Dodaj do ulubionych

48h Lisbona 24 h Porto

25.03.10, 15:06
Co polecacie w tak krotkim czasie?

Plan wyjazdu:

-wieczorem przylot do Porto, transport do Hotelu w centrum miasta
-nastepnego dnia ok 11.00 pociag do Lisbony,
-w Lisbonie rezerwacja Hotelu na 2 noce ale dni to tak naprawde
polowa pierwszego i caly drugi.Po drugiej nocy sniadanie i pociag do
Porto,
- reszta dnia i wieczor w Porto-hotel zarezerwowany przy lotnisku
gdyz nastepnego dnia o 6rano powrot do rzeczywistosci :-(

Edytor zaawansowany
  • ab_extra 26.03.10, 12:56
    Fajnie, tylko PO CO? Czego chcesz w tym czasie w Lizbonie doświadczyć, co chcesz
    przeżyć? Jaki w tym sens? Zwłaszcza, że Lizbona nie jest miastem do zwiedzania z
    przewodnikiem (jeżeli tylko o to ci chodzi, to kup sobie Pascala, ale ktoś, kto
    ograniczy się do zobaczenia wszystkich trzech zabytków Lizbony na krzyż, zawsze
    wyjdzie z takiej konfrontacji rozczarowany). Po Lizbonie sie łazi, po Lizbonie
    się snuje, w Lizbonie się wysiaduje :)))
    --
    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami"
    Lew Tołstoj
  • nika-ika 26.03.10, 14:36
    Przewodnik juz mam Wiedzy i Zycia ale ja wlasnie raczej wole sie
    snuc nizeli zwiedzac z przewodnikiem.Przewodnik przydaje sie do
    praktycznych informacji o panstwie kulturze, komunikacji etc.

    Niestety nie dysponuje wieksza iloscia czasu :-(
    Wiem na pewno ze chcialabym zobaczyc pozostalosci po EXPO, dworzec
    Calatravy etc.(pol dnia z glowy. Pewno zaraz po przyjezdzie sie tam
    wybiore).
    W przewodnikach pisza o jakis koscialach muzeach a to nie do konca
    dla mnie.
    Jesli mozesz poleciec, gdzie najlepiej sie snuc, zeby odpoczac na
    kawke czy jedzenie w fajnym miejscu to bede wdzieczna. na snucie mam
    2 wieczory i caly dzien...

    Hotel mam w takim sobie miejscu ale przeczytalam opinie juz po tym
    jak zabukowalam ;-(. Lokalizacja R. Conde Redondo (VIP Exacutive
    Madrit) miedzy parkiem Eduardo a Akademia Military na mapie...
  • yavorius 26.03.10, 14:42
    Alfama, Alfama i Baixa dla odmiany :)
  • nika-ika 26.03.10, 14:48
    A nie macie wskazowek typu: OK wsyzstko z przewodnika mozesz sobie
    darowac ale "tam i tam" musisz byc! . Albo najlepsza kawe podaja....
    a jak lubisz owoce morza(lubie) to koniecznie zjedz kolacje w ...
    Jak ci starczy czasu to polecam....

    nie badzcie tacy enigmatyczni, dajcie jakies "rady"
  • nika-ika 26.03.10, 16:12
    mnie to nie dogodzi... zdjecia nie opisane :-( ale dzieki za tem
    dzinnik, fajnie sie czyta :-)
  • aga-ta 16.04.10, 22:46
    Może to będzie jedna z rad, jakich oczekujesz/potrzebujesz :)
    Otóż, w Porto piliśmy (zgodnie to stwierdzając) najlepszą kawę w ogóle!
    Gdzie? Kawiarenka nieduża, miła, wąziutka, przeszklone wejście, kamień na ścianach, bar w głębi, ale nazwy za chiny nie pamiętam... Ale pamiętam gdzie. Na ulicy "rua das flores". Mam ten sam przewodnik, str. 237 ;) Idąc od dworca, pamiętam, że część tej ulicy to deptak, mijasz pierwszą uliczkę przecinającą ten deptak, będą tam sklepy z biżuterią i sklep z czapkami/kapeluszami i kawałek dalej - niestety dokładnie nie potrafię powiedzieć jak duży kawałek - po lewej stronie będzie ta kawiarenka. Podają fantastyczne cappuccino w filiżance oprószonej cynamonem, mmm... Zwykłą kawę też mają fajną, ale wszędzie tam mają zwykłą kawę fajną. Sałatka z tuńczyka też pycha. I jeszcze jedna zaleta - chłodno tam w upalny dzień.
    Caffe Christina chyba. Po prześledzeniu zdjęć chyba taki napis jest na filiżance i serwetkach ;)
    Polecam ze względu i na klimat i na kawę.
  • aga-ta 16.04.10, 23:03
    Najlepsze porto w Porto jakie piliśmy wcale nie było w żadnej firmowej piwnicy, a w miejscowym barze, w którym babcie oglądały telenowele bez głosu, a młodzieńcy cięli w pokera ;)
    Mieli to porto, sami nie wiedzieli jak stare, ale w smaku niesamowite, ze 20-30 lat miało jak nic. Lali pełen kieliszek, nie żałowali. Mam stamtąd długopis, więc namiar jest dokładny ;)
    CAFE - BAR ARCO E MEIO
    Trav. Condidio dos Reis, 9-11
    To po drugiej stronie rzeki, czyli Vila Nova de Gaia
    Przewodnik, str. 247
    Na mapce na prawo od sylwetki Sandmana ta ulica jest narysowana w pionie, ale to tylko adres, bo sama knajpka była w bocznej - idąc od rzeki pierwsza w lewo.
    I jedzenie też tam mieli dobre, szczególnie jakąś miejscową bułę z mięchem, którą zajadali się bywalcy. Fajnie przyprawiona.
    Ech, aż Ci zazdroszczę... ;)
    Jedź i baw się dobrze i opowiedz jak było.
  • nika-ika 18.04.10, 15:50
    aga-ta Wielkie dzieki. obskocze oba miejsca i zgam relacje. Mam
    nadzieje ze wulkan nie zklci mojej podrozy
  • nika-ika 20.04.10, 14:00
    jak tak dalej pojdzie z tym wulkanem to nie bedize mi dane zobaczyc
    Portugalie :-(
  • aga-ta 20.04.10, 22:13
    To samo sobie wczoraj pomyślałam czytając Twojego poprzedniego posta...
  • aga-ta 27.04.10, 22:37
    Niebo czyste. Spakowana? :)
    Napisz koniecznie po powrocie!
  • nika-ika 28.04.10, 11:35
    prawie spakowana, doczekac sie nie moge. napisze na pewno. Dzis lub
    jutro musze sobie te wszystkie Wasze skazowki podrukowac :-)
  • nika-ika 06.05.10, 09:26
    wulkan zaserwowal mi przedluzenie urlopu o 1 dzien w Porto :-). Bylo
    cudnie, choc jesli mnie ktos zapyta gdzie bylam i co widzialam to
    odpowiem....nie jestem pewna. przewodnik byl malo przydatny.
    Lisbona to jest to ale Porto tez ciekawe...
  • ab_extra 06.05.10, 19:01
    Ciekaw jestem twojej reakcji na Lizbonę :) Znaczy, czegos więcej, niż "fajnie"
    --
    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami"
    Lew Tołstoj
  • nika-ika 06.05.10, 22:04
    Ok to juz pisze. Po pierwsze moglabym tam zamieszkac. Jest to
    miasto, ktore ze tak powiem mi "pasi" a bylam juz w wielu miastach
    Europy i nie tylko, wiec taka deklaracja to naprawde duzo.

    1dzien spedzilismy w nowej czesci tej po Expo ale nie bieganina
    tylko spokojnie spacer od dworca Dagamy do mostu Calatravy wdluz
    brzegu, po drodze przystajac na pieczone kasztany, lody, kawke etc.
    Potem oceanarium i dzien z glowy. Zaczelo sie zciemniac, wiec
    wrocilismy "do miasta" na Baxie powluczylismy sie troche bez celu
    specjalnie i ok 22 zaszylismy sie w przytulnej knajpie na kolacje z
    winkiem :-) Jajadlam rybe moj partner krewetki a corka jakies
    miesko. Wszystko pycha. Zdziwilo mnie tylko to serwowanie przystawek
    niezamawianych. Czekasz na rzarcie i jak tu nie zjesc...? A potem
    ZONK przy rachunku, na szczescie ceny smieszne, wiec tylko
    zdziwienie i bez nerwow specjalnie.PO kolacji mertem do hotelu i
    gleboki sen.
    @ dzien rozpoczety tuz po sniadaniu od Stacji metra St. Apollina i w
    gore na szwedanie sie po Alfama i znow bez specjalnego celu w
    kirunku de Santa Luzia taras widokowy. Po drodze przerwa na Lunch i
    kawke w jakiejs totalnie zapuszczonej uliczce gdzie babcia z laska
    siedzi przed domem a przy knajpce miejscowe baby plotkuja, zero
    turystow, w srodku knajpy,bary miejscowi popijaja porto ja zamowilam
    capucino ale pani sedziwa za lada umiala zrobic tylko expresso wiec
    jej recznie pokazalam jak ma sie zabrac za capucino :-) wkoncu sie
    udalo. Do tego jakas kanapka z kawalkiem miesa z suszonej nogi
    czegostam...wszystko za grosze...
    Na tarasie mala przerwa i dalej w gore do Zamku. Zamek super! takie
    lubie, czyli mury i widoki 1 mala wystawa ceramiki. Pawie, koty
    biegajace, piekna zielen i armaty. Wiatr we wlosach jednym slowem
    bosko!
    Potem dalej do gory na Graca droga nieznana krecac sie nieco w kolko
    al eto nic...na Gracy piwko dla ochlody i cos na zab i powoli czas
    na spotkanie z naszym forumowym nowymtomkiem, wiec spacerkiem na
    Baixa. Po spotkanie moja propozycja odkrycia miasta Barro Alto
    wspolnie i znalezienia miejsca na kolacje. Niestety ZONK. Zmeczenie
    siegajace zenitu, w kazdej ulicy sie gubilismy i nie wiedzielismy
    gdzie idziemy i po co. Na ratunek przyszedl miejscowy i spytal czy
    potrzebujemy pomocy. A ja : chlopie z nieba nam spadasz, nie mamy
    sie na decyzje, gdzie mozna zjesc dobrze i lokalnie nie
    komercyjnie.a on znam takie miejsce na ulicy dos Bacalhores 24, maja
    menu za ok 6 euro wino,przystawka, danie i kawa.
    Ufff....przynajmniej mamy cel i ktos za nas decyzje podjal. Knajpka
    byla rzeczywiscie nieturystyczna, kolesie mecz ogladali, jedzenie
    hm...ja mialam dobre ale panowie takie sobie chyba...ale i tak bylo
    milo.Pogadalismy troche z TOmkiem ale namaxa zmeczeni nie mielismy
    juz na nic sily, wiec spowrotem do hotelu. Rano odjazd pociagiem do
    POrto i zegnaj Piekna Lisbono...buuu.....

  • nika-ika 06.05.10, 22:08
    Wybaczcie literowki i ortografy, tak mam i juz chyba z tego nie
    wyrosne. Dopiero jak czytam poraz 3 to widze...sorki

    w czesci 2 napisze o Porto
  • aga-ta 06.05.10, 23:09
    Czekam, czekam na to Porto niecierpliwie ;-)
  • nika-ika 07.05.10, 14:19
    Zanim dotarlismy z lotniska do Hotelu to juz bylo dosc pozno.
    Wybralismy sie na ktorki spacer, maly rekonesans w poszukiwaniu
    jedzenia. Niestety skonczylo sie na kanapkach, ktore mialam w
    torebce. knajpy wszystkie zamkniete albo wlasnie zamykane ale bylo
    naprawde pozno po 11.
    Hotel mielismy przy stacji metra Balhoa czy jakos tak...rankiem
    wybralismy sie na dworzec, bo w planach Lisbona, wiec Porto
    jedynie "liznelismy".
    Popowrocie z Lisbony mielismy caly dzien. Zaczelismy od drugiej
    strony rzeki, schodzac od stacji metra w dol do rzeki. Fajne
    zakamarki :-). Potem kawka nad woda i winnica z degustacja porto.
    Niestety kupic nie moglam, bo mialam tylko bagaz podreczny do
    samolotu. Po paru glebszych Porto z najlepszych rocznikow leniwie
    autobusem na druga strone i tam wloczega-doslownie. Niechcacy udalo
    mi sie wejsc do prywatnej pracowni Pana robiacego modele statkow,
    ten widzac moje zainteresowanie zaprosil do srodka i pokazal
    wszystko. Spotkalismy turystow z Holandii i przycupnelismy z nimi na
    kawke.POtem poszlismy jakas zapomniana sciezka po schodach w gore
    przy moscie, gdzies gdzie nikt chyba sie nie zapuszcza. Pelno kotow,
    budynki zaniedbane..jak na Krakowiskim Kazimierzu czyli prawie jak w
    domu :-)
    Glodni zupelnie przypadkiem znalezlismy knajpe, w ktorej byli sami
    miejscowi, gdzies w gornym miescie kolo pieknego kosciola z fasada
    niebieskiej mozaiki. Jedzenie boskie!!! Rachunek za 3 osoby z winem
    i przystawkami 25€, poprostu rewelacja!
    Potem juz niestety powrot do hotelu przy lotnisku. Rano wylot
    ale...zaraz zaraz...vulkan sypie popiolem lot odwolany! Nie czekajac
    zbyt dlugo przebukowalam bilet na nastepny dzien, przedluzylam hotel
    i postanowilam sie nie stresowac.Metrem dotarlam nad ocean , plaza
    przy porcie jakims i stamtad wlasciwie caly dzien powoli spacerkiem
    z przerwami na lezenie na plazy, pivko, kawke, lunch w kierunku
    miasta. Z sil opadlismy dopiero jak sie deptak skonczyl czyli przy
    nowym moscie i stamtad wzielismy autobus do centrum. Akurat byl
    jakis festiwal czy marsz studentow, wiec zamieszania w miescie
    sporo...umeczeni metrem do hotelu, dluga kapiel z babelkami i koniec
    podrozy :-( rano 4.30 pobudka.

    Portugalia jest wspaniala, na pewno tam wroce a moze nawet
    zamieszkam na starosc :-) chcialabym teraz juz ale z czegos trzeba
    zyc a o prace to tam trudno chyba...
  • ab_extra 07.05.10, 08:25
    He, żadna tajemnica: na ulicy Bacalhores panom MUSIAŁY trafić się potrawy z
    bacalhau, których Portugalczycy znają podobno 365 (w pierogach, kluskach, z
    ziemniakami i na setki innych sposobów) :) Szczęściarze! ;)

    --
    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami"
    Lew Tołstoj
  • nika-ika 07.05.10, 10:33
    Niezupelnie...jeden mial mieso ale jakies takie jak podeszwa a drugi
    sardynki ale tak slone ze nie dalo sie przelknac, corka
    miala "steka" podeszwe. Ja mialam pyszne miesko w sosie(to chyba byl
    krolik)
  • Gość: nina1044 IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.10, 16:49
    Nika-Ika mam pytanie ponieważ wybieram się do Portugalii w lipcu. Piszesz, że
    jest tanio i podajesz przykładowe ceny w restauracjach, a jak to wygląda w
    sklepach, w supermarketach? Nie będziemy w hotelu, więc jedzenie będziemy
    przygotowywać sami. Czy spodziewać się cen polskich czy zachodnioeuropejskich?
    Jeśli jakieś rady i wskazówki ci się nasuną chętnie skorzystamy. W Lizbonie
    będziemy 4 dni i tydzień w Ericeira.
  • nika-ika 07.05.10, 17:17
    szczerze, to nie bylam w zadnym markecie. Kupilam tylko truskawki 2€
    za kilo (dla mnie bajecznie tanio), chcialam zrobic kanapki na droge
    do pociagu to za 2xbagietka ziarnista, serek kozi,
    jogurt,ciastka,woda mineralna, maly sok jablkowy, kakao w kartoniku
    i winogrona chyba ok 6.50€ zaplacilam.

    Ceny raczej blizsze polskim niz paryskim czy dublinskim.

    kawa w knajpce dla miejscowych 90centow, w turystycznym miejscu do
    1.80. Wszystko zalezy gdzie i jak trafisz.
    butelka wina w restauracji juz od 6.50
  • ab_extra 27.03.10, 12:38
    Alfama, a zwłaszcza jej rzekomo niepowtarzalna atmosfera, jest mocno
    przereklamowana (i to jest właśnie wada takich krótkich, jednorazowych wypadów,
    bo jeżeli nie pójdziesz, to się nie przekonasz, a jest bardzo prawdopodobne, że
    nie mam racji, a ty byś była wprost zachwycona). Ja wolę stanowczo Górne Miasto,
    od placyku pod ruinami klasztoru, aż po Amoreiras. Teren po Expo to dość duża
    przestrzeń, od oceanarium i dworca Oriente po most V. da Gama. Prawdę mówiąc,
    wiele tamtejszych obiektów jest dowodem na to, że nic się tak szybko nie
    starzeje, jak nowoczesność :) Z tą tzw atmosferą, to też róznie bywa, i wiele
    zależy od tego, jak trafisz. Będziesz na Alfamie akurat w dniu "Złodziejskiego
    Targu", albo w trakcie obchodów św. Antoniego, trafisz na procesję, albo na
    Dolnym Mieście będzie akurat demonstracja związkowa, albo juz nie będą kwitły
    drzewa jaracandy, albo, albo, albo... No, tak jest. Coś, co ja bardzo lubię i ci
    polecę, ciebie może rozczarować ze szczętem. Bo ja, gdybym miał dwa dni spędzić
    w Lizbonie, to jeden bym przesiedział w całości na Guincho, by wpaść na zachód
    słońca w Cabo da Roca. I żaden miłośnik Alfamy ani klubów fado by mnie nie
    przekonał, by zrobic inaczej :) A jeżeli lubisz ciekawą/kontrowersyjną
    architekturę, to polecam Centrum Kultury Belem.
    --
    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami"
    Lew Tołstoj
  • nika-ika 27.03.10, 17:47
    bede tam w takim sobie terminie...1-2 maja.
    Z tym co mowisz ab_extra to sie zgadza. dobrze jest stwierdzic cos
    samemu zeby mozna bylo choc skrytykowac...jestem milosnikiem
    kontrowersji i nowoczesnej architektury wiec calkiem mozliwe, ze
    bedzie mi sie podobalo zupelnie cos innego. Wroce napisze :-)
  • ab_extra 28.03.10, 12:43

    --
    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami"
    Lew Tołstoj
  • manganna 21.04.10, 16:53
    Najlepsze zarcie jakie dostalismy w Lisbonie ugotowała nam
    prawdziwa "murzynska mamma".To była knajpka należaca do niejakiej
    Lourdes Lopez) w jakiejś szemranej zapomnianej uliczce, całej
    obmalowanej w sierpy i młoty. Uliczka znajdowała się opodal
    przepieknego starego cmentarza podobnego do paryskiego Perlachez;
    Zgadzam się, że do Lizbony warto jechac pokręcić się i poodkrywać
    własnie tego typu lokalne atrakcje. Na pewno możan sobie darować
    przejażdzke słynnym tramwajem 28-stracilismy ok. godz. na
    przejechanie kilku uliczek i stanie w korkach-wysiedlismy na żadanie
    by dalej swobodnie powłóczyć się lub podjechac rewelacyjnym metrem.
    Byłam tez w kilku sztnandarowych obiektach-pieknych, ale moim
    zdaniem, nie tak interesującyh jak zabytki Barcelony; Jesli ktos
    lubi muzea-polecam Gulbenkiana, jest niczym mini-Luwr. Warto udać
    się w kilka miejsc (miraduoro), z których rozciągają się widoki na
    miasto; zresztą nietrudno o nieoczekiwany szeroki pejzaź jesli
    przemierza się kolejne dzielnice na piechotę-a ludzie sa po prostu
    niesamowici-pogodni i chetnie służacy pomocą, nawet jeśli mówią
    tylko po portugalsku.....
    --
    pisanki.pl
  • manganna 21.04.10, 16:58
    acha, mocno przereklamowana też jest Feira de Ladra -pchli targ
    odbywający się sob i wt. na Campo de Santa Clara , słabe, szkoda
    czasu.
    ***
    Poczytaj sobie różne ciekawe informacje na www.golisbon.com -
    skarbnica wiedzy.

    pisanki.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka