Dodaj do ulubionych

Namówić czy lepiej nie?

23.03.11, 16:14
Pisanie na tym forum jest dla mnie trudne, ale muszę się komuś nawet wirtualnie, wygadać. Mam 18-letnią córkę. Dwa tygodnie temu poinformowała mnie o ciąży. Mówiła, że zrobiła test i byy 2 kreseczki. Dzisiaj była u lekarza, który ciążę potwierdził. Przyznam szczerze, że jestem w szoku i trochę załamana. Córka chodzi do dobrej szkoły, która słynie z wysokiego poziomu, matura tuż-tuż, a tu ciąża. Córka miała iśc na studia, chciała studiowac politologię. Nie ukrywam, że trudno mi to sobie wyobrazić. Nawet myślałam o abocji dla córki. Wiem, że to może brzmi okrutnie, ale uważam, że na dziecko ma jeszcze czas. Jest młoda, ma nauke, przyjemności. Nie chcę już w tym wieku być babcią, pomagac w opiece nad dzieckiem. Nie znam ojca tego dziecka, wiem tylko, że jest w wieku córki. Nie mówiłam nic córce o aborcji, to raczej trudne. Nie wiem nawet, jak zacząć rozmowę na ten temat. Musiałam o tym napisać, przepraszam.
Edytor zaawansowany
  • twoj_aniol_stroz 23.03.11, 17:53
    Zaraz, pierwsza podstawowa kwestia to oddzielenie Twoich lęków, chęci, wątpliwości od tego co czuje córka. To dwa różne, odrębne światy i trzeba je rozdzielić. Zrozumiały jest Twój lęk o córkę, o jej przyszłość, ale... cóż, dziecię jest dorosłe, jako dorosły człowiek podjęła decyzję o współżyciu i musiała się spodziewać tego, że może zdarzyć się ciąża. Przede wszystkim musisz sama przed sobą odpowiedzieć sobie na pytania co tak naprawdę najbardziej Cię przeraża w fakcie spodziewania się dziecka przez córkę. To mogą być różne rzeczy. Może być tak, że mając trudny początek dorosłego życia obawiasz się, że córka też tak będzie miała, a obiecywałaś sobie ochronić ją przed Twoimi doświadczeniami. Może być tak, że zawsze uważałaś, że idealnie wychowujesz córkę i jej życie będzie miało z góry założony scenariusz. Może to być lęk przed opinią koleżanek, że tak wcześnie zostałaś babcią. A może to Twoja ocena innych kobiet, których córki wcześnie urodziły dzieci. Tu jest jeszcze cała masa różnych powodów, tylko Ty znasz prawdę, wiesz co jest motorem tych lęków. Kiedy już je nazwiesz to będzie połowa sukcesu, bo będziesz wiedziała z czym się zmierzyć smile
    Tak naprawdę poczekaj co powie córka. Jej też nie jest łatwo, ale wygląda na to, że ma do Ciebie zaufanie skoro Ci o tym powiedziała dość wcześnie. To duży Twój sukces, bo, wierz mi, nie jeden raz przekonywałyśmy tutaj młodą osobę, że dobrze byłoby o ciąży powiedzieć rodzicom. Aborcja tylko pozornie wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Niestety w życiu nie ma komputerowego przycisku"undo" i życie wraca do czasu sprzed ciąży. To nie tak. Córka już jest mamą i aborcja tego nie zmieni. Poczytaj tu historie dziewczyn po aborcji. Wierz mi, że lektura nie jest łatwa i z pewnością nieraz zakręci Ci się łza w oku. Bardzo kochasz córkę i chcesz dla niej jak najlepiej i właśnie dlatego poczytaj.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mama.rozy 23.03.11, 18:10
    matura,faktycznie blisko
    a to duży plus-dziewczyna będzie mogła spokojnie ją zdac i pomyslec,co dalej z edukacją
    sama chodziłam do liceum z koleżanką,która urodziła w III klasie.normalnie chodziła do szkoły,w maturalnej klasie chodziła z nami.po maturze urodziła drugie,jest szczęśliwą mamą i żoną(bo tu akurat skończyło się ślubem).
    i właśnie-wiesz,kto jest ojcem?co on o tym myśli?
    widzisz,córka może przejdzie przyspieszony kurs dojrzewania,czego pewnie niekoniecznie,jako matki,życzymy naszym dzieciom...ale to już jakby jej życie,jej decyzje.tak jak pisze anioł-córka ma do Ciebie bardzo duże zaufanie.porozmawiajcie spokojnie-o wątpliwościach,obawach,nadziejach,planach...
    dużo da się zrobic,a aborcja jest przekreśleniem tego małego człowieka,Twojego wnuka/wnuczki...jemu życia,w razie aborcji,już nie wrócisz...
    dobrze,że tu jesteś.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • mamaanieli 23.03.11, 21:09
    uspokoj sie. nie ona pierwsza ma 18 lat i bedzie miala dziecko. to nie koniec swiata. wiele dziewczyn, przy pomocy mądrych matek, w tym wieku rodzi, konczy studia, uklada sobie zycie. i z twoją córką moze byc tak samo. teraz po prostu daj jej spokoj. i ty go potrzebujesz, i ona. a potem, jak ochłoniesz, wesprzyj ją. dacie radę. ona nie potrzebuje teraz matki przerazonej i dającej straszliwe pomysly. potrzebuje mądrej matki, która przeciez wie ze ze wszystkim mozna sobie poradzic, jesli sie chce. a aborcja? no prosze cie. ani ty sobie tego nie wybaczysz, ani tym bardziej ona tobie.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • demek_b 23.03.11, 23:33
    dobrze, gdybys okazala sie dobra matką i popierała urodzenie
    ale chyba za bardzo nie chcesz brac tego na siebie.. zreszta aborcji tez nie dokonasz ty, ale corka... jest łatwiej, tyle tylko, ze to lekkie naduzycie z twojej strony..
  • zmeczona.0 24.03.11, 05:42
    Dobrze, że tu napisałaś. Jak pojawia się jakiś problem to w głowie kłębią się różne myśli, czasem rozsądne czasem bzdurne. Jak się je wypowie na głos to trochę się je oswaja. Fajnie jak życie układa się standardowo i pod linijkę ale tu się tak nie stało. Nie da się już wrócić do stanu sprzed ciąży córki. ona matką już jest a Ty babcią. Twoja córka jest w większym kryzysie niż Ty(szalejące hormony, zupełnie nowa sytuacja), dlatego uważaj, jak z nią rozmawiasz i co mówisz. W życiu chyba o to chodzi, żeby nie sprawiać sobie niepotrzebnego cierpienia, rozwijać się a nie niszczyć. Aborcja to ogromne cierpienie i niszczy wiele ludzi. Wiem bo sama to przeszłam. Sama jesteś matką, wiesz ile to daje radości. Mówisz, że ma jeszcze na to czas, ale może tego doświadczyć już teraz. Patrząc obiektywnie to z czego musiałaby zrezygnować, kilku wyjść do kina itp., więcej wysiłku w studiowaniu, może odłożeniu studiów na rok czy 2. To są sprawy organizacyjne. Budowanie związku i zakładanie rodziny wymaga w miarę dobrej kondycji psychicznej a nie wiesz w jakim będzie stanie po aborcji. Wątpię też czy będzie w stanie beztrosko cieszyć się rozrywkami i koncentrować na nauce. W wychowaniu dziecka jesteś w stanie jej pomóc, to znasz. Czy będziesz w stanie ją wspierać jak będzie płakać w nocy, złościć się obwiniać Cię itp. (uczucia po aborcji nie zawsze są racjonalne) To ona będzie zmagać się z aborcją nie Ty. Rodzice chyba chcą chronić dzieci przed cierpieniem a aborcja przynosi duże cierpienie. Od mojej aborcji minęły ponad 2 lata, które przeżyłam jak we śnie, nie warto.
  • 11.jula 24.03.11, 17:09
    aniela632 napisała:
    > Wiem, że to może brzmi okrutnie, ale uważam, że na dziecko ma jeszcze czas.

    Weź pod uwagę jeszcze to, że po aborcji może zdarzyć się tak, że tych dzieci już nie będzie mogła mieć.
  • iktoto 24.03.11, 22:49
    nie przepraszaj, to dobrze, ze tutaj napisałaś.
    jestem po aborcji i nie życzę twojej córce tego doświadczenia. nie serwuj córce tego i sobie też. pamiętaj, ze ponosisz odpowiedzialność za Nią.
    przyjemności? co to znaczy. wiesz jak trudno bywa o przyjemność po aborcji? na szczęście nie wiesz. po aborcji bywają namiętności, zatracanie się. nie wierzę że aborcja przechodzi bez echa, jak zwyczajny zabieg kosmetyczny. to jest wyrwanie życia z ciała kobiety. to życie już tam jest i nawet gdy je zlikwidujesz to ono będize miało wpływ na Was nadal. prędzej czy później tę traumę trzeba będzie wyrzucić z siebie. często spychamy to tak głęboko, że trzeba cudu aby to wydobyć, przeżyć, nie zwariować i z godnością żyć dalej. poczytaj historie dziewczyn po aborcji, których tu sporo. zobacz co czuje dziewczyna zaraz po aborcji, co czuje po kilku latach i jaki to ma wpływ na jej życie.
    uchroń córkę przed tym dramatem, większym dramatem jest zabić dziecko niż je urodzić.
    pisz tutaj dopóki nie zrobiłyście nic w tej sprawie, dopóki jest szansa uratować to życie. zmierz się z emocjami, które teraz Tobą szarpią, wywal je aby ktś drugi mógł na nie spojrzeć. nie pozstawaj z nimi sama bo możesz się zakręcić i podjąć decyzję pod wpływem emocji, które bywają zdradliwe.

    pozdrawiam
    monika
  • aniela632 25.03.11, 09:53
    Mam inne spojrzenie na te sprawy. Po pierwsze, w początkowych tygodniach ciąży embrion w ogóle nie przeypomina człowieka. W początkowych tygodniach nie ma nawet rozwiniętego układu nerwowego, więc nie czuje bólu, nie mówiąc już o tym, że w ogóle nie ma świadomości swojego istnienia. Jestem realistką. Chce, aby moja córka miała spokojne, swobodne życie, bez płaczącego, wrzeszczącego za uchem dziecka. Na to jest jeszcze za młoda, jeszcze będzie miała dość. Moja stanowisko w sprawie pomagania córce przy ew. dziecku jest jednoznaczne: nie może liczyć na moją pomoc. Może to jest przykre i okrutne, ale sprawa dla mnie jest jasna: babcią nie chce być w tym wieku, nie chce bawić wnuka/wnuczki, i uważam, że ew. dzieckiem mają sie opiekowac rodzice, a nie dziadkowie. I tutaj drugi problem. Ojca dziecka nie znam, córka nie może się z nim skontaktować, a raczej sama sobie z dzieckiem nie poradzi. Kto się zajmie dzieckiem, jak ona pójdzie na studia? Opiekunka? Bo ja jej studia, to oczywiste, opłace, ale opiekunki do dziecka nie zamierzam. Ja temu dziecku nie odbiore życie, nie odbiore mu szansy na wspaniała przyszłość. Ja mu po prostu nie dam zaistnieć. Owszem, ono niby już jest. Ale jest nieświadome niczego.
    W moim domu nie ma miejsca dla dzieci.

    Pozdrawiam.
  • mamaanieli 25.03.11, 10:10
    jednym slowem wychodzi z ciebie czysty egoizm. nie zrobilabym tego wlasnej corce. a mam dwie i zdaje sobie sprawe z tego, ze rowniez za jakis czas moge stac sie "za wczesnie" babcią. pozostaje nadzieja, ze twoja corka znajdzie pomoc poza domem. smutne.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • aniela632 25.03.11, 12:42
    Ja pomogę córce jako swojemu dziecku, ale nie pomogę jej dziecku. Wiek 18 lat to nie jest wiek na robienie sobie dziecka.
  • mamaanieli 25.03.11, 13:40
    to nie jest wiek. ale nie zmienisz tego, ze ona juz to dziecko zrobila. mozesz "pomóc" jej zrujnowac sobie zycie lub pomóc dojrzec do macierzynstwa. nie bedzie szczesliwa jesli usunie ciaze. jesli nawet ty uwazasz ze zarodek w jej brzuchu to pluskwa, to ona zawsze bedzie pamietac swoją ciąże i myslec kim byloby teraz jej dziecko. i jesli ją namowisz na zabieg (jak mozna proponowac cos tak traumatycznego wlasnemu dziecku, doprawdy nie wiem) nie wybaczy ci tego nigdy. jesli nawet teraz ją zastraszysz, sprawa sie odezwie za rok, pięć albo za 40 gdy ty bedziesz jej potrzebowac.
    poza tym przeciez mozecie oddac dziecko do adopcji, jesli naprawde nie jestescie w stanie go wychowac. w co szczerze wątpię.
    a w ogole, oprocz tego ze TY nie chcesz zostac babcią, Ty nie chcesz pomóc, Ty nie akceptujesz sytuacji itd. co mówi Twoja CÓRKA? ona tam jest? moze jej posłuchaj, do cholery.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • aniela632 25.03.11, 13:51
    Dopóki moje dziecko mieszka w MOIM domu, o rzeczach, które je dotyczą, ja podejmuję większość decyzji.
    Jak sobie JA zrobiłam dziecko? Mam Ci napisać instrukcję, czy co? Nie rozumiem.
    Wiem, że to jest w naszym zacofanym kraju nielegalne.
    Wiem, jak wygląda zarodek/płód.
    Jestem je w stanie wychować, ale nie chce. To NIE JA je sobie zrobiłam, to nie ja jestem jego rodzicem, a to RODZICE, a nie DZIADKOWIE, wychowują swoje dzieci. Na chłopaka nie ma co liczyć.
  • mamaanieli 25.03.11, 13:56
    ochlon bo histeryzujesz. wnuka nie zrobilas. i do konca zycia bedzie to wnuk, a nie twoje dziecko. gorzej, jak bedziesz go miala na sumieniu. córce zycze zdania egzaminu z dojrzalosci, jesli tobie trudno.
    w naszym zacofanym kraju jest to nielegalne, bo 8 tygodniowy zarodek człowieka jest czlowiekiem nieco mniejszym niz ty. i raczej jest barbarzynstwem zabijac takiego czlowieka tylko dlatego, ze sie nie chce zostac babcią w wieku 40 lat.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • aniela632 25.03.11, 13:59
    Więc możesz życzyć mojej córce, aby poradziła sobie sama.

    P.S. Syndrom poaborcyjny (co to w ogóle za beznadziejna nazwa) to mają tlyko kobiety, które chciały mieć dziecko, a z innych względów musiały je usunąc, a nie kobiety, które go W OGÓLE nie chciały.
  • mamaanieli 25.03.11, 14:02
    wiesz co, znam dziewczyne ktora jest psychologiem i zajmuje sie stratą dziecka. napisz do niej. bo piszesz niestety bzdety.
    agatis@wp.pl
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • aniela632 25.03.11, 14:03
    Nie mam potrzeby pisać. Nie widzę sensu.
  • mamaanieli 25.03.11, 14:04
    a co ci wisi? pogadaj, wykrzycz sie. niestety syndrom obejmuje nie tylko kobiete - matke ktora chciala/nie chciala obojętnie, po prostu usunęła. ale również cała rodzinę. w tym dziadków. (również tych, co byli za zabiegiem)

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mama.rozy 25.03.11, 14:04
    możesz sobie te bzdury powtarzac,tylko my w nie nie uwierzymy
    że niby wszystkie dzieci sa chciane?
    czytałaś troche to forum czy się boisz?
    a jak Ty byś nazwała ten syndrom?wesoła mamusia?
    kraj zacofany,mozesz z niego emigrowac
    a córka dorosła,pozwól się jej wypowiedziec,my jej z chęcią pomożemy
    także w znalezieniu nowego domu.serio.

    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 14:06
    Córka nie chce tutaj pisać.
  • aniela632 25.03.11, 14:08
    Ten syndrom to FIKCJA. Mają go chyba TYLKO kobiety, które to dziecko mieć chciały, ale nie mogły. Matka, która go w ogóle nie chciała, nie będzie go miała, będzie czuła ulga.
    I zdanie nie zmienie.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:11
    nie pisz,jeśli nie wiesz
    czytałaś historie dziewczyn,które tu są/były?
    i dlaczego to Ty masz decydowac?a co powiesz córce,jak po aborcji Cię oskarży o zabicie swojego dziecka?
    --
    www.kresy.pl/
  • twoj_aniol_stroz 25.03.11, 15:14
    Stosujesz metodę strusia: jest problem to łeb w piasek i nie ma problemu.
    Nie wiesz nic o syndromie poaborcyjnym, powtarzasz obiegowe opinie nie mające z rzeczywistością kompletnie nic wspólnego. Nie da się stwierdzić kogo dopadnie syndrom, kiedy i jak mocno. Naprawdę nie piszemy tutaj od wczoraj, znamy bardzo wiele dziewczyn po aborcji i uwierz, że mało która z nich będąc w ciąży chciała dziecka, ale została zmuszona do aborcji. W sumie pamiętam takich przypadków może ze trzy, reszta była święcie przekonana, że nie nadaje się na matkę, absolutnie dziecka nie chce, jest silna psychicznie itd. I co? Ano tyle, że teraz jest płacz, koszmary senne, depresja i lęk o to co dalej... Zależy ci na tym by córce coś takiego zafundować?
    Powiem Ci coś jeszcze. Mam teraz w swoim otoczeniu dziewczę z kompletnie ateistycznej rodziny, które ma za sobą dwie aborcje. Nikt nigdy nie wmawiał jej, że jest morderczynią, nikt nie wbijał w poczucie winy, ale to co ją dręczy to koszmar senny związany z tymi dziećmi. To ją skłoniło do szukania pomocy i teraz przerabiamy aborcję.
    Wiesz co jest najtrudniejsze po aborcji? Słowa "za późno", które nabierają makabrycznego sensu...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • aniela632 25.03.11, 15:22
    Jakby Twoje dziecko sprawaiało Ci same kłopoty, to może zrozumiałabyś.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:09
    a co córka w ogóle mówi?co ona czuje?
    w końcu piszemy tylko o Tobie,o Twoich uczuciach,które jednak sa drugorzędne
    a to córka,mama,jest najważniejsza...
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • aniela632 25.03.11, 14:11
    nie wiem.
  • mamaanieli 25.03.11, 14:10
    no ja jej sie nie dziwie. potrzebuje pomocy realnej. swojej matki, a nie obcych, "wirtualnych" kobiet.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mama.rozy 25.03.11, 14:12
    ale czego nie wiesz?nie wiesz,co czuje córka?nie rozmawiasz z nią?
    --
    www.boniowka.pl/
  • aniela632 25.03.11, 14:16
    Tak się złożyło, że od wczoraj nie.
  • aniela632 25.03.11, 14:24
    Mam już tego wszystkiego serdecznie dosyć, to nie są pierwsze problemy z córką, wcześniej miałam jeszcze większe. I kolejnego nie chce już po prostu.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:33
    to spróbuj porozmawiac,spróbuj wyjśc ze swojego lęku i po prostu posłuchac,jak to wszystko wygląda z jej strony...
    zrozum,większośc z nas na tym forum ma dzieci,ma córki.my rozmumiemy Twój gniew,wściekłośc...ale-za długo tu jesteśmy,żeby tak sobie rzucic-nic nie będzie,nic się nie zmieni.były tu dziewczyny,które zostawiały dom,żeby urodzic.
    a były takie,które do dzisiaj sa na antydepresantach,bo sobie nie radzą ze świadomością,że zabiły.bowiesz,aborcja nie odbywa sie tak,że idziesz na kawę i jest po wszystkim.dziecko wyskrobują.tabletki działają podobnie.
    a to zostawia ślad,niekiedy na całe życie.niekiedy życie jest takim koszmarem,że trzeba z nim skończyc...
    co zrobisz,jak dziewczyna wpadnie w depresję?jakie argumenty będziesz miała na swoją obronę?że miała iśc na studia?przeciez nikt jej tego nie zabrania...
    powiesz jej,że nie chciałaś byc babcią żywego dziecka?wolisz martwego wnuka?
    nieważne,ile to dziecko ma.poczytaj
    rozwojciazy.pl/pierwszy-trymestr
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • aniela632 25.03.11, 14:36
    Moja córka nie nadaje się na matkę. Tacy ludzie jakm ona nie powinni w ogóle mieć kontaktu z ludźmi.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:40
    a nie myślisz,że to moze byc dobra lekcja dla niej?życiowa,a jakże.
    posłuchaj,nikt tu nie bedzie usprawiedliwiał tego,że córka jest w ciąży.bo chyba się zgodzimy,że jest młoda.dla Ciebie-za młoda.biologia mówi inaczej...co nie znaczy,że biologia nami rządzi...
    córka sprawia problemy,nie dziecko.ono się na ten świat nie prosiło.
    a przecież-nikt jej nie każe tego dziecka wychowac...myślałaś o tym?
    --
    www.boniowka.pl/
  • aniela632 25.03.11, 14:42
    Myślę o tym, aby je oddać.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:52
    posłuchaj,ja już trochę ochłonęłam i też moge spokojniej porozmawiac...
    już rozumiem,że córka sprawiała już wcześniej problemy i teraz już nie wytrzymałaś.dobrze myślę?ok,to jest jak najbardziej zrozumiałe.
    dlatego rozwiąż ten problem z głową,pokazując córce,ze ma ponieśc konsekwencje tego,co zrobiła.a aborcja w tym wypadku będzie tylko odwróceniem głowy.
    jeśli córka jest osobą nieodpowiedzialną,to nie masz gwarancji,że aborcja ją czegoś nauczy.a ciąża-nauczy wiele.sama masz dziecko-to wiesz,z czym to się wiąże.
    myśl o adopcji to dobry trop,my możemy pomóc,jeśli mogłabyś podac chociaż rejon,z którego jesteś,to damy namiary.ale to już na prywatną pocztę,żeby nie robic zamieszania.


    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • aniela632 25.03.11, 14:59
    Do pewnego momentu byłam w stanie tolerowac pewne rzeczy, ale teraz miarka się przebrała.
    Ja niczego nie żałuję tak bardzo, jak urodzenia dziecka. I gdybym mogła cofnąć czas, podjęłabym inną decyzję.
    Jeszcze to musze przemyślec, ale oddanie do adopcji to najlepsze rozwiązanie raczej.
  • mama.rozy 25.03.11, 15:31
    pomyśl na spokojnie
    i może tez od razu o tym,co potem,zakładając,że za 9m-cy (niecałe),problem sie rozwiąże.
    pisałaś,że córka na studia-dzienne?a moze na zaoczne i do jakiejś pracy?albo inna forma edukacji i praca?
    córka sprawia problemy,piszesz,ze nie od dziś.to temu zaradź,żeby się to za Tobą nie ciągnęło.
    oprócz tego,że dzieci na świat sprowadziłyśmy,musimy im pomóc znaleźc ich drogę.nie mozemy cały czas nieśc nad nimi parasol,bo najczęsciej się okazuje,że nasze intencje trafiły gdzies do błota.nie ma chyba większego bólu dla matki,jak złe życie jej dziecka...
    naucz córkę,że konsekwencje w życiu trzeba ponieśc.jest seks,jest dziecko.
    jakby co,wiesz,gdzie jesteśmy
    pozdrawiam
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 15:36
    Niech radzi sobie w życiu sama.
  • aniela632 25.03.11, 15:43
    Opłace jej te studia, kupie mieszkanie.
  • mama.rozy 25.03.11, 15:52
    o rany...serio?tak rozwiązujesz problemy?myslisz,ze kasy jej wtedy na ile starczy?na tydzień?stac Cie na to,zeby jej zafundowac w życiu wszystko,byle daleko?
    tak łatwiej?
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • mama.rozy 25.03.11, 15:49
    to zrób wszystko,żeby tak było
    nie obciążaj siebie jej błędami-a niestety-aborcja ciągnie na dół wszystkich.
    maturę powinna zdac spokojnie,ciąża jej w tym nie przeszkodzi.
    może chciałabyś porozmawiac z jakimś psychologiem?mamaanieli dała w któryms poście namiar.
    albo poszukac kogoś koło siebie.
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 15:56
    Wszyscy się rozpisują o tzw. syndromie poaborcyjnym, a nikt nie pisze o tym, jak cierpia matki, które żałują, że urodziły dzieci.
  • aniela632 25.03.11, 15:57
    Każdy jest kowalem swego losu, niech córka robi, co chce.
    Kiedyś brała - to niech sobie do tego wróci.
  • mama.rozy 25.03.11, 16:02
    była tu kiedys dziewczyna,która weszła dlatego,że wydawało jej się,że żałuje.doszłyśmy do tego,dlaczego.ale przekopała się przez całe swoje życie i wyszło dużo pogmatwanych rzeczy z jej zycia.
    to nie jest tak,że każda kobieta czuje,ze macierzyństwo to jej droga.ale kiedy okazuje się,że cierpi dlatego,ze jest matką,to najczęściej wynika to gdzież z jej przeszłości...
    jaką Ty byłas nastolatką?nie sprawiałaś problemów rodzicom?wszystko robiłaś tak,jak oni chcieli?
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 16:06
    Byłam normalnym nastoletnim dzieckiem. Niczego mi nie brakowało i umiałam to docenić.
    Mojej córce też niczego nie brakowało. Ale nie umiała tego docenić. Miała inne rozrywki.
  • mama.rozy 25.03.11, 16:22
    ja nie jestem psychologiem,nie wiem,co jej tam w życiu nie spasowało,że sie tak zachowuje.
    a moze będzie lepiej,jak jej czegoś zabraknie?czemu chcesz jej wszystko opłacic,zamisat ją posłac do pracy?może niech weźmie sie za prawdziwe życie?
    a pomyślałaś,że to może byc robione Tobie na złośc?rozmawiałaś z nia o tym?w ogóle ze sobą rozmawiacie?
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • aniela632 25.03.11, 16:24
    Nie rozmawiamy.
  • mama.rozy 25.03.11, 16:28
    to chyba nie jesteś w najszczęśliwszej sytuacji?...
    a jak Ci powiedział o ciąży,to w jaki sposób?
    na odczepnego?czy żeby się podzielic?
    a była na jakiejś terapii?
    --
    www.boniowka.pl/
  • aniela632 25.03.11, 16:31
    Tak po prostu, zwyczajnie. Od kilku dni chodziła dziwna, osowiała. W końcu powiedziała. Pokazała wyniki od lekarza.
    Terapii?
  • mama.rozy 25.03.11, 16:35
    w związku z narkotykami.brała,nie bierze.dlaczego?
    i dlaczego teraz nie masz z nią kontaktu?nie mieszkacie razem?
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • aniela632 25.03.11, 16:41
    Na temat tego, jak z tego wyszła, nie chce rozmawiać.
    Mieszkamy. Ona ma swój świat. Nie chce ze mną o niczym więcej rozmawiać. Mam już tego dość powoli, ale radzę sobie.
  • mama.rozy 25.03.11, 16:48
    Aniela,z naszej rozmowy-dziękuję,że chciałaś-wynikaja różne rzeczy...
    powiedziałaś kiedyś córce,że żałujesz,że sie urodziła?albo że masz przez nią kłopoty?albo,że lepiej żeby jej nie było?
    ja nie byłam miłą nastolatką dla swojej mamy.robiłam jej różne rzeczy.i tak sobie myślę-co Twoje córka musi zrobic,żebyś ją zaakceptowała...?jest coś takiego?
    czy to nie jest wołanie o pomoc...w końcu robi wszystko,zeby zwrócic Twoją uwagę,żebyś się nią zajęła.zatroszczyła.
    pieniądze to nie wszystko,a w domu,gdzie nie ma miłości,pieniądze są przekleństwem...

    rozumiem,ze temat ojca córki jest drażliwy i nie chcesz pisac?
  • aniela632 25.03.11, 16:53
    W ogóle chce zakończyć rozmowę. Dziekuję.
    To jest moja sprawa prywatna i to ja muszę sobie z nią poradzić.
    Pozdrawiam.
  • nati1011 25.03.11, 17:03
    Aniela, ja też mam trudna córkę. Już jako małe dziecko była trudna, a teraz jako nastolatka to już wogóle koszmarnie trudna do okiełzania. Wiele, wiele razy miałam dość jej zachowania, ale przecież nie jej samej.
    Ja jestem autentycznie przerażona tym co piszesz. Sorry, ale to brzmi tak, jakbyś sie chciała zemścic na własnej córce. Może właśnie za to, że ty też kiedyś jej nie chciałaś. Nie wiem, może to włąśnie ona zmarnowała ci zycie. Bardzo przykro czyta sie twoje posty.

    Powiem ci jedno. To jest pewnie ostatnia szansa na jakieś wzajemne relacje. Jeżlei teraz odwrócisz sie od córki, to stracisz ją na zawsze. Jeżeli jednak uda ci sie opanowac własną frustracje i pomozesz jej przez to przejść, macie szansę na odbudowanie wiezi. NIe wierzę że ci na niej wogóle nie zależy. Wiem, zę nie spełnia twoich marzeń, ale to twoje dziecko. Jesteś dorosła, wiesz co to odpowiedzialnosć. Naucz też tego swoją córke.

    Jeżlei nie przekonasz sie do bycia babcią, to jestem w stani wam pomóc i znaleźć rodzinę zastępczą dla dziecka. ALe najpierw spytaj córki, czego ONA pragnie. Jeszcze macie duzo czasu. Kto wie jaka bezie Wasza decyzja pod koniec ciaży.

    ALe nie zmuszaj córki do aborcji. Po prostu nie rób tego. Nie masz najmniejszego pojęcia na co ją mozesz narazić.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • aniela632 25.03.11, 17:14
    Uważam temat za zakończony.

    Pozdrawiam.
  • mama.rozy 25.03.11, 17:17
    posłuchaj,wiem,że to trudne
    nikt nie lubi swoich brudów
    my tu będziemy,zawsze mozesz wrócic do rozmowy
    a to forum jest dziwne,nie raz się przekonałam,że zaczynamy rozmowę o małym nic,a kończymy na wielkim problemie...
    jakbys chciała namiary na terapię-dla siebie,tez daj znac.
    córce daj szansę,pewnie po raz tysięczny.a moze ten pierwszy raz...
    pozdrawiam
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 17:19
    Niczego nie potrzebuję, córka tak samo, ale dziękuje.
  • aniela632 25.03.11, 17:20
    Nati, wierz mi, że można nie kochać własnego dziecka.
  • mama.rozy 25.03.11, 17:31
    Aniela,zawsze mozesz rozmowę,nikt nie stoi z batem i nie pilnuje odpowiedzi
    to,że mozna nie kochac dziecka,wiemy.bo mamy dzieci.macierzyństwo to nie jest nieustające cwierkanie.tym bardziej,jeśli są kłopoty.
    ale kiedy zaczyna się nienawidzic swojego dziecka i obwiniac je o swoje nieudane życie,to po prostu trzeba cos z tym zrobic.dla własnego dobra.
  • aniela632 25.03.11, 17:34
    To nie tak, że to ja mam zmarnowane życie. Córka ma je zmarnowane - na własne życzenie.
    Każdy jest kowalem swego losu i nikogo nie powinno się ratować na siłę. Ta osoba sama musi chcieć.
    Nie kocham mojej córki, i nic tego nie zmieni. To jest przykre, ale tak własnie jest.
  • mama.rozy 25.03.11, 17:41
    a nie chcesz dojśc dlaczego?w końcu miłośc matki jest jakby bezwarunkowa.przypisana do gatunku.to ona każe nam o dziecko dbac,troszczyc się o nie.w momencie,kiedy matka zostawia dziecko na śmietniku albo wkłada je do pieca,mówimy o zaburzeniach osobowości.a tego raczej nie masz...
    niechęc do dziecka,własnego dziecka,agresja czy obojętnośc,często mają podłoże gdzies w naszym dzieciństwie,może potem...ale zawsze jest tak,że pojawił sie kamyczek,który potem spowodował lawinę na całe życie...
    możesz pomyślec,gdzie był ten początek...chyba,ze wiesz...
    a córka marnuje swoje życie może przeciwko czemuś?
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 17:45
    Nie chciałam córki od początku, ale urodziłam. Nie zmienia to jednak faktu, że jest dzieckiem niechcianym.
  • mama.rozy 25.03.11, 18:19
    dopiero teraz to znalazłam....
    wiesz,że jest cos takiego,jak syndrom dziecka ocalonego?kobieta,która wykładała mi psychologię dziecka w domu dziecka,opisywała to jako syndrom dziecka niechcianego w łonie matki.takie dzieci mają zdolności destrukcyjne,czasami psychotyczne.
    znalazłam Ci kilka rzeczy,poczytaj jak chcesz.i jak będziesz chciała,pomożemy dalej
    www.przyjaciele.org/czytelnia.php?id=8
    archiwum.naszdziennik.int.pl/rodzina/Post-Abortion-Survivor-Syndrome-zespo-osoby-ocalonej-od-aborcji-n75.html
    www.femina.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=767&Itemid=29
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 25.03.11, 18:24
    Nie, dziękuję.
  • mama.rozy 25.03.11, 18:34
    ok
    jakby co,jesteśmy
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • nati1011 25.03.11, 20:36

    aniela632 napisała:

    > Nie chciałam córki od początku, ale urodziłam. Nie zmienia to jednak faktu, że
    > jest dzieckiem niechcianym.

    dalej poszesz, że nie kochasz córki.

    W sumie nie musisz tego pisać, bo to widać po twoich postach. Tylko, ze to właśnie odbija się na twojej córce. Sądzisz że ona o tym nie wie? Myślisz ze była szczęśliwa wiedząc, ze własna matka jej nie chce? Nie wiem dlaczego zdecydowałaś sie ja wychować. Skoro nie chciałaś, nie kochałaś to czemu nie oddałaś? Komuś, kto by ją kochał? Moze nie maiłaby luksusów, ale nauczyłaby się kochać.

    Naprawdę dziwisz sie, zę córka jest taka jaka jest? A czego oczekiwałaś? Najgorsze jest to, ze ona i tak cie kocha. Bo dziecko kocha matke, chocby była potworem. I pisze to jako dziecko, któe zostało porzucone przez ojca. Tyle, zę ja miałam przynjamniej matkę.

    Obie potrzebujecie pomocy. Ty moze nawet bardziej niż córka.

    Mam do ciebie jedna prośbę. Przyślij do nas swoją córkę. Proszę. Postaramy się jej pomóc. Nie skazuj jej na swoją wyłącznie decyzję. Bo cie znieniawidzi jak nikogo innego. Poza sobą samą moze....

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • aniela632 25.03.11, 20:55
    Bo wtedy nie byłam, mimo wszystko, w stanie oddać.
  • iktoto 25.03.11, 17:38
    Masz większą szansę od mojej mamy. córka powiedziała Ci o ciąży
  • aniela632 25.03.11, 17:43
    Tak, powiedziała tak na odczep się, bo przecież w końcu i tak bym sie dowiedziała.
  • iktoto 25.03.11, 17:37
    zastanow sie, dlaczego Twoja córka wymknęła Ci się, znajdź tego przyczynę. Niczego Jej nie brakowało? tzn czego? czy miała Twoją miłość? Twój czas? Twoje przytulanie? głaskanie? akceptację? Gdzie w tym jest ojciec dziecka? Czy ma kochającego czułego ojca? Czy macie dla Niej czas przeznaczony wyłącznie dla Niej?
  • aniela632 25.03.11, 17:37
    O ojcu nawet nie ma mowy.
  • mama.rozy 25.03.11, 14:37
    tu masz o układzie nerwowym dziecka
    trymestr.pl/trymestr1.html
    a tu,mniej więcej od połowy tekstu,masz dokładnie opisane,to się teraz dzieje
    www.awans.profesor.pl/mat/n14/pokaz_material_tmp.php?plik=n14/n14_e_ostrowska_220706_1.php&id_m=17574
    zauważ,to są zwykłe teksty naukowe,nikt Ci ciemnoty nie wciska...
    --
    www.kresy.pl/
  • faun1512 28.03.11, 15:19
    > P.S. Syndrom poaborcyjny (co to w ogóle za beznadziejna nazwa) to mają tlyko ko
    > biety, które chciały mieć dziecko, a z innych względów musiały je usunąc, a nie
    > kobiety, które go W OGÓLE nie chciały.

    Dawno nie czytałem czegoś tak głupiego i sprzecznego z oczywistymi faktami - ręce i piersi opadają sad. Trudno cokolwiek napisać, jeśli dyskutantka uparła się by być ślepa na to co niewygodne. Tak jak dziecko, co w obliczu niebezpieczeństwa zamyka oczy wg zasady: "czego nie widzę, tego nie ma". Przykre tylko, że córka nie może na Ciebie liczyć, bo z Was obu to chyba Ona jest bardziej dorosła sad. Tak czy inaczej - pozdrawiam.
  • truskaweczka4001 26.03.11, 18:35
    mowi pani ze to nie pani bedzie wychowywac ze to corka tak jakby to pani nie dotyczylo a moze gdyby pani inaczej wychowywala corke i tlumaczyla jej wczesniej ze wiek 18 lat to nie jest wiek na robienie dzieci nie bralaby pani teraz mozliwosci MORDERSTWA pod uwage
  • asia_i_p 28.03.11, 01:33
    Cholernie łatwo odpuszczasz temu chłopakowi. Przynajmniej alimenty należy z niego wyciągnąć.
    Jeżeli córka pójdzie na zaoczne studia (i tak byłaś skłonna płacić za jej studia) alimenty powinny jej starczyć na opiekunkę dwa razy w miesiącu na dwa dni. A za dwa lata dziecko może iść do żłobka.
    Da się to ułożyć tak, żeby cały ciężar nie spadał na ciebie.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • iktoto 25.03.11, 17:06
    skąd ta pewność, że ono nic nie czuje?????????
  • iktoto 25.03.11, 17:21
    aniela, piszesz bzdury o syndromie poaborcyjnym. nic o nim nie wiesz, nie przeszłaś przez to. jesteś teoretykiem.
    ja zaszłam w ciążę na studiach, facet nie chciał dziecka a ja nie wiedziałam co mam zrobić. lekarz podsunął mi myśl o aborcji. dla mnie wtedy ciąza to było coś zupełnie różnego od dziecka, jedno nie miało związku z drugim. po zabiegu przeszłam nad tym do porządku dziennego. nie było problemu, żyłam sobie dalej, jak gdyby nigdy nic. problem zniknął. studiowałam dalej. kiedy spotkałam swojego obecnego męża pojawiły się myśli, co będzie jeśli się wyda, co będzie jeśli cos jest nie tak, co jeśli nie będę mogła mieć dzieci i tak powoli dręczyły, potem znikały, znowu się pojawiały, z różnym nasileniem. dzieci nie lubiłam, stroniłam zawsze od nich. potem zaszłam w ciążę po kilku miesiacach, ale ją straciłam na samym początku. potem urodziłam dziecko, jednak strach mnie nie opuszczał, ze mogę je stracić, było ciężko. nie za bardzo łączyłam to z aborcją. potem straciłam dziecko pod koniec ciąży i dopiero wtedy trafiłam do lekarza, który próbował mnie ustawić psychicznie ale miał duży problem, w końcu wygadałam się, że jestem po aborcji. olśnił mnie, że mam syndrom poaborcyjny, byłam zdziwiona, ze coś takiego istnieje. samabym na to nie wpadła. droga powrotu do normalności była ciężka i co z tego, że nie chciałam tego dziecka wtedy kiedy decydowałam się na zabieg. nic z tego. dlatego twierdzę, ze piszesz bzdury!! bo jestem praktykiem!!! kiedy dokonywałam aborcji, w nic nie wierzyłam, pełen luz życiowy, rodzina daleko, nie poprosiłam mamy o pomoc, to było nie do przyjęcia, aby mi pomogła, aby pomogła mi wychować dziecko. zwiałam gdzie pieprz rośnie.
    dla mnie wtedy to też był embrion, brzucha nie było widać, nic nie czułam. chcenie dziecka nie ma tu nic do rzeczy.
    też byłam realistką i też nie widziałam siebie jako matki a mojaj mamy jako babki.
  • iktoto 25.03.11, 17:33
    czytam Twoje kolejne posty.
    nie masz kontaktu z córką. piszesz gdzieś, że nie chciałaś tego dziecka. Twoja córka wie, że jest niechciana, aż za bardzo, to się odbija na Jej życiu. Dlatego sprawia Ci kłopoty, dlatego jest nieznośna, dlatego buntuje się.
    Dziecko będąc w brzuchu matki odczuwa jej emocje, jej lęki. Dziecko jest zlepkiem swoich rodziców. Na moim życiu odbiło się piętno, mój ojciec wypierał się mnie przez całą ciążę. po urodzeniu byłam przez Niego molestowana. nawet nie wiesz, jak bardzo to wszystko ma wpływ na życie dziecka. te wszystkie lęki sa schowane na różnych poziomach i dają znać w najmniej odpowiednim momencie, dopóki ich nie uzdrowimy, nie uświadomimy sobie.
    dlaczego jesteś na Nią wściekła? a może jesteś wściekła na siebie? nie wyrzywaj się na Niej za to, że Tobie coś w życiu nie wyszło. Daj Jej szansę, Ona potrzebuje Cię nawet kiedy ma 18 lat.

    pozdrawiam
    monika
  • aniela632 25.03.11, 17:37
    Pomogę jej w pewnym sensie. Opłacę studia, chociaz wiem, że na nich długo nie wytrzyma - na fecie nie da się uczyć całe życie. Kupie mieszkanie i urządze - pora rozpocząć samodzielność.
  • mama.rozy 25.03.11, 17:48
    tak sobie myślę,co bym zrobiła na Twoim miejscu
    -na pewno nie opłacała studiów i mieszkania.bo to nie jest samodzielnośc.gdyby moja matka tak zrobiła,to albo bym tam nie zamieszkała,albo je sprzedała.albo spaliła...
    -jakby została z dzieckiem-dom samotnej matki,albo po porodzie do pracy
    -jakby adopcja-wersja jak wyżej,tylko szybciej
    a pewnie w końcu bym nie wytrzymała i się przy niej rozpłakała...
  • aniela632 25.03.11, 17:59
    Jakoś poradzę sobie z tym wszystkim. Mieszkanie jej kupię, to na pewno.
  • aniela632 25.03.11, 16:20
    Córka sobie na pewno pomoże braniem, tak, jak kiedyś - jej życie i wybór. Od wczoraj w ogóle sie do mnie nie odzywa.
  • ariella 26.03.11, 09:18
    Czy jestes swiaoma, ze jestes na forum ANTYaborcyjnym? Czy jestes swiadoma, ze rozmawiasz, z przeciwniczkami usuwania ciazy i kobietami, ktore maja syndrom poaborcyjny bo same zaluja tego co zrobily? Jesli tak, to ok, mozesz z nimi rozmawiac. Jesli chcesz pogadac z tymi, ktore popra twoja decyzje i nie maja syndromu pa (sa takie) to zmien formum. Nie wiem, czy gdzies znajdziesz forum, na ktorym moglabys miec obiektywne interlokutorki.
    Jestes w trudnej sytuaji, podobnie jak twoja corka, ona nawet bardziej. Wydaej mi sie tez, ze wasze relacje nie sa dobre. Gdyby takie byly, namawialabym cie na zmiane zdania i pomoc w wychowywaniu wnuczka, jesli nie widzisz mozliwosci na wspolprace, chyba aborcja jest lepszym wyjsciem. A czego chce twoja corka?
  • mamaanieli 26.03.11, 12:47
    Arielo, uwazasz ze aborcja naprawi stosunki matka-córka? Naiwne.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mama.rozy 26.03.11, 12:53
    daj czasem znac,że żyjesz.
    --
    www.kresy.pl/
  • aniela632 26.03.11, 13:00
    Dlaczego miałabym nie żyć?
  • mama.rozy 26.03.11, 13:08
    przenośnia-mogłabym napisac-daj znac,że jakoś żyjesz,bo martwimy sie o Ciebiesmile
    bo się martwimy
  • aniela632 26.03.11, 13:33
    Nie ma o co.
    Pranie brudów na forum publicznym nie jest dobre.
    Relacja między mną a córką jest tylko i wyłącznie moją sprawą.
    To miłe.
  • mama.rozy 26.03.11, 13:47
    pranie brudów nigdy nie jest miłe
    po prostu daj znac,jakby coś się zmieniło,a my będziemy mogły pomóc/doradzic.albo po prostu sobie pogadac.
    specyfiką piszących na tym forum osób,jest pamięc i troska o innych.staramy się nie byc jednorazowewink
    trzymaj się,
    moze jakos będzie...
    --
    www.kresy.pl/
  • iktoto 26.03.11, 20:43
    masz rację anielo, że Twoje relacje z córką to Twoja sprawa, jednak patrząc z boku można zobaczyć coś czego nie widać kiedy jest się w centrum
  • truskaweczka4001 26.03.11, 18:07
    nie ma pani za co przepraszać, w życiu są sytuacje, z którymi sobie sami nie radzimy. Pisze per pani, ponieważ mam 17 lat.. nie mam żadnego doświadczenia w ciążach itd. może pani uważać że się nie znam jestem gówniarą być może ma pani rację... nei mialam konta na tym portalu zalozylam specjalnie zeby pani odpisac. ale błagam panią niech pani tego nie robi-nie namawia córki do złego.. do morderstwa. teraz jest ciezko ale za kilka lat pani wnuczka/wnuczek bedzie przynosic pani radosc i dume, corka postapila zle ale musi wiedziec co to odpowiedzialnosc a pani jako jej córka powinna ja tego uczyc. Aborcja to powolnej śmierci porcja na bezbronnym nowym życiu. Jeśli pani namowi do tego corke skrzywdzi pani nie tylko dziecko, bo nim Bóg się zaopiekuje ale takze siebie i corke ktora przez to bedzie cierpiec. i w tym zyciu i zawsze. Co roku bedzie myslec ile jej dziecko by mialo lat... wiele ludzi pragnie dzieci, lepszym wyjsciem jest oddanie dziecka do adopcji, ale dajcie mu szanse na bycie kochanym i na zycie. ktore tylko Bog moze zabierac.. niech pani obejrzy te filmiki:
    www.youtube.com/watch?v=DZf9I0zVT-U
    www.youtube.com/watch?v=BnmPeM7rqd0&feature=related
    www.youtube.com/watch?v=NpOFcqrqBa0
    kazdy czlowiek ma prawo do zycia...
    bede sie za was modlic o pomoc, oraz o szczesliwy porod dla pani córki pozdrawiam.
  • mojaada 04.04.11, 09:00
    To jest bardzo przykre że nie kochasz swojego dziecka. I tu nie ona jest problemem tylko TY! Tu nie to maleństwo w jej łonie jest problemem tylko TY! Kiedy miałam siedemnaście lat wpakowałam się w problemy z narkotykami i złym towarzystwem, też się nie nadawałam na matkę, ale ciąża mnie "uratowała" Diametralnie się zmieniłam i dzięki pomocy ze strony rodziny urodziłam zdrową córeczkę. Teraz mieszkam z nią sama, pracuje i choć czasami jest bardzo ciężko jestem zadowolona ze swojej decyzji. Twoja córka nie ma w tobie żadnego oparcia , a wręcz przeciwnie. Powinnaś nawiązać z nią kontakt, pomóc a nie tylko osądzać. Powinna mieć w Tobie przyjaciółkę, matkę ale jak ty mówisz że jej nie kochasz itp. to aż jej współczuje.
  • aniela632 06.04.11, 20:41
    Miałam od czasu do czasu pisać na forum, co i jak. Córka dzisiaj rano trochę krwawiła, utrzymywało się to przez ok. dwie godziny, nie były to ogromne ilości, raczej śladowe, ale na jutro jest umówiona z lekarzem.
    Pozdrawiam.
  • mojaada 07.04.11, 08:19
    Ja też tak miałam podczas ciąży że czasami lekko krwawiłam, ale było wszystko w porządku. Troszcz się o swoją orkę i wnuczkę/ka w jej łonie.
  • mama.rozy 07.04.11, 09:42
    też tak miałam,to nie musi byc nic groźnego.ale dobrze,ze idzie do lekarza
    trzymaj się dzielnie i dzięki za odzew
    jakbyś czegoś potrzebowała,pisz od razu
    --
    tnij.org/khsx
  • mamaanieli 08.04.11, 08:04
    mam nadzieje, ze wszystko w porzadku.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 10.04.11, 14:19
    aniela, a jak Ty się z tym czujesz? ochłonęłaś? cieszysz się?
  • aniela632 30.04.11, 14:34
    Długo sie nie odzywałam, ale byłam zajęta różnymi sprawami, i nie miałam czasu pisać. Krwawienie nie oznaczało niczego złego, córka nadal jest w ciąży, jest pod opieka lekarza, stosuje się do wszystkich jego rad. Co ja czuję? Sama nie wiem. Zachwycona nie jestem. nie jestem przygotowana do roli babci. Troche lepiej dogaduje się z córką, chociaż to i tak nie to, co powinno być. Boję się, że ona wróci po czasie do swojego dawnego życia. Niby zapewnia, że to sie już nie powtórzy, ale tacy ludzi rzadko kiedy mówią prawdę. Niestety.
  • nowako-wa 30.04.11, 16:11
    A może ta ciąża to właśnie szansa dla Twojej córki na normalność, na zmądrzenie, przewartościowanie życia....
    Może wyjdzie wam obydwu na plus- poprawią się relacje, córka będzie się musiała spreżyć, wydorośleć...
    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...zostało trochę miesięcy na przygotowanie się i uporządkowanie spraw.

    Przyszła synowa była załamana, a dzis bawi 3 miesiecznego synka, skończyła szkołę (ponad 4 średnia !!!) i podchodzi do matury...
    A matka która miała byc nie do życia i od której się wyprowadziła...pomaga jej zajmować sie małym, obiecała wsparcie na studiach (tez finansowe) i okazało się że znalazły wspólny język- co prawda życie je do tego przymusiło...ale wyszło na plus....
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • nati1011 30.04.11, 20:06
    Macieżyństwo zawsze zmienia kobietę. Przeważnie na lepsze. Zaufaj trochę. I sobie i córce.

    Życzę powodzenia.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mama.rozy 30.04.11, 21:37
    Aniela,córka naprawdę musiała kiedyś bardzo Cię zranic,że aż tak się boisz...
    ale dobrze,że z małym dobrzesmile
    dacie radę,a my zawsze będziemy Was wspierac
    trzymaj się dzielnie
    d.
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • aniela632 18.06.11, 17:22
    Bardzo długo tutaj nie wchodziłam, bo w międzyczasie były różne wyjazdy, kontrole, praca. Zwyczajnie brak czasu. Dzisiaj jednak mam wolne, więc mogłam spokojnie wejśc. Crka, jest w ciąży, po tamtym sygnale wszystko jest w porządku, ciąża się dobrze rozwija, córka raczej się cieszy. Cały czas obiecuje mi, że nie wróci do poprzedniego życia, i że to ją na pewno odmieniło. Ostatnio jest trochę lepiej między nami, chyba i ona, i ja trochę się bardziej otwarte wobec siebie stałyśmy. Trudno mi wymazać przeszośc, ale już chyba zaczynam się z nia godzić. Oby tylko nie było powtórki z rozrywki, ale staram się wierzyć w słowa córki. Z jej ciąży po cichu się ciesze, chociaż też mam trochę obaw. Jednak mysle, że zaakceptuje fakt bycia babcią.
    Pozdrawiam smile
  • mama.rozy 18.06.11, 17:24
    kochana-dużo,dużo uściskówsmile
    na kiedy poród?
    --
    www.boniowka.pl/
  • iktoto 18.06.11, 20:15
    cieszę się smile
  • mi_nutka3 21.06.11, 13:51
    Hej, przeczytałam cały ten wątek i bardzo się cieszę, że tak się to wszystko skończyło. Widać, że masz problemy z okazywaniem uczuć, boisz się, że to słabość i że znów się zawiedziesz na córce. Ale proszę Cię - uwierz w nią i zaufaj jej. Jestem przekonana, że teraz Cię nie zawiedzie. Sama jestem w ciąży i wiem jak ważne jest wsparcie bliskich osób, zwłaszcza, że jestem niewiele starsza od Twojej córki (20l.). Jestem w ciężkiej sytuacji finansowej, ale za to mam wsparcie mamy i chłopaka. Wy za to macie pieniądze, a brak między Wami więzi. Być może trudniej ją budować niż zdobyć pieniądze, ale na pewno warto, o czym sama się już przekonałaś, kiedy Wasze stosunki uległy poprawie. Z całego serca życzę Wam powodzenia i duzo radości! smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka