Dodaj do ulubionych

przedwczesne odpłynięcie wód płodowych

05.09.07, 10:43
w26 tc odplynęły mi wody płodowe i po 4 tyg. leżenia plackiem w szpitalu
dostałam skurczy, decyzja lekarzy cc, synek urodził się z wadą płuc, która
wytworzyła się z powodu braku wód p,ponadto z rozległą infekcją i krótszą
kończyną dolną lewą i górną prawą żył 3 godz.(czy to możliwe aby lekarze
robiąc 2 razy w tygodniu usg nie widzieli że z dzieckiem dzieje się coś złego
).3lata temu miałam podobną sytuację odejście wód w 21 tc poród naturalny w
25tc w obu ciążach nie miałam infekcji bakteryjnej wyniki były dobre. Mój gin
stwierdził u mnie macice jednorożną, co może być powodem przedwczesnego
odpływania wód płodowych i w następnej ciąży zaleca bezwzględne leżenie od
21tc.Z pierwszej ciąży mam zdrową córeczkę urodzoną o czasie, a tu nagle jakaś
wada macicy.Boje się planować kolejnej ciąży po tych wszystkich
przejściach,ale chęć posiadania dzidzi jest od wszystkiego silniejsza . Czy
może ktoś był lub jest w podobnej sytuacji proszę o pomoc ,a może komuś się udało
Edytor zaawansowany
  • milusia288 14.09.07, 10:02
    nie wiem czy Ci to pomoże...ja miałam bardzo podobne prtzezycia i
    też boję się zachodzić w ciążę mimo, że bardzo tego pragnę...
    ja urodziłam pierwsze dziecko w 33 tygodniu ciąży a wody płodowe
    odchodziły mi od 28 tygodnia...synek urodził sie na całe szczęście
    zdrowy...po kilku latach postanowiliśmy zrobić z mężęm sobie drugi
    prezent...zaszłam bez problemu w ciążę...problemy zaczęły się od 19
    tygodnia...wtedy zaczęły mi się soczyć wody płodowe...lekarze
    zostawili mnie w szpitalu z przykazem lerzenia przysłowiowym
    plackiem....w 24 tygodniu założono mi pessary, iałam robione również
    wymazy bakteriologiczne i również były w porządku...i tak sobie
    leżałam modląc się każdego dnia, żeby przetrzymać kolejny
    dzień...doczekałam 26 tygodnia...i zaczęło się...odeszły wszystkie
    wody...lekarze wyjeli pessar i zdecydowali o porodzie...urodziałam
    córeczkę o wadze 500g...żyła kilka godzin...po tym wszystkim
    zrobiłam sobie serię badań...wszystko jest w porządku...żaden lekarz
    nie chce mnie zapewnić, że tym razem bedzie wszystko w porządku!a
    wręcz przeciwnie...prawdopodobieństwo powtórzenia sie tej sytuacji
    jest bardzo duże...jestem załamana...strasznie chce mieć swoje
    maleństwo...
  • mama_m5 22.02.08, 16:45
    Bardzo często za przedwczesne odejście wód płodowych odpowiedzialna
    jest cytomegalia i "posiadanie" zespołu antyfosfolipidowego.
  • marzena280476 22.02.08, 15:42
    Napiszcie dziewczyny co u Was. Ja wlaśnie straciłam mojego synka
    Jasia.W 21 tyg zaczęły odchodziś wody,w 22 odeszły całkowicie.Poród
    w 25 tyg,po trzech amnioinfuzjach.Maluch miał 600 gram po
    urodzeniu.Zył 68 dni.Pierwsza ciążę donosiłam dzięki pesarowi do 36
    tyg.z powodu skracajacej się szyjki.Wody odeszły dopiero przy
    cc.Kamilek jest zdrowy,teraz ma 7 lat.Też chciała bym jeszcze raz
    spróbować ,ale sie boję powtórki.
  • ewikowa 23.02.08, 10:45
    z odchodzeniem wod nie moge wam pomoc, ale jesli zalecane jest bezwzgledne
    lezenie, to moge wam pomoc moze - nie jest to latwe, stresujace jak cholera, ale
    jest to mozliwe- moja Izunia 14-miesieczna to potwierdza. Mialam, i mam bardzo
    ostra niewydolnosc szyjki i po jednym poronieniu w 20tyg, druga ciaza prawie sie
    skonczyla dokladnie tym samym. Ale jakos sie udalo - ale lezalam w szpitalu 15
    1/2 tyg. plackiem 'urlop fundowany przez NFZ przy basenie'wink) Mala sie pchala na
    swiat w 20tyg i jakos sie ja udalo utrzymac do prawie 36tyg - a nie dawali mi w
    ogole szans.

  • bei 04.03.08, 19:05
    Największy kłopot miałam z drugą ciążą- od niedomagania hormonalnego-
    krwawień i rozwarcia po odpłynięcie wod w pierwszym dniu 21 tc i
    infekcji chorej czynności skurczowej macicy- lezałam od 3 tc ciąży-
    od gravitestów- do 40tc- (od 21 tc na gentamycynie)- dziecko w 40 tc
    ur sie z wagą 2006g.
    Trzecia ciąża- mimo trudów, mimo wora patologii dolezana do 38 tc- z
    całym pęcherzem płodowym- i małowodziem- jak w kazdej mojej ciąży.
    Trzymam kciuki- by było jak najlepiej.
  • marzena280476 10.04.08, 20:31
    Kochane,czy żadna wiecej nie pomoże.Ja dalej szukam informacji na
    temat przedwczesnego odejścia wód.Pomału myślę o ciąży a tak mało
    wiem,jeszcze bardziej sie boję.
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • nati1011 11.04.08, 09:14
    podstawą jest przyczyna odpłynięcia wód.

    Z twojego postu wynika - ale to tylko moja interpretacja - że masz
    tendencje do przedwczesnego skracania i rozwierania szyjki, a to z
    kolei czesto jest połaczone z jakąś bakterią i zakażeniem. Jeżeli
    połaczyśz otwartą szyjkę i bakterie to prowadzi to często do
    uszkodzenia pęcherza płodowego na skutek infekcji i dalej do wycieku
    wod i zakażenia wewnątrzmacicznego.

    Na twoim miejscu zaczęąłabym od posiewu - dobrzez zrobionego, bo z
    tym bywa różnie - z pochwy, oczywiście tez cytologia. Jeżlei te
    wyniki będą dobre - to należy je potem powtarzać w ciaży - posiew i
    oczywiście podchodzić z większa rezerwą do ciaży - oszczędnie,
    leżenie itd.

    Dlaczego w 2 ciazy nie miałaś pessara? szyjka była w porzadku czy
    może właśnie infekcja wykluczała założenie? Jeżeli przyczyną była
    infekcja - a tak jest najczęsciej - to po wyleczeniu i przy kontroli
    kolejna ciążą nie powinna być zagrożona. Plusem w tym twoim
    nieszcżęściu jest to, że po wcześniaku i śmierci kolejnego dziecka
    powinnaś być pod specjalnym nadzorem i kolejna ciaża bedzie - a
    przynajmniej powinna być - bardzo dokłądnie monitorowana.

    życzę powodzenia.
  • biedronka1969 11.04.08, 10:09
    Marzenko ja starcilam coreczke w 19tc wlasnie z powodu skrocenia szyjki,infekcji
    i odplyniecia wod.Wczoraj minal dokladnie miesiac po tej tragedii.Infekcja wdala
    sie po zalozeniu szwu poniewaz podczas zabiegu zostal uszkodzony pecherz
    plodowy.Niestety lekarz za pozno zdiagnozowal skrocenie sie szyjki i za pozno
    zalozono mi szewek sad Dowiedzialam sie,ze nastepnym razem bede miala robione co
    tydzien usg gdyz w odpowiedniej chwili musze miec zalozony szew i prawdopodobnie
    od samego poczatku lezenie sad Ale jest szansa na donoszenie i urodzenie zdrowego
    dziecka.Takze nie martw sie i jesli masz dobrego lekarza to zostaly juz tylko
    starania o dzidzie. Wczoraj dowiedzialam sie na innym forum,ze dziewczyna ktora
    przeszla podobna historie po pierwszej @ od "porodu" jest wlasnie w kolejnej
    ciazy i rowniez jej lekarz zaznaczyl,ze bedzie szewek w 12tc i lezenie. Ale co
    tam! Wytrzymamy te pare miesiecy prawda? Jesli chcesz to mozemy zalozyc nowy
    watek w ktorym bedziemy razem sie wspierac i czekac na ... smile Nasza Fasoleczke smile))
    --
    Aga
    Aniołki: +06.2007 +03.2008
  • marzena280476 12.04.08, 09:20
    Biedroneczko,no właśnie u mnie z tą ciążą nie ma tak łatwo.Ta z
    Jasiem była cudem.Od 10 lat ma PCOS.@ byle jakie(teraz czekam już 40
    dzień).Wy macie chyba jakichś normalnych lekarzy,u mnie nie mówi się
    o żadnych posiewach,szwach(co najwyżej pessar-ale to też jest
    siedlisko bakteri).
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • nati1011 12.04.08, 10:10
    kochana my mamy takich samych lekarzy jak ty - po prostu jak
    pacjentka wie, to wymusza na lekarzu. Wiem, ze brzmi to absurdalnie,
    ale mój siostrzeniec pewnie by nie żył, gdybym siostry nie wypchała
    na dodatkowe badania. Też miała bakterie, małowodzie -
    prawdopodobnie na skutek saczenia się wód - ciagłe skurcze itp itd,
    a lekarze zajmowali się wyłacznie skurczami. Wypisali ją ze szpitala
    z usg, które nie wskazywało na żadne problemy. Prywatne usg wykonane
    tydzien później wykaząło niemal brak wód, malejące dziecko (dużą
    hipotrofię, i sporo mniejsze wymiary niż na poprzednim usg),
    podejrzenie zakażenia wewnątrzmacicznego. oczywiście szpital i
    cesarka. dziecko na szczeście żyje, ale raczej nie przeżyłoby do
    kolejnej planowanej wizyty u gina.

    Pessar nie jest siedliskiem bakteri. Jest jałowy. Ale przed jego
    ząłożeniem trzeba wyleczyć ew infekcje w pochwie. Po złaożeniu
    zachowuje się jak całe środowisko pochwy. Jeżeli nie ma infekcji to
    jest ok - i tak jest przeważnie, jak lekarz się przykłąda. Ale
    niektóre kobiety mają skłonnośc do nawracających infekcji pochwy -
    często z winy partnera!!! To on może być żródłem zakażenia. Nawet
    jak nie ma objawów, może być tylko nosicielem. zawsze wiec należy
    leczyć oboje. W skrajnych przypadkach powstrzymać się od współżycia
    w ciaży. Warto tez przy takich infekcjach stosować laktovaginal
    profilaktycznie - on przywraca właściwą florę bakteryjną i
    kwasowość. To wlaśnie kwas zabezpiecza przed groźnymi bakteriami.
  • marzena280476 12.04.08, 11:00
    czy laktovaginal jest na receptę?Wiesz nati ja też pytałam o leki w
    razie czego.To jak myślisz jaka była odpowiedz.Ano taka,że się
    wyjałowię.Ja już nie wiem co mam robić.
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • nati1011 12.04.08, 12:15
    ??????

    Wyjałowisz się? To znaczy, ze lekarz uważa, że lepiej chodowac
    jakiegoś gronkowca na szyjce?????? Wiesz już wiele mnie nie zdziwi
    jeżeli chodzi o ginekologów.

    Laktovaginal to pąłeczki kwasu mlekowego. Bez recepty są stosunkowo
    drogie 10 szt ok 17 zł (1 dziennie) Kiedyś na receptę były ze
    zniżką. Jak jest teraz nie wiem. To lek, który kobieta powinna brac
    po każdej antybiotykoterapi. Doustnie można też łykać trilac, lub
    lakcit., ale one głównie działają na jelita. Laktovaginal natomiast
    bezpośrednio na pochwę. Ale ten lek to raczej profilaktyka. Po
    wyleczeniu zakażenia. On nie uleczy zjadliwej bakteri, może jedynie
    jakiś niewielki stan zapalny.

    Czy twój mąz był badany? Jeżeli on jest nosicielem bakteri, to bez
    sensu jest leczyć tylko ciebie.
  • nati1011 12.04.08, 12:17
    to antybiotyk wyjaławia, a leki w stylu laktovaginalu mają właśnie
    przywrócić równowagę bakteryno-kwasową.
  • sylwiakitowska 16.01.09, 08:45
    witam wszystkich mam 7 letnią córeczkę a po niej trzy porody przedwczesne i dwa
    poronienia razem straciłam pięcioro dzieci mam problemy z szyjka przy ostatniej
    ciązy miałam założony szef i to nic nie dało w 22 tygodniu ciązy całkowicie
    odeszły mi wody płodowe pomózcie mi znależć dobrego lekarza bo u nas w
    grudziądzu to katastrofa z góry dziękuje
  • madasia 16.01.09, 13:41
    Sylwio,
    przykro z powodu strat dzieci.
    Czy mialas kiedys robione badania pod katem immunologii. Tzn, czy
    zostala ona wykluczona jako powod strat ciaz?
    Mi pomogla dr Jerzak z Warszawy.Jest ona ginekologiem-immunologiem
    i przyjmuje w LIM-ie w Mariocie ( koszt wizyty oko.180zl obecnie)
    W skrocie mam za soba :
    34tc odejscie wod, corka urodzila sie niedotleniona
    22tc nagle rozwarcie szyjki- synka nie ratowano
    25tc szew, mimo tego akcji skurczowej nie dalo sie powstrzymac,
    coreczka nie podjela walki o zycie
    10tc pusty pecherzyk
    i ostatnia szczesliwa ciaza donoszona do 37 tc na zestawie lekow
    acard i heparyna, do tego szew w 15 rc, ktory wytrzymal cala ciaze.
    Jesli chcesz poczytac moja historie, znajduje sie ona tutaj
    www.poronienie.pl/historia_madasi.html
    Praktycznie bylam i niej na 3 wizytach, gdzie analizowam badania,
    jakie zrobilam i zlecala kolejne.szanuje kieszen pacjenta i nie
    naciaga na setki badan, ktore nie wnosza nic.. Jest osoba
    wymagajaca, stad zawsze jezdzilam do niej przygotowana tzn, cala
    historie choroby mialam napisana osobno, do tego wyniki wszystkich
    badan, wczesniej wiedzialam, czemu te badania maja sluzyc, a mialam
    tego opasly tom.To ona powiedziala mi,ze problemy immunologiczne to
    nie tylko wczesne poronienia, to takze pozne, albo moze byc pierwsza
    ciaza bezporoblemowa, a pozniej przy kolejnych ciazach wychodza
    problemy, to wszystko mzona zbadac i leczyc lub wykluczyc...
    Jestem z Tromiasta i na miejscu prowadzilam ciaze wg zalecen
    Jerzakowej i udalo sie...


    Zycze duzo nadziei i sily w dochodzeniu do znalezienia odpowiedzi,
    dlatego tak sie dzieje...
  • bozenik 11.04.08, 10:51
    Cześć,

    PROM najczęściej jest wywołany infekcją: bakteryjną, grzybiczą - te dwie można
    wykryć w posiewach rutynowych lub też wirusową, albo wywołaną bakteriami
    atypowymi. I o tej grupie lekarze nie bardzo chce mówić bo wiedza na ten temat
    jest ograniczona, mało danych literaturowych a praktyka leczenia niepłodności
    pokazuje, iż b. często właśnie zakażenia atypowe są przyczyną strat ciąży. Tylko
    niezwykle trudno jest to wykryć już po odejściu wód i porodzie/poronieniu.

    Przyczyn i przebiegów infekcji jest tyle co ciężarnych - można tylko eliminować
    najczęstsze. Zawsze trzeba leczyć męża/partnera! Nawet przy zakazie współżycia w
    ciąży.

    Żeby nie było tak prosto to PROM może być wywołany także czynnikami zależnymi od
    matki, np. niewydolnością i stanem zapalnym łożyska (np. u kobiet z toczniem,
    zesp. antyfosfo). Zazwyczaj wychodzi to w badaniu łożyska - uważnie trzeba
    analizować wynik z patomorfologii.

    PROM może być wywołany np. reakcją na stosunek. W spermie są substancje
    wywołujące b. silne skurcze i mogące wywołać pęknięcie pęcherza płodowego.
    Dlatego kobietom z ciążą trudną/zagrożoną zawsze powinno się zalecić całkowitą
    wstrzemięźliwość (psychicznie b. trudna bariera z racji podwyższonego
    zapotrzebowania).

    Bardzo częstą kombinacja jest niewydolność szyjki + zakażenie; wskutek skracania
    się naturalnej bariery, która chroni przed wejściem bakterii "od dołu". Dlatego
    u kobiet które miały stwierdzoną już niewydolność, przeszły poronienie lub
    zabiegi na macicy związane z ingerencją przez szyjkę (np. czyszczenie jamy po
    porodzie), albo są pow. 35 roku życia (położniczo to już staruszeczki!) zawsze
    trzeba liczyć się z niewydolnością szyjki i monitorować jej długość, pobierać
    wymazy, przygotować się do założenia pessara lub szwu, monitorować pH.

    Podsumowując: każdy PROM jest inny. To że raz wystąpił nie oznacza, że się
    powtórzy ale automatycznie kwalifikuje kobietę do grupy podwyższonego ryzyka.
    Niezwykle często nie udaje się ustalić bezpośredniej przyczyny PROM. Za mało
    jeszcze wiemy o immunologicznej stronie tego procesu.

    Takiej ciąży nie prowadzi się w prywatnym gabinecie albo w przychodni rejonowej.
    Tu trzeba WSPÓŁPRACOWAĆ z lekarzem z odpowiednim doświadczeniem, potrzebna jest
    dobra patologia ciąży lub lekarz specjalizujący się w leczeniu niepłodności.

    Nie wiem czy jakakolwiek odpowiedź jest w stanie uciszyć niepokój kobiety która
    przeszła PROM i straciła dziecko na granicy wieku przeżywalności.

    W kolejnej ciąży będziesz cały czas drżała o jej przebieg: tak zostałyśmy
    skonstruowane. Jeżeli porozmawiasz z dobrym specjalistą od zagrożonych ciąż
    (umów sie np. prywatnie do szefa patologii ciąży w najlepszym szpitalu w okolicy
    albo AM) to podpowie Ci jak prowadzić Twój konkretny przypadek. Obejrzy wyniki
    badań, może coś zleci dodatkowo.

    A co do szans na donoszoną ciążę: jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.
    Przygotuj się jednak na wielomiesięczne zwolnienie, leżenie (to najlepsze
    lekarstwo/ środek zapobiegawczy) i bądź gotowa przyjmować kilkadziesiąt tabletek
    dziennie, a być może także i codzienne zastrzyki. Profilaktycznie możesz zrobić
    b. dużo aby dać sobie i dziecku jak największe szanse.

    Ja jestem teraz w 5 ciąży: dwa poronienia, PROM 33 tydz. - córeczka w świetnej
    kondycji obecnie, kolejny dzieciaczek zmarł po PROM w 20 tyg., teraz jestem w 24
    tyg, mam APS, cukrzycę ciążową, pessara, b. krótką szyjkę (wcześniej zawsze była
    długaśna, pow. 4 cm, nawet jak rodziłam córkę to musieli ją masować żeby się
    rozwarła), regularne posiewy, wykupuję pół apteki, całe boki sine od zastrzyków
    i wygniotłam dół w kanapie. Mam zlecenie na sterydy w 25/26 tygodniu aby dać
    szanse płucom dziecka. Mieszkanie sprzątnę, prasowanie i parę innych rzeczy
    zrobię jak urodzę już maleństwo. Do tego czasu: gotuję niewymyślne obiady tak by
    nie musieć stać w kuchni, reszta posiłków = samoobsługa. Codzienność i
    zaopatrzenie jest na głowie męża albo dobrej duszy co się akurat napatoczy. Nie
    powiem żeby mąż to akceptował i żeby mu się to podobało, tolerować musi -
    decyzja o dziecku była wspólna to i odpowiedzialność/cena musi być wspólna.

    PS. Po obu moich PROM posiewy były jałowe, także w kierunku bakterii atypowych
    (akurat trafiłam na specjalny program naukowy w szpitalu). Córka była badana w
    kierunku zakażenia CMV kilka dni po urodzeniu (materiał był wysłany do Centr Zdr
    DZiecka na najczulsze badanie PCR - wynik ujemny). Wykluczono też wady rozwojowe
    płodu i genetyczne po PROM w 20 tyg. Żeby było ciekawiej mój drugi PROM miał
    miejsce następnego dnia po wyjściu ze szpitala po badaniach kontrolnych - wg.
    których wszystko było super.
  • nati1011 11.04.08, 11:13
    Dlatego
    > u kobiet które miały stwierdzoną już niewydolność, przeszły
    poronienie lub
    > zabiegi na macicy związane z ingerencją przez szyjkę (np.
    czyszczenie jamy po
    > porodzie), albo są pow. 35 roku życia (położniczo to już
    staruszeczki!) zawsze
    > trzeba liczyć się z niewydolnością szyjki i monitorować jej
    długość, pobierać
    > wymazy, przygotować się do założenia pessara lub szwu, monitorować
    pH.


    Czyszczenie macicy po porodzie nie stanowi dużego zagrożenia. Dużo
    gorsze sa zabiegi bez ciaży lub na jej poczatku - np czyszczenie po
    poronieniu, łyżeczkowanie macicy (przy zabużeniach hormonalnych)
    itp. One na siłe rozciągają szyjkę, która nie jest do tego gotowa i
    często już nie wraca do wcześniejszej kondycji. A wielu lekarzy
    zleca standartowe czyszczenie po każdym poronieniu, tak na wszelki
    wypadek, bez sprawdzenia, czy jest to potrzebne. A w wiekszości
    poronień macica opróżnia sie sama fizjologicznie.
  • biedronka1969 11.04.08, 15:01
    To co napisalas z jednej strony pociesza bo jest szansa na dziecko ale z drugiej
    mnie kompletnie zalamalo.Bo ja nie mam szans na dobrego lekarza (specjaliste) z
    roznych powodow wiec raczej znowu marne szanse.I w sumie tego sie
    spodziewalam,bo wlasnie przez lekarza doszlo u mnie do takiej sytuacji.Nie
    widzial potrzeby robienia usg a w badaniu ginekologicznym nic nie widzial sad
    Dlatego doszlo do sytuacji,ze w szpitalu nie bylo juz co ratowac.I co teraz? Nie
    bardzo wiem co robic? A do tego mam problem z pierwsza @ po poronieniu bo trwa
    juz 5 dni i wciaz krwawie!Czy tak ma byc? mam wrazenie,ze cos jest nie tak.
    --
    Aga
    Aniołki: +06.2007 +03.2008
  • nati1011 11.04.08, 15:47
    biedronka

    19 tygodni byłaś w ciaży. Pierwsza @ nie jest zwykłą miesiączką. 5
    dni to nie jest długo. Organizm musi wrócić do normy. Ja po obu
    ciażąch przez rok czasu miałam bardzo duże zaburzenia cyklu. Min
    długie i obfite krwawienia. Jeżlei nie towarzyszy temu temperatura
    to na razie się nie martw. Jeżeli jednak krwawienie bedzie dłuższe
    niż 10 dni lub bardzo obfite - zgłoś się do lekarza.

    Bo ja nie mam szans na dobrego lekarza (specjaliste) z
    > roznych powodow wiec raczej znowu marne szanse

    Dobrych ośrodków jest kilka. Przeważnie w kazdym większym mieście są
    specjaliści od trudnych ciąż. Jeżeli mieszkasz w małym mieście lub
    na wsi, to warto mieć 2 lekarzy. Jednego na miejscu - na codzień -
    ale tak raz na miesiąc wybrac się do dobrego lekarza o d patoligii
    ciaży. Myślę, że znajdziesz takiego w promieniu 100 km. Mając
    telefon i internet bedziesz mogła między wizytami zgłaszać swoje
    obawy.
  • marzena280476 11.04.08, 18:52
    Bardzo Wam dziewczyny dziękuję.
    Postaram się odpowiedziec każdej z Was w jednym poscie.
    Pessaru ani szwu nie miałam założonego,bo lekarz uważał,że oszczędny
    tryb życia ma takie samo działanie(bez komentarza-ale wtedy mu
    wierzyłam).Prowadzącym ciążę był profesor z kliniki
    IIIst.referencyjności(dodatkowo kierownik tej kliniki).O tym,że
    należało by zrobić jakiś posiew dowiedziałam sie po wszystkim(w
    pierwszej ciąży też nie miałam ani jednego pomimo założonego
    pessara).A bakteria była nie byle jaka ,bo streptoccocus agalatae.
    I co najważniejsze,byłam u nowego lekarza,kazał czekać rok,potem
    może zleci jakieś badania.Oczywiście podziękowałam mu.Poszłam do
    mojego profesora.A on mi na to,że badań nie będziemy robić bo się
    zakopiemy w wyniki,że kolejnej ciąży nie prowadzi się w żaden
    szczególny sposób.I oczywiście też mu podziękowałam.I tu mam
    dylemat,bo chcąc nie chcąc w razie czego tylko mi zostaje ta klinika.
    Aha,i jeszcze miałam czyszczenie w 2005 r.po siedmiotygodniowej
    ciąży,w 2006 roku abrazję(Metrorhagia)po hormonoterapii.Czy jest dla
    mnie jeszcze jakaś nadzieja?Narazie czekam na wizytę u trzeciego
    lekarza,mam nadzieję że u ostatniego.
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • nati1011 11.04.08, 21:21
    No dobra to trochę jesteśmy w domu. Raczej założyłabym, że szyjka
    jest słaba. Ostatecznie pessar możesz ząłożyć gdziekolwiek - nawet w
    warszawie, jak już go bedziesz miała, to przecież nikt ci go nie
    zdejmie - to tak awaryjnie. Posiewy tez możesz zrobić bez
    skierowania. Zapłącisz sama, ale jeżeli cie stać, to na pewno warto.
    Jeżeli posiew bedzie czysty to raczej nie grozi powtórka. Może
    jednak masz tendencje do bakterii - warto wiec kontrolowac też w
    trakcie ciąży. Jeżeli bakteria się pojawi, to można to świetnie
    leczyć. Tylko - do licha - trzeba wiedzieć, ze tam jest. A nie
    liczyć - jak twoi lekarze - że może tym razem sie uda. Tym bardziej,
    zę taka bakteria jest też zagrożeniem dla dziecka w czasie porodu.
  • bozenik 12.04.08, 20:44
    Szansa na drugie dziecko zawsze jest. Wiem, że trudno jest przyzwyczaić się do
    myśli o adopcji albo stworzeniu rodziny zastępczej ale czy naprawdę trzeba
    urodzić żeby kochać?

    Rację ma Nati pisząc, że o dobrego lekarza można się postarać nie jeżdżąc 500
    km. Zresztą pojęcie dobrego lekarza też jest względne, czasem rutyna gubi. Nie
    ma 100% gwarancji. Trzeba kierować się opiniami kobiet, które urodziły dzieci z
    zagrożonej ciąży, prowadzonej z planem.

    Jeżeli kobieta wie orientacyjnie czego oczekiwać (a po poronieniach, staracie
    dziecka, zakażeniach same przecież zaczynamy szukać informacji) to jest w stanie
    ocenić czy lekarz traktuje ją poważnie czy jak kolejną owieczkę. Nie można
    stawiać siebie w pozycji biedactwa bez wymagań.

    Mając wątpliwości, niepokojące objawy warto poprosić o konsultację innego
    lekarza - nie ujawniając że mamy już wyniki od innego. Kierujmy się zdrowym
    rozsądkiem.

    Skoro na świecie od lat szwy są standardową praktyką, wprowadzono obowiązkowe
    posiewy w ciążach niezagrożonych przed porodem (a zawsze są rekomendowane przy
    zmianie typu wydzieliny, skracaniu szyjki, itp.), wymyślono usg przezpochwowe
    (konieczne do oceny długości i stopnia rozwarcia ujścia wew. szyjki niezależnie
    od wieku ciąży) i oznaczanie AFI - korzystajmy z tego. Arsenał środków jest ogromny.

    Po porodzie/poronieniu @ przebiega odmiennie przez czas jakiś. Zwłaszcza kilka
    pierwszych. Wiele też zależy od wieku ciąży i sposobu jej rozwiązania. Ogólnie,
    krwawienie przez 5 dni nie jest krwawieniem długim, to dość typowa wartość nawet
    dla nierodzących. Po urodzeniu dziecka @ zazwyczaj się wydłuża i jest bardziej
    intensywne.

    Nie rozumiem co masz na myśli pisząc "pierwsza @ po poronieniu" - krwawienie
    bezpośrednio po poronieniu czy też pierwsze wynikające z powrotu cyklu?

  • hanti 13.04.08, 11:07
    ja mam niewydolność szyjki i dlatego wody odchodzą wcześniej.
    Pierwsza ciąża 35 tc, druga 30 , w trzeciej ciąży miałam już założony szew i
    udało się ciąże utrzymać do 35 tyg, teraz jestem w 16 tc mam już założony szew i
    pełna nadziei czekam chociaż to tego nieszczęsnego 35 tc.

    Wszystkie badania mam w normie, także to na pewno ta nieszczęsna niewydolność
    szyjki...

    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
    (wrz 08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • ewcia12846 01.07.08, 08:47
    Witam miałam podobną sytuacje na początku zaczęło sie od krwiaka poza macicznego
    kiedy już mi sie wchłonął w 23tygodniu odeszły mi wody płodowe.Dostawałam
    zastrzyki na rozprężenie płucek dziecka w trzech dawkach,bardzo sie martwiłam o
    swoje zdrowie i zdrowie mojego synka.Jednak po 10 tygodniach ciągłego leżenia
    mój synek przyszedł na świat ważył 2300 był trochę siny i zapuchnięty w obecnej
    chwili ma 8miesięcy i jest zdrowy jak rybka.Lekarze nie dawali mu żadnych szans
    i nadziei lecz ja miałam silna wole i się udało wystarczyło tylko leżenie.W
    szpitalu w którym leżałam było grono dobrych specjalistów którym zawdzięczam ten
    cud dowiadywałam sie czy druga ciaza tez tak może przebiegać lekaze twierdza ze
    może byc dobrze ale i moze sie zdarzyć powtórka z ciąży pierwszej.

    Pozdrawiam serdecznie

  • marzena280476 01.07.08, 17:36
    Ewciu12846,Ja też leżałam ale tylko trzy i pół tyg.Skurcze przyszły
    niespodziewanie,w ciągu kilku minut mialam pełne rozwarcie.Nic juz
    sie nie dało zrobić.A wiadomo dlaczego wody odeszły?Bo to chyba nie
    z powodu tego krwiaka?
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • ewcia12846 07.07.08, 10:40
    Właśnie nie powiedziano mi w szpitalu dlaczego tak się stało ale to nie przez
    krwiaka ponieważ wchłonął mi się on.Szczerze mówiąc boje sie zajść a w drugą
    ciąż jest to strasznie niebezpieczne .
  • dakota23 17.07.08, 18:37
    Witam!
    Jestem w 17 tygodniu ciazy, 4 dni temu odeszly mi wody. Od 3 dni mam
    krwawienia, leze w szpitalu , wstaje tylko do toalety. Wedlug
    lekarzy przyczyna jest nisko odadzona macica. Jesli w ciagu kilku
    dni nie uzupelnia sie wody i macica sie nie podniesie to chca mi
    wywolac porod/poronienie. Jestem przerazona i szukam kazdej
    informacji na ten temat , jak bylo u Was, jakie sa sposoby zeby
    utzrymac ciaze???
  • agap75 18.07.08, 12:57
    Mnie dwa razy przedwcześnie odeszły wody płodowe. Raz w 19 tyg potem
    w 22 tyg. Obie ciąże przebiegały tak samo (teraz analizuję i to
    widzę). Ok. 18 tyg. pojawiał się ból w podbrzuszu, taki kłujący
    jakby ktoś z całej siły uderzał w dno brzucha. w pierwszym przypadku
    zbagatelizowałam go a w drugiej spanikowana pojechałam do lekarza
    który stwierdził że nic się nie dzieje. I potem w obu ciążach za
    jakiś tydzień wody zaczynały się sączyć. Za każdym razem lekarze
    uspokajali że to wydzielina od krążka i nie ma się co przejmować. A
    potem wody odeszły już na maksa. wiem że to nie przypadek.
    Zastanawiam się czy nie mam jakiejś wady anatomicznej macicy. 7 lat
    temu miałam cesarkę w czasie której musieli mnie bardzo pokroić.
    Myślę że mogę mieć tam jakieś zrosty które przebijają pęcherz
    płodowy. To tylko moja teoria ale powiem o niej lekarzowi na
    następnej wizycie. Kiedy miałam czyszczenie macicy po porodzie
    lekarz mówił że mam bardzo nierówne endometrium. A co do
    poprzedniego postu. Kochana sytuacja jest groźna kiedy odpływają
    wody. Mnie się nie udało. Moje dziecko żyło we mnie 2 tyg.bez wód i
    przestało mu bić serduszko. Lekarze pocieszali mnie wcześniej że
    mieli pacjentkę która dotrzymała bez wód do 29 tyg i dziecko się
    rozwijało mimo to. Pozdrawiam.
  • dakota23 18.07.08, 19:35
    Dokladnie. Nawet bardzo powazna. Mi tez sie niestety nie uda
    utrzymac ciazy.Zycie stracilo dla mnie sens.
  • ewcia12846 23.07.08, 10:49
    Witam wody się uzupełniają ale jeśli masz pęknięty pęcherz to to i tak nic nie
    da ja miałam to samo dotrwałam do 34 tygodnia trzeba być silnym lezałam w
    szpitalu 10tyg było cięzko ale teraz jestem szczęśliwą mamą trzeba porozmawiać z
    Lekarzem jesli pęcherz płodowy jest cały można wody uzupełnić poprzez sztuczne
    wody istnieje taka mozliwosc. Może pujść zakarzenie czego sie nie uniknie wtedy
    to juz nie stety nie da rady nic zrobić ale trzeba wierzyc
  • pingwinek13 07.08.08, 23:25
    Dziewczyny cały czas myśle czy uda mi się dotrwać do 37 tygodnia to
    moje marzenie. To moja 2 ciąża pierwszą donosiłam do 35 tygodnia
    synek był trochę w inkubatorze boje się że teraz mogę urodzić
    wcześniej- wtedy odpłyneły mi wody i nic nie mogłam poradzić nikt mi
    nie powiedział dlaczego tak się stało a całą ciąże przechodziłam bez
    żadny problemów. Teraz jestem w 19 tygodniu i jakieś czarne myśli
    mnie ogarnęły staram się oszczędzać ale to trudne z 2 letnim
    maluchem a mąż cały dzień w pracy, wzięłam L4 najszybciej jak mogłam
    modlę się tylko żeby te wody nie odeszły bo z szyjką narazie
    wszystko ok. Wiem że jak raz rodziło się przed terminem to często
    historia się powtarza a jak było u was? pozdrawiam was serdecznie i
    trzymam kciuki za siebie i za wszystkie mamśkismile
  • agap75 26.08.08, 15:41
    Zdaniem mojego gina.przyczyną pękania pęcherza płodowego w moim
    przypadku są bakterie. Za pierwszym razem kiedy trafiłam do szpitala
    z sączącymi sie wodami w szyjce macicy nie miałam nic. W drugiej
    ciąży kiedy pęcherz pękł ponownie znaleźli dwie bakterie i jeszcze
    przy porodzie zrobili mi wymaz i była jeszcze trzecia. Szczerze
    mówiąc nie do końca wierzyłam w tę teorię bo dziwiło mnie to że
    podczas ciąży posiewy z szyjki są czyste a potem przychodzi 19-20
    tydz. i sączą sie wody. Ale wytłumaczył mi że w moim przypadku
    bakteria nie idzie "od dołu" ale z krwi z jakiegoś ogniska zapalnego
    w moim organiźmie. Dopóki nie jestem w ciąży jest ok bo mój ukł.
    odpornościowy sobie z nią radzi. Kiedy jestem w ciąży bakteria robi
    swoje bo odporność jest niska. Kazał zrobić rtg zębów, zatok, zbadać
    migdały. Powiedział że ogniska zapalne często są też w jamie
    brzusznej. I tyle. Po pierwszym razie konsultowałam sie u
    stomatologa i laryngologa i nic. Nigdy nie chorowałam na zatoki,
    uszy, ropne anginy, nerki itp. W sumie to nie wiem co dalej robić.
    Lekarz tylko luźno rzucił temat i zostawił mnie z tym. Pytał czy
    bedziemy się jeszcze starać, powiedziałam że bez znalezienia
    przyczyny raczej nie. Na co on że w przypadku bakterii i moim
    przypadku możemy tej przyczyny nie ustalić. Naprawdę nie wiem co
    jeszcze badać. Mogę jeszcze raz odwiedzić dentystę i zrobić rentgen.
    Mogę zmienić laryngologa ale podejrzewam że jak zrobi ze mną wywiad
    i dowie się że nie chorowałam na zatoki, uszy, anginy oleje mnie i
    nie zaproponuje dalszych badań. Mogę zrobić usg jamy brzusznej ale
    miałam niedawno i poza kamieniem na woreczku nic tam nie mam.
    Pytałam o ten kamień (czy to nie on sieje bakterie) i lek.stwierdził
    że dopóki nie ma stanu zapalnego to nie ma się czym martwić. Pytałam
    o wady anatomiczne macicy. Powiedział że w moim przypadku to
    wykluczone (byłoby coś widać na usg), poza tym po cesarce nic mi sie
    tam nie mogło złego podziać. Pytałam o bakterie atypowe (za radą
    Bozenik) uśmiechnął się tylko i powiedział że tym sie nie bedziemy
    zajmować. Pytałam wreszcie o zespół antyfosfolipidowy, powiedział że
    jak mam już zdrową córkę z pierwszej ciąży to zespół jest
    wykluczony. Czyli jedno wiem : dalej nic nie wiem.
  • katarzyna1278 03.09.08, 00:20
    a u mnie było tak....
    na pierwszym usg ok.17 tyg.ciąży okazało się że mam bezwodzie:
    (,szpital,dwa razy dopuszczanie wód po czym po drugim razie
    krwawienie,sączące się wody których i tak było minimalnie.Leżałam w
    szpitalu do 29 tygodnia ciąży i na ostatnim usg wyszło że dziecko
    nie oddycha i że przez oststni tydzień nic nie przybrało na wadze-
    decyzja w ciągu minuty-CCsad
    Wiktoria urodziła się w 29 tyg.z waga
    1040g,rozpoznanie....hipotrofia,wiotkość przepony,zakażenie wewnątrz
    maciczne,niewydolność oddechowasad
    A teraz pozytywniesmileDzisiaj Wiktoria ma 7 lat,jest jak najbardziej
    zdrowym dzieckiem,zero pozostałości po trudnej ciąży i trudnych
    pierwszych tygodniach życia,wszystko jest ok tylko że jest strasznie
    chuda ale to akurat jest mało istotne.
    A teraz jeszcze bardziej pozytywniesmilesmilesmilesmile
    Bardzo się bałam zajść drugi raz w ciążę chociaż bardzo chciałam.W
    końcu się zdecydowałam i wiecie co?? Druga ciążą była
    przeciwieństwem pierwszej-ciut za dużo wód a synuś urodził się dzień
    po terminiesmile
    Małowodzie,bezwodzie lub wczesne odejście wód nie musi oznaczać
    odrazu czegoś złego...napewno nie jest to powód do radości ale z
    mojego przykładu widać że może się wszystko dobrze skończyć,przecież
    nie jestem jedyna której się udało.
    Myślę że każda ciąża jest inna.Trzeba wierzyć że następnym razem się
    uda i że będzie dobrze.
    ŻYCZĘ WAM WIARY W TO ŻE WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE.NIE ZAŁAMUJCIE
    SIĘ.DUŻO BŁOGOSŁAWIEŃSTW BOŻYCH.
  • model76 26.09.08, 13:15
    witaj, mi pękł pęcherz w 21 tygodniu. nikt nie dawał szansy na
    przezycie dziecka. w szpitalu leżalam 6 tygodni nie mogąc sie nawet
    przekręcic. i o dziwo stał sie cud, bo wody sie uzupełniły a pecherz
    zrósł. drugi raz poszło w 33 tygodniu i tu juz była cesarka.
    przezycie traumatyczne, ale jak widac mozna. trzeba próbować, ale
    najlepeij leżec całą ciążę - wierz mi, ze znam takie przypadki
  • ewcia12846 27.09.08, 14:31
    Wiem coś o tym ja przeleżałam 10 tygodnie praktycznie bez wód miałam może ich z
    0,5cm i udało się mam już rocznego synka bez którego moje życie by nie miał0o
    sensu.Dziewczyny trzymajcie się naprawdę warto wiem że jest ciężko aż tak długo
    leżeć i to jeszcze w szpitalu ale naprawdę warto uwierzcie ja w okresie ciąży
    przeleżałam w szpitalu 6 miesięcy zaczęło się od krwawień a zakończyło na
    pękniętym pęcherzu.Pozdrawiam Jak ktoś ma jakieś osobiste pytania piszcie
    EwaBan@amorki.pl
  • hanti 28.09.08, 13:04
    mimo szwu po raz trzeci odeszły mi przedwcześnie wody, tym razem 35 t i 2 d,
    leżałam na patologii jeszcze trzy dni żebym dostała dexaven i po trzech dniach
    urodziła się moja córeczka, silna i zdrowa chociaż maleńka smile

    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Kamilki
    (31.08.08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • agap75 29.09.08, 15:58
    Niestety też mam takie przeczucie że historia lubi sie powtarzać.
    Czytam po raz kolejny te wszystkie posty. Śledzę ten wątek bo sama
    jestem b. zainteresowana. 2x przedwcześnie odeszły mi wody. Hanti
    miałas szczęście że wytrzymujesz do 30-35 tyg. Mnie odchodzą w
    połowie ciąży i nie ma szans na uratowanie dziecka. Nie wiem czy się
    jeszcze kiedykolwiek zdecyduję. Szanse na znalezienie przyczyny są
    nikłe. Zespół antyfosf.wykluczony, ostatnio lekarz powiedział mi że
    nie ma pojecia czemu tak sie dzieje. powiedział mi też że szew ani
    krążek nie chronią przed pękaniem pęcherza. No i tu czytam ze u
    niektórych dziewczyn tak jak u mnie historia powtarza się czasem 2-3
    razy. Ehh....
  • hanti 11.10.08, 19:31
    u mnie wszystkie badania są ok, jedyna hipoteza która wysnuł pewien lekarz to
    taka, że moja macica nie jest w stanie bardziej się rozciągnąć (trzy porody w
    tym samym tygodniu z podobnymi wagowo dziećmi) i wtedy pęcherz pęka.

    Nie wiem czy jest w tym choćby ziarno prawdy i już się tym nie martwię bo póki
    co mam tyle dzieci ile chciałam smile czego wszystkim tutejszym foremkom życzę wink

    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Kamilki
    (31.08.08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • kutrybiatko 03.11.08, 12:00
    Dziewczyny co to jest PROM ? jejku moja siostra właśnie jest w
    szpitalu, odpłynęły jej wody płodowe, jest bodajże w 19 tygodniu
    ciąży... czeka w szpitalu aż dziecko w jej brzuszku umrze żeby je
    uroodzić... masakra... wszyscy żyliśmy jej ciążą, to jej pierwsze
    dziecko i nie umiemy dojść do siebie... napiszcie proszę jakie
    badania trzeba zrobić, żeby możliwie jak najlepiej wykluczyć coś
    takiego w ew drugiej ciąży... dzieki wielkie za odpowiedzi liczę na
    Was ! pozdrawiam
  • marzena280476 03.11.08, 18:05
    A co powiedzieli w szpitalu,podali jakis prawdopodobny powód.U mnie
    wody odpłyneły w 22 tc,urodziłam w 25.Synek zmarł w 68 dobie życia
    na posocznice.To,że odeszły wody nie znaczy że musi czekać na poród
    martwego dziecka.Wody się uzupełniają,gorzej gdy pęcherz jest
    pekniety gdzieś na spodzie.Ja miałam trzy razy dopuszczane wody i
    pewnie jeszcze bym kilka tyg.poleżała ale stres zwiazany z sytuacja
    wywołał poród.Daj znac jak z siostrą.

    PS.Aha,u mnie przyczyna odejścia wód nie do konca znana,do tej pory
    nie mogę się zdecydować na kolejną ciąże.Jestem na etapie poszukiwań
    super dobrego specjalisty.
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • kutrybiatko 21.11.08, 20:03
    sorki że się tak długo nie odzywałam, ale przeżyliśmy horror... siostra nadal
    leży w szpitalu, leży i mało wstaje. Co jakiś czas zbierają się wody płodowe i
    wypływają, codziennie ma mierzona temperaturę i ciśnienie (żeby zobaczyć czy nie
    robi się jakaś infekcja)codziennie ma robione ktg zeby stwierdzić jak sie ma
    dziecko i często usg żeby zobaczyć co się w środku dzieje. Dziecko żyje, rozwija
    się dobrze, rośnie (wczoraj na usg połykał wody płodowe ! choć ma ich malutko)
    rusza się. Siostra codziennie podpisuje oświadczenie, że na dzień dzisiejszy nie
    zgadza się na zakończenie ciąży. Po niedawnym podobno zwołaniu konsylium lekarze
    stwierdzili że dziecko jednak ma szanse przeżycia ( a bez jej zgody wywoływali
    poród żeby pozbyć się dziecka jak przyszła do szpitala !). Siostra miałą
    zrobiony w szpitalu posiew, okazało sie ze ma bakterie ecoli i to
    najprawdopodobniej one były przyczyną pęknięcia pęcherza płodowego. dzisiaj
    miała robiony kolejny posiew juz po kuracji antybiotykowej i mam nadzieję ze
    pozbyła się tego cholerstwa. Teraz mają jej dawać kroplówki z glukozą i
    roztworem Ringera i jakieś zastrzyki na rozkurcz oskrzeli u płodu. Jednak co
    jest najlepsze, lekarze w gorzowie nie widzieli nawet najmniejszej szansy dla
    tego dziecka, tak najlepiej pozbyć się problemu. My wydzwanialiśmy po szpitalach
    w Warszawie i po lekarzach ze szpitala w Poznaniu. Wreszcie trafiliśmy na prof.
    K. Drewsa który dał nam jakieś nadzieje, bo inaczej byśmy czekali na śmierć
    dziecka... powiedział że od 22 tyg ciązy przejmie nad siostrą opiekę w Poznaniu
    w szpitalu na Polnej. Czekamy jeszcze jakieś 10 dni na to przeniesienie. Lekarze
    w gorzowie powiedzieli ze to poniżej cudu żeby to dziecko przeżyło, profesor
    mówił że będzie cięzko, nic nie obiecuje, ale są jakieś szanse dla dzieciaka. I
    dzięki niemu mamy nadzieje i gorąco wierzymy że będzie dobrze, wiadomośc ta
    przede wszystkim pozytywnie wpłynęła na samopoczucie siostry co jest też ważne
    dla dziecka, a dzieciak jest taki silny !
    Kobietki napiszcie proszę szczególnie Wy które miałyście taki przypadek i
    wszystko się udało, siostra boi się tych zastrzyków rozkurczowych... pozdrawiam
    wszystkich i nie poddawajcie się walczcie bo nie takie przypadki odratowano !
  • ewikowa 21.11.08, 20:39
    Az mi ciarki przeszly.

    Ja nie mialam takiego problemu, ale sluze pomoca ze strony dlugotrwalego lezenia
    w szpitalu. Mi tez nie dawali szans na utrzymanie ciazy ale sie udalo i po
    przelezeniu 16tyg bez wstawania w ogole, i z kroplowkami, z ujsciem otwartym i
    wlasnie obawiajac sie infekcji ciaza sie dotrzymala do 35tyg5dni! Mam nadzieje,
    ze to da twojej siostrze chociaz odrobine pomocy w przetrwaniu psychicznym!
  • kutrybiatko 02.12.08, 13:09
    niestety nam się nie udało... w piątek już wdało się zakażenie,
    odklejało się łożysko, w sobotę rano siostra urodziła(w ostatniej
    chwili, bo to już było bardzo niebiezpieczne dla jej zdrowia i
    życia). Niestety malutka urodziła się juz martwa... wielkościowo
    była jak na 6 m-c... w piątek skończyła 22 tyg... niestety
    wszystkiemu była winna prawdopodobnie bakteria ecoli... nie możemy
    się pozbierać, tym bardziej że teraz organizujemy pogrzeb...
    zdajemys sobie sprawę, ze nawet gdyby się nie wdało zakażenie i
    dziecko by się urodziło, to po takich przejściach mogło by nie byc
    zdrowe i że moze lepiej w takiej sytuacji że tak się stało, tylko
    dlaczego tak sie stało... jak można to matce przetłumaczyć, pomóc
    jak jeszcze niedawno czuła ruchy dziecka a później widziała je
    martwe... to jakiś koszmar
  • kutrybiatko 10.12.08, 13:38
    w zasadzie wychodzi na to ze wina raczej lezy po stronie lekarza
    prowadzacego, bo we wtorek siostra była u niego na wizycie, a w
    niedziele stało się to najgorsze... w karcie jej napisał ze szyjka
    macicy jest długa i twarda a w niedzielę nagle okazała sie krótka i
    miękka... powinna przy takiej szyjce miec załóżone szwy, a on
    twierdził ze jest wszystko ok... do tego badania zlecał co 2 m-
    ce... siostra ledwie z tego wyszła bo juz sie robiła posocznica i
    lekarze stwierdzili ze ma bardzo silny organizm ze z tego wyszła.
    Do tego zarazili ja w szpitalu gronkowcem złocistym
    lekarz prowadzacy był polecany jako ten dobry, siostra jezdziła do
    niego 30 km na wizytę i osobno na usg - oczywiscie za wszystko
    osobno kasował. Miała rodzic w Skwierzynie w szpitalu, gdyz on jest
    tam ordynatorem... widocznie juz traktuje sie pacjenta tylko
    rutynowo, przedmiotowo i dla nabicia kasy a nie patrzy sie na to
    żeby było nalezycie i zeby nie było takich własnie tragedii., ale
    widocznie ich to nie rusza w końcu to nie oni opłakują dziecko
  • ewikowa 10.12.08, 15:27
    Strasznie mi przykro ale musze ci powiedziec, ze szyjka moze rozne rzeczy
    wyprawiac..ja bylam na obserwacji w szpitalu i bylo wszystko wporzadku w
    poniedzialek, a w piatek popoludniu bylam u lekarki mojej, po czym wyladowalam
    spowrotem w szpitalu z rozwierajaca sie szyjka i ujsciem juz otwarym na
    1.5cm...i to bylo z krazkiem zalozonym, a pierwsze poronilam w 20tyg z tego
    samego powodu bo cos dziwnie sie poczulam 5 dni po wizycie u lekarki - na
    wizycie wszystko ok, a 5 dni pozniej, ujscie otwarte na 5cm i szyjka rozwarta -
    polezalam 2 dni w szpitalu i koniec.

    Co nie zmienia faktu, ze jest to fizycznie i psychicznie wykanczajace a na
    dodatek nie mialam nic takiego co twoja siostra przeszla, tylko ta szyjke felerna...
  • marzena280476 11.12.08, 21:19
    Mnie niestety też szyjka pusciła w krótkim czasie.
    --
    Kamilek(36 tc 2001)Aniołek Jasio (25 tc 30.11.2007-05.02.2008)
    jasstandura.pamietajmy.com.pl/index.php
  • kutrybiatko 12.12.08, 00:26
    no a w wypisie ze szpitala napisali, że pęcherz uszkodziła bakteria
    ecoli, którą równiez miała. Pewnie jakby miala częściej robione
    badania można by było ja wykryc i we wczesnej jakiejś fazie
    wyleczyć, bo w szpitalu nie reagowała już na antybiotyk. Jakas
    wybitnie perfidna. Teraz siostra będzie miała kurację na
    wykończenie tych bakterii i gronkowca, ale juz nie antybiotykami bo
    oczywiście ze szpitala wypisali ja z tym gratisem nic nie robiąc i
    nic nie przepisując. Będzie miała kurację suplementami z firmy
    calivita. Bardzo sobie ludzie chwalą wlasnie szczególnie jesli
    chodzi o gronkowca, no i trzeba ja wzmocnic po tym co przeżyła. Z
    reszta maja świetne preparaty bo od dłuższego czasu ich używamy.
    Gdzieś za pół roku będą sie starac znowu...
  • iza1-510 16.11.08, 23:20
    Cześć na imię mi Iza , mieszkam w Grudziądzu i chciałabym opowiedzieć moją
    historię. Gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży szalałam ze szczęścia ,
    oczywiście dbałam o ciąże i o siebie i raczej nic nie wskazywało niczego złego.
    W 25 tc odeszły mi wody , 10 sierpnia 2007 roku jak zwykle rano wstałam z łóżka
    i podczas ubierania poczułam, że coś mi leci po nodze, gdy zobaczyłam bezbarwną
    ciecz od razu zorientowałam się że to wody , mój ginekolog potwierdził tylko
    diagnozę i dał skierowanie do szpitala , z mężem pojechaliśmy do Szpitala
    Uniwer. im. J.Biziela w Bydgoszczy, tutaj przeleżałam prawie miesiąc. Jak się
    czułam psychicznie i fizycznie to myślę, że nie muszę opisywać ten ból, strach o
    dziecko i ta bezradność. Koszmar. W szpitalu pobierano mi prawie codziennie krew
    aby kontrolować odczynnik zapalny, robiono usg dziecku i mierzono ilość wód ,
    badano tętno ,a pózniej robiono codziennie ktg oprócz tego musiałam wypijać od
    4do 5 litrów czystej wody i jak najwięcej leżeć w łóżku. 7 września 2007 (28/29
    htc)bardzo wzrósł odczynnik zapalny i trzeba było rozwiązać ciąże, o godz. 19.30
    poprzez cc przyszedł na świat mój syn z wagą 1030g i dł 40 cm., mimo tak niskiej
    wagi dostał 6/7 punktów Apgar.Miesiąc leżał pod respiratorem potem przeszedł na
    CEPAP, ponadto podawano mu krew (konflikt serologiczny), miał zrobioną
    kriterapię i podawano mnóstwo leków. 20 listopada z waga 2430 został wypisany do
    domu, w tej chwili ma 14 miesięcy i jak na razie wszystko jest dobrze chodzi ,
    zaczyna coś tam mówić i okropnie broi. Moja historię opisałam w wielkim skrócie
    ,ale to wszystko co przeżyliśmy razem z mężem to jeden wielki KOSZMAR. Dlaczego
    tak się stało ,nie wiem i lekarze też nie są wstanie mi odpowiedzieć na pewno
    nie mam wady macicy a jednak mnie też coś takiego spotkało, ale najważniejsze ,
    że mój synek to wszystko przeżył i jest teraz z nami.
  • agap75 17.12.08, 15:24
    Dziewczyny czy którejś z was się udało donosić ciążę pomimo
    wcześniejszych problemów z odchodzącymi wodami? Wątek został
    zainicjowany już dawno więc czy któraś z was już próbowała z
    powodzeniem? Dużo się pisze i mówi że ryzyko powtórzenia jest duże a
    ja jestem ciekawa czy są wśród nas dziewczyny którym jednak się
    udało? Piszcie proszę.
  • hanti 05.01.09, 09:27
    mi wody i odchodzą, kiedy dzieci są już dość duże. Najdłużej bez wód leżałam
    tydzień.
    Moja przyjaciółka leżała 8 tygodni !!! w 30 tyg zaczęły jej się sączyć wody, w
    szpitalu wyleżała do 38 tyg smile
    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Kamilki
    (31.08.08)
    http://img231.imageshack.us/img231/2103/4teamvr4.jpg
    pomóż Karolce
  • koczilla 13.10.13, 20:29
    Dziewczyny, nie poddawajcie się. Miałam podobną sytuację bardzo dawno temu. Wody płodowe odeszły mi w 17 tygodniu ciąży. Oczywiście teksty lekarzy, że nic z tego nie będzie i najlepiej podać coś na przyspieszenie porodu, bo zakażenie itp., że jestem młoda i będę miała następne dziecko i tego typu bzdury. Przeniosłam się na własne żądanie do innego szpitala, gdzie zalecili bezwzględne leżenie. Leżałam tak do końca 38 tygodnia ciąży. Wody cały czas się sączyły i odnawiały. Udało się. Moją ukochaną córeczkę urodziłam w terminie. Nie obyło się bez komplikacji. Dziecko urodziło się przez cc (ułożenie pośladkowe) i zachorowało na zapalenie płuc tuż po narodzinach. Była słaba, dostałą tylko 5 punktów. Ale po miesiącu byłyśmy już razem w domu. Dziś jest piękną zdrową dwudziestolatką, studentką medycyny. Zalogowałam się tu po to, żeby podtrzymać dziewczyny, które są w podobnej sytuacji jak ja przed laty. Jeśli mi się udało, Wam też może. Czasy teraz tez są inne i medycyna jest na wyższym poziomie. Walczcie o Wasze maleństwa. Warto.

















  • nowi2 13.01.15, 12:47
    Witam, pękł mi pęcherza w 22 tygodniu ciąży, od razu wylądowałam w szpitalu. Lekarze nie dawali żadnych szans dziecku. Po tym dostałam krwawienia wtedy już wiedziałam, ze jest złe. Afi z 17 spadło do 6. Koszmar. Odziewalam się najgorszego. Jednak krwawienie na drugi dzień minęło.
    Obecnie nadal jestem w szpitalu kończę 26 tydzień. Wody wciąż odchodzą ale się regenerują do afi5/6. Mam krwawienia i już dwa antybiotyki za sobą. Kto miał podobna sytuacje i urodził zdrowe dziecko.
  • jamtalunia 28.05.16, 14:02
    Czy jest teraz ktoś w podobnej sytuacji? A może któreś się udalo?Ja leżę od 2 tygodni w szpitalu po pęknięciu pecherza w 21 tygodniusad Lekarze mówią o 1% szans....Jestem załamana. Chciałabym wytrzymac jeszcze kilka tygodni ale boję się ze z małą ilością wod (AFI w okolicach 4) dziecku nie wykształca się płuca. Już teraz na usg widać,że wolno rosniesad
  • cotton.91 06.02.18, 16:40
    Dzien dobry.
    Czy zaglads tu ktoś jeszcze? Sporo Dziewczyn tu pisało, powiedzcie proszę czy udalo się Wam szczęśliwie donosic kolejne ciąże? Mnie wody odeszly w 20 tyg, stracilam Córeczkę. Oczywiscie przyczyna nieznana. W pierwszej ciąży wody polecialy w 36 tyg. Marzę o kolejnym Dzieciatku, ale strasznie boję się powtorki...
  • jaolka28 22.03.18, 23:42
    Czy przy którejś z tych ciąż borykalas sie z infekcją przed odplynieciem wód np. Grzybica?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka