Dodaj do ulubionych

Muchy top 5

20.03.07, 12:52
1. Najważniejszy dzień
2. Zapach wrzątku
3. Galanteria
4. Kołobrzeg-Świnoujście
5. Miasto doznań/Half Of That

A dziś koncert.
--
"otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
Edytor zaawansowany
  • ilhan 20.03.07, 13:15
    1. Zapach wrzątku
    2. Najważniejszy dzień
    3. Galanteria
    4. My Favourite Disease
    5. Half Of That
  • nemrrod 20.03.07, 13:20
    1. Zapach wrzątku (acoustic) - jak dla mnie wersja studyjna może nigdy nie
    powstać (jeśli jeszcze jej nie ma)
    2. Najważniejszy dzień
    3. Galanteria

    Więcej nie pamiętam, a nie mam dostępu teraz.
  • ihopeyouwilllikeme 20.03.07, 15:14
    Przy tej okazji może ktoś z Ekspertów strzeli jakiś krótki referacik na temat: "
    dlaczego Muchy objawieniem na polskiej scenie ", bo dla mnie to niemiłosiernie
    nudny, wtórny, i totalnie bezpłciowy zespolik, a ten Wasz hajp staje się coraz
    bardziej zabawny.
    --
    ForumU2
  • kubasa 21.03.07, 13:43
    Wasz hajp? Ja coś hajpuję czy Nemrrod?
    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • ayya 22.05.07, 16:32
    Czuję się już na tyle kompetentna, by się wypowiedzieć.

    1. Zapach Wrzątku
    2. Terroromans
    3. Najważniejszy Dzień
    4. Galanteria
    5. Brudny Śnieg
  • ihopeyouwilllikeme 22.05.07, 19:21
    A wytłumaczyć fenomen tych szarpidrutów możesz ?
    --
    ForumU2
  • ayya 22.05.07, 22:50
    Wzruszam się przy wersji unplugged z Trójki bodajże "Zapachu Wrzątku" chlip,
    chlip.
    Poza tym wydaje mi się, że poza Warszafką hype Much nie jest jakoś tak mocno
    odczuwalny.
  • kubasa 23.05.07, 10:09
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > A wytłumaczyć fenomen tych szarpidrutów możesz ?

    Nie zachowuj się jak As.
    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • cze67 22.10.07, 09:52
    W Trójce Stelmach (chyba) zapodał jakąś do bólu stereotypową piosnkę
    (nieco tylko lepszą od jakichś hepi sadów). Potem zapowiedział, że
    to jeden z utworów z najważniejszej polskiej płyty tego roku. A
    potem, że płyta zespołu Muchy (bo ich to była kompozycja) to
    wydarzenie porównywalne do debiutów Republiki, Heya i jeszcze
    Brygady Kryzys. No nie mogę.

    --
    Eastside L.A./Cypress Hill all day
    Spark the lah/We live this shit
  • jeangenie 22.10.07, 11:21
    1. Miasto Doznań
    2. My Favourite Disease
    3. Galanteria
    4. Najważniejszy dzień
    5. Half Of That
  • cze67 22.10.07, 11:38
    jeangenie napisała:

    > 1. Miasto Doznań

    O właśnie, Miasto Doznań to była ta tragiczna piosenka o której
    pisałem.


    --
    Eastside L.A./Cypress Hill all day
    Spark the lah/We live this shit
  • cze67 22.11.07, 13:56
    Wyjdę na tym forum na owadożercę (brrr), ale nadal, mimo wysiłków,
    nie rozumiem tego całego szumu wokół Much. Lansowanie (na siłę,
    można powiedzieć, a bardziej lajtowo - nachalne) w Trójce, mówiące o
    tym, że jest to objawienie, jakiego dawno na naszej scenie nie
    doznaliśmy, kłóci mi się z tym, co po tych zapowiedziach w radio
    słyszę. Owszem, Galanteria ma ciekawy lejtmotiw i wpada w ucho
    (TYLKO TYLE), ale już takie Miasto doznań, o którym wspominałem,
    zupełnie mi się rozmija z słowem "ciekawe", "niezwykłe" i tego typu
    stwierdzeniami. Tak samo jest z dwoma innymi utworami, które
    słyszałem. Płyty całej nie znam, przyznaję od razu, więc oczywiście
    można mi zarzucić niekompetencje w temacie, ale wydaje mi się, że
    potrafię rozróżnić zjawisko ciekawe, epokowe, od zwyczajnego,
    niewielewnoszącego do naszej muzyki grania.
    Mogę tę sytuację porówniać z tym, co działo się przy okazji wydania
    Lake and Flames - jeden, dwa utwory słyszane w radio i chęć, żeby
    poznać więcej. W tym wypadku jest u mnie dokładnie odwrotnie, tych
    kilka utworów zapowiada według mnie płytę przeciętną, a już na pewno
    nie jakieś przełomowe, epokowe dzieło na miarę Nowych sytuacji czy
    czarnej Brygady. A entuzjazm ludzi, którzy emocjonowali się zarazem
    drugą płytą Carsów i debiutem Much jest dla mnie kompletnie
    niezrozumiały.
    Czytałem kilka recenzji i wypowiedzi na temat płyty; w tym ludzi,
    których znam, cenię a niektórych nawet lubię, ale, za
    przeproszeniem, przy takich okazjach wydaje mi się, że niektórzy z
    nich zwyczajnie ogłuchli.
  • ihopeyouwilllikeme 22.11.07, 15:49
    Chciałbym również, jako dyżurny forumowy debil, dołożyć kilka
    własnych przemyśleń. Przede wszystkim - to, co się dzieje na Znanych
    Portalach w związku z wydaniem debiutanckiej płyty Much,
    rzeczywiście nie ma precedensu. W tym sensie jest to z pewnością
    wydarzenie. Pytanie tylko - na ile wydarzeniem jest Terrorromans, że
    się tak wyrażę, sensu stricto.. czytam w recenzji o " wydarzeniu
    pokoleniowym ". Wchodzę na forum portalu, na którym owa recenzja się
    pojawiła, patrzę, i.. gdzie ta euforia ? Gdzie to wydarzenie ? Gdzie
    namiętne posty o tym, jak to pan Wieraszko śpiewa o mnie i o tobie ?
    Na forum screenagers znalazłem taki.. jeden ( nie liczę postów
    szanownych Redaktorów, o których za chwilę ). Zamiast tego widzę
    jakiś sceptycyzm, porównania do Bloc Party ( niespecjalnie bym się
    zgodził ), The Killers ( tu prędzej ), widzę generalnie dystans.
    Może symptomatyczne jest to w przypadku redaktorów, którzy nie mają
    stale do czynienia ze " środowiskiem " ( asekuracyjnie uchylam się
    od jego zdefiniowania, wolę puścić oczko ) - jak Koala, który, o ile
    wiem, mieszka w UK, czy Ethan, który zawsze żył w swoim świecie. I
    co w takim razie z tym " obiektywnym poziomem " płyty ? Co z
    reakcją, jaką spowodowała, a mam tu na myśli głównie najbardziej
    żenującą ( pomijając teksty Sawickiego ) recenzję w historii
    Porcysa, i najbardziej kuriozalne teksty w historii literackiej
    działalności panów Dejnarowicza i Radkowskiego. Kogo Kubasa zachęca
    do kupienia tej płyty ? Kogo, pytam ? Co się stało, że dwóch bardzo
    szanowanych przeze mnie krytyków nagle zaczyna publicznie formułować
    wypowiedzi, czytając które po prostu wybałuszałem oczy ze zdumienia
    ( " Jeżeli ktoś poszukuje powodu, by kibicować Muchom, to dla mnie
    dostatecznymi powodami są Feel, Bohema i im podobne rodzime
    pop/rockowe koszmarki, które straszą na falach eteru. ", " Po raz
    drugi pojawia sie taki zarzut(...), że jest to zrzynka z Killers czy
    Bloc Party, co jest zupełnie bez sensu i służy wyłacznie temu by
    celowo zdissowac band, o ktorym się wie, że jego członkowie za NRR
    nie przepadają. " ). CO " się dzieje teraz " ? Dla kogo Muchy są "
    wydarzeniem pokoleniowym " ? Dla Stelmacha czy dla Ilhana ? Kto to
    jest ten " mieszkaniec wielkiego miasta w połowie trzeciej
    dziesiątki " ? Redaktor Radkowski ? Krótko mówiąc - co tu się
    dzieje, i o co tu chodzi ? Aha - myślę, że to wszystko jest
    świadczeniem niedźwiedziej przysługi muzykom Much, którzy już na
    starcie otrzymują ogromny elektorat negatywny, na zasadzie " nie
    będą mi Dejnarowicz z Radkowskim tłumaczyć, który zespół ma mnie
    wyrażać ".. przepraszam za chaos, ale piszę w " okienku ", między
    zajęciami, na korytarzu :P

    Kubasa parę postów wyżej wyraził olbrzymie zdziwienie na twierdzenia
    Ajhołpa o jakimś " hajpie ". Ajhołp przeprasza - nie ma żadnego
    hajpu, to tylko " wydarzenie pokoleniowe "..

    Aha, płytę zamierzam kupić, podobnie jak kupiłem Lake & Flames, i z
    podobnego powodu.. niestety, w moich Empikach nadal jej nie ma.
  • cze67 22.11.07, 16:25
    Próbuję sobie przypomnieć, czy z Lake and Flames też było takie
    halo, tylko że ja, gorący zwolennik tej płyty (czyli stojący po
    stronie Białych), tego nie zauważyłem. Płyta była lansowana, to
    fakt, ale CZY AŻ TAK? Bo akurat second album Carsów według mnie,
    zasługiwał na wielki rozgłos. Muchy - absolutnie nie.

    PS. Kurwa, tylko żebym po jakimś całościowym przesłuchaniu materiału
    z płyty nie musiał powyższego odszczekiwać...
  • kubasa 22.11.07, 16:40
    Ajhołp:

    Przede wszystkim warto pamiętać o tym, że na Screenagers Muchy nigdy
    nie miały licznego elektoratu pozytywnego stąd reakcje po wydaniu
    płyty nie zaskakuja. Na Porcysie zaś obok rzeczywiście
    dystansujących się przeważają doniesienia z frontu walki o możliwość
    kupna płyty.

    Wydaje mi się, że wielu z przeciwników hajpu na Muchy przypisuje
    autorom tych trzech kobylastych recenzji jakąś próbe dychotomicznego
    podziału słuchaczy na tych lepszych, co skumali Muchy i na tych
    gorszych, co nie. Nie wiem jak Waśko i Borys, ale moja recenzja jest
    tylko zaproszeniem do celebry. Zachowując wszelkie proporcje, kiedy
    zdobędziemy mistrzostwo Europy to możes pójść świętować i możesz nie
    pójść.

    Wielka wartość Terroromansu to jego singlowość, tam jest 8-9 singli
    i jest to rzecz w polskiej muzyce niebywała, nieznana od
    czasów "Miłości w czasach popkultury" i tego stanowiska chce bronić.
    Jednocześnie nie jest to dla mnie spełnienie wszelkich estetycznych
    oczekiwań od muzyki, stąd nie ma ta płyta dziewiątki, jak choćby
    Joanna Newsom czy ostatnia Ścianka czy nawet Goslings.


    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • aimarek 22.11.07, 16:54
    Jak komuś nie podobają się Muchy to znaczy, że nie ma Boga w sercu i w ogóle
    wychował się w Czarnobylu.

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • ihopeyouwilllikeme 23.11.07, 12:53
    > Wydaje mi się, że wielu z przeciwników hajpu na Muchy przypisuje
    > autorom tych trzech kobylastych recenzji jakąś próbe
    dychotomicznego
    > podziału słuchaczy na tych lepszych, co skumali Muchy i na tych
    > gorszych, co nie.

    Ja tylko wspomnę, że przecież Borys D w swojej recenzji takiego
    podziału dokonał niemalże wprost, a samo używanie sformułowań typu "
    wydarzenie pokoleniowe " jest jakimś pośrednim wykluczaniem z "
    pokolenia " ( właśnie - prosiłem wyżej o jakieś opisanie, czym to
    pokolenie jest ) tych, dla których ta płyta wydarzeniem nie tylko
    pokoleniowym, ale i w ogóle żadnym nie jest.

    > Zachowując wszelkie proporcje, kiedy zdobędziemy mistrzostwo
    > Europy to możes pójść świętować i możesz nie pójść.

    No ale już takie porównanie ( wiem że to nie na całkiem serio, ale
    jednak ) jest już próbą " obiektywizowania " wielkości tej płyty..
    ewentualne zwycięstwo w Euro można świętować lub nie, nie można go
    jednak zanegować.

    > Wielka wartość Terroromansu to jego singlowość, tam jest 8-9
    > singli i jest to rzecz w polskiej muzyce niebywała, nieznana od
    > czasów "Miłości w czasach popkultury" i tego stanowiska chce
    > bronić.

    Gdybym chciał być złośliwy, napisałbym, że mam szczerą nadzieję, iż
    płyta Much jest lepsza od tego badziewia, któremu na imię Miłość w
    Czasach Popkultury :D Nawiasem mówiąc, mogę czegoś nie wiedzieć, ale
    Kubasy admirującego Myslovitz nie przypominam sobie..
  • kubasa 23.11.07, 12:59
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    "> > Wielka wartość Terroromansu to jego singlowość, tam jest 8-9
    > > singli i jest to rzecz w polskiej muzyce niebywała, nieznana od
    > > czasów "Miłości w czasach popkultury" i tego stanowiska chce
    > > bronić.
    >
    > Gdybym chciał być złośliwy, napisałbym, że mam szczerą nadzieję,

    > płyta Much jest lepsza od tego badziewia, któremu na imię Miłość w
    > Czasach Popkultury :D Nawiasem mówiąc, mogę czegoś nie wiedzieć,
    ale
    > Kubasy admirującego Myslovitz nie przypominam sobie.. "

    Hehe, kiedyś dałem Miłośc wyżej niż Loveless w jakimś rankingu co Z
    LUBOŚCIĄ wypominał mi Aimarek.

    Dlaczego to miałaby być płyta pokolenia to w sumie nie mam pojęcia,
    choć dla wielu moich znajomych to płyta bardzo ważna, co zresztą w
    recenzji napisałem.



    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • ilhan 22.11.07, 17:17
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > najbardziej kuriozalne teksty w historii literackiej
    > działalności (...) Radkowskiego.

    O przepraszam, ta wierszem była na pewno bardziej.

    Swoją drogą - wyluzuj się. *Dla mnie prywatnie* to jest ważna płyta. W tym sensie, że za kilka lat będę ją wspominał jako soundtrack do <ocenzurowano, za dużo bloga>. Dla Ciebie ważne jest "How To Dismantle An Atomic Bomb", a dla mnie "Terroromans". Nie kopiemy się pod stołem, jestem po swojej stronie, po swojej stronie, po swojej stronieee ;(

    Pozdrawiam.
  • carmody 22.11.07, 17:23
    ilhan napisał:

    >Dla Ciebie ważne jest "How To Dismantle An Atomic Bomb", a dla
    > mnie "Terroromans". Nie kopiemy się pod stołem, jestem po swojej
    stronie, po s
    > wojej stronie, po swojej stronieee ;(

    Muchy mam w nosie. U2 lubię.
    Ale parafrazując klasyka jak komuś podobaja się "How To Dismantle An
    Atomic Bomb" to znaczy, że nie ma Boga w sercu i w ogóle
    wychował się w Czarnobylu.

    Naukowy dowód przeprowadził prof. Maddox:
    www.thebestpageintheuniverse.net/c.cgi?u=11worst

    --
    My smile is a rifle.
    Won't you give it a try?
  • ilhan 22.11.07, 17:30
    W kwestii "przeżycia pokoleniowego" jedynym moim dowodem jest obserwacja opisów na GG. Od poniedziałku liczba osób cytujących Wiraszkę wynosi średnio trzy, przed chwilą były nawet cztery. To "rzeczywiście nie ma precedensu".
  • ihopeyouwilllikeme 23.11.07, 12:59
    > >Dla Ciebie ważne jest "How To Dismantle An Atomic Bomb", a dla
    > > mnie "Terroromans".

    Dobrze, ale ja ani nie uważam, że HTDAAB było wydarzeniem pokoleniowym, ani do
    tego nikogo nie przekonywałem :) Ty wyraźnie napisałeś o " wydarzeniu
    pokoleniowym ", tak dokładnie żeś to sformułował, i ja się do tego odnoszę. Co
    do opisów na GG.. hmmm, no i wraca tu kwestia " pokolenia "..

    > Ale parafrazując klasyka jak komuś podobaja się "How To Dismantle An
    > Atomic Bomb" to znaczy, że nie ma Boga w sercu i w ogóle
    > wychował się w Czarnobylu.

    Cóż, w takim razie 90& redaktorów zachodnich i polskich magazynów muzycznych
    wychowało się w Czarnobylu :D Zaraz sprawdzę, kto śmiał dać tej płycie 6.9 na
    Pitchforku :D

    > Naukowy dowód przeprowadził prof. Maddox:
    > www.thebestpageintheuniverse.net/c.cgi?u=11worst

    Staaary, to jest żelazna klasyka, i jeden z moich ulubionych tekstów o U2
    ever :)
  • carmody 23.11.07, 13:12
    Maddox rządzi nie od dziś - szkoda, że od jakichś 2 lat robi wpisy
    od święta.
    Bardzo ładnie sportretowali Bonona w jednym z South Parków w
    najnowszym sezonie:)
    ...yeah, yeah, whoooo, whooooo, whooooooo!

    A z Piczforkiem jak z policją - gdzieś tam jest, cośtam wypisuje,
    jest potrzebna, ale ja się z psiarnią nie zadaję.

    --
    My smile is a rifle.
    Won't you give it a try?
  • nemrrod 23.11.07, 10:40
    Ou kaman, ja chcę dobrego polskiego popu. Dajcie mi lepszy polski rock/pop, to
    przestanę słuchać Much.
    Inna sprawa, że moim zdaniem płyta raczej źle wyprodukowana, wolę demo, a
    "Zapach wrzątku" w ogóle powinien istnieć tylko w wersji akustycznej.
  • cze67 23.11.07, 10:48
    Gdyby sobie te muchi brzęczały gdzieś w radio, grane od czasu do
    czasu, to może bym podszedł do nich z sympatią. No nie, z sympatią
    nie - nie przeszkadzałoby mi ich brzęczenie. Ale jeżeli, powtórzę, w
    Trójce słyszę CO I RUSZ, że ta płyta to wydarzenie na miarę
    najważniejszych polskich albumów rockowych (już nie chce mi się
    wymieniać jakich), że epokowe i inne takie; a potem leci TAKIE CUŚ
    słabego, to od razu na starcie mają u mnie przerąbane i będę je
    gonił z pokoju gdzie pieprz rośnie i wanilia dojrzewa.
  • harsh_reality 23.11.07, 18:30
    >"Zapach wrzątku" w ogóle powinien istnieć tylko w wersji akustycznej.

    a to akurat jest najprawdziwsza prawda
  • tomekwasko 24.11.07, 00:28
    harsh_reality napisał:

    > >"Zapach wrzątku" w ogóle powinien istnieć tylko w wersji akustycznej.
    >
    > a to akurat jest najprawdziwsza prawda

    no co Wy - a wykonanie koncertowe z Afro?

    zreszta studyjna wersja moim zdaniem kompletna, po "wyscigach" najlepszy numer
    na plycie dla mnie.
  • ilhan 24.11.07, 08:32
    Heh, Tomek dwa razy totalnie OTM.
  • tomekwasko 23.11.07, 10:56
    klania sie autor "najbardziej zenujacej recenzji w historii porcysa". chcialem
    tylko dodac krotko, ze kubasa piszac o tym, iz nie chcial wprowadzac swoja recka
    zadnego dychotomicznego podzialu trafnie strescil rowniez i moje intencje.

    mam wrecz chwilami wrazenie, ze to osoby, ktore za muchami nie przepadaja
    (dodajmy - czesto komentujac album, ktorego NIE SLYSZALY i ktorego nawet
    uslyszec nie zamierzaja) kreuja tutaj jakas walke dwoch obozow, jakies barykady,
    slabe to.

    warto dac tej plycie po prostu szanse, a moze sie okazac, ze nawet najbardziej
    zatwardziali przeciwnicy kapeli docenia "terroromans". czego przykladem taki
    kolezka na 'e' z forum na 's', ktory wczesniej mieszal poznanskie trio z blotem,
    a teraz daje niektorym kawalkom z "terro" po 10 punktow. swiat sie konczy.

    i jeszcze do cze67, bo zapomnialem na innym forum odpowiedziec, ale widze ze w
    zasadzie odpowiedziales sobie tutaj sam: nie zdziwilbym sie, gdyby rzeczywiscie
    bylo tak, ze po przesluchaniu calego album zrewidujesz swoj pierwotny osad.
    czego Ci zreszta zycze,

    pozdrawiam
  • carmody 23.11.07, 12:32
    Tak zastanawiam się nad tym wydarzeniem pokoleniowym... chyba mnie
    coś omija, albo jestem stuletnim dziadem.
    Ha! Wydarzeniem pokoleniowym był imho "Czarno widzę". I chuj już z
    tłumaczeniem się z uwielbienia dla Afro Kolektywu, mam to gdzieś,
    niech będzie, że to święta krowa FSF. Tego albumu słuchają
    praktycznie wszyscy moi znajomi. W każdej z kilku grup ludzi, w
    ktorych się obracam rzucenie tekstem Afrosa spotyka się z
    odpowiedzią innym tekstem Kolektywu. Opisy na GG itd. A
    najważniejsze - "Czarno widzę" chodzi u metali z polibudy,
    elektryków, industrialistów, kolesi ze studiów co chodzą na karaoke
    i słuchają wyłącznie soundtracków, przepalonych hiphopowców, poetów
    z dupy, pijaków, japiszonów, wreszcie znawców (o czym świadczy
    ciepłota, którą otaczają zespół portale jak Porcys, Screenagers i to
    forum). To jest płyta o mnie i o większości ludzi, których lubię. I
    znaczące jest, że generalnie to nie jest mój ulubiony rodzaj grania -
    wręcz w ogóle nie słucham już takiej muzyki, a właściwie nie
    szukam. I jak się do tego mają mieć Muchy? Czy oni też śpiewają o
    planecie Anus?


    --
    My smile is a rifle.
    Won't you give it a try?
  • kubasa 23.11.07, 13:01
    Czarno Widze wiadomo, fragmenty Płyty Pilśniowej jeszcze bardziej
    wiadomo, mógłbym mówić wyłacznie Afro Kolektywem, gdybym miał jeden
    wybrać zespół (sorry Papsi). Niemniej oddziaływanie AK uznaje za
    właściwie minimalne przy potencjalnej i rzeczywistej popularności
    Much.
    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • aimarek 23.11.07, 13:46
    carmody napisał:

    > Tak zastanawiam się nad tym wydarzeniem pokoleniowym... chyba mnie
    > coś omija, albo jestem stuletnim dziadem.

    Nie no, w ogóle dyskusja o tych kwestiach to wisz, rozumisz, jest jak dyskusja o
    POKOLENIU JOTPEDWA. Ci co się załapali twierdzą, że jest, a jak się ktoś nie
    załapał to mówi, że nie ma, bo on się nie czuje jego częścią i nie zna nikogo
    kto by się czuł. Tego typu dysputy przerabiano milion razy i wiadomo do czego
    prowadzą. Albo weźmy GENERACJĘ NIC. To samo. Dlatego jak mówisz, że Ciebie to
    omija, to SPOKĘS. Ale jak np. Ihope mówi, że nie ma tu mowy o wydarzeniu
    pokoleniowym to ja odpowiadam następująco: należałoby zrobić jakieś gruntowne
    badania w oparciu o którąś z koncepcji pokolenia i badać czy istnieją jakieś
    wspólne normy, nie wiem, więź kulturowa, wspólne ideały, styl życia itp. dla
    ludzi, którzy się jarają tą płytą. No i zbadać jak wielka jest ta grupa.
    Oczywiście, komu by się chciało badać takie pierdoły? Na moje oko gdzieś tam w
    W-wie czy Poznaniu pewnie cuś tam by wyszło. U mnie na wsi - raczej nie. Ale to
    taka intuicja tylko.

    Proponuję zatem przyjąć, że "wydarzenie pokoleniowe" to pewien chwyt retoryczny
    mający na celu podkreślenie, że album jest ważny dla jakiejś tam formacji
    ziomkowskiej, która zaczyna operować cytatami z piosenek i odnajduje w nich
    sporawe obszary swoich kulawych żywotów. Ja np. jestem znany z tego, że od dawna
    nie słucham muzyki, nie łykam hajpów i nie umieszczam opisów na gg, a ostatnio
    się przełamałem. Czy to o czymś nie świadczy? ;(

    Ponieważ wydarzeniom pokoleniowym towarzyszą często DOWCIPY, to ja wymyśliłem
    dzisiaj taki:

    Wchodzi Kubasa do księgarni i mówi:
    - Czy są podręczniki do sztuczek o życiu?
    - Nie ma.
    - A dlaczego?
    - Wejdź do szafy to zrozumiesz.

    HAHAHAHAHA

    Wpisujcie własne kawały i miasta.


    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • ilhan 23.11.07, 16:15
    Dossssskonały kawał. Ja mam jeszcze gorszy:

    Przychodzi Jarosław Kaczyński z Jolantą Szczypińską do Domu Kultury żeby zapisać się na kurs tańca.
    - Pamiętaj co, pamiętaj co obiecałaś mi kochanie - mówi Jarek. A Jola na to:
    - Nie, jeszcze nie dziś. Potrzebuję czasu.

    :|
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 12:27
    > Alee jak np. Ihope mówi, że nie ma tu mowy o wydarzeniu
    > pokoleniowym

    W życiu bym się nie odwarzył postawić tak radykalnej tezy. Ja tylko
    wyrażałem swoje wątpliwości :)
  • aimarek 24.11.07, 12:32
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > W życiu bym się nie odwarzył postawić tak radykalnej tezy. Ja tylko
    > wyrażałem swoje wątpliwości :)

    A no to wszystko spoko. Bo faktycznie, jak się nad tym zastanowić, to
    sformułowanie o pokoleniowości jest głupie <palacz>

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • kubasa 24.11.07, 12:34
    NAJBARDZIEJ CZERSTWY DOWCIP WSZECH CZASÓW

    (cały do wycapsowania)

    Pytają się Michała Wiraszki, który model komunizmu akceptuje.

    On odpowiada: i poznasz mnie po tych co wciąż tylko MAO i MAO.


    <spalam się ze wstydu>
    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • ihopeyouwilllikeme 23.11.07, 13:10
    Mam pytanie a propos Twojej recki - naprawdę nie dało się przekazać jej komuś
    innemu, komuś, kto nie zna osobiście zespołu ? Wiem, wiem, nie miało to wpływu
    na ocenę itd. ale jednak wrażenie byłoby zupełnie inne.

    > warto dac tej plycie po prostu szanse, a moze sie okazac, ze nawet
    > najbardziej zatwardziali przeciwnicy kapeli docenia "terroromans". czego
    > przykladem taki kolezka na 'e' z forum na 's', ktory wczesniej mieszal
    > poznanskie trio z blotem

    Od razu wyjaśniam - byłem przeciwnikiem tej kapeli, kiedy trwał hajp na
    Najważniejszy Dzień, który dla mnie jest ( na razie, jeszcze ) utworem nudnym,
    z koszmarnym tekstem. Przestałem być, gdy usłyszałem Miasto Doznań - ten
    kawałek w tej chwili jest dla mnie tym samym, czym było rok temu Can't Cook, i
    dla niego kupuję tą płytę ( choć tekst znowu nie dla mnie - " wyglądasz tak
    nieroztropnie, to nieistotne ! " - litości, uszy bolą.. ).

    > nie zdziwilbym sie, gdyby rzeczywiscie bylo tak, ze po przesluchaniu calego
    > album zrewidujesz swoj pierwotny osad. czego Ci zreszta zycze,

    Życzenie było nie do mnie, ale odpiszę - też mam taką nadzieję, bo jestem
    zdecydowany kupić tą płytę w ciemno, znając tylko dwa numery, z których jeden
    na razie mnie nudzi :P Więc jeżeli będzie to słabe, ktoś mi za to odpowie :D
  • tomekwasko 23.11.07, 13:23
    "wygladasz tak nierozsadnie" raczej.

    odpowiadam: ja jestem w serwisie tylko od pisania, od ustalania przydzialu recek
    sa inni. stad nie jestem wlasciwym adresatem Twojego pytania,

    pozdrawiam
  • harsh_reality 23.11.07, 17:58
    najpierw się przedstawię, to ja Tygrysia Maska.

    i teraz przejdźmy do rzeczy.
    o wiele łatwiej (i bezpieczniej!) utożsamiać się, szczególnie mając na uwadze co
    gra w słowiańskiej duszy, z Afrojaxem głoszącym swoje nieśmiertelne linijki z
    pozycji straceńca/pajaca do szerokiego grona podobnych jemu "wykluczonych",
    niczym nie przymierzając Jarek Kaczyński (o kurwa ale się narażam), czy z
    tandemem Krzysiu Ostrowski/Kuba Wandachowicz, napierającym z buta i "na pełnej
    kurwie" na wszystko i wszystkich w koło, niż z tragicznie romantycznym chłopcem
    śpiewającym o sercowych rozterkach. od tego drugiego mamy "oczywistych" i
    "niepodważalnych", ale też w pewnym sensie operujących z bezpiecznej odległości
    czasu i miejsca, wieszczy w rodzaju Morrissey, czy tam innego Jarvisa (pech
    chciał, że za oboma panami nie przepadam).

    a co do felietonu borysa i rzekomym "wydarzeniu pokoleniowym". to trzeba znać
    Borysa i wiedzieć, że jest to człowiek, który nawet z najbardziej prozaicznej
    czynności w rodzaju zakup bułki na śniadanie potrafi uczynić wydarzenie na miarę
    odkrycia zaginionej strony z Biblii czarno na białym tłumaczącej, że Jezus nie
    miał żony bo był gejem. i jest to jak najbardziej komplement, choć bywa to
    czasem niezmiernie uciążliwe.

  • kubasa 23.11.07, 18:06
    Być mi TRAGICZNIE ROMANTYCZNY CHŁOPCZE odpisał na sms-a :[
    --
    "otworzę okno/zbudzi mnie deszcz/na podłodze wysmagane małże"
  • aimarek 23.11.07, 19:39
    harsh_reality napisał:

    > najpierw się przedstawię, to ja Tygrysia Maska.

    Jakie wejście :|

    No i tak, ogólnie się zgadzam właśnie, że kredit dla Much, iż sprzedają ten swój
    cały blogizm w sposób umożliwiający identyfikację, a nie prowadzący do uczucia,
    że się za nich wstydzimy. Moja teoria, którą wykuwamy razem z resztą muchowego
    fanbejsu jest jednak taka, że grupa ta balansuje na bardzo cienkiej granicy i
    sądzę, że na drugiej płycie (która - jak wiadomo - jest TESTEM DLA KAŻDEGO
    MŁODEGO ZESPOŁU) rozlecą się w drobne okruszki biszkoptów. Kawałek "Galanteria"
    to jest właśnie kasandryczna przepowiednia ich upadku - tam się robi chwilami
    niebezpiecznie, jak w moich wierszach sprzed 10 lat.

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • polleke 23.11.07, 19:51
    aimarek napisał:

    > Moja teoria, którą wykuwamy razem z resztą muchowego
    > fanbejsu jest jednak taka, że grupa ta balansuje na bardzo
    > cienkiej granicy

    > Kawałek "Galanteria"
    > to jest właśnie kasandryczna przepowiednia ich upadku - tam się
    > robi chwilami niebezpiecznie

    Ej, to miały być moje kwestie :/

    --
    Striving for the lazy perfection
  • aimarek 23.11.07, 20:07
    polleke napisała:

    > Ej, to miały być moje kwestie :/

    Może to była wsteczna antycypacja z Twojej strony. A może po prostu NADAJEMY NA
    TYCH SAMYCH FALACH i wtedy powiedzielibyśmy, że jest to
    taszibanizm <palacz>

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 12:33
    Aha, jeszcze jedno - mój sceptycyzm wynika może z tego, że do mnie w
    ogóle nie trafiają sytuacje typu " wydarzeń pokoleniowych ".
    Rozmawianie tekstami utworów uważam za co najmniej dziwne ( no,
    chyba, że na zasadzie wyśmiewania TRAGICZNYCH ROMANTYKÓW ), a na
    myśl o tym, że na mojej liście gg opisy nagle zaroją się od cytatów
    z piosenek Much dostaję gęsiej skórki. Na szczęście jest to raczej
    nierealne :)

    BTW czytam sobie teraz tekst do " Kołobrzeg Świnoujście " - sorry,
    ale od razu skojarzył mi się z " Samotnością w sieci ", aaaaaaa...
    mnie coś takiego NIE WYRAŻA.
  • tomekwasko 24.11.07, 12:48
    hehe, ihopeyouwilllikeme,jesli fragment GENIALNEJ sciezki dialogowej z
    GENIALNEGO filmu "Niewinni Czarodzieje" jest dla Ciebie tozsamy z "Samotnoscia W
    Sieci" to chyba nie mamy o czym gadac :)
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 14:49
    > hehe, ihopeyouwilllikeme,jesli fragment GENIALNEJ sciezki
    > dialogowej z GENIALNEGO filmu "Niewinni Czarodzieje" jest dla
    > Ciebie tozsamy z "Samotnoscia W Sieci" to chyba nie mamy o czym
    > gadac :)

    E ? Nie mam pojęcia, skąd ten tekst pochodzi, wiem tylko, że jedzie
    banałem na kilometr - tak samo, jak " Samotność w sieci ".
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 14:44
    > odpowiadam: ja jestem w serwisie tylko od pisania, od ustalania
    > przydzialu recek sa inni. stad nie jestem wlasciwym adresatem
    > Twojego pytania,

    Kodeks Postępowania Cywilnego:

    Art. 49. (...) sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek
    strony, jeżeli między nim a jedną ze stron lub jej przedstawicielem
    zachodzi stosunek osobisty tego rodzaju, że mógłby wywołać
    wątpliwości co do bezstronności sędziego.

    Art. 51. Sędzia powinien zawiadomić sąd o zachodzącej podstawie
    swego wyłączenia i wstrzymać się od udziału w sprawie.

    :P
  • tomekwasko 24.11.07, 15:59
    dawno temu to mialem na studiach, sorry.

    a powaznie, bez przeginki, nie bedziemy przeciez uzywac zasad sadowego
    postepowania cywilnego do hobbystycznego pisania recek w necie, znajmy umiar w
    doprowadzaniu do absurdu.

    co do tych porownan filmu wajdy do "samotnosci...", to mi naprawde rece opadaja.
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 16:25
    > a powaznie, bez przeginki, nie bedziemy przeciez uzywac zasad
    > sadowego postepowania cywilnego do hobbystycznego pisania recek w
    > necie, znajmy umiar w doprowadzaniu do absurdu.

    Nikt niczego nie doprowadza do absurdu. Przecież nie przytoczyłem
    tych przepisów na zupełnie poważnie. Nie sądzę natomiast, by na
    Porcysie panowała krwawa dyktatura, i redaktorzy nie mogli odmówić
    zrecenzowania płyty nagranej przez swoich znajomych. Zresztą dość
    już o tym.

    > co do tych porownan filmu wajdy do "samotnosci...", to mi naprawde
    > rece opadaja

    Powtarzam, nie wiem nic o żadnym filmie Wajdy, więc nie mogę
    czegokolwiek do niego porównywać. Odnosiłem się do tekstu piosenki
    zespołu Muchy, który znalazłem w Internecie.
  • tomekwasko 24.11.07, 16:45
    nudzi mnie juz pisanie o tym, dlaczego to ja, a nie kto inny te recke pisal, sorry.

    co do "kolobrzegu" - juz tlumacze, cytuje za wkladka do "galanterii": "słowa -
    (...) (6) mw na podstawie dialogów z filmu 'niewinni czarodzieje' w reżyserii
    a.wajdy".
    mi tylko chodzi o to, ze jezeli juz cos krytykowac i obsmiewac, to lepiej miec
    na ten temat pelna wiedze, zeby uniknac kompromitacji. pozdrawiam
  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 16:56
    > co do "kolobrzegu" - juz tlumacze, cytuje za wkladka
    > do "galanterii": "słowa -(...) (6) mw na podstawie dialogów z
    > filmu 'niewinni czarodzieje' w reżyserii a.wajdy".
    > mi tylko chodzi o to, ze jezeli juz cos krytykowac i obsmiewac, to
    > lepiej miec na ten temat pelna wiedze, zeby uniknac kompromitacji.

    No to rzeczywiście, można się jedynie zamknąć i kontemplować :) To,
    że ktoś pisze tekst na podstawie dialogów z GENIALNEGO filmu, nie
    znaczy jeszcze, że sam tekst jest równie GENIALNY..
  • tomekwasko 24.11.07, 17:09
    to moze uscislij, ktory fragment az tak Cie tam drazni?
  • glebogryzarka1 22.05.07, 23:23
    1. 21 dni
    2. Half of That
    3. Najważniejszy dzień
    4. Brudny śnieg
    5. Big City Girl
  • kawa_malinowa 24.11.07, 14:53
    1. zapach wrzątku
    2. miasto doznań
    3. brudny snieg
    4. galanteria
    5. wyścigi

    Ale pewnie się zmieni, bo ja tak od wczoraj dopiero.

    To tak poza tym, że w ogóle nie rozumiem tego szału, szumu i tak
    dalej :) Nie podoba mi się to wszystko w jakis sposób, ale noga
    chodzi, a piosenki się nucą :)

    Przeżycie pokoleniowe pewnie nie. Myślę, że gdyby trafilo na inny
    moment, to bym stwierdziła, że płyta o moim świecie. A tak to tylko
    się tak trochę uśmiecham.

  • ihopeyouwilllikeme 24.11.07, 15:03
    No, przed chwilą wywaliłem kasę na tą płytę. Może się straszliwie
    czepiam, ale panowie mogliby się bardziej wysilić w podziękowaniach,
    zamiast wyliczać same nazwiska ( przynajmniej pierwsze litery imion
    by dodali ) w kolejności alfabetycznej, co zwłaszcza w przypadku
    kobiet trochę razi ( mnie ). Zwłaszcza, że, jak podejrzewam, zasługą
    tych właśnie nazwisk będzie 3/4 sprzedanego nakładu płyty :P
  • exman 25.11.07, 12:06
    Faktycznie płyta ma nie wiedzieć dlaczego (czyli chodzi o lans i o kasę, jak
    mniemam), potężną promocję. Moim zdaniem zupełnie nieuzasadnioną z punktu
    widzenia samej muzyki i oferowanego produktu. Jedyne co mogę na jej temat
    powiedzieć to, że wokalista (wokaliści?) ma raz głos Ciechowskigo a innym razem
    Jaryczewskiego. To jedyne plusy. Poza tym same zżynki i to na przeciętnym
    poziomie wykonawczym.
    --
    Hokus Pokus i znikam !
  • ihopeyouwilllikeme 25.11.07, 12:23
    No dobra, to tak na szybko pierwsze wrażenia po dwóch
    przesłuchaniach:

    1) WYŚCIGI - za pierwszym razem od razu wykrzyknąłem: " Bloc
    Party ! ", za drugim nie było to już takie oczywiste, zwłaszcza
    biorąc pod uwagę rozmiękczony refren. Dobry opener.
    2) FOTOTAPETA - no, tutaj początek to już *ewidentne* Bloc Party, na
    dodatek zdecydowanie brakło pomysłu na refren ( sorry, ale The
    Killers mają co najmniej kilka znacznie lepszych ). Kiepsko. Za to
    momentami pierwszy raz pojawia się na horyzoncie Republika.
    3) NAJWAŻNIEJSZY DZIEŃ - słuchany z płyty zabrzmiał mi ten utwór
    zupełnie inaczej, niż wcześniej. Tym razem skłonny już jestem
    docenić chwytliwość ( choć, moim zdaniem, opartą na
    tekstowo-muzycznej tandecie ). Generalnie mi się to kojarzy z
    Franzem - zwłaszcza bridge z tłumioną gitarą. Gdyby nie znakomity
    pomysł na przejście perkusyjne w refrenie byłoby znacznie gorzej, a
    tak słucha się tego mimo wszystko zupełnie dobrze.
    4) GALANTERIA - tu już odpadają zupełnie skojarzenia z nrr i npr (
    new pop revolution ), pojawia się natomiast coś w rodzaju polskiego
    pop-rocka lat 90 ( nie wymienię nazw, zresztą niektórych bym się
    wstydził wymieniać :P ). Bardzo fajny motyw początkowy, ale trochę
    zmarnowany refren. No i tekst zdecydowanie nie z mojej bajki. Takie
    snujące się coś, niezłe, ale i niepowalające.
    5) MIASTO DOZNAŃ - mój osobisty killer. Kawałek muzycznie doskonały
    od pierwszej do ostatniej sekundy ( tekstu już bym się czepiał ).
    Myślę, że jest to ten kawałek Much, który za 20 lat będzie leciał na
    Złotych Przebojach, tak jak dziś leci tam " Nasz ostatni taniec ".
    Tyle.
    6) ZAPACH WRZĄTKU - początek *cholernie* mi się z czymś kojarzy, ale
    nie mogę sobie przypomnieć z czym ( Wrens ? Też, ale to nie to ). Co
    nie znaczy, że jest źle.
    7) BRUDNY ŚNIEG - zdecydowanie słabszy numer, nie przykuwający
    specjalnej uwagi. I jeszcze te słowa: " zakochuję się w
    tramwajach " - eee, że co ? Aż Kombajnem zajechało..
    8) PIĘĆ PO WPÓŁ - rzeczywiście Republika + okropny tekst. Nienawidzę
    tego rodzaju liryki, na dodatek pretensjonalnie zaśpiewanej.
    9) 21 DNI - wracamy na ( dość ) wysoki poziom. Riff prowadzący brzmi
    naprawdę fajnie ( już nieważne, że za pierwszym razem jak lżejsze
    Bloc Party, a za drugim jak tegoroczne Editors - nawiasem mówiąc,
    Terroromans jest płytą 10 razy lepszą od " An end has a start ", a
    za tak dobry numer, jak " 21 dni " wielkie gwiazdy z Birmingham
    dałyby się pewnie posiekać ), znakomite zwrotki ( doskonała
    współpraca basu i wokalu ), refren też przebojowy, mimo, że jednak
    pachnie trochę konwencją. Materiał na przebój, choć już nie na
    klasyk.
    10) GÓRNY TARAS - nie wiem dlaczego, ale a propos tego numeru
    pierwszy raz przypomniałem sobie o Lady Pank. Fragment z
    elektronicznym beatem naprawdę daje radę.
    11) TERROROMANS - kolejny przebój, bardzo fajny kawałek. Ale również
    i w nim nie słyszę niczego " klasycyzującego ".
    12) 111 - o, to już jest coś ! Może i brzmi to jak przyspieszona
    taśma z KDZKPW, ale agresywna perkusja i, przede wszystkim,
    doskonały fragment z rogiem ( tak pisze w książeczce ) na pierwszym
    planie stanowią naprawdę mocne argumenty. To taki Newyorker ( sorry,
    nie pamiętam jak to się " poprawnie " pisze ) tej płyty, tyle, że
    zwyczajnie lepszy ( tam smyki były w sumie oczywiste - tutaj
    rzeczywiście jest element zaskoczenia ). Szkoda tylko, że na sam
    koniec dostajemy najpierw superbanalny motyw gitary, a następnie
    końcówkę, stanowiącą autentyczne, czyste, i niczym niezmącone Bloc
    Party. Gdyby ta fajna, jakby z innej bajki gitara, która gdzieś tam
    w tle pobrzmiewa była nieco głośniejsza, efekt byłby lepszy. A tak
    nie bardzo wiem, czemu ta końcówka miała służyć.

    Ogólnie - myślałem że będzie gorzej. Najważniejsze jest to, że płyta
    przykuwa uwagę, i ZACHĘCA DO WCIŚNIĘCIA PRZYCISKU " REPEAT " NA
    ODTWARZACZU. Co najmniej połowa materiału naprawdę zasługuje na
    przesłuchanie. Mimo wszystko zamiast utrzymywać, że twórczość Much
    nie ma nic wspólnego z nrr i npr ( sorry, ale 3/4 riffów zostało
    wprost wyjęte z wszyscy-wiedzą-jakich-płyt, trzeba mieć naprawdę
    sporo dobrej woli, by np. końcówki utworu tytułowego nie skojarzyć
    z " Jacqueline " ) lepiej zwrócić uwagę na to, w jak fajny i
    miejscami pomysłowy sposób zespół zgrywa te patenty z " polish
    soundem ". A niektóre fragmenty dowodzą, iż Muchy mają potencjał do
    eksplorowania w przyszłości także i znacznie ciekawszych ścieżek ( "
    111 " ). Bardzo podoba mi się praca perkusisty, który miejscami
    wręcz " tworzy " kawałek ( " Najważniejszy Dzień " ), a także
    produkcja ( nie rozumiem narzekań, dla mnie jest lepsza niż na Lake
    & Flames, jasne, że dużo bardziej oszczędna, ale za to lepiej "
    służy " utworom ). Teksty ogólnie mnie nie poruszyły, choć jest też
    kilka zapadających w pamięć wersów
    ---
    Maciejewski spotyka Wiraszkę włóczącego się bez celu po ulicach:
    - hej, co się tak włóczysz bez celu po ulicach ?
    - a wiesz, zwiedzam chodnik

    HAHAHA.
    ---
    - zapewne po prostu nie dla mnie zostały napisane. Zresztą i tak są
    lepsze od genialnej twórczości pana ROJASA.

    Generalnie - w miejsce " arcydzieła " wstawiłbym " mocny punkt
    wyjścia dla przyszłych dokonań ". Terroromans zdecydowanie więcej
    obiecuje, niż daje. A może to tylko pierwsze wrażenie ? POŻYJEMY,
    ZOBACZYMY.
  • ihopeyouwilllikeme 25.11.07, 12:32
    A, i jeszcze jedno - " Najważniejszy Dzień " to też materiał na
    klasyk, z tym, że klasyk raczej studniówek, wesel, i koncertów
    życzeń :P
  • polleke 25.11.07, 18:45
    Płyta cholernie mi się podoba, zgadzam się z niektórymi kolegami
    przedmówcami, nie ma co powtarzać o potencjale singlowym i takich
    tam. Więc tylko o plusach ujemnych.

    1.(Niby)pokoleniowość – to natrętne mantrowanie hasła więcej mówi o
    głodzie przeżycia pokoleniowego chyba, niż o samej płycie, ale
    właściwie to nie wiem. Oczywiście konceptu nie lubię, bo mnie
    wyoutowuje ze zjawiska i z fanbejsu.
    2. To robienie z Michała Wiraszki überpoety. Zgadzam się, że dobry
    tekściarz i w kontekście piosenek jest dobrze, a nawet bywa bardzo
    dobrze. Ale drobiazgowa sekcja wykaże, że znajdzie się trochę
    beztreściowych, chociaż jednocześnie efektownych fraz. A że linijki
    Much świetnie funkcjonują jako opisy GG – no nie wiem, czy to tak
    dobrze o nich świadczy. Poezja opisów GG, kanon wrażliwego
    licealisty? Jeśli w tramwaju linii 16, z Sobieskiego na górny taras
    Rataj usłyszę wyznania słowami z Terroromansu, rozważę użycie
    hamulca awaryjnego.

    Dyskusje i tu i tam, a zwłaszcza tam, coraz dalej odchodzą od
    muzyki, a skupiają się bardziej na wszystkim co wokół: promocji,
    dystrybucji, polaryzacji itp. Chyba szkoda.

    A, płytę zadałam do przesłuchania jednemu innostrańcowi. Nie
    omieszkam donieść, czy i jak doznał.

    --
    Striving for the lazy perfection
  • tomekwasko 25.11.07, 19:25
    polleke napisała:

    >drobiazgowa sekcja wykaże, że znajdzie się trochę
    > beztreściowych, chociaż jednocześnie efektownych fraz.

    najlepiej wykonac te sekcje przy pomocy algorytmu zipfa :)

    >Jeśli w tramwaju linii 16, z Sobieskiego na górny taras
    > Rataj usłyszę wyznania słowami z Terroromansu, rozważę użycie
    > hamulca awaryjnego.

    o, tez czesto jezdze tym tramwajem.

  • polleke 25.11.07, 21:33
    tomekwasko napisał:

    > polleke napisała:
    > >drobiazgowa sekcja wykaże, że znajdzie się trochę
    > > beztreściowych, chociaż jednocześnie efektownych fraz.
    >
    > najlepiej wykonac te sekcje przy pomocy algorytmu zipfa :)

    Nie, bo tu nie o ilość, a jakość chodzi :)

    > >Jeśli w tramwaju linii 16, z Sobieskiego na górny taras
    > > Rataj usłyszę wyznania słowami z Terroromansu, rozważę użycie
    > > hamulca awaryjnego.
    >
    > o, tez czesto jezdze tym tramwajem.

    No, to uważaj CZYM mówisz ;)

    --
    Striving for the lazy perfection
  • ilhan 26.11.07, 11:15
    polleke napisała:


    > > >Jeśli w tramwaju linii 16, z Sobieskiego na górny taras
    > > > Rataj usłyszę wyznania słowami z Terroromansu, rozważę użycie
    > > > hamulca awaryjnego.
    > >
    > > o, tez czesto jezdze tym tramwajem.
    >
    > No, to uważaj CZYM mówisz ;)

    Zaraz się okaże, że Muchy też jeżdżą tym tramwajem i Polleke nie wywinie się z UKŁADU.

    Bardzo fajna ta dyskusja w ogóle, robi nam się prawie polski ILM (LOL).

    Też nie robiłbym nagonki na "111". Podoba mi się mostek z rogiem, gdzie bas napiera w stylu Gallupa/Hooka. Tak sobie pomyślałem, że Myslovitz próbowali zrobić coś w tym stylu na ostatniej płycie. Znaczy chodzi mi o ten kawałek z MARIĄ PESZEK, gdzie skończyło się kompletną porażką. A tu wyszła niezobowiązująca impresja na zakończenie, jednocześnie wpisująca się tekstem w klimat płyty, swoisty "Ocean wspomnień" "Terroromansu". Postscriptum najbardziej Bloc-Party-na-debiucie moment albumu.
  • tomekwasko 26.11.07, 11:51
    ilhan napisał:
    > Bardzo fajna ta dyskusja w ogóle, robi nam się prawie polski ILM >(LOL).
    lol, pare dni temu dokladnie to samo sobie pomyslalem.
    no i tez juz pisalem tygrysiej, ze to chyba najbardziej merytoryczna dyskusja na
    temat "terro" w sieci dotad.

    mnie mostek z waltornia nieco razi, ale moze to po prostu kwestia osobistego
    uczulenia na ten instrument, ktory niestety mi osobiscie jednak nasuwa pewne
    skojarzenia z polandowym brzmieniem kultu czy armii.
    nie do konca tez moge sie przekonac do tych syntetycznych bebnow.
  • cze67 26.11.07, 12:22
    Akurat robienie zarzutu tomkowi w. z tego, że to on a nie kto inny
    (nie znający zespołu, a nawet unijakący miejsc, w których przebywają
    jego członkowie) pisał tę recenzję, według mnie jest niezasadne. Na
    tej samej zasiadzie połowa tego forum nie powinna nic pisać o
    koncertach Afro Kolektywu. A gdyby owa znajomość nie była jawna,
    wszystko byłoby OK? A może teraz powołamy komisję śledczą, która
    zbada, które recenzje pisane były przez kumpli twórców i je
    unieważnimy?
    Mnie, powtórzę to raz jeszcze, najbardziej PORAŻA rozdźwięk między
    ochowymi_i_achowymi zapowiedziami, a tym co słyszę. Tego pojąć w
    stanie nie jestem. No, ale fenonem Myslovitz też jest dla mnie
    zagadką, więc po prostu chyba powinienem zacząc godzić się z myślą,
    iż istnieje po prostu MUZYCZNY OBSZAR, którego nie ogarniam.
  • harsh_reality 26.11.07, 13:00
    widzisz cze67, bo to jest przeżycie pokoleniowe, a ja nie wuem czy ty sie do
    tego pokolenia zaliczasz... :D

    i jeszcze wtrącę trzy grosze odnośnie tekstów Wiraszki. oczywiście, że to są
    poniekąd banały. ale już porzucając w ogóle emocjonalna kwestie czy się z nimi
    utożsamiam czy nie i schodząc na poziom zimnego intelektualnego wyrachowania,
    czy gdyby michał pojechał "Herbertem" w prostych popowych szlagierach bylibyśmy
    w stanie to przełknąć? banał banał banał i jasne, pewnie banałem trącą sytuacje
    w których jedziesz rozpadającym się, śmierdzącym moczem tramwajem, dzierżąc w
    ręku butelkę wina z niższej półki w rodzaju fresco czy tam innej przysłowiowej
    sofii do dziewczyny, bo jej rodziców akurat nie ma w domu, bo pojechali na
    działkę. i jakoś nie wiedzę żeby w polskiej kulturze czy to popularnej -
    doprowadzającej do niemożebnego absurdu sytuacje damsko-męskie po różnych
    serialach i tańcach z gwiazdorzynami, których nawet nie sposób odróżnić od
    przerywających je pasm reklamowych, czy to wysokiej - lubującej się w
    psycho-patologicznych kontaktach narkomanów nadużywających alkoholu z
    biedaszybów umiejscowionych w scenerii postPGRowskich wioskek, znalzł się
    ktokolwiek próćz zespołu Muchy który stara się jakoś zagospodarować przestrzeń
    między tymi dwoma skrajnościami. reasumując jeżeli uważasz teksty Wiraszki za
    chociażby porządne, to chcąc nie chcąc przyznajesz, że na mocy braku
    jakiegokolwiek konkurenta w tej materii, mamy do czynienia z wydarzeniem.
  • polleke 26.11.07, 20:58
    Nie wiem, czy to jest do mnie skierowane, najwyżej się wpieprzę.

    Napisałam, że to NAPRAWDĘ DOBRE TEKSTY PIOSENEK i tego się trzymam
    (i nie wiem, czemu straszysz mnie Herbertem). Ale te komentarze,
    które dotychczas czytałam tu i ówdzie, traktują teksty Much jako
    *coś więcej* niż teksty piosenek i to mnie nieco dziwi. Sugeruje
    się, że zaczynają swój odrębny żywot – dialogi licealistów, opisy w
    komunikatorach, tylko czekać wiosny, aż odsłoni tatuaże z muszymi
    bon motami na przedramionach. Ale czy ten rodzaj popularności ma
    serio świadczyć o wartości tych tekstów (której przecież nie neguję
    i też nie powiedziałam, że same banały)? No proszę Was. Standards
    are slipping.

    Taką próbę wykrojenia tekstów z kontekstu piosenek podjął w recenzji
    Tomek W., moim zdaniem próbę niepotrzebną i nieudaną (sorry, za to
    nie mam moralnych zastrzeżeń, ze nie wypadało Ci, itd.). Bo metoda
    jest taka, że cytuje linijki i opatruje je jakimś wartościującym
    określeniem – liryczne perełki, wysublimowane, genialne itd. Trochę
    mało, żeby przekonać.
    Ihope ma się tłumaczyć z negatywnych odczuć co do tekstów, a
    przecież wielbiciele wcale nie uzasadniają swojego "podoba mi się".
    Oczywiście można takiego argumentu używać, sama to robię
    permanentnie, ale wtedy trzeba na to pozwolić też fanom Comy,
    Happysad i Pana Piotra.

    Trochę się plączę, ale tym co mnie drażni jest to niezdecydowanie z
    czym mamy do czynienia, pomieszanie porządków, jak komu w danej
    chwili jest wygodnie.


    > lubującej się w psycho-patologicznych kontaktach narkomanów
    > nadużywających alkoholu z biedaszybów umiejscowionych w
    > scenerii postPGRowskich wioskek

    Z nieco innej mańki: czy to jakieś istotne w 2007 zjawisko, że
    robisz z niego jeden z biegunów rzeczywistości, w której umieszczasz
    Muchy?

    --
    Striving for the lazy perfection
  • tomekwasko 26.11.07, 23:57
    polleke napisała:

    > Standards are slipping.

    "slip slidin' away" :)

    > Taką próbę wykrojenia tekstów z kontekstu piosenek podjął w >recenzji Tomek
    W., moim zdaniem próbę niepotrzebną i nieudaną >(sorry, za to nie mam moralnych
    zastrzeżeń, ze nie wypadało Ci, >itd.).

    spoko, ja tez wysiadam na gwarnej najczesciej, jeszcze pomysle nad zemsta.
    pozdrawiam

    ps. a dzisiaj muchy w eskulapie, pierwszy raz pare numerow w czworke zagrali,
    basista na stale dojdzie od nowego roku jak juz pewnie wiecie. niezle te numery
    brzmia na dwie gitary, najbardziej chyba "galanteria" zyskala. no i
    "najwazniejszy dzien" mozna bylo w koncu zagrac live - brakowalo wprawdzie
    klawiszy troche, ale i tak ok.
  • polleke 26.11.07, 20:45
    ilhan napisał:

    > polleke napisała:
    >
    > > > >Jeśli w tramwaju linii 16, z Sobieskiego na górny taras
    > > > > Rataj usłyszę wyznania słowami z Terroromansu, rozważę użycie
    > > > > hamulca awaryjnego.
    > > >
    > > > o, tez czesto jezdze tym tramwajem.
    > >
    > > No, to uważaj CZYM mówisz ;)
    >
    > Zaraz się okaże, że Muchy też jeżdżą tym tramwajem i Polleke nie
    > wywinie się z UKŁADU.

    Ale ja zwykle wysiadam na Gwarnej albo Wrocławskiej, za rzekę rzadko
    się zapuszczam, więc czuję się bezpieczna.

    --
    Striving for the lazy perfection
  • ilhan 26.11.07, 11:06
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > I jeszcze te słowa: " zakochuję się w
    > tramwajach " - eee, że co ?

    Hmmm, ale właśnie "że co" te słowa?
  • ihopeyouwilllikeme 28.11.07, 16:24
    To ja się włáśnie pytam " że co ". To nie ja twierdzę, że Wiraszko
    jest wybitnym tekściarzem. Dla mnie tego rodzaju frazy ( i mnóstwo
    innych fraz z tego albumu ) są obliczone właśnie na to, by
    zachwycali się nimi osobnicy opisani niżej przez Aimarka. Obok
    motywów, które zapewne niedługo zaczną być cytowane na blogach
    czytelników Wiśniewskiego/Coelho ( " nowocześnie terroryzuj,
    romantycznie hipnotyzuj mnie " ). I obok tekstów, które nie znaczą
    kompletnie nic ( " Galanteria " - nawiasem mówiąc, ostatnio
    doszedłem do wniosku, że refren niebezpiecznie zajeżdża Gabrielem
    Fleszarem - czy " Najważniejszy Dzień " - który zresztą lubię uważać
    za przykład ordynarnego autohajpu - który, jak widać, zadziałał :D
    No naprawdę, ale wykorzystywać cytaty z tej piosenki w
    bałwochwalczych recenzjach, no to naprawdę.. ).
  • tomash8 27.11.07, 13:00
    Dopiero wczoraj się zapoznałem z tym ZJAWISKIEM, wcześniej nie miałem pojęcia o
    jego istnieniu:) Więc nie byłem w żaden sposób uprzedzony, i moja opinia jest
    taka, że choć żadna rewelacja to to nie jest, ale da się tego słuchać, kawałki
    wpadają w ucho, na pewno są lepsi niż Negatywy i inne eMy.
  • cze67 27.11.07, 13:05
    A od Happysad?

    :-)
  • aimarek 27.11.07, 20:45
    cze67 napisał:

    > A od Happysad?
    >
    > :-)

    Mam tego dosyć. Przypomnę, że to Ty jesteś autorem tesktu: "ej, a znacie taki
    zespół Out Of Tune?". Tym samym utraciłeś moralne prawo do disowania
    *jakiegokolwiek* młodego zespołu z Polski. Czy to jasne? Rozkazuję Ci doznać
    przy Muchach! W tej chwili! :[

    I jeszcze kolejny dowcip.
    Dlaczego expose Tuska trwało aż 3 godziny? Bo mu Komorowski nie powiedział, że
    ma przestać.
    HAHAHAHHA


    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • anulkina 28.11.07, 09:57
    1) Zapach wrzątku
    2)Galanteria
    3)Dzwonie
    4)Nieprzytomna z bólu
    5) Half of that

    Kocham Muchy :]
    --
    Chodź i powiedz mi słowa słodkie jak delicje, o których wiemy tylko
    my i niech moje biszkoptowe serce, owinięte ciasno folią będzie
    ciepłe... by Muchy
  • cze67 28.11.07, 10:04
    A ja nadal, motyla noga, nie wiem, co w mojej wypowiedzi było fo pa.
    Możesz mi to, kolego, ujaśnić?
  • aimarek 28.11.07, 10:55
    cze67 napisał:

    > A ja nadal, motyla noga, nie wiem, co w mojej wypowiedzi było fo pa.
    > Możesz mi to, kolego, ujaśnić?

    Wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku są okropne :[
    Mów ciszej, a najlepiej nie mów niii-hiiiic ;(

    (Dla mnie agresywny, przesadny hajp wokół Much to w pewnym sensie konieczność.
    Umasowienie "Terroromansu" jest warunkiem jego dalszego funkcjonowania jako
    płyty fajnej. Uwaga, wyjaśniam tę zaskakującą konstrukcję:

    Abstrahując od jakości zawartej tu muzyki, wszyscy wiemy, że jest to płyta z
    przebojowym potencjałem, wzmocnionym "pokoleniowym" przekazem. Zatem nawet bez
    dużej promocji uzyskałaby jakąś popularność. Istnieje jednak obawa, że ta
    popularność dotyczyłaby jakże paskudnych i odrzucających kręgów tzw. młodzieży
    alternatywnej. Wiecie o co chodzi: to ludzie, którzy słuchają The Klaxons i
    Sigur Ros, ubierają się w lumpeksach, noszą rajtuzy w paski i okulary w grubych
    oprawkach, jeżdżą na wszystkie festiwale filmowe, zajmują się fotografią, a w
    swoje gronowe profile wstawiają 500 zdjęć, na których przyjmują dziwne pozy
    aluzyjnie sugerujące jakąś seksualną niejednoznaczność. Wszyscy wiemy, jak
    szybko ta zaraza się rozplenia i jak potrafi zatruć podjarkę każdym fajnym
    zespołem czy filmem. Umasowienie "Terroromansu" to jedyna szansa, żeby szarańcza
    nie zeżarła nam tej pięknej płyty. Muchy pod strzechy! Egzemplarz "Terro" dla
    każdego dziecka! BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ. WSZYSTKIM.)

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • harsh_reality 28.11.07, 11:57
    aj, dobrze gada.

    mój egzemplarz Terroromansu już ruszył w tournee po znajomych
  • carmody 28.11.07, 12:08
    No i takie uzasadnienie agresywnego hajpu wokół Much kupuję bez
    zastrzeżeń. Ale sam zostanę przy Slipknocie i Alien Ant Farm.

    --
    "Sex jest bardzo fajoski
    nawet francuski sex, i włoski
    Jak chce robić sex niech robi go każdy...
    Nawet szczególnie Olszewski, dla Polski"

    +
    Każdemu Milę Jovovich

  • teddy4 28.11.07, 14:25
    Po zapoznaniu się z kilkoma utworami rewelacji pt. Muchy stwierdzam,
    że :

    1. Jest to dobrze wykoncypowana próba odebrania elektoratu innej
    rewelacji czyli zespołowi Happysad. Nie sądziłem, że przy okazji
    zawładnięte zostaną dusze niektórych naszych zasłużonych
    forumowiczów, którzy przecież gustują w znacznie bardziej
    wyrafinowanych dźwiękach.
    2. Zespół Muchy nie wygląda.
    3. Zespół Muchy ma równie beznadziejne teksty i kompozycje jak w/w.
    4. Zespół Muchy posiada lepsze instrumenty niż w/w.
    5. Zespół Muchy "nie zmieni oblicza rocka na świecie", a i w naszym
    kraju też raczej nie.
    6. Zjawisko pt. robienie rewelacji z przeciętnego zespołu polskiego
    świadczy o tym, że polska publiczność naprawdę jest spragniona
    nowych dźwięków i przypomina mi to sytuację w PRL-owskich sklepach
    mięsnych z lat 80-tych, kiedy to wygłodniały lud rzucał się na
    cokolwiek, co do tych sklepów rzucono.
  • braineater 28.11.07, 15:13
    eeeeeeee
    szwagier wczora przyniósł, zostawił, powiedział, że fajne.
    Za chuja szwagrowi nie wierzę, bo jest 7 lat starszy ode mnie i był na wszystkich Jarocinach, co mu zjebało mózg do szczętu a najwazniejszym dorocznym wydarzenim dlań jest festiwal w Ostródzie (oprócz świątecznej kapieli, ale to raczej kategoria trauma)
    Ale, że mędził pół dnia, to w końcu się zmogłem i posłuchałem.
    Kolejne zmarnowane parędziesiątminut z życia, ale tego się akurat spodziewałem, kretyńska nazwa i nadęty tuytł płyty nie wrózyły dobrze. Teksty mnie ujęły - myślałem, że pisanie tego typu umarło razem z Ostatnią Falą Studentów W Kraciastych Koszulach, ale nie - ma się dobrze.
    Natomiast i tu się przynam, że zdziwiłem się sam, nawet mocno, po wyjebaniu śpiewaka na hasiok i wsadzenia zań syntetyzera mowy, skoro już musi być z tekstem, to nie brzmi to nawet tak najgorzej, jak na polski zespół. Nawet w okolicach Najwazniejszego dnia wpadłem na szatański pomysł, że może to dziecię, co tam napieprza w klawisz, za jakiś solo materiał by się wzięło, bo tu sie marnuje i zaginie w przestrzeni za dwa lata, kiedy to muchach będa pamiętali jedynie młodciani onaniści. Bardzo ładnie chłopak gra, bez kompleksów zupełnie i dośc wyraźnie odstaje od masakrycznie nudnej, powtarzalnej i kompletnie pozbawionej pomysłów na granie reszty zespołu.
    A to już kurwać, jak na polską muzykę wydarzenie. może i nawet pokoleniowe.
    --
    Frustrated attempt to be brilliant about nothing
  • ihopeyouwilllikeme 28.11.07, 16:18
    Nie no, ale nazwa zespołu mi się akurat podoba. Na pewno jest sto
    razy lepsza od np. THE CAR IS ON FIRE ( do red. Waśko: tak, WIEM że
    to z piosenki GENIALNEGO zespołu ).

  • braineater 28.11.07, 16:29
    nie no pliz, dla mnie to jest nazwa na poziomie: ty, kurwa, fajnie by było nazwać zespół GÓWNO (któren zresztą był cąłkiem przyzwoitą punkową kapelą)
    O Car w ogniu się nie wypowiem, bo ani mnie nazwa nie drażni, ani kapeli pzra paroma smętnymi wypierdami w radiu, nie słyszałem.

    P:)
    --
    Frustrated attempt to be brilliant about nothing
  • ihopeyouwilllikeme 28.11.07, 19:07
    Dla mnie najważniejsze jest, by nazwa dobrze brzmiała. Niezależnie
    od tego, że muchy z gównem może i mają wiele wspólnego, ta pierwsza
    nazwa brzmi dobrze, a druga źle. Podobnie o znaczeniu nazwy " the
    car is on fire " pan Borys D mógłby zapewne napisać esej na 600
    stron, nie zmieni to jednak faktu, że jako nazwa zespołu brzmi to
    jak.. Gówno. Albo i gorzej.
  • jarecki32 28.11.07, 20:48
    ciagle nie moge sie polapac o co idzie boj w tym watku, ale jesli
    chodzi o debiut plytowy rockowego zespoly "Muchy" to faktycznie,
    zgadzam sie z brejnem, ze nazwa jest do dupy. Tyle

    Bierzemi Muchi w tluste paluchi,
    kladziem na blachie i robim wybuchi,
    bo to jest blues babbaryba, blues babbaryba, blues
    Przed wojna to sie spiewalo, panie, nie to co teraz,
    jakies Muchi panie
  • ihopeyouwilllikeme 29.11.07, 13:23
    > nie wiem, nie dogadamy się. Jakbym miał kapelę to by się nazywała
    > Eferalgan 500 albo Luksusowe Płody Rolne

    Cóż, w wymyślaniu prawdziwie kretyńskich nazw dla zespołów nikt Cię
    z pewnością nie pobije :P
  • tomekwasko 28.11.07, 16:36
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Nie no, ale nazwa zespołu mi się akurat podoba. Na pewno jest sto
    > razy lepsza od np. THE CAR IS ON FIRE ( do red. Waśko: tak, WIEM że
    > to z piosenki GENIALNEGO zespołu ).

    e tam genialnego.
  • glebogryzarka1 28.11.07, 16:49
    > może to dziecię, co tam napieprza w klawisz, za jakiś solo
    > materiał by się wzięło

    za późno. nazywa się Drivealone i my tu bardzo lubimy ten projekt

    www.myspace.com/thedrivealone
  • braineater 28.11.07, 19:38
    glebogryzarka1 napisał:

    > > może to dziecię, co tam napieprza w klawisz, za jakiś solo
    > > materiał by się wzięło
    >
    > za późno. nazywa się Drivealone i my tu bardzo lubimy ten projekt
    >
    > www.myspace.com/thedrivealone

    Tyyyy... fajne to jest. Jeśli gość to sam wszystko miesza, to wyłączam szyderę, bo dobrze mu idzie. Ciekawsze niż Muchi i choć nie moja nuta tak do końca, to nie mam się do czego doczepić.

    P:)


    --
    Frustrated attempt to be brilliant about nothing
  • anulkina 29.11.07, 08:15
    braineater napisał:

    Najwazniejszego dnia wpadłem na szatański pomysł, że może to
    dziecię, co tam nap
    > ieprza w klawisz, za jakiś solo materiał by się wzięło, bo tu sie
    marnuje i zag
    > inie w przestrzeni za dwa lata, kiedy to muchach będa pamiętali
    jedynie młodcia
    > ni onaniści. Bardzo ładnie chłopak gra, bez kompleksów zupełnie i
    dośc wyraźnie
    > odstaje od masakrycznie nudnej, powtarzalnej i kompletnie
    pozbawionej pomysłów
    > na granie reszty zespołu.
    > A to już kurwać, jak na polską muzykę wydarzenie. może i nawet
    pokoleniowe.

    w klawisz napieprza Piotr Maciejewski, który prowadzi działalność
    solową pod nazwą Drivealone. :)



    --
    Chodź i powiedz mi słowa słodkie jak delicje, o których wiemy tylko
    my i niech moje biszkoptowe serce, owinięte ciasno folią będzie
    ciepłe... by Muchy
  • tomash8 28.11.07, 14:57
    Na pewno mają mniej wkurzający wokal :)

    A Happysad to prawdziwi ekstremiści, nie ma się co śmiac, kumpel złamał nogę na
    ich koncercie(ja w tym czasie rozmawiałem z drzewami, Absynt rządzi)
  • geigo 28.11.07, 16:49
    Rozrastanie się tego wątku niczym bicepsa kulturysty na sterydach skłoniło i mnie do sprawdzenia, o co tyle hałasu. No i chwalić piratów muzycznych oraz rapidshare, bo gdybym wydała na "Terroromans" choć parę dych, plułabym sobie długo a obficie w brodę. I nie nachalny hajp ani też nie wtórność, zwana niekiedy inspirowaniem się, jest tu najważniejsza - rzecz w tym, że płyta jest okrutnie mdła, nudna i nijaka. Jeden możliwy (ledwo możliwy) numer ("Górny taras", czy jakoś tak) na dwanaście kawałków - Ajhołp, Ty na serio pisałeś, że toto jest lepsze od nowych Editorsów (których bynajmniej nie uważam za powalająca rzecz)? Jeżeli tak - jedyne, co mogę powiedzieć to "ratunku... ". A co do tej pokoleniowości - ekhm, powiedzcie mi tylko, której generacji ma to być manifest, żebym wiedziała czy mam się nie przyznawać do przynależności, czy mogę odetchnąć z ulgą, że ja już nie z tych ;)
  • ihopeyouwilllikeme 29.11.07, 11:27
    > Ajhołp, Ty na serio pisałeś, że toto jest lepsze od nowych
    > Editorsów

    Tak. Podstawowa przewaga Much nad EDITORSAMI polega na tym, że przez
    Terroromans można spokojnie przebrnąć, i to nawet z przyjemnością,
    An And Has A Start natomiast to płyta zwyczajnie nie nadająca się do
    słuchania. To jest tak skrajne 0/10, jakiego dawno nie słyszałem (
    pierwsza płyta była znośna ).
  • geigo 29.11.07, 13:04
    No to ja mam dokładnie na odwrót - o ile Editorsów słucham z przyjemnością (mniejszą w przypadku drugiej płyty, ale zawsze), o tyle Muchy są dla mnie męczące, upierdliwe, kiepskie tekstowo i muzycznie (hehe, gdyby An End... rzeczywiście zasługiwał na 0/10, to Terroromans znalazłby się w strefie grubych dziesiątek na minusowej skali :) ). Do tego tradycyjna polska bolączka, czyli marny wokalista - krótko mówiąc dziękuję, nie skorzystam, będę ostrzegać przed.
  • ihopeyouwilllikeme 29.11.07, 13:33
    Szczerze mówiąc, owszem, są na T słabe momenty, ale szczerze nie
    rozumiem, jak można ( nomen omen ) nie doznawać przy " Mieście
    Doznań ".. ten kawałek to chyba jedyny moment na płycie, co do
    którego byłbym skłonny przyznać, że rzeczywiście odstawia na bok
    całą POLSKĄ SCENĘ ROCKOWĄ - ja w każdym razie niczego lepszego w tym
    roku nie słyszałem. Przecież to aż bije po uszach..
  • d84 28.11.07, 21:48
    Wreszcie dziś dostałem. Znałem wcześniej 3 utwory, nie znam nikogo z
    zespołu, nie należę (?) do środowiska. I ja to kupuję, bo po paru
    przesłuchaniach czuję, że jest coś zajebistego w tej płycie, nawet
    bardziej niż rok temu przy TCIOF. "To się dzieje teraz".

    (coś bardziej konstruktywnego może zdarzy się później)


  • ihopeyouwilllikeme 29.11.07, 13:43
    > "To się dzieje teraz".

    Następny..
  • tomekwasko 29.11.07, 22:57
    w koncu jest!!! najwazniejsza, bo jedyna OBIEKTYWNA recka "terro" w sieci:

    andrzejbuda.blog.onet.pl
  • ilhan 29.11.07, 23:05
    Już wczoraj dyskutowaliśmy ten tekst z D. Na wysokości "sami prosiliście mnie o jej recenzję" robi się dziesiątkowo.

    Jutro wszyscy pijemy zdrowie Andrzeja, przypominam.
  • braineater 29.11.07, 23:22
    klimatycznie nawiązują do Poznania, który dla mnie staje się Wrocławiem

    i to jest rewolucja w poetyce, jakby na to nie patrzeć.
    Pan Andrzej zauważyłem, ma sporo recenzji...
    i takie Battles - Mirrored też ma potencjał

    P:)
    --
    Frustrated attempt to be brilliant about nothing
  • ihopeyouwilllikeme 30.11.07, 13:32
    Postać pana Andrzeja jak postać ( " książki " o Alanis Morissette
    nigdy mu nie zapomnę, i kiedyś mi za nią zwróci kasę ), ale z czego
    Wy się właściwie śmiejecie ? Pan Buda pisze, że teksty fajne - Wy
    piszecie to samo. Pan Buda pisze, że Modest Mouse - Wy piszecie to
    samo. Pan Buda pisze, że najlepsza polska grupa - Wy piszecie to
    samo. Pan Buda pisze, żeby promować w mediach - zupełnie tak, jak
    Wy. Właściwie tylko w jednym zdaniu pisze coś innego ( raczej nie
    jesteście fanami Hurtu i Happysad ). Pisze że niebanalne teksty - a
    jak ja piszę, że banalne, pytacie się, o co mi chodzi. Z kogo się
    więc śmiejecie ?
  • grimsrund 30.11.07, 15:00
    No nie mogie, Kulega to jak dziecko normalnie. Przecie nie o to
    chodzi, że o co chodzi, tylko o to chodzi, komu o co chodzi, no!
  • cze67 03.12.07, 12:39
    Pozwolę sobie wyrazić żal, że inne, znakomite polskie płyty/zespoły
    nie są tak promowane jak Muchy. Nie wiem dlaczego akurat na tę grupę
    padło, ale cóż... Prawdopodobnie zadziałał jakiś towarzyski UKŁAD.
    Szkoda, że takiej wrzawy nie było przy wydaniu np. debiutu
    Contemporary Noise Quintet czy, nie szukając daleko, Czarno Widzę
    Afro Kolektywu. A że hałas jest skuteczny świadczą półki sklepowe,
    na których Much jest o wiele mniej niż innych owadów (znaczy, ludzie
    to kupują).
  • harsh_reality 03.12.07, 13:19
    na prawdę uważasz, że Contemporary Noise Quintet to to na co czekają polskie
    nastolatki? tzn. fajnie by było, ale chyba piszesz z jakiejś alternatywnego
    wszechświata. poza tym sukces Much dobrze rokuje całej polskiej scenie hmmm...
    "niezależnej" czy jak tam nazwać zespoły grające po rozpadających sie klubach
    dla co bardziej dbających o imidż studentów, także w perspektywie może i CNQ, a
    już na pewno Afro Kolektyw uczkną odrobinę z tego tortu... albo ja też pisze z
    alternatywnego wszechświata. w sprawie polskiego rynku muzycznym trudno
    cokolwiek prorokować.
  • cze67 03.12.07, 13:51
    Piszę tylko o tym, że podobną promocję możnaby zrobić w wypadku
    wielu innych wydarzeń muzycznych. Szkoda, że tak się nie dzieje. I
    nie sądzę, żeby akurat AK zyskał na promocji Much cokolwiek. To
    jednak inne wszechświaty.
  • ilhan 03.12.07, 13:53
    Grupa Contemporary Noise Quintet to nie do końca coś, co krzyczałoby do Ciebie POTENCJAŁ RYNKOWY. A w Afro Kolektywie za dużo przeklinają (ergo 3/4 numerów nie nadaje się do zagrania w radiu). Swoją drogą pretensje do zespołu Muchy i ich albumu o to, że inne zespoły i płyty są mniej promowane -> :| Zwłaszcza, że nie zauważyłem nadzwyczajnego stężenia autolansu u członków Much. Widocznie trzeba zaakceptować, że naprawdę duża grupa ludzi uznaje ten album za wydarzenie.

    8.12. Muchy w warszawskim klubie Pretekst, jakby ktoś jeszcze nie wiedział, support: Kolorofon i Organizm. Wstęp 15 PLN.
  • harsh_reality 03.12.07, 17:17
    >support: Kolorofon i Organizm
    i duże ilości wódki
  • tysia2 03.12.07, 18:53
    ilhan napisał:

    > Grupa Contemporary Noise Quintet to nie do końca coś, co krzyczałoby do Ciebie
    > POTENCJAŁ RYNKOWY.

    Jako nieprzesadnieznającysięnamuzyce forumowicz ( żeby nie powiedzieć inaczej )
    pozwolę sobie się nie zgodzić. CNQ brzmi dla mnie prawie zupełnie jak jazz(czyli
    elita) i jednocześnie uwodzi już przy pierwszym kontakcie (łatwoprzyswajalny).
    Nie ma wielu atonalnych wycieczek, które mogłyby odstraszać, sekcja rytmiczna
    posuwa raźno, melodia pikna i słuchacz nawet po całym dniu pracy może nadążyć.
    Jakiś target powinien być.
    Aha, to temat o Muchach. Znane mi z myspace Miasto Doznań może być.
  • ihopeyouwilllikeme 04.12.07, 08:41
    Jako jeszczebardziejnieprzesadnieznającysięnamuzyce forumowicz
    pozwolę sobie stwierdzić - co Wy, przecież Contemporary Noise
    Quintet skierowane jest do tego samego odbiorcy, co Anna Maria
    Jopek. W sumie dziwie się, że się nie sprzedaje - może Kydryński nie
    zauważył.
  • tysia2 04.12.07, 09:47
    Nie jest to oczywiście tak wielki potencjał komercyjny jaki mają starzy murzyni,
    ale mają inne rynkowe zalety ( nasi som ). Gust można kształtować.
  • cze67 04.12.07, 11:25
    tysia2 napisała:
    Gust można kształtować.

    Święte słowa, panie dziejku. Wylansować można WSZYSTKO, a dobrą
    muzykę lansować TRZEBA.
  • cze67 04.12.07, 09:52
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Jako jeszczebardziejnieprzesadnieznającysięnamuzyce forumowicz
    > pozwolę sobie stwierdzić - co Wy, przecież Contemporary Noise
    > Quintet skierowane jest do tego samego odbiorcy, co Anna Maria
    > Jopek. W sumie dziwie się, że się nie sprzedaje - może Kydryński
    nie
    > zauważył.

    Nie no, stary, przesada na maksa. CNQ bliżej do Komedy, Annie Marii
    to Nory Jones. TAKA różnica.

    Co do meritumu. Rymy, o których wspomniano jeżeli chodzi o
    Galanterię wołają o pomstę do nieba (choć są jakoś tam wytłumaczalne
    w tekstu kontekście). Ogólnie kawałek fajny muzycznie,
    zapamiętywalny, ale zepsuty niepotrzebnym wątkiem o biszkoptowym
    sercu (specjalnie wczoraj nadstawiłem ucha jak w Trójce puszczali).
  • ihopeyouwilllikeme 04.12.07, 15:31
    > Nie no, stary, przesada na maksa. CNQ bliżej do Komedy

    .. a teksty Much są inspirowane GENIALNYM filmem Wajdy, więc wara od nich.
    Niedługo ja zacznę udowadniać, że U2 inspirują się Beatlesami - i tyle mi
    zrobią ich krytycy ! CNQ = banalna melodyjka-solo-kolejna durna
    melodyjka-solo. To ma być jazz ??!! Co to w ogóle ma być ? Niewiele w życiu
    słyszałem nudniejszych, bardziej przaśnych, oczywistych, schematycznych,
    nieprzykuwających uwagi, niepotrzebnych, bezwartościowych płyt, próbujących
    brzmieć jak jazz dla ubogich ( ubogi = kupujący płyty AMJ - może więc bardziej
    pasuje do niego określenie " bogaty " ). I w tym sensie CNQ najbliżej właśnie
    do ostatniego albumu AMJ. Miejsce na promocję CNQ jest w Sukcesie, u
    Kydryńskiego i w drogich butikach. Przez tą cholerną płytę kolejny raz
    straciłem ochotę na słuchanie jazzu.

    Ale tłumaczyłem przecież, że nie znam się na muzyce, więc proszę się nie
    oburzać. Jeżeli CNQ jest jedną ze Świętych Krów ( nie orientuję się za
    bardzo ), sorry.
  • carmody 04.12.07, 15:48
    No dziom, przecież nikt nie woła, że to dżez. I ja nie czuję, że się
    CNQ na dżez spinają. I nie jest to jakaś super kapela, dobrze że są
    po prostu. I weź no tego dżezu poszukaj tam gdzie należy, to może
    kolejny raz ochoty na taką muzykę nie stracisz.
    Ihope, masz jakiś kurde problem? Bo w tym wątku strzykasz jadem na
    lewo i prawo, jesteś nawet gorszy ode mnie. No więc strzykasz tym
    jadem i plujesz żółcią, a potem piszesz, że jednak dobrze, że Muchy
    i płytę kupisz, tylko czemu hajp. I że płytę TCIOF też kupiłeś, i że
    też hajp niewspółmierny. No to jest takie jakieś siedzenie okrakiem
    na murze berlińskim... Miotasz się.

    --
    My smile is a rifle.
    Won't you give it a try?
  • braineater 04.12.07, 16:08
    Ja tylko cicho wtrącę, że zestawienie w jednym zdaniu Czopek i CNQ wymaga poważnej szarży umysłowej, która cokolwiek koledze Ajhołpowi nie wyszła. I to nie tak, że jednej nie lubię, to mam ją za wiochę - Czopek, a drudzy są mi obojętni bo płyta jest nudna, ale live dają radę - CNQ, tylko o to, że sa to rzeczy niezestawialne nawet z marketingowego punktu widzenia. To, że widzisz w CNQ tanią jazzująca podpierdolkę (z czym moge się zgodzić), to jeszcze nie jest dowód na to, że powinni dostać cover w Sukcesie, razem z AMJ. Kompletnie nie te światy marketingu, bo jesli już gdziekolwiek mogliby dla lansu dostać długi tekst o sobie, to w Przekroju lub Machinie, czyli nisza muzyczna o jeden stopień wyższa, niz Plejboj czy Sukces i czytelnik inny, bo nastawiony nie na to, by ze swoją muzą pasowac do znajomych, ale żeby od tych znajomych (pszecientnych) odstawać. A pan pojechałeś szarżą w stylu, że U2 mogliby napisac w Rolniku Polskim, zaraz pod reca z koncertu Bajerfula w remizie w Dupowicach, bo w końcu rolnik je rolnik i wszystkiego posłucha.
    Plus Carmody ma rację - wyrzyg o tym, jak to CNQ jest komercyjnym badziewiem, w chwilę po tym, jak się przyklasnęło Muchom, jest lekko zabawny...

    P:)
    --
    Frustrated attempt to be brilliant about nothing
  • grimsrund 04.12.07, 16:36
    Nie no, racja oczywista, ale skoro bez szarż umysłowych Kol. Ajhołpa
    nasze Forum byłoby o tyleż uboższe, więc szacun nieustający :)
  • obly 04.12.07, 17:08
    zwracam uwagę jedynie na:
    a teksty Much są inspirowane GENIALNYM filmem Wajdy

    niestety wersaliki nie sa moje, ale ktos odgadł bardzo słusznie
    ukrytą ironię.

    dla czytajacych bez zrozumienia:
    "Wajda nie ma genialnych filmów" poczym głosne he he he

    niestety taka prawda
  • ihopeyouwilllikeme 05.12.07, 14:08
    > czytelnik inny, bo nastawiony nie na to, by ze swoją muzą pasowac do
    > znajomych, ale żeby od tych znajomych (pszecientnych) odstawać.

    Jeżeli uważasz, że przeciętny czytelnik Machiny ( nie mam tu na myśli Cze
    oczywiście :P ) nie jest nastawiony na to, by do swoich znajomych " pasować "
    ( na litość, nie ma w tym kraju ani jednego magazynu, który byłby bardziej "
    lanserski " od Machiny, totalnie nie ma ), no to się nie dogadamy. Poza tym -
    nie ma bardziej " przeciętnych " płyt od płyty CNQ.. nie wyobrażam sobie, że
    ktoś może chcieć " odstawać " od znajomych, i w tym celu sięgać właśnie po
    CNQ.

    Nie bardzo rozumiem w czym w ogóle jest problem ? Wy nawet nie bronicie
    muzyki - bronicie hmm wizerunku marketingowego ? I to jak niepodległości.. nie
    byłoby NAJMNIEJSZEGO problemu z wylansowaniem CNQ w Playboyu lub Sukcesie. Nie
    zdziwię się, jeśli AMJ nagra z nimi swoją następną płytę - nadadzą się
    znakomicie.

    > Plus Carmody ma rację - wyrzyg o tym, jak to CNQ jest komercyjnym
    > badziewiem, w chwilę po tym, jak się przyklasnęło Muchom, jest lekko
    >: zabawny...

    Jeżeli bierzemy pod uwagę wyłącznie aspekt komercyjny - Muchy są 10 razy
    większym badziewiem od CNQ ( co potwierdza najnowszy numer Machiny - panowie
    strzelili tam wypowiedź rodem wprost z poradnika " Jak trafić na okładkę
    NME " ). Jest tylko jeden problem - płyta Much jest fajna ( po prostu ), płyta
    CNQ natomiast - niefajna. Oczywiście to moje zdanie.
  • ihopeyouwilllikeme 05.12.07, 13:54
    > I weź no tego dżezu poszukaj tam gdzie należy, to może
    > kolejny raz ochoty na taką muzykę nie stracisz.

    Nie szukałem na płycie CNQ jazzu, bo przed jej przesłuchaniem w
    ogóle nie wiedziałem, jaką muzykę CNQ gra. Natomiast usłyszałem tam
    coś, co wydaje mi się właśnie wielkim napinaniem na jazz - a co od
    razu kojarzy mi się z AMJ.

    > Ihope, masz jakiś kurde problem?

    Nie, to Wy macie problem *za każdym razem*, kiedy się skrytykuje
    coś, czego nie należy krytykować.

    > a potem piszesz, że jednak dobrze, że Muchy i płytę kupisz, tylko
    > czemu hajp. I że płytę TCIOF też kupiłeś, i że też hajp
    > niewspółmierny.

    No i ? Oto mi właśnie chodzi. Nigdzie nie napisałem, że płyta Much jest płytą
    słabą. Natomiast czepiam się właśnie niewspółmiernego hajpu, oraz ( zresztą w
    sumie przede wszystkim ) tekstów.

    > No to jest takie jakieś siedzenie okrakiem na murze berlińskim...

    Żadne siedzenie okrakiem. Gdyby Muchy były traktowane normalnie ( czyli dać im
    6, i " obiecujący debiut " ), w ogóle bym się w tym wątku nie wpisywał.
  • carmody 04.12.07, 11:44
    ihopeyouwilllikeme napisał:

    > Jako jeszczebardziejnieprzesadnieznającysięnamuzyce forumowicz
    > pozwolę sobie stwierdzić - co Wy, przecież Contemporary Noise
    > Quintet skierowane jest do tego samego odbiorcy, co Anna Maria
    > Jopek. W sumie dziwie się, że się nie sprzedaje - może Kydryński
    nie
    > zauważył.

    Pojechałeś. Aż Ci kawałek bandy został w dupie. Staryyy to tak
    jakbyś powiedział, że Behemoth skierowany jest do tego samego
    odbiorcy, co Kat. Fani jednego i drugiego zrobili by Ci krzywdę.

    --
    My smile is a rifle.
    Won't you give it a try?
  • verytall 30.12.07, 23:55
    Generalnie się nie wypowiadam bo tu rokendrola jako
    zjawiska anty-pretensjonalnego jakoś nikt nie ceni,ale
    zaglądam.Podzielam zdanie kolegi Teddy4.Pragnienie
    występuje czegoś nowego więc przypisujemy żeczom
    przeciętnym znaczenie ponad miarę.Głupkowatośc
    redaktorów radiowych z 3rójki jest znana więc nic
    dziwnego że jest hajp.Przy czym hajp był również przy
    TCIOF ale uzasadniony w porównaniu z Muchimi.Muchi
    dobry jednak kawałek mają w sensie rifu chociaż padają
    bełkotliwe "wyglądasz tak nieroztropnie to
    nieistotne".Hajp sie powiększy jednak kiedy Sankowski
    ogłosi że to hajp ( bo on na hajp szczególnie jest
    podatny , nie wiem czy ktoś zauważył).Generalnie mamy
    o czym pogadać i to jest chyba ok.
  • d84 29.11.07, 23:19
    Ale konkrety, man ;>

    Recenzja Andrzeja taka jak i jego postać. Gdzie indziej coś pisał, że
    HURT (koniecznie capsem) lepszy.
  • grimsrund 29.11.07, 17:19
    > "To się dzieje teraz".

    Może i teraz, ale nie TUTAJ, z całą pewnością ;)

  • maff1 30.11.07, 00:34
    Muchy.... słyszalem gdzies jakąś piosenkę i podzieliłem zdanie cze.
    Była po prostu słaba. Ale pod "naciskiem" opini publicznej forum
    przesłucjałem płytę... no i proszę, miłe zaskoczenie.
    Nie mam pojęcie co to znaczy indie, ale płyta podoba mi się. (nie
    staram sie znać na szufladach - albo plyta podoba mi sie albo nie)
    Jest lekka, radosna i bez specjalnego napinania się. Teksty? Ja
    zazwyczaj słyszę go jako dzwięk, inny instrument. I musiałby być
    piekielnie grafomański bym go usłyszał. A tak - tekstów nie czepiam
    sie.
    Nie są wybitne, ale który współczesny zespół ma wybitne?
    Podoba mi sie brzmienie, przypominające coś co kiedyś słyszalem
    (może to synbdrom inż. Mamonia?)
    Ale zgadzam sie z krytycznymi uwagami w kwesti unikatowości tej
    płyty. Jeśli to jest płyta wybitna (czytaj kultowa, najważniejsza w
    7-mio latce, dekadzie) - to czuje jakiś smutek w sercu.
    nie mniej jednak - dzięki Kubasa za zwrócenie uwagi.
    I dzięki innym że zechcieli polemizować.
    --
    z góry dziękuję, a dowody wdzięczności zostawiam na parapecie :-)
  • d84 04.12.07, 00:34
    1. Miasto Doznań
    2. Fototapeta
    3. Najważniejszy Dzień
    4. Pięć Po Wpół
    5. Zapach Wrzątku
  • obly 04.12.07, 01:56
    muchy są dośc słabe w sensie na pewno nie są wydarzeniem, niech
    sobie graja i zdobywają popularność czy to na czym im zależy.
    car is on fire też jest słaby
    i nie mówcie mi ze słaba to jest moja stara.

    to jest takie pitu pitu pokoleniowe jak zwykle spóznione do
    mainstreamu o kilka lat.

    nie wpisalbym sie tutaj bo z reguły nie pisze sie o tym czego sie
    nie lubi bo szkoda czasu. ale ze względu na porywajacą dyskusje
    dorzucam beznamiętnie kilka zdań. brzmienie i znajomość harmoni to
    jest minimum aby grac na statkach. muzycznie jest to jak najbardziej
    bezplciowe, pedalska papka dla zapatrzonych nosicieli t-szirtów
    zaopatrzonych w sloiczek brylantyny. Moze sie podobać ale na chuja
    pana to jest i bedzie pedalskie (hej hej nie mam nic do gejów ale do
    gejowskiej muzyki jak najbardziej).

    PS: jak mój kumpel wąchał wrzątek (w czajniku) to miał poparzony
    nochal i tyle miał doznań.

    i jesli zostało wrażenie ze neguję ten zespól to jesteście w
    błędzie. jesli ich to bawi to czemu mają sie nie bawić. ale są to
    podjarane młokosy grające w supermarketowej stylistyce i i jesli
    ktoś ich porównuje do Tomka Lipińskiego to jest po prsotu głuchy i
    głupawy debil no bo szkoda słów. i nic mu nie
    pomogę.\galanteriaaaaaaaaa kokieteriaaaaa gównożeriaaaaaa

    wyglądasz tak nierozsądnie to nieistotne...

    nie no sorki ale granice odpowiedzialnosci za słowa jednak istnieją.

  • ihopeyouwilllikeme 04.12.07, 08:44
    > nie no sorki ale granice odpowiedzialnosci za słowa jednak
    > istnieją.

    Swoją drogą, nie mogę się już doczekać wysypu nowych zespołów,
    których teksty będą inspirowane tekstami WYBITNEGO TEKŚCIARZA Much.
    To będą dopiero wrażenia !
  • obly 04.12.07, 17:11
    > Swoją drogą, nie mogę się już doczekać wysypu nowych zespołów,
    > których teksty będą inspirowane tekstami WYBITNEGO TEKŚCIARZA
    Much.
    > To będą dopiero wrażenia !

    ileż słodkiej autoironii;))
    pozdrawiam
    PS: WYBITNY TEKSCIARZ pewnie nie moze sie doczekać
  • mechanikk 04.12.07, 08:49
    Kawałwek Kulki >>> Muchy
  • mechanikk 04.12.07, 08:49
    > Kawałwek Kulki

    kawałek ofkors
  • obly 04.12.07, 09:03
    własciwie cały czas nie jestem przeciwko Muchom tylko przeciwko
    przypisywaniem komukolwiek rzeczy o które się nigdy nie otrze nawet
    i nie popachnie. To strasznie fcurvia.
    A Muchy to kapelka zgrabna i tyle no. ale ani rewolucja, ani
    wyjątek, ani odkrywczosć, ani zespól tekściarski, ani novatorski,
    ani majacy cos do powiedzenia, ani głupi, ani mądry, po prsotu
    gitpop pełną gębą. jesli to dla kogos jest zaleta to polubi jesli
    dla kogoś jest to wada. to nie polubi.
    A ja rozumiem też że po latach brzydkiej polskiej muzyki ludzie lgną
    do dobrze wytworzongo produktu który bardzo dobrze brzmi, jest
    przyzwoicie nagrany, vocal spiewa po angielsku tak ze nei słychać ze
    to spod Rzeszowa, no podnosi morale, bo to eurpejskie takie to. Może
    wysłać ich na Interwizje?... ale ja stary koń uważam ze są te z tych
    rzeczy które są strasznie nudne.
  • aimarek 14.12.07, 13:30
    Gadałem ostatnio o Muchach ze znajomą. Pochwaliła tekst "Galanterii", a
    zwłaszcza fragment o biszkoptowym sercu. Oczywiście przywykłem już do tego, że
    ludziom zazwyczaj podoba się w tej płycie to, co akurat mnie się nie podoba, a
    to co mi się podoba, to im nie. Inna znajoma oprócz "Galanterii" najbardziej
    lubi "111" i wcale nie słyszy niespodziewanego ficzeringu ze strony Gabriela
    Fleszara. Tutaj credit dla Dejnarowicza, który chyba jako jedyny wychwycił to w
    swoim felietonie. A jeśli już jesteśmy przy Idolach Młodych Polek, to widziałem
    ostatnio bodaj na tvn style rozmowę z Jakubem Tolakiem (znany nosiciel wirusa
    HIV z "Klanu"), który zapowiadał, że koncentruje się teraz na swojej karierze
    muzycznej.

    Ale do meritum. Ta pierwsza znajoma powiedziała, że najfajniejsze w tej
    biszkoptowej metaforze jest utworzenie nowego słowa "ciastofolia". Wpadłem w
    konsternację, bo jaka kurwa ciastofolia, ale ponieważ nie mam oridża z tekstami,
    to wrzuciłem w google i okazuje się, że ludzie faktycznie słyszą tam różne
    rzeczy. Oprócz "ciasno folią", do którego ja bym się przychylał, słyszą też
    "ciasną folią", "często folią" i właśnie "ciastofolią". A jaki jest morał tej
    całej historii? Parafrazując mojego ojca: Wiraszko, WYPLUJ TEGO KARTOFLA!

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • tomekwasko 14.12.07, 13:41
    we wkladce i tak nie ma tekstu do "galanterii" akurat.
  • glebogryzarka1 14.12.07, 13:51
    > lubi "111" i wcale nie słyszy niespodziewanego ficzeringu ze
    > strony Gabriela Fleszara. Tutaj credit dla Dejnarowicza, który
    > chyba jako jedyny wychwycił to w swoim felietonie.

    jeśli dobrze zrozumiałem (wątpliwe, wiem kurwa wiem) to ten numer
    nosił roboczy tytuł "Gabriel Fleszar"
  • tomekwasko 14.12.07, 14:22
    glebogryzarka1 napisał:

    > jeśli dobrze zrozumiałem (wątpliwe, wiem kurwa wiem) to ten numer
    > nosił roboczy tytuł "Gabriel Fleszar"

    potwierdzam.
  • pyotreck 14.12.07, 15:09
    diss akurat tego (bardzo dobrego) utworu wydaje mi sie absurdalny.
    że zacytuję Zmywaka z MKL: "do lubienia pewnych rzeczy *nie wypada*
    się przyznawać" - Borys tę spinke umie idealnie wykreować

    a Fleszar to był obecny na słynnym koncercie unplugged, tutaj w
    zaniku raczej
  • tomekwasko 14.12.07, 15:37
    ja mam do tego numeru stosunek raczej chlodny, wprawdzie az tak bym go nie
    dissowal jak borys, ale i tak uwazam, ze jest najslabszy na plycie. i nie
    dlatego, ze borys wykreowal jakas spinke, ale ze wzgledu na to co slysze.

    i nie do konca zgodze sie rowniez ze zmywakiem (jesli dobrze zrozumialem o co
    chodzi w zacytowanej wypowiedzi, ale sadze ze tak). zyjemy w takich czasach, ze
    przyznawanie sie moim zdaniem do jakichkolwiek inspiracji nie szokuje juz w
    zaden sposob nikogo, a kategorie "wypada"/"nie wypada" sie w moim przekonaniu
    zamazaly dosc mocno. poglad zmywaka odbieralbym wiec raczej jako swoista "obrone
    przez atak" albo jak przedsiewzieta przez niego probe przekonania siebie samego,
    ze "mityczni ONI nie lubia naszego zespolu, bo nie wstydzimy sie odwolywac
    naszymi piosenkami do tego wycinka polskiej muzyki, ktory inni uwazaja za
    obciachowy". a niech sie nawet odwoluja do harcerskiego happysadu - gdyby to
    bylo dobre samo w sobie, to przeciez nikt by nie krytykowal ze wzgledu na samo
    "przyznanie sie do lubienia pewnych rzeczy".
  • pyotreck 14.12.07, 16:21
    to było akurat w rozmowie ze mną - poo prostu po koncercie
    podszedłem i powiedziałem zmywakowi, co mi się nie podobało (jakieś
    rege czerstwe:) więc to była bardziej odpowiedź na mój argument, a
    nie szukanie wroga. z tym że zgadzam się z nią w 90% bo żenienie
    poruszającego closera jakim jest "111" z ociekającym kiczem
    Fleszarem na zasadzie odległego podobieństwa klimatyczno-
    aranżacyjnego to cios poniżej pasa. dlatego mówię o spince
  • tomekwasko 14.12.07, 16:41
    kumam, to troche zmienia postac rzeczy, bo myslalem ze w jakims wywiadzie tak
    zarzucil.

    nie ma zadnej spinki imo. ten fleszar sie pojawil w roznych wypowiedziach raczej
    dlatego, ze jak slusznie zostalo zwrocone uwage wyzej, "111" sie tak roboczo
    nazywalo, a nie dlatego, ze komus to sie naprawde na powaznie kojarzy z jego
    utworami.

  • pyotreck 14.12.07, 16:26
    poza tym są takie piosenki jak "Zither" na "New Adventures In
    Hifi" - gówniany sam w sobie instrumental, idealnie pasuje do flow
    całej płyty
  • aimarek 14.12.07, 15:40
    pyotreck napisał:

    > diss akurat tego (bardzo dobrego) utworu wydaje mi sie absurdalny.
    > że zacytuję Zmywaka z MKL: "do lubienia pewnych rzeczy *nie wypada*
    > się przyznawać" - Borys tę spinke umie idealnie wykreować

    Doprecyzuj, bo nie kumam. Ja ten utwór na swój sposób lubię, ale:
    1) tekstowo to jest tutaj grząsko
    2) te wszystkie wiraszkowskie puuooaaasjąse, fotogeniczne struuooaaachy i rude
    puuuaawie przypominają mi 2:35-2:38 z tego klipu:
    youtube.com/watch?v=Wyco2Uva7hI
    Wieść o zatytułowaniu numeru jako "Gabriel Fleszar" rzuca natomiast nowe
    światło. Czy to możliwe, że mamy tu do czynienia z PUSZCZANIEM OKA DO SŁUCHACZA?
    Przewrotną zabawą w pisanie POŚCIELÓWEK?

    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • ilhan 14.12.07, 15:50
    aimarek napisał:

    > 2:35-2:38 z tego klipu:
    > youtube.com/watch?v=Wyco2Uva7hI

    Wiadomo :|

    "111" bardzo git.
  • pyotreck 14.12.07, 16:32
    grząskości to w ogóle można szukać w różnych wirasowych "uuuuu"
    czy "słowach na m/słowach na m"

  • aimarek 14.12.07, 16:45
    pyotreck napisał:

    > grząskości to w ogóle można szukać w różnych wirasowych "uuuuu"
    > czy "słowach na m/słowach na m"

    No ale akurat w "Galanterii" i "111" to już - jak dla mnie - coś się przelewa.


    --
    Ej, a znacie taki zespół Out Of Tune?
  • ihopeyouwilllikeme 31.12.07, 10:42
    To ja lepiej siedzę cicho, bo dla mnie Fleszar to bardziej np.
    Galanteria, ale rozumiem, że na ten kawałek złego słowa powiedzieć
    *nie wypada*.
  • cze67 06.03.08, 11:44
    Im więcej słucham tego kawałka (a puszczajo go w Trójce) tym
    bardziej nienawidzę. Co to sa kurwa za słowa: czy już wiesz, czy już
    jesteś w grze??? Mdły, bez pomysłu numer. To muzycznie (bo textowo
    podobny poziom, ziom) już nowy Hurt jest ciekawszy.
  • ihopeyouwilllikeme 07.03.08, 16:13
    Hehe, a tego wywiadu wyżej nie czytałem dotąd.. a jest on kolejnym
    świadectwem faktu, iż Wiraszko zalicza się do tego typu muzyków,
    którzy w każdym wywiadzie obowiązkowo muszą zaznaczyć, że NIE SĄ
    WIRTUOZAMI ( wcześniej wykrzykiwali te słowa w stronę dziennikarzy
    Car Is On Fire, pilnując zapewne osobiście, by na pewno zostały
    wydrukowane ). Czy jest coś bardziej od Much żenującego ? Obecnie
    nie ma ( bo Coma ma przerwę ).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka