usuwać czy nie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • No właśnie, czy lepiej usunąć czy czekać az być moze sam się wchłonie?
    Jak długo czekać?
    Jeśli zdecydujemy się na usuniecie to jaką metodę wybrać? Czy i dlaczego
    narkoza jest niebezpieczna?
    --
    ----------- :-)
    Pozdrawiam
    Monika

    Moje skarby
    • Moja coreczka sie urodzila z takim naczyniakiem...byl wielkosci opuszka
      palca...miala go na pleckach....teraz Natalka ma ponad 2 latka....i naczyniak
      juz dawno sie wchlonal...nie ma juz nic...
      Wiec chyba nie narazalabym dziecka na jakis tam bzdurny zabieg....mio trzech
      pediatroe powiedzialo ze takie naczyniaki sie wchlaniaja...
      Pozdrawiam
      Ania mama Natki i Igorka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12634553
      • No właśnie a u mnie było roznie z tymi lekarzami. Jedni mowili, że się wchłonie
        a inni, ze nigdy tak duży naczyniak do konca się nie wchłonie. Jednak sądząc po
        opisach mam na forum i większe naczyniaczki znikały bez śladu.
        --
        ----------- :-)
        Pozdrawiam
        Monika

        Moje skarby
    • Raczej nie usuwać.Też miałam ten dylemat.U mojej córci naczyniak pojawił się
      kilka dni po porodzie.Rósł do pierwszego roku życia,potem zaczął blednąć i
      zmniejszać się.Teraz córcia ma 4 lata i jest on prawie niewidoczny.Naczyniak
      był umiejscowiony na twarzy i bardzo chciałam żeby go usunąć.Chodziłam do wielu
      lekarzy ,każdy radził co innego,więc wolałam poczekać-teraz jestem z tego
      zadowolona.Proponowano wycinanie,leczenie interferonem,laserem...Okropnie
      wyglądał na zdjęciach-duża wiśniowoczerwona plama,każdy się pytał co to
      jest.Teraz zarówno na żywo jak i na zdjęciach jest prawie niewidoczny.
      • właśnie mamy z mężem ten problem. córka (16 miesięcy) ma wypukłego naczyniaka
        na główce, to jest chyba naczyniak jamisty. chirurg chce go wyciąć operacyjnie
        (koszt ok 1000 zł)i pospiesza nas, bo twierdzi że jeśli on jeszcze urośnie to
        będzie już za duży na jednorazowe wycięcie. naczyniak rósł do pierwszego roku,
        a teraz zmienia kolor z ciemnoczerwonego na taki cielisty. czy jest szansa że
        on całkowicie się wchłonie?
        • Jak blednie, a nie rośnie to znaczy, że proces zanikania się zaczął. Nie
          usuwajcie jeszcze. A lekarz was naciąga. Naczyniaki to są wady wrodzone, które
          usuwa się na koszt państwa. Wystarczy skierowanie i robia to za darmo.

          --
          ----------- :-)
          Pozdrawiam
          Monika
          Nasze kochane naczyniątka
          • w Krakowie, w Prokocimiu wolny termin operacji jest dopiero w 2006 r., a w
            prywatnych placówkach typu Scan-Med czy Medicina już nie ma wolnych miejsc na
            zabiegi refundowane, tak nas przynajmniej poinformowano.
            • W Gdańsku są chyba wolne terminy, bo ja nie czekałam długo na termin.
              Tam jest laserowe usuwanie, tylko zależy jaki to naczyniak. Chyba podejmują się
              tylko jamistych. We wrocławiu też jest szpital z laserem, ale tam nie byłam i
              nie wiem.
              Ten szpital w Gdańsku jest tu na forum opisany gdzieś, tylko nie mogę teraz
              poszukać. Może sama znajdziesz lub poszukam poźniej.
              --
              ----------- :-)
              Pozdrawiam
              Monika
              Nasze kochane naczyniątka
        • Nie słuchaj tego lekarza!U nas było tak samo-rósł do roku,potem zaczął blednąć,tez proponowali różne zabiegi.Jeśli blednie,to znaczy że się wchłania,czy zniknie całkowicie-nie wiem,u mojej Martynki jest jeszcze bladoróżowa plamka,ale bez porównania z tym co było.Poczekajcie jeszcze,wyciąć zawsze można,zresztą z tego co wiem najlepiej usunąć jest za pomocą lasera,naczyniaki jamiste bardzo dobrze reagują na laser.Córeczka jest jeszcze malutka,moja w tym wieku miała na twarzy wypukłą,czerwona truskawę,a teraz...Jeśli chcesz to mogę Ci przesłać zdjęcia sprzed dwóch lat i obecne,zobaczysz jak to wygląda.Jeśli chcesz to napisz do mnie na priv.
      • dzięki, monika, za adres, ale Gdańsk za daleko, chyba jeszcze zaczekamy, albo
        wybierzemy się do innego specjalisty, czytałam na forum, że dr Łyczakowski jest
        dobry.
        pozdr.
        • Nie słyszałam o nim. Skąd on jest? Może i ja się do niego wybiore jak nie
          daleko od Warszawy.
          --
          ----------- :-)
          Pozdrawiam
          Monika
          Nasze kochane naczyniątka
          • Ha! Żaluję, że dopiero teraz trafiłam na to forum. Mój synek (21.02.2004) też ma naczyniaka - jamistego - na głowie. Wygląda to jak malinka i osoby nieuświadomione są przerażone kiedy go widzą po raz pierwszy.
            NAm też wszyscy mówili, żeby zostawić, że się wchłonie. Jesteśmy też pod opieką onkologa, Szymonek miał robione USG przezciemiączkowe i jamy brzusznej. Naczyniak chyba faktycznie zaczyna się wchłaniać, a przynajmniej przestał rosnąć.
            Większym kłopotem był drugi naczyniak, który zaczął rosnąć na bródce (ten na głowie jest od urodzenia, tylko urósł). Któregoś dnia, kiedy Szymuś przewracał się na brzuch, zahaczył o niego i naczyniak zaczął krwawić. Zadzwoniliśmy do onkologa i kazano nam go przyciskać przez 10 minut, ale to nic nie dało. Wreszcie pojechaliśmy do szpitala i ku naszemu zdumieniu kazano nam zostać i naczyniak wycięto. Teraz Szymonek ma bliznę na brodzie. Byłam wtedy tak skołowana, że godziłam się na wszystko, ale teraz mam wątpliwości, czy to było konieczne :-(
            Co do narkozy, to jest ona dostosowana do wieku pacjenta. Szymonek dostał 3 rodzaje znieczulenia: miejscowe, ogólne do żyły i maseczkę. Chwilę po operacji był już obudzony, ale potem zasnął jeszcze na 2 godziny.
            Pozdrawiam
            Joanna (nowa na forum:-)
            • Mam nadzieję, że u nas nie będzie krwawił i zacznie w koncu zanikac.
              Moja córa ma na ustach jamistego . Wygląda paskudnie. Powiem szczerze, że sama
              nie jestem przekonana czy czekać czy usuwać. Nasz naczyniak jest wielkości
              wisienki i wątpię, żeby wchłonął się całkowicie. Po za tym nie wierze, ze
              wchłonie się do 3 roku życia, a nie zamierzam czekać aż dzieci będą się z niej
              śmiały. Psychika też jest ważna. Czasem lepiej miec wcześniej zaplanowaną
              operację plastyczna u dobrego lekarza niż czekać aż naczyniak wchłonie się w
              wieku 10 lat i dziecko będzie miało kompleksy.(lub zacznie krwawić i usunie go
              byle kto)
              Takie jest moje zdanie, chociaż wiem, ze naczyniaki jamiste bardzo często się
              wchłaniają.
              ----------- :-)
              Pozdrawiam
              Monika
              Nasze kochane naczyniątka
              • Ja bym nie usuwała, o ile dziecko jest małe a naczyniak w miejscu neutralnym
                (tzn. np. nie na powiece). O usunieciu pomyślałabym wówczas, gdy dziecko jest
                na tyle duze, ze zaczyna mu to przeszkadzać (bo np. dzieci się śmieją), a nie
                widać, zeby znikał. Wydaje mi się, ze niektórzy lekarze próbują po prostu sobie
                zarobić na niepotrzebnych zabiegach, niestety. I trzeba też pamietać, ze
                usuwanie pozostawia blizny. Często więc jest to alternatywa - albo czekamy,
                godzac się, ze nasze dziecko ma przez pewien czas kosmetyczny defekt, albo
                usuwamy i blizna, chociaż mniej widoczna pozostaje na całe zycie. szczególnie w
                wypadku dziewczyn i miejsc widocznych 100 razy zastanowiłabym sie przed
                usunieciem.
                • Dzięki za powitanie :-)
                  Mnie to właśnie martwi - że może krew wreszcie przestałaby lecieć i całe to zamieszanie, stres, i blizna były niepotrzebne. Ale byłam wtedy przestraszona, nie miałam kontaktu do żadnego specjalisty i tak to się skończyło. Z drugiej strony ten naczyniaczek na brodzie wciąż rósł i to też było bardzo stresujące. Na szczęście blizna nie jest w bardzo widocznym miejscu.

                  Ale myślę, że nad usunięciem naczyniaka z wargi dziewczynki jednak poważnie bym się zastanowiła. Można przecież poszukać dobrego chirurga plastycznego, żeby blizna była jak najmniej widoczna. Bo po pierwsze może się nie wchłonąć, albo wchłonąć za późno (tak, że dziecko zdąży się spotkać z okrucieństwem innych dzieci), a po drugie może się przytrafić coś takiego jak nam - krwawienie. A wtedy nie ma się ani czasu, ani głowy, by szukać dobrego chirurga...
                  Trudny wybór...

                  Pozdrawiam Was serdecznie,
                  J.
                  • nasza Oliwka ma dwa naczyniaczki, jeden jak wiśnia na główce, drugi mniejszy na
                    przedramnieniu. ten na główce kiedyś w nocy krwawił, ale ja dopiero rano
                    zobaczyłam krew na poszewce poduszki, a naczyniak wyglądał jakby nigdy nic.
                    nasza chirurg chce usunąć tego z główki, bo twierdzi że jak jeszcze urośnie to
                    będzie za duży do jednorazowego usunięcia, a inaczej usunąć się go nie da.
                    wszyscy pytają co mała ma na główce i dziwią się, a ten na rączce biorą za
                    szczepionkę.
                    wydaje mi się, że ten na głowie nie rośnie ani się nie zmniejsza, ale zaczyna
                    blednąć, a ten na ręce chyba się zmiejszył, tak jakby rozpłaszczył, i zbladł.
                    • No właśnie na wardze jest okropne miejsce. Dlatego ja się zastanawiam nad
                      usunięciem. W miejscu nie widocznym nawet bym o tym nie myślała. U nas ludzie
                      są okrótni strasznie. Dzieci to tylko dzieci i są po prostu ciekawe co to jest,
                      ale dorosłych nic nie tłumaczy. Jesli naczyniak nie zacznie się zmniejszać do
                      marca to usuwanmy. Jest to ostateczna nasza decyzja. Wolę małą bliznę niż
                      kompleksy u córki od małego.
                      --
                      ----------- :-)
                      Pozdrawiam
                      Monika
                      Nasze kochane naczyniątka
                    • Właśnie najbardziej mnie denerwowali ludzie.Wszyscy pytali"a co ona tutaj ma?""taka ładna dziewczynka,a to ją tak szpeci."Wrrrr....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.