi się nie podobało za bardzo) ani w kadyksie i
    nawet nie w Sewili
    Więc wychodzi że nie tylko Ty zwiedzasz Hiszpanię - hi,hi
    Nie warto wyrokowac tak kategorycznie ... bo to niemiłe i strasznie
    prostackie
  • Gość: podróżniczka IP: *.chello.pl 31.08.10, 09:55
    Ja akurat lubię energię, jaką emanuje ta ulica. Trzeba się w nią wczuć i dać się
    ponieść... Na ogół nie lubię tłumu - ale na Rambli ma on swój falujący rytm,
    który mnie fascynuje.
  • cafe_justysia 31.08.10, 10:01
    Byłam w Barcelonie 2 lata temu,bardzo fajne miasto,byłam na Camp Nou,nie udało
    mi się wejść do środka ale widziałam wspaniałą Sagrada Familia,zobaczyłam
    koncert fontann na MontJuic,bardzo żałuję,że nie byłam w parku Gaudiiego :( A
    Rambla-spoko ale nic więcej co mogę zobaczyć na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku
    czy na Rynku w Krakowie :) Z okolicy Rambli pamiętam świetną halę targową z
    warzywami,owocami i przeróżnymi frutti di mare-od tych kolorów bolała mnie głowa :)
    --
    Bo jest paru ludzi,bo jest parę w życiu dobrych chwil,bo jest parę złudzeń,które
    warto mieć,by żyć...
  • Gość: greet IP: 95.155.125.* 31.08.10, 10:25
    piwo nocnym przechodniom a wspomniane panienki bez ceremoniałów szarpią
    za rękawy wszystkich przechodzących panów. Obrzydliwość, czułem się jak
    w dzielnicy burdeli w któryms z krajów Trzeciego Świata. Nie muszę
    dodawać że straciłem wtedy aparat fotograficzny. Nie wspominam dobrze
    tego miasta, juz tam nigdy nie wrócę i wszystkim bedę odradzał.
  • Gość: travia IP: *.icpnet.pl 31.08.10, 10:40
    Niestety, a moze na szczescie, zyjemy w czasach tanich lotow i
    masowej turystyki. W Barcelonie bywam od kilku lat, dwa razy w roku
    ze wzgledu na znajomych, rodzine i przyjaciol, ktorzy tam
    mieszkaja.... Wszyscy narzekaja na turystow, tlumy, zlodziei. W nocy
    knajpy i bary pekaja w szwach, ludzie spedzaja na Starym Miescie
    trzy dni lub piec swojego "wymarzonego" urlopu w BCN. A tymczasem
    okoliczni mieszkancy wywieszaja biale plotna z haslem: "pozwolcie
    nam godnie zyc" Halas, lomot, wrzaski , sikanie na ulicy etc to juz
    niestety codziennosc Barcelony. Miasto w ciagu kilku lat stalo sie
    mekka Amerykanow, gejow, Polakow, mieszkancow Mahrebu etc etc etc.
    kazdy szuka tutaj czegos dla siebie i znajduje... Wniosek jest
    smutny- trzeba z tym zyc, bo wszelkie zakazy "od gory" nie maja
    sensu. Amsterdam tez mial taki okres w czasach mojej mlodosci. A
    teraz??? prawie nikt o nim nie pamieta i nie mowi.. Tak sie dzieje w
    zyciu... Na Ramblas nigdy nie zagladam.. Unikam tego miejsca jak
    ognia, ostatni raz bylam tam chyba z 15 lat temu...W Barcelonie sa
    miliony pieknych ulic i skwerow, a poza tym zawsze mozna uciec do
    Walencji albo San Sebastian:))
  • Gość: bcn IP: *.184.44.66.dyn.user.ono.com 31.08.10, 10:54

    www.forum-barcelona.pl/viewtopic.php?t=33
  • zdzicha 31.08.10, 13:36
    Pewnie większośc z was nie zdaje sobie sprawy, że uciążliwośc Rambli jest
    spowodowana przez turystów. Wszystkie profesje przestępcze gromadzą się tam, bo
    w przewodniku stoi, że po Rambli trzeba się przejśc, więc wszyscy tam idą i są
    okradani i zaczepiani. Tymczasem w dzielnicy, gdzie mieszkam można zostawić
    samochód otwarty i z kluczykami w środku bez najmniejszej obawy, że coś się
    przydarzy. Ale u mnie nie ma turystów, a co za tym idzie, złodziei.

    Inna sprawa, że policja nie może albo nie chce rozprawić się z przestępczością
    czarnych i arabusów. To właśnie ich obecnośc w mieście zmusza rodowitych
    mieszkańców do wieszania na balkonach transparentów "chcemy żyć w przyzwoitej
    dzielnicy".

    Generalnie, poradą dla turystów może byc tylko to, żeby od maja do października
    omijać Ramblę szerokim łukiem.
  • Gość: zafiro IP: 145.7.16.* 31.08.10, 11:35
    albo się jest dostrojonym do pewnej "częstotliwości" miejsca/chwili, albo nie... u ciebie to najwyraźniej nie zadziałało..:) Miałem przyjemność mieszkać kilka dni w hoteliku na Rambla, zaraz przy głównym placu miasta. Pokoik z balkonem wprost na ulicę, na pierwszym pietrze. Chwile spędzone na balkoniku, obserwowanie z góry życia ulicy, jej stałych bywalców i przypadkowych przechodniów, życie wieczorne i nocne, odgłosy, klimat - urokliwe i niepowtarzalne... Także spacery w dół Rambla, aż do morza. Bardzo mi sie podobało. Przyjemnośc jest w głowie - nie w murach:)))
  • Gość: andrej IP: 195.85.249.* 31.08.10, 11:37
    pochodzimy z tak burackiego kraju,
    ze wszelkie narzekania typu "kicz na rambli" są wręcz żalosne.
    A gdzie w Polsce niby nie ma kiczu??
  • justyna.krysiak 31.08.10, 11:48
    La Rambla?No cóż, jest typową ulicą wielkiej metroploii- tętni cała
    dobę życiem, przechodnie to turyści, globtroterzy, mieszkańcy
    spieszący do codziennych zajęć, uliczni aktorzy i sztukmistrze,
    magicy różnej maści oraz właścicielle karamów i kramików ze
    wszystkim i niczym...wokół gwar, strzępki słów w różnych językach,
    muzyka...warto wieczorem wpaść do baru na sangrię, ale BCN na Rambli
    się nie kończy... Przecież to miasto Gaudiego;-)
  • Gość: glos_ludu IP: 80.54.94.* 02.09.10, 12:46
    pozwolę się nie zgodzić, przynajmniej częściowo. Mieszkańców na Rambli jest niewiele. Jej klimat da się wyczuć
    wczesnym rankiem, kiedy to jeszcze przypomina Ramblę z fotografii z lat '50 i '60 później staje się typowym produktem
    masowej turystyki jakich pełno wszędzie na świecie, w Polsce też. Zalew pamiątkowej tandety, żywe posągi,
    kieszonkowcy, naciągacze i oczywiście potok turystów sunących w chocholim tańcu bez żadnej świadomości i refleksji.
  • Gość: Madzik IP: *.dknadmin.be 31.08.10, 12:17
    Zgadzam się całkowicie, jeżeli chodzi o opinię o Rambli. Ile razy
    miałam tamtędy przejść byłam "chora"...wkurzające są zaczepki z każdej
    strony i te tłumy ludzi, których trzeba omijać, jak święte krowy w
    Indiach.
  • Gość: www IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 13:18
    Racja!
    Spedziwszy w Barcy 2 tygodnie, na Rambli bylem raz dnia pierwszego i
    powtarzac tego nie mialem zamiaru.
    Ogolne wrazenia z miasta - rewelacja :-)
  • Gość: Vevioor IP: *.tktelekom.pl 31.08.10, 13:44
    Heh, też sie zastanawiałam po powrocie z Barcelony czym ludzi zachwyca Rambla - dla mnie ta ulica to jakiś koszmar. Jedyny plus tej ulicy to przylegający do niej malowniczy mercat de la boqueria. Złodziejstwo rozpanoszyło się w Barcelonie wprost nieprawdopodobnie (byłam świadkiem nieraz kilku kradzieży dziennie), ale na Rambli przechodzi to wszelkie ludzkie pojęcie. W żadnym mieście na świecie gdzie byłam nie musiałam trzymać kurczowo torebki - w Barcelonie miałam ja niemalże w zębach. Dodatkowe uroki Rambli: wściekły rozpychający sie tłum chamskich turystów, ogrom damskich i męskich dziwek zaczepiających na każdym kroku, brud i smród, tandeta pamiątek "made in china", sprzedawcy tychże pamiątek chcący orżnąć człowieka na każdym drobiazgu i coś co mnie bardzo skutecznie zraziło i mam nadzieję, że nigdy więcej na Ramblę nie powrócę - wyjątkowo niehumanitarny handel zwierzętami nawet w najupalniejsze i najbardziej słoneczne dni!!! Obrzydliwość Rambli nie zmienia jednak faktu, że zakochałam się w Barcelonie. Zachwyciła mnie głównie ze względu na Gaudiego, którego uwielbiam, cudowną dzielnicą Barri Gotic w której mieszkałam i wieloma, wieloma innymi urokliwymi miejscami, o których pisanie tutaj byłoby nie na temat. Mam cichą nadzieję, że kiedyś do Barcelony powrócę by móc odkrywać kolejne tajemnicze, malownicze uliczki, placyki, restauracyjki, budynki...
  • Gość: Anty-Barca-Forever IP: *.onlinehome-server.info 31.08.10, 14:26
    Barcelona w ogole ma jakis urok ??


    To byla najwieksza pomylka mego zycia, jesli chodzi o wyjazd
    turystyczny. Na szczescie mialem nie tylko bilet za darmoche ale i
    otwarty, wiec udale sie zaplanowane 8 dni obciac do niecalych 3.
    Niektore nazwy moga mi sie mylic, na szczescie bylo to juz dawno
    temu ....
    Zaczelo sie od dnia przylotu. Wysiadlem na Placu katalonii i smigam
    z niewielkim bagazem w strone hotelu, po drodze planujac wypic kawke
    bo wczesnie rano jest. Z instrukcja w dloni, zeby skrecic przy
    jakiejs slynnej mozaice w prawo, doszedlem do samego konca La
    Rambli i jakiejs wstretnej brazowej figury przy nabrzezu. Dookola
    jezdzily w wariackim tempie samochody. Nic to , wrocilem sie kawalek
    i zaptalem jakichs symptycznych angoli, gdzie ta mozika. W drodze
    powrotnej w koncu znalazlem to kolko z kolorowych, polamanych plytek.
    Generalnie to spodziewalem sie wielokilometrowego spaceru, na
    szczescie ta "aleja" jest dosc krotka.
    Cuchnelo juz poteznie, a to bylo jeszcze przdpoludnie, to z tych
    klatek z kanarkami. Pozniej omijalem te "slynna" ulice szerokim
    lukiem. Do smrodu kup dolacz sie smrod fakaliow z sredniowiecznek
    kanalizacji, fekalia plyna tuz pod powierchnia chodnika.

    O zmawianiu kawy i czegokolwiek do zarcia nawet nie pisze, bo to
    dzis mnie trzesie. oczywiscie niczego w menu co kosztowalo 8
    Euro "nie bylo", byly tylko rzeczy od 25 jurkow w gore.
    Pozniej zaczelo sie zwiedzanie. Sagrada Familia, ten oryginalny
    koszmarek za 19 Euro oblecialem w 40 minut, dla spokoju sumienia
    zajrzalem tam gdzie Gaudi postawil reszte swych koszmarkow. owszem,
    ciekawe tyle ze dosc paskudne.
    Poniewaz byl maj, w hotelu jeszcze nie chodzila klima. Otworzylem
    okno, pod oknem po kolei kopulowaly na zmiane ze 3-4 pary, to byla
    slepa uliczka wiec im pasowalo.
    Drugiej nocy wyszedlem "na bary" , nie bylo tragedii, procz tego ze
    wszyscy pala co u mnie jest kategorycznie zabronione nie tylko w
    barze ale i przed nim no i zamiast petowac w popielniczce, rzucaja
    te pety na podloge a w jednym miesjcu wrecz na sciane. To sie
    jeszcze dalej pali jakis czas, potegujac smrod.
    przez dwa dni nad miastem unosil sie jakis zoltawy kurz, wiec
    ludziska po poludniu wygladali tacy brudno- przymieci i przyzolceni.
    Aha- zmywanie rano moczu przechodniow woda z chlorem nie daje
    efektow-smrod chloru miesza sie ze smrodem starej uryny plus uryny
    nowej i to daje wstretny efekt koncowy. Ale doceniam wysilek .....
    Suszenie na linkach starych, szarobialawych gaci wbrew pozorom
    dodaje starym dzielnicom uroku. Rozjasnia brudna szarosc waskich,
    cuchnacyh wilgocia i ekskrementami uliczek.
    Do psich gowien trzeba sie po prostu przywyczaic i nauczyc
    lawirowac. Kobiety sikajace za otwartymi drzwiami swych samochodow
    wpradzie na poczatku szokuja,ale i do tego mozna przywyknac
    relatywnie szybko.

    Jak wspominalem, udalo mi sie stamdad uciec po niecalych trzech
    dniach, alapalem OSTATNIE Miejsce w samolocie. Urlop musialem do
    konca wykorzystac wiec wsiadlem w samochod i pojechalem w Upstate
    New York, co bylo wspanialym odreagowaniem tej traumy.
  • klucha-cz 31.08.10, 14:39
    Nikt ?
    Po Barcelonie juz wszystko bedzie piekne. Paryz, Londyn, Wieden,
    Bowy Jork, ba nawet Warszawa czy Lublin.
    I tylko dlatego warto tam pojechac raz i na krotko.
  • Gość: Arek IP: 213.151.115.* 31.08.10, 14:52
    Zgadzam się. Rambla to jakieś solidne nadużycie. Jarmak + kieszonkowcy
    na ogromną skalę.Polecam inne miejsca, których w Barcelonie nie
    brakuje.
  • kali005 31.08.10, 14:53
    Ludzie, gdzie wyscie sie wychowali, ze tak na ta Barcelone narzekacie? Pol zycia
    w Luwrze spedzili?
    Widzialem juz kilka wiekszych miast na swiecie, i ciezko Barcelone do czegos
    przyrownac, chyba najbardziej do San Francisco. Od pierwszego pobytu bylem nia
    oczarowany, i dalej jestem - wiadomo, kazde miasto turystyczne ma swoje minusy,
    a sama w sobie Rambla, to zwykly jarmark (tyle w temacie :P), jednak jest tam
    tyle do zobaczenia, kazdy zakatek ma swoj urok (Barri Gotic np.), kazdy jest w
    stanie znalezc cos dla siebie... Co do zlodziei, ok, jest ich masa, sami, ze
    znajomymi bylismy ofiarami, ale w pore zareagowalismy, i zlodziejka dala noge
    szybciutko :)

    Pozdro dla fanow Barcelony i Barcy :)

    --
    [url=http://bfbc2.statsverse.com/stats/pc/Tw0ja_Stara][img]http://bfbc2.statsverse.com/sig/clean10/pc/Tw0ja_Stara.png[/img][/url]
  • Gość: zenotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 15:45
    mieszkalam w hostelu przy la Rambla ,w nocy zwyczajnie się bałam
    ,pełno prostytutek z Afryki ,Pakistańczyków na kazdym kroku
    proponujących trawkę ,piwo itd. z uliczkach zaa kazdego rogu
    wyskakują handlarze kwiatów ,slodyczy -strach.
    ale im dalej od centrum tym lepiej-polecam wzgórze Montjuic-piękny
    widok na całe miasto ,zamek, park Gaudiego ,urocze są rejony stadionu
    Camp Nou.
    Nie padlam ofiarą kradzieży ,wydaje mi się gorzej pod tym wzgledem
    jest w metrze w Madrycie. Sami mieszkancy są troche może trochę
    opryskliwi ale to też zalezy gdzie ,na pewno reszta regionow w
    Hiszpanii jest milsza.Troche się rozczarowalam Barceloną ale na pewno
    warto zobaczyć.
    Polecam jednak poludnie Andaluzję ,bezpiecznie ,spokojnie. Przepiekna
    jest też polnoc.
  • kazuyo 31.08.10, 15:50
    bryla.gazetadom.pl/bryla/51,85298,7622870.html?i=0&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1&bo=1
    polecam gorąco architektoniczny przewodnik po Barcelonie
  • kazuyo 31.08.10, 15:51

    Tekst
    linka


  • Gość: taniotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.10, 12:53

    Przestań spać w taniutkich brudniutkich norach w zasyfionych
    miejscach. Od razu zobaczysz urok miasta biedulo.
  • Gość: zenotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.10, 12:55
    Gość portalu: taniotka napisał(a):

    >
    > Przestań spać w taniutkich brudniutkich norach w zasyfionych
    > miejscach. Od razu zobaczysz urok miasta biedulo.
    cóż dla twojej nformacji śmierciu nie każdego studenta stac na wypasiony hotel ,poza tym co ty
    mozesz wiedziec o Hiszpani;) studiowalam tutaj i znam na pewno jezyk i kraj lepiej niż ty.
    a teraz spadaj
  • Gość: szaman IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.09.10, 15:02
    zenotka, to cos o nicku "taniotka" z jednym zwojem w mozgu nie warte jest twoich
    nerwow i czasu. Takich Polakow widuje w wielu krajach, cecha charakterystyczna:
    nie potrafia dogadac sie poprawnie w zadnym jezyku i pozuja na bywalcow, choc
    gdyby zapytac, nie potrafia o zadnym z miejsc, gdzie niby byli, powiedziec nic
    ponad ceny paru szmat, ktore kupili. Tak to jest, jak plankton zarobil troche
    kasy, albo dostal kredyt wakacyjny i mysli, ze "podbija" swiat. Zenada.
  • Gość: zenotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 01:56
    dzięki za wsparcie;)
    denerwuje mnie wlasnie takie myslenie przedstawione przez pana powyzej,
    nie krytykuje Barcelony bo to niezwykle miasto ale jak kazde ma zaułki i miejsca niezbyt ciekawe i
    chyba warto o tym wspomniec jesli ktos planuje dłuższy pobyt.
    a przy la rambla tak przy okazji znajduja się i hostele i hotele wysokiej klasy i pensjonaty ,problemem
    nie jest miejsce na nocleg ale sama ulica ,ktora nocą nie jest za ciekawa.
    a jesli mowie nie za ciekawa i jesli twierdza to sami Hiszpanie ( znajomy wrecz spytal czy jestem
    szalona ,ze chodzilam tamtedy sama po nocy tylko z kolezanka) to cos w tym musi byc.
    w hiszpanii mieszkalam okolo 1.5 r, i troche zwiedzilam roznych miejsc ,spiac w malo może
    wypasionych hostelach ale gorąco polecam;)
    warto sluchac rad innych turystow i nie tylko;)
  • Gość: hiszpan IP: *.Red-88-12-153.dynamicIP.rima-tde.net 31.08.10, 15:53
    wszystkim zawsze ten kraj sie kojarzy ze stolica Katoloni (dla mnie to nie
    Hiszpania), polecam Extremadure, Andaluzje, Murcie, Kraj Baskow,
    Galicje... no i zaczac od kuchni. ludzie, ktorzy sie wybieraja, niewiedzac
    czemu stoluja sie w pizzeriach i innych donerach, a szkoda. Hiszpania to
    nie tylko byki, plaza, sangria y Katalonia...
  • Gość: zenotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 16:02
    kadyks ,Gibraltar -polecam
    zgadzam się,Katalonia to coś jak państwo w państwie ,a dla wiekszosci
    kataloński to pierwszy język,.
  • Gość: kasiołek IP: *.net 31.08.10, 22:45

    bo to jest ten problem, że dla większości Hiszpania=Barcelona, a tak naprawdę to
    Barcelona=Katalonia :))
    sercem Hiszpanii, zarówno historycznym, jak i geograficznym jest Kastylia, ale
    żeby poznać hiszpańską specyfikę, należy zjechać ten kraj wzdłuż i wszerz :)
  • Gość: Ramblalino IP: *.aster.pl 02.09.10, 09:25
    Dla tak wymagających turystów jak Pani proponuję polskie morze.
    Spotka tam Pani wielu Polaków. Szkoda świata dla Pani.
  • Gość: B IP: *.Red-213-98-199.dynamicIP.rima-tde.net 02.09.10, 11:23
    chyba sie tam wybiore :)
  • Gość: mirafas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.10, 12:22
    Byłem w Barcelonie (i Hiszpanii) 2 razy. Rambla urzekła mnie nie "bazarem" ale
    np. mozaiką Joana Miro, Teatrem Liceu, kawiarniami, targiem warzywnym, zielenią
    czy miłymi bocznymi zakamarami. Oczywiście są w B. też inne piękne miejsca. Nie
    byłem natomiast nad morzem, ani na Costa Brava, ani na Costa del Sol, ani na
    Majorce, ani a Ibizie, ani nawet na Kanarach. Objechałem za to dość dokładnie
    "interior", m.in.l Cordobę i Granadę, spotkałem też Polaków, choć faktycznie
    niewielu. Polecam Hiszpanię osobom, które jadą tam tylko na plażę. Naprawdę
    ciekawy kraj i jest co oglądać (Cordoba, Sevilla, Salamanca, Segovia, Leon,
    Toledo, Santiago di Compostella, Madryt, Barcelona, Kadyks), mamy tu i kulturę
    arabską i europejska, pyszne jedzenie, morze i góry.
  • Gość: +++ IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 02.09.10, 13:17
    Przeczytałem z zainteresowaniem cały wątek, przede wszystkim z tego powodu, ze
    kilka dni temu wróciłem z Katalonii i między innymi z Barcelony. Miałem okazję
    porównać Barcelonę dzisiejszą z tą, która zafascynowała mnie kilkanaście lat
    temu. Na główny temat wątku (Rambla) nie chcę odpowiadać - każdy ma swój gust;
    jednemu spodoba się falujący różnokolorowy tłum na Rambli (wszystkie kolory
    ubrań, skóry i wszystkie języki świata), innemu Mercat de La Boqueria, jeszcze
    innym wąskie uliczki Barri Gotic a innym znowu dzieła Gaudiego, wspaniałe
    gotyckie świątynie, parki, pasaże czy wspaniałe muzea (o tym chyba nikt nie
    wspomniał, a jest co zwiedzać).

    Generalnie uważam, że w Barcelonie każdy kto chce szukać, może coś dla siebie
    znaleźć. Niewiele znajdzie "turysta", który przyjedzie z walizeczką, wsiądzie w
    Bus Turistic, objedzie za 20 EUR miasto w dwie godziny i zacznie narzekać, że
    średniowieczna starówka śmierdzi. Takim zdecydowanie polecam Hotel Gołębiewski.

    Ci, którzy nawet za cenę niedogodności (kradzieże, tłumy itp.) i z pozytywnym
    nastawieniem zechcą coś ciekawego w Barcelonie znaleźć, na pewno wyjadą zadowoleni.

    Ale przede wszystkim chciałem tu coś napisać dlatego, ze jestem zniesmaczony
    poziomem chamstwa wielu osób, które tu się wypowiedziały. Obrażanie innych,
    wywyższanie się, przekonanie o własnej nieomylności, prymitywne teksty w rodzaju
    "trzeba było jeść w dobrych restauracjach" (w domyśle "tak jak ja"), "trzeba
    było nie mieszkać w norach". Czasem mam wrażenie, że prymitywizm niektórych
    ludzi rośnie wraz z zasobnością portfela. Kasy nie brakuje, ale słoma z butów i
    tak wyłazi.

    Najbardziej zażenował mnie "Anty-Barca-Forever", który nie potrafił w Barcelonie
    niczego docenić. Nie wiem gdzie ten człowiek chodził i o której godzinie, że
    widział te kobiety sikające w drzwiach samochodów, w każdym razie ja się na taki
    widok nie natknąłem ani razu podczas w sumie ok.20 dni spędzonych w Barcelonie
    na przestrzeni lat. To prawda, że jest mnóstwo kradzieży, dużo patologii, która
    jest zawsze i wszędzie w ciemnych zaułkach, ale chyba warto patrzeć na to co
    jest oprócz tego. I warto wiedzieć, które miejsca omijać.
    Dla mnie apogeum dyletanctwa "Anty-Barca-Forever" jest stwierdzenie "smrod
    fakaliow z sredniowiecznej kanalizacji, fekalia plyna tuz pod powierzchnia
    chodnika". OK, to prawda, bo to jest po prostu _sredniowieczna_starówka_ - perła
    architektury. Pod powierzchnią chodnika oprócz fekaliów jest też rzymskie miasto
    Barcino z II-III w.n.e., które można zwiedzić i zabudowa wczesnochrześcijańska z
    V-VIII w.n.e. Miasto pod miastem, obszar na trzy godziny zwiedzania w
    podziemiach, najwspanialsza tego rodzaju rzecz na świecie. Zgoda, nie każdy się
    tym interesuje, ale.... ograniczenie swoich spostrzeżeń do kup na ulicach,
    prostytutek, stwierdzenia "Gaudi jest bezwartościowy", to jest po prostu żenada.

    Jeden szuka w turystyce rozrywki, drugi zabytków i sztuki, trzeci spokoju, ktoś
    jeszcze inny luksusu. Ja bym się nie odważył wartościować ludzi ze względu na
    gusty i zainteresowania tak jak niektórzy chamscy uczestnicy tej dyskusji. Nie
    odważyłbym się też zanegować całego miasta tylko dlatego, że ma swoje minusy,
    albo że nie umie się w nim niczego dla siebie znaleźć.

    Dziewczyna zapytała co jest ciekawego w La Rambla, bo jej się podobało coś
    innego. Znam te miejsca, które pochwaliła, rzeczywiście są piękne i warte
    zobaczenia. I czego się doczekała? Prymitywnych aluzji pod swoim adresem ze
    strony obytych w świecie znawców kultury, sztuki, kuchni, architektury i w ogóle
    wszystkiego na czym polski turysta może się znać.


    Pozdrawiam serdecznie tych, którzy mają jakieś pozytywne wspomnienia z
    Barcelony, obojętnie z czym związane.
  • xnw4 02.09.10, 13:39
    Tez jest troche fajnych rzeczy. Przede wszystkim konczy (zaczyna)
    przy pomniku Kolumba, dalej jest port. Niezle sa uliczki odchodzace w bok.
    Przy jednej z nich tez budynek zaprojektowany przez Gaudiego.
    Do tego dochodzi teatr Liceu (lub Liceo po hiszpansku).
  • Gość: mussaszimoro IP: 81.38.145.* 02.09.10, 14:14
    Jak to malo polakow w Andaluzji. W lipcu tego roku wybralem sie z moja sznowna
    szwagierka na maly rajd po Andaluzji(Granada, Cordoba, Sevilla, Ronda) i co krok
    napotykalismy sie na naszych rodakow.
    Polecam miasto Cuenca i Picos de Europa w Asturias(takie polskie Tatry tylko z
    drogami w srodku pasma) Wyobrazcie sobie na przyklad ze mozna dojechac
    samochodem do Morskiego Oka lun Doliny Czarnych Stawow. To tak jest w Picos.
    Polecam tez miasteczko Llanes nad Atlantykiem. Miasto jak ze snu, az zaczelismy
    sie zastanawiac czy nie poszukac sobie jakies pracy, aby tam zostac. Zreszta
    Hiszpania ma tyle pieknych zakatkow ze mozna tu mieszkac 30 lat ni opuszczajac
    granic i jeszcze wszystkeigo nie zobaczyc. Viva España!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka