wyborcza.pl/1,75480,7116835,Mogielnicki__Nikt_nie_rodzi_sie_teksciarzem.html
Co do anglojęzycznej płyty Lady Pank to pamiętam, że wymowa Pamasewicza nawet
mnie (i nawet wówczas, ćwierć wieku temu!) wkurzała (samłans rand de kłona),
więc trudno się dziwić, że album nie chwycił. Muzycznie też nie było to nic
odkrywczego w sumie.