Dodaj do ulubionych

Muzyczna nienawiść

10.02.05, 13:07
Czyli co Was (nas) najbardziej wk..ia w muzyce. Mnie np. disco polo i
pochodne muzyki już nie ruszają. Ale mam dwa inne rodzaje muzyki, których po
prostu nie trawię:
1. Taki rodzaj hip-hopu (pewnie ma to jakąś nazwę) gdzie na początku śpiewa
sobie oryginalny artysta (np. Wham śpiewa sobie White Christmas) i nagle (ni
z tego, ni z owego) jakiś mądrala zaczyna rapować swoje za przeproszeniem
pierdoły (wprawdzie nie wiem czy są to pierdoły w potocznym rozumieniu tego
słowa, ale chodzi mi o to, że to jego gadanie nijak ma się do tego co śpiewa
ów przykładowy Wham).
2. Krew zalewa mnie także gdy słyszę dancowe/technowe/jakieśinnewtymstylu
przeróbki znanych mi i lubianych przeze mnie utworów. Niedawno w
supermarkecie Albert usłyszałem taką właśnie przeróbkę (jeżeli przeróbka
można ten koszmarek nazwać) znakomitej kompozycji Tracy Chapman "Fast Car".
Poczułem natychmiastową chęć a/opuszczenia marketu, b/ zamordowania autora
tego czegoś (nawet jeżeli jest kobietą).

--
beatlesowskie radio:
www.live365.com/stations/jackallday
Edytor zaawansowany
  • ethan26 10.02.05, 13:11
    a mnie ostatnio już zaczynają irytować dziewczęce głosy... już czasami nie
    wyrabiam gdy słyszę jakieś następczynie stiny, nawet laski z mum mnie zaczeły
    irytować... moda niczym na the -s... grrr
  • mmakowski 10.02.05, 13:25
    ethan26 napisał:

    > a mnie ostatnio już zaczynają irytować dziewczęce głosy... już czasami nie
    > wyrabiam gdy słyszę jakieś następczynie stiny, nawet laski z mum mnie zaczeły
    > irytować... moda niczym na the -s... grrr

    mnie w muzyce... nic chyba nie irytuje... zanadto... za to uwielbiam... czytac
    posty... w ktorych podstawowym stosowanym znakiem przestankowym jest...
    wielokropek...
  • cze67 10.02.05, 13:34
    Kolego mmakowski, kolega ethan przeprosił za tę swoją przypadłość w oddzielnym
    poście... (he,he)
    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • mmakowski 10.02.05, 14:32
    cze67 napisał:

    > Kolego mmakowski, kolega ethan przeprosił za tę swoją przypadłość w oddzielnym
    > poście... (he,he)

    Istotnie. Jest mi zatem niezmiernie przykro ze tak sobie z przypadlosci tej
    dworowalem. Kolege Ethana prosze o przyjecie wyrazow wspolczucia.
  • pagaj_75 10.02.05, 19:03
    ethan26 napisał:

    > nie wyrabiam gdy słyszę jakieś następczynie stiny

    jakieś przykłady? bo ja jakoś nie zauważam jakiegoś zalewu tego typu śpiewania.
    poza "laskami z Mum" oczywiście. (no i takim jednym zespołem odkrytym przeze
    mnie ostatnio o którym napiszę więcej w weekend, bo teraz nie mam czasu)

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • d84 10.02.05, 13:33
    Też mnie cholera bierze jak słyszę takie wynalazki o jakich pisze Cze - albo
    hiphop (jak np. ostatni Eminem) albo jakaś dance'owa łupanka oparta na starym
    hicie. To wyjątkowo prymitywny sposób żerowania na czyjejś kompozycji samemu
    nie mając nic do powiedzenia.
  • cze67 10.02.05, 13:39
    d84 napisał:

    > Też mnie cholera bierze jak słyszę takie wynalazki o jakich pisze Cze - albo
    > hiphop (jak np. ostatni Eminem) albo jakaś dance'owa łupanka oparta na starym
    > hicie. To wyjątkowo prymitywny sposób żerowania na czyjejś kompozycji samemu
    > nie mając nic do powiedzenia.

    No właśnie, gdybyż to jeszcze cos wnosiło do onej kompozycji twórczego. A tam
    zawsze to samo - najpierw kawałek oryginału, potem (ni w 5 ni w 10) rapowanka,
    potem znowu oryginał, itd. Odczuwam straszliwy niesmak i jeszcze większy
    dysonans, bo te dwie części nijak nie są muzycznie powiązane ze sobą.
    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • ilhan 10.02.05, 13:46
    No nie wypada się tu nie zgodzić. Dodatkowo nie znoszę tego całego wieśniackiego hiphopu opartego na jakimś zapętlonym motywie smyków z chrypiącym jak menele z dworca dresiarzem - czyli 90% polskiej Vivy.

    A co do "stylu" Ethana, no nie przesadzajmy, można każdy się przyzwyczaić. Każdy pisze tak, jak mu wygodnie. Byleby nie było błędów ortograficznych. A że jeden nie używa polskich znaków, drugi wielkich liter, a trzeci lubi wielokropki - ich prawo. Taka specyfika forum.
  • d84 10.02.05, 14:00
    > No nie wypada się tu nie zgodzić. Dodatkowo nie znoszę tego całego
    wieśniackieg
    > o hiphopu opartego na jakimś zapętlonym motywie smyków z chrypiącym jak
    menele
    > z dworca dresiarzem - czyli 90% polskiej Vivy.

    Dokładnie, prawie zawsze jest to jeden prosty motyw powtarzany w kółko do
    wyrzygania i troglodyta w dresie z wadą wymowy i rymami typu
    siedziałem/pomagałem/nie kablowałem
    Szkoda, że to badziewie z Vivy szkodzi polskim hiphopowcom starającym się
    wychodzić poza prymitywne blokowiskowe schematy i wypacza obraz gatunku.
  • grimsrund 10.02.05, 16:10
    Mnie ten styl odpycha nie przez kropki i brak wielkich liter bynajmniej, lecz
    dlatego, że czytając takie posty zawsze sobie przypominam, że podobnie pisała
    pewna osoba na N*******, której imienia nigdy tu ani nigdzie indziej świadomie
    nie wymienię :((
  • cze67 10.02.05, 16:15
    ... i na tym stwierdzeniu zakończmy może rozmowę na temat wielokropek a skupmy
    się na temacie wątku...
    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • grimsrund 10.02.05, 16:23
    W takiem bądź razie, w kwestii tematu wątku, pozwolę zgodzić się w pełnej
    rozciągłości z założycielem owego wątku :))

    Od siebie dodam podziękowanie dla Najwyższego za sprawienie, iż nie zbudowano u
    nas marketu Albert w którym musiałbym wysłuchać zamordowanej piosenki FAST CAR.
    Tak się składa, że w bieżącym tygodniu przesłuchiwałem kilkakrotnie debiut
    Tracy Chapman i tego typu marketowe "doświadczenie" mogłoby skończyć się krwawą
    masakrą... :((
  • moore_ash 18.03.05, 21:24
    Tak się składa, że w bieżącym tygodniu przesłuchiwałem kilkakrotnie debiut
    > Tracy Chapman i tego typu marketowe "doświadczenie" mogłoby skończyć się
    krwawą masakrą... :((


    pamietacie taki film z majkelem daglasem jak stoi w korku i nagle wychodzi z
    samochodu i z siebie i rozwala po kolei kilku gosci czy jakos tak? myslicie, ze
    uslyszal wtedy jakies takie badziewie w radio?:))

    pozdr.
    tb
  • cze67 18.03.05, 21:36
    moore_ash napisał:

    > pamietacie taki film z majkelem daglasem jak stoi w korku i nagle wychodzi z
    > samochodu i z siebie i rozwala po kolei kilku gosci czy jakos tak? myslicie,
    ze uslyszal wtedy jakies takie badziewie w radio?:))

    Nie, mucha mu przeszkadzała:-)

    PS. Upadek - jeden z moich ulubionych filmów...


    --
    The Beatles
  • cze67 14.04.05, 15:35
    Zbiera mi się nie powiem na co, kiedy słyszę ni to przeróbkę, ni ot ch... wie
    co, czyli piosenkę Gweni Stefani z motywem ze Skrzypka na dachu. Po prostu
    jakaś tragedia. A pomyśleć, że Don't Speek mi się kiedyś podobało...
    --
    The Beatles
  • cze67 16.04.05, 15:44
    A propos - bardzo dobry materiał Sankowskiego. Tzn. przelał na papier to, co mi
    w duszy gra, nic lepiej nie obrazuje terminu "muzyczna nienawiść" jak mój
    stosunek do absolutnie kretyńskiej i debilnej piosenki Kombii o pokoleniu. A
    pomyśleć, że grali kiedyś takie fajne numery jak Victoria Hotel...
    --
    The Beatles
  • cze67 23.04.05, 16:20
    "Droga na sam szczyt, a tam nie ma nic, tylko ślady po pokoleniach"
    ("Pokolenie" Kombii - właśnie w lokalnym radio, codziennie od kilku tygodni).

    Mój komentarz: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!
    --
    The Beatles
  • humbak 10.02.05, 14:05
    Mam coś podobnego do drugie propozycji mr. Załżyciela. Są różne mniej lub
    bardziej udane przeboje. No i idzie człowiek do jakiegoś lokalu i słyszy miks.
    Cały ten miks polega na tym, że do tego przeboju dołożony jest (wyjątkowo marnej
    zazwyczaj jakości) bezt techno czy jakiś podobny. Po prostu szlag mnie trafia!
    --
    "Ash nazg durbatulûk, ash nazg gimbatul,
    Ash nazg thrakatulûk, agh burzum-ishi krimpatul"
    "Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem";)
  • cze67 10.02.05, 16:17
    humbak napisał:

    > Mam coś podobnego do drugie propozycji mr. Załżyciela. Są różne mniej lub
    > bardziej udane przeboje. No i idzie człowiek do jakiegoś lokalu i słyszy miks.
    > Cały ten miks polega na tym, że do tego przeboju dołożony jest (wyjątkowo
    marnej zazwyczaj jakości) bezt techno czy jakiś podobny.

    Jest to tym bardziej głupie, że wiele tak przerabianych nagrań (włącznie z
    wymienionym przeze mnie Fast Car) nie nadaje się do tego typu zabiegów (z
    powodu np. swojej balladowej postaci), w związku z czym efekt końcowy jest
    jeszczez bardziej koszmarny.

    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • luukasz4 10.02.05, 16:48
    ostatnio slyszalem taka przerobke san francisco Scotta macKenzie (nie jestem
    pewny pisowni nazwiska). Nie wiem kto to wykonywal (a raczej dogral teledysk,
    bo glownie byly to sample oryginalu z dograna chamska perkusja) bo czym predzej
    przelaczylem
  • ktmajcher 10.02.05, 21:24
    w świetle tego co napisał cze w watku rozpoczynającym, jak usłyszę cover The
    Waterboys w wersji z pkt 1 lub 2 to będzie to dla mnie koniec świata, i słowo
    nienawiść nie odda mego stanu ducha, rozpocznie się pogrom, ale ograniczam
    słuchanie bieżące radia do minimum,
    apropo pkt 1 pamietam, że jacyś śmiszni hipo-hopowcy próbowali zaistnieć
    rapowaniem do kawałka Bruca Hornsbyego (ogień i woda),
    --
    Muzyka i tak obroni się sama...
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 22:02
    To może nie stricte muzyczne wk...wienie, ale krew mnie zalewa za każdym razem,
    kiedy jakiś artysta czy zespół mówi w wywiadzie, że " nagrywa tylko i wyłącznie
    dla siebie " ( czyli w domyśle: swoich fanów, i wszystkich, którzy łaskawie
    kupują jego płyty ma totalnie w dupie, mimo że to od nich dostaje kase, za
    którą ma co jeść i gdzie spać, a często dużo, dużo więcej )
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 22:18
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > krew mnie zalewa za każdym razem,
    > kiedy jakiś artysta czy zespół mówi w wywiadzie, że " nagrywa tylko
    > i wyłącznie dla siebie "

    prawdziwy artysta tworzy wyłącznie dla siebie, ajhołp, czy Ci się to podoba czy
    nie. na tym właśnie polega sztuka.

    > ( czyli w domyśle: swoich fanów, i wszystkich, którzy łaskawie
    > kupują jego płyty ma totalnie w dupie

    a to już jest Twoja nadinterpretacja.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 22:57
    > prawdziwy artysta tworzy wyłącznie dla siebie, ajhołp, czy Ci się to podoba
    czy
    > nie. na tym właśnie polega sztuka.
    >

    W takim razie prawidziwymi artystami sa jedynie ci, którzy nie sprzedają swoich
    dzieł. W przeciwnym wypadku tworzą także dla odbiorców, czy im się to podoba
    czy nie.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 22:59
    > na tym właśnie polega sztuka.

    W takim razie sztuka nie ma sensu.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 23:02
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > W takim razie sztuka nie ma sensu.

    Ma. Tylko Ty mylisz 'kulturalny' odbiór sztuki z fanatyzmem.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:04
    > Ma. Tylko Ty mylisz 'kulturalny' odbiór sztuki z fanatyzmem.

    Ekhm, co ? A fanatyzm co ma do tego ?
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 23:08
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > > Ma. Tylko Ty mylisz 'kulturalny' odbiór sztuki z fanatyzmem.
    >
    > Ekhm, co ? A fanatyzm co ma do tego ?

    Pisząc 'fanatyzm' mam na myśli źle pojęte i doprowadzone do absurdu 'bycie
    fanem' artysty. W tym interpretowanie 'tworzymy dla siebie' jako 'mamy was w dupie'.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:12
    > W tym interpretowanie 'tworzymy dla siebie' jako 'mamy was w dupie'.

    A kto tak interpretuje ?
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 23:01
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > W takim razie prawidziwymi artystami sa jedynie ci, którzy nie sprzedają swoich
    > dzieł.

    Znów nadinterpretujesz.

    > W przeciwnym wypadku tworzą także dla odbiorców, czy im się to podoba
    > czy nie.

    Owszem. Co nie oznacza, że odbiorcy przez fakt nabycia działa zyskują prawo do
    uzurpowania sobie czegokolwiek wobec artystów.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • pagaj_75 10.02.05, 23:05
    pagaj_75 napisał:

    > Owszem. Co nie oznacza, że odbiorcy przez fakt nabycia działa zyskują prawo do
    > uzurpowania sobie czegokolwiek wobec artystów.

    Oczywiście chodziło mi o dziEło, a nie działo. Działo w rękach odbiorcy może
    faktyczne posłużyć jako narzędzie egzekucji różnorakich oczekiwań wobec artysty
    :-)))

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:10
    > Owszem. Co nie oznacza, że odbiorcy przez fakt nabycia działa zyskują prawo do
    > uzurpowania sobie czegokolwiek wobec artystów.

    No więc nadinterpretuje czy nie ? W porządku. Ja tylko powiedziałem, że do
    pasji doprowadza mnie taka postawa muzyków. Po co w takim razie wydają płyty,
    koncertują, biora udział w sesjach zdjęciowych itp.?? Dla siebie mogą równie
    dobrze tworzyć w domu w piwnicy, żeby nawet żona nie słyszała, bo ( o
    zgrozo ! ) przez przypadek mogą napisać coś z myślą o niej, a wtedy
    ( aaaaaaaaaaa !!!! ) ucierpi ich artystyczna niezależność ( koniec świata !!! ).
    --
    Take this soul, and make it sing
  • tago_mago 10.02.05, 23:20
    d 84 napisał:
    "jakaś dance'owa łupanka oparta na starym hicie. To wyjątkowo prymitywny sposób
    żerowania na czyjejś kompozycji samemu nie mając nic do powiedzenia."

    święte słowa. miałem niedawno nieprzyjemność usłyszeć wielki hit lat 60.
    "somebody to love" [oryginalnie jefferson airplane] w wersji dance-łupanki. z
    początku nie wierzyłem własnym uszom, ale zaciekawiło mnie to do tego stopnia,
    że sprawdziłem. i faktycznie - jefferson airplane został niecnie zbeszczeszczony
    przez niejakie boogie pimps (?!). trrragedia, aż uszy więdną. zdecydowanie nie
    polecam, chyba że do celów czysto dydaktycznych ;).
    --
    this could be the day
  • pagaj_75 10.02.05, 23:22
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Po co w takim razie wydają płyty,

    Bo oczywiście, po stworzeniu dzieła pojawia się taka pokusa, żeby pokazać je
    komuś innemu i zapytać co o nim sądzi. A przy tym zarobić na życie. Każdy chce
    coś zjeść. Źle zaczyna być, gdy zdanie odbiorcy, a co za tym idzie, jego
    pieniądze zaczynają grać głowną rolę w poczynaniach artysty.

    > koncertują, biora udział w sesjach zdjęciowych itp.??

    Sesje zdjęciowe i inne tego typu akcje to już jest promocja, czyli część
    biznesu. A muzyk, który zajmuje się biznesem, jest... tak, biznesmenem, a nie
    artystą. Nie twierdzę, że nie da się połączyć jednego z drugim, ale jest to dość
    trudne.

    > Dla siebie mogą równie
    > dobrze tworzyć w domu w piwnicy, żeby nawet żona nie słyszała, bo ( o
    > zgrozo ! ) przez przypadek mogą napisać coś z myślą o niej, a wtedy
    > ( aaaaaaaaaaa !!!! ) ucierpi ich artystyczna niezależność ( koniec świata !!! )

    Przesadzasz. Mnie chodzi tylko o to, że artyście zdanie odbiorcy nie powinno
    przesłaniać tego co on sam chce wyrazić w swojej twórczości.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:33
    > Bo oczywiście, po stworzeniu dzieła pojawia się taka pokusa, żeby pokazać je
    > komuś innemu i zapytać co o nim sądzi.

    Czemu się pojawia ? Jak ja coś robię WYŁĄCZNIE dla siebie, nie odczuwam pokusy,
    by to komus pokazywać.

    > Źle zaczyna być, gdy zdanie odbiorcy, a co za tym idzie, jego
    > pieniądze zaczynają grać głowną rolę w poczynaniach artysty.

    Owszem, wtedy jest źle.

    > Mnie chodzi tylko o to, że artyście zdanie odbiorcy nie powinno
    > przesłaniać tego co on sam chce wyrazić w swojej twórczości.

    Nie może przesłaniać. Ale artysta może je brać pod uwagę. To tak jak na
    koncertach, artysta czasem pyta się publiki " co chcielibyście teraz
    usłyszeć ? ". Wiadomo, że set układa on, samodzielnie, ale przecież nie gra
    koncertu WYŁĄCZNIE dla siebie, ale także dla publiczności, która zapłaciła za
    bilety. A kto płaci ten ma prawo wymagać - to jedna z najpodstawowszych podstaw
    biznesu. A każdy artysta, który wydał płytę, tym samym w ten biznes wchodzi,
    nie ma alternatywy w tym względzie. Całkowita niezależność można utrzymac
    jedynie nie wychodząc poza piwnicę.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 23:59
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > A każdy artysta, który wydał płytę, tym samym w ten biznes wchodzi,
    > nie ma alternatywy w tym względzie.

    Owszem, ma. Może grać dla garstki maniaków skłonnych zaakceptować prawo artysty
    do swobody wypowiedzi artystycznej. Dużo na tym nie zarobi, ale na sensowne
    życie wystarczy. Nie każdy musi być jak U2.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:03
    > Owszem, ma. Może grać dla garstki maniaków skłonnych zaakceptować prawo
    artysty
    > do swobody wypowiedzi artystycznej.

    Czy tylko maniacy są skłonni zaakceptować prawo artysty do swobody wypowiedzi ?
    Insynuujesz, że ja odbieram artystom prawa do swobody wypowiedzi ?? Absolutnie
    nie !

    > Nie każdy musi być jak U2.

    Czyli niby jaki ? ( teraz się zacznie dyskusja :))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 11.02.05, 00:16
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Czy tylko maniacy są skłonni zaakceptować prawo artysty do swobody wypowiedzi ?

    Teoretycznie nie. Praktycznie jednak bardzo trudno jest wyzwolić się od własnych
    oczekiwań (lub wręcz żądań) wobec artysty. Niewielu stać na to.
    (Pisząc 'maniacy' nie miałem na myśli fanów, a jedynie ludzi nie myślących
    kategoriami 'płacę, więc mam prawo się wtrącać' w odniesieniu do muzyki, nawet w
    przypadku dzieł powstających na wyraźne zamówienie.)

    > Insynuujesz, że ja odbieram artystom prawa do swobody wypowiedzi ??

    A gdzieś to wyczytał?

    > Czyli niby jaki ? ( teraz się zacznie dyskusja :))

    Czyli być milionerami objeżdżającymi świat z wielkim rock'n'rollowym show. I nie
    dopatruj się w tym jakiegoś ataku na Twój ulubiony zespół. Podałem ich jako
    przykład tylko.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:24
    > Praktycznie jednak bardzo trudno jest wyzwolić się od własnych
    > oczekiwań (lub wręcz żądań) wobec artysty. Niewielu stać na to.

    Ależ bez przesady. Każdy fan ma pewnie oczekiwania w stosunku do artysty, to
    naturalne. Ale żądań ? Przykład fanów Metalliki jest tu ( niechlubnym )
    wyjątkiem, ale przecież nie ma zwyczaju np. pisania listów otwartych fanów do
    zespołów z żądaniami, jak ma wyglądać nowa płyta :D:D Mi by to przynajmniej nie
    przyszło do głowy.

    > A gdzieś to wyczytał?

    Ja nie mówie że napisałeś, mówie że insynuujesz.

    > Podałem ich jako przykład tylko.

    To zły przykład podałeś. Znam wielu fanów U2, i zapewniam Cię, że wszyscy
    całkowicie akceptujemy prawo U2 do swobody wypowiedzi.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • mmakowski 10.02.05, 23:29
    pagaj_75 napisał:

    > prawdziwy artysta tworzy wyłącznie dla siebie, ajhołp, czy Ci się to
    > podoba czy nie. na tym właśnie polega sztuka.

    Przesadzasz. Motywacja, z jakiej powstało dzieło nie ma nic do artyzmu. Nie
    odbierał bym prawa do miana dzieła sztuki utworom Bacha czy rzeźbom Michała
    Anioła tylko dlatego, że powstały na zamówienie. Domyślam się, że chodziło Ci o
    to, że "prawdziwy artysta" kieruje się własnym widzimisię a nie stara się
    podporządkowywać gustom odbiorców. Kłopot jednak w tym, że jedno nie wyklucza
    drugiego, tj. można tworzyć "swoją" sztukę biorąc jednocześnie pod uwagę
    upodobania publiczności -- czego przykładem są chociażby wspomniane kompozycje
    J. S. Bacha.
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:45
    Wracając do tematu. NIENAWIDZĘ WYSTĘPÓW Z PLAYBACKU, W KAŻDYCH OKOLICZNOŚCIACH,
    W KAŻDEJ SYTUACJI. Dostaje mdłości kiedy widzę coś takiego. Grałem w zespole, i
    nawet gadaliśmy raz sobie, jakby to było, gdybysmy mieli wystapić z playbacku.
    Zgodnie doszliśmy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie w ogóle sobie tego
    wyobrazić. Prawdopodobnie nie dałbym rady nawet wystapić w teledysku. Sama myśl
    o " udawaniu grania " po prostu nie mieści mi się w głowie.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 10.02.05, 23:51
    mmakowski napisał:

    > Przesadzasz. Motywacja, z jakiej powstało dzieło nie ma nic do artyzmu.

    OK, zaplątałem się w zeznaniach. Masz rację. Koniec dyskusji.
    Zadziwiło mnie jedynie stwierdzenie ajhołpa, że 'tworzę dla siebie' = 'mam
    odbiorców gdzieś'. Bo przyznasz, że to również przesada spora jest.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:57
    > Zadziwiło mnie jedynie stwierdzenie ajhołpa, że 'tworzę dla siebie' = 'mam
    > odbiorców gdzieś'. Bo przyznasz, że to również przesada spora jest.

    Ekhm, ja też uważam, że to spora przesada, bo i nie było takiego
    stwierdzenia :) Ja napisałem: " tworzę TYLKO I WYŁĄCZNIE dla siebie = mam
    odbiorców gdzieś ", i to chyba jest całkowicie logiczne.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 11.02.05, 00:01
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > i to chyba jest całkowicie logiczne.

    stosujesz jakąś dziwną logikę. tworzenie tylko i wyłącznie dla siebie nie
    wyklucza sprzedawania płyt w milionowych nakładach.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:18
    > stosujesz jakąś dziwną logikę. tworzenie tylko i wyłącznie dla siebie nie
    > wyklucza sprzedawania płyt w milionowych nakładach.

    Powiem tak: jeśli artysta sprzedający miliony płyt mówi w wywiadzie, że tworzy
    tylko i wyłącznie dla siebie, to są dwie możliwości:

    1. Kłamie;
    2. Zachowuje się po prostu po chamsku w stosunku do ludzi, którzy swoje ciężko
    zarobione pieniądze wydali na jego płyty, a na które to pieniądze on w tym
    momencie zwyczajnie się odlewa;
    3. Działa nieracjonalnie. Sprzedanie płyty w milionowym nakładzie wymaga
    sporego wysiłku. Po co go podejmować, skoro nagrało się ją wyłącznie dla
    siebie ? Wystarczy jeden egzemplarz, do samokontemplacji. Nigdy nie rozumiałem
    postawy np. Kurta Cobaina. Podobno nie znosił sławy, nie mógł znieść faktu, że
    jest gwiazdą, i być może nawet to właśnie go zniszczyło. No cóż - było nie
    wydawać " Nevermind ". Było nie kręcić teledysku, i zezwalać by puszczała go
    MTV. " Smells Like Teen Spirit " usłyszałaby wtedy garstka maniaków, a Kurt być
    może wciąż by żył. Tego już się nie dowiemy, ale naprawdę, niebycie sławnym
    jest dziecinnie proste, o wiele prostsze od bycia. A jak już się jest, to, na
    miłość Boską, proszę nie pieprzyć że się " nie chciało ".
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 11.02.05, 00:37
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > 2. Zachowuje się po prostu po chamsku w stosunku do ludzi, którzy swoje ciężko
    > zarobione pieniądze wydali na jego płyty, a na które to pieniądze on w tym
    > momencie zwyczajnie się odlewa;

    E tam. Artysta mówiąc 'tworzę tylko dla siebie' ma na myśli:
    a) robię to, bo czuję taką potrzebę,
    b) udostępniam to innym, bo dlaczego miałbym tego nie robić? zwłaszcza jeśli
    mogę na tym zarobić. jeśli artysta zarabia, to też robi to dla siebie.
    c) jeżeli to ktoś kupi, to bardzo mi miło, ale to nie znaczy, że jestem mu
    cokolwiek winien, poza płytą za którą zapłacił.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:41
    No ale wyobraź sobie, że jakiś artysta mówi ( a widziałem juz takie kwiatki )
    np: " Bardzo szanuję moich fanów, ale muzykę nagrywam wyłącznie dla siebie ".
    Nie widzisz w tym sprzeczności ? " Bardzo kocham moją żonę, ale zdradzam ją, bo
    tak chce, i to moja sprawa ".
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 11.02.05, 00:51
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > No ale wyobraź sobie, że jakiś artysta mówi ( a widziałem juz takie kwiatki )
    > np: " Bardzo szanuję moich fanów, ale muzykę nagrywam wyłącznie dla siebie ".
    > Nie widzisz w tym sprzeczności ?

    Nie. A w którym miejscu tkwi? Uświadom mnie, ślepca jednego ;)

    > " Bardzo kocham moją żonę, ale zdradzam ją, bo
    > tak chce, i to moja sprawa ".

    A tu żeś pojechał. Żonę sobie wybierasz sam i ślubujesz jej to i owo. Artysta
    fanów sobie nie wybiera i żadnych zobowiązań wobec nich nie czyni.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 01:09
    > Artysta fanów sobie nie wybiera i żadnych zobowiązań wobec nich nie czyni.

    Dobra, żeby już skończyć, moim zdaniem przynajmniej do jednego jest zobowiązany
    każdy artysta: do szacunku wobec swoich fanów. Wypowiedzi w stylu... no,
    wiadomo jakim, są w moim przekonaniu wyrazem braku takowego szacunku, co uważam
    za naganne. A jeśli już koniecznie trzeba, to przecież zawsze można
    powiedzieć: " nagrywam tylko to, co chcę, ale jestem szczęśliwy, że podoba się
    to również moim fanom ". Można ? Nie. Trzeba. Artysta ma OBOWIĄZEK być z tego
    powodu szczęśliwy, bo, po pierwsze, rzeczywiście szczęściarz z niego że ktoś
    chce słuchać dokładnie tego, co on chce grać, a po drugie dlatego, że jest
    zwyczajnie na utrzymaniu fanów, którzy ( w przypadku tych milionowych
    nakładów ) kupują mu te wszystkie domy, samochody, jachty i dziwki. I tyle
    chciałem powiedzieć.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • cze67 11.02.05, 11:58
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > To może nie stricte muzyczne wk...wienie, ale krew mnie zalewa za każdym
    razem, kiedy jakiś artysta czy zespół mówi w wywiadzie, że " nagrywa tylko i
    wyłącznie dla siebie "

    "Chlubnym" wyjątkiem jest tutaj Marek Jackowski (Maanam), który w
    ostatnim "Teraz Rocku" powiedział mniej więcej, że zespół robi nowe piosenki,
    że są naciski ze stacji komercyjnych, żeby to były hity, no to oni teraz nad
    tymi hitami pracują...
    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 12:16
    > "Chlubnym" wyjątkiem jest tutaj Marek Jackowski (Maanam), który w
    > ostatnim "Teraz Rocku" powiedział mniej więcej, że zespół robi nowe piosenki,
    > że są naciski ze stacji komercyjnych, żeby to były hity, no to oni teraz nad
    > tymi hitami pracują...

    Nie jest wyjątkiem, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Powtarzam po raz
    setny: chodzi mi o sytuacje, kiedy artysta mówi, że muzykę nagrywa
    T--Y--L--K--O I W--Y--Ł--Ą--C--Z--N--I--E dla siebie, a nie " przede wszystkim
    dla siebie ", " głównie dla siebie ", " nie zważając na koniunkturę ", " to, co
    chce " itd.
    --
    Take this soul, and make it sing
  • pagaj_75 11.02.05, 12:27
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Nie jest wyjątkiem, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Powtarzam po raz
    > setny: chodzi mi o sytuacje, kiedy artysta mówi, że muzykę nagrywa
    > T--Y--L--K--O I W--Y--Ł--Ą--C--Z--N--I--E dla siebie, a nie " przede wszystkim
    > dla siebie ", " głównie dla siebie ", " nie zważając na koniunkturę ", " to, co
    > chce " itd.

    Czepiasz się słówek. Dodatkowo zapominasz w jakim kontekście pojawiają się takie
    wypowiedzi. A pojawiają się zwykle właśnie jako odpowiedź na pytania i naciski
    ze strony wytwórni, fanów, krytyków i innych. Przecież żaden artysta nie
    oświadcza sam z siebie na początku wywiadu czegoś takiego.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • cze67 14.02.05, 18:18
    Jeszcze czegoś związanego z muzyką nienawidzę, mianowicie tego, gdy ktoś chce
    koniecznie podzielić się z kimś zupełnie przypadkowym słuchaną przez siebie
    muzyką. Pal licho kiedy jest to przejeżdżający akurat mercem/bmw koleś. Gorzej
    gdy taki maniak jest twoim sąsiadem. Miałem tak swego czasu przez dwa lata.
    Panna słuchała nawet niekiepskiej muzyki (Chemical Broters - Surrender), ale
    tak, że dzwoniły mi szyby w oknach (a działo się to nocą).
    Na szczęście mieszkam już gdzie indziej.

    --
    beatlesowskie radio:
    www.live365.com/stations/jackallday
  • dziewczyna_mickiewicza 11.02.05, 12:21
    apropo pkt 1 pamietam, że jacyś śmiszni hipo-hopowcy próbowali zaistnieć
    > rapowaniem do kawałka Bruca Hornsbyego (ogień i woda),

    jejcia, no wlasnie.... koszmar. a to taki fajny kawalek jest. oczywiscie, w
    wersji bruce'a:)
    --
    "if you believe in love at first sight, you never stop looking"
  • kwiat_paproci 10.02.05, 23:44
    Nie cierpię tych wszystkich beznadziejnych gości, którzy dopiero co zeszli z
    ławki pod blokiem, mających tak okropne wady wymowy, że mogliby obojętnie
    co 'rapować', a ja i tak ich nie zrozumiem.
    Dopisuję się do tych przeróbek. Nie lubię też tego, że nie podaje się
    oryginalnego twórcy utworu przy coverze, bo potem młodziaki gadają, że X nagrał
    taką genialną piosenkę, podczas gdy pierwotne wykonanie jest często lata
    świetlne dalej jeżeli chodzi o jakość (choć zdarza się i na odwrót ;)
    Wkurza mnie też to, że na polskiej scenie muzycznej trzyma się jakichś
    dinozaurów, którzy kurczowo trzymają się sceny, mimo, że nie mają juz muzycznie
    nic do powiedzenia i nikt ich nie słucha. Dzięki temu mamy sporo młodych,
    obiecujących zespołów, które nie mają okazji pokazać się szerszej publiczności.
    A i jeszcze wkurza mnie podejście ludzi, którzy oceniają wartość artysty po
    ilości sprzedanych płyt. I potem mamy taki muzyczny makdonald :/
    Generalnie, to dużo rzeczy mnie denerwuje :D
    --
    My chcemy do nieba,
    My chcemy kebaba...
  • ihopeyouwilllikeme 10.02.05, 23:48
    > Dzięki temu mamy sporo młodych, obiecujących zespołów, które nie mają okazji
    > pokazać się szerszej publiczności.

    To jest koszmarny mit, który z kolei mnie doprowadza do wściekłości :) Ciekawe,
    co by znaczyli tacy np. Jet, gdyby dziady z Rolling Stones nie wzięli ich na
    trasę... z resztą " wściekłości " się zgadzam.

    --
    Take this soul, and make it sing
  • kwiat_paproci 11.02.05, 00:02
    Ale mi chodzi o naprawdę takich dinzaurów z epoki kamienia łupanego jak Irena
    Jarocka, Edward Hulewicz, albo Urszula ;) Niech mi ktoś wytłumaczy, po co to
    komu i na co, bo mój prosty umysł tego nie ogarnia. I niech nikt się nie waży
    pisać bredni, że o gustach się nie dyskutuje :D
    --
    My chcemy do nieba,
    My chcemy kebaba...
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:06
    > Ale mi chodzi o naprawdę takich dinzaurów z epoki kamienia łupanego jak Irena
    > Jarocka, Edward Hulewicz, albo Urszula ;)

    Kochana, no komu Irena Jarocka odbiera szanse wybicia się ? Młodym, polskim,
    rockowym, alternatywnym zespołom ?? Nie bądźmy śmieszni :))

    > Niech mi ktoś wytłumaczy, po co to komu i na co, bo mój prosty umysł tego nie
    > ogarnia

    Mój też, ale to nie jest powód żeby się denerwować, moim zdaniem :)

    > I niech nikt się nie waży pisać bredni, że o gustach się nie dyskutuje :D

    Właśnie !!
    --
    Take this soul, and make it sing
  • kwiat_paproci 11.02.05, 00:19
    ihopeyouwilllikeme napisał:
    >
    > Kochana, no komu Irena Jarocka odbiera szanse wybicia się ? Młodym, polskim,
    > rockowym, alternatywnym zespołom ?? Nie bądźmy śmieszni :))
    >
    No niby nikomu, ale jej płyty miejsca tyle na półce w sklepie zajmują ;)
    --
    My chcemy do nieba,
    My chcemy kebaba...
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:26
    > No niby nikomu, ale jej płyty miejsca tyle na półce w sklepie zajmują ;)

    Ale one zajmują tam miejsca, w które normalni ludzie nie zaglądają :))))))))))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • kwiat_paproci 11.02.05, 00:34
    Nie musiałeś mi tego tak delikatnie sugerować :P
    --
    My chcemy do nieba,
    My chcemy kebaba...
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:35
    > Nie musiałeś mi tego tak delikatnie sugerować :P

    Ups :))))))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • polleke 11.02.05, 00:06
    Zaczęłam czytać ten wątek i pomyślałam, że nic tu po mnie. Jeśli już, to są
    rzeczy, które mnie śmieszą, irytują, żenują, ale żeby nienawidzić?
    Jednak moi sąsiedzi właśnie przypomnieli mi, że jest coś do doprowadza mnie do
    stanu maksymalnego wk...ienia: takie straszne składanki z discomixami w stylu
    umc-umc-umc z pokrzykiwankami jakiegoś samozwańczego DJ-a z podmiejskiej
    dyskoteki w przerwach między utworami, że niby świetna zabawa na najwyższych
    obrotach i takie tam. Zawsze leciało to w takim jednym sklepie, do którego
    przestałam chodzić, bo nie zdzierżyłam. A moi sąsiedzi puszczają to samo, tyle
    że w wersji niemieckiej. I tak od pół roku w sobotnie poranki wyrywa mnie ze
    snu krzyk jakiegoś Niemca. Kill'Em All!!!
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:26
    > Kill'Em All!!!

    No, to jest właśnie nienawiść :)))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • polleke 11.02.05, 00:36
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > > Kill'Em All!!!
    >
    > No, to jest właśnie nienawiść :)))

    Przecież o tym jest ten wątek, nie? :P
  • ihopeyouwilllikeme 11.02.05, 00:38
    > Przecież o tym jest ten wątek, nie? :P

    Wydaje mi się, że my jednak nienawidzimy nieco mniej krwiożerczo :))))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • polleke 11.02.05, 00:40
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > > Przecież o tym jest ten wątek, nie? :P
    >
    > Wydaje mi się, że my jednak nienawidzimy nieco mniej krwiożerczo :))))

    E tam, to tylko słowa, przecież nie przechodzę do czynów :)
  • martolka 15.02.05, 17:46
    > E tam, to tylko słowa, przecież nie przechodzę do czynów :)

    póki co :-)

    ja się cieszę, że jest zima i okna pozamykane, cisza i spokój. Ale już niedługo
    znowu się zacznie. Myslovitz dwa razy z rzędu to jeszcze zniosę, ale to samo 5
    razy w kółko, albo i więcej? Grrrr.
  • aasiek 17.02.05, 12:19
    Pomijając dwa punkty podane przez Cze, wkurza mnie jeszcze to, jak czasami
    traktowane są piosenki, kiedy zostaną wydane na singlu... :/ Pokiereszowane (w
    porównaniu z albumową wresją), pocięte, skrócone bez sensu, bez fajnych,
    czasami najlepszych w utworze, fragmentów. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale
    parę takich sztuk już słyszałam i miłe wrażenia to nie były...
    --
    Sometimes you can't make it on your own
  • cze67 19.02.05, 17:34
    Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz (Boże, ileż we mnie nienawiści...). Nie
    wiem czy to jest jedna grupa, czy jakiś nowy trend w muzyce, ale kilka razy
    słyszałem przeróbki znanych utworów, najczęściej szlagierów pop, zaśpiewanej na
    modłę Chorałów Gregoriańskich. COŚ STRASZNEGO!!!
  • jazzkam 19.02.05, 18:16
    Cze, to zespol Gregorians ktory przerobil nawet In the shadows i oni są w sumie
    moimi ulubionymi bohaterami życia codziennego.
  • cze67 25.02.05, 14:39
    jazzkam napisał:

    > Cze, to zespol Gregorians ktory przerobil nawet In the shadows i oni są w
    sumie moimi ulubionymi bohaterami życia codziennego.

    Nie za bardzo rozumiem. Znaczy się, podoba Ci się to co robią?
  • jazzkam 19.02.05, 18:18
    Mnie wkurza jeszcze zespół Coma ze swoimi tekstami i Mars Volta też mnie
    wkurza, ale w sumie nie wiem czemu. Chyba trochę mało wnoszący ten mój wpis; p
  • ilhan 19.02.05, 19:04
    To znaczy mnie zespół Coma też coś-tam, tylko jeszcze nie uściśliłem co konkretnie. Ale nic dobrego.

    --
    now I don't want you to get me wrong
    ideals are fine when you are young
  • abranova 01.03.05, 16:55
    Dziś wyraźnie trafiło do mnie to, o czym pisał Cze we wstepnym poście tego
    wątku. Tzn może nie sama nienawiść tylko jej konsekwencje.
    Do południowej kawy włączylam sobie MTV Classic na "Top 12", które było z
    Philem Collinsem. (Swoją drogą nigdy nie jestem pewna, czy oni tam wybierają
    listę wg teledysków czy piosenek samych w sobie, bo te notowaia bywają mocno
    zaskakujące...) Anyway włączylam pod koniec miejsca 8, jak się potem okazało,
    na ktorym gościła sobie jakaś przeróbka raperska starego utworu P.C.! Nawet z
    wrażenia nie rozpoznałam, co to był za utwór :) Ale nie rozumiem, jak można w
    takim zestawieniu najlepszych teledysków danego wykonawcy umieszczać jakiś
    okropny cover/mix? Dotknęło mnie to tym bardziej, że właśnie eyjątkowym
    sentymentem wspomnień szczęsliwego dzieciństwa darzę solowe dokonania Collinsa,
    hehe.
    A z konsekwencjami chodzi mi o to, jaki bałagan w głowie młodego przeciętnego
    słuchacza robią takie zabiegi. Przecież jakiś małolat, który nigdy tworczości
    Phila Collinsa nie znał pomyśli, że to oryginalna wersja piosenki. "Bratha"
    Phil zaprosił do współpracy swoich kumpli raperów, jak to teraz wszyscy robią i
    nagrali wypasiony kawałek. Brrr!
    --
    Krew Cyganki za pomyślość Ścianki!
  • cze67 03.03.05, 15:27
    Nie cierpię, po prostu nie cierpię lansowania tak kiepskich, głupich i bez
    sensu piosenek jak najnowsze Kombii i "America" Bajmu. Kretyńskie teksty,
    żadnego pomysłu melodycznego, muzycznie - dno.
  • ihopeyouwilllikeme 03.03.05, 15:41
    Nie cierpię, po prostu nie cierpię lansowania tak kiepskich, głupich i bez
    > sensu piosenek jak najnowsze Kombii i "America" Bajmu. Kretyńskie teksty,
    > żadnego pomysłu melodycznego, muzycznie - dno.

    Ale w " Ameryce " fajny riff jest...:))
    --
    Take this soul, and make it sing
  • cze67 03.03.05, 15:44
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Ale w " Ameryce " fajny riff jest...:))

    Że aż zacytuję kolegę kubasę: pierdu, pierdu...
  • cze67 18.03.05, 12:14
    Właśnie usłyszałem dance'ową wersję "Sunday Morning" Velvet Underground...

    Ja chcę umrzeć!

    --
    The Beatles
  • ilhan 18.03.05, 14:22
    cze67 napisał:

    > Właśnie usłyszałem dance'ową wersję "Sunday Morning" Velvet Underground...

    Najgorsze, że chyba sam Lou maczał w tym palce...

    PS. Ja miałem gorzej - wysłuchałem całego singla z kilkoma wersjami :/
  • cze67 18.03.05, 14:32
    ilhan napisał:

    > Najgorsze, że chyba sam Lou maczał w tym palce...

    Naprawdę!!!??? Słyszałem tak jakiś męski głos. To Reed???

    > PS. Ja miałem gorzej - wysłuchałem całego singla z kilkoma wersjami :/

    A co to za projekt?

    --
    The Beatles
  • ilhan 18.03.05, 15:04
    cze67 napisał:

    > ilhan napisał:
    >
    > > Najgorsze, że chyba sam Lou maczał w tym palce...
    >
    > Naprawdę!!!??? Słyszałem tak jakiś męski głos. To Reed???
    >
    > > PS. Ja miałem gorzej - wysłuchałem całego singla z kilkoma wersjami :/
    >
    > A co to za projekt?

    Chyba o tym mówisz (w każdym razie ja)
    www.vivid.pl/php/plyta_my.php3?nr=13069255
  • anselmo84 18.03.05, 17:53
    Wkurzają mnie m.in. The Vines, The Killers, Creed, 3/4 zespołów z nurtu garage
    rock revival, nu-metalowcy oraz zespoły black-metalowe.
    Z rzeczy bardziej popularnych, ostatnio na nerwy mocno działają mi piosenki
    Sarah Connor. Mdłe, przesłodzone - po prostu coś okropnego ;)
  • cze67 18.03.05, 18:01
    Racja, Connor jest beznadziejna. Prawie tak samo jak Maraja Kerry z którą ją
    często mylę.
    --
    The Beatles
  • jarecki32 18.03.05, 19:27
    A mnie krew zalewa jak widze w TV M. Mansona, ktory pozuje na jakiegos
    wspolczesnego filozofa egzystencjaliste. Nie lubie jego zespolu, glownie z
    powodu Mansona wyglupow. Istnieje niestety grupa mlodych, najczesciej
    wrazliwych, ludzi, ktorzy odbieraja ten jego mesjanizm satanizm nazbyt serio.
    Manson to dla mnie to szkodnik i basta.
  • moore_ash 18.03.05, 21:16

    > 1. Taki rodzaj hip-hopu (pewnie ma to jakąś nazwę) gdzie na początku śpiewa
    > sobie oryginalny artysta (np. Wham śpiewa sobie White Christmas) i nagle (ni
    > z tego, ni z owego) jakiś mądrala zaczyna rapować swoje za przeproszeniem
    > pierdoły (wprawdzie nie wiem czy są to pierdoły w potocznym rozumieniu tego
    > słowa, ale chodzi mi o to, że to jego gadanie nijak ma się do tego co śpiewa
    > ów przykładowy Wham).


    oba przez Ciebie podane odruchy tez posiadam. a przyklad, ktory przychodzi mi
    natychmiast na mysl i na ktory sie za kazdym razem nabieram to moent kiedy
    slysze w radio charakterytyczne dzwieki upadajacych monet przemieszane z
    prototypem kasy fiskalnej a tu nagle jakas szanaja.... a, szkoda gadac....:)

    pozdr.
    tb
  • astarte 16.04.05, 17:52
    A ja nie mogę strawić tych wyciumkanych laleczek, które poza kręceniem tyłkiem
    przed kamerą nic sobą nie reprezentują, choć teoretycznie powinny śpiewać :-/
    --
    Nie jestem demonem. ;-)
  • cze67 16.04.05, 17:53
    No właśnie prezentują. To co mają najlepszego:-)
    --
    The Beatles
  • astarte 16.04.05, 18:04
    cze67 napisał:

    > No właśnie prezentują. To co mają najlepszego:-)

    Szkoda tylko, że nie pod względem muzycznym ;-)
    --
    Nie jestem demonem. ;-)
  • digsa 16.04.05, 18:53
    A mnie denerwuje The Bravery i MTV2.
    MTV2 za to, że w kółko puszczają to samo (i bardzo często właśnie The Bravery)
    a mają wiele innych ciekawszych rzeczy. Chociaż w sumie to bardzo komercyjna
    stacja, więc nie oczekuje nic niesamowitego... ale mogliby nadawać więcej
    ciekawszych rzeczy.
    a o Bravery nawet szkoda pisać :P
  • cze67 16.04.05, 18:54
    digsa napisała:

    > a o Bravery nawet szkoda pisać :P

    A co to za zwierzę?
    --
    The Beatles
  • ilhan 23.04.05, 17:31
    cze67 napisał:

    > digsa napisała:
    >
    > > a o Bravery nawet szkoda pisać :P
    >
    > A co to za zwierzę?

    Piątka chłopaczków z Nowego Jorku, którzy robią furorę na piosenkach ukradzionych New Order, The Cure, Blondie itd. W stylu The Killers, tylko dużo mniej sympatycznie. Mało rzeczy irytuje mnie w równym stopniu co te ziomki. Do tego ich image.

    www.coolfer.com/blog/blog/images/Bravery.jpeg
    --
    drape yourself in greenery
    become part of the scenery
  • pagaj_75 23.04.05, 17:40
    ilhan napisał:

    > Do tego ich image.

    Uuuu, wyglądają na jeszcze bardziej niegrzecznych niż The Strokes. Ania Gacek
    jeszcze o nich nie pisała w TR?

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • digsa 23.04.05, 17:52
    btw, znalazłam lepsze zdjęcie:
    www.dimmak.com/images/bravery.gif
    Co za okropność :>
    a TR nie czytam, więc nie wiem.
  • grimsrund 20.05.05, 01:46
    Właśnie przesłuchałem całą ich płytę. Nie raz (MTV nie oglądam).

    The Bravery to ch**nia do kwadratu.

    Ania Gacek dała temu czemuś w TR 4.5 gwiazdki.

    Ani Gacek nie ma. Serio.
  • pagaj_75 20.05.05, 07:42
    grimsrund napisał:

    > Właśnie przesłuchałem całą ich płytę. Nie raz (MTV nie oglądam).

    Ja słyszałem singiel w radiu. Wystarczyło. Płyty nie chce mi się słuchać.

    > Ania Gacek dała temu czemuś w TR 4.5 gwiazdki.

    Bo wisz rozumisz, oni majo taki imidż niegrzecznych chłopców, a Ania badzo lubi
    niegrzecznych chłopców, nawet jeśli oni są niegrzeczni tylko na pokaz i pod
    publikę. Biedna Ania.

    --
    Discipline is not an end in itself, only a means to an end. (Robert Fripp)
  • tomash8 12.06.05, 19:43
    Dobra, moja kolej:
    polskie hiphopolo, w wydaniu grup, przepraszam: składów typu 1 8 l, chamskie
    deutsch techno z porykującymi DJ - ami jak to ktoś już napisał, "cover" Here I
    go again w wykonaniu niejakiej Mandaryny(nie twierdze że Whitesnake było jakimś
    wybitnym zespołem, no ale bez przesady...), Cool kids of death - banda
    przereklamowanych "buntownikuf" którzy nawet nie potrafią równo zagrać - kto
    widział ich koncert, zwłaszcza zaraz po debiucie ten wie o czym mowa. Jeszcze:
    nadęte kato - polo, lansowane przez środowiska zbliżone do ojca dyrektora,
    zespół Sztywny Pal Azji - nie wiem dlaczego:) Nu metal, zwłaszcza w wykonaniu
    Limp Bizkit, i szwabsko - fińsko -włoskie pseudo power metalowe bzdury typu
    Sonata Arctica, Freedom call, Edguy(choć ostatnia płyta jest nawet znośna),
    Thunderstone, które robią z heavy metalu pośmiewisko, a z bardziej
    andergrandowych tworów, to mam uczulenie na całą scenę RAC(Rock Against
    Comunism), czyli twory typu Honor, Konkwista 88, członkowie tych zespołów
    mogliby popełnić jakieś rytualne samobójstwo, nie obraziłbym się.
    --
    Long live rock'n'roll!!!

    PiS=Potwory i Spółka
  • braineater 12.06.05, 20:28
    1) Radiowe playlisty - wszytskie jak leci z wszystkich jak leci radiostacji -
    nie mogę ząłączyć radia np 3 raz w tygodniu bo na pamięc wiem o której godzinie
    polecą jakie piosenki
    2) Muzycy z misją zbawiania świata - patrz Bono
    3) Polskie gwiazdy estrady, które widuję tylko w programach TVN i Polsatu - no
    bo kto to da fak jest Evelina Flinta albo Brodka?
    4) Polskie kapele kserujące wszystko co się da - tu czołowe przykłady IRA i
    ś.p. Ilusion - co było trędi, to grali
    5) Polski pop - za to że nie istnieje
    6) Kapele które nie wiedza kiedy godnie zdechnąć - tu już se kazdy wpisze, co
    chce, bo ja się kolejny raz narażać niezamiaruję:)
    7) Chamskie lansowanie żałosnych bandów typu (aktualnie) Zakopower
    8) Podpinanie się pod ideolo w celu zwiększeni sprzedaży - Cool kids dla
    młodziaków, Krzysztof Krawczyk o Papieżu, Magada Anioł i inne Natalije
    Kukulskie o tym samym
    A wogóle to dziś mnie wszystko wnerwia:)
    Pozdrowienia:)
    i czemu taki fajny watek był tak schowany?!
    --
    This is what I have instead of a life.
  • crazy.berserker 21.09.05, 14:35
    1) glupie teksty do dobrej muzyki
    2) gitarzysci którzy próbują swoim śpiewem zagłuszyć wokalistę
    3) mentorskie zapędy osób piszących teksty

    - wszystkie te wady maja płytyt zespołu S.O.A.D - co nie zmienia faktu ze i tak
    są prawie perfekcyjne (moim, powtarzam, moim zdaniem)

    4) muzyka o niczym - i tu na czolo wysuwa się nasz narodowy bard
    Rodzynek/Rozynek niejaki (nie wiem jaka pisownia nazwiska)
    5) rymy krakowsko - czestochowskie w muzyce HH
    6) nieumiejętne użycie w tekstach piosenek tzw. mocnych słów - wychodzą
    wulgarne, niestrawne potwory
  • mechanikk 21.09.05, 14:57
    >S.O.A.D.

    W ogóle System to jest coś co powoduje u mnie wybuchy nienawiści. Na "Toxicity"
    jeszcze były jakiś ciekawe momenty, ale to co wypluli z siebie później to są
    przykłady jakiejś nieskończonej muzycznej grafomanii, już nawet w teksty się
    nie zagłębiam, ten singiel "BYOB" (czy coś, może BLOB, był kiedyś taki horror o
    wielkiej, obleśnej galarecie, pasuje jak ulał) to jest szczyt wieśniactwa
    (przepraszam, mam dziś bojowy nastrój).

    6) nieumiejętne użycie w tekstach piosenek tzw. mocnych słów - wychodzą
    > wulgarne, niestrawne potwory

    Szczytowe osiągnięcie to Cool Kids Of Death i "Kurwa na telefon", tym
    boleśniejszy, że na debiucie Kulki zdawały sie z wdziękiem żonglować brzydkimi
    wyrazami, a tu taka chała...


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka