Dodaj do ulubionych

Ja tez przechodze tu koszmar!!!

04.01.07, 02:45
Przyjechalam do kanady 5 i pol miesiaca temu, bo w europie poznalam
kanadyjczyka. On chcial wracac do Kanady, bo podrozowal po europie ok 2 lat a
ze bylismy razem przez pol roku to zdecydowalam,ze bede ubiegac sie o wize.
Martwilam sie co bedzie jesli jej nie dostane a teraz przeklinam dzien w
ktorym mialam jednak to "szczescie".Nie moge tutaj legalnie pracowac, nie mam
znajomych, wszedzie daleko, ciagle nie mam pieniedzy, nie moge odwiedzic
rodziny, moj chlopak chodzi na kurs optyczny wiec calymi dniami kiedy jest w
szkole siedze w domu przed tv i umieram z nudow. Ciagle nie wiem czy wracac
czy nie, bo on ma tu perspektywy. Tata oddaje mu sklep optyczny wiec jak
skonczy szkole moze zaczac tam pracowac. On zawsze mowi,ze nie chce pracowac
dla kogos wiec chyba jednak pojedzie te 6h od vancouver i znow tam bedziemy
siedziec w miasteczku ktore ma 10tys osob.Jak o tym wszystkim mysle to chce
wracac.Kupowalam bilet 2 razy, wczoraj juz nawet bylam na lotnisku ale w
ostatniech chwili sie rozmyslilam, bo co bedzie jak zaczne tesknic a nie
dostane nastepnej wizy.Codziennie sie klocimy, bo narasta we mnie
frustracja,ze siedze i marnuje czas.Nie po to studiowalam w Polsce zeby teraz
tv ogladac. Czas wizy mi sie konczy a potem zostaje slub...Nie wyobrazam
sobie zycia w Kanadzie, moze dlatego,ze nigdy nie mialm tu pracy ani
znajomych i gdyby bylo normalnie to myslalabym,ze dobrze zrobilam bedac tu a
nie w u.k bo przeciez tam jest niezly bajzel sad
Edytor zaawansowany
  • syswia 04.01.07, 04:32
    czy jest jakis powod dla ktorego nie masz znajomych, pracy i sie nudzisz
    ogladajac calymi dniami tv?
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • za_morzem 04.01.07, 06:19
    na znajomych w vancouver nie licz specjalnie...

    10 tys miasto 6h. za vancouver?
    jesli lubisz przyrode i samotnosc tak.

    jesli tego nie lubisz daj sobie spokoj.
  • sunny25 04.01.07, 16:16
    nie wiem jak Twoj angielski,ale jak sie nudzisz to zapisz sie do szkoly jezyka
    angielskiego (ESL), sa praktycznie bezplatne.Wypelnisz sobie czas,bedziesz
    miala jakis cel i poznasz troche znajomych.
    P.S.
    10 tys. miasteczka gdzies na zad..piu polecam dla zainteresowanych.
  • baback 04.01.07, 23:20
    siedze w domu i ogladam tv, bo przyjechalam tu na turystycznej wiec nie moge
    pracowac. Mieszkam w Coquitlam co generalnie nazywa sie przedmiesciami
    Vancouver ale w praktyce wyglada to tak,ze do centrum miasta mam pol godziny
    autobusem + pol godziny metrem w jedna strone. Autobus jezdzi srednio co
    40min.Nie mam samochodu a tak jak juz pisalam moj chlopak chodzi codziennie do
    szkoly i dlatego nigdzie nie moge sie ruszyc.Inna sprawa,ze ciagle leje wiec
    wystawanie na przystankach nie jest fajne.Na zadne kursy angielskiego nie
    chodze, bo jestem po filologii angielskiej i jezyk znam bardzo dobrze. Dobija
    mnie tu poprostu bezczynnosc.Moj chlopak nie pracuje, bo chodzi do szkoly full-
    time wiec ciagle siedzimy w domu, bo nie mozemy sobie pozwolic na wyjscia. On
    ciagle mowi zebym byla cierpliwa, bo to wszystko sie zmieni jak skonczy szkole
    pod koniec marca i zacznie pracowac w sklepie swojego taty, ktory chce przejsc
    na emeryture, bo wtedy bedzie juz zarabial.Ale wowczas mamy sie przeprowadzic
    do miasteczka w ktorym mieszka jego tata.Bylam tak 3razy i w sumie nie byloby
    tak zle ,bo pogoda latem jest super, zima 10min autem do stokow i mnostwo
    sniegu ale to 10tys ludzi. Oprocz mcDonalda, subwaya, tima hortona, walmarta,
    wypozyczalni dvd, pizzeri, dairy queen, safewaya, banku i moze 5innych miejsc
    nie ma tam nic. Do najblizszego duzego miasta Kelowny jest 4 h samochodem. On
    mowi o mozliwosciach zarobku i ja to rozumiem ale mam 24 lata i nie chce
    spedzic najblizszych 3 czy 5 na jakims zadupiu, co innego gdybym miala 60
    lubila cisze i spokoj.Ja lubie duze miasta, ulice pelne ludzi, sklepy 5min
    piechota a nie jazde autem do kazdego miejsca przez te ogromne odleglosci. Boje
    sie,ze jak tam pojade to w koncu jedyne co zrobie to bedzie zdecydowanie sie na
    dziecko i prowadzenie domu,bo przeciez nic innego i tak nie mialabym do roboty.
    A ja chce jeszcze podrozowac, wyjsc do pubu czy pracowac jak inni ludzie w moim
    wieku i nie chce poswiecac wszystkiego dla pieniedzy w miejscu w ktorym i tak
    nie mialabym gdzie ich wydac.Probowalam namawiac mojego chlopaka na prace w
    miescie ale on nie lubi duzych miast, ma samochod i nie obchodzi go ze musi
    gdzies jechac przez pol godziny.Kocham go i nie chce go zostawiac ale jak tu
    zostane to za kilka lat moge zalowac i w sumie on tez powinien pokazac,ze mu
    zalezy a nie myslec o tym co dla niego najlepsze, bo bycie razem to
    kompromisy...
  • za_morzem 05.01.07, 03:08
    chyba nie masz nadziei ze padnie tutaj odpowiedz rozwiazujaca twoje problemy?

    kanada wyglada inaczej w wyobrazeniach a inaczej w rzeczywistosci.
    to miejsce gdzie sie robi dzieci, pracuje od rana do wieczora a reszte czasu
    spedza z rodzina. inaczej sie nie da.
    no, moze oprocz paru miejsc typu montreal czy toronto.

    na codzien mieszkanie w port coquitlam i wogole wiekszosci satelit w lower
    mainland to jak mieszkanie w 30 tysiecznym miescie. prawie centrum konglomeracji
    , za nim jest jeszce pare miasteczek ale wioska niemozebna.
    wyladowanie tam prosto z europy musi byc niezlym szokiem.
    vancouver konczy sie na downtown, przystanek od niego sie juz tylko spi i oglada
    telewizje.

    dla rozrywkowej dziewczyny z polski w wieku 24 lat kanada z kanadyjczykiem z
    malego miasteczka (ktory nalezy chyba do takich co to ze swojej wioski sie nie
    ruszy) nie jest chyba najlepszym rozwiazaniem. zreszta bylby glupi gdyby sie
    ruszyl.
    poza tym chlopak z malego miasteczka w kanadzie jest takim samym chlopakiem jak
    chlopak z malego miasteczka w polsce. tylko ze ze rozposciera sie nad nim
    swietlista aureola polskiego wyobrazenia "kanady".
  • syswia 05.01.07, 03:49
    Ja tez przyjechalam tu na wizie turystycznej. Nie jestem co prawda po
    anglistyce, ale mowilam plynnie przed przyjazdem. Przylecialam tu w polowie zimy
    - bylo okropnie zimno, mieszkalam godzine metrem od centrum i nie umialam
    jezdzic samochodem.
    Wiec czesciowo rozumiem Twoj bol.
    Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego opowiadajac o swoich bolaczkach
    koncentrujesz sie na swoim chlopaku. To nie jego zycie, tylko Twoje. On ma swoj
    plan - a Ty masz plan? Zastanow sie co chcesz tu robic (jesli zamierzasz tu
    zostac) i wyznacz sobie jakies cele, ktore konsekwentnie wprowadzaj w zycie.
    Inaczej - nim sie obejrzysz to zycie Ci minie. Domyslam sie, ze mozesz byc w
    depresji - ja bylam po dlugim oczekiwaniu na prawo do pracy. Ale - zastanowilam
    sie z moim mezem nad pomyslem, co chce w Kanadzie robic i powolutku ten plan
    zaczelam realizowac. Na poczatku natychmiast po moim przylocie wzielismy slub i
    tak szybko, jak tylko sie dalo zlozylismy papiery o stala wize (zeby
    zminimalizowac okres zawieszenia bez pracy), potem zaczelam sie rozgladac na
    wolontariatem w mojej dziedzinie. Znalazlam bardzo szybko - spedzilam tam rok i
    bardzo duzo mi to dalo. W miedzyczasie ukonczylam pare kursow w miejscowym
    koledzu - troche dla zabicia czasu, troche z checi nauczenia sie czegos nowego
    (nic ambitnego to nie bylo). Potem dostalam papiery i zaczelam szukac pracy.
    Zaczelam od krotkich kontraktow i pracy na godziny. Potem byly dluzsze
    kontrakty, potem udalo mi sie podpisac umowe na rok na caly etat w zastepstwie
    za dziewczyne na urlopie macierzynskim. Po tym firma sama mi zaproponowala pelen
    etat... Tylko, ze to sie nie dzieje natychmiast. Musisz sie uzbroic w
    cierpliwosc, ale i konsekwentnie wyznaczac sobie cele i podnosic poprzeczke.
    Zycze Ci powodzenia!
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • za_morzem 05.01.07, 04:21
    zalezy tez czy uciekasz od polskiej nedzy i stad twoj zwiazek czy faktycznie
    kochasz tego chlopaka bo jak wiadomo w hameryce roznie bywa.
  • znikad 05.01.07, 04:27
    Masz 24 lata, skonczone studia i chyba zadnego pomyslu na zycie z wyjatkiem
    checi bywania w pubach i podrozowania. Moze powinnas jednak zostawic tego
    chlopaka i ruszyc w droge? On wyraznie jest juz gotowy zakotwiczyc sie w malym
    miescie, przejac biznes po tacie i zaczac zyc na swoim. Z tego, co piszesz,
    takie decyzje sa jeszcze daleko przed Toba. Wiec nie stresuj ani siebie, ani
    Jego i ruszaj w droge, bo w sumie pewnie zatruwasz zycie i sobie, i Twojemu
    koledze. To nie jest problem z Kanada tylko z Toba. Zwyczajnie nie masz jeszcze
    planu na zycie. A swoja droga to jak to zrobilas, ze bez pieniedzy kupilas 2
    razy bilet do Europy i 2 razy z niego nie skorzystalas? To chyba lekka
    rorzutnosc, nie sadzisz? Zycze udanych wyborow zyciowych w nowym roku!
  • za_morzem 05.01.07, 06:20
    ty po prostu nie zdawalas sobie sprawy jak wyglada zycie w kanadzie.
    imprezki studenckie, znajomi, balangi, luzik...
    byc moze tak sie da zyc w u.k. bo wiecej polakow i w europie inaczej sie zyje.
    w kanadzie delikatnie mowiac jest survival.
    trzeba wlozyc mnostwo wysilku aby osiagnac cokolwiek.
    twoje studia tu sa o kant d.. obic...
    w rodzinnej wiosce bojfrenda nie znajdziesz zadnej half decent pracy.
    faktycznie wydaje sie ze przyjechalas tutaj majac zupelnie inne wyobrazenie o
    tym kraju i nie do konca tylko i wylacznie ze wzgledu na chlopaka.
    szkoda twojego czasu, chyba ze zdecydujesz sie na powazne zycie i mnostwo
    wyrzeczen. wydaje mi sie ze w twoim wieku to nie ma sensu, masz na to czas.
    takie zycie mozesz zaczac za 10 lat i bedziesz miec co wspominac.

  • mayya2 06.01.07, 13:34
    na pewno najwiekszym problemem jest tutaj brak stalego pobytu bo bez tego
    czlowiek jest zupelnie uwiazany i nie moze podjac legalnej pracy.
    Musisz pomyslec co chcesz robic w zyciu. Jesli chcesz byc z tym czlowiekiem,
    musicie wziac slub i jak najszybciej zlozyc podanie o papiery. Potem tez nie
    bedzie latwo; tak jak pisala wczesniej syswia, na wszystko potrzeba czasu i
    wiele cierpliwosci. U mnie tez bylo z tym ciezko bo chcialam miec wszystko od
    razu. Prace znalazlam szybko bo po 2 miesiacach od momentu przyjazdu do Kanady.
    Teraz pracuje juz w drugiej firmie i prawdopodobnie niedlugo znow bede szukac
    nowej pracy. Najgorzej jest na poczatku; trzeba to przetrwac.
    Wczesniej mieszkalam w Etobicoke, kawalek od centrum Toronto. Draznilo mnie
    dojezdzanie autobusem i stanie na przystankach. W koncu przenioslam sie do
    Toronto przy linii metra. Teraz kiedy juz mam samochod, Toronto mnie drazni i
    mam ochote wyniesc sie do malego miasteczka. W Toronto zycie toczy sie zbyt
    szybko i nawet sie czlowiek nie obejrzy kiedy mu minie polowa zycia. Jak juz
    bedziesz miala pobyt staly, zrob prawo jazdy. To Ci da wolnosc. Majac prawo
    jazdy mozesz szukac pracy, nawet takiej oddalonej o kilkadziesiat km od tej
    dziury. A co do chlopaka, to widze, ze on juz podjal decyzje. Teraz wszystko
    zalezy od Ciebie. Powodzenia.
  • daredevil1 07.01.07, 00:12
    Widze, ze dziewczyna przechodzi to, co ja mam juz za soba, pierwszy szok i
    zdrzenie z realna wizja Kanady, kraju- gdzie jak mi sie wydawalo kasa jest
    dostepna, ludzie sa otwarci na korzystanie z zycia, gdzie pracujesz by zyc, a
    nie odwrotnie. COz, mylilem sie. Pierwsze pare miesiecy dotawalem ataku,
    rodzice tak dostali ode mnie w du.e ze szkoda gadac, slowem: frustracja. Teraz,
    gdy wiem ze Kanada to nie kraj do rozrywek, tylko do zapieprzu, podnoszenia
    wartosci domu kosztem wakacji gdy sie robi nowy driveway czy tym podobnych
    zajec, wiem, ze majac 25 lat i skonczone studia z PL plus upgrade zrobiony w
    Kanadzie moge stad wyjechac przynajmniej majac dobre papiery + paszport kanadyjski.

    Ja, bedac osoba wychowana na balowaniu na studiach i nie tylko, poznawaniu
    nowych ludzi co rusz, wspolnych wypadach z ekipa pod namioty tak o
    spontanicznie, piciu piwka w pubach ktore sa w zasiegu 15 minut piechota, wiem,
    ze ja tu nie pasuje, Poza tym, gown.iane radio, smetny Rock i glupi kanadole w
    czapeczkach przygnebiaja mnie tym bardziej, ze lubie trance, house, dance a nie
    w kolko shit'owe kawalki r'n'b czy wlasnie metal.

    Do autorki post'u powiem krotko, wpadlad kochana okrutnie tak jak ja i rozumiem
    cie doskonale, jestesmy w tym samym wieku, z tych samych srodowisk (studia, duze
    miasto) i skonczylismy te same studia. Jest jedna roznica, ja mieszkam w stolicy
    kraju i mimo to mam dola, ty zas chcesz osiedlic sie na zadupiu gdzie psy
    dup.ami szczekaja, przemysl to porzadnie.
  • sunny25 07.01.07, 10:57
    jesli myslisz ze w Polsce sie nie zapierza to sie mylisz.Jesli chcesz cos
    osiagnac awansowac to napewno musisz spedzic w pracy dluzej niz 8h dziennie
  • portala1 07.01.07, 13:11
    Wiem, ze jestes tam juz 5 miesiecy i poznalas tamtejsze zycie.
    Moja odpowiedz i rada jest taka, zebys zastanowila sie czy naprawde jest Ci tam
    tak zle i czy nie mozesz poprawic tego zycia.
    Pamietaj, za zawsze mozes wrocic do Polski, Polska czeka na takich jak Ty
    niezdecydowanych, czeka z otwartymi rekami i cieszy sie, ze wrocisz.
    Ja staram sie o pobyt staly do Kanady, jade tam w ramach programu laczenia
    rodzin, wyszlam za obywatela Kanady. Zdecydowalam sie na wyjazd, mimo, ze nigdy
    tam nie bylam. Gdy poznalam mojego meza, to on chcial wyjechac z Kanady gdzies
    indziej, kochalam go i bylam zdecydowana na wyjazd nawet na Nowa Zelandie.
    Jednak moj maz po jakims czasie zmienil zdanie i stwierdzil, ze na razie to on
    chce kilka lat pomieszkac jeszcze w Kanadzie. Teraz gdy czekamy na papiery, on
    nawet obawia sie, ze ja jestem niezdecydowana na wyjazd, ale myli sie. Ja chce
    wyjechac, niekoniecznie do Kanady, ale chce zaczac zycie od nowa. Kanada jest
    teraz dla mnie miejscem, ktore stoi dla mnie prawie otworem, dostane staly
    pobyt, pierwsze miesiace bede na utrzymaniu meza, mam start zapewniony i nie
    musze zaczynac od zera. Znam jezyk, jestem wyksztalcona, ale Polska mi nie dala
    pracy, a jak mialam prace to na krotko.
    Mysle, ze Ty musisz wrocic do Polski na jakis czas by sie przekonac czy
    naprawde jest Ci tam tak zle. Jestes mloda, masz duzo czasu jeszcze, ale ja na
    Twoim miejscu bym zostala tam, mimo wszystko. Bo co bedzie jak nie dostaniesz
    drugi raz wizy ? Ja juz przezylam upokorzenie w ambasadzie raz i wlasnie nawet
    z tego powodu chce miec ten pobyt staly, zeby mi nikt nie mowil, ze jestem
    biedna i dlatego wizy nie dostane. Gdy wysylalismy papiery, to z satysfakcja
    wpisalam, ze nie pracuje i nareszcie moglam byc biedna , a za to moj maz musi
    wykazac, ze moze mnie utrzymac. Tak, jestem biedna, ale juz niedlugo dostane
    staly pobyt, wyjade, powolutku poszukam pracy i bede juz zyc na zwyklym
    poziomie i zadna gruba baba w ambasadzie nie powie mi, ze jestem biedaczka i
    wiza mi sie nie nalezy. A zawsze moge wrocic jak mi sie tam nie spodoba.
    Nie moge sie juz doczekac kiedy bede mogla zasypiac i budzic sie przy mezu.
    Tylko, ze to sa moje pragnienia, moze Ty nie potrzebujesz tego, bo bylo Ci
    zawsze dobrze i zylas na dobrym poziomie, tak ale co z miloscia? - jesli jestes
    tak w nim zakochana, to zostan z nim, powinien to docenic i moze cos zmieni w
    waszym zyciu.
  • sylwek07 07.01.07, 16:40
    a od kiedy to kraj ma dawac prace?pierwsze takie cos slysze...
  • baback 08.01.07, 10:05
    w kanadzie nie jest latwo. Bedac w Polsce zawsze myslalam,ze moglabym zyc
    wszedzie, bo przeciez znam jezyk. Tutaj przekonalam sie,ze nie jest to
    prawda.Poznalismy sie w Szkocji, tak jak pisalam on byl w Europie od dluzszego
    czasu i po kilku miesiacach od naszego pierwszego spotkania chcial wrocic do
    Kanady. Mowil,ze znajdzie prace no i ciagle slyszalam ze mieszka w Vancouver
    wiec wiedzac nawet,ze nie bede miala prawa do pracy myslam,ze troche
    pozwiedzam, zapisze sie na jakis kurs jezykowy itd. Niestety moje wyobrazenia
    calkiem minely sie z rzeczywistoscia kiedy okazalo sie,ze Vancouver to raczej
    przedmiescia Vancouver gdzie oprocz centrum handlowego i miejsc typu Subway nie
    ma nic. Spedzilismy tu jakies 3 tyg latem wiec nie bylo najgorzej,pozniej
    pojechalismy do jego taty 6 h stad gdzie przezylam nastepny szok gdy
    uslyszalam,ze do najblizszego miasta sa 4h autem. Myslalam,ze zartuje, bo
    wydawalo mi sie to niemozliwe...Po jakims miesiacu siedzenia i ogladania tv
    kiedy on pomagal ojcu w remoncie domu wrocilismy znow na obrzeza Vancouver i
    nagle okazalo sie,ze kiedy jego brat chcial zapisac sie na kurs optyczny, on
    zapisal sie razem z nim.Czyli zostalo mi siedzenie calymi dniami w domu, bo
    wszedzie daleko, bez zadnych znajomych, kiedy wraca wieczorem z kursu to ciagle
    musi sie uczyc, nigdzie nie wychodzimy, bo nie mozemy sobie na to pozwolic
    kiedy ja nie moge pracowac a on nagle , kompletnie bez zadnych planow zapisal
    sie do szkoly nie myslac o tym jaki wplyw bedzie to mialo na nasze wspolne
    zycie tutaj. Mieszkamy u jego mamy gdzie czuje sie glupio, bo chcialabym
    wynajac wlasne mieszkanie i przestac liczyc na jego rodzine a teraz okazuje
    sie ,ze nie mam innego wyboru jak tylko jechac znow do jego ojca,bo on musi
    przejac sklep,bo przeciez chodzi o start w zyciu itd. Ja wszystko rozumiem
    tylko jak on sobie wyobraza moje zycie ,kiedy ja nie mam wplywu na to gdzie mam
    mieszkac???Tylko mam wybor,ze albo zostaje albo wyjezdzam, bo on musi tam
    jechac i koniec...
  • syswia 09.01.07, 01:16
    a kto zabrania Ci podejmowac decyzje za siebie?
    dlaczego nie podejmiesz dzialan, ktore unormuja Twoja sytuacje prawna tutaj i
    umozliwia normalne funkcjonowanie?
    czego i od kogo oczekujesz?

    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • sylwek07 08.01.07, 12:11
    no to pozostaje Ci rozmowa w cztery oczy z Twoim chlopakiem i wyjasnienie
    pewnych spraw,jesli tego nie zlapie to przemysl inne wyjscie(np: wyjazd)
    druga tez sprawa co Was tak polaczylo,co takiego sie wydarzylo ze za Nim
    pojechalas,sprobuj poszukac tego w tych 1 dniach Waszego zwiazku..Jak widzisz
    duzo mozna powiedziec i wyjasnic ale i tak od Ciebie zalezy jakie wyjscie
    podejmiesz.
    Zycze powodzenia
  • baback 09.01.07, 01:22
    w koncu zdecydowalam sie na wyjazd.Wiem,ze bedzie mi okropnie ciezko ale nawet
    gdybysmy mieli wziac teraz slub o czy on od dluzszego czasu mowi to jakos nie
    moge sobie siebie wyobrazic tu przez nastepne 10miesiecy w trakcie
    formalnosci.Kiedy nie bylabym w stanie pracowac ani nawet pojechac do
    domu.Dlaczego dorosle zycie musi byc az takie trudne?Dlaczego panstwa musza
    stawiac granice pomiedzy ludzmi,ktorzy chca byc razem, bo co stanie sie wtedy
    gdy nie dostane nastepnej wizy?ale przeciez moze byc i tak,ze za 4 czy
    5miesiecy on o mnie zapomni i wtedy pomysle,ze moze dobrze sie stalo, bo moze
    mi zalezalo bardziej niz jemu...i czy wierzycie w to,ze jak ludzie maja byc
    razem to beda razem?ze zawsze jest jakies wyjscie? Mojej mamy znajoma ma brata,
    ktory byl ze swoja dziewczyna od dluzszego czasu, ona nie miala w Polsce
    rodziny wiec wyjechala do Kanady i tam zostala, on mial do niej dojechac, bylo
    to dawno temu moze ok 1993 i on w ciagu 5 lat staral sie o wize chyba ze 12razy
    a za kazdym razem mu odmawiano.Mimo tego ciagle chcieli byc razem i czekali sa
    siebie az w koncu dostal ta wize i mieszkaja w Kanadzie.
  • sunny25 09.01.07, 06:44
    sorry,ale dla mnie to wszystko brzmi jak belkot
  • za_morzem 09.01.07, 17:24
    "zakochiwanie sie" w celu poprawiania swojego statusu materialnego to sprawa
    stara jak swiat.

    a co do decyzji o zostaniu w kanadzie dobrze to ujal zeen:

    "Jestem w bardzo podobnej sytuacji dot. decyzji. Mieszkam w Europie (różne
    kraje). Siedzę właśnie w Ottawie. Przyjechałem z wizytą do dziewczyny
    (Kanadyjka). Też musimy podjąć decyzję gdzie chcemy "być razem". Kanada jest
    pięknym krajem. Jeśli lubisz ciszę, spokój, stabilizację, nudę, jeśli nie
    przeszkadza Ci trochę nijakość i tandeta, jeśli lubisz przyrodę, jeśli nie
    przeszkadza Ci amerykańska mentalność,jeśli nie denerwuje Cię oderwanie od
    innego świata (pamiętaj, że tutaj w normalnym kinie nie zobaczysz filmów z
    innych kontynentów, chyba, że na festiwalu w Toronto), jeśli nie denerwują Cię
    ludzie skupieni na mollach i wal*martach, jeśli lubisz wygodę, to Kanada na
    pewno jest dobrym miejscem do życia. Ja zdecydowanie wolę Europę i wartości
    jakie za tym stoją (w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu od polityki, po
    historię tradycję, tożsamość, mentalność itd.) Poza tym uważaj jeśli chodzi o
    poziom życia tutaj wcale już nie jest tak kolorowo. Jeśli szukasz pieniędzy jedź
    do USA."
  • free_thinker 20.01.07, 02:33
    Baback, 'za_morzem' bardzo dobrze Ci radzi. Takie, jak on to opisal, sa realia
    Kanady. Jesli chcesz sie w zyciu w pelnym tego slowa znaczeniu rozwijac,
    zwiedzac, poznawac nowych ludzi i zawierac przyjaznie, uciekaj z tej Kanady,
    gdzie pieprz rosnie, bo oprocz pracy, pracy i jeszcze raz pracy (no i
    ewentualnie rodziny), nic tu nie zwojujesz. Tu (oprocz moze Montrealu) nawet
    nie ma kawiarni z charakterem (jak nie 'Tim Hortons', to "Second Cup"), a co
    dopiero mowic o innych, bardziej wyrafinowanych rzeczach. Tu sie zyje tylko
    dla tej malej stabilizacji i niczego innego. Kanada jest dla nudziarzy a nie
    dla tych swiata ciekawych. To tylko lepsza odmiana Syberii. Uciekaj stad
    dziewczyno, bo bedziesz kiedys zalowac, tak jak ja po 18 latach!!!
  • znikad 09.01.07, 19:07
    baback napisała:

    > w koncu zdecydowalam sie na wyjazd.Wiem,ze bedzie mi okropnie ciezko ale
    nawet
    > gdybysmy mieli wziac teraz slub o czy on od dluzszego czasu mowi to jakos nie
    > moge sobie siebie wyobrazic tu przez nastepne 10miesiecy w trakcie
    > formalnosci.Kiedy nie bylabym w stanie pracowac ani nawet pojechac do
    > domu.Dlaczego dorosle zycie musi byc az takie trudne?Dlaczego panstwa musza
    > stawiac granice pomiedzy ludzmi,ktorzy chca byc razem, bo co stanie sie wtedy
    > gdy nie dostane nastepnej wizy?ale przeciez moze byc i tak,ze za 4 czy
    > 5miesiecy on o mnie zapomni i wtedy pomysle,ze moze dobrze sie stalo, bo moze
    > mi zalezalo bardziej niz jemu...i czy wierzycie w to,ze jak ludzie maja byc
    > razem to beda razem?ze zawsze jest jakies wyjscie? Mojej mamy znajoma ma
    brata,
    >
    > ktory byl ze swoja dziewczyna od dluzszego czasu, ona nie miala w Polsce
    > rodziny wiec wyjechala do Kanady i tam zostala, on mial do niej dojechac,
    bylo
    > to dawno temu moze ok 1993 i on w ciagu 5 lat staral sie o wize chyba ze
    12razy
    >
    > a za kazdym razem mu odmawiano.Mimo tego ciagle chcieli byc razem i czekali
    sa
    > siebie az w koncu dostal ta wize i mieszkaja w Kanadzie.

    Dzioucha, i Ty masz 24 lata i skonczone studia? I can't believe it!!!! Zesz
    kurcze, sporo sie jednak chyba na polskich uczelniach pozmienialo przez
    ostatnich 20 lat. Doroslosc boli, nie da sie ukryc a najbardziej gdy jej brak.
  • wpg.girl 13.01.07, 23:02
    baback - bylam w takiej samej jak Ty sytuacji.. i owszem , bylo ciezko i tez
    chcialam wracac.. tez mieszkalismy u jego mamy, w miescie gdzie w zimie jest
    nawet -48stopni z windchill, i ani nie mialam tu zadnych przyjaciol, ani prawa
    jazdy, ani nie moglam pracowac bo bylam na wizie turystycznej..jak widzisz -
    zostalam smile przeczekalam swoje choc nie bylo latwo bo wiedzialam ze on jest ze
    mna cokolwiek bym zdecydowala smile sprobuj zostac wolontariuszem ( nie wydaje mi
    sie ze potrzebujesz miec papiery, bo praCUJESZ za darmo), poswiecaj czas na
    nauke jezyka, itd. zobaczysz.. w zyciu sie jeszcze napracujesz wink)))) hehe
    pozdrawiam cokolwiek zdecydujesz
    ps. co Ci mowi Twoja intuicja? pokieruj sie glosem serca smile
  • soup.nazi 19.01.07, 20:35

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • robinhood101 20.01.07, 07:04
    Przychylam sie do opinii zupy. Splywaj mala i nie zawracaj dupy normalnemu
    chlopakowi. On powinien znalezc sobie normalna dziewczyne a nie polskiego
    wyplosza, ktory nie wie, co robi ale za to ma ambicje bywania w pubach i
    chodzenia po ulicach wielkich miast. Jednym slowem martwi sie, ze nie moze a
    tak sie juz przyzwyczaila do bycia miastowa...

    W kazdym miejscu na swiecie ciekawy intelektualnie czlowiek, o zdrowej
    psychice, jest w stanie znalezc sobie ciekawe zajecie. Tylko idioci sie nudza.
    Wychowalas sie na sztucznych wartosciach w tej swojej Bulandii i ciezko ci bez
    nich. Pomysl, ze za 10 lat nikt na ciebie juz nie popatrzy i do konca zycia
    bedziesz plakala za tym kanadyjskim zadupiem i spokojnym chlopakiem. Twoj
    wybor.

    Studia anglistyczne to zadne studia na twoim miejscu zamiast ogladac tv
    zaczalbym myslec o studiowaniu i orientowaniu sie co chce robic w zyciu(oprocz
    chodzenia do pubu oczywiscie).

    A chlopka jak ma powazne zamiary, to sie szybko ozeni i wtedy bedziesz mogla i
    ty studiowac w miare tanio. Chyba, ze cie traktuje jak wycierucha do lozka w
    czasach posuchy....

    Mam corke w twoim wieku i syna troche mlodszego i nie moge sie nadziwic jak
    ogromna roznica jest miedzy wami. Moje dzieci sa dojrzale, spokojne, wiedza
    czego chca i znaja swoje mozliwosci. A ty jestes taka wrzeszczaca, glupia
    dziewucha i tylko tyle. Masz 24 lata i nie masz nawet zadnego porzadnego
    wyksztalcenia. Nic, zero. Na twoim miejscu zaczalbym sie juz niepokoic.

    W Ameryce (zarowno w Kanadzie jak i USA) ludzie zaczynaja zycie zawodowe bardzo
    wczesnie. Dochodza do szczytow kariery takze b. wczesnie. I kiedy ich
    rowiesnicy w Polsce jezdza pod namioty i balnguja (czyli przechodza drugie
    przedszkole) oni juz sa powaznie zaangazowani w zycie. Moga pozniej przejsc
    wczesniej na emeryture i spedzac czas w dostatku albo nawet luksusie do poznej
    starosci. W tym samym czasie ich rowniesnicy w Polsce zawziecie sie lecza na
    marskosc watroby z przepicia albo juz dawno wykitowali a panie jak zyja
    przechodza tak zle menopauze, ze wszyscy od nich uciekaja a wszystko oczywiscie
    w...biedzie.

    Radze sie obudzic i zaczac powaznie traktowac siebie i ludzi dookola.

  • soup.nazi 20.01.07, 07:32
    Klaskaniem majac obrzekle prawice...

    Swoja droga skad te typy sie biora - kraj 17 lat podobno w gospodarce rynkowej -
    a takich wyploszy (bardzo trafne tu okreslenie) rozpapranych do cholery jeszcze
    troche. Telewizje przez caly dzien oglada, psiakrew, przywiozla drzewo do lasu
    (anglistyke do Kanady, hehehe) i sie nudzi. Zdejmij ubranie i pilnuj, albo pluj
    i lap, wlosy sobie zapal albo walca sun na cztery na Madagaskar albo do
    Bulbonii, co w koncu na jedno wychodzi, tylko na Madagaskarze pogoda ladniejsza.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka