Dodaj do ulubionych

Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmowej

17.08.04, 18:23
Wątek zainspirowany wspomnieniem o Las Vegas Parano... Jaki utwór użyty w
filmie zrobił na Was największe wrażenie, tak wielkie, że dzięki niemu
pamiętacie sceną którą muzycznie ilustrował?

Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...
--
www.beatles.kielce.com.pl/
Edytor zaawansowany
  • ilhan 17.08.04, 18:25
    cze67 napisał:

    > Wątek zainspirowany wspomnieniem o Las Vegas Parano... Jaki utwór użyty w
    > filmie zrobił na Was największe wrażenie, tak wielkie, że dzięki niemu
    > pamiętacie sceną którą muzycznie ilustrował?
    >
    > Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
    > pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...

    "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost In Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale nie mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.

    --
    too much small talk leads to a small mind
  • cze67 17.08.04, 18:32
    ilhan napisał:

    > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost In
    Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale nie
    mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.

    Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.

    --
    www.beatles.kielce.com.pl/
  • ilhan 17.08.04, 18:59
    cze67 napisał:

    > ilhan napisał:
    >
    > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost In
    > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale nie
    > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
    >
    > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.

    Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In Kyoto", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie tylko, bo Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.

    --
    too much small talk leads to a small mind
  • kubasa 23.08.04, 14:57
    ilhan napisał:

    > cze67 napisał:
    >
    > > ilhan napisał:
    > >
    > > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost
    > In
    > > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale ni
    > e
    > > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
    > >
    > > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.
    >
    > Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In
    Kyoto
    > ", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie tylko,
    b
    > o Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.
    >

    I jeszcze "More Than This" spiewane przez Murraya, a takze niezidentyfikowany
    przeze mnie utwor, ktory leci podczas powortu Murraya i Johannson z nocnej
    eskapady po Tokio.
  • kubasa 23.08.04, 15:00
    kubasa napisał:

    > ilhan napisał:
    >
    > > cze67 napisał:
    > >
    > > > ilhan napisał:
    > > >
    > > > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie
    > "Lost
    > > In
    > > > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wc
    > ale ni
    > > e
    > > > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
    > > >
    > > > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.
    > >
    > > Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In
    >
    > Kyoto
    > > ", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie ty
    > lko,
    > b
    > > o Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.
    > >
    >
    > I jeszcze "More Than This" spiewane przez Murraya, a takze niezidentyfikowany
    > przeze mnie utwor, ktory leci podczas powortu Murraya i Johannson z nocnej
    > eskapady po Tokio.

    Chodzilo mi oczywiscie o "Sometimes" MBV.
  • ilhan 23.08.04, 15:12
    kubasa napisał:

    > I jeszcze "More Than This" spiewane przez Murraya

    Jednak "Brass In Pocket" w wykonaniu Scarlett jest lepsze ;-)

  • id999 22.07.06, 22:58
    podpisuje sie wszystkimi konczynami pod powyzsza dyskusja - "Miedzy slowami" to
    genialna rzecz jesli chodzi o dobor sciezke dzwiekowa. Swietna jest tez scena w
    karaoke i "What's So Funny About Peace And Love And Understading" spiewane
    przez Murraya.
    a poza tym dokladnie to co bylo mowione - "Just Like Honey", "Alone in
    Kyoto", "Sometimes"...zreszta Kevin Shields bedzie robil remiksy do nowego
    filmu Coppoli
  • dziewczyna_mickiewicza 17.08.04, 18:33
    arvo part "spiegel im spiegel", finalowa scena "nieba" duetu tykwer/kieslowski
    (posmiertnie): uciekinierzy, czyli cate blanchett i giovanni ribisi porywaja
    helikopter policyjny i wznosza sie nim w taki totalnie nieskonczony blekit
    nieba gdzies na poludniu... piekna scena. minimalizm narzedzi, maksimum emocji.
    --
    "Well, everybody wants to go forever
    I just wanna burn up hard and bright
    I just wanna be your firecracker
    And maybe be your baby tonight"
  • ktmajcher 17.11.04, 07:59
    najpierw o niebie, choć to będzie polemika bardziej filmowa:
    rozczarowałem się tym filmem, niestety i filmowo, i muzycznie,
    filmowo-bo znałem dużo wcześniej scenariusz, który do mnie trafiał idealnie, po
    prostu bajka, utopia, ideał piękna i co tam jeszcze, ale rozczarowali mnie
    aktorzy,
    muzycznie-nie wiem kto to arvo part (tzn. nie znam jego nagrań), ale z muzyki
    po filmie nie zostało we mnie nic a nic, może to jest kwestia czasu, kiedyś uda
    mi się siegnąc po jego nagrania i obejrzę ponownie film, ale to są odczucia
    jakie zostały we mnie po obejrzeniu filmu,
    swoją drogą szkoda, że nikt się nie zabrał za Czyściec napisany już tylko przez
    Pisiewicza

    a kolejny film: ładnych parę lat temu (10?) oglądałem Rykszarza (kino
    azjatyckie) z kapitalnie wplecionym Creep Radiogłowych
    --
    Muzyka i tak obroni się sama...
  • ktmajcher 17.11.04, 10:02
    scena w Rykszarzu, przykro mi nie pomnę, pamietam jak przez mgłę, że główny
    bohater był chyba w dyskotece (klubie) gdzie grano ten kawałek,
    --
    Muzyka i tak obroni się sama...
  • madee1 17.08.04, 19:54
    Sceny końcowe, które utkwiły mi w pamięci:
    Leon - Shape Of My Heart, Sting
    Fight Club - Where Is My Mind, Pixies

    --
    jakoś było, jakoś jest i jakoś będzie
  • cze67 17.08.04, 20:09
    madee1 napisała:

    > Fight Club - Where Is My Mind, Pixies

    O właśnie, pamiętałem scenę i że to Pixies, ale za cholerę nie mogłem sobie
    przypomnieć jaki utwór grali.

    Rammstein - Rammstein w "Zagubionej autostradzie" - scena kiedy bohater filmu
    znajduje na pustyni domek z dziwnym człowiekiem. Przez wiele lat wydawało mi
    się, że to ten człowieczek jest wokalistą w tym utworze...

    --
    www.beatles.kielce.com.pl/
  • foxy21 17.08.04, 21:36
    cze67 napisał:

    > Rammstein - Rammstein w "Zagubionej autostradzie" - scena kiedy bohater filmu
    > znajduje na pustyni domek z dziwnym człowiekiem. Przez wiele lat wydawało mi
    > się, że to ten człowieczek jest wokalistą w tym utworze...

    Alez mi przzypomniales, spac nie bede mogla :)
    V symfonia Beethvna w " Mechanicznej Pomaranczy",
    no nie teraz to juz bede miala koszmary na pewno:)


    --
    Każdy człowiek jest melodią. Ja jestem dla ciebie, ty dla mnie pieśnią.
    Franz Werfel
  • nemrrod 17.08.04, 21:49
    madee1 napisała:

    > Sceny końcowe, które utkwiły mi w pamięci:
    > Leon - Shape Of My Heart, Sting
    > Fight Club - Where Is My Mind, Pixies

    Podpisuję się.
  • smithcio 17.08.04, 20:11
    Mój ulubiony film, moja ulubiona scena miłosna, moi ukochani aktorzy,mój taki
    sobie ulubiony kawałek. Ale ciary przechodzą:
    "Sliver" - Sharon Stone i William Baldwin - Massive Attack "Unfinished Sympathy"
  • kkrzysiekk 17.08.04, 21:16
    Ewan McGregor nurkujący w sedesie w takt "Deep blue day" Briana Eno w filmie
    Trainspotting,
    w tym samym filmie na początku ww. aktor w dialogu egzystencjonalnym, a w
    tle "Lust for life" Iggy Popa
  • haiko 17.08.04, 21:20
    ostatnio celebruję cudowny początek "Donnie Darko" z przebudzeniem się w
    terenie, wschodem słońca i jazdą półśpiąc na rowerze- powala wtedy echo and the
    bunnymen z "Killing the moon".
    --
    music of the cultural force is a way of life
  • ilhan 24.04.05, 12:04
    haiko napisała:

    > ostatnio celebruję cudowny początek "Donnie Darko" z przebudzeniem się w
    > terenie, wschodem słońca i jazdą półśpiąc na rowerze- powala wtedy echo and the
    > bunnymen z "Killing the moon".

    To rzeczywiście fantastyczny początek tego filmu - Donnie wsiadający na rower i pierwsze dźwięki gitary. Ale późniejsze wykorzystania "Love Will Tear Us Apart", "Head Over Heels" i "Under The Milky Way" też bardzo fajne.

    --
    drape yourself in greenery
    become part of the scenery
  • srootootoo 17.08.04, 21:55
    "Big Lebowski" i utwór "Hotel California" w wykonaniu Gipsy Kings w scenie na
    kręgielni gdzie John Tarturro rzuca kulą.
    --
    ------
    Na krzywe drzewo to i salmonella nie naleje...
  • nefil 17.08.04, 21:58
    The Doors "The End" w Czasie Apokalipsy- lecacy smiglowiec nad dzungla
    Sting "Shape of my heart" w ostatniej scenie Leona Zawodowca, sie normalnie
    wzruszylem...
  • nemrrod 17.08.04, 22:00
    nefil napisał:

    > Sting "Shape of my heart" w ostatniej scenie Leona Zawodowca, sie normalnie
    > wzruszylem...

    Ja też! Poważnie.
  • nemrrod 17.08.04, 22:02
    "California Dreamin'" Mamas & Papas i cały film "Chunking Express".
  • cze67 17.08.04, 23:22
    nemrrod napisał:

    > "California Dreamin'" Mamas & Papas i cały film "Chunking Express".

    Tak jest!
    --
    www.beatles.kielce.com.pl/
  • joseph80 17.08.04, 22:18
    I utwór The Trio, w finałowej scenie klasycznego westernu Leone pt. "Dobry,
    zły, Brzydki". Scena w której naprzeciw siebie stoi trzech rewolwerowców, scena
    która wspaniale długo się ciągnie, z wybitnym utworem w tle. Z szaleńczym,
    niepokojącym i niezwykle Frippowskim;) motywem na akustycznej gitarze.
  • grimsrund 17.08.04, 23:40
    Trudny temat... drogi... i ciężki :)))

    Trudny, bo i do wyboru tyle tego... Pod większością rzeczy wymienionych przez
    poprzedników podpisuję się wszystkimi kończynami (iloma już nie piszę, bo się
    znowu Pagaj przestraszy :)) ). Na początek więc wymieniam cztery filmy /
    utwory, które jakoś ostatnio ponownie wpadły w moje oko / ucho, dreszcze emocji
    wywołując.

    Chronologicznie zatem:

    1990 - Public Image Ltd. THE ORDER OF DEATH, z filmu HARDWARE (reż. Richard
    Stanley). Do dziś jeden z moich ulubionych obrazów, film potrafiący być może
    wpędzić w krańcową depresję cały wagon pieprzonych medytujących mnichów
    tybetańskich (copyright: Wilq). Ludzkość żyje na wielkim wysypisku śmieci -
    pozostałości po przebytych wojnach. Jeden z tych śmieci, czyli bojowy robot
    MARK 13, zostaje na skutek pechowego zbiegu okoliczności na nowo aktywowany i
    sieje zniszczenie w pewnym budynku, tnąc na kawałki jego mieszkańców.
    Niepowtarzalna dawka futurologicznej makabry (w epizodach: Iggy Pop, Carl McCoy
    z Fields Of The Nephilim oraz Lemmy Kilmister), choć niektórzy zarzucają dziełu
    Stanley'a wtórność fabularną, tandetę scenograficzną i epatowanie przemocą. Kto
    widział film - wie, że to bzdury. W każdym razie zwieńczeniem tej radosnej
    opowieści (zgadnijcie, czy HARDWARE dobrze się kończy? :))) ) jest
    nietypowy, "elektroniczny" niemal utwór P.I.L., w którym zapętlony Jasio
    Zgniłek recytuje z upiornym pogłosem tylko kilka słów: "This is what you want /
    This is what you get". Niewielu "filmowym" piosenkom udało postawić moje włosy
    na sztorc. Temu się udało.

    1994 - The Cure BURN z filmu KRUK (reż. Alex Proyas). Fabuła prosta jak drut
    kolczasty: zbiry napadają parę narzeczonych, do niego strzelają, a potem
    wyrzucają przez okno na bruk, ją gwałcą i maltretują tak, że umiera w szpitalu.
    Rok później chłopak, Eric Draven (Brandon Lee) wraca z grobu, by pomścić śmierć
    niewinnych. Prowadzony przez kruka (a może raczej wronę po naszemu? - wszystko
    jedno) wraca do pustego mieszkania na strychu, gdzie rozegrał się krwawy
    dramat. W rytm piosenki Kiuru lustruje znajome kąty, obecnie pajęczynami i
    brudem zasnute... Bohater maluje sobie twarz w upiorną maskę. Potem podbiega do
    okna i... wyskakuje przez nie, lecz w ostatniej chwili łapie rękami okrągłą
    framugę. Gdy siła przyciągania wpycha do z powrotem do mieszkania, Eric puszcza
    okno i ląduje na podłodze. Kiedy kamera zagląda w jego twarz, wiemy już, jak
    bardzo powinniśmy współczuć jego mordercom... Dla mnie jedna ze scen będących
    esencją kina, a dźwięki BURN pasują do niej idealnie. Zresztą, wszystkie
    kiurowe utwory filmowe trzymają wysoką klasę, niezależnie od jakości samych
    obrazów (tutaj warto wspomnieć DREDD SONG z SĘDZIEGO DREDDA oraz MORE THAM THIS
    z Z ARCHIWUM X).

    2002 - Mos Def & Massive Attack I AGAINST I z BLADE II (reż. Guillermo Del
    Toro). Film, niestety, w porównaniu z pozostałymi wymienionymi tu obrazami
    wypada dość blado. Jednak scena, o której mowa, to zupełnie inna rzecz.
    Tytułowy bohater serii, pół-wampir, pół-człowiek (Wesley Snipes) musi tym razem
    sprzymierzyć się ze swoimi największymi wrogami - krwiopijcami. Po świecie
    zaczęłą bowiem szaleć nowa wampirza mutacja - Kosiarz, czyli osobnik mordujący
    tak ludzi, jak i wampiry. Blade staje zatem na czele oddziału pijących krew
    komandosów, którzy latami trenowali walkę specjalnie na spotkanie z... nim. Tak
    czy owak specgrupa udaje się do modnego klubu (zdjęcia realizowane w Pradze
    czeskiej), w którego podziemiach gnieżdżą się Kosiarze. Właśnie chwila
    zbliżania się bohaterów do zatłoczonego klubu i wejścia do przybytku, w którym
    nie wiadomo, co tak naprawdę może ich czekać - wywołuje potężny dreszcz emocji.
    Widz wie już bowiem z wcześniejszych scen, do czego zdolni są Kosiarze... Zimny
    podkład Massive Attack, na którego tle Mos Def też dość chłodnym, jak na hip-
    hop głosem śpiewa sobie piosneczkę o takim refrenie: "I-ya, I-ya / I against
    I / Flesh of my flesh / And mind of my mind / Two of a kind but one won't
    survive / My images reflect in the enemy's eye / And his images reflect in mine
    the same time". Całość dobrze podnosi adrenalinę. Szkoda, że tylko na
    chwilę... :(((

    2002 - U2 - THE HANDS THAT BUILT AMERICA - GANGI NOWEGO JORKU (reż. Martin
    Scorsese). Tutaj ciężki wybór, bo cały soundtrack jest znakomity, wyróżnia się
    na nim m.in. przeszywający utwór DIONYSUS Jocelyn Pook. Jednak piosenka U2
    pojawia się właściwie na napisach końcowych, gdy widz, który zdzierżył cały
    seans filmu, pada na kolana porażony wizją Scorsese. I słowa piosenki jak nic
    na świecie podkreślają smutek i ból promieniujący z tej opowieści - moim
    zdaniem najwspanialszego dzieła w bogatej karierze reżysera. Znikają
    bohaterowie którzy przeżyli masakrę, znikają powoli nagrobki tych, którzy nie
    przeżyli w te potworne dni w połowie XIX wieku, za to w tle widać, jak
    stopniowo buduje się wielkie miasto, znane nam obecnie. Miasto powstałe również
    na krwi tych, o których nie chce się już pamiętać. Zaiste, Scorsese nie mógł
    wybrać gorszych czasów na premierę swojego filmu - wspomnienie 11 września 2001
    jeszcze w rok później było bardzo żywe. Tak zatem jedno z najwybitniejszych
    dzieł, jakie wydała amerykańska kinematografia, przeszło niemal bez echa, w
    złośliwie ironiczny sposób dzieląc los swoich okrutnych i tragicznych zarazem
    bohaterów. A sama piosenka... Cóż, słuchana sama sobie jest po prostu w
    porządku. Słuchana jako epilog filmu - po prostu przygniata. Wtedy nawet ten
    patetyczny Pavarotti przestaje w niej irytować...

    Oh my love
    It’s a long way we’ve come
    From the freckled hills to the steel and glass canyons
    From the stony fields, to hanging steel from the sky
    From digging in our pockets, for a reason not to say goodbye

    These are the hands, that build America.
    Ahhhh America.

    I last saw your face in a watercolour sky
    As sea birds argued a long goodbye
    I took your kiss on the spray of the new line star
    You gotta live with your dreams
    Don't make them so hard, ohh ohh.

    And these are the hands, that built America.
    Ahhhh America.

    Of all of the promises
    Is this one we could keep?
    Of all of the dreams
    Is this one still out of reach?

    Halle, Ole

    It's early fall, there's a cloud on the New York sky line.
    Innocence, dragged across a yellow line.

    These are the hands that built America.
    These are the hands that built America.
    Ahhhh America.
    Ahhhh America.

    --
    "I każdego dnia, niezłomnie, należy swoje ukochane radio uważać za martwe"
  • ihopeyouwilllikeme 18.08.04, 00:56
    grimsrund napisał:

    > 2002 - U2 - THE HANDS THAT BUILT AMERICA - GANGI NOWEGO JORKU (reż. Martin
    > Scorsese). Tutaj ciężki wybór, bo cały soundtrack jest znakomity, wyróżnia
    się
    > na nim m.in. przeszywający utwór DIONYSUS Jocelyn Pook. Jednak piosenka U2
    > pojawia się właściwie na napisach końcowych, gdy widz, który zdzierżył cały
    > seans filmu, pada na kolana porażony wizją Scorsese. I słowa piosenki jak nic
    > na świecie podkreślają smutek i ból promieniujący z tej opowieści - moim
    > zdaniem najwspanialszego dzieła w bogatej karierze reżysera. Znikają
    > bohaterowie którzy przeżyli masakrę, znikają powoli nagrobki tych, którzy nie
    > przeżyli w te potworne dni w połowie XIX wieku, za to w tle widać, jak
    > stopniowo buduje się wielkie miasto, znane nam obecnie. Miasto powstałe
    również
    >
    > na krwi tych, o których nie chce się już pamiętać. Zaiste, Scorsese nie mógł
    > wybrać gorszych czasów na premierę swojego filmu - wspomnienie 11 września
    2001
    >
    > jeszcze w rok później było bardzo żywe. Tak zatem jedno z najwybitniejszych
    > dzieł, jakie wydała amerykańska kinematografia, przeszło niemal bez echa, w
    > złośliwie ironiczny sposób dzieląc los swoich okrutnych i tragicznych zarazem
    > bohaterów. A sama piosenka... Cóż, słuchana sama sobie jest po prostu w
    > porządku. Słuchana jako epilog filmu - po prostu przygniata. Wtedy nawet ten
    > patetyczny Pavarotti przestaje w niej irytować...

    Cóż, miło mi to oczywiście czytać, ale po pierwsze nie zgadzam się zupełnie
    odnośnie oceny filmu ( jak dla mnie gniot totalny, ledwo dotrwałem do końca ),
    a po drugie żadnej wersji ww. utworu pan Pavarotti nie zaszczycił swoim
    udziałem ( no, chyba że jego nazwisko zostało użyte w kontekście alegoryczno-
    ironicznym... ), chyba, że ja czegoś nie wiem ( w co szczerze, i bez fałszywej
    skromności wątpię ). Miał co prawda ( wespół z pięknymi siostrami Corr )
    uświetnić wykonanie na żywo tej piosenki przez zespół U2 podczas gali rozdania
    Oscarów, ale w związku z kategorycznym sprzeciwem organizatorów ( wyrazy
    bezgranicznego niezrozumienia... ) nie udało się tego zamiaru zrealizować.

    <za wszelkie błędy przepraszam, jest 1 w nocy, mój mózg nie funkcjonuje :)>
    --
    We are family...
    forum.interference.com/t91674.html
  • grimsrund 18.08.04, 01:33
    Niech będzie zatem "Pavarotti" jako metafora zapiewajły w dobrych intencjach
    wcinającego się tam, gdzie nie zawsze potrzeba. Nie wiem bowiem, czyj głos
    słychać obok Bono w tym utworze.

    Reszta - czyli wszystko - kwestia gustu :)))

    Warto wszakże przypomnieć, że pełna, reżyserska wersja filmu ma 4 godziny i nie
    ujrzała jeszcze światła dziennego. Często bywa tak, że obraz zmieszany z błotem
    nabiera blasku nawet w oczach wielu zapalczywych krytyków, gdy widzą go oni w
    formie zamierzonej przez twórcę.

    I jeszcze jedno - podobno całą oryginalną muzykę do GANGÓW NOWEGO JORKU
    skomponował wieloletni współpracownik Scorsese Elmer Bernstein. Wielka szkoda
    (nic nie ujmując kompilacji zestawionej pod kierownictwem Robbie'go
    Robertsona), że nigdy nie ujrzała ona światła dziennego :((

    --
    "I każdego dnia, niezłomnie, należy swoje ukochane radio uważać za martwe"
  • ihopeyouwilllikeme 22.08.04, 16:03
    grimsrund napisał:

    > Niech będzie zatem "Pavarotti" jako metafora zapiewajły w dobrych intencjach
    > wcinającego się tam, gdzie nie zawsze potrzeba. Nie wiem bowiem, czyj głos
    > słychać obok Bono w tym utworze.

    To jest również głos Bono, tylko przetworzony elektronicznie.
    --
    We are family...
    forum.interference.com/t91674.html
  • dziewczyna_mickiewicza 18.08.04, 12:53
    > 2002 - Mos Def & Massive Attack I AGAINST I z BLADE II (reż. Guillermo Del
    > Toro).

    az normalnie jeszcze raz obejrze dwojke (w ramach przypomnienia przed trojka
    chyba, hehehe), bo.. nie moge sobie tego przypomniec. ale dawno ogladalam, moze
    to mnie tlumaczy:)))

    ps. gangi nie byly takim strasznym gniotem, no juz nie przesadzajmy. dalo sie
    obejrzec. podejrzewam, ze z ta wersja rezyserska to tak samo, jak z
    czterogodzinna wersja hamleta branagha, ktora jest idealna - ta skrocona wypada
    gorzej stanowczo. niektorych rzeczy nie mozna wycinac, nie szkodzac calosci.
    --
    "Well, everybody wants to go forever
    I just wanna burn up hard and bright
    I just wanna be your firecracker
    And maybe be your baby tonight"
  • lyyli 18.08.04, 12:29
    a pamietacie Zabriskie Point Antonioniego i Pink Floyd?
  • asagiri 22.07.05, 21:40
    podobno fantastyczne, ale nie mialam okazji posluchac. ktos dysponuje mp3-ką ?
    a nawiazujac do tematu to chyba ostatni utwor z pierwszego matrixa. a jak
    chodzi o reszte to trudno sobie przypomniec. moze - ale to zabrzmi banalnie,
    wiem - beach boys "kokomo" z "coctail"-u . wiem, banalne...
  • asagiri 22.07.05, 21:43
    tzn chodzi o Zabriskie Point w poprzednim poscie:)
  • pop_up 18.08.04, 12:32
    fajną atmosferę tworzy przewodni motyw z "28 dni później" a szczególnie kiedy
    główny bohater po wyjściu ze szpitala zaczyna błądzić po mieście a muzyka
    nabiera tempa. nie umiem bardziej tego sprecyzować bo widziałem film tylko raz.

    a tak wracając do "las vegas parano" to oczywiście "white rabbit" jeffersonów
    kiedy dr gonzo leży w wannie i kwili. wspaniale tragikomiczna scena. wogóle
    cały film jest naładowany takimi scenami które nierozerwalnie wiążą sie z
    muzyką i są niezwykłe.
  • pytajnick 23.07.06, 14:53
    pup_up:

    "fajną atmosferę tworzy przewodni motyw z "28 dni później" a szczególnie kiedy
    główny bohater po wyjściu ze szpitala zaczyna błądzić po mieście a muzyka
    nabiera tempa. nie umiem bardziej tego sprecyzować bo widziałem film tylko raz."

    Z powodu tego własnie fragmentu - ktoś mi wspomniał, że on tu jest - obejrzałem
    ten film. I film ten natychmiast wkroczył do czołówki mojego prywatnego
    zestawienia filmów wszechczasów, oglądałem to raz za razem z kolejnymi osobami.
    Jest wybitny, tym bardziej że nieskobudżetowy, niemal sami nieznani aktorzy, itd.

    A ten niesamowity - najbardziej niesamowity! - moment filmu zawdzięczamy między
    innymi muzykom Godspeed You Black Emperor!, to kawałek z debiutu F#A#oo

    --
    "Garniemy się do muzyki, kochamy trąbki i smyki" (K.I. Gałczyński)
  • joseph80 18.08.04, 21:53
    Pamiętam, że kiedyś miałem przyjemność oglądać jakiś film krate wyprodukowany w
    Hong Kongu (uwielbiam te filmy, im bardziej prymitywne tym lepiej:) na TV4.
    Film został nakręcony w 74 roku i był (tego nie jestem pewien na 100%) jednym z
    pierwszych filmów Johna Woo. Nawet nie pamiętam jaki to był tytuł, scena też
    była raczej słaba:jakieś zebranie, narada wojowników. Ale to co usłyszałem w
    tle wcisnęło mnie w fotel. Był to The Ancient, grupy Yes. A właściwie jego
    początek, wycięty i powtórzony kilkakrotnie. Do dziś nie mogę odżałować, że nie
    zapisałem tytułu tego dzieła:P
  • aimarek 22.08.04, 15:47
    Zdecydowanie podpisałbym się pod:
    - "Where Is My Mind" w "Fight Clubie"
    - "California Dreaming" w "Chungking Express"

    W "Lost In Translation" największe ciary przeszły mi jednak w momencie gdy
    pojawia się ten przecudowny motyw z "Sometimes" MBV. Zupełnie niesamowita
    sprawa. Utwierdziłem się wtedy w przekonaniu jak genialną płytą jest "Loveless".

    Z kolei ostatnia scena z "Nieba" Tykwera była według mnie strasznie
    pretensjonalna. Nie cierpię tego filmu...

    Od siebie dodałbym sekwencję początkową z pierwszej części "Bastionu" na
    podstawie prozy Stephena Kinga. O ile sam film arcydziełem nie był, tak zapadła
    mi w pamięć scena, w której kamera płynie przez pomieszczenia jakiegoś
    laboratorium bodajże, pokazując ciała uśmierconych wirusem ludzi, przy
    wspaniałej piosence "Don't Fear The Reaper" Blue Oyster Cultu.

    No i jeszcze kawałek Ramonesów "Pet Sematary" na koniec filmu o takim samym
    tytule.
  • dziewczyna_mickiewicza 22.08.04, 15:56
    > Z kolei ostatnia scena z "Nieba" Tykwera była według mnie strasznie
    > pretensjonalna. Nie cierpię tego filmu...

    wcale mnie to nie dziwi. jak ktos czyta do poduszki "american psycho"
    b.e.ellisa, to nie moze byc do konca normalny;)
    a swoja droga w filmowej wersji tej ksiazki tez kilka fascynujacych wyborow
    soundtrackowych sie przewinelo. o ile mnie pamiec nie myli (ostatni raz
    ogladalam american psycho z rok temu), w scenie zalatwiania siekiera tego
    picusia z firmy, bateman opowiada mu kilkadziesiat sekund wczesniej o fenomenie
    huey lewis (tak sie nazywali? skleroza mnie dopada weekendowa chyba). i wlasnie
    leci ich jakis kawalek - taki niesamowicie radosny i skoczny:) i christian bale
    z tym swoim psychopatycznym usmieszkiem na wypeelingowanej twarzy:)))
    --
    "I and I
    In creation where one's nature neither honors nor forgives.
    I and I
    One says to the other, no man sees my face and lives."
  • aimarek 22.08.04, 16:05
    No to dodam jeszcze, że film "American Psycho" też mnie zirytował bardzo :).
    Choć książka jest wspaniała.
  • dziewczyna_mickiewicza 22.08.04, 16:13
    no to wszystko w porzadku zatem:) nadal sie nie zgadzamy - co do filmow, bo
    ksiazke uwazam za swietna rowniez.
    --
    "I and I
    In creation where one's nature neither honors nor forgives.
    I and I
    One says to the other, no man sees my face and lives."
  • cze67 25.08.04, 00:25
    Solitude - ostatni utwór w ostatniej scenie z filmu Altmana "Kansas City".
    Klub, w którym przez całą noc grał zespół jazzowy, jest właśnie sprzątany a Ron
    Carter gra sennie na kontrabasie.
    Jak On gra...
    --
    www.beatles.kielce.com.pl/
  • cze67 13.09.06, 10:58
    dziewczyna_mickiewicza napisała:

    > a swoja droga w filmowej wersji tej ksiazki tez kilka fascynujacych wyborow
    > soundtrackowych sie przewinelo. o ile mnie pamiec nie myli (ostatni raz
    > ogladalam american psycho z rok temu), w scenie zalatwiania siekiera tego
    > picusia z firmy, bateman opowiada mu kilkadziesiat sekund wczesniej o
    fenomenie huey lewis (tak sie nazywali? skleroza mnie dopada weekendowa chyba).
    i wlasnie leci ich jakis kawalek - taki niesamowicie radosny i skoczny:) i
    christian bale z tym swoim psychopatycznym usmieszkiem na wypeelingowanej
    twarzy:)))

    Film ów, po raz pierwszy, oglądałem wczoraj na AXN. Zespół nazywał się Huey
    Lewis and The News, a Bale omawiał w owym obrazie także twórczość Whitney
    Huston i (co szczególnie mnie zaciekawiło) ciekawie, choć skrótowo opisał
    twórczość Phila Collinsa solo i z Genesis.

    --
    The black cloud crossed my mind Blue mist round my soul
    Feel so suicidal Even hate my rock and roll
  • ayya 25.08.04, 11:20
    "I want you" Elvisa Costello w filmie Michael Winterbottoma o tym samym tytule
    czyli "I want you" :)
    "Atomic" Sleepera w "Trainspotting" (choć tam było kilka świetnych kawałków)
    "The End" The Doors w "Czasie Apokalipsy"
    "Siren" Tori Amos w "Wielkich nadziejach"
    Boguś Linda śpiewa Cohena po polsku w "Sarze" :PPP
  • ayya 25.08.04, 11:22
    Ach zapomniałabym: "Killing me softly" w "Był sobie chłopiec" w wersji
    śpiewanej przez Hugh Granta w finale filmu :))))
  • teddy4 17.11.04, 11:07
    W pełni popieram. to co już zostało napisane odnośnie "Lost In Translation" -
    wręcz podręcznikowy przykład tego, jak istotny jest soundtrack (MBV, JAMC).
    Zgadzam się także z "Unfinished Sympathy".
    Dopisuję:
    Czeski film "Samotni" reż. David Ondricek. Wielokrotne powtórzenie genialnej
    piosenki "Hello Lucky Boy". Bardzo przytomne wykorzystanie "Day and Night"
    Moloko w scenie miłosnej. W ogóle cały soundtrack znakomity, o czym już pewnie
    pisałem.
    Inny czeski film czyli "Rok diabła", reż. Petr Zelenka.
    Wykorzystanie "Exorcism" Killing Joke w scenie gdy Jaz C. prowadzi Nohavicę i
    Cechomor na pustkowie. Genialny patent z bardzo dużym wzmacniaczem w szczerym
    polu i Frantiskiem Cernym grającym na przesterze temat z piosenki "Promeny".
    No i, the last but not least, Bauhaus z "Bela Lugosi Is Dead" na dobre
    rozpoczęcie "The Hunger" (podobno to znaczy "Zagadka nieśmiertelności").
  • ktmajcher 26.10.06, 22:56
    teddy4 napisał:

    > No i, the last but not least, Bauhaus z "Bela Lugosi Is Dead" na dobre
    > rozpoczęcie "The Hunger" (podobno to znaczy "Zagadka nieśmiertelności").

    To był ulubiony przykład do pastwienia się nad tłumaczami dla Tomka Beksinskiego
  • madee1 17.11.04, 14:15
    Bridget Jones - W Pogoni Za Rozumem. 'Loaded' Primal Scream w scenie, w której
    Bridget ma odlot po magicznych grzybkach :) Nie ma piosenki, która by to
    zilustrowała lepiej :) W tym samym filmie, scena bójki w rytm dźwięków The
    Darkness 'I Believe In A Thing Called Love' :)

    --
    jakoś było, jakoś jest i jakoś będzie
  • ktmajcher 17.11.04, 20:13
    Film Parkera Ptasiek i kapitalny motyw (choć to muzyka filmowa, a nie konkretny
    utwór), szaleńczy rzekłbym, kiedy Ptasiek wykonuje swój pierwszy lot i ten
    muzyczny podkład w tym momencie - co oczywiście spowodowało, że zdobyłem tę
    płytę choć tylko w wersji MC
    --
    Muzyka i tak obroni się sama...
  • cze67 25.11.04, 11:59
    Poruszajaca jest jedna ze scen "Rain Mana" (bardzo plytkiego filmu zreszta), kiedy
    Dustin Hoffman zaczyna nucic Tomowi Cruisowi pierwsze wersy pierwszej piosenki z
    pierwszej plyty Beatlesow dzieki czemu Tom domysla sie, ze Dustin jest jego (filmowym
    oczywiscie) bratem, albowiem pamieta ten utwor z dziecinstwa...

    --
    The Beatles
    Genesis
  • czyzunia 25.11.04, 17:21
    film płytki ale podniesiony dzieki hoffmanowi.
    był taki western " w samo południe". i pioseneczka ,śpiewał chyb frakie lane
    czy jakoś tak. i ten motyw przewijajhą cy sie przez caly film. ech. dzisiaj
    taki filmów nie robią. -to zmnow przemówił stary dziad.
  • cze67 26.11.04, 20:13
    Przepiękna piosenka "Raindrops Keep Falling On My Head" (czyje to?) użyta
    została w scenie nauki jazdy na rowerze bohaterów filmu "Butch Cassidy and
    Sundance Kid"
    --
    The Beatles
    Genesis
  • cze67 27.11.04, 11:38
    "Wariacje goldbergowskie" w interpretacji Glena Goulda leniwie sączące się z
    gramofonu w chwili kiedy doktor Hannibal Lecter mordował serżanta Pembry
    ("Milczenie owiec"). Jedna z najbardziej kontrastowych scen w historii kina.
    --
    The Beatles
    Genesis
  • cze67 18.04.05, 14:36
    Film Francis Ford Coppola "Rozmowa" z Hackmanem składa się z samych niezwykłych
    scen. A jazzowa muzyka zupełnie nieznanego mi Davida Shire - jego znakomitym
    wypełnieniem i uzupełnieniem.

    --
    The Beatles
  • ktmajcher 26.10.06, 23:05
    cze67 napisał:

    > Przepiękna piosenka "Raindrops Keep Falling On My Head" (czyje to?)
    Burt Bucharach - z nim jest kojarzony ten kawałek, ale nie wiem czy on go
    spiewa w tym filmie, czy tylko jest autorem słów (to na pewno) i muzyki,
    kawałek "coverowany" na wiele sposobów m. in.: Manic Street Preachers
  • cze67 27.11.04, 11:39
    cze67 napisał:

    > Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
    > pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...

    Wczoraj, kiedy oglądałem to na TVN już mnie nie wbiło, bo telewizja ta,
    polsatowym zwyczajem, ledwie zaczęły się napisy wrzuciła swoje reklamówki.
    Kretynizm.
    --
    The Beatles
    Genesis
  • eowyn 20.04.05, 15:01
    Bardzo lubie muzyke z "Blizej" Mike'a Nicholsa, tak odkrylam Damiena Rice'a, a
    przede wszystkim swietnie uzyte "How Soon Is Now?" w scenie w klubie nocnym...

    No i ja rowniez wymiekam w finale Leona, kiedy Sting zaczyna spiewac.:)
    --
    There is a star in the sky
    guiding my way with its light
  • jarecki32 20.04.05, 15:28
    "minor swing" Diango Reinhard. Scena z filmu "Chocolate". Johnny Depp w roli
    cygana, podroznika urzadza party na swoim stateczku, chwyta za gitare i zaczyna
    to grac. Gdzie on sie tego nauczyl ? :)
  • haiko 24.04.05, 09:22
    "zima" Vivaldiego w kilku mmiejscach "Oldboya". Zawsze był to mój ulubiony
    kawałek z "czterech pór roku" i fantastycznie pasuje do klimatu filmu. Moim
    zdaniem użycie go ma specjalne znaczenie. W tych momentach zdaję sobie sprawę,
    że reżyser chciał wykreować historię na cos w rodzaju tragedii w znaczeniu
    europejskim( choc tam niekoniecznie trzyma sie zasady jedności czasu). Użycie
    klasyka kultury europejskiej w kinie koreańskim jest naprawdę zaskakującym i
    dającym wiele do pomyślenia pomysłem. Nie mówiąc juz jak świetnie brzmi w
    scenach, w których został użyty.
    --
    music of the cultural force is a way of life
  • cze67 24.04.05, 11:13
    I nie mówiąc o tym jak znakomity jest to film...
    --
    The Beatles
  • ron_obvious 24.04.05, 11:59
    zawsze gdy słucham Allegro non molto z "Zimy" mam wrażenie, że bolą mnie zęby,
    cholera nie wiem dlaczego:)
    --
    "Wszystkie normalne próby wyeliminowania Robin Hooda zawiodły. Nie mamy
    wyjścia, trzeba rozpuścić informacje, że jest Żydem".
  • mimbla_x 26.04.05, 15:35
    to i ja cos od siebie:

    przede wszystkich Calling You w Bagdad Cafe (nie konkretna scena, ale podklad
    do filmu - niesamowity, jak dla mnie, klimat);
    jeszcze raz Czas Apokalipsy - oczywiscie The End w scenie zabijania
    byka/Kurtza, ale tez fragment Walkirii w scenie z nadlatujacymi helikopterami,
  • cze67 26.04.05, 15:37
    mimbla_x napisała:

    > to i ja cos od siebie:
    >
    > przede wszystkich Calling You w Bagdad Cafe (nie konkretna scena, ale podklad
    > do filmu - niesamowity, jak dla mnie, klimat);

    Całkowita zgoda. Niezwykły film, cudowna muzyka...
    --
    KONKURS NA TEKST PIOSENKI
  • ktmajcher 11.05.05, 17:29
    mam słabość do filmu wielkie nadzieje, a scena kiedy "on" zaczyna "ją"
    szkicować i w tym miejscu w tle dynamicznie wchodzi PULP (z utworem like a
    fiend) nalezy do moich ulubionych w tym filmie
    --
    Muzyka i tak obroni się sama...
  • ton2 11.05.05, 18:43
    Z kolei utworem zbeszczeszczonym i to na potrzebe slabiutkiego filmu
    jest "Halleluja" Jeffa Buckleya w niemieckich "Edukatorach". Jak to zobaczylem
    i uslyszalem, to az zjechalem pod fotel z zazenowania i zniesmaczenia. Dobrze
    ze bylem na czczo, bo chyba bym zwrocil.

    Musze sie tez przyznac, ze slyszac "Smells Like Teen Spirit" w "Moulin Rouge"
    poczulem lekki niesmak, ale moze to dlatego, ze choc fanem Nirvany nigdy
    wielkim nie bylem, to ta piosenka jednak dla mojego pokolenia jest pewnym
    symbolem. Moze to brzmi patetycznie, ale wydalo mi sie to nie na miejscu jakos.
    Teraz chyba juz tak bym sie nie przejal, ale wtedy jakos bardzo mnie to ubodlo.

    Sorry za zbaczanie od glownego tematu watku, ale tak jakos wyszlo.

    Pozdrawiam
  • tymbarski 12.05.05, 10:54
    Hmm właściwie kwalifikuje się tu całe Pulp Fiction, bo tam dźwięk świetnie "gra"
    z obrazem.
    Moja ulubiona scena to Forrest Gump, gdy Forresta wcielili do wojska i wysłali
    do Wietnamu. Scena - ujęcie z góry na ogromne pole, słońce amerykanie w
    mundurach polowych i z pełnym uzbrojeniem i w tym momencie w tle rozpoczyna się
    All Along the Watchtower w wersji Hendrixa. Cud!
  • mgielka83 12.05.05, 19:54
    to i ja dodam coś os siebie:
    Przełamując fale- tam kazda scena jest poprzedzona statycznym ujęciem z
    podkładem muzycznym-klasykiem najczęsciej.. przed jedna z częsci jest "Child in
    time", reszty nie pamietam..
    robiło wrażenie.

    Wiem ze gdzieś (gdzie?) wykorzystano fajnie "Highway to hell", ale skleroza nie
    boli:)
  • mawkish 25.07.05, 09:00
    "Wise up" Aimee Mann w "Magnolii"...Scena w której wszyscy bohaterowie śpiewają
    własnie ten utwór (warto podkreślić, że wszystkie sceny w tym filmie są
    świetne...masterpiece)

    ps. witam
    --
    You can say what you mean
    But it won't change a thing
  • bagnos 26.07.05, 01:13
    Mistrzem budowania nastroju poprzez muzykę był i zawsze będzie Kubrick.
    Genialne wykorzystanie Straussa w odysei, beethovena w pomaranczy czy haendla w
    barry lyndon.
    Ale jest jeszcze jeden mistrz - david lynch. Wystarczy przypomnieć "in heaven
    everything is fine" z niesamowitej "glowy do wycierania".
    Czy Rammsteina z zagubionej autostrady.
    (a z polskich?)
    Koncowa scena Wojaczka z muzyka Góreckiego - rewelacja
    --
    -Ależ wodzu, co wódz...?
    -No to ja przepraszam...
  • pagaj_75 26.07.05, 08:59
    bagnos napisał:

    > Mistrzem budowania nastroju poprzez muzykę był i zawsze będzie Kubrick.
    > Genialne wykorzystanie Straussa w odysei

    Jeszcze genialniej wykorzystał tam muzykę współczesnego węgierskiego kompozytora
    Ligetiego, ale chyba mało kto to zauważa, wszyscy tylko tego Straussa słyszą...

    > Ale jest jeszcze jeden mistrz - david lynch.

    No ba. Cała "Zagubiona autostrada" to jest przykład kapitalnego wykorzystania
    istniejącej już muzyki. Nie tylko Rammstein, ale i "I'm Deranged" Bowiego, "Song
    to the Siren" This Mortal Coil, no i (last but not least) "I Put a Spell on You"
    w interpretacji Merlina Mięsona, którego generalnie organicznie nie trawię, ale
    tutaj po prostu facet rozwala...

    --
    Distrust anyone who wants to teach you something. (Robert Fripp)
  • nemrrod 26.07.05, 11:08
    Jeśli o Lyncha chodzi, to jeszcze koniecznie "Llorando" (czyli "Crying" Roya
    Orbisona po hiszpańsku) z "Mulholland Drive".
  • ktmajcher 26.10.06, 23:13
    nemrrod napisał:

    > Jeśli o Lyncha chodzi, to jeszcze koniecznie "Llorando" (czyli "Crying" Roya
    > Orbisona po hiszpańsku) z "Mulholland Drive".
    oj tak
  • bagnos 27.07.05, 03:47
    > Jeszcze genialniej wykorzystał tam muzykę współczesnego węgierskiego
    kompozytor
    > a
    > Ligetiego, ale chyba mało kto to zauważa, wszyscy tylko tego Straussa
    słyszą...

    O Ligetim niepisalem, bo szczerze piszac - niesadzilem ze ktos na niego zwrocil
    uwage :D
    --
    -Ależ wodzu, co wódz...?
    -No to ja przepraszam...
  • grimsrund 22.07.06, 19:48
    Jak ktoś jeszcze się chce podzielić - to się dzielić, dzielić! W tymże celu
    podbicie nastąpiło :)
  • dziewczyna_mickiewicza 22.07.06, 22:58
    ja chce! ja chce! :)

    "in your eyes" petera gabriela w "say anything" (camerona crowe) - wiem, ze
    pewnie nie jestem osamotniona i pewnie przez to malo oryginalna, ale uwielbiam
    johna cusacka z boomboxem pod domem swojej ex. ta scena ma w sobie cos
    magicznego, choc sam film nie jest niczym specjalnym przeciez... ot, kolejna
    romantyczna mlodziezowka. ostatnio trafilam na ten kawalek gabriela u siebie na
    komputerze i - pewnie w duzej mierze przez skojarzenie z filmem i ta scena -
    slucham go od kilku dni prawie non stop:)
    --
    "used to think that anything i'd do wouldn't matter at all anyway
    now i see that when it comes to you, i'm the winner of cards i can't play"
    love-is-hell.blog.onet.pl
  • billy.the.kid 23.07.06, 19:44
    pioseneczki b.dylana w pat garret i billy kid.
  • pytajnick 25.07.06, 21:44
    Jest ten kilkuminutowy fragment na youtube!
    www.youtube.com/watch?v=zldBYfj7B3M&search=godspeed%20you
    W kontekscie filmu robi sto razy wieksze wrazenie, ale jak ktos nie przewiduje
    zeby mial kiedykolwiek okazje zobaczyc caly film - co nieustannie serdecznie
    polecam - to mozna sobie ten fragmencik wrzucic.


    --
    "Garniemy się do muzyki, kochamy trąbki i smyki" (K.I. Gałczyński)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka