10.04.06, 10:00
własnie zaczełam starania o kolejnego maluszka .. mam za soba dwie obumarłe
ciąże no i własnie problem w tym że choć jeszcze nie wiadomo czy jestem w
ciązy juz przezywam niezłego stresa na którego niestety nic nie działa...
tłumacze sobie że tak naprawde nic jeszcze nie wiadomo ale to wszystko na
nicsad nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac a co to bedzie jak się okaże
że jestem w ciązy pomózcie co robić żeby opanować nerwy?
--
Mój synek
i moje dwa Aniołki(*)(*)
Edytor zaawansowany
  • ania_czarna 10.04.06, 11:02
    Kochanie, nie martw się tak..sad Ja jestem mamą jednego Aniołka, teraz jestem w
    37tc!!Jak tylko zaszłam w ciążę wmawiałam sobie, do dnia dzisiejszego, że tym
    razem bedzie wszystko dobrze-musi byc dobrze!!Mam za sobą juz 4 pobyty w
    szpitalu, leżenie calutka ciąże w domu w łózku i leki od poczatku, ale ide do
    przodu..Walczę o moją córeczke!!
    Wiem,ze to ciężko być dobrej mysli po takiej stracie, takim zawodzie i bólu, ale
    inaczej nie mozesz!!!TYM RAZEM SIE UDA!!!!!!!!!!!!!
    Jestem z Tobą!
  • bach28 10.04.06, 13:37
    dzieki kochana oczywiście próbuje się nastawić optymistycznie ale nie zawsze mi
    sie to udaje sad
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • atena2006 10.04.06, 14:18
    Jestem po raz trzeci przy nadzieji. Dwie poprzednie ciąże zakończyły się
    poronieniem w 20 tygodniu. zachodząc w tzrecią ciąę nie znałam jeszcze
    przyczyny poprzednich niepowodzeń, bo nie wszystkie badania zdążyłam zrobić,
    więc strasznie się martwiłam. Wiem jednak, że zamartwianie się i stres na pewno
    w niczym nie pomogą, a mogą bardzo źle wpłynąć na przebieg ciąży. Dzidziuś musi
    mieć komfortowe warunki rozwoju. Około czwartego miesiąca udało mi się znależć
    prawdopodobną przyczynę poprzednich poronień (zespół antyfosfolipidowy), od
    tego momentu intensywnie się leczę i nadzieja, że tym razem się uda znacznie we
    mnie wzrosła. staram się myśleć pozytywnie i niecierpliwie czekam na sierpień i
    narodziny.
    pozdrawiam
  • zaisa 10.04.06, 20:32
    Wiesz, sprobuj sobie powiedziec, ze masz prawo sie bac. No bo chyba ktos calkiem
    bezmyslny moglby w ogole nie odczuwac strachu w Twojej sytuacji. A wlasciwie w
    naszej - tyle, ze ja juz jestem w tej trzeciej ciazy.
    Kojarzysz jakos Monike - wuchowa - jedna z, a wlasciwie chyba glowna
    organizatorke strony o poronieniu? Kiedys mi mowila, ze wlasnie jak byla w ciazy
    z Julka, pomagalo jej, jak mogla powiedziec, ze sie boi i czy to lekarz, czy
    ktos inny, mowil jej, ze ma prawo sie bac. I mimo jej strachow i nerwow,
    dotrwaly z Julka do szczesliwego konca. Sama ja (czy tez je) widzialam podczas
    prezentacji w szpitalu na Karowej, chyba w 8 mies. ciazy. Siedzialam na widownii
    i slyszalam komentarze niektorych "medykow". "Ona teraz ma mowic o
    poronieniach? Wariatka/idiotka. Zaraz zacznie rodzic." Na szczescie sa juz
    lekarze troche od nich madrzejsi.
    Po swoich poronieniach, powiedzialam sobie, ze w kolejnej ciazy musze sie
    cieszyc kazdym jej dniem, pomimo strachu. Takze dlatego, ze nie wiem jak dlugo
    bedzie trwala. Owszem, sa godziny, w ktorych glowna mysla jest - czy jeszcze
    zyje? Ale sa tez te spokojne, cieple i dobre. I sa te "bezmyslne", przynajmniej
    na tematy ciazowewink
    I nie daj sie zagodzinic w taka petle - boje sie, denerwuje - zaszkodze tym
    dziecku - jak tak moge? - boje sie jeszcze bardziej.
    Tyle rzeczy sie dzieje w zyciu. kobiety w ciazy przezywaja nieraz wielkie
    tragedie. I pomimo tego rodza zdrowe dzieci. Ta funkcja (zaleznosc strachu i
    reszty) nie jest taka prosta.
    Trzymaj sie jakos. A jak pozniej nawet sobie poplaczesz, to nie bedzie nic az
    tak strasznego. U kobiety placz to sposob odreagowania. I nie sadze, zeby
    fizycznie gorzej wplywal na dziecko, niz odruch wymiotny, gdy nie ma czym
    wymiotowac. A za to ostatnie nikt juz nie probuje mnie winicwink
    Powodzenia. Trzymam za to mocno kciuki.
  • ania_czarna 10.04.06, 21:29
    Oj tak, zgadzam się całkowicie!!Ja w tej ciązy boje się, bałam i bedę sie bała
    co sekundę..Tak to juz jest i nie wyobrazam sobie po tym co przeszłam, aby było
    inaczej..Mam prawo się bać, bo zło jest dla mnie realniejsze niż dla innych,
    szczęsliwych matek bez komplikacji i uczucia zawodu, bólu i cierpienia...
    Na szczęscie moja gin jest ze mną, rozumi mnie i wie, ze mam prawo do nawet
    czasami przesady, histerii itp.
    Ja co chwilę modlę się delikatnie dotykając brzuszka...Od poczatku..Jestem w
    37tc i nadal sie boje..Mam nadzieje,ze juz nic złego mnie nie spotka.
    Tak stasznie chciałabym zapomnieć o tym własnie strachu i cieszyć się ciążą, tak
    zupełnie, beztrosko jak robią to inne kobiety..Niestety, nie jest nam to danesad
    Ale nie pozostaje nam nic innego jak miec nadzieje, radzić sobie z napadami
    paniki i lęku...mieć wsparcie najbliższych, którzy nas zrozumieją..
    Trzymam kciuki za NASsmile
    Trzymam kciuki za NASZE SKARBY..smile
  • bach28 11.04.06, 12:28
    problem w tym że oprócz męża który no wspiera raz lepiej raz gorzej nie mam
    nikogo innego bo tez nikt nie wie o naszych staraniach jakoś nie mam ochoty na
    to żeby kogokolwiek o tym informować sad ale wam serdeczne dzięki za dobre słowo wink
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • bach28 23.05.06, 13:22
    własnie jestem w 5tc odebrałam bete ładnie rosnie i choć paniki nie ma to starch
    jest i to czasem spory uncertain
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • kostka25 11.04.06, 12:40
    to podobnie jak ja
    jeszcze tydzień temu kiedy dostałam @ wiedziałam że chcę tego skarbu i będę się
    starała, a gdy teraz jest to bliskie , niestety ale nie potrafię normalnie
    myśleć. Przez cały czas chodzą mi po głowie dziwne myśli. Z natury jestem
    pesymistką ale wierzę że nam się uda. Zobacz ile dziewczyn jest tutaj na formum
    szczęśliwe ze swoimi skarbami. Będzie dobrze. Zobaczysz!!
    smile
  • gogo2 11.04.06, 15:40
    Mam wrażenie, że słyszę siebie. Niedawno to ty mnie uspakajałaś, teraz ja muszę
    uspokoić Ciebie. Każda z nas ma takie momenty, że bardzo się boi, szczególnie
    po takich przeżyciach. Ale musimy wierzyć, że będzie dobrze, że się uda, że
    dotrwamy do końca. Wiem z doświadczenia,że taki stres jest niepotrzebny, ale
    rozumiem cię doskonale.Sama to przeżyłam. Po prostu uwuerzyłam i zadziałało.
    Syn ma 1,5 roku i teraz jestem w 13tc. W tej ciąży też się boję, ale pocieszam
    się tym,że mam już synka i gdyby coś się stało mam jego.
    Musisz uwierzyć, że jak teraz zajdziesz w ciąże będzie dobrze.Tym razem napewno
    się uda. WIARA CZYNI CUDA.
    --
    Mama synusia(14.10.2004) i
    kolejnego październikowego maleństwa-
  • kamcia23 11.04.06, 16:17
    hejka! ja też mam już poronienie za sobą.teraz jestem w drugiej ciąży 5
    tydzien. od początku jestem niespokojna ale od wczoraj to po ścianach mam
    ochotę łazić. do poniedziałku było wszystko pięknie bielutki śluz i sie nie
    denerwowałam tak bardzo. ale wczoraj zauważyłam ze śluz zmienił kolor na
    śmieszny taki żółty jest ciemniejszy chwilami aż brązowy, tylko na papierze bo
    na majtkach czyściutko. i od wczoraj ciągle ryczę. bo tak było z pierwszą ciąża
    plamiłam (tylko mocniej) i później poroniłam. i jak ja mam zachować spokój.
    powróciły złe wspomnienia i te uczucie bólu. i ogromny strach. głupie uczucie
    że zaczyna się dziaćto samo co pół roku temu. robiłam dziś test ciążowy(kolejny
    raz) i wyszedł mocniejszy niż ostatnio co oznacza że hormon ciążowy rośnie.
    śluzu też nie przybywa więc jest nadzieja. ale to ani o drobinkę nie zmniejsza
    mojego strachu. mogę jedynie czekać na to co się wydarzy dalej a to chyba
    najgorsze co może być czekanie...
    już nie daje rady , nie wiem ja sobie z tym radzić. dlatego nie potrafię
    napisać nic pocieszającego dla autorki tego postu bo wiem zbyt dobrze jak
    ciężko zachować spokój. bardzo mi przykro, ale tego nie zmienimy. zostaje tylko
    wiara i nadzieja w to ze będzie dobrze, ale w chwilach kiedy zaczyna się coś
    dziać to niestety wogóle nie pomaga. sorki że zasmuciłam ale to właśnie czuję.
    strasznie się boję już po raz drugi w swoim zyciu a od lekarzy tylko
    słyszę "trzeba czekać, natura wie co robi" oni tak naprawdę mało się tym
    przejmują, bo dla nich jesteśmy tylko kolejną pacjętką a nam właśnie wali się
    na głowę cały świat...
  • ania_czarna 11.04.06, 16:38
    Kochane, jesteśmy z Wamismile
    Kiedyś ktoś pocieszał, pomagał mi, teraz ja jestem dla Wassmile
    Nie poddawajcie się, wierzcie- wmawiajcie sobie co sekundę, ze bedzie
    dobrze!!!Ja robie tak juz prawei 37tc i prę na przód!!
    Kiedyś musi być przeciez dobrze!!!
    Jestem z Wami!Nosy do góry!
  • kamcia23 11.04.06, 23:52
    aniu dziękuję za słowa otuchy - tak bardzo są mi teraz potrzebne. życzę ci
    szczęśliwego rozwiązania i zdrowego maluszka. żeby twoje dzieciątko zamieniło
    twój dotychczasowy świat pełen lęku i bólu w świat pełen radości. trzymaj się
  • ania_czarna 13.04.06, 16:53
    Kamciu, dziękuje..Az mi się lezka pokazała...
    Mam nadzieje,ze tym razem mi sie powiedzie i za niecałe 3 tygodnie uściskam moje
    upragnione dziecko..smile
    Wam życze z całego serca tego samego..już wkrótcewink
    Dawajcie znac na bieżąco, proszę..
    Buziaczki mocne!
  • bach28 13.04.06, 19:06
    Ania napewno to juz tak niedługo teraz tylko dobre mysli i nic wiecej smile)))
    A ja mam dziś lepszy nastrój poczytałam przemyslałam wbiłam do głowy że co ma
    być to bedzie i spokojnie (przynajmniej dziś) sobie czekam smile jeszcze raz dzięki
    wam serdeczne B
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • kamcia23 13.04.06, 22:56
    dziewczyny głowy do góry. będzie dobrze i napewno każdej z nas się uda. a ania
    to wogóle nie powinna się już stresować tylko pakować wyprawkę do szpitala i
    mobilizować siły do porodu. przecież już jesteś tak blisko finału, twoje
    maleństwo jest już bezpieczne.będzie dobrze.
    moje plamy zniknęły także znowu zaczynam wierzyć że się uda i choć ten cholerny
    lęk powraca z każdą chwilą to skutecznie go eliminuję. po prostu musi się udać.
    za każdym razem ze strachem idę do łazienki i sprawdzam czy nic nie leci - no i
    za każdym razem się uspokajam bo jest czyściutko. dlatego wierzę że będzie
    dobrze. a moje maleństwo już daje o sobie znać poprzez częste siusianie, głód i
    bardzo bolące piersi. wczoraj o 22 w nocy gotowałam zupę ogórkową za którą
    nigdy tak nie przepadałam no i odrazu zjadłam dwie miseczki smile taaka była
    pyszna. no i jak nie wierzyć w to że mały KTOSIK tam rośnie i jak widać jest mu
    dobrze skoro się o swoje upomina.
    za wszystkie przyszłe mamuśki i te które wkrótce do nas dołączą trzymam kciuki
    i odzywajcie się na bierząco co u was słychać.
    aniu zaklepuję sobie prawo do zdjęcia twojego maluszka, jak tylko szczęśliwie
    wrócicie do domku. powodzenia
  • ania_czarna 14.04.06, 09:02
    Tak jest!I tylko w taki sposób wolno nam mysleć!!!!
    Ja też tak miałam przez całe II trymestry ciązy- sprawdzanie majtek, ppaieru
    toaletowego i ...ulga przy bezbarwnym sluzie...To męczące, ale tak juz bedzie z
    kobietami po przejsciach!
    Jedyne co to pozytywne myślenie- juz tym razem musi być dobrze!
    NOsmilesmile
  • ania_czarna 14.04.06, 09:04
    Zapomniałam- wyprawka juz czeka, torba do szpitala spakowanawink
    Początek ciązy byłam na Duphastonie, potem na Fenoterolu, który odstawiam
    własnie we wtorek i kto wie..ponoć wszystko może się zdarzyćsmilesmile
    Zdrowych i Wesołych dziewczyny!!!Nosy do góry!
  • bach28 14.04.06, 10:41
    Aniu ja w pierwszej ciązy z ktorej mam ślicznego zdrowego 4 letniego już synka
    urodziłam tydzień po odstawienieu Fenoterolu smile)))))))
    dzięki i nawzajem Wesołych świąt kochane smile
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • chmurek78 25.04.06, 15:37
    Witam cieplutko.Ja mam za soba dwa poronienia, ktore mialy miejsce w tamtym roku. Nie planowalismy dziecka narazie,chcialam zrobic badania,znalezc dobrego lekarza,planowalam pojechac do kliniki, podobno tam są dobrzy lekarze tez od poronień.No i tak sobie planowalam. Od dwóch dni nie mam okresu.Zawsze byl o porze lub pare dni wczesniej. Mam pare objawow ciazowych. Boje sie,boje sie zrobic test, boje sie zapisac na wizyte do lekarza,mniejsza z tym ze nie wiem do którego iść.Boje sie a jednoczesnie wierzę,że to co ma byc,to co jest pisane bedzie. Pozdrawiam serdecznie.Iza
  • bach28 23.05.06, 19:22
    no kochana ja tyż jestem w 5tc jak narazie ok beta ładnie przyrasta ale nerw
    jest i ciezko się go pozbyć pozdrawiam i życze powodzenia
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • bach28 25.05.06, 09:18
    nię bede dziekować ano dlatego że zbyt często pojawiaja się jednak paralizujący
    strach próbuje jak moge ale ciązko go czasem przezwycięzyć sad
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • chmurek78 26.05.06, 18:09
    Wiem,że ciężko mam to samo.Trzy tyg. temu byłam na pierwszej wizycie gin widział pusty pęcherzyk o tydzień mniejszy niz powinien być i wielką torbiel na jajniku prawym.Przepisał mi duphaston i kazał zgłosić się za tydzień. Poszłam z duszą na ramieniu, z wielkim strachem, praktycznie bez nadzieji.Okazało się, że pęcherzyk ma zarodek z bijącym serduchem a torbiel sie zmniejszyla i dzięki temu mozna bylo zobaczyć też drugą, mniejszą torbiel,ha.Ulga. Dalej biorę lek, wizytę mam za tydzień.I myslę,że ten strach będzie zawsze mi juz towarzyszył.Pozdrawiam
  • bach28 27.05.06, 14:18
    sciskam chmurek smile
    a w którym tc widziałaś serduszko??
    --
    Mój synek
    i moje dwa Aniołki(*)(*)
  • chmurek78 30.05.06, 12:27
    Witaj.Serduszko wg usg to 6tc4dzien. Teraz wizyte mam w sobotę i niestety jestem pełna obaw. pozdrawiam
  • sizi1 30.05.06, 20:01
    Tak jak Wy, jestem w połowie 8tygodnia i jest to ciąża zagrożona. Zarodek z
    całym swoim królestwem źle zagnieździł się w ścianie macicy...jak to mówi
    obrazowo mój Pan doktor "przykleił się tylko połową". łykam Duphaston, dostaję
    zastrzyki Kaprogest i umieram ze strachu, bo mam za sobą poronienie i wiem, że
    to co złe nie spotyka tylko innych. Jutro idę do lekarza, zobaczyć, czy się coś
    zmieniło na plus - ostanio podobno przetrzeń nieprzylepiona zmniejszyla sie ale
    już sama nie wiem, czy to nie byly tylko pocieszanki Pan Doktora. No i zbliża
    sie ten koszmarny czas 8-9tygodnia, w którym odszedł od nas nasz mały Aniołek.
    Boję się tak samo jak Wy i tak samo jak Wy walczę z głupimi, czarnymi myślami i
    tak samo jak Wy jestem pełna złych przeczyć... Wspierajmy się, bo chyba razem
    mamy termin na styczeń i po prostu musimy się wtedy cieszyć!
    --
    "Wyprostuj sie,nie rezygnuj.Nie ciężar Cię przygniata, ale sposób,w jaki go
    niesiesz".
    >
  • bach28 31.05.06, 09:15
    sory że was nie pociesze sad(ja jeszcze nie widziałam serduszka jak byłam
    ostatnio na usg jeszcze bylo za wczesnie w międzyczasie przeszłam zapalenie
    gardła a usg mam za 1,5 tygodnia dopiero sad cały czas mysle czy to choróbsko nie
    zaprzepasciło moich marzeń
    sciskam was mocno
    --
    Mój synek
    Ktoś
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • zaisa 31.05.06, 12:55
    za Ciebie i wszystkie dziewczyny
  • bach28 01.06.06, 09:41
    wiesz na razie nie dziekuje aktualnie jestem w 7tc to mój najcięzszy tydzień mam
    nadzieje że jakoś szybko minie a jak ty się czujesz?
    --
    Mój synek
    Ktoś
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • patimati1 25.04.06, 22:52
    ja także żyję w strachu, prawie 6 lat temu urodziłam 5 kg synka. Całą ciąże(
    oprócz 1 trymestru- gdy ciągle wymiotowałam)czułam sie rewelacyjnie, byłam
    pełna sił, energi. Nie korzystałam z żadnych zwolnień z pracy- pracowałam
    prawie do końca ciąży, chodząc do pracy piechotą ponad 0,5h. Było cudownie!
    Marzyłam o kolejnym przeżyciu tych pięknych 9 miesięcy, ale dane mi było
    przeżyć tylko 9 tygodni- miesiąc temu straciłam moja kruszynkę...Teraz mam
    mnóstwo obaw... Chce spróbować, ale wiem , że strach mnie obezwładni, gdy
    dowiem się , że jestem znów w ciąży. Dlaczego los odbiera Nam radość cieszenia
    się tymi niepowtarzalnymi chwilami!? to takie niesprawiedliwe...
  • ania_czarna 26.04.06, 10:14
    Zadawałam sobie to pytanie milion razy..Niestety,na kogoś musi trafić..Ogląda
    się takie tragedie w filmach, słyszy w opowiesciach, ale nigdy nie
    przypuszczamy, ze to może spotkac własnie nas..To okrutne, ale nic na to nie
    poradzimysad
    Trzeba iść do przodu i mówić sobie, co ma być to będzie..nie mam na wszystko
    wpływu..
    Ja teraz jestem w 39tc i mam nadzieje,ze zakonczy sie juz wszystko
    szczęsliwie..Tylko o tym marzę.
    Nasze Aniołki czuwają nad nami i bedą do końca...
    Głowy do góry!Wszystko jest możliwe...nie tylko to złesmile
  • bach28 09.06.06, 19:11
    dziś właśnie zaliczyłam usg i w stanie prawie przedzawałowym dowiedziałam się ze
    moja mała mycha ma 9mm i pięknie bijące serducho smile))))))))))
    --
    Mój synek
    Mała Mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • shalu 09.06.06, 21:29
    Pamietam Cie z forum poronien i bardzo trzymam kciuki za Twoja Mala Myche smile))
    Duzo zdrowia dla Ciebie i Maleństwa!!!
  • zaisa 10.06.06, 22:55
    Hurrrasmile)))
    Tak dalej trzymajcie i starajcie się nadmiernie nie popadać w panikęsmile Dużo
    zdrowia, spokoju (nie wiem skąd), radości i jak najmniej negatywnych pomysłówsmile
  • ania_czarna 12.06.06, 09:29
    Nawet nie wiesz jak sie ciesze..
    Trzymaj sie!
  • dosh 12.06.06, 11:10
    Cudownie bach!!! Po cichu Ci kibicuję!!!
  • bach28 12.06.06, 17:20
    dzięki dziewczyny smile
    --
    Mój synek
    Mała Mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • minnie77 14.06.06, 11:03
    Przede wszystkim serdeczne gratulacje. Śledzę pilnie Twoją historię i mam
    nadzieję, że tym razem wszystko będzie w najlepszym porządku. Postanowiłam
    napisać bo pamiętam Cię z forum "poronienie" i moja sytuacja jest bardzzo
    podobna do Twojej. Mam 4-letnią córeczkę i 2 poronienia za sobą. Zrobiłam sobie
    sporo badań ale one, poza jednorazowym skokiem prolaktyny niczego nie wykazały.
    Na tej podstawie gin dał mi zielone światło i nie zalecił żadnych leków.
    Przeczytałam w innym wątku, że w obecnej ciąży bierzesz profilaktycznie Acard i
    chciałabym zapytać czy to gin Ci zaproponował zażywanie tego leku czy sama
    nalegałaś ? Napisz także proszę jaką zażywasz dawkę i od którego momentu
    zaczęłaś (jeszcze przed poczęciem czy już po stwierdzeniu ciąży) ? Z góry
    dziękuję za odpowiedź.

  • bach28 14.06.06, 11:11
    hej minnie77
    dzięki za dobre słowasmile co do acardu ja sama podpytałam gina czy w moim
    przypadku byłby on wskazany jakie są efekty uboczne itp i wspólnie doszlismy do
    wniosku że powinnam brać. Gin zalecił raz dziennie od momentu kiedy zobacze II
    kreski ale ja zaczęłam brać zaraz po owulacji...dawka 75mg i jesli się nie mysle
    to acard tylko w tej dawce wystepuje.
    sciskam i życze powodzenia
    --
    Mój synek
    Mała Mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • minnie77 14.06.06, 12:19
    Hej, bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Muszę przyznać, że mi ten Acard
    chodzi po głowie od dłuższego czasu ale oczywiście nie chciałabym podejmować
    decycji na własną rękę. Mam w przyszłym tygodniu jeszcze konsultację u
    immunologa więc tam ewentualnie podpytam. Mam jeszcze jedno pytanie : jakie są
    ewntualne skutki uboczne brania Acardu w ciąży ?
    Serdecznie pozdrawiam.
  • bach28 16.06.06, 12:03
    z tego co móiwł gin to moga wystąpić problemy z serduszkiem u dziecka ale
    stwierdził że przy tak malej dawce te skutki uboczne są znikome
    pozdrawiam
    --
    Mój synek
    Mała Mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka