Dodaj do ulubionych

gdy mieszkasz w Kanadzie czujesz sie jakby

15.02.08, 22:18
ktos cie sprowokowal do naglych konwulsji, kiedy sluchasz lub
czytasz roznych opowiesci. Wszystko zalezy od tego gdzie w danym
czasie mieszkasz i ile jest promili w twoich zylach smile.

Ja mieszkam na dalekiej polnocy i kiedy czytam wypowiedzi jak jest w
Kanadzie, aly tych bardzo ogolnych; "w Kanadzie jest upal", "w
Kanadzie nastaly mrozy", "w Kanadzie to, w Kanadzie tamto" i tak w
kolko Macieju, to nie moge wyjsc z podziwu. Czlowiek mieszka w
Kolumbii Brytyjskiej i zaczyna polemike z czlowiekiem mieszkajacym w
Ontario nawzajem sie licytujac jak i gdzie co daja, graja, sprzedaja
itd., ile kosztuje dom i ile czasu jedzie do parku. A przy tym
gosciu z BC sam zapomina ze ta jego prowincja gdzie mieszka jest
ogromna i nie ogranicza sie tylko do okolic Vancouver, nawet jesli
bierze pod uwage okolice Kelowna czy Kamloops, a co dopiero 100 Mile
House (czy ktos z was byl tam? www.100milehouse.com/ ). To
samo dotyczy czlowieka z Ontario; prowincja jest ogromna i nie
ogranicza sie do okolic Toronto, London, Windsor czy North Bay (
www.city.north-bay.on.ca/ ). A co na temat zycia w Moosonee i
zimy czy lata przeczytamy tu na forum. A od tego miejsca jeszcze
wiele kilometrow na polnoc rowniez jest Ontario. Nie wspominajac o
ogromie Quebec; nie tylko Montreal czy Quebec. A co na temat zycia w
prowicjach atlantyckich? Hmmm ... ciekawe to wszystko.

Kanada jest tak ogromnym krajem, ze az trudno uwierzyc. I dla
przykladu, zycie na polnocy tu gdzie ja mieszkam nijak sie ma nawet
do zycia na polnocy Nunavut a przeciez to tez Kanada.

Kazdy z nas tutaj (na tym forum) mieszaka gdzies i tylko te okolice
jest w stanie opisac. Inne okolice Kanady sa tak odlegle, ze watpie
aby ktos z forumowiczow mial mozliwosc za swojego zycia nabrac
doswiadczenia zycia w BC, Albercie, Manitobie, Ontario czy innych
prowincjach niezapominajac o wszystkich polnocnych terytoriach aby
jednoznacznie wypowiadac sie jako "eksperci" na temat zycia w
Kanadzie. Sa oczywiscie ludzie, ktorzy byli to tu to tam. Sa ludzie,
ktorzy mieszkali moze przez rok czy kilka lat gdzie indziej. Ktos
tutaj pisal, ze mieszkal w Toronto i przeprowadzil sie do Okanagan w
BC. Nawet jesli jechal jedynka przez kilka prowincji i nawet jesli
zatrzymywal sie to tu to tam po drodze, nijak jego doswiadczenie nie
bedzie odzwierciedlalo jego faktycznej wiedzy na temat mijanych
okolic/czesci Kanady. Z pelnym szacunkiem do autorow watkow o
Kanadzie proponuje za kazdym razem dokladnie okreslac skad dokladnie
wiadomosci sa wstukiwane na to forum (w wielu przypadkach sa).

Kiedy czytalem watek o fajnej zimie w Kanadzie, ktora wlasnie
nastala albo o ilosci sniegu ktory spadl wlasnie w Kanadzie
zerknalem ukradkiem na moje okno i na ilosci sniegu za nim. Troche
smiac mi sie chcialo. Cokolwiek bym nie dopisal wtedy do watku
zabrzmialoby conajmniej dziwnie. No bo jak facio ktory mieszka
w "iglo" moze konkurowac z ludzmi, ktorzy wiedza lepiej jak w
(calej) Kanadzie wyglada zima.

Albo taki watek gdzies tam pod tytulem "ceny benzyny w Kanadzie"
albo inny "jakie sklepy w Kanadzie sa najtansze" albo "jak wyglada
zycie w Kanadzie" albo "jedziemy do Kanady - napiszcie jak tam
wyglada zycie"

Tutaj gdzie mieszkam tez jest Kanada. W okolicy Vancouver jest
Kanada jak rowniez w okolicach Toronto czy Edmonton. Jednak wyglad
tych "kanad" i zycie w tych miejscach do tego stopnia sie rozni, ze
moznaby smialo powiedziec, ze to nie jest ten sam kraj.

Kanadyjczykami sa rowniez Eskimosi, ktorzy mieszkaja niedaleko mnie.
A wiec wypowiadanie sie na temat "jak zyja Kanadyjczycy" dotyczy
rowniez i ich. "Kanadyjczycy po pracy nie wychodza z domu po 10
wieczor", "W Kanadzie istnieje recesja", "Kanada przezywa boom
ekonomiczny", "Za 30 dolarow na godzine mozna spokojnie zyc w
Kanadzie", "W Kanadzie litr benzyny kosztuje jeden dolar 15 centow",
"Nareszcie wiosna w Kanadzie", "Kanadyjska jesien jest
najpiekniejsza na swiecie", ...........

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie smile
Edytor zaawansowany
  • syswia 16.02.08, 03:57
    oczywiscie masz racje
    smile aczkolwiek:
    1. udzielamy sie na tym forum w mniej wiecej tym samym skladzie od
    bardzo dawna i wiemy ze np. zamorzem jest z Vancouver a Wiedzma z
    Toronto smile
    2. ludzie, ktorzy zadaja pytania typu: a jak sie zyje w Toronto
    zawsze byli i beda i oczekuja jakiejs tam odpowiedzi, ktora moze im
    sie przyda, a moze nie. Ktos, kto nie jest imigrantem tak naprawde
    nie wie, jakie pytania zadac... A ze jestesmy uprzejmymi ludzmi, cos
    tam staramy sie odpowiedziec. I najczesciej jednak zawezamy
    odpowiedz, mowiac, ze "u mnie" wynajem mieszkania kosztuje tyle a
    tyle... no chyba ze ktos zada pytanie, czy warto w Kanadzie
    studiowac ;P
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • za_morzem 16.02.08, 05:28
    mieszkalem w paru prowincjach i masz racje,
    kazda z nich ma swoja specyfike.
    upraszczajac mozna by powiedziec ze kanada dzieli sie na bc, prerie, ontario,
    quebec, pozniej wszystko cos na "dalekim wschodzie" no i twoje okolice (brrrr).
    roznice sa dosc duze, czasem jak miedzy warszawiakami i slazakami a czasem jak
    miedzy polakami i czechami wink.
    oczywiscie najwieksza jest miedzy frankofonami i "angolami".
    w bc zyje sie zupelnie inaczej niz na preriach, w ontario inaczej niz i tu tu.
    inni ludzie, inne podejscia do zycia.
    wiem ze ktos kto pierwszy raz przyjezdza do bc zwraca uwage na duzo "hippie
    types", "bums" i ogolnie roznego rodzaju luzakow.
    prerie to bardziej small town folks, niezby duzo luzu bo zycie nie piesci,
    kowbojska powsciagliwosc i prostota.
    ontario? duzo pick up trucks, starych amerykanskich "junkow" i mnostwo facetow z
    80's heavy metal look.
    moze to sie zmienilo, dawno nie bylem wink.
  • wiedzma30 16.02.08, 07:50
    >ontario? duzo pick up trucks, starych amerykanskich "junkow" i mnostwo >facetow
    z 80's heavy metal look.
    >moze to sie zmienilo, dawno nie bylem wink.


    No coments...

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • uysyigruby 29.07.09, 20:04
    za_morzem napisał:

    > ontario? duzo pick up trucks, starych amerykanskich "junkow" i
    > mnostwo facetow z 80's heavy metal look. moze to sie zmienilo,
    > dawno nie bylem wink.

    Tak to moze tu bylo w 90's smile
  • wiedzma30 16.02.08, 07:49
    Dzieki za ten watek smile Bardzo ciekawy i prawdziwy.

    Wiesz, to jeszcze bajka gdy o Kanadzie dyskutuja osoby tutaj mieszkajace, ale
    bywa i tak gdy najwiekszymi znawcami sa osoby z Polski, ktore nie maja nawet
    mglistego pojecia o Kanadzie. Ale wiedza, np. ze tutaj jest ciagle zimno i
    niemal nie bywa lata. wink))

    Osobiscie ne lubie pisac o czyms czego nie widzialam, o miejscach w ktorych nie
    bylam itp. (przegladnelam moje watki na 2 forach - w 90% podaje nazwe Toronto
    badz Onatrio. uff wink )

    Aha! Jak wroce z Moonsonee to mam nadzieje, ze nie zapomne opisac tutaj wrazen i
    koniecznie pogody wink
    O Norman Wells tez pamietam wink

    Pozdrawiam!

    Ale, ale to kanadyjska jesien nie jest piekna? smile
  • zigloo 16.02.08, 17:43
    wiedzma30 napisała:

    > Ale, ale to kanadyjska jesien nie jest piekna? smile

    Takiego pojecia u mnie (na przyklad nie ma). Jesli bys zaczela
    dyskusje z miejscowymi Kanadyjczykami na ten temat to by zrobili
    dokladnie takie same wielkie oczy kiedy ty robisz na widok slonia
    opalajacego sie w szortach na Hawajskiej plazy smile. Natomiast kiedy
    tutejsi Kanadyjczycy zaproponowali by ci dyskusje na temat zimy to
    uslaszalabys ponad setke okreslen sniegu czy kilkadziesiat okreslen
    na temat wiatru. Z pozdrowieniami (w 100% bez osobistych amimozji -
    z pelnym szacunkiem)
    smile
  • wiedzma30 17.02.08, 03:54
    Wiesz co? Moi nauczyciele - Kanadyjczycy-Kanadyjczycy - z takim zachwytem
    opowiadali o Indian Summer, o kolorach lisci. Lubia ta swoja szalono-kolorowa
    jesien smile))

    >to by zrobili
    > dokladnie takie same wielkie oczy kiedy ty robisz na widok slonia
    > opalajacego sie w szortach na Hawajskiej plazy smile

    Eee! Wielkie oczy na widok slonia na plazy? wink))) Chyba malo rzeczy mogloby mnie
    zdziwiwc smile

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • papalek 17.02.08, 04:39
    Zigloo zainteresuje cie moze o ile juz nue znasz historia Martina Fishera i jego
    psa Skookum. Byl to kiedys bardzo popularny komisk z gazeta wydawanych tylko na
    polnocy. Mozna kupic dwie ksiazkio z cyklu Skookum's North autorstwa Doug'a
    Urquhart'a. Bardzo dowcipne i bardzo doglene historyjki zartujace sobie z
    wszystkich.
  • zigloo 17.02.08, 18:28
    papalek napisał:

    > Zigloo zainteresuje cie moze

    z pewnoscia smile
  • zigloo 17.02.08, 18:28
    wiedzma30 napisała:

    > Wiesz co? Moi nauczyciele - Kanadyjczycy-Kanadyjczycy - z takim
    zachwytem
    > opowiadali o Indian Summer, o kolorach lisci.

    W Kanadzie istnieja olbrzymie przestrzenie pozbawione drzew i
    krzewow lisciastych a te tylko tworza tecze jesienne. Nie mozna
    uogolniac i nazywac kanadyjska "Indian Summer". No ale kto nad tym
    sie zastanawia? To moje teraz gadanie to jak glos na puszczy ...
    hehehe. Wcale nie mowie ze nie masz racji. Zlota piekna jesien jest
    i bedzie. Abym ja przezywal potrzebuje wybrac sie w twoje tereny.


    > Chyba malo rzeczy mogloby mnie zdziwiwc smile

    Czy to stwierdzenie czy twoje zyczenie?

    Jak to sie mowi: - badz ostrozna w swoich zyczeniach
    a co powiesz na ten temat?

    www.lifeinthefastlane.ca/wp-
    content/uploads/2007/08/running_of_the_bulls_sfw.jpg

    zdjecie pochodzi ze stronki bloga:

    www.lifeinthefastlane.ca/be-careful-what-you-wish-for-
    bloggers-lament/blogs-websites

    Z uklonami smile
  • wiedzma30 19.02.08, 16:24
    Blog udalo mi sie otworzyc, ale nie wiem co mialo mnie zadziwic, bo podane przez
    Ciebie linki sa "polowicznie" aktywne wink
  • ponton 17.02.08, 18:11
    zigloo napisał:

    Natomiast kiedy
    > tutejsi Kanadyjczycy zaproponowali by ci dyskusje na temat zimy to
    > uslaszalabys ponad setke okreslen sniegu czy kilkadziesiat
    okreslen
    > na temat wiatru. Z pozdrowieniami (w 100% bez osobistych amimozji -

    > z pelnym szacunkiem)
    > smile

    Ja mysle ze Ty tutaj stosujesz przenosnie zeby podkreslic moc
    Twojego stwierdzenia ze Kanada jest roznorodna. Bo sam wiesz ze w
    rzeczywistosci to okreslen na snieg mamy siedem, ewentualnie osiem,
    na temat wiatru moze byc troche wiecej, bo dochodza przymiotniki ale
    te 100 i wiecej to zart. Mysle ze to dobrze wiesz.
    Ja mysle tez ze my sie wszyscy identyfikujemy z niektorymi obrazami
    i symbolami Kanady nawet wtedy gdy ich nie ma codziennie w naszej
    bliskosci. Ja mysle ze to sie odnosi do klonowego liscia, polarnego
    niedzwiedzia, niedzwiedzia Kodiak, canoe, Bluenose zaglowca, Pier
    21, CN Tower, igloo, Aurea Borealis, Indian Summer, Anne of Green
    Gable, icebergs i tak dalej i tak dalej.
    Kanada jest niejednolita i temu nikt tu nie przeczy ale istnieje cos
    takiego jak zbiorowa swiadomosc przynaleznosci do specyficznego
    kregu symboli, ktore sa nasze wspolne. Dlatego jak pani Wiedzma
    pisze o Indian Summer to to nie ma znaczenia ze u Ciebie ono sie nie
    pojawia. Wazne jest ze to jest part of Canadian identity. Ja
    przepraszam ale nie umiem tego dokladnie przetlumaczyc.
    Nawet w malych panstwach ludzie maja rozne doswiadczenia z pogoda i
    przyroda w zaleznoci od swojej lokalizacji ale w ostatecznym
    rachunku wiecej laczy niz dzieli tych, ktorzy okreslaja sie jako
    Kanadyjczycy albo Polacy. Roznice sa lokalne, podobienstwa
    calosciowe.
  • zigloo 17.02.08, 19:24
    ponton napisał:

    > ale te 100 i wiecej to zart. Mysle ze to dobrze wiesz.

    masz tu linka - chociaz mowa o Szwecji podobienstwo jest ( zaraz
    znajde cos innego):

    turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,88824.html
    ponizej troche o Grenlandii:

    hornsund.igf.edu.pl/tmo/grenlandia/teksty/kilkaslow.html
    Juz blizej po angielsku (ponizej) polemika - a moze 200, moze 500
    okreslen:

    www.newsandevents.utoronto.ca/bios/askus3.htm

    Ponizej (ostrozna/niepelna - moim zdaniem) lista okreslen na snieg:

    www.firstpeople.us/glossary/Fake-Eskimo-Snow-Words.html

    Oczywiscie w sieci mozna odnalezc wiele innych stron z
    wyjasnieniami. Znajdziesz i takie ktore zaprzeczaja mojemu postowi a
    potwierdzajac twoja opinie o moich sklonnosciach do zartow.

    Potrzeba jest pomieszkac wsrod Kanadyjczykow polnocnej Kanady aby
    samemu stwierdzic "co je grane".

    > i symbolami Kanady nawet wtedy gdy ich nie ma codziennie w naszej
    > bliskosci. Ja mysle ze to sie odnosi do klonowego liscia,

    Masz racje. Jednak logika podpowiada aby nie stosowac w rozmowach
    metody czlowieka ktory nigdy nie ogladajac filmu produkcji polskiej
    wypowiada takie slowa: "Polskie filmy sa do niczego".

    > Canadian identity.

    Mysle, ze "kanadyjska tozsamosc" jest najblizszym okresleniem smile

    Niemniej jednak ta kanadyjska tozsamosc wypracowana zostala (w
    znaczeniu tego terminu) w posredni czy bezposredni sposob wylacznie
    przez kanadyjskich imigrantow. Czesto (a moze zawsze) pomijany jest
    fakt ze wlasciwa tozsamosc tego kraju to "twor" wszytskich ludzi
    tutaj mieszkajacych teraz i w przeszlosci oraz calego terenu tego
    kraju. No ale to (mysle) temat na inny watek.

    Z uklonami smile
  • ponton 18.02.08, 16:32
    Ja nie wiem dlaczego Ty robisz zalozenie ze ja nie mieszkalem na
    polnocy Kanady. Dlaczego robisz takie zalozenie? My sie chyba nie
    zrozumielismy, bo ja myslalem ze Ty znasz Inuktitut i ze mowisz o
    sniegu bo znasz ten jezyk. Jedna z tych website ktore cytujesz jest
    bardzo offensive. Duzo amerykanskich websites ma taki charakter sad
    Trzeba bardzo uwazac z czego sie korzysta w sieci. Ja tez nie wiem
    teraz o kim mowisz piszac o Kanadyjczykach na polnocy Kanady. Kogo
    dokladnie masz tu na mysli jezeli nie ludnosc indigenous? I ja Cie
    bardzo przepraszam ale te teksty po polsku sa dla mnie troche
    dlugie. Ja sie bardzo staram czytac i pisac po polsku ale to wymaga
    ode mnie duzo czasu i energi. I jeszcze powiem ze ja juz prawie nie
    uzywam Internet jako zrodla informacji bo to jest bardzo nie-wiary-
    godne zrodlo. Musialem wrocic do biblioteki wlasnie po pracy i
    reserach w Resolute bo Internet ma za duzo blednych albo nie-
    kompletnych informacji.
    Tozsamosc. Dziekuje za nowe slowo smile I ja sie zupelnie zgadzam z tym
    co piszesz w ostatnim paragrafie. I ja tez Ci sie klaniam.
  • zigloo 19.02.08, 00:57
    ponton napisał:

    > Tozsamosc. Dziekuje za nowe slowo smile I ja sie zupelnie zgadzam z
    tym
    > co piszesz w ostatnim paragrafie. I ja tez Ci sie klaniam.

    Ponton - jestes gosciu. Wiesz o tym? Sorry za przydlugie teksty. Z
    internetem to sie generalnie zgadzam. Pewno jak i ty jestem zwykle
    zajety i nie bardzo mam czas na kompletna analize info z netu.

    Znam kilkanascie osob/obywateli Kanady, ktorych ludzie zza granicy i
    niektorzy politycy nazywaja Inuits. Ot i wszystko. Czasem z nimi
    pije piwko i takie mi tam tematy wtlaczaja do glowy. W sumie mam
    dobry czas.

    Z uklonami smile
  • silling 18.02.08, 05:09
    w pelni zgadzam sie z zigloo,
    duzo bardziej z sensem jest pisac o konkretnych provincjach
    niz o "Kanadzie" jako takiej (i nie chodzi tylko o klimat),
    to prawie jak pisanie o "Europie"

    a propos:

    Living in Canadian Provinces.....Top Reasons


    TOP REASONS TO LIVE IN BRITISH COLUMBIA

    1. Vancouver : 1.5 million people and two bridges. You do the math.
    2. Your $400,000 Vancouver home is just 5 hours from downtown.
    3. You can throw a rock and hit three Starbucks locations.
    4. There's always some sort of deforestation protest going on.
    5. Weed


    TOP REASONS TO LIVE IN ALBERTA

    1. Big rock between you and B.C.
    2. Ottawa who?
    3. Tax is 6% instead of approximately 200% as it is for the rest of the
    country.
    4. You can exploit almost any natural resource you can think of.
    5. You live in the only province that could actually afford to be its own
    country.
    6. The Americans below you are all in anti-government militia groups.


    TOP REASONS TO LIVE IN SASKATCHEWAN

    1. You never run out of wheat.
    2. Your province is really easy to draw.
    3. You can watch the dog run away from home for hours.
    4. People will assume you live on a farm.


    TOP REASONS TO LIVE IN MANITOBA

    1. You wake up one morning to find that you suddenly have a beachfront
    property.
    2. Hundreds of huge, horribly frigid lakes.
    3. Nothing compares to a wicked Winnipeg winter.
    4. You can be an Easterner or a Westerner depending on your mood.
    5. You can pass the time watching trucks and barns float by.


    TOP REASONS TO LIVE IN ONTARIO

    1. You live in the centre of the universe.
    2. Your $400,000 Toronto home is actually a dump.
    3. You and you alone decide who will win the federal election.
    4. The only province with hard-core American-style crime.


    TOP REASONS TO LIVE IN QUEBEC

    1. Racism is socially acceptable
    2. You can take bets with your friends on which English neighbour will move
    out next.
    3. Other provinces basically bribe you to stay in Canada
    4. You can blame all your problems on the 'Anglo *#!%!'


    TOP REASONS TO LIVE IN NEW BRUNSWICK

    1. One way or another, the government gets 98% of your income.
    2. You're poor, but not as poor as the Newfies.
    3. No one ever blames anything on New Brunswick .
    4. Everybody has a grandfather who runs a lighthouse.


    TOP REASONS TO LIVE IN NOVA SCOTIA

    1. Everyone can play the fiddle. The ones who can't, think they can.
    2. You can pretend to have Scottish heritage as an excuse to get drunk and
    wear a kilt.
    3. You are the only reason Anne Murray makes money.


    TOP REASONS TO LIVE IN PRINCE EDWARD ISLAND

    1. Even though more people live on Vancouver Island , you still got the big,
    new bridge.
    2. You can walk across the province in half an hour.
    3. You can drive across the province in two minutes.
    4. Everyone has been an extra on 'Road to Avonlea.'
    5. This is where all those tiny, red potatoes come from.
    6. You can confuse ships by turning your porch lights on and off at night.


    TOP REASONS TO LIVE IN NEWFOUNDLAND

    1. If Quebec separates, you will float off to sea.
    2. If you do something stupid, you have a built-in excuse.
    3. The workday is about two hours long.
    4. It is socially acceptable to wear your hip waders on your wedding.

    more:
    www.joe-ks.com/archives_mar2003/Living_In_Canada.htm
    wink

    --
    Meet Your Meat
    www.meat.org/
  • zigloo 19.02.08, 01:03
    silling napisał:

    > w pelni zgadzam sie z zigloo,

    Wiec zalozmy jaki klub lub cos takiego smile

    Ja bede nadawal a ty bedziesz sie ze mna zgadzac. Potem napijemy sie
    dobrego piwa i nastapi zmaiana. Ty bedziesz nadawac i ja bede ci
    przytakiwal. Kto nas bedzie sluchal moze co nieco skorzysta smile

    Co o tym myslisz?
  • silling 22.02.08, 03:40
    kuszaca propozycja, zwlaszcza ta czesc z piwem (oczywiscie pod warunkiem, ze to
    nie ja stawiam wink ),
    ale musze sie przyznac, ze dla mnie to chyba jednak troche zbyt awangardowy
    sposob spedzania czasu wink





    --
    Meet Your Meat
    www.meat.org/
  • estevez 22.02.08, 18:05
    nie ma nic nudniejszego niz rozmowa 2 osob, ktore sie we wszystkim zgadzaja wink
  • krzemciopaluch 23.02.08, 03:36
    estevez napisał:

    > nie ma nic nudniejszego niz rozmowa 2 osob, ktore sie we wszystkim
    zgadzaja wink

    dla ciebie jako sluchacza, dla nich z pewnoscia bedzie to przezycie
    ich zycia - nigdy przedtem i nigdy potem
  • zigloo 29.02.08, 03:37
    silling napisał:

    > ale musze sie przyznac, ze dla mnie to chyba jednak troche zbyt
    awangardowy
    > sposob spedzania czasu wink

    zawsze mozesz sprobowac
  • mariolka32 26.02.08, 11:23
    Zigloo, alleluja!!! prawde napisales, kazdemu wedlug potrzeb, tylko
    ze nasza polska mentalnosc wylazi przez kazdy por skory, kazdy chce
    wiedziec gdzie najlepiej zamieszkac w Kanadzie i jka najszybciej
    zarobic fure siana, zwlaszcza ci nowi, nikt nie pamieta ze emigracja
    ma swoje prawa i czy to MB czy BC frycowe trzeba zaplacic , swoja
    przygode z emigracja juz przezylam i przez lat kilka mieszkalam w
    zach Londynie potem przeprowadzilam sie do Kentu,uk, i ci nowo
    przybyli z kozich wolek w Polsce wiedzieli ze Kent to dziura i nijak
    ma sie do Actonu czy Ealingu, widze ta sama historie w Kanadzie, juz
    niedlugo lece na stale, i ani zima staszna ani komary w MB, a
    shooping center moze byc nawet w Monterealu i don`t care, jak mi sie
    nie sopdoba tam gdzie jade to pojade na Thaiti,
    dzieki ze chcialo ci sie tyle napisac.
    pozdro z kentu
  • zigloo 27.02.08, 04:12
    mariolka32 napisała:

    > shooping center moze byc nawet w Monterealu i don`t care, jak mi
    >sie nie sopdoba tam gdzie jade to pojade na Thaiti,

    To o czym piszesz mariolka to jakos tak sie dziwacznie nazywa -
    dojrzalosc zyciowa, albo jakos tak. Niektore osobniki dochodza do
    tego szybciej a niektore wolniej a inne zkolei wogole nie wiedza o
    czym jest mowa i robia wytrzeszcz oczu na co jednak ani ty ani ja
    nie mamy wplywu. Pozostaje zatem wyemitowac w kosmos poytywna
    energie i przy tym nie martwic sie o rezultaty tej emisji.

    Pozdrawiam
  • mariolka32 27.02.08, 12:23
    ja juz moja energie od dawna emityuje i musze powiedziec im bardziej
    pozytywnie tym wiecej pozytywow do mnie wraca, to takie chyba pay it
    forward,
    co do dojrzalosci to masz racje, im wiecej wiosenek tym wiekszy
    dystans do tego co sie dzieje wokol nas, nie nadarmo mowia ze
    madrosc z wiekiem przychodzi i z doswiadczeniem oczywiscie.
    Jestem pozytywnie nastawiona do zycia, a konsumpcyjny tryb zaczyna
    mi przeszkadzac, dzisiaj cenie sobie jakosc zycia a nie ilosc
    (czegokolwiek)
    pozdrawiam ze slonecznego Londynu(no prawie mam jakies 15-17 mil)
    moze przyda sie slance w igloo pa
  • zigloo 28.02.08, 01:45
    mariolka32 napisała:

    > moze przyda sie slance w igloo

    To pojecie wzgledne. Igloo sie roztopi kiedy bedzie za mocno grzalo.
    Jak wszedzie i zawsze tylko zochowanie rownowagi jest madroscia.
  • mariolka32 28.02.08, 11:16
    nie zawsze, czasami trzeba troche jazdy bez rownowagi i bez
    trzymanki zeby docenic to co sie ma, nieliczni posiedli taka
    madrosc, no ale z wiekiem ....itp
    slonca juz nie ma wiec nie zycze,
    pozdrawiam
  • zigloo 29.02.08, 03:35
    mariolka32 napisała:

    > nie zawsze, czasami trzeba troche jazdy bez rownowagi i bez
    > trzymanki zeby docenic to co sie ma,

    mowimy wlasnie o tym samym

    rownowaga to jazda bez trzymanki i z
    rownowaga to byc zdrowym i tez nie
    rownowaga to rowniez zasmakowanie odrzucenia aby docenic to co sie
    ma (dokladnie o tym piszesz) a mianowicie akceptacje

    rownowaga w znaczeniu ze i narzekanie nie jest az takie glupie o ile
    tylko zachowa sie rownowage a tylko ten co spoglada z wysoka moze
    powiedziec czy w Kanadzie lub na forum o Kanadzie zachowana jest
    rownowaga

    konstruktywnie mozna dopiero wtedy kiedy ma sie ta swiadomosc

    a tak po zatym to mialem dzisiaj nawet przyjemny dzien
  • mariolka32 29.02.08, 11:28
    well, dajesz niezle, ale ciesze sie ze ktos pisze cos co mozna
    przeczytac, i nie jest to cena paliwa w Toronto, bo czesto zbyt duzo
    tu malkontentow, a tym ktorzy sa juz szczesliwi w K nie chce sie
    opisywac bo nie maja czasu, ja pewnie tez niedlugo przestane tu
    zagladac, dom sprzedany, teraz tylko sie spakowac i Kanado here I
    come!
    Czasami bawia mnie komentarze Polakow typu....w K jest zimno, bardzo
    zimno zwlaszcza zima......a kiedy ma byc zimno? latem?
    Tym bardziej swiezy powiew Twoich wypowiedzi utwierdza mnie w
    przekonaniu ze Kanada to miejsce dla mnie, jest tak ogromna i
    zroznocowana ze napewno znajde kawalek dla siebie, swojego czasu
    uwielbialam Notrthern Exposure albo po naszemu Przystanek Alaska, i
    to wlasnie ciagnie mnie do K, wiem ze to bylo na Alasce, ale
    zalozenia takie same, teraz namietnie ogladam Men in Trees, ten sam
    zamiar, spokoj, cisza, proste nieskomplikowane zycie w zgodzie z
    natura, i co z tego ze zima zwykly snow plough nie wystarcza i
    trzeba do odsniezania kilkutonowej maszyny, ale piekno jest w tym ze
    jka znudzi ci sie to mozesz przeniesc sie do Toronto, Manitoby czy
    PEI, i wciaz bedziesz w tym samym kraju.
    Brytyjczyk przeprowadza sie srednio 17 razy w zyciu, a my Polacy
    chcemy raz a dobrze i zeby wszystko bylo w zasiegu reki, o ta nasza
    zachlanna mentalnosc...

    ja nie mialam milego dnia bo mnie grypa bierze, nie wiem ktory raz
    juz w tym roku, takze jestem ciut marudna pa
  • zigloo 01.03.08, 04:39
    mariolka32 napisała:

    > ja nie mialam milego dnia bo mnie grypa bierze

    Aha. Jak wrocisz do normy pewno docenisz zes zdrowa i to sie nazywa
    madrosc zachowania rownowagi. O tym zreszta pisalas. Trzym sie
    dzielnie.
  • chris-joe 28.02.08, 23:54
    Z wielka przyjemnoscia przeczytalem caly watek. Nieczesto sie zdarzasmile

    Po 15 latach w Vancouver rzucilem sie na slepo do Montrealu. Prawie 7 lat temu.
    Spodziewalem sie roznic, ale nie mialem pojecia, ze....
    Wyczekuje powrotu do BC, najpozniej w przyszlym roku, jak wybawienia smile

    Na polnoc chyba sie nie polasze.

    Pozdrawiam serdecznie.


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • za_morzem 29.02.08, 03:41
    po prostu nie umiales zaakceptowac rzeczywistosci ktora cie tam otacza. wink.
  • chris-joe 01.03.08, 14:44
    To prawda. Nie tylko nie umiem, ale i nie chce.
    To sa naprawde dwa rozne swiaty.

    W BC dominujacym wzorem zachowania jest pewien typ post-brytyjskiej kurtuazji z
    dobrych domow, z "wyzszych sfer", bycie comme il faut, usmiech i wymiana
    grzecznosci, prowadzenie sie czysciutko, estetycznie i wogole bez zarzutu.
    Granice miedzyludzkie (elbow room) sa rygorystycznie respektowane, zas ich
    przekraczanie odbierane jest jako skandaliczny brak oglady. Stad tez wielu
    ludzi z zewnatrz zarzuca BC pewien snobizm i powierzchownosc zachowan.
    Mimo jednak owej rezerwy w kontaktach miedzyludzkich, w BC silne jest poczucie
    wspolnoty (community) i odpowiedzialnosci za nia (civic responsibility). Ta
    cecha zreszta jest wspolna chyba dla calej West Coast.

    Qubec jest niemal dokladna przeciwnoscia BC. To kraj, gdzie dominujacym jest
    etos chlopsko-proletariacki. Widac to swietnie w jezyku. Nawet wyksztalcony
    Montreal mowi ludowo, zas proby poslugiwania sie francuskim starannym,
    "elitarnym", wzbudzaja rubaszne smichy-chichy.
    Granice miedzyludzkie sa herlawe i latwo przekraczalne. Po chlopsku. I po
    chlopsku- nie ma tu troski o przestrzen wspolna. Montreal jest krzykliwy,
    egocentryczny i- brudny, zaniedbany, chaotyczny.
    O ile w Vancouver widuje sie zadbane panie z niedlacznym lekkim usmiechem na
    twarzy, o tyle w Montrealu przewaza typ ludowego, glosnego cwaniaka, ktoremu nie
    podskoczysz i go nie przegadasz.

    Gdy w Vancouver rzucisz smiec na ulicy, przechodnie zmierza cie wzrokiem takim,
    ze wiecej juz tego nie zrobisz; w Montrealu zas jestes dziwakiem, jesli szukasz
    kosza na smieci, badz gdy -nie daj boze!- zwrocisz komus uwage, by nie rzucal
    smieci pod nogi.

    Vancouver byl moim pierwszym kanadyjskim miastem. Tam stalem sie Kanadyjczykiem
    i tamtejsze normy w ciagu 15 lat staly sie moimi normami. Przeprowadzka do
    Montrealu wiec stala sie dla mnie regresem. Poczulem sie, jakbym wrocil do
    Polski. Swojszczyzna i anarchia- przed ktorymi wlasnie z Polski niegdys uciekalem.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • zigloo 02.03.08, 00:59
    chris-joe napisał:

    > To sa naprawde dwa rozne swiaty.

    Ciekawe jest to co napisales. Naprawde interesujace.
  • chris-joe 02.03.08, 08:32
    Bo poludniowy pas Kanady jest rownie zroznicowany, jak okreslenia sniegu na
    polnocy smile
    Masz absolutna racje: Jaka jest Kanada? -Ale ktora?
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • zigloo 02.03.08, 18:25
    chris-joe napisał:

    > Masz absolutna racje: Jaka jest Kanada? -Ale ktora?

    Masz absolutnie racje. Coz mozemy zrobic, kiedy ludzie nie maja
    pojecia o co pytaja. Nie widze w tym problemu bo przeciez brak
    swiadomosci nie jest niebezpieczne, niemniej jednak patrzac po
    sobie, kazdy kto decyduje sie na emigracje lub interesuje sie
    tematem wyemigrowania na druga strone kuli ziemskiej raczej powinien
    zainteresowac sie w bardziej szczegolowy sposob co i jak dzieje sie
    w kraju docelowym. Oczywiscie, najprosciej jest zadac pytanie na
    forum tym czy innym jednak kiedy owo pytanie nie jest precyzyjne
    taki czlowiek moze byc nieumyslnie wprowadzony w blad.

    Ale, ale ... piekne poranek mymy dzisiaj. smile
  • blackdwarrrf 04.03.09, 09:10
    zigloo napisał:

    > chris-joe napisał:
    >
    > > Masz absolutna racje:

    Panowie wy naprawde musicie zalozyc jakis klub i skoczyc na piwo - wszyscy ze
    wszystkimi sie zgadzają!!! smile)
  • zigloo 26.05.10, 04:03
    blackdwarrrf napisał:

    > Panowie wy naprawde musicie zalozyc jakis klub

    dobry pomysl smile

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ia/gi/vllq/2xuxthsHSb5hSrs8EX.jpg
    - kanadyjskimikser.blogspot.com
  • sylwek07 29.02.08, 12:04
    a dobrze chociaz sprzedaliscie dom?bo jaki jest rynek teraz w UK?
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • mariolka32 29.02.08, 12:24
    WELL, sprzedalismy i to niezle, zarobilismy tez, pomimo tych
    wszystkich info w TV, gazetach o spadajacych cenach domow nijka
    mialo sie to do naszej sprzedazy, moze dlatego ze mieszkamy na
    przedmiesciach Londynu domy ida tu jak swieze buleczki, nasz poszedl
    po 10 dniach od kiedy wystawilismy go na rynek, takze wszystkie te
    prognozy specow od nieruchomosci wziely w leb, zamias starcic
    zyskalismy ptawie 20% czyli bardzo dobrze a kupilismy go 2.5 roku
    temu, teraz tylko te ich wszystkie fromalnosci, to juz inna bajak.
    pozdro
  • sylwek07 29.02.08, 12:30
    no to gartuluje smile
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • len99 19.01.09, 05:23
    a mnie jest dzisiaj smutno... wlasnie minal rok jak tu jestem i
    dopadl mnie pierwszzy kryzys....jest mi tu naprawde dobrze, i nie
    obchodzi mnie w zasadzie kryzys ekonomiczny, jakos radzimy sobie....
    ale ta pustka wokol. To pewnie wina meza.. tak zyl do tej pory. Dom-
    praca-dom. Mnie to nie wystarcza, brakuje mi koncertow, wernisazy,
    spotkan autorskich.... pomijam aspekt zawodowy i swoje spelnienie w
    tym temacie Moze wiele sie tu dzieje ale ludzie nie maja na nic
    czasu.... Tu jestem nikim, chociaz w Polsce wiele lat walczylam o
    swoje wyzsze wyksztalcenie.
    Czy warto bylo?N arazie nie jestem pewna.... chociaz mam nadzieje,z
    ze przetrwam i napisze cos bardziej pozytywnego
  • zigloo 16.11.09, 03:35
    len99 napisała:

    > Czy warto bylo?N arazie nie jestem pewna.... chociaz mam
    nadzieje,z
    > ze przetrwam i napisze cos bardziej pozytywnego

    Niedlugo bedzie rok jak te slowa napisalas.
    Mam nadzieje, ze przetrwalas.
    Jesli tak to napisz cos pozytywnego.

    (-)


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ia/gi/vllq/2xuxthsHSb5hSrs8EX.jpg - kanadyjskimikser.blogspot.com
  • laliliana 15.03.12, 00:27
    Nagłówek jakże podobny do mojego - Czy było warto? zatytułowałam swoją powieść. O naszej emigracji, o życiu jakie nam dała Kanada.
    Na to pytanie musimy sobie odpowiedziecieć indywidualnie, bo każdy z nas ma inne potrzeby i inne marzenia. Wszystkich, którzy zadają sobie to pytanie zapraszam na swój blog:owocdecyzji.com/ Tam można poczytać nie tylko historie mojego życia ale opinie innych.
    A książka ukaże się w maju. O dniu powiadomię.
    Pozdrawiam serdecznie
    Liliana
  • sunny25 16.03.12, 04:12
    bardzo ciekawy blog. Bardzo mnie interesuja historie emigracyjne Polakow. Czekam w takim razie na ksiazke. Mieszkam w ON, Kitchener. Gdzie bedzie mozna ksiazke kupic?
  • sylwek07 16.03.12, 07:38
    moje owoce byly za kwasne i nie dobre ze tak powiem
    moze zle popadlem i zle osoby spotykalem na swojej drodze ..ale ciekawy jestem czy tez takie beda historie ze ktos chcial-byl dobry dla innych a dostal po dupie nie zle
    zostal oszukany-oklamany i wyrulowany ,,dlatego nie ze umial jezyka za dobrze-byl sam i nie mial do kogo sie zwrocic o pomoc ..bo ze komus sie udalo lub tez udaje to jest 1 strona takich wyjazdow a co z innymi ?czy tez to bedzie opisane na przykladach z zycia ?
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    "Dopiero samotność uświadamia nam jak jesteśmy bezsilni"
    "Nikt nie rodzi się bez wad, lecz ten lepszy,kogo nękają najmniej"
  • laliliana 24.05.12, 00:06
    Jest opisane z zycia. Rozczarowania i zachwyty, smutki i radosci. Dziwolagi Kanady i nie tylko, wszystko tak jak bylo i szczerze.
    Moze mi sie za to oberwie, ale chcialam, by ta ksiazka byla prawdziwa.
    Liliana
  • laliliana 23.05.12, 23:53
    Dziekuje za dobre slowa. Cieszy mnie ze blog sie podoba.
    Ksiazka miala sie ukazac w maju, ale wg najnowszych informacji ukaze sie w czerwcu.
    Nie ma sie co dziwic, gdy w Polsce dlugi weekend trwa 9 dni! smile
    "Czy bylo warto?" jest juz w zapowiedziach wydawnictwa Novae Res
    novaeres.pl/katalog/zapowiedzi
    W Kanadzie bedzie dostepna w ksiegarni Polimex w Toronto.
    Serdecznie pozdrawiam
    Liliana
  • laliliana 06.07.12, 23:15
    "Czy bylo warto Odyseja dzinsowych Kolumbow" wyszla 19 czerwca. Od tygodnia pojawia sie w ksiegarniach w Polsce. W przyszlym tygodniu ma byc dostepna w Toronto w ksiegarni Polimex, ktora rowniez prowadzi sprzedaz wysylkowa.
    Zycze przyjemnosci w czytaniu, zapraszam do podrozy.
    Liliana
    owocdecyzji.com/
  • ach_dama_byc_z_kanady 12.06.13, 00:09
    len99 napisala:

    . Mnie to nie wystarcza, brakuje mi koncertow, wernisazy,
    spotkan autorskich.... pomijam aspekt zawodowy i swoje spelnienie w
    tym temacie


    to czemu nie zaczniesz chodzic??????

    Minnie


    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • zigloo 19.05.08, 04:09
    zigloo, czyli ja, napisałem:

    > Tutaj gdzie mieszkam tez jest Kanada. W okolicy Vancouver jest
    > Kanada jak rowniez w okolicach Toronto czy Edmonton. Jednak wyglad
    > tych "kanad" i zycie w tych miejscach do tego stopnia sie rozni,ze
    > moznaby smialo powiedziec, ze to nie jest ten sam kraj.

    Moge jeszcze do tego dodac, ze prawo w poszczegolnych prowincjach i
    terytoriach potrafi sie roznic w wielu sprawach do tego stopnia
    jakby to nie bylo to samo panstwo.

    Pozdrawiam
  • attala 15.09.08, 05:05
    zigloo napisał:

    > Kanada jest tak ogromnym krajem, ze az trudno uwierzyc.

    Przedewszystkim trudno mi uwierzyc, ze dotad nie zauwazylam twego
    watku zigloo.

    Twoje stwierdzenie trafia w samo sedno czym jest opis Kanady i zycia
    w niej.

    Od siebie dodam pare zdan. W czerwcu walesalam sie troche po
    poludniowej czesci Ontario. I jako staly mieszkaniec BC przez kilka
    dni przezywalam szok bedac w okolicy Windsor. Powiem wiecej. To byl
    koszmar prawie jak zywo wyjety z klasyki Alfreda Hitchcocka, tylko
    zamiast ptakow lataly w powietrzu ogromne muchy. Z Polski pamietam
    podobne zyjatka o nazwie Jetka, jednak nigdy dotad ani nigdzie nie
    przezylam takiego "nalotu" kanadyjskiej odmiany Jetki o nazwie
    Mayfly.

    Dla zainteresowanych podaje linka do Wikipedii. Mozna zobaczyc tam
    zdjecie nalotu tych owadow. Nie mialam ochoty sama robic zdjec.

    en.wikipedia.org/wiki/Mayfly

    Wiem, ze w innych czesciach Kanady mozna zaobserwowac innego
    rodzaju "fenomeny natury" typu naloty komarow czy czarnych muszek.

    Jedno jest pewne. Juz nigdy nie wybiore sie do Ontario w czerwcu.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • zigloo 02.11.08, 17:15
    Przecztalem relacje z podrozy rowerowej Renaty i Pawla jednym tchem.
    Tytul troche mylacy, bo jechali przez czesc Brytyjskiej Kolumbi.
    Sprawozdanie jest okraszone pieknymi zdjeciami. Jestem pod silnym
    wrazeniem. Sam jezdze troche rowerem i ciekawy jestem ilu
    rowerzystow jest na tym forum.

    www.acn.waw.pl/pawelp/kanada_2004/index.html

    cyt:
    "To była pod wieloma względami rekordowa wycieczka. Pobiliśmy rekord
    przejechanych podczas całej wyprawy kilometrów (3029), rekord
    odległości przejechanej jednego dnia (142km), rekord napotkanych
    misiów (15). Paweł twierdzi, że na tej wyprawie widział
    najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek w życiu było mu dane
    zobaczyć i w ogóle całą wycieczkę uważa za najlepszą ze wszystkich.
    Ja się waham, każda była fajna, każda była inna, a z drugiej strony
    podobna do pozostałych. Głównym naszym celem było przejechanie przez
    parki narodowe Kanady znajdujące się w Górach Skalistych, jednak
    ponieważ sama wycieczka po parkach byłaby za krótka, zdecydowaliśmy
    się zrobić pętelkę z Vancouver, przez parki narodowe i z powrotem do
    Vancouver. Pierwotne plany były nieco inne, planowaliśmy polecieć do
    Prince Rupert i wracać z Kamloops lub Kelowny. Jednak okazało się,
    że są kłopoty z miejscami na te wewnętrzne loty, że bilety
    wewnętrzne musielibyśmy kupić osobno, nie w powiązaniu z biletem
    transatlantyckim, a więc w razie spóźnienia nikt by na nas nie
    czekał, nikt by nie zaoferował późniejszego lotu. Poza tym dość
    znacznie podrożyłoby to koszty wycieczki, bo prócz biletów dla nas
    musielibyśmy opłacić dodatkowo przewóz rowerów. Ostatecznie
    zmieniliśmy plany, wylądowaliśmy w Vancouver i zupełnie nie
    żałujemy, że tak się stało. Naprawdę warto było zobaczyć Vancouver i
    spędzić w nim kilka dni."

    Wiecej pod linkiem jak wyzej.
  • zigloo 28.07.09, 06:14
    zigloo napisał:

    > Ja mieszkam na dalekiej polnocy (...)

    To juz historia. Od pewnego czasu mieszkam w Ontario (jakby sie kto
    pytal) i teraz wlasnie rozplywam sie w upalne dni. Na polnocy tego
    nie bylo. Czuje sie jak "czlowiek sniegu" (w wolnym tlumaczeniu z
    angielskiego).

    (-)
  • wiedzma30 02.09.09, 23:02
    Jakie to upalne dni... To ciut wiecej niz polowa tej temperatury, ktora mamy
    zazwyczaj w lecie smile

    Witam w Ontario smile
    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • zigloo 01.10.09, 17:16
    wiedzma30 napisała:

    > Witam w Ontario smile

    Witam wiedzma30, witam. Troche spoznione ale szczere. Czy to ty
    chcialas mnie kiedys odwiedzic kiedy mieszkalem na polnocy? Zdaje
    sie ze teraz mieszkamy zupelnie niedaleko siebie ... hehehe ... jak
    ci leci zycie?

    --
    kanadyjskie zmiksowane rozmaitosci - prawie codziennie nowa notka
    kanadyjskimikser.blogspot.com/
  • granjapit 18.03.11, 17:36
    Hi Zigloo,

    fajnie napisales i przyznajemy Ci racje. Ale tak jest na calym swiecie. Wczesniej tzn. w na poczatku lat 80-tych Kanada byla dla nas marzeniem, ale zostalismy wowczas w Niemczech i tak z paru lat zrobilo sie ponad 2o-scia i......postanowilismy ponownie wyemigrowac ale ....nie do kanady. Na stare lata kosci trzeba wystawic do slonca a nie na snieg smile

    Powracajac do tematu. My mamy rowniez wiele zapytan dotyczacych emigracji do Paragwaju i pytania sa podobne. Choc Paragwaj pod wzgledem powierzchni znacznie Kanadzie ustepuje, to jest ok. 20% wiekszy od Polski a mieszka tutaj tylko 7 milionow mieszkancow. My, jak sam trafnie stwierdziles, zyjemy tutaj juz od 2003 roku, ale mimo wszystko mozemy dac odpowiedzi tylko na czesc pytan.

    To jest calkiem normalne. W Polsce jest podobnie. Inne ceny sa w Katowicach, inne w Gdansku. To samo dotyczy pogody, czy tez nieruchomosci. Dlatego warto moze stworzyc blob np. BC, chociaz stan ten jest wielki to juz bedzie pewne ograniczenie. Najlepiej jak wowczas ludzie tam mieszkajacy beda sie wypowiadac. Opinie bede rowniez rozne, bo co podoba sie tobie, nam juz nie musi sie podobac i odwrotnie smile

    Ale sa to pierwsze kroki do zaspokojenia ciekawosci!

    Ostatnio czytalismy troche o City of Whitehorse, Yukon, piekne widoki ale br....

    Zyczymy dalej wytrwalosci i powodzenia

    --
    Pozdrawiamy serdecznie Gosia i Zbyszek
    Paraguay - Paragwaj paragwaj.org
  • pikorpikor 06.05.11, 07:13
    > Ostatnio czytalismy troche o City of Whitehorse, Yukon, piekne widoki ale br...
    > .

    "City" smile Małe. Byłem. Polecam na wakacje. Co ciekawe można w lecie kąpać się w jeziorach a jak byliśmy było +30 (długo słońce w lecie świeci). Ale na stare lata nie - jak napisałeś br...
    Ale wolałbym już tam mieszkać niż np w Regina czy Saskatoon (jak pisze w przewodniku: mieście 7 mostów smile )

    pozdr.
  • emigracjapl 02.10.11, 02:15
    zgadzam sie. jestem w USA i kazdy stan jest inny ale nawet poszczegolne miasta/ dzielnice sa rozne.miasta bezpieczne i mniej bezpieczne,kolorowe i polskie wioski. fajnie piszesz i jesli masz czas to zapraszm cie do napisania czegos ciekawego o twojej emigracji na www.emigracjapolska.com.
    Jest tam juz jeden artykul o Kanadzie.
    pozdrawiam
  • zigloo 15.10.11, 00:26
    emigracjapl napisała:

    > fajnie piszesz i jesli masz czas to zapraszm cie do napisania czegos ciekawego o twojej emigracji na

    Witam cie emigracjapl. To mile z twojej strony ze dostrzegasz cos fajnego w moim pisaniu.

    Na temat emigracji do Kanady mam wyrobiona opinie. O swojej raczej nie bede pisal, bo niewiem czy kogokolwiek to mogloby zainteresowac. Natomiast o emigracji innych ludzi do Kanady mam sporo do powiedzenia. Jednak to "sporo" sa tylko moimi opiniami i to trzeba teraz i tutaj wyraznie powiedziec. Kto tego nie przyjmie do informacji, moze miec tylko do siebie pretensje.

    Czy warto emigrowac do Kanady?

    Moze tak, moze nie.

    Gdzies tam byla sobie wies. Mieszkancy tej wsi zyli sobie zgodnie. I jak to w swiecie bywa mieli swoje troski i problemy.

    Zyl miedzy nimi pewien bardzo stary madry czlowiek. Mieszkancy wioski ufali starcowi do tego stopnia ze z najmniejsza troska czy problemem szli do niego po rade.

    Pewnego razu jeden z farmerow przyszedl zatroskany do starca i rzekl, “Starcze, pomoz mi. Tragedia sie wydarzyla w mojej rodzinie. Moj wol wlasnie zdechl. Nie mam innego zwierzecia aby pomogl mi zaorac pole. Czyz nie jest to najwieksza tragedia, ktora moze spotkac czlowieka?”

    Bardzo stary madry czlowiek odpowiedzial na to, “moze tak, moze nie”

    Farmer pobiegl do wsi bardzo poruszony odpowiedzia starca krzyczac zdaleka do sasiadow, ze starzec postradal zmysly. Oczywiscie z jego punktu widzenia utrata wolu byla najwieksza tragedia ktora mogl sobie wyobrazic. I dlaczego ten glupi starzec tago nie rozumie?

    Nastepnego dnia skoro swit, nieopodal farmera zagrody zatrzymal sie na pastwisku dziki, mlody, silny kon. Poniewaz farmer stracil wlasnie wolu, nienamyslajac sie ani chwili schwytal dzikiego konia. Oswoil go bardzo szybko. Jakie wielkie szczescie zapanowalo w rodzinie farmera. Oranie pola nigdy jak dotad nie bylo taka przyjemnascia. Kon pracowal zdecydowanie lepiej i wydajniej niz wol.

    Wrocil zatem farmer do starca aby go przeprosic. “Miales racje starcze. Strata mego wolu byla dla mnie blogoslawienstwem, poniewaz nigdy bym nie schwytal tego rumaka. Nie mialbym tyle motywacji w sobie. Musisz przyznac starcze, ze jest to najwieksze szczescie, ktore moze spotkac czlowieka”

    Bardzo stary madry czlowiek odpowiedzial na to, “moze tak, moze nie”

    Farmer slyszac te slowa ponownie biegiem wrocil do wsi, zdaleka obwieszczajac swiatu jak to starzec oszalal ze starosci.

    Kilka dni pozniej, kiedy pole juz bylo zaorane syn farmera dosiadl wierzchowca i juz po chwili spadl z niego tak niefortunnie ze polamal sobie obie nogi. Rodzina farmera okryla sie zaloba. Farmer dostrzegl oczyma wyobrazni nedze ktora zawitala do jego domu. Bez pomocy syna to nawet ten wspanialy kon na nic sie przyda. Poszedl zalamany do starca i rzekl, “Starcze, skad wiedziales, ze zlapanie tego konia przyniesie mojej rodzinie tylko same nieszczescia? Miales racje ponownie. Moj syn nie moze chodzic i pomagac w pracy zatem moja rodzina popadnie w nedze. Tym razem musisz przyznac, ze jest to najwieksza tragedia jaka mozna sobie wyobrazic”

    Bardzo stary madry czlowiek odpowiedzial na to, “moze tak, moze nie”

    Farmer zalamal sie do konca. Do jakiego stopnia ten stary, glupi czlowiek moze byc ignorantem. No tak. Przeciez on nie ma syna, a takze i pola. Nie ma rodziny. Nic dziwnego, ze nie ma zielonego pojecia z czym moja rodzina sie boryka na codzien. Gada tylko te swoje “moze tak, moze nie”. Stary zupelnie postradal zmysly.

    Na drugi dzien przerazajaca wiesc rozniosla sie po okolicy. Wybuchla wojna. Ogloszono mobilizacje do wojska. Wszyscy mezczyzni w sile wieku zostali zmobilizowani, oprocz syna farmera. Nie musial isc na wojne poniewaz mial polamane nogi. Tak jak inni jego rowiesnic pogineli w walce, syn farmera zyl. Kulejac mogl dalej pomagac ojcu uprawiac ziemie.

    ===

    Moral z tej opowiastki pokazuje gdzie znajduje sie rzeczywistosc a gdzie typowe ludzkie “biadolenie”

    Nigdy nie wiesz co sie wydarzy w przyszlosci. Nie wiesz jakie beda rzeczywiste konsekwencje twoich decyzji.

    Czesto nabierasz przekonania, ze cos co tobie przytrafia sie, jest najgorsza pod sloncam sytuacja. W innym przypadku cos innego postrzegasz jaka najwspanialsza rzecz, ze nawet w najsmielszych marzeniach tego nie byles/nie bylas w stanie dostrzec.

    Niestety, prawie zawsze w obu tych przypadkach mylisz sie. Po czasie okazuje sie, ze los toczy sie swoim torem niezaleznie od tego czy tobie sie to podoba czy tez nie.

    Jesli tylko zachowasz spokoj, otwierajac sie na potencjalne mozliwosci i uwierzysz w siebie, wszystko w ostatecznosci bedzie zmierzac do wlasciwego konca.

    Zapamietaj slowa bardzo starego, madrego starca, “moze tak, moze nie”.

    (-)

    To moze tyle na ten czas. Jesli mi cos jeszcze przyjdzie do glowy to moze tutaj napisze.

    Jakies pytania?

    (-)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ia/gi/vllq/2xuxthsHSb5hSrs8EX.jpg - kanadyjskimikser.blogspot.com
  • data4play 19.10.11, 20:42
    Kraj niewatpliwie duzy, ale nie kazdy ma poczucie izolacji, ktora wyraznie wyczuwa sie w tym o czym piszesz. Mozesz sie ze mna nie zgodzic, ale osobiscie uwazam, ze Kanada ma swoja wyjatkowa tozsamosc, ktora spaja jej mieszkancow pomimo sporych roznic (klimatycznych, geograficznych, politycznych, etc.)
    Podazajac Twoim tokiem myslenia, mozna by postawic teze, ze np. mieszkaniec niemieckiego kantonu w relatywnie malej Szwajcarii, nigdy nie bedzie mial skali porownawczej do kantonu wloskiego, poniewaz nigdy tam nie mieszkal i malo wie o realiach w jakich sie tam zyje.
    Koniec koncow, "you don't live under a rock" abys nie mial pojecia, co dzieje sie w pozostalych czesciach Twojego kraju. Ogladasz przeciez TV (CBC ma zasieg ogolnokrajowy), czytasz prase, wiesz jak smakuje kawa z Tim Horton's i glosujesz na te same partie (lub politykow) na ktore glosuje reszta mieszkancow Kanady. Mysle, nawet, ze miewasz rowniez wakacje, wiec jesli brakuje Ci punktow odniesienia - zamiast Kuby/Meksyku/Florydy/Polski, wybierz sie w to miejce Kanady, ktore Cie interesuje, abys sam mogl poznac smak owych wyjatkowych miejsc, ktorych w Kanadzie nie brakuje.
    Bardzo uogolniasz, piszac o ludziach, ktorzy dziela sie swoja opinia na temat miejsca w ktorym mieszkaja. Wielu z nas doskonale zdaje sobie sprawe z faktu, ze opisuja rzeczywistosc lokalna (jest to przypadlosc calkowicie naturalna), ktorej percepcja rowniez moze miec charakter subiektywny.
    - Mariusz (Toronto, 19 October 2011)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.