Widzę, że zrobił się wątek, kto nie lubi Pustek ;)
Ale ja też za nimi nie przepadam, zwłaszcza głos wokalistki mnie drażni.
W temacie tytułowym to muszę się cofnąć do mojej najwcześniejszej fascynacji
muzycznej, czyli grungu. Ok, aby być całkowicie uczciwą musiałabym wspomnieć, że
moją pierwszą muzyczną miłością był Michael Jackson ;) ale on był zjawiskiem
samym w sobie i trudno go porównywać do innych gatunków. Jeżeli chodzi o grunge to:
bardziej punk-rockowa Nirvana - tak
bardziej zeppelinowsko-gitarowy Pearl Jam - jak najbardziej tak
natomiast Soundgarden - od początku nie
Jakoś nigdy mi nie pasował, głównie ze względu na śpiew Chrisa Cornella (coś
jestem wybredna w kwestii wokalistów) a i muzycznie był chyba dla mnie zbyt
metalowy. Być może dlatego, że przecież pojęcie "grunge'u" dotyczyło nie tyle
gatunku muzyki co zostało ukute dla nazwania sceny z Seatle i wytwórni Sub Pop
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.