witajcie
... chciałam zapytać jak to z Wami jest, gdy mając już własne A przychodzi moment w którym siadacie na plecaczka ... czy odczuwacie dyskomfort i/lub stres czy też nie ma to żadnego znaczenia i równie mocno upajacie się jazdą jak w czasach gdy stery były dla Was nieosiągalne?
... jeśli o mnie chodzi, to pomimo ogromnego zaufania jakie mam do mauża własnego, unikam plecakowania jak diabeł świeconej wody - jazda "na jego plecach" jest dla mnie stresująca ... wynika to z tego, mauż ma zupełnie inne wyczucie np. bezpiecznej odległości od poprzedzajacego go pojazdu, inną ocenę bezpiecznej odległości podczas wyprzedzania czy zmiany pasa, później (a więc ostrzej) hamuje itp. .... a jak jest u Was?
P.S.
tu chciałam jeszcze dodać, że na dwa sprzęty dogadujemy się z maużem bardzo fajnie, jazda jest płynna, bezpieczna i rzadko są nieporozumienia, ale i tak najlepiej jechało mi się na (też dwa) sprzęty do Krasnobrodu ... z Alutką

pozdr.