03.03.10, 17:26
witam.bylam w ciazy,cieszylam sie,ale on wpadl w panike,nie
nalegal,ale ja nie wytrzymalam psychicznie.chcialam sie zmusic do
aborcji.uszkodzilam dziecko niewielka iloscia srodka
poronnego.miesiac pozniej przerwalam ciaze.nie moge poradzic sobie z
uczuciem straty i pustki.czuje sie jak we snie.moj synek nie
zyje,nigdy go nie przytule i nie zobacze jego usmiechu.jak dalej zyc?
pomozcie,prosze
Edytor zaawansowany
  • wiesia140 03.03.10, 22:34
    Najważniejsze to to ,żebyś się teraz nie nie zamykała w sobie . Będzie
    ci lżej jeśli podzielisz się emocjami, możesz uczynić to tu na tym
    forum , albo na forum zamkniętym . To tak jak z żałobą , trzeba ją
    przeżyć i przerobić. To forum jest żywym przykładem na to ,że się to
    da zrobić , choć nie ukrywam jest to bolesne, bo sam zabieg i jego
    świadomość jest już traumą ( nie dla wszystkich). Dobrze by było gdybyś
    w swoim otoczeniu zalazła bliską osobę, z którą mogłabyś bez obaw ,
    że cię nie zrozumie tą świadomością podzielić. , możesz też skorzystać
    z pomocy psychologa.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
    www.jezuufamtobie.pl
  • 8margarita8 04.03.10, 00:36
    najgorsze w tym wszystkim to,ze dokladnie wiedzialam co sobie
    robie.zmuszalam sie do tego powoli,przeplakalam dwa miesiace,nim
    przerwalam ciaze.nie umiem powiedziec nawet <usunelam> bo wydaje mi
    sie ze odbieram szacunek mojemu dziecku.nie mam sie komu
    wyplakac,zamieszkalam z partnerem,boje sie byc samaslyszalam placz
    dziecka,czulam jak sie rusza,juz po aborcji.w domu rnie naciskam na
    niego zeby rozmawial,ale wiem,ze on tez zaluje.straszne.czasem mysle
    ze moze to dziecko poswiecilo zycie zebym ja sie zmienila,zebym
    docenila jaka mam wspaniala corke.czy ktoras z was robila
    symboliczny pogrzeb?czuje,ze potrzebuje spowiedzi i rozmowy z
    ksiedzem,nie bylam w kosciele od jakichs pietnastu lat...
  • wiesia140 04.03.10, 00:45
    Jeśli chcesz napisz skąd jesteś , poszukamy ci księdza.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
    www.jezuufamtobie.pl
  • malazabka.de 08.03.10, 20:46
    nie wiem czy ksiadz to dobre rozwiazanie, lepiej chyba isc do
    psychologa albo nawet psychoterapeuty, oni z pewnoscia bardziej
    pomoga
  • iktoto 04.03.10, 09:51
    a skąd nagle po tylu latach odczułaś potrzebę pójścia do kościoła?


    monika
  • nowako-wa 04.03.10, 10:15
    No cóż przerobienie aborcji nie należy do łatwych ale jest możliwe...
    Widzę że mądrze analizujesz i chcesz zobaczyć sens tej aborcji- bo wszystko w naszym życiu jest "po coś"...
    To bardzo głęboka refleksja,że być moze to dziecko musiało się pojawić w waszym życiu żeby je odmienić- pozytywnym aspektem całej sprawy jest już sam fakt że obydwoje załujecie i zle sie z tym czujecie...
    Ja w kościele odnalazłam spokój sumienia, poukładałam sobie na nowo cele, dążenia- i dziś już od 3 lat z męzem budujemy "nowe" życie...
    Pisząc kościól- mam na myśli wiarę głęboko przeżywana na codzień, przyjecie wartości chrześcijańskich bezwarunkowo...
    Dobrze żebyś znalazła pomoc i wsparcie u duchowych fachowców- bo niestety o takich z prawdziwego zdarzenia trudno- więc zachęcam do spowiedzi- ale nie byle gdzie i byle jak...bo taka nic nie da...
    Masz ewentualnie jakieś namiary?
    --
  • 8margarita8 04.03.10, 11:13
    mieszkam w irlandii,niewielu tu polskich duchownych,umowie sie
    telefonicznie,co takiemu ksiedzu powiedziec?jestem wierzaca i to
    mysle dosc gleboko,kosciol jako instytucja ma wiele wad,dlatego
    odpuscilam sobie,ale moze warto brac z niego to o dobre,a reszte po
    prostu tolerowac.maja tez poradnictwo poaborcyjne,nie wiem sama.boje
    sie zebym zle nie trafila,bo to moze byc gwozdz do trumny
  • 8margarita8 04.03.10, 11:22
    iktoto
    nie do kosciola jako instytucji,raczej potrzebuje kogos kto bedzie
    mial na sprawe duchowy punkt widzenia.pod katem moralnosci staram
    sie nie oceniac,przed <zabiegiem> definitywnie bylo to dla mnie
    zle.teraz paradoksalnie,jestem w stanie zrozumiec ze mozna to
    zrobic,co nie zmienia faktu,ze to nadal morderstwo.Boze, to byl
    najgorszy dzien w moim zyciu,myslalam,ze umre.
  • iktoto 04.03.10, 12:04
    masz rację, margarita, jeśli źle trafisz to moze to być gwóźdź do
    trumny, trzeba tu być ostrożnym.
    kiedyś jeden ksiądz też dobił mi gwóźdź ale jak teraz o tym myślę,
    to był tego jakiś sens bo ja pokładałam wiarę w czlowieku a nie w
    Bogu, a to nie tędy droga.
    wśród księży mozna trafić na kogoś godnego polecenia, kto nie dobije
    i nie zrazi do wiary.
    ale w Irlandii to ja nikogo nie znam, żeby podsunąć.
    ale jesli chcesz to dam Ci na pivie nr telefonu komórkowego do
    mojego zaufanego księdza i może On zna kogoś do kogo mogłabyś sie
    zwrócić. To dobry człowiek, wyrozumiały, nieoceniający, nie skreśli
    Cię.

    pozdrawiam
    monika
  • incognito.x 04.03.10, 11:58

    8margarita8 napisał:

    > mieszkam w irlandii,niewielu tu polskich duchownych,umowie sie
    > telefonicznie,co takiemu ksiedzu powiedziec?

    Że prosisz o rozmowę. Może się okazać, że ksiądz na ktorego trafisz
    nie będzie mógł dać rozgrzeszenia z aborcji, bo takie uprawnienia
    mają tyko niektórzy. Możesz umówić się na rozmowę i on Cię dalej
    pokieruje. Jeśli sądzisz, że i rozmowy, i spowiedzi nie przeżyjesz,
    to spróbuj z góry ustalić, kto w Irlandii może dać rozgrzeszenie. Ja
    zaraz też poszukam, jak coś znajdę, to Ci tu wrzucę.

    jestem wierzaca i to
    > mysle dosc gleboko,kosciol jako instytucja ma wiele wad,dlate
    go
    > odpuscilam sobie,ale moze warto brac z niego to o dobre,

    bierz Sakramenty. Bardzo warto.
  • 8margarita8 04.03.10, 12:13
    mam na imie Gosia.przezyje jesli nie dostane rozgrzeszeniamam
    wrazenie,ze tak dlugo nie bedzie mi wybaczone poki sama sobie nie
    wybacze.czy powiedziec przez tel. ze chodzi o aborcje?
  • 8margarita8 04.03.10, 12:18
    juz kiedys przerwalam ciaze,mialam 20 lat,zaraz jak nie dostalam
    miesiaczki,tabletkami.nic wtedy nie czulam.nawet nie myslalam,ze to
    dziecko.zapomnialam o tym nawet,az do tej ciazy.teraz to byl 17
    tydzien,Boze co ja zrobilam najlepszego.
  • iktoto 04.03.10, 15:30
    probuj się wygadac, pomyśl do kogo chcesz się najbardziej zwrócić o
    pomoc?
    to dziecko było chore?
  • incognito.x 04.03.10, 12:17

    Musisz poszukać księdza upoważnionego do uwalniania z cenzur
    zastrzeżonych biskupowi - najprościej pewnie będzie zadzwonić do
    najbliższej parafii lub diecezji i po prostu spytać o takiego
    księdza, gdzie i kiedy spowiada, bez żadnego tłumaczenia.
    A jak już do niego trafisz, nie bój się - oni właśnie takich
    spowiedzi wysłuchują.

    Może przyda Ci się i to:

    www.catholicdoors.com/faq/qu70.htm
  • 8margarita8 04.03.10, 12:42
    moja mama powiedziala mi ,ze rozwoj boli.chyba ma racje,ze to
    rozwoj,przynajmniej ja staram sie tego trzymac,bo jesli takie
    cierpienie nie ma sensu???widze jak zmienia sie wszystko,kiedy
    dowiedzialam sie ze dziecko jest chore bylam gotowa zatrzymac je,ale
    czy wolno mi dusze uwiezic w chorym ciele tak,ze nie bedzie mogla
    ewoluowac?boze,komu ja mam sie wygadac?ksiedzu?psychiatrze?Bogu?
  • 8margarita8 04.03.10, 17:01
    to dziecko bylo chore bo zaaplikowalam sobie srodek poronny i zanim
    go wyjelam to i tak cos sie wchlonelo.prawdopodobnie to byla
    przyczyna choc moj facet od poczatku ciazy mowil mi ze boi sie ze
    jest cos nie tak,snily mu sie chore dzieci,a u niego co we snie to
    potem i na jawie.
  • 11.jula 04.03.10, 17:05
    mam szwagra w Dublinie, jeśli masz blisko do Dublina, to poproszę
    aby sie zorientował w kwestii polskiego księdza
  • 8margarita8 04.03.10, 17:24
    dzieki jula wlasnie sie umowilam,nie sadze ze mnie rozgrzeszy,ale
    choc sie wygadam,powiedzial tylko zebym przyszla do spowiedzi i
    wyezucila co mi lezy na sercu.pojutrze
  • incognito.x 04.03.10, 19:17

    To dobra wiadomość. Będę pamiętała o Tobie w modlitwie. Trzymaj się.
  • nowako-wa 04.03.10, 20:23
    Twoja mama to mądra kobieta- tak: rozwój boli- nie wiem jak dalej potoczy sie Twoje zycie ale ważne abyś wyciągnęła właściwe wnioski z aborcji...z tego co piszesz to chyba "dobry" ksiądz i powinien Ci pomóc poukładać...

    Ja kiedyś sie wogóle nie modliłam - uważałam to za staroswieckie i dewotowate- dziś nie wyobrazam sobie dnia bez modlitwy i zawierzenia Bogu...
    --
  • 8margarita8 04.03.10, 20:56
    widzisz ja sie modle codziennie od dawna.a jednak.u mnie inne powody
    moze.wzielam odpowiedzialnosc na siebie i zmusilam sie,choc wcale
    nie chcialam.chcialam mojego synka i bardzo go kocham,nawet teraz.i
    te hormony w ciazy,kobieta jest bardzo podatna na manipulacje
    uwazam.oh,madry polak po szkodzie
  • 8margarita8 04.03.10, 21:06
    teraz zostal mi smutek po straconym dziecku.i tesknota.ale ciesze
    sie ze byl ze mna choc te 17 tygodni,byl sloncem w moim zyciu i tak
    wiele zmienil.wszystko jest po cos potrzebne.strach jaki przezylam
    przed <zabiegiem>nie rowna sie niczemu.siedzialam tam
    sparalizowana,doslownie od pasa w dol,nie moglam isc do toalety i
    lzy lecialy mi ciurkiem.inne nie plakaly.czulam jak
    umieram,doslownienie bylam w stanie sie modlic.po wybudzeniu malo
    nie dostalam zawalu,mialam strasznie wysokie cisnienie,krzyczalam ze
    moje dziecko nie zyje.nie wiem jak to przezylam,ale zyje,i ciesze
    sie bo mam wspaniala corke i mam po co zyc
  • mamaanieli 04.03.10, 21:08
    mysle tez, ze mozesz pomoc dziewczynom, ktore tu przechodzą i są przed
    decyzją. to bardzo, bardzo duzo. i jest ogromnie potrzebne. moze
    uratujesz jakies dziecko i matke.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 05.03.10, 11:48
    8margarita8 napisał:

    > moja mama powiedziala mi ,ze rozwoj boli.chyba ma racje,ze to
    > rozwoj,przynajmniej ja staram sie tego trzymac,bo jesli takie
    > cierpienie nie ma sensu???widze jak zmienia sie wszystko,kiedy
    > dowiedzialam sie ze dziecko jest chore bylam gotowa zatrzymac
    je,ale
    > czy wolno mi dusze uwiezic w chorym ciele tak,ze nie bedzie mogla
    > ewoluowac?

    piszesz powyżej o ewolucji duszy, czy uważasz że dusza nie może
    ewoluować w chorym ciele?
  • iktoto 05.03.10, 12:21
    czy robiłaś jakieś badania dziecku, zeby potwierdzić lub wykluczyć
    chorobę czy uszkodzenie płodu? Czy to były wyłącznie Wasze domysły,
    sny?

    czy uważasz, że mając chore dziecko nie można się rozwijać duchowo?
    i ono nie może się rozwijać?
    i co to wg Ciebie znaczy rozwój duchowy?

    łatwiej poukładać sobie cierpienie, kiedy odpowiemy szczerze przed
    sobą na wiele, tym bardziej trudnych pytań

    monika
  • 8margarita8 05.03.10, 14:25
    wim,ze w chorym ciele dusza tak samo sie rozwija,to nie byly nasze
    domysly,jednak 100% pewnosci nie mam,ale 99%sama czasem mysle,ze
    moze byl zdrowy.ktos zaufamy z <dodatkowym zmyslem>powiedzial mi,ze
    oprocz uposledzenia fizycznego dochodzi umyslowe do tego stopniz ze
    ten czlowiek nie bedzie wiedzial ze zyje.pomyslalam,ze jesli to ja
    jestem tego przyczyna to powinnam to wziasc na siebie do konca i
    uwolnic ta dusze z tego ciala.z drugiej strony mialam wrazenie ze
    nie dam rady,bo dziecko ktore nie chodzi,nie mowi i nie ma z nim
    kontaktu to jedno a dorosly w takim stanie to drugie.cala rodzina
    wtedy umiera.i kto sie tym czlowiekiem doroslym juz zajmie jak mnie
    zabraknie?
  • iktoto 05.03.10, 15:34
    różnie bywa z tym dodatkowym zmysłem zaufanych osób, różnie bywa z
    podszeptami, różne siły kierują nami, manipulują, nieraz wydaje się
    nam, że idziemy w górę a to tylko się nam wydaje, bo nami zakręcono,
    nieraz jesteśmy nieświadomi naszego rozwoju...

    czy to była dobra decyzja? czas pokaże

    i co to znaczy, że trzeba tak do końca wziąć na swoje plecy to czego
    się jest być może przyczyną? czy uwolnić duszę z chorego ciała czy
    ją tam jednak zostawić? nie wiem, za trudne dla mnie, mam nadzieję,
    że nie stanę już nigdy w obliczu takiego wyboru, czy dokonać aborcji
    czy urodzić, to bardzo trudne doświadczenie do przerobienia

    pozdrawiam
    monika

  • nowako-wa 05.03.10, 15:36
    Widzisz- to jest tak - każda matka pragnie zdrowego dziecka- ale czy mamy prawo przerwać jego życie jeśli jest chore?
    Toż tak właśnie postępował Hitler- eliminował ze społeczeństwa ludzi upośledzonych , bo chcial być "Bogiem " i stworzyć nadgatunek ludzki...
    Z drugiej strony - jeśli wzięłaś tabletki poronne i wskutek tego płód został uszkodzony- to tak naprawdę aborcji dokonałaś w tym momencie, a że się "nie udało" skończyłaś ją potem...
    To jednak ogromna różnica urodzić chore dziecko kiedy się nie ma na to wpływu a urodzić chore z własnej winy...
    Nie mnie Cię oceniać ale dla Twojego zdrowia psychicznego warto chodzić w prawdzie a nie mydlić sobie oczu...
    Moje dziecko urodzone jako skrajny wcześniaczek mogło nie chodzić, nie mówić- być roslinką-to bardzo trudne bo doświadczyłam tego - ale nie wyobrażam sobie powiedzieć do lekarzy- odłączcie go od sprzętu, bo w takim "opakowaniu" nie będzie się rozwijał...
    To byłaby straszna lekcja dla mnie...
    Ja jedynie prosiłam Boga aby go zabrał jeśli miałby on cierpieć- i widocznie Bóg wysłuchał mojej prośby...
    Jeśli choć trochę jesteś wierząca to zdajesz sobie sprawę z tego że nasze życie jest tajemnicą - widzimy wszystko zniekształcone- ludzie uważają ze dobre jest to co wygodne, łatwe, przyjemne- a Bóg patrzy inaczej...czasem trudy które zsyła nam los są dla nas błogosławieństwem, możliwością wzrostu i poprawy- bo sami nie umielibyśmy sobie nałożyć takiego "jarzma " na siebie...
    Ale to juz zupełnie inny temat...


    --
  • 8margarita8 05.03.10, 15:49
    wszystko to wiem dziewczyny i wiem,ze bylam za slaba
  • 8margarita8 05.03.10, 16:30
    nowakowa,co masz na mysli piszac ze dla mojego zrowia psychicznego
    warto chodzic w prawdzie a nie mydlic sobie oczy?nie rozumiem
  • nowako-wa 05.03.10, 20:06
    uważam twierdzenie:"prawda was wyzwoli" za słuszne, prawdziwe i niezbędne do zrobienia kroku naprzód...
    Łatwiej jest się oszukiwać i naginać prawdę, prawdziwe powody i intencje dokonywanych decyzji- ale przez to nie dochodzimy do całkowitego oczyszczenia...
    Takie szukanie usprawiedliwienia i tłumaczenia dla swoich decyzji jest na pozór tylko dobre...trzeba zejść na samo dno- co mnie skłoniło do takiej a nie innej decyzji i wziąść tą winę na siebie...czasem jest tak że tej naszej winy jest bardzo mało- bo znacznie bardziej zawinili inni- ale jeśli JA mam sobie pomóc- muszę uznać swoją winę - choćby jej było 2%...
    To jest bolesne ale ma działanie uzdrawiające....
    Nie wiem czy dobrze to przekazałam...

    Chorowałam i leczyłam sie psychiatrycznie i wiem co potrafi zrobić podświadomość kiedy sie fakty zamiata pod dywan...dlatego napisałam o tym mydleniu oczu...
    Mam nadzieję że jednak się pozbierasz... i że nawet dzieki tym naszym wypowiedziom poukładasz sobie to co sie stało, że będziesz dzieki temu doświadczeniu...."lepsza"...
    --
  • iktoto 05.03.10, 22:25
    mi udalo się wyjść cało z aborcji dzięki prawdzie o sobie samej,
    dopóki zwalałam winę na rodzicow, ze mi miłości nie dali, na
    partnera, ktory mnie puścił kantem, na lekarza, ze się taki
    znalazł,... to było mi źle, kiedy stanęłam w prawdzie, że to ja
    jestem za to odpowiedzialna, że przecież ja dostałam wolną wolę i to
    ja podjęłam ostateczną decyzję to po upadku na samo dno zaczęłam się
    odbijać. ale to tylko ja. jak masz Ty, nie wiem

    nie wiem czy dusza dziecka abortowanego cierpi? czy już jest w ciele
    i od kiedy? czy to ona zdecydowała się na to, aby przeżyć aborcję? a
    żebym ja na niej wzrosła? poświęciła więc swoje ciało, a czy???
    czy??? czy?????
    jaka jest prawda? każdy ma ją wyrytą w sercu, tylko trzeba sie do
    niej dokopać
    możemy polegać na opiniach ekspertow, naukowców, charyzmatykow ...
    ale najlepiej jesli sami sobie odpowiemy na pytanie co jest dla mnie
    dobre, co powoduje że staję się lepszym człowiekiem, bliższym Bogu.

    monika


  • collette725 05.03.10, 22:48
    Potrzebuję pomocy... Jestem w 6 tygodniu ciąży, chce ją przerwać.
    Zawiodły tabletki, tego dziecka nigdy nie powinno być! Mamy już
    córkę, nie mamy warunków na drugie dziecko sad Za nim zorientowałam
    się, że jestem w odmiennym stanie brałam silny antybiotyk. Który
    mógł ale nie musiał uszkodzić płód wg lekarza. Nadal jestem w
    szoku... Boję się okropnie, nasza córeczka ma półtora roku bardzo
    choruje. Co z tego, że sprowadzę kolejne dziecko na świat...
    niewiele mogę mu dać. Aborcja?? Będę umiała z tym żyć?? Żałujecie
    swoich decyzji?
  • iktoto 05.03.10, 23:48
    collette, załóż swój wątek.

    ja poroniłam dziecko na początku ciąży, bo brałam antybiotyk

    nie wiem czy będizesz umiala żyć po aborcji, bladego pojęcia nie
    mam, nikt nie odpowie za Ciebie na to pytanie, poczytaj watki nasze.
    przeszlam bardzo trudną wieloletnię drogę poaborcyjną, to byla
    strasznie ciężka lekcja dla mnie, zawsze będę odradzać aborcji
  • incognito.x 06.03.10, 09:16

    Colette, spokojnie. 6 tydzień to bardzo wcześnie, daj sobie czas,
    nie podejmuj decyzji pod wpływem strachu i paniki.
    Załóż wątek, pogadamy.
  • 8margarita8 06.03.10, 14:57
    nie zrzucam z siebie odpowiedzialnosci,bo to dziecko bylo w moim
    ciele i to tylko ja podjelam decyzje.nie wiem czy sie zamrazam
    emocjonalnie czy juz po prostu swoje odcierpialam.mam takie dni ze
    czuje ze moge z tym zyc a sa takie ze za przeproszeniem szlag mnie
    trafia.i wiem,ze to byl krok w tyl i to duzy.moze czasem taki
    potrzebny,zeby obrac nowy kierunek.nie wiem czuje tylko,ze kawal
    mojej moralnosci umarl,czuje sie jak pol czlowiek.czy ktoras z was
    tego doswiadczyla?
  • iktoto 06.03.10, 19:16
    niestety, nie jedna
  • iktoto 06.03.10, 19:54
    margarita, wytłumacz mi, co oznacza wg Ciebie rozwój duchowy, do
    którego dążysz, który chcesz osiągnąć?
    Chciałabym Cię zrozumieć, stąd to pytanie

    pozdrawiam
    monika
  • 8margarita8 07.03.10, 19:48
    mysle ze w kazdym z nas mieszka boska czastka,boska z natury,dobra i
    doskonala.chodzi o to zeby ja oczyscic z tego co ja zaslania i
    powoduje,ze nie postepujemy z miloscia.
    monika a o co ci chodzilo w poprzednim poscie?
  • iktoto 07.03.10, 21:33
    hm, tylko o który post Ci chodzi?o ten króciutki? jeśli o ten, to
    tam była odpowiedź na Twoje pytanie zawarte w poście nad tamtym moim
    postem
  • nati1011 06.03.10, 16:06
    Dopiero co założyłaś wątek, ze cierpisz i rozpaczasz po aborcji, a
    równocześnie nie przeszkadza ci to namawiać na aborcję innej
    kobiety.

    Nie tędy droga...

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 8margarita8 07.03.10, 18:44
    a skad ten pomysl,ze namawiam do aborcji?koniec koncow i tak kazdy
    zrobi co bedzie chcial
  • mamaanieli 07.03.10, 20:18
    no nie zgadzam sie. wielokrotnie okazywalo sie, ze nawet wirtualne
    rozmowy konczyly sie dla dziecka i matki pomyslnie. pomijając realne
    rozmowy i pomoc. i tak samo - wielokrotnie kobiety które sie wahały,
    otrzymywały "zachętę" do zabiegu, szły na zabieg czy łykały
    tabletke. i moim zdaniem - nie tylko one mają krew na rekach. to nie
    jest tak, ze nasze zdanie leci gdzies w proznie.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • 8margarita8 07.03.10, 20:39
    uwazam ze kazdy sam podejmuje decyzje,ale tu masz racje czasem
    trzeba lekko kogos popchnac,zeby zrobil dobrze.mnie nie mial kto,a
    szkoda
  • mamaanieli 07.03.10, 20:59
    akurat ty podjełaś sama dezycje, a nie było kogos, kto by ci pomógł ją
    zmienic. generalnie jednak dziewczyny dokonują aborcji bo nie maja
    wsparcia, chłop je w różny sposób zmusza. czyli nie jest to decyzja
    własna, ale pewnego rodzaju przymus. oczywiscie - one potem zostaja z
    tym same.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 07.03.10, 21:36
    tak, koniec końców i tak każdy zrobi to co będzie chciał, masz
    rację, ale trzeba pisać delikatnie, jeśli nie chce się zachęcać do
    aborcji, kobieta przed decyzją jest tak umęczona, że przyczepi się
    do byle słowa
  • nati1011 07.03.10, 21:51
    Napisanie wahającej sie kobiecie: nie martw sie, ja też to zrobiłam,
    będzie DOBRZE - to jest zacheta. Po aborcji nigdy nie jest dobrze.
    Nie zawsze jest dramatycznie, ale dobrze nie jest nigdy.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • iktoto 08.03.10, 20:58
    nati, nie zgadzam się z Tobą, ja jako stojąca po drugiej stronie.
    cenię sobie Ciebie, Twoje zdanie ale w tej kwestii mam odmienne
    zdanie poparte doświadczeniem. ZAWSZE BĘDĘ ODRADZAĆ KOBIECIE
    ABORCJĘ, bo wiele mnie kosztowało przejście przez to piekło. Ja
    odrzuciłam prawdę o aborcji, zakopałam ją głęboko bez przerobienia
    jej, z wielkim deficytem miłości rodzicielskiej brnęłam coraz dalej.
    Dopiero kiedy straciłam dziecko po runięciu jeszcze niżej zaczęłam
    się odbijać, wyryczałam wiele na cmentarzu, nad grobem Szymona,
    wyryczałam wszystkie te straty, ale to było dla mnie za mało.
    Przeszłam przez homeopatię, ezoterykę, przez ataki duchowe,
    dręczenia, totalne osamotnienie, strach, przerobiłam dzieciństwo, bo
    mój tata pił wódkę, mama mówiła, że pójdzie sobie w świat a ja jak
    ten pajac próbowałam zwrócić na siebie uwagę. Dzięki temu
    wszystkiemu nauczyłam się wiary w Boga, w Miłość. Jestem tu i teraz,
    jestem szczęśliwa, żałuję, że byłam na zabiegu, ale to było, wiem,
    że to zło, postaram sie nie powtórzyć tego. Ty też jesteś wierząca i
    chyba też jesteś katoliczką. Przecież Bóg jest miłosierny, nie tylko
    sprawiedliwy. Ja już wycierpiałam swoje przez te lata, teraz jestem
    na kolejnym etapie, uczę się Boga, zaufania do Niego. Wszystkie
    znaki wskazują na to, że mi przebaczył i jest Mu przykro, że trudno
    mi uwierzyć w Jego miłosierdzie po tak wielu znakach, dopiero teraz
    zaczynam wierzyć. Nie mogę na siłę tkwić w przeszłości, bo ją
    przepracowałam, nie schowałam jej ponownie, wywaliłam wszystko,
    chowanie daje większy bałagan. I nie wystarczy iść do spowiedzi, to
    nie załatwi wszystkiego, trzeba sobie przebaczyć, trzeba popracować
    nad tym, ale wyjście z tego za życia jest możliwe.

    pozdrawiam
    monika
  • nati1011 08.03.10, 21:55
    Monika masz maila na priva smile

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 8margarita8 10.03.10, 18:06
    mysle,ze ci ktorzy na sile manipuluja innymi sami nie pogodzili sie
    jeszcze ze soba.teoria a doswiadczenie to dwie rozne
    rzeczy.czlowiekowi nalezy przedstawic perspektywy i dac wybor,wtedy
    moze on uzyc wlasnej woli.co do aborcji to za nie jestem,ale jesli
    czlowiekowi to potrzebne,zeby mogl isc dalej?dlaczego mu to odbierac?
    i to nie jest tak ze cos z gruntu jest czy nie jest zle.zalezy jak
    sie tego uzyje.samej aborcji mozna zalowac,jak najardziej,ale nigdy
    tego czego sie czlowiek o sobie w jej wyniku dowiedzial.

    ja tez nie mielam cieplego,bezpiecznego domu ale nikogo nie winie i
    uwazam,ze najgorsze co mozna zrobic kobiecie po aborcji to trzymac
    ja w poczuciu winy i wmawiac ze cos jest z nia nie tak.gdyby mogla
    zrobilaby inaczej,zawsze kazdy z ans robi najlepiej jak moze.

    mam wrazenie ze na tym forum po aborcji konieczne sa potezne wyrzuty
    sumienia i karanie siebie.nie tedy droga.aborja sama w sobie jest
    wielka autoagresja ale nie kazdy musi sobie wyrzucac do konca zycia-
    dodatkowo
  • mamaanieli 10.03.10, 18:20
    a weź zacytuj wypowiedzi, ktore wedlug ciebie wpedzają w poczucie
    winy? bo jestem tu piec lat ponad,a nie kojarze za bardzo. oczywiscie
    pomijajac wariatki, ktore czasem tu zagladają.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • incognito.x 10.03.10, 19:55

    Dla mnie to, co tu piszesz jest strasznesad

    co do aborcji to za nie jestem,ale jesli
    > czlowiekowi to potrzebne,zeby mogl isc dalej?dlaczego mu to
    odbierac?

    człowiek może potrzebować zabić drugiego, żeby iść dalej??


    > i to nie jest tak ze cos z gruntu jest czy nie jest zle.zalezy jak
    > sie tego uzyje.

    Owszem. są rzeczy z gruntu złe i nie ma znaczenia, jak się tego
    użyje. Jedną z takich rzeczy jest morderstwo.

    samej aborcji mozna zalowac,jak najardziej,ale nigdy
    > tego czego sie czlowiek o sobie w jej wyniku dowiedzial.

    Ale ta wiedza kosztowała czyjeś życie! Po pierwsze, może ta cena
    była za wysoka, a po drugie nigdy nie wiesz, czego byś się o sobie
    dowiedziała, gdybyś urodziła.
  • 8margarita8 10.03.10, 23:29
    nie mam na mysli kogos konkretnego mowiac o poczuciu winy,po prostu
    tak mi przyszlo,bo nauczeni jestesmy sluchac innych nie siebie.

    moze to dlakogos straszne co pisze,ale przeciez wszystko co mamy
    mamy od <<boga>> niewazne kto w jakiego wierzy,czemu tak dzielic na
    dobre i zle,skoro wszystko i tak pochodzi z jednego zrodla?
    przewaznie zycie przybiera kolory szarosci,prawie nigdy nie jest tak
    ze cos jest tylko czarne albo tylko biale.

    moze mamy ten wybor po to aby samemu w doswiadczeniu,na wlasnej
    skorze przekonac sie kim naprawde jestesmy?a czym nie jestesmy,albo
    decydujemy sie wiecej nie byc.

    gdybym urodzila zapewne tez duzo bym sie dowiedziala, to prawda,taka
    jest cena wyboru,teraz to wiem i zal mi troche, ale wybieram cieszyc
    sie tym co jest zamiast martwic sie tym czego nie ma,czy tak nie
    lepiej zdrowiej,przyjemniej.

    ja rozumiem,ze sa kobiety poddaja sie aborcji nie myslac czym jest i
    sa takie ktore cierpia potem uswiadomiwszy to sobie,ale czy naprawde
    uwazacie ze musza byc glebokie ,dlugo gojace sie rany?mnie najwiecej
    ulgi daje zrozumienie rzeczy czlowiek cierpi i walczy dopoki nie
    rozumie.czy naprawde wydaje sie wam,ze przeciez Bog wspanialy i
    doslonaly moglby stworzyc swiat niesprawiedliwym?

    Czy to moze czlowieka waskie postrzeganie zawodzi???
  • nati1011 11.03.10, 07:52
    Bóg dał ludziom wolną wolę i rozum. NIe jesteśmy marionetkami
    wszechświata. Sami podejmujemy decyzje - złe lub dobre. Rozum mamy
    od tego by rozpoznać co jest złe a co dobre.
    Sa sytuacje, gdy kobieta jest pod taką presją otoczenia, ze aborcja
    wydaje sie, że jest najlepszym rozwiazaniem. Ale to nie zmienia
    faktu, że sam czyn nadal jest zły.



    ,czemu tak dzieli
    > c na
    > dobre i zle,skoro wszystko i tak pochodzi z jednego zrodla?

    Jest dobro i jest zło. Pierwsze pochodzi od Boga, drugie od Szatana.
    Od ciebie zależy kogo wybierzesz.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • wiesia140 11.03.10, 09:14
    Margarita pamiętaj ,że nie tylko Bóg tu działa. jest też zła strona
    mocy nie zapomnij o tym i to właśnie ona powoduje ,że niektóre sytuacje
    są szare , a nie czarno-białe. Kończmy tą dyskusję o Bogu , bo nas
    moderator wytnie. Aborcja jest złem , chociażby ,że z jej powodu nie
    pojawi się na świecie jakiś człowiek. A i żeby było jasne buddyści (
    trącasz o buddyzm) też nie popierają aborcji , chociażby z racji stanu
    bardo.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 11.03.10, 12:10
    a skad pochodzi szatan?
    buddysci nie popieraja aborcji,prawda,mowia zeby jej nie stosowac.
    tylko na ziemi jestesmy po to zeby zyc i uczyc sie jak byc
    <<dobrym>>czlowiekiem.moim zdaniem aborcja nie powinna nigdy miec
    miejsca,ale niestety poki ludzkosc jest na tym poziomie rozwojr
    rzeczy maja sie tak jak sie maja.dluga jeszcze przed nami droga.
    i co to za wybor i wolna wola kiedy mowi sie dziecku wez jablko,jest
    pyszne,a nie jedz cytryny bo nie bedzie ci smakowala?
  • iktoto 11.03.10, 12:12
    margarita, bardzo dużo jest racji w tym co piszesz. mam na myśli dwa
    ostatnie posty

    każda z kobiet ma inny czas traumy.

    nieraz nie zdajemy sobie sprawy jak łatwo można zmanipulować
    drugiego człowieka bez świadomości, że jest to manipulacja.

    a dlaczego moderator miałby wykasować posty, skoro margarita pisze w
    swoim wątku przez siebie założonym, nawet jeśli są nie na temat???
    to jest Jej wątek
  • 8margarita8 11.03.10, 12:44
    forum zbacza w strone religii katolickiej,ktora z bogiem i prawdziwa
    duchowoscia niewiele ma wspolnego.zdolnosc do slepej wiary <boga>
    ktorego ktos osmiela sie reprezentowac tu na ziemi jest dla mnie
    czyms przerazajacym.
    co do boga,dobra i zla jak ktoras z kobiet wczesniej
    napisala,prawda jest wyryta w sercu i nasza odpowiedzialnoscia jest
    sie do niej dokopac.tez tak uwazam.odpowiedzialnoscia przed samym
    soba.

    trafilam gdzies na post w ktorym bylo napisane ze jedna z dziewczyn
    zaszla w ciaze 4 miesiace po aborcji,chcialabym sie dowiedziec jak
    wplynelo na zycie kolejne dziecko i jak wczesniejsze doswiadczenia
    wplynely na malucha.i czy w ogole jest to widoczne?
  • wiesia140 11.03.10, 12:58
    Margarita , a kto ci tu reprezentuje Boga? Skąd wiesz , która duchowość
    jest prawdziwa , jesteś Bogiem ,żeby to rozróżnić? Tylko On może
    stawiać taką diagnozę.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 11.03.10, 13:08
    tu Boga nikt nie reprezentuje,chodzi mi o ksiezy ktorzy siebie maja
    za przedstawicieli boga.bylam u takiego jednego ostatnio.i wiesz co
    wiesiu?chcial mi dac rozgrzeszenie,zebym tylko wiecej bez slubu nie
    wspolzyla.powiedzial<<bog jest milosierny i ten bog ci zaraz
    wybaczy>>jak mnie slyszysz.przepraszam ale czegos tu nie rozumiem.
  • nati1011 11.03.10, 13:13

    8margarita8 napisał:

    > forum zbacza w strone religii katolickiej,ktora z bogiem i
    prawdziwa
    > duchowoscia niewiele ma wspolnego.zdolnosc do slepej wiary <boga>
    > ktorego ktos osmiela sie reprezentowac tu na ziemi jest dla mnie
    > czyms przerazajacym.

    Masz prawo nie wierzyć, nie rozumieć, czuć przerażenie... ale nie
    masz prawa oceniać, czy religia katolicka ma coś wspólnego z Bogiem
    czy nie. A już tym bardziej nie wolno ci obrażać osób wierzących.

    Czy ktoś cie tu do wiary zmusza, że reagujesz taka agresją?

    I przypominam, to nie jest forum religijne. Dyskusje światopogladowe
    prosze prowadzić gdzie indziej.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 8margarita8 11.03.10, 13:18
    nati wiara a zrozumienie to dwie rozne rzeczy
    jak sie nie rozumie to wtedy mozna wierzyc.
    a jak sie rozumie to nie trzeba juz wiary bo czlowiek wie,a to
    kolosalna roznica
  • forum_aborcja 11.03.10, 13:21
    > a jak sie rozumie to nie trzeba juz wiary bo czlowiek wie,a to
    > kolosalna roznica

    Rozumieć nie oznacza wiedzieć, a rozum nie wyklucza wiary.
  • 8margarita8 11.03.10, 13:39
    rozum nie wyklucza wiary,tak.
    ale niemozliwym jest rozumiec(wiedziec) i wierzyc w jedna i ta sama
    rzecz.to roznica
  • iktoto 13.03.10, 09:26
    ja pisałam, że prawdę mamy wyrytą w sercu, Biblia mnie olśniła w tym
    względzie smile
  • forum_aborcja 11.03.10, 13:19
    Posty obrażające wierzących będą usuwane bez ostrzeżenia.
  • 8margarita8 11.03.10, 13:32
    nie bylo moim zamiarem obrazac kogokolwiek.
    a jesli ktos tak to odebral,coz?
    prawda nie boi sie krytyki...
  • wiesia140 11.03.10, 13:50
    Masz rację Prawda krytyki się nie boi , ale nie wartościuj , która wiara
    jest dobra , a która nie , to podstawowy błąd ludzi i zarzewie wszelkich
    konfliktów na tle religijnych. Podajmy sobie ręce na zgodę i koniec.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 11.03.10, 14:07
    nie wartosciuje wiesiu nie o wiare chodzi,bo to moim zdaniem jak z
    jezykami,zaden nie jest gorszy,po prostu rozne sposoby komunikowania
    sie.a czy sie dogadasz?to inna rzecz.ponioslo mnie moze troche
    zawiodlam sie na tym ksiedzu.potraktowal sprawe bardzo lekko,mam
    nadzieje ze po prostu zle trafilam
  • 8margarita8 11.03.10, 14:12
    poczulam sie jakby chcial mnie kupic.a nie o to przeciez chodzi.
  • wiesia140 11.03.10, 14:14
    może nie miał zbyt wielkie doświadczenia, nie raz jest tak ,ze mówimy coś ,
    co jest inaczej rozumiane niż byśmy chcieli
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 11.03.10, 14:42
    wiesiu ty masz chyba doswiadczenie,
    chce kolejnego dziecka,czy czulas ze spokojem ze juz pora czy
    aborcja pozostawila u cieb jakis strach o ciaze i dziecko,o to czy
    wszystko bedzie ok?
    troche sie boje.
  • wiesia140 11.03.10, 14:49
    Przykro mi na to ci nie udzielę odpowiedzi , nie miałam aborcji, choć
    było nie daleko, napisz kizdam , ona zaszła szybko w ciążę po aborcji
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 11.03.10, 14:57
    dzieki.pomylilo mi sie to nowakowa jest w ciazy jak sie nie myle
  • wiesia140 11.03.10, 14:59
    Kizdam zaszła cztery miesiące po zabiegu , jej mały ma już chyba cztery
    lata, ją też możesz zapytać.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 11.03.10, 15:41
    margarita, jeśli masz w sobie jakiś żal, jeśli jeszcze płaczesz za
    tym dzieckiem, jesli chcesz zastąpić tamto dziecko następnym to
    chyba lepiej byłoby zaczekać z ciążą.
    ja dokonalam aborcji, potem koniecznie chciałam zajść w ciążę, nie
    moglam, a jak zaszłam to poronilam, więc odczekalam i znowu zaszlam
    w ciążę, jednak farmakologicznie ustabilizowano mi przysadkę, bo
    zwariowala od stresu i nie mogłam zajść w ciążę. urodzil się mój
    syn, ktory teraz ma 9 lat. dużo musialam nad Nim pracować aby mial
    jakieś tam poczucie wartości, wychowując Go, miałam totalny bajzel
    poaborcyjny i przedaborcyjny również, nie byłam świadoma, że to wina
    aborcji, zamroziłam się na nią, byłam chodzącym nieszczęściem co
    niestety miało wpływ na to jak wychowywalam dziecko. teraz kiedy
    urodziłam córkę z poukładaną aborcją w głowie, po wywaleniu całego
    tego brudu jest fantastycznie, mam miłość, cierpliwość. i oczywiscie
    że też czasem wymiękam ale jest inaczej, lepiej, bo dziecko to cud a
    nie kula u nogi smile i należałoby to docenić bo to tak szybko mija a
    czas leci szybko. teraz cieszę się, że mogę siedzieć z dzieckiem w
    domu, nie przeszkadza mi, że nie wychodzę, po prostu cieszę się, że
    mam dzieci. przy pierwszym dziecku było fatalnie, nie potrafiłam dać
    miłości, bo jej miałam tyle co kot napłakał. Warto w miarę
    możliwości uporządkować swoje wnętrze, wtedy będzie łatwiej w ciąży,
    trudniej wtedy nas wystraszyć, trudniej złapać na haczyk, że się nie
    uda, bo negatyw ma się do czego przyczepić i wykorzysta to. w pewnym
    momencie takie różne sytuacje nie mają na nas wplywu a to może
    oznaczać, że aborcja i inne trudne doświadczenia mamy za sobą i
    idziemy dalej.
    moja ostatnia ciąża była przeleżana, ale było nieźle, miałam jakąś
    tam pewność, że będzie dobrze, że uda się, jednak kilka razy padłam
    i prosiłam o pomoc, coś jeszcze wyszło.
    ten wątek też jest dobry, bo każdy tutaj czegoś się o sobie
    dowiaduje, Ty margarita i cała reszta kobiet, włącznie ze mną, tez
    pewnych spraw nie rozumiem, trudno mi było zaakceptować, że
    dokonałaś aborcji tak późno, musialam to przetrawić, bo mi to
    ciążyło, wzbudziło emocje.
    kiedy mój syn się urodził i sobie Go tak wnikliwie obserwowałam to
    widziałam, ze przeniosły sie na Niego wszelakie negatywne
    zachowania, których nie lubiłam u siebie, jednak zaczęłam to
    zauważać dopiero kiedy miał kilka lat, a to trzeba od początku
    takiego bąbla kochać i poświęcać się mu, on ma się czuć komfortowo,
    kilka straconych lat to dużo, ale do nadrobienia smile także wciąż
    nadrabiam smile
  • 8margarita8 11.03.10, 15:57
    wiem,ze pozno.nie chcialam aborcji,bo uwazalam ze jest straszna i
    tak sie odwlekalo a im pozniej tym gorzej.
    nie placze,nie wiem czy juz czy narazie.
    mysle,ze najgorsze bylo dla mnie to wszystko przed aborcja,bo
    zrobilam to z pelna swiadomoscia.i do tego jak wtedy uwazalam
    najbardziej brutalna metoda,bo bylo juz pozno.
    ja strasznie przezylam to przed,teraz jest latwiej,ale jakos
    <<nieswojo>>.
    nie chce zastapic dziecka,po prostu chce dziecka tak jak chcialam
    tamtego,tylko dopadly mnie strachy i powylazily <<demony>>.
    nie wiem czy bede gotowa dac ta cierpliwosc.

    monika a mozesz mi napisac skad u ciebie wyszlo ze trzeba
    wyregulowac przysadke.jakie robilas badania?
  • 8margarita8 11.03.10, 16:14
    a jak w zwiazku? czy nadal jestes z tym samym mezczyzna?
  • wiesia140 11.03.10, 16:59
    jak już podejmiesz decyzję to spadaj sobie FSH, TSH i prolaktynę , warto
    też przebadać tarczycę, ale przede wszystkim , musisz najpierw być pewna
    swojej równowagi wewnętrznej, stres może utrudnić wszystko.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 11.03.10, 19:40
    nie wiem co dzieje się z tamtym mężczyzną, zostawił mnie po aborcji,
    stwierdził, ze to nie ma sensu, zresztą przed zabiegiem sensu też
    nie było. totalny bezsens.
    teraz mam męża i z Nim dwójkę dzieci smile
  • iktoto 11.03.10, 19:38
    margarita, a czy te <<demony>>, które u Ciebie powyłaziły to się
    pochowały czy je przepracowałaś? skoro wylazły to musiały mieć
    podłoże podatne

    po aborcji ubzdurałam sobie, że napewno będę miała problem z
    zajściem w ciążę, przez cały ten stres nie mogłam zajść w ciążę
    przez kilka miesięcy, ginekolog skierowal mnie na badania
    prolaktyny. okazało się, ze mam hiperprolaktynemie. łykałam pigułki
    na jej wyregulowanie. rany już nie pamiętam dokładnie jak to było w
    czasie rozłożone, tyle tego było uncertain okazało sie jednak, że w ciążę
    zaszłam a nic o tym nie wiedziałam bo byłam pewna, że nie mogę mieć
    dzieci przez aborcję. Zachorowałam na grypę, ktoś bliski podsunął mi
    antybiotyk, łyknęłam, ciąża poleciała, po chorobie okazało się, ze
    jestem w ciąży, płód pewnie się uszkodził stąd poronienie samoistne.
    Odczekalam kilka miesięcy, wtedy wzięłam leki na wyregulowanie
    przysadki i w ciążę zaszłam bez problemu.
    robiłam badanie na poziom prolaktyny z tabletką (nie pamiętam jej
    nazwy), odchodzi się od jej podawania. poziom wyjściowy prolaktyny
    jest dobry, jednak po pobudzeniu przysadki lekiem zaczyna wariować,
    a nie powinna, moja wariowała. Lekarze-endo preferują położenie
    delikwentki na oddziale i badanie całodobowe prolaktyny.
    Przed zajściem w ciążę z Szymonem też regulowalam przysadkę, jednak
    ciąża też była za słaba.
    Jednak kiedy ureguluesz choć trochę wnętrze to przysadka ucichnie,
    stres nie będzie miał na nią wpływu i ciąże będą miały się lepiej.
    za chorą przysadką "leci" tarczyca, najpierw przeciwciala wariują,
    potem hormony, np TSH. moje powariowały.
    teraz zaczyna być dobrze, bez leków zaszlam w ciążę, leki na
    tarczycę odstawiłam i jest coraz lepiej.
    Dlatego stres, bałagan w nas i ciąża nie idą w parze.
  • 8margarita8 11.03.10, 20:09
    nad tymi <<demonami>> to wlasnie pracuje.nie ma z czym czekac.
    zaciekawilo mnie to copiszesz bo najwidoczniej tez mi to dolega.to
    byla trzecia moja ciaza i zadna wlasciwie nie pojawila sie z
    nikad,zanim zaszlam z corka lykalam homeopatie na wyregulowanie bo
    pol roku sie staralismy i nic.teraz po akupunkturze.zrobie badania
    tak z ciekawosci.bo zaden z ginekologow nie umial powieziec skad PMS
    itd.
  • iktoto 11.03.10, 21:59
    gdybyś miała pozytywny wynik z tą prolaktyną to może oznaczać że
    masz jakiś nieuregulowany dłuższy stres, który trzeba przepracować.
    a może tylko Ci się wydaje, że masz całą przeszłość poukładaną a coś
    zepchnęłaś, zeby było łatwiej żyć?
    chyba, że problem tkwi gdzie indziej?
    a może nie ma problemu? smile
    to test bodajże z metoklopramidem czy jakoś tak, łykasz tabletkę i
    kwitniesz 2 godziny uncertain
    a tarczycę masz zdrową? ponoc jest tak, że TSH, T3, T4 są w porządku
    a przeciwciala już wariują, moje przy normie do bodajże do 5, były
    powyżej 1000, niemierzalne a hormony jak najbardziej prawidłowe
    wartości. Organizm zwalczał sam siebie, chyba miał mnie dość? smile
  • wiesia140 12.03.10, 12:04
    Musisz się wyciszyć , stres nadmiernie pobudza przysadkę i rozregulowuje
    cały układ hormonalny, a jak przysadka jest rozregulowana to i tarczyca szaleje.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • wiesia140 12.03.10, 12:15
    masz priv
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • nowako-wa 12.03.10, 13:12
    a najważniejsze pytanie na które musisz sobie odpowiedzieć- co się zmieniło w Twoim życiu że dla tamtego dziecka miejsca zabrakło a teraz jest...
    bo jeśli ty chcesz- to może być zwykła "zachcianka" , wynagrodzenie i zadoośćuczynienie za zło aborcji...
    Co chcesz zaoferować temu dziecku? Czy partner też tego chce? Czy maz warunki ? A chyba dobrze kojarzę ze masz córeczkę- jaką masz więz z nią?

    Dziecko powołać na świat to olbrzymia odpowiedzialność...
    i nastaw się na lęk , bo będzie Ci pewnie towarzyszył od początku do konca...
    Ja pomimo iż naprawdę wspaniale czuje się w tej ciązy i fizycznie i psychicznie to nawet schudłam prawie dwa kilo na finiszu , bo stres żeby było dobrze zjada mnie od środka- i wciąż dzwigam bagaż aborcji i przedwczesnego poprzedniego porodu. To się da przerobić i zaakceptować - a dzwigać trzeba...

    ps. ja nie miałam żadnych problemów z zajściem - ale zajść to dopiero początek- donosić i urodzić zdrowe dziecko...to długa i wyboista droga .
    --
  • stokrotka13.net 12.03.10, 13:15
    Moglybyscie dziewczyny napisac cos wiecej o tym wariowaniu
    przysadki,prolaktyny,wariowaniu przeciwcial i tarczycy,jak to
    organizm sam siebie zwalczal?Monika,Ty z racji tego, ze sie leczylas
    znasz wytlumaczenie od lekarza pewnie, a Wiesia Ty sie znasz z racji
    zawodu,jesli dobrze pamietam.Bardzo mnie to zainteresowalo,o co to
    chodzi z tym stresem i wariowaniem przysadki.Mysle, ze nie tylko
    mnie to interesuje, a jesli tu na forum nie za bardzo mozna, to moze
    na priva.
  • 8margarita8 12.03.10, 14:30
    wiesiu wyslslam ci adres mailowy
  • wiesia140 12.03.10, 14:49
    dobra
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 12.03.10, 16:05
    Po co na priva, nie piszę nic strasznego ani intymnego

    żeby mieć zdrowszą tarczycę warto wyrażać swoje uczucia, nie należy
    dusić się w sobie, nie warto dusić emocji w sobie, należy mówić,
    krzyczeć, byle wyrzucać z siebie.
    Warto pokochać siebie, wtedy organizm nie będzie zwalczał siebie, bo
    i po co, skoro duszy jest z nami dobrze.
    Warto iść drogą Miłości, warto oczyszczać się, dochodzić do prawdy o
    sobie, przerabiać negatywne schematy.
    Przysadka jest delikatna, stres powoduje, że ona słabnie, jest zbyt
    aktywna, dlatego warto dochodzić do sedna stresu, żeby go pokonać.
    Można to wszystko regulować lekami, ale czy na dłuższą metę ma to
    sens?
  • 8margarita8 12.03.10, 16:23
    nie ma sensu,czasem pozwala sie jednak wyrwac z blednego kola.
    a potem to juz tylko praca...
  • 8margarita8 12.03.10, 16:36
    a tak w ogole to madrze prawisz Monika.
    podoba mi sie,sama bym tego lepiej nie ujela.
  • wiesia140 12.03.10, 17:10
    Leki dają największe efekty w połączeniu z tym , o czym mówi iktoto.
    Nad rozładowaniem silnego trzeba popracować , dotrzeć do źródła tego
    stresu , nie jest to przyjemne , ale koniecznie, bo jeśli to jest tylko
    stłumione , to może wyłazić w najmniej oczekiwanej chwili. Warto uwolnić
    swoje emocje , przyjrzeć się sobie i całej sytuacji, swojemu partnerowi
    również i wyciągnąć wnioski .Wiem ,ze może nie czas na to , ale
    warto byłoby się zapytać partnera ( jeśli nadal chcesz z nim być ) ,
    czego się bał ,że uciekł w aborcję, może czegoś bał , coś się stało
    w jego dzieciństwie . warto się zapytać , jeśli planuje się mieć z
    nim jeszcze dziecko , bo sytuacja może się powtórzyć.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 12.03.10, 18:03
    On sie dopiero zaczyna otwierac.musze byc delikatna bo sie latwo
    zamyka w sobie.ciezko z nim,przyznam.jest wrazliwym czlowiekiem ale
    stara sie tego nie pokazywac.chyba ja jedyna mam jakis <<dostep>>do
    jego wnetrza.to wszystko naprawde jest trudne.
    szkoda,ze wczesniej tu nie trafilam,podejrzewam,ze nadal bylabym w
    ciazy.
  • wiesia140 12.03.10, 18:33
    mam dzieci to ci powiem ,ze dziecko skutecznie obnaża wszystkie nasze
    braki emocjonalne , zaszłości z domu rodzinnego , więc najpierw
    uporządkujcie siebie, obydwoje ,warto chyba ,żeby wasze dziecko czuło się
    kochane w pełnym słowa tego znaczeniu?
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • wiesia140 12.03.10, 18:48
    pełną to znaczy mądra bez przenoszenia swoich leków , czyteż oczekiwań na
    dziecko.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 13.03.10, 12:29
    nikt nie mówił, że będzie łatwo.
    Ale jakie mogą być piękne owoce, kiedy mąż się oworzy smile
  • wiesia140 13.03.10, 12:56
    i dla tych owoców warto się wysilać.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 8margarita8 13.03.10, 14:30
    przepytalam go na te okolicznosc wczoraj wieczorem bez owijania w bawelne i o
    dziwo mogl rozmawiac.daleka droga przed nami.....
  • wiesia140 13.03.10, 14:40
    Daleka droga , ale pierwsze kroki już na niej stawiacie, to dobrze , oby
    tak dalej... Nikt nie obiecywał ,że tu będzie łatwo, ale im większa
    trudność , tym większe zadowolenie , jak się ją pokona.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 13.03.10, 16:36
    nie kapuję. to chyba dobrze, że mógł rozmawiać
  • wiesia140 13.03.10, 16:49
    Iktoto to zależy jeszcze co powiedział. Najważniejsze ,że rozmawia nie
    ucieka przed trudnym tematem.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • iktoto 13.03.10, 19:31
    ech, ci mężczyźni, jak to dobrze, że są smile
  • 8margarita8 15.03.10, 23:58
    odpuszcze sobie dziecko na razie,faktycznie lepiej poczekac,bo on
    chce ale nie w ten sposob w jaki ja bym chciala,zeby on chcial
    tzn.chcial tak od serca,a nie tylko nie mial nic przeciwko.chyba
    bylam dla niego zbyt lagodna.macie racje,ze dla tych owocow warto
    poczekac

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka