Dodaj do ulubionych

bezwodzie malowodzie

12.03.16, 12:29
Hey! Chcialabym podzielic sie z Wami moja historia, moze ktos da mi iskierke nadziei...

Jestem mama 3 latka. Zdrowy, madry, sliczny. Ciaza wzorowa, ksiazkowa, cesarka w 41 tyg ciazy po 36 h wywolywania porosu. Misiek juz odchowany wiec zdecydowalismy sie z mezem na 2. dziecko. Wielkie plany i nadzieje. Ta ciaza od poczatku byla inna. Juz w 12 tygodniu wystapilo lekkie krwawienie, po 2 tygodniach wszystko wrocilo do normy. Caly czas bylam oslabiona, lapalam rozne infekcje. Z powodu krwawienia dla pewnosci wybralismy sie na pomiar przeziornosci karku w 13+4 tyg. Wszystko ladnie wyszlo na USG, narzady i kosc nosowa i przeziornosc wiec nie zdecydowalam sie ani na aminopunkcje ani na badanie krwi. Kolejne badanie USG po tygodniu, wszystko wzorowe dzidzius pieknie rosnie. W 19+4 dni tygodniu wybralismy sie z mezem na wizyte, podekstytowani, ze w koncu poznamy plec malucha. Nic nie zapowiadalo dramatu. Zaczyna sie pogawedka, gin przechodzi do USG i zerka na nas z przerazeniem. Nic nie widac. Pyta czy czulam, ze uciekaja mi wody. Bylam pewna, ze nie. Diagnoza - malowodzie na granicy z bezwodziem i lozysko przodujace calkowite. Karetka szpital. Jeszcze nie wiedzialam co to znaczy. Bylam pelna nadziei. Powtorzone USG, diagnoza ta sama, test na wyciek wod potwierdza moja wersje - pecherz caly. Zmienilam szpital na specjalistyczny. Diagnoza podobna, potwierdzona przez 5 roznych lekarzy. Wykonano mi aminopunkcje, rezonans magnetyczny, sprawdzono lozysko i przeplywy. Wyniki po 5 dniach: kariotyp meski, brak glownych wad genetycznych, rezonans tez nic nie wykazal. Dzidzius ma nerki, pecherz. Jednak bez wod dziecko ma znikome szanse. Lekarze dali mi wybor terminacja lub kontynowanie ciazy. Skontaktowalismy sie ze znajoma ginekolog, ktora zaproponowala mi antybiotykoterapie na 10 dni. Po niej wod ciut ciut wiecej. AFI ok 2,5. Maly rozwija sie powoli jest w 4 centylu, osiagnal juz wage prawie 0,5 kg. Z powodu lozyska czeka mnie kolejna cesarka, nie wiem czy dokonalam dobrego wybory, bo bede ciaze kontynuowac. Musze dac mojemu malenstwu szanse! Codziennie modle sie z cala rodzinom o rozwoj pluc i jeszcze przetrzymanie chocby miesiaca. Boje sie, ze umrze we mnie lub po porodzie, albo bedzie mial mnostwo wad i bedzie do konca zycia kaleka. Najlatwiej byloby pozbyc sie problemu, ale nie potrafie... Tym bardziej, ze sa nerki, pecherz i chromosomy tez wyszly dobrze.

Moje pytanie czy ktos zna podobny przypadek, czy moje dziecko ma jakies szanse skoro to skrajne malowodzie wystapilo juz na tak wczesnym etapie? Wyplakalam juz wszystkie lzy, staram sie byc dzielna, sytuacja jednak mnie przeraza...
Edytor zaawansowany
  • andaba 12.03.16, 20:47
    Przeczytaj sobie moje wypowiedzi w tym wątku:

    forum.gazeta.pl/forum/w,20515,58475350,58475350,wody_plodowe_mala_ilosc.html#p65322477

    W skrócie - w 21 tygodniu usg, wód płodowych prawie nie ma. Lekarz każe jechać do szpitala, w szpitalu inny robi usg i mówi "to dziecko umiera, niech pani jedzie na klinikę, może coś spróbują zrobić, np amnioinfuzję". Na klinice mówią, że nic się nie da zrobić, mam czekać aż przestanę czuć ruchy. Wad nie widać, nerki są, pęcherz jest, wód nie ma.

    Wylewam morze łez, modlę się, żeby dotrwać do końca 2 tygodnia, żeby dziecko pochować.
    Ale ruchy wciąż czuję. Po kilku tygodniach idę na usg - wód jakby więcej.

    W 34 tygodniu odchodzą mi wody. Nie jest to wielkie chlup, (mam porównanie, bo już 3 porody tak się zaczęły), ale jakieś wody lecą. Rodzę córkę - absolutnie zdrową.
    Gdy byłam z nią w poradni patologii noworodka to usłyszałam, że takiego zdrowego dziecka dawno nie widzieli.
    Córka ma obecnie 8 lat i jest nadal idealnie zdrowa.

    Nie wiem jak to wytłumaczyć - jako cud, czy jako omylność lekarzy. Ale fakty są takie jak powyżej.

    Życzę z całego serca, żeby u ciebie skończyło się podobnie.

    Ktoś mi powiedział, wtedy, żeby dużo wypoczywać, dużo pić, dużo się kąpać.
    Nie wiem na ile to ma sens, ale na pewno nie zaszkodzi, więc spróbuj.



  • bezwodna 15.03.16, 11:21
    Witam. Dziekuje Ci za ten wpis. Sledzilam juz ten watek na ktorym sie udzielalas. Zreszta chyba caly intrrnet przeczytalam kilka razy... Dalas mi nadzieje, a wieczorem zaczelam krwawic. Ale wszystko powoli wraca do normy. Oby wod choc troche przybylo!
  • bezwodna 20.03.16, 14:42
    Wod dalej malo, jestem w domu i odpoczywam. Maly sie rusza, szaleje, w czwartek mam wizyte u ginekologa. Ciekawe jak maluszek teraz wyglada, czy uda sie go choc troszke zmierzyc i zobaczyc? Lekarze nie lecza mnie, zadna terapia, mowia, zeby wytrzymac do 32. tygodnia ciazy i robimy cesarka. Ale to jeszcze tak daleko...
  • andaba 20.03.16, 14:55
    Cały czas o Tobie myślę. Jak maluch się rusza, to trzeba mieć nadzieję, może będzie jeszcze dobrze.
    Żeby chociaż do 28 tygodnia - wtedy już dziecko ma duże szanse A może ilość wód wzrośnie? Odpoczywaj, pij, staraj się nie martwić (tak, wiem, łatwo się pisze).
    Pamiętam w modlitwie...
  • bezwodna 20.03.16, 16:30
    Bardzo Ci dziekuje. Kto mnie lepiej zrozumie niz Ty smile Czy Ty tez mialas taki malutki brzuch, mam wrazenie, ze od miesiaca nic nie urosl... Najgorsze to czekanie i nic nie robienie. Gdyby tylko lekarze mi cos zaproponowali nie wahalabym sie. A tak pozostawili nas samych sobie... Tak malo jest informacji o bezwodziu i malowodziu w internecie. Nie zamartwiam sie duzo, pogodzilam sie z losem, wiem co nas moze spotkac. Czekam z nadzieja w sercu, ze moze jednak damy rade!
  • michrunnisa 21.03.16, 06:30
    Ja tez bede trzymać kciuki! Jak przekopałas internet to wiesz, ze czasem z naprawdę beznadziejnych sytuacji pojawia sie największe szczęście! Ściskam mocno!
  • andaba 21.03.16, 08:25
    Tak, praktycznie do końca chodziłam w zwykłych ubraniach, ciążowe nie były mi potrzebne, przez całą ciążę przytyłam może z 5 kilo.
    Córka ważyła 1900.
    Ale i tak się bardzo pomylili w szacunkach - trzy dni przed porodem na usg szacowali na ok 1300g - przy tej wadze to bardzo duży procent.
  • bezwodna 21.03.16, 10:08
    Dziekuje WAM raz jeszcze za wsparcie. Andaba dajesz mi naprawde nadzieje. Twoja historia jest niesamowita... 400 g roznicy w okolicach 30 tyg to duzo. Moj poki co ma ponoc 600 g, chcialabym, zeby tyl a z drugiej strony jesli ma byc mu tam ciasno i ma sie nabawic deformacji to juz sama nie wiem...
  • michrunnisa 25.03.16, 17:43
    Nie nakręcaj sie. Nie myśl o deformacjach i innych zagrożeniach. Musisz myślec pozytywnie!
  • bezwodna 26.03.16, 07:57
    Jasne. I staram sie to robic! Niestety znowu jestem w szpitalu. Znowu zaczelam krwawic. Lekarze zaczynaja mowic o szczepionce na pluca i cesarce. Myslalam ze jeszcze troszku wytrzymamy. No zobaczymy moze krwawienie ustanie i jeszcze przeczekamy. U nas skonczony 25 tydzien. Dobrze by bylo choc do 30 tyg wytrzymac... Pozdrawiam swiatecznie!
  • michrunnisa 26.03.16, 12:13
    Ja tez jestem w szpitalu. Od 22 tygodnia, a jutro kończę 34. Jest Ci na pewno bardzo cieżko ale aby do przodu! Ściskam!
  • bezwodna 26.03.16, 13:33
    Dziekuje. A moge zapytac dlaczego tak dlugo Cię trzymaja? Z czym sie zmagasz? Pozdrawiam!
  • michrunnisa 26.03.16, 13:48
    Niewydolność szyjki macicy sad
  • bezwodna 26.03.16, 15:38
    Popatrz jaka dzielna jestes 8 tygodni w szpitalu! Po 32 tyg ciazy to juz chyba nie ma sie co martwic. Wiesz juz kiedy rodzisz czy lekarze zwlekaja dalej? Cc czy naturalny porod?
  • michrunnisa 27.03.16, 20:53
    Nawet nie 8 tylko 12 tygodni w szpitalu. Swieta w szpitalu... Ale czego sie nie zrobi, aby było dobrze. Narazie o porodzie nic nie mówią, bedą ciagnąć ile sie da, jeśli nic sie nie będzie działo. Raczej naturalny, ale zobaczymy co będzie dalej.
    Myślę sobie, ze my wszystkie przyszłe mamy z trudnymi ciążami jesteśmy bardzo dzielne!
  • bezwodna 28.03.16, 00:18
    No ja juz panikuje. Dostalam szczepionke na rozwoj pluc. Strasznie krwawie, skurcze co 5 minut mam dosc a lekarze kaza czekac mi te 48h! Jestem zalamana. Co za koszmar!
  • michrunnisa 28.03.16, 06:45
    Ja tez dostałam celeston na rozwój płuc w 24 tygodniu. To raczej standardowa procedura przy zagrażającym porodzie przedwczesnym. Nie dają Ci nic na skurcze? Scopolan, No-spa, fenoterol? Co mówią o krwawieniu? W jakim jesteś szpitalu? Najlepszy byłby kliniczny.
    Wiem, ze jesteś przerażona ale jestem z Tobą!
  • andaba 28.03.16, 11:55
    Myślę o Was...
  • bezwodna 28.03.16, 18:57
    Kochane urodzilam! Moja Myszka przezyla 9 pkt Apgar oddycha, sika, broi w inkubatorze. Kolejne dni wszystko pokaza. Jestem pelna nadziei!
  • andaba 28.03.16, 19:42
    Oby tak dalej.
    Dużo niebezpieczeństw przed nią, ale i jest możliwość się z nimi uporać.
    Życzę jej sił i odporności.

    Cuda się zdarzają, czasem takie maleństwa wychodzą niemal całkiem bez szwanku, zwłaszcza jeżeli to nie ich zdrowie było przyczyną przedwczesnego porodu tylko złe warunki w macicy i tu chyba jest ten przypadek - gdy dziecko wbrew naturze ma większe szanse w inkubatorze.

    Modlę się za Was całym sercem, tak bym chciała, żeby wszystko się dobrze skończyło...

  • michrunnisa 28.03.16, 20:46
    Będę się za Was modlić z całych sił. Wcześniaki to malutcy wojownicy pełni woli walki. Potrafią zaskakiwać nawet lekarzy. W ostatnich latach neonatologia bardzo se rozwinęła. Wierzę, że wszystko będzie dobrze.
    A jak Ty sie czujesz?
  • bezwodna 28.03.16, 21:45
    Czuje sie szczesliwa uskrzydlona. I bezpieczna wierze ze lekarze mu pomoga. Macie racje piszac ze czasem dziecku lepiej w inkubatorze niz w domku. Bede pisac co u nas. Moze komus tez dam nadzieje. Synek urodzony w 25 tyg i 4 dniach. Jutro usg narzadow i wiecej informacji.
  • tatrofanka 28.03.16, 22:52
    Wchodzę na to forum z sentymentu bo moja młodsza pociecha ma prawie rok. Przeczytałam Twój wątek i bardzo mocno Wam kibicuje. Będzie wszystko w porządku. Zobaczysz.
    Ściskam kciuki

    --
    M. 29.01.2008,
    N. 31.03.2015 .
  • michrunnisa 29.03.16, 08:17
    Pisz co u Was, i trzymamy kciuki!!!
  • bezwodna 10.11.16, 20:05
    5,5 kg 60 cm mojego szczescia smile
  • paulina_1302 30.03.16, 15:44
    Zadalam ci pytanie w innym wątku a później trafiłam ma ten. Ogromne gratulacje !!! Teraz będzie tylko lepiej. Mi dałaś ogromną nadzieje. Choć ja wody stracilam wcześniej to nadal żyje nadzieja. Kochaba w jakim szpitalu urodzilas ?
  • bezwodna 31.03.16, 15:25
    Dziekuje. Urodzilam malego za granica. Z tego co czytalam na internecie to blizniaki maja wieksze szanse razem niz samotny wojownik. Ten ktory ma wody rozciaga macice i tym wspiera drugiego. Masz o co walczyc badz dzielna. Mysl tylko pozytywnie. Obys przetrzymala jak nadluzej!
  • andaba 31.03.16, 15:32
    Jak mały się czuje?
  • bezwodna 31.03.16, 19:20
    No dobrze sie czuje. Organy wszystkie w porzadku. Badania genetyczne narazie odlozone. Pije moje mleczko robi siku kupke no i juz sam oddycha. Moj maly cud... najwazniejsze najblizsze godziny dni i bede spokojniejsza. Poki co jest tylko wychwalany. Zlapalam opryszczke wiec wstrzymuje sie z kangurowaniem. Ale ten pierwszy raz gdy lezal na mnie nigdy nie zapomne. Caly ten bol stres ciazowy zostal nagrodzony. Co by sie niestalo bylo warto...
  • paulina_1302 31.03.16, 19:23
    Cudownie ze masz mleczko. Bo to podobno trudne przy wczesniaczkach. Trzymamy za was kciuki obyscie w miarę możliwości jak najszybciej wrócili do domu smile
  • andaba 31.03.16, 19:24
    Łzy mam w oczach jak czytam. Świetne wiadomości!
    Niesamowite, takie maleństwo, a tak dzielnie sobie radzi!
    Ile ważył?

  • bezwodna 31.03.16, 19:32
    715 gram i 33 cm. Strasznie malutki a taki dzielny. Moj cud. Mleczka mam duzo. Starszego karmilam 2 lata. Teraz musi starczyc choc na pol roku bo maly ma rozszczep wargi i podniebienia i nie bede karmic piersia niestety. Ale spokojnie bo nie wolno mi wybiegac w przyszlosc. Musze miec duzo pokory w sobie. Cieszyc sie kazdym dniem...
  • michrunnisa 01.04.16, 08:04
    Strasznie sie cieszę i mam nadzieję, ze każdy w dzień będzie tylko lepiej!!!
  • bezwodna 10.04.16, 00:18
    Konczymy juz dwa tygodnie. Maly jest karmiony przez sonde moim mleczkiem, sam oddycha, siusia, robi kupki. Dokuczaja mu bezdechy. Ponoc to normalne. Mam wielka nadzieje, co dnia wieksza! Warto bylo walczyc.
  • michrunnisa 10.04.16, 05:45
    Super wieści! Trzymam za Was mocno kciuki. Bezdechy to rzeczywiście normalka ns tym etapie ale z czasem miną!
  • andaba 10.04.16, 10:17
    Świetna wiadomość na początek dnia!
  • bezwodna 11.05.16, 22:12
    Maly rosnie juz 1,5 kg, wyszedl z inkubatora, wszystkie narzady pracuja, obylo sie bez wylewow, bez intubacji. Wyglada na to, ze sie nam udalo, choc jeszcze daleka droga przed nami.
  • michrunnisa 13.05.16, 23:17
    Świetne wieści, mocno trzymam kciuki!!!
  • bezwodna 10.11.16, 19:57
    Synek jest w domku od czerwca. Ma wszystkie odruchy w normie. Smieje sie w glos, gaworzy, jest wspanialy. Moj maly wielki Cud...
  • rbdrbd 16.12.16, 23:13
    Witajcie! Jestem mamą bliźniaków teraz już 9 -miesięcznych. Są zdrowe, pięknie rosną i rozwijają się prawidłowo. Dzisiaj przypomniał mi się pobyt w szpitalu, gdy dowiedziałam się, że odeszły mi wody z jednego płodu. Lekarz nazwał to bezwodziem, bo wody, które produkowałam ciągle wyciekały. Każde usg pokazywało, że wód tam nie ma. Pierwsze dni w szpitalu były dla mnie traumatycznym przeżyciem. Byłam w 25 tygodniu ciąży, dzieciaczki były malutkie i dawano im małe szanse a szczególnie dziewczynce z "bezwodzia". Pamiętam, że szukałam na forach historii kobiet, które przeszły coś takiego. Szukałam nadziei, że mimo wszystko może być szansa na urodzenie zdrowych dzieci. Pamiętam, że bardzo ciężko było znaleźć cokolwiek pozytywnego, dlatego dziś postanowiłam podzielić się moją szczęśliwą historią smile aby dać innym nadzieję. W szpitalu leżałam dwa tygodnie z bezwodziem w jednym z płodów. Potem zaczęły się skurcze porodowe, których lekarze nie byli w stanie powstrzymać. Zrobiono mi cesarkę. Dziewczynki urodziły się z wagą 830 gram i 930 gram - więcej niż przewidywano na usg smile Spędziliśmy w szpitalu jeszcze 3 miesiące, ale oprócz zapalenia płuc dziewczyny nie przechodziły nic groźnego. Retinopatia ustąpiła po kolejnych dwóch miesiącach. Lekarze zawsze straszą najgorszą wersją wydarzeń, ale ja postanowiłam wierzyć, że będzie dobrze.

    Pozdrawiam wszystkie mamy, które miały lub mają podobne doświadczenia.
  • tanea6 23.03.17, 22:00
    Również pragnę podzielić się moją historią, aby każda przyszła mama, która właśnie dowiedziała się, ze nie ma wód płodowych, której lekarze mówią ze nie ma dla dzidziusia żadnych szans mogła znaleźć dla siebie iskierke nadziei oraz siłę do dalszej walki.Oczywiście każda historia jest inna...w 13 tygodniu ciąży lekarz informuje mnie, ze ma problem z oceną dzidziusia gdyż dziecko ma ciasno, może w przyszłości pojawić się problem z wodami płodowymi, w 16 tyg na kontroli u swojego gin zaniepokojona pytam o te wody. On uspokaja ze wszystko jest ok, ponieważ mam wątpliwości co do jakośći badania postanawiam zmienić gin, w 20 tyg u nowego gin znów pytam o wody- lekarz mówi, wody są ale jest ich mało afi 6, trzeba obserwować, w 24 badanie polowkowe - wod mało ale są 25 tc wód brak afi 0,5.lekarze rozkładają ręce- mówią,z tego nic nie będzie, dziecko nie ma żadnych szans, na pewno jest mega chore. Rozpoczyna sie mój horror- na wlasna rękę szukanie pomocy w innych szpitalach. W końcu trafiam do szpitala w ktorym w 28 tc podaja mi sterydy na rozwoj płuc i rozważają wpuszczenie wód. Przez ten czas wod caly czas brak, w końcu podają wody ale uprzedzaja, ze skutkiem ubocznym moze być odklejenie łożyska , zgadzam sie na zabieg. Wody podane, po 2 dniach wypisują mnie do domu, za tydzień mam się zgłosić na kontrol. Przyjeżdżam , wod brak, tragiczne przepływy ( odkleja sie łożysko) szybka decyzja o cc.Na świat przychodzi moja córeczka jest okropnie mała ( jej wzrost w macicy sie zatrzymal na 24 tyg) wazy niewiele ponad 0,5 kg. Jej stan jest ciezki ale żyje. 2 tygodnie przy życiu utrzymuje ja respirator, później kilka tyg n-cpap. W szpitalu przyplatuje sie jej wszystko co.można : sepsa, gronkowiec, zapalenie płuc. Spędzamy w szpitalu 3,5 miesiąca. W koncu nadchodzi ten dzień- wychodzimy do domu. Mała jest zupełnie ZDROWA smile smile w tej chwili ma 9 miesięcy, od wyjścia ze szpitala nie miała zadnej infekcji, rozwija sie prawidłowo , jest radosna cudna dziewczynką- tylko jest bardzo drobna. Cuda się zdarzają- ja dostapilam cudu. Życzę kazdej mamie znajdujacej się w podobnej sytuacji aby dostapila takiego cudu. Ale najważniejsze to się nie poddawać i do końca wierzyć ze będzie dobrze i przede wszystkim jeżeli szpital nie robi nic w kierunku aby pomóc to szukać innego szpitala , nie poprzestawac na jednej diagnozie.
  • bezwodna 10.04.17, 02:10
    Witaj. Niesamowita historia. Serdecznie Ci gratuluję. Było warto!
  • tanea6 23.04.17, 23:26
    Dziekuje smile wiem, ze Twoja historia rowniez zakończyła się szczęśliwie I bardzo sie z tego powodu ciesze. Zreszta śledziłam tu Twój wątek, bo w podobnym czasie byłam w ciąży.Duzo zdrowka dla maluszka zycze.
  • karolinka.91 05.04.17, 22:49
    Hej. Wiem przez co przechodzisz. W 20 tc dokładnie jak Ty podekscytowana wybrałam się z mężem i rodzicami żeby poznać płeć dziecka. Zamiast tego dowiedziałam się, że mam malowodzie na granicy bezwodzia.... lekarz skierował mnie do szpitala w celu diagnostyki (też pytał czy nie czułam żeby wody mi leciały - ja nie czułam nic....) pojechałam do pierwszego szpitala, tam lekarka zrobiła test na wyciek wyszedł negatywny, zrobiła usg sprawdziła, że są wszystkie narządy moczowe i powiedziała, że nie wie skąd brak wód, jednak żebym pogodziła się z tym, że takiej ciąży nie donoszę.... byłam przerażona, pierwsze dziecko a tu takie tragiczne wiadomości. Jednak z tego szpitala skierowali mnie do kolejnego, który miał 3 stopień referencyjności. Tam ponownie zrobili test na wyciek i usg.... to samo, nie wiedzą jaka przyczyna a ciąża raczej nie ma szans. Byłam jeszcze w dwóch kolejnych szpitalach. Byłam u dwóch najlepszych specjalistów w Polsce. Czułam się jak w jakimś koszmarze nie wiedziałam co się dzieje! Dni mijały.... w końcu zaczęłam czuć, że coś ze mnie wycieka. Tu raz tu drugi, aż w końcu każdego dnia o 3 w nocy budziłam się cała zalana.... i co... szpital, za każdym razem. Robili mi test na wyciek i co? Nie,nic Pani nie wycieka, proszę się pogodzić z tym, że ma Pani malowodzie a dziecko ma kiepskie perspektywy na prawidłowy rozwój. Stwierdziłam, że nie odpuszczę i kiedy mam już pewność, że wody mi uciekają to udowodnię to lekarzom i mają się zająć moim dzidziusiem. Kolejnej nocy, gdy czułam, że jestem 'pełna wód' i że zaraz wyciekną wzięłam kubeczek na mocz i złapałam wyciekające wody. Pojechałam z mężem do szpitala, żeby sprawdzili tym błękitem czy to wody. Sprawdzili - wody. Diagnoza - prom (przedwcześnie pęknięty pęcherz płodowy) zatrzymują mnie na oddziale patologii ciąży. To był... 24 tc. Następnego dnia rozmowa z Panią ordynator, która informuje mnie, że otrzymam antybiotyki przez 10 dni w ramach rutynowego postępowania w takich przypadkach jednak.... żebym nie robiła sobie nadziei ponieważ dziecko o ile dotrwam do sensownego tygodnia tj 30 to jeśli się urodzi to w ciągu doby umrze, ponieważ pluca w środowisku bezwodnym nie będą rozwijały się prawidłowo. To był koszmaru ciąg dalszy. Po tej informacji dostałam krwotoku z nosa i byłam naprawdę przerażona. W brzuchu miałam całkiem sporego dzidziusia i co? Miałam się z nim żegnać?! Pani ordynator skierowała do mnie psychologa w celu przygotowania mnie do utraty dziecka. Minęło 10 dni antybiotyków... wody tak samo bez szaleństw afi 2.5-5 max... potem sterydy na rozwój plucek. Ciaza dalej trwa odliczam kolejne dni, kolejne tygodnie. Minęły 4 tygodnie zrobili mi badania na obecność bakterii i okazało się, że przez długi pobyt na oddziale zarażono mnie bakteria szpitalna i mam iść do domu żeby ją zwalczyć domową flora bakteryjna. Afi wtedy nawet chyba doszło do 8 takze lekarze chętnie mnie wypisali,miałam usg raz w tygodniu kontrolne. Co ważne, dziecko rosło prawidlowo, wszystkie organy na swoim miejscu a przeplywy prawidłowe. W końcu na badaniu jakoś pod koniec 36 tygodnia okazalo się, że wód znowu jest tyle co kot naplakal, a że ciąża nieźle donoszona to do porodu na cesarza oczywiście, bo bobas się nie przekręcił (nie miał miejsca). Ostateczne znalazło się dla mnie miejsce w szpitalu i w 37 tc i 1 dniu urodziłam syna smile do samego końca nie wiedziałam tak na 100% jaka płeć tyle tylko co czułam, że to mój Antośsmile takze kochana, wiem jakie piekło przechodzisz, ale musisz wierzyć, że się uda, bo moze! Nawet jeśli każdy lekarz będzie mówił, że nie masz szans... to pamiętaj, że masz i musisz walczyć dla dziecka. Nie denerwować się żeby dziecko nie czuło nerwów.Mysl o nim i mów do niego, ja jeszcze modliłam się do św. Stanisława Papczyńskiego,który jest od zagrożonych ciąż m.in. smile mi nie dawali szans, mówili, że dziecko umrze, bo pluca nie będą wydolne, czytałam okropne rzeczy jakie takie dziecko może mieć... mój miał tylko przepukline pepkowa, wodniaka i dysplazje jednego bioderka poza tym jest zdrowy i zdrowo rośnie. Trzymam kciuki i ślę Ci energię zdeterminowanej mamy, która jest ponad wszystko!
  • jaolka28 03.08.17, 09:06
    W tym tyg. Czyli 23tc dostałam celeston czyli steryd na rozwój płuc. Dziewczynie na sali obok odeszły wody w 15tc i do 19tc naszly i wyszla wczoraj do domu. Mnie w miarę dobrym stanie psychicznymi trzyma wiara i wsparcie męża i rodziny.
  • bezwodna 03.08.17, 21:27
    Myślę o Was codziennie! Ściskam Cię mocno! Jeśli tylko wierzysz poddaj się w opiekę. Mi modlitwa bardzo pomogla. Zaznał wewnętrznego spokoju. Poddałam się temu co mnie spotka. Zawiezylam z różancem w ręku i nowenna pompejanska na ustach 😇
  • jaolka28 08.08.17, 17:02
    Wygląda na to, że dostapilam cudu. Wody naszly tak że są w normie(afi10). Od kilkunastu dni nie miałam uplawu. Po 5 tygodniach w szpitalu wyszłam do domu. Powtarzałam " Jezu ufam Tobie, Ty sie tym zajmij." Czeka mnie oszczędny tryb życia i czekanie na szczęśliwe rozwiązanie.
  • bezwodna 14.08.17, 00:32
    Wspaniale wiesci. Proszę daj znać po porodzie. Wszystkiego dobrego kiss*
  • krolikosek 24.09.17, 13:25
    Jaolka28 jak się sytuacja u Ciebie zakończyła? Może jeszcze to czytasz?
  • jaolka28 29.09.17, 18:36
    Jedyne co mogę doradzić w sytuacj stwierdzonego PROM to pic duzo wody szczegolnie na czczo no i wierzyć ze bedzie dobrze.
  • nefra987 05.06.17, 14:33
    Cześć.
    Znalazłam się tutaj, ponieważ 2 tydzień leżę bezczynnie w szpitalu a w moim brzuchu każdego dnia dziecko walczy o życie jedynym danym mi antidotum jest czas i czekanie na to co przyniesie.
    Na kontrolnym USG w 20 tygodniu okazało się, że nie mam wód plodowych. Badanie genetyczne w 13 tygodniu i powtórne w 20 wykluczyło jakiekolwiek wady, wszystko na swoim miejscu, wymazy z pochwy nie wykazały infekcji. Diagnoza: pęknięcie pęcherza płodowego. Liczyłam na uzupełnienie wód jednak w moim przypadku nie jest to możliwe, ponieważ wykryto krwiaka i dolanie wód może spowodować krwotok. W szpitalu odstawiono tabletki na podtrzymanie jak i magnez i kazuja czekać. Obecnie jestem w 22t c. Dziecko jest miażdżone przez macice, nie ma możliwości ruchu. Czy ktoś spotkał się z taką sytuacją? Słyszał o jakimś rozwiązaniu? To bezczynne czekanie i patrzenie na cierpienie dziecka mnie zabija.
    Proszę o poradę.
    Pozdrawiam
  • aishha685 18.07.17, 18:17
    Nefra i jak u ciebie?? Mam to samo jestem w 14 tc 😓😓😓😓 jestem załamana!
  • bezwodna 27.07.17, 20:45
    Kochane. Cóż Wam mogę napisać. Wspolczuje Wam. Wiem jaki to dramat jaki horror przeżywacie. Ja jednak bylam w innej sytuacji ponieważ u mnie nie wystąpiło pęknięcie pęcherza plodowego. Najprawdopodobniej synek nie przejal funkcji produkcji wod plodowych do dzis niewiadomo dlaczego... I mogę Was tylko wspierać ogarnąć myślami modlitwa. Każdy przypadek jest inny. Nikomu nie doradze co ma robić choć chciałabym z całego serca ulżyć Wam w cierpieniu... Mój synek tez miał mieć zdeformowane nóżki rączki a jest zdrowy. Stawia juz pierwsze kroki. U mnie AFI max 2,4 a pierwsza diagnoza była 1,2 (19 tydzien).
  • nefra987 14.10.17, 13:04
    u mnie skończyło się to porodem w 24 tc. A u Ciebie jak ?
  • jaolka28 29.07.17, 11:21
    Jestem w 23tc i ubywaja wody. Dziecko przybiera na wadze powoli. W środę było afi 2 jednak tej nocy raczej je straciłam. Dostawalam antybiotyk i dostaję w brzuch zastrzyki clexane, crp sprawdzane co kilka dni. Staram się pić dużo wody, ok 4l dziennie. Jestem w szpitalu od 4 tygodni. Lekarze tylko powtarzają że dziecko ma marne szanse. Czekamy.
  • bezwodna 02.08.17, 23:08
    Ale je ma. Mi nie dawali żadnej. Słyszałam tylko śmierć lub ciężkie kalectwo..
  • krolikosek 24.09.17, 13:31
    Jaolka daj znać...
  • jaolka28 27.09.17, 18:04
    Krolikosek, ja wyszlam z tego cudem. Po 5 tyg w szpitalu(antybiotyki, sterydy, clexane)wyszlam do domu. Raz w nocy mialam duzy uplaw i od tego czasu ustalo. W ciągu tygodnia naszly wody do afi10 i czekamy na rozwiązanie. Wiara czyni cuda.
  • bezwodna 09.10.17, 20:29
    JaOlka co u Was?
  • jaolka28 11.10.17, 23:49
    Jestem w 34tc. Co 2-3 tyg wizyta kontrolna. Maly rośnie i wyglada, ze rozwija sie prawidłowo. Mam nadzieję, ze te kilka tygodni bez wód nie narobiły bałaganu przy rozwoju płucek.
  • bezwodna 12.11.17, 23:39
    Najlepszego. Trzymam kciuki!
  • jaolka28 24.11.17, 16:38
    Urodzilam w 37.tc. Chlopiec bardzo malutki 2100g. Zdrowy. Lekarze szukali przyczyny tak niskiej masy urodzeniowej, ale nie wiadomo. Mozliwe ze przygoda z malowodziemy i antybiotyki w tym czasie mialy wplyw. Jestesmy w domu. Traktowany jest jak wczesniak. Zatem moja historia skonczyla sie szczesliwie i kazda powinna wierzyć ze bedzie dobrze i nie poddawac się.
  • bezwodna 24.11.17, 21:52
    Serdecznie gratuluję. Rośnijcie zdrowo i cieszcie się sobą. Ściskam i pozdrawiam 😘🤗
  • iza_30_87 14.12.17, 12:44
    Drogie mamy. Przeczytałam wszystkie wpisy, pełne nadzieji. Daliście mi trochę wiary że cuda się zdarzają.
    Ja jestem w 22tyg. Mam totalne bezwodzie. Dziecko zatrzymało się w 16 tyg z rozwojem bo jest hipotrofia. No i do tego jeszcze mam nadciśnienie. Nie wiem co będzie. Narazie leżę w szpitalu i czekam. Lekarze nie dają nadziei. Mówią że sytuacja jest beznadziejna.dzidzius na dopiero 190gram.ale walczy. Serduszko bije i czuć cudowne ruchy malca.
  • bezwodna 09.01.18, 23:40
    Iza i jak u Was?
  • paulla_8813 16.11.18, 10:12
    Witam dziewczyny,

    rowniez chcialam podzelic sie z wami nasza historia, abyscie wiedzialy ze wiara czyni cuda i nie mozna sie poddawac.
    w zeszlym roku przeczytalam chyba 10 razy kazdy watek o malowodziu i bezwodziu.
    Informacji nie jest wiele.

    w czerwcu zeszlego roku w 22 tyg ciazy na badaniach prenatalnych lekarz stwierdzil calkowite bezwodzie, pytal czy nie zauwazylam wycieku wod. ale nie zauwazylam. Zostalam natychmiast skierowana do szpitala, gdzie po dalszych badaniach poinformowano mnie, iz nawez jesli tego nie zauwazylam to pecherz owodniowy jest nieszczelny - niewiadomo jak dlugo, poniewaz 4 tygodnie wczesniej wszystko bylo ok i ze dziecko nie ma szans, ze umrze niedlugo we mnie lub zaraz po urodzeniu - gdyz pluca najprawdopodobniej nie zdazyly sie rozwinac. zasugerowano mi aborcje i polozono na 48 godzin w pokoju z ciezarnymi, az podejme decyzje.
    wylalam morze lez, ale nie potrafilam przerwac ciazy.
    wmowilam sobie ze bedzie dobrze - a jesli nie to przynajmniej dam temu dziecku szanse, bede walczyc dopoki ono walczy. wtedy nie wiedzialam nawet czy to bedzie chlopiec czy dziewczynka.

    Lekarze patrzyli na mnie jak na szalona - nie bylam w stanie z nimi rozmawiac i wysluchiwac tego co moze sie stac, o smierci, niepelnosprawnosci, deformacjach.
    Modlilam sie zeby wytrzymac jeszcze 2 tyg. wtedy dziecko musieliby juz ratowac.
    Na to tez nie dawali mi wiekszych szans, oczekiwali ze akcja porodowa moze rozpoczac sie w kazdej chwili a wtedy beda mu towarzyszyc tylko do smierci, nie podejmujac walki i zycie.

    dostalam antybiotyki profilaktycznie, minal tydzien a dziecko dalej zylo - okazalöo sie ze wod troche przybylo, kiedy lezalam AFI 3,5 i ze to bedzie chlopiec. Ale dalej nie dawano nam wiekszych nadzieji. ciagle mowiono o pewnym niedorozwoju pluc i nie dawano nadzieji.
    Po tygodniu przeniesiono mnie do innego szpitala, gdzie bylo wolne miejsce na intensywnej terapii neonatalnej.
    Od nowa zaczelo sie cale uswiadamianie mnie co bedzie i czy jestem pewna ze chce pelna terapie dla dziecka czy nie lepiej pozwolic mu odejsc.
    Rozplakalam sie kolejny raz i powiedzialam ze nie chce tego wiecej sluchac, ze maja robic wszystko co w ich mocy aby go uratowac, i ze nie zamierzam jeszcze rodzic.

    i tak lezalam w szpitalu, wstajac tylko na toalete przez kolejne 7 tygodni - pelne niepewnosci al i wiary ze moze jednak nam sie uda. 7 tygodni na 2 rodzajach antybiotykow, lekare krecili glowami.
    Wody zbieraly sie i wyciekaly AFI wahalo sie od 1 do 6 badane co 3 dni.
    Ale moj Victor zyl, rosl i rozwijal sie. Poza brakiem wod byl silny i zdrowy, chociaz jak twierdzono mniejszy niz dzieci w jego wieku.

    w glowie mialam tylko ze musimy dac rade do 28 tyg ciazy a pozniej na pewno sie uda.
    i dalismy rade. po 28 tyg ciazy kiedy zaczelam miec skurcze, krwawienia i tetno dziecka spadalo coraz czesciej udalam sie na rozmowe z lekarzami i przedyskutowalam sprawe. balam sie ze kieds tetno spadnie calkiem a bylismy juz tak daleko. balam sie ze na koniec cos sie stanie.
    po kolejnym CTG lekarze zdecydowali ze jesli dla mnie jest to w porzadku to kolejnego dnia wykonaja cesarskie ciecie.
    I nadeszla chwila prawdy.
    Myslalam ze tego dnia umre z niepewnosci.
    Kiedy go wyciagneli nie plakal, nie pokazali mi go nawet na chwile. Wazyl 1180 Gramm mial 37 cm i pomimo ze nie oddyhal samodzielnie i musial zostac zaintubowany - to mial pluca. Za male, aby sam mogl oddychac ale mial je.
    Dostal 4/7/9 Pkt w skali Apgar i pomimo ze jeszcze przez 6 tyg lezal na intensywnej terapii pod respiratorem a pozniej jeszcze 6 tyg na high flow na oddziale dla wczesniakow to teraz jest calkiem zdrowym normalnym pelnym zycie dzeckiem.
    Dzis ma prawie 15 miesiecy i zadnych oznak wczesniactwa.
    Moj maly cud

    Dlatego wierzcie bo pozytywne myslenie i wiara czynia cuda
  • bezwodna 30.11.18, 13:09
    Wspaniale. Jak ja Ci gratuluję. Ale byłaś dzielna. Jesteś bohaterka.
  • kasiaipiotr2019.05 19.03.19, 15:18
    Cześć.opiszę swoją historię
  • kasiaipiotr2019.05 19.03.19, 20:14
    Piszę tego posta bo sama byłam w podobnej sytuacji i wiem, że mało jest informacji na ten temat. Pierwsza moja ciąża do łatwych nie należała ale druga to koszmar. Zaczęło się w dziesiątym tygodniu. Krwiak wiekszy niż dziecko. Diagnoza lekarza wczesna ciąża wszystko moze się zdarzyć. Plamienia,krwawienia. Pewnego dnia dostałam taniego krwawienia, że byłam pewna, ze poronilam. Pojechałam do szpitala okazało się ze dziecko żyje a krwiak się oczyscil. Nareszcie odetchnelam z ulgą. 17 tydzień wieczorem poczułam mokro na piżamie byłam pewna, że popuscilam mocz takie rzeczy sie w ciąży zdarzaja. Sama z osmiomiesiecznym synem w domu mowie nie panikuje. Nad ranem poczułam jak odchodza mi wody wiedzialam, ze nie jest dobrze. Szpital diagnoza odejscie wod plodowych wczesna ciaza dziecko niema szans nic nie mozemy zrobic. Nie bede pisac o emocjach i uczuciach jakie mi wtedy towarzyszyly. Podali antybiotyk i tylko monitorowali czy dziecko jeszcze zyje. A moje dziecko nie poddawalo sie i dalej walczyło. Po paru dniach afi 3. I wtedy mysle musze cos wymyśleć oni mi tu nie mogą pomoc. W pierwszej ciazy chodzilam na echo serca do doktor Janiak przyjezdzala do naszego szpitala od początku miałam nadzieję że ona mi pomoże nie zawiodlam się. Uparlam sie zeby mnie jak najszybciej zapisano na wizyte. Diagnoza prom afi 3-4 18 tydzień ciąży. Doktor Janiak opowiada mi ze pracuje w ICZM w Łodzi na swoim oddziale ma pacjetki z malowodziem lub bezwodziem i mozna im pomoc oczywiście ryzyko jedt bardzo duze. Musze zostac juz do konca ciazy i tam urodzic. Oczywiście decyduje się. Myślę moje dziecko tyle już przeszło i dalej walczy ja tez muszę. Mam jeszcze poczekac z wyjazdem do lodzi. Mam kolejne wizyty u doktor Janiak afi 4 czasem nawet 5. 24 tydzień ciąży decyzja zabieram Panią do szpitala do lodzi. Zostawiam mojego syna z mężem i jade walczyc o zdrowie i zycie drugiego syna. Nie będę w szczegółach opisywac to co dzialo się w szpitalu w lodzi. Ale przeszlam dwie operacje codziennie podawanie plynu w celu uzupełnienia wod plodowych. Dotrwalismy do 33 tygodnia ciąży. Drugiego maja urodził się Piotr wazyl 2200kg dostal 7 punktów nie oddychal samodzielnie podłączony do cepap wrodzone zapalenie płuc. Teraz ma dziesięć miesięcy oprócz tego że często lapie zapalenie oskrzeli jest zupełnie zdrowy. Cud. Ale i ogromna pomoc ze strony doktor Janiak i profesora Krzysztofa Szaflika pewnie gdyby nie oni Piotra albo by nie bylo albo bylby w ciężkim stanie. Wystarczy poczytac jak niebezpieczne jest odejście wod plodowych w tak wczesnej ciazy i jak marne rokowania. Teraz śpi. Jest przeslodki i bardzo ladnie nadrabia wczesniactwo. Dziewczyny walczcie szukajcie pomocy wszędzie gdzie się da. Bo są tacy lekarze którym ja osobiście bede dozgonnie wdzięczna jak doktor Katarzyna Janiak i profesor Krzysztof Szaflik, którzy walcza o te dzieci i pomagają im jak tylko mogą. Jeżeli komuś moj wpis pomoże i da nadzieję to bardzo się cieszę i trzymam kciuki
  • bezwodna 27.03.19, 15:38
    Gratuluję Kasiu. Trzymam za Was kciuki. Mój synek kończy 3 lata. Dogonil juz rówieśników. Żadnych problemów, żadnych komplikacji. Nadzieja umiera ostatnia.
  • kasiaipiotr2019.05 28.03.19, 20:54
    Dziękuję ja również życzę dla Ciebie i Twojego synka wszystkiego najlepszego😀

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka