Dodaj do ulubionych

Moja podróż po Korsyce.

05.11.08, 15:34
Prolog
W drodze na Korsykę spędziliśmy 3 noce nad Jeziorem Maggiore i
kolejne 3 w Lamporecchio w Toskanii. W drodze powrotnej 3 noclegi
mieliśmy zarezerwowane w San Vincenzo, a następne trzy w Natterer
See w Austrii. Nawet przy założeniu, że spędzilibyśmy 21 na Korsyce
koszt w Eurocampie byłby ten sam a nawet niższy, bo w Austrii
rezerwowany był mobilhoum. Troszkę też zaoszczędzilibyśmy na
paliwie, ponieważ camping Parc Albatros jest odległy od Livorno o
ok. 65 km na południe, czyli oszczędności wyniosłyby ok. 15 euro (
12 l paliwa * 1,25 euro ). Cała wyprawa, oprócz Korsyki, pozwoliła
nam na zobaczenie:
- prześlicznej La Isola Bella oraz i La Isola dei Pescatori na
Jeziorze Maggiore;
- cudnego klasztoru Certosa di Pavia położonego w okolicach
Mediolanu;
- snobistycznego Portofino na Włoskiej Riwierze;
- owianej legendą gwałtowności Pistoi w Toskanii;
- Vinci – uroczego płożonego wśród toskańskich wzgórz miejsca
wychowania geniusza renesansu:
- klimatycznego toskańskiego Piombino ( miejscu, w którym się
zakochałam i do którego chcę powrócić )
- malowniczego miasteczka Rattenberg w Austrii;
- Kitzbuhel - jednego z najbardziej znanych i popularnych, a
jednocześnie najstarszych ośrodków sportowych w Austrii;
- bajecznych Wodospadów Krimmler Ache.
Nasze wydatki to:
- 21 noclegów z Eurocampu 304,20 euro po kursie 3,61 zł = 1100,00 zł
- nocleg w Niemczech 132,00 euro po kursie 3,30 = 436,00 zł
- wcześniejsza rezerwacja, która obejmuje ubezpieczenia KL = 160,00

- na paliwo za granicą, autostrady i parkingi wydaliśmy 541,83 euro
po kursie 3,30 zł = 1788,00
- jedzenie ( bez szaleństw, ale i bez szczególnych oszczędności )
308,50 euro = 1018,00 zł
- wstępy 117 euro = 386,00 zł
- prom na Korsykę 352,10 euro po kursie 3,68 zł = 1296,00 zł
- winietka na Szwajcarię 100,00 zł
- paliwo w Polsce 650,00 zł
Razem w zaokrągleniu 6930,00 zł, co przy podziale na 6 osób daje
1155,00 zł na osobę. Do tego należy doliczyć trochę prowiantu
zabranego z Polski maksimum za 900,00 zł, co podwyższa koszy o ok.
150,00 zł na osobę.
Jak za te pieniądze wrażeń z podróży wiele. Na forum Francja skupmy
się jednak na dniach spędzonych na Korsyce.
Edytor zaawansowany
  • aseretka 05.11.08, 15:36
    Dzień 1 – piątek.
    Dziś opuszczamy camping Barco Reale w Lamporecchio. Budzik
    nastawiony na 7:00 i o tej godzinie zrywamy się z bratową. Reszta
    towarzystwa wstaje na gotowe śniadanko o 7:30. Jajecznica na boczku
    ( skwareczki stopione i zapasteryzowane w słoiku ) to bardzo dobre
    pożywienie przed całodzienną podróżą. Bratowa rozstawia talerze,
    kubki i sztućce. Ja wybijam na patelnię 15 jaj i gdy zaczynają się
    ścinać wrzeszczę na cały głos: Pobudka!!!
    Z ociąganiem wstaje reszta towarzystwa, w tym z największym
    ociąganiem dwie moje wnuczki: Zuzia i Celina. Pół godziny na
    śniadanie oraz pozmywanie garów wystarcza i kilka minut po 8:00
    jesteśmy gotowi do drogi do Livorno. Prom odpływa o 11:00, a w
    porcie powinniśmy być najpóźniej na godzinę przed odpłynięciem. 70
    km powinniśmy przejechać maksimum w 1,5 godziny, więc mamy jakieś 30
    minut rezerwy.
    Jedziemy drogą na Empoli, potem S67 i S40 na Livorno. Czas jest
    dobry. Żadnych korków na drodze więc w Livorno jesteśmy o 9:20. I tu
    zaczynają się schody... Jak napisano w informacji dołączonej do
    biletów na prom powinniśmy się kierować znakami na: Porto, Corsica &
    Sardinia Ferries oraz Stazione marittima. Owszem, żółto-niebieski
    znak na przewoźnika Corsica & Sardinia Ferries jest ale po jakimś
    czasie zanika i ni kita nie wiadomo, jak dalej dojechać do
    terminalu. Po prawej stronie drogi, na nabrzeżu widzimy nawet nasz
    prom, tylko problem, jak się do niego dostać. Stajemy przy jakieś
    bramce do portu i pytamy siedzącego w budce osobnika. Niestety nie
    rozumie ani po angielsku, ani po niemiecku. W odpowiedzi na pokazany
    planik szwargocze coś po włosku popierając swoje słowa gestami. W
    lewo, w prawo, potem znowu w prawo i w lewo... Za cholerę nie
    zapamiętam. Krążymy kilkanaście minut w okolicach portu. Stojąc na
    światłach pytam się stojącego obok Włocha o dojazd. Też nie zna
    angielskiego, ale gestem pokazuje kierunek. Znowu widzimy nasz żółto-
    niebieski prom w pobliżu, ale ciągle nie wiemy, jak do niego
    dotrzeć. Następny pytany Włoch, każe nam zawrócić i na światłach
    skręcić w lewo. Zaczynam się denerwować, bo dochodzi już 10:00 i do
    odprawy zostało coraz mniej czasu. Zawracamy i powtórnie pytamy się
    o drogę do terminalu na stacji benzynowej. Na szczęście pan mówi tam
    po angielsku i tłumaczy nam jak dojechać. Ufff... o 10:10 dojeżdżamy
    do terminalu!
  • bafra 05.11.08, 17:57
    Aseretko,zagłębiam się w fotelu i czekam na ciekawą (jak zwykle) i
    pełną cennych informacji relację :-)

    Pozdrowienia dla podróżniczki Zuzi.
  • aseretka 06.11.08, 15:20
    > Aseretko,zagłębiam się w fotelu i czekam na ciekawą (jak zwykle) i
    > pełną cennych informacji relację :-)
    Miło mi, że czytasz:)

    > Pozdrowienia dla podróżniczki Zuzi.
    Dziękuję:) Teraz jest jeszcze i druga podróżniczka - Celina.

  • lafenda 05.11.08, 18:38
    Domyślam się, że na Korsyce mieszkaliście na campingu Marina d’Erba
    Rossa w GHISONACCIA ;) My też tam byliśmy na przełomie sierpnia i
    września :)
    I też mieszkaliśmy na campingu Barco Reale, który tak naprawde
    mieści się w San Baronto ale w drodze powrotnej. W drodzę na Korsykę
    spędziliśmy parę dni w Szwajcarii a potem noc w Genuii skąd
    odpływliśmy do Bastii.
  • Gość: nedine IP: *.nsm.pl 05.11.08, 21:57
    Witaj!
    Mam prośbe wiem, że to nie ten wątek ale czy możesz napisac mi kilka
    słów o campingu Para Albatros? pozdrawiam i z góry dziękuje.
  • aseretka 06.11.08, 15:32
    Park Albatros jest bardzo przyjemnym campingiem. Czysty, zadbany, z
    ładnymi sanitariatami i dużym kompleksem basenów. Szkoda tylko, że
    większość z nich jest płytka i bardziej nadaje się dla maluchów niż
    do pływania. Na terenie spory supermarket. Zakupy robi się
    korzystając z czegoś w rodzaju karty kredyowej, a rozliczenie
    następuje przy wyjeździe. Z tej karty korzystasz równiez w barze
    przy basenie i w restauracji. Przy namiotach sporo miejsca na
    samochód i nie tylko.
    Na życzenie mogę przesłać zdjęcia.
  • megan5555 07.11.08, 23:32
    Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. O zdjęcia jak najbardziej proszę.
    megan5555@gazeta.pl
  • aseretka 06.11.08, 15:22
    > Domyślam się, że na Korsyce mieszkaliście na campingu Marina
    d’Erba
    > Rossa w GHISONACCIA ;) My też tam byliśmy na przełomie sierpnia i
    > września :)
    Tak. To chyba jedyny camping Eurocampu na Korsyce. A szkoda. Mógłby
    być jeszcze jakiś po przeciwnej stronie wyspy.
  • aseretka 06.11.08, 15:26
    Mimo, że prom odpływa o 11:00 nie zaczęto jeszcze załadunku.
    Samochodów nawet nie tak dużo. Spodziewałam się większej kolejki.
    Stoimy więc na nabrzeżu i podziwiamy "Wielką Smeraldę", którą
    będziemy płynąć na Korsykę. Prom jest olbrzymi - długi na ok. 50
    samochodów i wysoki na 8-10 pięter. Za nami ustawia się jeszcze
    kilka samochodów i obok następny rządek. Wydaje się, że nie tylko my
    mieliśmy problemy z dotarciem do terminalu. Mogę tak sądzić, bo
    chyba ze trzy osoby pytały się mnie, czy to na pewno jest prom
    odpływający do Bastii.
    Załadunek zaczyna się około 10:20 i przebiega bardzo sprawnie.
    Zostawiamy samochód w ładowni i wspinamy się schodami na górny
    pokład, mijając po drodze trzy poziomy z kabinami osobowymi. Kolejny
    poziom to restauracje, sklepy, sala telewizyjna. Następne dwa piętra
    prowadzą na deck, gdzie można skorzystać z leżaków. Pogoda jest
    piękna, więc z radością sadzamy na nich tyłki. Duchota jest tak
    okropna, że chcielibyśmy już odpłynąć i doznać owiewu morskiej bryzy.
    Odpływamy 10 minut przed czasem i zastanawiam się, co z osobami,
    które ewentualnie wykupiły bilety, a nie dotarły do terminalu na
    czas. Właściwie to nie nasz problem, ale co by było, gdybyśmy my
    przez to błądzenie dojechali do terminalu kilka minut przed 11:00.
    Zostawiamy za sobą Livorno z portowymi żurawiami, latarniami
    morskimi i zacumowanymi na nabrzeżach statkami. Jak podaje Hołowczyc
    z Livorno do Bastii jest 120 km, będziemy więc płynęli z prędkością
    30 km/h.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148.html
    Czterogodzinny rejs na Korsykę nie był ani przez chwilę nudny. W
    jego trakcie podziwiać można było nie tylko przejrzyste, mieniące
    się tysiącem odcieni błękitu morze ale również i rozrzucone na
    wodzie małe skaliste wysepki. Z prawej strony najpierw małą,
    skalistą Isola Gorgona, potem dość dużą Isola de Capraia, a z lewej
    zarysy majaczącej w oddali Elby – miejsca zesłania Napoleona.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86868991.html
    I wreszcie widać Korsykę. Poznaję Cap Corse i jasne domy Bastii.
    Coraz bliżej korsykańskiego wybrzeża i coraz ładniejszy widok na
    miasto. Wyraźnie widać już wsunięte głęboko w morze molo Jette du
    Dragon, kościół St-Jean Baptiste, nadmorską promenadę z palmami i
    obsadzony platanami Plac St-Nicolas. Dopływamy do mojej Itaki, o
    której urodzie tyle słyszałam.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86890451.html
  • aseretka 07.11.08, 13:45
    Wyładunek samochodów idzie sprawnie i ok. 15:30 lądujemy na parkingu
    usytuowanym na obrzeżach Placu St-Nicolas ( 1,00 euro za 1h ). Plac
    leży na terenie dawnej wioski rybackiej Cardo zwanej Terra
    Vecchia. W porównaniu z innymi placami jest wręcz gigantyczny. Jego
    centralną część zajmuje coś w rodzaju zadaszonej altany zwanej
    Pawilonem Muzycznym. Jak wyczytałam w przewodniku w jednym końcu
    placu wznosi się pomnik ku czci poległych żołnierzy, a w
    przeciwległej stoi posąg Napoleona. Pomnik ku czci poległych w
    latach 1914-18 i 1939-45 jest rozpoznawalny i przedstawia matkę
    otaczającą ramieniem swego syna, ale jakoś nie rozpoznaję stojącego
    na drugiej stronie placu Cesarza Francuzów Napoleona. Przebrany w
    rzymską togę, z laurowym wieńcem na głowie przypomina bardziej
    Juliusza Cezara niż małego kaprala znanego z czasów Rewolucji
    Francuskiej. Czyżby megalomania Korsykańczyków nakazywała w ten
    sposób przedstawianie syna swego narodu? Osobiście lubię Bonapatrego
    ale jakoś nie pasuje mi przedstawiany w roli rzymskiego herosa.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86891537.html
    Rue Napoleon dochodzimy do Chapelle St-Roch. Ta ozdobiona piękną
    boazerią kaplica została zbudowana w 1598 r. po epidemii dżumy,
    która nawiedziła Korsykę. Oprócz boazerii w ciemnym wnętrzu kościoła
    przyciągają wzrok prześliczne rzeźby i zabytkowe organy.
    Po wyjściu z kaplicy przechodzimy wąską uliczką św. Rocha do Cours
    Pierandeli a następnie do Place de Hotel de Ville z piaskowo-żółtym
    Ratuszem.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86891698.html
    Dalej widać wznoszący się ponad portem, wybudowany w XVII w. kościół
    St-Jean-Baptiste. Ta barokowa świątynia z dwoma charakterystycznymi
    dzwonnicami jest największym sanktuarium na wyspie. W mrocznym
    kościele w zachwyt wprowadza mnie marmurowa, filigranowa ambona oraz
    stiuki i malowidła na sufitach.
    Kościół św. Jana Chrzciciela stoi niemal na nabrzeżach Starego
    Portu, gdzie na wodzie kołyszą się liczne kutry i jachty, a
    nabrzeżna promenada pełna jest kawiarni, barów i restauracji.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86891888.html
    Idąc wzdłuż portu dochodzimy do powstałej w 1380 r. genueńskiej
    części Bastii zwanej Terra Nova. Mury wokół znajdującej się tu
    twierdzy wybudowane zostały w 1453 r., kiedy to Bastia stała się
    stolicą wyspy. U stóp twierdzy rozciąga się Jardin Romieu, do
    którego prowadzą schody łączące port z cytadelą.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86892051.html
    Przez bramę króla Ludwika XVI wkraczamy poza mury wybudowanego przez
    Genuańczyków miasta zwanego Terra Nova. Pierwszą rzeczą, która
    rzuca się w oczy po wkroczeniu za mury jest Pałac Gubernatora z
    okrągłą wieżą ( basztą ), od której wzięła się nazwa miasta. Spacer
    schodkowymi ulicami miasta pozwala na podziwianie pięknych widoków
    na morze. Wąskie, ukwiecone pelargoniami uliczki oddają urok tej
    części miasta. Pnąc się pod górkę dochodzimy do zdobnej w aniołki i
    roślinne ornamenty Chapel-le Ste-Croix, a następnie do katedry Ste-
    Marie, będącej siedzibą biskupów w latach 1540-1801. Niestety nie
    dane jest nam wejście do jej wartego zobaczenia wnętrza ponieważ
    akurat odbywa się tam ceremonia pogrzebowa i jakoś tak niezręcznie
    wkraczać w celach zwiedzania. Wracamy więc na Plac St-Nicolas, gdzie
    pozostawiliśmy samochód, wstępując po drodze do stojącej przy
    uliczce za portem, zdobna w złoto i aksamity Chapelle de
    l`Immacueuelle.
    Idąc ulicą prowadzącą wzdłuż Vieux Port podziewamy jeszcze ciekawe
    rozwiązania architektoniczno-sanitarne. W domach wokół portu można
    bowiem zauważyć postawione na balkonach przybudówki. Cóż to może
    być... Otóż nic innego, ja zwyczajne kibelki. W starych domach
    Bastii problemy stwarzało ich skanalizowanie i rury zostały
    umieszczone na zewnątrz budynków. Sprawiło to, że ich współcześni
    mieszkańcy zlokalizowali swe toalety na balkonach. Nawet to
    rozwiązanie mi się podoba, bo: po pierwsze toaleta nie zajmuje
    części mieszkalnej, a po drugie całkiem przyjemnie jest załatwiać
    potrzebę na świeżym powietrzu :)
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86892269.html



  • aseretka 12.11.08, 15:09
    Jeszcze ostatnie spojrzenie na Bastię
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86892477.html
    i po prawie trzech godzinach zwiedzania ruszamy w drogę na camping
    w Marina d`Erba Rossa położony w okolicach Ghisonaccii. Droga należy
    do najprostszych na Korsyce, więc z założenia wynikało, że
    powinniśmy te 85 km przebyć w godzinę. Niestety dojazd w okolice
    Borgo zajął nam około godziny ze względu na liczne korki. Dalej
    poszło już sprawniej przed 21:00 docieramy do miejsca noclegu.
    Jednym z pilotów Eurocampu okazuje się być Polka Magda, studiująca w
    moim rodzinnym mieście anglistykę. Wczuwając się w rolę Madzia stara
    która się nam przybliżyć uroki Korsyki i wychodzi jej to nawet
    nieźle, ale ja zdołałam już wcześniej zgłębić tajniki tej wyspy i
    znam miejsca, które zamierzam zobaczyć. Rozmowa zaczyna więc się
    toczyć na temat miejsc, które ja polecam do odwiedzenia w Łodzi. Aby
    przybliżyć uroki naszego miasta mąż pożycza Magdzie "Spacerownik po
    Łodzi" autorstwa Ryszarda Bonisławskiego, wielkiego miłośnika i
    piewcy Ziemi Obiecanej. Jeszcze wymiana kilku grzecznościowych zdań
    i lądujemy z wyznaczonym namiocie. Powitalnego wina brak, ale nie
    przejmujemy się tym. Jesteśmy głodni i pora zjeść coś porządnego na
    obiado-kolację. No to na szybko spaghetti bolonesse z wołowiną z
    puszki. Do tego zakupione w Lamporecchio toskańskie wino i żyć nie
    umierać...
  • petromin 05.11.08, 22:07
    Też się szykuje na Twoje opisy z podróży i powrót do moich wspomnień z pobytu 5
    lat temu.
  • aseretka 06.11.08, 15:23
    Miło mi odswieżyć Twoje wspomnienia:)
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 07.11.08, 16:53
    Zadroszczę ci tych wrażeń ,ale z pełną życzliwoscią. Pozdrowienia
  • aseretka 12.11.08, 15:06
    Myślę, że niedługo też się zdecydujesz na odwiedzenie Korsyki.
  • aseretka 13.11.08, 12:48
    Dzień 2 - sobota.
    Wstajemy o z bratową o 7:00. Jest już widno i można w spokoju wypić
    poranną kawę przy czytaniu książki. Reszta niech śpi, przynajmniej
    jest spokój. Między 8:00 a 8:30 zaczyna się wygrzebywać z sypialni
    reszta towarzystwa. Czas na śniadanie.
    Przed 10:00 już jesteśmy gotowi do plażowania. Camping Marina
    d`Erba Rossa położony jest tuż przy pokrytej drobnym piaskiem,
    szerokiej plaży Pinea otoczonej palmami i drzewami piniowymi.
    Zwiedzone przez nas wcześniej sanitariaty i łazienki campingowe
    sprawiają też dobre wrażenie. Ogólnie camping jest czysty i sprawia
    przyjemne wrażenie, ale... wszystko się tu poci. Z rosnących drzew
    co chwilę skapuję jakiś sok, plamiący powierzchnię namiotów i
    ubrania osób przebywających na powietrzu. Na plaży za to cudnie.
    Złocisty piasek, cieplutka, krystalicznie czysta woda. W oddali
    majaczą zarysy gór. Z rozkoszą oddajemy się plażowaniu i kąpieli w
    cieplutkiej wodzie. Przeźroczyste odmęty Śródziemnego Morza
    zachęcają do kąpieli. Cielę i Zuza z radością włażą do morza. My też
    nie wytrzymujemy w 35 stopniowym upale. Jak dla mnie woda jest
    jednak zbyt ciepła, ale i tak siedzenie w niej jest lepsze niż
    skwierczenie na plaży. W sielskiej atmosferze plażowania i kąpieli
    czas upływa nam aż do obiadu, na który szybko przygotowuję czerwony
    barszczyk i ziemniaki puree z grubo pokrojonymi skwareczkami z
    brzuszka.
    Po obiedzie znowu kąpiele i plażowanie. Mieliśmy zamiar iść teraz na
    basen, jednakże okazało się to totalnym niewypałem. Moim zdaniem
    szkoda płacić 3,50 euro za korzystanie z niego podczas pobytu na
    campingu Marina d`Erba Rossa. Basen położony jest tuż przy plaży i
    nie ma żadnych specjalnych zalet. Leżaków na nim mało, a atrakcji
    żadnych. Nawet zjeżdżalni nie ma. Ludzi za to, jak mrówków i z braku
    leżaków pozostałoby wylegiwanie się na betonowych płytach.
    Wykupienie więc u pilotów Eurocampu 4 opasek po okazyjnej cenie 3
    euro od osoby uważam za niepotrzebny wydatek. Bardziej podoba mi się
    leżenie na plaży i pływanie w odmętach Morza Śródziemnego.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86927831.html
    Wieczorem zakupy w markecie U w Ghisonaccii. Jak okazuje się wcale
    nie jest tak drogo. Ładujemy do koszyka 10 jaj (2,39 euro), szynkę
    konserwową (360 g 1,36 euro), pomidory (1,60 euro/kg), ziemniaki
    (2,46 euro/5kg), litr mleka (0,84 euro), smarowidło do chleba (1,74
    euro), dannonki dla dziewczynek (1,05 euro za 4 szt.), chleb (2,20
    euro), 4 bagietki (0,70 euro za szt.), wodę mineralną (6 butelek
    2,70 euro), 6 gazowanych napojów cytrynowych (0,27 euro/1,5 l) oraz
    korsykański miód za 3,29 euro. Kupujemy jeszcze, na następny dzień
    na obiad, ryby za 14,01 euro, 30 buteleczek (0,25 l) piwa
    Kronenbourg za 8,90 euro oraz 6 puszek korsykańskiego piwa
    kasztanowego Petra za 6,79 euro. Obładowani zakupami wracamy na
    kolację.
    Noc okazuje się koszmarem. Makabra zaczyna się około 22:00 i kończy
    około 4:00 nad ranem. Gdzieś niedaleko campingu zlokalizowana jest
    dyskoteka i głośne dźwięki instrumentów perkusyjnych nie pozwalają
    zasnąć. Dziewczynki też się budzą i zaczynają marudzić, że odgłosy
    podobne do tamtamów nie dają spać. Na melodię dźwięcznego : łub,
    łub, łub próbuję nucić kołysankę "Aaaa, koty dwa", co tylko rozbudza
    wesołość. Pozostaje tylko jedno wyjście, czyli włączenie dzieciakom
    filmu na komputerze. Po obejrzeniu połowy "Opowieści z Narnii",
    Zuzia i Ciele usypiają. My też trochę przysypiamy, ale jest to sen
    płytki, z przerwami. Z radością witam wstający dzień, bo nie trzeba
    się przewracać na łóżku.
  • Gość: Aśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 20:16
    Byłam na tym campingu parę ładnych lat temu - we wrześniu i było
    cicho i spokojnie. Miejsce rzeczywiście wspaniałe, piękna plaża,
    widoki, generalnie bardzo ładny camping. Ale chciałam napisać o
    czymś innym, a mianowicie o nocnych głośnych campingowych
    atrakcjach. Jeżdżę sporo ale w tym roku przeżyłam istny koszmar na
    campingu Mar i Sol w Langwedocji. Łomot zaczynał się około 22 i
    trwał do 3 w nocy I to każdego dnia. Muzyka docierała do nas z
    trzech campingów - istna kakofonia dźwięków! Byliśmy tam 7 dni i z
    dnia na dzień robiłam się coraz bardziej zmęczona i poirytowana.
    Moje dzieci zreszta też. Marzyłam o wyjeździe stamtąd i odpoczynku,
    a to przcież był mój urlop. Nie wiem skąd przekonanie wśród
    animatorów rozrywki, ze ludzie na wakacjach chcą po nocach słuchać
    głośnej muzyki, wrzasków animatorów itp. Oprócz młodzieży na
    campinach jest przecież masa rodzin z małymi dziećmi.
  • aseretka 14.11.08, 12:26
    > Byłam na tym campingu parę ładnych lat temu - we wrześniu i było
    > cicho i spokojnie.
    We wrzesniu też już było cicho, ale do końca siernia istny horror.
    Chociaż po trzech nocach trochę przywykliśmy. Dyskoteki campingowe,
    też były, ale nie były one aż tak hałasliwe, jak ta oddalona kilka
    kilometrów od campingu.
  • lafenda 14.11.08, 19:49
    Aseretko chyba byliśmy w podobnym czasie na tym campingu, my byliśmy
    28.09-06.09 :)
    Ale my mamy na tyle twardy sen, że nam odgłosy z dyskoteki nie
    przeszkadzały i naszym dzieciom również, nawet jak, któreś z dzieci
    obudziło nas w nocy to wszyscy bez problemów zasypialiśmy mimo
    odgłosów z dyskoteki. Może Wasz namiot stał bliżej...

    Mnie najbardziej przeszkadzała niemiecka młodzież robiąca straszny
    syf w łazienkach i to, że łazienki były sprzątane i częściowo
    zamykane w godzinach największego obleżenia przez co robiły się
    kolejki.

    Ale tak ogólnie camping fajny i polecam :))
  • aseretka 17.11.08, 12:25
    > Aseretko chyba byliśmy w podobnym czasie na tym campingu, my
    > byliśmy 28.09-06.09 :)
    Prawie dokładnie w tym samym czasie. My byliśmy od 29.08 do 07.09.

    > Mnie najbardziej przeszkadzała niemiecka młodzież robiąca straszny
    > syf w łazienkach i to, że łazienki były sprzątane i częściowo
    > zamykane w godzinach największego obleżenia przez co robiły się
    > kolejki.
    Niemiecka młodzież była oddalona od naszego namiotu, więc nam nie
    przeszkadzała. Zgadzam się natomiast, co do sprzątania łazienek.
    Trudno było przewidzieć, kiedy paniom sprzatającym zachce się
    sprzatać. A wystarczyłoby gdyby jak na innych campingach wywieszsona
    była kartka z godzinami, w których ze względu na sprzątanie
    sanitariaty są zamknięte.
  • bah77 17.11.08, 20:03
    > Noc okazuje się koszmarem. Makabra zaczyna się...

    Aseretko, czy uważasz, że zwiedzanie takiego regionu, jak Korsyka,
    z tylko 1 miejsca noclegowego jest warte polecenia (jest tam wiele
    kempingów)?

    Pozdrawiam serdecznie

    bah77
  • aseretka 18.11.08, 07:51
    Bahu, ja nie polecam. Opisuję wyłącznie swoje doświadczenia. Na
    pewno lepiej jest objechać Korsykę zatrzymując się na nocleg w
    różnych miejscach. Weź przy tym pod uwagę, że nie podróżuję ze swoim
    namiotem i nawet nie miała bym chęci rozbijania go codziennie w
    innym miejscu i zwijania następnego ranka. Podróżowanie z dziecmi
    też nie ułatwia codzienniej włóczęgi. Uważam jednak, że mimo pobytu
    stacjonarnego i nastawienia na chociaż połowiczne leniuchowanie
    udało mi się zobaczyć spory kawałek wyspy. A jeżeli moje opisy tego
    co widziałam komukolwiek sie przydadzą, to będzie mnie to cieszyło.
  • bah77 18.11.08, 08:38
    > Opisuję wyłącznie swoje doświadczenia.

    Aseretko, właśnie o nie pytałem.

    Z Twojej odpowiedzi wnioskuję, że tylko ja tak mam, że przeklinałem
    nocne powroty ze zwiedzania na stacjonarny nocleg na Korsyce.

    > Weź przy tym pod uwagę, że nie podróżuję ze swoim namiotem i nawet
    > nie miała bym chęci rozbijania go codziennie
    > innym miejscu i zwijania następnego ranka.

    Czyli polecanie przeze mnie rodzinom z dziećmi min 3-4 miejsc
    noclegowych/ 2 tygodnie na Korsyce jest bez sensu (choć z taniością
    mam wielkie problemy, to widziałem, że oprócz kempingów, są tam
    także bungalowy, tani hotel w Corte itp.)?
    Lepiej nocować na jednym, nawet hałaśliwym kempingu?

    Pozdrawiam serdecznie

    bah77
  • lafenda 18.11.08, 13:47
    bah77 napisał:
    >
    > Czyli polecanie przeze mnie rodzinom z dziećmi min 3-4 miejsc
    > noclegowych/ 2 tygodnie na Korsyce jest bez sensu (choć z
    taniością
    > mam wielkie problemy, to widziałem, że oprócz kempingów, są tam
    > także bungalowy, tani hotel w Corte itp.)?
    > Lepiej nocować na jednym, nawet hałaśliwym kempingu?
    >
    > Pozdrawiam serdecznie
    >
    > bah77


    Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, że również odpowiem na to
    pytanie :)

    Rónież byłam na tym campingu i my też mieszkaliśmy w namiotach
    Eurocempu, mamy 2 małych dzieci (2 i 5lat) i po pierwsze namiotów
    Eurocampu nie trzeba rozbijać, po drugie jest tam coś w rodzaju
    kuchni (a gotowaliśmy sami) po trzecie nie trzeba wozić naczyń ani
    innych akcesorii kuchennych. I wogóle wygodniej jest spędzać wakacje
    w jednym miejscu niż pakować i rozpakowywać się co chwile.
    Oczywiście można wyunajmować domki (ale śmiem wątpić czy znalazłabym
    4os. bungalow za 15-10EUR) a hotel dla mnie zupełnie odpada nie
    tylko ze względu na cenę.
    Natomiast byłam już na wielu campingach i ten na pewno nie był
    hałaśliwy a głośna muzyka pochodziła z campingu obok, jak już
    pisałam mnie w nocy nie przeszkadzała.

    Podsumowując spędziłam na Korsyce 10 dni, bardzo mi się podobało i
    absolutnie nie żałuję, że tam pojechałam. Pomimo, że mieszkaliśmy w
    jednym miejscu i nie mogliśmy wszystkiego zobaczyć. Lepiej poznawać
    Korsykę tak niż nie poznać jej wcale...
    Wrócimy na Korsykę za parę lat i wtedy objedziemy ją z namiotem ale
    teraz też było warto jechać a słuchając Twoich rad powinnam sobie
    taki wyjazd darować...
  • bah77 18.11.08, 14:47
    > Lepiej poznawać Korsykę tak niż nie poznać jej wcale...

    Czytałaś bardzo nieuważnie - zastanawiałem się tylko, jak jest
    zwiedzać Korsykę _lepiej_.

    > I wogóle wygodniej jest spędzać wakacje
    > w jednym miejscu niż pakować i rozpakowywać się co chwile.

    Co kto lubi.
    Ale nie zadawałem pytania miłośnikom wczasów w Egipcie, tylko
    Aseretce, która do tej pory uwielbiała zwiedzanie i nie narzekała na
    zmianę miejsca pobytu co kilka dni.

    bah77
  • aseretka 18.11.08, 15:38
    > Z Twojej odpowiedzi wnioskuję, że tylko ja tak mam, że
    > przeklinałem nocne powroty ze zwiedzania na stacjonarny nocleg
    > na Korsyce.
    Chociaż lubię włóczęgę jednak w pewien sposób przedkładam
    zarezerwowane miejsce na nocleg nad szukaniem codziennie innego
    miejsca do noclegu. Gdybym miała zarezerwowane 2-4 miejsca pewnie
    zdecydowałabym się to wykorzystać. Niestety rezerwacja (w moim
    przypadku) była możliwa tylko w tym jednym miejscu. A dyskoteki po
    zakończeniu sierpnia również się skończyły. Poza tym, czy mogłabym
    mieć gwarancję, że w innym miejscu nie byłoby by akurat hałaśliwie?
  • bah77 18.11.08, 16:51
    Rozumiem z tego, że każdy powinien sam decydować, w ilu miejscach
    najlepiej zatrzymać się na nocleg na Korsyce, aby poznać jej piękno.

    To już więcej nie zaśmiecam Ci wątku.

    Pozdrawiam

    bah77

    P.S.: Może zainteresuje Cię ciekawa i poetycko opisana wycieczka
    samochodowa z małymi dziećmi (na konkurencyjnym Forum)?

    www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=17704
  • aseretka 14.11.08, 12:53
    Dzień 3 – niedziela.
    Śniadanie o 7:00, bo przed nami dziś wycieczka na południowe krańce
    wyspy. Już przed 8:00 jesteśmy gotowi do wyjazdu w kierunku
    Solezary. Przed mostem na rzece Solenzara droga D268 prowadzi w
    górzyste okolice Korsyki. Najpierw zbocza porasta makia, ale z
    czasem drzewa stają się coraz wyższe. Po ok. 8-10 km docieramy do
    rzeki z trzema kamienistymi kąpieliskami, gdzie robimy krótką
    przerwę podziwiając wspaniały widok na okolice.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,86936314.html
    Jeszcze chyba za wcześnie na kąpiele i plażowanie, bo nad Solenzarą
    ani żywego ducha. Zanim jednak odjedziemy pojawiają się na parkingu
    pierwsi wczasowicze, którzy rozkładają na kamieniach maty i leżaki.

    Jedziemy dalej przez korsykański Parc Naturel. Piękne widoki
    rozciągają się niemal z każdego odcinka krętej drogi. Im bliżej
    Przełęczy Bavella tym droga staje się coraz bardziej kręta, a za
    każdym zakrętem, aż do połączenia łańcuchów górskich, ukazują się
    coraz cudowniejsze krajobrazy. W chłodnym, liściastym lesie Foret
    de Bavella na ciemnozielonych łąkach kwitną fiołki alpejskie, orliki
    i górskie osty. Skaliste zbocza porastają czarne, korsykańskie
    sosny. Przy drodze kamienista chata, a na jej wysuniętym ku drodze
    tarasie siedzi prawdopodobnie przy śniadaniu trzech panów. Dziwimy
    się, że komuś chce się mieszkać na takim odludziu, chociaż patrząc z
    innej strony sama chętnie bym zamieszkała tak z dala od cywilizacji.
    Leżąca na wysokości 1218 m Col de Bavella to prawdziwe cudo. Surowe
    skały otoczone zielenią sosen. Wszyscy wpadamy w zachwyt nad
    prześlicznymi widokami na okoliczne szczyty i doliny.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87119928.html
    Na przełęczy krzyż i ustawiona pośród kamieni figura Matki Bożej.
    Pod nią, na rumowisku z kamieni tabliczki zawierające intencje Do
    tego posągu Notre-Dame des Neigres co roku 5 sierpnia podążają
    pielgrzymki. Całości obrazka dopełniają przechodzące po zboczach
    krowy, które nic a nic nie dbają o stromizmy górskich zboczy. Na
    przełęczy jest tak cudnie, że chciałoby się tu zostać na dłużej i
    wkroczyć w górski świat.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87120266.html
  • petromin 15.11.08, 14:02
    Chyba z kilometr od Bavelli jest Trou de la Bombe czyli takie okno skalne. Udało
    się Wam to zobaczyć?

    petromin.univ.szczecin.pl/Korse506.jpg
  • aseretka 17.11.08, 12:26
    Niestety nie. Pewnie dlatego, że nie wiedziałam nawet, iż coś
    takiego istnieje:(
  • aseretka 17.11.08, 12:30
    Jedziemy teraz w dół niezabezpieczoną niczym po prawej stronie
    drogą. Można doznać zawrotów głowy spoglądając w dół i myśląc, co by
    było, gdyby samochód stoczył się w przepaść. Znowu wjeżdżamy w las
    korsykańskich czarnych sosen. Mijamy położony po lewej stronie
    hipodrom i dojeżdżamy do małej, ładnej miejscowości Zonza z kilkoma
    restauracjami i kawiarniami. Urocze kamienne domy i kamienny kościół
    wybudowany na skraju miasteczka. Dzięki pięknemu położeniu w
    miejscu, gdzie stykają się trzy trasy prowadzące przez Alta Rocca
    (regionu należącego do rodziny szlacheckiej władającej niegdyś całym
    południowym obszarem wyspy) miasteczko stało się turystycznym
    centrum regionu. Z miejscowości tej prowadzi wiele szlaków w
    górzyste rejony Korsyki.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87168712.html
    Droga D368, która wiedzie z Zonzy do Porto Veccio prowadzi znowu
    przez wspaniałe lasy regionu Alta Roca.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87169082.html
    W okolicach małej wioski L`Ospendale zatrzymujemy się przy zaporze
    wodnej. Ciemnoniebieska woda wspaniale harmonizuje z zielenią
    sosen, błękitem nieba i szarością skał. Aż by się chciało zostać tu
    na dłużej, poplażować i popływać.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87168937.html
    W pobliżu zbiornika znajduje się szlak prowadzący do wodospadu
    Piscia, ale z braku czasu nie decydujemy się na podziwianie tego
    cudu natury, bowiem, jak głosi przewodnik, droga w obie strony
    zabiera ok. 1,5 h.
    Za zaporą wodną Z okolic L`Ospendale podziwiać też można imponujący
    widok na Porto Veccio i szmaragdowe morze. Niestety, mimo pięknej
    pogody, widok pokryty jest lekką mgiełką unoszącą się znad morza.
    Ale i tak fajnie jest popatrzeć z góry na miasto i zatokę.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87169258.html
  • aseretka 18.11.08, 08:20
    Do Porto Vecchio dojeżdżamy w samo południe. Trudno jest ze
    znalezieniem miejsca do parkowania w okolicach Starego Miasta, ale
    jakoś udaje nam się zaparkować ciut poniżej, na drodze prowadzącej
    do portu. Ponieważ dzisiaj niedziela nie trzeba uiszczać opłaty za
    parkowanie.
    Chociaż fortyfikacje Porto Vecchio powstały w 1539 r. Stare Miasto
    nie wydaje się aż tak bardzo stare. Jego centralnym miejscem jest
    Plac de la Republiqe z białym kościołem i licznymi kawiarniami
    zgromadzonymi wokół rosnącego na środku wielkiego drzewa. Kawiarnie
    i sklepiki zajmują też miejsce przy niemal wszystkich uliczkach
    Starówki.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87169484.html
    Na jednym z placyków trafiamy na targ, gdzie mieszkańcy Korsyki
    sprzedają lokalne specjały. Na rozłożonych ladach piętrzą się góry
    suszonych kiełbas i szynek, stoją słoiki z miodami i lokalnymi
    konfiturami, bieleją się i żółcą miejscowe owcze i kozie sery.
    Kupujemy apetycznie wyglądające canistrelli - ciastka z migdałami i
    orzechami o lekko cytrynowym smaku. Są pyszne i żałuję, że nie
    wzięłam więcej, ale nie chce mi się już wracać, bo właśnie
    dochodzimy do Francuskiego Bastionu.
    We wnętrzu kamiennej prostokątnej baszty wystawa współczesnych
    obrazów, a z okien twierdzy rozciąga się wspaniały widok na leżący
    poniżej port, otoczoną piniami i dębami korkowymi zatokę oraz
    saliny, z których pozyskiwana jest sól morska.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87169660.html
    Upał daje się we znaki i opuszczając Porto Vecchio postanawiamy
    odpocząć z godzinkę lub dwie na jednej z pobliskich plaż:
    Palombaggia lub Santa Giulia. Wybór padł na Palombaggię położoną
    przy Baie de Rondinara. Jednakże ta lokalna atrakcja jakoś nie
    wprawiła nas w zachwyt i uznaliśmy, że o wiele ładniej prezentuje
    się ona na zdjęciach w widokówkach. Piasek, który z daleka lśnił w
    słońcu bielą z bliska okazał się wcale nie taki miękki i biały.
    Uroku wąskiej plaży dodawały czerwone skałki i zielone parasole
    pinii.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87323599.html
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87323732.html
    Aby skorzystać z prysznica i opłukać się z morskiej soli trzeba
    zapłacić 10 eurocentów. Za tę sumę w położonym obok barze otrzymuje
    się kurek pozwalający na włączenie dopływu wody.

    Po kąpieli, wypoczynku i zjedzeniu kilku kanapek ruszamy w dalszą
    drogę do Bonifacio. Jadąc drogą wzdłuż zatoki podziwiamy z góry
    przepiękny widok na rozciągającą się w dole plaże. Widok zapiera
    dech w piersiach i uznajemy, że Palombaggia widziana z oddali może
    zachwycać.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87323897.html
  • aseretka 20.11.08, 15:24
    Parę minut po 15:00 dojeżdżamy do Bonifacio. Parkingi z
    napisem „Gratuit” wcale nie okazują się bezpłatne. Owszem bezpłatnie
    można z nich korzystać, gdy wykupi się u przewoźnika wycieczkę
    łodzią. Parkujemy więc na parkingu miejskim tuż przy porcie ( 1,50
    euro za godzinę ) i wędrujemy wzdłuż nabrzeża w kierunku Starego
    Miasta.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87374864.html
    Znajdująca się przy kościele St-Erasme schodkowa ulica prowadzi z
    nabrzeża do Col St-Roch, gdzie stoi biała kaplica św. Rocha. Jest to
    przy tym świetny punkt widokowy na morze i biały klify. Z drugiej
    strony podziwiać można widok na port osłonięty przed wiatrem 60
    metrowymi skalnymi ścianami.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87375138.html
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87375337.html
    Na Starówkę wchodzimy przez masywną genueńską bramę Porte de Genes,
    która niegdyś stanowiła jedyne wejście do miasta i zagłębiamy się w
    labirynt średniowiecznych uliczek i zaułków, gdzie kłębią się tłumy
    turystów.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87375485.html
    Na głównym placu miasta - Ste-Marie-Majeure stoi pochodząca z XIV w.
    świątynia oraz znajduje się loggia, która niegdyś była miejscem
    obrad sądu. Zaglądamy do żółto-piaskowego kościołka St-Joannes-
    Baptista i do jedynej na Korsyce gotyckiej świątyni St-Dominique. Z
    placu, gdzie stoi pomnik Żołnierzy Legii Cudzoziemskiej jeszcze raz
    podziwiamy widok na wąską, otoczoną klifami zatokę, w której
    położony jest port.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87375787.html
    Rampe St-Jacques dochodzimy do jednej z wież bastionu, u stóp której
    znajdują się legendarne schody Escalier du Roi d`Argon wykute w
    skale w ciągu jednej nocy. Dzieciaki są jednak już zmęczone i nie
    podejmujemy się wędrówki pod klify po 187 skalistych stopniach.

    W planie był jeszcze przejazd drogą N196 przez Zatokę Ventilegne i
    powrót do Porto Vecchio N859 przez Figari i Scotta. Wydaje mi się
    jednak, że jest już zbyt późno na taką podróż. Poza tym daje się we
    znaki niezbyt dobrze przespana noc, więc decydujemy się powrócić na
    camping znaną nam już drogą N198.
    Na campingu jesteśmy przed 19:00. Przejechane 241 km. Na obiado-
    kolację ze smakiem zjadamy usmażone, kupione wczoraj ryby.
    Noc znowu koszmarna przy dźwiękach dyskoteki. Na szczęście jutro
    można dłużej pospać.
  • Gość: Karolina IP: *.tktelekom.pl 17.11.08, 15:07
    Mieszkaliście w namiotach? Jak było z bezpieczeństwem rzeczy
    zostawianych w namiotach? Trzymaliscie część w samochodzie czy
    wszystko w namiotach? Nic nie zgineło?
  • aseretka 18.11.08, 07:44
    Od 12 lat podróżuję z Eurocampem i przeważnie wynajmuję noclegi w
    namiotach. Nigdy nic nie zginęło. Nie mniej jednak opuszczając
    namiot ważniejsze/cenniejsze rzeczy typu: karty kredytowe,
    paszporty, kamera, aparat, laptop zostawiamy w bagażniku.
  • Gość: Fredzio do Aseretk IP: *.zwm.osi.pl 18.11.08, 21:10
    Korsyka chodzi za mną od lat, ale staje się coraz bardziej
    niespełnialnym marzeniem (ale podobno nie ma takich - jeśli można o
    czymś marzyć, to ponoć można to osiągnąć) ze względu na problemy
    zdrowotne. Ostrożnie planuję na przyszły rok Toskanię ( ... zawsze
    wspaniała), może Umbrię, którą kiedyś zwiedziłem w biegu, a Korsyka,
    moze Sardynia ...
  • aseretka 19.11.08, 11:35
    Życzę zdrowia:) i dalszej możliwości podróżowania. Nawet
    takiego "ostrożnego".
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 19.11.08, 21:29
    Dzięki za dobre słowo, pozdrowienia.
  • aseretka 21.11.08, 12:38
    Dzień 4 - poniedziałek.
    Poranna kawa, cisza i błogi spokój. Po 8:00 spaceruję do pobliskiego
    Spara po świeże pieczywo. Bagietki tu nieco droższe niż w U, bo po
    0,90 euro. Wrzucam jeszcze do koszyka serek camembert
    (1,10 euro) 6 małych joghurtów (po 0,20 euro za sztukę) i prawie
    dwukilogramowego kurczaka za 7,08 euro. Gdy wracam na camping
    wszyscy jeszcze śpią, więc spokojnie zabieram się za przygotowanie
    śniadania jednocześnie podszykowując obiad. Widocznie zapach
    podsmażanego kurczaka pobudził towarzystwo, bo zaczynają się
    wygrzebywać z sypialni. Poranna toaleta, śniadanie i można iść na
    plażę.
    Pogoda cudna. Na plaży słychać coraz więcej polskiej mowy. Dojechało
    sporo rodaków, więc zaczynam się czuć jak w Międzyzdrojach.
    Po obiedzie spacer po Ghisanocii. Miasteczko właściwie nie oferuje
    niczego ciekawego. Kilka lodziarni, skupione wzdłuż głównej drogi
    restauracje, kilka sklepików oferujących lokalne produkty.
    Oddalona o ok. 20 km Solenzara okazuje się równie mało ciekawą
    miejscowością. Ot takie sobie wypoczynkowe miasteczko z hotelami,
    pensjonatami i kilkoma sklepikami. Jak dla mnie nudno. Nawet zdjęć
    nie warto robić.
    Wracamy na camping. Jutrzejszy dzień zapowiada się ciekawiej.
  • aga72 21.11.08, 22:35
    fajnie sie czyta, chociaz 4 dzien nudny. czekam na piaty. zdjecia
    urozmaicaja wypowiedz i pozwalaja zobaczyc to, co opisujesz.
  • aseretka 24.11.08, 08:17
    Dzień 5 - wtorek.
    Pobudka przed 7:00. Śniadanie i wyjazd o 7:30. Jedziemy drogą D344,
    która początkowo jest prosta i mało ciekawa. Mijamy kilka wiosek,
    plantacje drzew laurowych i po półgodzinnej jeździe wkraczam na
    krętą drogę prowadzącą wzdłuż wąwozów rzeki Fium`Orbu. Te należące
    do Parku Narodowego tereny leżące pomiędzy Ghisanoccia a Monte
    Renoso słyną zarówno z niedostępności jak i z pięknych widoków.
    Droga biegnie między wznoszącymi się na wysokość 300 m n.p.m.
    skalnymi ścianami porośniętymi bukowymi i sosnowymi lasami.
    Mijamy zbiornik retencyjny z małą elektrownią wodną i wkraczamy w
    kamienny świat. Wąwozy robią niesamowite wrażenie a droga w pełni
    zasługuje na nazwę widokowej. Rumowiska skalne, strome szczyty gór,
    porośnięte bukowymi i sosnowymi lasami skalne ściany, płynący w dole
    po kamieniach górski potok i niczym nie zabezpieczona kręta droga
    przyprawiają o zawrót głowy.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87477035.html
    Tereny są tak niedostępne, że w 1815 r. został tu opracowany plan
    bezpiecznego schronienia dla Napoleona po jego ucieczce z Elby.
    Po minięciu kolejnego zbiornika retencyjnego dojeżdżamy do położonej
    w malowniczej kotlinie niewielkiej wioska Ghisoni. Nad kotliną
    wznoszą się dwa majestatyczne szczyty: Christe Eleison i Kyrie
    Eleison.
    Wjeżdżamy w obszar ciemnego lasu czarnych, korsykańskich sosen.
    Zbocza gór porastają ciemnozielone paprocie. Droga jest coraz
    węższa, ale na szczęście ruch jest niewielki i można jechać
    środkiem.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87521574.html
    W tych górskich, zdawałoby się niedostępnych ostępach natrafiamy na
    środku drogi na krowę karmiącą cielaka. Trzeba się zatrzymać i
    umożliwić matce nakarmienie dziecka. Zuzia i Celina są zachwycone
    tym widokiem, a ja żałuję, że nie wyciągnęłam z torby aparatu. Mućka
    po chwili ustępuje nam drogi i jedziemy dalej ku przełęczy Sorba.
  • aseretka 28.11.08, 07:54
    Z położonej na wysokości 1311 m n.p.m. Col de Sobra roztacza się
    cudny widok na górzyste wnętrze Korsyki, szczyt Punta Muru ( 1565 m
    n.p.m. ) na północy oraz Monte Renoso (2352 m n.p.m.) na południu.
    Patrzymy na wijącą się drogę prowadzącą w dolinę i po chwili
    zjeżdżamy w dół. Gołoborza pokryte martwym lasem sprawiają
    niesamowite wrażenie. Od patrzenia w dół można dostać zawrotów
    głowy. Krajobraz iście księżycowy. Skalne rumowiska porastają
    suchorośla i górskie osty.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87521876.html
    Jednak im niżej, tym robi się bardziej zielono. Suchorośla ustępują
    miejsca paprociom, skrzypom i widłakom. Sosny są zieleńsze i
    mieszają się z kasztanowcami.

    Wjeżdżamy na drogę N 193 i kierujemy się ku przełęczy Vizzavona.
    Króluje tu ukształtowany przez lodowiec masyw granitowy ze stromymi
    skałami i głębokimi wąwozami.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87690419.html
    Zatrzymujemy się na znajdującym się tu parkingu i oznaczonym
    szlakiem kierujemy się ku znajdującym się powyżej ruinom fortu oraz
    położonemu dalej wodospadowi. Po 15 minutach docieramy do górskiej
    fortecy i odsapnąwszy ździebko idziemy dalej. Ścieżka jest wąska i
    wyboista. Chwilami mam obawy, czy nie spadniemy w przepaść.
    Dziewczynki zaczynają marudzić, a i ja mam dosyć uciążliwej
    wędrówki. Jak zapowiadał przewodnik do Cascades des Anglais powinno
    się dotrzeć po ok. 30 minutach, a tu ni widu, ni słychu. Rezygnuję z
    dalszej wędrówki i przysiadam z Zuzią i Celiną na zwalonym pniu
    drzewa. Brat i bratowa decydują się na dalszą wędrówkę, a my z mężem
    i dziewczynkami podziwiamy śliczny widok na górskie zbocza i
    położoną poniżej dolinę.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87690595.html
    Po krótkim odpoczynku wracamy na parking, a po drodze doganiają nas
    pozostali członkowie wyprawy. Dotarli do wodospadu, ale nie wzbudził
    on w nich zachwytu. Z ich opisów widzę, że nie ma co żałować
    przerwanej wędrówki.
  • aseretka 02.12.08, 15:13
    Jedziemy dalej N193 w kierunku Ajaccio. Z górzystych obszarów
    wkraczamy na rozległy płaskowyż. Miasto wita nas ulicznym ruchem i
    korkami. Ponieważ akurat zwolniło się miejsce parkujemy przy Cours
    Napoleon w okolicach kaplicy św. Rocha. Dalej powędrujemy sobie
    pieszo.
    Skręcamy w wąską uliczkę prowadzącą do Palais Fesch, w którym
    zgromadzona jest kolekcja włoskich dzieł sztuki. Podczas kampanii
    włoskiej kardynał Joseph Fesch – wuj Napoleona, który został
    kwatermistrzem swojego siostrzeńca - zgromadził wiele dzieł sztuki,
    głównie obrazów, które można podziwiać dziś w jego pałacu. Tuż obok
    znajduje się wzniesiona w 1857 r. przez Napoleona III Chapelle
    Imperiale, będąca miejscem pochówku kardynała Fescha i jego siostry
    Letycji.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87814054.html
    Idąc dalej wąską uliczką pełną kramów i sklepików dochodzimy do
    Placu Marechal Foch, gdzie centralne miejsce zajmuje Lwia Fontanna z
    marmurowym posągiem Napoleona Bonaparte. I znowu cesarz ubrany w
    rzymską togę jakoś niepodobny jest do znanego mi z malowideł
    Napoleona. Nawet w twarzy trudno jest dopatrzyć się podobieństwa.
    Rozległy, ocieniony palmami plac sprawia jednak miłe wrażenie.
    Ładnie też prezentuje się na tle zieleni bladoróżowy Hotel de Ville.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87814073.html
    Przy skrzyżowaniu Rue Bonaparte i Rue Saint-Charles mijamy stojący
    tu Maison Bonapatre, dom rodziny Bonaparte, w którym przyszedł na
    świat Napoleon I. W jego wnętrzu zgromadzone zostały pamiątki po
    Napoleonie i jego rodzinie: meble, obrazy, stroje z epoki empire,
    biżuterię oraz maski pośmiertne i szablę cesarza.
    Na wysuniętym na południe cyplu króluje stara Cytadela, w której do
    dziś stacjonuje wojsko. Kamienne mury twierdzy przyozdabiają rosnące
    bujnie pióropusze palm.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87814099.html
    Z położonego nieopodal Pointe Maestrello roztacza się piękny widok
    na Zatokę d`Ajaccio. Oko cieszy krystalicznie czysta woda, wąska
    biała plaża i jasne domy na tle porośniętych lasami górskich zboczy.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87814112.html
    Przechodzimy obok budynku korsykańskiego Parlamentu, katedry Norte
    Dame de la Misericorde, w której ochrzczony został w 1771 r.
    przyszły cesarz Francuzów i dochodzimy do Placu d`Austerlitz, gdzie
    stoi kolejny, duży posąg Napoleona. Tutaj też cesarz przypomina
    bardzo rzymskiego zwycięskiego wodza, którego skronie wieńczy
    laurowy wieniec. Jakoś wcale mi się nie podoba taki Napoleon, ale
    cóż zrobić... widocznie tak Korsykańczycy widzą wielkiego syna swego
    narodu.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87814135.html

  • aseretka 03.12.08, 11:14
    Opuszczamy Ajaccio prowadzącą wzdłuż północnego wybrzeża zatoki
    Route des Sanguinaires i kierujemy się ku malowniczemu Pointe de la
    Parata. Po drodze mijamy zamożną dzielnicę mieszkaniową, hotele i
    piękne plaże z drobnym, złocistym piaskiem. Mimo, że do przylądka
    jest zaledwie 15 km przejazd utrudniają gigantyczne korki i
    pokonanie trasy zabiera prawie godzinę. Wreszcie dojeżdżamy.
    Skalisty cypel jest naprawdę uroczy. Na szczycie niezbyt wysokiego
    wzgórza stoi genuańska wieża strażnicza, a z pod jej stóp roztacza
    się wspaniały widok na leżące na południowym-zachodzie Iles
    Sanguinaires – Krwawe Wyspy, które mienią się czerwienią o zachodzie
    słońca. Niestety do zachodu jeszcze sporo czasu, więc nie jest nam
    dane podziwianie ich w pełnej krasie.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87931489.html
    Patrząc z przylądka na północ podziwia się natomiast prześliczną
    zatoczkę Anse de Minaccia z niewielką plażą.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87931855.html
    Nasyciwszy dusze widokami postanawiamy nasycić też i nasze ciała
    przed dalszą podróżą, więc w położonej przy parkingu restauracji
    zamawiamy pizzę (6,5 euro za szt.). Mija 14:00. Posileni ruszamy w
    dalszą drogę.

    Mając na względzie korki w okolicach Ajaccio oraz w samym mieście
    postanawiamy je ominąć jadąc drogą D 111b. Teraz jeszcze raz mamy
    możliwość podziwiania pięknego widoku na Anse de Minaccia. Dalej
    droga skręca jednak ku wschodowi i prowadzi przez górzyste tereny ku
    Przełęczy św. Antoniego. Krajobraz prawie jak w Andorze, choć górki
    może nieco niższe.
  • aseretka 04.12.08, 10:05
    Mijamy obrzeża Ajaccio i kierujemy się na N196 prowadzącą wzdłuż
    rzeki Mutuleju. Początkowo jedzie się dość szybko, bo droga jest w
    miarę prosta. Po kilkunastu kilometrach zaczyna się jednak coraz
    bardziej wić. Zbocza gór porastają bukowe i sosnowe lasy. Po
    górskich zboczach i po drodze chodzą samopas stada krów.
    Zadziwiające, że nikt ich nie pilnuje i jakoś same trafiają do
    zagrody. Przecież muszą być wydojone.
    Dojeżdżamy w okolice Petreto i zaczynamy się zastanawiać, czy warto
    skręcić w D 757 do Filitosy, czy jechać na wschód w kierunku Aulene
    i Solenzary. W planie mieliśmy zwiedzenie Filitosy – wioski
    pochodzącej z wczesnej epoki kamienia łupanego, z kamiennymi
    menhirami i dolmenami. To kusi, bo osobiście lubię takie klimaty
    ale... mija 16:00 i nie jestem pewna, czy warto. Zaglądam do
    przewodnika, gdzie napisano, że na zwiedzanie wykopalisk należy
    przeznaczyć ok. 2-3 godzin, że bilet kosztuje 4 euro ( czy na pewno?
    bo wydaje mi się, że gdzieś czytałam o 7-8 euro ) i że wykopaliska
    oraz muzeum czynne są codziennie, niestety nie napisano do której
    godziny. Jak podaje Hołowczyc do celu jest 26 km, co w górzystym
    terenie może oznaczać nawet godzinę jazdy. Przyjmując, że dojedziemy
    na 17:00, a wykopaliska są otwarte do 19:00 można by ryzykować, ale
    do pokonania zostaje jeszcze droga na camping o długości ok.100 km.
    Decydujemy się odpuścić sobie Fitosę i jedziemy przez Alta Roca.
    Pokonanie 18 km krętej, widokowej drogi do Aullene zabiera nam 40
    minut. Zatrzymujemy się na kilka minut w tej położonej na
    wysokości 850 m n.p.m. wiosce, w której największą atrakcją są
    stare korsykańskie domy, XVII-wieczny kościół oraz roztaczająca się
    wokół fantastyczna panorama.
    Dalej kierujemy się na niewielką wioskę Quenza skąd roztacza się
    prześliczny widok na Płaskowyż Coscione i przekraczając rzekę
    Criviscii docieramy do znanej już nam Zonzy. Nie zatrzymują się
    przejeżdżamy przez Przełęcz Bavella, a następnie wzdłuż rzeki
    Solenzara i o 20:20 docieramy na camping. Przejechane 283 km.
    Dziewczynki usnęły w samochodzie i jakoś nie mają chęci na kolację.
    Szybciutko robię im jednak kilka kanapek, które niemrawo zjadają
    popijając herbatą. Nie mam serca gonić ich do łazienki, więc idą
    spać na trolla. Rano obmyję je z podróżnego kurzu.
  • Gość: Aśka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.08, 12:43
    A ja do Filitosy dotarłam i muszę przyznać, że to było dla mnie
    wyjątkowo piękne miejsce - wzgórze porośnięte gdzie niegdzie
    oliwkami, wychodnie skałek. To miejsce ma swój urok i mnie
    przypomniało trochę moje ulubione kreteńskie klimaty. Spędziliśmy
    tak kilka godzin jadąc z Bonifacio do Calvi. Poprzedniego roku
    robiliśmy przymiarkę, tak jak Wy z Marina d'Erba Rossa, ale okazało
    się za daleko. W zasadzie to największe skupisko megalitów jakie
    widziałm na Korsyce. Próbowaliśmy zleźć także inne miejsca ale bez
    skutku, są bowiem niestety źle oznakowane lub wcale nie oznakowane.
    Pozdrawiam
  • aseretka 05.12.08, 07:40
    Coraz bardziej żałuje, ze nie udało mi sie zwiedzić Filitosy.
    Zwłaszcza, że tak ciepło piszesz o tym miejscu. Ponieważ jednak i
    tak wielu miejsc na Korsyce nie widziałam będę miała powód, by tam
    wrócić.
  • globtroter.org 26.11.08, 15:10
    Bardzo ciekawa relacja. Gratulacje!
    Troche zastanawia mnie ta (dosc wysoka) cena promu, chociaz w sumie
    jak piszesz bylo 6 osob. Czy rezerwowaliscie kabine?

    --
    Globtroter.Org - Podróże.
    Enoturystyka.
  • aseretka 28.11.08, 07:49
    > Bardzo ciekawa relacja. Gratulacje!
    Dziękuję:)

    > Troche zastanawia mnie ta (dosc wysoka) cena promu
    Czy wysoka? Cena jest w obie strony. Dwa bilety dokupiłam, co prawda
    później i zapłaciłam za nie drożej. Przeciętnie jednak wyszło
    noecałe 30 euro na osobę w jedną stronę. Opłata za samochód 1 euro.
    Czytałam na forum o wyższych cenach.

    > Czy rezerwowaliscie kabine?
    Nie. Gdybysmy rezerwowali, to nie po to, żeby potem opalać się na
    decku.
  • globtroter.org 28.11.08, 10:26
    Chyba masz racje :)
    My placimy srednio okolo 60 euro za 2 osoby + auto, ale bilet w
    jedna strone (rezerwuje wczesniej przez internet). Z Korsyki
    jezdzimy przewaznie na Sardynie stad bilet w jedna strone. Wiec
    jednak wychodzi na to sam (myslalem, ze moze sa jakies znizki dla
    dzieci).

    Pozdrawiam,

    --
    Globtroter.Org - Podróże.
    Enoturystyka.
  • aseretka 28.11.08, 12:59
    Oczywiście, że dla dzieci są zniżki. Ale wykupując bilety dla
    wnuczek niemal tuż przed wyjazdem zapłaciłam ze zniżką niemal tak,
    jak za dorosłą osobę, kiedy to rezerwacji promu dokonywałam pod
    koniec stycznia.
  • aseretka 05.12.08, 15:27
    Dzień 6 – środa.
    Jak zwykle ja i bratowa wstajemy najwcześniej. Poranna toaleta, kawa
    i kilkunasto minutowy spacer do pobliskiego marketu po pieczywo (
    bagietka 0,90 euro, chleb 2,30 euro ) i mleczko dla dziewczynek (
    0,87 euro/l ). Jeszcze smarowidło do chleba ( dwa opakowania w
    promocyjnej cenie za 2,14 euro ) i pomidory ( 1,06 euro ). Na obiad
    przewiduję dziś zabrany z Polski zawekowany schab i ziemniaki
    puree, więc nie ma potrzeby kupowania czegokolwiek.
    Gdy wracamy do namiotu reszta towarzystwa jeszcze śpi. Najpóźniej,
    bo około 9:00 wstają zmęczone wczorajszą wycieczką dziewczynki. Bez
    zbędnego marudzenia idą jednak z bratową na poranne mycie, a potem z
    apetytem ( mało zjadły wczoraj wieczorem ) zasiadają do mleka z
    czekoladowymi kuleczkami.
    O 10:30 jesteśmy już gotowi do plażowania w przeciwieństwie do
    naszych mieszkających naprzeciwko rodaków, którzy dopiero wygrzebali
    się z łóżek.
    Czas do obiadu upłynął nam znów na plażowaniu i morskich kąpielach.
    Morze jest spokojne i gładziutkie jak stół, więc dziewczynki chętnie
    same pływają na gumowych wałeczkach zwanych przez Francuzów
    frytkami, a przez Włochów spaghetti.
    Późnym popołudniem spacer po znajdującym się obok campingu mini zoo.
    Zuzia i Ciele są zachwycone zwierzątkami i tym, że mogą je karmić
    czerstwym chlebem. Podobają im się dzikie świnki, kangurki, strusie
    i jelonki. Zuzia jednak z rozrzewnieniem wspomina chodzące wolno
    pomiędzy samochodami żyrafy, które widziała przed rokiem będąc z
    nami w safari parku w Beekse Bergen.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87998161.html
    Jeszcze krótki spacer wzdłuż gaju palmowego i wracamy do namiotu.
    Na kolację rozpalamy grilla i pieczemy przywiezioną z Polski
    kiełbasę.
  • aseretka 08.12.08, 10:18
    Dzień 7 – czwartek.
    Pobudka o 7:00, bo dziś w planie wycieczka na Cap Corse. Toaleta,
    śniadanie i przed 8:00 jesteśmy zwarci i gotowi do wyjazdu.
    Zwiedzanie Bastii można już sobie odpuścić, więc przejeżdżamy tylko
    przez miasto kierując się ku miejscowości Erbalunga.
    Jedziemy malowniczą drogą wzdłuż wschodniego brzegu Cap Corse. W
    dole widać rozciągające się płachetki kamienistych plaż. Mijamy
    Miomo, gdzie na położonej przy plaży, na zielonej, łupkowej skale
    stoi dobrze zachowana genuańska wieżą strażniczą. Droga robi się
    coraz bardziej kręta i prowadzi skalną półką. Patrząc poniżej widać
    nie tylko prześliczne, skaliste wybrzeże ale i ułożone tarasowo
    eleganckie rezydencje i wille z ukwieconymi ogrodami.
    Zatrzymujemy się w Erbalunga – niewielkim, dobrze zachowanym
    korsykańskim miasteczku. Idąc od parkingu przechodzimy obok Placu de
    Goulla, na którym stoi pomnik ku czci żołnierzy poległych podczas II
    Wojny Światowej. Przechodzimy na drugą stronę prowadzącej wzdłuż
    Cap Corse drogi D 80 i wkraczamy w zupełnie inny świat.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87998451.html
    Brukowane wąskie uliczki z kamiennymi domami wiodą nas do rybackiego
    portu przy którym stoją pozostałości strażniczej wieży. Widok na
    skaliste wybrzeże jest uroczy, a i sami miasteczko sprawia przyjemne
    wrażenie. Zbudowane z łupków surowe domy ozdabia zieleń i kwiaty. Aż
    szkoda, że tak krótko można spacerować uroczymi uliczkami i zaglądać
    do tajemniczych zaułków.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,87998639.html
  • aseretka 11.12.08, 16:17
    Skalną półką kierujemy się dalej na północ. W dole widać błękitne
    morze z kamienistym brzegiem i małymi spłachetkami plaż. Urocze
    zatoczki zapraszające do kąpieli, tarasowo ułożone przydomowe, pełne
    zieleni ogródki. Krajobraz staje się bardziej dziki. Zielone ogródki
    ustępują makii. Skały porastają suchorośla i tamaryszek. Ale ta
    dzikość też ma swój swoisty urok. Mijamy kolejną wieżę strażniczą.
    W czasach genuańskich wzniesiono ponoć 150 takich obiektów mających
    za zadanie ostrzeganie przed nadciągającymi piratami. Kiedy
    wartownicy dostrzegali zagrożenie rozpalali na znajdującej się na
    wieży platformie ognisko, ostrzegając w ten sposób ludność i
    informując o niebezpieczeństwie kolejne wieże. W ten sposób w
    krótkim czasie cała wyspa powiadomiona była o nadpływającym wrogu, a
    ludność mogła się przygotować wcześniej do obrony.
    Przejeżdżamy przez Siscu z kamienistą plażą w niewielkiej zatoczce.
    Po lewo zielone, łupkowe skały a na nich wzniesiony jakiś pomnik.
    Dalej niewielka Ampuglia położona podobnie jak Siscu w kamienistej
    zatoczce. Łupkowe skały zaczynają przybierać najrozmaitsze kolory
    mieniąc się nie tylko zielenią ale i wszystkimi odcieniami żółci, od
    wręcz cytrynowej przez pomarańczową aż po brąz. Cudownie to wygląda.
    Gdzieniegdzie na zboczach gór położone są winnice.
    Na nabrzeżu następna dobrze zachowana wieża strażnicza, a dalej
    Porticciolo z ruinami kolejnej wieży oraz Meria ze strażniczą
    basztą.
    Zatrzymujemy się w Macinaggio, gdzie z jachtowego portu roztacza się
    widok na Wyspy Finocchiarola. (Niestety zdjęcia na wyspy wyszły
    takie, jak powinny więc nie zamieszczam:()
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88151141.html
    Jeszcze krótki spacer główną ulicą miasteczka prowadzącą wzdłuż
    nabrzeża, wejście do małego, białego kościółka położonego przy
    drodze prowadzącej do Roglano i jedziemy dalej.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88151268.html
  • aseretka 15.12.08, 15:46
    Przejeżdżając na zachodnią część Cap Corse odbijamy trochę od morza
    zapuszczając się w górskie krajobrazy. Droga prowadzi przez
    porośnięte lasami zbocza i rumowiska skalne. Zatrzymujemy się na
    Przełęczy de la Serra skąd roztacza się wspaniały widok na Capo
    Bianco i Centuri-Port.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88419253.html
    Z parkingu ścieżka prowadzi do położonego na wysokości 404 m n.p.m.
    Moulin de Mattei. Widać, jak ku białemu wiatrakowi znajdującemu się
    na szczycie wzniesienia ciągną pielgrzymki turystów. Zastanawiamy
    się, czy też podjąć wędrówkę lecz po namyśle rezygnujemy i zjeżdżamy
    serpentynami w dół do Centuri Port. Ponad położonym w zatoczce
    portem góruje miasteczko Centuri z dominującą wieżą kościoła i
    zabudowaniami klasztornymi. Zastanawiam się, czy nie warto byłoby
    się tam zatrzymać na chwilę, ale przejeżdżamy zjazd z głównej drogi
    i na serpentynach nie sposób jest zawrócić. Trudno, jedziemy do
    Centuri-Port.
    Stajemy na położonym tuż przed miasteczkiem parkingu. Położona
    poniżej kamienista plaża z czystą wodą zachęca do odpoczynku i
    kąpieli.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88419389.html
    Może skorzystamy, ale najpierw zrobimy mały spacerek. Idziemy w
    stronę portu stanowiącego centrum miejscowości.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88419493.html
    W wąskim basenie kołyszą się na wodzie rybackie łodzie i nieliczne
    jachty. Widziane z góry białe zabudowania Centuri-Port okazują się
    z bliska bardziej kolorowe, choć na niektórych domach farba mocno
    się łuszczyła. Na portowym nabrzeżu klika restauracji, trochę
    powyżej, na zboczu nieduży kościółek. Na drugim ze zboczy widać
    ruiny jakiegoś obronnego zamku. Z tyłu, z portem ruiny strażniczej
    wieży.
    Wracamy na parking i wyciągamy z samochodu stroje kąpielowe. Zrobimy
    sobie mała przerwę w podróży.
  • aseretka 17.12.08, 12:43
    Po godzinnym wypoczynku ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy skalną
    półką klifowego, stromo opadającego do morza brzegu. Droga zwęża
    się, wijąc po zielonych zboczach. Za to widoki, jak z obrazka!
    Szafirowo-błękitna woda, surowe skały, zieleń i lazurowe, bezchmurne
    niebo. Urocze, kamieniste zatoczki z krystalicznie czystą wodą. W
    okolicach Pino, na wysuniętym w morze cypelku kolejna wieża
    strażnicza. Podziurawione przez wodę i wiatr skały przybierają
    przedziwne kształty. W dole wąwozu, którego zbocza porastają
    kaktusy, widać zatokę, jak z bajki. Niestety, jak większość zatoczek
    w tych okolicach dostępna jest ona wyłącznie od strony wody.
    W okolicach Ghiottani lejkowata zatoczka stwarza wspaniałe miejsce
    do nurkowania.
    Na pierwszą czarną plażę natrafiamy w Marina du Albu. Choć położona
    w zatoczce plaża jest niewielka widok niesamowity. Patrząc z góry, w
    ostrych promieniach słońca, odnosi się wrażenie, że morski brzeg
    pokryty jest asfaltem. Z ciemnym piaskiem cudownie kontrastują
    białe, klifowe skały.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88419770.html
    Dojeżdżamy niewielkiego miasteczka Nonza, wiszącej na występie
    skalnym ponad czarną plażą, która w tym miejscu jest bardzo szeroka
    i rozległa. Na czarnym piasku bieleją ułożone z kamyków imiona,
    nazwy i symbole.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88582384.html
    Dziewczynki są zachwycone i koniecznie chcą zejść na plażę. My też
    jesteśmy plażą zachwyceni ale jakoś nie bawi nas myśl o wchodzeniu z
    powrotem. Tak na moje oko klif ma wysokość ok. 50-70 m, co stwarza
    perspektywę wejścia na jakieś 25 piętro wieżowca. W panującym upale
    nie jest to zachęcające. Zresztą ludzi na plaży niewielu, a ci
    nieliczni wyglądają z góry, jak mróweczki. Odwracam uwagę
    dziewczynek od plaży i zagłębiamy się w wąskie uliczki Nonzy,
    kierując się ku górującej nad miasteczkiem genuańskiej wieży.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88581906.html
    Ze szczytu wzgórza widok jeszcze ładniejszy. Widać nie tylko strome
    zbocza klifu i położoną u jego stóp czarną plażę, ale otoczone
    ogrodami domy Nonzy.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88582247.html
    Zbudowaną z kamienia łupkowego wieżę zdobi narodowy symbol Korsyki -
    głowa Maura na tle zarysów wyspy. Czarna głowa, świadcząca o
    niezależności tego terytorium, pojawiała się w różnych epokach w
    różnych miejscach: na ścianach domów, na publicznych gmachach, a
    nawet jako rzeźba na ambonach w starych kościołach. Do rangi godła
    podniósł ją jednak dopiero w 1762 r. Pascuale Paoli.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88582077.html
    Dziewczynki zgłodniały, więc schodząc w dół ku parkingowi zaglądamy
    do nielicznych restauracji. Wszystkie stoliki są pozajmowane i
    trudno powiedzieć, jak długo przyjdzie czekać na wolne miejsce. W
    niewielkiej, aczkolwiek uroczej, zbudowanej z kamienia restauracyjce
    położonej obok kościoła Ste-Julie udaje mi się przekonać kelnerkę,
    aby przyniosła miseczkę fasolowej zupy i dwie łyżki. Stawiam
    miseczkę na kamiennym murku, a Zuzia i Celina pałaszują potrawę ze
    smakiem.
  • petromin 18.12.08, 18:28
    Te plaże w okolicach Nonzy wyglądają jak czarne, ale są bardzo ciemnozielone. Bo
    taki jest serpentynit główny składnik plaży. No i trzeba dodać, że w większości
    są to drobne żwirki a nie piaski. Mi to osobiście nie przeszkadza.
  • aseretka 19.12.08, 07:45
    Na pewno masz rację:) Zresztą czarna plaża w Nonzie nie wydawała mi
    się aż tak bardzo czarna, jak sobie wyobrażałam. Ciemniejsza
    wydawała mi sie ta w Albu. Załuję trochę, że nie zeszłam na plażę.
    Mogłam podjechać chociażby na tę w Albu.
  • bah77 20.12.08, 17:36
    > Załuję trochę, że nie zeszłam na plażę.

    W/g mnie, warto zaplanować sobie kąpiel w dużych, ciepłych falach
    morskich w Nonza, z którymi można spotkać się w małej, malowniczej
    zatoczce za skalistym cyplem na północnym końcu plaży
    typu "lotnisko".
    Jest tam parking przy samej plaży.

    Pozdrawiam

    bah77
  • aseretka 23.12.08, 11:38
    Jadąc od północy nie zwróciliśmy uwagi, że przed Nonza jest zjazd na
    plażę. A szkoda:(
  • aseretka 18.12.08, 15:51
    Ruszamy dalej w kierunku St. Florent. Mijamy Marina du Negru z
    kolejną czarną plażą i stojącą obok niej wieżą strażniczą. Dalej
    plaże już nie są ciemne. Na zboczach gór pojawiają się coraz
    liczniejsze winnice i wreszcie wjeżdżamy szeroką dolinę Nebbio,
    otoczoną skalistymi urwiskami. Wjeżdżamy do St.Florent, które stało
    się dość popularną miejscowością wypoczynkową, gdzie do portu
    przybijają jachty z całego świata. Działają tu liczne hotele,
    otoczone zielenią rezydencje i pensjonaty, restauracje, lokale
    rybne, kawiarnie i lodziarnie. W położonych uliczkach nad rozległą
    zatoką uliczkach oraz w samym porcie dominuje turystyczny zgiełk i
    chaos.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88669409.html
    Choć miasteczko założone zostało w XV w. po panującej w XVIII w.
    malarii wyludniło się i przestało praktycznie istnieć. Na Starówce
    zachowały się jednak pochodzące z okresu świetności miasta domy,
    kamienna fontanna oraz wznosząca się na brzegu cytadela skąd
    roztacza się ciekawy widok na morze oraz postawione zdawałoby się na
    wodzie domy.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88669565.html
    Jakiś kilometr od centrum, przy uliczce Poggio d`Oletta, stoi
    zbudowana w 1140 r. Katedra Santa Maria Assunta, zwana też Katedrą
    du Nebbio. Zbudowana białego wapienia urzeka do dziś doskonałymi
    proporcjami oraz starannie dopasowanymi szczegółami
    architektonicznymi.

    Wracamy do Bastii przez Patrimonio położone na skraju żyznej doliny
    Nebbio. Nie na próżno droga ta zwana jest Routes des Wins. Mijamy
    liczne winnice, domaine i cave z winami, gdzie można zadegustować i
    kupić produkowane tu trunki.
    Droga zaczyna się piąć pod górę ku Przełęczy Teghime. Zatrzymujemy
    się na chwilę w punkcie widokowym Pal di Terviu skąd roztacza się
    wspaniały widok za zachodnią i na wschodnią część Cap Corse. Z
    jednej strony widać rozległą dolinę Nebbio i Zatokę St. Florent, z
    drugiej podziwiać można widok na Bastię oraz Lagunę de Biguglia.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88725192.html
    Zjazd serpentynami do Bastii dostarcza wielu wrażeń. Dziewczynki
    mówią, że czują się jak kolejce górskiej i ze śmiechem zataczają się
    z jednej strony na drugą. Choć miasto widać, jak na dłoni jeszcze
    sporo czasu mija zanim pokona się wszystkie zakosy.
    Docieramy w okolice portu i teraz pozostaje już tylko prosta droga
    do Ghisonacci.
    Na camping docieramy o 19:45. Przejechane 323 km.
  • aseretka 23.12.08, 11:43
    Dzień 8 – piątek.
    Dziś obejdzie się bez spaceru po pieczywo ponieważ postanawiamy
    podjechać samochodem do Super U w Ghisonacci i zrobić większe
    zakupy. Bratowa zostaje ze śpiącymi dziewczynkami, a my ruszamy do
    sklepu. Oprócz pieczywa i mleka kupujemy 10 szt. jaj, dwa pleśniowe
    serki po 1,25 euro, pomidory ( 1,64 euro ), dwie paczki szaszłyków (
    po 3,60 euro za paczkę ), danonki, wodę mineralną, 6 puszek piwa
    Serena ( 4,86 euro ), 24 buteleczki piwa za 6,19 euro oraz wino za
    2,44 euro.
    Kiedy wracamy dziewczynki już umyte, ubrane i uczesane czekają na
    śniadanie. Jajka na miękko, żółty ser, konserwowa golonka, dżem i
    miód, gdyby ktoś jeszcze był nie najedzony. Zmywanie naczyń i na
    plażę. Niestety pogoda się coś psuje. Gorąco niby jest, ale
    powietrze takie mało przejrzyste, a nad górami widać gromadzące się
    chmury. Morze wita nas sporymi falami. Po 2 godzinach zrywa się
    porywisty wiatr. Fale robią się coraz większe i gdy próbujemy wejść
    do wody dosłownie nami poniewierają. Zuzia z Celiną przerażone
    uciekają z płycizny. Na plaży też już nie można wyleżeć, bo wiatr
    miota piaskiem we wszystkie strony. Przenosimy się na basen. Ludzi
    dziś jakoś tu mniej. Przypuszczam, że wiele osób opuszcza dziś
    camping.
    Po obiedzie, popołudniowa wycieczka do oddalonej o 15 km Alerii,
    która leży na płaskowyżu położonym nad rzeką Tavigno, w pobliżu
    Etang de Diane – laguny uchodzącej niegdyś za najlepszy naturalny
    port wybrzeża. Miejscowość ta była już zamieszkiwana w czasach
    epoki neolitu, a w VI w. p.n.e. Grecy założyli tu bazę handlową
    Alalia. W III w. ośrodek zdobyli Rzymianie i stał się on dla nich
    bazą wypadową do podboju całej wyspy. W efekcie Korsyka stała się
    rzymską prowincją ze stolicą w Alalii, ale wraz z końcem imperium
    upadła również osada. Dzisiaj jest to niewielka miejscowość nad
    którą góruje okazały genueński Fort de Matra. Naprzeciw niego, stoi
    stary, kamienny kościół.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88725569.html
    Poniżej w cieniu fortu obejrzeć można ruiny rzymskiego miasta.
    Prace wykopaliskowe pomiędzy wysokimi na metr murami wciąż trwają
    odsłaniając coraz to nowsze fragmenty stolicy rzymskiej prowincji.
    Zbiory wykopalisk pochodzących z rzymskiej Alerii oraz dawnej osady
    greckie oglądać można w Muzeum Jerome-Carcopino, które mieści się w
    Forcie de Matra. ( wstęp 2 euro ). Niestety godzina 17:50 jest już
    zbyt późną na zwiedzanie muzeum, więc podziwiamy tylko dziedziniec
    twierdzy oraz położone poniżej ruiny rzymskiego miasta.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88725395.html
    Jeszcze krótki spacer po nowym centrum Alerii, którym stała się
    aktualnie położona na północnym brzegu rzeki Tavignano mała
    miejscowość Caterragio, gdzie aktualnie koncentruje się całe
    turystyczne życie miasta i wracamy do domu, czyli na camping.
    Na kolację szaszłyki z grilla.
  • aseretka-foto 31.12.08, 14:03
    Dzień 9 – sobota.
    Przedostatni dzień na Korsyce i ostatnia wycieczka. Planujemy dziś
    zwiedzić Corte oraz pospacerować po Wąwozie Restonica.
    O 8:00 śniadanie i kilka minut po 9:00 wszyscy zwarci i gotowi do
    wyjazdu. Mimo wczesnej pory na dworze panuje okropna duchota, a
    ponad górami gromadzą się czarne chmury. Czyżby zanosiło się na
    burzę? Wczoraj też tak wyglądało, a jednak obyło się bez deszczu. Na
    wszelki wypadek wrzucam jednak do samochodu – oprócz pożądanych do
    wędrówki wąwozem butów - kurtki przeciwdeszczowe i długie spodnie na
    wypadek, gdyby w górach było chłodniej. Na razie jednak cienkie
    bluzki i szorty aż lepią się do ciała, więc oddychamy z ulgą, gdy
    włączamy klimatyzację.
    Jedziemy początkowo prostą jak drut drogą N198 w kierunku Alerii. W
    Caterragio skręcamy w lewo na prowadzącą do Corte drogę N200. Droga
    wije się wzdłuż rzeki Tavignano. Przejeżdżamy przez kilka kamiennych
    mostów pochodzących najprawdopodobniej z czasów panowania na wyspie
    genuańczyków.
    Po półtoragodzinnej jeździe docieramy do sekretnej stolicy wyspy,
    którą było Corte w latach 1755-1769 za czasów rządów Pasquala
    Paolego. Wtedy to położone na wysokości 600 m n.p.m. miasto
    stanowiło główny ośrodek oporu przeciw genueńczykom, a także dzięki
    istniejącemu tam uniwersytetowi było centrum intelektualnym Korsyki.
    Położone na skale Stare Miasto już z daleka wprawia w zachwyt, gdyż
    przypomina wyglądem orle gniazdo położone na niedostępnym szczycie.
    Piramidki domów o wysokich fasadach zwieńcza stara Cytadela, a
    kamienne, strome zbocza otaczających miasto gór dodają widokowi
    niepowtarzalnego uroku.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,88906592.html
  • aseretka 05.01.09, 16:21
    Udaje nam się zaparkować na niewielkim placyku, którego środek zdobi
    pomnik narodowego bohatera – Pascquala Paolego. Aż dziwne, że nie ma
    on rzymskiej togi i laurowego wieńca na głowie. Bohaterem może był,
    ale nie był imperatorem. Mnie jednak w zwykłym, właściwym dla epoki
    ubraniu wydaje się jakiś bardziej bliski i bardziej człowieczy.
    Schodkową uliczką idziemy do punktu widokowego Belvedere, skąd
    podziwiać można cudowny widok na wysokie góry i położone niżej
    doliny. Po drodze mijamy Place Gaffori z pomnikiem generała
    Ariighiego. Wchodzimy do znajdującego się przy placu piaskowo-
    żółtego kościóła L`Annonciation. Barokowe wnętrze ujmuje mnie
    skromnością. Mimo złotych zdobień są one stonowane, a ozdób nie jest
    tu zbyt wiele.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,89145186.html
    Wyłożone brukiem z kamienia polnego wąskie uliczki prowadzą nas na
    górę do punktu widokowego. Im wyżej, tym domy starsze, zbudowane z
    łupków i kamienia. W zachwyt wprawia nas przyozdobiony zielenią
    zaułek Quartier Colanche. Wprost zazdroszczę ludziom, którzy
    mieszkają w tak uroczym miejscu.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,89145314.html
    Dochodzimy do Belvedere. Rozciągający się stąd widok jest tak
    piękny, że aż wydaje się nierzeczywisty. W dole rozciąga się
    prześliczna kotlina otoczona stromymi stokami gór. Pośród niej, jak
    wyspa, na skalnym występie leży Corte. Powyżej widać cytadelę
    położoną na niedostępnym, stromym zboczu. Poniżej widać dachy
    Starego Miasta, nad którymi góruje wieża kościoła L`Annonciation.
    Tego nie da się opisać słowami, to trzeba po prostu zobaczyć!!!
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,89145483.html
    Jeszcze spacer wąskimi uliczkami Starego Miasta w kierunku bram
    twierdzy i wracamy do samochodu podziwiając po drodze wylegujące się
    na progach domów korsykańskie koty.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,89338795.html
  • aseretka 08.01.09, 16:24
    Czarne chmury, które do tej pory były ponad górami zbliżyły się
    teraz do miasta. Niebo rozdzierają błyskawice i po chwili zaczyna
    lać ulewny deszcz przeradzający się w grad. Zatrzymujemy się na
    parkingu przed marketem i postanawiamy przeczekać burzę robiąc
    zakupy. Właściwie niewiele nam potrzeba: pieczywo, wino, koszyczek
    nektarynek, dwie paczuszki parówek. Gdy wychodzimy ze sklepu na
    niebie pojawia się tęcza. Niby to zwiastun pogody, ale straszliwie
    się ochłodziło.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,86844148,89502150.html
    Na szczęście mamy ze sobą długie spodnie i kurtki. Sprawdza się więc
    przysłowie mówiące, że „lepiej nosić, niż się prosić”. Założywszy na
    siebie cieplejszą odzież wsiadamy do samochodu i jedziemy w kierunku
    Wąwozu Restonica. Zdołaliśmy jednak ujechać niecały kilometr, gdy
    znowu rozpętała się nawałnica. Grzmoty piorunów roznoszą się echem
    pośród gór. Wydaje się, że burza uderza ze wszystkich stron na
    Corte. Błyskawice przecinają niebo we wszystkich możliwych
    kierunkach. Wycieraczki nie nadążają ze zbieraniem zalewającej szyby
    wody. Stajemy w zatoczce na poboczu drogi i zastanawiamy się nad
    celowością wyprawy do wąwozu. Nawet jeśli przestanie padać będzie
    tam zapewne mokro i ślisko. Czy damy radę przejść szlak z
    dziewczynkami, które już teraz w samochodzie zaczynają marudzić
    przerażone burzą? Co będzie, gdy taki potop rozpęta się w wąwozie?
    Czy będzie gdzie się schronić? Odpowiedzi na te pytania są negatywne
    i gdy ulewa trochę odpuszcza decydujemy się na powrót do
    Ghisonaccii. Przez cała drogę towarzyszy nam mniejszy lub większy
    deszcz. Na wybrzeżu jednak słońce, chociaż podobnie, jak wczoraj
    wieje silny wiatr.
    Po obiedzie idziemy jeszcze na dwie godziny na basen. Jeszcze
    krótkie pozegnanie z morzem tłukącym o brzeg grzywiastymi falami,
    potem pakowanie, kolacja i spać.
  • Gość: Mikosz IP: 195.160.179.* 09.01.09, 10:45
    Aseretko!!! To się czyta jak najlepszą powieść!!! Dzięki za to!!!
    Mam pytanie czy masz moze swoje relacje w całości?? Jeśli tak to błagam prześlij
    mi na jamo@onet.pl. Również wspomnienia z Włoch!!
    Pozdrawiam Cię i czekam na jeszcze.
  • aseretka 13.01.09, 06:50
    Dzięki za dobre słowo:) Czasami wydaje mi się, że piszę "sobie a
    muzom". Jeżeli jednak choć jednej osobie moje wspomnienia się
    przydają, to uważam, że warto jednak pisać.
    Oczywiście prześlę Ci wspomnienia z Korsyki oraz z Włoch. Ale nie
    wiem, czy chcesz opis podróży na południe Italii, czy wyprawę nad
    pięć jezior północnych Włoch.
  • ennka 13.01.09, 11:14
    Aseretko ,czytamy , czytamy.
    Relacja super, dziękuję Ci za te wszystkie informnację i świetne
    opisy.
    Mam nadzieję ,że opiszesz nam też podróż przez Włochy i Austrię .
    Pięknie proszę .
    Pozdrawiam serdecznie .
  • aseretka 14.01.09, 16:52
    Niestety z czasem u mnie na początku roku krucho, więc skupiłam się
    na Korsyce. Krótkie informacje z podróży na wyspę zamieściłam na
    fotoforum:
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,85045750,85045750,0,2.html?v=2
    Przejazd powrotny raczej mało ciekawy, chociaż krótki pobyt w
    Austrii warty byłby odnotowania. Jeśli tylko znajdę czas.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Mikosz IP: 195.160.179.* 14.01.09, 08:43
    Nie przestawaj!!! PISZ!!!
    Jeżeli możesz to poproszę oba opisy wspomnień!!
    Dzięki wielkie!! Naprawdę!!!
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 14.01.09, 15:13
    A moje dobre słowo się nie liczy :)??!! Poważnie: pomyślę o Korsyce
    w przyszłym roku (...jeśli...). Pozdrawiam.
  • aseretka 14.01.09, 16:43
    Dziękuję za dobre słowo:) I też pozdrawiam.
  • aseretka 14.01.09, 17:13
    Wysłałam.
  • Gość: Mikosz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 19:18
    Dostałam. DZIĘKI!!!!!
  • Gość: Dominik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.09, 15:12
    Aseretko,
    jestem kolejnym, który dziękuje za możliwość czytania :) i gratuluje Ci
    wspanialej podróży.
    Sam na Korsyce bylem dwa razy - pierwszym razem... 2 miesiące wakacji '99 i
    drugim - przez 3 miesiące wakacji - rok później.
    Jednak były to pobyty "pracowite" - na campingu San Damiano, praca z
    młodzieżą.Okazji do pozwiedzania wyspy było mnóstwo, bo co chwilę nowe turnusy :)
    Teraz jednak planuję sentymentalną podróż i powrót do tego raju na ziemi już
    czysto prywatnie i w ramach... podróży przedślubnej ;)

    Biorąc pod uwagę aktualną cenę euro i to, że pojedziemy we dwoje, zastanawiam
    się intensywnie nad formą tego wyjazdu.
    Na pewno będzie to czerwiec, bo i taniej i spokojniej.
    Główny problem to forma pobytu. Namiot własny, namiot campingowy a może jakieś
    bungalowy?!
    Właściwie to powinienem wyjść od pytania - jak sobie radziliście z
    przygotowaniem posiłków, dla co by nie mówić sporej grupy?
    Woziliście butle z gazem? Czy może na campingach jest dostęp do jakichś aneksów
    kuchennych?

    Mam jeszcze trochę czasu, ale on jak zwykle ucieka zbyt szybko a przygotowania w
    przysłowiowym lesie ;)
    serdecznie pozdrawiam
    Dominik
  • aseretka 26.01.09, 07:44
    Namioty Eurocampu wyposażone są zarówno w kuchnię gazową, jak i we
    wszystkie niezbędne naczynia: garnki, talerze, sztućce, kubki,
    półmiski itd. Zresztą zobacz tu:
    www.eurocamp.pl/
    Z przygotowaniem posiłków nie mam nigdy kłopotu. Gotowałam już nawet
    dla większej grupy, kiedy to bywało nas 10 osób. Grunt to dobra
    organizacja:)
  • Gość: milka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 17:04
    Z rezerwacjami jezeli chodzi o EUROCAMP to trzeba sie spieszyc. Ja
    juz we wrzesniu rezerwowalam na nastepny wrzesien. Ta forma zaczela
    cieszyc sie duza popularnoscia.Pani przez telefon mowila juz wtedy
    ze wiele ofert na maj i czerwiec jest juz zaklepanych.Co do
    wyposarzenia to faktycznie najlepiej wejsc na strone EUROCAMPU i
    wiesz wszystko.
  • aseretka 28.01.09, 16:33
    Dzień 10 – niedziela.
    Pożegnanie z Korsyką. Prom odpływa o 13:30 ale chcemy ostatni raz
    popatrzeć na wyspę przejeżdżając przez region Castagniccia.
    Śniadanie o 8:00 i przed 9:00 opuszczamy camping. Niebo zachmurzone,
    jakby pogoda opuszczała Korsykę wraz z nami.
    Jedziemy N198 do Prunete, gdzie skręcamy w lewo na D71. Ten
    najzamożniejszy przed stu laty region przecinają liczne drogi. Jego
    nazwa wzięła się od kasztanowców, które porastają wzniesienia i
    doliny. Genueńczycy nakazali zastąpić nimi miejscowe dęby, ponieważ
    dzięki nim mogli wyżywić Korsykańczyków, głodujących z powodu
    wysokich podatków. Niestety kasztanowe drzewa w większości są na
    wymarciu i mogą straszyć turystów wyschłymi konarami.
    Dalej droga wiedzie nas górą do Santa Maria Poggio, a następnie w
    dół do Moriani-Plage. Z Corniche de la Castagniccia podziwiać można
    fantastyczny widok na rozciągającą się w dole równinę i morze, ale
    niestety nie jest nam to dane, gdyż wszystko zaciągnięte jest
    mgiełką i widoczność nie jest dobra.
    W Bastii jesteśmy kilka minut po 11:00. Tu na szczęście nie ma
    problemu z dojazdem do terminalu, bo tablice świetlne wskazują
    dokładny kierunek na prom Corsica & Sardinia Ferries. Ustawiamy się
    w kolejce do wjazdu na prom, a ponieważ jest jeszcze sporo czasu
    zamykamy samochód i idziemy pospacerować po Placu St-Nicolas, który
    dziś zapełniony jest przez pchli targ. Łazimy przez ponad pół
    godziny pomiędzy rozłożonymi na ziemi straganami oferującymi
    najróżniejsze starocie: książki, zabawki, monety, porcelanę ale
    także i współczesny asortyment: zegarki, telefony komórkowe, wyroby
    skórzane, sprzęt AGD.

  • aseretka 03.02.09, 17:12
    Kilka minut po 12:00 rozpoczyna się załadunek. Samochodów jest
    stanowczo więcej niż w Livorno, a prom znacznie mniejszy od Mega
    Smeraldy, którą płynęliśmy na Korsykę. Nie ma tu jednak pokładów w
    kabinami, a samochody ustawiane są na kilku piętrowych rampach. Na
    szczęście nasz zaokętowany zostaje na najniższym poziomie, więc nie
    będziemy długo czekali na wyjazd. Mimo, że na pokład wjeżdżamy
    niemal na końcu udaje nam się jeszcze znaleźć wolne leżaki na decku.
    Można więc jeszcze będzie wykorzystać podróż na opalanie. Radość ze
    słonecznej kąpieli mąci jednak nadciągająca czarna chmura. Mamy
    jednak nadzieję, że po odbiciu od nabrzeża prom wydostanie się spod
    jej zasięgu.
    Nadzieje jednak okazały się płonne i czarna chmura, jak na złość
    ciągnie się nad nami. Uwzięła się chyba, żeby podążać w tym samym
    kierunku, co statek. Po pół godzinnym rejsie zmuszeni zostajemy
    przez deszcz do opuszczenia decku i schronienia się pod pokładem. Na
    morzu rozpętuje się burza i promem zaczyna całkiem nieźle kołysać.
    Cumujemy w jednym z barów i patrzymy, jak bulaj zalewają fale wody.
    Dziewczynką pod wpływem kołysania zamykają się oczy i zasypiają.
    Zresztą nie tylko one, wszędzie widać leżących na siedzeniach, bądź
    opartych o stoliki śpiących osobników.
    W strugach deszczu mijamy Isola de Capraia. Kilka minut później
    bratowa wychodzi na pokład i stwierdza, że przestało padać. Spoza
    chmur zaczyna prześwitywać słoneczko, które wraz z wiatrem szybko
    osusza leżaki. Opalać się co prawda nie można, ale tak przyjemniej
    jest posiedzieć na pokładzie niż pod nim.
    Zgodnie z rozkładem jazdy dopływamy o 17:30 do Livorno. Prom
    opuszczamy jako jedni z pierwszych. Teraz jeszcze ponad godzina
    jazdy i przed 20:00 lądujemy na campingu Park Albatros w San
    Vincenzo. Koniec korsykańskiej przygody.
  • aseretka 05.02.09, 16:31
    Miło mi podzielić się z forumowiczami moją radością. Mój reportaż z
    podróży po korsyce zajął I miejsce w konkursie na stronie:
    www.wypady.pl/content/view/110/63/lang,/
  • ennka 05.02.09, 22:41
    Aseretko , z całego serca Ci gratuluję.
    Wspaniale opisujesz swoje wyprawy i znakomicie ilustrujesz świetnymi
    zdjęciami.
    Zawsze z uwagą i wielka przyjemnością czytam Twoje przygody.
    Pozdrawiam serdecznie
    Bożena
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 06.02.09, 17:10
    Szkoda, ze to już koniec. a dokąd planujesz teraz ?
    Pozdrawiam serdecznie
  • aseretka 10.02.09, 16:23
    Teraz na początku maja Grecja kontynentalna. Wreszcie! Potem na
    przełomie sierpnia i Września trochę Włoch i trochę Francji.
  • petromin 07.02.09, 00:36
    Gratuluję.
    Rzadko ostatnio tu zaglądam z braku czasu. Tak więc dopiero dzisiaj ten wpis.
    A czym się ostatnio zajmuję? Szukam po całym świecie ciekawych miejsc
    geologicznych.
    To są efekty tych poszukiwań:

    www.panoramio.com/favourites/2030972&all=1
    Są tam też zarówno ciekawe miejsca z Francji jak i z Korsyki.
    Ale odszukanie ich w takiej ilości zjęć dla niektórych może być kłopotliwe
  • bafra 07.02.09, 19:28
    Aseretko,gratulacje i czekam na nowe piękne zdjęcia :-) i relacje.

    Pozdrawiam
    bf
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 07.03.09, 22:37
    Mam nadzieję, że spełnisz swoje zamierzenia i opiszesz. Pozdrawiam
  • aseretka 10.02.09, 16:25
    Dziękuję wszystkim za miłe słowa:) Nagrodę już odebrałam i jestem
    bardzo zadowolona z aparaciku. Tym bardziej, że mój stary Olimpus
    zaczął ostatnio lekko szwankować.
  • orchidea27 07.03.09, 11:03
    Aseretko ! Ja tez gratuluje, bo reportaz jest naprawde swietny :))))
    Nabieram coraz wiekszych checi na odwiedzenie Korsyki.
  • aseretka 10.03.09, 15:47
    Dziękuję. A Korsyka jest warta mszy, jak kiedyś rzekł mi Petromin.
  • orchidea27 18.04.09, 16:00
    W takim razie wybiore sie tam w przyszlym roku.
  • Gość: Rav IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.11, 12:31
    Witam.
    Wypada się przyłaczyć do gratulacji, ale też i podziękować za bardzo ciekawe materiały. Jest jednak jedna rzecz która stanowi moja przewagę - na przełomie czerwca i lipca 2011 wyjeżdżamy na Korsykę !!! Bazą wypadową będzie ten sam camping, oczywiście planuję kilka wycieczek na tyle na ile będzie to możliwe i pozwoli nam nasze 2,5 roczne maleństwo. Z drugiej strony zaliczyła już Chorwację i 2 x Czarnogóre ( raz w brzuchu u mamy ), którą szcególnie serdecznie polecam ( ach te klimaty ...).
    Pozdrawiam : Rav.
  • Gość: Janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 17:30
    Cytuję i podważam "21 noclegów z Eurocampu 304,20 euro po kursie
    3,61 zł = 1100,00 zł" za 6 osób !!! jak później Pani kalkuluje
    łączny koszt dla takiej właśnie liczby, - to niemożliwe !!!, bo
    wychodziłoby po 2,40 euro/os/noc
  • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 21:40
    W Eurocampie placi sie za namiot lub mobil .Cena nie jest zalezna
    czy nocuje w nim 1 osoba czy 6 osob.Ja za 11 dni zaplacilam z kursem
    po 4.6 zl. za euro 1104 zl.
  • Gość: Fredzio IP: *.zwm.osi.pl 09.08.09, 21:49
    Co prawda wtrącam się nieupoważniony, ale ... to możliwe, bo 1. w Eurocampie
    płaci się nie od osoby lecz za namiot (wieloosobowy), 2. prawdopodobnie aseretka
    korzystała z przed-(po- ?)-sezonowej bonifikaty "21+14", a w ogóle z powodów
    wsp.wyż. lepiej liczyć 304,2:21=€ 14,48 .
  • aseretka 10.08.09, 08:52
    Szanowny Januszu! Niestety jest to możliwe. Weź do ręki kalkulator i
    przelicz 304,20 * 3,61 daje dokładnie 1098,16 zł. Zaokragliłam to do
    1100,00 zł. I to był cały koszt noclegu na 21 dni dla 6 osób. Na
    osobę wychodziło więc po 50 euro, czyli ok 180,00 zł. Dzieląc to na
    21 faktycznie wychodzi 2,41 euro za nocleg od osoby. Jak napisali
    wcześniej poprzednicy cena jest zawsze za namiot, niezależnie od
    tego, czy korzysta z niego jedna, dwie, czy sześć osób. A po sezonie
    przy pobycie trzytygodniowym płaci się za 14 dni.
    W tym roku niestety zapłacę trochę drożej, bo i kurs euro wzrósł i
    ceny w Eurocampie poszły trochę w górę. Uważam jednak, ze cena
    943,78 euro za 6 osób na trzy tygodnie jest śmiesznie niska.
    Pozdrawiam
    Aseterka.
  • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 11:27
    Biorac pod uwage ceny kwater nad polskim morzem to naprawde
    smieszne pieniadze.
  • aga72 02.12.09, 19:26
    aseretko, jak wczesnie rezerwowalas prom na korsyke?
  • aseretka 03.12.09, 08:03
    Wyjazd był pod koniec sierpnia, a bilety na prom rezerwowałam tak
    gdzieś w drugiej połowie stycznia.
  • aga72 24.02.10, 17:01
    juz dokonalam rezerwacji. teraz po raz kolejny zaglebiam sie w twoje
    opisy, aby w czerwcu podazyc twoimi sladami. nie moge sie doczekac
  • aseretka 25.02.10, 08:33
    W takim razie życzę udanych wakacji i wielu wrazeń z podróży po
    Korsyce.
  • Gość: e-tam IP: *.chello.pl 24.07.10, 20:48
    Kempingi KORSYKA i inne...

    Pozdrawiam,
  • aga72 24.07.10, 14:46
    wrocilam. korsyka jest sliczna. twoje opisy podrozy bardzo sie
    przydaly. jeszcze raz dzieki za wskazowki
  • aseretka 26.07.10, 08:03
    Miło mi, jeśli moje zapiski komuś się przydaja:) Może zamieścisz
    jakieś zdjęcia z tej pięknej wyspy. Chętnie pooglądam.
  • piotr_twojechiny.pl 24.07.10, 18:19
    Bylem na Korsyce w 2005 roku. Wspaniale miejsce. Drogi dla nie nazbyt
    strachliwych kierowcow. Najwieksze wrazenie zrobily na nas Bonifaccio, Corte
    oraz Calvi. Mozna pominac Ajaccio. Warto podroz poprzedzic lektura "Asteriksa na
    Korsyce" ;)
  • kamodek 27.07.10, 18:35
    Ja planuję wyruszyć na Korsykę pod koniec sierpnia. Chcę po drodze zatrzymać się
    na 2 noclegi (Austria i okolice Livorno- prom o godz. 9.00).
    Czy możecie polecić jakieś fajne miejsca do spania w sensownej cenie ;)
  • Gość: etna16 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 17:05
    Czy na Korsyce można zobaczyć drzewo truskawkowe?
    A zioła? co rośnie "dziko" ?
    Gdzie mozna znależć kolorowe kamyki do mozaiki (pt.wspomnienie :)
    Może ktos mi odpowie, pod koniec sierpnia jadę!!!!!
  • aseretka 29.07.10, 11:28
    > Czy na Korsyce można zobaczyć drzewo truskawkowe?
    Tak. Np. w Scandola w rejonie Ajaccio.
    > A zioła? co rośnie "dziko" ?
    Tak. Wszędzie w wąwozach oraz w górach.
    > Gdzie mozna znależć kolorowe kamyki do mozaiki (pt.wspomnienie :)
    Na plażach.
  • Gość: JN IP: 85.158.196.* 02.08.10, 09:05
    zdjęcia z mojej podróży po tej pieknej wyspie mozecie znaleźć na
    wobiektywie.blog.onet.pl, relacja pojawi sie wkrótce :)
  • Gość: RED IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 06:35
    Korsyka! Cudownie i wspaniale. Byłem tam w tym roku - 15 raz, odkąd
    ją poznałem. Namówiony przez znajomych dałem się przekonać na kupno
    przewodnika...z Pascala. Powiem wam, że odkrtywałem wyspę, jakbym był
    na niej pierwszy raz. A szlak win - no wielkie dzięki.
  • Gość: agatulka IP: *.3-79-r.retail.telecomitalia.it 07.08.10, 21:24
    Gość portalu: RED napisał(a):

    > Korsyka! Cudownie i wspaniale. Byłem tam w tym roku - 15 raz, odkąd
    > ją poznałem. Namówiony przez znajomych dałem się przekonać na kupno
    > przewodnika...z Pascala. Powiem wam, że odkrtywałem wyspę, jakbym był
    > na niej pierwszy raz. A szlak win - no wielkie dzięki.

    To ma byc reklama jakiejs ksiazki? Byles na Korsyce 15 razy i odkryles wyspe
    dopiero po przeczytaniu jakiegos przewodnika??? Dziwne to bardzo. To co robiles
    przez te 15 razy? Ja bywam na Korsyce bardzo czesto, chociaz pewnie nie bylam
    jeszcze 15 razy i pomimo tego, ze zostalo mi jeszcze troche ciemnych plam to
    znam wyspe bardzo dobrze i nie potrzebuje do tego zadnej ksiazki ;)
  • Gość: JN IP: 85.158.196.* 11.08.10, 15:59
    a wcześniej co robiłeś? ja rozumiem że wyspa nie jest mała i jest
    sporo do zobaczenie, ale żeby po 15 razach odkrywać niczym za
    pierwszym razem... chyba miałeś wczasy zle zorganizowane - moje były
    zorganizowane genialnie :)
  • aseretka 12.08.10, 08:06
    > chyba miałeś wczasy zle zorganizowane - moje były
    > zorganizowane genialnie :)

    Może podzielisz się z nami wrażeniami z podróży po Korsyce. Na pewno
    Twoja relacja pomoże innym w organizowaniu zwiedzania tej pięknej
    wyspy.
  • tess1956 24.07.13, 09:09
    Aseretko, wspaniała relacja ilustrowana pięknymi zdjęciami. Czytałam z zapartym tchem i czułam się, jakbym sama podróżowała po wyspie. W swoich wspomnieniach przekazujesz dużo ciekawych informacji o zwiedzanych miejscach. Gratulacje!
  • aseretka 24.07.13, 19:50
    Dziękuję :) Zawsze mi miło, gdy komuś podobają się moje relacje.
    --
    Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka