• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

życie roślin Dodaj do ulubionych

  • 14.07.04, 04:57
    W innym wątku pawwww napisał: "roslin sie nie zabija tylko pozbawia
    witalnosci". Tak mi sie przypomnialo, ze mialem kiedys zagadac na ten temat.

    Czy to nie jest tylko dialektyka? Tak samo jak sa ludzie ktorzy mowia, ze
    zwierzeta nie umieraja, tylko zdychaja. Wegetarianin powie raczej ze zwierze
    umiera.

    Nie jest podobnie z roslinami? Ze roslinom "odbieramy prawo" do "umierania".
    Dlaczego zycie roslin jest mniej wazne od zwierzat?
    <z delikatnym przymrozeniem oka>.

    Dlaczego uwazamy, ze lepiej jest wyrwac z ziemii 10 marchewek, 20 ziemniakow
    i buraka niz pozbawic zycia jednego kurczaka?
    Zaawansowany formularz
    • 14.07.04, 06:02
      KrzysiekKrzysiek coś cię gnębi, męczy?
      Odpowiedź jest w artykule: Jak zostać frutarianinem. na linku poniżej (przy
      końcu listy)
      www.surawka.republika.pl

      Pozdro.
      Jędruś
      • 15.07.04, 04:45
        > KrzysiekKrzysiek coś cię gnębi, męczy?

        na polu jedzenia roslin to nie : P

        filozofuje tylko
        • 15.07.04, 06:11
          KrzysiekKrzysiek
          Jeżeli filozoficznie:
          Rośliny podobnie jak zwierzta należą do Eukariota razem z grzybami oraz
          pierwotniakami.
          Czy odczuwają ból?
          Uważam że wszystkie organizmy żywe odczuwają ból.
          Ale coś trzeba jeść, z tego powodu wybrałem weganizm.
          Oprócz powodu zdrowotnego następnym bardzo ważnym powodem jest ekologia;
          rośliny to producenci ekologiczni tego się nie da ukryć.
          Aby wyprodukować 1kg mięsa trzeba 10kg materiału roślinnego.

          Jak widzisz nie twierdzę że rośliny nie czują bólu, ale spożywając mięso 10-
          krotnie powiększamy ww. ból.
          Owoce są produkowane po to aby je spożywać, a zarazem przenosząc nasiona w nich
          ukryte. W ten sposób rośliny z tego czerpią również zysk.

          Pozdro.

          Jędruś.
          • 16.07.04, 05:20
            jedrus1a> Uważam że wszystkie organizmy żywe odczuwają ból.
            jedrus1a> Ale coś trzeba jeść, z tego powodu wybrałem weganizm.

            No właśnie coś trzeba jeść. Ale jeżeli uważamy, że mniejszym złem jest
            wegetarianizm niż wszystkożerstwo. Tak samo jak weganizm jest mniejszym złem
            niż wegetarianizm. I tak dalej... Cały czas to jest "mniejsze zło", czyli
            ciągle zło. Wychodzi na to, że jedzenie jest złe. I najlepiej jakby nas tu w
            ogóle nie było, bo byśmy wtedy nic nie jedli.

            Taki mamy ideał?

            Rozumiem, że każdy z nas postawił sobie sam hierarchię i każdy ma swój
            własny "poziom heroizmu".

            Ale jeżeli ideał jest abstrakcyjny i nierealny...
            • 16.07.04, 07:12
              KrzysiekKrzysiek
              Już ci mówiłem, ciebie coś gryzie, przyznaj się jadasz miąsko?
              Szukasz ideału to szukaj dalej mnie wystarczy wegano-witarianizm + B12.

              Poprzez wegano-witarianizm nie wymuszamy obowiązku zabijania, po prostu
              samoobsługa.
              Jasne i proste. Dla mnie nic dodać nic ująć bez większej niepotrzebnej
              filozofii.


              Pozdro.
              Jędruś
            • 16.07.04, 15:19
              nie chodzi o to, ze jedzenie jest zle. jedzenie jest naturalna i potrzebna
              czynnoscia na naszym poziomie tutaj. chodzi jedynie o to, aby nie przeginac.
              jesli bezmyslnie, czy rozmyslnie sprawiamy wiele cierpienia innym istotom, to
              nie jest dobre. natomiast jesli staramy sie w miare swoich mozliwosci
              ograniczyc zabijanie i cierpienie, to jestesmy w porzadku. pewnie kazdy ma
              swoja hierarchie, jak juz wspomniales, wazne aby bylo to zgodne z naszym
              sumieniem, z tym co czujemy gleboko w sercu, ze jest dobre.
              i nie chodzi tez o to, zeby wszystko robic wlasnym kosztem.
              robimy tyle ile mozemy. tyle ile nie zaszkodzi naszemu zdrowiu i zyciu. bo
              przeciez nasze tez jest wazne, nie zapominajmy o sobie :)
              i to jest moim zdanie wlasnie ideal, nic nierealnego :) nic ponad nasze sily,
              zaden heroizm :) ja swojego wegetarianizmu nie uwazam za heroizm, tylko za
              bardziej korzystny stan rzeczy zarowno dla mnie, jak i reszty swiata. i czuje
              sie w tym dobrze :)
              • 17.07.04, 05:29
                > natomiast jesli staramy sie w miare swoich mozliwosci
                > ograniczyc zabijanie i cierpienie, to jestesmy w porzadku.

                Ja Ciebie doskonale rozumiem! : -)
                I niech każdy zachowuje sie zgodnie ze swoim sumieniem.

                Ja tylko filozofuje na poziomie ideałów. :)
                Bo mowimy caly czas o "minimaliowaniu", o minimalizowaniu krzywdy, zła,
                czyli caly czas jednak robimy cos zlego?!

    • 14.07.04, 11:06
      Mowi sie, ze roslina umiera, gdy schnie i wiednie.
      --
      Planeta Vege:)
      • 14.07.04, 12:02
        > Mowi sie, ze roslina umiera, gdy schnie i wiednie.

        Roślina wyrawana z ziemi/ścięta/obskubana na pokarm z pewnością uschnie i
        zwiędnie z czasem, więc umiera, w tym konkretnym przypadku - jest zabijana.
        • 14.07.04, 12:30
          Niestety, nie mam poczucia, zebym "zabijala" rosliny...
          --
          Planeta Vege:)
          • 14.07.04, 15:17
            > Niestety, nie mam poczucia, zebym "zabijala" rosliny...

            No cóż, trzeba dać sumieniu jakąś protezę :)
            • 14.07.04, 16:06
              Nie rozumiem... Ale przypomina mi sie, ze mowienie o cierpieniu roslin to
              czesty chwyt stosowany przez antywegetarian, dla uspokojenia ich sumien. Ze
              niby my tez kogos zabijamy...
              To mialas na mysli? :)
              --
              'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
              Planeta Vege:)
              • 14.07.04, 16:16
                > Nie rozumiem... Ale przypomina mi sie, ze mowienie o cierpieniu roslin to
                > czesty chwyt stosowany przez antywegetarian, dla uspokojenia ich sumien. Ze
                > niby my tez kogos zabijamy...
                > To mialas na mysli? :)

                Jeśli odbieranie życia jest zabijaniem, to tak :) Każdy jest zabójcą. Trzeba
                umieć się do tego przyznać. I MINIMALIZOWAĆ śmierć, którą siejemy. Tak to widzę.
                • 15.07.04, 04:43
                  > Trzeba umieć się do tego przyznać.
                  > I MINIMALIZOWAĆ śmierć, którą siejemy. Tak to widzę

                  no tak, ale dlaczego uwazamy, ze mniejszym zlem jest zabijanie roslin niz
                  zwierzat? :-P
                  • 15.07.04, 09:59
                    > no tak, ale dlaczego uwazamy, ze mniejszym zlem jest zabijanie roslin niz
                    > zwierzat? :-P

                    Ja tak nie uważam. Za zło uważam zadawanie niepotrzebnej śmierci i cierpień,
                    niezależnie czy to roślinom, czy to zwierzętom. Jednakowo naganne jest dla mnie
                    np. katowanie psa i obdzieranie kory z drzew.
                  • 16.07.04, 02:26
                    > no tak, ale dlaczego uwazamy, ze mniejszym zlem jest zabijanie roslin niz
                    > zwierzat? :-P

                    dlatego, ze rosliny nie maja ukladu nerwowego i w zwiazku z tym nie czuja bolu.
                    cos trzeba jesc, wiec wybieramy 'mniejsze zlo'. proste.
                    oczywiscie, wierze ze rosliny tez w jakis sposob czuja (choc nie bol akurat), i
                    dlatego odnosze sie do nich z pewnym szacunkiem i posilki spozywam z
                    odpowiednia intencja zazwyczaj. nie bede sie wdawac w szczegoly, bo nie o to
                    chodzi.
                    i owszem, moze i mozna zabic zwierze bezbolesnie, ale jakos sie tego specjalnie
                    nie stosuje. jak rowniez przyjaznej zwierzetom hodowli.
                    jest jeszcze sprawa energetyczna. jednak energia miesa jest duzo ciezsza
                    wibracyjnie niz roslin. no ale coz, nie do kazdego akurat przemowi ten
                    argument :)
                  • 18.07.04, 13:21
                    krzysiekkrzysiek napisał:

                    > no tak, ale dlaczego uwazamy, ze mniejszym zlem jest zabijanie roslin niz
                    > zwierzat? :-P

                    Wegetarianie juz minimalizuja smierc. Mysle, ze miejsce Twojego watku jest na
                    innym forum.

                    --
                    'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
                    Planeta Vege:)
                • 16.07.04, 02:43
                  minimalizowac smierc, ale tez i cierpienie. np. dla mnie to bardzo wazne. nie
                  wiem czy nawet nie najwazniejsze.
                  • 16.07.04, 10:12
                    > minimalizowac smierc, ale tez i cierpienie. np. dla mnie to bardzo wazne. nie
                    > wiem czy nawet nie najwazniejsze.

                    Właśnie, amen.

                    PS. Rośliny czują ból. Inaczej niż zwierzęta, ale czują.
                    • 16.07.04, 14:54
                      raczej cos w rodzaju strachu, niz bol. przeciez nie maja go czym odczuwac.
                      jednakze zakladajac ze istnieje cos takiego, jak duszki roslin (a ja czuje ze
                      istnieje, choc pewnie sceptycznie nastawieni wysmieja mnie za to) to sprawa
                      staje sie bardziej skomplikowana :) ale sa sposoby zeby to wszystko jakos
                      rozsadnie rozwiazac :)
                      • 16.07.04, 15:26
                        Jeśli ból polega na przewodzeniu impulsów, to czują ból, bo je przewodzą. Co
                        więcej "rozpoznają" osoby, które im ten ból zadały.

                        A rozwiązania jest proste: żeby żyć, trzeba zabijać żywe organizmy. Ale tylko
                        tyle, ile naprawdę potrzebujemy, aby normalnie funkcjonować. I tyle.
                        • 16.07.04, 15:52
                          > Jeśli ból polega na przewodzeniu impulsów, to czują ból, bo je przewodzą. Co
                          > więcej "rozpoznają" osoby, które im ten ból zadały.

                          przewodzenie impulsow nie musi chyba przeciez oznaczac od razu bolu.
                          a ze rozpoznaja osoby ktore ich uszkodzily to moge sie zgodzic. jednak to
                          rozpoznanie nie musi sie wiazac z pamiecia bolu, ale raczej uszkodzenia,
                          strachu, zagrozenia zycia.

                          > A rozwiązania jest proste: żeby żyć, trzeba zabijać żywe organizmy. Ale tylko
                          > tyle, ile naprawdę potrzebujemy, aby normalnie funkcjonować. I tyle.

                          racja, nigdy nie sadzilam inaczej. szkoda ze tak jest, ale skoro tak jest, to
                          pewnie jest w tym jakis cel i wierze ze kazda zywa istota cos z tego
                          wszystkiego wynosi. ufam temu, jak skonstruowany jest wszechswiat, i akceptuje
                          to. nie ma sensu walczyc z wiatrakami :) lepiej ograniczyc negatywne rzeczy w
                          swoim zyciu , na tyle ile czlowiek czuje sie na silach. starajmy sie byc
                          dobrymi, swiadomymi istotami, rozwijajmy sie. przeciez wlasnie o to chodzi.
                          mysle, ze jesli ktos zacznie byc swiadomym pewnych spraw, to zaakceptuje ten
                          stan rzeczy, w jakim sie znalazl. w tym przypadku akceptacja i zrozumienie
                          jest czynnikiem warunkujacym wyzwolenie. hm, coz, moze troche odbiegam od
                          tematu, to juz skoncze :)
              • 15.07.04, 04:41
                > Nie rozumiem... Ale przypomina mi sie, ze mowienie o cierpieniu roslin to
                > czesty chwyt stosowany przez antywegetarian, dla uspokojenia ich sumien.

                ale ja nie mowie o cierpieniu, tylko o fakcie zabijania
                (zwierzeta tez moznaby zabijac bez cierpienia, co niczego dla nas nie zmienia)
                • 15.07.04, 16:19
                  Ale o co Ci chodzi, czlowieku? O to, zeby wegetarianie NIC nie jedli?
                  --
                  'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
                  Planeta Vege:)
          • 15.07.04, 04:40
            > Niestety, nie mam poczucia, zebym "zabijala" rosliny...

            no tak, ale analogicznie miesożercy nie czują "zabijania zwierzat"
            (przeciez kupuja tylko kotlet w sklepie)
            • 15.07.04, 16:21
              To jest jakis pokretny relatywizm. Zdaje sie, ze popelnilam blad przyjmujac Cie
              na to forum...
              --
              'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
              Planeta Vege:)
              • 15.07.04, 22:02
                headline napisała:

                > To jest jakis pokretny relatywizm. Zdaje sie, ze popelnilam blad przyjmujac
                Cie
                >
                > na to forum...

                oczywiście - WIEEELKi BŁADDD
                mówiłem ci ze jesteś zbyt naiwna

                - a może czasem spytaj się kogos ?
                • 15.07.04, 22:03
                  brumbak napisał:

                  > headline napisała:
                  >
                  > > To jest jakis pokretny relatywizm. Zdaje sie, ze popelnilam blad przyjmuj
                  > ac
                  > Cie
                  > >
                  > > na to forum...
                  >
                  > oczywiście - WIEEELKi BŁADDD
                  > mówiłem ci ze jesteś zbyt naiwna
                  >
                  > - a może czasem spytaj się kogos ?
                  --------
                  emka to tyowy SPAMER nienawidzący wegetarian
                • 15.07.04, 22:10
                  Nie podoba mi sie, ze mnie ciagle obrazasz. Zechciej powsciagnac swoj jezyk.
                  --
                  Planeta Vege:)
                • 16.07.04, 05:46
                  brumbak> oczywiście - WIEEELKi BŁADDD
                  brumbak> mówiłem ci ze jesteś zbyt naiwna

                  ... ale, zaraz, zaraz! A jak Ty, Brumbak tutaj się dostałeś?! : ----O
                  To musiała być chwila słabości : -P
              • 16.07.04, 05:13
                headline> Zdaje sie, ze popelnilam blad przyjmujac Cie na to forum...

                "Ja lubie tylko melodie, które już raz słyszałem"
                i dyskutuje tylko z ludźmi którzy mają identyczne poglądy jak ja.

                ?

              • 17.07.04, 05:32
                headline> Zdaje sie, ze popelnilam blad przyjmujac Cie na to forum...

                Dokończę wątek i już zabieram zabawki z Twojej piaskownicy.

                • 18.07.04, 13:12
                  krzysiekkrzysiek napisał:
                  > Dokończę wątek i już zabieram zabawki z Twojej piaskownicy.

                  Tak sobie mysle po prostu, ze juz jest forum na ktorym atakuje sie wegetarian i
                  ze jest to watek stosowny na tamtym forum.

                  --
                  'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
                  Planeta Vege:)
            • 15.07.04, 16:25
              Tak jak powiedzialam wczesniej stwierdzenie, ze rosliny cierpia to niski chwyt
              majacy uspokoic sumienia antywegetarian.

              --
              'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
              Planeta Vege:)
          • 16.07.04, 02:28
            a ja mam. no chyba ze jest to jakis pomidor, jablko czy orzech itp....
            • 16.07.04, 02:34
              oczywiscie nie oznacza to, ze bede bila sie w piers, bo spozywam jakies
              warzywo. coz, jesc cos musze i jest to naturalna kolej rzeczy. tak zostalam
              stworzona i na tym poziomie pozywienie jest mi niezbedne do zycia. zalezy mi na
              moim zyciu i akceptuje to ze musze jesc, wiec jem :) i to ze smakiem :)
              ale tez z pewnym szacunkiem do kazdego istnienia i z odpowiednia intencja.
    • 18.07.04, 17:53
      Dla mnie mięsożerca jest kanibalem.
      Człowiek jest zwierzęciem tak jak pozostałe ssaki, ptaki, ryby i inne
      stworzenia, nalezymy do tego samego królestwa i istoty które nie muszą jeśc
      mięsa a mimo to żyją nie powinny tego robić, mam tu na myśli właśnie człowieka.

      Nie twierdze że rośliny nie żyją, owszem na pewno cos odczuwają, ale nie mam
      równiez wrażenia że je zabijam.
      Nie zrywam niepotrzebnie liści ani kwiatków, staram się troszczyć o przyrode. A
      jeśli chodzi o roślinki hodowlane to wydaje mi się że ich istotą jest zrodzenie
      owocu i pozbycie się go, no jagoda, należy zerwać jej owoce, gdyz nie będzie
      ona mogła rodzić nowych. Wyrwanie krzaczka to byłoby pewnego
      rodzaju 'zabojstwo' tej jagody.
      Zwierzęta nie mają takich własciwości i jedząc je, zabijamy je niepotrzebnie i
      okrutnie, stając się mordercami i kanibalami.

      Jesli zas chodzi o statystyke, to jezeli tylko sie dla ciebie liczy, to owszem
      zabicie 10 marchewek jest mniej złe niz 1 kurczaka. Zreszta tego nie wolno
      nawet porownywac, jak juz wyjasniłam powyzej.

      --
      Nadzieja ma skrzydła,
      przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów,
      która nigdy nie ustaje,
      a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury
      • 19.07.04, 09:08
        caprice83 napisała:

        > Dla mnie mięsożerca jest kanibalem.

        Poważny błąd logiczny, kanibalizm dotyczy członków jednego gatunku, nie
        królestwa. Rybą nie jesteś. Ponadto są tacy, którzy nie przejdą na
        wegetarianizm nigdy, z przyczyn od siebie niezależnych (np. Eskimosi - względy
        klimatczyne) i co, będziesz obrażać ich dalej?
        • 19.07.04, 10:41
          Dla mnie rowniez miesozerca jest kanibalem (w szerokim sensie tego slowa a nie
          w sensie encyklopedycznym). Emko, przyjrzyj sie surowemu miesu w duzych
          kawalkach i kosciom nieposzatkowanym i powiedz szczerze, sama przed soba, co
          czujesz...
          A tak miedzy nami - wydaje mi sie, ze odpowiedniejszym forum byloby dla Ciebie
          f. wegetarianizm.
          --
          'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
          Planeta Vege:)
          • 19.07.04, 11:14
            > Dla mnie rowniez miesozerca jest kanibalem (w szerokim sensie tego slowa a
            nie
            > w sensie encyklopedycznym). Emko, przyjrzyj sie surowemu miesu w duzych
            > kawalkach i kosciom nieposzatkowanym i powiedz szczerze, sama przed soba, co
            > czujesz...

            Widzę mięso. Takie samo mięso, z jakiego jestem sama zrobiona. Nie czuję do
            tego obrzydzenia, bo musiałabym się brzydzić samej siebie. Jestem w końcu
            częścią natury :)

            > A tak miedzy nami - wydaje mi sie, ze odpowiedniejszym forum byloby dla
            Ciebie
            > f. wegetarianizm.

            Tam też jestem. A poglądy mam wszędzie takie same.
            • 19.07.04, 19:56
              No własnie, ale tu chodzi o to byś była tylko tam, gdyż tylko do tamtego forum
              siega twoje IQ. Przynajmniej tak wnioskuję z twoich coraz bardziej aroganckich
              wypowiedzi, nie tylko tu ale szczegolnie tam właśnie.

              Dla mnie kanibalizm nie obejmuje tylko zjedzenia człowieka przez drugiego
              człowieka, ale również zwierzęcia przez człowieka, jako że czowiek aby żyć nie
              musi zabijac zwierząt. Moze i nie jestem ryba, ale jestem zwierzeciem, tak jak
              ona i zabijajac ja, zabijam cos co powinno cieszyc sie zyciem jak ja. Prosciej
              rzecz ujmujac, specjalnie dla ciebie zebys pojeła, zabicie ryby nie rozni sie
              niczym od zabicia człowieka.



              --
              Nadzieja ma skrzydła,
              przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów,
              która nigdy nie ustaje,
              a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury
              • 20.07.04, 08:49
                > No własnie, ale tu chodzi o to byś była tylko tam, gdyż tylko do tamtego
                forum
                > siega twoje IQ.

                No cóż, każdy sądzi według siebie, ale pamiętaj, że ja to nie ty i ta
                samokrytyka mnie nie dotyczy.

                Przynajmniej tak wnioskuję z twoich coraz bardziej aroganckich
                > wypowiedzi, nie tylko tu ale szczegolnie tam właśnie.

                Dostosowałam się dokładnie do twojego poziomu wypowiedzi i ci to przeszkadza?
                >
                > Dla mnie kanibalizm nie obejmuje tylko zjedzenia człowieka przez drugiego
                > człowieka, ale również zwierzęcia przez człowieka,

                A wieloryb jest rybą. Jedno i drugie stwierdzenie jest tak samo prawdziwe,
                sensowne i "yntelygentne".

                jako że czowiek aby żyć nie
                > musi zabijac zwierząt.

                Ja np. muszę. Lekarz, notabene wegetarianin, zakazał mi diety wegetariańskiej.

                Moze i nie jestem ryba, ale jestem zwierzeciem, tak jak
                > ona i zabijajac ja, zabijam cos co powinno cieszyc sie zyciem jak ja.

                Jeżeli jesteś zwierzęciem, żyj jak zwierzę - one gdzieś mają etykę i żrą się aż
                miło, z kanibalizmem (w moim pojęciu) włącznie, a nawet roślinożerne zabijają,
                jak muszą - po coś np. mają rogi co poniektóre.

                Prosciej
                > rzecz ujmujac, specjalnie dla ciebie zebys pojeła, zabicie ryby nie rozni sie
                > niczym od zabicia człowieka.

                DLA CIEBIE. Powiem więcej: dla ciebie łatwiej zabić człowieka niż zwierzę, co
                sama przyznałaś. Ludzi traktujesz jak zbiór komórek, śmieci, zwierzęta są dla
                ciebie święte... I ty się dziwisz, że budzisz odrazę wśród ludzi?
            • 20.07.04, 10:15
              Headline napisala:

              > > Dla mnie rowniez miesozerca jest kanibalem (w szerokim sensie tego slowa
              > a
              > nie
              > > w sensie encyklopedycznym). Emko, przyjrzyj sie surowemu miesu w duzych
              > > kawalkach i kosciom nieposzatkowanym i powiedz szczerze, sama przed soba,
              > co
              > > czujesz...

              emka_waw napisała:
              > Widzę mięso. Takie samo mięso, z jakiego jestem sama zrobiona.

              No i masz odpowiedz, dlaczego w glebi duszy nazywamy to kanibalizmem. Widzimy
              mieso, takie same jak to z ktorego sami jestesmy zrobieni.


              --
              'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
              Planeta Vege:)
              • 20.07.04, 10:36
                > > Widzę mięso. Takie samo mięso, z jakiego jestem sama zrobiona.
                >
                > No i masz odpowiedz, dlaczego w glebi duszy nazywamy to kanibalizmem. Widzimy
                > mieso, takie same jak to z ktorego sami jestesmy zrobieni.

                Ominęłaś ZASADNICZĄ część tej wypowiedzi: NIE MOGĘ CZUĆ OBRZYDZENIA DO MIĘSA,
                BO MUSIAŁABYM SIĘ BRZYDZIĆ SAMEJ SIEBIE.

                Jest to CAŁOŚĆ wypowiedzi, i jako całośc powinna być rozpatrywana.
                • 20.07.04, 10:53
                  Wlasnie swiadomosc tego, jak wyglada mieso kaze nam nie jesc go. U Ciebie
                  odwrotnie.
                  --
                  Planeta Vege:)
                  • 20.07.04, 11:01
                    > Wlasnie swiadomosc tego, jak wyglada mieso kaze nam nie jesc go. U Ciebie
                    > odwrotnie.

                    Masz mięsko - mięśnie, gnaty - kości, podróbki - nerki, żołądek, serce, płucka.
                    Czy ty się tym brzydzisz?
                    • 20.07.04, 11:09
                      Jeszcze raz: wlasnie swiadomosc tego, ze mieso zwierzat wyglada TAK JAK LUDZKIE
                      stanowi dla mnie blokade przed jedzeniem go.
                      --
                      Planeta Vege:)
                      • 20.07.04, 11:34
                        > Jeszcze raz: wlasnie swiadomosc tego, ze mieso zwierzat wyglada TAK JAK
                        LUDZKIE
                        >
                        > stanowi dla mnie blokade przed jedzeniem go.

                        WYGLĄDA jak ludzkie, ale NIE JEST ludzkie. A istotą kanibalizmu jest zjadanie
                        przedstawicieli własnego gatunku. Na zasadzie "wyglądania" to kanibalizmem jest
                        jedzenie kotletów sojowych BO WYGLĄDAJĄ JAK MIĘSNE.
                        • 20.07.04, 11:38
                          Z calym szacunkiem, ale mysle, ze to forum nie jest najodpowiedniejsze dla
                          Ciebie.

                          --
                          Planeta Vege:)
                          • 20.07.04, 11:50
                            > Z calym szacunkiem, ale mysle, ze to forum nie jest najodpowiedniejsze dla
                            > Ciebie.

                            Bo zadaję kłopotliwe pytania i szukam logiki?
                            • 20.07.04, 11:59
                              Nie, dlatego, ze to forum ewidentnie nie odpowiada wyznawanemu przez Ciebie
                              swiatopogladowi.
                              --
                              Planeta Vege:)
                              • 20.07.04, 12:50
                                > Nie, dlatego, ze to forum ewidentnie nie odpowiada wyznawanemu przez Ciebie
                                > swiatopogladowi.

                                Wprost przeciwnie, z wyjątkiem paru szczegółów, ale diabeł tkwi w szczegółach,
                                jak widać.
                                • 20.07.04, 13:51
                                  Z calym szacunkiem, ale sadze, ze forum, ktore stalo sie miejscem realizowania
                                  wszelkich misji mowiacych wegetarianom jak powinni zyc,
                                  wykazujacych "nielogicznosci" etc., innymi slowy forum "zlej woli" juz
                                  istnieje.
                                  --
                                  'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
                                  Planeta Vege:)
                                  • 20.07.04, 15:53
                                    > Z calym szacunkiem, ale sadze, ze forum, ktore stalo sie miejscem
                                    realizowania
                                    > wszelkich misji mowiacych wegetarianom jak powinni zyc,
                                    > wykazujacych "nielogicznosci" etc., innymi slowy forum "zlej woli" juz
                                    > istnieje.

                                    Owszem, a co to ma do rzeczy??? Ja się pytam: JAK? DLACZEGO? PO CO? Tudzież
                                    wyrażam opinię, ale czy gdzieś napisałam "nie rób tego"?
    • 21.07.04, 10:35
      chłop jak szedł do świnki po mięso, to ją musiał najpierw zabić.
      a jak szedł w pole po buraka, czy marchewę, to ją wyrywał, nie musiał ich
      najpierw wiązać , aby przestały wierzgać, bronić się.
      Po za tym my ludzie też jesteśmy zwierzętami, więc jemy jakby siebie pożerając
      zwierzęta.

      Dla mnie zwierzę jest bliższe nam niż roślina, maja inteligencję zbliżoną do
      naszej. U roślin to wszystko jeżeli jest, to zupełnie inne.
      Dla mnie jak ktoś je mięso to powoduje zabicie, a jak je rośliny to nie. Tak
      uważam. Mam prawo do swojego zdania, może nie ?

      Może to i prawda, że my wszyscy ludzie przyczyniamy sie do zabijania zwierząt,
      ale wegetarianie przynajniej robią ten mały krok aby to zmniejszyć. Fermy kurze
      i inne (te azjatyckie i smithfoody kt. sie władowały do Polski w najlepsze
      tereny ekologiczne - i teraz je zniszczą - tak samo ) nie miałyby racji bytu,
      gdyby się zmniejszyło zapotrzebowanie na mięcho. Taki jest fakt.

      no a poza tym to ja śpię z psem a nie z kartoflem. i to by było na tyle.

      "podejrzana zajmuje się kurestwem czyli prowadzi hodowlę kur"
      • 21.07.04, 12:03
        jaszczuria napisała:

        > no a poza tym to ja śpię z psem a nie z kartoflem. i to by było na tyle.

        Jaszczurio, to jest genialna puenta tego watku :)


        --
        Planeta Vege:)
        • 21.07.04, 15:28
          > > no a poza tym to ja śpię z psem a nie z kartoflem. i to by było na tyle.

          a ja spie z drewnianym wezykiem ;P
          no ale koty tez czesto przychodza... :)

          a tak na serio, bardzo ladnie napisane, jaszczurio :)
          no moze ja tylko mam odmienne zdanie w kwestii zabijania, bo osobiscie uwazam,
          ze rosliny tez umieraja, i jesli ja je spozywam, to przyczyniam sie do ich
          wczesniejszej niz naturalnej smierci. a czasem nawet sama wyrwe jakas marchewke
          czy ziolko, no to juz wtedy bezposrednio zabijam.
          wiem ze to moze wydawac sie zbyt mocnym slowem "zabijam" ale w sumie tak to
          widze. roslina umiera i zwierze umiera. inna sprawa, ze przeciez sa pewne
          powody, dla ktorych wybralam niejedzenie miesa. po prostu uwazam ze dzieki temu
          przyczyniem sie do zmniejszenia cierpienia i zabijania zwierzat na tym swiecie.
          no a w dodatku przeciez nic na tym nie trace, nie zagraza to mojemu zdrowiu i
          zyciu, wiec czemuzby nie? :)
          i jeszcze male przypomnienie dla pytajacych sie czemu nie jemy zwierzat a tylko
          rosliny. nalezaloby zauwazyc, ze zwierze w hodowli spozywa duze ilosci roslin
          (pasza). wiec jedzacy mieso przeczyniaja sie zarowno do smierci i cierpienia
          tego zwierzecia, jak rowniez do smierci wielu roslin. a przeciez oprocz miesa
          je jeszcze rosliny dodatkowo. wiec nawet patrzac tak chlodnym okiem i
          kalkulujac ilosciowo, to wegetarianizm jest lepszy od wszystkozerstwa :)
          oczywiscie o ile kogos obchodzi zadawanie cierpienia i smierci innym istotom.
          • 21.07.04, 15:52
            ach, no i jeszcze nie wspomnialam o innych powodach jak np. posiadanie przez
            zwierzeta ukladu nerwowego, warunkujacego odczuwanie bolu. no i przeciez trudno
            pozostac obojetnym na to, ze zwierze, szcegolnie jak pies, kon, krowka czy
            swinka, sa nam blizsze niz rosliny. blizsze, poniewaz tez jestesmy zwierzetami,
            poniewaz widzimy jak zwierzeta potrafia miec podobne do ludzkich zachowania i
            odczucia, jak potrafia sie przywiazac, kochac, odczuwac sympatie, wspolczucie
            itd....
            nie twierdze ze rosliny nic nie czuja, czuja na swoj sposob. zdaje sobie z tego
            sprawe i odnosze sie do nich z szacunkiem. staram sie postepowac w swoim zyciu
            ekologicznie, chronic srodowisko. na rozne sposoby. a jesli roslinke wyrywam
            (zabijam) to zycze duchowi tej roslinki dobrze, odsylam tam gdzie to bedzie dla
            niego najlepsze. nie kazdy musi akurat to rozumiec i czuc, ale jesli chodzi o
            bardziej materialne dzialania, to takich rowniez wykonuje wiele :)

            puentujac, w moim obecnym stosunku do zwierzat i roslin nie widze wielkich
            uchybien. czuje sie z tym jak zyje w porzadku, robie tyle na ile czuje sie na
            silach. dla ludzi rowniez. chociaz akurat w przypadku czlowieka, to uwazam ze
            bardziej potrafi sam zadbac o siebie niz zwierze czy roslina w obecnych
            czasach. a przynajmniej powinien, jest, kurcze, dominujaca rasa na tej
            planecie, ma wolna wole, umysl i cialo...moze zrobic wszystko ze swoim zyciem,
            byleby tylko naprawde chcial sobie pomoc...ech, no ale to juz inna para
            kaloszy :)
            • 21.07.04, 16:05
              > ach, no i jeszcze nie wspomnialam o innych powodach jak np. posiadanie przez
              > zwierzeta ukladu nerwowego, warunkujacego odczuwanie bolu.

              Uwaga merytoryczna: z całego królestwa zwierząt układ nerwowy posiadają jedynie
              TKANKOWCE. Np. koralowce czy gąbki (glejowce) nie mają czegoś takiego.
              Generalnie więcej bólu odczuwa drzewo niż gąbka. Układ nerwowy NIE JEST cechą
              odróżniającą zwierzęta od roślin.
              • 21.07.04, 16:15
                wiem, czytalam niejedna twoja wypowiedz na ten temat.
                jednakze ja wypowiadam sie dosc ogolnie, gdybym rozwijala kazdy element, do
                ktorego mozna by sie przyczepic w moich wypowiedziach, to bylyby 10 razy
                dluzsze (a i tak wydaja mi sie czesto zbyt obszerne)i nikomu nie chcialoby sie
                ich czytac :)
                • 21.07.04, 16:42
                  co w takich razie z yogą i wyznawaniem zasady nie krzywdzenia żywych istot do
                  których od setek lat nikt nie zaliczył roślin, czy wszyscy "oni" się mylą i są
                  roślinobójcami???
                  a co z bakteriami i małymi robaczkami pływającymi w wodzie, którą spożywamy?
                  może nie powinnam się kąpać i sprzątać, żeby pozwolić im rozwinąć się w
                  kolonie - w końcu też żywe istotki???
                  Gdzie jest ta granica, która wszystkich usatysfakcjonuje?
                  Przestane jeść warzywa jeśli mi któreś po odcięciu góry ucieknie z talerza, jak
                  kurczak pozbawiony głowy. Na razie mi na szczęście nie umyka ;)
                  • 21.07.04, 20:06
                    > co w takich razie z yogą i wyznawaniem zasady nie krzywdzenia żywych istot do
                    > których od setek lat nikt nie zaliczył roślin, czy wszyscy "oni" się mylą i

                    > roślinobójcami???

                    kto nie zaliczyl roslin do zywych istot? to rosliny sa niezywe? jak kamienie
                    albo cos w tym stylu? :O
                    przeciez chodzi o to aby nie krzywdzic innych istot na tyle ile mozemy to
                    uczynic, nie krzywdzac siebie. nasze zycie jest przeciez niesamowicie cenne.
                    mamy przed soba wielka szanse, obysmy tylko ja wykorzystali :)

                    > a co z bakteriami i małymi robaczkami pływającymi w wodzie, którą spożywamy?
                    > może nie powinnam się kąpać i sprzątać, żeby pozwolić im rozwinąć się w
                    > kolonie - w końcu też żywe istotki???
                    > Gdzie jest ta granica, która wszystkich usatysfakcjonuje?

                    granica jest w twoim sumieniu, w twoim sercu :) ja nikomu nie narzucam swoich
                    pogladow, przedstawiam jedynie moj punkt widzenia.
                    wg. mnie rosliny to tez istoty ZYWE. zjadajac je, pozbawiamy ich zycia, czyli
                    zabijamy.
                    oczywiscie pisalam juz nie raz, ze nie oznacza to, ze mamy nic nie jesc, nie
                    oddychac, nie myc sie itd. :) bez fanatyzmu :) robimy dla istot zywych tyle na
                    ile nas stac i to jest ok. :) nie chodzi zas o to, aby poswiecac swoje zdrowie
                    i zycie dlatego, zeby uratowac inne zdrowie i zycie. jestesmy tak skonstruowani
                    ze zupelnie bez zabijania nie potrafimy zyc. taki jest ten swiat, taka jest
                    materia, takie sa prawa przyrody na tym swiecie...

                    > Przestane jeść warzywa jeśli mi któreś po odcięciu góry ucieknie z talerza,
                    jak
                    >
                    > kurczak pozbawiony głowy. Na razie mi na szczęście nie umyka ;)

                    trudno aby ci umknelo, jak nie ma takiej mozliwosci.
                    natomiast badania dowiodly, ze rosliny rozpoznaja w jakis sposob osoby ktore je
                    krzywdza, ktore chca je zabic, i np. cofaja sie. dla nas golym okiem
                    niezauwazalnie, ale jednak. wiesz, gdyby mialy nogi i potrafily z nich
                    korzystac... ;)
                    natomiast nie chodzi o to zeby nic nie jesc. tak jestesmy stworzeni, ze aby zyc
                    musimy jesc. natomiast nie jedzac miesa robimy o tyle dobrze, ze minimalizujemy
                    cierpienie i smierc. jedynie to mozemy zrobic, zachwujac jednoczesnie swoje
                    zycie i zdrowie, ktore przeciez jest tak samo wazne, a nawet bardziej, bo nasze
                    wlasne :) poza tym wierze, ze inkarnujac sie jako czlowiek powinnismy dobrze
                    wykorzystac ta szanse :) nie po to sie tu inkarnowalismy aby sie zabijac, tylko
                    po to by zyc godnie, swiadomie, dobrze. nie czynic zla na tyle ile mozemy.
                    i dobrze byloby zrozumiec tez, ze rozne istoty maja rozna karme, niektore taka,
                    ze zostaja zabite. widocznie tego chcialy doswiadczyc...wazne aby sie do tego
                    nie przykladac i nie zabijac wtedy, kiedy nie jest to konieczne. nie musimy sie
                    dogrywac negatywnymi intencjami.
                    natomiast zabijanie (posrednie lub bezposrednie) roslin czy zwierzat, jesli
                    jest niezbedne do naszego zycia i zdrowia, uwazam za usprawiedliwione i w
                    porzadku (nie wtedy oczywiscie, gdy robimy to w okrutny sposob lub przykladamy
                    do tego reke. kazdej zywej istocie nalezy sie szacunek, w kazdym z nas jest
                    iskra boskiego swiatla :)). nie mozna przeciez zyc w poczuciu winy za to ze sie
                    zyje, heh :)
                    koncze juz, bo jade na godzinke nad jeziorko, skorzystam z ostatnich promieni
                    zachodzacego slonca :)
                    • 22.07.04, 09:10
                      Dokładnie. Notabene, koralowiec i gąbka, te wspomnianie przeze mnie zwierzęta
                      też nie uciekną "z talerza", bo nie mają nóg. Tak samo ukwiały i od metra
                      innych zwierząt. Umiejętność poruszania się też nie jest cechą wyróżniającą
                      zwierzęta, i podział na lepsze i gorsze "życie" (czytaj: zwierzęta i rośliny)
                      jest z gruntu bez sensu - z szacunkiem trzeba podchodzić do każdej żywej istoty.
    • 21.07.04, 21:31
      ... watek prowokatorski (zalozony przez osobe wpuszczona tu przez moje
      niedopatrzenie), majacy raptem zrelatywizowac holocaust dokonujacy sie w
      rzezniach wywolal tutaj najwiecej glosow, w tym wiekszosc zgodnych z intencja
      prowokatora.
      --
      Planeta Vege:)
      • 22.07.04, 16:35
        No coż, może niektórzy mają czas schylić się nad każdą mróweczką i przepuścić
        ją przez chodnik z poczuciem czynienia wielkiego dobra i ratowania żywych istot
        oraz rozczulać się nad każdym zdeptanym źdźbłem trawy ale dla mnie takie
        myślenie prowadzi do paranoji i życia w ciągłym poczuciu winy. No bo nie da się
        nikogo i niczego nie krzywdzić, to iluzja, z którą oczywiście niektórzy lepiej
        się czują.
        • 22.07.04, 19:45
          jstelma napisała:

          > No coż, może niektórzy mają czas schylić się nad każdą mróweczką i przepuścić
          > ją przez chodnik...

          Staram sie tak postepowac:) Jest to u mnie instynktowne, wiec jakby samo sie
          dzieje. Chodzilo mi jednak o odwrocenie sytuacji w ktorej wegetarianie maja sie
          czuc winni, ze jedza salate.

          --
          'Stalam sie niewidzialna i wtedy mnie zauwazyl'
          Planeta Vege:)
          • 24.07.04, 01:50
            eee...nikt sie nie poczul winny, wiec chyba nie jest tak jak mowisz, ze post
            wywolal odzew zgodny z intencja prowokatora :)
            a co do samego odzewu - to wiadomo przeciez ze najdluzsza dyskusja trwa tam,
            gdzie jest o czym dyskutowac i istnieje pewna kontrowersyjna teza. jesli
            wszyscy sie zgadzaja, no to mozna sie wypowiedziec, cos dodac, no i tylko
            tyle :)
            krzysiekkrzysiek zreszta chyba nie jest taki zly jak sie wydaje :) wg. mnie
            zadal pytanie, na ktore warto byloby odpowiedziec. mozliwe ze wielu wegetarian
            ma pewne rozterki w tym temacie, i dlatego warto o sprawie podyskutowac i
            rozwiac watpliwosci. uwazam ze niektorym osobom takie rozmowy moga pomoc :)

            pozdrawiam :)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.