Dodaj do ulubionych

dzisiaj...

06.10.04, 09:25
za godzinę wyjeżdżam :-))
proszę, trzymajcie kciuki żeby się wszystko udało. Obiecuję relację po
powrocie.
--
pozdrawiam,
Deo
gg 3764235
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: dzisiaj... 06.10.04, 09:29
      Ja trzymam, oczywiście trochę zazdroszczę , w tym pozytywnym sensie, oczywiście.
      No, pogodę będziecie mieć przepiękną, wrażenia na pewno nie zapomniane.
      Co Ci jeszcze mogę powiedzieć, szczęśliwej podróży i aby każdy dzień był
      wspaniały a Portugalia roztoczyła przed Wami te tylko najpiękniejsze swoje
      strony:)

      --
      Kabaty-Moczydlo
      Portugalia i portugalski
      Japonia
    • polaquinha Re: dzisiaj... 06.10.04, 09:34
      Szczęśliwej podróży!
      Trzymamy kciuki,żeby Ci wszystko się udało.
      Ja nie zazdroszczę,bo tu jestem bardzo szczęśliwa;-)
      Nemniej,Ty baw się super!!!
    • docg po powrocie 14.10.04, 19:19
      cześć, dzięki za słowa otuchy.
      Właśnie wróciłem, wrazenia - super, kraj piękny i dziwny, ludzie prześwietni,
      winka pyszne ;-) było nawet lepiej, niż się spodziewałem. Rozumiem, że można
      dostać lekkiego bzika na punkcie Portugalii :-))


      --
      pozdrawiam,
      Deo
      gg 3764235
        • docg Re: po powrocie 15.10.04, 11:44
          dużo byłoby do opowiadania... przede wszystkim - kompletne zaskoczenie, tego,
          jak wygląda Portugalia nie można ani opowiedzieć, ani sobie wyobrazić - to
          trzeba zobaczyć! Po drugie - podobnie, jak w innych krajach o wspaniałej
          antycznej przeszłości (Włochy, Grecja, a przypuszczam, że również np. Turcja,
          Egipt itd) - kontrast pomiędzy śladami dawnej świetności a szarą
          rzeczywistością. Trzecia rzecz - kapitalne poczucie estetyki, np. lizbońskie
          stacje metra - zwiedziłem tylko niebieską linię, za to od początku do końca -
          kompletny odjazd, a stacja Parque kwalifikuje się do nagrody Nobla.
          Ludzie - dziwna sprawa, albo bardzo przychylni (tych więcej) albo kompletne
          gbury (taksówkarze w Porto byli w tej konkurencji mistrzami świata,
          recepcjoniści w hotelu Miraparque w Lizbonie niewiele im ustępowali). Kobiety,
          wbrew temu, co tu czytałem - piękne, o szczególnym typie urody, przy tym brak
          plastiku, który rzuca się od razu w oczy po powrocie do Kraju.
          Kierowcy - świetni, wcale nie wariaci; prowadzą szybko i pewnie, trąbią trochę,
          ale i tak mniej niż ja, kiedy jestem u siebie ;-)
          Jedzenie - bajka, próbowałem sardynki i robalo z grilla, porco a alentejano,
          tripas (trochę mnie zawiodły, to była prawie sama fasola), catapalana z
          halibuta, poza tym przystawki - rózne pasteis z bacalhau; świetne ciastka,
          genialne espresso. Nie udało się znaleźć bacalhau com natas, naprawdę!
          Największe zaskoczenia - po pierwsze, czy oni nie znają pojęcia "remont"?
          Centra miast wyglądają jak po wojnie albo zarazie, cała masa opuszczonych
          ruder, niektóre wręcz zawalone. Po drugie - czy oni nie znają takiego
          urządzenia jak "kabina prysznicowa"? - w każdym hotelu jest wanna i podtynkowa
          bateria prysznicowa (z sitkiem wystającym ze ściany) oraz plastikowa zasłonka.
          Trzecie - czy każdy Portugalczyk musi codziennie coś wywiesić za okno? Wszędzie
          wiszą jakieś gacie i ręczniki, a jak nie to, to przynajmniej flaga Portugalii :-
          ) Czwarte - skąd oni biorą tyle tych czarnych i białych kostek na chodniki i
          czy nie znają innych materiałów, z kórych taki chodnik można zrobić prościej i
          lepiej? :-)
          Ale to wszystko tworzy specyficzny, genialny klimat, którego próżno byłoby
          szukać w jakimkolwiek innym kraju.
          tyle pierwszych wrażeń... jeśli potencjalnych podrózników interesują szczegóły
          techniczne (samolot, samochód, hotele itd), chętnie podam. Na koniec quiz dla
          znawców Lizbony: ile stopni maja kręte schody prowadzące z górnej stacji
          elevadora Santa Justa na najwyższy taras widokowy? (Policzyłem!!! :-) )

          --
          pozdrawiam,
          Deo
          gg 3764235
          • little_angel Re: po powrocie 15.10.04, 11:53
            docg napisał:

            > Trzecie - czy każdy Portugalczyk musi codziennie coś wywiesić za okno?
            Wszędzie
            >
            > wiszą jakieś gacie i ręczniki, a jak nie to, to przynajmniej flaga
            Portugalii :



            To mnie najbardziej rozbawiło :D hihihi :D


            --
            "Życie nie jest gorsze ani lepsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne"
              • docg Re: do docg 15.10.04, 13:31
                endereco napisała:

                > Co ci się bardziej podobało: Porto czy Lizbona?


                -- trudno powiedzieć, to są dwa różne miasta. Lizbona jest bardziej
                turystyczna, ma lepsza komunikację, więcej zabytków; porto za to jest o niebo
                bardziej klimatyczne, turystami sie nie przejmują (akurat była niedziela -
                wszystko zamknięte łącznie z katedrą), komunikacja miejska - po obejrzeniu
                planu miasta nawet nie próbowałem sprawdzać:-) A już jazda samochodem po
                Porto... sama "przyjemność", większego labiryntu i plątaniny ulic nie widziałem
                i chyba cud sprawił, że tylko jeden raz wjechałem w ulicę jednokierunkową pod
                prąd :-) Dodam jeszcze, że jak w Vila Nova de Gaja wjechałem na górę (szukałem
                siedziby Real Companhia Velha) to znalezienie zjazdu z powrotem na nabrzeże
                kosztowało mnie ponad pół godziny błądzenia i przekleństw :-))
                W Lizbonie ważny jest timing, czyli to, że odpowiednie miejsca należy oglądać o
                właściwej porze dnia (lub nocy), np. na Baixo lepiej pójść w dzień, a na Bairra
                Alta (Bairro Alto?) - lepiej wieczorem. Po Porto lepiej w ogóle chodzić w
                dzień, a po zmroku zapaść w fotel w Solar do Vinho do Porto i sączyć :-)
                --
                pozdrawiam,
                Deo
                gg 3764235
          • chiara76 Re: po powrocie 15.10.04, 12:06
            docg napisał:

            > dużo byłoby do opowiadania... przede wszystkim - kompletne zaskoczenie, tego,
            > jak wygląda Portugalia nie można ani opowiedzieć, ani sobie wyobrazić - to
            > trzeba zobaczyć! Po drugie - podobnie, jak w innych krajach o wspaniałej
            > antycznej przeszłości (Włochy, Grecja, a przypuszczam, że również np. Turcja,
            > Egipt itd) - kontrast pomiędzy śladami dawnej świetności a szarą
            > rzeczywistością. Trzecia rzecz - kapitalne poczucie estetyki, np. lizbońskie
            > stacje metra - zwiedziłem tylko niebieską linię, za to od początku do końca -
            > kompletny odjazd, a stacja Parque kwalifikuje się do nagrody Nobla.

            oj tak tak:)

            > Ludzie - dziwna sprawa, albo bardzo przychylni (tych więcej) albo kompletne
            > gbury (taksówkarze w Porto byli w tej konkurencji mistrzami świata,
            > recepcjoniści w hotelu Miraparque w Lizbonie niewiele im ustępowali).
            Ha, niesamowite, jednak mieszkaliście w tym hotelu? Hmmm, nam się nie zdarzył
            gburowaty portier, czy obsługa...więc to chyba zależy. Chyba, że się ekipa prze
            rok zmieniła.
            Zaletą niewątpliwą jest jednak bliskość hotelu do metra, prawda?
            A byliście w Gulbenkianie??


            Kobiety,
            > wbrew temu, co tu czytałem - piękne, o szczególnym typie urody, przy tym brak
            > plastiku, który rzuca się od razu w oczy po powrocie do Kraju.
            prawda?? :)

            > Kierowcy - świetni, wcale nie wariaci; prowadzą szybko i pewnie, trąbią
            trochę,
            >
            > ale i tak mniej niż ja, kiedy jestem u siebie ;-)
            > Jedzenie - bajka, próbowałem sardynki i robalo z grilla, porco a alentejano,
            > tripas (trochę mnie zawiodły, to była prawie sama fasola), catapalana z
            > halibuta, poza tym przystawki - rózne pasteis z bacalhau; świetne ciastka,
            > genialne espresso. Nie udało się znaleźć bacalhau com natas, naprawdę!
            > Największe zaskoczenia - po pierwsze, czy oni nie znają pojęcia "remont"?
            > Centra miast wyglądają jak po wojnie albo zarazie, cała masa opuszczonych
            > ruder, niektóre wręcz zawalone. Po drugie - czy oni nie znają takiego
            > urządzenia jak "kabina prysznicowa"? - w każdym hotelu jest wanna i
            podtynkowa
            > bateria prysznicowa (z sitkiem wystającym ze ściany) oraz plastikowa
            zasłonka.
            ja miałam normalny prysznic w wannie:)
            > Trzecie - czy każdy Portugalczyk musi codziennie coś wywiesić za okno?
            Wszędzie
            >
            > wiszą jakieś gacie i ręczniki, a jak nie to, to przynajmniej flaga
            Portugalii :
            > - tekst roku:)))))
            > ) Czwarte - skąd oni biorą tyle tych czarnych i białych kostek na chodniki i
            > czy nie znają innych materiałów, z kórych taki chodnik można zrobić prościej
            i
            > lepiej? :-)
            > Ale to wszystko tworzy specyficzny, genialny klimat, którego próżno byłoby
            > szukać w jakimkolwiek innym kraju.
            > tyle pierwszych wrażeń... jeśli potencjalnych podrózników interesują
            szczegóły
            > techniczne (samolot, samochód, hotele itd), chętnie podam. Na koniec quiz dla
            > znawców Lizbony: ile stopni maja kręte schody prowadzące z górnej stacji
            > elevadora Santa Justa na najwyższy taras widokowy? (Policzyłem!!! :-) )
            >
            co do schodów, nie wiem, zdradź tę tajemnicę.

            --
            Kabaty-Moczydlo
            Portugalia i portugalski
            Japonia
            • docg hotel, Gulbenkian, schody 15.10.04, 13:42
              no więc wylądowaliśmy w hotelu Miraparque dzięki Twojej rekomendacji; było to
              świetne rozwiązanie - bardzo dobra lokalizacja, wygodny i niedrogi parking,
              świetne śniadania, cena jak na Lizbonę znośna. Jedna uwaga dla potencjalnych
              przyszłych gości - zamawiajcie pokoje z widokiem na ulicę (Av. Sidonio Pais),
              my dostaliśmy pokój od drugiej strony, z widokiem na odrapaną ścianę,
              zaśmiecone podwórko i baterię huczących klimatyzatorów. Jednak poza widokiem z
              okna - bez zastrzeżeń.

              W gulbenkianie byliśmy, tzn w pierwszej części. Dobre są szczególnie ostatnie
              sale - impresjonistów i sala z dziełami Rene Lalique, gdzie mógłbym spędzić
              chyba z pół dnia, gdybym miał na to czas.

              Jeśli chodzi o schody, to na razie nie powiem :-)
              --
              pozdrawiam,
              Deo
              gg 3764235
              • chiara76 Re: hotel, Gulbenkian, schody 15.10.04, 13:50
                oJ, widzisz, to my mieliśmy okna na ulicę, nawet z małym balkonikiem i nie
                narzekamy, choc z rana słychać już było miasto budzące się do życia...
                Hmmm, to wynika z tego, że pierwszej części, czyli galerii Wschodu nie
                widzieliście?? Szkoda, piękne, choc nie, że dużo, ale naprawdę warto rzucić
                okime.
                Trafiliście do muzeum Azulejos? Ja żałuję, że my nie.
                Acha, a byliście w nowoczesnej części? MAm na myśli tam, gdzie jest Oceanarium
                (że je odwiedziliście, nie wątpię, nie wstąpić tam to
                grzech:)...przejechaliście się tą fantastyczną kolejką linową?
                Hmmm no nie wiem,o co jeszcze spytać.
                --
                Kabaty-Moczydlo
                Portugalia i portugalski
                Japonia
                • docg Gulbenkian, schody, kafle 15.10.04, 14:15
                  galerię Wschodu widzieliśmy, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, wręcz
                  byłem znudzony tymi kilimkami i czajnikami, ale muszę też zaznaczyć, że
                  kompletnie się na takich rzeczach nie znam; może to są naprawdę cenne i rzadkie
                  eksponaty.
                  W innych częściach miasta niż centrum nie byliśmy (tylko w Belem przejazdem), w
                  oceanarium też nie, za to przejechaliśmy się trzema elevadorami i tramwajem 28,
                  przeszliśmy też Bairro Alto, Chiado i Baixo wzdłuż i wszerz. W muzeum azulejos
                  nie byliśmy, ale cała Portugalia wygląda jak jedno wielkie muzeum azulejos,
                  więc to chyba mała strata :-)) Jeśli chodzi o azulejos, to najlepsze wydały mi
                  się te w lizbońskim metrze (z nowczesnych) oraz na dworcu w Porto i na hali
                  targowej w Santarem (z tych starszych). jeśli zaś chodzi o pamiątkowe azulejos,
                  to muszę się pochwalić, że w Porto znalazłem taki kafel, który odpadł ze ściany
                  i leżał na ulicy (naprawdę go nie odłupałem! :-) ma chyba ze 100 lat i jest
                  piękny.

                  --
                  pozdrawiam,
                  Deo
                  gg 3764235
              • kraksa2 Gulbenkian 15.10.04, 20:55
                Ja w muzeum spedzilam chyba ze 4 godziny, w tym doslownie godzine w sali
                Lalique'a. Stalam i gapilam sie jak zaczarowana.
          • xavier111 Re: po powrocie 20.10.04, 00:29
            haha, podobaja mi sie Twoje wrazenia.

            Odnosnie linii metra, to najciekawsza pod wzgledem architektonicznym jest ta
            ktora sie jedzie na EXPO (czerwona chyba). Kazda stacja to inny styl i pomysl.

            Odnosnie kostki z ktorej robia chodniki, toz to jest przeciez slynna calçada
            portuguesa, jeden z symboli portugalskiej kultury. W kazdym miejscu na swiecie
            do ktorego dotarli Portugalczycy, czy to Brazylia czy Goa czy Macau czy
            Mozambik miasta sa wybrukowane taka wlasnie kostka. A skad ja biora? Kostka z
            lizbonskich chodnikow pochodzi z kamieniolomow w znajdujacych sie okolicach
            Estremoz, blisko granicy z Hiszpania.

            A odnosnie ruder w centrach miast, to niestety jest to po duzej czesci efekt
            tutejszych stosunkow wlasnosciowych. W tych ruderach mieszkaja przewaznie
            starzy ludzie ktorzy wlascicielom ruder placa smiesznie niski czynsz, taki sam
            od 30 czy 40 lat (co jest zagwarantowane prawnie). W zwiazku z tym wlasciciele
            tych budynkow czuja sie zwolnieni od wszelkich remontow, twierdzac ze nie ma na
            to pieniedzy. I kolo sie zamyka. Jak staruszki umra, to mieszkanie pozostaja
            niezamieszkane, bo nikt tam sie sprowadzic nie chce. Centra miast sa w
            Portugalii bardzo niepopularne jako miejsce do mieszkania, wiec nikt nie chce
            tych ruder kupowac i remontowac. Ludzie wola mieszkac na obrzezach miast, w
            nowych dzielnicach, a zabytkowe centra niszczeja. Cala lizbonska Baixa jest
            praktycznie wyludniona. Wladze miasta jakis czas temu postawily sobie za punkt
            honoru zachecenie mlodych ludzi do osiedlania sie w centrum Lizbony, ale watpie
            czy to sie uda, chociaz trzymam kciuki.
            • docg Re: po powrocie 20.10.04, 09:16
              xavier111 napisał:

              > haha, podobaja mi sie Twoje wrazenia.

              -- dzięki za uznanie :-)
              >
              > Odnosnie linii metra, to najciekawsza pod wzgledem architektonicznym jest ta
              > ktora sie jedzie na EXPO (czerwona chyba). Kazda stacja to inny styl i pomysl.
              >
              > Odnosnie kostki z ktorej robia chodniki, toz to jest przeciez slynna calçada
              > portuguesa, jeden z symboli portugalskiej kultury. W kazdym miejscu na
              swiecie
              > do ktorego dotarli Portugalczycy, czy to Brazylia czy Goa czy Macau czy
              > Mozambik miasta sa wybrukowane taka wlasnie kostka. A skad ja biora? Kostka z
              > lizbonskich chodnikow pochodzi z kamieniolomow w znajdujacych sie okolicach
              > Estremoz, blisko granicy z Hiszpania.

              -- może i calcada, ale po pierwszym dniu w Lizbonie, kiedy zamknąłem oczy,
              widziałem tylko niezliczoną ilość białych i czarnych kostek... :-)
              >
              > A odnosnie ruder w centrach miast, to niestety jest to po duzej czesci efekt
              > tutejszych stosunkow wlasnosciowych. W tych ruderach mieszkaja przewaznie
              > starzy ludzie ktorzy wlascicielom ruder placa smiesznie niski czynsz, taki
              sam
              > od 30 czy 40 lat (co jest zagwarantowane prawnie). W zwiazku z tym
              wlasciciele
              > tych budynkow czuja sie zwolnieni od wszelkich remontow, twierdzac ze nie ma
              na
              >
              > to pieniedzy. I kolo sie zamyka. Jak staruszki umra, to mieszkanie pozostaja
              > niezamieszkane, bo nikt tam sie sprowadzic nie chce. Centra miast sa w
              > Portugalii bardzo niepopularne jako miejsce do mieszkania, wiec nikt nie chce
              > tych ruder kupowac i remontowac. Ludzie wola mieszkac na obrzezach miast, w
              > nowych dzielnicach, a zabytkowe centra niszczeja. Cala lizbonska Baixa jest
              > praktycznie wyludniona. Wladze miasta jakis czas temu postawily sobie za
              punkt
              > honoru zachecenie mlodych ludzi do osiedlania sie w centrum Lizbony, ale
              watpie
              >
              > czy to sie uda, chociaz trzymam kciuki.

              -- a to rzeczywiście patowa sytuacja, żal się robi kiedy się widzi te
              świetne budynki w tak marnej kondycji; Lizbona to jeszcze wygląda jako - tako,
              ale Porto... może sam bym się tam przeniósł?


              --
              pozdrawiam,
              Deo
              gg 3764235
              • xavier111 Re: po powrocie 20.10.04, 14:43
                No tu sie pochwale ze sam osobiscie zaludniam swoja skromna osoba historyczne
                centrum Lizbony bo od jakichs 4 lat mieszkam 5 minut piechota od Praça do
                Comércio. I nawiasem mowiac wcale nie narzekam, a nawet wrecz przeciwnie.
          • chiara76 znowu moja opinia 27.10.04, 10:43
            Muszę, po prostu muszę podzielić się z Wami moimi wrażeniami po Rzymie, w
            odniesieniu do Lizbony.

            docg napisał:

            > dużo byłoby do opowiadania... przede wszystkim - kompletne zaskoczenie, tego,
            > jak wygląda Portugalia nie można ani opowiedzieć, ani sobie wyobrazić - to
            > trzeba zobaczyć! Po drugie - podobnie, jak w innych krajach o wspaniałej
            > antycznej przeszłości (Włochy, Grecja, a przypuszczam, że również np. Turcja,
            > Egipt itd) - kontrast pomiędzy śladami dawnej świetności a szarą
            > rzeczywistością. Trzecia rzecz - kapitalne poczucie estetyki, np. lizbońskie
            > stacje metra - zwiedziłem tylko niebieską linię, za to od początku do końca -
            > kompletny odjazd, a stacja Parque kwalifikuje się do nagrody Nobla.

            Metro...to w Lizbonie, to cudo, nie pamiętam, żeby jechało przeładowane, może
            raz. To w Rzymie, brrr, korzystaliśmy dwa razy, resztę czasu na piechotę. Brud,
            smród i syf ogólny. A tłok taki, że zastanawialiśmy się, czy nie przydała by
            się im taka funkcja dopychacza w metrze, jak to jest w Japonii. Brrr, nigdy
            więcej takich doświadczeń:)
            > Ludzie - dziwna sprawa, albo bardzo przychylni (tych więcej) albo kompletne
            > gbury (taksówkarze w Porto byli w tej konkurencji mistrzami świata,
            > recepcjoniści w hotelu Miraparque w Lizbonie niewiele im ustępowali).
            Kobiety,

            Ludzie? Oj, powiem tak, Grecy, Portugalczycy, wszystkie te nacje zawsze wydały
            nam się przyjazne, chętnie wspomogły, okrasiły swoją wypowiedź uśmiechem.
            Niestety, moja opinia o Włochach po tym wyjeździe jest taka, że nie są oni ani
            grzeczni, ani sympatyczni. Taksiarze? Nie wiem, nie jeździłam, ale watpię, żeby
            byli jakoś specjalnie grzeczniejsi.
            > wbrew temu, co tu czytałem - piękne, o szczególnym typie urody, przy tym brak
            > plastiku, który rzuca się od razu w oczy po powrocie do Kraju.
            > Kierowcy - świetni, wcale nie wariaci; prowadzą szybko i pewnie, trąbią
            trochę,
            >
            > ale i tak mniej niż ja, kiedy jestem u siebie ;-)

            Oj, tam się jeździ! Pieszy musi wtargnąć na jezdnię, żeby w ogóle przejść,
            skutery śmigają, ogólnie jest bardzo męczące, moim zdaniem w Portugalii było
            suuuper po tym względem. Jeździli lepiej.

            > Jedzenie - bajka, próbowałem sardynki i robalo z grilla, porco a alentejano,
            > tripas (trochę mnie zawiodły, to była prawie sama fasola), catapalana z
            > halibuta, poza tym przystawki - rózne pasteis z bacalhau; świetne ciastka,
            > genialne espresso. Nie udało się znaleźć bacalhau com natas, naprawdę!

            nie będę pisać o jedzeniu, bo najlepsze jedzenie włoskie, jakie tam jedliśmy,
            to we wspaniałęj chińskiej knajpce:))

            > Największe zaskoczenia - po pierwsze, czy oni nie znają pojęcia "remont"?
            > Centra miast wyglądają jak po wojnie albo zarazie, cała masa opuszczonych
            > ruder, niektóre wręcz zawalone. Po drugie - czy oni nie znają takiego
            > urządzenia jak "kabina prysznicowa"? - w każdym hotelu jest wanna i
            podtynkowa
            > bateria prysznicowa (z sitkiem wystającym ze ściany) oraz plastikowa
            zasłonka.
            > Trzecie - czy każdy Portugalczyk musi codziennie coś wywiesić za okno?
            Wszędzie
            >
            > wiszą jakieś gacie i ręczniki, a jak nie to, to przynajmniej flaga
            Portugalii :


            > -
            > ) Czwarte - skąd oni biorą tyle tych czarnych i białych kostek na chodniki i
            > czy nie znają innych materiałów, z kórych taki chodnik można zrobić prościej
            i
            > lepiej? :-)
            > Ale to wszystko tworzy specyficzny, genialny klimat, którego próżno byłoby
            > szukać w jakimkolwiek innym kraju.
            > tyle pierwszych wrażeń... jeśli potencjalnych podrózników interesują
            szczegóły
            > techniczne (samolot, samochód, hotele itd), chętnie podam. Na koniec quiz dla
            > znawców Lizbony: ile stopni maja kręte schody prowadzące z górnej stacji
            > elevadora Santa Justa na najwyższy taras widokowy? (Policzyłem!!! :-) )
            >

            Ha, ogólnie moje wrażenia są po tym wyjeździe takie, że Lizbona pięknym i dla
            ludzi miastem jest:))
            No, a więcej skrobnę na blogu, jak złapię czas i wenę twórczą.
            --
            Kabaty-Moczydlo
            Portugalia i portugalski
            Japonia
            • xavier111 Re: znowu moja opinia 28.10.04, 11:19
              Trudno mi Chiara uwierzyc ze wloskie jedzenie nie znalazlo u Ciebie uznania.
              Chyba mialas pecha. Pamietam ze nawet na rzymskim dworcu kolejowym jest self
              service w ktorym sa prawdzwe pysznosci i to po przystepnej cenie.

              A co do ruchu ulicznego, to sie zgadzam. W Portugalii pieszy czuje sie na
              pasach bezpiecznie bo zaden samochod nie przejedzie na zielonym dla pieszych. W
              Rzymie natomiast pomimo zielonego dla pieszych samochody jada dalej i pieszy
              musi wtargnac doslownie przed nadjezdzajacy samochod i dopiero wtedy ten sie
              zatrzyma. Pamietam ze nigdzie, ale to nigdzie, nie mialem takiego stracha
              przechodzac przez jezdnie jak w Rzymie.
              • chiara76 Re: znowu moja opinia 28.10.04, 11:27
                włoskie jedzenie w pewnej w-wskiej restauracyjce jest jednym z moich ulubionych.
                A tam się zawiedliśmy, to co było w naszej okolicy było albo drogie albo był
                banalny wybór (naprawdę myślą, że spagetti a la bolognese musi rzucić turystę
                na kolana?:). A nie chciało mi się piechotą dylować pół godziny do żarełka,
                szczególnie, że jak pisałam tam metro jest kiepskie, nie to, co w Lizbonie,
                kiedy łatwo się dostać do knajpianego świata metrem.
                Tak, czy siak, nie załamuję się, w W-wie tak smacznego chińczyka nie udało mi
                się znaleźć, a jeśli to za cenę połowę większą, niż tam.
                A na włoskie na pewno wybiorę się już tu. Mniam.
                --
                Kabaty-Moczydlo
                Portugalia i portugalski
                Japonia
                • xavier111 Re: znowu moja opinia 28.10.04, 11:51
                  ja pamietam, ze swiezo po powrocie z Wloch do Lizbony przejezdzalem akurat kolo
                  Mosteiro dos Jeronimos, spojrzalem na klasztor i pomyslalem sobie "Jakie to
                  wszystko tutaj malutkie i prowincjonalne. Chociaz ladniutkie oczywiscie"
                  Wloskie miasta sa monumentalne i napuszone w porownaniu z portugalskimi.
                  • endereco Re: znowu moja opinia 28.10.04, 12:00
                    Też takie wrażenie miałam. W ogóle wydaje mi się, że w Portugalii wszystko
                    takie malutkie jest i poupychane, bliziutko obok siebie i skromniutkie (może z
                    wyjątkiem klasztoru w Mafrze, he, he) i szczerze powiedziawszy, bardzo mi się
                    to podobało, bo to w sumie bardzo wyjątkowe na skalę europejską, ten brak
                    monumentalizmu...
                • chiara76 ... 28.10.04, 13:06
                  A nie jest brzydki, zresztą ja się nie nastawiałam na to, że będzie piękny,
                  więc się miło zaskoczyłam. Nam się miasto podobało, choć zatłoczone strasznie i
                  niewygodnie się po nim chodzi. Głównie po ulicach, a nie chodnikach, które
                  wąskie i zatłoczone.
                  Ale ludziska bardziej sympatyczni w Portugalii, nie ma dwóch zdań.
                  Acha, no i zakupy można fajniejsze zrobić:))
                  Pozdrawiam znad filiżanki kawy, usypiam, usypiam!
                  --
                  Kabaty-Moczydlo
                  Portugalia i portugalski
                  Japonia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka