do biorących encorton, clexane i acard Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie. Jestem po 3 martwych ciążach. Po badaniach wyszło, że mam
    trombofilię wrodzoną. Jeszcze nie jestem w ciąży,a le lakarz dał nam zielone
    światło (myślę, że od przyszłego cyklu spróbujemy). Już teraz zażywam acard,
    na II fazę duphaston (choć mój lekarz średnio wierzy w niego wierzy, ale dla
    mojego spokoju, bo mam plamienia przed okresami, czyli nieski progesteron).
    Od zrobienia testu mam wbijać Clexane. Natomiast w 5 tc mam się pojawić na
    wizycie i wtedy ma mi włączyć encorton (który chce mi dać na wypadek, gdyby
    był jakiś niewykryty czynnik immunologiczny, zresztą przeciwciała
    antykardiolipinowe miałam w górnej granicy normy). Moje pytanie. Kiedy wasi
    elkarze włączali wam steryd? Czy to nie za późno? Czytałam, że dr Jerzak daje
    go już od owulacji w cyklu, w którym się stara. Naiszcie proszę, jakie są
    wasze doświadcvzenia z taką kombinacją leków.
    pozdrawiam,
    Iza
  • encorton zaczęłam brać, od kiedy zobaczyłam dwie krechy na teście ciążowym.
    Najpierw dawkę 10, a potem miałam zmniejszoną do 5. Przeważnie dziewczyny biorą
    5, ale u mnie wyszły oprócz przeiwciał antykardiolipinowych jeszcze
    przeciwjądrowe. W tym samym czasie zaczęłam też brać clexane- najpierw 20, a
    potem 40. Rzeczywiście dziewczyny często biorą encorton jeszcze przed
    staraniami, bo podobno ułatwia też zajście w ciążę. A acard zaczęłam brać około
    3 m-cy przed straraniami.
  • Czyli jeszcze inna kolejność...Ja nie potrzebuję (przynajmniej do tej pory 3
    razy zaszłam za pierwszym razem) leku na lepsze zachodzenie, tylko utrzymanie
    ciąży, więc może encorton tydzień po teście wystarczy. Skoro już teraz zażywam
    acard, a od testu clexane 40mg. A inne dziewczyny? Jak was leczą tą kombinacją
    leków? I z jakim skutkiem??
    pozdrawiam smile
  • Jestem po wizycie u dr J.
    Mam p/ciala ANA 320, TPO 909, TG 170
    poniewaz p/c tarczycowe TPO i TG podrosy w ciazu 2 lat trzy razy, to dr zalecila
    branie encortonu jeszcze przed staraniami, zeby obizyc te p/ciala.

    Jestem po 2 stratach, obumarcia w 9tc (w tym jedna blizniacza)

    Przy czym tak samo jak u Ciebie, ma byc clexane od pozytywnego testu i wczesniej
    acard.

    Do kogo chodzisz?
  • Chodzę do dr Pabiana (zmieniłam lekarza po 3 stratach). Jestem z Krakowa.
  • Zegarka, po jaką cholere chcesz brac Encorton skoro masz trombofilie???? Przy
    trombofili nie bierze sie Encortonu lecz obowiazkowo heparyne z aspiryna w
    niewielkiej dawce (wg. bialostockiej szkoly przy tej chorobie stosowanie
    sterydow moze byc szalenie niebezpieczne!!!). Ja tez mam trombofilie i jestem
    po 2 ciazach obumarłych. Dr Jerzak nie przepisuje starydów jak cukierków a juz
    szczegolnie wtedy jesli p/c masz w normie. Zmien lekarza !!!! Pewnie Novum ???
    Oni niezaleznie co Ci jest zawsze serwuja ten sam zestaw...
    W sr. bede u profesora Wolczanskiego wiec raz jeszcze o wszystko wypytam i
    jesli chcesz dam Ci znac.
    Aga
  • Ja brałam acard przed poczęciem jeszcze, heparynę od pozytywnego testu ciążowego
    a encorton od 6 tc właśnie. I dzięki takiemu połęczeniu doczekałam się synka, po
    3 poronieniach.
    --
    Sierpniowe kociątko
  • 26.11.06, 13:45
    Patka, miałas jakies p/ciała? Jesli tak - to rozumiem, jesli zas ich nie miałas
    to moze heparyna z aspiryna zrobiły swoje, bo co do Encortonu mam mieszane
    uczucia.
    Sciskam b. serdecznie
    Aga
  • 26.11.06, 17:29
    Dlaczego ma być niebezpieczne branie sterydów przy trombofilii?? I to z
    trzydziestoma wykrzyknikami (wiesz, taka forma może nieźle nastraszyć)? Dlatego
    proszę o wytłumaczenie merytoryczne dlaczego to jest niebezpieczne, bo
    skutecznie mnie zestresowałaś. Mój lekarz (który już jest zmieniony i któremu w
    końcu chciałabym choć trochę zaufać) uważa, że czynnik immunologiczny może być
    niewykryty...
    pozdr
  • patka, a w jakiej dawce brałaś encorton 5 czy 10?
  • Patka, napisz jakie masz p/ciala i o jakim mianie?
    W ktorym tygodniu mialas obumarcia?

    Zegarka, a Twoje ciaze na jakim etapie sie konczyly?
  • Zegarka, a moze wybierz sie na wizyte do dr Jerzak, to w koncu tylko 2,5godz pociagiem.
    Bedziesz czula sie znacznie pewniej przy kolejnych dwoch krechach.
  • Moja pierwsza ciąża obumarła na przełomie 13/14 tc (na początku 13 usg było
    wszysystko ok, a na początku 15 dzieko już nie żyło)-żeby było jeszcze
    ciekawiej w badaniu hist-pat stwierdzono zaśniad graniasty- pól roku
    przetrwaliśmy pod ciągłymi badaniami), druga to było puste jajo płodowe
    (zdiagnozowane w 8tc), trzecia ciąża obumarła mniej więcej ok 9tc (usg pod
    koniec 7 i bylo ok, już w 10 dziecko nie żyło).
    Zastanawiałam się nad dr Jerzak, ale szczerze mówiąc mam już serdecznie dość
    ciągłych badań i nowsych lekarzy. Jestem tym zmęczona do granic wytrzymałości.
    Dlatego zdecydowaliśmy się jednak zaryzykować pod opieką lekarza z Krakowa. Jak
    zresztą widzę, i tak wszystkie poroninia nawracające są leczone w bardzo
    podobny (jeśli nie taki sam) sposób. Boję się, ale wiem, że to jest
    nieuniknione.
    pozdraiwam ciepło (i z nadzieją, choć to trudna nadzieja )
  • Zegarka,
    a czy mialas kiedys robione HSG lub jakies porzadne usg dotyczace budowy macicy?
    pytam, bo ja np rok temu robilam HSH i wyszla macica dwurozna, po drugim poronieniu trafilam do
    prof Spiewankiewicz z tym zdjeciem z hsg i okazalo sie ze nie mam dwuroznosci tylko duza przegrode
    w macicy - dlatego moje ciaze obumieraly w I trymestrze.

    Nie chce Ci mieszac, ale jesli takowe badanie masz, to sprawdz to. Moje HSG lezalo rok w szufladzie i
    zaden gin ktory je ogladal nie dopatrzyl sie przegrody. Profesor powiedziala mi tylko, ze nikt z takim
    wynikiem badan nie powinien mi pozwolic zachodzic w druga ciaze, a ja zaszlam i to w blizniacza - nie
    musze mowic jaki bol przezylam.

    Zegarka, rozumiem Cie dobrze, sama szukam i czasem zastanawiam sie jak jeszcze dlugo... ja mam juz
    32 lata i zaczynam czuc presje czasu. Na dodatek nie zachodze w ciaze za pierwszym strzalem (na
    druga czekalam 14 cykli).
    Jesli mialabym Ci radzic, to skonsultuj swoja sytuacje z dr J, a potem przedyskutuj to ze swoim ginem.

    Bylas na "Jerzaczkach" na bocianie?

    Pozdrawiam
  • Ja brałam encorton od pozytywnego testu. Clexane też. Natomiast acard już w
    trakcie starań.

    --
    Pogadanki Anki
    Moje Bobo
  • 27.11.06, 12:23
    Witaj smile
    hsg ani histeroskopii nie miałam robionej, miałam takie plany i byłam już
    umawiać się w szpitalu, ale kilku lekarzy odradziło (bo dokładne usg robione
    przez różne osoby nie wskazuje nic niepokojącego i nie ma "nic podejrzanego",
    co by wskazywało na konieczność robienia histeroskopii, bo samo hsg to też nie
    pokaże wszystkiego).
    Byłam na tym wątku na bocianie i zastanawiałam się przez moment, czy nie jechać
    do dr Jerzak. Jednak podjęliśmy decyzję i nie chcę już jej zmieniać. Jestem
    zmęczona, mam dość, a dalsze badania tylko wpędzają mnie w gorszy psychicznie
    stan. Jestem pod opieką ginekologa i lekarza z poradni nadkrzepliwości krwi
    (trombofilia, w górnych granicach normy zespół antyfosfolipidowy). I tak
    (oprócz normalnego ginekologicznego prowadzenia) będę chyba co 2 tyg musiała
    oznaczać poziom d dimerów ( w poradni nadkrzepliwości) i nachodzę się do
    lekarzy wystarczająco. Chyba nie chcę już kolejnego lekarza. Nawet nie chyba.
    Nie chcę po prostu.
    Wiesz, prawda też jest taka, że nawet najlepszy lekarz na świecie nie uchroni
    ani mnie ani innych kobiet z podobnymi problemami od ewentualnego ryzyka sad
    Niestety, dr Jerzak, prof.Malinowski i prof.Tchórzewski wszyscy razem nie
    pomogą jeśli nawet ten jeden jedyny raz chromosomy nieszczęśliwie się połączą i
    dojdzie do poronienia z zupełnie innego powodu. Wiem, że moja czwarta ciąża
    będzie zagrożona od początku. Wiem, że nikt nie da mi gwarancji. Ale chcę też
    mieć chociaż odrobinę psychicznego luzu i chcę się wyciszyć....Wiem też, że
    przy nowym zestaiwe leków (do tej pory dostawałam tylko duphaston!!!) istnieje
    większa szansa na donoszenie ciąży i tego chcę spróbować. My z mężem stawiamy
    sobie też ograniczenia-nie za absolutnie wszelką cenę. Jestem w stanie kłuć się
    codziennie, leżeć plackiem nawet w szpitalu, ale niekoniecznie zażywać chemię
    (czytałam gdzieś, że tak niektóre kobiety zbijają poziom NK), niekoniecznie
    robić szczepionki z limfocytów (bo to też nie jest bez znaczenia dla
    organzimu). Ja szanuję cudze wybory i rozumiem, jeśli ktoś się na to decyduje.
    Ja jednak nie chcę zwariować, chcę być matką, ale matką, która nie będzie
    wycieńczona, wykończona psychicznie i fizycznie. Chcę mieć siłę kochać moje
    dzieci. Jeśli nie uda się nam biologicznie-zaadoptujemy. A teraz chcę wierzyć,
    że uda mi się tą następną ciążę donosić....I chcę zostać z tą nadzieją.
    pozdrawiam ciepło
  • 27.11.06, 18:58

    Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

    Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

    lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.