Dodaj do ulubionych

Portugalczyk i Polka

23.03.08, 20:13
Hej dziewczyny, bo przede wszytskim do was pisze, zastanawiam sie czy takich
osob jak ja jest wiecej. Od ponad 2 lat zwiazana z pewnych Portugalczykiem z
Porto i mimo iż nie wierzyłam,że ten zwiazek na taka odległość ma sens do
teraz jesteśmy razem. Moj ukochany jednak ma juz dosyć tej odległości i
chciałby żebym się wkońcu przeprowadziła. Ja mam mieszane uczucia, bo nie
wiem czy sie tam odnajde. Nie wiem czy znajde prace, chociaz on jest w pelni
przekonany ze to nie jest zaden problem, ale znam juz troche Portugalie i wiem
ze bez portugalskiego moge zapomnieniec. Jednak moja znajomosc tego jezyka
jest kiepska , ucze sie dopiero tak na powaznei od 2 miesiecy na kursie ESKK.
Nie chce tam pojechac bez chocby sredniej znajomosci jezyka. Szukam osob,
ktore byc moze kiedys byly w podobnej sytuacji lub sa? moze jakas Polka
mieszkajaca w Porto?
Edytor zaawansowany
  • espirro 04.04.08, 16:21
    90% naszej portugalskiej polonii ,czyli jakies 500 osob, to zony
    portugalczykow. tak tak moje panie, jestescie tym egzotycznym
    towarem o dlugich nogach i bladych twarzach, na widok ktorych
    portugalskim mezczyznom odplywa krew z mozgu wiadomo w ktore
    miejsce. skad to sie bierze: portugalki sa brzydkie! niezgrabne,
    niskie i wredne w szczegolnosci do cudzoziemek. przygotujcie sie na
    to ze nie bedziecie lubiane, a kolezanki w pracy beda wam podstawiac
    noge na kazdym kroku. porto to taki torun, zadnych ekstrawagancji,
    jest tez to portugalska kolebka katolicyzmu. im bardziej na polnoc
    tym rola kobiety w spoleczenstwie sprowadza sie do rodzenia i
    nianczenia malej brygady fubolistow, gotowania i sprzatania, i
    wszelkie ambicje w szczegolnosci zawowdowe sa przez wszystkich
    krytykowane. bywa tez tak ze te wspaniale wschodnie zony nie sa z
    domu wypuszczane przez swoich mezow, wychodzenie tylko razem -
    przeciez wszystko musi byc pod kontrola. przejdziecie intensywny
    kurs gotowania pod bacznym okiem tesciowej - czyli jak moczyc rybe,
    jak nie gotowac ryzu i ziemniakow, etc. bedziecie ogladaly
    teleturnieje tak glupie ze sie to wam w glowie nie miesci trzymajac
    na kolanach glowke swojego ukochanego ktory bedzie sobie popijal
    sikowate portugalskie piwo i pelen pasji komentowal barwny
    teleturniej. po urodzeniu dziecka nie bedzie mowy o powrocie do
    polski. bedziecie wiodly bardzo smutny zywot, pelne goryczy i zalu.

    wiec moje drogie zanim sie przeprowadzicie na stale przyjedzcie,
    opowiedzcie calej rodzinie waszego przyszlego meza jakie sa wasze
    ambicje (ze chcecie pracowac), ze zamierzacie dawac dzieciom klapsy
    a nie dac sie targac za wlosy, ze gotowac bedziecie zdrowo i
    roznorodnie i ze zamierzacie same wychodzic z domu bez
    wytlumaczenia. jesli sie okaze ze nie sa w stanie tego zrozumiec to
    bedzie dla was jasne jaki los was czeka jesli sie zdecydujecie na
    przeprowadzke. nie mowie ze nie ma normalnych portugalskich mezow,
    sa, tylko ze sa zdecydowana mniejszoscia. przypomniam im bardziej na
    polnoc tym wiekszy zascianek. porto jest szare i smutne i duzo tam
    pada. to nie jest poludniwe miasto takie jak lizbona. nie dajcie sie
    nabrac. polek w porto tez jest sporo. jedna rzecz musze dodac -
    portugalczycy z polnocy sa sympatyczniejsi od tych z poludnia i
    wydaja sie zapewne bardzo troskliwi. i sa, tylko ze w inny
    niz "polski sposob".

    zastanowcie sie powaznie nad przeprowadzka w szczegolnosci jesli
    macie duze ambicje, szerokie horyzonty i nie jestescie osobami
    prostymi. prawda jest taka ze polskie zony portugalczykow sa w
    wiekszosci kobietami skrycie cierpiacymi marzacymi o powrocie do
    polski.

    sorry, ale ktos to wreszcie musial napisac.
  • mariosoares 04.04.08, 22:05
    Brawo! Dawno nie czytałem takiego postu! Cała prawda objawiona!
  • ulinha 07.04.08, 01:10
    Jako jedna z 500 jestem zdecydowanie NIE-rozgoryczona i NIE-
    cierpiaca i mysle ze znowu NIE taka prosta:-) Skrycie i nawet
    oficjalnie NIE marze o powrocie do Polski i na to wszysto uwielbiam
    Porto!!! Moj zywot NIE jest smutny, NIE ma w nim zalu, ani goryczy!!!
    Decyzja o moim przyjezdzie do Portugali zostala podjeta bardzo
    swiadomie, wiedzialam co mnie tu czeka i nie balam sie kompromisow.
    NIE jestem przetrzymywana w domu, a kurs gotowania faktycznie
    zaliczylam, lecz bardzo sie z niego ciesze i sama rozsmakowalam sie
    w tutejszej kuchni.
    Portugalskiego nauczylam sie sama, nigdy nie cierpialam z powodu
    wyobcowania i znalazlam tu na miejscu wielu dobrych znajomych i
    przyjaciol (rowniez z grona polskich zon portugalczykow - podobnie
    jak ja NIE-nieszczesliwych;-) Dogaduje sie bardzo dobrze z
    portugalska rodzinka, a teraz opiekujac sie w domu nasza cudowna
    coreczka czuje sie sprawdzona i zadowolona z zycia.
    Espirro, nie wiem skad masz te wszystkie "informacje", az tak
    ogolne, ze od poczatku wydaja sie nierealne...
    Przykro mi, jesli ktos faktycznie cierpi tak jak to zostalo opisane,
    ale na pewno pokaze ten watek innym znanym mi mieszkajacym w okolicy
    Porto Polkom i sprawdze, ile w tym co napisales moze byc prawdy.
    --
    Kto ma Ule ten ma miod;-)
    Luzytania ( Portugalia )
    Nasza Bebesita
  • ewa_gui 08.04.08, 00:28
    Witam
    Naleze do tych 500 z Portugalii aczkolwiek nie identyfikuje sie jako
    zalezna, ujarzmiona, niepracujaca kura domowa, zona Portugalczyka.
    W momencie kiedy zdecydowalam sie na zwiazek z Latynosem, wiedzialam
    ze bede musiala isc na pewien kompromis, ale on tez wiedzial ze i z
    jego strony bedzie wymagany taki sam wysilek, wiec – jak dwoje
    cywilizowanych ludzi - dostosowalismy sie do siebie i do wlasnych
    temperamentow.
    Przyjedzajac do Portugalii bylo dla mnie oczywiste ze bede musiala
    sie dostosowac do tutejszych obyczjow, tradycji, jezyka, kuchni itd -
    i ze im szybciej to nastapi, tym latwiejsza bedzie integracja w
    tym spoleczenstwie.
    Kluczem do sukcesu jest akceptacja, w koncu nikt nas do niczego nie
    zmusza.
    Nauczylam sie gotowac potrawy portugalskie i nie tylko, gotuje
    po „wlosku, francusku i hiszpansku” i jestem z tego DUMNA. A co do
    tesciowej.... ja akurat mialam szczescie, ale bywa roznie, nie
    trzeba specjalnie jechac do Portugalii.
    Pracuje, mam kolezanki, przyjaciolki i sasiadki – zupelnie jak w
    Polsce.
    Uwazam ze wszystko zalezy od tego z kim sie wiazesz i na ile
    jestes „otwarta” na zmiany, ktore napewno w twoim zyciu nastapia.
    Zapraszam na forum „Portugalia.aceboard.com” duzo sie mozna
    dowiedziec o Portugalii i poczytac wiele opinii polakow
    mieszkajacych tutaj.
    Jestem pewna ze „Espirro” - jesli to kobieta - miala pecha w wyborze
    swojego partnera, ktory swoja postawa po prostu ja „straumatyzowal”
    co do Portugalii.
    Jesli „Espirro” to mezczyzna – jest po prostu zazdrosny.

    Pozdrawiam, Ewa.
  • portugalia2018 14.03.18, 16:03
    Boże co za bzdury!
    Moja teściowa w życiu nie chciała uczyć mnie gotować (przeciwnie - raczej mój mąż gotuje o ile jemy w domu) i bardziej interesuje się jak moje studia/praca niż co umiem ugotować! Nikt w życiu nie zabronił mi wyjść z domu - bo nie jestem niczyja własnością i mój mąż mi UFA. Jak czytam co napisałeś to oczom nie wierze.
    Portugalski mąż to cudowny mąż który będzie Cię kochał i martwił się jak się zle czujesz itp. Moja teściowa to anioł, cały czas daje mi prezenty, pakuje tony jedzenia i robi wszystko żebym czuła się jak u siebie w domu.
    Mam niezliczona ilość koleżanek Polek z mężami Portugalczykami i WSZYSTKIE pracują i maja ambicje i żadna skrycie nie marzy o ucieczce. Może znajdzie się jakiś jeden czy drugi mąż dupek ale to nie tak ze w Polsce takich nie ma. Wiec nie opowiadaj głupot o portugalskich mężach!
  • Gość: miraduro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.18, 10:43
    Twój przypadek jest twoim przypadkiem. I tylko twoim. Nie uogólniaj. Reanimujesz paroletni wątek. Grzebiesz w umarłych watkach. Nudzisz się?
  • joaninha8 14.05.08, 19:40
    Ja tez jestem jedna z tych setek, czy nie wiem ilu Polek, ktore
    zwiazane sa z Portugalczykami. Jestem bardzo szczesliwa w zwiazku.
    Za dwa miesiace bierzemy slub. Przed przyjazdem do Lizbony bylismy
    ze soba juz dwa lata. To ja bardzo chcialam zamieszkac w Lizbonie,
    bo nie chcialam wracac do Polski, choc moj chlopak nie mial nic
    przeciwko zamieszkaniu w Krakowie. Czuje sie tu bardzo dobrze. Mowie
    juz lepiej po portugalsku. Mam wielu znajomych, cudownych znajomych,
    z ktorymi czesto spotykam sie sama, bo moj narzeczony duzo pracuje.
    Nie przeszlam kursu gotowania. Choc uwielbiam kuchnie portugalska,to
    jednak nie lubie gotowac. Gotuje moj chlopak! Albo jak wiekszosc
    portugalczykow jadamy w restauracji. Nie wiem skad te wnioski, ze
    kobiety portugalskie tylko rodza i wychowuja dzieci. Wiekszosc
    Portugalek pracuje. I jesli maja dzieci, to dwoje to juz duzo.
    Problem Portugalii to akurat duzy niz demograficzny. Portugalki to
    kobiety dosyc silne. Prawda jest to, ze Portugalczycy wola
    dziewczyny z innych krajow, bo one sa po prostu sympatyczniejsze.
    Natomiast to, ze sa sympatyczniejsze, nie oznacza, ze sa jakimis
    biednymi zahukanymi sierotami, bez pogladow, ambicji i osobowosci.
    Wrecz odwrotnie. Znam jeszcze pare zwiazkow polsko-portugalskich i
    sa one partnerskie tylko dlatego, ze my Polki tego chcemy. Gdyby nie
    my, to bylyby one raczej matryjarchalne. Tu kobieta decyduje w
    rodzinie! Mezczyzna jest im potrzebny tylko do wykonywania rozkazow.
    Ojciec mojego chlopaka swoja zone nazywa sierzantem.

    Uwazam, ze Portugalczyk i Polka swietnie sie ze soba dogaduja i do
    siebie pasuja. Zazwyczaj sa to zwiazki bardzo udane i szczesliwe.
  • fixe27 26.01.09, 21:16
    Witam :)
    Ja jestem żoną Portugalczyka prawie rok i jestem bardzo szczęśliwa z nim! Tyle
    że mieszkamy w Niemczech ;P Nie zamieniłabym go na żadnego innego! Jest ciepły,
    czuły, kochany, bardzo mi pomaga w domu, jest świetnym partnerem! Ale w sumie to
    ja bardziej w domu jestem "szefową" ;) Portugalska rodzinka przylatuje zawsze na
    święta, wakacje, a tu na miejscu mieszka jedna ze szwagierek :) Czuję się
    bardzo dobrze w mojej portugalskiej części rodzinki :)
    Uważam że Portugalczyk to najlepszy materiał na męża :D

    Czy są jeszcze jakieś pl-pt pary mieszkające w Niemczech? :)
  • annailis 21.03.09, 18:26
    Witam wszystkich forumowiczow , sama rowniez jestem szczesliwa partnerka
    portugalczyka .Tworzymy pare od ok poltora roku a wiec moge powiedziec ze mam
    juz jakis obraz ,moj Portugalczyk jest czlowiekiem o bardzo wysokiej kulturze
    osobistej i nigdy nie zamienilabym go na zadnego innego jest cudownym spokojnym
    , szczerym ,zrownowazonym facetem i to nie jest tylko moja opinia bo moja mama i
    wszyscy znajomi ktorzy zdazyli sie z nim mniej lub bardziej zaprzyjaznic tez tak
    twierdza ,fakt jest osoba mniej operatywna niz niejeden Polak zanim cos zrobi
    czy postanowi dluzej sie zastanawia niz ja ale czy to jest wada ?W chwili
    obecnej mieszkamy w Angli a decyzja o tym w ktorej czesci Europy zamieszkamy
    jeszcze nie zostala podjeta ale oboje jestesmy otwarci na nasze rodzime kraje
    ,natomiast jesli chodzi o mnie to szczerze mowiac bardziej podoba mi sie klimat
    Portugali niz Polski
  • patriszjalive 19.06.09, 14:20
    Hej!
    Co prawda nie jestem jeszcze zona mojego Portugalczyka,
    lecz jestesmy para juz dosc dlugi okres. A znamy sie od 2005
    Roku. Takze mieszkamy razem w Niemczech, a dokladniej w Hamburgu :)
    I tak samo jestem bardziej szefowa w domu, niz on :D
    W jakim miescie w DE mieszkacie?
  • fixe27 12.08.09, 22:16
    hejka!
    my mieszkamy blisko berlina i bardzo bysmy chcieli przeprowadzic sie do hamburga bo tam wiecej portugalczykow. tylko nie jest to takie proste bo musielibysmy znalezc wpierw prace a pozytm nie mozemy od tak w ciemno wyjechac bo mamy polroczna dzidzie :D
  • gipsyqueen.1 31.03.09, 21:44
    Hej
    Tez uwazam, ze Polka i Portugalczyk to swietnie dobrane charaktery.
    Moj mezczyzna jest Portugalczykiem i nie zamienilabym go na zadnego innego. Jest
    kochany, czuly i troskliwy. Oboje mieszakmy w USA i co bedzie dalej to
    zobaczymy. Ja mieszkam tu juz wiele lat i nie wiem czy powrot do Polski bylby
    dobrym rozwiazaniem. Moze martwie sie troche jesli on kiedys zechcialby wrocic
    do Portugali. ale jest tak bedzie to wroce razem z nim. Powiem szczerze, ze
    torche dziewnie bylo kiey pojechalam do niego pierwszy raz (on mieszka w miescie
    , w dzielnicy totalnie portugalskiej, jest tez tam sporo Brazyliczykow, a oni sa
    jednak inni niz Polacy, patrza prosto w oczy... sa bardziej otwarci i niestety
    :) bardzo romantyczni...haha).
    Ale jedno co moze byc problemem to zaborczosc. Portugalczycy potrafia byc
    zaborczy i bardzo zazdrosni. I dumni. Nie ma mowy o potanczeniu z innym facetem
    czy blizszej rozmowie.
    Ale nikt w klatce mnie nie trzyma, a jesli amm faceta to nie potrzebuje drugiego.
    Ich kuchnia jest fantastyczna, kocham ich jedzenie i niktmnie nie zmusza zeby
    siedziec przy garach. Mam swoje studia, prace i nikt mi tego nie odbierze.
    Ucze sie powoli tego jezyka bo gdzie on mieszka duzo ludzi nie mowi po angielsku.
    Jestem szczesliwa.
  • meu_tedinho 13.08.09, 21:00
    joaninha8 napisała:

    > Uwazam, ze Portugalczyk i Polka swietnie sie ze soba dogaduja i do
    > siebie pasuja. Zazwyczaj sa to zwiazki bardzo udane i szczesliwe.

    Podpisuje sie pod toba! Swieta racja! :D
    Ja bym tez swego Portugalczyka na zadnego innego nie zamienila (w szczegolnosci na Polaka hehe)
  • daria2910 23.03.09, 17:05
    czy juz przeprowadzilas sie do Portugalii?
    zawsze sie zastanawiam dlaczego to polki emigruja do Porttugalii a nie
    portugalczycy do Polski?
  • annailis 23.03.09, 20:05
    Jak juz wczesniej pisalam ,na razie mieszkamy i pracujemy w Anglii i nie mamy
    jeszcze pomyslu na zycie w Polsce czy w Portugalii,nie wiem tez dlaczego pary
    Polka i Portugalczyk czesciej {jak piszesz} podejmuja decyzje o zamieszkaniu w
    Portugalii , mysle ze na taka decyzje sklada sie kilka powodow i wszystkie sa
    bardzo indywidualne ,dla nas na pewno istotna jest praca ,pomimo tego ze mamy
    troche ulatwiona sytuacje ze wzgledu na to ze kazde z nas posiada mieszkanie ja
    w Polsce a on w Portugalii , ale on nie zna polskiego a ja portugalskiego
    .Oczywiscie mamy jekies plany i zalozenia na wspolna przyszlosc a co z tego uda
    nam sie zrealizowac to czas pokaze .
  • daria2910 23.03.09, 23:10
    tylko musisz uwazac, bo choc jest inteligentny i kulturalny moze cie zaskoczyc,
    tak potwornie zmienic sie moze portugalczyk we wlasnym kraju wiec niech cie
    klimat nie zwiedzie...
  • primaverka 23.03.09, 23:48
    - polakom łatwiej nauczyć sie portugalskiego niz portugalczykom
    polskiego. po prostu, nasz piekny jezyk jast bardzo bardzo trudny.
    - klimat, nie jest zapewne mocnym powodem, ale wielu ulatwia
    podjecie decyzji o przeprowadzce ;)
    - jak bardzo bysmy sie nie staraly, swiat jest szowinistyczny.
    mezczyzna zwykle ma lepsza pozycje zawodowa, lepiej zarabia, w razie
    problemow czesto lawiej jest mu na siebie wziac ciezar "jedynego
    zywiciela rodziny".
    - a do tego cala masa jeszcze innych powodow.. u kazdego cos
    innego :)
  • kama_online 08.05.09, 18:41
    czesc dziewczyny

    to cos niesmaowitego wlasnie sie natknelam na to forum a jeste w takiej samej
    sytuacji tzn poddobnej do wiekszosci.. czyli jestem z Portugalczykiem i planuje
    zaraz po studiach tzn za 2 m-ce wyjechac do niego do Lizbony bo juz rok na
    odleglosc zyjemy i ejst to meczace dla nas obojga.. problem z praca znam biegle
    niemiecki i ang no i calkiem dobrze hiszpasnki takze rozumiem troche portugalski
    no ale jeszcze duzo mi brakuje no wiec zobaczymy jak z praca bedzie
    macie moze jakies doswiadczenia w zwiazku z praca na miejscu?moze ktos moglby
    udzielic mi jakis rad gdzie najlepiej szukac?
    pozdrawiam
  • rainha_demonessa 10.09.09, 21:55
    jestem z moim Portugalczykiem z północy od 8 miesięcy, a od 2 tyg jesteśmy razem w Polsce. nie zamienię go na nikogo innego, takiego fantastycznego faceta w życiu bym nie znalazła tu w kraju. może to kwestia tego, że oboje jesteśmy ludźmi otwartymi na nowe - a bez tego radzę zapomnieć nawet o wizytach zagranicznych, co dopiero o związku z obcokrajowcem. problemów ze strony rodziny ukochanego nie doświadczyłam, wprost przeciwnie, są ciepłymi, wspaniałymi ludźmi. więcej problemów jest ze strony mojej polskiej rodziny, która daje popis ksenofobii.
    trudno jest żyć tu w Polsce osobie bez znajomości języka, więc za jakiś czas zwijamy manatki i jedziemy szukać szczęścia gdzie indziej. póki co, z pracą jest marnie, a my właśnie kończymy studia.
    zastanawiam się, czy którakolwiek z Was próbowała pomieszkać ze swoim ukochanym tu w Polsce i jak Wam się powiodło, zwłaszcza pod względem zawodowym? Pozdrawiam!



    --
    "The attempt to silence a man is the greatest honour you can bestow upon him. It means you recognise his superiority to yourself"
  • mika-28 20.10.09, 21:52
    witam, ja żyje z Portugalczykiem od ponad 3 lat, mamy dziecko i
    mieszkamy na dzien dzisiajszy w Polsce, odwiedzamy jak najczesciej
    on ma dobra prace, razem wychowujemy malucha, wiec i w Polsce
    mozna! ten kto pisal o tym ze Portugalczycy trzymaja kobiety w
    zamknieciu i w Portugalii zmieniaja sie w "potwory" zapewne wiele z
    Portugalczykami do czynienia nie mial! tam kobiety normalnie pracuja
    i spelniaja sie zawodowo i nie poznalam rodziny ktora mialaby wiecej
    niz 2 dzieci, podobno wiecej to rzadkosc, wiec kobiety nie tylko
    tam "rodza" jak ktos napisal. zanim ktos bedzie takie nieprzychylne
    uwagi wypisywal powiniem najpierw zapoznac sie z dana kultura. ja
    jestem niesamowicie szczesliwa, zyje nam sie razem wspaniale, on
    jest cudowny, pomocny i ma klase, tratkuje mnie jak ksiezniczke a
    zarazem zyciowa partnerke, a nie niewolnice, po za tym
    Portugalczykow znam sporo i to wspaniali, otwarci ludzie, bardzo
    przyjaznie nastawieni do obcokrajowcow. przy nim czuje sie jak
    prawdziwa doceniona kobieta
  • 7natalia25 30.04.13, 13:49
    Jestem z moim CHLOPAKIEM juz od 5 lat, rok temu zamieszkalismy razem.
    Od jakiegos czasu czuje sie nieszczesliwa w tym zwiazku, wczoraj znalazlam artykul i czytajac karzde slowo widzialam swoje odbicie: Mężczyźni po 30-ce są zupełnie inni. Często mają oni już za sobą kilka związków – czasami nawet małżeńskich. Nie szukają uczucia, przestali wierzyć w miłość. Pragną partnerstwa, sexu bez zobowiązań i dyskrecji. Prawią komplementy, mówią czułe słowa, kokietują…ale robią to w zupełni inny sposób niż jeszcze kilka lat temu jako 20-latkowie. W sposobie ich mówienia i zachowania widać pewne doświadczenie. Wypowiadane przez nich ciepłe słowa często mają niewiele wspólnego z prawdą. Wiedzą co lubią słyszeć kobiety i to im mówią. Umieją kokietować, zachowują się jak dżentelmeni – prawie jak rycerze. Chętnie otwierają drzwi, podają płaszcz, całują w dłoń podczas przywitania i na pożegnanie. Jeżeli poczują, że posunęli się za daleko potrafią przeprosić i zapewnić, że nigdy więcej się to nie powtórzy. Są ostrożni i posuwają się do przodu nieco wolniej niż 20-latkowie. Jednak w przeciwieństwie do tych drugich szybciej osiągają cel.

    Dodam ze jest odemnie starszy o 10 lat a ja zaczynam sie czyc jak jego laleczka, ktora wierzy w kazde slowo........a to boli
  • cheesecake5 12.09.13, 23:28
    Żałuję, że tak późno znalazłam ten portal, pewnie już tego nie przeczytasz bo minely prawie 4 miesiące odkąd napisałaś, ale o mój Boże.Tak, czuje się jak laleczka. Czytam Twój post i z każdym słowem robi mi się coraz bardziej zimno i nieprzyjemnie.
    Kokietowanie, komplementowanie, czułe słówka mówione w doświadczony sposób. Jakbyś pisała o moim chłopaku. Jest o 11 lat starszy ode mnie, zbliza sie do trzydzieski i jestem przerazona.
  • ewazwe 12.09.14, 10:28
    Cześć dziewczyny,
    Poznałam Portugalczyka blisko dwa lata temu. Jesteśmy dojrzałymi ludźmi i mamy za sobą pozamykane poprzednie związki. Jakie są relacje z mężczyzną pochodzącym z Portugalii? Inne niż doświadczyłam z Polakami. Mojego Portugalczyka cechuje spokój, ciepło, radość życia. Pokazał mi, że mogą cieszyć rzeczy małe, że niekoniecznie trzeba mieć wszystko, by być szczęśliwym. W łóżku czułość, delikatność, spełnienie, satysfakcja kobiety. To co piszecie dziewczyny o gotowaniu to prawda - kochają swojego moczonego dorsza i nie ważne z kim i gdzie są to tej ryby zabraknąć nie może. Wady? Mają jak wszyscy. Kochają wszystkie kobiety, a szczególnie blondynki. Adorują, podrywają, komplementują. Czasami zdradzają. Jeśli macie tą świadomość i odpowiednio zabiegacie o to, by związek nie stał się monotonny to istnieje szansa na cudowne życie. Ja przyjęłam zasadę, że cieszę się tą chwilą i dziękuję losowi za mężczyznę, który sprawił, że jestem uśmiechnięta, dowartościowana, optymistyczna, dla Niego piękna i wyjątkowa. Dla mnie związek z Portugalczykiem to relacja, z której czerpię przyjemność od dwóch lat i chcę, by taki stan trwał... Życzę Wam dziewczyny takich doznań i nie obawiajcie się stereotypów. Pozdrawiam.
  • 87alicyjka 02.11.14, 16:38
    Cześć. Miałam okazję poznać pewnego Portugalczyka rodem z Porto. Chciałabym trochę o nim opowiedzieć i jeśli jest taka możliwość otrzymać Wasze opinie.... Obecnie mieszkamy w Anglii, każde z nas w innym mieście, jedynie razem pracujemy.. Portugalczycy słyną z ciemnej karnacji, wiadomo jak wyglądają nie będę się rozpisywać. Ten "mój" jest zupełnie inny, blondyn, karmelowa cera, ciemne bursztynowe oczy, dobrze zbudowany, nie za wysoki, jest przystojny. Często inni ludzie (przeważnie policja) uważają go za Polaka etc Między nami jest 2 lata różnicy , ma 29 lat. Cały czas poznaję jego charakter, i nie jest on wcale taki prosty do rozszyfrowania... Nigdy nie sądziłam, że "wpadnę" mu oko, pięknością nie jestem, widocznie prawdą jest że Portugalczycy lubią blondynki i długie nogi. Potwierdził fakt, że Portugalskie kobiety nie są miłe...strasznie na nie narzekał. Bardzo ceni swój czas, życie osobiste, jest dyskretny w towarzystwie. Szczery dobry facet, gdy się spotykamy opowiada o sobie dużo ze szczegółami o rodzinie, nawet byłych dziewczynach i kraju, tym czym się zajmował i co lubi. Kawa to podstawowy trunek jego dnia. Piłka nożna drugie życie. Stroni od alkoholu, nie lubi dużo pić. Jednak codziennie rozsadza go energia musi pracować, codziennie chodzi na siłownię, bardzo dba o kondycję ....nie można powiedzieć że jest pedantyczny. Potwierdzam również fakt, że jako Portugalczyk jest bardzo czuły, całuśny, cierpliwy, kulturalny, pomocny. Zależy mu na tym aby dziewczyna była szczęśliwa , nie lubi gdy płaczemy ...i gdy dziewczyna cierpi przez niego, on woli odejść, dać spokój, lepiej nam zapomnieć o nim....takie jest jego nastawienie. Wszystko było między nami bardzo pomyślne, kwitnąco, ale ostatnio zaistniał pewien incydent, którego on strasznie nie lubi... Drażni go obgadywanie przez ludzi, w pracy ma same z tego nieprzyjemności.. I stwierdził że ja też gadam na jego temat, co jest nie prawdą. Przestał się do mnie odzywać, co trwało to zaledwie 2 dni.....gdy się w końcu odezwał udowodniłam mu, że z mojej strony nie zazna nigdy takiej przykrości. Niestety raz się popłakałam w pracy, przez to że tak ludzie źle o nim mówią mimo że go nie znają.... powiedziałam mu o tym, to był błąd, i to już zmieniło jakby naszą relację.... chciał abym zapomniała o nim..bo nie chce abym była nieszczęśliwa przez niego........nie wiem czy dobrze postąpiłam ale za bardzo mi na nim zależy aby sobie odpuścić z tak błahego powodu, ale starałam się go przekonać abyśmy spróbowali się bardziej poznać, być ze sobą. Stwierdził że potrzebuje czasu, że to za szybko... jednakże nie odmówił... czuję że raczej nic z tego nie będzie, nie rozmawia ze mną jak wcześniej.. jakby stracił zaufanie, wypytuje gdzie byłam i z kim, dlaczego nie chciałam z nim pisać rano (z podkreśleniem rano o 4 !) .... nie wiem czy mu na mnie zależy ... nie rozumiem go zupełnie teraz... może się mylę i jestem przewrażliwiona ..... może będzie dobrze.... tylko czasu więcej potrzebuje.... i co o tym myślicie ?? warto się angażować ??
  • edi-joao75 06.03.15, 12:03
    Hej przyeczytalam twój opis Portugalczyka i szczerze to zgadzam się praktycznie ze wszystkim... Znamy się od ponad 2lat przez stronę internetową mieszkaliśmy w różnych miastach na terenie Anglii.. dwa lata mojej ciężkiej walki o faceta którego pokochałam bardzo szybko.. walki dlatego iż nie wiem czy jest to u nich normalne czy tylko mój odbiega od większości na moje nie szczęście wierzy i ufa innym bardziej niż mi np ktoś coś powie że ja powiedziałam i obraza majestatu bo ja plociuch jestem itp to boli bo nie czuje się winna. Jest on dobrym facetem i kocham go ponad wszystko może aż za bardzo... Jest on typem rozrywkowego faceta lubi imprezy itp ja raczej wolę domowe zacisze wtulona w jego ramiona jednak myślę że w wieku 40 lat już czas trochę przystopowac zwłaszcza że urodziło nam się maleństwo więc czas dorosnąć. Co do bardziej intymnych spraw to są oni gorącymi facetami pełnymi pasji w seksie i z tym też mam czasem problem... Nie wiem jak to z innymi ale mój często ogląda strony "dla dorosłych" nagie dziewczynki itp... Nie uważa że robi coś złego bo tylko ogląda nie chodzi na "dupeczki" jednak mnie to rani a on twierdzi że on już taki jest i wygląda na to że mam to zaakceptować albo moje opinie zachować dla siebie cóż... Nie szukam porad bo każdy podejmuje decyzję sam... Szukam raczej odpowiedzi czy większość jest taka czy tylko mój odbiega od reszty?
  • bab19vg 09.01.19, 00:16
    Jestem żoną portugalczyka. Jest po latach wciąż kochajacy i troskliwy. Przynosi kolacje do łóżka itp. A nasza córeczka to istny ogień i uśmiech.
    Moja rodzina i znajomi są smutni i bez życia. Tą roznica bylam przyjemnie zaskoczona. Sa to ludzie bardziej pogodni niż my.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka