Nie będę się rozpisywał bo nie ma w sumie o czym gadać.
Dżdży piżdzi smędzi wyje chlapie a niebo od tygodni spowija grzeczna biurowa
szarość podbita mokrymi nogawkami.
Generalnie nie jestem meteopatą i nie przywdziewam nastroju zza okna, ale nie
oszukujmy się - ignorowanie tych zjawisk nic nie daje, człek nasiąka jak buty
na spacerze, tzw MIMOCHODEM.
Gadane płyty mnie ostatnio wk. wiec urzekło mnie coś takiego:
Printempo
www.youtube.com/watch?v=67rISFWLAew
(w opisie jest link do pełnego albumu, podobno za free)
polecam:
www.myspace.com/printempo
opis na blogu:
fonoteka77.blogspot.com/
którego również polecam na tę jesień, a szczególnie fragmenty starych
artykułów muzycznych i np rozważania analog czy taśma jakże przystające do
naszego mp3 czy cd.
A wy? jak sobie radzicie? Windąnaszafot? Deadcandance? Shazza?