Dodaj do ulubionych

Burn Baby Burn, czyli składanki - trzecie wydanie

20.02.06, 20:50
Proponuję się wpisywać na listę. A potem niech Matka Założycielka podzieli.

1. Janek0
--
Where does an animal sleep when the ground is wet ?
Obserwuj wątek
    • grimsrund I Bet You Look Dead On The Dancefloor 22.02.06, 00:51
      No, to komu, komu? Bo już gotowe... Przynajmniej nikt mi nie powie, żem
      przykrawał pod konkretnego odbiorcę.

      No więc zaczyna się niewinnie, miło, koktajlowo, potem przetańczamy się przez
      world music, potem Amerykę Łacińską, szalone lata 70., potem robi się coraz
      chłodniej, potem ktoś morduje kogoś swoim tańcem, potem ktoś umiera w rytmie
      tańca, wreszcie ktoś pada na kolana przed Majestatem, ale to nic nie daje i w
      kodzie pojawia się Lucyfer, dźgający roztańczonego deliwenta w d*** swoimi
      widłami. A tam na dole nasz bohater już natańczy się za wszystkie czasy... :)
    • h8red ha! 03.03.06, 07:10
      Nagrałem. Teraz jeszcze odsłucham co za ścierwo nagrałem i na pocztę :>

      --
      Deus de vida longa aos meus inimigos
      Para que possam ver de pe minha vitoria
    • mechanikk ha ha! 04.03.06, 17:50
      Zrobione. Wyszło bardzo "klasycznie". Nie wiem, czy da się przy tym jakoś
      sensownie potańczyć, ale to nie mój problem, bo sam nie umiem ;P Trochę potupać
      da się.
        • mechanikk Re: ha ha! 04.03.06, 19:21
          > mam nadzieje ze do tańca podchodzimy z dystansem bo ja przy bardzo róznych
          > dźwiękach mogę tańczyć

          Też mam duży dystans do tańca, z tym, że polega on na całkowitej niezdolności,
          niezależnie od dźwieków ;)
          • ilhan Re: ha ha! 04.03.06, 23:05
            mechanikk napisał:

            > Też mam duży dystans do tańca, z tym, że polega on na całkowitej niezdolności,
            > niezależnie od dźwieków ;)

            Nie są ważne zdolności, a chęci.
            *powiedział wciąż rozprostowując kości po wczorajszej nocy*
        • ilhan Re: ha ha! 04.03.06, 22:56
          pszemcio1 napisał:

          > mam nadzieje ze do tańca podchodzimy z dystansem bo ja przy bardzo róznych
          > dźwiękach mogę tańczyć

          Moja składanka będzie najpierw wymagała od uczestników imprezy solidnego podkładu.
        • roar Re: Burn Baby Burn, czyli składanki - trzecie wyd 05.03.06, 13:53
          Ja tym razem wyślę "w terminie" (czyli jak piętnasty marca, to piętnasty marca), bo temat trudny a okoliczności też średnio sprzyjają. Natomiast zapowiada się na to, że skoro ma być tanecznie, to będzie tanecznie. Tanecznie tanecznie. To w ramach wątku "za co (tym razem) przepraszamy swojego swapowicza".

          --
          And the possibility that if I stopped using my voice I would notice
          Songs that all around me sing
    • libertine in the name(s) of dancing 05.03.06, 18:45

      1. zaczyna się od koncertowej wersji 'i can't dance' genesis. jeśli autor od
      razu wychodzi z takim oświadczeniem, to powinienem mieć pewne obawy co do
      dalszego ciągu... ciężko było by rozruszać tą płytą parkiety dyskotek ;)
      najbardziej taneczna piosenka znajduje się pod numerem 8, ale po kolei:

      2. utwór instrumentalny, kojarzy mi się z balem na dworze ludwika xiv na którym
      uczestnicy przbrani byli by w kostiumy zaprojektowane przez vivienne westwood -
      klasyczna kompozycja zagrana na gitarze elektrycznej, wdzięczne podrygiwanie i
      oddawanie sobie grzeczności jak na obrazach typu fetes galantes.

      3. trójka w brutalny sposób przerywa bal kostiumowy, dalej mamy do czynienia z
      wirtuozerią na gitarze elektrycznej, ale w dużo mocniejszym wydaniu - świetne na
      konkursy air guitar, oj tu jest pole do popisu dla miłośników udawania grania!

      4. tu przechodzimy w klimaty bardziej jazzowe, bee-bop czy coś w tym stylu. to
      może być z którejś późnej płyty milesa davisa, ale to tylko nieśmiały strzał

      5. dżezik, ale bardziej rockowy, podobne do poprzedniego

      6. zgrabnie zagrane na klasycznych gitarach, to któryś ze słynnych wirtuozów.

      7. bardziej tanecznie. 'saturday night' to pewnie tytuł. przyznam, że pstrykałem
      palcami słuchając tego, przy refrenie nawet przytupnąłem sobie. klimaty
      sprzyjające już tańczeniu

      8. szok. nagle pośród popisów gitarowych mistrzów pojawia się prawdziwy
      parkietowy hicior - kultowe wśród niektórych forumowiczów papa dance i 'nasz
      disnejland'.

      9. dla kontrastu uderzenie punkrockowe, kawałek bez rewelacji szczerze mówiąc,
      ale można posłuchać, a nawet pogować.

      10. tu już metalowo, piekielny wokal i superszybka perkusja, próbowałem czochrać
      dyńką, ale nie nadążałem... nie z mojej parafii zespół...

      11. też mocno, ale instrumentalnie, dream theater? tak mi się wydaje

      12. żart muzyczny, dużo okrzyków, jakieś dzieci śpiewają, charczenie, itp. przy
      tym melodia jak z cyrku szalonych clownów. to może być b52's albo coś takiego

      13. nirvana - where did you sleep last night? (unplugged)

      14. utwór instrumentalny, opowiadający, jak mi się wydaje, o wodzie kapiącej z
      dachu, takie skojarzenie mam, pewnie dlatego, że w tle słychać kapanie.

      15. na koniec angielskojęzyczna wersja 'pielgrzyma' niemena

      cóż, nie powiem, żeby to była wielce taneczna płyta... autor wydaje się być
      raczej z typu siadam przy stoliku/barze i dyskutuję przy piwie, a niech tańcują
      inni (nie jest to w żadnym wypadku zarzut!). najbardziej podoba mi się początek
      płyty (utwory 1-3) i zakończenie obcojęzyczną wersją 'pielgrzyma', którą
      pierwszy raz słyszałem.
      ok, no to proszę autora o spis utworów i ujawnienie się, przy okazji dzięki za
      płytę!
      --
      and to the man who would be king i would say only one thing...
      • tymbarski Re: in the name(s) of dancing 06.03.06, 12:02
        No więc to ja. Obawiam się, Mój Drogi, że nie włożyłeś płyty do komputera,
        tylko do normalnego odtwarzacza. Trochę szkoda, bo napracowałem się, aby nadać
        tym piosenkom własne tytuły:). Ok, po kolei:

        1. zaczyna się od koncertowej wersji 'i can't dance' genesis. jeśli autor od
        razu wychodzi z takim oświadczeniem, to powinienem mieć pewne obawy co do
        dalszego ciągu...

        A co? Autor mówi prawdę o sobie i tyle:). Nie miał natomiast zamiaru sugerować
        niczego na temat zawartości piosenek. Tytuł jaki nadałem tej piosence to SŁOWO
        O AUTORZE SKŁADANKI.


        2. utwór instrumentalny, kojarzy mi się z balem na dworze ludwika xiv na którym
        uczestnicy przbrani byli by w kostiumy zaprojektowane przez vivienne westwood -
        klasyczna kompozycja zagrana na gitarze elektrycznej, wdzięczne podrygiwanie i
        oddawanie sobie grzeczności jak na obrazach typu fetes galantes.

        Kompozycja jest li i jedynie robiona na klasyczną, bo skomponowana została w XX
        w. przez Yngwiego Malmsteena. Pan ten, uznawany przez niektórych za kretyna i
        pozera reprezentuje nurt tzw. neoclassical, a utwór nazywa się Fugue i pochodzi
        z koncertu na gitarę elektryczną zagranego wraz z praskimi filharmonikami.
        Nadany tytuł: COŚ Z KLASYKI: WALCZYK


        3. trójka w brutalny sposób przerywa bal kostiumowy, dalej mamy do czynienia z
        wirtuozerią na gitarze elektrycznej, ale w dużo mocniejszym wydaniu - świetne n
        a konkursy air guitar, oj tu jest pole do popisu dla miłośników udawania grania!

        COŚ Z KLASYKI: NEOWALCZYK. Ten utwór to nic innego jak walc, aczkolwiek zagrany
        nieco, hmmm, inaczej. Za wirtuozerski popis odpowiedzialny jest John Petrucci,
        utwór ma tytuł Jaws of Life i pochodzi z solowej płyty Petrucciego, która
        zebrała recenzje od bardzo słabych do wręcz uwielbienia.


        4. tu przechodzimy w klimaty bardziej jazzowe, bee-bop czy coś w tym stylu. to
        może być z którejś późnej płyty milesa davisa, ale to tylko nieśmiały strzał

        COŚ Z KLASYKI: ROCK N' ROLL - w jazzującego rock n' rolla pobawili się
        kilkadziesiąt lat temu panowie z Weather Report. Szkoda, że już się nie bawią.


        5. dżezik, ale bardziej rockowy, podobne do poprzedniego

        COŚ Z KLASYKI: ROCK N' ROLL (ALE PÓŹNIEJ) - dużo później, bo to rok 1999 i
        solowe przedsięwzięcie Jacka Krzaklewskiego, gitarzysty Perfectu. Mniemam, że
        płytę tę nabyło może ze 30 osób. Trochę szkoda, bo nie jest zła.


        6. zgrabnie zagrane na klasycznych gitarach, to któryś ze słynnych wirtuozów.

        COŚ Z KLASYKI: FLAMENCO - to nawet nie któryś z wirtuozów, tylko aż trzech
        naraz. Trzech panów wywodzących się z zupełnie innych muzycznych bajek: Paco
        deLucia, Al DiMeola, John McLaughin. Klasyczne gitary są najpiękniejsze, nawet
        u McLaughina.



        7. bardziej tanecznie. 'saturday night' to pewnie tytuł. przyznam, że pstrykałem
        palcami słuchając tego, przy refrenie nawet przytupnąłem sobie. klimaty
        sprzyjające już tańczeniu

        DANCING PO AMERYKAŃSKU - przyznam, że miałej opory przy umieszczeniu zarówno
        tej jak i następnej piosenki na składance. Cóż, taniec nie jedno ma imię. Ten
        utwór to Saturday Night w wykonaniu Bay City Rollers.



        8. szok. nagle pośród popisów gitarowych mistrzów pojawia się prawdziwy
        parkietowy hicior - kultowe wśród niektórych forumowiczów papa dance i 'nasz
        disnejland.

        DANCING PO POLSKU. Z tym szokiem to przesadzadsz:) Przecież wiadomo, że każdy
        lubił:).



        9. dla kontrastu uderzenie punkrockowe, kawałek bez rewelacji szczerze mówiąc,
        ale można posłuchać, a nawet pogować.

        ZATAŃCZ POGO ZE SWĄ MIŁĄ - nie ma bardziej klasycznego punkowego kawałka, a to
        dlatego, że... on się nazywa Punk Rock Classic, a popełnili go Red Hot Chili
        Peppers. Oj, dawno to było.



        10. tu już metalowo, piekielny wokal i superszybka perkusja, próbowałem czochrać
        dyńką, ale nie nadążałem... nie z mojej parafii zespół...

        I WRAZ Z NIĄ POTRZĄCHAJ DYNIĄ - czyli reakcje miałeś słuszne:). Chciałem bardzo
        umieścić na płycie superszybki numer do czochrania. Wybór padł na brazylijski
        zespół Krisiun i ich piosnkę Thorns of Heaven. Od czasu kiedy zobaczyłem występ
        tego trio w brazylijskiej MTV nie mogę wyjść z podziwu, jak można tak szybko
        grać. To w dodatku jest trzech braci, matka miała przegwizdane.



        11. też mocno, ale instrumentalnie, dream theater? tak mi się wydaje

        CHARLESTON INACZEJ - strzał w dziesiątkę. Dream Theater - The Dance of
        Eternity. W moim mniemaniu jeden z ich najlepszych numerów. I charlestona
        można przy tym zatańczyć, jak się ma trochę samozaparcia.



        12. żart muzyczny, dużo okrzyków, jakieś dzieci śpiewają, charczenie, itp. przy
        tym melodia jak z cyrku szalonych clownów. to może być b52's albo coś takiego

        HIPPIS SIĘ BUJA - to znany żartowniś. Nazywał się Frank Zappa. Umiesazczając na
        płycie kawałek Drafted Again chciałem pośmiać się z takiego mistycznego,
        zaangażowanego, hippisowskiego bujania, które mnie zawsze śmieszy.



        13. nirvana - where did you sleep last night? (unplugged)

        W PODSTAWÓWCE NA DOMÓWCE - to było co prawda w liceum, ale mi się nie rymowało
        do "domówka"



        4. utwór instrumentalny, opowiadający, jak mi się wydaje, o wodzie kapiącej z
        dachu, takie skojarzenie mam, pewnie dlatego, że w tle słychać kapanie.


        TAŃCE EGZOTYCZNE - klimat jest nieco egzotyczny, może nawet i afrykański. Nie
        chciałem raczej opowiadać o tym jak woda tańczy, ale za zamieszanie
        odpowiedzialny jest tu kwartet Rudess, Portnoy, Levin, Petrucci, czyli Liquid
        Tension Experiment.



        15. na koniec angielskojęzyczna wersja 'pielgrzyma' niemena

        CHODZONY (ALE W PRZENOŚNI) - skoro ktoś śpiewa o pielgrzymie, to jaki pielgrzym
        może tańczyć taniec? Tylko chodzonego!


        cóż, nie powiem, żeby to była wielce taneczna płyta... autor wydaje się być
        raczej z typu siadam przy stoliku/barze i dyskutuję przy piwie, a niech tańcują
        inni

        Święta racja! Nie tańczę, nie lubię, nie umiem, nie nauczę się. A składanką
        chciałem zrobić przegląd po klasycznych tańcach, ale hmm, jakoś w innym stylu.


        TRACKLISTA:

        1. I can't dance - Genesis (Turn It on Again - The Hits 1999)
        2. Fugue - Yngwie Malmsteen (Concerto Suite... 1998)
        3. Jaws of Life - John Petrucci (Suspended Animation 2005)
        4. Rockin' the rythm - Weather Report (Night Passage 1980)
        5. Big Ben - Jacek Krzaklewski (Ulefos Blues 1999)
        6. Cardeosa - DeLucia/DiMeola/McLaughin (The Guitar Trio 1996)
        7. Saturday Night - Bay City Rollers (Bay City Rollers 1975)
        8. Nasz Disneyland - Papa Dance (Nasz Ziemski Eden 1989)
        9. Punk Rock Classic - RHCP (Mother's Milk 1989)
        10. Thorns of Heaven - Krisiun (Works Of Carnage 2003)
        11. The Dance of Eternity - Dream Theater (Scenes from a Memory 1999)
        12. Drafted Again - Frank Zappa (You Are What You Is 1981)
        13. Where Did You Sleep Last Night - Nirvana (MTV Unplugged in New York 1994)
        14. Osmosis - LTE (LTE 1998)
        15 A Pilgrim - Czesław Niemen (Ode to Venus 1973)

        I nie dostaleś swojej płyty jako pierwszy. Wyobraź sobie, że ja dostałem już
        dzień wcześniej. Do końca tygodnia zrecenzuję, obiecuję swapowiczowi z
        Jagodnika.
    • tymbarski I bet you look good on the dancefloor 09.03.06, 13:44
      Brawa dla swapowicza za szybkie wysłanie składanki, niebrawa dla mnie za
      ociąganie się z recenzją
      Płyta jest bardzo taneczna, ale nie w jakimś kiczowatym sensie i to jest jej
      główny atut. Tańce mamy różne - od klasycznych po egzotyczne. No to po kolei

      1. Bardzo miła pani stworzyła utwór śpiewając pa-pa-ra-pa pod podklad muzyczny.
      Utwór cudowny, nóżki mi się ruszały. Gdyby nie aranżacje, pomyślałbym, że to
      Marlena Dietrich

      2. Konkurs rock n' rolla im. Billa Hejleja. Kolejna pani, troche w stylu
      Marylin Monroe i nawet piosenka powstała w tych czasach, albo tak jest
      zrobiona. W tytule pewnie będzie coś o diamentach.

      3. Przenosimy się w rejony boosanovy. Duecik pani z panem o niebo ładniejszy
      niż jakiś tam Robbie z jakąś Nicole. Nieprzyzwoicie spokojny i nieinwazyjny
      utwór. Tytuł to pewnie Be my valentine.

      4. In the summertime, ale... po francusku. No miło, mróz na zewnątrz, a na
      płycie takie cudo. Humor się od razu poprawia.

      5. Język egzotyczny, rytmy jak bossanova, jazz, coś takiego. Chyba jakaś meryka
      Południowa. Nie przepadam za takimi klimatami.

      6. Klasyka tańca, chyba tango. Milutkie, dęciaki w tle nie rażą, fortepian nie
      stara się dominować

      7. walczyk! Ale to jest walczyk z polskiego wesela, na wsi, zagrany na
      akordeonie, okraszony łanem żyta, podlany miejscowym bimbrem. Nie pasuje mi
      tylko do tego obrazu to, że wokalista śpiewa po portugalsku:)

      8. Hmm, tego typu muzykę słyszałem z polskich dancingów w latach 70., np
      w "Przepraszam czy tu biją" i "07 zgłoś się". wkręcający numer, ładnie
      zaaranżowane Fendery.

      9. Stary znajomy. Utwór Moondance kojarzy mi się nie z rozrywką fizyczną
      (taniec), a raczej umysłową. Dawno temu w Radio Wawa Classic Rock tym utworem
      zaczynał się Konkurs Szarych Komórek. Piękne!

      10. Znowu jakiś język południowy. Niby to spokojne, ale wokal pana sprawia, że
      słucha się tego z jakimś niepokojem.

      11. Na trębaczach to ja się nie znam, utwor ładny, wolny, jazzujący, choć moim
      zdaniem nie do tańca, a do słuchania. może być we dwoje.

      12. Znowu bossski instrument, zwany akordeonem. Tym razem rytmy orientalne.
      Kojarzy mi się z takimi panami z kropkami na czole, tańczącymi do jakiegoś
      ważnego rytuału.

      13. Samba? Tylko nie taka klasyczna. Bardziej dzisiejsza, klubowa. Proszę
      jednak nie myslec, ze to sambopodobne disco.

      14. Orientalizm do kwadratu. Ciekawe instrumenty strunowe. Znowu taniec
      rytualny dookoła ogniska. Dużo bardziej tajemniczy.

      15. Znowu powiało orientalizmem. Rozumiem że wykonawcą jesr jakiś słynny
      skrzypek, który dobrał sobie funkujacego basistę, flecistę i uczynił z tego
      wpadającą w ucho piosenkę z rejonu Indii. Bardzo fajne.

      16. Powiało grozą. Tańczyć to się tego chyba nie da. Głos Kate Bush? W ucho
      wchodzi wspaniale, nie widzę sensu wychodzenia z tym na parkiet.

      17. Rzadko kto ma tak ciepły głos. Nawet trudno to z kimkolwiek porównać. Do
      tańca blisko siebie, do patrzenia sobie w oczy. Instrumenty znów mówią, że
      pochodzenie piosenki nie do końca jest anglosaskie, albo tak mi się tylko
      wydaje.

      18. The River in the Pines tylko dlaczego to śpiewa pan? Nick Cave? Chyba nie,
      chociaż... No nic, nie będę strzelał.

      19. Po dużej dawce spokoju coś żywszego, rodem chyba z Irlandii, bo tło
      muzyczne na to wskazuje. Do umiarkowanego szaleństwa w tawernie. W każdym razie
      zespół wyrósł z punk rocka.

      20. No i na koniec... hmm panowie w jakże grzeczny i miły sposób zachęcają nas
      do tańca. Proszą nas słowami dance motherfucker, dance. Pogo na całego. Świetne!

      Składanka sprawiła mi kupę frajdy. Aż 80 minut muzyki, bardzo różnej, mniej lub
      bardziej tanecznej, ale nie ma miejsca na nudę, na kicz. Nawet do tańca można
      podejść z głową! Czego gratuluję autorowi.
      • grimsrund Re: I bet you look good on the dancefloor 09.03.06, 16:36
        > Składanka sprawiła mi kupę frajdy. Aż 80 minut muzyki, bardzo różnej, mniej
        > lub bardziej tanecznej, ale nie ma miejsca na nudę, na kicz. Nawet do tańca
        > można podejść z głową! Czego gratuluję autorowi.


        (siem aż zaczerwienił :)) )


        > 1. Bardzo miła pani stworzyła utwór śpiewając pa-pa-ra-pa pod podklad
        muzyczny.
        >
        > Utwór cudowny, nóżki mi się ruszały. Gdyby nie aranżacje, pomyślałbym, że to
        > Marlena Dietrich

        01 Combustible Edison - Vertigogo (Opening Theme) (Four Rooms OST)

        Komentarz zbędny - już klasyka muzyki filmowej, i nóżka sama chodzi też :)


        >
        > 2. Konkurs rock n' rolla im. Billa Hejleja. Kolejna pani, troche w stylu
        > Marylin Monroe i nawet piosenka powstała w tych czasach, albo tak jest
        > zrobiona. W tytule pewnie będzie coś o diamentach.

        02 Squirrel Nut Zippers - Baby Wants A Diamond Ring (Bedlam Ballroom)

        I znów jesteśmy w świecie amerykańskich rewiwalistów, którzy tęgie baty od tak
        zwaney poważney krytyki zbierali w połowie lat 90. A ja ma to w d****, czego
        dowodem na niniejszej płycie utwory 1-3.


        >
        > 3. Przenosimy się w rejony boosanovy. Duecik pani z panem o niebo ładniejszy
        > niż jakiś tam Robbie z jakąś Nicole. Nieprzyzwoicie spokojny i nieinwazyjny
        > utwór. Tytuł to pewnie Be my valentine.

        03 The Legendary Jim Ruiz Group - Be My Valentine (Oh Brother Where Art Thou)

        Patrz 1) i 2) - kolejny nie doceniony zespół. Dla porządku, ta piosenka również
        trafiła na ścieżkę dźwiękową. W filmie HAPPY ACCIDENTS nią okraszonym Vincent
        D'Onofrio podrywał Marisę Tomei podając się za... przybysza z innej planety. I
        jak tu nie kochać Jankesów? :))


        >
        > 4. In the summertime, ale... po francusku. No miło, mróz na zewnątrz, a na
        > płycie takie cudo. Humor się od razu poprawia.

        04 Fatal Mambo - Magot Tcheri (In The Summertime) (Cover The World)

        Ze składanki wytwórni Putumayo, na której to płycie również m.in. Albert Pla
        portugalący Lou Reeda (WALK ON THE WILD SIDE) oraz Angelique Kidjo
        przerabiająca VOODOO CHILD. Całość polecana gorąco!


        >
        > 5. Język egzotyczny, rytmy jak bossanova, jazz, coś takiego. Chyba jakaś
        > Ameryka Południowa. Nie przepadam za takimi klimatami.

        05 Sukanisha (Inc. Green Stream Jig) - Baka Beyond (Sogo)

        Dwa w jednym, czyli czarna Afryka i klimaty celtyckie. Dla mnie bomba, bardzo
        lubię ten zespół.


        >
        > 6. Klasyka tańca, chyba tango. Milutkie, dęciaki w tle nie rażą, fortepian
        > nie stara się dominować

        06 Joe Strummer - Filibustero (Freestyle Mix) (Walker OST)

        (tu szczeny w dół, he he :)) ) Po wysłuchaniu tej genialnej płyty (soundtrack
        filmu Alexa Coxa o amerykańskim watażce - samozwańczym władcy Nikaragui z
        połowy XIX wieku) poczułem jeszcze większy żal po śmierci Strummera... :((



        >
        > 7. walczyk! Ale to jest walczyk z polskiego wesela, na wsi, zagrany na
        > akordeonie, okraszony łanem żyta, podlany miejscowym bimbrem. Nie pasuje mi
        > tylko do tego obrazu to, że wokalista śpiewa po portugalsku:)

        07 Ry Cooder & Lalo Guerrero - Corrido de Boxeo (Chavez Ravine)

        Piękny, choć bardzo smutny utwór - podobnie jak cała płyta. Parę słów o niej
        tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=31500108&v=2&s=0

        >
        > 8. Hmm, tego typu muzykę słyszałem z polskich dancingów w latach 70., np
        > w "Przepraszam czy tu biją" i "07 zgłoś się". wkręcający numer, ładnie
        > zaaranżowane Fendery.

        08 Soul Ecstasy - Sensuous Boogie (Soul Ecstasy)

        Kolejna ścieżka dźwiękowa... która właściwie nie jest ścieżką dźwiękową. Twórcy
        płyty wymyślili sobie kultowy "czarny film" z początku lat 70., po czym nagrali
        do niego soundtrack. Publice zaś wcisnęli ciemnotę, że wszystkie kopie filmu
        zaginęły, i dlatego nikt o o nim nie słyszał :)))


        >
        > 9. Stary znajomy. Utwór Moondance kojarzy mi się nie z rozrywką fizyczną
        > (taniec), a raczej umysłową. Dawno temu w Radio Wawa Classic Rock tym utworem
        > zaczynał się Konkurs Szarych Komórek. Piękne!

        09 Van Morrison - Moondance (Moondance)

        No comments. Poezyja.


        >
        > 10. Znowu jakiś język południowy. Niby to spokojne, ale wokal pana sprawia,
        > że słucha się tego z jakimś niepokojem.

        10 Ryuichi Sakamoto - Tango (Smoochy)

        Ten pan potrafi zagrać wszystko, więc nie dziwmy się, że i tango ślicznie mu
        wyszło. Jak zresztą słychać, przekonujące odgłosy paszczą po hiszpańskiemu też
        nie są mu obce :))


        >
        > 11. Na trębaczach to ja się nie znam, utwor ładny, wolny, jazzujący, choć >
        moim zdaniem nie do tańca, a do słuchania. może być we dwoje.

        11 Tab Two - Club Mambo (Tab Two)

        No to taniec we dwoje może? W każdym razie Niemiec potrafi, hłe hłe! :)


        >
        > 12. Znowu bossski instrument, zwany akordeonem. Tym razem rytmy orientalne.
        > Kojarzy mi się z takimi panami z kropkami na czole, tańczącymi do jakiegoś
        > ważnego rytuału.

        12 3 Leg Torso - Moroccan Jig (3 Leg Torso)

        Amerykańscy Węgrzy, jeden z moich ulubionych wynalazków lat ostatnich.
        Stanowczo polecam wszystko w ich wykonaniu!


        >
        > 13. Samba? Tylko nie taka klasyczna. Bardziej dzisiejsza, klubowa. Proszę
        > jednak nie myslec, ze to sambopodobne disco.

        13 Basement Jaxx - Bingo Bango (Remedy)

        Żeby nikt nie mówił, że dyskryminuję Wyspy :)) A tak serio - bardzo lubię ten
        zespół, a i kawałek faktycznie niczego sobie :))


        >
        > 14. Orientalizm do kwadratu. Ciekawe instrumenty strunowe. Znowu taniec
        > rytualny dookoła ogniska. Dużo bardziej tajemniczy.

        14 Jocelyn Pook - Migrations (1999 mix) (Flood)

        Tym utworem przeszliśmy niniejszym na mroczną stronę szeroko pojętego tańca.
        Pani Pook zdobyła sławę muzyką do OCZU SZEROKO ZAMKNIĘTYCH, jej utwór zabrzmiał
        również piorunująco w prologu GANGÓW NOWEGO JORKU. A ja bardzo lubię dwie jej
        płyty, choć potrafią one niezłe dreszcze wywołać...


        >
        > 15. Znowu powiało orientalizmem. Rozumiem że wykonawcą jesr jakiś słynny
        > skrzypek, który dobrał sobie funkujacego basistę, flecistę i uczynił z tego
        > wpadającą w ucho piosenkę z rejonu Indii. Bardzo fajne.

        15 Anne Dudley & Jaz Coleman - Minarets and Memories (Songs From The Victorious
        City)

        I coś dla starych panków się znalazło. Podpory Art of Noise i Killing Joke
        współpracowały kilka razy, tworząc razem zupełnie nową jakość - za co im
        chwała. Aha - płyta traktuje o Kairze :)


        >
        > 16. Powiało grozą. Tańczyć to się tego chyba nie da. Głos Kate Bush? W ucho
        > wchodzi wspaniale, nie widzę sensu wychodzenia z tym na parkiet.

        16 Delerium - Flowers Become Screens (Semantic Spaces)

        Kolega ma rację - jeśli taniec, to raczej szkieletów, ale, jak ostrzegałem,
        jesteśmy już po mrocznej stronie (czegóż innego można było wymagać od panów z
        Front Line Assembly?) Żeby było jeszcze fajniej, ten konkretny remiks pochodzi
        z soundtracku do kanadyjskiego filmu ZIMNY POCAŁUNEK (KISSED, 1997) - milusiej
        historii dziewczyny o skłonnościach nekrofilskich, która znajduje pracę w
        kostnicy... Dla porządku - odgłos paszczą daje tu Kirsty Lee Thirsk.


        >
        > 17. Rzadko kto ma tak ciepły głos. Nawet trudno to z kimkolwiek porównać. Do
        > tańca blisko siebie, do patrzenia sobie w oczy. Instrumenty znów mówią, że
        > pochodzenie piosenki nie do końca jest anglosaskie, albo tak mi się tylko
        > wydaje.

        17 Oren Bloedow & Jennifer Charles - Salome (La Mar Enfortuna)

        Z tym głosem strzał w dziesiątkę - głos pani Charles (na codzień, podobnie jak
        pan Bloedow, udzielającej się w grupie Elysian Fields) to stuprocentowy
        dźwiękowy orgazm. Niemniej, nie dlatego umieściłem tu tę piosenkę. Chodziło
        raczej o sam temat - którym jest najsłynniejszy, i najbardziej chyba
        złowiesz
        • grimsrund Re: I bet you look good on the dancefloor 09.03.06, 16:43
          Siem mnie urwało, przepraszam serdecznie.



          17 Oren Bloedow & Jennifer Charles - Salome (La Mar Enfortuna)

          Z tym głosem strzał w dziesiątkę - głos pani Charles (na codzień, podobnie jak
          pan Bloedow, udzielającej się w grupie Elysian Fields) to stuprocentowy
          dźwiękowy orgazm. Niemniej, nie dlatego umieściłem tę piosenkę. Chodziło raczej
          o sam temat - którym jest najsłynniejszy, i najbardziej chyba złowieszczy,
          taniec w historii naszej cywilizacji...


          >
          > 18. The River in the Pines tylko dlaczego to śpiewa pan? Nick Cave? Chyba
          > nie, chociaż... No nic, nie będę strzelał.

          18 Willard Grant Conspiracy - River In The Pines (Regard The End)

          I znów z Cave'em Kolega nie był daleko - twórczość WGC porównuje się często z
          dokonaniami NC. Nie tylko muzycznie - również tematycznie, czego dowodzi cała
          płyta, z której zaczerpnąłem ten smutny utwór. W rytmie tańca snuje się
          opowieść o umierających kochankach, co przynajmniej po śmierci razem być
          mogli...


          >
          > 19. Po dużej dawce spokoju coś żywszego, rodem chyba z Irlandii, bo tło
          > muzyczne na to wskazuje. Do umiarkowanego szaleństwa w tawernie. W każdym
          > razie zespół wyrósł z punk rocka.

          19 16 Horsepower - My Narrow Mind (Low Estate)

          Zbliżając się do końca, tutaj mamy coś w rodzaju refleksji religijnej w rytmie
          kowbojskiego przytupu. David Eugene Edwards zdaje sobie w tym utworze sprawę,
          że jest cośkolwiek nieduży w obliczu Pańskiego majestatu... Zespół z
          Appalachów raczej, nie z Irlandii, nawiasem mówiąc, zaś płyta LOW ESTATE z
          której utwór pochodzi, jest ich moją ulubioną.

          >
          > 20. No i na koniec... hmm panowie w jakże grzeczny i miły sposób zachęcają
          > nas do tańca. Proszą nas słowami dance motherfucker, dance. Pogo na całego.
          > Świetne!

          20 Violent Femmes - Dance, M.F., Dance (Add It Up)

          A tutaj, jak dla mnie, Gordon Gano wciela się w postać piekielnego
          funkcjonariusza, zachęcającego potępieńców do szaleńczego pogo za pomocą
          ostrych wideł :)))


          W sumie - maj pleżer :)


          A teraz jeszcze pełna tracklista:

          01 Combustible Edison - Vertigogo (Opening Theme) (Four Rooms OST, 1995)
          02 Squirrel Nut Zippers - Baby Wants A Diamond Ring (Bedlam Ballroom, 2000)
          03 The Legendary Jim Ruiz Group - Be My Valentine (Oh Brother Where Art Thou,
          1995)
          04 Fatal Mambo - Magot Tcheri (In The Summertime) (Cover The World, 2003)
          05 Sukanisha (Inc. Green Stream Jig) - Baka Beyond (Sogo, 2000)
          06 Joe Strummer - Filibustero (Freestyle Mix) (Walker OST, 1987)
          07 Ry Cooder & Lalo Guerrero - Corrido de Boxeo (Chavez Ravine, 2005)
          08 Soul Ecstasy - Sensuous Boogie (Soul Ecstasy, 1999)
          09 Van Morrison - Moondance (Moondance, 1970)
          10 Ryuichi Sakamoto - Tango (Smoochy, 1996)
          11 Tab Two - Club Mambo (Tab Two, 1997)
          12 3 Leg Torso - Moroccan Jig (3 Leg Torso, 1997)
          13 Basement Jaxx - Bingo Bango (Remedy, 1999)
          14 Jocelyn Pook - Migrations (1999 mix) (Flood, 1999)
          15 Anne Dudley & Jaz Coleman - Minarets and Memories (Songs From The Victorious
          City, 1991)
          16 Delerium - Flowers Become Screens (Semantic Spaces, 1994)
          17 Oren Bloedow & Jennifer Charles - Salome (La Mar Enfortuna, 2001)
          18 Willard Grant Conspiracy - River In The Pines (Regard The End, 2003)
          19 16 Horsepower - My Narrow Mind (Low Estate, 1997)
          20 Violent Femmes - Dance, M.F., Dance (Add It Up, 1993)
        • pszemcio1 Re: I bet you look good on the dancefloor 09.03.06, 20:38
          > 02 Squirrel Nut Zippers - Baby Wants A Diamond Ring (Bedlam Ballroom)
          >
          > I znów jesteśmy w świecie amerykańskich rewiwalistów, którzy tęgie baty od
          tak
          > zwaney poważney krytyki zbierali w połowie lat 90. A ja ma to w d****, czego
          > dowodem na niniejszej płycie utwory 1-3.
          >

          a potem ci niegrzeczni krytycy pokochali andrew Birda co w tej kapeli grywał:)
    • roar Re: Burn Baby Burn, czyli składanki - trzecie wyd 16.03.06, 11:37
      Uuu, dostałem! Znowu ręcznie rysowana okładka, tym razem jasnymi pastelkami (kolorystyka ewokuje mi trochę jamajską flagę) - ja to mam szczęście... :) Zaraz będę słuchał...

      Przy okazji - moja troszkę się opóźni. Postaram się wysłać jeszcze w tym tygodniu, ewentualnie w poniedziałek (wtedy to już jakimś ekspresem, poleconym, czy jak to się zwie...). Przepraszam.

      --
      And the possibility that if I stopped using my voice I would notice
      Songs that all around me sing
        • ilhan Re: Burn Baby Burn, czyli składanki - trzecie wyd 16.03.06, 12:29
          obly napisał:

          >
          > ja swojadostałem:
          >
          > 1. jest cudna!!!
          > 2. słucham jeszcze!
          > 3. autor składaka wie że identyfikację poszczególnych kawałków utrudnił ale
          > recke nie omieszkam umiescić w przyszłości

          To ja się ujawnię. Składanka jest bardzo, yyy, spójna, ale tylko obly wie na czym ta spójność polega. Generalnie to miało być takie śmieszne, zabawne, hahaha i w ogóle, ale wyszło jak wyszło - ja się dobrze bawiłem przy montażu w każdym razie :)

          Czekam na konkretniejsze uwagi, a jeszcze bardziej na *moją* składankę, bo wciąż nie dostałem.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka