Dodaj do ulubionych

cudny kraj - kanada

IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 21:19
wlasnie wrocilam z kilkutygodniowego tam pobytu!

tego nie da sie opisac, ani obejrzec na zdjeciach, to sie chlonie calym soba!

jestem zachwycona i prawde powiedziawszy jest to jedyny kraj, w ktorym
chcialabym mieszkac

miazdzaca przestrzen, a widoki takie, ze szczena opada juz w samolocie

przyroda jest fantastyczna, taka sama atmosfera
az nie chcialo mi sie stamtad wracac i zaluje, ze tam nie zostalam
moze kiedys jeszcze mi sie uda zobaczyc to cudo!

pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: bywalec IP: *.access.uk.tiscali.com 03.08.04, 13:12
    Szkoda ze zaden kanadyjczyk sie toba tak nie zachwycil bo bys tam od razu
    mogla zostac
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 03.08.04, 18:32
    moze by sie i zachwycil, gdybym pojechala tam matrymonialnie, ale skoro
    pojechalam pogladowo i naukowo, to na amory nie mialam czasu ;)
    skadinad nie jestes jednak odkrywca rzeczy, bo przeciez jest to jakis sposob na
    zostanie tam
    a zrealizowac mozna to w formie jakiegos ukladu
    czy nie mam racji?
  • ala84tol 11.02.05, 05:18
    Kanada i jej "Polonia" --->>>>>> forum bardzo popularne

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23005

    -------------------------
    Kanada --- jej realia --->>>>>> mniej popularne, ale znajdziesz tam wiele
    linkow, w tym link do forum pomocy w jezyku angielskim

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20479
    -------------------------

    Mozesz rowniez wpisac w wyszukiwarce haslo Kanada i wyszukiwarka wyswietli ci
    wszystkie watki na tym forum

    Pozdrawiam
  • krzemciopaluch 18.02.05, 18:17
    ala84tol napisała:

    > Mozesz rowniez wpisac w wyszukiwarce haslo Kanada i wyszukiwarka wyswietli ci
    > wszystkie watki na tym forum

    Kanada podoba mi sie. A tobie Ala84tol?
  • Gość: Admirer IP: *.sympatico.ca 03.08.04, 19:39
    Gość portalu: mm napisał(a):

    >
    > pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!


    Dziekuje za pozdrowienia.
  • Gość: klon IP: 5.5R* / *.online-age.net 03.08.04, 20:47
    > tego nie da sie opisac, ani obejrzec na zdjeciach, to sie chlonie calym soba!

    moze jednak sprobuj, to forum czeka z utesknieniem na tego typu opisy
    w ktorej czesci Kanady bylas?
  • sylwek07 03.08.04, 21:35
    czesc,a no kanada moze byc,jak sie pracuje w stanach a mieszka w kanadzie :)tak
    slyszalem od polakow mieszkajacych w Montrealu :)).pozdrawiam
  • Gość: yuppppp IP: *.sympatico.ca 04.08.04, 01:57
    Materialisto! Kobieta opisuje przyrode i przestrzenie! Widac sa jeszcze na
    swiecie ludzie dla ktorych kasa i mozliwosci zarobkowe nie sa najwazniejsze...
  • starypierdola 04.08.04, 02:43
    Czy przystojni, czy szczodrzy? Czy uprzejmi?

    SP
  • ala84tol 13.02.05, 19:22
    starypie.. napisał:
    > Czy przystojni, czy szczodrzy? Czy uprzejmi?

    SP, nie podpuszczaj ...
  • borasca0107 14.02.05, 01:59
    GRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" :)
  • ala84tol 14.02.05, 02:15
    borasca0107 napisała:

    > GRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

    wzzzzzzyyyyyyyyyytt

    PS. hmm
  • borasca0107 14.02.05, 02:55
    ala84tol napisała:

    > PS. hmm

    tylko bez hmmmmymania prosze:)...oberwiesz za podciąganie tego wątku do góry!
    GRRRR


    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" :)
  • ala84tol 14.02.05, 18:40
    borasca0107 napisała:

    > tylko bez hmmmmymania prosze:)...oberwiesz za podciąganie tego wątku do góry!
    > GRRRR

    Dlaczego jest to dla ciebie problem ??? :-)

    Pozdrawiam
  • lymeryk 04.08.04, 17:40
    sylwek07 napisał:

    > czesc,a no kanada moze byc,jak sie pracuje w stanach a mieszka w kanadzie :)
    tak
    >
    > slyszalem od polakow mieszkajacych w Montrealu :)).pozdrawiam

    Kanada jest jeszcze piekniejsza jak sie pracuje i mieszka w USA...
  • Gość: RUBI IP: *.sympatico.ca 04.08.04, 23:53
    ... i jak sie placi za kazda wizyte u lekarza... LOL
  • Gość: Ameryk IP: *.proxy.aol.com 05.08.04, 03:54
    Placisz i masz opieke medyczna natychmiast, a nie tylko wierzysz w "Universal
    Medicare" Niestety, jak potrzeba lekarza, to ustawiaja cie w kolejce czasami
    dluzszej niz twoje zycie. Zycze sukcesow w otrzymaniu opieki medycznej w
    Canadzie.
  • Gość: RUBI IP: *.sympatico.ca 05.08.04, 04:05
    Jaki procent bogatego spoleczenstwa amerykanskiego ma ubezpieczenie? Moze i
    czekam w kolejce ale nie musze jezdzic do Polski zeby mnie jakikolwiek lekarz
    obejrzal...
  • ertes 05.08.04, 04:09
    Ile placisz za ta opieke lekarska?
    I to jeszcze na tyle watpliwej jakosci ze premierzy z calej Kanady siedza i
    obraduja jak ja uzdrowic.
  • Gość: RUBI IP: *.sympatico.ca 05.08.04, 19:33
    Rzeczywiscie placimy wiecej podatkow, ale system socjalny nie do porownania!
  • lymeryk 05.08.04, 20:27
    Gość portalu: RUBI napisał(a):

    > Rzeczywiscie placimy wiecej podatkow, ale system socjalny nie do porownania!

    alez RUBI, nie ma sie co licytowac
    oba kraje maja system nie do porownania!
    obecnie jestem w USA i wcale mi nie zal tych ok $20/rok dodatkowo zaplaconych
    w formie co-payment. $20 jest niczym w porownaniu z calkowitym kosztem jaki
    sie placi w USA i w Kanadzie w takiej czy innej formie za sluzbe zdrowia.
    Taki drobny co-payment przypomina tez, ze tak naprawde wizyta u lekarza nie
    jest za darmo i kosztuje kilkaset dolarow w ostatecznym rozrachunku.
    Na szczescie korzystajac z NAFTA wiekszosc Kanadyjczykow i Amerykanow po
    college moze swobodnie przekraczac granice i pracowac, mieszkac i leczyc sie
    wg uznania

    pozdrawiam
  • ala84tol 13.02.05, 00:09
    lymeryk napisał:

    > Na szczescie korzystajac z NAFTA wiekszosc Kanadyjczykow i Amerykanow po
    > college moze swobodnie przekraczac granice i pracowac, mieszkac i leczyc sie
    > wg uznania

    Z ta swoboda to ja bym raczej tak sie nie rozpedzal ..... :-)
    No ale kazdy ma prawo do swojej opinii, nieprawdaz?

    Pozdrawiam
  • borasca0107 09.10.04, 05:38
    Gość portalu: RUBI napisał(a):

    > ... i jak sie placi za kazda wizyte u lekarza... LOL

    gdzie Ty mieszkasz? W Kanadzie?
    Nie puszkuj kanadyjskiego systemu zdrowotnego wspolnie z amerykanskim.
    Na szczescie w Kanadzie, w odroznieniu do Stanow, kazda wizyta u lekarza jest
    DARMOWA, szpital, opieka zdrowotna itp. rowniez.
  • qoczurek 09.10.04, 09:08
    borasca0107 napisała:

    > Gość portalu: RUBI napisał(a):
    >
    > > ... i jak sie placi za kazda wizyte u lekarza... LOL
    >
    > gdzie Ty mieszkasz? W Kanadzie?
    > Nie puszkuj kanadyjskiego systemu zdrowotnego wspolnie z amerykanskim.
    > Na szczescie w Kanadzie, w odroznieniu do Stanow, kazda wizyta u lekarza jest
    > DARMOWA, szpital, opieka zdrowotna itp. rowniez.

    ale ty jestes naiwna,
    darmowa wizyta? moze poczytaja troche wiecej na ten temat
    ile kosztuje kazda wizyta lekarska kanadyjskiego podatnika?
    ile trzeba czekas na operacje serca i inne powazne i drogie
    zabiegi medyczne w Kanadzie a ile w USA
    wiem, ze zniszcze twoje utopijne widzenie swiata ale
    za darmo nie ma nic, to tylko taka zmyla dla naiwniakow
    sprzedawane przez niektorych politykow
    w dzisiejszych czasach nawet gorskie powietrze nie jest za darmo,
    prawie wszedzie trzeba placic
    za wjazd do parku narodowego czy tez prowincjonalnego

  • Gość: Borasca0107 IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 09.10.04, 20:42
    qoczurek, pozwol mi uproscic Ci jeszcze bardziej Twoje widzenie mojej
    naiwnosci, bo widze, ze nie potrafisz wczytac sie w prawidlowy sens mojej
    wypowiedzi.

    Poprzez slowo 'DARMOWA' mialam na mysli to, ze w Kanadzie kazdy osobnik
    pracujacy czy nie, z pobytem stalym czy prawowity obywatel ma prawo do takiej
    samej opieki lekarskiej. Co to oznacza? Oznacza to, ze po wyladowaniu w
    szpitalu, czy u lekarza rodzinnego nie musi uszczuplac swojego budzetu
    przeznaczonego na przyklad na wyzywienie swoich dzieci - innymi slowy nie musi
    PLACIC za ta usluge, innymi slowy - jest darmowa.

    Podatki? Wymien mi chociaz jedno panstwo w ktorym pracujacy obywatel nie musi
    placic podatkow - pomijam oczywiscie emirackie potegi.
    Chcesz mi wmowic, ze w Stanach w ogole nic nie placisz?

    Jesli o mnie chodzi wystarczy mi komfort psychiczny, ze gdy bede potrzebowac
    pomocy medycznej, natychmiastowej czy dlugotrwalej - nikt mnie nie bedzie pytac
    o to czy mam ubezpieczenie i jaki rodzaj. Jesli lepszy to bede miec lepsza
    opieke, jesli gorszy to gorsza, jesli zaden to laskawie czekac az gdzies ktos
    (polecam obejrzenie filmu opartego na prawdziwej historii - z Robinem Williams
    pt. "Patch Adams") moze mi pomoze za darmo.

    Wystarczy mi swiadomosc, ze pieniadze z podatkow, ktore ja place rzad
    przeznacza na medycyne i na humanitarne cele, a nie na zbrojenia i mordowanie
    niewinnych ludzi - czym bardzo chwalebnie moga sie pochwalic Stany.

    Dlaczego mam czytac te bzdety, ktore rozni ludzie wypisuja w czasopismach,
    omawiaja w telewizji, 'politykuja' na ten temat gdzie wlezie?
    Jak dlugo osobiscie czekales na operacje serca w Kanadzie? a jak dlugo w
    Stanach? Ja w Toronto czekalam na wyciecie guza nowotworowego niecale dwa
    tygodnie.

    Dlaczego Amerykanie wykupuja leki z naszych, kanadyjskich aptek? Nie moga one
    przeciez w Stanach byc gorsze - lek jest lekiem - wiec drozsze?
    Glowe daje, ze gdyby tylko Kanada na to zezwolila to Amerykanie rowniez
    zaczeliby walic tutaj drzwiami i oknami aby korzystac z naszego systemu
    zdrowotnego.

    Ja nie wypowiadam sie na temat tego co gdzies kiedys przeczytalam
    tylko swoje opinie opieram na wlasnych doswiadczeniach. Mialam okazje
    skorzystac z profesjonalnej kanadyjskiej opieki zdrowotnej, nie zaplacilam za
    to ani centa, nie otrzymalam rachunku do splacania do konca zycia, nie wspomne
    juz o komfortowych warunkach pobytu w szpitalu.

    Wiec bardzo prosze, nie zajezdzaj mi slowem 'naiwnosc'.
  • qoczurek 09.10.04, 22:25
    Gość portalu: Borasca0107 napisał(a):

    > qoczurek, pozwol mi uproscic Ci jeszcze bardziej Twoje widzenie mojej
    > naiwnosci, bo widze, ze nie potrafisz wczytac sie w prawidlowy sens mojej
    > wypowiedzi.
    >
    > Poprzez slowo 'DARMOWA' mialam na mysli to, ze w Kanadzie kazdy osobnik
    > pracujacy czy nie, z pobytem stalym czy prawowity obywatel ma prawo do takiej
    > samej opieki lekarskiej. Co to oznacza? Oznacza to, ze po wyladowaniu w
    > szpitalu, czy u lekarza rodzinnego nie musi uszczuplac swojego budzetu
    > przeznaczonego na przyklad na wyzywienie swoich dzieci - innymi slowy nie
    musi
    > PLACIC za ta usluge, innymi slowy - jest darmowa.
    wlasciwym okresleniem jest uniwersalna sluzba zdrowia (universal health care),
    gdyz przysluguje
    "uniwersalnie" kazdemu Kanadyjczykowi zamieszkalemu w Kanadzie
    nikt nie uzywa okreslenia "free"
    i jeszcze raz nie jest "darmowa" "za darmo" itd
    tak wiec lepiej przyznac sie do bledu, przejezyczenia niz
    dalej brnac i probowac odwracac kota ogonem




    >
    > Podatki? Wymien mi chociaz jedno panstwo w ktorym pracujacy obywatel nie
    musi
    > placic podatkow - pomijam oczywiscie emirackie potegi.
    > Chcesz mi wmowic, ze w Stanach w ogole nic nie placisz?
    nie, nie chce ci wmowic, i nigdy nie chcialem nie probowalem ci tego wmowic.
    nie wiem skad to wytrzasnelas, ale to chyba objaw
    przerostu formy nad trescia
    jedyne co powiedzialem to ze, za sluzbe zdrowia w Kanadzie placi podatnik
    i to bardzo slono, wystarczy poczytac kanadyjska prase (spotkanie
    prowincjonalnych premierow) aby sie przekonac jak duzy jest to wydatek
    nawet dla stosunkowo bogatego kraju jak Kanada


    >
    > Jesli o mnie chodzi wystarczy mi komfort psychiczny, ze gdy bede potrzebowac
    > pomocy medycznej, natychmiastowej czy dlugotrwalej - nikt mnie nie bedzie
    pytac
    >
    > o to czy mam ubezpieczenie i jaki rodzaj. Jesli lepszy to bede miec lepsza
    > opieke, jesli gorszy to gorsza, jesli zaden to laskawie czekac az gdzies ktos
    > (polecam obejrzenie filmu opartego na prawdziwej historii - z Robinem
    Williams
    > pt. "Patch Adams") moze mi pomoze za darmo.
    >
    > Wystarczy mi swiadomosc, ze pieniadze z podatkow, ktore ja place rzad
    > przeznacza na medycyne i na humanitarne cele, a nie na zbrojenia i mordowanie
    > niewinnych ludzi - czym bardzo chwalebnie moga sie pochwalic Stany.
    hehe, oczywiscie zapomnialas wygodnie, ze oprocz Iraku
    Kanada brala udzial prawie w kazdym jak ty to okreslasz
    "mordowaniu niewinnych ludzi" razem z USA
    wlacznie z wyzwalaniem obozow koncetracyjnych podczas 2 wojny swiatowej
    jak i w zimnej wojnie i zniszczeniu iron curtain az po Bosnie i Afganistan
    dzieki czemu mozesz teraz klikac z Kanady a nie z
    sowieckiego lagru,

    tego typu prymitywne ataki w niestety dyskwalifikuja ciebie
    jako godnego uwagi dyskutanta
    a mialo byc przeciez o czyms zupelnie innym
  • Gość: scirocco IP: *.sympatico.ca 10.10.04, 04:44
    qoczurek napisał:
    > a mialo byc przeciez o czyms zupelnie innym

    BTW qoczurek- abstra(chujac) od waszej (zeby nikogo nie urazic) dyskusji, to
    jak to jest z tym powiewajacym w Kanadzie od polnocy "wind chill factorem"

    <<<Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    <<<szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor>>>

    Czmychnales mi bratku z watku "narty w Kanadzie" jak nie przymierzajac
    Mefistofeles Twardowskiemu przez dziurke od klucza, nie kwapiac sie nawet na
    slowo wyjasnienia. Gentlemani tak nie robia.
  • qoczurek 10.10.04, 19:05
    Gość portalu: scirocco napisał(a):

    > qoczurek napisał:
    > > a mialo byc przeciez o czyms zupelnie innym
    >
    > BTW qoczurek- abstra(chujac) od waszej (zeby nikogo nie urazic) dyskusji, to
    > jak to jest z tym powiewajacym w Kanadzie od polnocy "wind chill factorem"
    >
    > <<<Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    > <<<szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor>>>
    > ;
    >
    > Czmychnales mi bratku z watku "narty w Kanadzie" jak nie przymierzajac
    > Mefistofeles Twardowskiemu przez dziurke od klucza, nie kwapiac sie nawet na
    > slowo wyjasnienia. Gentlemani tak nie robia.

    hmm, widze, ze musze wynagrodzic twoja wytrwalosc...
    wiekszosc takich wypowiedzi dotyczacych trudnosci jakie niektorzy maja
    ze zrozumieniem stosunkowo prostego tekstu, staram sie grzecznosciowo pominac
    i nie analizowac historycznych przyczyn i osobistych motywacji,
    gdyz moze to prowadzic do raczej smutnych wnioskow
    ale skoro juz nalegasz, to wyjasnie ci krotko, ze faktycznie jest problem ze
    zrozumieniem, ale ten problem nie jest po mojej stronie
    zapewniam, ze sam nie mam zadnych trudnosci z interpretacja pojecia
    chill factor zarowno w meteorolgii jak i po fizycznej stronie tego zjawiska
    czyli mass and heat transfer, prespiration, evaporation, convective heat
    transfer etc
    moze powinienem w tym, cytowanym przez ciebie z takim triumfem zdaniu,
    dodac przecinek lub zmienic szyk, ale z reguly nie mam czasu aby
    czytac powtornie pisane szybko i skrotowo teksty i poprawiac drobne bledy
    gramatyczne czy ortograficzne
    jest przeciez duzo innych, ktorzy maja najwyrazniej duzo wiecej czasu i duzo
    wiecej przyjemnosci w roztrzasaniu takich "bledow" niz ja ;)

    pzdr
  • Gość: scirocco IP: *.sympatico.ca 13.10.04, 17:48
    qoczurek napisał:
    >
    > hmm, widze, ze musze wynagrodzic twoja wytrwalosc...

    Och laskawco, bede ci dozgonnie wdzieczny za to poswiecenie.

    > wiekszosc takich wypowiedzi dotyczacych trudnosci jakie niektorzy maja
    > ze zrozumieniem stosunkowo prostego tekstu, staram sie grzecznosciowo pominac
    > i nie analizowac historycznych przyczyn i osobistych motywacji,
    > gdyz moze to prowadzic do raczej smutnych wnioskow
    > ale skoro juz nalegasz, to wyjasnie ci krotko, ze faktycznie jest problem ze
    > zrozumieniem, ale ten problem nie jest po mojej stronie

    Wiekszosc takich wypowiedzi to Ty pomijasz nie z grzecznosci, ale ze wstydu, ze
    znowu zrobiles z siebie durnia i delikatnie mowiac nie wiesz jak z tego
    wybrnac. I nie kombinuj, ze problem ze zrozumieniem nie lezy po Twojej stronie,
    bo gdybys rozumial znaczenie okreslenia "wind chill factor" wtedy, kiedy to
    pisales, to nie napisal bys tego idiotycznego zdania o "powiewajacym z polnocy
    windchill faktorze"

    > zapewniam, ze sam nie mam zadnych trudnosci z interpretacja pojecia
    > chill factor zarowno w meteorolgii jak i po fizycznej stronie tego zjawiska
    > czyli mass and heat transfer, prespiration, evaporation, convective heat
    > transfer etc

    Teraz to moze i nie masz trudnosci z interpretacja gdy juz zajzales na
    odpowiednia strone, ale wtedy, gdy pisales te durnoty nie miales o tym
    zielonego pojecia.

    > moze powinienem w tym, cytowanym przez ciebie z takim triumfem zdaniu,
    > dodac przecinek lub zmienic szyk,

    Alez nic prostszego. Zacytuje Ci w calosci jeszcze raz to Twoje slynne zdanie i
    przestawiaj sobie szyk w zdaniu i przecinki we wszystkich mozliwych
    kombinacjach. Idiotyzm i tak nie przestanie byc idiotyzmem.
    ..."Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor jak sie
    siedzi na wyciagu to nic przyjemnego"...
    Prosze masz pole do popisu- prosto jasno i nie krec kota do gory ogonem, bo
    koty tego nie lubia.

    >ale z reguly nie mam czasu aby
    > czytac powtornie pisane szybko i skrotowo teksty i poprawiac drobne bledy
    > gramatyczne czy ortograficzne
    > jest przeciez duzo innych, ktorzy maja najwyrazniej duzo wiecej czasu i duzo
    > wiecej przyjemnosci w roztrzasaniu takich "bledow" niz ja ;)
    >
    > pzdr

    A moze quoczurek zamiast pisac duzo i szybko, zaczal bys pisac wolniej, mniej,
    ale za to madrze i zaczal uzywac wyrazow, ktorych znaczenie rozumiesz? Wtedy
    nic Cie nie bedzie "intrygowalo w zoladku" i nie narazisz sie na smiesznosc i
    kpiny forumowych przesmiewcow?
    Swoja droga mialem cicha nadzieje, ze okazesz sie facetem z jajami a nie ciota
    i bedziesz potrafil przyznac sie do bledu. :(
  • qoczurek 13.10.04, 19:46
    Gość portalu: scirocco napisał(a):


    > Swoja droga mialem cicha nadzieje, ze okazesz sie facetem z jajami a nie
    ciota
    > i bedziesz potrafil przyznac sie do bledu. :(

    hehe, no fakt, facet z jajami juz dawno by cie yebnal w leb :)))

    ale na powaznie to faktycznie smutne, ze prosisz o wyjasnienie a
    gdy je otrzymujesz wykorzystujesz to do dalszych gorzkich osobistych atakow

    najwyrazniej od samego poczatku bylo to twoim JEDYNYM celem
    Oprocz inwektyw i insynuacji twoje posty zawsze sa przepelnione jakims
    wewnetrznym smutkiem, moze jesienna nostalgia?
    czy windchill factor jest naprawde twoim jedynym i najwiekszym zmartwieniem
    zyciowym?
    anyway, mam nadzieje, ze uzewnetrznienie twoich agresji poprawilo ci humor
    po mnie splywa to jak woda po "gesi" ;)
    i twoje monotematyczne nudne wywody sa po prosty bez znaczenia

    najwyrazniej jestes przekonany, ze nalezysz do elitarnej grupy kanadyjskich
    "intelektualistow", ktorzy jako jedyni na swiecie rozumieja pojecie windchill
    factor, pojecie ktore jest uzywane dziesiatki razy codziennie w kanadyjskich i
    amerykanskich prognozach pogody
    jedyne co mnie zaskoczylo, ze nie byles w stanie wlasnymi
    slowami napisac co wg CIEBIE windchill factor znaczy, ale musiales isc na
    website dla dzieci (!) www.learner.org aby przekopiowac bezmyslnie tekst i
    udawac eksperta
    przy okazji, ogolnie przyjeta pisownia jest "windchill" a nie "wind chill"

    sprawdz sobie jeszcze w slowniku co znaczy 'passive aggressive'
    moze ci to pomoze zrozumiec lepiej twoje wlasne problemy

    pozdrawiam
  • Gość: scirocco IP: *.sympatico.ca 14.10.04, 07:21
    Jakis smutny jestes qoczur. Czyzby ci humor nie dopisywal? Silisz sie na
    intelektualiste, a jedyne co Ci wychodzi (oprocz wlosow) to pieprzenie o
    niczym. Ale do rzeczy; moj zyciorys juz napisales, wiec bierz sie teraz do
    roboty i hm tego no wlasnymi slowami opisz mi jak to ten wind chill factor
    (osobno bys lepiej zrozumial) powiewa od polnocy. No dawaj qoczur, nie wstydz
    sie, tylko litosci- nie zacznij tym razem pierdzielic od rzeczy i nie pisz mi o
    twoim trudnym dziecinstwie i smutnej cioci. Jeszcze raz daje ci szanse, bys
    wzniosl sie na wyzyny swego intelektu. Skup sie, masz tylko jedno zdanie do
    rozpracowania. Nie marnuj sil:
    ..."Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor jak sie
    siedzi na wyciagu to nic przyjemnego"...
  • qoczurek 14.10.04, 13:56
    > ..."Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    > szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor jak sie
    > siedzi na wyciagu to nic przyjemnego"...

    Main Entry: ob·ses·sion
    Pronunciation: äb-'se-sh&n, &b-
    Function: noun
    1 : a persistent disturbing preoccupation with an often unreasonable idea or
    feeling


    pozdrawiam
  • Gość: scirocco IP: *.sympatico.ca 14.10.04, 18:06
    qoczurek napisał:

    > > ..."Calgary jest podobno fajnie, ale potrafi byc troche zimno
    > > szczegolnie jak powieje z polnocy windchill factor jak sie
    > > siedzi na wyciagu to nic przyjemnego"...
    >
    > Main Entry: ob·ses·sion
    > Pronunciation: äb-'se-sh&n, &b-
    > Function: noun
    > 1 : a persistent disturbing preoccupation with an often unreasonable idea or
    > feeling

    A Ty mi znowu o swoich problemach zdrowotnych. Co mnie obchodzi, ze Twoje
    pryszcze na gebie sa efektem niezakonczonego procesu dojrzewania plciowego. Ty
    sie qva zajmij swoim, z takim trudem skleconym zdaniem. Ja wiem, ze to byl
    belkot, rownie dobrze mogles napisac blah, blah, blah- efekt koncowy bylby ten
    sam. Skoro cale zdanie powoduje u Ciebie taki haos myslowy, sprobuj skupic sie
    juz tylko na trzech wyrazach- "Powiewajacy z Polnocy Factor". Postaraj sie
    quoczur, potrafisz tak duzo i szybko pisac o niczym. Opisz w kilku swoich
    slowach tego factora co powiewa z polnocy. Plz.
  • borasca0107 15.10.04, 04:46
    qoczurek i scirocco! Przez Was z pracy mnie wywala!:)

    Siedzialam dzisiaj sama w pokoju i rylam ze smiechu w glos - szef od czasu do
    czasu sprawdzal czy wszystko ze mna w porzadku - przeciez mu nie powiem, ze to
    przez Was - moze mysli, ze za duzo pracy dostalam i juz wypoczynek by mi sie
    przydal? :)

    Zal mi Cie qicz-usiu, bo w moim mniemaniu scirocco pierze Ci skore
    niemilosiernie - serdeczne dzieki za rozrywke!:))

    a tak na marginesie powracajac do tematu - KANADA NAPRAWDE JEST PIEKNA:)
  • qoczurek 15.10.04, 16:26
    >
    > Zal mi Cie qicz-usiu, bo w moim mniemaniu scirocco pierze Ci skore
    > niemilosiernie - serdeczne dzieki za rozrywke!:))

    Ciesze sie, ze masz troche rozrywki bo w sumie do tego sprowadza sie
    to forum :))
    ja tez mam niezly ubaw, nawet jezeli jest to moim wlasnym kosztem ;)
    scirocco niestety jest troche wulgarny, malo oryginalny i raczej
    nieoczytany, ale co zrobic, coraz trudniej w tych czasach o dobre "medium"
    Jego ostatnia fascynacje "pryszczami" moglaby wytlumaczyc
    dlaczego nasz mily sympatico.ca z pieknej Kanady korzysta
    tak chetni z www.learner.com, website dla opoznionych w nauce dzieci
    Czego Jas sie nie nauczyl tego Jan nie bedzie umial.
    Na szczescie ku uciesze forumowej gawiedzi, nie ma prawa ani w Kanadzie ani w
    USA, ktore zabrania chwalic sie wlasna glupota
    Wolnosc i demokracja jak ten przyslowiowy kij tez maja dwa konce ;), czyli dobre
    i zle strony i nasz mily interlokutor napewno moglby napisac na ten temat
    ksiazke lub dwie. (mam na mysli oczywiscie kij i jego dwa konce a dokladniej
    tylko ten jeden mniej przyjemny koniec, sorry for this unfortunate and utterly
    unintended confusion ;)

    W miare wolnego czasu, chetnie studiuje jego przypadek,
    jego fascynacja moja skromna osoba daje mi poczucie
    prawie jak a bad boy of rap, a star, that everybody loves to hate,
    cos tak jak w tej piosence by Eminem (jak chcesz to moge podeslac lyrics)

    Casus scirocco przypomina mi historie dr Pawlowa,
    ktory tez poswiecil duzo czasu aby zrozumiec swojego przyjaciela
    Niestety do dzisiaj nie wiadomo czy ciekawosc naukowa dr Pawlowa,
    byla tak samo entuzjastycznie doceniona przez swiat nauki
    jak i przez jego, troche nieswiadomego calego zamieszania, przyjaciela
    o duzych wiernych wylupiastych oczach.
    Tak wiec teraz rozumiesz moja naukowa rozterke, etyczne wewnetrzne
    rozerwanie i moralny dylemat... ;)

    No coz, nieraz nawet drobne sukcesy musza cieszyc.
    np jego pelna radosnego entuzjazmu reakcja na slowo
    "windchill" a jeszcze lepiej "wind chill" (nasz przyjaciel jest bardzo wrazliwy
    na tego typu detale!), jest jakims sukcesem, malym bo malym, ale
    zawsze wywoluju duzo radosci po obu stronach laboratoryjnej szyby.
    Niestety, krotkie chwile "intelektualnego" szczytowania naszego
    meteorologicznego tytana sa wkrotce zastapione ponurymi i ciemnymi
    rozmyslaniami natury filozoficznej o "wypadajacych wlosach i pryszczach",
    ilustrujace jeszcze raz, jak trudno jest przeskoczyc szczebel, a raczej
    szczeble, ewolucyjnej drabiny samym szczekaniem i warczeniem...

    pozdrawiam wszystkich
    a szczegolnie tych w pieknej Kanadzie ;)
  • borasca0107 15.10.04, 19:18
    qoczurek napisal:

    > Ciesze sie, ze masz troche rozrywki bo w sumie do tego sprowadza sie to
    forum :))
    ja tez mam niezly ubaw, nawet jezeli jest to moim wlasnym kosztem ;)

    Milo, ze potrafisz spojrzec na to z humorem:)

    > scirocco niestety jest troche wulgarny, malo oryginalny i raczej nieoczytany,

    hmmm.. czy wulgarny i malo oryginalny to kwestia gustu - np. kolor rozowy nie
    kazdemu sie podoba mimo, ze nie jest odrzucajacy, a wrecz piekny :)

    raczej nieoczytany? - Ciebie czyta wiec, jesli uwazasz, ze brak mu oczytania to
    moze wiaze sie to z czytaniem tekstow takich osob jak Ty, ktorzy czasami
    wpadaja w swoja wlasna pajeczynke - co wiaze sie z tym, ze bardzo chcieliby,
    ale cos im nie wychodzi i w pewnym momencie zaczynaja sie gubic i zaprzeczac
    samym sobie? - moze przytoczyc przyklady z Twojego 'prania' mojej skory? :)

    > ale co zrobic, coraz trudniej w tych czasach o dobre "medium"

    hmmmm... :)))
    Ja powiedzialabym raczej, ze na teksty o 'odpowiednim' poziomie odpowiada sie
    tekstami na dokladnie tym samym poziomem - aby dorownac tokiem myslowym swemu
    rozmowcy :) - os akcja - reakcja to jest chyba to?:)

    > Jego ostatnia fascynacje "pryszczami" moglaby wytlumaczyc dlaczego nasz mily
    sympatico.ca z pieknej Kanady korzysta tak chetni z www.learner.com, website
    dla opoznionych w nauce dzieci

    hmmm... i tu pytanie - a co TY tam robiles?? :o))))

    > opoznionych w nauce dzieci

    ... czy chcesz przez to powiedziec, ze sa to glupie dzieci?

    > Na szczescie ku uciesze forumowej gawiedzi, nie ma prawa ani w Kanadzie ani w
    USA, ktore zabrania chwalic sie wlasna glupota

    a czy jest tutaj prawo, ktore zezwala na wciskanie jej innym? :) Na
    sprowadzanie do mianownika glupoty czy naiwnosci wszystkiego co jest Ci
    niewygodne, nie masz wystarczajaco argumentow, swoje wlasne niedostatki wiedzy,
    starasz sie zamaskowac robieniem naiwniakow z innych, wyskakujac z takim np.
    kabaretowym 'powiewem z polnocy windchill factorem' :))))

    Mozemy zaczac polemizowac na temat glupoty - jesli masz na to ochote.

    Ja uwazam ze sa dwa rodzaje madrosci: ksiazkowa i zyciowa - obydwie roznia sie
    diametralnie, ale sprowadzaja sie do wspolnego mianownika. Dla przykladu:
    profesor matematyki moze znac wszystkie regulki i rownania, ale podczas
    zbierania grzybow zgubi sie, panicznie uciekajac z lasu przed niedzwiedziem,
    konczac cala akcje jakims spektakularnym zapaleniem pluc. Natomiast zwykly
    robotnik, ktory z matematyka ma tylko tyle do czynienia co przy liczeniu
    wyplaty, na widok tego samego niedzwiedzia nie spanikuje tylko powoli wycofa
    sie z 'zaniedzwiedzionego terenu' i dalej spokojnie pojdzie zbierac grzyby.
    Wiec jak to jest z ta glupota?

    Moja definicja glupoty jest tylko i wylacznie zarezerwowana dla tych, ktorzy
    innych uwazaja za glupich lub naiwnych - dajac im to odczuc na kazdym kroku i w
    kazdym slowie :)... zupelnie bez powodu.

    Wylacz ze swojego slownictwa wyraz 'glupota - naiwnosc', a ludzie przestana
    Cie szarpac za futerko gdy sie przemiauczysz :)
    albo inaczej - przejezyczysz. :)

    albo nie wylaczaj - kto by mnie wtedy rozbawial w czasie nudnej pracy?!! :o))

    trzecia sprawa - albo piszemy calkowicie po polsku albo przechodzimy calkowicie
    na angielski - takie mieszanki slowne typu luknij przez lindols czy kara stoi
    za kornerem - jest dla mnie co najwyzej zabawne:)

    > Tak wiec teraz rozumiesz moja naukowa rozterke, etyczne wewnetrzne
    rozerwanie i moralny dylemat... ;)

    tak oczywiscie... :o))))))))))))))


    qoczurku... zycze scirocco i tobie dalszej owocnej dyskusji - nawet nie
    wyobrazacie sobie jak bardzo umilacie mi czas w pracy... :o)))))))
    Tylko z umiarem - nie pozabijajcie sie !:)

    Z przepieknie jesiennej Kanady pozdrawiam
    WSZYSTKICH serdecznie i cieplutko!:)
  • qoczurek 15.10.04, 20:34
    borasca0107 napisała:

    > moze wiaze sie to z czytaniem tekstow takich osob jak Ty, ktorzy czasami
    > wpadaja w swoja wlasna pajeczynke - co wiaze sie z tym, ze bardzo chcieliby,
    > ale cos im nie wychodzi i w pewnym momencie zaczynaja sie gubic i zaprzeczac
    > samym sobie? - moze przytoczyc przyklady z Twojego 'prania' mojej skory? :)
    hehe, po przeczytaniu tego tekstu dokladnie wiem co masz na mysli...
    mowiac "gubic i zaprzeczac samemu sobie"


    >
    > > ale co zrobic, coraz trudniej w tych czasach o dobre "medium"
    >
    > hmmmm... :)))
    > Ja powiedzialabym raczej, ze na teksty o 'odpowiednim' poziomie odpowiada sie
    > tekstami na dokladnie tym samym poziomem - aby dorownac tokiem myslowym swemu
    > rozmowcy :) - os akcja - reakcja to jest chyba to?:)
    chyba troche niezrecznie przenosisz swoja raczej podstawowa znajomosc
    fizyki, na duzo bardziej skomplikowany field of human interaction.
    a z tym medium to jest tak jak z pomoca domowa, trudno znalezc i
    trudno utrzymac, staram sie byc dobry i grzeczny
    but turnover is still very high,
    and i wonder why? ;(

    >
    > > Jego ostatnia fascynacje "pryszczami" moglaby wytlumaczyc dlaczego nasz m
    > ily
    > sympatico.ca z pieknej Kanady korzysta tak chetni z www.learner.com, website
    > dla opoznionych w nauce dzieci
    >
    > hmmm... i tu pytanie - a co TY tam robiles?? :o))))
    z ciekawosci, aby sprawdzic skad wzial ten tekst sympatico.ca
    jakos nie chcialo mi sie wierzyc, ze napisal to sam, gdyz sam pisze
    bardzo topornie, bredzi o jakichs intrygach w zoladku, cos
    jak z kalendarza dla farmerow z poczatku zeszlego wieku

    >
    > > opoznionych w nauce dzieci
    >
    > ... czy chcesz przez to powiedziec, ze sa to glupie dzieci?
    ja tego nie napisalem, dlaczego ty to napisalas tego nie wiem,
    ale insynuacja jest bezpodstawna
    te dzieci maja jeszcze duzo lat aby sie podciagnac w nauce,
    nasz scirocco jest juz stracony dla cywilizacji, jego wartosc
    jest tylko czysto naukowa i humorystyczna

    >
    > > Na szczescie ku uciesze forumowej gawiedzi, nie ma prawa ani w Kanadzie a
    > ni w
    > USA, ktore zabrania chwalic sie wlasna glupota
    >
    > a czy jest tutaj prawo, ktore zezwala na wciskanie jej innym? :) Na
    > sprowadzanie do mianownika glupoty czy naiwnosci wszystkiego co jest Ci
    > niewygodne, nie masz wystarczajaco argumentow, swoje wlasne niedostatki
    wiedzy,
    nie wiem dlaczego sie upierasz sie aby naiwnosc i glupote rownac w
    znaczeniu, czyzbys miala w tym jakis osobisty interes?
    or ax to grind?
    prosze sprawdz sobie znaczenie w slowniku i porownaj
    przycisniety do mury, przyznaje, ze uzywam czasami slowa naiwnosc
    jako swojego rodzaju eufemizmu, ale nie powiem na co ;)

    >
    > starasz sie zamaskowac robieniem naiwniakow z innych, wyskakujac z takim np.
    > kabaretowym 'powiewem z polnocy windchill factorem' :))))
    hehe, widze, ze wytoczylas wreszcie ciezka artylerie intelektualna
    jezeli to wszystko co bylas w stanie wyskrobac to powinniscie sie
    wymienic z scirocco emailem,
    i can sense deep animalistic attraction on the intelectual level, between you
    two sweethearts ;)

    >
    > Mozemy zaczac polemizowac na temat glupoty - jesli masz na to ochote.
    ja nie mam ochoty, ale widze ze ty masz,
    wiec moze polemizuj z tym co wczesniej napisalas,
    chociaz raz bedziesz sie czula w driver seat, ja chetnie popatrze z boku


    >
    > Ja uwazam ze sa dwa rodzaje madrosci: ksiazkowa i zyciowa
    hehe, dlugo nad tym myslalas, mam nadzieje ze nie cale zycie?
    speaking about wasting sombody's life...
    a co madroscia z gazet, z telewizji no i ta specjalna kategoria dla sympatico?


    - obydwie roznia sie
    >
    > diametralnie, ale sprowadzaja sie do wspolnego mianownika.
    czy jestes pewna ze mozna diametralnie sie roznic i miec
    wspolny mianownik?
    nie wiem co jest twoja silna strona, na pewno nie nauki scisle

    > Dla przykladu:
    > profesor matematyki moze znac wszystkie regulki i rownania, ale podczas
    > zbierania grzybow zgubi sie, panicznie uciekajac z lasu przed niedzwiedziem,
    > konczac cala akcje jakims spektakularnym zapaleniem pluc.
    tu mnie zaskoczylas, hats off,
    spektakularnosc zapalenia pluc jest dla mnie zjawiskiem zupelnie nie znanym
    mozesz rozwinac ten temat i wyjasnic co jest takiego
    spektakularnego w zapaleniu pluc?
    czy jestes pielegniarka z zawodowym poczuciu humoru?

    > Natomiast zwykly
    > robotnik, ktory z matematyka ma tylko tyle do czynienia co przy liczeniu
    > wyplaty, na widok tego samego niedzwiedzia nie spanikuje tylko powoli wycofa
    > sie z 'zaniedzwiedzionego terenu' i dalej spokojnie pojdzie zbierac grzyby.
    > Wiec jak to jest z ta glupota?
    wiesz, ze po przeczytanie powyzszej historyjki chyba zblizylem sie do
    ostatecznego olsnienia w tym pasjonujacym ciebie temacie, i naprawde dziekuje
    za tyle osobistego poswiecenia
    pozwol, ze odwdziecze ci sie podobnie glebokim tekstem
    Forrest Gump's "stupid is as stupid does",
    now i am sure you know exactly what i mean ;)


    > Wylacz ze swojego slownictwa wyraz 'glupota - naiwnosc', a ludzie przestana
    > Cie szarpac za futerko gdy sie przemiauczysz :)
    z tym szarpaniem za futerko to chyba przesadzasz, to jest nietylko okrutne
    ale chyba wrecz niemozliwe, dla ulatwieniea dodam: ja jestem facetem..

    > trzecia sprawa - albo piszemy calkowicie po polsku albo przechodzimy
    calkowicie
    >
    > na angielski - takie mieszanki slowne typu luknij przez lindols czy kara stoi
    > za kornerem - jest dla mnie co najwyzej zabawne:)
    huh? what do you mean?
    anyway, chwali ci sie, ze usilujesz wprowadzic pewne skostniale regulki forumowe
    i zycze ci wszytkiego najlepszego w twojej misjonarskiej misji
    ulepszania swiata, gdzies trzeba przeciez zaczac ;)

    pzdr
  • borasca0107 19.10.04, 02:40
    qoczurku:

    Nie mam czasu na wczytywanie sie w Twoj swoisty misz masz - dyskusje z Toba
    uwazam za zakonczona:)

    "Z dawien dawna tak bywalo - uczonych mnostwo, madrych malo" - zinterpretuj
    sobie ten cytat jak Ci bedzie wygodniej - dla mnie i tak pozostaniesz .....

    innymi slowy - Scirocco Rocks! :)

    Pozdrawiam serdecznie...
  • Gość: sylwek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 09:53
    czesc,masz racje ze nie wazna jest kasa itp.zgadzam sie z toba :)).ale za cos
    trzeba zyc i to mialem na mysli:)).pozdrawiam
  • Gość: yuppppp IP: *.sympatico.ca 04.08.04, 16:49
    W Kanadzie mozna spokojnie zyc majac srednie dochody, chyba ze nie zna sie
    jezyka i jezdzi sie na szmacie - na czarno.
  • ana1p 23.08.04, 08:44
    Gość portalu: yuppppp napisał(a):
    > W Kanadzie mozna spokojnie zyc

    dokladnie tak jest jak piszesz


    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • sylwek07 04.08.04, 10:20
    czesc,ja tylko znam kanade od strony quebecu i montrealu,faktycznie ze jest to
    duzy kraj i duzo mozna zobaczyc:)).mi sie tam podobal montreal bo taki
    europejski tylko problem byl z jezykiem francuskim:)) ,pozdrawiam
  • Gość: bywalec IP: *.access.uk.tiscali.com 04.08.04, 11:43
    Najladniejsza czesc Kanady to Alberta i BC z przepieknym Vancouver
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 18:21
    ja wlasnie bylam w vancouver - juz w momencie kolowania nad tym miastem
    wiedzialam, ze to bedzie cos! no i nie pomylilam sie:) szkoda, ze tak krotko to
    trwalo

    zwiedzilam rowniez duza czesc british columbia - gory nadbrzezne, gory
    skaliste, niezapomniane widoki! prawie 5 tys km samochodem, co jak na kanade,
    to i tak niewiele!

    samo vancouver jest bardzo kosmopolityczne - wielosc narodowosci a co za tym
    idzie i wielosc religii, dlatego kazdy dobrze sie tam czuje, ja zreszta tez!
    miasto jest ogromne - 1,5 mln mieszkancow, co w stosunku do 30 mln kanady jest
    dosc spora liczba
    jest morze i sa gory, mozna by powiedziec, ze przyroda zaglada do miasta, co
    objawialo sie czasami grzebiacymi w smietnikach niedzwiedziami

    udalo mi sie tez obejrzec whistler - miejsce zimowej olimpiady 2010 - piekne
    miasteczko i az strach pomyslec, co sie z nim stanie w momencie najazdu tylu
    fanow sportu

    dodatkowo kanadyjczycy sa niesamowicie uprzejmi, na kazdym kroku ktos sie
    usmiechnie, powie "hi how are you?", zagada; nie to co u nas i w europie - i
    wszyscy robia to bezinteresownie przeciez;
    az mi sie przykro zrobilo po powrocie, gdy na lotnisku malo nie zostalam
    stratowana przez faceta, biegnacego po walize i nawet przepraszam nie uslyszalam

    coz, uprzejmosci chyba juz sie nie nauczymy, a tak przeciez niewiele trzeba,
    zeby kazdy czul sie dobrze w towarzystwie, sklepie, na ulicy

    marzenia....

    pozdrawiam i zazdroszcze wszystkim mieszkancom kanady i jej bywalcom
  • znikad 05.08.04, 16:31
    Natepnym razem wybierz Wschodnie Wybrzeze. Zupelnie inne klimaty niz w BC ale
    rownie wspaniale - Atlantyk rozbijajacy sie o skaly przy Peggy's Cove jest nie
    do zapomnienia, podobnie jak mgly nad skalami na Newfoundland, icebergs, plaze
    Nowego Brunszwiku, Zatoka Fundy z najwiekszymi plywami na swiecie, wiejskosc i
    sielskosc PEI. Jesli grasz w golfa - serdecznie polecam PEI - najprzyjemniejsze
    wakacje dla golfisty jakie tylko mozna sobie wyobrazic. Podobnie jesli chcesz
    sprobowac kajakowania po morzu albo posluchac wysmienitego jazzu w nocnych
    klubach Halifaxu.
    No a na trzecia wycieczke do Kanady - Rockies. Czy to na narty w zimie, czy na
    wedrowke po gorach w lecie - Banff, Jasper i okolice nigdy Cie nie zawioda.
    Przyroda po prostu zapiera dech w piersiach.
    Czwarta wycieczka to pewnie moze byc po kilka dni w kilku wiekszych Kanady
    lacznie z Quebec City, Montrealem, Toronto, Ottawa, Calgary i pewnie jeszcze
    raz Vancouver i Halifax - czemu nie? Kazde miasto inne, kazde z innym
    charakterem (charakterkiem ;D) ale w kazdym ciekawe rzeczy do zobaczenia
    lacznie z architektura, sztuka, przyroda. No i wszedzie uprzejmi ludzie do
    spotkania!
    I jeszcze bym polecal wycieczke na polnoc Kanady - czy to na polnoc Quebecu,
    czy Ontario albo jeszcze lepiej - Alaska. To sa dopiero klimaty, ktorych
    naprawde nie ma nigdzie indziej na swiecie.
    A jakbys chciala zaznac takiej "zwyczajnej" Kanady, to wystarczy tydzien na
    canoe wzdluz jakiejs rzeki w BC, Quebecu, Ontario czy Albercie albo szlakiem
    jezior w tych prowincjach. Czy jest gdzies jeszcze na swiecie taka cisza i jaka
    bliskosc z natura? Czy gdzies jeszcze mozna sluchac tak swobodnie jesiennego
    wycia wilkow albo letnich pokrzykiwan loons na jeziorze? A na polnocy Ontario i
    Quebecu lezysz noca na trawie, patrzysz w niebo i przed oczami masz teatr
    Northern Lights - Aurea Borealis - "jestes czescia wszechswiata tak samo jak
    niebo i gwiazdy" :)
    O Canada!
    Our home and native land...
    :)
    Przyjezdzaj, podrozuj, podziwiaj, wracaj - nawet nie wiesz jak mnie ucieszyl
    Twoj post!
  • Gość: bywalec IP: *.access.uk.tiscali.com 05.08.04, 19:14
    Miejmy nadzieje ze jej tylko nie zjedza komary
  • znikad 05.08.04, 19:26
    Gość portalu: bywalec napisał(a):

    > Miejmy nadzieje ze jej tylko nie zjedza komary

    :)
    Ani misie, ani black flies, ze nie wladuje sie samochodem na losia, ze nie
    osika Jej skunks. Nadzieji trzeba caly worek ;)
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 19:38
    hello!:)

    odwiedzilam jasper i banff!
    widzialam takkakawa falls
    mount robson
    emerald lake
    lake louis
    i sporo innych, zapierajacych dech w piersiach krajobrazow!

    i pierwszy raz w zyciu zdarzylo mi sie uczucie, ze zle robie wyjezdzajac
    gdybym miala choc troche wiecej odwagi

    najpiekniejsze jest banff - wg mnie - i ja tam kiedys wroce!!!!
    (mam nadzieje)

    w rozmowie z jednym z kanadyjczykow, ten poradzil mi zebym wyjechala do kanady,
    a ja na to "maybe someday"; a on na to "don't say maybe, just do it!!!"

    gdyby to bylo takie latwe dla statystycznego polaka......
  • Gość: Kora IP: *.vf.shawcable.net 05.08.04, 19:51
    Mieszkam w Vancouver od kilku lat, przedtem mieszkalam siedem lat w Ontario.
    Zgadzam sie, ze Vancouver i cala British Columbia to jedno z najpiekniejszych
    miejsc na swiecie. Najlepsze do spedzania wakacji, do mieszkania tez.
    Napisz cos o sobie wiecej, ile masz lat, co robisz w Polsce, czy znasz
    angielski, itp. :)
    Pozdrowienia.
    Kora
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 20:10
    nie masz pojecia, jak ci zazdroszcze!!!! oczywiscie tak pozytywnie!

    w polsce studiuje, jestem po 4 roku, kierunek zwiazany z przyroda, moze dlatego
    cala wyprawe tak przezylam

    obecnie nie ma dla mnie ladniejszego miejsca na ziemi - choc prawde
    powiedziawszy niewiele dotychczas widzialam poza europa
    ale na to nie skladaja sie tylko krajobrazy, ale i wiele wczesniej wspomnianych
    przeze mnie cech

    dziwi mnie tylko to, ze niewielu ludzi docenia swoje miejsce zamieszkania, ale
    moze to powoduje brak czasu - wiem, ze duzo sie w kanadzie pracuje i ciezko

    pozdrawiam
  • lymeryk 05.08.04, 20:43
    Gość portalu: mm napisał(a):

    > dziwi mnie tylko to, ze niewielu ludzi docenia swoje miejsce zamieszkania,
    ale
    > moze to powoduje brak czasu - wiem, ze duzo sie w kanadzie pracuje i ciezko
    >
    no chyba troche przesadzasz z tym duzo i ciezko,
    mam bardzo mile wspomnienia z Kanady, pracowalem tam kilka lat
    i takich luzow nigdzie nie widzialem, pogaduszki, kawka Starbucks,
    basen lub tenis podczas dluugiego lunchu, mozna bylo robic telecommuting itd.,
    szef mily grzeczny i wyrozumialy.
    Oczywiscie wszystko zalezy gdzie trafisz, ale jak masz w miare dobry
    zawod to ty mozesz wybierac gdzie i jak ciezko/lekko bedziesz pracowac
    Czy widzialas w Vancouver pokaz sztucznych ogni na English Bay?
    to jest jedna z lepszych letnich atrakcji...

    pozdrawiam
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 06.08.04, 18:08
    z ta kawka to jest lekka przesada - kazdy i na kazdym kroku, jakby nie mozna
    bylo wypic w domku, pieknym zreszta

    pokazu sztucznych ogni nie widzialam, bo akurat w ten dzien mialam wylot, a
    szkoda:)
  • lymeryk 06.08.04, 20:40
    Gość portalu: mm napisał(a):

    > z ta kawka to jest lekka przesada - kazdy i na kazdym kroku, jakby nie mozna
    > bylo wypic w domku, pieknym zreszta
    hmm... jasne, ze mozna w domku ;) dobry pomysl

    >
    > pokazu sztucznych ogni nie widzialam, bo akurat w ten dzien mialam wylot, a
    > szkoda:)
    nie martw sie, za rok tez beda sztuczne ognie
    a jak zatesknisz za Vancouver w miedzyczasie to polecam
    www.katkam.ca/
    gdzies tam w archiwum sa tez sztuczne ognie
    czy mialas czas aby odwiedzic UBC?
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 19:08
    wybacz, ze jestem laikiem, ale skrot ubc oprocz bc jakos mnie nie naprowadza,
    kurcze - widze teraz, ze kilka tygodni to nic, zeby sie chociaz w bc na czyms
    poznac :(

    z moim angielskim to jest tak, ze wiekszosc rozumiem, ale niestety trudno mi
    mowic
  • znikad 07.08.04, 19:33
    University of British Columbia - ma wysmienite zbiory sztuki Native People z
    obszarow calej BC -mam nadzieje, ze nie ominelas w swojej podrozy ale jesli tak,
    to masz jeszcze jeden wazny powod zeby wrocic :)
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 19:51
    fakt - ubc - moglam sie domyslic;(
    chcialam sie tam wybrac - min z takiego powodu, ze mozna tam studiowac
    kierunek, ktory ja studiuje w polsce
    ale jak juz pisalam - na wszystko zabraklo czasu
    tym bardziej, ze mieszkalam na north vancouver - wiec bylo tam strasznie daleko
    jedyne, co moglam zobaczyc, to budynki z oddali - przez lornetke
  • ana1p 20.08.04, 21:04
    Gość portalu: mm napisał(a):
    > a ja na to "maybe someday"; a on na to "don't say maybe, just do it!!!"

    zamiast myslec kategoriami jak sama nizej piszesz - just do it

    > gdyby to bylo takie latwe dla statystycznego polaka......

    wpadnij na chwile to pogadamy wiecej

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • borasca0107 09.10.04, 06:09
    Gość portalu: mm napisał(a):

    > hello!:)
    >
    > odwiedzilam jasper i banff!
    > widzialam takkakawa falls
    > mount robson
    > emerald lake
    > lake louis

    Hej!
    Ja, dokladnie te same miejsca odwiedzilam rok temu samotnie pedalujac na
    rowerze:) zalaczam swoja fotke :)

    groups.msn.com/TorontoandAreaCyclists/shoebox.msnw?action=ShowPhoto&PhotoID=16

    mm, bylas tam, widzialas te tereny i niedzwiedzie napewno tez:)
    czy nie uwazasz, ze to bylo raczej samobojcze przedsiewziecie z mojej
    strony? :)
    jednak jakos dojechalam cala i zdrowa z powrotem do toronto :)
  • borasca0107 09.10.04, 06:01
    znikad napisał:

    > I jeszcze bym polecal wycieczke na polnoc Kanady - czy to na polnoc Quebecu,
    > czy Ontario albo jeszcze lepiej - Alaska.

    Osmielam sie nadmienic, ze Alaska nie nalezy do polnocy Kanady tylko znajduje
    sie w granicach Stanow Zjednoczonych. Niewatpliwie zapiera dech ale jednak
    kanadyjska polnoc z nia graniczaca jest piekniejsza, o wiele bardziej
    malowniczo dzika, odludna, nie skomercjalizowana - prawdziwa 'twarda' Polnoc
    nieskazona pietnem cywilizacji - goraco polecam szczegolnie Dempster Highway -
    prawie 800km droga szumnie zwana autostrada, laczaca male miasteczko na Yukonie
    zwane Dawson City, ktora prowadzi na polnoc do Polnocnego Terytorium, z mala
    miejscowoscia Inuvik - stamtad mozna wybrac sie okolo 180km dalej na polnoc -
    zima droga lodowa, latem samolotem (brak drogi ladowej) - do malej osady
    Tuktoyaktuk chociazby po to, aby zanurzyc tam noge w wodach Zatoki Beauforta.
    POLECAM!!!

    KANADA JEST NAPRAWDE PIEKNA!

    p.s. ciesze sie, ze wreszcie trafilam na jakies normalne forum o Kanadzie:)

    Pozdrowionka.
  • Gość: Stach IP: *.vs.shawcable.net 07.08.04, 19:56
    Masz racje MM.Kanada jest piękna,a Vancouver zachwyca każdego.Mieszkam w nim od
    24 lat i codziennie dostrzegam otaczające piękno.Przyjedź tu znowu.Serdecznie
    Ci tego życzę i pozdrawiam
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 07.08.04, 20:05
    nie chcialbym zabrzmiec trywialnie. Ale pokazywano nam na Discovery Channel
    jakie to szanse ma BC na nastepne trzesienie ziemi. Powinno byc ono niedlugo i
    jest wcale dobrze powyzej 6 w skali Richtera.

    Osobiscie bym sie bal mieszkac w miescie, ktore narazone jest na trzesienia
    ziemi( choc przy mojej zonie moge powiedziec, ze mam doswiadczenie).

    Problem jednak polega na tym, ze wladze BC ( no i mieszkancy) jakby sobie z
    tego ryzyka nie zdawali sprawy. Wiec przygotowanie obu duzych miast BC w tym
    zakresie pozostawia sporo do zyczenia ( no moze mosty sa niezle obecnie
    wykonane).


    Poza tym w pelni zgadzam sie , ze BC jest piekna. Zwlaszcza polnocna czesc i
    Gory Skaliste.

    Pozdrawiam

    dra.
  • Gość: Stach IP: *.vs.shawcable.net 07.08.04, 23:06
    Trudno,biorę to ryzyko już od 24 lat:))
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 08.08.04, 20:59
    ktos tu pisal cos o trzesieniach?

    w czasie mojego pobytu mialy miejsce 2 trzesienia - oba epicentra na wyspie
    vancouver, jedno nawet mialo 6,2 w skali richtera i bylo odczuwalne w
    vancouver - miescie
    ludzie chyba nie biora tego na powaznie, ale szczerze mowiac, z czegos trzeba
    zrezygnowac
  • Gość: ZJ IP: *.cg.shawcable.net 22.08.04, 17:59
    Zgadza sie - na ulicy Kandyjczycy sa uprzejmi, How are you, Hi, Thanks.....Ale
    sprobuj poracowac w Kandadzie. Chamstwo zaczyna sie w pracy. Nikt ci nie powie
    How are you ? - konkurencja, obawa o prace sprawia ze Kanadyczycy prauja jako
    indywidualisci, nie wiedza co to teamwork, wszyscy donosza do szefa, ktoremu
    mowia 3-5 razy dziennie How are you ? Sparalizowani obawa o swoje stanowisko
    nikogo innego nie witaja. Koszmar konkurencji doprowadzonej do stalinowiskiego
    absurdu.............
  • de_oakville 26.08.04, 03:46
    Gość portalu: ZJ napisał(a):

    > Zgadza sie - na ulicy Kandyjczycy sa uprzejmi, How are you, Hi, Thanks.....Ale
    > sprobuj poracowac w Kandadzie. Chamstwo zaczyna sie w pracy. Nikt ci nie powie
    > How are you ? - konkurencja, obawa o prace sprawia ze Kanadyczycy prauja jako
    > indywidualisci, nie wiedza co to teamwork, wszyscy donosza do szefa, ktoremu
    > mowia 3-5 razy dziennie How are you ? Sparalizowani obawa o swoje stanowisko
    > nikogo innego nie witaja. Koszmar konkurencji doprowadzonej do stalinowiskiego
    > absurdu.............

    No coz, jak wszedzie, zalezy gdzie sie trafi. Przez pierwsze 3 lata pobytu tutaj
    mialem podobne doswiadczenia. W koncu jednak dostalem prace w niewielkiej
    firmie, gdzie stosunki sa niemal jak w rodzinie. Tak dobrych stosunkow w pracy
    nie znalem nigdy w zyciu, ani w Polsce, ani w poczatkowym okresie pobytu w
    Kanadzie. Jak widac Kanada jest zroznicowana nie tylko klimatycznie i
    krajobrazowo. Pozdrowienia z Ontario.

  • ana1p 06.08.04, 20:11
    Gość portalu: mm napisał(a):

    > wlasnie wrocilam z kilkutygodniowego tam pobytu!
    >
    > pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!

    szkoda ze sie nie spotkalysmy

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • Gość: cztojuz49 IP: *.handatravel.com 07.08.04, 17:12
    Piszesz z taka sympatia o "moim" kraju ,ze z przyjemnoscia pokaze Ci Ottawe i
    okolice - kiedy tylko zjawisz sie tutaj znowu...Zapraszam!
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 07.08.04, 19:06
    Dolaczam sie .

    Alberte ( poludniowa ) juz jak widze zwiedzilas.
    Pozostaje polnocna Alberta. No i Yukon.

    Mysle, ze moglbym Ci pomoc w odwiedzinach. Sporo Polakow mieszka w tych,
    wymienionych rejonach, rejonach i z reguly sa chetni krotkim odwiedzinom
    sympatycznych osob - to tak na marginesie .

    Mysle rowniez , ze i odwiedziny polnocnego Saskatchewanu sa warte wysilku
    podrozowania tego dodatkowego tysiaca kilometrow ( w jedna strone).

    Radze tez postarac sie o DVD zatytulowane "Over Canada"
    overcanada.com/
    Ogladanie tych zdjec filmowych ( jest rowniez album powstaly na bazie tych
    zdjec) swiadczy, ze Twoje entuzjastyczne opinie o Kanadzie sa w pelni
    uzasadnione. Pomysl nie jest orginalny, bo ponad 20 lat temu National Film
    Board of Canada przygotowal godzinna prezentacje "Helicopter Canada". Ten
    jednak pierwowzor byl znacznie gorszej jakosci ( nie bylo takiego sprzetu i
    metod obrobki cyfrowej - jaki jest dostepny obecnie).

    "Over Canada" to w 90 % zdjecia lotnicze Kanady. Bo tylko zdjecia lotnicze
    nadaja sie do pokazania piekna ogromnych przestrzeni Kanady. Ktora jest wieksza
    obszarem od obszaru calej Europy !

    Natomiast pokazanie piekna jednej prowincji mozna wykonac w formie zdjec
    filmowych , dokonanych z powierzchni Ziemi. Choc i tutaj sa trudnosci ,bo na
    przyklad, Saskatchewan jest wiekszy powierzchnia od Polski i Czech lacznie.
    Trzeba wiec dokonywac wyboru,ktory zawsze jest subiektywny. Istnieja wiec
    prezentacje poszczegolnych prowincji ( nie wiem czy wszystkich) , kazda mniej
    wiecej godzinna. Wiem na pewno o takich DVD o Ontario, Quebec, Albercie i BC.

    Pozdrowka

    dra.
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 19:16
    fajnie jeszcze byloby kiedys pojechac, no i dzieki za zaproszenia :), to
    jeszcze mi potwierdza ta fajna atmosfere!

    jest jeszcze ogromna ilosc miejsc, ktore mozna byloby zobaczyc, ale niestety
    nie wyrobilam sie w czasie, no i te niesamowite przestrzenie!

    kusi mnie tez dzika polnoc, troszke na ten temat czytalam
    jeju! nic tylko podrozowac, szkoda ze nie da sie caly czas:)
    pozdrawiam
  • Gość: Andrew IP: *.home1.cgocable.net 07.08.04, 20:05
    Kanada to takze Niagara Falls , piekne winnice poludniowego Ontario (
    specjalnosc : Ice Wine ze zbieranych w zimie winogron )i Grape & Wine Festival
    www.grapeandwine.com/online/
    dorodne brzoskwinie i Peach Festival
    www.winonapeach.com/
    Ontario to takze przeszlo 400 tys. jezior i rzek z najwieksza na swiecie
    iloscia tras kajakowych.
    -Ontario zaprasza-
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 07.08.04, 20:07
    a wiesz co to jest Viagra Falls ?

    Ice Vine uwielbia moja malzonka. Ja rowniez ( choc nie jest tak dobre dla serca
    jak Egri Bikaver ).

    Mysle, ze w Polsce malo wiedza o Ice Vine ( specjalnosc rowniez i BC, nie tylko
    Ontario). Moze strzelisz pare linijek na ten temat ?

    Pozdrowka

    dra.
  • rhubarb 07.08.04, 21:35
    Gość portalu: dradam napisał(a):

    > a wiesz co to jest Viagra Falls ?
    >
    > Ice Vine uwielbia moja malzonka. Ja rowniez ( choc nie jest tak dobre dla serca
    >
    > jak Egri Bikaver ).
    >
    > Mysle, ze w Polsce malo wiedza o Ice Vine ( specjalnosc rowniez i BC, nie tylko
    >
    > Ontario). Moze strzelisz pare linijek na ten temat ?
    >
    > Pozdrowka
    >
    > dra.

    panie doktorze (nauk politycznych?) skad te problemy z jez angielskim?
    it spells: ICE WINE not vine, no chyba ze ktos mowi z naprawde
    mocnym 'east european accent' wtedy ice vine jest oczywiscie ok

    pozdrawiam
  • Gość: dradam IP: 69.19.27.* 08.08.04, 18:00
    rhubarb napisał:


    >
    > panie doktorze (nauk politycznych?) skad te problemy z jez angielskim?
    > it spells: ICE WINE not vine, no chyba ze ktos mowi z naprawde
    > mocnym 'east european accent' wtedy ice vine jest oczywiscie ok
    >
    > pozdrawiam

    Niemozgliwe !
    Tak pisalo w polskim "liquer store" za rogiem !
    Musze je jeszcze raz odwiedzic i bede sprawdzal co pisze na wszystkich
    butelkach !
    Moze sie moj angielski podciagnie !


    Pozdrowka !

    PS. O spelling boo-boo nie slyszal ?


  • starypierdola 07.08.04, 20:47
    Expertka od sluzby zdrowia ktora pracowala w niej i w Kanadzie, i w USA, i w
    Australii, i w Nowej Zealandii ... i wie wszystko lepiej od tych co tam
    faktycznie mieszkaja ... okazuje sie byc polska studentka 4-go roku ktora raz w
    zyciu spedzila wakacje w Kanadzie.
    \
    Pewnie wypisujesz tu takie same pierdoly jakie wypisywalas na watku o sluzbach
    zdrowia??

    SP
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 07.08.04, 21:00
    Posting o ktorym piszesz przyszedl z US ( amerykanski ISP = USB Communications
    Inc. ). Mysle, ze mozna sie zastanawiac na tym , kto i co pisze, ale kombinacja
    dwoch liter "mm" moze byc przypadkowa.

    Pozdrawiam


    dra.
  • starypierdola 07.08.04, 23:16
    Zobaczymy czy bedzie odpowiedz.
    :)))
    SP
  • Gość: dra IP: 69.19.27.* 08.08.04, 18:19
    skonsideruje jak lookniesz na moja oferte handlowa w Twoim e-majlu .

    Wysokie piec !


    dra


    PS. Boje sie, ze bede musial czytywac , iz w Vanvouver pada. U nich pada
    czesto , jak wiesz. No wiec co to za nowosc ?

    Xantypa najpierw grzmiala, a potem padalo , jak wiesz !
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 08.08.04, 20:16
    kurcze, czuje sie szczerze urazona!
    po pierwsze, ze nie chce mi sie tlumaczyc, bo wlasciwie na 100% nie da sie tego
    udowodnic - moglabym, ale nie chce ujawniac tutaj mojego konta
    po drugie - mm to inicjaly, a jak pewnie wiesz, nie tylko jedna w polsce osoba
    takowe posiada
    po trzecie - ja sie nie wymadrzam i nie opowiadam glupot, ani nikogo do niczego
    nie przekonuje - chcialam sie tylko podzielic "szczesciem, jakie mnie spotkalo
    w zyciu" czyli tym wyjazdem :)
    po czwarte - nie badz taki podejrzliwy, bo sobie wrogow narobisz!;)
    po piate - znajdz choc jedno moje slowo, do ktorego moglbys sie przyczepic

    aaa i jeszcze jedno - nie jestem znawca kanady - malo tego - wiem na jej temat
    bardzo niewiele, dlatego wszelkie informacje bardzo mnie interesuja

    pozdrawiam
  • starypierdola 08.08.04, 20:41
    Widze ze ten/ta druga mm pisze z Pacific Bell, wiec chyba z Kalifornii..

    Ciesze sie ze podoba Ci sie Kanada, choc Polska tez nie brzydka. Pamietaj
    jednak ze kazda roza ma kolce... Zimy, komary, droga wodka ...

    SP
  • Gość: mm IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 08.08.04, 20:54
    ok, ok, juz sie tak nie wymawiaj!
    chetnie bym sie zamienila!
  • Gość: aniya IP: *.tor.pathcom.com 09.08.04, 18:43
    ja uwielbiam jesien kanadyjska... w Nowym Brunszwiku jest przepiekna :))
  • serenax 12.08.04, 14:09
    cieszy mnie ze ktos ma takie zdanie o kraju w ktorym ja egzystuje od kilkunastu
    lat,bo ja nie cierpie kanady!! jestem tutaj tylko z rozsadku/mialam duzo
    szczescia z dobra praca/ niesamowita nuda tutaj!
  • lymeryk 12.08.04, 15:43
    moze mieszkasz w Tuktoyaktak?
    tylko male kanadyjskie miasteczka na polnocy maja niewiele do zaoferowania
    jezeli chodzi o rozrywke, chyba ze ci wystarczy wedkarstwo, polowanie i skidoo
    duze miasta maja wszystko czego tylko dusza zapragnie, i trudno sie
    tam nudzic
    jedynym problem przesladujacych wiekszosc emigrantow to tzw "wyobcowanie", stad
    moze bierze sie twoje okreslenie "egzystuje"
  • ana1p 20.08.04, 20:52
    Gość portalu: mm napisał(a):
    > pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!

    i wzajemnie

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • dradam1 21.08.04, 03:57
    ana1p napisała:

    > Gość portalu: mm napisał(a):
    > > pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!
    >
    > i wzajemnie
    >


    Dolaczam sie.

    dradam1
  • august2 21.08.04, 21:10
    Jak to jest z ta pogoda w tej cudnej Kanadzie?
    Znajomi z Kanady (Onatrio rejon) napisali do mnie

    Zazdroszcze Wam slonca u nas ciagle tu ponuro i chlodno, fatalne lato! lamie
    mnie w kosciach. Klimat parszywy malaryczny - niestety!
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 21.08.04, 22:30
    august2 napisał:

    > Jak to jest z ta pogoda w tej cudnej Kanadzie?
    > Znajomi z Kanady (Onatrio rejon) napisali do mnie
    >
    > Zazdroszcze Wam slonca u nas ciagle tu ponuro i chlodno, fatalne lato! lamie
    > mnie w kosciach. Klimat parszywy malaryczny - niestety!


    Ale Ci sie udal nonsens.
    Kanada jest wieksza obszarem od Europy. Wlaczajac Rosje, Ukraine i Grecje oraz
    Wielka Brytanie i Hiszpanie.

    Czy wiec napisalbys : "jaka pogoda jest w Europie ?"

    Jednego dnia moze padac deszcz w Vancouver,BC, snieg w Winnipegu, na Yukonie
    moze byc plus 22 stopnie C i moze byc mgla w Montrealu przy plus 4 stopniach C.
    No i wieczny snieg w Taktayaktak.

    Pozdrawiam

    dradam

  • starypierdola 21.08.04, 23:07
    ... minus 3 C. Regularny przymrozek, 20 sierpnia!

    No ale to dobrze; wymrozilo komary!

    SP
  • august2 21.08.04, 23:37
    a dlaczego tak malo mieszkancow mieszka na tym olbrzymim obszarze?

    Tak dla scislosci znajoma zazdroscila pogody
    w poludniowej Kalifornii...gdzie obecnie przebywam..
  • dradam1 21.08.04, 23:51
    august2 napisał:

    > a dlaczego tak malo mieszkancow mieszka na tym olbrzymim obszarze?
    >


    Z wielu powodow.

    Miedzy innymi dlatego, ze niedzwiedzie, wilki , pumy i inne zwierzeta tez musza
    miec pelno miejsca w Kanadzie. :-))))

    Poza tym wynika to z przeslanek klimatycznych. Spora czesc Kanady jest po
    prostu trudna do zasiedlenia ( nie wszyscy lubia wieczny lod pod nogami). Jak
    wiadomo polnocny biegun magnetyczny Ziemi miesci sie na terytorium Kanady i
    okolica ta raczej nie zacheca Polakow do zasiedlenia sie. Syberia tez nie jest
    gesto zaludniona, prawda ? Ani Alaska !

    Sa i inne przeslanki , zachecam na forum "KANADA- jej realia ".
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20479
    Zobacz sobie rowniez watki :
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=205&w=12312848&a=13304310
    a takze : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=205&w=7489208&a=7839514

    Pozdrawiam


    dradam1
  • chyba1 21.08.04, 23:50
    Ontario jest prawie 3.5 razy wieksze od Polski wiec mowienie o pogodzie ... a w
    Ontario jest chlodno ( albo cieplo ) ...niema zadnego sensu .

    P.S. Jak myslisz czy w chlodnym , ponurym , bezslonecznym klimacie roslyby
    piekne , dorodne brzoskwinie ? a takie rosna w regionie Niagara .
    www.winonapeach.com/
  • august2 22.08.04, 00:18
    Zimna i Sniegu mam dosyc.
    Mam niezbyt przyjemne wspomnienia z Polski, kiedy w okresie tzw Polski Ludowej
    zima zawsze zaskakiwala . Moze dlatego los wynagrodzil mnie miejscem w
    Kaliforni..


    Widze ze kazdy chwali swoje wiec i ja zacytuje cos o Kalifornii:

    The California Central Valley has long been known for its extraordinary
    accomplishments in the agricultural industry. Producing more than
    350 different types of crops
    valued at nearly $19 billion each year,
    the region has developed the reputation for being the

    most productive agricultural area in the world.

  • lymeryk 22.08.04, 20:59
    most productive to tak
    tylko jakim kosztem?
    nie wiem gdzie mieszkasz w central valley
    ale ogolnie nie jest to przyjemne miejsce do mieszkania
    kolo bakersville ledwo slonce widac od pylu smogu
    smrod nawozow herbicides insecticides w powietrzu i w kanalach
    wiekszosc rzek przerobione na kanaly nawadniajace i sciekowe
    illegals pracujace za grosze na olbrzymich farmach, ktore
    otrzymuja miliardy dolarow rocznie aby to wszsytko bylo mozliwe
    wszystko dzieki farmers lobby
    tylko kolo redding central valley zachowala troche bardziej naturalny charakter
  • mejbi 24.08.04, 12:30
    Twoje słowa były moimi, jak - podobnie jak Ty - wróciłam z mojego pierwszego
    pobytu w Kanadzie. Wczoraj wróciłam z drugiego pobytu w tym kraju i już moja
    ocena jest bardziej wyważona... myslę, że bardziej obiektywna. Zawsze wszystko
    co nowe i inne podoba się bardziej. Również - jak Ty - byłam tak pełna
    entuzjazmu za pierwszym razem (wtedy byłam jeszcze studentką i też miałąm
    ochotę zostać). Teraz zauważyłam tam wiele minusów i jednoczesnie odkryłam tu w
    Polsce wiele plusów. Pojedź do Kanady raz jeszcze i wtedy na spokojnie zdecyduj
    czy chcesz zostać. Kanada to nie tylko wakacje, piękne widoki, przyroda, to tez
    zwykłe zycie. Ja mam tutaj w Polsce wiele takich "cosiów", których w kanadzie
    chyba bym nigdy nie miała. Oczywiście zalezy co jest dla kogo najwazniejsze -
    jesli kasa - oczywiście Kanada bije na głowę. Pozdrawiam!
  • kveldulv 24.08.04, 12:53
    >> a dlaczego tak malo mieszkancow mieszka na tym olbrzymim obszarze?<<

    Dlatego ze Kanadyjczycy ( cokolwiek to znaczy :) ) nie chca sie rozmnazac :D - w
    ostatnich 10 latach przyrost naturalny wynosil 0,3% ( cala sytuacje ratuja wiec
    imigranci ). Jest to i tak lepiej niz w Polsce, gdzie przyrost naturalny jest
    ostatnimi laty ujemny.
  • Gość: molsoncanadian IP: 69.156.91.* 24.08.04, 13:00
    mejbi, podobnie tak jak ty bylem w Canadzie na wakacjach, jezdzilem tam przez
    kilka lat, od czerwca do pazdziernika, po kilku latach, juz po studiach
    zdecydowalem sie na emigracje, zlozylem papiery, zostalem zaakceptowany, jestem
    Canadian od kilku lat.
    Na pewno nie mozna podejmowac decyzji o przeprowadzce tak po prostu, ale jesli
    komukolwiek Canada sie podoba, naprawde warto, i to nie tylko jesli o przyrode
    chodzi.
    Piszesz ze jesli dla kogos "najwazniesza jest kasa", to Canada bedzie dobrym
    miejscem do zycia. Na pewno zarabiam wiecej niz gdybym robil to samow polsce,
    ale rowniez wiecej wydaje, utrzymanie, jedzenie, przyjemnosci, to wszsytko jest
    drozsze. OK zyje na wyzszym poziomie, nie chce mieszkac w 1bdr, nie chce
    jezdzic byle czym, nie chodze na lunch do McDonald's.....tak pod tym wzgledem
    jest to "kasa". Ale... po kazdej mojej wizycie w polsce jestem coraz bardziej
    zdegustowany, za kazdym razem bardziej widze jak ludzie ktorych kiedys znalem
    gonia za "kasa", pracuja po 12-14 godzin, scigaja sie kto ma lepszy telfon (ale
    bron boze go uzyc), nikt nie ma czasu na rodzinem, na znajomych, na zwykle
    bycie razem. Moja praca konczy sie o 4pm, 4:05 jestem w domu, nie musze myslec
    o niczym innym niz rodzina, dzieci, znajomi. moim problem jest czy wyjsc na
    zwykly prosty spacer, czy zadzwonic do kogos i zrobic ze znajomymi BBQ, czy
    moze zabrac dzieci nad wode.......
    Canada jest naprawde pieknym krajem, naprawde dobrze sie tu zyje, naprawde
    warto tu przyjechac i w przeciwienstwie do polski nie ma tu az takiej pogoni
    za "kasa", my mamy proste zycie i potrafimy sie tym zyciem cieszyc i czerpac z
    niego jak najwiecej radosci i przyjemnosci sie da.
    sa oczywiscie wyjatki, na pewno osoby zyjace w GTA, Montreal, Vancouver... beda
    mialy inny punkt widzenia, na pewno ktos kto jest tu nielegalnie sie ze mna nie
    zgodzi, ale dalej wiekszosc ma tu przede wszystkim spokojne zycie.

    Wiesz, jak tak mysle o powodach, dlaczego Canada, wydaje mie sie ze Security
    bylo najwazniejsze. Nie boje sie o dzieci, nie boje sie o dom jak wyjezdzam na
    wakacje, czy chocby weekend, nie boje sie zostawic samochodu na parkingu... a
    jak juz cis sie stanie to wiem ze ktos sie mna zajmnie, ze zawsze ktos mi
    pomoze.

    wiec jeszcze raz: "kasa" w Canadzie najwazniejsza nie jest, ludzie o "cosiach"
    nie mowia i raczej nie przywiazuja do nich uwagi. a najwazniejszy w Canadzie
    jest czlowiek
  • mejbi 24.08.04, 13:49
    Witaj.
    Cieszę się, że Ci się udało. I świetnie, że dobrze Ci się zyje w Kanadzie. Ja
    swoim postem chciałam jedynie dac do zrozumienia, że nie mozna tak po prostu
    powiedziec, że w Kanadzie to jest dobrze, a gdzie indziej źle. Nie wazne gdzie,
    ale wazne jak. I tu się z Tobą zgadzam.
    Pogoń za pieniędzmi i brak czasu dla siebie jest bez sensu, niewazne gdzie
    mieszkasz. A takich właśnie ludzi spotkałam również w Kanadzie. I to miałam na
    mysli pisząc "kasa": jeśli chcesz się szybko dorobic, warto wyjechać z Polski.
    Bo tam dorobisz się szybciej i więcej niz tu. Więc jeśli dla kogoś to jest
    wazne, ma taka potrzebę, a ma mozliwość wyjechać, to nie ma co się zastanawiać.
    Ale powtarzam - nie jest powiedziane, że tam się dorobisz, a tu na pewno nie.
    Wszystko zalezy od człowieka. Jesli ktoś jest leniem tu, to i tam nie będzie
    miał lekko. Wciąż jeszcze niektórym się wydaje, że tam "za oceanem" to jest
    kraj miodem i mlekiem płynący i że pieniądze spadają z nieba. Tak samo trzeba
    ciężko pracować jak tu - z tą różnicą, że tam zarobisz więcej, jednak
    najczęściej jesteś tam - przynajmniej na poczatku - nikim (przepraszam, jesli
    kogoś urażę, nie taki mam cel), będąc często tu już "kimś". Jesli się z tym
    godzisz ok, ale jesli trudno Ci to sobie wyobrazić, zastanów się zanim
    wyjedziesz. Moja znajoma była tutaj powarzaną panią urzędniczką, a tam musiała
    zacząć sprzątać, co z tego, że zarabiała parę razy więcej, popadła w depresję.
    Na nic security, dom, samochód, piekne widoki, przyroda. Kanada jej nie
    uszczęśliwiła. I takie było moje przesłanie - NIE MOŻNA CZARNO NA BIAŁYM
    POWIEDZIEĆ, ŻE W KANADZIE BĘDZIESZ HAPPY,A W POLSCE NIE. Tak jak w każdym
    kraju - jednym się powodzi, innym nie; są lupmy i tu i tam; są tacy, którzy
    mają czas dla siebie i rodziny i tacy, którzy go nie mają; tacy, którzy gonią
    za pieniądzem i tacy, którzy tego nie robią; ttp. itd. Ja jestem szczęśliwa
    tutaj. I wcale nie gonię obłędnie za pieniędzmi. Mam dobrą pracę, kupiłam
    mieszkanie na chronionyme osiedlu (security! :), zyję na dobrym poziomie,
    jeżdżę na wakacje, mam dobry rower (wolę go niz samochód :) i mam czas dla
    siebie, na swoje zainteresowania, sport, znjomych. Mam 15 min do lasu i nad
    jezioro. Czego mam chcieć więcej? Więcej kasy nie potrzebuję, bo z tym co mam
    (wcale nie taki majątek)jest mi dobrze. I dlatego nie mam powodów by zostawac
    czy nawet mysleć o zostaniu w Kandzie. That's it.
    W Kanadzie zazdroszczę jednego, że można bez obaw pojechac do sklepu rowerem i
    zostawić go pod sklepem na zewnątrz bez obaw, że po powrocie już go nie
    zastaniesz. I jeszcze autostrad i klimatu downtown! Ale to dla mnie nie
    wystarczający powód by zostawiać kraj, rodzinę i znajomych.
    Pozdrawiam Cię i jeszcze raz gratuluję sukcesu!
  • Gość: molsoncanadian IP: 207.35.6.* 24.08.04, 18:48
    tak, z tym co piszesz teraz sie zgodze.
    Ja tez nie mialem zle w polsce, pracowalem w head office jednego z najwiekszych
    europejskich bankow, dobra pensja, benefits.... ale czegos brakowalo. Wiesz
    pamietam taka sytuacje jak jeden ze wspolpracownikow wrocil z lunch "troszke"
    zdenerwowany, ukradli mu kolpaki na kola (brand new samochod), ale to jeszcze
    nie koniec, nastepnego dnia jeden z taksowkarzy chcial mu je odsprzedac i
    zaoferowac "ochrone" jego auta!!! To jest paranoja, to jest chore.
    Nie mowie ze w Canadzie nie kradna, nie ma takiego miejsca, tu tez sa
    morderstwa, rozboje.... i cala reszta, ale ogolnie jest bezpieczniej. Tutaj nie
    boje sie pojsc na mecz hokeja, wiem ze bede siedzial obok sympatyka innego
    klubu, ale to co, najwyzej pojdzeimy na piwo razem!!! a nie do wiezenia.
    Twoj "chroniony" dom na "strzezonym" osiedlu jest dla mnie tym
    taksowkarzem "chroniocym" auto. To nie powinno tak wygladac! Ja mam spokojne
    zycie, nie jestem milionerem, mam dlugi (dom, samochod), zyje na przyzwoitym
    poziomie, nie oszczedzam na niczym, i wydaje mi sie ze w tym Canada jest
    lepsza. Tu mimo wszystko latwiej jest znalezc prace, kupic dom, samochod
    (rower), tu mimo wszystko jest wygodniej. Nawet pracujac fizycznie bedziesz w
    stanie zyc na przyzwoitym poziomie, tu nikt nikogo nie dyskryminuje za ubranie,
    tu czesto ten tokarz czy krawcowa zarabie wiecej niz "urzedniczka"!

    Nie mowie ze w Polsce jest zle a w Canadzie dobrze, mowie ze jest tu latwiej,
    wygodniej, bezpieczniej, mowie to czego ja sam doswiadczylem.

    Poza tym z tego co pamietam, jest takie przyslowie polskie: "tam dom moj, gdzie
    serce moje" (albo cos takiego).
    Wiem ze urodzilem sie w polsce, mowie po polsku, znam historie i geografie
    polski...... ale do polski nie tesknie, tak naprawde to ja do niej juz nic nie
    mam. Moim domem jest Canada, tu sie czuje u siebie, tu jestm soba. a tesknic
    moge do mojego domu rodzinnego, do wspomnien z dziecinstwa, do zabaw na ulicy,
    do mojej malej ojczyzny, ktora juz nie istnieje.

    Bardzo sie ciesze gdy slysze jak ktos jest zadowolny z zycia w polsce,
    niemczech, Uk... ja jestem zadowolony z zycia w Canadzie. Milo jest slyszec ze
    masz dobre, zycie, wspaniala prace, tylko ze niestety nie jestes wiekszoscia
    polski, wiekszosc dalej ma "nienajlepiej" (zeby byc delikatnym).

    ok, to by bylo na tyle
  • ana1p 25.08.04, 02:27
    Gość portalu: molsoncanadian napisał(a):

    > mam. Moim domem jest Canada, tu sie czuje u siebie, tu jestm soba. a tesknic

    przeczytalam z biciem serca twoje wypowiedzi ... dziekuje, ze jestes i ze
    moglam przeczytac to co sama czuje ... nie jestem sama z moimi odczuciami :-)

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • molsoncanadian 25.08.04, 13:03
    > przeczytalam z biciem serca twoje wypowiedzi ... dziekuje, ze jestes i ze
    > moglam przeczytac to co sama czuje ... nie jestem sama z moimi odczuciami :-)

    nie, nie jests sama, takich jak my jest duzo...., ale boja sie reakcji poloni,
    niestety, boja sie przyznac ze tu jest ich dom, bo wtedy "zdradza" polske.

    Dla mnie tu jest moj dom, I AM CANADIAN i tylko pochodzeni mam polskie!
    Nie zapomne nigdy o polsce, tam sie wychowalem, tam jest moj dom rodzinny, ale
    dalej TU (CANADA) jest moj dom!!!

    :-)))
    --
    I AM CANADIAN!
  • ana1p 26.08.04, 00:44
    molsoncanadian napisał:
    > nie, nie jests sama, takich jak my jest duzo...., ale boja sie reakcji
    poloni,


    dzieki jeszcze raz ...

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • mejbi 25.08.04, 10:56
    Właściwie to każdy z nas ma "swoją" rację. I swoje doświadczenia. Ani mnie ani
    żadnemu z moich znjomych w Polsce nie ukradziono kołpaków, ani żaden taksówkarz
    nie zaproponował "ochrony". Ale ok, różne doświadczenia - różne poglądy na
    świat.
    Nie mogę się jednak zgodzić z Twoim stwierdzeniem: "Twoj "chroniony" dom
    na "strzezonym" osiedlu jest dla mnie tym taksowkarzem "chroniocym" auto."
    Mój "chroniony" dom na "strzezonym" osiedlu jest dokładnie tym samym, co
    chronione condominium w Kanadzie, a jeśli tak, to w Kanadzie rózwnież nie
    brakuje taksowkarzy "chroniocych" auto"!
    I jeszcze jedno, napisałeś: "..tu czesto ten tokarz czy krawcowa zarabie wiecej
    niz "urzedniczka"!" A ja odpowiadam: czy to jest w zyciu najwazniejsze??
    Zarabiać jak najwięcej kasy?? Nie dla mnie. Bo jeśli miałabym odpowiedzieć na
    pytanie: czy lepiej jest zarabiać więcej i być tzw. "fizolem" (fakt,
    tacy "garbage mani" zarabiają ponoć w Kanadzie po 20-30 dol za godz.!),
    czy "urzędniczką" (códzysłów jest Twój) za mniejszą pensję? odpowiadam:
    wybieram to drugie. Wolę szansę rozwoju intelektualnego, ludzkiego niż pełną
    kiesę.
    I nie ma to nic do istoty dyskusji - Kanada czy Polska. Bo co do jednego
    jesteśmy zgodni, że "gdzie serce Twoje, tam dom Twój". Moje serce jest w tej
    niedoskonałej Polsce.
  • molsoncanadian 25.08.04, 13:01
    mejbi, nie zrozumielismy sie niestety.
    Moim celem bylo pokaznie ci roznic i tyle, nie ja oceniam czy zycie w Canadzie
    jest dla Ciebie czy tez zycie w Polsce jest dla Ciebie. Ja swoj wybor juz
    dokonalem, nie zaluje.
    jeszcze tylko kilka slow na twoj last post:
    "taksowkarz" chroniacy samochodu jest sytuacja extremalna, i zdaje sobie sprowe
    z tego ze nie zdarza sie kazdemu, ale fakt ze moze sie zdarzyc, fakt ze masz
    (niekoniecznie ty, bo przeciez ty jezdzisz rowerem) kilka alarmow,
    zabezpieczen, ukrytych wylacznikow w samochodzie a i tak mozesz nie znalezc
    samochodu po wyscjiu ze sklepu (lub czesci samochodu, np: radia) tak naprawde
    to chodzilo mi o to, "taksowkarz" byl przenosnia. W Canadzie nie zamykam
    samochodu!, wiem ze nie jezdze BMW, tylko amerykanskim vanem, ale i tak woze w
    nim sporo ekwipunku, foteliki dla dzieci, wozki, rowery, cd, apaarty.......
    nie boje sie o to.
    To samo dotyczy ochrony domu, moj dom ma 1 zamek, jak ogromna wiekszosc w
    Canadzie, Twoj jest na ogrodzonym osiedlu, ma ludzi kotrzy ciagle sie na niego
    patrza, ma kilka zamokow, alarm , specjalnie wzmacniane szyby i bog wie co
    jeszcze, a i tak ludzie sie boja wyjechac na wakacje.
    Canadyjskie Condo's sa chronione, jest zawsze ciec (jak ja tych ludzi nazywam)
    ale tak naprawde to chodzi o twoja prywatnosc, zebys nie miala nieporoszonych
    gosci, zeby byl porzadek i cisza, zeby sasiad z gory nie robil imprezy na 100
    osob.....

    mejbi, bardzo cie przepraszam jesli zle cie rozumiem, ale chyba niestety "kasa"
    jest dla cziebie wazna, wracasz do tego tematu!
    ale ok, garbage man zarabia 20-30 na godzine, i nikogo to nie razi, wydaje mi
    sie ze maja dosc smierdzaca prace i daltego mnie to nie dziwi.
    "fizol" (czuje to bardzo negatywne nastawienie) nie jest w niczym gorszym niz
    urzedniczka. Fizol nie zadko musial uczyc sie cale lata zeby tym fizolem
    zostac, bycie elektrykiem wymaga kilku lat nauki!!! bycie mechanikim
    samochodwym rowniez. Bardzo czesto ci "fizole" (codzyslow jest Twoj) sa
    bardziej inteligentni i ambitni niz te urzedniczki, naprawde nie powinnas
    sadzic ludzi po tym co robia, tylko po tym kim sa.

    jesli naprawde chcesz poznac Canade, nie przyjezdzaj tu na wakacje, nie jedz do
    Niagara Falls, to miejsce dla turystow. Przyjedz tu na dluzej, rok, dwa,
    zaczniij prace, plac podatki, rent, kupuj jedzenie, zobaczysz roznice, bedziesz
    miala czas na wszystko, bedziesz mogla sie intelektualnie rozwijac, bedziesz
    mogla poznawac przyrode, ludzi......
    Nie wydawaj sadow o kraju w ktorym spedzilas dwokrotnie wakacje i znasz ten
    kraj jako turystak tylko!

    :-)


    --
    I AM CANADIAN!
  • mejbi 25.08.04, 14:55
    No to rzeczywiscie się nie rozumiemy. Tym razem trochę przesadziłeś.

    1. "fakt ze moze sie zdarzyc, fakt ze masz
    > (niekoniecznie ty, bo przeciez ty jezdzisz rowerem) kilka alarmow,
    > zabezpieczen, ukrytych wylacznikow w samochodzie a i tak mozesz nie znalezc
    > samochodu po wyscjiu ze sklepu (lub czesci samochodu, np: radia)"

    Wszędzie się to może zdarzyć, nie tylko w Polsce! Tak samo jak gwałty,
    morderstwa - które nota bene są wciąż częstszym zjawiskiem na kontynencie
    amerykańskim niż w Polsce.

    2. "W Canadzie nie zamykam
    > samochodu!, wiem ze nie jezdze BMW, tylko amerykanskim vanem, ale i tak woze
    w
    > nim sporo ekwipunku, foteliki dla dzieci, wozki, rowery, cd, apaarty.......
    > nie boje sie o to."

    No to gratulacje za odwagę. Mam w Kanadzie sporą rodzinę i znajomych, którzy
    mieszkają tam często od kilkudziesięciu lat i nie zauwazyłam, aby oni
    zostawiali auta otwarte, więc chyba nie jest to kanadyjski standard.

    3. "To samo dotyczy ochrony domu, moj dom ma 1 zamek, jak ogromna wiekszosc w
    > Canadzie, Twoj jest na ogrodzonym osiedlu, ma ludzi kotrzy ciagle sie na
    niego
    > patrza, ma kilka zamokow, alarm , specjalnie wzmacniane szyby i bog wie co
    > jeszcze, a i tak ludzie sie boja wyjechac na wakacje.

    Moje polskie - póki co jeszcze niechronione mieszkanie - ma też 1 zamek. I nie
    boję sie wyjeżdżać na wakacje. Jestem nienormalna?
    A na temat mojego przyszłego "chronionego" nie możesz mieć pojęcia! Nie jest
    ani ogrodzone, ani nie ma sztabu ochraniarzy, nie ma 100 zamków, pancernych
    okien czy drzwi. Po prostu ma portiera, który podobnie jak w kanadyjskim
    condominium, pilnuje by nikt nieproszony nie wchodził do środka. Jaka dziwna ta
    Polska, nie? Tu też potrafią pomyśleć o ochronie prywatności..

    4. "ale chyba niestety "kasa"
    >
    > jest dla cziebie wazna, wracasz do tego tematu!

    To, co napisałeś jest po prostu smieszne. Jak by powiedzieli w szkole: nie
    przeczytałeś tekstu ze zrozumieniem. I przede wszystkim co Ty możesz o mnie
    wiedzieć, aby wydawać jakiekolwiek sądy o mnie? Nie po to jest to forum.
    Dyskusja ok, ale bez sądów o mnie proszę. Póki co nikt inny, jak właśnie Ty
    wyraził sie w dość materialistycznym tonie: "...tu czesto ten tokarz czy
    krawcowa zarabie wiecej niz "urzedniczka"!"

    5. ""fizol" (czuje to bardzo negatywne nastawienie)"

    Tu przegiąłeś. Znowu nie czytałęś uwaznie. Jeśli byś to zrobił, zauwazyłbyś, że
    z góry przeprosiłam tych, których mogłabym czymkolwiek urazić. Nie mam nic do
    pracowników fizycznych, twierdzę jedynie, ze są tacy, którzy wolą być
    urzędnikiem i pracowac umysłowo za psie pieniądze niż grzebać się w śmieciach
    za chocby 150 dol za godz. Your life your choise!
    Jeśli już, moja wypowiedź może być jedynie oznaką negatywnego nastawienia do
    takiego podejścia do życia, które mówi, że nieważne co robisz, ważne ile
    zarabiasz. Osobiście mówię temu nie.

    6. "Nie wydawaj sadow o kraju w ktorym spedzilas dwokrotnie wakacje i znasz ten
    > kraj jako turystak tylko!

    Znowu nie czytałeś uwaznie, uf. Nie wydaję sądów o jakimkolwiek kraju. Próbuję
    jedynie pokazać drugą stronę medalu i powiedzieć, że nie wszystko jest czarne i
    białe, że nie wszystko w Ameryce jest takie wspaniałe, a w tej zatęchłej Polsce
    tylko kradną. Nie będę się powtarzać. Szkoda, że nie zrozumiałeś wymowy mojej
    wczesniejszej wypowiedzi, a wydałeś mi się wczesniej dość sprawny
    intelektualnie.
    I powtarzam: nie znasz mnie i nie możesz nic wiedziec na temat statusu, w jakim
    spędzałam czas w Kanadzie! Może byłam typową turystką podziwijającą tony
    przelewającej się wody w kiczowatej Niagarze, a może biegałam na szmacie. Może
    spędzałam miesiąc wakacji u cioci w pieknym domu, a może przez 6 miesięcy
    wynajmowałam mieszkanie, płaciłam czynsz i kupowałam jedzenie. Sorry, ale to
    nie Twój interes. Więc skoro nic o mnie nie wiesz, nie wydawaj sądów, ok? Będę
    wdzięczna.
  • Gość: kozak IP: *.sympatico.ca 25.08.04, 15:39
    Sorki Majbi, ale Twoje wypowiedzi przypominaja troche sfrustrowanego Polonusa z
    jackowa, siedzacego na czarno, co to mu sie nic nie podoba, a Ameryka przede
    wszystkim. Ale pobytu stalego nie odmowi... jakby sie tak udalo. Wtedy tez
    bedzie narzekac. Jestes z wiekszosci narzekajacych rodakow - niestety...
  • mejbi 25.08.04, 15:52
    Trochę się urwałeś jak Filip z Konopii. Ja właśnie w przeciwieństwie do
    wiekszości Polaków nie narzekam, a przeciwnie zwracam uwagę, że w Polsce też da
    się zyć normalnie i być szczęśliwym. Pozdr
  • rhubarb 25.08.04, 16:05
    mejbi napisała:

    > > kraj jako turystak tylko!
    >
    > Znowu nie czytałeś uwaznie, uf. Nie wydaję sądów o jakimkolwiek kraju.
    Próbuję
    > jedynie pokazać drugą stronę medalu i powiedzieć, że nie wszystko jest czarne
    i
    >
    > białe, że nie wszystko w Ameryce jest takie wspaniałe, a w tej zatęchłej
    Polsce
    >
    > tylko kradną. Nie będę się powtarzać. Szkoda, że nie zrozumiałeś wymowy mojej
    > wczesniejszej wypowiedzi, a wydałeś mi się wczesniej dość sprawny
    > intelektualnie.
    hehe czuje jakies napiecie w powietrzu, czyzby burza sie zblizala?


    > I powtarzam: nie znasz mnie i nie możesz nic wiedziec na temat statusu, w
    jakim
    >
    > spędzałam czas w Kanadzie! Może byłam typową turystką podziwijającą tony
    > przelewającej się wody w kiczowatej Niagarze, a może biegałam na szmacie.
    Może
    zaraz zaraz, jak Niagara moze byc kiczowata? obrazy, dziela sztuki i ludzkie
    opinie moga byc kiczowate
    ale natura jest tutaj niewinna nie ma zadnego celu nie chce nikogo obrazic
    ot przypadkowy i dla niektorych urzekajacy twor na dlugiej i ciekawej drodze
    do 'entropy death'


    > spędzałam miesiąc wakacji u cioci w pieknym domu, a może przez 6 miesięcy
    > wynajmowałam mieszkanie, płaciłam czynsz i kupowałam jedzenie. Sorry, ale to
    > nie Twój interes. Więc skoro nic o mnie nie wiesz, nie wydawaj sądów, ok?
    Będę
    > wdzięczna.
    niepotrzebnie sie unosisz, ciekawe obserwacje ale
    musisz sie liczyc ze na tym forum czesto mamy do czynienie z nieracjonalnym
    zauroczeniem krajem emigracji, milosc to piekne uczucie ale trudne do
    zrozumienia i zaakceptowania dla postronnego przypadkowego i niezaangazowanego
    obserwatora.
    a w kanadyjskich miastach jak Vancouver kradna podobnie jak w Polsce, wlamania
    do samochodow, apartmentow
    a nawet home invasion i jezeli ktos zostawia otwarte drzwi od samochodu
    to tylko dlatego, ze ma nadzieje, ze zlodziej przeszuka samochod bez
    wybicia szyby czy rozwalenia zamka
    Ogolnie Kanada jest duzo bezpieczniejsza od Polski wole wybita szybe w
    samochodzie niz pobicie przez pijakow podczas przechodzenia przez park.

    pzdr

  • Gość: molsoncanadian IP: 207.35.6.* 25.08.04, 16:21
    majebi,

    jest mi bardzo przykro ze przeszlas z rzeczowej dyskusji do czepiania sie
    slowek :-(
    nie znam ciebie, ty nie znasz mnie, i niech tak pozostanie.
    Ty masz chec do mieszkania w polsce, ja chce zyc w Canadzie
    Ty o Canadzie wiesz to co opowiedziala ci rodzina mieszkajaca tu lata,
    Ja w Canadzie od lat mieszkam
    Ty o polsce wiesz wszystko bo tam zyjesz
    Ja wyjechalem z tamtad jako dorosly czlowiek, kilka lat temu, wiec wciaz
    pamietam zycie (nie wakacje)
    Ja takze mam rodzine ktora w polsce mieszka i opowiada jak tam jest
    Ja rowniez mam rodzine w innych krajach niz polska i Canada, rowniez ich
    odwiedzalem, rowniez opowiadali mi jak tam sie zyje, a mimo to nie staram sie
    pokazywac zlych lub dobrych stron zycia tam, oczywiscie nie moge ci zabronic
    tego, ale ja rwoniez mam prawo do moje opini na temat zycia w MOIM kraju


    juz pisalem wczesniej ze wszedzie moga cie okrasc, i w polsce, i w candzie i
    gdziekolwiek indziej, dotyczy to wszystkich przestepstw, ale dalej
    prawdopodobienstwo ze moj dom, samochod, ja zostaniemy okradzeni, pobici....
    jest mniejsze w Candzie niz w polsce, co do morderstw i gwaltow na kontynencie
    amerykanskim mysle ze kontynent europejski bedzie gora (kontynent amerykanski
    to nie tylko Canada, tak jak kontynent europejski to nie tylko polska), ale
    jesli tak chcesz.

    Nie ma czego gratulowac, po prostu robie to samo co wszyscy inni, moze twoja
    rodzina mieszka w bardzo kiepiskim miejscu, lub ma niesamowicie drogie,
    exkluzywne auta, nie wiem. Wiem za to ze wielokroptnie widzialem samochod nie
    tylko otwarty ale takze z kluczykami, czasami nawet zapalony... (i nie byly to
    trupy, ale dobre amerykanskie, japonskie auta).

    milo mi ze i w polsce ktos dba o prywatnosc, milo mi rowniez slyszec ze twoje
    osiedle bedzie mialo tylko portiera, bylem pod wrazeniem ze kupilas dom na
    chronionym osiedlu, takim za plotem i z ludzmi ktorzy chodza i pilnuja aby sie
    nic zlego nie stalo. Naprawde jesli jest to portier (i nic wiecej) to jest to
    krok w dobrym kierunku, tak trzymac.

    wiem ze smiech to zdrowie, ale ja nie pisalem komedii, zawsze staram sie
    zrozumiec co autor tekstu chcial przekazac, ale niestety nie bedac autorem,
    moge tylko sie domyslac jakie byly jej intence.
    oznacza to takze ze nie wydaje sadow o nikim, wypowiedzialem swoja opinie, nie
    osadzalem ciebie, nie bylo to moim zamiarem, jesli cie urazilem, przepraszam

    Niestety dalej uwazam swoje, kazdy robi to co umie najlepiej, lub to co moze
    robic, jedynym powode dla kotego poruszylem kwestie ludzi pracujacych
    fizycznie, byl twoj tekst:
    ze twoja znajoma (urzedniczka z polski) przyjechala do Canady i
    musiala fizycznie pracowac, i w depresje malo co nie wpadla
    Moja interpretacja twojego tekstu byla zas nastepujaca, praca
    urzednicki w polsce jest swietna, praca fizyczna to kara za grzechy i jak oni
    mogli jej to zrobic, przeciez ona powinna zostac CEO, lub w najgorszym
    przypadku CFO jakiej ogromnej korporacji (JESZCZE RAZ TO JEST MOJA
    INTERPRETACJA TWOICH SLOW, NIE ZAWIERA ONA OCENY ANI CIEBIE ANI TWOJEJ
    ZNAOMEJ, JEST INTERPRETACJA SLOW)

    mieszkam tu juz ladnych pare lat, wiem ze poczatki latwe nie sa, wiem ze
    ladujesz w obcym kraju, nawet jak masz tu rodzine i byles tu wielokrotnie w
    czasie wakacji, ale dzis ja moge porownac zycie w Canadzie i w Polsce. wiem, ze
    w obu krajach (i wszystkich innych) zycie jest szare (nigdy BW), wiem ze sa
    rzeczy ktore mnie denerwuja w Canadzie, ale jest o wiele wiecej rzeczy ktorych
    niechcialbym doswiadczac w polsce

    jestem prostym czlowiekem, czy sprawnym intelektualnie? coz, ty juz wiesz,
    prosisz o to zeby nie oceniac ciebie, nie wydawac wyrokow i sadow, ale ty sama
    to robisz, i masz do tego pelne prawo, jak ja interpretuje twoje slowa, ty
    mozesz to samo robic z moimi.

    wydawalo mi sie ze bylas tu turystycznie a nie "turystycznie" dlatego tez tylko
    napisalem ze nie wiesz jak sie naprawde w Canadzie zyje, gdybys napisala ze
    mieszkalas, zylas, pracowalas....
    to inna historia.

    anyway

    pozdrawiam, mam nadzieje ze nie urazilem this time

    i jeszcze jedno

    Canada jest naprawde warta zeby tu byc, mozliwosci jakie otwiera przed ludzmi
    ktorzy chca je wykorzystac sa daaaaaaaaaleko poza horyzontami europy

    I AM CANADIAN
  • Gość: mbs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 10:53
    Interesuje mnie czy wizy turystyczne (podkreslam) sa wydawane na przejsciu z
    USA? Moja znajoma jedzie do Chicago i namawiam ja do odwiedzenia Kanady.
  • ala84tol 13.02.05, 19:05
    Gość portalu: mbs napisał(a):

    > Interesuje mnie czy wizy turystyczne (podkreslam) sa wydawane na przejsciu z
    > USA? Moja znajoma jedzie do Chicago i namawiam ja do odwiedzenia Kanady.

    Jesli odwiedza US lecac z Polski i pragnie w czasie swego pobytu odwiedzic
    rowniez Kanade ........ to jest jedna opcja

    Jesli mieszka w US i jedzie sobie do Chicago i pragnie odwiedzic
    Kanade ......... to jest druga opcja. ktora dzieli sie na dwie pod opcje:

    - jest stalym rezydentem
    - jest turystka lub studentka

    Pozdrowiam
  • Gość: dradam IP: *.direcpc.com 14.02.05, 03:48
    posiadacze polskich paszportow powinni ubiegac sie o wize w Polsce.Jezeli maja
    juz przyznana wize turystyczna do USA to raczej nie zdarzaja sie wypadki odmowy.

    Posiadacze paszportow z krajow "bezwizowych" otrzymuja pozwolenie na wjazd do
    Kanady , na granicy, od reki.

    Pozdrawiam

    dradam1
  • Gość: me2 IP: *.home.cgocable.net 25.08.04, 16:12
    Musze przyznac, ze razi mnie uzywanie slowa Canada na polskim forum jesli
    istnieje poprawny odpowiednik polski: Kanada.
  • aga_rn 25.08.04, 16:39
    Gość portalu: me2 napisał(a):

    > Musze przyznac, ze razi mnie uzywanie slowa Canada na polskim forum jesli
    > istnieje poprawny odpowiednik polski: Kanada

    Dla mnie przebojem jest "w Canadzie", tez na forach Gazety spotykane.
    ;)

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • Gość: me2 IP: *.home.cgocable.net 25.08.04, 20:10
    a najsmieszniejsze jest to ze ci "Canadyjczycy" czesto opieraja swoja znajomosc
    angielskiego na kilku slowach typu: OK, fuck you, troki i Toronto :)
  • Gość: molsoncanadian IP: 207.35.6.* 25.08.04, 20:19
    uzywam slowa CANADA, CANADYJSKI, CANADZIE....
    lubie taka pisownie, kazdy ja rozumie, wiec nie bardzo wiem o co chodzi.

    poza tym jak sie chcesz czepiac, to przeczytaj to:

    >>>>Gość portalu: me2 napisał(a):

    >>>>Dla mnie przebojem jest "w Canadzie", tez na forach Gazety spotykane.
    >>>>;)

    co to jest forach???? nie jestem profesorem jezyka polskiego, ale nie wydaje mi
    sie zeby to slowo bylo polskim slowem?
  • Gość: me2 IP: *.home.cgocable.net 25.08.04, 20:31
    > co to jest forach???? nie jestem profesorem jezyka polskiego, ale nie wydaje mi
    > sie zeby to slowo bylo polskim slowem?

    W gramatyce nie ma wlasciwie wielkiego znaczenia co sie komu wydaje.
    Oczywiscie, ze slowo "forum" nie jest polskim, ale lacinskim slowem. Liczba
    mnoga to "fora". Poprzez polska infleksje w zacytowanych kotekscie dodaje sie
    "ch" i "na forach" jest poprawne.

    Natomiast "Canadyjski" poprawne nie jest. Uzywajac angielskiego, okreslilbym
    "Canadyjski" jako cos miedzy ridiculous and lame.

    > uzywam slowa CANADA, CANADYJSKI, CANADZIE....
    > lubie taka pisownie, kazdy ja rozumie, wiec nie bardzo wiem o co chodzi.

    "ktury" tez kazdy zrozumie.

  • Gość: molsoncanadian IP: 207.35.6.* 25.08.04, 20:45
    ok, masz racje, CANADA, CANADYJSKI, CANADZIE.... nie sa polskie, ktury takze
    kazdy zrozumie, ale czy to ma jakies znaczenie? uzywasz jezyka polskiego, ale
    nie uzywasz ogonkow (ja tez nie) wiec czy mamy byc drazliwi na kazda
    nieprawidlowosc, czy tez tylko na te ktore nam nie pasuja? Ja lubie te slowa
    pisane w ten a nie inny sposob, nie pisze ich dla ciebie

    i faktem jest, przyznaje ci racje ze forum w miejscowniku liczby mnogiej
    odmienia sie: forach
  • Gość: me2 IP: *.home.cgocable.net 25.08.04, 16:35
    > Zarabiać jak najwięcej kasy?? Nie dla mnie. Bo jeśli miałabym odpowiedzieć na
    > pytanie: czy lepiej jest zarabiać więcej i być tzw. "fizolem" (fakt,
    > tacy "garbage mani" zarabiają ponoć w Kanadzie po 20-30 dol za godz.!),
    > czy "urzędniczką" (códzysłów jest Twój) za mniejszą pensję? odpowiadam:
    > wybieram to drugie. Wolę szansę rozwoju intelektualnego, ludzkiego niż pełną
    > kiesę.

    W Polsce tez "urzedniczka" zarabiala, i nadal (w wielu przypadkach) zarabia
    mniej niz nie jeden "fizol". W jaki sposob w Polsce nie przeszkadza ci ten fakt
    w "rozwoju intelektualnym", a w Kanadzie mogloby przeszkadzac? Czy sugerujesz,
    ze pracownik fizyczny nie moze osiagac rozwoju intelektualnego? ludzkiego?
    (cokolwiek to znaczy). A moze po prostu nie udalo ci sie jeszcze osiagnac
    odpowiedniego poziomu "intelektualnego" by widziec bezsens swojej argumentacj?

    Po 5 latach w USA odwiedzilem Polske (1990). Cos strasznego. Tzn. wlasciwie bylo
    niemal tak jak wtedy kiedy wyjechalem. W 1997 pojechalem tan po raz drugi.
    Wysoki poziom intelektualny nie rzucal mi sie w oczy na polskich ulicach. Moze z
    tego samego powodu, dla ktorego nie widzialas tegoz w Kanadzie - pobyt krotki,
    obserwacje powierzchowne.

    Moja zona (rowniez po pobycie w USA) spedzila w Polsce caly rok. Zanim
    przyjechala do mnie do Stanow miala w zamiarze przekonac mnie bysmy oboje
    wrocili do Polski. Po owej rocznej wizycie wojczyznie zmienila zupelnie zdanie.

    Oba kraje maja swoje plusy i minusy. W moich obliczeniach Kanada ma wiecej
    plusow niz Polska.
  • ana1p 25.08.04, 20:43
    Gość portalu: me2 napisał(a):
    > Oba kraje maja swoje plusy i minusy. W moich obliczeniach Kanada ma wiecej
    > plusow niz Polska.

    swiete slowa ... poraz kolejny ktos (me2) mnie dowartosciowal

    --
    ana1p ("ana" z "jedynka" przed "p") i kto zgadnie? :-)

    Zapraszam na forum "Kanada --- jej realia"
  • mejbi 26.08.04, 11:32
    A moze po prostu nie udalo ci sie jeszcze osiagnac
    > odpowiedniego poziomu "intelektualnego" by widziec bezsens swojej argumentacj?
    >

    Każda argumentacja ma swój sens - jeśli nie zrozumiałeś sensu mojej - to Twój
    problem, nie chce mi się z Toba dyskutować. Ale krótko: autor miał na mysli, że
    jeśli ktoś wyjeżdża do Kanady na stałe to najczęściej w celu (lepszego niż w
    Polsce)zarobkowania (przynajmniej na początku) i z tym się chyba każdy zgodzi.
    W takim wypadku najczęściej polska pani urzednik zostaje kanadyjską sprzataczką
    i biega na szmacie, a polski pan nauczyciel zostaje kanadyjskim zmywaczem.
    Jeśli się "im" to podoba to ok, ja nie chciałabym byc na ich miejscu i w ten
    sposób wyrażam swoją opinię. Wolałabym być polską panią urzędnik za 1000 zł niż
    sprzataczką za 10 dol za godzinę. That's it, my life my opinion, koniec kropka.

    Po 5 latach w USA odwiedzilem Polske (1990). Cos strasznego. Tzn. wlasciwie byl
    > o
    > niemal tak jak wtedy kiedy wyjechalem. W 1997 pojechalem tan po raz drugi.
    > Wysoki poziom intelektualny nie rzucal mi sie w oczy na polskich ulicach.

    Podejrzewam, że w tym momencie obraziłeś wielu swoich rodaków. Polacy nigdy nie
    narzekali na niski poziom rozwoju intelektualnego, i co Ty możesz o tym
    wiedzieć mieszkając od 20 lat za granicą?? Nie wydaje mi się, abyś Ty -
    mieszkaniec USA był na wyższym rozwoju intelektualnym nić ja - mieszkanka
    Pipidówka pod Warszawą. No bo z jakiego niby powodu miałoby tak byc? Takie
    opinie są zawsze niesprawiedliwe dla obu stron, więc dziwię się, że w ogóle
    odwazyłeś się podjąć takiej oceny. To było proste, żeby nie rzec "prostackie".

    Co Twoich i Twojej zony doświadczeń - to odpowiem jedynie tyle, że znam wiele
    osób, które po wielu latach mieszkania za granicą postanowiły wrócic do Polski,
    bo tu własnie odnalzały swoje to coś. Znam też cudzoziemców, którzy postanowili
    się tu osiedlić. Każdy z nich miał swoje powody, jak i Ty je masz, mieszkając w
    USA. Zgodzę się z pierwszą częścią zdania, że "Oba kraje maja swoje plusy i
    minusy", ale już z drugą niekoniecznie. To subiektywne i ja na taką generalną
    ocenę się nie odwazyłam póki co. Jedynie wskazuję na istnienie tzw. "drugiej
    strony" medalu - stąd ta dyskusja, która niestety - wbrew moim zamierzeniom -
    przybrała nieco męczący mnie ton. Pozdrawiam i zapraszam do Polski dzisiaj, w
    2004 roku.
  • ala84tol 11.02.05, 05:10
    > pozdrawiam wszystkich zapalonych wielbicieli tego kraju!!!!

    Oby nam sie dobrze wzdychalo :-)
  • Gość: mac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 10:09
    Zgadzam się to wspaniała przyroda, piękne miasta, no i życie tak normalne, że aż
    nierealne.

    Polecam - ostatnio pojawiło się trochę zdjęć na forum (zdjęcia z podróży) oraz
    ciekawe informacje - choć tylko o Toronto/Ontario na forum TORONTO

    Pozdrawiam wszystkich tak samo jak ja zauroczonych Kanadą!
  • ala84tol 11.02.05, 19:36
    Gość portalu: mac napisał(a):

    > Zgadzam się, to wspaniała przyroda, piękne miasta, no i życie tak normalne,
    > że aż nierealne.

    Pieknie powiedziane.

    > Pozdrawiam wszystkich tak samo jak ja zauroczonych Kanadą!

    Pozdrawiam rowniez wszystkich Kanadyjczykow polskiego pochodzenia i tych,
    ktorzy pragna nimi zostac. Pozdrawiam turystow odwiedzajacych Kanade i macham
    do was reka :-)
  • Gość: inga IP: *.client.comcast.net 14.02.05, 07:50
    ala84tol - infantylna kobieto. Ile ty masz lat?



    aha - i jeszcze - czy oprocz siedzenia non stop na internecie - czyms innym sie
    zajmujesz? cos innego cie interesuje? masz jakies okna w domu?

  • borasca0107 14.02.05, 15:10
    Gość portalu: inga napisał(a):

    > ala84tol - infantylna kobieto. Ile ty masz lat?
    > aha - i jeszcze - czy oprocz siedzenia non stop na internecie - czyms innym
    sie
    >
    > zajmujesz? cos innego cie interesuje? masz jakies okna w domu?


    :))))))))

    Alatol - co to bylo?
    Ja stawiam na PMS:)
    a Ty? :)))


    a poza tym proponuje zakonczyc ten watek
    'cudny kraj - Kanada' tym oto watkiem:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=20398977

    koniec kropka:)

    Pozdrowionka.

    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" :)
  • Gość: inga IP: *.client.comcast.net 15.02.05, 05:03
    hehe - przestan sadzic ludzi po sobie:)
    pudlo - zreszta niewiele mniejsze niz ty :)

    poszly won z powrotem na to kanadyjskie forum, albo czatujcie sobie o waszych
    wielkich problemach i "przemysleniach" gdzies w kacie a nie zasmiecajcie swoimi
    wynurzeniami chorych smutnych i samotnych kobiet.
    proponuje forum zdrowie - najlepiej psychiczne..
  • borasca0107 15.02.05, 16:08
    Gość portalu: inga napisał(a):

    > hehe - przestan sadzic ludzi po sobie:)
    > pudlo - zreszta niewiele mniejsze niz ty :)
    >
    > poszly won z powrotem na to kanadyjskie forum, albo czatujcie sobie o waszych
    > wielkich problemach i "przemysleniach" gdzies w kacie a nie zasmiecajcie
    swoimi
    >
    > wynurzeniami chorych smutnych i samotnych kobiet.
    > proponuje forum zdrowie - najlepiej psychiczne..

    :))))))))))))

    no i ujawnila sie Pani Sprzatajaca probujaca
    zrobic porzadki nawet na tym forum:)
    - eech .. tylko ten brak okien (forumowych) do mycia:))))
    - wyobrazam sobie frustracje z tym zwiazane i wspolczuje:))

    Ingo - smutne musi byc twoje zycie skoro nawet poczucie humoru innych
    doprowadza cie do piany... poza tym jestem u siebie na forum i nie musze
    nigdzie sie wynosic - a juz najmniej na twoj rozkaz - mowisz o smieceniu?
    Dziwne... nie chce sie wypowiadac, ale na pierwszy rzut oka to forum,
    w portalu turystycznym ma sie do prawdziwej turystyki - czyt. podrozy,
    zwiedzania nowych miejsc w ramach wypoczynku urlopowego, wymiany wrazen po
    podrozy (dla wyjasnienia - nie zwiazanej z zarobkami, zielonymi kartami, prawem
    jazdy itp.) jak piesc do nosa - wiec przynajmniej troche dziwne i nie na
    miejscu wydaje sie Twoje burczenie - nie podoba Ci sie to nie zagladaj...
    otworz nowy watek albo udzielaj sie gdzie indziej - w innych miejscach obdarzaj
    swoim warczacym humorem - tylko nie wiem jak pogodzisz warczenie z
    niezasmiecaniem - ale moze ci sie uda - powodzenia:)

    Alatol... ostrzegam - taki kliniczny PMS, niedozywionej
    kobiety jest gorszy od tsunami - wiec nie zadzieraj:)))

    ja przynajmniej nie mam zamiaru wiec jednak zwine zagle -
    i tak dlugo tu zabawilam....

    Alatol - dzieki za pyszna, pelna humoru rozrywke!:)))

    p.s. Ingo - wszelkie Twoje madrosci zyciowe ktore tu wstawisz w odpowiedzi na
    moje trzy grosze - prosze przeslac rowniez na moj e-mail - to sobie wowczas
    przeczytam.

    Pozdrowionka...


    --
    "God, if you can't make me thin,
    please make my friends fat" :)
  • krzemciopaluch 17.02.05, 06:25
    Gość portalu: inga napisał(a):

    > wynurzeniami chorych smutnych i samotnych kobiet.
    > proponuje forum zdrowie - najlepiej psychiczne..

    a ty co ??? pchly cie oblazly ???
  • ala84tol 15.02.05, 06:28
    Gość portalu: inga napisał(a):

    > ala84tol - infantylna kobieto. Ile ty masz lat?

    ana84tol nie jest infantylna kobieta ........ jest mezczyzna z krwi i kosci od
    samego urodzenia i nie zamierza ani nie planuje zmienic sie w kobiete tudziez
    infantylna ....... :-) ...... hehehehe .... niestety, to wina programu
    komputerowego, ktory nie rozumie, ze alatol i ala84tol to to samo czyli nick
    rodzaju meskiego ..... niewierzysz to sama sobie sprawdz ....


    > aha - i jeszcze - czy oprocz siedzenia non stop na internecie - czyms innym
    sie
    >
    > zajmujesz? cos innego cie interesuje? masz jakies okna w domu?

    wbrew pozorom nie siedze non stop przed komputerem ......... zajmuje sie czyms
    innym .......... cos innego mnie rowniez interesuje .......... i mam w domu nie
    jakies tam okna ale nawet wiecej niz kilka, jakby cie to interesowalo zgodnie z
    twoja sugestio o innych zainteresowaniach (mam na mysli twoje)

    pozdrawiam
  • Gość: mac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 10:46
    Czy ktoś przejechał całą Kanadę?

    Jakie wrażenie?
  • Gość: mm IP: 195.205.180.* 18.02.05, 19:15
    zagladam tu coraz rzadziej i jakiez moje zdziwienie, ze po pol roku od
    powstania tego watku, wciaz sie tu znajduje, szkoda tylko, ze stal sie obiektem
    przepychanek, niepotrzebnych zreszta; a apropos kanady.... strasznie mi teraz
    smutno, ze prawdopodobnie juz nigdy tam nie pojade.... jako konczaca juz nauke
    studentka, bez odpowiednich statusow, zapewnien finansowych itp, raczej nie mam
    szans na jakakolwiek wize.......zycze wszystkim, zeby jeszcze
    zdazyli....pozdrawiam magda m

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka