Dodaj do ulubionych

Schody Hiszpańskie i 250 euro kary

08.08.19, 19:27
Ciekawa koncepcja na przyciagniecie turystow : straszenie ich karami i zmuszanie do korzystania z knajp zamiast biwakowania na ulicach....

podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,25070263,siedzenie-na-schodach-hiszpanskich-moze-cie-kosztowac-250-euro.html#s=BoxOpLink
podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,24161848,rzym-wprowadza-nowe-ograniczenia-dla-turystow-i-straszy-surowymi.html
Generalnie ze strony wladz Rzymu jest to wyjatkowa BEZCZELNOSC i do tego CHAMSTWO, a do tego jawna AGRESJA wobec turystow....

Bo co innego karanie SLUSZNE turystow i miejscowych za smiecenie, tu nie ma litosci...


Co innego karanie kogos za to, ze kupil legalnie w sklepie kanapke/pizze i na Schodach Hiszpanskich ja zjada albo w innym miejscu ( albo pije cole czy wode kupiona w sklepie na ulicy )

Siadanie na Schodach Hiszpanskich je niszczy ???

Zakaz spozywania alkoholu na wynos wieczorem czemu ma sluzyc ???

JEDYNY, absolutnie JEDYNY sens tych zarzadzen to SZYKANOWANIE turystow i ZMUSZANIE ich do tego, zeby poszli do knajp i tam ZNACZNIE wiecej zaplacili....

Generalnie, tak samo jak to jest w przypadku Wenecji, miejscowe wladze uznaly, ze turysta i tak przyjedzie, a przy okazji sie go zmusi do tego, zeby pod PRETEKSTEM
walki o czystosc miasta, zeby jeszcze o wiele wiecej wydal za pobyt.....
Edytor zaawansowany
  • ja.s.i.u 08.08.19, 20:04
    Przepisane z Travelbooka. Tu masz oryginalny tekst. www.travelbook.de/news/rom-verbote Jak się okazuje, ograniczeń (kosztownych) jest sporo.

    Ogólnie ktoś rzucił temat i wszyscy zaczęli pomysł przepisywać. Tu masz dane z Tagesspiegla: www.tagesspiegel.de/gesellschaft/panorama/bis-zu-400-euro-bussgeld-mit-trillerpfeifen-gegen-touristen-auf-der-spanischen-treppe/24879440.html Austriacy też piszą o schodach: www.neue.at/international/2019/08/07/strafen-auf-den-stufen.neue To samo Focus: www.focus.de/panorama/welt/tourismus-sitzen-verboten-auf-der-spanischen-treppe-in-rom_id_11007852.html

    Ogórkowy sezon kiedyś się mówiło.
  • wislok1 08.08.19, 20:25
    Bokiem to wyjdzie wladzom Rzymu, bo turysci wbrew ich oczekiwaniom nie sa idiotami,,,,
    I Rzym straci duzo turystow i co sie z tym wiaze sporo pieniedzy....
  • wislok1 08.08.19, 22:30
    Od kilku lat wladze Rzymu sa opanowane przez partie Ruch 5 Gwiazd
    Partia jest antystemowa, co w tym wypadku mozna tlumaczyc, ze jest przeciwko wszystkiemu i wszystko ja denerwuje...

    Z powodu BRAKU innych latwych celow do atakowania, wzieli sie za turystow

    Z Wenecja to jest troche inna bajka, bo tam fatycznie miejscowi uciekaja ze starowki z powodu wysokich czynszow i to nie jest mile...
    Tyle ze wladze Wenecji absolutnie NIC nie robia, aby zatrzymac exodus ludzi z centrum Wenecji...
    Malo tego, popieraja zamienianie domow na apartamenty oraz hotele...
    Popieraja tworzenie ze starowki turystycznego skansenu z ASTRONOMICZNYMI cenami

    I znalazly sobie wroga w postaci turystow, ktorzy wpadaja do Wenecji tylko na 1 dzien, nie spia na starowce przeplacajac za noclegi, nie chca byc bezczelnie robieni w .... w knajpach na starowce...

    Pamietam, ze chcielismy w Wenecji zjesc lunch, nie bylismy specjalnie glodni, knajpa byla troche od glownego szlaku turystycznego...
    Raczej chodzilo o to, zeby odpoczac godzinke w milych okolicznosciach starowki...
    Kelner byl wyjatkow WREDNY, stanowczo odmowil po zamowieniu 2 DUZYCH pizz 4 talerzy dla 4 osob i oswiadczyl, ze 1 osoba to 1 pizza
    Malo tego, przyniosl tylko 2 noze i 2 widelce
    Szczeki nam opadly, ale po prostu nie chcialo nam sie z nim klocic

    Dostal 0 euro napiwku, a pizza to nie spaghetti, zeby nie dalo sie jej podzielic na kawalki...

    Wniosek mielismy jeden: nasza noga NIGDY w centrum Wenecji nie stanie w ciag najblizszych 20 lat....

    Za to kolacja w Novotelu w Mestre, gdzie spalismy, byla swietna....
    I sniadanie tez bylo fajne....

    Przypuszczam, ze ludie raczej nie sa masochistami....
    I nie lubia byc tak traktowani jak w Wenecji czy teraz w Rzymie...

    Wladze Rzymu robia dla miasta swietna ANTYREKLAME


  • dodekanezowiec 09.08.19, 05:51
    Z tymi Włochami- oni trochę niereformowalni a turyści i tak przyjadą. A mnie też co innego wqrza. Że te 250 euro to w 2008 r.bylo uczciwiej tylko 800 zł w pewnym momencie. Potem, rzekomo, w związku z coraz lepsza sytuacja gosp.w Polsce i coraz gorsza w Europie - zlotowka traciła do euro. Już w pewnym momencie myślałem- Grek q.va winny no to będziemy mieć 6 zł za euro.
  • rzdrozny1 09.08.19, 15:30
    Rzeczywiście, powariowali z tymi mandatami, ale chyba głównie z wysokością. Otrzymanie takowego zniechęci do miasta - kwestia czasu i może to wpłynąć na wielkość ruchu turystycznego. Wtedy będą się zastanawiać, jak ten ruch przywrócić:)

    Z drugiej strony, na Schodach, przy Fontannie czasami nie ma jak przejść, nie mówiąc o zrobieniu zdjęcia, itp. Zakaz siadania zapewni jakąś "sprawiedliwość":) Wg mnie również jedzenie na zabytku wpisanym na listę UNESCO to jednak przesada. Tu trochę mają racji.

    Gorzej jednak byłoby, gdyby zamknęli i kazali sobie płacić za wejście:)

    --
    ***
    Wskazówki podróżnicze, relacje z wypraw - często podane koszty
    Citybrejki, wypady w góry, wyprawy rowerowe
    jadziemlecim.wordpress.com/
  • wislok1 09.08.19, 16:35
    Sama policja cuje sie strasznie glupio i dlatego wbrew grozbom wladz Rzymu nie karze mandatami, tylko poucza…

    Jesli dostanie rozkaz kasowania 250 euro od turysty, ktory usiadzie na schodach, to 99% turystow odobierze to jako szczyt sku...synstwa i opinia Rzymu bedzie zepsuta doszczetnie….


    Co do jedzenia i picia na miescie, to walka z tym jest to walka z wiatrakami
    Turysci i tak to beda robic, tylko beda ostrozni, Zejda z glownej ulicy…
    Na pewno w przypadku ukarania mandatem zemszcza sie po powrocie do swojego miejsca zamieszakania opowidajac wszedzie o tym, jacy w Rzymie sa dranie i jak karza za nic….
    Na pewno nikt z ich znajomych do Rzymu nie przyjedzie, a 90% do Wloch

    Generalnie turysta lubi byc traktowany powaznie
    Nie tylko jako bankomat i obiekt szykan

    PS: nie mam nic przeciwko temu, ze policja bedzie karac za smiecenie, zaklocanie ciszy nocnej, awantury w ciagu dnia, nieodpowiedni stroj
  • wislok1 09.08.19, 17:03
    PS. sam nie lubie jesc na ulicy, bo dla mnie jedzenie to przyjemnosc, a nie nerwowe przegryzanie w biegu pizzy popijanej cola

    ALe gdyby za cos takiego zaczeli karac w Alpach Austriacy, Bawarczycy i Szwajcarzy, to ....
    ( trudno to sobie nawet wyobrazic, jaka bylaby reakcja turystow i MIEJSCOWYCH na takie szykany )
    Nie wolno pic i jesc przyniesionych ze soba rzeczy w knajpach...

    Ale poza knajpami nikt tego nie zabrania, lacznie z piciem alkoholu na ulicy czy na szalku gorskim
    ( oczywiscie w tym ostatnim przypadku nie wolno przeginac, czyli smiecic i awanturowac sie )
  • ja.s.i.u 11.08.19, 15:06
    Mówisz i masz ;-)

    No to może najpierw Austriacy: suchthilfe.wien/wp-content/uploads/Derf-i-des_final_polnisch_online.pdf

    Jak widać, możesz bez śpiwora, czy koca zdrzemnąć się w miejscu publicznym, podobnie możesz w tym miejscu konsumować alkohol. Ale kamerkę z szyby lepiej zdjąć, bo można 15 tys. euro zapłacić.

    Bo już Szwajcaria to całkiem inna inszość. Piękny kraj, ale ludzie co najmniej dziwni. Masz w samochodzie śmieci, choćby po swoich kanapkach i chcesz je wpakować do kosza na parkingu, uważaj! Możesz zostawić śmieć, który powstał na tym parkingu. Jeśli kupiłeś kanapkę w sklepie na parkingu, możesz opakowanie wrzucić do kosza. Jeśli wrzucisz przywiezionego śmiecia, może cię to bardzo drogo kosztować.

    O mandatach za czerwone światło, czy kilka kilometrów więcej na liczniku nie ma nawet co gadać. Radary są wszędzie! Masz zużyte opony - na 3 miesiące mogą ci zabrać prawo jazdy.

    Nie wiem czemu, ale szczęśliwy jestem, jeśli muszę jechać przez tunel Gottarda, jeśli już mam szczęście wypić pierwsze espresso w Como. Nie, żebym Szwajcarii nie lubił, po prostu są miejsca, gdzie czuję się jakoś lepiej.
  • wislok1 11.08.19, 21:17
    Z tymi kamerkami to jest absurd, ale skoro tak zdecydowal ich sad, to nic nie zrobisz...
    Na pewno policja nie poluje na kierowcow w celu szukania kamerek...
    Zeby dostac mandat musisz najpierw dostac mandat za cos innego, a przy okazji policjant odkryje tez kamerke....
    ( albo uda, ze nie zauwazyl,,,, jak bedziesz sie z nim klocil, to zauwazy )

    Z tymi mandatami w Szwajcarii za wszystko to jest troche mitologia...
    Jest dozwolone 120 na autostradzie, miejscowi jada 130, ja tez 130 i mandatu nigdy mi nie przyslali---

    Poza terenem zabudowanym jest 80, ale jadac wedlug licznika 85 nic nie ryzykujesz...
    W terenie zbudowanym jest 50 i to przestrzegaja, tak jak w Niemczech i w Austrii

    ( licznik jak pokazuje w aucie 55, to jedziesz welug radaru naprawde 50, jak 85 to 80, a na autostradzie toleruja 130 wedlug licznika )

    Radarow jest w Szawajcarii niecaly 1000, w Austrii przeszlo 1000, w Niemczech 4000

    Tu faktycznie jest roznica

    Jechac zgodnie z przepisami i granica tolerancji i nic sie nie stanie...
  • wislok1 11.08.19, 22:26
    Za te informacje o smieciach -- dzieki


    2 razy zaplacilem mandat za predkosc w Austrii, raz to byla moja ewidentna wina, bo jechalem okolo 120 przy ograniczeniu kolo Linz do 100
    Drugi raz to byl idiotyzm austriackiej policji, bo ustawili radar przenosny w Salzburgu przy ograniczeniu do 60 z powodu robot drogowych...
    Przypomnialem sobie sytuacje, jak dostalem mandat, WSZYSCY jechali tam 80, bo roboty drogowe byly fikcja, skonczyly sie i zostaly po nich tylko barierki i ten radar...
    Mandat przyszedl po 2 miesiacach(!)
    Wszystko sie zgadzalo co do mojego wykroczenia...
    Zapewne przyslali go do 99% kierowcow, co wtedy tam jechali, ale wczesniej sie dlugo zastanawiali, czy to wysylac, hehe....

    W sumie 2 razy po 30 euro
    Na z 20000 km przejechanych w Austrii w ciagu ostatnich kilku lat to nie jest zly wynik
  • ja.s.i.u 12.08.19, 16:44
    Ciekawe, czy na tej stronie kłamią: www.blitzer.de/in/land/Schweiz bo ja tu widzę: "Mobile Radarfallen, Polizeikontrollen und aktuelle Blitzer in Schweiz. Bisher wurden in Schweiz 5822 Blitzer gemeldet.".

    Dla Austrii ta liczba to 3867. To może jeszcze wysokość mandatów: www.bussgeldkatalog.org/blitzer-schweiz/ masz tam też tolerancję, którą odliczają, niestety, jak po odliczeniu wyjdzie 1 km/h za dużo, będzie bolało. A na tych na 50 odliczają tylko 3 km/h. Czasem może być z górki i wtedy na tempomacie możesz, jak się zagapisz się wkopać.

    Nie wiem czemu, ale jak mogę ominąć Szwajcarię, to wolę czasem ominąć, mimo że to naprawdę przepiękny kraj. Dziwnie się z nimi gada.
  • wislok1 12.08.19, 17:57
    Nie ma teraz pod reka linku do moich danych
    Mam link, gdzie wyglada to jeszcze inaczej:
    trans.info/pl/fotoradarowa-mapa-europy-sprawdzcie-gdzie-jest-ich-najwiecej-80998

    Jesli twoj link uwzglednia takze miejsca, gdzie policja umieszcza OD CZASU DO CZASU radary przenosne i gdzie mierzy OD CZASU DO CZASU predkosc laserowo suszarkami,
    a podany powyzej link tylko radary stale, to wszystko sie moze zgadzac....

    Napewno trzeba uwazac, ale powtarzam: licznik üpokazuje ci 55 km/h, faktycznie jedziesz 50 km/h, 85 km/h to faktycznie 80, 130 km/h to 125....
    Do tego dodaje sie granice tolerancji: od 3 do 8 km, wedlug rodzaju radaru

    W praktyce w obszarze zabudowanym nie wolno jechac 59 i wiecej, poza terenem zabudowanym 89 i wiecej, na autostradzie powyzej 130

    Jak ktos dostaje mandat o przekroczenie o 1 km/h w miescie, to tak naprawde jechal na liczniku minimum 59 km/h, maksimum 63 km/h, zaleznie od typu radaru, czyli licznik mu pokazywal ZAWSZE znacznie wieksza predkosc niz dopuszczalna

    Czyli nie da sie tu mowic o przypadku
  • wislok1 12.08.19, 18:43
    W Niemczech jest bardzo podobnie, z uwagi na mniejsza ilosc radarow stalych miejscowi wiedza, gdzie one sa, a jak ustawia radar przenosny, to poczta pantoflowa dziala i zaraz cala okolica wie, ze tam teraz jest mierzona predkosc....
    Ale i tak 90% przestrzega grzecznie ograniczen ( z uwzglednieniem licznika tolerancji ) , przynajmniej u mnie w Oberbayern
  • ja.s.i.u 09.08.19, 15:37
    I trzeba o tym pamiętać. Chce Włoch, żeby nie było konsumpcji na Schodach Hiszpańskich, czy Placu św Marka, to wprowadza takie prawo. Może, jest u siebie.

    Właśnie, on się czuje jak prawnuczek Nerona i inni mogą mu - "no powiedz Jasiu", jakby Kobuszewski do Gołasa powiedział, co mu mogą inni...

    Na lotniskach każdy bagaż, który trafia do samolotu (ten do luku też) jest prześwietlany. I na Sardynii szukają np. butelek z wodą morską (płyny w luku przewozić można) piaskiem i kamieniami. Bo kradzież piasku, czy kamyków z plaży, to 500-2000 euro kary! Nawiasem mówiąc, to nie jedyne miejsce, gdzie za kradzież piasku, czy kamyków sporo można zapłacić.

    O oponach słyszałeś? Jest prawo we Włoszech, że na oponach zimowych i całorocznych możesz jeździć (od 15 maja do 14 października), jeśli ich indeks prędkości jest wyższy, niż prędkość maksymalna samochodu. Masz całoroczne z indeksem T (do 190 km/h) ale twój golf TDI 140 koni ma 203 maksymalną (tak podaje producent), to włoski policjant może ci wypisać papierek, warty 1600 Euro. Może, jak będzie chciał, takie jest prawo.

    O tym, że nie wolno jeść podczas chodzenia po Wenecji wiedzą wszyscy, podobnie nie można wchodzić do wody (tam, gdzie jest dostęp), nawet zmoczyć stóp. Ale wiedziałeś, że mandat może być za dłuższe zatrzymanie się gdzieś, za blokowanie przejścia innym? I to wcale nie mały mandat.

    Dołóżmy do tego na każdym kroku próby oszukania cię na naprawdę niemałe pieniądze. Dotyczy to wszystkiego, biletu na zwiedzanie katedry we Florencji (zwiedzanie jest bezpłatne, tylko wejście na kopułę kosztuje 18 euro), wejście do Areny w Weronie (fałszywe bilety), podróbki (głównie wyrobów skórzanych).

    Do tego ceny. Jedno espresso na placu św. Marka 12 euro, tania pizza po 6 Euro, ale do tego np. piwo, kosztujące 8-12 euro. Oczywiście pizza podgrzana z lodówki. Ogólnie bardzo łatwo trafić na fatalną "turystyczną kuchnię" we Włoszech.

    Czy Włochy omijać, bo oskubią? Oczywiście, że nie. Tylko trzeba się pilnować, nie tylko uważać na kieszonkowców, ale i na prawo, czasem bzdurne (jak te opony całoroczne), a czasem wręcz przystosowane do łatania budżetów miast, czy kraju, kosztem turystów. Można, jak ktoś ma głowę na szyi, a nie pustą pałę, przed wydatkami się uchronić.

    Bo Włochy są tak naprawdę bardzo fajne. Mimo wszystko.
  • wislok1 09.08.19, 16:53
    Prawo mozna wprowadzic, ale co inneog wprowadzic, co innego jest egzekwowac....

    Do tej pory przy wszystkich narzekaniach Wlochow na turystow i turystow na Wlochy, to obie strony byly swiadome, ze NIE WOLNO przeginac
    250 euro za siadanie na schodoach i kilkaset euro na wcinanie kawalka pizzy na ulicy to wlasnie przegiecie
    Co innego karanie nocnych awanturnikow, smiecacych na ulicy i lamiacych przepisy ruchu drogowego oraz innych tego typu niesympatycznych osobnikow...
    Turysci tez maja sporo pretensji do Wlochow, chocby o handlarzy ulicznych, o oszukiwanie w wielu knajpach, wspomnianie szykany z Sardynii, idiotyczne przepisy o oponach....
    Sam pisalem o parkingu w Mediolanie, ktory nie wydaje reszty...

    ZDROWY ROZSADEK dyktuje obu stronom, czyli miejscowym i turystom, wzajemny szacunek i nie przeginanie

    Bo, jak napisal rzdrozny, skonczy sie tym, ze turysci sie obraza, znacnie spadnie ich liczba, a straty poniosa nie turysci, tylko sami Wlosi i ich gospodarka...
  • wislok1 09.08.19, 18:57
    Poza tym te przepisy uderzaja takze w wloskich turystow i ci zapewne tez nie sa zachwyceni….
    Poza tym bardzo duzo miejscowych zyjacych z turystow ( i nie tylko )przyjmuje te nowe przepisy jako idiotyzm


    Wlochy sa bardzo zroznicowane i np. w Tyrolu Poludniowym i generalnie w Alpach z zadnymi szykanami wobec turystow sie nie spotkalem

    Gminy i miejscowi wrecz bija sie o to, zeby turysci przyjezdzali w Alpy i zeby sie czuli przyjemnie, obojetnie wloscy czy zagraniczni….
    Tych wloskich jest tam chyba iecej niz zagranicznych....


    Tak samo raczej nic niepzyjemnego nie spotka turystow w rejonie Rimini, na calej Riwierze Adriatyckiej
    Gdyby nie turysci, tam zdecydowanie dominujacy wloscy, to miejscowi by poszli z torbami….
  • ja.s.i.u 09.08.19, 19:39
    Jeśli chcesz zmienić zdanie o okolicach Bolzano, czy Trento, to mogę ci podać dwa hotele, z których zadowolony nie będziesz, bo cena nie będzie odpowiadała świadczonym usługom. Dodatkowo w jednym z nich są różne ceny w kartach, a drugi gotuje najtańszy makaron z marketu, z resztkami wędliny ze śniadania, tłumacząc, że to włoska kuchnia. Trzy gwiazdki!

    Naprawdę nie zauważyłeś, że jeśli dwa samochody zrobią jakiegoś kiksa, to policja zatrzyma ten bez literki "I" na tablicy? Im to wszystko jedno, wiedzą, że tak, czy inaczej przyjeżdżać będą. Właśnie na północy Włoch turysty zupełnie się nie szanuje.

    Z moich obserwacji najlepiej czujesz się w Apulii, na drugim miejscu postawiłbym Sycylię i Kalabrię. Tam nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek lekceważeniem. Ale tam bezrobocie jest ogromne i każdy cieszy się, że dajesz mu zarobić. Legalnie zarobić. Każdy wie, że jest szansa, że jeśli ci np. smakowało, to wrócisz, albo powiesz znajomym, że warto tam przyjść. Ale już na Capri masz szansę być niezadowolony i im dalej na północ, tym gorzej. A już w Toskanii, Wenecji, czy Ligurii, trzeba się po prostu pilnować. To nie są wrażenia z jakiegoś jednego pobytu. Lubię Włochy, trochę miejsc miałem okazję zobaczyć i takie mam odczucia.
  • wislok1 09.08.19, 20:56
    Mozliwe, sa rozne miejsca

    Ja pisze z autopsji

    Troche Tyrol Poludniowy poznalem

    Bylismy w hotelu w Kaltern/Caldaro i troche sie obawialem, czy dzieci beda zadowolone...
    Nie bylo bufetu przy kolacji, nawet nie bylo wyboru menu, tylko rano napisano przy sniadaniu, co bedzie na kolacje...
    Kilka dan zaczynajac od przystawek i salatek....
    Na pierwsze zawsze wariacje makaronowe, potem cos konkretnego, potem deser....
    Klasyczna wlosko-tyrolska kolacja, kucharz mistrz swiata, o wygladzie hippisa, Wloch z poludnia, dzieci zjadly wszystko i bardzo sobie chwalily
    Ceny napojow do kolacji umiarkowane, do tego bardzo smaczne sniadanie, bylo na slodko i na tyrolsko, czyli konkretniej...
    No i fantastyczny widok z hotelowego tarasu na Alpy.... Do tego bardzo mila atmosfera....
    No, ale to byl typowy hotel rodzinny i poza kucharzem byli tam sami wlasciciele ( malzenstwo mieszane, Wloch i Tyrolka ), i ich krewni
    Dominowali turysci z Niemiec i z tego, co z nimi troche gadalem, to wielu tam przyjezdza co roku...
    Wszyscy sobie miejsce chwalili...

    Policja raczej sie nikogo nie czepia zlosliwie, naorawde nic takiego nie zauwazylem w ciegu chyba z 20 wizyt na polnocy Italii...

    Co do Wenecji, to pisalem, ze trzeba uwazac

    Znajoma z Niemiec ostrzega przed Mediolanem i okolicami, ze tam czasem ostro turystow kantuja...

    Siostra o Toskanii zawsze mowila, ze rewelacja, ale zalecala ostroznosc w BARDZO MODNYCH miejscach

    I tu chyba jest pies pogrzebany, sam o tym pisalem w innym watku:

    BARDZO MODNE miejsca przyciagaja cwaniakow
  • ja.s.i.u 10.08.19, 15:39
    Pierwszy niezalecany przeze mnie hotel znajduje się w okolicy piramid w Ritten. Też jest rodzinnym hotelem. Ma nawet nieduży basen w środku. Kawa z proszku, dzień wcześniej pokrojone pieczywo do śniadania (podeschnięte). Drugi znajduje się w Lavarone. Też bagietka (a tak, żadnego innego pieczywa) krojona dzień wcześniej. Podobno czerstwe zdrowsze. Jajka - zapomnij, włoskie śniadanie i to takie bardzo skromne. Tak mi się udało trafić.

    Nie wiem, jak dobrze znasz południowe części Włoch. Kampanię, Kalabrię, Apulię, Basilikatę, czy Sycylię, nie wiem, jakie masz porównanie. Jedyny plus, że na północy łatwiej się dogadać, bo większość zna dobrze niemiecki. Na południu znają tylko włoski, ale za to chcą i starają się z tobą pogadać i często się to udaje.

    To moje bardzo subiektywne spostrzeżenia, ale fora są od tego, żeby dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Chociażby jakość potraw, włoska kuchnia na południu jest dla mnie smaczniejsza, ma mniej gotowych składników (często jest ręcznie robiony makaron). Podkreślam, może ja miałem pecha, ale z mojego doświadczenia wynika, że na północy trzeba się pilnować bardziej. I mniej jakby człowieka szanują, ale to już zupełnie osobiste odczucia.
  • wislok1 10.08.19, 16:09
    Dzieki za ostrzezenie...

    Poludniowych Wloch nie znam.... Wierze na slowo, ze sie bardziej staraja....

    Forum jest suma takich spostrzezen i bardzo dobrze....

    NIkt nie moze napisac, ze nie wiedzial o tym, ze w Italii sa takze minusy i nikt go nie ostrzegal...

    Ilosc plusow w Italii zdecydowanie przewyzsza minusy i daltego lubie tam jezdzic....

    Ale uwazac TRZEBA
  • dodekanezowiec 10.08.19, 16:16
    A mnie się w Kalabrii rzucił w oczy taki paradoks że wlasnie we Wloszech Ordnung muss sein:) Nie hiszpańska maniana, nie greckie siga siga, tam inacaej. Na przykład czepki na głowie w basenie i nie ma zmiluj.
  • wislok1 10.08.19, 18:56
    A to ciekawe

    Ale po co te czepki ?

    Wlosi sa czasami wku.wiajacy, czasami zachwycajacy, na pewno trudno sie tam nudzic...

    W sumie to bardzo ciekawy kraj

    Przypomnialo mi sie jedno: adresy wpisywane do nawigacji w aucie....

    Poza Wlochami sprawa jest prosta: wpisujesz i cie nawigacja doprowadza pod drzwi...
    We Wloszech juz kilka razy mi sie zdarzylo, ze adresy podawane w internecie ( np. sklepu, parkingu, zabytku, obiektu muzealnego )
    nie maja zadnego zwiazku z rzeczywistoscia...
    Sklep czy zabytek czy muzeum jest w okolicy, ale RZECZYWISTA odleglosc wynosi czasem kilkaset metrow,a nie kilka metrow...
    Parking jest faktycznie, ale podany w internecie adres to fikcja, zeby sie tam dostac trzeba wklepac do nawigacji zupelnie inny adres....

    Totalne bordello
  • wislok1 10.08.19, 19:03
    Np.
    W Trydencie wpisalem do nawigacji adres supermarketu EuroSpin z ich strony OFICJALNEJ
    Nawigacja mnie poprowadzila prosto do jakiegos zapuszczonego placyku ---
    EuroSpin byl kilkaset metrow obok, przy zupelnie innej ulicy
    Za to 100 metrow od wskazanego adresu EuroSpinu byl supermarket Poli, ktory w wyszukiarce adresow w internecie TEZ mial zupelnie inny adres...
  • ja.s.i.u 10.08.19, 20:48
    Właśnie na południu usłyszałem, że Włochy dzielą się na dwie uwarunkowane historycznie części. Pierwsza, to ta, gdzie byli Grecy. A Grecy, to przecież cesarstwo bizantyjskie. Tysiąc lat temu mapa wyglądała tak: pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Map_Byzantine_Empire_1025-pl.svg

    Gaeta, Neapol Amalfi i całe południe było pod rządami Konstantynopola. W tym samym czasie w Świętym Cesarstwie Rzymskim panowali Ottonowie. A tak, Władza nie znajdowała się nie tylko w Rzymie, ale również w Aachen, a ważnym miastem cesarstwa była Kolonia.

    Dwie różne kulturowo cywilizacje, jedna północna, niemiecko-frankońska, druga południowa spowodowały podobne różnice, jak zabory w Polsce. Stąd utrwalana przez wieki mentalność ludzi jest inna, mimo - no właśnie, nie zjednoczenia, ale rozpadu Włoch na państewka, w których te różnice dalej były mocne.

    Pięćset lat temu mapa Włoch wyglądała tak, południe jest wyraźnie wyodrębnione: it.wikipedia.org/wiki/File:Italia_1494-it.svg

    Garibaldi zaczął jednoczyć Włochy jakieś 150 lat temu, bo mapa nadal wyglądała podobnie: it.wikipedia.org/wiki/File:Italia_1843.svg Części należące kiedyś do wpływów bizantyjskich trzymają się razem, na północy mamy kilka państw.

    Tak mi kiedyś tłumaczył rodowity Włoch z południa. Nie wiem, czy miał rację, ale można dostrzec jakąś mentalną bliskość pomiędzy np. Sycylijczykami i Kreteńczykami. Zachęcam do większego zaangażowania w odwiedzanie właśnie południa Italii. Naprawdę tam jest inaczej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka