Dodaj do ulubionych

Barcelona - kilka powodów, dla których warto ją...

IP: *.mmc.at 25.03.11, 09:54
To prawda, miasto jest CUDOWNE! Ale wszystkich ktorzy sie wybieraja przestrzegam przed zlodziejami, to ta niefajna strona Barcelony. Wladze miasta nie panuja nad tym od dawna, najlepiej WSZYSTKO zostawic w hotelu. Ja stracilam plecak, wyrywane sa z rak telefony komorkowe, konsul w ambasadzie powiedzial mi ze raz zdjeto mu z reki zegarek (!) a na posterunku policji jest jak w supermarkecie, co chwile przychodzi nowy klient...Miasto wspaniale, bezpieczenstwo zadne, pamietam Polke ktora szarpiac sie ze zlodziejem wyrywajacym jej torbe dostala w twarz...
Edytor zaawansowany
  • Gość: keerk IP: *.unused.atman.pl 25.03.11, 10:01
    No ludzie kochani - toż to dzieci w podstawówce wiedzą, że niesamowita się pisze łącznie!!!
  • Gość: af-bcn IP: *.57.73.239.static.user.ono.com 25.03.11, 12:30
    Mam wrażenie że ta seria zdjęć z podpisami jest to wprowadzenie do działu sprzedaży lotów, noclegów, wycieczek,
    no cóż , propaganda jest obecna w różnych formach,

    jednak ... S.Familia nie jest katedrą (nie każdy duży kościół to katedra ),
    została poświęcona jako bazylika w październiku ub. roku.

    itd

    To oprócz pozostałych komentarzy forumowiczów
  • Gość: skara IP: *.Red-88-16-97.dynamicIP.rima-tde.net 25.03.11, 10:13
    Ja nie mam takich hardkorowych wspomnień z Barcelony, ale uważać na pewno trzeba.
  • tripsta.pl 28.03.11, 15:50
    Barcelona to super miejsce na wakacje czy krótki wypad, ale jak w każdym wielkim mieście trzeba uważać. Dużo ludzi, dużo turystów z pełnymi portfelami i drogimi aparatami.
    Będąc w tak pięknym miejscu faktycznie można stracić głowę, a co za tym idzie sprzęt foto czy jakieś pieniądze. Stare powiedzenie, że przezorny zawsze ubezpieczony sprawdza się także w stolicy Katalonii...
    --
    www.tripsta.pl
  • Gość: Hautausmaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 10:16
    Zdjęcie 15 to jakiś żart? Tzw. corrida jest zakazana w Katalonii. Ja zawsze się cieszę, gdy tego typa ze szmatą byk ostro przejedzie i żałuję, że zazwyczaj nie na śmierć.
  • Gość: mark IP: 109.169.21.* 25.03.11, 10:18
    Zgoda co do atrakcyjności turystycznej miasta.
    Ale clubbing to porażka. Nikt tam nie umie tańczyć. W jednych klubach ludzie cisną się jak szprotki przy beznadziejnej muzyce, a w innych jest pusto.
    Praktycznie nie da się pójść gdzieś i potańczyć. Przynajmniej jeśli chodzi o kluby w "słynnej" dzielnicy rozrywki Port Olimpic. No i złodzieje i dealerzy po prostu wszędzie.
  • Gość: bcn IP: *.Red-213-98-196.dynamicIP.rima-tde.net 01.04.11, 22:34
    port olimpic to sa kanajpki przy marinie, babilon i paskudne miejsce, do potanczenia polecam Razzmatazz czy Apollo czy dziesiatki innych :)

    forum-barcelona.pl/viewtopic.php?t=30&sid=61ff40644f87dbfcd72e98ccc680653c
  • perfii 25.03.11, 10:32
    Polecam Barcelonę ze względu na ładne parki, odmienną od naszej roślinność i oczywiście architekturę, ale na złodzieji trzeba naprawdę uważać. Mnie okradziono raz, ale słyszałam, że w ciągu kilku dni pobytu może to się zdarzyć kilkakrotnie. Niestety strasznie to psuje odbiór tego miasta, bo co to za przyjemność zwiedzania jak bez przerwy trzeba uważać na torebkę, aparat itp. Poza tym denerwowały mnie opłaty za wejścia, Gaudiego wykorzystują maksymalnie (wejście to przeważnie 10-13 EUR od osoby) i nawet za wejście do katedr się płaci (Św. Eulalii 6 EUR, Sagrada 12 EUR). Na plus można uznać liczne kawiarnie w których za kilka EUR można zjeść pyszne ciasteczka i wypić kawę, ale ze zjedzeniem obiadu mieliśmy już problem żeby znaleźć jakieś ciekawsze miejsce. Poza tym zawsze myślałam, że Hiszpanie ubierają się w pełne koloru, żywej barwy ubrania, a niestety wszędzie szaro bure jak u nas (może dlatego, że zima?).
  • Gość: burro IP: *.52.374a.static.theplanet.com 25.03.11, 11:02
    > Poza tym zawsze myślałam,
    > że Hiszpanie ubierają się w pełne koloru, żywej barwy ubrania, a niestety wszę
    > dzie szaro bure jak u nas (może dlatego, że zima?).

    To nie "Hiszpanie" tylko Katalończycy, a to zasadnicza różnica.
    Oni wcale nie chcą być Hiszpanami, co bardzo łatwo od początku zauważyć (język).
    Mają zwyczaj ubierania się, w nieskomplikowany i nieekstrawagancki sposób.
    Jeśli ktoś wyrobił sobie stereotypowy obraz Hiszpana na podstawie obrazków z Andaluzji,
    to potem się dziwi.

    To tak jakby wyobrażac sobie, że Polacy chodzą w strojach krakowskich.
  • Gość: rt IP: 178.73.48.* 25.03.11, 14:52
    się mądrzysz a nie napisałeś nawet na czym polega różnica w stroju między Katalończykami tymi z Madrytu
  • Gość: burro IP: *.52.374a.static.theplanet.com 25.03.11, 16:05
    Tak, bo musiałem pisać o tych z Madrytu skoro tematem jest Barcelona?

    Nie wiem skąd u różnych głupków bierze się oczekiwanie, że ktoś musi pisać
    to co oni chcieliby przeczytać.

    Odniosłem się do tekstu, który komentowałem, a nie do twoich nie zgłoszonych nigdzie potrzeb poznawczych.
    Jeśli otrzebujesz książki o Katalonii to sobie kup (jeśli wiesz co to książka)

    Wiem natomiast, że nachalni żebracy (i złodziejaszkowie) łażą po po różnych większych europejskich miastach turystycznych), Francja, Hiszpania (Madryt włączając), Włochy,
    a i wschodnia Europa też.

    Chodziło mi o to, że blędem jest, w ogóle zakladanie już na samym początku, że według hiszpańskich wzorców można sobie wyrobić pogląd na zachowanie
    odrębnej narodowości jaką są i zawsze byli Katalończycy.

    To tak jakby ktoś spodziewał się, że w Czechach zobaczy to o czym dowiedział się
    czytając o Polsce albo jakby dziwił się, że w Arizonie architektura jest jaka jest bo
    jemu się zdawało, że "amerykańskie" domy są takie jak w Chicago i NYC.

    Szczegóły w książkach.
  • Gość: rt IP: 178.73.48.* 25.03.11, 14:53
    bardzo interesująca relacja, dzięki!
  • Gość: Arhol IP: 29.03.11, 21:39
    pO dwcoh dniach. Nie opisze szczegolow bo to miasto budzi niezdrowe emocje gdy sie je krytykuje...
    Ale: prosze spojrzec na zdjecie #1. Co rzuca sie w oczy? Otoz brak zieleni. Nie ma chyba tak ponurego mimo slonca drugiego wielkiego miasta w Europie. Szrosc, beton, kamienie, smrod uryny i kurz. Barcelona ....
  • Gość: mark IP: *.IHAR.man.koszalin.pl 25.03.11, 10:40
    Nie kwestionuję uroków miasta, ale Gaudi zalatuje lekko krzyżówką cepelii z disneyland. Sagrada Familia to jednak nie jest katedra w Chartres czy w Sevilli.
  • Gość: Iza S. IP: *.mmc.at 25.03.11, 11:06
    Ha, co do Sagrady to mialam takie same odczucia:) Krzyzowka Disneylandu z lokalna Cepelia (dobrze ujete), niestety nie zauroczyla mnie;)
  • Gość: boschamenka IP: *.52.374a.static.theplanet.com 25.03.11, 15:30
    No, dobrze, Sagrada nie jest jeszcze wykończona (wiele dużych kosiołów budowano przez dziesięciolecia). Ale co oni mieli budować? Kolejną gotycką katedrę chociaż średniowiecze dawno się skończyło? Na gotyk też wszak kiedyś się wykrzywiano (stąd zresztą nazwa, która była
    kiedyś odbierana jako pogardliwa)
  • sosiu-1 25.03.11, 12:36
    Pamiętam Barcelonę z okresu Olimpiady! Piękna a obecnie ma dalej swój klimat i warto ją odwiedzić ale: Widać kłopoty finansowe miasta! Barcelona jest poprostu zapuszczona! Dotyczy to zarówno brudu na ulicach jak i parków i innych miejsc, które dawniej lśniły!!! Fontanny rdzewieją i nie działają! A na każdym kroku musisz mieć oczy i uszy otwarte bo z każdej strony czają się złodzieje!!! Praktycznie, nie ma chwili w Barcie żeby kogos obok ciebie nie okradziono!!!
  • Gość: czuwaj IP: *.52.374a.static.theplanet.com 25.03.11, 15:36
    Złodzieje kompletnie obrzydzają to miasto.
    Przez nich wygląda ono jak zapluskwione.
    Uczciwsi mieszkancy co krok ostrzegają turystów
    by nie nosili toreb i plecaków na plecach.
    Władze nic z tym nie robią, a powinny, gdyż przez złodzieji
    odechciewa się tam wracać, a dobre wspomnienia szlag trafia.
    Przydałby się im jakiś barceloński Giuliani.
  • Gość: Pitt IP: *.ntlworld.ie 25.03.11, 13:47
    Polecam obejrzenie meczu Barcy na Camp Nou, nawet dla kogoś kto nie jest kibicem piłkarskim. Zwiedzanie bardzo fajne nawet w godzinach nocnych, osobiście nie miałem przygód ze złodziejami. Godna uwagi jest specjalna linia autobusowa, objeżdża najważniejsze miejsca Barcelony. Bilet ważny przez cały dzień, takie "zwiedzanie w pigułce". Miasto w sumie bardzo nowoczesne, fajne metro. Jedno z miejsc gdzie mógłbym mieszkać na stałe :)
  • Gość: rt IP: 178.73.48.* 25.03.11, 14:47
    niech się sami okradają, mam ich w d..złodziei
  • Gość: qtasino IP: *.52.374a.static.theplanet.com 25.03.11, 16:20
    Mądrzysz się, a nie napisałeś nic o tym gdzie złodzieji nie ma. A mnie to interesuje.
  • Gość: moby IP: *.xdsl.centertel.pl 25.03.11, 17:40
    Oczywiscie co do złodzieji sie zgadzam ale wystarczy kilka zasad i nie zostaniesz okradziony. Miej ze sobą tylko tyle kasy ile Ci będzie potrzeba w trakcie wyjścia na miasto, zadnych portfeli wypychających kieszenie. Wystarczy banknot lub kilka i ręka zawsze trzymana w kieszeni ;) Wiadomo, że trzeba być czujnym, nie nabierajcie się na zaczepki czy różne zabawy uliczne marokańców, które mają tylko odwrócić waszą uwagę. Plecak można spokojnie nosić, tylko w tłumie warto go przerzucić z pleców na klatę ;). Najbardziej trzeba uważać w metrze, na rambli, dzielnicy Raval i przy wieczornym oglądaniu fontanny.
    Poza tym miasto chyba bez wad...mozna sie zakochac ;)
  • dorissek 28.03.11, 22:03
    Barcelona jest niesamowita! każda dzielnica inna, każdy znajdzie coś dla siebie.
    zdjęcia z naszej podróży na barcelona.orgfree.com/
  • Gość: jano IP: *.kwsa.pl 28.03.11, 23:08
    TO prawda jest kilka powodów aby ją omijać jest przereklamowana brudna grasują tu doskonale zorganizowani złodzieje i jest chyba jeden posterunek pseudo POLICJI o którym nawet sami mieszkańcy nie wiedzą gdzie się znajduje. Prawie nikt NIE mówi po Angielsku i panuje powszechna znieczulica. Liczy się tylko kasa. omijam to miasto z daleka .Chociaż bywałem kilkakrotnie.
  • Gość: GSM IP: *.135.221.87.dynamic.jazztel.es 31.03.11, 15:53
    za to Polacy to taki wyedukowany, kulturalny i uprzejmy narod... Spytasz w innym jezyku o droge i odpowiedz bedzie brzmiala mniej wiecej tak: "spierd...chu..., ucz sie polskiego!!!".
    W Polsce zamiast cichego wyciagniecia portfela z kieszeni, mozna wyladowac w szpitalu za to, ze stanelo sie na drodze jakiegos debila, ktoremu nie podoba sie tylko to, ze "sie gapisz"...
    W Barcelonie nie ma bezsensownego chamstwa, nie wiem czy ktos na to zwrocil uwage?
    Kieszonkowcow jest sporo, to fakt, ale jak sie zdaje z tego sprawe to nic nam z kieszeni nie zniknie! Trzeba byc po prostu czujnym i tyle. Za to wracajac w nocy do hostelu/hotelu nie napadnie nas banda mlokosow, ktorzy wbija nam noz w plecy zeby ukrasc 5 EUR. Nie zaczepi nas przerosniety i oglupiony sterydami koles, ktory musi sie na kims wyzyc, bo hormony w nim sie gotuja.
    Mieszkancy moze i sa zmeczeni turystami (i wcale mnie to nie dziwi), ale mimo wszystko ostrzegaja ludzi przed kieszonkowcami, a jak ktos zabladzi to czasem i zaprowadza na miejsce, ot, z takiej normalnej uprzejmosci.
    Wcale nie jestesmy narodem wybranym i trzeba sobie zdac z tego sprawe. Wszedzie spotyka sie ludzi dobrych i zlych, w kazdym kraju. Ja jednak zdecydowanie duzo bezpieczniej i swobodniej czuje sie w Barcelonie, niz w moim miescie w Polsce.
  • Gość: Bcn IP: *.135.221.87.dynamic.jazztel.es 31.03.11, 15:38
    Dla tych, co jednak Barcelona nie kojarzy sie tylko ze zlodziejami i obsikanymi ulicami, dla tych co widzieli cos wiecej niz tylko Las Ramblas (gdzie od zlodziei i sikajacych ludzi az sie roi):
    www.forum-barcelona.pl
    Wiecej informacji na temat miasta i na temat tego co mozna tam robic. Bo tak naprawde to Barcelona jest miastem pelnym zieleni, jest piekna, pelna teatrow, wydarzen kulturalnych, ciekawych koncertow i nie wszedzie czyhaja zlodzieje na nasze portfele... Trzeba tylko umiec dobrze sie w nia wpatrzec i czasem zejsc z typowo turystycznej trasy.
  • Gość: GlattKosher IP: *.startdedicated.com 31.03.11, 19:09
    Nastawione tylkiem do turystow to raz. Ogromnie przereklamowane, w koncu cuchnaca odchodami kanarkow LaRambla budzi raczej zdziwienie niz podziw jakiegokolwiek rodzaju. Smrod jest wszechobecny , unosi sie z plynacych plytko pod ulica sciekiem fekaliow , jak 400 lat temu tak i dzis. W uliczkach zas cuchnie uryna, nieudolnie zmywana przez zdesperowanych dozorcow woda z chlorem, ale uryna jest juz wzarta w mury wiec to daremny trud.
    W knajpach oszukuja jak moga, kurczaka za 5 euro 3 dni pod rzad "nie ma" ale sea food za 25- jest zawsze. W koncu kupilem zarcie w sklepei i tym sie zywilem, w upiornie drogim hotelu byla lodowka na szczescie.
    W miescie nie ma zieleni jak na lekarstwo. Smutasne palmy tu czy tam pomiedzy szarym betonem to jak palma w Warszawie, ta plasykowa, kuriozum dla tych co maja dziwaczne poczucie humoru.
    Kurz, jakis taki ziolto-piaskowy jest wszedzie, cholera wie skad to nawiewa, buduja cos non-stop czy jak?
    Oczywiscie odwiedzilem wszystkie chyba budowle Gaudiego, co tez bylo bledem bo wystarczylo zobaczyc jedna. Uwazam je za niewatpliwe oryginaly, ale czy atrakcyjne lub uduchowione to juz rzecz gustu. Dla mnie w ogole.
    Kuriozum jest rowniez to przereklamowane barcelonskie zycie nocne. Oczywiscie poszedlem sprawdzic. Po jakims czasie znalazlem w miare przyzwoity bar, niestety towarzycho siedzialo zatopione w swych myslach, zupelnie inaczej niz w USA czy nawet Anglii ,gdzie do baru idzie sie pogadac, nawet z nieznajomymi. Do tego palili jak poj...ani, rzucajac jarzace sie jeszcze pety na sciane. Co jakis czas barman wychodzil zza baru i zamiatal to swinstwo na ulice.
    Piwa beczkowego jak na lekarstwo, w koncu kupilem butelke bialego wina i skulem sie na smutno.
    Dla odreagowania polecialem na dwa dni do Paryza , jako ze mialem taka mozliwosc akurat i potem do domu, do czystej, zielonej miesciny pod Nowym Jorkiem, gdzie ludziska sie sobie zawsze klaniaja a po pracy zachodzi sie pogadac o niczym z nieznajomymi.
  • Gość: af-bcn IP: *.57.73.239.static.user.ono.com 31.03.11, 23:51
    > zupelnie inaczej niz w USA czy nawet Anglii
    To podsumowuje twój wywód (oczywiście o gustach nie będę dyskutował: )

    pozdrawiam Cię, w czystej, zielonej miescinie pod Nowym Jorkiem
  • Gość: GlattKosher IP: *.nyc.res.rr.com 01.04.11, 02:22
    Dokladnie. Dlatego pisze sie o miejscach ktore sie zna a mieszka w miejscach ktore sie lubi.
  • don_pompon 02.04.11, 17:34
    Ehhh, a jednak odpisze, choc mi sie nie chce

    Nastawione tylkiem do turystow to raz.
    Miasto jest dla mieszkancow a nie turystow. Stezenie turystow w Barnie jest tak duze, ze dla miejscowych moze to byc uciazliwe, i nie dziwie sie temu. Mimo to wystarczy sie usmiechniac i chociaz probowac cos powiedziec po katalonsku czy nawet kastylijsku, i juz jest OK.

    Ogromnie przereklamowane
    Subietywna ocena. Zalezy czego oczekiwales "na wejsciu".

    w koncu cuchnaca odchodami kanarkow LaRambla budzi raczej zdziwienie niz podziw jakiegokolwiek rodzaju.
    Na Las Ramblas nie chodzi sie po godzinie 9 rano. Najlepszy czas jest zanim imprezowicze sie pobudza a handlarze rozstawia swoje kramy.

    Smrod jest wszechobecny , unosi sie z plynacych plytko pod ulica sciekiem fekaliow , jak 400 lat temu tak i dzis.
    Mozna na to patrzec z dwoch stron - jak na miasto o najwiekszej w Europie gestosci zaludnienia (1,4 mln stalych mieszkancow na powierzchni 1/3 Krakowa) to moim zdaniem smierdzi bardzo malo.

    W uliczkach zas cuchnie uryna,
    Niestety - turysci piwni

    > nieudolnie zmywana przez zdesperowanych dozorcow woda z chlorem
    Robia kawal dobrej roboty

    W knajpach oszukuja jak moga, kurczaka za 5 euro 3 dni pod rzad "nie ma" ale sea food za 25- jest zawsze.
    Zalezy od knajpy i zachowania klienta. Przez pare lat nigdy sie z czyms takim nie spotkalem.

    W miescie nie ma zieleni jak na lekarstwo.
    W Hiszpanii zawsze budowalo sie ciasno, bo to Hiszpania a nie USA. Stad maja "napakowane" miasta i duzo wolnej przestrzeni na prowincji. Wady - brak zieleni, zalety - wszedzie blisko. Zreszta popatrz na topografie - z jednej strony morze, z drugiej gora.

    Kurz, jakis taki ziolto-piaskowy jest wszedzie, cholera wie skad to nawiewa, buduja cos non-stop czy jak?
    Raz - latem sie do Barny nie jezdzi, dwa - popatrz na mape i zastanow sie, skad moze sie brac ten kurz.

    Uwazam je za niewatpliwe oryginaly, ale czy atrakcyjne lub uduchowione to juz rzecz gustu. Dla mnie w ogole.
    Dla Ciebie nie, dla mnie rowniez nie, dla innych tak.

    niestety towarzycho siedzialo zatopione w swych myslach, zupelnie inaczej niz w USA czy nawet Anglii ,gdzie do baru idzie sie pogadac, nawet z nieznajomymi. Do tego palili jak poj...ani, rzucajac jarzace sie jeszcze pety na sciane. Co jakis czas barman wychodzil zza baru i zamiatal to swinstwo na ulice.
    Znowu sprawa punktu odniesienia. Oczekiwales czegos, do czego jestes przyzwyczajony, trafiles na cos innego i jestes rozczarowany. W ten sposob bedziesz rozczarowany wszedzie gdzie pojedziesz.

    Piwa beczkowego jak na lekarstwo, w koncu kupilem butelke bialego wina i skulem sie na smutno.
    Piwo w Hiszpanii jest srednie, bo to Hiszpania a nie Belgia. W Polsce narzekalbys na brak wina beczkowego w kazdej knajpie?

    pzdr
  • Gość: GlattKosher IP: *.nyc.res.rr.com 03.04.11, 20:10
    > Miasto jest dla mieszkancow a nie turystow.

    Cala reszta to kwestia indywidualnego podejscia, natomiast o co powyzej? No nie wiem, na Mahnahtan zjedza co roku 4,6 mln turystow. Wyspa liczy 1,7 mln zdaje sie, mieszkancow.
    Czy turysci nas spieniaja ?- TAK !!!
    Czy chemy, zeby znikneli?- NIGDY W ZYCIU !!!!
    Dlatego sie udaje troche na wyrost ze czekamy tu na nich od maja do pazdziernika, plus swieta plus Sylwester. Schodzi sie z chodnika na ulice by obejsc zagapiona w gore grupe plecakowcow i pokornie pstryka sie zdjecia gdy o to poprosza. Grzecznie informuje sie gdy pytaja ile zostawic barmanowi napiwku i udaje sie ze nas interesuje skad sa. Czasami zreszta interesuje :) Odpuszczamy sobie bieganie lub opalanie w parkach ktore polecaja przewodniki czy jezdzenie rowerem tam gdzie sa wypozyczalnie rowerow dla "nich" ( te po 50 dol. za dzien, dla nas miejscowych jak kto potrzebuje pozyczyc, to 15 dol. na dzien :), wystarczy wiedzic gdzie pojsc) i jedziemy za miasto by tam pohulac na szosie. Odychamy z ulga gdy robi sie troche chlodniej.
    Ale - tylkiem sie do nich nie ustawimy. W koncu wystarczy przemnozyc te 4,6 mln rocznie przez 1000, 2000, 3000 i mamy prosty rachunek, prawda?
  • Gość: fog IP: *.startdedicated.com 01.04.11, 16:34
    Twoje argumenty tez calkiem niezle. Pobita Polka, wyrwany plecak, komorka, wyzbite zeby tez ?
    Napisz jak kogos zabija, to dopiero bedzie cudownie.
  • Gość: Gość'ówa IP: *.dynamic.chello.pl 01.04.11, 19:33
    Zdecydowanie warto!! To co piszą wyżej to pewnie prawda (choć mnie nigdy coś takiego nie spotkało), ale wszędzie trzeba na siebie uważać, na całym świecie można spotkać złodzieja i zobaczyć śmieci na ulicy.... ale tylko w Barcelonie można poczuć "ten klimat" - Barcelona jest wspaniałym miastem, dosłownie na każdym rogu można zobaczyć coś ciekawego, niezwykłego,fascynującego a ilość wydarzeń kulturalnych i życie którym tętni to miasto - to są rzeczy dla których na pewno warto tam pojechać i wracać i wracać i wracać.... Barcelona to przede wszystkim wspaniała architektura, cudowny klimat malutkich knajpoko/barów poupychanych w co drugiej bramie, bezpretensjonalnych, prawdziwych miejsc w których spotykają się sąsiedzi i żyją życiem swoich małych społeczności - na ulicach czuć po prostu serdeczność i luuuuz, ludzie się uśmiechają, pozdrawiają. W Barcelonie na pewno warto obejść muzea i wystawy - jest sporo miejsc gdzie można wejść bezpłatnie i zobaczyć rewelacyjną wystawę, coś na co w Polsce nie ma szans..... A jak ktoś lubi poimprezować to ilość miejscówek może przyprawić o zawrót głowy. Obowiązkowe do zwiedzenia są parki i to nie tylko Guell..... rewelacyjne w Barcelonie jest też to, że jednego dnia można spacerować brzegiem morza a drugiego łazić po górach...no i jak ktoś chce można się wybrać na wycieczkę po wybrzeżu, a to już temat na osobny post....
  • Gość: Ja IP: 190.236.120.* 01.04.11, 20:12
    W Barcelonie byłam cztery razy, nigdy nie przydarzyły mi się żadne z wyżej wymienionych rzeczy. Za to dwukrotnie spotkałam się z sytuacją, w której mieszkańcy miasta (raz sprzedawca w sklepie i raz pani z pieskiem) poradzili mi, żebym nie niosła plecaka na plecach bo kradną. Barcelona jest jednym z nielicznych miast w Hiszpanii, w których właśnie można dogadać się po angielsku. Rady w stylu 'najlepiej wszystko zostawić w hotelu' (zwłaszcza jeśli mówimy o cywilizowanym kraju w Europie) są trochę przesadzone, poza tym można zrobić ksero dowodu osobistego i nosić ze sobą wyłącznie pieniądze na dany dzień. 'Wyrywanie z rąk' telefonu komórkowego najczęściej dotyczy sytuacji, w której delikwent ogląda menu w restauracji pod gołym niebem a telefon leży sobie na stole kilkanaście cm od właściciela. Są też ludzie, którzy idą się kąpać i zostawiają na plaży wszystko co mają. Inni noszą gigantyczną lustrzankę na plecach, jeszcze inni noszą portfel w tylnej kieszeni spodni. Sami się proszą a później mają pretensje i wymyślają niestworzone historie.
  • Gość: Just Curious IP: 01.04.11, 21:09

    Miasto turystow fotografujacych tylko z okien hotelu, bo noszenie lustrzanki to pewna juma, zedzacych w knajpie jedna reka bo druga kurczowo dzierza komorki, z plecakami na brzuchach i kapiacych sie w ubraniach, zeby kto im nie buchnal ciuchow z plazy ?
  • Gość: hmm IP: *.Red-213-98-196.dynamicIP.rima-tde.net 01.04.11, 22:30
    akurat tu mieszkam, jest bezpieczniej i fajniej niz w Warszawie czy Poznaniu na ulicy,
    w skrocie: mozna spojrzec kazdemu w oczy i nie ma agresji,
    co do kieszonkowcow to jest podobny poziom jak w Paryzu czy Rzymie,
    po prostu duze miasto, niedowiarkow zapraszam :)
  • ratpenat 02.04.11, 19:19
    Mam lustrzanke i w Barcelonie zrobilam ponad 2000 zdjec, na plazy tez nigdy nie mialam problemow z poproszeniem kogos o popilnowanie rzeczy jak szlam poplywac. Nikt nigdy mnie tu nie okradl (a bylam juz 4 razy!), nigdy nie zdazyla mi sie zadna niemila sytuacja. Zlodzieje grasuja tak jak w kazdym innym, wiekszym miescie. Nie ma za to bezmozgich kretynow, ktorzy za papierosa moga zabic (wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9365128,34_latek_skatowany_na_smierc__Bo_nie_dal_papierosa.html). Tak jak uzytkownik GSM, w Barcelonie czuje sie duzo bezpieczniej niz np. w Katowicach. Mieszkancy sa przesympatyczni! Nieraz pomagali mi odnalezc droge, jak sie zgubilam, zawsze z usmiechem na ustach. Niech jakis obcokrajowiec (nie daj Boze czarny!) spyta o droge kogos w Polsce, to od razu nauczy sie naszych paru, narodowych przeklenstw...
    Oczywiscie jak ktos mieszka w hotelu przy Las Ramblas i tam spedza czas, myslac ze to prawdziwa Barcelona, to nie wyjedzie z najmilszymi wspomnieniami. Przez ta ulice przelewa sie fala turystow 24h na dobe. Nie dziwi mnie, ze mieszkancy i sklepikarze w tamtych rejonach sa dla nich czasem niemili. Przyjezdza ekipa Anglikow na tanie chlanie, potem sikaja wszedzie gdzie popadnie. Wladze miasta jednak walcza z tym, nakladane sa spore kary za sikanie na ulicach. Ulice kazdego wieczora/nocy sa parokrotnie sprzatane, polewane woda. W jakim miescie Polski widuje sie cos takiego?
    Wracajac do uprzejmosci Katalonczykow. Ostatnim razem bylam w Barcelonie z rodzinka, w tym z 5letnia siostrzenica. Juz ta najmlodsza byla w stanie zauwazyc roznice jakimi roznia sie nasze kraje. Chodzila zachwycona! Mowila codziennie zadowolona: "ale mnie tu wszyscy lubia". I fakt, w paru sklepach gdzie robilismy zakupy dostala od sprzedawcy jakis drobiaz (dlugopis, lizaki, gumy, zeszycik), wszyscy sie do niej usmiechali, raz jakis mily pan pomog jej zejsc ze skalki na plazy. To ona sama stwierdzila ktoregos dnia: "tu jest tak fajnie i ludzie sa zawsze usmiechnieci. Nie to co w Polsce...". W sklepach nie widuje sie znudzonych zyciem sprzedawcow, ktorzy z wielka laska podaja nam produkty. Nie widuje sie blokersow z pitbullami. Sa grupki chlopakow, ktorzy przesiaduja pod kamienicami z piwkiem i papieroskiem i nie wstydza sie, ze maja psa, ktory jest mieszanka jamnika z ratlerkiem ;)
    Musimy zdac sobie sprawe, ze lata swietnosci Polski juz dawno przeminely i nie jestesmy juz narodem wybranym. Polakow niestety coraz czesciej widac jak zebrza na ulicach (juz nawet Rumuni z Barny wyjezdzaja, bo kryzys panuje!) z kartonem wina w dloni. Smutne to, ale prawdziwe. Raz nawet jeden Pan zachwalal nam zycie na ulicach Barcelony. Jak to przyjemnie cieplo w nocy i jak rzadko pada. Na koniec oczywiscie proponowal nam napicie sie z nim winka z kartonu...
    Trzeba troche pokory i zrozumienia. Jestesmy w Unii Europejskiej i powinnismy nauczyc sie jak byc Europejczykami. Wiecej tolerancji, otwartosci na innych i na innosc. Jesli ktos jedzie do Barcelony, po to zeby ponarzekac ze jest inaczej, gorzej niz w Polsce/USA/Niemczech, to lepiej niech nie podrozuje wcale. Podroze maja ksztalcic, a nie udowadniac, ze "nasze jest lepsze". Jak ktos przyjezdzajac do Barcelony narzeka, ze nie ma kurczaka tylko same owoce morza i to w wysokich cenach, to tylko swiadczy, ze nie wychylal nosa spoza Las Ramblas i lepiej niech ten nos pozostanie na hamerykanskiej ziemi, obfitej w napompowane sterydami kurczaki. Ladnie wygladajace, ale co do wartosci tego miesa nie bede sie wypowiadac...
    Mnie osobiscie Barcelona zauroczyla. Za kazdym razem widze ja z innej perspektywy. Nie chodze juz szlakami dla turystow. Warto to wszystko zobaczyc, ale jak ma sie czas, to warto tez wbic sie w inne rejony miasta. Gwarantuje, ze wrazenia beda niespotykane! :) Pozdrawiam wszystkich milosnikow Barcelony!
  • Gość: GlattKosher IP: *.nyc.res.rr.com 03.04.11, 04:31
    La Ramblas to ja przeszedlem raz, od Placa de Catalunya do pomnika Kolumba i to mi an cale z ycie wystarczy.
    Knajpa byla owszem, w centrum Bari Gotic i co z tego? Ja ie bede siedzial tydzien w miejscu ktore mi sie nie pdoba, wiec zwiedzam "centralnie i promieniscie".....
    Tekst o kurczakach to zwykla bezczelnosc, podobnie jak porownywanie Barcelony do Sieradza albo Koluszek, o USA juz nawet nie wspominam. W Polsce od 20 lat w najgorszych kanjapch drukuje sie menu codziennie a tekst ze "schabowych nie ma bo wysli" rzucono ostatni raz gdzies w okresie upadku komuny......
    Jak cos jest w menu to ma byc na stole albo nie ma byc tego w menu, bo inaczej jest to takie samo zlodziejstwo jak wyrwanie komus komorki z reki. I tyle, nie ma tu co piany bic.
  • Gość: :) IP: *.60.17.95.dynamic.jazztel.es 03.04.11, 09:19
    przed przyjazdem warto sie przygotowac merytorycznie,
    inaczej skonczycie w jakiejs pulapce turystycznej i kurczaka nie bedzie :D

    butxaca.com - imprezy w miescie
    forum-barcelona.pl - mini przewodnik
  • mularcz 10.04.11, 21:31
    Wczoraj wróciłem, był to mój drugi pobyt w BCN.
    Złodzieje pewnie są, przynajmniej miejscowi tak mówią, poczucie bezpieczeństwa nieporównywalne, mogę się szlajać po Barcelonie o każdej porze i w różnych miejscach i bez poczucia strachu.
    Smród i bród ? raczej poniżej polskiej średniej.
    25 stopni tam a 5-6 tu :)
    BCN ? naprawdę warto.
  • Gość: gość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.04.11, 21:02
    hahaha mam nawet ciekawą nagrywkę. filmuje sobie stojąc w bocznej uliczce na rambli. jesli chodzi z o złodziei to staram się być czujnym i nawet jak wygladam na łatwą ofiarę to cięzko mi cokolwiek ukraść. z jednej strony obok mnie przechodzi taki arabski cwaniaczek z drugiej strony podbiega do niego policjant w cywilu. nagle kontakt, gleba, jakies krzyki. z tego co zrozumiałem, to ten cwaniaczek ukradł komuś plecak przed chwilą.

    ale włalśnie tak jest. złodziejstwa jest mnóstwo w takich atrajcyjnych miejscach.
  • Gość: NaWesolo IP: 12.04.11, 14:21

    Teraz to chyba by nie przeszlo, w dobie scislych kontroli na otniskach taki gadzet, ale kiedys pewien Irish mi demonstrowal fajna zabawke- portfelik z metalu, zamykal sie na szyfr. Mowie, przeciez to ci gwizdna i rozwala kamieniem albo mlotkiem a on sie smieje, ze najpierw zlodziej zawsze probuje to rozerwac :) a wtedy portfelik wybucha i urywa mu palce. Podobno te najlepsze to potrafia nawet wybic oczy jak sie za bardzi kretyn pochyli nad tym przy pracy :))
  • Gość: oliwka IP: *.play-internet.pl 12.04.11, 18:18
    Barcelona jest piękna, mogłabym tam zamieszkać ;)

    Za to komentarze pod zdjęciami są beznadziejne. Osoba, która je pisała zbytnio nie wysiliła się. Szkoda, bo na temat Barcelony można przytoczyć wiele ciekawych i przydatnych informacji. Dla autora wszystko jest "naj" albo "bajeczne". Przy ostatnich fotografiach nie wiedział już co wymyślić, więc tylko błędnie je podpisał.

    Poza tym Sagrda Famila nie jest katedrą tylko kościołem !

    Ale co można oczekiwać po Gazecie Wybiórczej :/

    Co do złodziejstwa, to jest wszędzie, u nas w Polsce też. Nie zauważyłam żeby w Barcelonie tylko czyhali na każdym kroku by coś komuś zwinąć. Trzeba po prostu uważać i pilnować swoich rzeczy, ale nie dajmy się zwariować ;)
  • Gość: ZMK IP: *.itvmedia.pl 02.07.11, 17:31
    Nie mając zamiarów samobójczych, w polskich miastach, ani tam zagranicą, gdzie mieszka duże skupisko Polaków, nie zaryzykowałbym nocnego spaceru po ulicach i parkach, nawet po swoim osiedlu.
    Całą noc włóczyłem się po Barcelonie samotnie, z aparatem foto i kamerą, nie doznawszy najmniejszych nieprzyjemności, wręcz przeciwnie - miłą rozmową zaszczyciła mnie przygodnie spotkana Portugalka z Lizbony, pod Palau d'Alfons XIII (Museu Nacional). Polecam przepiękny, nocny spacer Avenida de la Reina Maria Cristina, od Placa Espanya do Castell de Montjuic, skąd niezapomniany widok na dzielnicę portową i Rambla de Mar. Zaznaczam, że w poniedziałki, wtorki i środy, Fontana Magica jest nieczynna.
  • Gość: Hiszpanka IP: *.Red-79-145-195.dynamicIP.rima-tde.net 08.08.12, 15:28
    Jeśli szukacie wskazówek i porad dotyczących zwiedzania Barcelony, polecam stronkę: www.hiszpaniatime.pl
  • Gość: GrandeC IP: *.cwjamaica.com 18.03.13, 14:09
    Miasto jest niesamowite. Ale faktycznie na necie jest masa informacji jaka to Barcelona jest piękna :) i co warto zwiedzić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka