Paryż jest piekny, zachwyca również zimą. Tam pogoda jest już przedwiosenna, sporo cieplej, można posiedzieć na ławce w ogrodach luksemburskich. Nawet psie kupy, które spotykaliśmy w sporych ilościach na chodnikach mają swój urok :)
Najlepiej zwiedziliśmy... paryskie metro, które jest istnym fenomenem - nie zgubiłam się ani razu, choć jestem dyslektykiem z zerową orientacją w terenie.
Jedzenie drogie - najtaniej chyba w okolicach ul. Mouffetard ( tania restauracyjka Crete lub jakoś tak - można najeść się nawet za 9 euro - pełen zestaw). Zdziwiło nas, że słynna sieć restauracji Leon de Bruxelles nie ma jednakowych cen. Na Champs-Elysses zestawy w karcie zaczynaja się od 20 euro (trzeba prosić o inną kartę z daniem dnia - wtedy cena za 3-daniowy zestaw - 12euro). Na Mouffetard można też znależć stragany z winami, serami, owocami - ogromny wybór. Piekarnie sprzedają gotowe, duże kanapki (od 2,90 do ok. 6.90), pomiędzy posiłkami można przegryżć naleśnika na wynos za ok. 3 do 7 euro - uwaga bardzo słodkie. Najlepiej chyba na obiad przeznaczyć sobie średnio 25 euro jeśli nie planuje się jeść w drogich restauracjach i jeśli nie zamawia się wina, bo potrafi kosztować więcej niż obiad :)
Pamiątki - najtaniej chyba w pobliżu Sacre- Coeur, choć Afroamerykanie mają zbliżone ceny. Uwaga na naciągaczy, którzy plotą te słynne Hakuny - Mataty na rękach szczególnie dzieci - chcą potem za to od 5 euro.
Ceny wstępów raczej zgadzały się z podanymi na forum, ż tym, że w d'Orsay po 18.00 w czwartek zapłaciliśmy normalnie 8 euro.
Już przejrzeliśmy strony z biletami lotniczymi z zamiarem powrotu, bo jeszcze tak wiele zostało nam do zobaczenia...