Dodaj do ulubionych

czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zrozumieć

24.06.06, 10:23
Na forum styczniówek 2007 pojawił się wątek "Żeby nie zwariować w ciąży smile))
". Dzieczyny mają radochę z
www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1738
ale dla mnie wcale nie jest to takie śmieszne.
Wszystko jest okey dopóki się nie poroni, dopóki nie ma zagrożenia ciązy.
Miałam taką beztroską ciążę i raz się udało i być może gdyby nie kolejne
poronienia też śmiałabym się z tego artykułu, a tymczasem nie jest mi do
śmiechu po kolejnych wizytach u ginów, seriach badań, sprzecznych informacjach
lekarzy. Gdzie znaleźć informacje jak nie na takich forach i wśród kobiet,
które przeszły podobną gehennę jak ja(?) Nie rozumiem ludzi - za grosz szacunku...
Edytor zaawansowany
  • 76magda76 24.06.06, 12:49
    Jolha....? czy to nie Ty jestes adminem forum Styczen 2007?
    Bylam styczniowka, moze mnie pamietasz. A co u Ciebie?
    Masz racje, mnie tez ten artykul nie smieszy. jestem jeszcze przed zabiegiem,
    nosze w sobie martwy plod... i ciagle szukam w internecie, na forach czy komus
    zdarzyl sie cud, tak bardzo bym chciala zeby serduszko jeszcze zabilo...
    Zadaje sobie pytanie ,co moglo byc powodem...?
    Nie smieszne sa te wypowiedzi o serach, listeriozie... przeciez jakis powod
    musi byc...

    --
    mio angelo (*), dzisiaj mialby....
  • jolha 24.06.06, 15:48
    Tak, nawet ja je założyłam, więc tymbardziej mi smutno, że właśnie na nim takie
    sprawy wychodzą sad, ale nie ingeruje, bo każdy ma prawo do swojego zdania,
    szkoda tylko, że jest takie jakie jest. Ad. Listeriozy - jest to dosyć poważna
    choroba i wcale nie taka rzadka, tylko o tym niestety nie często się mówi,
    podobnie jak o toczniu, zespole antyfoslip., cytomegali i innych, a jak widać
    po tym forum sporo z nas się z nimi zmaga sad
    Jeżeli chodzi o Ciebie, to oczywiście, że Cię pamiętam z tamtego forum.
    Ja robię teraz kolejne badania (już mam ich pełny segragator), usunęłam
    nadżerkę i w sierpniu może za zgodą lekarza (jak wszystko będzie okey) będę
    znów czekać na kolejny cud.
    Madzia, jeżeli nie robiłaś żadnych badań to porób je koniecznie, nie pamiętam
    skąd jesteś, ale jeżeli W-wa lub okolice to z chęcią polecę Ci lekarzy, bo
    kilku, a może nawet już kilkunastu przerobiłam przez te parę lat. Nie ma co się
    łudzić i słuchać niektórych lekarzy, że tak musiało być, bo bardzo często tak
    nie jest i losowi trzeba dopomóc. Wcześniej czy później znajduje się powód lub
    powody dlaczego tak się dzieje, przynajmniej przy poronieniach nawykowych. U
    mnie sporo tych cholerstw powyłaziło, ale mam nadzieję, że na wspomaganiu uda
    mi się urodzić siostrzyczkę albo braciszka dla mojej córeczkismile Trzeba wierzyć,
    choć są chwile załamania i nie poddawać się. Mogłyśmy przegrać bitwę ale nie
    całą wojnę.
  • bach28 24.06.06, 17:43
    jolha doskonale cię rozumiem i powiem ci szczerze że od jakiegoś czasu irytuje
    mnie to nasze byłe forum ja tez mam 4 letniego synka z "banalnej" ciązy i dwa
    poronienia których pomimo wielu badań które zrobiłam nie znaleziono żadnej
    przyczyny. Teraz jestem w 4 ciązy i absolutnie nie jest mi do śmiechu choć jak
    narazie (odpukać ) problemów z nią nie mam, ale strach czasem cięzko opanować
    szczególnie przed kolejnymi usg kiedy nie wiem co sie dzieje we mnie w srodku
    kiedy mysle czy aby na pewno moje dziecko jeszcze zyje. Wiem na pewno że nie
    jest w stanie tego zrozumieć ktoś kto nie doswiadczył poronienia moze wspołczuć
    moze mówić że współczuje ale na pewno nie zrozumie
    pozdrawiam cie serdecznie i życze powodzenia
    --
    Mój synek
    Mała Mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • mar414 24.06.06, 20:14
    Witajcie dziewczyny ja tez byłam na forum styczniówek..., poroniłam swoja
    wyczekiwana ciaze w 6 tyg a moj gin z novum nie kazał robic zadnych badan Jolha
    mozesz mi podac namiary na jakis lekarzy ?, poniewaz słowa mojago gin ze 1
    poronienie o niczym nie swiadczy wyprowadza mnie z rownowagi
  • ajlii 25.06.06, 20:47
    Chciałam skomentować artykuł... ale chyba nie ma sensu. Autorka i tak nie zrozumie - gdyby miała takie intelektualne możliwości, to by nie popełniła czegoś tak beznadziejnego.
  • edycia11 25.06.06, 21:48
    A ja skomentowałam,bo głupotę trzeba próbować leczyć.
    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • zaisa 26.06.06, 20:56
    Skomentowałam.
    I chcę pochwalić forum Listopad(ówki)2006. Jest nas tam co najmniej kilka na
    forum po stratach, dość często (albo ja bardziej zwracam na to uwagę) wyłazi nam
    nasza przeszłość w postach i jest ok. W odróżnieniu od wcześniejszego forum
    Listopad 2006, to forum jest zamknięte. Właśnie po to, by uniknąć takich gości.
    Pozdrawiam serdecznie
  • aagata4 27.06.06, 00:06
    kurcze ale sie zdenerwowalam tym artykulem.. a powinnam sie uuodpornic na to..
    nie wytrzymalam i tapisalam co o tym wszyskim mysle.. choc podejrzewam ze tego
    nie zrozumie autorka - ale przynajmniej mam nadzije ze poczyta ... z drugiej
    strony moze te fora godza w interesy lekarzy i dlatego powstaja takie artykuły?

    pozdrawiam Agata
    --
    www.poronienie.pl
  • suzielu 28.06.06, 15:05
    Hej dziewczyny

    Tez jestem w takiej samej sytuacji (stracilam malenstwo) i teraz ponownie mam
    szanse (znow w ciazy) ...wiem doskonale co myslicie ale troszke sie musze
    zgodzic z autorka tego artykulu. Popierwsze co do interpretacji wynikow:
    poprostu nie powinno tak byc jak jest na forach bo lekarze maja caly obraz a my
    proszac o interpretacje czesto nie podajemy nawet norm do tego nie mamy pojecia
    kto je interpretuje, kazdy jest inny i powinien byc osobno traktowany. Kolejne
    mnie zastanawia ze nie bardzo ufamy lekarza ...a w koncu oni studiowali medycyne
    zeby nam pomagac. Oczywiscie jest pewnie mnostwo partaczy wiec musimy byc czujni
    ale nie nieufni bo wtedy nam nie beda mogli pomoc. Pozatym kobietki tak jak
    napisane trzeba przejsc zeby zrozumiec i nie warto sie denerwowac na kogos bo ma
    mniejsze doswiadczenie i poprostu nierozumie.
    Zycze Wam wszystkiego dobrego
  • zaisa 28.06.06, 17:24
    Suzielu - ale co innego nie móc zrozumieć a co innego wyśmiewać.
  • agulka1001 27.08.06, 15:35
    jestem po dwoch stratach....ale powiem Wam,ze osoby z pokoleniach naszych mam
    lub troche mlodsze,nie rozumieją naszych obaw,bo kiedys ronilo sie rzadko,nikt
    nie slyszal o badaniu bety,usg to tez byla rzadkosc,ciaza byla normlanoscią i
    wlasciwie rzadko byly komplikacje...bo jak moge dyskutowac o poronieniu z moją
    mamą,ktora miala cykle 40-50dni,i kiedy poszla do gin,to byla w
    5miesiacu...myslala,ze jej sie cykl wydluzyl,takie tam 3 m-ce....teraz są inne
    czasy!jak mojej tesciowej,pielegniarce,mowilam,ze chce zrobic badanie na
    toxo,rozyczke czy wymazy,to patrzyla na mnie jak na wariatke i pytala po co?
    nawet pielegniarka ze szpitala strzelila mi wyklad,jaka to glupia jestem,ze
    tyle chce wydac na wymazy,a one i tak nic nie dadzą,bo zadna kobieta nie jest
    jałowa (TYLKO mi wyszlo,ze mam ureaplazme)!
    ale jesli chodzi o artykul-to rozbawil mnie wątek o tym,co mozna jesc!
    chcialabym to sprostowac,bo ja w ciazy....nawet wody mineralnej nie moglam
    pic,bo wymiotowalam hehehe
  • suzielu 28.06.06, 17:38
    Masz racje ale nie wydaje mi sie ze to bylo zamierzone wysmiewanie bardzier brak
    wiedzy na dany temat.
    To tak jak Ty bys weszla (o ile nigdy nie bylas wczesniej) na jakies inne forum
    np choroby skory. Zareczam ze bys byla w szoku czego ludzie nie probuja (jak w
    kazdej chorobie) …a potem napisala w gazecie ze zszokowalo Cie to co tam jest bo
    przeciez Ty stosujesz krem Nivea I masz skore jedrna I nawilzona! A to co Ci
    ludzie pisza to przesada …czysty brak delikatnosci ale napewno znajdziesz
    odrobine racji bo troche sie same napedzamy na forach smile
  • afire 29.06.06, 13:34
    wlasnie trzymam na rekach mojego synka z 33tc, teraz ma 7 miesiwcy, gdyby
    lekarze wykryli u mnie wade jaka mam moglabym go donosic do konca, na szczescie
    z malym wszysko ok, kazdego dnia dziekuje za to, ze jest z nami, bo mogloby go
    nie byc, cala ciaze czulam sie super, nie panikowalam, ufalam lekarzom...a
    jednak, ale nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze kobieta, byc moze matka, moze
    wypisywac takie bzdury, szok, jest mi bardzo przykro, ze ktos sie z tego
    smieje, mam nadzieje ze nigdy nie zrozumiem do konca co znaczy strata dziecka,
    wiecej szacunku i pokory zycze autorce, az sie plakac chce
  • sula_i_komary 14.07.06, 12:16
    Witam dziewczyny!
    Ja nie roniłam nigdy ale jestem byłą bywalczynią tego forum.Teraz czasami do Was zaglądam. Myślę, że tego typu zjawiska są spowodowane nikłą wiedzą przyszłych mam i niechęcią by wiedzę pogłębić.Smutne!!!
    Mam wiele koleżanek, osób z wyższym wykształceniem, które nigdy nie uwierzą, że ser pleśniowy w ciąży nie jest najlepszym pożywieniem.One zaś uważają, że jak colę się wygazuje to można ją do woli pić....i wiele innych rzeczy robić...Ehhhh!!!
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
    sula i chłopaki- mamy już 1,5 roku



    --
    Jaś i Wojtuś 27.02.2005r.

    comartech.pl/galeria/
  • maretina 15.07.06, 09:27
    trzeba tylko wiedziec ktory. odpadaja te dlugolezace, z naturalnie hodowana
    plesnia. serki typu president, valbon, turek mozna jes. moze zatem kolezanki z
    wyzszym wyksztalceniem nie maja tak powaznych brakow w wiedzy na temat
    bezpiecznego przezycia ciazy? nie dajmy sie zwariowac. poronienie to nie koniec
    swiata. to cos smutnego, co trzeba dla swojego dobra "przepracowac" i isc
    dalej. inaczej zamkniemy sie w labiryncie strachu i podejzliwosci.
    --
    Mój Kajtuś
    --
    Kajtek ma osiem miesięcy!smile
  • maretina 15.07.06, 09:16
    to nie jest smieszne tylko straszne.
    nie wiem skad panuje poglad, ze do ginekologa trzeba pedzic po zrobieniu testu
    ciazowego, potem jest lament w stylu" nic nie bylo widac!". ano nie bylo.
    ciaza rozwija sie swoim torem i w 4-5 tc widac wielkie nic.
    tak samo z serami, watrobka czy farbowaniem wlosow. sa mamy, ktorym tylko
    lezenie plackiem nie szkodzi w ciazy. to chore. nie usprawiedliwia tego zadne
    poronienie ( mowie po sobie), bo juezli zaczyna szwankowac glowa, to pora udac
    sie po pomoc do specjalisty a nie hodowac w sobie kolejne fobie.
    --
    Mój Kajtuś
    --
    Kajtek ma osiem miesięcy!smile
  • edycia11 15.07.06, 11:48
    Nie wdawałam się tu nigdy w żadne dyskusje,ale nie mogę czytac tego co
    napisałaś.
    OK.jeden raz poroniłam i dość szybko poradziłam sobie z ta stratą,ale straciłam
    też dziecko donoszone w 38tc. z powodu popltanej pepowiny i węzła prawdziwego.
    Czy uważasz,że teraz kiedy jestem w kolejnej ciązy powinnam sobie beztrosko
    siedzieć i czekać co sie wydarzy???? to jest NIEMOŻLIWE! Pnikuję z każdym dniem
    coraz bardziej,ale Ty tego nie zrozumiesz bo dla Ciebie Ty "tylko poroniłaś",bo
    tak jest dla Ciebie prościej.
    Bez sensu,że piszesz w imieniu tych,które naprawdę przezywają stratę swoich
    dzieci.

    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • nalo 15.07.06, 12:36
    Cóż, przeszłam dwie ciąże biochemiczne i właściwie to nie uważam tego nawet za
    poronienia... Straciłam też dziecko w 23 tc i to jest coś, co zostanie we mnie
    na zawsze... A że straciłam z powodu niewydolności szyjki, to w tej ciązy MUSZĘ
    głównie leżeć, nawet jeśli mam pessar. I nie jest to moje widzimisie ani
    przesada. To zalecenia lekarzy. I muszę mieć często wizyty, kontrole i usg by
    trzymać rękę na pulsie... Gdybym w tamtej ciąży miała kontrole tak często, mój
    synek miałby dziś koło roku... Wychodziłam jednak z założenia, że ciąża to nie
    choroba... żyłam normalnie, chodziłam do pracy, pojechałam na urlop... No i
    zapłaciłam za to najwyższą cenę... Na szczęście to co mnie spotkało, zdarza się
    żadko... ale się zdarza, a w pierwszej ciąży nie wiadomo przecież jak organizm
    się zachowa... Dlatego uważam, że jednak warto uważać - przynajmniej na te
    sprawy, które mogą być na prawdę niebezpieczne. Serki pleśniowe na pewno do
    nich nie należą, ale badań w ciązy bagatelizować nie należy. Na koniec: koś kto
    nie sam nie stracił dziecka może wspólczuć, ale nigdy nie zrozumie... Nie może
    wiedzieć co czuje matka patrząc ja jej dziecko gaśnie w inkubatorze, jak
    załatwia się pogrzeb dla własnego dziecka, maleńką trumienkę itp. To jest coś
    co człowieka zmienia raz na zawsze.. I nie jest to histeryzowanie! Po prostu,
    ja mówię, że jestem w ciąży, ale nigdy niepowiem, że będę miała dziecko, nie
    robię planów... Bo wiem, że różnie bywa... Do ostatniej chwili nie ma się
    gwarancji...
  • dragica 15.07.06, 13:08
    maretina...lepiej czemus zapobiec, niz potem cierpiec...lepiej nawet
    bezpodstawnie unikac serkow, niz pozniej odwiedzac grob swojego dziecka.ciaza
    nie trwa cale zycie, trwa 9 miesiecy.
    --
    Ewa
    Aniołek 09.04.2006,12tc.
    Aniołek Jovan 24.06.2005-24.06.2005,35 tc.
  • bach28 15.07.06, 13:49
    Maretina wiem że ty miałas problemy i podziwiam twoją odpornośc psychiczną ale
    nie wszystkie kobiety sa takie jak ty i trzeba umieć to uszanowac.
    --
    Mój synek
    mała mychasmile
    moje dwa Aniołki(*)(*)
  • dragica 15.07.06, 23:17
    nie chodzi o to.nikt nie pytal, cyz serek zabije dziecko. na tym obrazku w
    artykule pinezka sa takie glupawe napisy...pisze miedzy innymi gestoza...mnie
    ogarnal niesmak jak to woidzialam.bo gestoza moze zabic i matke , i dziecko. i
    dosyc czesto sie zdarza, wiec nie jest to jakis tam wymysl przesadzajacej panny.
    --
    Ewa
    Aniołek 09.04.2006,12tc.
    Aniołek Jovan 24.06.2005-24.06.2005,35 tc.
  • maretina 15.07.06, 16:02
    nie wiesz co czulam. nie pisz, ze "tylko poronilam".bo to bylo "az".nie pisz
    prosze w moim imieniu, bo to brzydko. nie wiesz co wtedy czulam a ja nie
    zamierzam Ci sie z tego spowiadac, bo to jest tylko moje i mojego meza. to jest
    zbyt intymne, szczegolnie na fora.
    nie rob tez ze mnie demonabez uczuc, bo silna psychika nie znaczy , ze sie nic
    nie czuje. natomiast silna psychika pomaga donosic kolejna ciaze. mialam wybor:
    polozyc sie i plakac i pytac caly swiat "dlaczego", albo wziasc sie w garsc i
    dzialc. wybralam to drugie. sadze, ze to jest trudniejsze, bo wyc do czterech
    scian i wzbudzac litosc potrafi kazdy. nie problem zalamac sie i miec w sobie
    zal, zlosc itd. natomiast inna sprawa jest rzeczywiste uporanie sie z
    problemem. stalo sie, nie odstanie sie. trzeba to przyjac do wiadomosci razem z
    wiedza, ze zadna ciaza nie jest taka sama i tak naprawde pierwszy trymestr jest
    w rekach boga a dopiero w drugim i trzecim medycyna ma cos do powiedzenia.
    nie czuje sie winna dlatego, ze zamiast plakac i lezec w piatej ciazy zylam
    pelnia zycia i szczescia. to byl moj czas. moje piec minut. moj ( i moich
    lekarzy) sukces, bylabym glupia, gdybym ten piekny okres spezila w swoich
    mrocznych myslach. w zyciu nie pozwolilabym sobie na to. placze wtedy jak jest
    zle. gdy jest dobrze skacze ze szczescia. na lzy przyjdzie czas jak sie cos nie
    uda.... a kiedy sie udaje, to nie wygladam czy przypadkiem zle nie idzie w
    moja strone.
    gdyby lekarze uznali, ze musze lezec albo gdybym od ktoregos z nich uslyszala,
    ze serek zabije mi dziecko a od farbowania wlosow uszkodze mu jakis narzad to
    sluchalabym specjalistow.
    co do badan: robilam ich setki i zadno z nich NIC nie zmienilo. od prosesora
    wołczyńskiego uslysza;am natomiast, ze wydalam niepotrzebnie pieniadze, bo tak
    naprawdeku poronien robi sie kilka badan a nie setki.
    na forach ciazowych czesto czytam porady typu"zmien lekarza", "to konowal"
    itd... a dlaczego tak pisza kobiety?
    -lekarz nie robi co miesiac morfologii
    -nie robi na kazdej wizycie usg, albo nie chcial zrobic usg w 5 tc
    -lekarz nie na kazdej wizycie bada szyjke itd...
    jesli wm polsce ciezarne sa tak wyedukowane w edycynie to niech daruja sobie
    lekarzy a ciaze niech prowadza same lub przez internet u domoroslych fachowcow,
    bo z tegio co widze "ciotki" forumowe maja lepszy posluch niz ktos kto skonczyl
    6 lat studiow, i 6 lat specjalizacji z ginekologii i poloznictwa.--
    Mój Kajtuś
    --
    Kajtek ma osiem miesięcy!smile
  • edycia11 15.07.06, 22:32
    Nie twierdzę,że każda z nas,która straciła dziecko,czasem nie jedno, ma
    siedziec w domu i użalać się nad sobą.
    Nie twierdzę jadnakowoż,że należy popadać w histerię z każdym kłuciem w
    brzuchu.Pomijam serki,i farbowania,bo każda normalna kobieta,która straciła
    dziecko zna swój organizm i wie jaki był powód.
    Twierdzę,że każda z nas jest inna.Nie można człowieka traktować przymierzając
    do własnej miarki jak zrobiła to autorka tego artykułu.
    Byłam bardzo zla jak przeczytałam Twojego posta.
    Ja w miarę uporałam się ze śmiercią dziecka,ale tylko dlatego,że znowu jestem w
    ciąży,ale nie jest mi łatwo.Stram się byc twarda,ale bywa różnie bo jesteśmy
    tylko ludźmi i nigdy nie uogólniajmy takich trudnych spraw.
    Napisałam "tylko poroniłam" bo takie odniosłam wrażnie,że to dla Ciebie było
    łatwe-przepraszam,wiem,że zabolało.
    Ja po pierwszym poronieniu nastepną ciąże przechodziłam cudownie i co? i
    wiem,że dziecko można stracić nie tylko w pierwszych 3 miesiącach jego
    istnienia.Dlatego strach wielu matek jest podytktowany wiedzą w tym temacie.

    Chciałam być niemiła,bo mnie zabolał Twój post.Wiem,że to prostackie,ale cóż
    nawet najlepszym puszczają cuglesmile
    Pozdrawiam
    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • ajlii 25.08.06, 00:25
    edycia11 napisała:

    > ale Ty tego nie zrozumiesz bo dla Ciebie Ty "tylko poroniłaś"



    Tylko???????
  • edycia11 25.08.06, 09:30
    Tak zrozumiałam posta od Maretiny,że poronienie nie bylo niczym szczególnym.
    Nie musisz tego komentować,bo to nie było do Ciebie.
    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • ajlii 03.09.06, 19:01
    Doczytałam całą wymianę zdań - wszakże forum publiczne - więc rozumiem kontekst. Ale w sumie poczułam się znowu "gorsza", bo nie urodziłam dziecka, a jedynie poroniłam sad Tylko że dotychczas podobne sugestie słyszałam od kobiet, które mają normalne zdrowie dzieci... nie wyobrażałam sobie takiej licytacji wśród kobiet które przeszły podobną tragedię utraty dziecka.
  • edycia11 04.09.06, 10:07
    Widzisz,ja żle odczytałam slowa Maretiny i troche jej dokuczyłam,i nigdy nie
    napisałam,że martwe dziecko to więcej niż poronienie.Ja też poroniłam i wiem co
    to znaczy.
    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • ira.e 20.08.06, 12:45
    Ja mam podobne doświadczenia, jak Edycia. Pierwsza ciąża - poroniona w 14 tc
    (pracowalam i prowadzilam wyklady na uczelni), druga - śmierć wewnątzmaciczna w
    38 tc (pewne hipotezy, ale brak jasnej odpowiedzi). Teraz znów jestem w ciązy
    (zagrożonej i do leżenia z tej samej przyczyny, dla której poronilam pierwszą
    ciąże) i umieram ze strachu.Poronienie bylo b. smutne, ale znacznie większą
    traumą byla śmierć, poród i pogrzeb Maleństwa. W moim odczuciu większość ludzi
    nie rozumie tej tragedii.Na ludzi typu maretina należy sie uodpornic. Nie
    każdemu Pan Bóg dal serce rozumiejące ludzkie dramaty, a i rozumu dla
    niektórych też zbraklo.
  • edycia11 20.08.06, 15:30
    Wiesz,uśmiechnęlam się po przeczytaniu Twojego postusmile
    Trzymam kciuki.Ja już jestem na końcówce z a8 dni mam cięcie i wiesz...mój
    Anioł Jacek daje mi tyle sił,że sama jestem w szokuwink
    Pozdrawiam
    --
    Edyta mama Jacusia Aniołka
  • ira.e 22.08.06, 20:39
    Trzymam kciuki - daj znać na priv.jak już będziesz po wszystkim!Mój temat jest
    dość skomplikowany ze względu na dodatkowe poważne problemy zdrowotne. Każda
    kolejna ciąża to większe zagrożenie.Ale ciągle mam nadzieję - tylko b. się
    boję.Serdecznie pzdr.!
  • grace100 21.08.06, 10:10
    Witam
    Chcialam tylko napisac ze niesamowicie mnie zszokowaly tu posty. Mnie osobiscie
    Maretina zaszczepila mnostwo wiary i entuzjazmu do walki, gdybym nie czytala
    jej postow to dawno bym siedziala w kacie i uzalala sie nad soba. Nie spotykam
    na codzien dziewczyn ktore przez to przeszly i teraz z usmiechem (tulac zdrowe
    brzdace) mowia "wez sie w garsc bedzie dobrze". Wydaje mi sie ze kazda kobieta
    nawet po bardzo traumatycznych przezyciach zwiazanych z kilkoma poronieniami,
    jak w koncu urodzi zdrowego dzieciaczka, zmieni troche sposob mowienia i bedzie
    radosna i silniejsza.
    100% racja jest ze trzeba isc do przodu !
    Pozdrawiam Was goraco a zwlaszcza malego Kajtusiasmile)
  • to-ja-007 21.08.06, 16:12
    > czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zrozumiec

    Nie sadze.
    Dla wiekszosci kobiet ciaza przebiega bezproblemowo i jedynym problemem sa
    opuchniete nogi, ew. porod.

    Artykul jest kiepski pod wzgledem merytorycznym i jako satyra.
    Szkoda, ze autorka jako "eksperta" przedstawia swoja ciocie a sama nie pokusila
    sie chocby o minimalny "research". Akurat z postow na forum "Ciaza i porod"
    mozna sie posmiac ale niestety autorka wybrala te mniej zabawne kawalki.

    > Skonsultowałam się więc przy okazji z moją ciotką – lekarką z 30-letnim stażem
    >– i zapytałam, co to jest ta cała listerioza. Ciocia powiedziała, że to taka
    >choroba, o której czytała w podręczniku na II roku medycyny i nigdy w życiu nie
    >spotkała się z takim przypadkiem.

    No coz gdyby ta ciocia miala mniej stazu to moze by wiecej wiedziala, moze by
    jeszcze czasami czytywala literature. Chociaz sadzac po potraktowaniu tematu
    przez autorke artykulu - raczej male szanse - bo wyglada na to ze splycanie
    problematyki maja w genach. W sumie - maja weselej bo mozna sie z "forumowych
    glupkow" posmiac.
    Gdyby po kazdym poronieniu ciocia zlecala badania serologiczne to moze by i
    ciocia sie spotkala z takim przypadkiem poronienia po listeriozie. Ale ZADEN
    gin. tego nie robi. Nawet po 2 poronieniach bada sie tylko ctv i toxo.

    A temat listeriozy jest jak najbardziej nadal "na topie" i nie dotyczy "starych
    podrecznikow medycyny".
    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16351605&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16512000&query_hl=3&itool=pubmed_docsum
    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=12561675&query_hl=3&itool=pubmed_docsum
    Kolejny temat - usg w ciazy.

    > W związku z tym coraz więcej kobiet do testu ciążowego dołącza sobie USG, a
    > ponieważ jest za wcześnie, lekarz nic nie może na temat ciaży powiedzieć.

    No coz autorka i jej ciocia zapewne znowu nie slyszaly o czyms takim jak ciaza
    pozamaciczna. A jak juz sie komus zdarzy to traktuja to jak dopust Bozy.
    Jasne po co robic na poczatku ciazy usg ... kiedys w ogole kobiety nie chodzily
    do ginekologa, wiec moze i z tego zrezygnowac?

    A co do watrobki i przedawkowania wit. A. o ktorej wspominala maretina - to tez
    nie jest przesad:
    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16028634&query_hl=8&itool=pubmed_docsum
    Natomiast nie ma dowodow jesli chodzi o
    - kawe (badania byly na myszach a ilosci substancji szkodliwej ktora
    wstrzykiwano myszkom odpowiadaly ilosci kawy ktorej nikt nie jest w stanie wypic
    poza sloniem)
    - farby do wlosow (zwlaszcza ciemne, trwale - sa szkodliwe dla kazdego i nie
    tylko w ciazy ale nie ma dowodow na ich przenikanie przez placente)

    hmmmm "pinezka" powstala z forum "Dla dziewczyn po 30-tce", od kiedy pisanie na
    forum robi z kogos dziennikarza...

    pozdr.
    ula
  • althea35 26.08.06, 22:03
    Nie rozumie waszego podejscia! To ze to jest moja pierwsza ciaza nie znaczy ze
    sie o nia nie martwie. Do tej pory ciaza przebiega bez problemowo, ale zdaje
    sobie sprawe ze w kazdym momencie cos moze sie stac. Nie romumie dlaczego
    traktujecie osoby takie jak ja, jak gogos kto nic nie wie i o niczym nie ma
    pojecia. Staram sie czytac jak najbardziej wiarygodne informacje na temat
    ciazy, diety w ciazy i tym podobnych rzeczy, a moim zdaniem takich rzetelnych
    informacji brakuje na polskich stronach, a nawet w literaturze.
    Mieszkam w kraju, w ktorym jest jedna z najmniejszych na swiecie umieralnosc
    nororodkow. W tym kraju kobieta w 20 tc ma jedna wizyte, u poloznej. W
    prawidlowo przebiegajacej ciazy lekarza nie widzi na oczy, a USG ma wykonywane
    raz w czasie ciazy. Czasami sie tym martwie, ze nie wiem np. co z moja szyjka
    itp. ale musze sie temu systemowi podporzadkowac i miec nadzieje ze wszystko
    bedzie dobrze, bo tutaj nie ma takiej mozliwosci, ze jak mi sie nie podoba to
    ide do prywatnego lekarza i juz.
    Zycze wam wszystkim jak najszybszego zaciazenia i pozniej spokojnych 9 miesiecy!

    --
    Althea
    Nasze maleństwo... jest juz taaakie duze
  • fooox 26.08.06, 22:25
    zamieszczam link do watku na styczniowkach 2007 - jolha jest zdania ze dotyczy
    was wiec robie jak prosi. Wiem jak ciezko jest po stracie i gdy idzie wszystko
    zle i wiele nas na styczniowkach jest w podobnej sytuacji. Trzymam kciuki.
    --
    Nasz mały synek
  • 1mmmm1 02.09.06, 00:24
    Weszłam tu przypadkiem, chcą się dowiedzieć, jakś krzywdę może mi wyrządzić ser
    pleśniowy i ile osób już skrzywdził. Na razie nie znalazłam żadnej, ale może za
    słabo szukałam.

    Przytoczony artykuł bardzo mi się podoba. Myślę, że autorce wcale nie chodziło o
    prześmianie osób takich, jak większość z Was, czyli mających prawdziwe problemy,
    ale raczej o ironię wymierzoną w osoby, które tych problemów na siłę szukają.
    Które zakładają najgorsze, mimo, że wszystko jest w porządku. Które mogą więcej
    szkody narobić sobie i dziecku przez swe urojone zgryzoty, niż jedząc sery
    pleśniowe.

    Przecież istnieje różnica między chorobą, a hipochondrią. Choć w sumie
    hipochondria to też coś jak choroba... W każdym razie, jeśli dobrze rozumiem, Wy
    macie rzeczywiście trudną ciążę i problem nieuzasadnionego przewrażliwienia na
    punkcie ciąży Was nie dotyczy, więc naprawdę chyba nie ma powodu do oburzenia,
    bo to nie o Was jest ten artykuł...
  • shemsi1 17.09.06, 17:15
    Jestem w ciąży wysokiego ryzyka, w 17 tc
    Nie poroniłam nigdy, ale wyeliminowałam rzeczy które mogą zagrozić dzieciom.
    To nie jest hipochondria, to jest troska. Korona mi z głowy nie spadnie jak
    serków jeść nie będę.
    Mój pierwszy lekarz na początku ciąży nastraszył mnie że poronię, że w takich
    przypadkach, to jest 90%. Mówił to tak jak się mówi do petenta w urzędzie, że
    nie ma co liczyć na jakąś zapomogę. Dlatego doceniam to co mam.
    Pozdrawiam Was dziewczyny gorąco, trzymam kciuki za nas wszystkie. Powodzenia!
  • anneczka78 21.09.06, 07:58
    Artykuł w pinezce przeczytałam wczoraj. Myślę, że niepotrzebnie się nim
    wszystkie emocjonujemy. Wiadomo - kobieta, której ciąża rozwija się bez
    problemów, może pozwolić sobie na dużą aktywność, pracę zawodową, aerobik,
    wyjazdy etc. Tam, gdzie pojawiają się problemy, dodatkowe zwiększanie ryzyka
    jest bezmyślnością. Autorka tych dwóch przypadków nie rozróżnia. Trudno! To
    tylko artykuł - głupich artykułów jest w prasie wiele, na różne tematy.

    I jeszcze jedno:
    >tak naprawde pierwszy trymestr jest
    >w rekach boga a dopiero w drugim i trzecim medycyna ma cos do powiedzenia
    Maretino, zaprzeczasz faktom smile Bez pomocy leków nie udało Ci się nigdy wyjść
    poza pierwszy trymestr, pod opieką właściwego lekarza i z właściwie dobranymi
    środkami farmakologicznymi - tak.

    --
    Pogadanki Anki
    Moje dwie kreseczki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka