Dodaj do ulubionych

Stany - jak spelnic swoje marzenia

09.03.08, 15:32

Witam
Czytam czesto wasze wpisy i jestem pod wrazeniem. Podroz do
Stanow to moje najwieksze marzenie. Chcialabym bardzo zobaczyc Nowy
Jork, ale najbardziej Stany zachodnie. Na w&t w tym roku nie moge
jechac, moze w nastepnym, nie mam nikogo z kim moglabym pojechac tam
na turystycznej, nie mam tez nikogo znajomego w Stanach, na podroz z
biurem na razie mnie nie stac;/ Takze jestem pod wrazeniem waszej
determinacji, tego jak spelniacie swoje marzenia. Moze i mi sie
kiedys uda...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: arnie Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: *.icpnet.pl 09.03.08, 17:20
      Wszystko jest kwestią priorytetów.Moim są podróże-innych lcd na pół
      ściany-ja potrzebuję mieszkania,mebli i wygodnego łóżka do
      spania,priorytetem jest dobre żarcie i podróże,hiszpańskie podłogi i
      złocone klamki odpadają-nie zabiorę ich do trumny.
      I tak zmieniając priorytety jeżdżę:)
      Życzę Ci po prostu tego samego-a jestem pewny,że się spełni.
    • Gość: JOLA Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: *.chello.pl 10.03.08, 13:51
      Nie wiem w jakim jesteś wiekui. Ja zaczęłam wyjeżdzać gdy miałam 55
      lat. - Możę późno.Marzyłam o Tunezji, Turcji - byłam. Chciałam
      zobaczyć sławetne Kanary - udało się. Podziwiałam zabytki Egiptu i
      łapałam jego słońce. Znieśli wizy do Kanady - właśnie się tam
      wybieram. Na początek Toronto. Może zniosą wizy do Stanów - będzie
      szansa coś zobaczyć. Marzenie nic nie kosztują a czasami się
      spełniają.Mnie się udało czego i tobie życzę. Pozdrawiam Jola.
    • Gość: ania Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: 213.192.87.* 12.03.08, 17:15
      tak na prawdę to dość proste. uczysz się, masz długie wakacje,
      jedziesz na saksy gdzieś w Europie, a w następnym roku do Stanów...
      wiza nie problem, tyle że trzeba zapłacić...
      no a towarzystwo... warto mieć jakichś znajomych ze studiów, pracy
      etc. i jechać z kimś kogo się zna, a jak nie to poszukać w necie...
      i zacząć jeździć, nawet bliżej, warto, by przestać się bać ludzi...
      Stany to piece of cake... trzeba tylko chcieć...
    • Gość: gosc Uwierz mi, ze lepiej jechac gdzies samemu, niz IP: *.dyn.centurytel.net 31.03.08, 20:42
      z kims, kto w ciagu podrozy okaze sie uciazliwym towarzyszem.
      Jezdze zawsze sam, bo nie lubie sie do nikogo dostosowywac.
      Marza Ci sie Stany? Intensywnie ucz sie American English (jesli juz
      znasz British English, to przynajmniej sie osluchaj z amerykanska
      wymowa, a mozliwosci jest obecnie wiele dzieki Internetowi)
      Oszczedzaj pieniadze i koniecznie zrob karte kredytowa. Jest
      niezbedna w rezerwowaniu hoteli w Stanach i wypozyczaniu auta.
    • Gość: gosc Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: *.dyn.centurytel.net 05.04.08, 00:24
      Mieszkam od lat w USA, zwiedzilem ich duza czesc i mnie akurat
      bardziej podobaja sie miasta, niz przyroda. Oczywiscie nie ma tu
      takich zabytkow jak w innych miejscach swiata, ale mnie zachwyca
      architektura w kazdej formie. Chodze po Nowym Jorku, Chicago,
      Bostonie i z zachwytem zadzieram glowe. Nawet Jackowo mi sie
      podobalo ze wzgledu na stare, niezbyt wysokie budynki. Budynki Art
      Deco w Miami sa wyjatkowe. Podobalo mi sie French Quarter i Garden
      District w Nowym Orleanie, nawet nowoorleanskie cmentarze z
      charakterystycznymi grobowcami nad ziemia. Zafascynowal mnie tez
      cmentarz Hollywood Forever gdzie pochowani sa aktorzy i szefowie
      studiow starego Hollywood. Ze wzruszeniem stalem przed krypta
      Rudolpha Valentino. Na innym, malym cmentarzu ze smutkiem patrzylem
      na miejsce spoczynku Marilyn Monroe. Nie bylo zadnych kwiatow,
      zadnych odwiedzajacych. To nie to samo co Pere Lachaise w Paryzu i
      histeryczna niemal atmosfera przy grobie Morrisona. Ach, duzo by
      wyliczac. Widzieliscie "Great Expectations" z Paltrow i Hawke? Jesli
      ktos bedzie na Florydzie, koniecznie odwiedzcie piekna posiadlosc
      gdzie ten film byl krecony gdy byla zrujnowana. Teraz to miejsce
      jest odbudowane i dostepne dla wszystkich. Nazywa sie Ca d'Zan

      www.ringling.org/ca_mansion.asp
      Piekna jest tez posiadlosc Hearsta w polowie drogi miedzy Los
      Angeles a San Francisco

      www.hearstcastle.com/
      Polecam tez posiadlosci w Newport w stanie Rhode Island

      www.newportmansions.org/
      A na inna nute, lubie odwiedzac hotele na Strip'ie w Las Vegas. Jade
      tam niedlugo i chce zobaczyc najnowszy hotel, jedyny na Stripie bez
      kasyn, Pallazzo

      www.palazzolasvegas.com/
      Piekny jest Venetian, Wynn, ale najbardziej lubie przytulny Paris z
      ulicami Paryza.
      Stany to nie tylko przyroda.
      Lubie odwiedzac male miasteczka i w ogole miejsca, o ktorych nikt
      nie slyszal, ale trudno mi przekonac do tego znajomych z Polski, bo
      wiekszosc z nich jedzie w miejsca, ktorymi beda sie potem chwalili,
      miejsca ogolnie znane.
      Wychowalem sie w duzym miescie i wlasnie miasta mnie najbardziej
      interesuja. O dziwo przyrode lubie obejrzec w TV, ale gdy widze ja z
      bliska, szybko trace zainteresowanie. Ludzie lubia rozne rzeczy.
      Spodziewam sie jakis zlosliwych komentarzy, przynajmniej na temat
      bledow, ktore zrobilem.
      • Gość: arnie Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: *.icpnet.pl 05.04.08, 09:17
        Gościu,złośliwości może i będą ale tylko od zakompleksionych i
        niezrównoważonych:)
        Wolisz miasta od przyrody i w porządku:).Ja uwielbiam przyrodę ale
        także lubię pobyć w mieście,lubię ludzi-lubię ich fotografować,lubię
        różnorodność,dobre jedzenie,kocham wolność-dlatego dla mnie
        fenomenem jest san francisco,które łączy w sobie takie
        zróżnicowanie,które trudno sobie wyobrazić:).Podoba mi się także
        ny,z tym swoim niepokojem-mało widziałem na razie ale zamierzam
        jeszcze dużo zobaczyć:).Natomiast w przyrodzie lubię wszystko co
        górskie,kocham także wielkie przestrzenie itd itd.Uwielbam też zaryć
        się gdzieś gdzie ludzie żyją dla siebie,nie dla turystów-im więcej
        takich miejsc w których mogę poobserwować naturalne zachowowania tym
        lepiej.
        Pozdr
        • ferocity Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia 05.04.08, 16:45

          Witam
          Ja juz zbieram pieniadze, od czegos trzeba zaczac, mysle, ze na
          nastepne wakacje bede miala cala sumke:)pozostana tylko sprawy
          wizowe;/ (chyba najwiekszy problem)no i oczywiscie trzeba bedzie
          znalezc jakiegos towarzysza.
          gosc napisal:

          "Jezdze zawsze sam, bo nie lubie sie do nikogo dostosowywac.
          Marza Ci sie Stany? Intensywnie ucz sie American English (jesli juz
          znasz British English, to przynajmniej sie osluchaj z amerykanska
          wymowa, a mozliwosci jest obecnie wiele dzieki Internetowi)
          Oszczedzaj pieniadze i koniecznie zrob karte kredytowa. Jest
          niezbedna w rezerwowaniu hoteli w Stanach i wypozyczaniu auta"

          Niestety, ale jak juz pisalam wczesniej nie jestem na tyle odwazna
          aby pojechac sama, nie mam nawet prawka, dlatego bede musiala kogos
          znalezc, moze ktos z tego forum bedzie chetny:) Wiem, ze jechac z
          kims nieznajomym to dosc duze ryzyko, kazdy ma inne upodobania itp,
          ale coz:) Na szczescie znam jezyk. Jeszcze raz to napisze, ze
          naprawde podziwiam ludzi, ktorzy maja zainteresowania i realizuja
          swoje marzenia. Interesuja Was miasta, przyroda, ludzie, naprawde
          super.
        • Gość: gosc Re: Stany - jak spelnic swoje marzenia IP: *.dyn.centurytel.net 05.04.08, 16:54
          Bardzo lubie fotografowac budynki i ludzi, ale w stanie naturalnym,
          w ruchu, nie lubie ustawianych zdjec. Po San Francisko mialem okazje
          jechac rowerem, to jest dopiero przygoda (no wiesz, te "gory i
          doliny") Pacific Heights piekne, ale wieczorem wyludnione, dzielnica
          chinska niesamowita, troche przytlaczajaca, czlowiek czuje sie jak
          na wsi w Chinach. Objadlem sie deserem w dawnej fabryce Ghiraldeli w
          San Francisko, teraz to juz tylko cukiernia i pokaz robienia
          czekolady. Pogoda SF zupelnie mi nie odpowida: za zimno. Zupelnie
          inaczej jest w Los Angeles, czy w dolinie winnic na polnoc od San
          Francisco (klimat umiarkowany)
          Dla mnie fotografowanie przyrody nie jest tak fascynujace jak
          robienie zdjec ludziom i budynkom. Generalnie nie lubie zdjec, ktore
          wygladaja jak pocztowki. Zrobie za to zdjecie czarnej wiewiorce, czy
          ptakowi w pieknych kolorach i sie ciesze. Widziales cardinals (ptak
          jest caly czerwony, jego samica ma czerwone elementy skrzydel)?
          Piekne sa tez ptaki o roznych odcieniach niebieskiego, nazywaja sie
          blue jays. Sa tez czarne ptaki z czerwonymi i zoltymi paskami na
          skrzydlach.
          W Europie takich nie widzialem.
          Bardzo lubie koty, wiec bedac w domu Hemingwaya w Key West na
          Florydzie fotografowalem te piekne zwierzaki, podobno potomkow
          szesciopalcowych kotow, ktore mieszkaly tam za czasow pisarza.
          Panosza sie strasznie. Leza m.in. na gablotach ze zdjeciami. Nie
          moglem sie doliczyc szostego palca.

          Nie mam nastawienia wielu Polakow, ze zwiedzam zeby sie chwalic, co
          widzialem. Lubie gdy ludzie, ktorym opowiadam o swoich podrozach nie
          wiedza od razu o jakich miejscach lubie. Nie znosze podejscia, ze
          jakies miejsce "wypada zaliczyc".
          Nie mam nic przeciwko Rodakom, ale glupio mi gdy spotykam grupe, w
          ktorej ludzie co drugie slowo glosnio mowia k...a.
          Wiele Polakow przyjezdza do Stanow z gory uprzedzajac sie do tego
          kraju. Zamiast fascynowac sie roznicami beda je krytykowac.
          Najbardziej oczywiscie krytykuja ci, ktorzy nigdy tu nie byli.
          Co do Las Vegas, to warto pojechac tam chocby tylko dla przedstawien
          Cirque du Soleil, zwlaszcza "O", ktorego nie zobaczy sie nigdzie
          indziej. W Bellagio zbudowano specjalnie dla tego wystepu teatr.
          Piekna rzecz.
          Czekam gdy beda dostepne bilety na najnowszy show Cirque z udzialem
          Criss'a Angel's w Luxorze.
          W Stanach jest cos dla kazdego. Gdy sie tu mieszka mozna sobie
          wybrac takie miejsce, ktore nam odpowiada.
          Ech, dlugo by opisywac.
          Ciesze, ze mieszkam w tym kraju. Zalosne sa artykuly w gazecie
          probujace rozdmuchiwac jakiekolwiek minusy (tak jakby inny kraj ich
          nie mial), jeszcze zalosniejsze sa pelne satysfakcji komentarze,
          pewnie od ludzi, ktorzy jednoczesnie licza na zniesienie wiz, czesc
          jest wkurzona bo im ich odmowiono.
            • Gość: gosc zobaczysz ferocity, zobaczysz IP: *.dyn.centurytel.net 05.04.08, 20:45
              Nie stac sie na wykupienie wycieczki z biura podrozy? Nie musialabys
              martwic sie o towarzysza podrozy.
              Proponuje Ci isc po prostu po wize. Ja kiedys tak dostalem,
              poszedlem zupelnie "na wariata" nie majac nikogo w Stanach. Bylem
              spokojny, nie pokazywalem, ze mi nalezy, ale bylem uprzejmy i
              mowilem po angielsku. Dostalem. Sprobuj, nie uda sie, to sprobujesz
              znowu.
              • Gość: arnie Re: zobaczysz ferocity, zobaczysz IP: *.icpnet.pl 06.04.08, 08:41
                Też nie mam prawa jazdy ale jadę w tym roku z osobą która ma i którą
                poznałem na globtroter.pl,szczerze mówiąc zuełnie nie planowałem
                stanów w tym roku ale tak jakoś wyszło i ...cieszę się.Mieszkać w
                stanach nie chciałbym-odpowiada mi to jak i gdzie żyję ale
                podróżować kocham i pewnie dopóki zdrowie mi pozwoli to podróżować
                będę czego wszystkim którzy chcą podróżować życzę.
              • ferocity Re: zobaczysz ferocity, zobaczysz 06.04.08, 12:22
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Nie stac sie na wykupienie wycieczki z biura podrozy? Nie
                musialabys
                > martwic sie o towarzysza podrozy.
                > Proponuje Ci isc po prostu po wize. Ja kiedys tak dostalem,
                > poszedlem zupelnie "na wariata" nie majac nikogo w Stanach. Bylem
                > spokojny, nie pokazywalem, ze mi nalezy, ale bylem uprzejmy i
                > mowilem po angielsku. Dostalem. Sprobuj, nie uda sie, to
                sprobujesz
                > znowu.
                Dzieki:) No wlasnie w tej chwili to nie stac mnie na wyjazd na
                wlasna reke, a co juz mowic z biurem :), ale moze kiedys, kto wie:),
                choc mam nadzieje, ze znajde kogos chetnego :)Jakos to bedzie, mam
                nadzieje
                Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka