"33 sceny z życia" akurat się mnie podobały.
Nikt wcześniej w polisz kinie nie pokazał młodych, prężnych, którzy
stają przed sytuacją, która ich totalnie przerasta. I okazuje się,
że młodzi prężni, elokwentni i wykształceni są po prostu małymi
dziećmi błądzącymi we mgle. I to wszystko bez polskiej dulszczyzny i
pozoranctwa. I za to Szumowska ma mój szacun.
--
mandragon.pl/