Dodaj do ulubionych

Kanada?Przemysl to jeszcze raz...

01.03.07, 02:56
Bede co jakis czas wrzucal tutaj przyklady z gechenny imigranta w Kanadzie.
Bazuje je nas swoich, jak rowniez mojej rodziny doswiadczeniach przez okres
ostatnich kilku lat.


Pierwszy przyklad zaprezentuje osobom, ktore sa tuz przed swoim przyjazdem
tutaj (moze pomoge uniknac problemu po wyladowaniu w Ontario).

Przyjezdzasz do powiedzmy Toronto, rozobijasz sie w Pearson, wbijasz na mete
do znajomego, przesypiasz pare nocy i szukasz lokum (o tym dokladniej w czesci
Nr 2). Po paru dniach widzac drozyzne na kazdym kroku (o tym pozniej)
postanawiasz kupic auto by elementarnie rozpoczac funkcjonowanie w tym
przedzielonym odleglosciami kraju. Kupujesz auto (pewnie szmaciarz w komisie
Cie skroil na extra $$$ wpychajac Ci rzecha "as is"). Teraz zaczyna sie
miodzio. Dowiadujesz sie, ze musisz auto ubezpieczyc (horrendalne stawki na
insurance, jako newcomer posmakujesz Kanadyjskiego zydowskiego bata po raz
pierwszy). Ale zaraz zaraz...nie masz prawka stad??? Teraz dopiero poczujesz
gdzie sie znalazles. Prawko jest stopniowane,nie chce mi sie o tym pisac,
napisze, ze musisz miec przynajmniej G2 by moc w ogole jezdzic autem).
Wczesniej jednak musisz zdac G1 (od tego zaczynaja gimgowna w wieku 16 lat i
do tego poziomu Cie Kanada sprowadzi. Acha, nie ubezpieczysz na G1 auta, nie
wolno CI tez w sumie nim jezdzic, wiec startujesz do G2). spoko spoko, myslisz
ze masz prawko z Polski, jezdziles tam ~15 lat wiec Ci wydadza od razu G2 (lub
G). Gowno prawda.

www.mto.gov.on.ca/english/dandv/driver/exchange.htm
Exchanging an Out-of-Country Licence

All applicants for an Ontario driver's licence are required to present a valid
foreign driver's licence (if it is not in English or French, it is to be
accompanied by a written translation from a qualified translator), pass a
vision test and a written knowledge test regarding Ontario's traffic rules,
pay all applicable fees, and provide acceptable proof of identity.

A teraz najlepsze:

To obtain recognition for more than 12 months driving experience czyli zeby
uzyskac prawko nadajace sie do ubezpieczenia auta, , applicants are required
to obtain written authentication of their foreign driving experience from the
originating licensing agency, or from the Embassy, Consulate or High
Commissioners' offices representing the jurisdiction. The authentication
letter must be on official letterhead and be written in either English or French.



Czyli slowem przeyebane, bo zeby dostac authentication musisz wpierw wydac 57$
, pozniej kolejne 50$ za translation, nie wliczam w to czasu na dojazd do
ambasady i kosztow za prawko (nie pamietam, ale cos kolo 125$), kurs (trzeba
wziasc te min. 3 lekcje by upierdliwa kurrwa kanadyjska cie nie oblala jak
mnie za spalona zarowke prawego stopu, jakies 100$). Pamietaj, ze czas na
dojscie papierow z ambasady z Kanady do Pl i spowrotem trwa, tlumaczenia
rowniez, twoje dojazdy. W tym czasie czesto nie pracujesz, na zakupy
zap1erdalasz z buta kilometrami w upale lub zimnie, dzieci bula 20$ min. na
tydzien/lebka za dojazd do szkoly. acha, musisz jeszcze po wszytkim zdac ten
egzamin na prawko, dojechac do osrodka egzaminacyjnego.

W koncu masz prawko dlugo oczekiwane, przez glowe przeszla Ci mysl, ze pewnie
poznej bedzie lepiej, ze to tylko przypadek, nie bierzesz pod uwage, ze to
standard upierdliwego, ciezkiego i bezbarwnego zycia w Kanadzie (Ontario).
Kasa Ci topnieje proporcjonalnie do Twojego wkurwienia, ze wyrwales sie z
deszczu pod rynne.

Ok,jedziesz zrobic e-test, certify (by moc zarejestrowac, wychodzi ze musisz
poprawic to i tamto, bo nie przejdziesz przegladu, $$$ wychodza coraz
szybciej), odbierasz blachy (75$),ubezpieczasz (wiek powiedzmy 35 lat, nowy
klient: banda ubezpieczeniowa ktora tu czuje sie bogami skasuje CIe...ok
4000$!!!). I juz cieszysz sie z posiadanej...powiedzmy Hondy Accord (lub
Maxima Nissan) 95' z przebiegiem 230k, do czasu az padnie Ci transmission i
skurwysyny w warsztacie krzykna CI (if lucky) 600$ za uzywana plus 170$ za
roboczogodzine (policz ile trwa wymiana skrzyni...)

Canada welcomes immigrants, it is a privilege to live here...haha, coraz
bardziej wrogi kraj dla nowoprzybylych, rzad swoje, a rynek pracy i mieszkancy
swoje...

Niedlugo wrzuce jakis inny motyw

Edytor zaawansowany
  • 01.03.07, 06:47
    daredevil1 napisał:
    Kupujesz auto (pewnie szmaciarz w komisie
    > Cie skroil na extra $$$ wpychajac Ci rzecha "as is").

    Jak sie dasz to cie skroi , kazdy dealer jest taki sam , probuje wyrwac jak
    najwiecej kasy za kazdy samochod i nie ma znaczenia czy jestes emigrantem czy
    nie.

    >Dowiadujesz sie, ze musisz auto ubezpieczyc (horrendalne stawki na
    > insurance, jako newcomer posmakujesz Kanadyjskiego zydowskiego bata po raz
    > pierwszy).

    Niestety stawki sa wysokie , ale tez dotycza wszystkich tu mieszkajacych a nie
    tylko emigrantow.

    > napisze, ze musisz miec przynajmniej G2 by moc w ogole jezdzic autem).
    > Wczesniej jednak musisz zdac G1 (od tego zaczynaja gimgowna w wieku 16 lat i
    > do tego poziomu Cie Kanada sprowadzi.

    Co kraj to obyczaj . To co napisales tez dotyczy wszystkich.

    >by upierdliwa kurrwa kanadyjska cie nie oblala jak
    > mnie za spalona zarowke prawego stopu, jakies 100$).

    Idac na egzamin samochod musi byc sprawny i to jest kazdego kierowcy
    obowiazkiem.Wiec nie zdales z wlasnej winy .

    > Ok,jedziesz zrobic e-test, certify (by moc zarejestrowac, wychodzi ze musisz
    > poprawic to i tamto, bo nie przejdziesz przegladu

    Mozesz zarejestrowac samochod na 10day temporary permit, na przyklad.

    >I juz cieszysz sie z posiadanej...powiedzmy Hondy Accord (lub
    > Maxima Nissan) 95' z przebiegiem 230k,

    Kazdy chyba wie ze takiej krypy z takim przebiegiem sie nie kupuje . No ale sa
    i tacy ,ktorzy nie wiedza wink hehehe

    >do czasu az padnie Ci transmission i
    > skurwysyny w warsztacie krzykna CI (if lucky) 600$ za uzywana plus 170$ za
    > roboczogodzine (policz ile trwa wymiana skrzyni...)

    $600 za skrzynie biegow to faktycznie ci sie udalo
    $170 za godzine roboty? To gdzie ty kuzwa ten samochod naprawiales u dealera
    Lamborgini?

    > Niedlugo wrzuce jakis inny motyw

    Nie moge sie qoorwa doczekac.






  • 01.03.07, 07:48
    Za drogo? To trzeba sie bylo wczesniej dowiedziec jakie sa ceny.

    Duzo problemow z samochodem?
    To trzeba bylo wynajac mieszkanie w Toronto i korzystac z
    komunikacji miejskiej zamiast sie pchac do Brampton.
    Na przyklad High Park jest bardzo mily.
    I ludzi wiecej i do kultury blizej.

    Niektorzy ludzie wybieraja pod gorke i potem na to narzekaja.
  • 01.03.07, 15:56
    Znaczy co chciales udowodnic tym postem? Czy on napisal nieprawde?

    A mieszkanie w HIgh Park i okolicach to jak mieszkanie w blokowisku lat 70-tych.
    Tez mi swietne miejsce.
  • 01.03.07, 17:24
    To chyba proste.
    Jeden jest kowalem swego losu a drugi tylko narzeka.

    Mam kolege ktory wylosowal zielona karte i wyjechal z zona do Detroit.
    W okolicy gdzie mieszkali byli jedynymi bialymi ludzmi.
    Po 9 miesiacach pobytu wyszlo, ze Ameryka juz im sie nie podoba
    i wrocili do Polski.

    > A mieszkanie w HIgh Park i okolicach to jak mieszkanie w blokowisku lat >70-tych
    Lubie High Park i chetnie tam bym zamieszkal, tylko do pracy za daleko.
    Oprocz blokow jest tam tez duzo ladnych domow.
  • 01.03.07, 17:45
    to co,moze wszyscy niech sie osiedla w Toronto, w koncu 130 000
    newcomers/rocznie znajdzie tam swoje miejsce...

    GTA sie rozbudowuje, Mississauga, Scarborough, Brampton, wszystkie te
    miasta-satelity przezywaja boom przez firmy rozbudowujace tam wlasnie swoje
    podwoje. Wiec, nie mow nowoprzybylemu emigrantowi ze ma wydawac kupe sosu na
    bilety (ktore sa w ciul drogie swoja droga, pomnoz np. 4 czlonkow rodziny x
    ilosc biletow a nie urobisz na komunikacje), gdy niby przyjechal do kraju z
    kregu G8...a do dyspozycji ma wylacznie jedno miasto i autobusy...

  • 01.03.07, 18:01
    To ja juz nie rozumiem.
    Bilety tez za drogie?
    A slyszales o miesiecznym?
    Ile ci placa w tej pracy?

    > kregu G8...a do dyspozycji ma wylacznie jedno miasto i autobusy...
    Do dyspozycji masz wszyskto.
    Kwestia na co cie stac.
  • 01.03.07, 18:07
    Kiedys mieszkalem w Nowym Jorku.
    Chodzilem na studia i sam sie utrzymywalem.
    Nawet mi do glowy nie przyszlo zeby kupowac samochod.
    A ubezpieczenie bylo drozsze niz w Toronto.
    I nawet nie przyszlo mi do glowy narzekac
    na Nowy Jork z tego powodu.
  • 01.03.07, 19:09
    nie porownuj nowego yorku do prowincjonalnej, suburban kanady.
    korzystanie z komunikacji oznacza przy kanadyjskich odleglosciach smierc cywilna
    i spedzanie godzin na dojazdy gdziekolwiek.
    nie wyobrazam sobie korzystania na dluzsza mete z komunikacji w jakimkolwiek
    miescie w ktorym mieszkalem.
    kanada jest urbanistycznie zaprojetkowana dla samochdowo a nie komunikacji
    publicznej.
    to moze dobre wyjscie dla nedzarza z trzeciego swiata ale jesli ktos przyjezdza
    tutaj z duzego miasta w stulu wawa czy krakow i bedzie skazany na korzystanie z
    autobusow nie sadze zeby mu sie spodobalo.
    w vancouver uzytkownicy autobusow na wiekszosci linii wygladaja mniej wiecej tak
    jak kolejka w "soup kitchen".
    nie wspominajac o tym ze np. na preriach autobusy jezdza tylko w godzinach
    szczytu w liczbie 3 rano 3 popoludniu. wiec nie ma mowy o wieczornym kinie czy
    jakiejs balandze. zreszta o tym na ogol i tak nie ma mowy w kanadzie.
    hehe.
  • 01.03.07, 19:41
    Mowimy o Toronto i GTA, gdzie komunikacja w centrum
    jest jak najbardziej rozsadna.
    Na przyklad moja dziewczyna nie ma samochodu i zyje.
    Od czasu do czasu wezmie taksowke lub wyporzyczy samochod i tez jest dobrze.
    Parkowanie tez duzo kosztuje.

    Problem jest w tym, ze ci nowi emigranci za duzo chca od razu i nie wyglada
    zaby byli gotowi na jakiekolwiek kompromisy albo na ciezka prace.

    Czy sa lepsze miejsca od Kanady?
    Zapewne sa. Wszystko zalezy od punktu widzenia, czego oczekujesz
    i jak sie ustawisz.
    Kiedys w Polsce byla komuna i wielu chcialo tylko uciec i miec normalne zycie.
    Teraz mamy wielu obywateli swiata ktorzy tylko oczekuja manny z nieba.

    A jak ktos znajdzie raj na ziemi to prosze dac znac.
  • 02.03.07, 01:34
    myslalem ze mowimy o kanadzie in general.
    obecni immigranci na ogol jada na prerie bo tam duzo pracy.
    sprobuj stac na przystanku 10 minut w temp -30 czy -50 w jakims wyp...wie w
    stylu edmonton czy winnipeg.


    "Problem jest w tym, ze ci nowi emigranci za duzo chca od razu i nie wyglada
    > zaby byli gotowi na jakiekolwiek kompromisy albo na ciezka prace."

    przypominasz mi tych powojennych immigrantow ktorzy tak samo reagowali na
    emigracje lat 80tych. my tu lasy karczowalismy a wy od razu chceta ogrzewanego
    domu i lazienki z prysznicem.

    jesli kanada reklamuje sie jako kraj immigrantow w pozniej stwarza im problemy
    pracy we wlasnych zawodach to cos jest nie tak. jesli chce sie specjalisty z
    innego kraju nie mozna go zmuszac do prowadzenia taksowki przez 3 pierwsze lata .
  • 02.03.07, 22:44
    Daredevil pisal o ubezpieczezpieczeniu w Greater Toronto Area (GTA).
    Na co ja mu odpowiedzialem ze jak za drogo to wcale nie musi miec
    samochodu na poczatku.

    Jak chcesz pisac o innych rejonach Kanady to podaj ceny ubezpieczen i koszty
    utrzymania samochodu.

    > my tu lasy karczowalismy a wy od razu chceta ogrzewanego
    > domu i lazienki z prysznicem.

    To chyba proste. Ludzie dowiadujcie sie PRZED EMIGRACJA. Zeby wam realia
    pokrywaly sie z rzeczywistoscia.
    W Polsce dalej niektorzy mysla ze tu Eldorado i dolary na drzewach rosna.
    A moze to tylko w USA.
    Ertes, napisz cos o tych drzewach.
  • 02.03.07, 22:50
    Mialo byc:
    To chyba proste. Ludzie dowiadujcie sie PRZED EMIGRACJA. Zeby wam oczekiwania
    pokrywaly sie z rzeczywistoscia.
  • 02.03.07, 22:56
    zgadzam sie.
    powinni sie dowiadywac przez emigracja.
    powinni przyjechac i posiedziec pare miesiecy, zorientowac sie jak jest.
    wez pod uwage ze fora internetowe to tez sposob uzyskiwania informacji.

    co do cen ubezpieczen w innych prowincjach:
    newcomers dostaja na tym w tylek niemilosiernie w kazdej prowincji.
    w bc ubezpieczenia nie sa takie drogie, glownie o dziwo dlatego ze nie zostaly
    sprywatyzowane jak to mialo miejsce np. w albercie czy ontario.
    ubezpieczalnie panstwowa sobie bardzo chwale, maja duzo lepsze ceny niz te ktore
    znam z innych prowincji i praktycznie zero formalnosci.
  • 03.03.07, 03:45
    za_morzem napisał:
    > w bc ubezpieczenia nie sa takie drogie, glownie o dziwo dlatego ze nie zostaly
    > sprywatyzowane jak to mialo miejsce np. w albercie czy ontario.


    Przeczytaj to...
    www.citynews.ca/news/news_7918.aspx
  • 03.03.07, 04:36
    hehe zamorzony cus te twoje informacje coraz bardziej odbiegaja od prawdy...


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 03.03.07, 06:39
    no coz, opieram sie na wlasnych doswiadczeniach.
    a te mowia ze 10x wole ubezpieczyc swoj samochod w bc niz w ontario lub albercie.
    nie wiem tez na jak wyliczono w owym studium najnizsza quote w on i al ale
    jestem pewien ze jesli "in real life" zaczniesz dzwonic po firmach
    ubezpieczeniowych tej najnizszej nie uslyszysz nigdzie lub w jedej
    ubezpieczalnii na 10.
    w bc masz flat rate i koniec, niezaleznie od miejsca gdzie sie ubezpieczasz
    ktora bedzie porownywalna z ta najnizsza w innych prowincjach.
    ilu kierowcom chce sie shop around dniami, wykonywac 20, 30 telefonow?
    zreszta moze ten facet of research chcial bardzo dowiesc swoja teze ktora jak
    widac brzmi ze "rzadowe ubezpieczenie jest do d.".

    jak widac w linku ponizej "fakty" mozna naciagac do swoich tez:

    www.sgi.sk.ca/rates/index.html
  • 04.03.07, 02:50
    swoja droga to niezla sztuka tak sobie to powyliczac...
  • 02.03.07, 23:11
    > jesli kanada reklamuje sie jako kraj immigrantow w pozniej stwarza im problemy
    > pracy we wlasnych zawodach to cos jest nie tak. jesli chce sie specjalisty z
    > innego kraju nie mozna go zmuszac do prowadzenia taksowki przez 3 pierwsze lata

    Nie slyszalem, zeby Kanada za bardzo reklamowala sie w stosunku do potencjalnych
    emigrantow. Gdzie znalazles informacje na ten temat?

    Sa rzeczywiscie problemy z wyskorzystaniem potencjalu nowych emigrantow.
    To nie rzad Kanady stwarza problemy nowym imigrantom tylko potencjalni
    pracodawcy ktorzy mniej chetnie przyjmuja ludzi z innych krajow. Po czesci
    dlatego, ze trudniej sie z nimi porozumiec.
    Profesjonalne srodowiska jak College of Physicians and Surgeons of Ontario tez
    stwarzaja sztuczne bariery tlumaczac ze w ten sposob chronia kanadyjczykow.

    Moge wymienic tez kilka innych problemow.
    Czy to dowodzi ze w Kanadzie nie mozna odniesc sukcesu?

  • 03.03.07, 01:12


    >
    > Nie slyszalem, zeby Kanada za bardzo reklamowala sie w stosunku do potencjalnyc
    > h
    > emigrantow. Gdzie znalazles informacje na ten temat?


    chocby tutaj:
    sugerujesz ze kanadzie nie zalezy na immigrantach?

    www.emigrateshow.co.uk
  • 03.03.07, 01:29
    Ogladalem program na ten temat w TVO (Ontario), gdzie eksperci twierdzili,
    ze rzad Kanady wcale aktywnie nie rekrutuje nowych emigrantow
    szczegolnie w mniej rozwinietych krajach.
    Miedzy innymi dlatego zeby ich nie pozbawiac potencjalu intelektualnego.
    Jak ktos decyduje sie z wlasnej woli albo jest rekrutowany przez firme do pracy
    na polu naftowym w Albercie, to co innego.

    > www.emigrateshow.co.uk
    Wiecie cos o tym?
    Wyglda na jakies form gdzie mozna dowiedziec sie o emigracji do roznych krajow.
    W tym Kanady.
  • 03.03.07, 01:45
    oczywiscie mozna opowiadac bajki jak to jestesmy humanitarni jedak jesli kanada
    posiada programy typu Skilled Worker Class Immigration, Business Class
    Immigration to znaczy ze jednak sciaga immigrantow.
    jest to bardziej biernie dzialanie ale poniewaz zaiteresowanie jest ogromne, na
    akceptacje czeka sie latami to aktywne szukanie po prostu nie ma sensu.
    kanada nigdy nie miala silnej ekonomii wiec ci ktorzy sie zglaszali zupelnie
    rzadowi wystarczali.
    wraz z nietypoweym jak na ten kraj boomem na zachodzne szukanie staje sie
    bardziej aktywne.
  • 03.03.07, 01:55
    > oczywiscie mozna opowiadac bajki jak to jestesmy humanitarni jedak jesli kanada
    > posiada programy typu Skilled Worker Class Immigration, Business Class
    > Immigration to znaczy ze jednak sciaga immigrantow.

    Nie zciaga tylko przyjmuje tych ktorzy aplikuja.
    Spora roznica.
    Jak mnie firma zciagnela to zaplacila mi za podroz i dala pieniadze na
    zagospodarowanie.
  • 03.03.07, 02:12
    Styry alez ty bzdury wypisujesz i od razu widac ze nie masz pojecia o polityce
    imigracyjnej Kanady.

    Poczytaj sobie, dowiesz sie wiecej. Coprawda jest to opracowanie z 2002 ale
    dokladnie na samym pocztaku masz wyjasnione federalne cele polityki imigracyjnej.

    The federal government justifies large-scale immigration on the basis that it is
    essential to economic growth as well as to offset the aging of the population
    and the increasing proportion of retired persons to workers. These rationales,
    however, are not based on facts. The government's own research indicates that
    immigration and population increases play a role at best in economic growth. It
    is equally clear that only overwhelming levels of immigration would have any
    significant effect on reducing the aging of the population and avoiding higher
    dependency ratios and that there are much more practical ways of dealing with
    these issues than through immiration. Similarly, the government's claim that we
    require immigration in order to cope with an anticipated shortage of skilled
    workers is of questionable validity.

    While Ottawa has not released any figures on the overall cost of immigration to
    the Canadian taxpayer, it is likely that they are high, particularly during the
    past two decades when the overall economic performance of newcomers has fallen
    significantly below that of both earlier immigrants and people born in Canada. A
    major reason for this decline has been the priority given to family class
    immigrants, none of whom is required to bring with them either marketable skills
    or a knowledge of one of our official languages.

    The government's principal reason for promoting high immigration levels is the
    belief that most newcomers will vote for the Liberal Party in federal elections.
    This is particularly true of family class immigration, which is the least
    successful category in terms of economic performance and should be significantly
    curtailed.

    In addition to the lack of economic and demographic justification for current
    immigration levels and priorities, there are indications of social problems
    arising from the difficulties many immigrants encounter in adapting to the
    Canadian workforce and society. The important progress Canada has made in
    becoming a more tolerant and welcoming country to people from all over the world
    will be placed at risk if we fail to bring immigration levels and priorities in
    line with our economic and demographic needs and absorptive capacity.

    To achieve this, it will be necessary to raise public consciousness of
    immigration issues through informed debate and discussion. Only when Canadians
    are aware of the extent to which current immigration policies fail to serve the
    interests of the country and are prepared to demand that the government make
    fundamental reforms are we likely to see a significant improvement in the situation.

    www.fraserinstitute.ca/shared/readmore.asp?sNav=pb&id=418
    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 03.03.07, 02:31
    Ertes, jakis ty zajadliwy.

    Gdzie to przeczy temu co ja napisalem?

    Oczywiscie ze sa pozytywne skutki emigracji.
    Dlatego miedzy innymi sa programy rzadowe, ktore przyjmuja aplikantow.

    Roznica polega na tym ze tych wyksztalconych taksowkarzy nie zmuszano ani
    specjalnie nie zachecano do przyjazdu do Kanady.
  • 03.03.07, 03:19
    Ty naprawde wierzysz w to co piszesz?
    Bo mnie sie wierzyc niechce.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 03.03.07, 03:36
    Oczywiscie ze wierze, ze jestes zjadliwy.
    smile
  • 03.03.07, 00:27
    za_morzem napisał:

    > przypominasz mi tych powojennych immigrantow ktorzy tak samo reagowali na
    > emigracje lat 80tych. my tu lasy karczowalismy a wy od razu chceta ogrzewanego
    > domu i lazienki z prysznicem.
    >

    Tutaj zgadzam sie w 100%. Dokladnie takie samo wrazenie odnioslem.
  • 01.03.07, 19:36
    Na domy w Hgh park to nowy imigrant moze sobie popatrzyc conajwyzej.
  • 02.03.07, 00:27
    Daredevil, te informacje o prawku to juz nie aktualne chyba malo jestes zaradny
    w tej Kanadzie, ze tego nie spawdziles na Google.ca LOL. Masz pelne prawko w
    Polsce i takie samo dostajesz w Kanadzie, ale ty narzekaj dalej jak nie masz co
    robic. Pozdrawiam
  • 02.03.07, 02:44
    Chyba musisz nauczyc sie czytac ze zrozumieniem co jest napisane.
    Przeczytaj post devila jeszcze raz. Skup sie.
  • 03.03.07, 04:26
    Szkoda ze ocenilas daredevila falszywie. Ja jestem niespelna trzy lata tutaj.
    Ja przezylem to, robienie prawka w Kanadzie to koszmar. A zreszta co bede pisal
    przyjedz to zobaczysz, kazdy podejmuje decyzje sam za siebie. Jak Ty od razu
    stawiasz teze ze te informacje sa falszywe i Ty lepiej wiesz od tej osoby,
    ktora tutaj jest i przechodzi przez to wszystko, to po co ja bede pisal.
    Zycze powodzenia.
  • 04.03.07, 05:31
    Heh niektorzy podchodza od razu do egzaminu na pelne prawko i zdaja i po sprawie.
    Ja tez tak chcialem, bo przeciez w Polsce jezdzilem 10 lat ale faktycznie dalem
    ciala i mnie oblal (to bylo w ON). Poszedlem wiec zdawac ten jeden nizej i
    zdalem spokojnie. A potem w BC okazalo sie, ze z tym nizszego stopnia z ON plus
    moje doswiadczenie z Polski wystarczaja, bym w BC dostal pelne prawko bez
    zadnego egzaminu. Tak wiec przepraw specjalnych nie mialem. Chociaz w USA mowia
    to zupelnie prosta sprawa.
    W kwestii ubezpieczenia auta to ON jest kosmicznie drogie w porownaniu z BC (za
    pelne ubezpieczenie nowego auta place mniej tutaj niz znajomek za 10 letniego
    rzecha w ON i on placi tylko dozwolone minimum). Natomiast AB jest zdecydowanie
    tansza od BC.
    Natomiast w ON mozna znalezc ubezpieczalnie, ktore sie specjalizuja w
    ubezpieczaniu aut konkretnych grup zawodowych (nasz znajomek ktory jest
    inzynierem z takowego korzysta) i oni potrafia byc o wiele tansi. Ale to juz
    trzeba poszukac.
  • 04.03.07, 06:28
    "Natomiast AB jest zdecydowanie tansza od BC."

    nie wiem skad masz takie info ale zaloze sie ze w albercie zaplacisz co najmniej
    15-20% wiecej niz placisz w bc. to znaczy jak wykonasz 10 telefonow, jesli
    wykonasz tylko jeden lub dwa mozesz zaplacic i 2 x wiecej.

    www.sgi.sk.ca/rates/index.html
  • 08.03.07, 06:07
    Wiesz co, moj szef (mieszka w Edmonton) za dwa nowe auta placi mniej niz my za
    jedno nowe w BC. Nawet gdyby wylaczyc jego wieksze znizki to i tak jest to mocno
    tansze tam niz w BC.
  • 08.03.07, 06:42
    nie wiem nic o twoim szefie ale mieszkalem kiedys w edmonton i placilem wiecej
    za ubezpieczenie niz w bc.
    mam tez tam znajomych ktorzy podrozuja na linii vancouver-edmonton, mieszkajac i
    tu i tu, kazdy sobie chwali icbc jako tansze.
    polecam wykonac szybki telefon do jakiejkolwiek ubezpieczalni z edmonton i
    zapytac sie o quote na ubezpieczenie w twojej sytuacji i porownanie go z tym
    ktore obecnie placisz.
    jesli bedzie taniej masz u mnie piwo.
  • 09.03.07, 04:43
    Oczywiscie, ze bycie anglista z obcym akcentem w kraju gdzie posluguja sie tym
    jezykiem ma male wziecie zawodowe. Radze ci wziac sie za jakies porzadne
    studia, bo na wyjazd do USA nie masz zadnych szans. Cwaniakow w USA biora, jak
    maja odpowiednie wyksztalcenie. Inaczej polskich golodupcow, z dyplomem
    anglistyki z Pcimia Gornego, i do tego w pretensjach nie akceptuja.
  • 04.03.07, 16:11
    Gdy czytałam wypowiedź Daredevil’a nasunęły mi się pewne uwagi. Gdy się czyta
    jego wypowiedź, że jest tu źle, można wysnuć wniosek, że jest tu gorzej niż w
    innych miejscach, do których emigrują Polacy.
    Jest to prawda, że nie jest tu łatwo na początku i większe są problemy z
    uznaniem wykształcenia z Polski niż w Europie, ale i w państwach europejskich
    nie brakuje problemów. Na terenie Anglii i Irlandii czynsze oraz cena mieszkań
    i domów jest wyższa niż w Kanadzie, co od razu wpływa na status materialny
    tam. W Londynie w ogóle czułabym się teraz mało pewnie, ze względu na to, że
    dalsze zamachy terrorystyczne są tylko kwestią czasu.
    Moim ulubionym krajem jest Francja ze swoją służba zdrowia, w której nie ma
    żadnych kolejek i ze swoim rozbudowanym systemem socjalnym, ale nie jest tam
    łatwo zamieszkać i podjąć pracę. W ogóle otworzenie i prowadzenie własnej
    firmy w Kanadzie w porównaniu z Francją to bajka.
    Generalnie z imigracji do Kanady mogą być zadowolone osoby, które mają ceniony
    tutaj zawód. W przypadku kobiet ważna jest doskonała znajomość angielskiego i
    chęć do dalszej nauki, w przypadku mężczyzn mniej, bo nawet z dość słabym
    angielskim mają szanse na dobrze płatną pracę w budownictwie (ale tym niemniej
    z angielskim byłoby jeszcze łatwiej, można wtedy prowadzić własną firmę,
    zdobywać kontrakty) i w innych miejscach, gdzie pracuje się fizycznie.
    Mają szanse odnaleźć się tutaj osoby, które kochają przyrodę, lubią wyjazdy na
    łono natury, lubią sporty zimowe i mogą spokojnie żyć bez europejskich
    przyjemności, typu architektura, muzea, etc. Do osób zadowolonych należą też
    ci, którzy dzięki dobrym dochodom mogą szybko uzyskać dobry status materialny,
    cieszy ich posiadanie domu w mieściu, cottage’u w lesie nad jeziorem, dobrego
    samochodu, etc. Plusem jest to, że imigrant nie czuje się tu gorzej niż osoba
    urodzona na miejscu, nie ma dyskryminacji i od chwili złożenia przysięgi
    obywatelskiej, o ile zna dobrze język, może poczuć się tu jak u siebie.
    Ciężki orzech do zgryzienia mają natomiast osoby mieszkające np w Toronto,
    którym przeszkadza to, że coraz większy procent ludności tutaj to przybysze
    spoza Europy.
    Ważne jest też nastawienie z jakim się tu przyjeżdża. Osoby mało zaradne,
    niepewne siebie, nie zdecydowane mogą przeżyć załamanie w pierwszych tygodniach
    lub miesiącach, szukając tej pierwszej pracy. Dobra wiadomość jest taka, że
    się w końcu tę pierwszą pracę znajduje, a później jest już dużo łatwiej.
  • 04.03.07, 16:22
    O prosze, i ty potrafisz cos napisac i to calkiem rozsadnie.
    Az dziwne.
    Tylko pamietaj, jak bedziesz pisac glupoty o sasiadach jak to masz w zwyczaju to
    dostaniesz 10 linkow, jak to nie raz bylo, ze malo albo nic nie wiesz na temat
    tego gdzie mieszkasz.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 15.03.07, 16:06
    porownywanie roznych dziedzin zycia nie ma troche sensu.
    niekompetancja lekarzy a restrykcyjny system prawny to dwie oddzielne sprawy
  • 15.03.07, 16:39
    Dyskusja jest bardziej ogolna.
  • 06.03.07, 18:10
    Cos chyba za bardzo sie wkurzyles wink

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 09.03.07, 04:35

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.