Dodaj do ulubionych

Edmonton - jakie to miasto?

05.04.07, 17:10
Witam wszystkichsmile

Pisalam juz jakis czas temu na tym forum, ze wyjezdzamy wraz z mezem do
Calgary w Albercie. Wlasnie dzis odebralismy wiadomosc, ze to bedzie jednak
Edmonton. Ten sam stan, ale jednak zmiana.

Zasiegnelismy wczesniej troche informacji na temat Calgary w necie i u
znajomych, ktorzy tam byli, a teraz cale poszukiwania trzeba zaczac od nowa.
Czy ktos moze napisac - podzielic sie swoimi wrazeniami na temat tego
miasta. Jedyne co na razie udalo mi sie wyszukac, to ze jest niebezpieczne -
statystyki kryminalne. Chcialabym wiedziec jak tam sie zyje, czy to duze
miasto i jak wyglada sytuacja z transportem. Jak ktos ma jakiekolwiek
informacje, odczucia to chetnie poslucham, a raczej poczytam.

Dzieki i Wesolych Swiat dla wszystkich,
Pa Jessi ...
Edytor zaawansowany
  • 05.04.07, 17:28
    Tych statystyk to az tak nie bierz sobie do serca.
    I tak jest bezpieczniej niz gdziekolwiek w Europie.

    Moim zdaniem Edmonton jest miastem w ktorym niewarto mieszkac. Tragiczny klimat,
    daleko od wszystkiego itp.
    Ale musisz pojechac i sama zobaczyc czy tobie odpowiada. Skoro decyzje juz
    podjeliscie to nie ma sensu doszukiwac sie dziury w calym.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 05.04.07, 20:46
    A jaki tam jest klimat? Myslalam, ze podobny do tego w Calgary? I co to znaczy,
    ze daleko do wszystkiego - moglbys rozwinac...
  • 05.04.07, 21:25
    moze lepiej zobacz w atlasie gdzie lezy Edomonton i wszytko bedzie jasne.
  • 05.04.07, 22:03
    Jasnesmile
    Zadalam w watku pytanie o odczucia na temat Edmonton; atlas na pewno mi
    odpowie, hehe...
  • 05.04.07, 22:11
    na temat polozenia, odleglosci i warunkow klimatycznych napewno pomoze
    odpowiedzec
  • 05.04.07, 22:35
    Ale odleglosci od czego? Co to znaczy daleko do wszystkiego? Nie wiem jak mam
    to interpretowac? A ty sunny tam byles i nie chcesz wprost napisac co myslisz,
    bo masz ochote sie podroczyc, czy nie byles, nie widziales i tyle wiesz co
    wyczytales z mapy???
  • 05.04.07, 22:57
    Miasta kanadyjskie, zreszta nie tylko kanadyjskie sa w miare podobne wiec to co
    wiesz o Calgary bedzie w wiekszosci pokrywalo sie z tym co zastaniesz w Edmonton.

    Przez daleko rozumiemy daleko na Karaiby gdzie zwykle spedza sie urlopy, daleko
    do Europy/Polski, daleko do Oceanow. I ten klimat... zima przez 8 czy 9 miesiecy
    i taka zima ze -20 wydaje sie srodkiem lata...


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 05.04.07, 23:28
    Uuuu - no to faktycznie mrozno... A jakis czas temu pisalam, ze tu w Irlandii
    beznadziejny klimat, bo caly czas mokro i wichury i nagle jak reka odjal - od
    tygodnia mamy piekna wiosne +14 i bez deszczu; nie pamietam takiej pogody w
    Dublinie od prawie 5 lat. Jak rozmawialam dzisiaj przez tel. z konsultantami z
    Winnipeg, to sie dowiedzialam, ze u nich -20. Az trudno uwierzyc; no coz
    trzeba bedzie sobie jakos radzic z tymi temperaturami. Eech nigdy nie ma tak,
    zeby nie moglo byc lepiej; zawsze sie znajdzie jakis negatywny elemencik, a w
    tym przypadku wyjatkowo negatywny, bo az -20 w kwietniu.
  • 06.04.07, 02:47
    plusy edmonton to:
    - stosunkowo niskie ceny domow (w porownaniu do vancouver czy calgary, choc
    przez ostatni rok wzrosly o 100%)
    - bardzo duzo pracy, w wiekszosci dziedzin.
    - jeden podatek, federalny, w innych prowincjach sa dwa (federalny plus
    prowincjonalny).


    minusy:
    - powoli rosnace ceny domow. ciagle jest w miare ok ale...
    - bardzo zle drogi.
    - bardzo dluga zima i ogolnie bardzo nieprzyjazny klimat.
    - zaskakujaca zle zorganizowane odsniezanie ulic jak na zimowe miasto.
    - caly rok powszechne na ulicach kurz, brud, bloto.
    - brak miejsc rekreacyjnych; przyroda do bani, brak jezior, lasy geste i niskie,
    tundrowe.
    - prerie to kontynuacja amerykanskiego mid-west czyli obszaru charakteryzujacego
    sie "kultura redneck". okreslenie redneck mozna chyba scharakteryzowac po
    polsku "wiesniactwem".

    warto wspomniec ze w kanadzie istnieje gradacja "kto sie z kogo smieje" czyli:
    wszyscy sie smieja z nowej funlandii.
    pozniej sie smieja z prowincji na wschod od quebec i ontario.
    nastepnie sie stukaja w glowe slyszac o (po kolei) saskatchewan, winnipeg i
    albercie (z alberty najmniej).
    ci w winnipeg i albercie stukaja sie w czolo slyszac o saskatchewan, ci w
    albercie slyszac o saskatchewan i winnipeg.
    ci w bc, ontario i quebec smieja sie z alberty, saskatchewan, winnipegu i calej
    reszty.
    no i cala reszta smieje sie z quebec.


    jednym slowem lepiej zebyscie trafili do calgary bo miasto duzo lepiej polozone
    i z troszke lepszym klimatem.
    mieszkania sa tam jednak duzo drozsze.
    ogolnie warto zobaczyc alberte bo jest to jeszcze jedno doswiadczenie w zyciu.
    zostac na stale chyba nie.
  • 06.04.07, 04:46
    daje ci rok Jasia. Przyjedziesz, po 2 miesiacach zacznie cie wkurriwac ta
    beznadziejna nijakosc zycia w kanadzie, brak szeroko rozumianego zycia
    (spolecznego, towarzyskiego, kulturalnego, u name it). I co to za pomysl wyjazdu
    na takie wypizdowo jak Edmonton??? ja pierdole, pojedz na Pajeczno gorne w Pl,
    pomieszkaj tam po czym wyobraz sobie, ze to centrum rozrywki w porownaniu do
    tego zadupia w kanadzie.

    P.S
    nie kumam, jeden mysli jak z tego kraju zdupic a inny sie tu pcha, poyebalo sie
    ludziom w glowach.

    P.S
    mam w dupie co napiszesz, sram rowniez na gosci typu soup_nazi ktory probuje
    lukrowac gowno (czyt. kanade) oraz niejakiego cwelika by the name of bart.

    pozdro za morzem
  • 27.04.07, 18:20
    daredevil1, ciekawa jestem gdzie mieszkasz, czy w Kanadzie?
    jesli tak, a tym bardziej w Edmonton,to takie 'zjawisko' jak ty jest bardzo
    popularne - wiecznie niezadowolony emigrant, narzeka na wszystko, ale d... sie
    stad nie chce ruszyc - jesli ci sie nie podoba to sie wyprowadz.
  • 06.04.07, 09:18
    Dzieki za_morzem i ertesowi za wyczerpujace postysmile ojjj usmialam sie z
    tego ich smiania sie nawzajem z siebie - dobre to; ale co kraj to obyczaj.

    Wolalam szczerze mowiac wczesniejsza wersje wyjazdu do Calgary, ale coz
    zrobic skoro praca jest w Edmonton. Jedziemy tam, gdzie nas wysla, a pozniej
    sie zobaczy. Mam wujka w Halifaxie, wiem ze jak jeszcze utrzymywal z nami
    kontakty, to byl zadowolony - ale to bylo jakies 15 lat temu.

    Tak, czy inaczej cieszymy sie bardzo, ze jedziemy i nie mozemy sie
    doczekac. Wiemy, ze poczatki beda trudne. Znamy to troche - tzn. zaczynanie
    wszystkiego od poczatku na emigracji; jak zaczynalismy w Dublinie to bylo
    ciezko - nie bylismy jeszcze w UE, praca na czarno, zadnej pomocy z nikad i do
    tego bardzo slaba znajomosc angielskiego. Ale jakos sie poukladalo. Musze
    przyznac, ze nawet niezle i z tego powodu (ze strachu chyba, zeby znow przez to
    przechodzic) odrzucilismy jedna oferte wyjazdu w ubieglym roku - to bylo
    Winnipeg.

    Teraz myslimy sobie, ze szkoda zaprzepascic taka okazje i chcemy
    zaryzykowac. Cieszymy sie bardzo, bo lubimy wyzwania, zmiany. Odpowiedzi moga
    byc tylko dwie - albo nam sie spodoba, albo nie i wrocimy do Dublina. Staramy
    sie nie palic tu mostow, pracy jest duzo, znajomosci po 5 latach rowniez, wiec
    bedzie w razie czego jakas furtka powrotu.

    Taka ciekawostka - boss mojego meza mieszkal przez kilka lat w Kanadzie.
    Jak maz zapytal go: "Sluchaj Ciaran, chcialbym zostawic sobie furtke, pracuje u
    Ciebie tyle lat, jesli w Kanadzie nam sie nie ulozy, to czy znajdzie sie dla
    mnie praca u Ciebie, gdybym sie zdecydowal wrocic"
    Na co on: "Jasne, u mnie zawsze jest duzo pracy dla kierowcow, ale co ty
    chlopie, jak tam pojedziesz to na pewno nie wrocisz".

    Ale zobaczy sie...
  • 06.04.07, 16:11
    Sprobowac zawsze warto wiec jak najbardziej powinniscie.
    Pomieszkacie, zobaczycie. Moze wam sie spodoba. Ostatecznie ludzie tam mieszkaja.
    I z dwojga zlego to wolalbym Edmonton jak Halifax.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 06.04.07, 20:18
    mysle ze dla was jako "newcomers" edmonton dziala na korzysc ze wzgledu na
    nizsze koszty zycia niz calgary.
    sytuacja w zachodniej kanadzie jest bardzo dobra jesli jedziecie na kontrakt bez
    problemu bedzie mozna zalatwic, z poparciem pracodawcy pobyt staly i pozniej
    mozna sie przeprowadzac gdzie sie chce.



    co do szefa twojego meza- on wrocil. smile)))).
    wiec takie gadanie jest troche bez sensu.

    "Taka ciekawostka - boss mojego meza mieszkal przez kilka lat w Kanadzie.
    > Jak maz zapytal go: "Sluchaj Ciaran, chcialbym zostawic sobie furtke, pracuje u
    >
    > Ciebie tyle lat, jesli w Kanadzie nam sie nie ulozy, to czy znajdzie sie dla
    > mnie praca u Ciebie, gdybym sie zdecydowal wrocic"
    > Na co on: "Jasne, u mnie zawsze jest duzo pracy dla kierowcow, ale co ty
    > chlopie, jak tam pojedziesz to na pewno nie wrocisz"."


  • 06.04.07, 21:16
    No tak wrocil, ale do siebie, do swojego kraju, wiec to troche co innego. A my
    i tak mieszkamy za emigracji. Dla nas to bedzie porownanie jednego obcego
    kraju do innego obcego, wiec on to mial na mysli.

    Mysle sobie, ze tu w Irlandii nie ma Kanadyjczykow (poza turystami, takich
    osiedlonych), a w Kanadzie jest ich mnostwo. To tez o czyms swiadczy...
  • 07.04.07, 08:13
    www.goyk.com/video.asp?path=1213
    zapomnialem dodac ze z kanady smieja sie w ameryce.
    w kanadzie z ameryki tez ale troche z zazdroscia.

    a wracajac do edmonton, podobnie jak pooprzednik nie daje wam dluzej niz rok,
    dwa lata. chyba ze jestescie ludzmi malo wymagajacymi i skupionymi na zyciu
    domowo-rodzinnym.
    w edmonton jedynym miejsciem w jakim sie spaceruje, przez wiekszosc roku (8 mies
    zimy) jest slawny west edmonton mall. cale miasto sie do niego zjezdza i spedza
    tam czas. w soboty i piatki wzdluz uliczek malla, z dziesiatkami ZAMKNIETYCH
    sklepow spaceruja setki ludzi.
    jeden ze smutniejszych widokow dotyczacych zycia
    kulturalno-towarzysko-rozrywkowego jakie widzialem.
    gdzie indziej w miescie sie nie chodzi/spaceruje.


    co do transportu najlepiej miec samochod. jednak jesli juz uzywa sie
    publicznego, najlepiej nie robic tego w czasie zimy, sprobuj przejsc jeden
    "blok" do przystanku przy temp minus 30.
    taki mroz moze udusic.
    z publicznego transportu korzystaja glownie emigranci i ci ktorym sie nie
    powiodlo w zyciu (pisze o zachodzie kanady, wylaczajac polowicznie vancouverski
    skytrain (polowicznie bo w nim pol na pol "loserka" i "normalni")) wiec raczej
    nie polecam o ile nie chcesz miec "ciekawych doswiadczen".
    nie wspominajac o tym ze w edmonton linie autobusowe czasem skladaja sie z
    jednego autobusu rano i jednego wieczorem. smile)))).

  • 07.04.07, 12:34
    Obejrzalam sobie filmik i musze przyznac, ze potwierdza to co do tej pory
    myslalam o Amerykanach - arogancja, arogancja i jeszcze raz arogancja. I do
    tego jeszcze kultura wypowiedzi wiele pozostawia do zyczenia; czyli jak brak
    argumentow, to powtarzajmy te same tylko glosniej, byle nie dac drugiej stronie
    dojsc do glosu...

    Fakt pozostaje, ze to Amerykanie maja (a raczej mieli) Milesa Davisa, Jimiego
    Hendrixa, Martina Scorcese i Hollywood, gdzie powstaja kichy ale i genialne
    kino. Tego nie mam zamiary negowac, bo nie ma to sensu. Chwala im za to i na
    pewno jak bede w Kanadzie to bardzo chcialabym odwiedzic Stany - zawsze
    chcialam tam pojechac. Jednak zdania na temat ich arogancji nie zmienie. Jest
    wiele aroganckich i nacjonalistycznych narodow, ktore uwazaja "my jestesmy
    lepsi, niz inni" - Niemcy, Anglicy, Francuzi, ale Amerykanie bija wszystkich na
    leb. Trzeba jeszcze dodac, ze to mniejszy terytorialnie kraj od Kanady ale za
    to wiele, wiele wiekszy jesli chodzi o liczbe ludnosci, wiec latwiej o wielkich
    ludzi.


    www.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE

  • 07.04.07, 16:31
    Taaa, ciekawe ze ten caly twoj powyzszy post brzmi bardzo arogancko.
    Jak to jest?
    Przeczytaj sobie gdzie jedziesz. W tym poscie 80% jest prawda:

    Byłem w Kanadzie przez miesiąc. I jestem bardzo rozczarowany. Moja opinia
    dotyczy wyłącznie życia ludzi, miast, kultury i strony cywilizacyjnej. Jeśli
    chodzi o przyrodę to oczywiście Kanada jest imponująca, obszar gigantyczny,
    rzeki jak jeziora, jeziora jak morza, źwerzyny i ryb pod dostatkiem.
    Jeśli chodzi o miasta i życie Kanadoli to jest raczej : tandeta, prowizorka,
    dziadostwo i nuda. Kanadę ratuje fakt, że państwo jest bardzo bogate i
    osadzone na solidnych anglosaskich fundamentach prawnych i etycznych. Kanada
    jednak ma problem nijakości, braku tożsamości - to jasne i trudno żeby na
    razie było inaczej bo historię mają krótką, a społeczeństwo to zlepek luzi z
    całego świata i to raczej tego biedniejszego niż bogatszego, którzy ze swoimi
    tobołkami przyjechali tutaj żeby się dorobić, a nie tworzyć nową jakość. Sami
    Kanadyjczycy żartują sobie z samych siebie, że są swoją tożsamość budują na
    negacji tego czym są Amerykanie. Jeśli zapytacie Kanadyjczyka jaki jest jego
    kraj to odpowie wam - Kanad is not lika US. Choć z naszego europejskiego
    punktu widzenia, te kraje są cywilizacyjnie bardzo, bardzo podobne.
    Toronto, ktoś napisał, że to piękne i czyste miasto, hmm, jak wielkie było
    moje zdziwienie. Toronto to imponujący stalowo szklany rdzeń, sięgający do
    nieba, owinięty taśmami mega autostrad o lekko nierównej nawierzchni. Wokół
    tego rozpościerają się stylowe, stuletnie, drewniane domki, przylepione prawie
    do siebie, z obdrapanymi oknami i wspaniałymi samochodami na podjazdach,
    lekko zapuszczone, brudnawe i zaśmiecone ulice (Kanada jest na prawdę
    zaśmiecona i chyba nawet bardziej jak Polska), parkingi, dziurawe drogi,
    sklepiki, które wyglądają jakby nie byly odświeżone od 20 lat, spokojne,
    ciche, ułożone, senne i nudnawe. Brak świeżości, pomysłu, brak skupienia na
    szczegółach. Ludzie to kolorowa mozaika z całego świata, wciśnięta w sportowe
    kurki i adidasy, a jednocześnie jakoś zachowująca swoją tożsamość, wyluzowana,
    starająca się dostosować do tego samego standardu, standardu świata zachodu,
    do moll'a, wal*martu, blokowiska, samochodu do języka angielskiego. Kebab
    podany więc będzie w trybie fast w zestawie z kolą. Wyobrażałem sobie, że
    Kanada to taka duża Szwajcaria, bardzo się myliłem przyznaje wyniknęło to
    totalnej niewiedzy i nie znajomości tematu. Teraz już wiem smile. Kanadyjskie
    życie, niestety by mi nie odpowiadało, chyba tak samo jak u siąsiadów
    poniżej. Oddaje cześć Kanadyjskiej przyrodzi i niech Kanadoli tych obecnych i
    tych co za chwilę się nimi staną, Ręka Boska broni, żeby tej przyrody nie tknęli!
    Jestem ciekaw jakie były Wasze wrażenia.
    Pozdrowienia z Ottawy.
  • 11.04.07, 14:31
    Kurde, calkowicie sie z Toba zgadzam, szczegolnie jezeli chodzi o brak zycia towazyskiego i nijakosc
    Kanady, ja strasznie sie napalalem wyjazdem do Toronto i spotkalo mnie rozczarowanie. Teraz jestem w
    Irlandii i ciagle mysle czy wracac czy nie do Kanady, na razie daje sobie troche czasu w ktorym postaram
    sie znalezc lepsze niz Toronto miejce w Kanadzie do ktorego warto by bylo jednak wyjechac. A jak mi sie
    nie uda to zostaje w Irlandii.
  • 07.04.07, 16:48
    za_morzem napisał:

    > www.goyk.com/video.asp?path=1213
    > zapomnialem dodac ze z kanady smieja sie w ameryce.
    > w kanadzie z ameryki tez ale troche z zazdroscia.

    Ann Coulter jest zajebista ale malo powazna.
    Tucker natomiast powiedzial dokladnie to co jest.
    Sama prawda. No moze oprocz dog sledding. hehe
    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."
    Galeria
    Picasa
  • 27.04.07, 18:14
    nie zgadzam sie z 'minusami'przestawionymi przez uzytkownika 'nad_morzem'
    > minusy:
    > - powoli rosnace ceny domow. ciagle jest w miare ok ale... --- teraz jest
    maj 2007, sredni domu koszutje $390 tysiecy, ceny nadal ida w gore i jest maly
    wybor na rynku, poniewaz to co sie pojawi zostaje zaraz sprzedane, oprocz tego
    kupujacy podbijajacy ceny zeby tylko cos kupic.
    > - bardzo zle drogi --- a widziales drogi w niektorych rejonach Ontario?
    > - bardzo dluga zima i ogolnie bardzo nieprzyjazny klimat ---- nie
    przesadzajmy z ta bardzo dlugo zimna (podobno Amerykanie mysla ze my tu
    mieszkamy w igoo); zima jest wprawdzie dluzsza od tej w Polsce, ale tak na
    dobra sprawe to bardoz niska temperatura jest to przez ok. miesiac. To nie to
    co przed 30-laty - tutaj tez mamy globalne ocieplenie.
    > - zaskakujaca zle zorganizowane odsniezanie ulic jak na zimowe miasto -- tu
    sie zgodze.
    > - caly rok powszechne na ulicach kurz, brud, bloto --- nie przesadzaj, a
    lepiej miales w Polsce? buty zawsze byly ublocony nawet na najlepszych ulicach
    polskich miasta; zreszta, troche kurzu i blota jest w kazdym kanadyjskim
    miescie, nie wspomne juz o Stanach.
    > - brak miejsc rekreacyjnych; przyroda do bani, brak jezior, lasy geste i
    niskie --- tutaj tez nie przesadzaj, malo jest miast ktore w samym centrum maja
    tak fajne parki jak River Valley Park, nawet widziala pare razy sarny
    przebiegajace przez ulice kolo Victoria Golf Course - w samym centrum; sprawdz
    dobrze mape w poszukiwaniu jezior to znajdziesz kilka na peryferiach miasta i
    nie narzekaj tez na lasy bo sa naprawde ladne.
    > - prerie to kontynuacja amerykanskiego mid-west czyli obszaru
    charakteryzujacego sie "kultura redneck". okreslenie redneck mozna chyba
    scharakteryzowac po polsku "wiesniactwem" --- jak na calym swiecie,
    masz 'wiesniakow' i 'nie-wiesniakow', zalezy tez jak sam sie czujesz i z ktora
    grupa spoleczenstwa obcujesz. Odpowiedniki redneck-ow znajdziesz rowniez w
    Anglii, Francji, we Wloszech, czy innych 'kulturalnych, europejskich' krajach.
    >
    > warto wspomniec ze w kanadzie istnieje gradacja "kto sie z kogo smieje" czyli:
    > wszyscy sie smieja z nowej funlandii. pozniej sie smieja z prowincji na
    wschod od quebec i ontario. nastepnie sie stukaja w glowe slyszac o (po kolei)
    saskatchewan, winnipeg i albercie (z alberty najmniej). ci w winnipeg i
    albercie stukaja sie w czolo slyszac o saskatchewan, ci w albercie slyszac o
    saskatchewan i winnipeg. ci w bc, ontario i quebec smieja sie z alberty,
    saskatchewan, winnipegu i calej reszty. no i cala reszta smieje sie z quebec. --
    nie jest to ewenement - podobne rzeczy mozesz zaobserwowac w wiekszosci krajow.

    jednym slowem lepiej zebyscie trafili do calgary bo miasto duzo lepiej polozone
    > i z troszke lepszym klimatem. -- staje sie to powoli nieaktulane, poniewaz
    teraz wlasnie Edmonton przezywa ogromny 'boom'; jedynym plusem Calgary jest
    mala odleglosc do Banff.
  • 11.04.07, 14:19
    Czesc ja tez mieszkam w Irlandii, zreszta juz od ponad trzech lat, wielu ludzi mawia ze pogoda jest tutaj
    kiepska itd.. ze mroczno i ciagle pada.. ale jak w koncu pojechalem do Toronto to sie okazalo ze w lecie
    bez aircondition nie da sie zyc wcale, taki skwar.. dlatego tez postanowilem teraz jechac gdzie indziej
    np.Calgary albo zachodnie wybrzeze Kanady, podobno w BC klimat jest najlagodnieszy, zimy lekkie a lata
    nie tak gorace. No ale ciagle jeszcze sie zastanawiam gdzie bedzie najlepiej, dlatego czesto zagladam na
    to forum.Pozdrawiam.
  • 06.04.07, 15:50
    nie bylem akurat w tamtej czesci Kanady, ale interesowalem sie (emigracja)
    troche alberta, duzo wyczytalem, m. in. na tym forum. Sporo watkow poswieconych
    albercie jest tez na forum Kanada i jej polonia.
  • 10.04.07, 22:59
    Ja mieszkam w Edmonton od jakies czasu i moge Ci napisac z pierwszej reki jaka
    jest sytuacja.

    Uroda: miasto raczej brzydkie z wyjatkiem River Valley

    Polozenie: 4h od gor, 3h od Calgary.

    Lotnisko: Bezposrednie polaczenia do Londynu, SF, i Denver. Reszta polaczen
    przez YVR, YYZ i Calgary.

    Przestepczosc: wielokrotnie mniejsza niz w Polsce. Powazniejsze sprawy to
    glownie gangi natives i Azjatow i o czywiscie narkotyki.

    Klimat: ha - no coz nie jest to CA. Zimno od pazdziernika do kwietnia (w tej
    chwili pada snieg). W sumie dwie pory roku: zima i lato, albo b. zimno albo b.
    goraco - duzy plus: wilgotnosc b. niska. Dla mnie to super bo przyjechalismy tu
    z zimnej i wilgotnej Szwecji.

    Kultura: tu jest akurat niezle. Silna scena teatralna, sporo festiwali.
    Uniwersytet tez organizuje sporo rzeczy.

    Ekonomia: rewelacja, (tyle, ze miasto robi sie drogie).

    To sum up: dobre miejsce na poczatek w Kanadzie i na robienie duzych pieniedzy
    (tylko trzeba chciec). Po jakis 10-15 latach przeprowadzka do BC i odcinanie
    kuponow. Jak lubisz sport i otwarte przestrzenie to na pewno nie bedziesz sie
    nudzic.
  • 11.04.07, 11:35
    Czesc bartsmile

    Dzieki za konkretne informacje; znalazlam loty z Dublina bezposrednio do
    Edmonton wprawdzie tylko w lecie (sezon od czerwca do wrzesnia) ale zawsze
    cos. Aaa i znalazlam w necie, ze jest tam najwiekszy park w Ameryce Polnocnej -
    prawda ???

    Ciekawi mnie czemu wyjechales ze Szwecji i jak Kanada wypada na tle doswiadczen
    ze Skandynawii. Zawsze same superlatywy ludzie opowiadaja o Szwecji? A jakie
    sa Twoje odzucia Kanada vs Szwecja.

    Pozdrawiam
    Jessi
  • 11.04.07, 16:54

    Ciekawi mnie i jednoczesnie dziwi ze ludzie wyjezdzaja z Irlandii, Anglii do
    kanady a zwlaszcza do Manitoby, Alberty. Jakos nie moge uwierzyc ze w UK, IRL
    jest na tyle gorzej zeby emigrowac tak daleko i w taki okropny klimat.
    BC jeszcze bym zrozumial choc tez nie do konca.

    Czego szukacie w Kanadzie czego nie znalezliscie na wyspach?
  • 12.04.07, 20:07
    Heh ertes, najwyrazniej tam nie jest tak jak to prezentuja amerykanskie media.
    Jak dodasz do tego rzesze Polakow ktorzy tam wyjechali w ciagu ostatnich 2 lat
    to znalezienie dobrej pracy moze byc juz problematyczne. A jesli nasi rodacy tak
    sobie pomagaja jak to maja w zwyczaju to juz moze wogole byc kosmicznie trudno.
    Poza tym sprawdz koszty wynajmu apartamentow w stos. do np. najnizszych zarobkow
    w UK i Kanadzie i koszty utrzymania. Specjalnie pisze o najnizszych zarobkach bo
    trudno, zeby od razu po przyjezdzie zarabiac srednia krajowa.
  • 11.04.07, 19:00
    Najwiekszy park to River Valley - ciagnie sie przez kilkadziesiat kilometrow
    wzdluz rzeki i jest naprawde super na rower czy narty (bieganie tez jak
    lubisz). Oprocz tego jest blisko do Elk Island NP i Strathcona Wilderness
    Centre. Edmonton to naprawde dobre miejsce jak lubisz sport, okropne jak chcesz
    pieknej architektury i starych cienistych parkow (tu nic nie przebije Europy).

    Szwecja w porownaniu z Alberta przegrywa na wiekszosci frontow: podatki sa
    srednio dwa razy wieksze (ale np. sales tax juz 4x wiekszy: 25% vs. 6%,
    podatek przy sprzedazy domu 30%! - tutaj 0% po roku mieszkania), ochrona
    zdrowia w AB porownywalna choc kolejki zdecydowanie mniejsze, zarobki
    zdecydowanie wieksze w AB, szanse rozwoju zawodowego dla mnie z polskim
    nazwiskiem nieporownywalne ze Szwecja (ukryty rasizm przykryty pc). Zreszta
    nawet moja zona, rodowita Szwedka dostala tu taka prace o jakiej moglaby tylko
    marzyc w swoim kraju (ochrona srodowiska). Oprocz tego nie ma tu takich
    problemow ze szkolami i imigracja jak w Szwecji (zobacz inny watek). Szwecja
    miala i ma program imigracyjny wpuszczajacy glownie uchodzcow, nie skilled
    workers. Rezultatem sa getta, wysoka przestepczosc i napiecia spoleczne. Tutaj
    problemy sa glownie z gangami, ale sa to ich wewnetrzne sprawy. Imigranci
    zasuwaja, integruja sie, zostaja szefami firm a nie narzekaja na socjalu.

    Poza tym ogolnie AB nie wtraca sie zbytnio w to co robisz, nie ma tu tej
    histerycznej nadopiekunczosci panstwa hodujacej miernoty. Ludzie
    przedsiebiorczy nie sa zbytnio dolowani podatkami i biurokracja, rejestracja
    firmy zabiera 0.5h. Co do innych prowincji trudno mi sie wypowiadac szczegolowo
    bo tam nigdy nie mieszkalem - Maritimes sa piekne ale ekonomia nie bardzo, QC
    to francuski balagan i podatki, ON - wielka prowincja z najwiekszymi
    mozliwosciami, ale jak dla mnie zbyt zanieczyszczona i daleko od gor, Manitoba,
    Sask - plaskie wiejskie prerie. BC jest piekna i niezle im tam idzie, dla mnie
    to jedyna alternatywna prowincja, choc jest tam drogo (domy). Polnoc, jak ktos
    lubi zimno i noce polarne, jest alternatywa bo krzycza tam za ludzmi do pracy.

    Negatywne strony Alberty to monokultura industrialna (nat. resources), tepota i
    waskie horyzonty obszarow wiejskich (ale Edmonton i Calgary sa duzo lepsze),
    brak hi-tech z prawdziwego zdarzenia, brak dobrej infrastruktury
    komunikacyjnej, zwlaszcza w Edmonton.

    To chyba tyle, jak chcesz wiecej informacji to pisz, postaram sie odpisac choc
    moze z opoznieniem. Poza tym za dwa tygodnie bede w Dublinie na konferencji,
    jak chcecie sie spotkac i porozmawiac na temat AB, to moze uda mi sie wykroic
    troche czasu na kawe albo pub. Bede przebywal w okolicach Burlington Hotel
    (chyba tak sie nazywa). pozdr.
  • 11.04.07, 22:09
    on nie napisal ze alberta mniej zanieczyszcza tylko ze jest czystsza.
    co moze wynikac wylacznie z mniejszej populacji i krotszej
    albertanskiej "historii zanieczyszczania".

    estetycznie alberta wyglada, ze wzgledu na suchy klimat, non stop brudna,
    zakurzona i nieswieza.
    a drogach jest caly czas mnostwo blota albo kurzu i zwiru.
    dodac jeszcze przewage pick up trucks nad innymi samochodami, mnostwo
    olbrzymich ciezarowek, nawet w samym miescie edmonton czy calgary, wrazenie
    nieciekawe...
    brrrrrrrrrrr...
  • 11.04.07, 22:20
    Nasz kolezka andriusza poczul sie osobiscie urazony gdyz Bart smial napisac o
    zanieczyszczeniu Ontario gdzie Andrejek mieszka.
    Taki, wicie, rozumicie, lokalny patryota wink
  • 11.04.07, 22:10
    Nie mieszkasz w Albercie wiec nie zabieraj glosu Andriuszka.
  • 12.04.07, 05:41
    Podawali jakis czas temu, ze Albertans kupuja bardzo duzo domow w BC. Ktos
    wspominal wyzej, o klimacie w BC - 17 stopni bylo dzisiaj (wiem, ze to watek nt.
    Edmonton wink
  • 12.04.07, 15:49
    17? brrr alez to obrzydliwie zimno!
  • 12.04.07, 20:02
    W porownaniu z Edmonton, gdzie 2 dni temu jeszcze mokry snieg padal ?
  • 12.04.07, 11:46
    No pewnie, ze chetnie sie spotkamy...
    To co czytam w Twoich postach na temat zycia w Kanadzie pokrywa sie z tym co
    slyszalam od znajomych, ktorzy tam byli. Chyba kazdy odbiera ten kraj inaczej,
    ale szczerze piszac nie zdazylo mi sie spotkac z negatywnymi opiniami dopoki
    nie zaczelam odwiedzac tego forum, hmm.

    Podaje moj nr tel - sprawdz maila
  • 12.04.07, 11:51
    jessi_ca jak sama napisalas sa rozni ludzie ,,ja mialem ta przyjemnosc spotkac
    roznych ludzi w Kanadzie i czasami nie dowierzalem swoim uszom co nie ktore
    osoby mowily na temat Kanady(nie byli to Polacy)no ale kazdy inaczej odbiera ten
    kraj.


    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • 12.04.07, 20:24
    "bycie" nie jest do konca wystarczajace do poznania kanady.

    trzeba pare lat pomieszkac.

    przyjedziesz, zobaczysz.

    bart dosc uczciwie i realistycznie opisal sytuacje w edmonton i ciezko sie z
    nim nie zgodzic.
    zreszta juz to samo poprzednio pisalem, miasto jest brzydkie jak kupa, ma malo
    obszarow rekreacyjnych, jest brudne itp.
    jest za to mnostwo pracy i ciagle jeszcze proporcja zarobkow do cen
    nieruchomosci nie jest tak szalona jak w calgary czy vancouver (choc otwierajac
    mls.ca moza dostac zawrotu glowy patrzac na ceny w edmonton).
  • 27.04.07, 18:54
    Jessi_ca, czytam sobie ten watek i czytam i smiac mi sie chce, bo jak zwykle
    pelno tu wypowiedzi nacechowanym typowa postawa wiekszosci kanadyjskiej Poloni,
    czyli, wiecznym niezadowoleniem. Skoro tak im sie tu nie podoba to dlaczego
    nadal tu mieszkaja?

    Edmonton nie jest taki zly. Wpradzie w BC (np. Vancouver czy Victoria) jest o
    wiele piekniej bo i ocean i gory, ale zycie jest tam beadzo drogie. Ontario
    jest zbyt zatloczone. Wschodnie prowincje (Nowa Szkocja, Wyspy Ksiecia Edwarda,
    itd) tez sa piekne, ale ekonomia jest tam bardzo slaba i ciezko o prace.

    Edmonton juz drugi rok przezywa okres ogromnego 'boom-u', zreszta jak i cala
    Alberta. Ceny domow i mieszkan poszly niesamowiecie w gore i nadal ida, plus
    ciezko jest cos znalesc bo duzo osob tu teraz przyjezdza z calej Kanady do
    pracy, wiec ten aspekt jest troche nie wesoly wszystkoch nowoprzybylych.

    Z praca nie powinno byc problemow, zalezy jakiej pracy szukasz, ale na kazdym
    kroku ktos kogos poszukuje do pracy. Nie do porownania z sytuacja sprzed 10-12
    lat.

    Poza tym, w Edmontonie jest jeden z najlepszych universytetow w Kanadzie
    (University of Alberta) oraz doskonala szkola techniczna (NAIT). Jest bardzo
    ladny, ogromny park (River Valley Park), ciagnacy sie wzdluz rzeki, ktora
    przeplywa przez cale miasto. Szczegolnie fajne warunki dla ludzi mieszkajacych
    w centrum, bo maja tu poprostu 'kawalek lasu' w srodku miasta, duzo tras do
    biegania, jazdy na rowerze, na wrotkach, miejsc do urzadzenia piknikow, itp.

    Uklad drug w Edmonton jest stosunkowo latwy, poniewaz aleje i ulice maja
    numery (rosnaco z poludnia na polnoc, oraz ze wschodu na zachod) i miasto jest
    w wiekszosci podzielone w kratke. Niestety w nowych dzielnicach juz trudniej
    trafic np. do znajomych, bo miasto zaczelo robic krete uliczki z nazwami
    zamiast numerow.

    Lepsza strona miasta (i przy tym drozsza) to dzielnice poludniowo-zachodnie
    (Riverbend, Belgravia) i zachodnie (Oleskiw, Westridge), oraz zachodnia czesc
    centrum (Glenora, Parkview). Wschodnia czesc centrum (Stadium) raczej nie
    zalicza sie do najlepszych, mieszkaja tu Indianie, Azjaci, sporo biednych
    ludzi. Do niezbyt dobrych zalicza sie rowniez dzielnice na wschodzie miasta
    (Clareview czy Abbotsfield). Polnoc i polnocny zachodz sa raczej przecietnie
    normalne, chociaz i tam zjadziesz super drogie miejsca czy troche biednej klasy.

    Na sam koniec taki maly komentarz - smutne to ale prawdziwe - w wiekszosci
    przypadkow obcowanie z Polonia nie jest zbyt fajne, poniewaz jej wiekszosc jest
    zazdrosna i falszywa. Patrza tylko jak tu byc lepszym od drugiego Polonusa, a
    jesli juz komus kto jest w Kanadzie krocej o nich lepiej sie zaczyna
    ukladac/powidzic, to juz im sie to nie podoba. Oczywiscie, nie mowie o
    wszyskich, sa tez wyjatki - ludzie serdeczni, ale takie kregi znajomych sa
    waskie i rzadko sie zdarzaja.

    Mam nadzieje, ze wszystko ulozy cie sie szczesliwie w Edmonton i ze bedziecie z
    mezem zadowoleni.
    Pozodzenia,
    Kamila

  • 28.04.07, 03:13
    zapominasz ze wiekszosc z edmonton ucieka po roku czy dwoch od przyjazdu.
    przynajmniej bylo tak kiedys, przed boomem ktory faktycznie sprawia ze miasto
    jest atrakcyjne dla biednych nie majacych nic do stracenia immigrantow
    czy kanadyjczykow z maritimes.

    smiac mi sie chce kiedy czytam takie opinie ze "nie jest tak zle".
    w porownaniu do czego?
    lublina?
    klimat jest paskudny a miasto brzydkie.
    mnostwo bezdomnych, zakurzone ulice i pelno pick up trucks.

    zaloze sie ze 2 na 3 edmontonians gdyby tylko mialo szanse wyprowadzilo by sie
    np. do vancouver ale tego nie zrobi bo ich na to nie stac.
    czesto sami twierdza ze jesli jeszcze troche ceny nieruchomosci podkocza do gory
    to juz nie bedzie sensuy mieszkac w edmonton jak mozna za podobne pieniadze
    kupic cokolwiek w bc.

    co do polonii to faktycznie edmontonska ma swoja specyfike.
    ci ktorzy oczekuja od zycia wiecej wyjezdzaja dosc szybko.
    byc moze dlatego reszta jest taka jak opisala ja poprzedniczka.
    w vancouver nie spotkalem nikogo zazdrosnego lub falszywego.
    wiekszosc znajomych ma dobre prace, szkoly domy, biznesy.
    nikt sie nie patrzy oceniajacycm okiem na innych.
    problem chyba w dobieraniu sobie znajomych.
    widocznie poprzedniczka przyciaga takich.
  • 28.04.07, 03:40
    a tak na marginesie, wiekszosc kanadyjczykow ma na temat edmonton i prerii
    (szczegolnie tam nie mieszkajacych) ogolnie dokladnie taka sama "typowo polska,
    forumowa" opinie.
    smieszne jest jak niektorzy polacy staraja sie byc "amerykansko pozytywni", inni
    od tej "zawistnej, negatywnej polonii" i udawac ze jak jest zimno to jest cieplo.

    www.discovervancouver.com/forum/topic.asp?TOPIC_ID=139876
  • 04.03.08, 04:59
    Ktos tutaj pytal sie o Edmonton zdaje sie, wiec podciagam ten watek.
  • 05.03.08, 01:18
    "Byłem w Kanadzie przez miesiąc. I jestem bardzo rozczarowany. Moja
    opinia dotyczy wyłącznie życia ludzi, miast, kultury i strony
    cywilizacyjnej"

    Czay polacy sa naprawde idiotami?
  • 08.03.08, 08:47
    kuba.perelski napisał:

    > "Byłem w Kanadzie przez miesiąc. I jestem bardzo rozczarowany. Moja
    > opinia dotyczy wyłącznie życia ludzi, miast, kultury i strony
    > cywilizacyjnej"
    >
    > Czay polacy sa naprawde idiotami?"""
    Dlczego tak sądzisz, ja za dwa miesiące jadę tam do męża(Edmonton) i zbieram informacje na temat życia tamtejszej polonii, a są naprawde różne... pozdrawiam
  • 09.03.08, 04:51
    sandra2001 napisała:

    zbieram informa
    > cje na temat życia tamtejszej polonii, a są naprawde różne...

    Jakis czas temu obilo mi sie o uszy radio Edmonton polonijne czy
    jakos tak. Pogoogluj w tym temacie to cos znajdziesz.
  • 12.03.08, 13:55
    Quote: "The morons who crap all over one city or another are losers
    who need to pump up their pathetic little egos by shitting on
    somebody else in order to feel superior. "

    Pasuje jak ulal do za_morzem. PS. zone juz znalazles?
  • 12.03.08, 19:59
    alez ci cisnienie skoczylo.
    podalem link do dyskusji a nie konkretnych wpisow ktore "crap all over" the city.
    dlaczego akurat wybierasz za przewazajace te ktore "crap all over"?
    sa tam przeciez tez inne.
    interesujaca reakcja, cos w stylu "uderz w stol", nie uwazasz?...
    moze napisz na tamtym forum ze przyjechales z polski do kanady i uwazasz ze
    dopuszczalne powinno byc tylko pisanie (o edmonton) "optymistycznie, wesolo".
    opinie kanadyjczykow na temat kanadyjskich miast sa 100 x bardziej wiarygodne
    niz np. twoje, z prostej przyczyny, sa pozbawione niebezpiecznych, neofickich
    obciazen i czerpia z wieloletniego doswiadczenia nieporownywalnego z twoim.
    Gdybym interesowal sie jakims miastem jako potencjalnym miejscem do osiedlenia
    chetnie zaznajomil bym sie z opiniami tych ktorzy zyja w tym kraju od urodzenia
    a nie tylko tych ktorzy wlasnie wyszli z taksowki jadacej z lotniska.

    PS. zone juz znalazles?
    dziekuje, juz dobry kawalek czasu temu smile;
    masz problemy na polu damsko- meskim i szukasz porad?
  • 14.03.08, 19:47
    bylem teraz pare dni w Edmonton. Miasto jak kazde inne, na ziemi ciagle lezy
    snieg, pogoda byla lepsza niz w Vancouver (slonce i +7) ale w nocy ciagle spada
    ponizej zera co z wiatrem daje calkiem konkretny mrozik (polowa marca).
    No i drogi do bani - max dziurawe, jak w Polsce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.