Dodaj do ulubionych

PODRÓŻ NA ŻYWIOŁ PO EUROPIE :)

02.06.05, 23:28
Witam wszystkich forumowiczów, generalnie to dzisiaj rano odkryłem to forum i
jestem wniebowzięty że coś takiego istnieje, super. Więc teraz przejdę do
pytania:
Zamierzamy z przyjacielem wyruszyć stopem po Europie i w ogóle tak na żywioł
pojeździć sobie trochę, super byłoby jakby jacyś doświadczeni ludzie
poopowiadali troszkę co i jak:) Państwo docelowe: FRANCJA oczywiście:):))))

POZDRAWIAM
Mareczos
Edytor zaawansowany
  • koralka 04.06.05, 13:17
    Oj, ciezko stopem po Francji, ciezko!
  • mareczosnek 04.06.05, 22:53
    oho, a z jakiego tytułu ciężko? Nie chcą brać polaków? ogólnie autostopowiczów?
    Napisz coś więcej żebyśmy potem nei stali jak kołki:)
    A co z Niemcami?
  • staruch 05.06.05, 19:48
    Eee tam ciężko. Wcale nie ciężko. Ciężko to w Hiszpanii, chyba że się jest
    blondynką. Francuzi biorą bardzo fajnie, są otwarci i sympatyczni.
    Jedźcie spod granicy niemieckiej rano, wieczorem będziecie we Francji. A na
    miejscu to już kak ugodno: na dłuższy dystans (>200 km)łapcie przy bramkach na
    autostradzie. Na bliższych trasach polecam łapanie na nacjonalach.
    We Włoszech też się fajnie jeździ.
    Jedyny wyjątek to lazurowe wybrzeże, gdzie ilość palantów strasznie rośnie i
    niechętnie biorą. Ale też się jeździło.
    W ostateczności, jak przez kilka godzin nikt nie chce zabrać dwóch chłopaków -
    można się rozdzielić.
    Stop we Francji jest rewelacyjny.
  • liloom 05.06.05, 23:30
    najpewniejszy trik to stacja benzynowa
    jakby juz bylo dno, to trzeba podchodzic do ludzi i po prostu pytac czy wezma.
    rzadko kto mowi nie.
    we wloszech nawet gliniarze biora;)))
    --
    *** Forum Francuskie***
  • mareczosnek 06.06.05, 11:57
    No,dzięki wszystkim za rady, a teraz mi powiedzcie jak znacie jakieś zwroty
    podstawowe którymi można się popisać jak się łapie stopa typu:
    "czy mogę się z tobą/panem zabrać do .... ?"

    zdaje się że w moim słowniczku tego nie ma:) Zazwyczaj takie rozmówki są pisane
    pod kątem porządnych i grzecznych turystów zwiedzających muzea:/ Anyway, będę
    wdzięczny again
  • staruch 08.06.05, 09:19
    mareczosnek napisał:

    > No,dzięki wszystkim za rady, a teraz mi powiedzcie jak znacie jakieś zwroty
    > podstawowe którymi można się popisać jak się łapie stopa typu:
    > "czy mogę się z tobą/panem zabrać do .... ?"

    Francuzi to sympatyczny naród, który ma spore problemy z pojęciem faktu, że nie
    wszyscy na świecie znają francuski. Więc znajomością tego typu zwrotów nie
    zaimponujesz Francuzowi. On z góry zakłada, że je znasz :-))
    Podstawowy sprzęt na stopie to dwa czarne markery. Wypisujesz markerem nazwę
    miejscowości na dużej tekturze znalezionej w pobliskim śmietniku i sprawę
    ustalenia miejsca docelowego z kierowcą masz z głowy. Mapy nie zapomnijcie.
  • francja5 08.06.05, 10:32
    oni wcale o tym nie zapominaja, oni nie biore tego wogole pod uwage uwazajac,
    ze to ty przyjezdzasz do Francji, i ze to w twoim interesie lezy aby sie z nimi
    porozumiec
    jezykow jest masa, Francja tylko jedna

    apropos: tam za oceanem, czy tylko za kanalem tez nie biora pod uwage, ze nie
    kazdy zna angielski
  • staruch 08.06.05, 18:42
    francja5 napisała:

    > oni wcale o tym nie zapominaja, oni nie biore tego wogole pod uwage uwazajac,
    > ze to ty przyjezdzasz do Francji, i ze to w twoim interesie lezy aby sie z
    nimi porozumiec
    > jezykow jest masa, Francja tylko jedna
    >
    > apropos: tam za oceanem, czy tylko za kanalem tez nie biora pod uwage, ze nie
    > kazdy zna angielski

    Na temat Anglii się nie wypowiadam, bo nie znam. Zauważ jednak, że choćby w
    Polsce, żeby daleko nie szukać, znacznie rzadziej niż we Francji ludziom
    przychodzi do głowy wymagać od obcokrajowców znajomości polskiego, chociaż "jak
    oni tu przyjeżdżają, to w ich interesie jest się porozumieć". Bogiem a prawdą
    to obcokrajowiec odwiedzający jakiś kraj stanowi źródło dochodu dla tego kraju,
    więc paradoksalnie w interesie Francuzów we Francji jest się dogadać z
    przyjezdnymi.
  • mareczosnek 08.06.05, 19:05
    A to ciekawa teoria, ale rzeczywiście jeśli chodzi o Polskę-tak właśnie jest.
  • francja5 08.06.05, 19:13
    wiem co chcesz powiedziec i nie bede zaprzeczal, jednyk tym parodoksem moze sie
    martwic Polak ale napewno nie Francuz
    a tak zupelnie na marginesie, jestem pewien, ze o wiele wiecej Francuzow mowi
    po angielsku niz u nas, chocby tylko na poziomie dogadania sie
    badzmy obiektywni, ilu jest turystow anglojezycznych u nas a ilu tam we
    Francji, jesli u nas wogole takowi bywaja
    tak czy siak do Francji i tak pojada, ty tez
  • mareczosnek 08.06.05, 21:59
    oczywiście że więcej polaków(stosunkowo) zna angielski(co prawda na różnym
    poziome,ale zawsze) niż francuzów.Byłem,gadałem,wiem,poza tym
    kasjerki,policjanci,informacja turystyczna odpadają...french only:) Nie wiem czy
    podłoże wojenno-polityczne ma większe znaczenie w dzisiejszych czasach ale
    pewnie 'tendencja' do nie niechęci angielsko-francuskiej została,pozdro
  • francja5 09.06.05, 08:11
    ciekawe, moi znajomi bedac w W-wie, nie moga sie na ulicy dogadac po angielsku
    i ciagle na to narzekaja a ja ich tez o tym zapewnialem
    cos tu z twoja statystyka chyba nie wychodzi
  • mareczosnek 09.06.05, 08:21
    no dobra,to są oczywiście moje osobiste spostrzeżenia,np.większość francuzów
    których spotkałem rozkładała ręce jak do nich odezwałem się po angielsku,no a
    większość polaków których znam przynajmniej kojarzy pewne słówka,no nie mówiąc
    już o znajomych z certyfikatami,pozdro
  • francja5 09.06.05, 08:39
    pewnie, nie ma co sie sprzeczac, kazdy ma swoje doswiadczenia ale jeszcze tylko
    jedno, otoz zdajesz chyba sobie sprawe, ze wydan j. angielskiego jest co
    najmniej tyle ile jest nacji na naszym globie i wcale nie jest takie pewne, ze
    francuz, wloch, hiszpan itd zna "ten sam angielski" co ty
    dam ci przyklad, moj znajomy, ktoremu wydawalo sie, ze zna dobrze angielski
    wyladowal kiedys w Londynie i byl szczerze zdziwiony, ze go nie rozumiano ale
    masz racje, nie wiele jest miejsc w Paryzu, gdzie sie mozna swobodnie dogadac
    po angielsku az dziw, bo to ulubione miasto yankesow

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka