Dodaj do ulubionych

Nowe Tortoise!

15.01.06, 18:49
a tam.
Pieprzyć nowe Tortoise!
Szczególnie jesli możecie wziąść w łapki płytkę grupy o nazwie Baikonour,
zatytułowaną "From the Lonely Hearts of the Cosmos", wydaną w roku ubiegłym,
do której udało mi sie ostatnio dotrzeć. I jest tak, że jak momentu
pierwszego przesłuchania - wczoraj, ok 15 - nie zmieniłem jeszce playlisty.
40 minut dźwieku, którym człowiek sie upaja, z którym szybuje i który ogarnia
totalnie. 40 minut, gdzie jedyną stałą, jest mocny, bardzo motoryczny bas,
silnie kojarzący się z Tortoisowym debiutem. Do tego dochodzi odrobina
delikatnego rzeźbienia na gitarach, ale na szczęście bez zbędnego
udowadniania swojej wirtuozerki, która na ostatnich płytach spowodowała, że
Tortoise w moich prywatnych odczuciach przesunęło się z kategorii 'kapele
ważne' do kategorii 'kapele ważne ale kurewsko nudne'. No i oczywiście clou
całej zabawy - brzmienia elektroniki. Tym razem żadnych wściekłych breaków,
popisówek a'la zakwaszony Jean Michel-Jarre, tylko przepiękne brzmienia
retro, przywołujące najrozmaitsze skojarzenia od wściekłych Hammondów
Manzarka, przez syfiaste brzmienia syntezatorowej muzyki lat 70, aż po
delikatne nawiązania do obciachu lat 80 (kawałek Oben Beg[mk2], korzystający
w perfidny sposób z linii klawisza znanej z chyba najbardziej rozchodzonego
po wybiegach projektantów numeru grupy Black - jak kto oglądał na poczatku
lat 90 program telewizyjny {Dookoła świata?] składający się z samych zrzutów
z telewizji satelitarnych, to tam zawsze głownymi punktami było pokazanie
gołych cycków oraz fragmenty pokazów mody, w których ten wiekopomny kawałek
hulał non stop:). Do tego jeszce dochodzi dużo drobnych brzmień czysto
ambientowych oraz wyraźna transowa energetyka i tak oto w całości otrzymujemy
album dorównujący najlepszym momentom Can czy wspomnianego Tortoise.

Gdyby mocno trzymać się tytułu i potraktowac tę płytę jako przekaz dla
hipotetycznych obcych cywilizacji kosmosu, to mam wrażenie, że ściagnęłaby
nam na głowy całe stado kosmicznych odjechańców, przy których Iijon Tichy był
całkiem normalny.


Polecam:)
--
"Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
Wolna Kultura
Edytor zaawansowany
  • grimsrund 15.01.06, 18:54
    Kolega B. coś ma z tymi latami 80. :))

    Niemniej zachęta smakowita, jak zawsze. Serdeczne dzięki! :)))
  • nemrrod 15.01.06, 18:56
    Eeeee normalnie dałem się nabrać na tytuł tego wątku! :)
    Czytałem recenzję tej płyty już jakiś czas temu na nowamuzyka.pl i nawet
    szukałem tego na slsku (gdy mogłem jeszcze korzystać z p2p, ech....) ale nie
    znalazłem i odpuściłem. Widzę że źle zrobiłem.
  • pszemcio1 15.01.06, 21:20
    braineater napisał:

    > a tam.
    > Pieprzyć nowe Tortoise!

    Wiesz co piszesz??? Nowe Tortoise to album nagrany z Bonniem Prince Billym!!!
    Ja ci dam pieprzyć!!!!
  • nierymek 15.01.06, 23:16
    zajebisty album to jest
    --
    The Ox
    Blog
  • obly 16.01.06, 07:12
    tylko dotrzec nie sposób
  • pagaj_75 16.01.06, 07:50
    obly napisał:

    > tylko dotrzec nie sposób

    e tam. właśnie włączyłem soulseeka, wpisałem "baikonour" na ogólnym wyszukiwaniu
    (nawet nie musiałem grzebać w pokojach) i już się ściąga. dosłownie 30 sekund mi
    to zajęło.

    --
    Distrust anyone who wants to teach you something. (Robert Fripp)
  • obly 16.01.06, 08:03
    tego baikonur to sobie moge flamastrem świecącym, na czole... to moze ktoś sie
    zlituje i mnie kopnie hehehe
    kupiłem sobie dwie płyty tej niedzieli
    acid mothers temple - DEMONS FROM NIPPLES
    i niejaki mahler - symfonia no 1

    i wygrał mahler



  • pagaj_75 16.01.06, 08:16
    obly napisał:

    > i wygrał mahler

    a ten mahler to krautrock jakiś czy co? ;)

    --
    Distrust anyone who wants to teach you something. (Robert Fripp)
  • obly 16.01.06, 10:21
    nie wiem, nie bede pisał o czymś czego nie znam.
  • neandertalski 16.01.06, 14:09
    tak na marginesie pozwolę sobie polecić płytę niejakiego Uri Caine "primal
    light"
    pozdrawiam ;)
  • neandertalski 16.01.06, 14:12
    > Wiesz co piszesz??? Nowe Tortoise to album nagrany z Bonniem Prince Billym!!!
    > Ja ci dam pieprzyć!!!!

    porywajaca płyta, covery Elton Johna, Bruce'a Springstina i innych...
    pieprzyć to za mało, tej plyty lepiej po prostu nie włączać ;)
  • braineater 16.01.06, 14:40
    nie jestem pewien czy nie przesłuchałem fake'a, ale modle się o to, żeby tak
    było.
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • mechanikk 16.01.06, 18:32
    Nie wiem co też panowie widzą złego w płycie Bonniego z Tortoise. Jak dla mnie
    to dobre odświeżenie z lekka zatęchłej formuły u Tortoise, a dla Bonniego to
    kolejny krok naprzód do stania sie jedną z najważniejszych postaci w
    dzisiejszym "rocku". Ja przesłuchałem parę razy i planuję zakup. Płyta jest
    bardzo solidna, różnorodna. Artyści sięgnęli po piosenki dla mnie w wiekszości
    nieznane (aż do teraz), ale widać że podeszli do interpretacji pomysłowo i z
    wdziękiem. "Thunder Road" od pierwszych minut mnie zachwyciło, nie mówiac juz
    o "Love Is Love" - tu widać, że Pan Książe Bonie-Dydy zaskakujaco dobrze pasuje
    do takiej slow-core-electro estetyki, "Pancho", rozbrajająco naiwna piosenka,
    tu została przeniesiona w klimaty bliskie "No Surprises". Nie wiem jak
    Tortoise, ale Bonnie mam wrażenie, jest jeszcze *przed* nagraniem swojej
    życiowej płyty, a jest mu do tego coraz coraz bliżej.
  • mechanikk 16.01.06, 18:36
    napisałem
    >Bonie-Dydy

    Copyright (chyba) by Pagaj.
  • pszemcio1 16.01.06, 20:28
    mechanikk napisał:

    > Nie wiem co też panowie widzą złego w płycie Bonniego z Tortoise

    nie zwracaj na nich uwagi. Bonnie i Tortoise Pany!!!;)

    też kupię ....może na amazonie....
  • mechanikk 16.01.06, 20:51
    > też kupię ....może na amazonie....

    ee, ja myslę, że w Polandzie sie ukaże, może nie od razu, ale za miesiąc jakiś
  • pszemcio1 16.01.06, 22:12
    mechanikk napisał: >
    >ee, ja myslę, że w Polandzie sie ukaże, może nie od razu, ale za miesiąc jakiś


    taaaa...w Polandzie za 70pare...złóz sie ze mna na koszty
    przesyłki i bedziemy mieli taniej:)
  • d84 16.01.06, 22:17
  • aimarek 16.01.06, 20:51
    mechanikk napisał:

    > ale Bonnie mam wrażenie, jest jeszcze *przed* nagraniem swojej
    > życiowej płyty, a jest mu do tego coraz coraz bliżej.

    nie ma szans

    --
    Dębowe Mocne jest muzyką.
  • mechanikk 16.01.06, 21:18
    > nie ma szans

    e tam ;)
  • pszemcio1 16.01.06, 22:11
    aimarek napisał:
    > nie ma szans

    a ten wniosek stąd, że...(?????)
  • aimarek 16.01.06, 22:31
    pszemcio1 napisał:

    > aimarek napisał:
    > > nie ma szans
    >
    > a ten wniosek stąd, że...(?????)

    Że już nagrał parę ładnych lat wstecz. Na "Superwolf" Oldham nie wygląda na
    człowieka, który byłby jeszcze w stanie mnie czymś zaskoczyć. Samo myślenie o
    tym albumie sprawia, że zasypiam. I nawet nie w tym rzecz, że to jest jakaś zła
    płyta. Ona jest taka bez właściwości no. Z mojej perspektywy Bonnie dzieli los
    różnych trailofdeadów, mogwaiów, sigurrosów, tortoise'ów. Czyli zespołów, w
    których progresję już nie jestem w stanie uwierzyć. Już bardziej liczyłbym na
    Elliotta Smitha niż na Bonniego.
    --
    Dębowe Mocne jest muzyką.
  • pszemcio1 16.01.06, 23:29
    aimarek napisał:
    > Że już nagrał parę ładnych lat wstecz

    so?

    Na "Superwolf" Oldham nie wygląda na
    > człowieka, który byłby jeszcze w stanie mnie czymś zaskoczyć. Samo myślenie o
    > tym albumie sprawia, że zasypiam. I nawet nie w tym rzecz, że to jest jakaś
    zła
    > płyta. Ona jest taka bez właściwości no. Z mojej perspektywy Bonnie dzieli los
    > różnych trailofdeadów, mogwaiów, sigurrosów, tortoise'ów. Czyli zespołów, w
    > których progresję już nie jestem w stanie uwierzyć. Już bardziej liczyłbym na
    > Elliotta Smitha niż na Bonniego.

    hehe, no tak, kilka osób juz pisało w tym tonie. mam wrażenie że niektórzy by
    chcieli by Bonnie zaczął fikać koziołki przed mikrofonem. Superwolf jest płyta
    przepiękną, ma fantastyczne brzmienie (na żadnej innej jego płycie gitara nie
    robi takiego wrażenia) i kapitalne piosenki. Bonnie nigdy wczesniej (nawet na i
    see darkness) nie miał takiego killera jak blood embrace, każda sekunda tej
    piesni to skarb. a przeciez reszta jakoś znacznie nie odstaje (beast of thee.
    lift us up, only someone running, i gave you.....itd), cudne pogłosy tu robi
    sweeney. problem polega pewnie na tym że gdy ktos poznał bonniego i zrobił na
    nim wrażenie, to to zawsze będzie silniejsze niż wrażenie jakie robi każda
    kolejna płyta artysty, o którym juz mniej więcej wiemy w jakim obszarze sie
    porusza. w takich przypadkach często odrzuca sie album myśląc "to juz
    było" "przynudza" itd (nie mówie że ty tak robisz). ale wystarczy poświęcic
    krążkowi trochę czasu i serca, a wtedy... żebys nie pomyślał ze dorabiam
    ideologię, Superwolf na prawdę zwala mnie z nóg (nie tylko mnie zresztą).
    a że ciebie nie? no to już bardziej twój problem niz mój, mechanikka czy tym
    bardziej Bonniego
  • aimarek 17.01.06, 10:07
    pszemcio1 napisał:

    > Superwolf jest płyta
    > przepiękną, ma fantastyczne brzmienie (na żadnej innej jego płycie gitara nie
    > robi takiego wrażenia) i kapitalne piosenki.

    No właśnie z tym ostatnim to chyba najgorzej.

    > Bonnie nigdy wczesniej (nawet na i
    >
    > see darkness) nie miał takiego killera jak blood embrace, każda sekunda tej
    > piesni to skarb.

    W żaden sposób nie mogę pomieścić w swojej głowie jak ktoś może uznać ten utwór
    za lepszy od "Nomadic Revery", "Another Day Full Of Dread", o tytułowym z "I See
    A Darkness" już nie wspominając.

    > problem polega pewnie na tym że gdy ktos poznał bonniego i zrobił na
    > nim wrażenie, to to zawsze będzie silniejsze niż wrażenie jakie robi każda
    > kolejna płyta artysty, o którym juz mniej więcej wiemy w jakim obszarze sie
    > porusza. w takich przypadkach często odrzuca sie album myśląc "to juz
    > było" "przynudza" itd (nie mówie że ty tak robisz).

    No jasne, że tak. Dlatego wymagam od muzyków ciągłej innowacyjności, rozwijania
    się i przekraczania granic swojej stylistyki. Jeśli ktoś nie spełnia tego
    warunku to w większości przypadków przestaje mnie interesować.

    > ale wystarczy poświęcic
    > krążkowi trochę czasu i serca, a wtedy... żebys nie pomyślał ze dorabiam
    > ideologię, Superwolf na prawdę zwala mnie z nóg (nie tylko mnie zresztą).
    > a że ciebie nie? no to już bardziej twój problem niz mój, mechanikka czy tym
    > bardziej Bonniego

    No trudno, będę musiał jakoś z tym żyć. Ale mam jeszcze pytanie. Poznałeś
    najpierw "Superwolf" czy "I See A Darkness"?


    --
    Dębowe Mocne jest muzyką.
  • pszemcio1 17.01.06, 12:05
    aimarek napisał:

    > No właśnie z tym ostatnim to chyba najgorzej.

    bez sensu tak sobie ciągle zaprzeczać, ale nie mogę sie powstrzymać - nie masz
    racji!

    > W żaden sposób nie mogę pomieścić w swojej głowie jak ktoś może uznać ten
    utwór
    > za lepszy od "Nomadic Revery", "Another Day Full Of Dread", o tytułowym z "I
    Se
    > e
    > A Darkness" już nie wspominając.

    co ci mam napisać? hmmm...nie masz racji!

    > No jasne, że tak. Dlatego wymagam od muzyków ciągłej innowacyjności,
    rozwijania
    > się i przekraczania granic swojej stylistyki. Jeśli ktoś nie spełnia tego
    > warunku to w większości przypadków przestaje mnie interesować.


    porównaj Superwolfa zporzedniczka "Master and everone"

    > No trudno, będę musiał jakoś z tym żyć. Ale mam jeszcze pytanie. Poznałeś
    > najpierw "Superwolf" czy "I See A Darkness"?

    Gdy pierwszy raz słuchałem Superwolf znałem na pamięc wszystkie albumy
    sygnowane nazwą Bonnie prince Billy, nie zanałem natomiast tych nagranych jako:
    Will Oldham i Palace Music
  • nemrrod 17.01.06, 14:41
    mechanikk napisał:

    > dobre odświeżenie z lekka zatęchłej formuły u Tortoise


    aimarek napisał:

    > tortoise'ów. Czyli zespołów, w których progresję już nie jestem w stanie
    > uwierzyć

    Ej, ale o co Wam chodzi? Tortoise nagrali raptem jedną złą płytę. Tymczasem
    każda poprzednia była zaskakująca i wyprzedzała chyba swój czas. Chyba trochę za
    wcześnie, żeby mówić o kresie rozwoju. Tzw. kredytu zaufania jeszcze nie
    wyczerpali, tym bardziej że jak pokazują solowe wyczyny i side-projecty,
    "środowisko" ma się dobrze.

    A w temacie: znam tylko "Thunder Road" i jest moim zdaniem ok - początek
    przywołuje brzmienie "Standards"!

  • obly 17.01.06, 14:47
    Ja osatatniej nie lubie i już

    Lubie natomiast Tortoise w duecie z the Ex
    E-pka taka "in the fishtank"
    z taką rybą na okładce z kolcami, naprawdę zacne jest ;))
    o czym zaświadczam niniejszym.
  • obly 17.01.06, 14:56
    haha właśnie ten żywiołowy brudek z The Ex dodał panom z Tortoise życia ;))
  • aimarek 17.01.06, 21:08
    nemrrod napisał:

    > Ej, ale o co Wam chodzi? Tortoise nagrali raptem jedną złą płytę. Tymczasem
    > każda poprzednia była zaskakująca i wyprzedzała chyba swój czas. Chyba trochę z
    > a
    > wcześnie, żeby mówić o kresie rozwoju. Tzw. kredytu zaufania jeszcze nie
    > wyczerpali, tym bardziej że jak pokazują solowe wyczyny i side-projecty,
    > "środowisko" ma się dobrze.

    Może faktycznie zbyt pochopna opinia, co nie zmienia faktu, że...

    > A w temacie: znam tylko "Thunder Road" i jest moim zdaniem ok - początek
    > przywołuje brzmienie "Standards"!

    ...tą kolaboracją z Oldhamem jakoś nie jestem zainteresowany ani trochę.

    --
    Dębowe Mocne jest muzyką.
  • neandertalski 17.01.06, 10:49
    > Nie wiem co też panowie widzą złego w płycie Bonniego z Tortoise. Jak dla
    mnie
    > to dobre odświeżenie z lekka zatęchłej formuły u Tortoise, a dla Bonniego to
    > kolejny krok naprzód do stania sie jedną z najważniejszych postaci w
    > dzisiejszym "rocku".

    każdemu podoba się co innego. Ja tej płyty z pewnością nie kupię.
    Przede wszystkim robię się chyba uczulony na granie kowerów i jakoś nie mogę
    uwierzyć w to, ze ktoś taki jak B.B.Prince wspina sie na swój szczyt po cudzych
    kompozycjach. Jakoś na mnie majsterszyki typu zobaczcie co zrobiłem z tych
    ramotek nie robią wrażenia, a wrecz zniechęca mnie do faceta, do ktorego nie
    ukrywam nie mam zaufania. Każdy w biznesie próbuje się jakos ustawić jako
    oryginalny, w całym zalewie produktow z sieczkarni rockopopowej, wg mnie on
    postawił na rocka ale postawił w sposób handlowy. Może się mylę i przesadzam
    ale jakos nie potrafię w niego uwierzyć, ten pretensjonalny pseudonim na
    dokładkę. Po recenzji na interii Hołdysa z jego koncertu, zapaliłem się jak
    głupi i zacząłem szukać: Rachael Yamagata, Cat Power, B.B.P., naściągałem tego,
    zasiadlem do uczty i ... i jakoś mi nie stanął, może już jestem stary po
    prostu, nie wykluczam tego. W kazdym razie dla mnie jezeli tak wyglądają, czy
    raczej brzmią największe nadzieje rocka to ja poproszę łódzkie pogotowie.
    Jeśli zaś chodzi o Tortoise to dla nich ta płyta to już jest emerytura, własny
    koncept szybko im sie wypalił, zaczynaja więc podgrywac innym jako słynne
    Tortoise, co w praktyce jest już tylko odcinaniem kuponów od własnego ogona
    którym się żywią i wydaje mi sie, ze na długo im nie starczy, już im sie
    kończy. Zdechną więc pewnie wkrotce z glodu, dowodzi tego płyta z B.B.Princem i
    dowodza tego ich koncerty z Danielem Lanois, zmierzają jako zespół towarzyszący
    w strone jakiegoś kraut kantry i pewnie następnym gitarzystą z którym nagrają
    płytę będzie Bill Frisell, tak wynika z celownika, chyba że odjadą jeszcze
    bardziej w stronę hardkorowego kantry.
  • pszemcio1 17.01.06, 12:11
    neandertalski napisał:

    i jakoś nie mogę
    > uwierzyć w to, ze ktoś taki jak B.B.Prince wspina sie na swój szczyt po
    cudzych

    szczyt? jaki szczyt? to nie bryan Adams, no sory ale podejrzewanie Bonniego o
    tania komerchę jest śmieszne. Poza tym spójrz na liste utwórów, potem posłuchaj
    interpretacji i zapomnij o szczycie

    Każdy w biznesie próbuje się jakos ustawić jako
    > oryginalny, w całym zalewie produktow z sieczkarni rockopopowej, wg mnie on
    > postawił na rocka ale postawił w sposób handlowy

    What? takiej bzdury dawno nie czytałem?!

    W kazdym razie dla mnie jezeli tak wyglądają, czy
    > raczej brzmią największe nadzieje rocka to ja poproszę łódzkie pogotowie

    nadzieja rocka to sobie może być jakas gwiazda NME. Chyba nie bardzo wiesz o
    czym piszesz

    generalnie twoja wypowiedź brzmi tak: nie podoba mi sie bbp, ma głupia nazwę ,
    i jest przereklamowany, dlatego że mi się nie podoba
  • neandertalski 17.01.06, 13:57
    pszemcio1 napisał:

    > neandertalski napisał:
    >
    > i jakoś nie mogę
    > > uwierzyć w to, ze ktoś taki jak B.B.Prince wspina sie na swój szczyt po
    > cudzych
    >
    > szczyt? jaki szczyt? to nie bryan Adams, no sory ale podejrzewanie Bonniego o
    > tania komerchę jest śmieszne. Poza tym spójrz na liste utwórów, potem
    posłuchaj
    >
    > interpretacji i zapomnij o szczycie

    nie mówilem, ze to tania komercha, jak nie rozumiesz o czym mówię to nie
    wpieraj mi cos czego nie powiedziałem. Mówiąc, ze się wspina na swój szczyt,
    miałem na myśli skrot myslowy od szczyt możliwości, czyli nagrywając kolejną
    płytę wykazuje progres, nie da sie wspinac w nieskończonosc ale jak ktoś tu już
    napisal nagrywanie kolejnej płyty to powinien być krok w gore. Szczyt postrzega
    się czasami jako szczyt możliwosci a nie jako TOP HIT o ktorym Ty mówisz. Dla
    mnie jeżeli ta płyta jest jego kolejnym krokiem w górę to to już jest jednak
    schodzenie na doł. Odgrzewanie nieudanych przebojów to moim zdaniem pomysł
    ktory trąci myszką i nie świadczy o artyście na tyle dobrze aby sie jego czynem
    zachwycać, ot ciekawostka na miarę kobiety z brodą.

    >
    > Każdy w biznesie próbuje się jakos ustawić jako
    > > oryginalny, w całym zalewie produktow z sieczkarni rockopopowej, wg mnie
    > on
    > > postawił na rocka ale postawił w sposób handlowy
    >
    > What? takiej bzdury dawno nie czytałem?!

    ostatnia płyta moim zdaniem tego dowodzi, moze to i bzdura, nie muszę mieć
    zawsze racji, to wolny kraj mam do tego prawo.

    >
    > W kazdym razie dla mnie jezeli tak wyglądają, czy
    > > raczej brzmią największe nadzieje rocka to ja poproszę łódzkie pogotowie
    >
    > nadzieja rocka to sobie może być jakas gwiazda NME. Chyba nie bardzo wiesz o
    > czym piszesz


    nadzieja rocka to dla mnie ktoś kto gra muzykę bo ją lubi a przy tym ma jakiś
    nowy pomysł w tym dosyć ogranym schemacie. tu dziala metafizyka albo to cos w
    słuchanej muzyce się czuje albo nie, ja nie czuję ale może nie koniecznie musi
    to oznaczac, ze powinienem wziąc sie za gwiazdy z NME jak sugerujesz

    >
    > generalnie twoja wypowiedź brzmi tak: nie podoba mi sie bbp, ma głupia
    nazwę ,
    > i jest przereklamowany, dlatego że mi się nie podoba

    to już Twoje zdanie do którego masz prawo, ponieważ to wolny kraj, jednak
    generalnie swoją wypowiedź postrzegam jako nie podoba mi się pomysł BBP i
    Tortoise bo nie wiem w którym miejscu mam się zachwycać, nie wiem może jakby
    jakieś ochy! albo achy! umieścili między utworami, tak jak po dowcipach sie
    smiechy publiczności w serialowych komediach umieszcza, to bym sie zachwycił. A
    tak niestety nie zrozumiałem dowcipu.
  • obly 17.01.06, 14:22
    nie rozumiem wymiany zdań poniżej
    chciałbym to jakoś powiedzieć po prsotu.
    BPB jest jaki jest tak samo jak każden inny z nas.
    i przekonywanie za czy przeciw czy obrona czy atak w każdej formie jest po
    prostu naduzyciem.
    ani BPB nie jest nigdzie promowany (hu hu hu) i ani sam z siebie ine robi
    Szejkina Stiwensa
    i ani nie jest żelaznym i konsekwentnym przedstawicielem autorytatywnej
    alternatywy żadnej i i pewnie nawet zdziwił by siepo przeczytaniu ile
    przymiotów każdy z was mu przypisuje (negatywnych bądz pozytywnych) i raczej
    śmiem twierdzić że bardziej mówicie tutaj o swoich sympatiach i antypatiach (a
    więc co lubicie a czego nie w muzyce) i dziwię się zawsze tej chęci przekonania
    innych do swojego zdania ciut na siłę.
    aha
    BPB znam z kilku piosenek i dla mnie jest ckliwym facetem troszkę cipowatym ale
    o dużej wrażliwości, tak myslę że dużo piosenek by nie powstało gdyby więcej
    babek posuwał by. Chamskie stwierdzenie ale takie mam. Broń boże nie jest to
    zarzut przeciwko niemu konkretnie tylko raczej powód dla którego nie zarzucam
    na uszy dzień w dzień jego piosenek. Ale niektóre z nich bardzo lubię
    szczególnie tę balladę z własnie ostatniej płyty.
    I szanuję tych którzy lubią tego faceta.
  • pszemcio1 17.01.06, 14:35
    obly napisał:
    tak myslę że dużo piosenek by nie powstało gdyby więcej
    > babek posuwał by. Chamskie stwierdzenie ale takie mam

    doprawdy rozłożyłeś mnie na łopatki
  • pszemcio1 17.01.06, 14:28
    neandertalski napisał:
    nie mówilem, ze to tania komercha, jak nie rozumiesz o czym mówię to nie
    > wpieraj mi cos czego nie powiedziałem. Mówiąc, ze się wspina na swój szczyt,
    > miałem na myśli skrot myslowy od szczyt możliwości

    nie no... jak moglem nie skumać twojego skrótu myslowego

    czyli nagrywając kolejną
    > płytę wykazuje progres,

    serio? Lou Reed też? Patti Smith też? Dylan też? A może po prostu niektórzy
    artyści mają swój styl? jasne można sie czepiać. można wymagać by nagrał
    awangardowa płytę. to Sufjana też przekreślmy o Illinois nic nowego nie wnosi w
    jego karierze. Na upartego mozna zanegować wszystko


    Odgrzewanie nieudanych przebojów to moim zdaniem pomysł
    > ktory trąci myszką i nie świadczy o artyście na tyle dobrze aby sie jego
    czynem
    >
    > zachwycać, ot ciekawostka na miarę kobiety z brodą.
    >

    1. to nie są przeboje (nieudane tym bardziej - skąd taki wniosek w ogóle)
    2. na podstawie samego faktu że to cowery (cholera jazzmani tez graja
    cowery!!!) twierdzisz że nie warto. trudno o większa ignowrancję. to tak jakbym
    napisał Beatlesi byli słabi bo grali w latach sześćdziesiątych


    > nadzieja rocka to dla mnie ktoś kto gra muzykę bo ją lubi a przy tym ma jakiś
    > nowy pomysł w tym dosyć ogranym schemacie. tu dziala metafizyka albo to cos w
    > słuchanej muzyce się czuje albo nie, ja nie czuję ale może nie koniecznie
    musi
    > to oznaczac, ze powinienem wziąc sie za gwiazdy z NME jak sugerujesz
    >

    nic nie sugeruje tylko chce ci powiedzieć że określenie nadziej rocka to
    pojęcie które mozna róznie interpretować. jedni chcą (tak jak ty) rewolucji
    jakichś (co w moim przekonaniu nie będzie już rockiem bo w rocku powiedziano
    juz wszystko) a inni szczerości, autentyczności, dobrych piosenek i odrobiny
    magii


    > to już Twoje zdanie do którego masz prawo, ponieważ to wolny kraj, jednak
    > generalnie swoją wypowiedź postrzegam jako nie podoba mi się pomysł BBP i
    > Tortoise bo nie wiem w którym miejscu mam się zachwycać, nie wiem może jakby
    > jakieś ochy! albo achy! umieścili między utworami, tak jak po dowcipach sie
    > smiechy publiczności w serialowych komediach umieszcza, to bym sie zachwycił.
    A
    >
    > tak niestety nie zrozumiałem dowcipu.

    faktycznie nie zrozumiałeś. bo to nie komedia

  • grimsrund 17.01.06, 14:40
    (tak właśnie, drogie dzieci, wygląda tzw. starcie silnych osobowości :)) )
  • pszemcio1 17.01.06, 15:13
    grimsrund napisał:

    > (tak właśnie, drogie dzieci, wygląda tzw. starcie silnych osobowości :)) )

    Milcz!!! Nie udzieliliśmy Ci głosu!!! ;)
  • neandertalski 17.01.06, 14:58
    jesteś gupi ;)

    podpisano:
    silna osobowość
    :-)
  • neandertalski 18.01.06, 08:32
    dzień dobry nazajutrz :-)
    wczoraj sobie poglądowo jeszcze raz przesłuchalem dwóch płyt B.B.Princa i
    skonkretyzuję swoje zarzuty do w/w. Prosze nie obrazaj się, nie chodzi mi o
    przypierdalanie się.
    No więc powiem tak, nie lubię Sufjana, nie lubię Antonyego, nie lubię Billego,
    nie lubię White Stripes, ja nikogo nie lubię ;) Ale o co mi chodzi, chodzi mi o
    brzmienie. O to ich wystudiowane, trochę naiwne, trochę garażowe ale ujmujące
    brzmienie. Dlatego, ze wyczuwam w tym fałsz. Ogólnie jakbym już gdzieś kiedyś
    słyszał te wszystkie brzmienia, nie chcę wymienać konkretnych nazw bo pewnie
    nie trafiłbym zbyt celnie ale ogolnie moim zdaniem wszyscy ci wymienieni
    z "listy Przekroju", tworza muzyczne reenactors epoki hipisów i innych
    przelomów lat 60/70tych. Takie jest moje zdanie. A dlaczego wg mnie sa
    nieautentyczni? Dlatego, ze oni to brzmienie uzyskują z premedytacją.
    Może się myle ale kiedyś u zarania brzmienia, ze tak powiem staly przyczyny
    technicznej niedoskonałości tamtych czasow, ktore tamte zgrzyty formowały,
    często nie dlatego, ze muzycy tak właśnie brzmieć chcieli ale po prostu sprzęt
    im nie pozwalal brzmieć lepiej. Dlatego uwazam, ze takie koszerne powracanie do
    starych brzmień dziś jest anachronizmem, bo przy dzisiejszych możliwościach
    sprzętowych cofanie się muzycznie 30 czy 40 lat do tyłu to zwykła zbrodnia.
    Coś podobnego obserwowałem sobie u nas swego czasu w MDK-u gdzie łebki
    wymiatają teraz na gitarach tak, ze mnie się siwy włos robi łysy, no i co łebki
    z tym robią? Ano bawią sie w lata 80te, w punkowców na miarę tamtych lat. Jest
    to śmieszne, polskie brzmienie punk rocka lat 80tych było pochodną naprawdę
    gównianego sprzetu jaki był wtedy dostępny i każdy kto bawil się wtedy w granie
    marzył o tym aby choćby dotknąć sprzetu z wyższej połki. Owszem po latach ma to
    swoj urok ale nic więcej, powracanie z premedytacja do tego dziś przy takim
    dostępie do sprzętu i możliwości jest dla mnie chore, czas idzie do przodu i w
    przód wlaśnie trzeba iść a nie bawić się w odtwarzanie tego co już minęło.
    Dlatego nie lubię tych sufjanów, antonych, billych i innych bo idą na latwiznę
    i w dodatku przywdziewają na siebie kreacje które oderwane od swoich czasow są
    puste, towar jak nie przyrównując wizerunek Che Geuvary w reklamach, występy
    przebierańców.
    Brak mi w tym niestety autentyczności i dlatego nie potrafie w to uwierzyć.
    Przypomina mi to niestey próbę rysowania wyrazów, rysowania liter, ktore tworzą
    narysowane wyrazy i niby wygladają tak samo jak wyrazy napisane ale niestety
    nimi nie są.
  • obly 18.01.06, 10:36
    ;) tak to jeden z tych aspektów które widać włąśnie z pozycji faceta który ma
    swoje lata, pewnie tak samo na rokendrolowców z lat 60 patrzyli fani muzyki z
    lat 40 np fani niejakiego bukka white czy innych czarnych blusmenów czy choćby
    marvina pontiaca. to wszystko to proces jest bez początku i bez końca i to jest
    fajne.
    Ja tam w szczerosć naiwnych fascynacji wierze ale naiwność własnie czasem którą
    jestem w stanie dojrzeć z mojego tu i teraz nie pozwala mi sie szczerze
    zachwycić ;))) ani nawet (w przypadku sufiana i anthonyego i innych) z
    jakimkolwiek sladem zainteresowania spojrzeć. Choć Lenny Krawitz kopiowal na
    swojej najlepszej płycie "mama said" brzmienia z lat 70 i choć wiedziałem że to
    robi podobało mi się ;))) jak diabli i gdyby nie nagrał potem kilku ostatnich
    płyt byłby moim idolem. a tak nie jest. ale sienie obrażam na niego tylko
    dziękuję że pomógł mi kurcze w rozwoju muzycznym patrzeć nie tylko na to co kto
    robi i jak ale dlaczego i co z tego dlaczego wynika. z niektórego "dlaczego"
    wychodzi bardzo nieciekawa postac a więc i bardzi ch. płyty. hej.

    pamiętajmy że nasz łeb obił już sie o mury wszelakiej muzyki i uodpornił na
    kopiowanie, nawiązywanie czy inne rzeczy które są czytelne tylko dla
    przejaranych na wskroś muzą uszu. niektózy są w swoich fascynacach własnie
    teraz i może włąsnie dzięki brzmieni0om sufiana będą w stanie odczytać muzę z
    lat poprzednich.
    tak miedzy nami to te sufiany jak dla mnie to pizdule są. którzy sie po prsotu
    boją. chowaja sie w określonych ciepłych flanelskich ogranych i co najgorsze na
    wskroś scharakteryzownych brzmieniach i ckliwą liryką wciskają sie pod staniki.
    kiedyś trzeba pamietac tych brzmień nie było grały je ""forpoczty", freaki
    różnego rodzaju dla których schemat był potęznym wyzwaniem by go połamać i
    pokazać wyższosc geniujszu ludzkiego, dziś stało sięto bezpieczną półką dla
    nieudaczników. ale to tylko racja w pewnej części.No bo ja kurcze wolę kogoś
    kto siedzi ze świecącymi oczami i dłubiąc przy muzie zapomina o całym świecie,
    zapomina czy ma szerokie nogawki czy ma indyjską opaskeczy nie tylko w wirze
    muzy taplając sie bryzga po fajości dzwiękami jak złoto. i czesto sie dzieją
    różne rzeczy niewiaomo skąd i to jest w muzie bardzo fajne ;)))
    to jak łazenie po nowej łące.
  • neandertalski 18.01.06, 11:38
    dokladnie tak :)
    no i mnie właśnie najbardziej doluje to, ze kiedyś te ballady włochatych
    gitarzystów to była prawdziwa rewolucja kulturowa, cywilizacyjna, bo ja wiem
    jaka? Cos co u nas próbowano pewnie swego czasu sobie rekompensować
    gitarzystami wędrującymi w swetrach po naszych górach polskich w towarzystwie
    uswetrzonych dziewczat w spodnicach antykoncepcyjnych, które to wędrowanie dało
    poczatek calemu nurtowi piosenki za przeproszeniem turystycznej, ot nasze
    polskie dziwadło w którym "blowing in the wind" zaspiewali się czlonkowie
    zwiazku harcerstwa polskiego jako znaną pieśnią "odpowie ci wiatr".
    I dziś te ballady mam wrazenie, ze właśne są amerykanskim odpowiednikiem
    naszych balladzistów na szlaku, "szlak" by ich trafił ;-)
  • pszemcio1 18.01.06, 13:39
    obly napisał:

    > ;) tak to jeden z tych aspektów które widać włąśnie z pozycji faceta który ma
    > swoje lata

    a ile wy macie lat żeście tacy światli???

    > pamiętajmy że nasz łeb obił już sie o mury wszelakiej muzyki i uodpornił na
    > kopiowanie, nawiązywanie czy inne rzeczy które są czytelne tylko dla
    > przejaranych na wskroś muzą uszu. niektózy są w swoich fascynacach własnie
    > teraz i może włąsnie dzięki brzmieni0om sufiana będą w stanie odczytać muzę z
    > lat poprzednich

    powtorze pytanie o wiek może bo pycha przemawia o ciebie w tej chwili. nie
    traktuj nas jak siusiumajtków co pierwszym lepszym grajkiem sie zachwycają


    > tak miedzy nami to te sufiany jak dla mnie to pizdule są. którzy sie po
    prsotu
    > boją. chowaja sie w określonych ciepłych flanelskich ogranych i co najgorsze
    na
    >
    > wskroś scharakteryzownych brzmieniach i ckliwą liryką wciskają sie pod
    staniki.

    dziwna manię u ciebie dostrzegam, ciągle piszesz że ci faceci za mało lasek
    przelecieli, że to pizdeczki itd....wiesz zaczyna to wyglądać tak jakbys ty
    miał jakiś problem. nieważne
  • mmakowski 18.01.06, 13:51
    pszemcio1 napisał:

    > dziwna manię u ciebie dostrzegam, ciągle piszesz że ci faceci za mało lasek
    > przelecieli, że to pizdeczki itd....wiesz zaczyna to wyglądać tak jakbys ty
    > miał jakiś problem. nieważne

    Ja sie co do meritum nie wypowiem, bo artystow, o ktorych tu mowa, w zyciu nie
    slyszalem, ale charakterystyka przedstawiona przez Neandertalskiego i Oblego
    bardzo mi sie podoba.
    A rzucanie sie nie sluzy poprawie wizerunku idoli.
  • pszemcio1 18.01.06, 14:23
    mmakowski napisał:
    > Ja sie co do meritum nie wypowiem, bo artystow, o ktorych tu mowa, w zyciu nie
    > slyszalem, ale charakterystyka przedstawiona przez Neandertalskiego i Oblego
    > bardzo mi sie podoba.
    > A rzucanie sie nie sluzy poprawie wizerunku idoli.

    daleki jestem od rzucania się. ot obserwacja. argument że gośc tak gra bo miał
    za mało lasek jest moim zdanie średnio rozsądny a i zabawny nie bardzo


  • obly 18.01.06, 14:20
    nie chodzi o pychę przemo, jej mam najmniej tak mi sie wydaje przynajmniej.
    chodzi o pewien proces kurcze blade który naturalnie zachodzi w każdym ludziu i
    tela. i to niezależnie od ilosci słuchanej muzy. po prsotu słoikiem przestaje
    sie trząść i fusy opadająna dno. i to ani dobrze ani zle. To tak jak z jaraniem
    fajków. ja lubiłem jarać fajki, ba nawet nadal lubię ale nie jaram bo to bez
    sensu. ale nie żałuję nic a nic. i nikomu nie zabraniam i nie wykopuje fajka z
    łapki. Tak mam też z niektórymi wykonawcami nowego pokolenia, szczególnie
    starszych kolesi którzy wtedy byli za młodzi by grać co czuli a teraz są w tych
    brzmieniach uwiązani bo inaczej ich po prsotu nie ma. Wiednie czy bezwiednie -
    nie ma znaczenia. motywacja grania tejże samej muzy jest tak zgoła inna że
    pomimo samych podobieństw nie sposób sie w tym rozkochać.

    Co do drugiej części dotyczącej opinii o S.S. po prsotu tak uważam no i tela. i
    pewnie jeszcze 4-5 lat temu bym tak nie uważał ale teraz widze żę majataki ciut
    pokręcony pogląd na zycie taki nie mój. co utrudnia odbiór. Stoje sobie z
    bokowca i po prostu nie jest w stanie wprowadzić mnie w swój świat. No i Ciebie
    akurat nie dotyczy wiec twoje uniesienie się jest nie na miejscu, mój błąd że
    za często wyrażam swoje opinie ktore nie są w suie nikomu potrzebne.

    Wyobraż sobie kapelę dziś która gra Metallicę z "Ride the Lighting" tyle że
    ciut bardziej szybko, sprawniej, są ciut starsi niż Mettalika wtedy, ale maja
    te samy fryzury i dzinsowe kurteczki i naprawdę kochają grać wczesną Mettalicę.
    No pewnie byś sie nawet nie obejrzał. i to chyba chce powiedzieć neand.

    natomiast wyjaśniajac cos co sie nie da chyba wyjasnić: Chodzi mi o pewien
    proces, chodzi o to by sie nie przyzwyczajać do własnego wizerunku którego się
    samemu wczesniej grubym flamastrem okresliło. To się tyczy też Marlin Manson,
    Lenny Kravitza, czy innych i podobnie odbieram S.S. człowiek wyczula sie na
    takie rzeczy. czasem moze nie potrzebnie.
    Co do mojej osoby nie bardzo wiedze sens się tu wypowiadać ;)))
  • pszemcio1 18.01.06, 14:37
    obly napisał:
    > Wyobraż sobie kapelę dziś która gra Metallicę z "Ride the Lighting" tyle że
    > ciut bardziej szybko, sprawniej, są ciut starsi niż Mettalika wtedy, ale maja
    > te samy fryzury i dzinsowe kurteczki i naprawdę kochają grać wczesną
    Mettalicę.
    >
    > No pewnie byś sie nawet nie obejrzał. i to chyba chce powiedzieć neand.
    >

    ale to nie jest tak że ja nie znam klasyki, bardów lat 60tych i 70tych, ale
    Bonnie nie jest żadna kalką (może na upartego kontynuatorem), a jeśli się myle
    to wskaż czyją.

    > Co do mojej osoby nie bardzo wiedze sens się tu wypowiadać ;)))

    nie za bradzo chciałem sie odnosic do ciebie bo tak na prawdę nic o sobie nie
    wiemy, to raczej był taki argument jak twój o bonnim (w sensie tych panienek),
    czyli niezbyt mądry więc mysle ze nie wziąłeś tego do siebie
  • mechanikk 18.01.06, 10:44
    Porównanie na tym polu White Stripes, Sufjana, Billego i Antonyego, chyba
    trochę nietrafione jest. Poza tym - niech pan Neandertalski mi wskaże, gdzie u
    Sufjana widać tak kłujace w oczy starania o uzyskanie brzmienia, które dawnej
    wynikałoby z niedoskonałości sprzętu? Po drugie, zdaje się, że rozmawialiśmy tu
    także o nowej płycie Bonniego z Tortoise, której juz wcale pod ten nurt,
    którego istnienie Pan powołujesz do życia, nie da się podczepić. A nurt ten,
    nurt "pseudohippisów" nie istnieje! Bonnie 'Prince' Billy ani trochę nie
    nawiązuje do "przełomów lat 60/70tych" (w sposób, w jaki zwykle jest to
    rozumiane). Niespecjalnie jestem w tym biegły, ale muzyka country (nie bójmy
    się tego słowa), ma troche inne miejsce w tradycji amerykańskiej piosenki, niż
    muzyka wynikająca z istnienia kultury hippisowskiej. Sufjan Stevens - nie wiem
    o co chodzi (??) - tu raczej kłania się Stereolab, Elliott Smith (czy on był
    hippisem?), minimaliści - Reich (o czym było już dużo), Glass. Co do White
    Stripes - tu znów Pan nie trafił. Siła "Elephanta" nie polega na jakiejś
    szczerości (czy zawsze wymagamy jej od artystów? i na czym polega szczerość
    atrysty? czy Marcel Duchamp wystawiając "Fontannę" nie był "szczery", i dlatego
    mamy go nie cenić? - temat na pseudofilozofię chyba). Jack White *z
    premedytacją* wszedł do jakiegos strasznego analogowego studia i jedno mu się w
    nim udało: obnażyć nędzę dzisiejszej muzyki, gdy nagrywać może każde
    beztalencie, zasiadające do komputera z jakimś pro-toolsem. Mam wrażenie, że
    Neandertalski, w świetle tego co napisał, wyżej ceniłby Linkin Park, niż
    wymienionych i pogardzanych przez niego artystów.

    I tak dalej, i tak dalej. Aha - zapomniał Pan o Devendrze Banharcie - ten jest
    dopiero pseudohippis ;) No i jeszcze o "Superwolfie" mi się przypomniało - tam
    jest wiele takich momentów, że gra tylko gitara i panowie śpiewają. Do tego
    były takie same warunki 40 lat temu i takie same są teraz. Do tego nawet studia
    nie potrzeba.

    Pozdrawiam. Nie wiem czy jasno sie wyraziłem, ale gorączkę mam.
  • neandertalski 18.01.06, 11:29
    Pan Neandertalski już wskazywał gdzie podobienstwo Sufjana odnalzł z niejakim
    Sajmonem Garfunkelem, więc powtarzać się nie chce, watek był, ze tak powiem od -
    rębny.
    Pan Neandertalski też wykazać chciał jedynie na jego zezowate ucho pokrewne
    jęki Sufjana, Antonyego i Billego jako trzech kastratów nowej fali zapodawanej
    w "liście Przekroju".
    Jesli zaś chodzi o white stripes to mowi głównie o ich ostatniej płycie, na
    której to zresztą jego zdaniem plagiatuja się z B.B.Princem, sugeruje porównać
    dwa utwory:
    my home is the sea BBP
    i
    forever for her (is over for me) WS
    Nie zna Pan Neandertalski niestety nijakiego Devendra Banharta więc nie wyrazi
    swojej opinii co do jego udzialu w spisku.
    Co do rocka i kantry jako osobnego wobec hippisów to co w takim razie
    powiedzieć o taki Neilu Youngu i całej masie tzw folkowców, ktorzy wstrętnie
    kantry produkowali ale, zeby nie razić wulgaryzmem niestosownym za jaki słowo
    kantry jest uważane określani folkowcami byli właśnie, jak choćby Bobo Dylan na
    ten przykład.
    Co do gitary solo to niejaki Fred Frith też zasiadał sam z gitarą do nagrywania
    płyty i wychodzily mu z tego różne rzeczy ale nie koniecznie pierduty sprzed 40
    lat, człowiek i gitara to tysiące mozliwości i dróg do pójścia.
    Pozdrawiam serdecznie i życze zdrowia, paskudna pora na chorowanie...
  • obly 18.01.06, 11:42
    pan neardentalski chyba nam tu nie wymiera co?
    nie znam devendry B. i mysle ze czas rozstrzygnąć sprawę tego pana i postawić
    go pod Sąd SF.
    potrzebny:
    oskarżyciel
    obrońca
    i sędzia
    oraz rada przysięgłych

    co do kantry to mam niejakie wątpliwości duże
    Primus ponoć też kantry - jesli to jest kantry to normalnie padam na sedes
    głową i wyrzygujęsłowa me poprzednie antykantry
    Neil Young - prosze posłuchać muzykę do filmu Truposz, jeśli to jest kantry to
    ja jestem fanem kantry i zjem swoje skarpetki w ramach lub i bez ram ku
    zadośćuczynieniu

    natomiast mam wrażenie że "czyste" kantry to jest disco polo w wersjii american
    dream i myslę żę jesli coś się odnosi do kantry (no ale jak można się odnosic
    do kantry? chodzić w kowbojkach?)
    myslę że cała okołoprzynaleznosć kantrowa jest naciągana pod różnorakie tezy na
    potrzeby samych adwersarzy.
    Dylan z kantry ma tyle wspólnego co z Billy the Kidem, tzn kojarzy się bo
    gitara i spiew.
    uważam że tutaj należy nam sieranking tytułów piosenek kantry:

    Tytuły, podobno autentyczne, arcydzieł muzyki country-western:

    I Been Roped And Thrown By Jesus In The Holy Ghost Corral
    (Jezus mnie związał i wrzucił do zagrody ducha Świętego)

    I'm Just A Bug On The Windshield Of Life
    (Jestem tylko muchą na przedniej szybie życia)

    I'm So Miserable Without You, It's Like Having You Here
    (Bez Ciebie jestem taki nieszczęśliwy, prawie jakbyś tu była)

    My Wife Ran Off With My Best Friend, And I Sure Do Miss Him
    (Żona uciekła z najlepszym kumplem i strasznie mi go brakuje)

    You Were Only A Splinter As I Slid Down The Bannister Of Life
    (Byłaś tylko drzazgą kiedy zjeżdżałem po poręczy życia)

    You're The Reason Our Kids Are So Ugly
    (Przez Ciebie nasze dzieci są tak brzydkie)

    Thank God And Greyhound She's Gone
    (Dzięki Ci Boże i PKS'owi, już pojechała)

    I'll Marry You Tomorrow But Let's Honeymoon Tonite
    (Ożenię się z Tobą jutro, ale miesiąc miodowy zacznijmy dziś)

    I Would Have Wrote You A Letter, But I Couldn't Spell Yuck!
    (Napisałbym Ci list ale nie chcę walnąć byka w "fuj !")

    I Keep Forgettin' I Forgot About You
    (Zapominam, że o Tobie zapomniałem)

    I Don't Know Whether To Kill Myself Or Go Bowling
    (Nie wiem czy się zabić czy iść na kręgle)

    I Can't Get Over You, So Why Don't You Get Under Me?
    (hehehe)

    I Changed Her Oil, She Changed My Life
    (Zmieniłem jej olej, a ona zmieniła me życie)

    If the phone don't ring, you'll know it's me
    (Jak telefon nie zadzwoni - bedziesz wiedziala, ze to ja)

    She got the ring and I got the finger
    (Ona ma pierścionek, a ja mam palec

    Mama get a hammer (there's a fly on Papa's head)
    - Matka przynieś młotek (na głowie taty jest mucha)

    If I had shot you when I wanted to, I'd be out by now
    (Gdybym Cię kropnął wtedy, kiedy chciałem, już bym wyszedł)

    I just bought a car from a guy that stole my girl, but the car don't
    run so I figure we got an even deal
    (Kupiłem auto od gościa który mi odbił kobietę, samochód nie działa więc chyba
    jesteśmy kwita)

    Drop Kick Me, Jesus, Through The Goalposts Of Life
    (Kopnij mnie z woleja, Jezu, w bramkę życia)"






  • obly 18.01.06, 11:55
    Refleksja taka moja: mysle że wszystkiemu są winne westerny


    The Best of the Worst Country-Western Song Titles
    (Yes, these are REAL.)
    1) Drop Kick Me, Jesus, Through The Goalposts Of Life
    2) Get Your Biscuits In The Oven And Your Buns In The Bed
    3) Get Your Tongue Outta My Mouth 'Cause I'm Kissing You Goodbye
    4) Her Teeth Were Stained, But Her Heart Was Pure
    5) How Can I Miss You If You Won't Go Away?
    6) How Can You Believe Me When I Say I Love You When You Know I've Been A Liar
    All My Life?
    7) I Been Roped And Thrown By Jesus In The Holy Ghost Corral
    8) I Changed Her Oil, She Changed My Life
    9) I Don't Know Whether To Kill Myself Or Go Bowling
    10) I Fell In A Pile Of You And Got Love All Over Me
    11) I Flushed You From The Toilets Of My Heart.
    12) I Keep Forgettin' I Forgot About You
    13) I Wanna Whip Your Cow
    14) I Would Have Wrote You A Letter, But I Couldn't Spell Yuck!
    15) I Wouldn't Take Her To A Dawg Fight, Cause I'm Afraid She'd Win
    16) I'd Rather Have A Bottle In Front Of Me Than A Frontal Lobotomy
    17) I'm Just A Bug On The Windshield Of Life
    18) I'm The Only Hell Mama Ever Raised
    19) I've Been Flushed From The Bathroom Of Your Heart
    20) I've Got The Hungries For Your Love And I'm Waiting In Your Welfare Line
    21) If I Can't Be Number One In Your Life, Then Number Two On You
    22) If Love Were Oil, I'd Be A Quart Low
    23) If My Nose Were Full of Nickels, I'd Blow It All On You
    24) If You Don't Leave Me Alone, I'll Go And Find Someone Else Who Will
    25) If You Leave Me, Can I Come Too?
    26) Mama Get The Hammer (There's A Fly On Papa's Head)
    27) My Every Day Silver Is Plastic
    28) My Head Hurts, My Feet Stink, And I Don't Love Jesus
    29) My John Deere Was Breaking Your Field, While Your Dear John Was Breaking My
    Heart
    30) My Wife Ran Off With My Best Friend, And I Sure Do Miss Him
    31) Oh, I've Got Hair Oil On My Ears And My Glasses Are Slipping Down, But Baby
    I Can See Through You
    32) Pardon Me, I've Got Someone To Kill
    33) She Got The Gold Mine And I Got The Shaft
    34) She Got The Ring And I Got The Finger
    35) She Made Toothpicks Out Of The Timber Of My Heart
    36) She Won't Get Under Me, Til I Get Over You
    37) She's Got Freckles On Her, But She's Pretty
    38) She's Thinking Single, I'm Drinking Double
    39) Thank God And Greyhound She's Gone
    40) They May Put Me In Prison, But They Can't Stop My Face From Breakin' Out
    41) Velcro Arms, Teflon Heart
    42) When You Leave Walk Out Backwards, So I'll Think You're Walking In
    43) You Can't Have Your Kate And Edith Too
    44) You Can't Roller Skate In A Buffalo Herd
    45) You Done Tore Out My Heart And Stomped That Sucker Flat
    46) You Were Only A Splinter As I Slid Down The Bannister Of Life
    47) You're The Reason Our Kids Are So Ugly

  • neandertalski 18.01.06, 12:09
    dzięki nie znałem tej listy :-))))
    z kolei jeśli chodzi o samo kantry, to w sumie nie wiem jak to jest, czy
    przypadkiem, my w tym naszym przekonaniu o tym, ze to ichne diskopolo, czy jak
    kto woli ihre deutsche hit parade, trochę nie spłycamy nurtu potężnej rzeki Rio
    Bravo ;)
    Gitara Neila Younga w dead menie to wg mnie najprawdziwsze country, tak jak i
    sam film to najprawdziwszy western ;)
    Jesli chodzi o Devendra B. to moge być oskarżycielem posilkowym jakby co,
    zapuszczam dziś maszynę losującą i niczym minister Zero the Hero poszukam
    dowodow na współpracę, ale zebranie materialu dowodowego bedzie musiało chwile
    potrwać abyśmy go po uczciwym i rzetelnym procesie z czystym sumieniem skazali
    na stos, najlepiej w jakies samo południe ;-)
    houk!*

    * a propo houk, wiecie ze podobno to pozdrowienie którym nie włada żadne plemię
    indiańskie? jak wiesc gminna niesie wymyslił je Karol May tak jak i cały język
    indian o którym nie miał zielonego pojęcia, bo życie swoje przepędzal często
    siedząc w pierdlu przedwojennego enerde, w którym to dokonał żywota w okolicy
    Drezna jak się nie mylę, będąc na wyprawie w Ameryce dopiero na stare lata i
    już po napisaniu swoich kluczowych westernów
  • obly 18.01.06, 12:19
    to było howgh!
    na zasadzie sląskiego: powiedziołech!
  • neandertalski 18.01.06, 12:25
    no dobra, przepraszam że źle napisałem ale w koncu kurde jak nawet indiańce
    same nie znaja jezyka indiańskiego to co dopiero istota tak niedoskonala jak
    ja... trudny musi byc jezyk, psia mać...
  • braineater 18.01.06, 12:40
    obly napisał:

    > to było howgh!
    > na zasadzie sląskiego: powiedziołech!

    <pedzioł żech!>

    powiedziołech to ino w filmach Kuca, co ło Śloncku mo takie pojyncie, jak Karol
    May ło indianerach.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • obly 18.01.06, 13:21
    ja tutaj mówię "GUSTLIKIEM"
  • neandertalski 18.01.06, 12:47
    a propo śląskiego, przypomniał mi się taki dowcip, jak to dwóch Slazaków idzie
    sobie w Berlinie i stają przed wystawą sklepu z garniturami i jeden mówi do
    drugiego:
    - wisz kupiłbychse Anzug ale nie wiem jak będzie po ichnemu

    a żeby było śmieszniej Najważniejsza Kobieta Mojego Życia opowiedziała kiedys
    ten dowcip niemcom po niemiecku i ni cholery nie mogli skumac o co w nim
    chodzi :-)
  • pszemcio1 18.01.06, 14:48
    neandertalski napisał:
    > Co do rocka i kantry jako osobnego wobec hippisów to co w takim razie
    > powiedzieć o taki Neilu Youngu i całej masie tzw folkowców, ktorzy wstrętnie
    > kantry produkowali ale, zeby nie razić wulgaryzmem niestosownym za jaki słowo
    > kantry jest uważane określani folkowcami byli właśnie, jak choćby Bobo Dylan
    na
    >
    > ten przykład.

    jakbys chociaż pobieżnie znał dyskografię Younga wiedziałbyś że jego
    najbardziej cenione albumy miały mało wspólnego z country, bardziej uważa się
    go za prekursora brudów, przesterów itd.. a nawet jak grał country to na prawdę
    większość była country tylko przez środki wyrazu ale jeśli chodzi o tematykę
    teksty, to dalekie to było od słodkiego kiczu i prawicowej wymowy countrymanów

    Dylan????????? rozumiem że chodzi ci o wczesnego Dylana!!! to że gość gra przy
    akompaniamencie gitary akustycznej nie kwalifikuje go jak countrowca!
    człowieku! jak sie mają jego protest songi do country, jak sie mają jego
    ociekające jadem teksty z time they are changin do słodkiego country??? tak,
    Dylan czerpie z folku ale nie mozna go kwalifikowac do tej szufladki o której
    piszesz!!! poza te piosenki tylko z rzadka mają melodyke dla kantry
    charakterystyczną
  • neandertalski 19.01.06, 09:47
    nie przepadam za opiniami typu: "uważa się"
    tak się akurat składa, ze cos tam Neila Younga słuchałem a nawet faceta bardzo
    lubię i szanuję, choć nie miałem nigdy odwagi siegnąć po płyty z jego udziałem
    które firmowane były nazwami takimi jak: Buffalo Springfield czy Crosby Stills
    Nash & Young.
    Nie wnikam w niuanse kulturowe i polityczne specyfiki amerykańskiego stylu
    życia, nie wiem czy ktokowiek w polsce mógłby zrozumiec niuanse mentalności
    amerykańskiej, tak samo jak nikt w ameryce nie zrozumie mentalności polskiej.
    Amerykańska muzyka w ameryce jest zupełnie czymś innym niż muzyka amerykańska w
    polsce i nie da sie tego przekaladac nijak wprost. Powiem więcej, wydaje mi
    się, ze mamy pewien komfort postrzegania muzyki amerykańskiej w oderwaniu od
    jej spolecznych realiów. W podobny sposób na przykład dzialało swego czasu
    polskie rege ktore dla czarnych rastafarianów musiało być nie lada
    niespodzianką myślę, ze czyms co by nas podobnie mogło zaskoczyć byłby zespół
    czarnoskórych muzyków w strojach krakowskich pochodzacy z madagaskaru.
    W każdym razie brzmienie kantry moim zdaniem lezy u podstaw jego całej
    twórczości i nie jest to wcale zarzut. NIe rozumiem cały czas dlaczego tam
    gdzie w czyimś brzmieniu kantry po prostu słychać trzeba mówić, ze to jest folk
    bo inaczej będzie się uchodzić za głupka?
  • pszemcio1 18.01.06, 13:34
    neandertalski napisał

    O to ich wystudiowane, trochę naiwne, trochę garażowe ale ujmujące
    > brzmienie. Dlatego, ze wyczuwam w tym fałsz. Ogólnie jakbym już gdzieś kiedyś
    > słyszał te wszystkie brzmienia, nie chcę wymienać konkretnych nazw bo pewnie
    > nie trafiłbym zbyt celnie ale ogolnie moim zdaniem wszyscy ci wymienieni
    > z "listy Przekroju", tworza muzyczne reenactors epoki hipisów i innych
    > przelomów lat 60/70tych. Takie jest moje zdanie

    twoja koncepcja muzyki mnie zadziwia. Bonnie gra na tradycyjnych instrumentach
    co nie znaczy że stylizuje. Cholera bez sensu rozumowanie. to co nie używamy
    już gitar bo to juz było, nie śpiewamy zmeczonym głosem bo to już było?...aleś
    wymyslił.

    Sufjan i garaż? Sufjan tworzy najbardziej wypieszczone w studiu kawałki jakie w
    życiu słyszałem. czy ty masz pojecie o kim piszesz?

    Antony? tu tez nie ma miejsca ani na brud , ani na garaż , ani niedbałość. O Co
    Chodzi pytam??????

    > starych brzmień dziś jest anachronizmem, bo przy dzisiejszych możliwościach
    > sprzętowych cofanie się muzycznie 30 czy 40 lat do tyłu to zwykła zbrodnia

    tworzenie niezłych utworów to nie jest kwestia przynalężności do jakiejś
    muzycznej epoki. o co chodzi pytam???

    ale ogolnie moim zdaniem wszyscy ci wymienieni
    > z "listy Przekroju", tworza muzyczne reenactors epoki hipisów i innych
    > przelomów lat 60/70tych. Takie jest moje zdanie

    nie . to nie jest twoje zdanie. to jest zdanie panów z przekroju. tylko że
    jeśli oni pisali o nawiązaniu do hipissów to chodziło o mentalność o pewnien
    stan świadomości, o reakcje na zagrożenie jakim jest okupacja Iraku (że niby
    analogia do Witnamu), a nie o brzmieniu. Do tej grupy zaliczyli tez np
    Cocoroise. posłuchaj może tych artystów bo widzę że nie bardzo jak na razie..
    Oco chodzi pytam???
  • neandertalski 18.01.06, 14:54
    posłuchaj przegiąłeś swoim końcowym stwierdzeniem.
    nie czytuję przekroju i zresztą z czytania gazet po to aby wiedzieć co mi wolno
    albo nie wolno myśleć tak ogólnie wyrosłem, powołuję sie na te liste bo była
    wrzucona na forum jako pierwsze podsumowanie roku.
    najpierw wciskałeś mi cos czego nie powiedziałem, teraz zarzucasz mi kłamstwo i
    niczym nieuzasadnione podszywanie sie pod czyjeś opinie.
    gdybym nie byl tak gruboskórnym prymitywem jakim jestem pewnie bym się obraził,
    ale ponieważ w głębi serca jestem dobrym czlowiekiem, po prostu wybaczam Ci.
    To nie Twoja wina, ze urodziłeś sie palantem.
  • mechanikk 18.01.06, 15:06
    A ja myślę, drogi Neandertalu, że chodzi o to, że zdanie Twoje i panów z
    Przekroju, po prostu jest takie samo, jeśli chodzi o zakorzenianie tzw.
    nurtu "new weird america" w tradycji lat 60. i 70., z tym, że Ty to traktujesz
    jako wadę, oni się zachwycają. Obie postawy są mi dalekie, bo jakbym się nie
    starał, to wspólnej szufladki dla artystów, będących przedmiotem tego "sporu",
    znaleźć nie mogę. Może znalazłaby się dla Antonyego, Devendry i CocoRosie, ale
    to chyba głównie dlatego, że z soba kolaborują. W ogóle to każdy z nich robi
    swoje. Umarli by ze śmiechu, widząc, jak my tu tańczymy o architekturze.
  • pszemcio1 18.01.06, 15:06
    neandertalski
    napisałale ponieważ w głębi serca jestem dobrym czlowiekiem, po prostu wybaczam
    Ci.
    > To nie Twoja wina, ze urodziłeś sie palantem

    tak to jest jak sie kończa argumenty. dzieki
  • cze67 18.01.06, 15:08
    neandertalski napisał:

    > To nie Twoja wina, ze urodziłeś sie palantem.

    Wydaje mi się, że to zdanie było tutaj kompletnie niepotrzebne.
  • pytajnick 18.01.06, 15:16
    neandertalski napisał:

    > posłuchaj przegiąłeś swoim końcowym stwierdzeniem.

    Z mojej strony: posłuchaj przegiąłeś swoim końcowym stwierdzeniem.
  • kubasa 18.01.06, 15:21
    pytajnick napisał:

    > neandertalski napisał:
    >
    > > posłuchaj przegiąłeś swoim końcowym stwierdzeniem.
    >
    > Z mojej strony: posłuchaj przegiąłeś swoim końcowym stwierdzeniem.

    Tak! Powiesić Neandertalskiego! Ukamieniować! Finish Him!

    Wyluzujcie, fajna jatka przecie, mogliby się napierdalać i zarzucić film na
    yousendit.
    --
    "And <<Smile>> is clichéd in that perfect pop music way; the way in which
    kissing on a beach in the summer rain sounds like the perfect way to find true
    love in this world full of opportunities and possibilities."

    Matt Weir
  • cze67 18.01.06, 15:25
    Szczerze mówiąc wolałbym, żebyśmy się jednak nie obrzucali. Gorącej dyskusji:
    tak, wyzwiskom: nie.
  • braineater 18.01.06, 15:27
    łe
    a zapowiadała się rzeź na miarę Forum Muzyka:)

    Gwoli ścisłości chiałbym przypomniec, że watek ten dotyczy zespołu Baikonour
    płyty From Lonely Hearts of the Cosmos:)

    A New Weirdy, ze szczególnym uwzglednieniem sióstr CoCo i Devendry, to robią
    recykling tak wielu tradycji hamerykanskiego i nie ino grania, ze praktycznie
    kazda opinia w tym temacie da sie obronić - łącznie z tym, że Anthony od czasów
    epoki Weimarskiej czaił sie po zatęchłych kabaretowych piwnicach Berlina, by z
    nagła teraz wyhynąć i cofnąc muzykę o 80 lat:P


    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • obly 18.01.06, 15:37
    sporu nie widzę tak naprawdę ;)))
    ech wy....
  • pytajnick 18.01.06, 15:41
    Dla mnie CocoRosie, Antony (choć zaczyna w prasie i w sieci dominować doktryna
    pisania przez "h") i Banhart mają przede wszystkim to ze sobą wspólne, że... to
    oni najbardziej przyczynili się do rozjaśnienia mojego muzycznego 2005 roku -
    odpowiednio miejsca 1, 2 i 5 o ile pamiętam.

    Ale chwilowo nawet rozumiem spór, czy mają coś wspólnego ze sobą, czy też nie,
    bo kilka dni temu zakuwałem aksjomaty teorii orientacji kulturowej, z których
    piąty poznawczy rozprawia się z różnicami między postrzeganiem i
    kategoryzowaniem asocjacyjnym i abstrakcyjnym. Ja powyżej wykazałem się niezbyt
    ambitnie czysta postacią typu pierwszego..
  • pszemcio1 18.01.06, 15:35
    kubasa napisał:
    Wyluzujcie, fajna jatka przecie, mogliby się napierdalać i zarzucić film na
    > yousendit

    nie drwić! wiecie jak taka wymiana zdań człowieka wykańcza"!
  • pszemcio1 18.01.06, 15:20
    neandertalski napisał:

    > najpierw wciskałeś mi cos czego nie powiedziałem,

    nic Ci nie wciskałem , nie histeryzuj. Sam powiedziałes że użyłeś skrótu
    myślowegi i stąd moja pomyłka, dobrze o tym wiesz

    teraz zarzucasz mi kłamstwo i
    >
    > niczym nieuzasadnione podszywanie sie pod czyjeś opinie.
    >
    jjjeeeeeezu co za histeria. przeciez ja ci nic nie zarzucam! wyluzuj. tyle
    razy przytaczasz bezsensownie ten przekrój że po prostu odniosłem sie do tego
    bezrefleksyjnego wrzucania do jednego worka artystów tak diametralnie różnych
    jak sufjan , Antony i Bonnie

    mysle ze po prostu nie chce ci sie dalej rozmawiać...
  • neandertalski 19.01.06, 08:11
    nie uciekam bo brak mi argumentów, jeżeli już to uciekam bo brak mi czasu.
    Piszę sobie tu zazwyczaj siedząc w robocie, którą przeważnie kończę regularnie
    o 15tej, stąd znikam przed tą godzina bo inaczej moja kareta zamienia się w
    dynię a zaprzeg rumaków w szczury. Pewnie przez to też zareagowałem
    niepotrzebnie nerwowo i napisałem, co napisałem nie z histerii ale z wkurwienia
    i braku czasu na rozwinięcie swoich blyskawicznych przemyśleń, w ktorych
    okreslenie które zdecydowałem się Ci posłać było i tak najmniej obelzywe z
    tych, które mi szybko zaczęły przeskakiwać przed oczami.
    Przepraszam, oczywiście przegiąłem i oczywiście bylo to niepotrzebne.
    Co do meritum, czyli wracając do naszej napierdalanki w oparciu o występy
    trzech kastratów - pozwól, ze chwile się zastanowię nad taktyką zanim wytoczę
    swoje grube berty i zmiazdżą Twoja naiwną argumentację ;)
    pozdrawiam serdecznie
    :-)
  • neandertalski 19.01.06, 09:28
    > twoja koncepcja muzyki mnie zadziwia. Bonnie gra na tradycyjnych
    instrumentach co nie znaczy że stylizuje. Cholera bez sensu rozumowanie. to co
    nie używamy już gitar bo to juz było, nie śpiewamy zmeczonym głosem bo to już
    było?...aleś wymyslił.
    > Sufjan i garaż? Sufjan tworzy najbardziej wypieszczone w studiu kawałki jakie
    w życiu słyszałem. czy ty masz pojecie o kim piszesz?
    > Antony? tu tez nie ma miejsca ani na brud , ani na garaż , ani niedbałość.
    > tworzenie niezłych utworów to nie jest kwestia przynalężności do jakiejś
    > muzycznej epoki. o co chodzi pytam???

    nie obraź sie ale jesli użyłes sformuowania wypieszczony, to mnie sie w
    odniesieniu do Sufjana kojarzy tylko i wylącznie z wypieszczeniem wlasnego
    organu zewnetrznego, dla mnie jego muzyka to masturbacja i jakos nie potrafię z
    jego dopieszczania się czerpac satysfakcji.
    Nie powiedziałem, ze archeologia dźwiękowa która prowadzi do odgrzebywania
    klimatów sprzed 40 lat to tylko syf, brud i smary w garażu taty. Sufjan i
    owszem dopieszcza swoje brzmienie ale po to aby uzyskać ten efekt ktory inni
    kiedys mieli na tacy bez całego studyjnego wsparcia jakie dziś się ma do
    dyspozycji.
    Taki jest mój odbiór i nic na to nie poradzę, tak go słyszę, nawet jeżeli
    gdzies tam się wspiera inspiracjami minimalistów to jest to dla mnie tylko
    fototapeta dźwiękowa rozpostarta w tle, sam zreszta nie wiem po co? Z przodu
    jednak mam widzenie Sufjana jako po prostu chłopaczka który sobie piosenki chce
    podspiewywać i być do podobnym do sajmona i garfunkela.
    Tak jest moim zdaniem np. w utworach:
    01 concerning the ufo sighting near highland
    04 john wayne gacy, jr (dla mnie brzmi wręcz jak "The Boxer" S&G)
    07 decatur
    10 casimir pulaski day
    15 the predatory wasp of the palisades is out to get us!
    Antonyego postrzegam podobnie, choć trochę inaczej, tak jak ktoś podał
    zagrzebuje się jeszcze glębiej, przy czym mnie jednak bardziej skojarzył się z
    plytą Briana Ferry as time goes by, niż z bezposrednią podróżą do Berlina z
    epoki błękitnych aniołów.
    Samo dopieszczanie nie robi na mnie wrazenia po prostu. Przy czym nie mówie, ze
    Antony i reszta nagrali zle płyty, okropne, pluję na nie i smarkam i uwazam, ze
    powinny spłonać w krematorium. Po prostu uwazam, ze nie sa niczym specjalnym i
    może troche drazni mnie robienie z tych wykonawców wielkiego odkrycia
    muzycznego. Martwi mnie też to trochę bo jeśli to są te najwazniejsze płyty
    minionego roku to znaczy że dla muzyki ubiegly rok był rokiem straconym. Tylko
    tyle.
    Wolno sie Tobie zachwycać ich plytami, tak samo jak mi nie koniecznie.
    I przepraszam autora wątku za te moje ciągłe ględzenie, w plytę baikonoura już
    zdażyłem sie zaopatrzyc podjarany rekomendacją ale ciągle nie mam kiedy sie nia
    podelektowac bo ostatnie dni zmarnowałem na ponownym odsłuchiwaniu BBP i
    Sufjana i potwierdziły się moje przypuszczenia, że to niestety czas stracony.
  • nemrrod 17.01.06, 14:46
    neandertalski napisał:

    > Jeśli zaś chodzi o Tortoise to dla nich ta płyta to już jest emerytura, własny
    > koncept szybko im sie wypalił, zaczynaja więc podgrywac innym jako słynne
    > Tortoise, co w praktyce jest już tylko odcinaniem kuponów od własnego ogon

    Następny... A co to za "koncept" mają Tortoise? Bo moim zdaniem każda ich płyta
    jest inna. Poza tym, członkowie Tortoise to przede wszystkim świetni muzycy (w
    sensie instrumentaliści) i tutaj po prostu grają jak klasyczny rockowy skład, a
    nie jako "słynne Tortoise".
  • neandertalski 18.01.06, 08:50
    konceptu to oni już nie mają wg mnie ale mieli, coś jak miałes chamie złoty róg
    ostał ci się jeno sznur.
    takie kapele jak tortoise, jak godspeed you black emperor mialy koncept, nie
    potrafie tego zdefiniować co to było, jakiś neo-kraut-rock to moim zdaniem
    kulawe określenie, w kazdym razie mieli to coś. No wiesz jak u Sidneja
    Polaka "coś jest a poźniej tego nie ma" ;-) Nie wiem co mogło z tego wyjść ale
    wyszlo nic, już wiem, ze i Tobie ostatnia płyta Tortoise się nie podobała. Wg
    mnie pobładzili w tym co robili i zrobili największy bląd idąc w eklektyzm,
    trochę tego, troche smego, trochę po staremu, troche na dżezowo, trochę jeszcze
    inaczej, no i niestety trochę nie wyszło. W dodatku zacząłem grzebać w slsku i
    posypały się duety z the ex, z B.B.Princem, z Danielem Lanois, dla mnie to zły
    znak, oczywiście nie taki zly jak np wydawanie płyty typu "greates s-hits", ale
    jednak powoduje, ze notowania idą w dół, bo są obawy o powody.
    Ale przy okazji odkryłem na wlasny użytek coś czego sie nie spodziewałem,
    slucham sobie właśnie koncertu żółwi i Daniela Lanois i zaczynam powoli
    dochodzic do wniosku, że ambient powstal z ... kantry. Slowo daję jak słucham
    tego co robi Lanois z jego gitarą stalowego pedała to rozumiem skąd się wzięly
    te wszystkie przestrzenie na jego płytach które z Brianem Eno majstrowali.
    A propo Roger Eno to brat Briana Eno? Tak mi sięprzypomniało na margnesie, może
    ktoś wie?
    Pewnie musieliby sie tu wypowiedzieć archeolodzy i teolodzy muzyczni ale wg
    mnie kantry może sie okazać muzyką jeszcze bardziej niedocenaną niż myślałem,
    to może być cos jak Zydzi dla chrześcijan, czyli tzw starsi bracia w wierze ;)
    No i jestem troche na kolanach, myślałem, ze tylko metal jest naprawde
    rozwojową gałęzia rocka a tu mi wyszło, ze kantry bije wszystkich w łeb, bo
    jeśli kantry splodziło ambient, to...
    aż sie boję pomyśleć ;-)

  • braineater 18.01.06, 09:25
    tak troche na marginesie.
    Dawno temu Torty miały koncept na ciekawą, swieża muze z użyciem
    instrumentarium, które wszyscy powoli skazywali na wymarcie. I udowodnili, że
    czerpiąc głównie własnie z krautu i gitarowej psychodelki, łacząc to z niezłym
    talentem do rozbudowanych ale nie nudnych improwizacji, sa w stanie nagrac
    płytkę świeżą, energetyczną, nowoczesną i oryginalną. Tyle, że tego rozpedu
    starczyło im tak gdzieś na dwie (no przy bardzo ulgowym traktowaniu na trzy) a
    potem wyczerpała sie formuła i brakło pomysłu na coś nowego. Stąd pewno to
    miotanie się, szukanie ludzi pod których można sie podpiąć - i czasami jest
    rewelacyjnie, jak we wspomnianym splicie z The Ex, a czasami jest nudnawo, jak
    na regularnych płytach Tortów.
    Ale może im sie poprawi.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • pszemcio1 26.08.06, 16:47
    chciałem tylko napisać że właśnie trzeci raz odsłuchałem "standards" (druga
    płyta tortoise jaką poznałem) i jest to płyta zajebista z każdej strony


    ps. a swoją drogą zajebisty jest ten wątek, zacząłem go właśnie czytać od
    początku i nie mogłem się oderwać. ubaw po pachy. ech, byliśmy młodzi i tacy
    narwani;)
  • aimarek 26.08.06, 20:05
    Słuchaliście już? Ja na razie nie mam dostępu do całości, ale już czuję, że będę
    się ostro ekscytował tymi 3 płytkami zbierającymi różne bisajdy, remiksy,
    kawałki niepublikowane etc.
    W sumie już "Gamera" mnie zabiła. Kurde, że też nie znałem tego wcześniej.. A to
    przejesz spokojnie top 5 POPULARNYCH TORTOJSÓW :|

    --
    I natychmiast pozwoliła upaść swojej torebce, którą Denis pochwycił w locie.
    — Och! — zakrzyknęła. — Ależ pan ma nadzwyczajny refleks!
    — No — potwierdził Denis.
  • nemrrod 26.08.06, 20:31
    aimarek napisał:

    > kawałki niepublikowane etc.

    "Gwoli ścisłości" na "A Lazarus Taxon" jest tylko jeden niepublikowany kawałek -
    bardzo średni remiks "Cornpone Brunch". Całości też jeszcze nie słyszałem, nie
    spieszy mi się, bo i tak znam już większość kawałków :)
  • aimarek 26.08.06, 21:48
    nemrrod napisał:

    > "Gwoli ścisłości" na "A Lazarus Taxon" jest tylko jeden niepublikowany kawałek
    > -
    > bardzo średni remiks "Cornpone Brunch".

    No wiadomo. Miałem na myśli to, że nie były jeszcze publikowane na moim twardym
    dysku.. <palacz>

    --
    I natychmiast pozwoliła upaść swojej torebce, którą Denis pochwycił w locie.
    — Och! — zakrzyknęła. — Ależ pan ma nadzwyczajny refleks!
    — No — potwierdził Denis.
  • cze67 18.09.06, 11:21
    Czuję się tą recenzją bardzo zachęcony do zakupu w/w wydawnictwa.

    --
    The black cloud crossed my mind Blue mist round my soul
    Feel so suicidal Even hate my rock and roll
  • cze67 18.12.06, 09:53
    I chyba go sobie po świętach kupię (kurcze, a co z boxem Grechuty). Widziałem w
    sklepie, cena - osiem dych, czyli w granicach wytrzymałości za cztery krążki.
  • grimsrund 18.12.06, 13:01
    > cena - osiem dych,

    Niech se Cze jaj nie robi, tylko zerknie na priva :)
  • cze67 19.01.07, 12:24
    Yes, yes, jest! Wygląda to to identycznie jak poczwórny składak Stereolab
    (czyli pudełeczko z trzema CD i jednym DVD) i w najbliższych dniach będę
    słuchał na przemian z Grechutą.


    A grim niech na maila odpowie!
  • grimsrund 19.01.07, 12:28
    Grim nie ma prądu, jak niemal cały jego powiat, ale i tak spróbuje
    odpowiedzieć ;(

    Miłego odsłuchu! :)
  • neandertalski 23.01.07, 14:17
    ja właśnie posłuchuję w porywach...
    fajne, eh nigdy już nie będzie takiego tortois ;)
    fajne, fajne, w sumie sto lat ich nie słuchałem i teraz wrzuciłem płytkę
    pierwszą do odtwarzacza i zapomniałem o niej, po kilku dniach właczyłem
    odtwarzacz, ot tak, żeby coś grało i tak słucham, słucham, słucham i za cholerę
    nie mogę dojść co to tak gra ładnie, musiałem kieszeń wysunąć aby sprawdzić :)
    a propo czy Gamera ma cos wspólnego z gigantycznym/latającym/kosmicznym żółwiem
    z mega-potwornego filmu japońskiego, ktory u nas w kinach za moich młodych lat
    leciał pt. Superpotwór?


    --
    "Jeden z naukowców pokazał mi zdjęcie amerykańskiego boksera. Miał wszystkie
    cechy neandertalczyka. Tacy ludzie są wśród nas. To rasa człowieka, kiedyś może
    bardziej rozpowszechniona, ale wciąż istniejąca" Maciej Giertych
  • cze67 23.01.07, 14:24
    Po jednorazowym przesłuchaniu: pierwsza płyta 7/10, druga 9/10.
  • grimsrund 23.01.07, 14:50
    > a propo czy Gamera ma cos wspólnego z

    Zważywszy m.in. na fakt, iż utwór ten był m.in. bonusowym utworem na japońskiej
    edycji MILLIONS NOW LIVING..., powiedziałbym, że bardzo być może :)
  • cze67 19.10.07, 10:20
    Tak się złożyło, że dopiero teraz obejrzałem sobie DVD z tego
    wydawnictwa. No i w wyadniu koncertowym panowie żółwiowie są
    nie_do_zajebania, szczególnie dwóch perkusistów wykonuje tam
    naprawdę niezły kawał konstruktywnej, połanamej orki, że o basistach
    (bo też chyba dwóch, o ile moje piękne oczy się nie mylą) nie
    wspomnę. Wielka sprawa. Ktoś widział ten zespół NA REALU?

    --
    Eastside L.A./Cypress Hill all day
    Spark the lah/We live this shit
  • cisnowiec 20.10.07, 21:06
    Owszem, w Poznaniu się pojawili, więc my za nimi, tyle że z Wrocławia. Było to
    ładnych parę lat temu, po wydaniu TNT. Nie było słychać tak dobrze jak mogłoby,
    ale i tak koncert z tych niezapomnianych. Energia, energia, energia.
    Byli jeszcze w Polandzie po tym czasie, ale już bez mojego udziału :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka