Dodaj do ulubionych

Ciąża, aborcja, obawy

23.10.10, 21:39
Teraz ja sama jestem w ciąży. I czasami o tym myśle. Ale mam pewne obawy.
Edytor zaawansowany
  • nati1011 23.10.10, 22:09
    Może zacznij od tego dlaczego wogóle aborcja przychodzi ci na myśl.

    Zanim wybierzesz najgorsze rozwiazanie spróbuj tych lepszych.

    Napisz coś o sobie. Dlaczego obawiasz sie ciaży?
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • grudniowa377 24.10.10, 11:23
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,117833715,117833715,Ciaza_i_zalamanie.html
    Tutaj wszystko opisałam. Ciąża nie jest dla mnie ogólnie zyciowa tragedią, bo to nie o to chodzi. Nie mam kłopotów finansowych, nie musze martwić się o przyszłość. Tylko że ja już po prostu nigdy drugiego dziecka nie chciałam. Stsowałam antykoncepcje, i tym bardziej ciąża jest zaskoczeniem. Mam syna 16-letniego. Po prostu stałam się już chyba za wygodna i dość cięzko mi znieść mysl, że od nowa czekają mnie pieluszki, ciuszki, zabawki itp itd.. Do teraz nawet nie powiedziałam o tym synowi.
    Jest już lepiej, pierwszy szok minął, ale i tak..
    I mam obawy.
  • mama.rozy 24.10.10, 11:40
    grudniowa,a może pomyśl w ten sposób-starsze zaraz wyjdzie z domu,syndrom pustego gniazda gotowysmilea tak-nie ma tego problemu.znowu można byc młodą mamąsmile
    teraz mamy mają lepiej niż te 16 lat temu,kiedy rodziłaś pierwszego syna.teraz urodzenie dziecka nie oznacza zamknięcia się w domu,młode mamy mają wiele przywilejów,ulg.sa specjalne zajęcia dla mam z maluchami,w internecie mnóstwo forów,gdzie można sobie pogadac z innymi mamami.możesz się przyznac do zmęczenia i nikt z tego nie robi problemówsmilejeśli jesteś z dużego miasta,znajdziesz mnóstwo ofert dla waszej dwójkismile
    i pomyśli-nie musisz się martwic,co zrobic ze starszym dzieckiem,ono już sie samo sobą zajmiesmilei zdobędzie-dzięki młodszemu rodzeństwu,dobrą szkołę dorosłoścismile
    mnóstwo pozytywów.pozdrawiam.pisz,co u Ciebie.
    --
    www.kiciajazz.pl/
  • grudniowa377 24.10.10, 12:12
    Mój syn w zasadzie dopiero niedawno stał sie samodzielny. I to na pewno troche z mojej winy. Ale to nie chodzi o to. Boję się reakcji jedynaka, juz kilka widziałam. Do tego mam złe wspomnienia z pierwszą ciążą. No i tak jak pisałam - już sie odzwyczaiłam od tego wszystkiego, a tu nagle dowiaduje się, że za kilka miesięcy powrót do ,,niańczenia'' dziecka. Do niedawna wyjście do kina, do kawiarni, do fryzjera itp. nie było dla mnie problemem, a przy dziekcu może być gorzej. Oczywiście, na pewno zdecyduje sie na opiekunke, ale przez kilka miesięcy na pewno będe tylko ja przy dziecku. Do tego mam odpowiedzielną pracę. Zapewne niedługo będę się z tego cieszyć, ale narazie jeszcze się oswajam. I gdzieś tam jest ta mysl o aborcji, ale raczej nie przejdzie.
  • asia_i_p 03.11.10, 15:29
    W sumie nie musi być powtórki z rozrywki. Masz lepszą sytuację finansową, łatwiej będzie wynająć opiekę nad dzieckiem, na pomoc syna też pewnie możesz liczyć. Ja byłam jedynaczką, która rodzeństwo dostała w wieku lat 10 - uwielbiałam moją siostrę jako niemowlę, do szału doprowadzała mnie jako przedszkolak i młodsza podstawówka, teraz jest moją najlepszą przyjaciółką. I pamiętaj, że za drugim razem już wiesz, że to się skończy (za pierwszym razem teoretycznie też wiesz, praktycznie nie wierzysz, ja przynajmniej nie wierzyłam). A wiesz jakie teraz są śliczne i tanie ciuszki dla dzieci? wink
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • grudniowa377 03.11.10, 21:38
    Jeżeli chodzi o sytuacje finansowa - dobrze powodziło mi się także podczas pierwszej ciąży. Tylko mój były mąż okazał się typowym psychopatycznym facetem. Nie wspominam dlatego za dobrze pierwszej ciąży.
    Co do reakcji syna - to nawet przyjął to ze spokojem, spodziewałam sie gorszej reakcji, chociaż na poczatku, co chba zresztą zrozumiałe, był w szoku.
    Akurat o przyszłość sie nie boję.
    Wiem, że będzie wszystko dobrze smile
    Dzieki za wszystkie opinie
  • nati1011 24.10.10, 16:25
    Grudniowa, jakby to powiedzieć... wieszość kobiet na poczatku ciaży ma twoje obawy. I to bez wzgledu czy ciaża jest w wieku lat 18 -28 czy 38. Nawet kobiety które starały sie o dziecko, gdy ten fakt juz zaistnieje wpadają w mała panikę. Bo co innego planować. a co innego być. Twoje obawy są tak naturalne, ze nawet zdziwiłabym się gdybyś ich nie miała.

    Spróbuj skoncentrować sie na pozytywach. Masz dobrą sytuację materialną. To oznacza nie tylko mniej obaw, ale również np pomoc przy dziecku. Sama piszesz o opiekunce. Nic nie stoi na przeszkodze, byś takze w tych pierwszych miesiacach skorzystała z ograniczonej pomocy.

    Syn pewnie bezie zaskoczony, ale może akurat zdziwisz sie i sie ucieszy z rodzeństwa. Dzielić ich bedzie pokolenie prawie, ale kiedyś bedą mieć siebie. I na pewno ich to ubogaci. Zresztą za kilka lat syn zacznie żyć swoim życiem. I być może to 2 dziecko wypełni Wam pustke w domu. Z twoich wypowiedzi odniosłam wrażenie, ze jesteś z synem bardzo zwiazana.

    Daj sobie troche czasu. Poukładaj myśli. Przeszłaś już przez to. Wiesz, ze to nie koniec świata i dziecko daje - oprucz trudu - ogromnie dużo radosci.

    Wiesz. Był jakiś powód, ze mimo tak starannych zabezpieczeń macie to drugie dziecko.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • grudniowa377 25.10.10, 09:20
    Nie wiem, może masz rację, ale ja jestem skłonna twierdzić, że jedno dziecko mi wystarczy.
    Mimo to, dziękuję za opinie.
  • twoj_aniol_stroz 25.10.10, 10:42
    Hi hi hi, każda z nas przy kolejnej ciąży twierdziła, że jednak te co są na świecie to już wystarczą wink No a potem to już przestawało być takie oczywiste big_grin
    Naprawdę 16 lat temu była kolosalna różnica w wychowywaniu dziecka. Dziś świat jest przyjazny mamie, a już mając do dyspozycji nianię! Tak jak mówi Nati. Przemyśl pomoc choć na parę godzin od początku, wówczas będziesz mogła pospać jak opiekunka weźmie malucha na spacer, czy będzie prasowała, gotowała obiad, czy ogarnie chałupę smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • grudniowa377 25.10.10, 11:44
    Niby tak, ale...
    Nie wiem, jeszcze ostatecznej dezycji nie podjęłam, wszystko ponownie przemysle i wtedy zobacze.
  • mama.rozy 25.10.10, 12:47
    a zastanawiałas się,co powiesz starszemu dziecku po aborcji?że nie było warto urodzic bo jesteś zmęczona...
    wiem,że nie podjęłaś decyzji.pomyśli na spokojnie.może potrzebujesz jakiegoś wsparcia od psychologa?masz w rodzinie kogoś bliskiego,komu możesz się zwiarzyc?
    --
    www.kresy.pl/wsparcie
  • koral-inka 25.10.10, 14:02
    a dasz radę żyć z piętnem aborcji??? Moja mama nie daje.

    Ja własnie jestem w 3 nie planowanej ciąży. Pracuje tylko mąż, dzieci mają 7 i 3 . Jestem zmęczona, chciałam odpocząć, a tu wpadka. Ale nigdy z mężem nie pomyśleliśmy o aborcji.

    Nie mam na pewno takiej sytuacji finansowej jak Ty, ale wiem że jakoś damy radę.

    W nocy myślałam o Tobie i uważam że możesz zdziwić się reakcją swojego syna. Może będzie się cieszył.

    Na koniec dodam że zostało mi jeszcze 5tygodni i nadal nie cieszę się z tego dziecka, choć wiem że już je kocham.
  • grudniowa377 25.10.10, 19:55
    Wiem, ze nie dam rady tak żyć. Nie ja. Chyba aż taka nie jestem. Dlatego już z tego zrezygnowałam. Postanowiłam, że będe w ciąży i będe wychowywać to dziecko. Na pewno sytuacja finansowa mnie ratuje i mi wiele ułatwi, ale raczej nie mam co liczyc na pomoc bliskich, oprócz starszego dziecka. Powiedziałam dzisiaj mojemu 16-latkowi o ciąży. Pierwsza jego reakcja to szok i oburzenie uncertain, ale dosyc długo z nim rozmawiałam i jest teraz lepiej. Bardzo dziekuje za odpowiedzi smile
  • mama.rozy 25.10.10, 21:36
    jakbys czegoś potrzebowała,dawaj znac.czegokolwiek.jesteśmy tutajsmile
    --
    www.kresy.pl/wsparcie
  • grudniowa377 25.10.10, 22:22
    Dziekuję, ale poradzę sobie smile
  • nati1011 27.10.10, 16:31
    Rozumiem, że jak powiedziałaś synowi, to decyzja raczej zapadła?

    Nie przejmuj sie jego reakcją. Ty tez potrzebowalaś/czy nadal potrzebujesz czasu by sie z ta sytuacja osowić. On także. Noe dziecko burzy dotychczasowy porządek w rodzinie. i to też jest normalne. ALe szczególnie przy maluchach po tak długiej przerwie wszyscy wariują na ich punkcie i pewnie za 2-3 lata będziesz na forum pisac jak sobie dac radę z rozpieszczonym do niemożliwości mlacem.

    Zobaczysz - życie potrafi tez zaskakiwać pozytywnie. I może to mniej istotne, ale przy dobrej sytuacji materialnej nie grozi ci przynajmniej troska o byt rodziny, a ta potrafi zatruć nawet najszczęśliwsze macieżyństwo.

    Daj sobie czas. Za pare miesiecy beziesz patrzyć na to inaczej.

    pozdrawiam
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nowako-wa 28.10.10, 12:50
    Ja mogę Ci powiedzieć z doświadczenia,że pewnie będziesz zakochana w ...moze córeczce?
    Ja też mam syna -17 lat, z pierwszego małżeństwa syna drugiego ma 25 lat i mamy 7 miesięczną córeczkę - jest oczkiem w głowie...
    Macierzyństwo w tym wieku to inna bajka...oprócz męza nikt mi nie pomaga, mała wstaje po 5 x w nocy , jest bardzo absorbująca, ale to najpiękniejsze chwile...chociaż czasem ma się dośc...ale ani razu nie przeszło mi przez myśl ,że wolałabym żeby jej nie było...
    i wiesz- świadomość tego ,że masz wpływ na wychowanie małego człowieka, swoją mądrość życiową masz szansę wykorzystać- to bezcenne...wyjścia do kina i bezsensowne marnowanie czasu przed TV kryje się z takimi doświadczeniami...
    mam nadzieję, że za rok będziesz myśleć podobnie- na "pożegnanie się" z obecnymi przyjemnościami i przygotowanie psychiki na rolę matki masz sporo czasu- instynkt macierzyński zrobi swoje..
    mój nastolatek długo był oburzony- a dziś całymi dniami go nie ma- bylibyśmy jak dwa kołki z mężem a On wykorzystywałby naszą miłość do swoich celów , a tak uczy się dzielić...
    I pamiętaj ,że dziecko to inwestycja długoterminowa- niemowlęctwo to krótki etap...

    Dobrze ze nie usunęłaś - ja kiedyś zrobiłam ten błąd i przeszłam przez piekło...

    --
    [[/url]
  • grudniowa377 28.10.10, 19:26
    Ciąży nie usune, to już postanowienoe smile. Mój syn początkowo był załamany i oburzony, ale, o dziwo, szybko mu to minęło. Długo rozmawialiśmy, chyba to wszystko przemyslał. Tak, jak pisałam, pierwsza mysl o aborcji pojawiła sie dlategoo, że prowadze wygodne życia i chyba cięzko mi sie bedzie odzwyczaić, niestety. Drugi powód to złe skojarzenia z pierwsza ciążą. A o pomoc się nie martwie. Mnie tez nie będzie kto miał pomagać (pierwszy, były mąż wraz z rodziną mieszka w Arabii Saudyjskiej , a obecny partner (?), z którm jestem w tej ciąży,od czasu, jak go poinformowałam, to mnie unika) , ale poradze sobie sama przy pomocy opiekunki do dziecka.
    Dziękuje za wszystkie słowa smile
  • nowako-wa 29.10.10, 10:26
    grudniowa377 napisała:
    Tak, jak pisałam, pierwsza mysl o aborcji pojawiła sie dlategoo,
    > że prowadze wygodne życia i chyba cięzko mi sie bedzie odzwyczaić, niestety. Dr
    > ugi powód to złe skojarzenia z pierwsza ciążą.

    miałam bardzo złe skojarzenia z posiadaniem syna i chciałam prowadzić wygodne życie...
    jednak zmieniłam zdanie...
    życzę Ci tego samego...
    --
  • grudniowa377 29.10.10, 13:40
    Mówiąc o złych skojarzeniach, mam na myśli gorsze rzeczy.
  • grudniowa377 15.11.10, 18:25
    W świetle ostatnich wydarzeń, łatwiej byłoby mi usunąć ciąże
  • wiesia140 15.11.10, 19:15
    A możesz opisać jakoś te wydarzenia , może pomożemy ci jakoś oswoić te "demony"?
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • grudniowa377 15.11.10, 19:23
    To przykra sytuacja, ze starszym synem. I tyle. I nie chodzi o ciąże. Bo on ją akceptuje.
  • iktoto 15.11.10, 20:15
    witaj

    to dobrze, że Twój syn będzie miał rodzeństwo, powiem więcej, to bardzo dobrze smile nawet jeśli bedzie Mu ciężko z początku, bo zawsze był jedyny, to warto aby przeszedł tę drogę, warto aby nauczył się dzielić chociażby mamą,aby poczuł pewność Twojej miłości. warto podjąć to ryzyko z tego względu ale nie tylko, warto aby kiedyś, za wiele lat miał kogos bliskiego, równego sobie, z tego samego pokolenia, kogos innego niż kumpel.
    poza tym obserwujesz syna i w sytuacji ciąży , potem po narodzinach dziecka zaczyna wychodzić z Niego to co w Nim jest schowane i masz szansę to zmienić, masz sznasę wyjaśnić wiele spraw, naprawić jakieś błędy które być może popełniłaś podczas Jego wychowania, bo wszyscy je popełniamy.

    Ja mam 9latka i 2latkę, nie jest łatwo ale jest dobrze, cieszę się, że mają siebie. Ciąże były bardzo trudne ale warto było. obserwuję syna i naprawiam to czego nie widziałam kiedy był jedynakiem

    monika
  • grudniowa377 15.11.10, 20:18
    Moje starsze dziecko bierze narkotyki, a ja mam się cieszyć z drugiej ciąży?
    To chyba okrutna ironia.
  • 11.jula 16.11.10, 11:07
    Rozmawiałaś z nim szczerze? Od kiedy, z jakich powodów... Może być potrzebna terapia
  • iktoto 16.11.10, 11:43
    jedyne co możesz to delikatnie nawiązywać z synem kontakt. napewno nie siłowo i nie krzykiem, bo może się na Ciebie zamknąć.
    to jeszcze nie koniec świata, głowa do góry, dasz radę.
    masz męża, partnera?
    o ciąży za dużo nie myśl, niech się spokojnie rozwija.
  • grudniowa377 16.11.10, 12:52
    Myśle o jednym: aby ciąże usunąć.
    Radze sobie sama, nie mam kłopotów finansowych, jeżeli np. dziecko przyszłoby na świat, moge liczyć na pomoc opiekunki.
    Ale teraz jest dla mnie ważniejszy syn, niż nienarodzone ,,dziecko''.
  • nati1011 16.11.10, 13:44
    Sama sobie przeczysz. Najpierw piszesz, ze za mało od syna wymagałaś, a teraz znów chcesz usunąć "przeszkodę" by go ratować.

    Rodzeństwo, to nauka poskramiania własnego egoizmu. Dziecko uczy sie, ze nie jest pępkiem świata i musi się -sobą, rodzicam, dobrami - dzielić z bratem czy siostą.

    W czym pomoże ci zabicie życia, które nosisz? Czy przez to syn zerwie z narkotykami? A moze znienawidzi cie za to? I stracisz go całkiem?

    A może własnie poczucie odpowiedzialnosci za młodsze rodzeństwo bedzie najlepsza forma terapii? Wybacz, ale z tego co piszesz może właśnie problemem jest u Was w rodzinie brak problemów? Może własnie brak zmartwień i trudności spowodowł u syna chęć posmakowania czegoś innego? Dziecko to trud, ale właśnie te trudnosci nas hartują i uodparniają na zło tego swiata. Nie da sie przejśc przez życie leightowo.

    Syn jest dla ciebie ważny - to dobrze. Ale on teraz potrzebuje silnej matki. I ojca. I jasno określonych reguł i granic. Zrobisz jak zechcesz, ale aborcja Wam nie pomoże. Jedynie zaszkodzi. Ośmielę się to napisac w formie twierdzenia, a nie przypuszczenia. Sama sobie odpowiedz czym miałoby to pomóc.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • grudniowa377 16.11.10, 14:03
    Starszak na ojca nie może liczyć, bo od kiedy ten wyjechał do swojego kraju, w ogóle nie utrzymuje z nami kontaktu. Ale nie żałuje, bo to nie był dobry człowiek. Miał ,,pociągi'' w strone terroryzmu. Więc niczego nie żałuje.
    Narkotyki przez brak problemów?
  • nati1011 16.11.10, 22:11

    grudniowa377 napisała:

    > Starszak na ojca nie może liczyć, bo od kiedy ten wyjechał do swojego kraju, w
    > ogóle nie utrzymuje z nami kontaktu. Ale nie żałuje, bo to nie był dobry człowi
    > ek. Miał ,,pociągi'' w strone terroryzmu. Więc niczego nie żałuje.

    ALe jest przecież Ktoś z kim masz teraz dziecko. Czy ten mężczyzna nie jest też ojcem dla Syna? Choćby zastępczymn?

    > Narkotyki przez brak problemów?
    To częsta sytuacja. Narktyk może być ucieczką, ale tez próbą wypełnienia pustki.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • grudniowa377 16.11.10, 13:00
    Nie wiem, z jakich powodów. Może dlatego, że nie stawiałam mu za bardzo granic? Zawsze wszystko to, co najlepsze, zawsze najwięcej. Zawsze dużo luzu. Może dlatego? Może za dużo kasy? Sama nie wiem.
    A chyba juz prawie od roku uncertain
    Tyle że sam się przyznał
  • mama.rozy 16.11.10, 15:14
    grudniowa,tyle ci moge napsac z włąsnego doświadczenia-syn bierze,może od dłuższego czasu.jeśli dotychczas niewiele zajmowałaś miejsca w jego życiu,a z tego,co pamiętam,jest nastolatkiem,to najczęściej bywa tak,że chciał po prostu zwrócic na siebie uwagę.może z czasem przypomnisz sobie jego dziwne zachowania,głupie odzywki...jeśli odpowiedzią na to była ignorancja lub awantura,chciał spróbowac jeszcze raz.niestety,nastolatek cały czas testuje rodziców.włąśnie po to,żeby sie przekonac,czy może na nich polegac,czy chociaż oni nie zawiodą(bo świat,jak wiadomo,jest głupi...).nie było reakcji z Twojej strony,bo inaczej sprawa wyszłaby już dawno...jeśli on teraz sie przyznał,to masz ostatnią szansę.na syna.pewnie zgodzi się na terapię,którą musicie przejśc obydwoje.poszukaj,porozmawiaj.doceń to,że przyszedł sam.jak chcesz,pomożemy w szukaniu jakiegoś ośrodka.i pomyś,na jakiego rodzica przed nim wyjdziesz,usuwając ciążę?na słabego.a słabości nastolatki nie tolerują.stracisz jego i tego,którego nosisz.
    teraz zajmij się starszym dzieckiem,bo jedna rozmowa nie wystarczy,problem tkwi gdzieś bardzo głęboko i tylko Wy mozecie do tego dojśc,przy pomocy terapeuty.jeśli napiszesz,z jakiego rejonu Polski jesteś,gdzie byłoby Ci najbliżej,pomogę...
    --
    www2.teologiapolityczna.pl/index.php
  • iktoto 16.11.10, 17:45
    sam się przyznał? to dobrze :0

    dla starszego chcesz się pozbyć maleństwa? wyobraź sobie taką sytuację za kilka lat. syn dowiaduje się, że usunęłaś ciążę dla Niego. czy byłby tym faktem zachwycony? potrafisz wyobrazic sobie Jego reakcję? obojętnie jakim jest dzieckiem to reakcja Jego może Cię zaskoczyć... chcesz tego? dziecko może wiele Go nauczyć, tym bardizej, że nie ma ojca to rodzeństwo jest Mu potrzebne

    czy wyobrażasz sobie, że Twoja mama usunęłaby Twoje rodzeństwo ze względu na Ciebie? jakbyś się czuła. odwróć sytuację i przemyśl to na inny sposob
  • wiesia140 16.11.10, 18:50
    no nie powiem to informacja mogłaby go dobić, paradoksalnie to dziecko , które nosisz może być szansa na uratowanie starszego , już wylazł , problem teraz będziesz miała podwójnie więcej siły by zawalczyć o swoją rodzinę, a i młody może mieć więcej motywacji ,żeby powalczyć o siebie w końcu będzie starszym bratem , będzie przewodnikiem dla młodszego rodzeństwa, to go nauczy odpowiedzialności , bo tego teraz mu najbardziej potrzeba oprócz konsekwencji rodziców , jasnych granic , pamiętaj ,że aborcja może się odbić negatywnie na twojej już nie najlepszej psychice, a starszy będzie potrzebował zdrowej , stanowczej , silnej i konsekwentnej matki, bo jak ty się pogrążysz to on się nie podniesienie , nie będzie miał szans, czeka was trudna walka , ale jeśli sam się przyznał to jesteście na dobrej drodze
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • 11.jula 17.11.10, 10:54
    To i ja dołączę się do dziewczyn.
    Może ze względu na twoją ciążę się przyznał, może ze względu na to małe dziecko, które ma się pojawić chce z tym skończyć (bo inaczej po co by się przyznawał?).
    Temat aborcji inaczej wygląda, jeśli się o nim mówi "z daleka", a już zupełnie inaczej, jeśli dotyka nas osobiście. Twój syn do tej pory mógł być "za" aborcją, mógł nie być, ale w momencie, jeśli dotyka to jego, jego rodziny, może to wyglądać zupełnie inaczej.
    Może usuniesz i oboje przejdziecie do porządku dziennego.
    A może piekło dopiero się zacznie, będziesz walczyć z własnym poczuciem winy i zamiast pomóc jemu, będziesz się szarpać sama ze sobą. On gdzieś tam w podświadomości może będzie myślał - skoro mama tak łatwo pozbyła się jednego problemu, to co zrobi ze mną?
    A może właśnie teraz poczuje się potrzebny, będzie mógł opiekować się tobą w ciąży, potem pomagać przy dziecku, będzie miał zajęcie, będzie czuł się ważny, odpowiedzialny, nie będzie miał czasu myśleć o narkotykach.
    Decyzja należy do ciebie, możesz pomóc wam wszystkim, albo możesz to dokumentnie spieprzyć.
  • wiesia140 23.11.10, 19:13
    I co?
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • grudniowa377 24.11.10, 12:08
    Jest wszystko dobrze. Ciąży nie usunęłam i nie usune. Juz znalazłam dla syna dobry ośrodek z dobrymi lekarzami i terapeutami, sam zdaje sobie sprawe, że leczenie mu pomoże, nie sprzeciwa sie temu.
    Jasne, jeszcze na pewno długie leczenie przed nami, ale myśle, że wszystko będzie dobrze.
  • 11.jula 24.11.10, 13:13
    Cieszę się, że kręte ścieżki zaczynają się prostować. Wierzę, że będzie dobrze, będę się modlic o to. I napisz tu czasem co słychać.
  • grudniowa377 24.11.10, 13:24
    Z pewnych względów o modlitwe nie proszę.
    Dziękuję za uszanowanie mojego zdania.
  • mama.rozy 24.11.10, 13:48
    grudniowa,gratuluję podjęcia terapii.
    dawaj znac,jakby cos trzeba było pomóc.pozdrawiam.
    --
    www2.teologiapolityczna.pl/index.php
  • nowako-wa 24.11.10, 20:40
    Może być ciężko...sama sie borykam z podobnym problemem. Starszy syn ma 25 lat i od 18 lat amfetamina- od 2 lat nie bierze ( tak mówi) ale skutki brania są porażające:
    ma syna 4,5 letniego - chowają rodzice tej dziewczyny płaci (?) alimenty, związał sie potem z jej siostrą, potem dilerka, złodziejstwa- w sumie ma kilka wyroków, długów co nie miara i następna dziewczyna w ciaży-7 miesiąc....To droga przez mękę , a On już od 3 lat "wychodzi " z tego i mówi ,że się zmienia...to cholernie trudne , bo fizyczne uzaleznienie to jedno a to co się dzieje w umyśle, sposobie myślenia, stereotypy zachowań, zanik uczuc wyższych, kłamstwo...to jest strasznie trudne do naprawienia- więc lepiej od razu się uzbrój w cierpliwosć i sama...też skorzystaj z terapi- bo potrzebna Ci będzie wiedza- żeby móc pomóc synowi i nie zaszkodzić sobie...a On zeby sie "wyleczyć" musi siegnac do korzeni swoich problemów- od czego uciekał, na co się nie godził...Szczęśliwe dzieci nie siegają po narkotyki- syn napewno przeżywał ,ze ojca nie ma , miał jakieś zranienia, problemy przed którymi uciekał...To wszystko trzeba obnzyć i rzepracować i zacząć normalne, trudne życie, a nie na haju...
    Mój 2 syn ma 17 lat- nawet nie pali...napatrzył się na brata - mysle ,że nigdy nie sięgnie- co nie znaczy ,że nie mam z Nim innych problemów. Moja 8 miesięczna córeczka jest dla mnie i meża radościa i wybawieniem w tej sytuacji- zwariowalibyśmy bez niej, chyba wciaż tkwiłaby w psychiatryku...więc Twoja ciaża ma byc może też za zadanie dodac Ci sił i być pocieszeniem kiedy będziesz walczyć o syna...

    Najstarszy syn od kilku miesięcy zmienił juz 5 razy osrodek Monaru- od tygodnia znalezliśmy w koncu katolicki- a dzis dostałam telefon że policja go zamkła , więc my wciąż piekło - czego Tobie nie życzę...Gdybyś cos więcej chciała pogadać o ośrodkach i terapi mozesz napisac: aldi.boleslaw@vp.pl
    --
  • grudniowa377 24.11.10, 21:35
    W naszej rodzinie nie było problemów, ojca dobrze, że nie ma. Nie jest mu potrzebny ojciec z terrorystycznymi skłonnościami, wiem, o czym mówie. Syn zawsze ode mnie dostawał wszystko, co chciał, zawsze był dla mnie najwazniejszy. Ja jestem dobrej mysli, bo mam dobrych terapeutów i dobry ośrodek, na dodatwk syn sam przyznał sie do tego, że bierze, zdaje sobie sprawe z konieczności leczenia.
    Ale dziękuje za rady.
  • nowako-wa 25.11.10, 11:32
    grudniowa377 napisała:

    > W naszej rodzinie nie było problemów, ojca dobrze, że nie ma

    To ty tak uwazasz, a syn?
    A to że dostawał wszystko, był najwazniejszy, nie musiał się troszczyć o rodzeństwo- to może zalażek dla narkotyków...
    Dobry ośrodek i dobry terapeuta to nie wszystko...dopiero jak syn pójdzie do ośrodka "szydło wyjdzie z worka"...
    Życzę żeby poszło jak po masle- ale jesli pojawią sie problemy- nie zniechęcaj się ...i bądz konsekentna. Jakby co służę wsparciem...
    --
  • grudniowa377 25.11.10, 11:48
    A chciałabys miec ojca terroryste (w dosłownym tego słowa znaczeniu)?
    Chyba odpowiedź jest, przynajmniej dla mnie, jasna.
    A o leczenie sie nie martwie. Syn sam nie robił problemów. Chciał iść.
  • grudniowa377 25.11.10, 11:49
    Nie musiał sie troszczyć o rodzeństwo, bo go nie posiada.
  • mama.rozy 25.11.10, 12:54
    grudniowa,to nie chodzi o konkretnego ojca.po prostu o mężczyznę,wzorzec,podporę w dochodzeniu do własnej męskości.to nie jest obwinianie Ciebie,chociaż może się zdarzyc,że syn będzie miał o coś pretensje.zrozum,Ty patrzysz na ten problem z punktu osoby dorosłej,którą ktoś zranił.on ma tylko brak,który,byc może,próbował w jakiś sposób zaspokoic...musisz byc przygotowana na atak z jego strony,ale to dlatego,że jesteś jedyną mu najbliższą osobą.przeciw komu ma sie buntowac...?uzbrój się w cierpliwośc,może sama zasięgnij porady kogoś z rodziców dzieci uzależnionych?bo nie jesteś sama,z czego pewnie zdajesz sobie sprawę.tylko pierwszy krok,jaki trzeba zrobic,jest przyznanie,że gdzieś jednak był problem.zobacz,Twój syn potrafił sie przyznac.nie jest tak źle.
    życzę siły Tobie i synowi.dasz radę.
    --
    www.kresy.pl/
  • wiesia140 25.11.10, 14:57
    Ja bym ci jeszcze poleciła grupy wsparcia dla ciebie , bo on dostanie wykaz dla siebie w ośrodku , bynajmniej powinien tym bardziej jak to dobry ośrodek., napisz mi na priv skąd jesteś , a ja ci wyszukam taką grupę wsparcia dla rodzin, bo wiesz z reguły jest tak ,że jeśli w rodzinie pojawiają się narkotyki to z rodziną tez jest coś nie tak , ( i nie dotyczy to tylko patologii, ale tzw dobrych domów też), może coś, u się udzieliło po ojcu (ojciec skrzywił mu psychikę), albo brak takiego stanowczego konsekwentnego wzorca wytyczającego mu granicę - męskiego wzorca, takie grupy i terapia dla rodziców potrafią świetnie pomóc ci naprawić. najgorsze co może być to walczyć z uzależnieniem dziecka nie korzystając ze wsparcia i doświadczeń innych , grupa podzieli się z tobą doświadczeniem , będzie cię wspierać w podejmowaniu dobrych wyborów i w wytrwałości jak by tobie brakło konsekwencji.
    Nikt cię nie ocenia , każdy popełnia błędy sztuką jest je dostrzec i naprawić, a pozbycie się ojca terrorysty to dobry wybór , teraz trzeba popracować dalej.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka